Głos www.gp24.pl [STR. 13] Daj włos Nasze dziewczęta z pomocą dla chorych po chemioterapii [STR. 28] PUCHAR POLSKI GRYFSŁUPSK IBYTOVIA POZNAŁY RYWALI [STR. 18] JEDEN Z NAJWYBITNIEJSZYCH POLSKICH HERALDYKÓW. PROF. WOJCIECH STRZYŻEWSKI. UWAŻA. ŻE NASZE GODŁO POWINNO BYĆ POPRAWIONE. SZYKUJE SIĘ AWANTURA O ORŁA ISSN 0137-9526 Nr indeksu348-570 9 770 137 952053 25 [STR. 16] WYBIERASZ SIĘ NA ZAGRANICZNY WYPOCZYNEK? NAJPIERW SPRAWDŹ TRASĘ ATRAKCYJNE MIESZKANIA PRZY PARKU KULTURY I WYPOCZYNKU WWW.SONATASLUPSK.PL TEL. 669 540 110 O n Q ł Q PARK nwoum*. nieruchomość ł ziei&ok. w tie 977013795205325 02// Peryskop www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 23.06.17 knieriiyobchodzą: Agrypi na, Albin, Anna, Arystokles, Atanazy, Edeltruda, Jan, Józef, Maria, Sydonia, Wanda, Zenon i Zenona Kalendarium #1262Litwini zdobyli i spalili Jazdów. W walce zginął książę mazowiecki Siemowit I, a jego syn Konrad dostał się do niewoli.#1767Zawiązała się Konfederacja radomska • 1818 W krypcie św. Leonarda na Wawelu odbyłsię ponowny pogrzeb Tadeusza Kościuszki #1997Na antenieTVPl wyemitowano w ramach konkursu na telenowelę pierwszy odcinek serialu Złotopolscy w reżyserii Janusza Zaorskiego *92015 Radosław Sikorski ustąpiłzestanowiska marszałka Sejmu RP pogoda na weekend PIĄTEK MAX MIN MAX MIN MAX MIN 19 14 18 14 20 11 W piątek umiarkowanie ciepło i możliwe burze. W sobotę poprawa pogody, zaś w niedzielę synoptycy przewidują więcej słońca Zrób zdjęcie drzewa, zobacz je w teatrze Spektakl pt. „Wykorzenie(nie)" zobaczymy w środę o godz. 19 w teatrze Rondo. Nawiązuje on do aktualnej kontrowersji związanej z globalną i lokalną wycinką drzew. Inspiracją do spektaklu jest książka „Sekretne życie drzew" Petera Wohllebena oraz obecną wycinką Puszczy Białowieskiej. Bilety: 10 zł. Twórcy przedstawienia zachęcają do przesyłania zdjęć drzew - niezwykłych i zwyczajnych, okazałych i z poobcinanymi konarami na adres: m.burjan@sok.slupsk.pl. Zdjęcia zostaną wykorzystane w spektaklu. (DMK) Minął tydzień 12 czerwca 2017 r. Horrendalne koszty reorganizacji Część zmian, do których doszło w ratuszu za rządów prezydenta Roberta Biedronia, nie spodobała się pomorskiemu wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków. Jednym z elementów do poprawy, by pasowały do zabytkowego budynku, są nowe tablice informacyjne na drzwiach. Polecono władzom do 30 czerwca ograniczenie liczby tabliczek do jednej na stolarce drzwiowej oraz zmianę kolorystyki na barwę miedzianą lub starego złota. Tymczasem okazało się, że za wykonanie obecnych tablic informacyjnych w ratuszu zapłacono aż 96 877 zł. Co więcej, część zmian zatoczyła koło. Np. gabinet prezydenta zlikwidowano, nazwy zmieniono, a teraz do niego wrócono. Urzędnicy przechodzili między wydziałami, nowe powstawały, stare likwidowano i potem nowe wydziały przekształcano. W związku z tymi zmianami od 6 grudnia 2014 do 31 maja br. na nowe pieczątki w słupskim urzędzie wydano 17 830 zł. 13 czerwca 2017 r. Miś na miarę możliwości Artyści i producenci wyrobów z plastiku ze słupskiej firmy Faserplast przygotowują 20 plastikowych niedźwiadków szczęścia. Zostały już ustawione w różnych miejscach miasta. Na niedźwiedzia z plastyku natrafić można w Parku Kultury i Wypoczynku, obok Teatru Lalki Tęcza i w Urzędzie Stanu Cywilnego. 14 czerwca 2017 r. Marines wylądowali w Ustce Strategiczne bombowce na niebie i desant amerykań- skich wojsk na plażę w Ustce. Tegoroczne manewry Baltops wyglądały bardzo efektownie. - W ten sposób wypełniamy nasze zobowiązania - zaznaczył dowódca 6. Floty US Navy wiceadmirał Christopher W. Grady. - Ćwiczymy obronę powietrzną, zwalczanie okrętów podwodnych i elementy wojny minowej. Wojskowe manewry Baltops zorganizowano już po raz 45-Bierze w nich udział 50 okrętów, 55 śmigłowców i samolotów oraz 4 tys. żołnierzy i marynarzy z 12 krajów NATO oraz Szwecji i Finlandii. 15 czerwca 2017 r. Socjalne baraki pod młotek Koniec z kontenerami socjalnymi. Baraki z miejscowości Gać w gminie Słupsk po dekadzie użytkowania nie nadają się do zamieszkania. Samorząd podjął decyzję o ich likwidacji, a kontenery wystawił na sprzedaż. Wszyscy lokatorzy i najemcy otrzymali też propozycje zamieszkania w innych, murowanych budynkach. Gmina nie ukrywa, że baraki spełniły już rolę odstraszacza dla tych, którzy nie chcieli płacić czynszu lub dewastowali inne lokale socjalne. •©© COLO) Trening z prądem, szybki i skuteczny • Trening metodą EMS ma kilka zalet. Jednak największą jest chyba to, że jest on bardzo wydajny. Zanim staniemy na ślubnym kobiercu • Dzień ślubu jest wyjątkowym dniem przede wszystkim młodej pary i to ona powinna decydować, jak on będzie wyglądał. Zaczyna się bólem brzucha i gorączką • Rozmowa z dr. Wojciechem Potrzebowskim o chorobie Leśniowskiego-Crohna Jogę ćwiczyć można w każdym wieku • Uspokaja uczy koncentracji, kształtuje sylwetkę, dodaje gib-kości. W niedzielę obchodzimy Międzynarodowy Dzień Jogi. Hurra! Wakacje. Na ten dzień z niecierpliwością czekają co roku nie tylko uczniowie i nauczyciele, ale także rodzice zmęczeni codziennym pilnowaniem terminów sprawdzianów, doglądaniem prac domowych, a i bywa, że pomaganiem w wykonaniu nieraz zbyt wymyślnych zadań. Dzisiaj zakończenie roku i pożegnanie się z nauczycielami - z niektórymi na zawsze, z innymi na dwa miesiące. I jak co roku, rodzice, których dzieci kończą pewien etap szkolny, mają twardy orzech do zgryzienia. Co podarować nauczycielowi? Czy wystarczy „dziękuję" i kwiatek? Czasami wydaje sie to zbyt mało, gdyż rodzicom zależy, aby nauczyciel zapamiętał klasę i uczniów w sposób szczególny. Stąd pomysłów na pożegnalne prezenty nie brakuje. Niektóre naprawdę zapierają dech w piersiach. Choćby tała... skok ze spadochronem. Polecam artykuł na str. 8-9. Mam za to mieszane uczucia, co do dyskusji nad wyglądem polskiego godła. Komu i dlaczego przeszkadza nasz orzeł? Dlaczego korona powinna być żółta i co z pazurami jest nie tak? O tym na str. 12. Wiem, że życie składa się z drobiazgów, ale kiedy zostaje przekroczona granica i zaczynamy mówić o drobiaz-gowości? O tym, że drobiazgami nie należy się przejmować i o tym, co naprawdę w życiu jest ważne, przekonało się małżeństwo Walenczewslach z Pomorza. Pan Maciej, na co dzień aktywny sportowiec, zi- Włosy fptedonewpomaganie I; mą miał wypadek na nartach. Tragiczny. Zapadł w śpiączkę, jego życie stanęło pod znakiem zapytania. Teraz zdarzył się cud. Pan Maciej obudził się w klinice Budzik dla dorosłych w Olsztynie. O trudnej drodze, jaką przeszli, i jaka jeszcze przed nimi, opowiada jego żona Magda. Polecam wzruszający reportaż na str. 14-15. Z kolei na str. 13 o wspaniałych dziewczynach,T/Sww/Bte ■CtaHramieaunM _ „ _ ,„ . _ . | Głos Dziennik Pomorza 04// Peryskop WWW.gk24.pl • WWW.gp24.pl • WWW.gs24.pl Piątek. 23 czerwca 2017 Spotkanie Świat „Dotyku" 29.06 o godz. 17. w filii nr 7 MBP w Słupsku odbędzie się spotkanie z Tomaszem Hildebrandtem, autorem książki „Dotyk". Najnowsza powieść Hildebrandta pokazuje wydarzenia, których przedsmaku współcześni Europejczycy, niestety, już doświadczyli. Bezprecedensowa, odważna i bulwersująca wizja paniki, chaosu i poczucia bezsilności w samym sercu Europy. Zderzenie Zachodu i świata islamskiego w ogarniętej trwogą Francji. Tomasz Hildebrandt tworzy niepokojącą wizję naszych czasów, przerażającą, tym bardziej że całkiem realną i możliwą do spełnienia. Pokazuje anatomię strachu, paniki i braku wiary w zasady i porządek stworzony przez cywilizację. (MAZ) Notowania z22.06.2017 Kursy walut NBP EUR i 4,2442 GBP »» 4.8126 CHF «3,9050 « cspadek ęeny do dnia poprzedniego** wzrost ceny Dez zmian 23.06.1980 r. „Głos Pomorza" informowało... ...obchodach Dni Morza. Główne uroczystości miały miejsce 20 czerwca w Gdyni. Ich miejscem był budowany w porcie terminal kontenerowy - największa inwestycja tej branży w Polsce... s. w.jT;. ooaezec/racs, *-413 ^ kto a kazał na 5 Cs i nich&we>omć / "— > « cspadek ęeny do dnia poprzedniego** wzrost ceny Dez zmian GMM POMORZA • j;, < liiin* tpihrmtZEL. !. Scsl i f. BaśMh pijali iilsjacj. SSESSSST" pUMmU* gasjiiafó morskiej Piknik przyrodniczych atrakcji Pomorski Zespół Parków Krajobrazowych oraz jego partnerzy zapraszają 2 lipca na Bulwar nad Słupią (przy Baszcie Czarownic w Słupsku), gdzie w godz. 11-15 odbędzie się piknik przyrodniczy poświęcony bioróżnorodności. W tym roku tematem wiodącym będzie Wisła, najdłuższa rzeka w Europie w całości przebiegająca w granicach jednego państwa. To najbardziej polska z naszych rzek, której rok właśnie trwa w całej Polsce. Jej „dzikość" fascynuje nie tylko przyrodników, ale także podróżników, którzy zmagają się z nią kajakiem, rowerem czy pieszo. Sejm RP, ustanawiając rok 2017 Rokiem Rzeki Wisły, otworzył dyskusję o przyszłości tej rzeki. Jak dobrze znany Wisłę, można będzie się przekonać podczas pikniku 2 lipca, który będzie częścią Jarmarku Gryfitów organizowanego przez Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku. Ważnym elementem pikniku będzie Strefa Edukacji, przygotowana przez organizatorów, która zaoferuje m.in. następujące tematy: ► Rzeka w centrum uwagi -problematyka opracowana przez Centrum Informacji i Edukacji Ekologicznej. » Podczas pikniku dowiemy się też o troci łowionej w Słupi ► W ujściach rzek -Nadmorski PK i Błękitna Szkoła we Władysławowie. ► Niechaj ktoś odgadnie, co rzeka ma na dnie - Wdzydzki PK i Zielona Szkoła w Schodnie. ► Rzeki Bioróżnorodności -Zaborski PK. ► Żuławy Wiślane - kraina na wodzie - PK Mierzeja Wiślana. ► Tajemniczy świat łęgów -Trójmiejski PK. ► Motyle i „latające smoki"-barwną ozdobą rzek. (MAZ) Powiat słupski uhonorował twórców i działaczy kultury, którzy odnoszą sukcesy na jego terenie ► Rodzinne zdjęcie laureatów Bia W środę w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Damnicy odbyła się tegoroczna gala Białego Bociana. Starostwo słupskie wręcza go oraz nagrody pieniężne działaczom i społecznikom na rzecz twórczości artystycznej oraz upowszechniania i ochrony dóbr kultury od 2005 roku. W tym roku Białe Bociany otrzymały trzy osoby. Ośmiu osobom przyznano nagrody pieniężne. Statuetki Białych Bocianów i nagrodę finansową w wysokości 1200 zł otrzymali: Grze- gorz Gurłacz z Mrówczyna -za poświecenie się wiejskiej kulturze; Anna Poźlewicz ze Słupska - za działalność artystyczną na ziemi słupskiej; Mieczysław Krymski z Żochowa - za ratowanie ginących tradycji wiejskich. Nagrody finansowe po 500 zł dostali: Krzysztof Plebanek ze Słupska - za pracę z zespołem Bierkowianki; Zorza Sędzicka z Ustki - za pracę z zespołami wokalnymi i uzdolnionymi solistami; zespół AleBabki z Kobylnicy - za całokształt działalności; Paweł Ka- miński ze Słupska - za propagowanie tańca breakdance; Małgorzata Karmańska z Dębiny - za pracę z Dziecięcym Zespołem Pieśni i Tańca Pomorzacy; Włodzimierz Lipczyński ze Słupska - za pracę publicystyczno-dziennikar-ską; Romana Małecka z Kwakowa - za działalność artystyczną; Elżbieta Anna Stec ze Słupska - za prowadzenie zespołu AleBabki z Kobylnicy oraz odnoszone przez AleBabki sukcesy artystyczne. Szczegóły na www.gp24.pl. (MAZ) Dzienniczek red. Z.Jujka oczerniłem ale on vet>t z opoztcjl kitttot# Wyrazy głębokiego współczucia Ryszardowi i Lucynie Wojczukom z powodu śmierci Mamy i Teściowej składa Zarząd Agencji Ochrony „SEKRET" Sp. z 0.0. _w Słupsku_ : 0.0. A 007532830 Pani Lucynie Wojczuk oraz Rodzinie wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci Teściowej składają Zarząd, Rada Nadzorcza i pracownicy PR „Łosoś" Kursowanie linii Dwie linie autobusowe przestaną funkcjonować w wakacje. Powodem jest brak pieniędzy. - Na wakacje zawiesimy dwie linie. Linia numer 8 nie będzie kursowała od soboty, 24 czerwca, natomiast linia numer 7 od poniedziałku, 26 czerwca. Na kilku innych liniach, między innymi numer 2 i 16, nie będzie też kursów szkolnych, określonych na rozkładach literą „s" - mówi Marcin Grzybiński. - Rozkład jazdy zależy od pieniędzy, a w budżecie nie mamy ich tyle, by utrzymać całoroczne linie numer 7 i 8. nr7i8 będzie zawieszone przez wakacje Jak jednak zapewnia, pasażerowie nie będą mieli problemu z dotarciem do szpitala. - Główny problem z brakiem linii numer 8 polegał na problemie z dojechaniem do szpitala z okolic dworców kolejowego i autobusowego. Te dwie części miasta w dni powszednie łączy jednak autobus linii numer 14, który uruchomiliśmy podczas ostatniej zmiany rozkładu jazdy - mówi Marcin Grzybiński. Jak dodaje, do szpitala w czasie wakacji dojechać będzie można liniami numer 9,14,15,16 i nocną 21. Linie numer 7 i 8 na trasy wrócą 1 września. (DMK) ► Linia nr 8 nie będzie obsługiwać połączeń do szpitala już od soboty. Na wakacje znikną też kursy oznaczonejako szkolne Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl KOS Dyżur reportera Daniel Klusek 59 848 8121 (w godz. 9.00-17.00) daniel.klusek@gp24.pl Wydarzenia Awantura na budowanym osiedlu • Klienci spółki Vincenzo Eco, która buduje nowe osiedle w Słupsku, doprowadzili do spotkania z jej przedstawicielami. Było ostro. Pretensje można było usłyszeć z obu stron, ale doszło też do deklaracji Zbigniew Marecki zbigniew.mareckik@gp24.p W środę na nowym osiedlu spółki Vincenzo Eco, usytuowanym za ulicą Marii Zaborowskiej w Słupsku, doszło do długo organizowanego spotkania klientów z przedstawicielem dewelopera. Klienci, którzy zdecydowali się kupić mieszkania w budowanych tam blokach i domkach, byli bardzo niezadowoleni, bo już minęło wiele miesięcy od terminu, kiedy mieli się wprowadzić do swoich mieszkań. Niektórzy już sprzedali stare mieszkania, teraz spłacają kredyt, mieszkają w lokalach wynajmowanych, a niekiedy stracili także zadatki, które wpłacili firmom wykończeniowym, bo nie mogli ich wpuścić do mieszkań, które miały być im wydane już przed kilku miesiącami. Jak się okazuje, przedstawiciele dewelopera już kilkakrotnie zmieniali terminy. Tym razem Bartosz Maciejewski, który w imieniu dewelopera spotkał się ze sporą grupą klientów, usłyszał wiele mocnych słów. NOWYCH BLOKÓW buduje obecnie spółka Vincenzo Eco w Słupsku. Obok nich wznosi osiedle domków jednorodzinnych Klienci nie ukrywali, że czują się oszukiwani i że ich zdaniem prace na budowie są źle zorganizowane. Zarzucali także deweloperowi, że brakuje mu pracowników. Niektórzy pytali, czy są pieniądze na dokończenie wszystkich prac, bo oni się wywiązywali ze swoich zobowiązań, a od podwykonawców słyszą, że deweloper im nie płaci. - Niech państwo nie słuchają tych plotek. Pieniędzy nie brakuje. Popełniliśmy kilka błędów przy planowaniu harmonogramu robót, ale już wszystko nadrabiamy - zapewniał Bartosz Maciejewski. Ostatecznie zadeklarował, że do września prace przy budowie bloków będą tak zaawansowane, że wtedy rozpoczną się odbiory budynków, a pod koniec września właściciele mieszkań otrzymają oficjalnie do nich klucze. Ta zasada jednak nie będzie obejmować osiedla domków rodzinnych. Kiedy one ostatecznie zostaną oddane właścicielom, na razie nie wiadomo. Ponadto Maciejewski zapowiedział utworzenie osobnej ekipy budowlanej, która zajmie się drobnymi pracami wykończeniowymi w mieszkaniach i będzie się sama zgłaszać do klientów. Zadeklarował także, że za kilka tygodni spółka Vincenzo Eco przedstawi swoją ekstra propozycję dla klientów „na przeprosiny". Z kolei różni klienci sugerowali, że mogłaby nią być budowa ogrodzenia osiedla, budowa sporego placu zabaw czy oczekiwanych przez nich ba- rierek na miejscach do parkowania. -To jednak nie oznacza, że wtedy zrezygnujemy z żądania indywidualnego zadośćuczynienia - zapowiadali niektórzy klienci. Na koniec zażądali jednak zbiorowego spotkania z Krystianem Olszewskim, współwłaścicielem spółki, który niedawno na naszych łamach odpowiedzialnością za problemy z budową obciążył prezydenta Roberta Biedronia oraz jego zastępcę Marka Biernackiego. Zdaniem wielu uczestników spotkania to wymówka, bo to deweloper źle przygotował inwestycję. Po spotkaniu otrzymałem sms od Krystiana Olszewskiego, który poinformował, że spotkanie miało charakter techniczny. Jego obecność na nim była zbędna. Jeśli natomiast ktoś chce wyjaśnić, kto zawinił, to niezbędna jest obecność trzeciej strony konfliktu, czyli władz miasta, które według niego unikają kontaktu z jego spółką. Trudno jest rozmawiać ze wszystkimi wykonawcami, którzy działają na zlecenie Vincenzo Eco, ale skontaktowałem się ze spółką Engie EC serwis, która wykonuje na osiedlu sporo prac. Jednak nie dowiedziałem się od ręki, czy jest zadowolona ze współpracy z deweloperem. Czekam na odpowiedź na maila w tej sprawie. • ©® O Na naszej stronie Obejrzysz film, który magrany podczas środowego spotkania www.gp24.pl Posterunek policji z alkotestem Potęgowo Wczoraj w urzędzie gminy odbyło się oficjalne przekazanie alkotestu, który wykorzystywany będzie w codziennej służbie przez policjantów. Zakup został sfinansowany przez Gminną Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Urządzenie Alko Blow *V Premium jest szybkim i prostym w obsłudze, bezkontakto-wym (pomiar bez ustnika) wskaźnikiem obecności lub nieobecności alkoholu w wydychanym powietrzu. Urządzenie będzie wspomagać pracę mundurowych z Posterunku Policji w Potęgowie na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach regionu. • ©® v p- Komendant Grzegorz Jarosiewicz odebrał z rąk wójta Dawida Litwina urządzenie Alko Blow Premium W skrócie SŁUPSK/SAMORZĄD Powiat będzie miał nowego partnera W sobotę w Starostwie Powiatowym w Słupsku nastąpi podpisanie umowy o współpracy partnerskiej pomiędzy powiatami słupskim i kieleckim. Dotąd powiat słupski w Polsce współpracuje z powiatami cieszyńskim, bełchatowskim i lubańskim. (MAZ) TAXI pi < - 5984227001 607 271717 59196-2 5 NAJTAŃSZETAXIW SŁUPSKU PRO AGRONOMIA SUKCESU Od 2004 roku aktywnie świadczymy usługi handlowe i doradcze w branży dystrybucji środków ochrony roślin oraz doradztwa agronomicznego. Świadczymy usługi w sektorze rolniczym i ogrodniczym. Nasze oddziały znajdziesz na terenie całego kraju. Wspólnie tworzymy zespół około 300 osób. Stawiamy na ludzi, wiedzę i rozwiązania. Dołącz do naszego zespołu i Ty, jako MAGAZYNIER Miejsce pracy: Bolesławice k. Słupska Co będzie należało do Twoich zadań? • Powierzymy Ci obowiązki związane z przyjmowaniem, wydawaniem, rozładunkiem, załadunkiem oraz kompletowaniem towaru, • Zadbasz o prawidłową obsługę dokumentacji magazynowej, zgodnie z przyjętymi procedurami, • Powierzymy Ci obsługę programu magazynowego, • Zajmiesz się codziennym utrzymaniem porządku na stanowisku pracy i w magazynie, • Zadbasz o dobrą współpracę z innymi działami. Jakie są nasze oczekiwania? • Istotne są dla nas takie cechy, jak: odpowiedzialność, skrupulatność, uczciwość i komunikatywność, • Cenimy pozytywne nastawienie do ludzi, umiejętność pracy w zespole, elastyczność i otwartość, • Zależy nam na Twojej samodzielności i efektywnym planowaniu pracy, • Niezbędne są dla nas uprawnienia do obsługi wózka widłowego, • Wymagamy posiadania czynnego prawa jazdy kat. B, • Dodatkowym atutem będzie doświadczenie na podobnym stanowisku, znajomość zasad funkcjonowania magazynu, posiadanie wiedzy z zakresu praktyki rolnej, oraz kurs w zakresie stosowania środków ochrony roślin. Co możemy Ci zaoferować w zamian za Twoje zaangażowanie? • Gwarantujemy miłą atmosferę oraz ciekawą pracę w dynamicznie rozwijającej się firmie, o międzynarodowych standardach pracy, • Umożliwimy Ci pracę w oparciu o najnowsze rozwiązania technologiczne, » Oferujemy pakiet świadczeń socjalnych i opiekę medyczną. CV prosimy przesyłać na adres rekrutacja & procam.pl w tytule wiadomości proszę wpisać „Magazynier -Bolesławice k. Słupska" lub przez zakładkę umieszczoną na stronie internetowej www.procam.pl 06// Wydarzenia www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 Edukacja. Referendum trafiło do komisji Warszawa Wniosek o przeprowadzenie referendum ws. reformy edukacji trafH do sejmowej komisji ustawodawczej. Opozycja przekonuje, że wpraktyce przepadł Jakub Oworuszko Twitter: @KubaOworuszko Zgodnie z czwartkową decyzją Sejmu obywatelski wniosek 0 przeprowadzenie referendum w sprawie reformy edukacji przygotowanej przez ministerstwo trafił do komisji ustawodawczej. Podpisy pod inicjatywą, oprócz partii opozycyjnych, zbierały ZNP 1 organizacje społeczne. - Mamy do czynienia z jednym wielkim oszustwem. Projekt trafi do sejmowej zamrażarki i nigdy nie rozpoczną się nad nim prace. Byłoby może uczciwiej, gdyby PiS powiedział po prostu: nie chcemy referendum - przekonywała tuż po sejmowym głosowaniu przewodnicząca klubu Nowoczesna poseł Katarzyna Lubnauer. Przeciwnicy zmian w edukacji o głosowaniu nad wnioskiem dowiedzieli się w ostatniej chwili - przesłano im wiadomość faksem. Prawo i Sprawiedliwość nie ukrywa, że skierowanie wnio- sku do komisji to tylko gest i że nie zamierza dopuścić do referendum. - Można by je przeprowadzić, gdyby wniosek złożono rok temu. W tej chwili jesteśmy w toku już uchwalonej reformy - przyznał w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press senator PiS Jan Maria Jackowski. Jego wątpliwości wzbudzają zaproponowane pytania referendalne. - Są polityczne, a nie merytoryczne - ocenił. - To nie jest pytanie w stylu: czy jesteś za utrzymaniem dotychczasowego systemu edukacji, czy jesteś za zmianami polegającymi na likwidacji gimnazjów - to by było pytanie merytoryczne. Natomiast w proponowanym referendum pytanie brzmi: czy jesteś przeciwko reformie zaproponowanej przez rząd - czyli odpowiedź jest w gruncie rzeczy odpowiedzią polityczną - uważa senator. - Na wycofanie się ze złych decyzji zawsze jest czas - ripostował z kolei poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Piotr Zgorzelski. Jak zauważył, są w Polsce jeszcze samorządy, które nie spłaciły kredytów zaciągniętych na utworzenie szkół gimnazjalnych. Przeciwnicy zmian w edukacji zebrali w ciągu dwóch miesięcy ponad 910 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum. Miało być w nim zadane tylko jedno pytanie: „Czy jest pan/pani przeciwko reformie edukacji, którą rząd wprowadza od l września 2017 r.?". ZNP wraz z opozycją sprzeciwiają się reformie edukacji z kilku powodów. Jak przekonują, zmiany nie są potrzebne, ponieważ gimnazja to dobre szkoły, które dają duże szanse na rozwój młodzieży, a ich likwidacje doprowadzi do chaosu.Z danych ZNP wynika, że wbrew zapewnieniom rządu pracę straci blisko 9,4 tys. nauczycieli. Kolejne 22 tys. będą miały zmniejszony etat. Zgodnie z reformą, która zacznie obowiązywać od l września br., zostaną zlikwidowane gimnazja - w ich miejsce powstaną 8-letnia szkoła podstawowa i 4-letnie licea oraz 5-letnie technika, a także dwustopniowe szkoły branżowe. Uczniowie szóstych klas szkół podstawowych, którzy dziś zakończyli rok szkolny, otrzymali na świadectwach promocję do klasy siódmej, a nie jak dotychczas pierwszej gimnazjum. Gimnazja zostały wprowadzone wraz z reformą oświaty w 1999 r. • ©® Szczyt UE: obronność, Breńt i uchodźcy Bruksela Dwudniowy szczyt Uni Europejskiej w Brukseli jest poświęcony mffitamej współpracy. Brotitowi i imigrantom. Wszystko to wdereu ten ot yzi iiu Aleksandra Gersz aleksandra.gersz@polskapress.pl Liderzy państw członkowskich Unii Europejskiej w czwartek przylecieli do Brukseli na dwudniowy szczyt. Media mówią o swobodnej atmosferze i optymizmie, które dominują w gronie unijnych przywódców. - To powrót UE w roli rozwiązania, a nie problemu - mówił szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Szczyt odbywa się jednak w cieniu zagrożenia terrorystycznego, które wzrosło po wtorkowym meudanym zamachu bombowym na głównej staq'ikolejo-wej w Brukseli Brussel-Centraal. Napastnik, mężczyzna marokańskiego pochodzenia, zdetonował mały ładunek wybuchowy, interweniowali jednak żołnierze. Mężczyzna został zastrzelony, nikt postronny nie ucierpiał. Po tym zdarzeniu w Brukseli zaostrzono środki bezpieczeństwa, a unijnego szczytu pilnują setki policjantów oraz żołnierzy. Głównymi tematami szczytu, na którym pojawi się jeszcze ► Na szczycie pojawił się temat Brexitu. Negocjacje trwają Theresa May, premier Wielkiej Brytanii, która rozpoczęła już z UE negocjacje w sprawie Brexitu, są: unijna współpraca w dziedzinie obronności, kryzys imigracyjny, przedłużenie sankcji nałożonych na Rosję, a także właśnie Brexit. Ta pierwsza kwestia była głównym punktem czwartkowej dyskusji. Chodzi o współpracę w kwestii obronności, na którą wstępnie zgadzają się państwa UE. Ma ona jednak nie przeszkadzać działaniom NATO. Ważnym punktem są także działania antyterrorystyczne w obliczu zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego. Pierwszego dnia na wokandzie była oprócz tego Rosja, a dokładniej przedłużenie 0 pół roku nałożonych na nią sankcji gospodarczych z powodu konfliktu na Ukrainie. Głównym tematem był też wspomniany Brexit. May miała wieczorem zdać pozostałym 27 członkom UE raport z rozpoczętych już negocjacji. Skupiać się on miał głównie na prawach obywateli UE żyjących na Wyspach (w tym Polaków). Jak podaje BBC, powołując się na dyplomatyczne źródło, brytyjski rząd ma zapewnić pozostałe kraje, że prawa migrantów na Wyspach zostaną zachowane. Z kolei w piątek najważniejsza będzie kwestia uchodźców 1 imigrantów.# BMW 507 Poseł PO: Donald Tusk nie prowadził swojego syna za rękę Warszawa Nie milkną komentarze podsumowujące przesłuchanie Michała Tuska. Słowa o „lipie" próbował wyjaśnić m.in. poseł PO Sławomir Neumann Leszek Rudziński leszek.rudzinski@polskapress.pl Choć podczas wielogodzinnego przesłuchania przez komisję śledczą ds. afery Amber Gold syna Donalda Tuska - Michała poruszonych zostało wiele wątków, to uwagę mediów i polityków zwróciło stwierdzenie Tuska juniora, iż „obaj z ojcem wiedzieli, że Amber Gold, mówiąc kolokwialnie, to była lipa". Choć syn byłego premiera szybko wytłumaczył, że miał na myśli wiedzę ogólnodostęp- ną w mediach, jego słowa podzieliły opinię publiczną. Obrony dobrego imienia Michała Tuska podjął się m.in. poseł PO Sławomir Neumann. Parlamentarzysta oznajmił, wczoraj na antenie Polsat News, że „każdy, kto czytał na stronach Komisji Nadzoru Finansowego ostrzeżenie, wiedział, że to firma (Amber Gold - red.), która może w przyszłości sprawić problemy". - No lipa, to nie była firma wiarygodna - mówił w programie „Graffiti". Dodał, że Michał Tusk „skomentował jedną z rozmów ze swoim ojcem, który nie był fanem jego pracy dla OLT (firmy lotniczej powiązanej z Amber Gold - red.)". - Donald Tusk też nie prowadził swojego syna za rękę, nie szukał mu pracy w żadnej ze spółek skarbu państwa. Michał chciał być samodzielny na ryn- ku pracy, poszukał sobie tej pracy I jak widać, z tego ma dzisiaj kłopoty, bo jest przesłuchiwany przez komisję śledczą - komentował parlamentarzysta. O sprawę wypowiedzi swojego syna został także zapytany wczoraj szef Rady Europejskiej Donald Tusk. - Jestem z niego bardzo dumny - odpowiedział krótko zgromadzonym w Brukseli dziennikarzom. Wypowiedź młodego Tuska nie mogła umknąć posłom opozycji. Poseł Paweł Kukiz ocenił, że Michał Tusk „powiedział niechcący" wiele rzeczy, które kompromitują jego ojca. - Rzeczy takich, które są bulwersujące i które w normalnych, demokratycznych krajach absolutnie by kompromitowały polityka. (...) Ale tutaj jest normą od trzydziestu praktycznie lat - mówił na antenie stacji RMF FM. • ©® DLA KONESERÓW Prezentacje BMW 507, Volkswagen Scirocco, Ford Mustang. Fiat126p, Łada Niva Ranking 30 youngtimerów do 20 tysięcy złotych Ludzie Saga rodziny Adama Opia SZUKAJ W DOBRYCH SALONACH PRASOWYCH Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl [STR. 20-21] EMILIA KRAKOWSKA OPOWIADA NAM O SILE ŚMIECHU. RADOŚCI I POZYTYWNEGO MYŚLENIA: W ŻYCIU REBA SZUKAĆ OPTYMIZMU. BO TRAGEDIE I SMUTKI PRZYCHODZĄ SAME. // 07 [STR. 8-9] Dzisiaj zakończenie roku szkolnego. Jak pożegnać sie z nauczycielem? Wystarczą kwiatki czy kupić drogi prezent? Niektóre pomysły krępują nauczycieli ne w pomaganie [STR. 13] 08// Magazyn www.gk24.pi • www.gp24.pi • www.gs24.pi Jaki prezent dla nauczyciela? Skok ze spadochronem czy wystarczy dziękuję i kwiatek Dawać, czy nie dawać upominki-oto jest pytanie. Koniec roku szkolnego oznacza, że trzeba sobie na nie odpowiedzieć • Najbezpieczniejsze są kwiaty, ewentualnie czekoladki. Ale bywają bardziej ekstrawaganckie i kosztowne podarunki. Czy to nauczyciele tego oczekują? A może tale naprawdę to rodzice są nadgorliwi? Jołanta Pierończyk j.pierofic2yk@dz.com.pl Dostałem od uczniów na pożegnanie skok ze spadochronem. Było to moje marzenie, wiedzieli o tym i taką mi zrobili niespodziankę - przyznaje jeden z katechetów z Tychów. - Kiedyś klasa podarowała mi pudełko ze 120 cieniami do powiek i białą szminkę, która na ustach robiła się różowa - opowiada jedna z nauczycielek z tego samego miasta. - A ja dostałam kolczyki, które pozostały miłą pamiątką, ale nigdy ich nie założyłam, bo nie mam przekłutych uszu i przekłuć nie zamierzam - mówi inna. - Na pamiątkę od jednej z klas mam bursztynową zawieszkę na rzemyku, którą bardzo lubię i często noszę - mówi nauczycielka z Tychów. Wśród prezentów dla nauczycieli bywają też kupony do spa lub drogerii, biżuteria, czasem... nawet sprzęt AGD. Mężczyznom zdarzyło się dostać krawat, spinki, a nawet... alkohol. _ - Czasem prezenty są bardzo dowcip-nierzapakowane. Jedna z koleżanek dostała bukiet, do którego był przyczepiony balon, a w jego środku znajdował się pierścionek - mówi nauczycielka z jednej z tyskich szkół. Mówią, źe wystarczy zwykłe „dziękuję" Dzisiaj zakończenie kolejnego roku szkolnego i pożegnanie z wychowawcą czy innym nauczycielem. Rodzice zastanawiają się nad prezentem, wysokością składki, a tymczasem, jak wynika z naszej sondy, nauczyciele w większości nie oczekują żadnych dowodów wdzięczności. Ba, wielu nie ukrywa, że jest to dla nich wielce krępująca sytuacja. - Naprawdę wystarczy zwykłe „dziękuję". Niezręcznie się czujemy, kiedy dochodzą do nas słuchy o jakichś zbiórkach pieniędzy na prezent. Nie chcemy żadnych prezentów. O wiele milsze są dowody pamięci, które odbieramy od absolwentów w postaci życzeń na Facebooku czy kartek z pozdrowieniami z wakacji. Miło nam, kiedy absolwenci wpadają do szkoły z wizytą, żeby powiedzieć, co u nich słychać. Bardzo sympatyczne są okresowe spotkania klasowe z wychowawcą, na przykład na grillu. To naprawdę cenniejsze niż najdroższy prezent, bo to dla nauczyciela najlepszy dowód, że był rzeczywiście lubiany i że wychowankom zależy na utrzymywaniu z nim kontaktu- mówi Gabriela Wysocka, od roku na emeryturze po 37 latach pracy w różnych szkołach tyskich. - U mnie epoka prezentów skończyła się dawno - mówi stanowczo Romuald Kubiciel, dyrektor LO im. Powstańców Śląskich w Bieruniu. - Stawiam sprawę jasno: nie przyjmuję żadnych prezentów i już. Jeśli ktoś czuje wyjątkową potrzebę jakiegoś szczególnego podziękowania, to wystarczy kwiatek. Jedna róża jest wystarczająco pięknym prezentem. Mogą być ewentualnie czekoladki, które otwieram w klasie, częstuję się jedną, a resztę zostawiam uczniom. W swoim gabinecie dyrektor bieruńskiego liceum ma kilka przedmiotów, które jednak dostał. Jeden z nich to... świeczka z dołączonym bilecikiem z takim tekstem: „Dziękuję za wskazanie mi autorytetów na moją drogę życia". Drugi - to zdjęcie członków sekcji historycznej, którą prowadził. - Na tym zdjęciu jest np. Magda Górkiewicz, która jest dziś aktorką. Jest tu też Monika Bałdyga, która pozostawiła w szkole pamięć o swoich wielkich sukcesach na gruncie języka rosyjskiego. Miła pamiątka - mówi dyrektor Kubiciel. ^fSaenSoiT3 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Magazyn //09 ewssr Wielu nauczycieli w bieruńskim liceum bierze przykład z dyrektora i podczas pierwszych lekcji wychowawczych z nową klasą zapowiada, że nie chce żadnych prezentów. Najbardziej ulubionych uczniowie starają się jednak jakoś uhonorować. Tradycją tej szkoły jest pomysłowość. Portret nauczyciela historii w stroju Napoleona - Jeden z moich nauczycieli historii dostał od klasy namalowany przez uczennicę swój portret w stroju Napoleona - mówi dyrektor Kubiciel. - Mnie samemu, dawno, dawno temu, zdarzyło się znaleźć mojego malucha przewiązanego wielką wstęgą- - A ja kiedyś znalazłam różę za wycieraczką - mówi matematyczka Barbara Wiśniowska,zwana przez bieruńskich licealistów „ciocią Basią". Jej klasa pełna jest prezentów od uczniów. Wśród nich jest np. „inteligentny papier toaletowy" ze wzorami matematycznymi. Jest wielki portret klasy ułożony ze zdjęć poszczególnych uczniów, z których każdy trzyma jedną literkę, a literki składają się na zdanie: „Kochamy matematykę i Ciocię Basię". Na oknie stoi doniczka z aloesem, w którą wetknięta jest tabliczka: „Jestem wartością bezwględną, podlewaj mnie zawsze w piątki". Na ścianie wisi zegar, gdzie każda godzina jest wynikiem działania matematycznego, np. 2 do trzeciej potęgi (ósma), 3! (szósta), l7-9i, czyli druga, itp. - Bardzo cenię sobie prezenty własnoręcznie wykonane przez uczniów. Jednym z nich jest np. Koło Fortuny, które uatrakcyjnia powtórki, bo pytania się losuje jak teleturnieju. A kiedyś dostałam od moich uczniów drzewko szczęścia złożone z jednogroszówek w liczbie odpowiadającej liczbie uczniów w klasie. Jedna jednogroszówka leżała pod drzewkiem, symbol ucznia, który od nas odszedł - mówi Barbara Wiśniowska. Podarowali wychowawcy wygodny fotel Ale jeden z prezentów w bieruńskim liceum zmusił dyrekcję do reakcji. - Jedna klasa podarowała swojemu wychowawcy fotel do biurka. Piękny, wyściełany, obrotowy... Fotel dostał wychowawca, ale pozostał w klasie, do użytku szkolnego przez tego nauczyciela. Osobiście jednak poczułem się nie-komfortowo i wszystkim nauczycielom dotychczasowe krzesła wymieniłem na podobne fotele - przyznaje Romuald Kubiciel. Skok ze spadochronem, 120 cieni do powiek, fotel i pierścionek w balonie: bywa, że nauczyciele dostają takie rzeczy P Dla pani od matematyki A pod zdjęciem jest podpis: „To uczucie, kiedy pani profesor Wiśniowska jest w stanie pomóc każdemu w zrozumieniu matematyki - bezcenne". Jest to jeden z prezentów, jakimi obdarowywana jest Barbara Wiśniowska, nauczycielka matematyki z LO im. Powstańców Śląskich w Bieruniu Nigdy natomiast prezent nie powinien nauczyciela stawiać w niekomfortowej sytuacji. - Wykluczone są wszelkie kosztowności, wykluczona wyszukana, droga biżuteria (kolczyki, pierścionki). Jeśli klasa koniecznie chce pozostawić po sobie pamiątkę, to na pewno będzie nią album ze zdjęciami ze wspólnego szkolnego życia. Można też podarować jedno zdjęcie klasy z autografami uczniów. Można wrócić do dobrego zwyczaju darowania książek. Nauczycielowi każdego przedmiotu przyda się jakaś nowość na półce. Jeśli ktoś jest miłośnikiem muzyki, można mu wybrać jakąś płytę, która będzie przypominać o wychowankach. Jeśli jest kolekcjonerem, można mu dołożyć jakiś dro- biazg do kolekcji - mówi jedna z nauczycielek tyskich. Nie będą fundować zakłopotania Wielu rodziców, których pytaliśmy o prezenty na koniec roku szkolnego, nie chce fundować zakłopotania wychowawcom swoich dzieci i wybiera prezenty symboliczne. W Chełmie Śląskim na zakończenie trzeciej klasy jedna z wychowawczyń dostanie kwiaty, słodycze i bransoletkę za 50 zł. W Pszczynie na zakończenie przedszkola jedno z dzieci podarowało pani laurkę z własnym zdjęciem i wierszykiem. W Zawierciu rodzice postawili na fotoksiążki. - Na zakończenie gimnazjum klasa mojego syna podarowała wychowawczyni zamówiony wcześniej al- bum - to taka fotoksiążka, w której znalazły się zdjęcia uczniów z dzieciństwa zestawione z aktualnymi oraz zdjęciami z klasowych wycieczek, różnych wygłupów, itd. Nauczycielka była zachwycona. Natomiast na zakończenie podstawówki kupiliśmy wychowawczyni stylowe, markowe pióro z długopisem i, oczywiście, kwiaty - mówi mama uczniów z Zawiercia. - Na zakończenie trzeciej klasy w szkole podstawowej kupiliśmy wychowawczyni trzy lampiony ogrodowe. Zasada jest taka, że prezent nie może przekraczać 200-300 zł, wszystko zależy od liczebności klasy. Zawsze pytamy, ile jest w stanie dać najmniej zamożna rodzina w klasie i do jej możliwości dostosowujemy wysokość składki - mówi mama ucznia szkoły w Łaziskach Górnych. • ©® RODZINA FIATA TIPO, TYLKO DO 30 CZERWCA OBOWIĄZUJE CAŁKOWITA BLOKADA CEN NA AUTA Z RODZINY Tipo. W STANDARDZIE M.IN. KLIMATYZACJA, RADIO Z USB I 6 PODUSZEK POWIETRZNYCH. DO WYBORU 3 RODZAJE NADWOZIA: SEDAN, HATCHBACK I STATION WAGON. SPRAWDŹ NA WWW.BLOKADACEN.PL I UMÓW SIĘ NA JAZDĘ PRÓBNĄ. - . FIAT TIPO. TAK NIEWIELE TRZEBA, BY MIEĆ TAK WIELE. Fiat Tipo: emisja C02 od 89 do 147 g/km, zużycie paliwa w cyklu mieszanym od 3,4 do 8,3 1/100 km. Informacje o recyklingu pojazdów, ich - konstrukcji zgodnej z przepisami o recyklingu I lista punktów zbierania pojazdów wycofanych z eksploatacji znajdują się na stronie , http://fiatmopar.eu/fiat/pl/pl/recykDng. XFCABANK fiat.pl 007511278 T H REKLAMA 10// Magazyn www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 Kapelusz grozi odlotem, a od morza < ► Piotr Michalski, jak ideał męskiej urody i najpopularniejszy kochanek, słynny uwodzicielski Włoch Casanowa. w spektaklu, który reżyserował dyrektor Teatru Miejskiego Jacek Bunsch (premiera 27 czerwca 2003 roku). •To miejsce jest szczególne, nawet jeśli pogoda wejdzie aktorom w paradę. Bywa, że widzowie muszą im odstąpić parasole. Scena Letnia w Orłowie zaczyna XXII sezon. ► Rafał Kowal w spektaklu „W kręgu namiętności - Tango Piazzolla". według tekstu Anny Burzyńskiej, w reżyserii Józefa Opalskiego. premiera odbyła się 6 lipca 2012. Grażyna Antoniewicz g.antoniewicz@pfasa.gda.pl To teatr pod gołym niebem, więc aktorzy grają, gdy nie pada. Dlatego każdy dyrektor Teatru Miejskiego w Gdyni latem dzień zaczyna od prognozy pogody. Teatr na plaży zainicjowała w 1996 roku ówczesna dyrektor Julia Wernio. Scena i zaplecze techniczne (garderoby, magazyn dekoracji) zlokalizowane były obok molo w gdyńskiej dzielnicy Orłowo. Pierwszym przedstawieniem była „Awantura w Gioggi" w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza. Popasw wodzie - Kiedy ruszaliśmy ze Sceną Letnią w Orłowie lato było szare jak w piosence, a temperatura powietrza miała zaledwie 12,13 stopni - wspomina aktorka Beata Buczek - Żamecka. - Pamiętam jak budowano dekoracje i jeden z montażystów sceny wchodził w głąb morza, żeby wstawić tam maszt. Fale szare, niebo grafitowe, a on brodzi po pas w wodzie. Aktorzy siedzieli w namocie, bo deszcz się rozpadał na dobre. - Julia Wernio z powodu wyjątkowego chłodu pozwoliła do herbaty w termosie wlewać jakiś alkohol, żebyśmy mogli się rozgrzać, bo kostiumy niestety, też nie były zbyt ciepłe, a my chodziliśmy przeważnie boso. - Pomimo tych niewygód bardzo lubię Scenę Letnią - dodaje Beata Buczek -Żarnecka. - Pewnie, że się marznie, ale za każdym razem kiedy tam jestem, odkrywam piękno i cudowność tego miejsca. Nigdy żaden wieczór się nie powtórzył, nigdy nie było tak samo, a kiedy jeszcze przychodzą widzowie, którzy mimo niepogody chcą być z nami, robi się magicznie. - Kiedyś graliśmy sztukę „I pieśni z muzyką Jana Kantego, wieczór kabaretowy, czyli songi", a do końca spektaklu zostało z 10 minut, nagle rozpadało się. Publiczność była pod dachem z plandeki, ale nas nic nie chroniło, wtedy widzowie podzielili się z nami parasolami, żebyśmy mogli dokończyć przedstawienie. Cudowniejest, gdy tworzy się więź między widzami a aktorami - zapewnia. - To miejsce jest szczególne, nawet jeśli pogoda wejdzie nam w paradę i człowiek trochę popsioczy. Bikini wykluczone - Mam, nomen omen, morze wspomnień związanych ze Sceną Letnią. Chodziłam oglądać spektakle, jeszcze kiedy nie pracowałam w gdyńskim teatrze - mówi Sabina Czupryńska, sekretarz literacki Teatru Miejskiego w Gdyni i kostiumolog. - Oczywiście, pamiętam burzę, która się zerwała na premierze „Burzy", podział widowni na żeńską i męską na spektaklu „Życie snem", psa, który wbiegł na scenę i oglądał świat w romantycznej scenie razem z aktorem i wiele innych zabawnych i mniej zabawnych wydarzeń. ► „Słodkie lata 20..30..(premiera 6 lipca 2012 roku) według scenariusza, w reżyserii i choreografii Jana Szurmieja, z kostiumami Sabiny Bicz. Na scenie zbudowano przedwojenną elegancką plażę, z budką ratownika i przebieralniami Robiąc kostiumy nie mogę zapominać, że sierpniowe wieczory są znacznie chłodniejsze niż lipcowe, a od morza ciągnie taki chłód, że ubieranie aktorki w kostium bikini jest aktem nieludzkim (śmiech). Rękawy powinny być długie, materiały oddychające, buty wygodne i stabilne, bo posadzka podczas wilgoci może się „oblodzić". Rozkloszowana suknia żyje swoim życiem i faluje zrywana wiatrem, czasem tak, że zasłania twarz aktorki, a kapelusze grożą odlotem. Lok się kręci albo prostuje, biżuteria dzwoni do mikroportów, a mimo to, praca na Scenie Letniej w Orłowie to cudowne wyzwanie, nawet, kiedy buty spadają. Cudowna Bidula w bereciku Na Scenie Letniej przez te wszystkie lata powstały piękne spektakle, a aktorzy Teatru Miejskiego stworzyli wiele wybitnych kreacji. Nieżyjący już Stefan Iżyłowski w „Procesie" Kafki rewelacyjnie zagrał Józefa K. Dorota Lulka zachwycała m.in. jako Jesienna Dziewczyna, czy Bidula w przedstawieniu „Niespodziewany koniec lata" (na motywach Kabaretu Starszych Panów). Na scenie królowały wówczas wdzięk i dowcip, z nutką nostalgii. Podczas premiery muzyce towarzyszył szum morza, wiatr i... mżawka. Pogoda nie odstraszyła widzów. Schowani pod parasolami, okryci kocami słuchali. Gwiazdą wieczoru był Bogdan Łazuka, który zaśpiewał dwie piosenki. Schodząc ze sceny zażartował -"Dobrze, że nie pada". Nie schronił sie jednak pod parasolem. Powiedział wtedy: „Podziwiam moich kolegów z Teatru Miejskiego w Gdyni nie tylko za znakomite wykonanie piosenek, ale też za heroizm. Bo tak trzeba nazwać śpiew i taniec w deszczu - podsumował aktor. - Bidula to moja ulubiona rola na Scenie Letniej, bardzo lubiłam ją grać - zapewnia Dorota Lulka - „Niespodziewany koniec lata" w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza był tak uroczy, że chętnie vvracąm do nię- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Magazyn //11 gnie, czyli Scena Letnia w Orłowie go wspomnieniami. To jedyny spektakl na Scenie Letniej, gdzie w ogóle nie przebywałam w garderobie, tylko cały czas byłam na zewnątrz, po to żeby oglądać kolegów na scenie. Ostatnio Piotr Salaber, który pisze aran-że do naszej najnowszej premiery „Jesteśmy na wczasach" wspominał: A pamiętasz jak można było poszaleć muzycznie? Zmienić interpretację troszkę? To jeden z niewielu spektakli, któremu nie szkodził czas... Czy marzłam jako Bidula? Nie, bo miałam w tej sztuce sweterek, z którego byłam niesłychanie zadowolona i berecik, więc byłam zaopatrzona należycie i nie narzekałam na zimno. Bardzo lubiłam też „Zorbę", a zwłaszcza ostatnią scenę, w której umierałam. Nie dlatego, że umierałam, ale dlatego, że lubiłam czekać na tę scenę, leżąc w ciepłym łóżku i patrząc w czarne niebo. Było już ciemno, bo spektakl był długi, zbliżał się koniec przedstawienia, wsłuchiwałam się w szum morza i pieśni kolegów na scenie - czekałam na ten moment i uwielbiałam go. Pęknięta lina Na Scenie Letniej bywały też momenty dramatyczne... - Kiedy graliśmy „Życie jest snem" Calderona (rok 2003) po monologu Rafała Kowala, który grał w wieży obrotowej, zerwała się stalowa lina przytrzymująca platformę - wspomina Bogdan Smagacki. -Nie wiedzieliśmy co robić. W ciągu kilku sekund razem z Mariuszem Żarneckim i Grzegorzem Wolfem podjęliśmy decyzję, gramy. Premiera się odbyła, choć wszystkie sytuacje pozmieniały się i musieliśmy improwizować. Za dyrekcji Julii Wenio po pewnym spektaklu widzowie weszli na scenę, która załamała pod naporem ludzi. - Był niesamowity chrzęst, rumor jak to wszystko pękało. Parę osób wpadło do wody, na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało - wspomina Bogdan Smagacki. - Pamiętam premierę „Burzy". Graliśmy ją na plaży, jeszcze bez nagłośnienia. Nie było nas słychać, więc po trzeciej próbie generalnej zawieszono nad scena mikrofony na linkach, ale niewiele to dało, bo wiatr był tak mocny, że my aktorzy, stojąc półtora metra od siebie nie słyszeliśmy własnych słów, graliśmy po omacku. Spektakl był ciężki, po ostatnim przedstawieniu, wszedłem w kostiumie do wody, obiecałem, że kiedy „Burza" zejdzie z afisza, zanurzę się w morzu. Z piersióweczką w dłoni - Na Scenie Letniej miałam dwie ulubione role - wspomina Beata Buczek- Żarnecka. -Jedna to Lucietta w spektaklu „Awantura w Chioggi" Carlo Goldoniego. Spektakl, cudownie wpisał się w nadmorską scenerię i wiąże się z nim pewna anegdota. Kiedy wyszłyśmy z Ulą Kowalska do sceny wieszania prania, ...zaczął padać deszcz. Właściwie nie byłoby w tym nic niezwykłego, bo przyroda ciągle płatała nam figle, gdyby nie to, że widownia zaczęła się śmiać, ale.... jedynie panie. Panowie dopiero po chwili dołączyli. - Drugą rolą, która ciepło wspominam była Masza w sztuce Czechowa. Z nią też wiąże się pewna anegdota. Moja bohaterka, jak wiadomo, zapijała życie z powodu nieszczęśliwej miłości. Pewnego razu, gdy P Młynarski na plaży Najnowsza premiera na Scenie Letniej to spekrakl Jesteśmy na wczasach" według scenariusza i w reżyserii Jarosława Kiliana, kostiumy Sabina Czupryńska, kierownictwo muzyczne Piotr Salaber. Prapremiera 1 lipca, godz.20. W wakacyjnym repertuarze poza tym: zwariowana „Komedia omyłek" Williama Szekspira, teatrzyk Jeszcze bardziej Zieloną Gęś" oraz „Sammy" i „Bóg mordu", a na Darze Pomorza - „Idąc rakiem", „Żółta łódź podwodna" i „Kursk". Ponadto - recitale, koncerty jazzowe oraz dla najmłodszych - „Rodzinne czytanki nad morzem". Scena Letnia Gdynia Orłowo. czekałam na swoje wejście scenę ubrana w czarny kostum, z małą piersióweczką w ręku, podszedł do mnie młody człowiek, około trzydziestki (był już „pod dobrą datą") i powiedział, że dobrze mnie rozumie, bo też ma takie problemy, że wczoraj widział spektakl i czuje, że mamy ze sobą dużo wspólnego. On wie, że czasem trzeba się napić alkoholu i czy ja bym nie zechciała z nim o tym porozmawiać. Był wyjątkowo wytrwały, bo podczas ukłonów wszedł na scenę z wielkim różami i zaczął się dopyty- wać, czy ja jednak z nim na tę „herbatę" pójdę... - Uwielbiam piękne kostiumy, jedyne nad czym ubolewam, to to że w przeciągu tych 21 lat może w trzech spektaklach było mi w kostiumie ciepło. Większość uszyta była albo z cienkiego jedwabiu szlachetnego albo z wycięciami, bywało, że musiałam zdjąć kostium, jak w „Iwonie Księżniczce Burgunda". Wiecznie na tej scenie marzłam. Ciągle prosiłam scenografów, żeby wymyślili coś co bym mogła na siebie narzucić. Łabędzie na morzu - Jedyna nieprzyjemna rzecz na Scenie Letniej to pogoda - dodaje Bogdan Smagacki. - Wieje wiatr, pada deszcz. Pochmurne niebo nie odstrasza jednak widzów. Weterani Sceny Letniej w Orłowie przychodzą bowiem z kocami, ubrani w ciepłe kurtki. Miejsce jest tak urokliwe, że nawet jak ktoś się nudzi na przedstawieniu, to może sobie popatrzeć na łabędzie na morzu, przepływające statki, jak panowie latają na paralotniach. • PODEJMIJ WYZWANIE I ZOBACZ, DOKĄD CIĘ ZAPROWADZI ^ W MOJSIUK AUTO KM stare bielice 128 k/koszauna, tel.: +48 94 34 77 363 www.honda.mojsiuk.pl «■» JmmJFjk* Jb The Power of Oreams : jjjSse«*<■ ii-: ,, - : .1.. - - s *- «-?* VZi icicęr.Jw w koi pAłftaft o*** O cyk 1 Tik?:AgM|• Wtarr . V..r- mr*i -mfr «kMo*MK. •. ; , . 12// Magazyn www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek. 23 czerwca 2017 Niebezpieczeństwo śmierci w pożarze niosą głównie toksyczne dymy • W Polsce budynki średniej wielkości czy wysokościowce mają konstrukcję, która nie pozwala na rozprzestrzenianie się ognia w taki sposób, jak to się stało w Londynie - mówi Zbigniew Kwiatkowski, ekspert pożarnictwa Anita Czupryn a.czupryn@polskatimes.pl Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć z tragicznego pożaru wieżowca Grenfell Tower w Londynie? Po pożarze w Kamieniu Pomorskim w 2009 roku, w Polsce została przeprowadzona akcja kontroli budynków zwłaszcza tych, w których zamieszkuje dużo osób. Jeśli chodzi o nasze wieżowce, to do takich zdarzeń, jak w Londynie, w Polsce nie dochodzi. Dlatego byłem tak zaskoczony, kiedy zobaczyłem pierwsze migawki płonącego wieżowca w Londynie. Płonął w całej swojej kubaturze. Z jakich materiałów on musiał zostać wykonany? Byłem zdezorientowany tym, że w taki sposób on się palił. W Polsce to niemożliwe? U nas budynki czy średniej wysokości, czy wysokościowce mają taką konstrukcję, która nie pozwala na rozprzestrzenianie się ognia w taki sposób. Jeśli pożar powstanie na jednym z poziomów, będzie się paliło w jednym mieszkaniu czy na jednej kondygnacji, to ogień nie powinien rozprzestrzenić się na cały budynek. Mimo swojego ponad trzydziestoletniego doświadczenia, takich pożarów w Polsce nie widziałem, ani o nich nie słyszałem. U nas zarządca budynku, który zamieszkuje więcej osób, jest zobowiązany przepisami i oby one zawsze były przestrzegane - badania instalacji gazowych, elektrycznych, tych, które wpływają na bezpieczeństwo pożarowe budynku, w odpowiednich okresach. Nasze przepisy architektoniczne i budowlane nie pozwalają budować budynków, które byłyby niebezpieczne na wypadek powstania pożaru. Nawet jeśli inwestor chciałby wprowadzać zmiany po swojemu, to nie powinno to przejść przez sieć odbiorów. Projekt jest zatwierdzany w części przez rzeczoznawcę do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych, a na końcu strażak z uprawnieniami odbiera wykonanie budynku i sprawdza, co zostało wykonane niezgodnie z projektem i czy spełnia on wszystkie wymagania przeciwpożarowe. A co ze starymi wieżowcami? ► Kwiatkowski: Pod żadnym pozorem nie wolno wchodzić w dym. Może nam się wydawać, że wystarczy zmoczony ręcznik. Nieprawda To wielka płyta, żelbet. W nośnej konstrukcji tych budynków jest bardzo mało materiałów palnych. To jest, można rzec, szczęściem tych budynków, bo żelbet jest w miarę odporny termicznie. W tych blokach żyjemy od 1946 roku do dziś i nie widzieliśmy pożarów, które obejmowałyby całe lo-piętrowe bloki. To świadczy o tym, że te konstrukcje są na tyle bezpieczne, że nie dochodzi do tak skrajnego rozprzestrzeniania się ognia nawet w starych budynkach. Już rok wcześniej, kiedy trwał remont wieżowca w Londynie, mieszkańcy zwracali P Zbigniew Kwiatkowski, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ekspertów Dochodzeń Popożarowych, mgr inżynier, 32 lata służby w Państwowej Straży Pożarnej, emerytowany brygadier w stanie spoczynku uwagę, że pokrywany jest on łatwopalną elewacją. U nas również zdarza się, że elewacje się palą. O tym, z czego się ją robi, decyduje i wybiera inwestor. Na całym świecie dopuszczalny jest styropian. Dopuszczalna jest wełna mineralna. Można wykonywać elewacje z cegły licówki, która w ogóle jest niepalna; wełna mineralna również nie stwarza dodatkowego zagrożenia. Jeśli jest to jednak styropian i zacznie się palić od dołu, tworzą się kominy i cała ta instalacja się wypala. Stwarza ona zagrożenie, ale jest to pożar zewnętrzny a jako taki, nie stwarza bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców, jeśli nie otwiera się celowo okien i nie wpuszcza dymu do wnętrza. To podstawowa wskazówka - jeżeli dochodzi do pożaru elewacji, nie powinno się w tym czasie otwierać okien, żeby trująca produkcja spalania nie wchodziła do wnętrza mieszkań, no i należy starać się jak najszybciej ewakuować z takiego budynku. Pożar w londyńskim wieżowcu, jak wskazują pierwsze informacje, miał zacząć się od wybuchu lodówki w jednym z mieszkań. Można wskazywać, że pożar wydostał się na zewnątrz i po elewacji wspinał się w górę, ale jest bardzo wiele uwarunkowań przy tego typu pożarach. Najgorszą sytuacją jest, jeśli chodzi o bezpieczeństwo ludzi, kiedy ten pożar powstaje na parterze. Im pożar powstaje wyżej, tym osoby mieszkające niżej mają czas na bezpieczną ewakuację. Natomiast jeśli pożar powstaje na parterze i dymy pożarowe szybko dostają się na klatkę schodową, to praktycznie odcinają możliwość ewakuacji ludzi; oni się nie mogą w tym dymie ewakuować. Jeśli się nie pali elewacja, to wtedy zawsze można pozostać w swoich lokalach mieszkalnych, otworzyć okna, wzywać pomocy i oczekiwać na straż pożarną, licząc, że podejmie ich sprzętem do ratownictwa wysokościowego. W tym wypadku, a widziałem to tylko na migawkach w internecie, ze wszystkich okien buchał ogień. Stąd pytania, z czego były wykonane stropy, klatki schodowe, bo ten pożar nie mógł się aż tak gwałtownie rozprzestrzenić. W tak wysokim budynku wszystkie ściany i stropy powinny być niepalne. Trudno mi więc komentować, bo ani nie znam tego budynku, ani nie mam informacji. Jeśii już wspomniał Pan o ewakuacji, to 0 czym powinniśmy wiedzieć, o czym pamiętać? Dobrze mieć poukładane w głowie 1 w swoim codziennym funkcjonowaniu, że w przypadku skrajnego zagrożenia, kiedy trzeba ewakuować się ze swojego miejsca zamieszkania, wiedzieć, co zabrać. Oczywiście, niech nie będą to ubrania. Problemem staje się utrata dokumentów, laptopa, który często jest narzędziem pracy. Każdy powinien sam zdecydować, co powinien zabrać na wypadek pożaru. Nie można starać się na siłę wszystkiego ewakuować, nawet najcenniejszych rzeczy, bo najważniejsze jest zdrowie i życie własne i członków rodziny. Nie wolno wchodzić do zadymionych i palących się pomieszczeń, i z szaf czy komód wyciągać cenne rzeczy, które chciałoby się zabrać. Pewnie, że dobrze by było, gdyby podstawowe dokumenty: dowód, paszport, były pod ręką. Jeżeli zaś chodzi o sam proces ewakuacji, to jeśli jest to budynek zbiorowego zamieszkania, to mieszkańcy muszą również pamiętać, że ta ewakuacja może być niebez-Rieęzną. Jeśli otwojzymy drzwi p^klat- W tak wysokim budynku jak londyński Grenfell Tower wszystkie ściany i stropy powinny być niepalne kę schodową, trzeba sprawdzić, czy nie jest zadymiona. Trzeba pamiętać, że zwykle im niżej podłogi jesteśmy, tym zadymienie jest mniejsze i jest więcej tlenu. Gorące gazy pożarowe zawsze znajdują się w wyższych partiach pomieszczenia, pod sufitem. Trzeba też mieć na uwadze, że otwarcie drzwi na klatkę może spowodować turbulencje, wystarczy kilka wdechów dymu, aby zasłabnąć, albo poważnie zatruć organizm. Mieszkam na VII piętrze i w bloku wybucha pożar. Co mam robić? Jeśli pożar wybuchł na niższym piętrze i klatki schodowe poniżej są zadymione, ma pani problem. Tu nie pomoże czołganie się, schylanie na korytarzach. Nie ma co próbować. Trzeba zamknąć się w mieszkaniu, przygotować mokrą odzież, ręczniki i obłożyć drzwi wejściowe - mimo że one najczęściej są szczelne, dobrze jest to zrobić, aby opóźnić wdzieranie się dymów pożarowych do wnętrza mieszkania. Należy też otworzyć okno i wzywać pomocy, żeby służby ratownicze wiedziały, na której kondygnacji są osoby jej potrzebujące. Czego w żadnym wypadku nie należy robić podczas pożaru w wieżowcu? Nie wolno wchodzić do windy, gdyż może ona zostać zablokowana między kondygnacjami, z uwagi na uszkodzenia instalacji elektrycznej. Pod żadnym pozorem nie wolno wchodzić w dym. Może nam się wydawać, że wystarczy przyłożyć zmoczony ręcznik i dzięki temu pokonamy kilka pięter. Nieprawda. Nie pokonamy, bo tam nie ma tlenu i filtrowanie dymu przez mokry ręcznik nie pomoże; zostaniemy zatruci na klatce schodowej. Lepiej zostać w budynku, w mieszkaniu, zabezpieczyć drzwi, nawet polewać je wodą, jeśli są drewniane, aby jak najbardziej opóźnić przedostanie się pożaru do własnego lokalu mieszkalnego. Z drugiej strony - dzisiejsze mieszkania są obciążone tworzywami sztucznymi: telewizory, sprzęt AGD, wiele innych produktów, które zaczynają rozkładać się termicznie już w temperaturze powyżej 120 stopni. Szybko się zapalają wydzielając toksyczne dymy pożarowe, a to, co wydostaje się na klatkę jest silnie trujące i bardzo szybko jest w stanie zabić ludzi. Dodatkowe zagrożenie stwarza stawianie na klatce szafek, szaf. Niektórzy nawet wieszają firanki. Raz, że utrudnia to ewakuację, a dwa - jest dodatkowym paliwem. Jeśli więc mieszkamy w blokach, lepiej na klatkach niczego nie gromadzić, a choć zarządcy tego pilnują, to wiemy, że na co dzień różnie bywa. • ©® *„vTł\i r\ ^ 'V* www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Magazyn //13 Włosy: proste, kręcone, blond, rude czy ciemne. Wplecione w pomaganie MonMcaZacharzewska monika.zacharzewska@polskapress.pl • Gdy zdecydujesz się na zmianę fryzury, możesz poprawić nastrój nie tylko sobie. Coraz częściej osoby ścinające długie włosy jednocześnie pomagają kobietom i dziewczętom, które swoje włosy straciły w czasie chemioterapii Nastolatki - 12-letnia Karolina z Siemianic, Zuzia z Łupawy, Ala, Ola i Nikola z Gogolewa a także ponad 30 kobiet i dziewcząt ze Słupska. To tylko garstka osób, i tylko z regionu słupskiego, które w ostatnich tygodniach włączyły się do akcji „Daj włos!" ogólnopolskiej Fundacji Rak and Roli. Dziewczęta, kobiety, ale też długowłosi chłopcy coraz częściej decydują się na obcięcie swoich kitek, kucyków, kosmyków nie tylko po to, by zmienić swój wizerunek, ale po to, by pomóc kobietom i dziewczętom które straciły swoje włosy w czasie leczenia raka, w czasie chemioterapii. obry wygląd to forma terapii r walce z chorobą Doi wi Na taki pomysł wspierania chorych wpad-łą fundacja Rak and Roli, która, jak informuje na swojej stronie internetowej - powstała po to, by zmieniać schematy myślenia o chorobie nowotworowej i działa na rzecz poprawy jakości życia chorych na raka. Dlaczego to robi?: - Obecnie w Polsce peruki z naturalnych włosów są tylko częściowo refundowane przez NFZ, a dopłata do nich jest wyjątkowo wysoka. W odpowiedzi na tę sytuację ruszyła akcja „Daj Włos!". Każdy, kto chce obciąć włosy, może to zrobić w dobrym celu - na peruki dla kobiet w trakcie chemioterapii. Angażujemy do współpracy zakłady fryzjerskie, które ścinają włosy w odpowiedni sposób, a następnie przekazują je nam. Dalej wędrują do perukami Rokoko, która robi doskonałe, wygodne i piękne peruki. Te są przekazywane za darmo kobietom, które walczą z rakiem. Dzięki temu mogą wyglądać znacznie lepiej i mają więcej siły w drodze do zdrowia. Dla chorych kobiet takie działanie ma podwójną siłę - wiedzą, że ktoś o nich myśli, a poza tym jest im w stanie realnie pomóc. A ta pomoc jest nieoceniona. - Agresywna chemioterapia sprawiła, że straciłam włosy, rzęsy i brwi - zwifcrfcy- się z nimi, bez większego żalu. Pani Marzena oczywiście w takich wypadkach strzyże za darmo, I jakby mało jej było pracy w zakładzie, pani Marzena organizuje akcje dla fundacji Rak and Roli. Po komunijnym szale loków, koków, papilotów zaprosiła dziewczynki do jednej ze słupskich szkół, gdzie również bezpłatnie, razem z uczennicami fryzjer-stwa, ścinała włosy na peruki dla potrzebujących. Przyszło 30 osób. Wśród nich ponad 70-letnia pani, która stwierdziła, że jeśli ma ściąć przez wiele lat pielęgnowane włosy, które były jej dumą, to właśnie teraz. Takich fryzjerek nie brakuje. Tylko w regionie słupskim jest kilka zakładów, które współpracują z fundacją. Dziewcząt i chłopców chętnych do podarowania czegoś od siebie potrzebującym, też nie. -1 tak myślałam, żeby już obciąć włosy przed wakacjami - mówi jedna z nastolatek, która spotykamy na fryzjerskim fotelu. - Ja na tym nic nie tracę, a może komuś pomogę. Tak też zrobiła wcześniej moja siostra. Inna przyznaje, że przeczytała historię chorej dziewczyny, której peruka z naturalnych włosów dała wiarę w sobie, i od razu podjęła decyzję - umówiła się na wizytę u fryzjerki. Nie rozjaśniane, długości minimum 25 cm Niektóre panie, jak nauczycielki dziewcząt z Gogolewa, przekonane przez swoje uczennice, też chcą pomóc. Ale muszą poczekać. Włosy do peruk dla osób po nowotworach muszą spełniać konkretne wymagania. Po pierwsze - 25 cm to minimalna długość pasm, jaką można przekazać na peruki w ramach akcji „Daj Włos!". Krótsze włosy, ze względu na proces tkania peruki, nie są wykorzystywane. Długość mierzymy na rozpuszczonych włosach i dopiero później zaplatane są one w warkocze. I w takiej formie są ścinane. Włosy na peruki mogą być farbowane na ciemniejsze kolory, nie mogą być jednak rozjaśniane, ombre ani po hennie. Włosy, które były rozjaśnione a następnie pofar-bowane na ciemniejszy kolor nie nadają się na perukę. Mocno kręcone włosy powinny być przed ścięciem wyprostowane. Co ciekawe, włosy na peruki wcale nie muszą być ścinane w salonach współpracujących z fundacją, choć takich nie brakuje. Mogą być ścięte w każdym zaufanym zakładzie fryzjerskim, lub nawet w domu. Ważne, by zrobić to zgodnie z instrukcją dostępną na stronie fundacji Rak and Roli. Potem wraz z oświadczeniem (też dostępne jest na stronie) powinny być zawinięte w papier lub papierowy ręcznik, schowane do koperty i wysłane na adres fundacji w Warszawie. Co ważne peruki są wykonywane dla konkretnych chorych osób i na jedną z nich potrzeba włosów od 5-10 osób w zależności od jakości. Włosy są przeglądane, łączone w grupy podobnych typów, o podobnej jakości, kolorze i długości. Lista salonów współpracujących z fundacją dostępna jest na stronie www.raknroll.pl. Tych nie brakuje, np. w Koszalinie są trzy, w Szczecinie osiem, w Słupsku-dwa.#©© - « - - ► W czasie akcji zorganizowanej w słupskiej szkole, włosy zdecydowało się obciąć 30 osób. Młodych i starszych. ► Fryzjerka, pani Marzena, współpracuje z Fundacją od kilku lat DżteWczyn? 2 Gogolewatoe? żalu obcięły długie włosy - ła nam się pani Urszula ze Słupska, która walczy z chorobą nowotworową. - O tym jak ważne jest dobre samopoczucie i akceptowanie siebie w walce z chorobą mówią wszyscy lekarze. Radzą, by dbać o siebie. Też tak chciałam i kupiłam perukę ze sztucznych włosów. Strasznie gryzła, drapała, no i nie wyglądała naturalnie - opowiada słupszczanka. - Wtedy dowiedziałam się od pani Marzenki, fryzjerki z sąsiedztwa, o fundacji Rak and Roli i akcji „Daj włos!". Wypełniłam dokumenty, odwiedziłam wyspecjalizowany zakład pe-rukarski i w Wielki Czwartek dostałam piękną perukę z naturalnych włosów. Moja nowa fryzura jest śliczna i dodaje mi energii w walce z chorobą. Siła w nożyczkach Pani Marzenka, to Marzena Wódz, która prowadzi niewielki zakład fryzjerski w hali targowej na jednym ze słupskich osiedli. Nie nazywa go salonem, bo to skromne pomieszczenie z jednym stanowiskiem do strzyżenia, układania i pielęgnacji włosów. Fryzjerka ma nie tylko fach w ręku, ale i wielkie serce. Od kilku lat współpracuje z fundacją Rak and Roli. Namawia długowłose klientki, i klientów, którym w głowie świta myśl o tym, by skrócić to, co mają na głowie, by ich włosy - zamiast do śmietnika - trafiły do koperty zaadresowanej do fundacji Rak and Roli. I pani Marzena robi to na tyle skutecznie, że gdy przychodzimy pewnego razu, by porozmawiać z nastolatką, która obcina włosy, by podarować je potrzebującym, po niej na fotel siada nasz fotoreporter. Krzysztof z dumą zapuszczał włosy przez osiemlat.1 w jednej chwili pożegnał 14// Magazyn www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 Świat na nowo przywrócony Dorosłym też się należy O olsztyńskim „Budziku" głośno jest już od jakiegoś czasu, ale do niedawna prowadzono tam tylko terapię dzieci. 1 kwietnia kontrakt z NFZ podpisała klinika „Budzik dla dorosłych", a Maciej Walenczewski trafił tam już dwa dni później Rafał Cybulski r.cybulski@prasa.gda.pl Jedni przypadek Macieja Walenczewskiego mogą uznać za cud, inni określić namacalnym dowodem na postępy nowoczesnej medycyny, ale przede wszystkim jest to znakomity przykład triumfu ducha nad ciałem. Triumf, do którego przyczyniły się przede wszystkim wiara i miłość bliskich mu osób. Bez tego wsparcia walka o powrót do życia mogłaby się nie udać. On wyszedł z niej jednak zwycięsko. Pod koniec ubiegłego tygodnia lekarze z olsztyńskiej kliniki „Budzik dla dorosłych" obwieścili światu, że 49-letni kwidzynianin jest pierwszym dorosłym pacjentem wybu-dzonym ze śpiączki w ich szpitalu. - Pacjent rozumie polecenia, wypowiada pierwsze słowa i stawia pierwsze kroki. Komisja terapeutyczna działająca w placówce orzekła, iż terapia doprowadziła do wybudzenia pacjenta - poinformował na specjalnie zwołanej konferencji prasowej profesor Wojciech Maksymowicz, neurochirurg i prorektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. I choć lekarze podkreślają, że przed pacjentem jeszcze długa i żmudna droga, czyli wiele miesięcy rehabilitacji, to jednak szanse na powrót do pełni zdrowia i sprawności są duże. «N»* Do feralnego w skutkach wypadku doszło równo pięć miesięcy temu, w poniedziałek, 16 stycznia. Maciej Walenczewski, były koszykarz Basketu Kwidzyn, a obecnie trener i nauczyciel wychowania fizycznego, zimowe ferie spędzał razem z rodziną i grupą znajomych w Białce Tatrzańskiej. Narty były jego pasją, więc każdej zimy robił jeden lub więcej wypadów w góry. - Ja, ze względu na zdrowie, jeżdżę dość zachowawczo, ale Maciek to sportowiec, więc jeździł ostro. Z tego powodu zdarzały mu się oczywiście upadki, ale nigdy nie doznał żadnej poważnej kontuzji - przyznaje żona Magda, również wuefistka. Tego dnia ona z córką wybrały łatwiejszą trasę, a mąż z synem trudniejszą. Według relacji syna, tata wyjątkowo kazał mu zjeżdżać jako pierwszemu, bo chciał się przyjrzeć, jak jeździ. Dopiero po jakimś czasie Piotr, uczeń pierwszej klasy liceum, zorientował się, że tata nie jedzie za nim, upadł gdzieś wyżej, ale on niewidział, wja-kich okolicznościach doszło do wypadku. Nie było też żadnych świadków zdarzenia. Dopiero po jakimś czasie Macieja udało się odnaleźć na stoku. Był nieprzytomny, nie wykazywał oznak życia. Ciężko rannego narciarza w stanie śpiączki przewieziono do szpitala w Zakopanem. Lekarze stwierdzili uraz czaszkowo-mózgowy, na szczęście tuż po wypadku szybko podjęto reanimację, którą najpierw prowadził żołnierz przebywający na stoku, a po chwili przyłączył się lekare z Gdańska. - Mówili, żebym się przygotowała na najgorsze, więc poprosiłam dzieci, by się z tatą pożegnały. Jego serce nadal jednak biło, uznałam to za znak Bożej Opatrzności - wspomina Magda Walenczewska. Dlatego ona również się nie poddała i rozpoczęła długą walkę o życie męża. 10 lutego Maciej Walenczewski, nadal w stanie śpiączki, z oddziału intensywnej opieki medycznej w Zakopanem został przewieziony do szpitala w Olsztynie, gdzie następne sześć tygodni spędził na oddziale neurologii. Według relacji lekarzy, ze śpiączki przeszedł w stan wegetatywny, nie było z nim żadnego kontaktu. - Oddział neurologii nie był dla Maćka najlepszym miejscem, co przyznawali sami lekarze. Był tam narażony na różnego rodzaju szpitalne infekcje, a poza tym już wtedy wiedziałam, że przede wszystkim potrzebował rehabilitacji, pobudzania zmysłów, bombardowania różnymi bodźcami - tłumaczy Magda Walenczewska, która w Olsztynie wynajęła mieszkanie i spędzała z mężem tyle czasu, ile się dało. Wprawdzie momentami w szpitalnych murach czuła się jak intruz, ale skoro w tamtym miejscu i czasie jej mąż nie mógł liczyć na pomoc specjalistów z dziedziny wybudzeń, to ona sama ostro wzięła się do pracy. Już wtedy masowała męża po 2-3 godziny dziennie. Mówiła do niego, puszczała filmy, muzykę, starała się pobudzać zmysły zapachami i dotykiem. Cały czas szukała nowych pomysłów, wsłuchiwała się w dobre rady i... czekała, bo wiedziała, że neurologia to tylko przystanek na drodze do kliniki „Budzik dla dorosłych". Maciej trafił tam 3 kwietnia. W „Budziku dla dorosłych" jest osiem łóżek, ale obecnie przebywa tam sześciu pacjentów. W klinice stosuje się wiele metod i technik rehabilitacyjnych i terapeutycznych. Pacjenci poddawani są masażom, hydromasażom, chorych się pionizu-je, dodatkowo stymulując wibrującym podłożem. Do dyspozycji jest również tzw. cyberoko, dzięki któremu pacjent może się komunikować za pomocą ruchu gałek ocznych lub fiksowania wzroku na poszczególnych piktogramach na ekranie. Nim się jednak rozpoczną te wszystkie działania, lekarze przeprowadzają badania weryfikujące, czy chory jest w stanie wegetatywnym, czy minimalnej świadomości, a osobom w śpiączce wszczepiają stymulatory. ^k^czerlra^oiT3 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Magazyn //15 Jednym z takich pacjentów był Maciej Walenczewski. Zdaniem lekarzy, od razu dobrze rokował, ale droga od stanu wegetatywnego do wybudzenia była długa, a do tego pełna bólu, wyrzeczeń i ciężkiej pracy. Najlepiej wie o tym Magda Walenczewska, która od kilku miesięcy przy łóżku męża spędza po kilkanaście godzin dziennie. Na dobre i na złe Poznali się w 1993 roku. Oboje pracowali już wtedy jako nauczyciele, w dwóch różnych kwidzyńskich szkołach. Maciek w dawnej „dziewiątce", a Magda w „szóstce", z mamą Maćka. Gdy się poznali, szybko między nimi zaiskrzyło i od tamtego momentu są razem. Na dobre i na złe. - Wstaję przed siódmą. Z reguły wszystko, co potrzebne, jak jedzenie czy ubrania, przygotowuję poprzedniego dnia wieczorem, więc już o ósmej jestem w kościele, gdzie codziennie modlę się o zdrowie męża. W szpitalu jestem około godziny 8.40 i zostaję tam do godziny 20, a czasami i dłużej, zwłaszcza gdy widzę, że jest pobudzony i emocje w nim grają. Potem wracam autobusem do wynajmowanego mieszkania i przygotowuję się do następnego dnia - tak Magda Walenczewska opowiada o swoim planie dnia. Bagatelizuje przy tym własne problemy zdrowotne, a przecież niedawno przeszła klipsowanie tętniaka, po którym były drobne komplikacje. - Było, minęło. Dzięki temu, że zajmowałam się Maćkiem, nie myślałam o sobie -mówi. Słoik z benzyną Gdy mąż nie na żadnych zabiegów, sama wkracza do akcji, masuje go, stymuluje i na różne sposoby pobudza zmysły. Korzysta przy tym z wielu wskazówek profesora Jana Talara, znanego specjalisty w dziedzinie wybudzeń, który kilka lat temu zszokował środowisko medyczne stwierdzeniem, że śmierć pnia mózgu nie istnieje. - Profesor mówił między innymi o pobudzaniu wielozmysłowym i o tym, że masaż powinien być jak delikatne muśnięcie wiatru o listki drzew. Te rady utwierdziły mnie we wcześniejszym przekonaniu, że Maciek potrzebuje różnych bodźców zewnętrznych - tłumaczy. Najpierw zaczęła gromadzić gąbki, rękawice, a nawet pióra, którymi masowała męża. Raz masowała go lodem, innym razem ciepłymi przedmiotami. Potem doszły do tego poduszka wibrująca oraz masażery różnych typów, do nóg, do twarzy, do ust. Jak sama dziś przyznaje, szukała wszystkiego, co wibruje. Stymulowała męża również na inne sposoby, w pierwszej kolejności zapachami. Przynosiła do kliniki perfumy, olejki, owoce, a nawet zapach ogniska i... benzynę. - Maciek zawsze był „samochodzia-rzem", interesował się motoryzaq'ą, więc poprosiłam jednego z terapeutów z kliniki, by tankując samochód, przywiózł nieco benzyny w słoiczku - opowiada. Ważną rolę odgrywały również owoce, takie jak cytryny i pomarańcze, które dostarczały nie tylko bodźców zapachowych, ale również smakowych i - ze względu na kolor - wzrokowych. Tych ostatnich dostarczały mu również kolorowe stroje, w które ubierała siebie i jego. - Zwilżałam Maćkowi usta kropelką wody z cytryną lub pomarańczą, dawałam mu je wąchać, dotykać, cały czas opowiadałam, co to jest, z czym powinien to kojarzyć. Gdy przyniosłam grzyby, mówiłam o tym, kto je w domu gotował, gdzie je zbieraliśmy. To było jak opowiadanie mu świa- ► Magda i Maciej poznali się w 1993 roku. Szybko między nimi zaiskrzyło i od tamtego momentu są razem. Na dobre i na złe ta na nowo, skupiałam się jednak tylko na przeszłości - relacjonuje Magda Walenczewska. Stąd m.in. pomysł, by puszczać mu zagrane mecze koszykarskich drużyn, które prowadził, a mama jednego z jego podopiecznych relacjonowała mu nawet przebieg rozgrywanego spotkania przez telefon. To wszystko plus zabiegi prowadzone przez różnych terapeutów powoli zaczęło przynosić efekty. Pacjent zaczął też rozpoznawać twarze bliskich, podawać dłoń na powitanie, a potem powoli wstawać i stawiać pierwsze kroki przy chodziku. Długo j ednak walczył, by na nowo nauczyć się mówić. - Najpierw mówił „hej" i „no", ale wreszcie powiedział „Magda" - opowiada wzruszona żona. Zaczął też samodzielnie jeść. Najpierw było to tiramisu, które żona zaserwowała mu w okolicy świąt wielkanocnych, a potem menu stawało się coraz bogatsze. Oczywiście przez długi czas dominowały w nim zupy, ale teraz pacjent potrafi już samodzielnie gryźć i potykać niewielkie kęsy kanapek. Cały czas zdarzają się jednak trudniejsze chwile, bo niektóre umiejętności długo się utrwalają, m.in. dlatego, choć Maciek coraz częściej mówi „do domu, do domu", to jednak na razie musi jeszcze pozostać w „Budziku" i dalej ciężko pracować. ► Gdy Maciej nie ma żadnych zabiegów. Magda sama wkracza do akcji, masuje go, stymuluje i na różne sposoby pobudza zmysły Obudzili Macieja! On na razie nie może wrócić do Kwidzyna, ale za to w klinice może liczyć na częste odwiedziny, zarówno krewnych, jak i wielu znajomych z rodzinnego miasta. Córka i syn odwiedzają go raz w tygodniu, ze względu na obowiązki szkolne i treningi po prostu nie mogą. - Córka, która jest w wieku gimnazjalnym, bardzo przeżyła całą sytuację. Syn jest już w liceum, więc zniósł to lepiej, ale naprawdę oboje są dzielni. Zostali w Kwidzynie pod opieką teścia i babci. W ostatnich miesiącach w Kwidzynie organizowano liczne zbiórki, kwesty i koncerty charytatywne, które miały na celu wsparcie finansowe państwa Walenczewskich. Angażowali się w nie głównie jego przyjaciele i znajomi z dwóch szkół, w których pracują: Gimnazjum nr 2 i Szkoły Podstawowej nr 6. O Maćku i jego problemach pamiętano przy wielu okazjach, a na Facebooku powstał profil „Budzimy Macieja". Założył go Krzysztof Trzaskulski, przyjaciel z czasów młodości, ale swoje relacje na temat postępów wterapii zamieszczali tam również inni znajomi, którzy regularnie odwiedzali go w klinice. Środki na jego leczenie zbierane są także za pośrednictwem strony po-magam.pl - To dla nas naprawdę ważne, bo od wielu miesięcy oboje jesteśmy na zwolnieniach lekarskich, więc dostajemy pomniej -szone pensje, a samo wynajęcie mieszkania w Olsztynie kosztuje mnie 1100 złotych. Dlatego jeszcze raz wszystkim dziękujemy, zwłaszcza że przed nami nadal długa droga - podkreśla Magda Walenczewska. -Szczególne podziękowania należą się neurologopedce pani Ani, bez niej nie byłoby tego wszystkiego. • PKBnflca Budzie da dorosłych w Olsztynie działa od grudnia ub. roku. Początkowo działalność placówki finansował szpital uniwersytecki. Od 1 kwietnia br. Budzik ma kontrakt z NFZ 16// Magazyn www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 Uchodźcy i G20. Zanim pojedziesz na wakacje za granicę, sprawdź trasę Kamila Rożnowska k.roznowska@dz.com.pl Kontrole na granicach Niemiec, kolejki do przejść między Węgrami a Chorwacją i Rumunią. To przez kryzys migracyjny, choć nie tylko. W Calais w tym tygodniu zginął kierowca polskiej ciężarówki Poczułem się, jakbym wrócił do przeszłości - mówi pan Tomasz z Zabrza, wspominając swoją podróż na wakacje. W zeszłym roku spędzał je w Chorwacji i - jak wielu naszych rodaków - do celu postanowił dojechać własnym samochodem. Wybrał trasę przez Węgry i właśnie na granicy węgiersko-chorwackiej poczuł powiew czasów minionych. Od których odzwyczaiło nas funkcjonowanie w strefie Schengen, umożliwiającej swobodne podróżowanie po krajach do strefy należących (trzeba pamiętać: nie wszystkie kraje UE należą do Schengen. To np. Chorwacja, Bułgaria i Rumunia). A chodziło dokładnie o bardzo szczegółową kontrolę wszystkich pasażerów pojazdu. Kryzys migracyjny trwa. Choć o „fali" napływających uchodźców nie jest już tak głośno, jak jeszcze przed rokiem czy dwoma laty, to problem wciąż nie został rozwiązany. W rejonie francuskiego portu Calais, drogi tranzytowej przez kanał La Manche do brytyjskiego Dover, znów jest niebezpiecznie. Znów, bo choć „dżungla" (obozowisko uchodźców, którzy w naczepach ciężarówek próbują się przedostać na terytorium Wielkiej Brytanii) została „zlikwidowana" z końcem października zeszłego roku, to w okolicach Calais ponownie pojawiają się koczujące grupy uchodźców. 1. Calais (Francja). Lepiej omijać Nad ranem w miniony poniedziałek, na autostradzie Al6 prowadzącej właśnie do tego portu, doszło do .tragicznego wypadku - zginął kierowca ciężarówki. Przyczyna? Prawdopodobnie nie zdążył wyhamować, gdy gwałtowanie zatrzymał się jadący przed nim tir. A ciężarówki gwałtowanie hamowały, bo na drodze została ustawiona blokada z pni drzew. Podobna do tych, do których jadących do portu kierowców przyzwyczaili uchodźcy, chcący wedrzeć się na naczepy. Auto doszczętnie spłonęło. Kierowca nie miał szans. - Radzę omijać rejony portu Calais - mówi Marek Jarocki, dyrektor ds. logistyki w jednej z firm transportowych. - Jeśli już ktoś zdecyduje się na podróż przez ten port (skąd można przeprawić się na Wyspy Poznań Płock Warszaw NIEMCY FRANCJA WIELKA BRYTANIA Zielona Góra Radom Piotrków Trybunalski Wrocław ATOWICE 1 . ! Kraków elsko- ► NIEMCY: do 11 lipca zostały przywrócone kontrole na granicach. Powodem jest szczyt G20 (7-8 lipca, Hamburg). Straż Graniczna zapewnia, że ruch odbywa się na bieżąco. Utrudnienia mogą występować w rejonie przejścia w Świecku - po niemieckiej stronie trwa remont autostrady. FRANCJA - WIELKA BRYTANIA. Port tranzytowego Calais, prowadzący przez kanał La Manche do Dover w Wielkiej Brytanii -19 czerwca doszło tam do tragicznego wypadku, w którym zginął polski kierowca. Przyczyną była blokada z pni drzew ustawiona przez imigrantów. Polska ambasada we Francji zaleca, aby unikać podróżowania w tym rejonie nocą. Dobrze też zamknąć drzwi do pojazdu od środka. NIEMCY - FRANCJA: wczoraj przed południem korkował się dojazd do przejścia granicznego na wysokości francuskiej Miluzy (Mulhouse) ► FRANCJA: Do 15 lipca trwa wprowadzony po zamachu terrorystycznym w Paryżu (2015 rok) stan wyjątkowy. Niewykluczone, że zostanie przedłużony ponownie. W związku z tym na granicach francuskich odbywają się kontrole. AUSTRIA. NIEMCY (A TAKŻE DANIA. SZWECJA. NORWEGIA): W czasie kulminacji kryzysu migracyjnego w 2016 r. wprowadziły kontrole na swoich granicach. Decyzja o utrzymaniu tymczasowych kontroli granicznych będzie obowiązywać do 11 listopada. AUSTRIA - WŁOCHY: Prowadzona jest wyrywkowa kontrola graniczna. AUSTRIA WŁOCHY CHORWACJA WĘGRY CHORWACJA BUŁGARIA RUMUNIA ► WĘGRY I SŁOWENIA: To państwa, których granice stanowią zewnętrzne granice Strefy Schengen i są na trasie do popularnych wśród polskich turystów kurortów w Chorwacji. Zgodnie z decyzją unijnych instytucji, od kwietnia tego roku wszyscy pasażerowie podróżujący z państwa Schengen do państwa poza tym układem (czyli np. CHORWACJI, BUŁGARII. RUMUNII, ALBANII) podlegają szczegółowej odprawie granicznej. Dotyczy to zarówno przeprawy drogą lądową, samolotem czy drogą morską. Funkcjonariusze sprawdzają nie tylko tożsamość podróżujących, ale również to. czy w pojeździe nie ma „pasażerów na gapę". Na początku kwietnia spore utrudnienia występowały na granicy słoweńsko-chorwackiej. Tworzyły się tam korki. P Dokumenty dh dziecka Trzeba pamiętać, że podróżując z dziećmi po krajach UE, należących do strefy Schengen, i dzieci muszą posiadać dokument potwierdzający tożsamość (dowód osobisty dla dziecka lub paszport). Aby wyrobić dowód osobisty dla dziecka, wniosek może zostać złożony przez jednego z rodziców. Gdy dziecko ukończyło już 5 lat, musi być obecne podczas składania wniosku. przez Eurotunel pod kanałem La Manche - przyp. red.), to odradzam przejazd przez ten odcinek nocą. Konieczne jest też zamknięcie drzwi od środka - dodaje. Unikanie podróży nocą zaleca też polska ambasada we Francji 2. Niemcy. Przywrócona kontrola Niemcy do 11 lipca będą prowadzić tymczasową kontrolę graniczną. Powodem nie jest kryzys migracyjny (jak w 2015 roku), a szczyt G20, który 7 i 8 lipca odbędzie się w Hamburgu. Do Niemiec przyjadą prezydenci i premierzy najbogatszych państw świata. Stąd właśnie decyzja o przywróceniu kontroli na granicy. W miniony poniedziałek na przejściach granicznych z naszymi zachodnimi sąsiadami kierowcy utknęli w kilometrowych korkach. Ale, jak wyjaśnia Rafał Potocki, p.o. rzecznika prasowego Nadodrzańskie- go Oddziału Straży Granicznej, był to efekt nawarstwienia się kilku utrudnień: kończący się długi weekend w Polsce, remont autostrady po stronie niemieckiej (w rejonie przejścia granicznego w Świecku), weekendowy zakaz wjazdu ciężarówek do Niemiec, który obowiązuje od północy z sobotę na niedzielę do niedzieli, do godz. 22, oraz tymczasowe przywrócenie kontroli. - Teraz ruch odbywa się na bieżąco -mówił w środę funkcjonariusz. 3. Non-Schengen. Zaostrzenie Z kolei w związku z utrzymującym się w Europie zagrożeniem zamachów terrorystycznych, od kwietnia wszyscy podróżni przekraczający zewnętrzne granice Strefy Schengen (dotyczy to zarówno dróg lądowych, powietrznych, jak i morskich) podlegają szczegółowej odprawie. Chodzi o przejazd między państwem strefy i tymi poza nią, czyli m.in. ze Słowenii lub Węgier do Chorwacji (Chorwacja jest poza strefą) lub z Węgier do Rumunii (Rumunia i Bułgaria również są poza układem z Schengen). A także z Polski na Ukrainę (Ukraina jest też poza UE). - Odprawa przy przekraczaniu tych granic rzeczywiście jest bardzo szczegółowa. Czasami w rejonie przejść granicznych (mowa o granicach Słowenia-Chorwacja, Węgry-Chorwacja) tworzą się spore korki. Funkcjonariusze sprawdzają dokładnie, ile osób i jakie jadą w danym samochodzie -mówi Marek Jarocki. - Austriacy na wylocie do Włoch i do Niemiec również robią kontrole, ale są one już wyrywkowe, nie „auto w auto". Silne kontrole prowadzone są też na granicy rumuńskiej, ale tam idzie to bardzo płynnie i nie tworzą się zatory - dodaje logistyk.#©© www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Magazyn //17 Komar, czyli koszmar nocy letnie] • W Polsce żyje 47 gatunków komarów. I właśnie teraz mają swój czas. Atakują nas na działkach, we własnych domach, a przede wszystkim - nad wodą. Jak się bronić? Nie jest łatwo. Uratuje nas grupa krwi Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 Agata Daniluk redakcja@gk.pl ► Rozwój larw komarów przebiega szybciej w wysokich temperaturach. Temperatura optymalna dla gatunków środkowoeuropejskich waha się od 20 do 28 spektywy i od lat robią, co mogą, by z komarami wygrać. Niestety, nie ma stuprocentowo skutecznego środka, a te, które się stosuje na larwy i dorosłe osobniki, działają chwilowo, najczęściej do pierwszego deszczu. Najwydajniejszą metodą zwalczania plag jest stosowanie pyretroidów, czyli syntetycznych pochodnych pyretryny, kiedyś zwanej proszkiem perskim (sproszkowane kwiatostany egzotycznych chryzantem). Rośliny te wytwarzały truciznę dla własnych celów, by nasiona niebyły atakowane przez szkodniki Dziś stosuje się chemiczne odpowiedniki pyretryny, która niestety ma zgubny wpływ na ryby i inne bezkręgowce żyjące w wodzie. Do połowy lat 70. w Polsce używano także niezwykle skutecznego pestycydu DDT, zwanego u nas azotoxem. Był to silnie działający na owady związek chemiczny, który paraliżował ich układ nerwowy, a w rezultacie zabijał. Był szczególnie mocno wykorzystywany do tępienia komarów w krajach, gdzie były nosicielami śmiertelnej malarii. Pierwszy raz użyto go do zwalczania plag owadów już w 1939 r., dziewięć lat później Paul Muller dostał za jego odkrycie Nagrodę Nobla. Niestety, okazało się, że choć azotox jest niezwykle skuteczny w walce z insektami, ma także bardzo trujące właściwości, na które narażone były nie tylko zwierzęta, zwłaszcza ptaki, ale i człowiek. Mimo że oficjalnie został zakazany, w wielu krajach Trzeciego Świata nadal wykorzystuje się DDT do walki z chorobonośnymi owadami, narażając na olbrzymie straty ludzi i środowisko naturalne. Ekolodzy apelują, by walka nie przybierała takiej skali. Ich zdaniem, podobnie jak naukowców zajmujących się obserwacją owadów, rozmiar strat jest zabójczy dla przyrody, z czego nie zdajemy sobie sprawy, dopóki nie okaże się, że przy oka2]i wytruwa się wszystkie pszczoły w pobliskich pasiekach. Nie zmienia to jednaktego, że wojna z komarami od wielu lat jest wyzwaniem, z którym mierzą się największe laboratoria naukowe na świecie. Nie tylko po to, by było nam dobrze podczas wakacji, ale przede wszystkim dlatego, że komary to też nosiciele groźnych chorób, na które - zwłaszcza malarię, dengę czy gorączkę zachodniego Nilu - co roku umierają miliony łudzi Naszczęście problem tego typu chorób nie dotyczy Polski: na razie odnotowano tylko sporadyczne przypadki przenoszenia przez komary z rodzaju Culex pipiens boreliozy i zapalenia opon mózgowych. Naukowcy zauważyli także przesuwanie się granic występowania gorączki zachodniego Nilu - zachorowania pojawiły się w Cze-chach. Naszym parasolem ochronnym jest umiarkowany klimat, który nie pozwala zainfekowanym komarom osiągać dojrzałości - mowa tu choćby o żyjącym u nas widliszku, który teoretycznie mógłby przenosić malarię. Uspokajają także epidemiolodzy, zapewniając, że polskie komary są sterylne, co oznacza, że choć uciążliwe i powodujące różny stopień reakcji alergicznych, nie zagrażają ludzkiemu życiu. Najbardziej dokuczliwymi komarami sąunastzw.Aedes-komar leśny lub doskwierz, oraz Culex - komar brzęczący. Zmotyką na komary Jak więc walczyć z komarami w sposób humanitarny? Bardziej cywilizowanymi preparatami są tzw. repelenty, czyli odstraszacze, które nikogo nie zabiją, a jedynie osłabią pewne mechanizmy ułatwiające komarom namierzenie celu. Należą do nich preparaty oznaczone skrótem DEET. To związek chemiczny względnie bezpieczny dla człowieka, a u komarów powodujący zakłócenie receptorów, odpowiedzialnych są za wyczuwal-nośćoktanolu, który wytwarza skóra ludzka. Porównywalną skuteczność ma także bayrepel (ikarydyna), który działa drażniąco na węch owadów, uniemożliwiając im wy czucie zapachu potu i kwasu mlekowego. W wielu preparatach zastosowanie znajdują też olejki eteryczne - cytronela (działa także na wszy i kleszcze), olejek kamforowy, anyżowy, cynamonowy czy bardzo skuteczny goździkowy. Niestety, ten typ odstraszaczy działa krótko i musi być stosowany w sporym stężeniu, co może powodować u człowieka reakqe alergiczne. Nowością w ostatnich latach są antykomarowe bransoletki i plastry, a w domu - elektrofumigatory, urządzenia elektryczne wkładane do gniazdka prądu lub na baterie. Nie zapominajmy też o moskitie-rach, siatkach antykomarowych, ale także o specjalnie impregnowanej odzieży -popularnością cieszą się ostatnio zwłaszcza skarpety, które chronią najbardziej narażone na atak komarów kostki i łydki. Gdy jednak nie uda nam się ochronić przed skutecznym atakiem komara, warto mieć na podorędziu preparaty, które za- -wierąją mentol i środki przeciw-histaminowe, które złagodzą swędzenie, ate, które zawierają benzokainę - uśmierzą ból.# ©® Niepozorny, waleczny krwiopijca. Komar -a w zasadzie chmary komarów latem skutecznie potrafią człowiekowi spę-dzać sen z powiek. Na świecie żyje kilka tysięcy odmian komarów, a w Polsce około 47 gatunków. Nie wszystkie czyhają na człowieka - niektóre żywią się tylko krwią ptaków i niektórych zwierząt Komar mierzy ledwie 16 mm i waży 2,5 mg, a i żywot ma niedługi, bo około dwóch tygodni. Ale potrafi przypuścić na człowieka bardzo dotkliwy atak. Choć dźwięk, który wydają jego trzepoczące od 300 do 600 razy na minutę skrzydła, często go zdradza i naraża na niechybnie śmiertelne pacnięcie, to w większości takich nalotów człowiek z nim przegrywa. A w zasadzie z nią - bo komar, który nas kłuje, to ona, komarzyca. Pan komar wtej wojnie udziału nie bierze, Żywi się jedynie nektarem kwiatów, a po zapłodnieniu samicy staje się zupełnie bezużyteczny. Komarzyca za to zrobi wszystko, by złożyć setki jaj, do czego potrzebuje wysoko-białkowej, odżywczej krwi. Oraz odpowiednich warunków, czyli przede wszystkim wody - najczęściej stawów, bagien, jezior, miejsc z założenia wilgotnych, zacienionych i niena-rażonych na wyschnięcie, choć niektóre komary mają zdolność wyczuwania zmian w pogodzie, zwłaszcza zbliżającej się wilgoci, i są w stanie złożyć jaja nawet w chwilowo suchym miejscu. Są też i takie gatunki, którym wystarczą stare opony z odrobiną deszczówki, muszla ślimaka z kroplą wody w środku czy nawet zacienione piwnice, w których znajdują się cieknące rury. Larwy komarów zazwyczaj wykluwają się wiosną i latem, a te, których jaja zostały złożone jesienią, pozostają przez zimę w stanie hibernacji. Nierówna walka Człowiek w pewnym sensie sam wystawia się komarom na pożarcie. Latem odkrywamy ciała, mamy podwyższoną temperaturę, pocimy się, szybciej oddychamy. Ato wszystko jest lepem, który przyciąga komarzyce. Najważniejszym z nidi jest jednak emitowany podczas ludzkiego oddychania dwutlenek węgla. Aby się o tym przekonać, warto zrobić eksperyment, który może posłużyć także jako pułapka na te owady. Potrzebowaćbędzie-my plastikowej butelki, którą przecinamy na pół i do dolnej części nalewamy ciepłą wodę, dodajemy dziesięć łyżek cukru oraz łyżkę drożdży. Po zmieszaniu mikstury wkładamy do niej pierwszą część butelki - gwintem do środka, a miejsce połączenia oklejamy taśmą. Domową fabrykę C02 odstawiamy tam, gdzie spodziewamy się nalotu. Po kilku minutach do pułapki wpadną pierwsi więźniowie, a po całej nocy butelka będzie wręcz czarna od komarów, które zostaną zwabione tu nawet z odległości 30-40 m. A to tylko pułapka eksperymentalna - my ten związek wydychamy non stop. Komar wcale nie kłuje nas boleśnie. Co więcej, gdy zdecyduje się, po uprzednich kilkunastu próbnych wkłuciach, w końcu zapuścić kłujkę w skórę i zacząć wysysać krew, wpuści nam jednocześnie ze śliną zarówno substancję,którarozrzedzi krew,jakiniewiel-ką ilość środka przeciwbólowego - a oo za tym idzie, długo możemy się nie zorientować, że mamy na sobie jakiegoś intruza. Poczujemy to, gdy to nasz organizm zorientuje się, że ma w sobie obcą substancję i zastosuje reakcję obronną, czego wynikiem będą swędzące bąble lub czerwone plamy. Do tego czasu może minąć jednak nawet kilka minut, a jeden komar w ciągu zaledwie minuty jest wstanie wyssać nawet dwa razy więcej krwi, niż sam waży. Dla porównania, człowiek o wadze 70 kg, by dorównać komarowi, musiałby wypić w ciągu minuty 140 litrowych butelek wody. Coroczne plagi komarów, za które odpowiadają także w Polsce coraz cieplejsze i wil-gotnięjsze zimy, to jednak nie złośliwość matki natury. Komary są bardzo istotną częścią ekosystemu, ich po prostu musi być dużo. Po pierwsze, są elementem wielu łańcuchów pokarmowych. Komar gości w menu m.in. żab, ślimaków, pajęczaków. Po drugie - gdyby nie tysiące złożonych jaj, z których część będzie pożarta, a następnie pożarta będzie część lam, którymuda sięwykluć,ana część już dorosłych osobników - liczoną w setkach tysięcy - będą czyhać z kolei ptactwo, ważki, pająki, komarom zwyczajnie nie udałoby się przedłużać swojego gatunku. Ludziom jednak trudno spojrzeć na to z ta kiej per- Grapa krwi ma znaczenie Komarzyce nie odżywiają się krwią, a jedynie potrzebują zawartego w niej wartościowego białka, dzięki któremu złożą jaja. Rodzaj białek zależy jednak także od ludzkiej grupy krwi. Z badań wynika, że posia-dacze grupy O dwa razy bardziej narażeni są na cięcie komarów niż ci z grupą A Jeśli mamy grupę B, ryzyko jest na średnim poziomie. 18// Magazyn www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 Szykuje się awantura o orła • Jeden z najwybitniejszych polskich heraldyków, prof. Wojciech Strzyżewski, uważa, że nasze godło powinno być poprawione Dariusz Chajewski opinie@prasa.gda.pl Na I Kongres Heraldyki Polską zjadą najwybitniejsi specjaliści od herbów znaków barw.. Po-dobno zapowiada się wieki awanturaoorta. Z naszym godłem generalnie jest problem i tutaj nie ma żadnego sporu, wątpliwości. W samej Konstytucji jest fatalny opis, gdyż jest mowa w niej tylko o godle, a godło jest przecież elementem herbu. Do tego mamy dyskusję o samej stylizacji. Aktualnie obowiązująca nawiązuje bezpośrednio do herbu przedwojennego, który po części był dziełem o charakterze bardziej artystycznym niż heraldycznym. Słowem, zostały naruszone pewne reguły heraldyczne, które nie zostały tutaj uwzględnione. Orta czeka Mting? Spójrzmy na szpony orła. Na wszelkich wizerunkachbarwnych herbów królówpol-skich orzeł ma szpony żółte. U nas, w naszym herbie państwowym, w tym kolorze ma już tylko pazury. Pozostała część jest już biała, opierzona. Po drugie, autor tego projektu, co zostało powtórzone po n wojnie światowej, zastosował cieniowanie. W heraldyce nie ma czegoś takiego jak cienie, półcienie... Czyi nasz oizeł straci trójwymiarowość? W pewnym sensie. Ale mamy jeszcze jeden problem, który może wzbudzać największe kontrowersje. Koronę. Zresztą jest to od dawna temat dyskusji i złożony problem natury historycznej. Generalnie przyjmuje się, że korona otwarta, którą dziś widzimy na głowie orła, jest koroną symbolizującą państwo nie do końca samodzielne. Natomiast ta zamknięta, zwieńczona charakterystycznym pałąkiem, symbolizuje niezależ-ne królestwo. Jednak po raz pierwszy ten element pojawił się u nas dopiero w XVI wieku, gdy mamy już do czynienia z państwem polsko-litewskim. Wówczas herb królewski ipóźniej Rzeczpospolitej przedstawiał Rzeczpospolitą Obojga Narodów, czyli białego orła wkoronieipogońlitewską, czyli herb Wielkiego Księstwa Litewskiego. I dopiero ta tarcza była zwieńczona właśnie zamkniętą koroną królewską, zaś orzeł na tarczy, który reprezentował Królestwo Polskie, nadal miał otwartą. Czyli ta zamknięta korona nad tarczą reprezentowała władzę królewską nad obu narodami. Dopiero w XVIII wieku, za królów saskich z dynastii Wettinów, ta zamknięta pojawia się również w odniesieniu do Królestwa Polskiego. Litwini mogą poczuć się urażenL.. Mamy jeszcze jeden element, który może wywołać dyskusję. Pałąk korony jest zwieńczony jabłkiem królewskim, a jabłko królewskie ma przecież na szczycie krzyż. Nie doszukiwałbym się tutaj jednak jakichś odniesień religijnych, czy politycznych, ara-czej symbolu władzy królewskiej. Jabłko królewskie to nawiązanie do tradycji. Jest Pan zwolennfldem żółtydl szponów? Tak. Płaskiego wizerunku...? Tak. I zamknięcia tq korony? Tak. Czy czeka nas jeszcze jakaś niespodzianka? Pozostaje kwestia słynnych gwiazdek na skrzydłach, które kojarzą się niektórym z gwiazdą pięciopromienną. Gwiazdki do wyrzucenia? Można dyskutować, czy przypadkiem orzeł biały nie powinien mieć na piersiach charakterystycznego dla polskiej heraldyki zakończeniaw kształcie trzylistnej koniczyny. Wtedy na tych białych skrzydłach byłyby żółte pasy zakończone koniczyną. CzyS jest Ran przeciwko gwiazdkom? Poprawna heraldycznie byłaby koniczynka. Brzmi to niepoważnie, mimo że podejmuje je najpoważniejsze herakłyc/iwgreniium. Nadarza się ku temu okazja, to pierwszy kongres heraldyki polskiej. Tutaj można podyskutować i wypracować wspólne stanowisko. Na pewno trzeba uporządkować sprawę symboli. Weźmy barwy narodowe, które zostały ustalone w dobie „przedkompu-terowej". Dziś opisy te niewiele mówią współczesnym grafikom. Dziś trzeba podać definicje bieli i czerwieni czytelne w życiu Orzeł i Gniezno • Według legendy założyciel państwa Polan, Lech. podczas popasu zobaczył imponujące gniazdo na drzewie, a w nim dostojnego białego orła z dwoma pisklętami. W pewnym momencie orzeł rozpostarł skrzydła na tle nieba czerwonego od zachodzącego słońca. Lech zachwycił się, postanowił tam osiąść, umieścił orła w swym herbie, a miejsce na pamiątkę nazwał Gniezdnem (Gniezno). Historia ta pierwszy raz spisana została w „Kronice Wielkopolskiej" napisanej po łacinie w1273 roku. Pierwsze przedstawienie orła pojawiło się na denarach Bolesława Chrobrego. Naukowcy spierają się, czy to jest orzeł, czy może kogut, gołąb lub paw... Heraldyk prof. Wojciech Strzyżewski nie ma wątpliwości - to orzeł. Tylko wówczas nie obowiązywały jeszcze zasady heraldyczne... Orzeł występował na monetach i pieczęciach książąt piastowskich, na tarczach i chorągwiach od XII wieku. Początkowo to motyw herbów głównie śląskiej linii Piastów. Po raz pierwszy jako godło książęce pojawia się na pieczęci konnej Kazimierza opolsko-raciborskiego w 1222 r. Jako oficjalny herb całego państwa polskiego zaczął być używany od 1295 r. przez Przemysła II, który po raz pierwszy użył ukoronowanego orła jako godła państwa na rewersie pieczęci majestatycznej z 1295 r... ► Jak w dziecięcej zabawie z serii „znajdź pięć szczegółów, którymi różnią się te dwa obrazki". U góry wzorzec obowiązujący, poniżej - być może - przyszły Orzeł Biały... P Wojciech Strzyżewski Historyk specjalizujący się w heraldyce i sfragistyce oraz dziejach wczesnonowo-żytnych XVI-XVI II wieku, nauczyciel akademicki związany z zielonogórskimi uczelniami. Jest autorem licznych publikacji dotyczących herbów miejskich, szlacheckich i kościelnych. Jest także twórcą kilkudziesięciu herbów dla samorządów, np. herbu i flagi województwa lubuskiego, herbów powiatów i gmin... codziennym. Podobnie pojawia się kwestia funkcjonowania proporca prezydenckiego. Wywieszaniebiało-czerwonej flagi przed pałacem prezydenckim niczemu nie uchybia, ale niewiele przeciętnemu Polakowi mówi. Najwyżej, że jest to budynek rządowy. W Czechach, Niemczech, w innych krajach prezydentowi przysługuje odrębny proporzec, którym się posługuje, jestwywieszany, gdy głowa państwa przebywa w swojej siedzibie. Jednak wiem, że dla przeciętnego Polaka to pewnie temat zastępczy, budzący emocje. Me sądziłem, że heraldyka budzi takie emoge... Heraldyka to taka nauka, zwłaszcza ta samorządowa i i państwowa, która zawsze niesie z sobą emocje. W końcu to symbole. To także fascynujące zagadnienie, że my, heraldycy, historycy budujemy emocje, a nawet zarządzamy emocjami wpewnej sferze świadomości. Jednak to dobrze. Jeśli te symbole budzą emocje znaczy to, że się z nimi identyfikujemy, że na nich nam zależy. Rozmaitych wariacji na temat naszego herbowego orta widziałem setki I tak jest teraz znacznie lepiej, nie ma aż takiej wolnej amerykanki. Pamiętajmy, że trzebarozróżnićwizerunki orła historycznego, który funkcjonował, na przykład, na pieczęciach i są często wykorzystane. Gdy mówimy o tym urzędowym jest znacznie lepiej, jest przedstawiany według tego określonego w Konstytucji wzorca. I który wznacznym stopniu chcemy teraz poprawić. Będzie lamm. do przemalowania pójdą tab-lice. dokumenty, pieczątki... Pewnie tak, ale robione to będzie sukcesywnie. Ito mówi heraldyczny fterał? Uważam, że ci, którzy stanowią o umieszczaniu konkretnych elementów, o tym, czym chcą się pochwalić, mogą je umieszczać. Nie jestem ortodoksyjny. Ortodoksyjny? Czy to znaczy, że są również heraldycy ortodoksyjni? Oczywiście, i można mówić nawet o pewnym sporze. Sam robiłem kilka herbów dla samorządów, które musiałem wielokrotnie poprawiać i, delikatnie mówiąc, nie do końca zgadzałem się z uwagami Komisji Heraldycznej. O tym także będziemy mogli podczas kongresu dyskutować. 27 lat funkcjonowania samorządu pozwala na pewne podsumowania heraldyki samorządowej. Mamy przecież do czynienia z 1500 gmin wiejskich, które nie miały tradycji heraldycznych. Czasem ich herby opracowywali fachowcy, ain-nym razem regionaliści... Widziałem kfta heraldycznych potworków Ja też. Jednak moim zdaniem Komisja Heraldyczna ingeruje zbyt głęboko w stylizację. I to rodzi, zniecierpliwienie, irytację samorządowców, gdy słyszą, że ich orzełjest zbyt... łagodny. Ma być srogi. W polskiej heraldyce samorządowej królują motywy historyczne. Wiem, że wustachhistorykaihe-raldyka zabrzmi to dziwnie, ale uważam, że z tym stanowczo przesadzamy. Herb powinien opowiadać jakąś historię, ale niekoniecznie tak odległą w czasie. Powinien na tarczy hertowej pojawić się komin fabryki traktor, samolot? Nie przesadzajmy, żadnych komputerów, czy długopisów, ale powinniśmy opracować wzorce wizerunkowe. Przecież dziś tradycyjne herby czytamy jak książkę, poznajemy historię konkretnej rodziny, czy terenu. Wróćmy do orta. Niedawno widziałem białego orta z czasów PRL który był herbem Gorzowa Wielkopolskiego... Oczywiście, przez lata próbowano także polonizować herby na tzw. ziemiach odzyskanych. Nie pasowały do scenariusza te niemieckie, czarne, czy brandenburskie, czerwone, tak jak ten gorzowski. Zatem pojawił się biały orzeł z zielonymi koniczynkami. Co całkowicie mijało się z prawdą historyczną. Czyfi heraldyka niejest taka święta? Tutaj nie mówimy o heraldyce, ale o polityce... Atacaładysku5jaoprzemaiowaniuoria?Dobra zmiana? To wyłącznie heraldyka.# ©© Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Magazyn//! 9 Stare panny? Dzisiaj to są singielki Maria Mazurek m.mazurek@gk.pl • Czasem na wsiach mówi się jeszcze „stara panna", ale dziś w użyciu jest słowo singielka. Rozmowa z dr Agnieszką Chłostą-Sikorską z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie Dzwonię ostatnio do urzędu i mówię: organizujemy konferencję. Jej tytuł to „Od starej panny do singielki". Urzędnik, mężczyzna, zaczął się śmiać. Ale pani jest kobietą, to bardziej rozumie. Starą panną do tego. Wykształcona 30-latka mieszkająca w dużym mieście jest dzisiaj singielką, nie starą panną. To właśnie ta zmiana, o której mówimy. Kiedy ta zmiana się dokonała? Konkretnej daty nie da się wyznaczyć Inaczej wyglądało to na Zachodzie, inaczej w Polsce. U nas stosunki społeczne zmieniły się w latach 90. XX wieku, po transformacji. Szybciej w miastach niż na wsi. W społecznościach wiejskich kobiety, które nie wyszły za mąż, wciąż są czasem określane mianem „starych panien". Be kobietwPolsce nie wyszło za mąż? Około 20 procent. Mężatki stanowią 62 procent polskich kobiet. Reszta to wdowy, rozwódki ibędące w separaqi. Badania wskazują również, że można wyróżnić dwa główne typy kobiet, które nie wyszły za mąż: te, które wciąż szukają partnera, oraz te, które szukać przestały. Stwierdziły, że albo mają za duże wymagania, albo odrzucają byleja-kość, albo po prostu nie widzą się w roli żony, więc skupiły się na innych rzeczach. Wolą rzucić się w wir pracy albo spotkać się z przyjaciółmi, niż wyjść na randkę, z której nie będą zadowolone. WSęccjjest szukających czy zrezypiowanydT.po-godzonydi ze swoją samotnością? Szukających. Tak wynika z danych statystycznych. Nawet dzisiaj czytałam artykuł na temat Amerykanki, która wzięła ślub sama ze sobą. W Stanach Zjednoczonych wszystko można, więc organizuje się taki happening, jest przysięga, obrączka, przyjęcie i podróż poślubna. Ale nawet ta kobieta, która przysięgła wierność samej sobie, jednak stwierdziła, że zmieni zdanie, jeśli spotka odpowiedniego mężczyznę. Ostatnio zmienił się odbiór niezamężnych kobiet. Kiedyś słyszały „kiedy wyjdziesz za mąż?", a dzisiaj raczej: „czy wjedziesz za mąż?". Społeczeństwo przestaje je traktować jako kobiety z defektami, z którymi coś jest nie tak, dlatego męża „nie złowiły". Raczej przechodzi się nad ich stanem cywilnym do porządku dziennego. A mimo to, proszę zwrócić uwagę, takie kobiety częstowciąż szukają miłości.Wciąż konstytuują swoje szczęście wokół założenia ro- ► Dr Agnieszka Chłosta-Sikorska zajmuje się m.in. historią społeczną, historią kobiet i rodziny oraz prasą kobiecą dżiny. Oglądała pani Ally McBeal? Albo Bridget Jones? To wykształcone, dobrze zarabiające kobiety. Carrie Bradshaw z „Seksu w wielkim mieście" to samo. Miło spędzają czas z przyjaciółmi, dobrze wyglądają, są lubiane. Ale czego one tak naprawdę szukają? Faceta, a najlepiej męża. To dla nich wyznacznik własnej wartości. Tylko że poprzeczka jest wysoko postawiona... W Połsce spotkamy takie Carrie Bradshaw? Coraz częściej i to też wychodzi w badaniach. Niedawno wzięto pod lupę niezamężne, wykształcone Poiła mieszkające w mieście, w wieku 30-35 lat. Zapytano je o przyczyny samotności. I badane kobiety odpowiadały na przykład, że one wcześniej były z kimś w stałym związku, mieszkały z nim, ale potem zobaczyły, że partner im nie dorównuje - no bo ona ma tyle pasji, skacze na bungee, czerpie z życia garściami, a jemu się już z domu wychodzić nie chce. I to ją denerwuje. Albo że ona ciągle musi podejmować decyzje -w pracy i w domu. Że wraca po wyczerpującym dniu do mieszkania i maizy o tym, żeby mężczyzna jej stopy wymasował i nalał talerz zupy, a on zamiast po prostu to zrobić, pyta ją, czy chce ogórkową czy koperkową. I że ona nie tego od faceta oczekuje. Tojest niekonsekwencja wiełu kobiet Chciałyby być niezaieżneisaneiżeby to ktoś za nie zdecydował, jaką zupę chcą geśćabo co robid Owszem. Bo kobiety, nawet te wykształcone i spełniające się w pracy, od mężczyzn często oczekują decyzyjności i wsparcia. I tego, że co najmniej nie będą od nich głupsi, mniej zarabiający. Cztery lata temu zbadano, jak ludzie dobierają się w pary. Wyszło, że większość poznaje się na studiach, w kręgu znajomych, albo później, w pracy. Co automatycznie sprawia, że te związki tworzą ludzie o podobnym wykształceniu i upodobaniach. Ale wie pani, w czym jest problem? Że w Poiscejest więcej wykształconych kobiet niż mężczyzn? Niewiele, ale jednak. I potem te kobiety, wykształcone, robiące karierę, nie mogą znaleźć mężczyzny ze swojego kręgu zainteresowań. Mężczyźni również mają problem z wchodzeniem w relaq'e z kobietami lepiej zarabiającymi od siebie. Nie przepadają też zakobietaminadaktywnymi, które przejmu-jąwzwiązkach inicjatywę. Kobieta zapraszająca na pierwszą randkę - to jeszcze w porządku, ale taka, która za mężczyznę stawia również kolejne kroki - to już za dużo. Cży kobiet liezaiiiężiiydijesŁ lei azziiacziie więcej niż kiedyś? Wbrew temu, co się sądzi - w przeszłości wcale nie było ich tak mało. Profesor Cezary Kuklo w książce „Kobieta samotna w społeczeństwie miejskim u schyłku Rzeczpospolitej szlacheckiej" pisze, że stanowiły znaczną część populacji. Owszem, panowało przekonanie, że kobieta powinna znaleźć szczęście w rodzinie i macierzyństwie (do dzisiaj wiele osób tak uważa), ale były kobiety, które nie czuły potrzeby zamążpójścia i opierały się naciskom zewnętrznym. Wśród nich były panny czekające na znalezienie męża, ale i stare panny, które z racji wieku straciły perspektywę wyjścia za mąż, samotne matki wychowujące dzieci, wdowy i kobiety porzucone lub te; które porzuciły swoich mężów. Wdowy, które odziedziczyły po mężu majątek - często nie chciały się go pozbywać na rzecz kolejnego małżonka, spełniały się więc w roli matron, które nieraz trzęsły całą rodziną. Były wreszcie siostry zakonne. Wtedy samotnym kobietom żyto się trudniej. Ko-bieta bez mężczyzny niecieszytasięszaaridem? I to się długo za kobietami ciągnęło. Nawet jak do Polski - czy raczej na ziemie polskie, bo byliśmy wtedy pod zaborami - przebijały się idee sufrażystek. Narcyza Żmi-chowska czy Bibianna Moraczewska, które zainspirowały się ruchem kobiet i o nim pisały, były traktowane jako wywrotowe stare panny, którym pokręciło się w głowach. Patrzono na nie jak na dziwaczki. Zresztą jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym stara panna była odbierana jako kobieta nieszczęśliwa, której żaden mężczyzna nie chciał. A po drugiej wojnie światowej kobiet było znacznie więcej niż mężczyzn, bo mężczyźni na wojnie ginęli w większej liczbie... Na Zachodzie był czas femtoizmu Ale te zmiany, które następowały na świecie, przyszły do Polski dopiero po 1956 roku i to w ograniczonym zakresie. Feminizm był kontrolowany przez państwo. Państwo mówiło kobietom: dajemy wamLigę Kobiet, prawa zapisane w konstytucji z 1952 roku i to będzie równouprawnienie. Ale nikt nie pytał, co o tym sądzą. Czy chcą zapisu w konstytucji, Że są na równi z mężczyznami, czy wola- Zmienił się odbiór niezamężnych kobiet Kiedyś słyszały: „kiedy wyjdziesz za mąż?", a dzisiaj raczej „czy wyjdziesz za mąż?" łyby jednak jakichś konkretnych działań w tym zakresie. Kobieta jednak wciąż miała bardzo ograniczony dostęp do środków antykoncepcyjnych. Długo nikt nie dbał o świadomość seksualną Polek i Polaków, lecz ułatwiono dostęp do aborcji. W1950 roku wprowadzono wymóg, by o przerwaniu ciąży ze względu na zdrowie kobiety decydowała komisja lekarska. A już w 1956 r. zezwolono, aby robił to lekarz „w trzech przypadkach uzasadnionych medycznie" (pod tym sformułowaniem mogło mieścić się wszystko), ale nie dlatego, że państwo było tak postępowe. Zrobiono to pod naciskiem lekarzy, którzy grzmieli, że przy takim braku świadomości seksualnej i niedostępności środków antykoncepcyjnych, podziemie antyaborcyjne jest ogromne. Do lekarzy trafiały tysiące kobiet w stania agonalnym, po źle przeprowadzonych aborcjach - czasem samodzielnie, czasem przez rzeźników. Oglądała pani film „Sztuka kochania"? Tak. Oddaje dziwną pruderię tamtych czasów Te obrazki, które Michalina Wisłocka chciała zamieścić w swojej książce, były -jak na owe czasy - wyjątkowo postępowe. Dzisiaj to wydaje się śmieszne. Ale takie były czasy. Dbano, by podręczniki do biologii nie pokazywały za dużo. Partia po wojnie namawiała kobiety, by łączyły rolę matki i pracownicy. Do czasu, konkretniej do 1956 roku, kiedy okazało się, w jak wielkim kryzysie gospodarczym się znaleźliśmy, wiele osób straciło pracę. Kobiety, którym mówiono, że mogą rodzić dzieci i pracować, teraz usłyszały: najważniejszą rolą kobiety jest bycie matką i żoną, wracajcie do domów realizować „święte posłannictwo macierzyństwa". Ta propaganda społeczna była nierozerwalna z gospodarką. Bogdy wiatach 60. znów sytuacja gospodarcza nieco się ustabilizowała, zaczęto je namawiać: wracajcie do fabryk, zakładów, potrzebujemy was. Propagowano model małżeństwa partnerskiego. Czasem marzę, żeby przenieść się do tamtych czasówizobaczyćtonawtasneoczy. Ludzie to dobrze wspominają. Prowadzę taki cykl, podwieczorek w Muzeum PRL-u, w ostatni wtorek miesiąca. Przychodzą tam osoby, które pamiętają ten system. Wiosną było o Dniu Kobiet. I panie tak się rozanieliły, że te kwiatki i rajstopy dostawały w zakładzie pracy... Wiele starszych osób nie chce dostrzegać ciemnej strony tego systemu. Mają sentyment do tamtych czasów. Albo raczej sentyment do swojej młodości. • ©® 20// Magazyn www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 W życiu trzeba szukać optymizmu, bo tragedie i smutki przychodzą same • Emilia Krakowska, wielka polska aktorka filmowa („Brzezina", „Chłopi", „Wesele"), teatralna („Przyjazne Dusze") i serialowa („Na dobre i na złe") opowiada nam o sile śmiechu, uśmiechu, radości i pozytywnego myślenia Robert Migdał robert.migdal@gazeta.wroc.pl Gdy słyszę ..Emilia Krakowska", to od razu mi się uśmiech na twarzy pojawia. Taaak? (śmiech). Powiem panu, panie kochany: to sobie trzeba wypracować, przez lata. Teraz moje życie jest piękne, ja je dziś smakuję, cieszę się nim. Ale to nie jest tak, że mi było cały czas w życiu wesoło i radośnie. Musiał być, i był w nim, smutek - inaczej nie wiedziałabym, co to jest uśmiech, śmiech i doprowadzanie ludzie - poprzez komedię, kabaret - do tego, żeby mieli wesołe życie. Ja, jak każdy człowiek, różne problemy, tragedie, przeżywałam, i przeżywam. Ale to jest smak życia. I dlatego umiem o-cenić, i cenię, uśmiech. Powiem panu, że ie-raz korzystam z każdej okazji, kiedy mogę się uśmiechać. Nie ma co czekać, czas ucieka. A kiedy okazji nie ma? To się gdzieś sama zamykam, ze sobą. Bo ze stresem, złym humorem - tego mnie uczono - nie należy się obnosić. Nawet mama mi mówiła: „Jeżeli pani domu ma swój dzień, lub parę złych dni, to nie powinien się ten jej zły czas odbijać na reszcie rodziny. Bo wtedy nie jest miło". A miło być musi. Dlatego wychodzę z założenia, i tego się trzymam, że jak są w moim życiu jakieś niedogodności, to się z nimi nie obnoszę. Żeby być człowiekiem radosnym, to całe nasze życie wcale nie musi być radosne. Nie ma mowy. Musi być bardzo stresujące, musimy być gorzko doświadczeni, w wielu sprawach. Wtedy docenia się dobre rzeczy. Lubi się Pani otaczać dobrymi ludźmi.. ...i lubię ładne otoczenie. Ładne,to wcale nie oznacza, że ono musi być drogie. Opowiem panu coś: jeśli w Warszawie wracałam z Teatru Powszechnego, który był na Pradze, a mieszkałam na Rynku Nowego miasta, to jechałam naokoło, tramwajem, żeby jechać pięknym mostem Poniatowskiego, pięknym Nowym Światem, który był już po wojnie odświeżony, ładny, i wtedy dopiero wjeżdżałam na Starówkę, która była perłą. W domu nauczono mnie szacunku do piękna, do ludzkiej pracy, do tego, ile trudu wniesiono w odbudowanie miasta. Ja byłam dzieckiem wojny - Warszawa była strasznie zniszczona przez n wojnę światową. To miasto ledwo dyszało, a były przecież plany, żeby nie istniało. Na szczęście okazało się, że entuzjazm Polaków uratował stolicę. Spotykam ludzi, którzy wspominają: „Razem z rodzicami, w sobotę i niedzielę, jechaliśmy spod Warszawy do centrum, żeby odgruzowywać miasto". Mieliśmy bardzo zniszczony kraj. I ma pan rację: lubię dobrych ludzi, ładne otoczenie, bo muszę cały czas pracować na swój stan psychiczny. Bo, gdy przebywamy w brzydocie, jesteśmy w ciągłych pretensjach do świata. Gdy żyjemy w niezadowoleniu, to się przekłada na nas, na nasze myślenie, emocje. I nie wiem, jak bardzo by.śmy się sztucznie uśmiechali, to na dłuższą metę, nie uda nam się tego uśmiechu na twarzy utrzymać. Świat zawsze trzeba widzieć lepszym, niż jest w rzeczywistości. W życiu zawsze trzeba szukać pozytywnych rzeczy, optymizmu, bo tragedie i smutek przychodzą same, często nieproszone. Nie trzeba ich wywoływać, a przywołuje się je, kiedy zaczynamy mieć pretensje do świata i kiedy widzimy we wszystkich ludziach coś okropnego, okrutnego. A wystarczy poszukać tych dobrych cech. Bo w każdym z nas jest i coś dobrego, i coś złego. Wspomriała Pani żejest dzieckiem wojny TTud-no takiemu człowiekowi który za mkxlu widział różne okropieństwa, znaleźć później radość wżyciu. Śmierć dookoła, strach przed gwałtem, chowanie dzieci w kubłach na śmieci, bo w pobliżu grasują żołnierze - to wszystko jest wojna. Ona odcisnęła wielkie piętno na mnie, na mojej rodzinie. Ale gdy stękałam i mówiłam: „Mamo, ale my jesteśmy biedne, jak nam źle: nie mamy tego, tamtego..." A mama była wdową, z dziećmi, i ci, którzy byli silniejsi mieli łatwiej, więcej, i niszczyli tych słabszych. Działało prawo silniejszego: i jeżeli chodziło o żywność, o lepsze mieszkanie... Mama mówiła mi wtedy: „Zobacz, ci tam, mają o wiele mniej od nas. Oni mają gorzej". Ona mnie nauczyła szukać radości życia, nawet tam, gdzie ona była słabo dostrzegalna. Ale panie kochany - te problemy wojerlne, i powojenne - je znają również moje dzieci, które są urodzone niedawno. Moja starsza córka odwiedza teraz obozy uchodźców z Czeczenii - jest wolontariusz-ką - przychodzi do domu i mi opowiada: Koleżanka zapytała lekarkę: „Czy śmiech jest lekarstwem na wszystko?". 1 dostała odpowiedź: „Tak. z wyjątkiem rozwolnienia" „Mamo, tam się rodzi zło". Niestety, my, w dzisiejszym świecie, zapominamy, jak było całkiem niedawno, w latach 80. - jak Polacy cierpieli w obozach uchodźców i byli skazani na oczekiwanie, w strachu. Nie powinniśmy mieć tak krótkiej pamięci. Nie powinniśmy być nieczuli na ludzkie nieszczęście, na ludzką krzywdę. Właśnie Polacy, którzy tyle doświadczyli złego od losu. Teraz stajemy się wygodni, a powinniśmy pamiętać, ile po wojnie, i w czasach komuny, słano nam pomocy. Teraz my musimy wyciągać rękę z pomocą do innych. Nie możemy cały czas stękać, narzekać. Cieszmy się na przykład z tego, że mamy pięć zmysłów, że je rozwijamy. Bierzmy przykład z ludzi, którzy stracili jeden ze zmysłów i patrzmy, jak oni pracują nad sobą, jak rozwijają inne zmysły, jak walczą i modlą się i dziękują, za to, co mają. Fascynują mnie tacy ludzie, bo od dziecka się obracałem wśród niewidomych. Uczono mnie szacunku dla tych ludzi. Pamiętam historię pewnego niewidomego matematyka, który po wojnie poszedł do szkoły: miał problemy z algebrą - jego widzący koledzy byli lepsi od niego. Ale, gdy w klasie zaczęli uczyć figur przestrzennych, to okazało się, że jego wyobraźnia była tak wielka, że był w tym najlepszy. Przez ta co doświadczyła Pani wżyciu, potrafi się Pani cieszyć z małych rzeczy. Z drobnostek. A jak. Te drobne szczęścia przynoszą mi absolutną radość w życiu. Cieszę się z tego, co mam i nie zazdroszczę niczego nikomu. Nie zazdroszczę na przykład tym, którzy mają więcej ode mnie pieniędzy. Bo jamam problem w ramach stu złotych - czy wydać, czy nie wydać, co z tym zrobić, jak zagospodarować, kupić, nie kupić - to bardzo mała kwota. A jakbym miała miliony! Panie, jaki to byłby dopiero problem... - gdzie wstawić, gdzie wystawić, żeby to procentowało... A jak łatwo stracić tak wielkie pieniądze, a potem po tej stracie rozpaczać. Eee, to nie dla mnie. Lubi się Pani uśmiechać? Uwielbiam. I śmiać się z siebie też. Dlatego pracuję z dziewczynami w kabarecie: Basia Wrzesińska, Lidka Stanisławska i ja. A, że mamy sporo lat, to nazywamy się „Old Spice Girls". I okazuje się, że jeszcze władamy umiejętnością tego zawodu i cieszymy się poparciem tych, którzy wspominają i lubią dobre aktorstwo. Lubimy ludziom dawać radość, choć niekiedy jesteśmy zmęczone, bo jedziemy po 400 km na występ, to jednak jesteśmy tak szczęśliwe, że się podobało, że ludzie przyszli, że się śmiali. Pewnie też dlatego, od 10 lat jest Pani związa-na z Wrocławskim Teatrem Komedia. Oczywiście, bo głównym założeniem tego teatru jest właśnie dawanie ludziom radości. Mój sposób myślenia, odczuwania, tego co jest mną, w jakiś sposób zostawia ślad w każdej ze sztuk, w której gram. Bardzo dobrze się bawimy - mówię „my", bo ja w tym teatrze nie jestem przecież sama. Bardzo ważne jest dla mnie to, że Wojciechowi Dąbrowskiemu i Pawłowi Okońskiemu - dyrektorom wrocławskiej Komedii, udało się zebrać ludzi i stworzyć wspaniały zespół, który się cieszy, że się spotyka, że razem gra, występuje, pracuje. A takie dobre samopoczucie aktorów emanuje na widownię, pub- P „Szalone nożyczki" na 20 urodziny Wrocławskiego Teatru Komedia. 18 czerwca WTK zaprezentowało wyjątkowy spektakl „Szalone nożyczki" w reżyserii Marcina Sławińskiego. liczność czuje tę dobrą energię. No i najważniejsze - w tym teatrze nie ma grających żon dyrektorów. Bo ja już gram od wielu, wielu lat i zawsze gdy był dyrektor i dyrektorowa, to wiedziałam, że nie będę grała głównych ról. Bo to było zarezerwowane dla żony. Dobra atmosfera, w każdą pracy, jest ważna A w teatrze jest szalenie ważna. Bo spektakl może się podobać, lub nie podobać, ale wszyscy pracownicy teatru muszą wiedzieć, że dali z siebie wszystko i grali do jednej bramki, a nie jak się mówi w garderobie: ,;grał pod siebie". W teatrze wszyscy są potrzebni: i pani która podaje ci w garderobie kostium, i ten, kto jest techniczny. Bo na przykład jeśli pani, która sprzedaje w kasie bilety na spektakl źle się zachowuje dla kupującego, jest niemiła, to od razu rzutuje to na teatr. Ważny jest zespół, i pani od miotły, i pani aktorka. Miło, to nie znaczy, że luz. Ja tego uczę swoich studentów - to nie chodzi o swobodę. Ma być dobra atmosfera, dobre fluidy, ale i straszna dyscyplina. Wchodząc na scenę musimy być absolutnie skupieni - bo moment myślenia o czymś innym, powoduje że odpływamy i nie skupiamy się na roli. A tak być nie może. I uczę ich, że powinni ciężko zapracować na pieniądze za spektakl, zawsze dawać z siebie wszystko, bo nie można dostać pieniążków za to, że się weszło na deski. Bo co? Należało mi się? Wcale nie! Aktor musi sobie zapracować - i na wypłatę, i na oklaski. Na oklaski narzekać Pani nie może. Pubficzność Panią kocha. I to jest najpiękniejsze w zawodzie aktora. Jeśli przychodzili pracownicy techniczni, żeby popatrzeć jak gram w niektórych scenach - a wcale nie dlatego, że występowałam topless - to był dla mnie zaszczyt. Że się podoba, że chcą mnie oglądać. Trochę to pyszałkowato zabrzmiało, ale cóż... Mi było wtedy bardzo miło, że poświęcali mi swój czas, swoje zainteresowanie. Trucinieijestgraćwrepertuarzecfcamatycznym. czy komediowym? Komedia jest najtrudniejszą zabawką. Ja się cieszę, że już w szkole odkryto moje poczucie humoru - odkrywcą byli Panowie: Kazimierz Rudzki i Ludwik Sempoliński. Oni zobaczyli mój potenq'ał estradowy. Potem przez wiele lat byłam zajęta w dramacie, ale komedia, estrada, mnie cały czas pociągały. Komedia wymaga ogromnej pracy - co będę panu mówić. W roli dramatycznej: jestem smutna, narzeczony mnie rzucił, albo mąż i powiem jakiś wiersz,byle dobrze po polsku -bez „om" czyli „robiom", przypomnę sobie smutne chwile, i publiczność mówi: „cudownie". Każdy widz się wto wciągnie, bo każdy ma jakąś smutną nutę w sobie. A w sztuce komediowej trzeba się o wiele bardziej napracować, 0 wiele bardziej skupić na roli, żeby widz się choć trochę pod nosem uśmiechnął. Pierwszą rolą we Wrocławskim Teatrze Kome-cfia była rola Anioła Stróża w .Przyjaznych Duszach". I panie kochany - przychodzę na próby, a tu piękne, młode dziewczyny. Bo w Komedii - przede wszystkim - musi być młodość 1 piękno. A przy młodych i stary może się. przemycić na scenie. Taka jest prawda. I dobrze, że wrocławska Komedia stawia na mło- Magazyn //21 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Krzysztof Kucharski Mur nie-mur Czy każdy człowiek w wieku bliskim sędziwego buduje wokół siebie mur? Może nie taki, jak dawny mur berliński z betonu, ale też się odgradza od rzeczywistości Rzecz się dzieje tylko w głowie. W moich hierarchiach, gdy patizę na różnych znajomych w wieku 70+ to się może zaczynać chyba, gdy zamaszystym krokiem znajdą się w dekadzie dziewięćdziesięciu wiosen, bo na razie tego nie widać Wydaje się, że nawet wiele stracili z dawnej energii. Nie przestali robić tego, 00 zawsze robili. Pewnie zupełnie niepotrzebnie zacząłem się deliberować, co sprawia, że taki mur w sobie „tkają". W takiej ICH wewnętrznej enklawie poruszają się wtedy na kontaktowych orbitach rodzina i przyjaciele. Decyduje o tym jedno sło-wo-klucz. To jest zaufanie. Ów klucz skonstruowany jest z ICH życiowego doświadczenia. Znają doskonale mankamenty swoich dotychczasowych zabezpieczeń. Z niewiele zmieniającą się przez lata od dzieciństwa śmieszną naiwnością i jeszcze zabawniejszym optymizmem na czele. Szukałem jakichś badań socjologicznych, które by pokazywały, jak człowiek traci zaufanie do drugiego człowieka, potem do grupy ludzi i wreszcie do całej otaczającej go rzeczywistości. Z komputera oraz własnej pamięci nic takiego nie wygrzebałem. Z tej bezsilności pocieszyłem się badaniami prowadzonymi przez lubelskich studentów, którymi posługiwał się CBOS. Tyle, że one pokazują w jakim stopniu my wszyscy szanujemy poszczególne profesje. Oczywiście, natychmiast sprawdziłem, jak wypadła w tych badaniach moja profesja, którą zajmowałem się ponad pół wieku, czyli dziennikarstwo. A autopsji wiem, że gdy w jakiejś knajpie pochyli się nad szklankami kilku emerytowanych dziennikarzy, to możemy być pewni, że wstaną od stołu z wewnętrznym przekonaniem, że ten zawód teraz tragicznie psieje. Owo przekonanie pogłębi fakt, że pracowali w czasach PRL-u. Doskonale pamiętają, że żaden partyjny nacisk nie zwalnia od bycia człowiekiem przyzwoitym. To ich „starcze gderanie" wiarygodnie wspierają badania prowadzone przez lata. Takich badań nie robi się często, ale nawet na tych starych widać, że środowisko zaczęło się dzielić na dwie koncepcje „uprawiania" tego zawodu. Teraz ekipa rządząca bardzo intensywnie szuka sposobu na wykupienie prasy regionalnej pod jakimkolwiek pretekstem. W ostatnich badaniach zawód dziennikarza szanowało 50 procent pytanych. W latach siedemdziesiątych to było ponad 70 procent, w latach dziewięćdziesiątych jeszcze zdecydowanie przekraczało 60 procent. Ale czy moi koledzy i ja, emeryt dziennikarski, możemy się cynicznie pocieszać, że jesteśmy w połowie stawki NAJMNIEJ szanowanych zawodów? Listę tych pogardzanych otwierają działacze partii politycznych, tuż za nimi są posłowie na Sejm i ministrowie. Księża zajmują na tej czarnej liście dziewiąte miejsce.# ©® 14 czerwca 2017 roku Komedia jest najtrudniejszą zabawką. Cieszę się, że już w szkole odkryto moje poczucie humoru - mówi aktorka dych: korzysta ze studentów szkoły teatralnej, ludzi, którzy grają wkręconych we Wrocławiu serialach. Gram w „Przyjaznych Duszach" od lat, z wielką przyjemnością, bo atmosfera jest cudowna, ba rodzinna, przyjacielska. I na scenie, i na widowni. Proszę sobie wyobrazić, że kiedyś na „Dusze" przyszedł młody mężczyzna i powiedział, że ze sceny, po właśnie tym naszym spektaklu, chce się oświadczyć swojej dziewczynie - nota bene było jej na imię Emilia. Ijakietobyło cudowne, jak wszedł z bukietem kwiatów, z pierścionidem na scenę i zapytał się swojej wybranki, czy będzie jego żoną... Kolana mu drżały, ale poprosił o rękę. Powiedziała „tak"? Oczywiście. To jest właśnie ta cudowna atmosfera Wrocławskiego Teatru Komedia, że ludzie czują się w nim dobrze, rodzinnie. A dwa tygodnie po tych oświadczynach przyszło do teatru rodzeństwo i powiedziało, żeichrodzicemająSO. rocznicę ślubu. I chcieli całą rodziną świętować na „Przyjazny Duszach", żeby przyjazne dusze były z tym małżeństwem przez kolejne lata. Było wzruszająco, były życzenia... Na taką atmosferę trzeba ciężko pracować 20 lat, bez zadęcia. Teatr uczy też wiażfwośa. Na wszystko; na sztukę, ale też na otacząący nas. zwykły świat I to od dziecka. Dam panu przykład. Ja swoje dzieci i ich koleżanki zapisałam i woziłam na zajęcia chóru do opery. Chodziło mi o to, żeby te dzieci nauczyły się i dyscypliny, i wrażliwości i muzykowania, tałaego podstawowego. Obycia z dźwiękami, żeby sobie zaczęły wyrabiać gust. I kiedyś mama takiej jednej dziewczynki, która razem z córkami woziłam na ten chór, powiedziała mi: „Ooo, wie pani, teraz moja córka, gdy włącza radio, to nie słucha byle czego. Wybiera, co lepsze, bo się zna..." Dlatego nie potępiam najbardziej popularnego i pożądanego nurtu, który jest teraz w polskiej muzyce - disco polo. Bo wydaje mi się, że to jest dobra konkurencja dla tych muzyków, którzy więcej potrafią, umieją, żeby się bardziej starali, żeby tworzyli coraz lepsze piosenla. Myślę, że disco polo też zawładnęło takimi rzeszami ludzi dlatego, że nie mamy w Polsce wychowania muzycznego, nie ma dobrego umuzykalnienia w szkołach. Mało kto prowadza dzieci do teatru, opery - większość uczy się wrażliwości muzycznej właśnie na ulicy, na piosence chodnikowej. ..Śmiech to lekarstwo na wszystko"? Powtórzę za moją kabaretową przyjaciółką, Lidką, która mówi, że była u lekarki pierwszego kontaktu. I zapytała: „Czy śmiech jest lekarstwem na wszystko?". I dostała odpowiedź: „Tak, na wszystko, z wyjątkiem rozwolnienia". • ©® ROZMAWIAŁ ROBERT MIGDAŁ Życie wcale nie musi być radosne. Musimy być gorzko doświadczeni, w wielu sprawach. Wtedy docenia się dobre rzeczy ►- 22// Krzyżówka www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 ogromna wybuchowa broń użyta 17.04 br. przez USA w Afganistanie r~ lwowski andrus r~ regulują przepływ cieczy r~ raz ■ -R szkic literacki przybudówka -V twardy metal -v chronią ściany przed wodą r~ żeruią poa dębami r~ trunkowy mebel tego nie wolnol -v bliski krewny zasada, reguła płaci za telefon dział zakładu z gilotyną gra w karty pierwsza idzie do kominka ponury typ ...Abrahama maneż ciasto wielkanocne l ł ł ł ł i ł i ł > 16 dawniej o kelnerze -*• ptaki domowe rodzaj kamizelki kolorowa papuga i mała chmara os polska firma energetyczna - 10 drugi pokos trawy roślina oleista z Azji - » 27 -*• nazwa mosiądz Stefan, król Polski - chytry kuzyn psa dawny sklep mięsny i wijąca się ryba polski herb 2 ... r \ 17 podnośnik kierowcy rozmowa - 3 lokacyjny -*• r koleje życia imię Kazana, reżysera filmu „Układ" wyciągnięta zgody atrybut ministra koks lub węgiel futro z tryków ekipa sportowa Tadeusz Zuiu-Gula mieszany z tomkiem \ po wiośnie rzymska bogini 1 \ krótszy od mili - i 1 \ r l ł VUia, klub piłkarski - 22 I aparat do przezroczy 5 pracownik leśny miejsce zamieszkania pies myśliwski pobity cieszy r niewinna ironia —*• 1 auto radzieckie sprzed lat - psalmista w cerkwi \ 1 siostra Balladyny 4 z ławkami stojące lustro 12 ... Puga-czowa, piosenkarka - 14 podpowiedź mentora dar życia element dźwigu „dom" Adama i Ewy leci do światła — ł 1 7* U l ■ ł paliwo opałowe wieprz, dzik okrasa V l figur woskowych ...Cart-wiaht z „Bonanzy" desygnowany na stanowisko kobiece imię z Anity a fl Tomasz, polski bokser - • 1 1 U i i \ sS. H! odpad z cukrowni -*■ 13 sława, rozgłos 24 Ei E s 3 e r imię córki Picassa rzeczy osobiste r r' 1 >. ryba muli-stych akwenów drapieżny kot rzeczna nimfa _ 1 i egzotyczna przyprawa mieszkaniec Bangkoku Kloss lub Bond 9 ciemnoniebieski kolor imię męskie -palindrom _ ł 11 ogrodzony wybieg dla kom 23 1 ł ł R KT 3 TE słup dla Azji sos do sałatek _ 1 pracuje pod wodą bracia w habitach metalowy pręt osad w silniku — żyłka, zacięcie U \ \ r 15 \ młodzi chłopcy ~v tętna u lekarza -V pora dnia ~v wytyczne, zalecenia -v wytworna pani? - 8 młoda panna Zbigniew, polski kompozytor imię Koź-miana, poety cienkie skórzane paski „Gdzie jest..." miś z dobranocki ** kłopoty, trudności - * 19 wręczany solenizantowi i —► 26 r r % i zły duch, szatan - szklana lub z kremem efekt działania miara inteligencji 20 chodnik | poczwara -»• 28 mają fanów - 21 męskie imię z żydowskich kawałów ułańska czapka członek subkultury młodych i \ uskrzydlony rumak łódź rzeczna portugalskie wyspy decyzja sądu U ł ł uchwyt przy obrabiarce podobny do elipsy - \ na przegubach skazańca ł liczba na mapie podmokłe gleby pistolet z Izraela flamastry otwór rury -¥■ ł lek na kaszel - 25 ł czarny do rzęs - \ 18 linia pochyła - \ \ TT 6 100 centymetrów - siła fizyczna - 29 pięcioksiąg Mojze-sza - powoź konny poeta nastroju —*■ kurtka do konnej jazdy - sto lat - odcinek podróży - 7 TT" 30 odgłos z chlewika - maść konia wydawane przez oficerów - 12 3 4 5 6 7 8 9 10 ii •• i 13 14 1 5 16 17 I" 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 30 utworzą rozwiązanie - sentencję łacińską. atom ao vzsao7s vmvts VNOiw\ndS3iN 3invzViaazoh Litery z pól ponumerowanych od 1 do 30 utworzą rozwiązanie - sentencję łacińską. atom ao vzsao7s vmvts VNOiw\ndS3iN 3invzViaazoh Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl //23 Coraz częściej mówi się o problemie zakupoholizmu. Problemowi temu coraz częściej zaczynają przyglądać się socjolodzy i lekarze. Przestały to bowiem być przypadki odosobnione. Uzależnienie od zakupów to prosta droga do groźnego zadłużenia czytaj też na www.strefabiznesu.pl Market Kawowe smaki i aromaty • Najwięcej o jakości kawy powie nam kolor, grubość i spoistość eremy, czyli pianki ® Istnieje kilka elementów, po których rozpoznać można źle przyrządzoną kawę W filiżance Jerzy Szych jerzy.szych@polskapress.pl Kawa jest jednym z najpopular-niejszych napojów świata. Roczne spożycie szacowane jest na około 400 mld filiżanek. Częstym pytaniem dla wielbicieli pobudzającego napoju jest to, jaka kawa jest najlepsza? Nie istnieje definicja kawy, która smakowałaby każdemu. Jej bukiet smakowy jest bowiem wynikiem wielu czynników - począwszy od gatunku i regionu uprawy, przez metodę zbioru, obróbki i palenia, po sposób przyrządzenia i dodatki. Istnieją jednak zasady, które sprawiają, że oceniamy czy nasz ulubiony napój jest przygotowany zgodnie ze sztuką. Bez znajomości tematu, może się wydawać, że dla posiadaczy ekspresu nie ma nic prostszego niż zaparzenie tradycyjnego espresso. Jak się okazuje, podczas przygotowania tej 25 ml esencjonalnej prepozyci popełnionych może zostać sporo błędów. Jako konsumenci możemy zareklamować źle parzoną kawę. Nie istnieje definicja najlepszej kawy, która smakowałaby każdemu * / ► O walorach smakowych i aromatycznych kawy w dużym stopniu decyduje również stan techniczny i higieniczny sprzętów używanych do przygotowania napoju - Przyswojenie wiedzy o kawie jest o tyle istotne, że polski konsument rzadko zwraca nieprawidłowo przygotowaną kawę - podkreśla Joanna Sobyra, ekspert Segafredo Zanetti Po-land. - Gdy idziemy do lokalu gastronomicznego i dostajemy piwo, w którym połowa kufla to piana, to natychmiast je reklamujemy, prosząc o dolewkę. Z espresso jest podobnie - dodaje. Na oko Dobrej mieszance zaszkodzić może wiele czynników: źle do- brany stopień mielenia ziaren, nieprawidłowa temperatura wody wypływającej z ekspresu czy nieodpowiedni czas parzenia. I tak, zbyt grube zmielenie kawy powoduje, że jest ona wodnista, a crema (wierzchnia warstwa espresso, często nazywana pianką) jest bardzo cienka i jasna, zaś zbyt drobne -swoiste „przepalenie" napoju. Za wysoka temperatura skutkuje nadmiarem gorzkiego smaku, natomiast za niska -nieprzyjemną kwasowością. - Najwięcej o jakości kawy powie nam jednak kolor, gru- bość i spoistość eremy - mówi Grzegorz Staszowski, barista. -Idealna crema ma kolor od orzechowego do ciemnobrązowego, a jej konsystencja powinna być na tyle zwarta i gładka, tak aby po wsypaniu cukru jego kryształki utrzymywały się na powierzchni zanim wpadną do środka. Miej nosa do kawy O jakości naparu świadczy również jego zapach. Setki olejków aromatycznych zawartych w ziarnach sprawiają, że w bukiecie możemy odnaleźć - w za- leżności od gatunku i sposobu palenia - m.in. nuty winne, cytrusowe, kwiatowe, orzechowe czy czekoladowe. Jednak złe lub zbyt długie przechowywanie ziaren w młynku powoduje wietrzenie mieszanki i utlenienie wielu związków aromatycznych. Obecność tlenu i wilgoci powoduje natomiast, że kawa po zaparzeniu smakuje mdło. - Kawa w ziarnach nie powinna być w młynku dłużej niż 72 godziny, a zmielona tylko 24 godziny - mówi Grzegorz Staszowski. - Po tym okresie substancje zapachowe i aromaty ulatniają się. Balans Espresso cechuje bogactwo smakowych odcieni, jednak najważniejsza jest harmonia i balans trzech podstawowych składowych: kwasowości, słodkości i goryczy. W największym stopniu o zachowaniu równowagi decyduje proces palenia kawy, jednak duże znaczenie ma także stopień i czas jej zmielenia oraz samo parzenie. - Aby osiągnąć najlepszy efekt, należy przestrzegać kilku istotnych zasad. Po pierwsze, dla uzyskania 25 ml idealnego espresso, należy użyć 7-8 gramów zmielonych ziaren. Temperatura wypływającej z ekspresu wody powinna wynosić 88-90 st. C a ciśnienie - 9 barów - tłumaczy Grzegorz Staszowski. - Optymalny czas ekstrakcji to 25 sekund. Przygotowanie kawy z dobrej jakości mieszanki i wedle tych wytycz- nych pozwoli nam cieszyć się smakiem wybornego espresso. Ekspres i woda 0 walorach smakowych i aromatycznych kawy w dużym stopniu decyduje również stan techniczny i higieniczny sprzętów używanych do przygotowania napoju. Zabrudzony ekspres czy zapchane sito kolby mogą bowiem istotnie pogorszyć jakość naparu. Wszystkie elementy, które mają styczność z mieszanką powinny być regularnie czyszczone, ponieważ tłuszcze zawarte w ziarnach jełczeją, co nie tylko negatywnie wpływa na smak napoju, ale również na nasze zdrowie. Istotne jest także, by do parzenia wykorzystywana była świeża, najlepiej filtrowana, miękka woda. Ważny jest również czas 1 sposób przechowywania wszelkich dodatków, ze szczególnym uwzględnieniem mleka, które ze względu na krótki czas przydatności i podatność na negatywne działanie czynników zewnętrznych może stać się źródłem dolegliwości żołądkowych. Odwiedzając kawiarnię warto więc zwrócić uwagę na panujący w niej porządek i po- m czystości - nie tylko na sali 1 w przestrzeniach ogólnodostępnych, ale również za barem. • ©® «- O Więcej w Internecie O finansach, ekonomii i handlu czytaj także na wwwjtrefabiznesu.pl Ułatwione grillowanie także przy pomocy sieciowych zamówień Uczta Sezon na grillowanie w pełni. Chcąc ułatwić sobie organizację spotkań w plenerze, wiele osób zamawia produkty spożywcze przez internet. opr. Jerzy Szych jerzy.szych@polskapress.pl Mamy już lato, a to okres który sprzyja spędzaniu czasu na świeżym powietrzu. Jest to okres, w którym często nadrabiamy zaległości towarzyskie. Aby nie tracić czasu na przygo- towania, warto wcześniej poznać preferencje kulinarne naszych gości i zamówić odpowiednie produkty w sieci. Dzięki znajomości prawa unikniemy rozczarowań i będziemy wiedzieć, jak zareagować w trudnej sytuaq'i. W sieci łatwiej jest znaleźć produkty dla osób będących na diecie, np. wegańskiej lub bezglutenowej, które chciałyby zasmakować zdrowego grillowania. Eksperci Trusted Shops odpowiedzieli na wątpliwości osób zamawiających produkty na grilla. •Czy przy zakupie produktów spożywczych, np. warzyw lub ryb przysługuje mi 14-dniowe prawo do odstąpienia od umowy? Konsumentom robiącym zakupy przez internet nie przysługuj e prawo do odstąpienia od umowy w sytuacji, gdy kupują towar ulegający szybkiemu zepsuciu lub mający krótki termin przydatności do użycia. Wyjątek ten dotyczy w szczególności towarów takich jak żywność, które często charakteryzują się krótkim terminem przydatności do spożycia. W tej sytuacji zakupionych warzyw lub ryb nie można zwrócić. # Zamówiłem przez internet mięso na grilla. Zamiast wołowiny kurier dostarczył wieprzowinę. Co mogę wtej sytuacji zrobić? W przypadku pomyłki, konsument ma prawo do złożenia reklamacji. W pierwszej kolejności warto się jednak skontaktować z przedstawicielem sklepu i poinformować o zaistniałym problemie. Przedsiębiorca powinien wymienić towar na ten, który został zamówiony. •Zamówiłem na grilla pakowane warzywa. Niestety po otwarciu opakowania okazało się, że część z nich jest zepsuta. Czy mogę w jakiś spo- sób odzyskać wpłacone pieniądze? Jeżeli dostarczone produkty są zepsute lub przeterminowane wówczas sprzedawca powinien zwrócić klientowi pieniądze. W wielu przypadkach kupujący powinien udowodnić, że dostarczony produkt faktycznie nie nadawał się do spożycia. Warto do przygotowanego oświadczenia dołączyć zdjęcie dostarczonego produktu. •Kurier dostarczył zamówienie wcześniej niż planowaliśmy. Zakupione produkty zostawił u naszego sąsiada, który nie zadbał o to, aby włożyć je do lodówki przez co część produktów nie nadaje się już do spożycia. Czy kurier mógł zostawić zamówienie u naszego sąsiada? Jeżeli w komentarzu do zamówienia była adnotacja, że w razie nieobecności lokatorów sąsiad jest upoważniony do odbioru zamówienia, wówczas kupujący nie ma podstaw do reklamami. Jeśli jednak kurier zostawił zamówienie u sąsiada z własnej inicjatywy wówczas konsument ma prawo do złożenia reklamacji. W świetle prawa zamówienie nie zostało bowiem zrealizowane. • www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 Drobne lak zamieścić ogłoszenie drobne: • W Biurze Ogłoszeń: 94 347 3516 • Wchodząc na portal: ogloszenia.gratka.pl Biuro Ogłoszeń oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin tel. 94 347 3516,347 3511,347 3512 fax 94 347 3513 Biuro Ogłoszeń oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19.76-200 Słupsk tel. 59848 8103 fax 59 848 8156 Biuro Ogłoszeń oddział Szczecin: ul. Nowy Rynek 3,71-875 Szczecin tel. 9148133 61,48133 67 fax 91433 48 60 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ ZDROWIE ■ BANK KWATER ■ MATRYMONIALNE ■ ŻYCZENIA ■ ROLNICZE ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ USŁUGI ■ ZWIERZĘTA ■ RÓŻNE /PODZIĘKOWANIA ■ TOWARZYSKIE ■ MOTORYZACJA ■ PRACA ■ TURYSTYKA ■ ROŚLINY. OGRODY ■ KOMUNIKATY ■ GASTRONOMIA ogloszenia.gratka.pl lak zamieścić ogłoszenie drobne: • W Biurze Ogłoszeń: 94 347 3516 • Wchodząc na portal: ogloszenia.gratka.pl NIERUCHOMOŚCI MIESZKANIA - SPRZEDAM 4P0K, 66m2, Wańkowicza. 602395330 gk MIESZKANIA DO WYNAJĘCIA 2-POKOJOWE Słupsk, 601619647. KAWALERKA 32 m2 Słupsk, 503334911. KAWALERKA, Koszalin. 94/342-55-19 DOMY - SPRZEDAM SPRZEDAM dom z wynajmem pokoi w Unieściu. tel. 608-575-675. KUPIĘ dom maks 120 m2 + garaż. Północ, 4-go Marca lub Śródmieście. Oferty- K-lin FUP12 skr. pocz. 21. Hasło: "Dom" LOKALE UŻYTKOWE - SPRZEDAM ODSTĄPIĘ ładną kwiaciarnię przy ul. Kotarbińskiegow Słupsku, 604199315. LOKALE UŻYTKOWE - KUPIĘ POMIESZCZENIE magazynowe o pow. do 200m2 na terenie przemysłowym w Koszalinie i okolicach. Tel. 505-010-166. LOKALE UŻYTKOWE - DO WYNAJĘCIA LOKAL 110m2 koło Katedry. 503-093-100 DZIAŁKI, GRUNTY SPRZEDAM 20HA, 20tys/ha, Tel. 510-208-510. ATRAKCYJNA działka z dostępem do jeziora Łebsko (4 hektary), media w drodze. W dobrej cenie. 602 638 934. BUDOWLANA pod Warszawą zamienię . na mieszkanie w Koszalinie. 607-869-775 DZIAŁKA bud. Koszallin tel. 609-665-977 DZIAŁKA pod zabudowę nad jeziorem Borzyszkowskim. Omega tel. 601654 572. DZIAŁKA ROD domek murowany z łazienką. Niekłonice.Tel. 607-869-775 DZIAŁKI pod budowę powyżej 14 arów. Świeszyno. Tanio.Tel. 502-339-807 ŁAKA 1,5 ha tel: 781-053-011 Garaże blaszane, konstruk. profil, kojce dla psów, partnerstaLpl, 698-230-205,798-710-329 GARAŻE Blaszane — BRAMY Garażowe \ PRODUCENT KOJCE dla Psów Najniższe ©SBOtP Różne wymiary Dogodne Transport i montaż ftHAiriAT' cały KRAJ 94-318-80-02 91-311-11-94 58-588-36-02 95-737-63-39 59-727-30-74 512-853-323 www.konstal-garaze.pl - najchętniej wybierane biuro nieruchomości Przylesie 62m2 162 000;-z pełnym wyposażeniem BEZPŁATNIE POMAGAMY PRZY KREDYTACH ul. Zwycięstwa 143 (obok Związkowca) tel. 661-841-555 www.abakus-nieruchomosci.pl OKAZJA nowe budownictwo 50m2, lip. loggia rej. Odrodzenia 184 900;- TANI z wyposażeniem dom w Nowych Bielicach 420 000;- z garażem - nowsze budownictwo 3-pok., balkon rej. Morelowej269 900;- 2 OKAZJA pełne wyposażenie, 3-pok., 62m2, balkon rej. Kołłątaja 162 000;- II piętro, 3-pok., balkon, ciepłociąg, z wyposażeniem rej. Staszica 222 000;- DUŻY dom 320m2 dla dwóch rodzin rej. Bosmańskiej 599 900;- TANI dom z garażem, Na Skarpie, pilna sprzedaż rej. Północ370 000;- "OMEGA" - wyceny, obrót Słupsk, uL Starzyńskiego 11, teL 598414420,601654572 www. nieruchomoscLslupsk.pl HANDLOWE SKUP książek, płyt muzycznych. Dojazd. Tel. 509-675-586,508-245-450. MATERIAŁY BUDOWLANE OKNA PCV z demontażu 601-220-617 SIATKA ogrodzeniowa i leśna, słupki. Koszalin, 602-74-00-57; 94/3404-360. SIATKI ogrodzeniowe ocynk, PCV, leśne, druty, słupki, montaż, producent, transport, tel. 59/84-716-42. SIATKI, słupki, kolczasty. 598471329. STYROPIAN producent, dostawa, tel. 52/331-62-48. MATERIAŁY OPAŁOWE DREWNO różne sprzedam. 698-721-191. WORKI foliowe produkcja, sprzedaż. Słupsk, Grunwaldzka 3,604-208-414. WÓZEK inwalidzki elektryczny, rozkładany, 790-574-888. ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, teL 607703135. MOTORYZACJA OSOBOWE SPRZEDAM BMW 520D, 2003r., 785-932-122 TOYOTA Corolla,2004r. 1.4, 512-338-180. obi&hhh ABSOLUTNIE każde, 728773160. AUTO skup wszystkie 695-640-611 AUTOKASACJA Bierkowo. Skup całych i uszkodzonych. 59/8119150,606206077. AUTOSKUP, skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 CAR-CENTER.COM.PL Szczecińska 68A Koszalin. Odkup aut- gotówka! Import, komis kredyty, ubezpieczenia, leasing. Tel. 508-187-888. MASZ dłużnika- sprzedaj dług. Gotówka, tel. 94/347-32-86. ■B Sprzedam kombajn Dominator 76 i Mekator 60. Użytkowany od rolnika. Kontakt: 782 331201 USZKODZONE, ROZBITE KUPIĘ AUTA i busy kupię, 504-672-242 NEPTUN-AUTOGAZ Tel. 512 170 975. TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 94-3477-143; 501-692-322. WSPOMAGANIE kierownicy. Koszalin, Kupiecka 3.606-998-591. Naprawa. FINANSE BIZNES KREDYTY, POŻYCZKI 500 - lO.OOOzł pierwsza pożyczka za darmo, 511-030-295 BEZ górnej granicy wieku, 511030295 GOTÓWKA! C.H.Wokólski tel.570400200 KREDYT dla Ciebie! Koszalin, 512276994 KREDYT dla każdego! Słupsk, 516593005 KREDYTY tanio. Słupsk, 59/842-92-38. POTRZEBUJESZ gotówki? Dobrze trafiłeś! Honorujemy 500+, zajęcie komornicze, brak górnych granic wiekowych, umowy - zlecenia i o dzieło. Wszystkie banki i parabanki w jednym miejscu: Koszalin, Kilińskiego 9/6, 513497793. POŻYCZKA na 500+! 508-593-833 POŻYCZKI dla rolników. Nie sprawdzamy żadnych baz, na oświadczenie, bez zastawów, 703-803-199 (7,69/min) NAUKA AFK- opieka nad dziećmi w wakacje. Tel. 516-617-745. Koszalin PRACA DO smażalni ryb w Ustce, 783564418. DO sprzedaży w sklepie z rybą wędzoną, praca 12 ha- dzień wolny, dobre zarobki. Ustka (sezon), 530425918. EKSPEDIENTKI od zaraz. Rowy tel. 501871945. ELEKTROMONTER, Koszalin. 505-879-808 GOTÓWKA dla każdego! D.H.Kupiec tel.518 500111 Firma BUD-PROJEKT z Koszalina poszukuje pracownika do obróbek blacharskich z grupą inwalidzką teł: 668-198-968. FIRMA Silver Projekt zatrudni ślusarza. Umowa o pracę. K-lin. Tel. 609-480-500 FIRMA zatrudni brukarzy i pomocników. 790-221-677. FIRMA zatrudni kierowcę: prawo jazdy kat. C+E, doświadczenie w prowadzeniu pojazdów ciężarowych, dyspozycyjność. Tel. 601975095 GOSPODARSTWO W Podolu Wielkim zatrudni pracownika do pracy na stanowisku operatora maszyn rolniczych. Wymagane prawo jazdy kat. B. Mile widziane osoby z doświadczeniem w pracy w gospodarstwie lub osoby z przedziału wiekowego 20-40 lat chętne do nauki i rozwoju swoich umiejętności. Tel. 59 81166 70 HURTOWNIA budowlana zatrudni magazyniera, oferty hurtowniatecza® interia.pl KELNERKĘ na weekendy. Słupsk, 785845999. KIEROWCA kat B, emeryt-rencista. Tel. 663-770-766 Koszalin. KIEROWCĘ kat. C+E, transport międzynarodowy. 505-420-242 KOŁOBRZEG PILNE: Atrakcyjny lokal nad samym morzem zatrudni na okres wakacji osoby pełnoletnie:kelnerki, pracowników do kuchni, na grilla, przy lodach i gofrach, na park zabaw (możliwość pracy stałej). CV oraz aktualna książeczka zdrowia. Kontakt tel. 607-320-793 KPBP „PRZEMYSŁÓWKA" Spółka z o.o. w Koszalinie zatrudni: cieśli, zbrojarzy i wykonawców robót żelbetowych i murarskich. Kontakt osobisty w Koszalinie przy ul. Zwycięstwa 115 lub telefoniczny pod numerem (94)342-62-41. KUCHARKĘ, pomoc kuch. na sezon letni w Łebie. Od 3,5 do 5,5 tys., 609114 483 KUCHARZA (kę) od zaraz do 25.09.2017r. w O.W w Łazach, tel. 509-877-264. KUCHARZA i pomoc kuchenną. Słupsk, 606477487 (wgodz. 10-18). KUCHARZA Słupsk, 609855999. KUCHARZA, pomoc kuch., kelnerkę, na sezon. Ustronie Mor. 602282775 LEKARZ weterynarii, tel. 606-857-879. MAGAZYNIER 605-129-435 GK OOŚRODEK Wczasowy nad morzem zatrudni od zaraz kelnerkę. 518-471-380. OPERATOR CNC-laser(również do przyuczenia) 605-129-435 GK OPIEKA Niemcy 30 ofert dziennie do 1520 euro netto/mies. Germania Koszalin, Kołobrzeg 943424056, 509780868 OPIEKUN/KA SENIORÓW w NIEMCZECH. GWARANTOWANY BONUS - lOOEuro za każde 31 dni pracy. Duża baza ofert, szybkie wyjazdy. Słupsk-509892644 OPIEKUNKA Osób Starszych w Niemczech. Wystarczy, że opiekowałaś się kimś z rodziny. Zarobki do 1500 Euro „na rękę". Tel. 32/395-88-83. OPIEKUNKI Niemcy od 1200 euro! tel. 32 7971455 www.scg-agencjapracy.pl OŚRODEK w Sarbinowie zatrudni kucharkę, kucharza, pomoce kuchenne. Tel.: 691-510-875. PANIĄ do sprzątania klatek schodowych. Słupsk, 668484910. PANIĄ do sprzątania w Rowach w sezonie, 603428032. POKOJOWĄ zatrudnię kontakt tel. 697-108-001. POMOCE kuchenne, pokojowe i dozorcę z zakwaterowaniem, nad morzem, od zaraz do września, Tel. 503-350-188 POMOCNIKÓW budowlanych 509572177 W Kup mieszkanie za wymarzoną cenę na osiedlu „Panorama" SPRZEDAŻ (J) 602 264 351 www.agrobud-nieruchomosci.eu Biura Nieruchomości INICIO Nieruchomości • ANKAM Nieruchomości Koszalin • HOME BROKER • METROHOUSE Agrobud Hendze; Agrobud Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl 1/25 PRACA dla kucharza/kucharki. Niemiecka restauracja zatrudni kucharza/kucharkę. Miejsce pracy: 65385 RGdesheim (Hesja).Oczekiwania: doświadczenie, podstawowa znajomość jęz. angielskiego. Zapewniamy zakwaterowanie i wyżywienie.Tel.: 0049-171-622-7744, E-Mail: info@restaurant-anker.de Pośrednikom dziękujemy. PRACA dla opiekunki seniorów z doświadczeniem.Praca w Polsce z zamieszkaniem, duży wybór ofert Zadzwoń: 501356 445, Promedica24 PRACA na budowie, wysokie zarobki. Od zaraz. Prawo jazdy. Tel. 518-635-662 PRACA OPIEKUNKI SENIORÓW w NIEMCZECH. GWARANTOWANY BONUS lOOEuro za każde 31 dni pracy. Duża baza ofert, szybkie wyjazdy. Zadzwoń Promedica24: 505-337-777 PRACA przy montażu reklam, pełen etat, wysokie zarobki.Słupsk, 609100129. PRACA w ogrodnictwie. 609-967-525. PRACA. Firma United Bridal Factory zatrudni szwaczki z doświadczeniem lub chętne do przyuczenia tel. 943434653 lub CV na e-mail koszalin@unitedbridal. Pl PRACE pomocnicze, prawo jazdy - od zaraz. Rowy 501871945. PRACOWNIKÓW ogólnobudowlanych, kierownika grupy. Słupsk, 791847460. PRZYJMĘ mężczyznę do pracy w Mielnie - wesołe miasteczko 505460716 SPRZĄTACZKI od zaraz. Rowy tel. 501871945. SPRZĄTANIE toalet, na sezon, Mielno. Tel. 574-584-994 SPRZEDAWCA na sezon. Tel. 696318482 SPRZEDAWCĘ do sklepu z odzieżą męską, pełny etat. Mile widziane doświadczenie. Słupsk, 509634559; grot4@op.pl STAŁA praca w Belgii i Holandii, tel.59/862-40-67 STOLARZA z doświadczeniem 695-635-293. TRUSKAWKI zbiór- 5 zł/lubianka. Świeszyno- dowóz. 603-672-070. UCZNIÓW i studentów na sezon. Mielno. Tel. 662-648-632 ZAKŁAD Obuwia zatrudni zawijarkę maszynową na szwalnię oraz wykrawacza elementów na manipulację. Słupsk, 59/84-14-048. ZATRUDNIĘ czterech pracowników: kierownika warsztatu samochodowego, mechanika, wulkanizatora, diagnostę na OSKP. Centrum Motoryzacji "KAROLA" Karlino, tel. 602191852 ZATRUDNIĘ do piekarni magazyniera oraz kierowcę z aktualną książeczką zdrowia. Tel. 94-345-08-64 Koszalin ZATRUDNIĘ kierowców C+E, trasy międzynarodowe. Wysokie wynagrodzenie. Słupsk, 785-788-280. ZATRUDNIĘ operatora koparki, mini koparki z prawem jazdy. 795-712-816 ZATRUDNIĘ stolarzy i budowlańców do pracy w Niemczech. Kontakt pod nr tel. 004915152371796. ZATRUDNIMY Pracowników Ochrony, obiekty handlowe i budowy - Koszalin, Tymień Tel. 601-362-877 ZDROWIE CHIRURGIA Ogólna, Estetyczna, USG laseroterapia. Powieki brodawki, korekta uszu, mezoterapia, trądzik zmarszczki. 94/340-31-50; 507-233- 959. GINEKOLOGIA 515-417-467 Ginekolog -farmakologia A-Z GINEKOLOG, 790-80-35-37 NEUROLOGIA ZATRUDNIĘ opiekunki 512-051-400 SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. STOMATOLOGIA STOMATOLOG K-lin, NFZ, 531-444-602 STOMATOLOGIA specjalistyczna: dzieci i dorośli, anestezjolog, protetyka, ortodoncja, Koszalin, Małopolska 1"B", tel. 94/343-84-68. Również w soboty. ESWL Kruszenie kamieni nerkowych moczowodowych Szpital www. uromedic.pl z refundacją NFZ tel.68 4524111 PROSTATA przerost Operacje laserem Szpital www.uromedic.pl z refundacją NFZ tel. 68 4524111 dopłata pacjenta 3500 zł INNE SPECJALIZACJE ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 ALKOHOLOWE odtrucia 509-306-317. ALKOHOLIZM- leczenie, zastrzyki, Esperal tel: 601-968-537. OPIEKUN/KA SENIORÓW w NIEMCZECH. GWARANTOWANY BONUS - lOOEuro za każde 31 dni pracy. Duża baza ofert, szybkie wyjazdy. Koszalin-501357022 USŁUGI AGD RTV FOTO 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma. PRALKI AGD zmywarki, naprawy, tel. 503-380-410. PRALKI Naprawa w domu. 603-775-878 BUDOWLANO-REMONTOWE BALUSTRADY bramy 602 825 699 CYKLINOWANIE bezpyłowe, tel. 511-323-367,502-302-147. INSTALACYJNE HYDRAULICZNE, tel. 607-703-135. DACHY - dekarstwo 94/3412184 DACHY A-Z, remonty, 798618871. DOCIEPLENIA, elewacje. 664-036-401 GAZ junkersy, WOD-KAN, kuchenki -naprawa, wymiana, 606-579-846 GK HYDRAULIKA 24h, inne, 798-618-871. MALOWANIE dachów i remonty tel. 788-016-988 REMONTY od A do Z tel. 660-683-933 gk STANY surowe 94/3412184 PORZĄDKOWE SPRZĄTANIE strychów, garaży piwnic, wywóz starych mebli, 607-703-135 WESELA w Hotelu "Verde\ Atrakcyjne ceny. Różne sale do wyboru. Samochód zabytkowy do ślubu gratis!!! Szczegóły na www.verde.pl Tel. 607-900-260. MASAŻ z dojazdem do domu klienta. Tel. 507-768-837. Koszalin TURYSTYKA KRAJ - GÓRY KARPACZ tydzień od 495 zł, 603-591-169 AV-BUSY Niemcy z domu pod dom tel. 609-818-709,67-345-11-88. DUBAJ PRZEWOZY cała Dania, północne Niemcy Hamburg i okolice 664-999-618. ROŻNE DETEKTYW-KOSZALIN.PL, 602-601-166 ROLNICZE ZWIERZĘTA HODOWLANE JAŁÓWKI i obornik Tel. 695-110-929 KUPIĘ wykę. Tel. 661-153-220 GK KURKI 6-tyg. 94/312-42-34. KURKI odchowane 696462482 KURKI odchowane, kaczki, gęsi, indyki, perliczki, przepiórki. Dowóz. 600 539 790 MORLINY skup bydła tel. 608-104-378. SOKOŁÓW skup bydła 500277836 WAPNO rolnicze 502-369-044. SUCHE zabudowy 94/3412184 TOWARZYSKIE ADA Słupsk, 513-751-832. DOJRZAŁA 40-stka Słupsk 500362030 KOSZALIN, 531-600-712. Chcesz kupić samochód? ! wejdznagratka.pl ratka Specjalna oferta dla Czytelników „Głosu" PRENUMERATA Dostępna na całym obszarze wydawniczym „Głosu" Zamówienia prenumeraty pocztowej w cenie 39 zł za cały miesiąc przyjmują listonosze i wszystkie placówki Poczty Polskiej do czwartku, 20 lipca. O szczegóły oferty pytaj w Serwisie Prenumeratora „Głosu" pod bezpłatnym numerem 800 20 35 35 lub 94 347 35 37 (od poniedziałku do piątku w godzinach 9-12). Domy Nowe Bielice i Skwierzynka Przyjdź i wybierz swój dom M/ Zaproponuj swoją cenę SPRZEDAŻ O) 602 264 351 www.agrobud-nieruchomosci.eu iAHL Agrobud Lwm* HSfldZ©! Biura Nieruchomości • INICIO Nieruchomości • ANKAM Nieruchomości Koszalin . HOME BROKER • METROHOUSE m Agrobud 26// Reklama www.gk24.pi • www.gp24.pi • www.gs24.pi Strefa Biznesu „Nowy magazyn menadżera" WEJDŹ NAGRATKA.PL ratka Największy porta! ogłoszeń naprawdę ważnych 007430349 PROMOCJA REKLAMA 007163152 USTKA sprawdź gp24.pl http://www.gp24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Sport //27 Nabrać metoda na Beddiama Messi, Xabi Alonso, a teraz Ronaldo i Mourinho mają problemy z hiszpańskim urzędem skarbowym • Zwodzili fiskusa w stylu Davida Beckhama, który ukrywał pieniądze w różnych firmach Piłka nożna Michał Skiba sport@prasa.gda.pl Od momentu, gdy Lionel Messi został skazany za oszustwa podatkowe, minął rok. Argentyńczyk wraz ze swoim ojcem dostał karę 21 miesięcy pozbawienia wolności. Piłkarz Barcelony miał jednak szczęście w nieszczęściu. Za kratki nie trafił, ponieważ w Hiszpanii, gdy kara za przestępstwa bez użycia przemocy wynosi poniżej dwóch lat, można ją odbyć poza ośrodkiem zamkniętym. lista piłkarskich dłużników jest jednak dużo dłuższa, a katalog nazwisk nie wykracza poza Półwysep Iberyjski. Już tydzień temu portugalskie media informowały, że Cristiano Ronaldo nie rozliczył z się z hiszpańskim fiskusem. System podatkowy chciał podobno wykiwać na 14 min euro. Chodzi o podatek od wizerunku napastnika Realu w latach 2011-2014. Ten rzekomo jest unikany dzięki tworzeniu spółek w rajach podatkowych - m.in. na Wyspach Dziewiczych. „CR7" lub nazywany ostatnio żartobliwie „CR 14,7" postanowił dobrowolnie uregulować sumę prawie 15 milionów zaległych podatków. Cristiano Ronaldo chciał wyegzekwować na szefach „Kró- lewskich" pomoc w tej sprawie. Dziennik „A Bola" poinformował, że piłkarz nie czuje wsparcia klubu. Już do historii przeszła jego wypowiedź sprzed lat, gdy rzucił w stronę dziennikarzy, że „jest smutny". Obecne plotki głoszą, że Waga swojego menedżera Jorge Mendesa o załatwienie powrotu do Manchesteru United. Zanim Ronaldo opuści Santiago Bemabeu, ostatniego dnia lipca będzie musiał się stawić na przesłuchaniu w madryckiej prokuraturze. Portugalczyk może być jednak dobrej myśli. Identyczny problem miał Xabi Alonso. Były piłkarz Realu nie zapłacił fiskusowi dwóch milionów euro podatku z tytułu praw do wizerunku. Co ciekawe, Hiszpan swoją sprawę bezapelacyjnie wygrał. Przypadek Leo Messiego i Cristiano Ronaldo jest więc zupełnie inny. Argentyńczyk został poniekąd ofiarą chciwego ojca, który przy pomocy prawników ukrywał pieniądze za pomocą firm wydmuszek zarejestrowanych w Brazylii, Szwajcarii, Belize oraz w Wielkiej Brytanii. Madrycka prokuratura wniosła również akt oskarżenia przeciwko Jose Mourinho. Obecny szkoleniowiec Manchesteru United również będzie musiał pofatygować się do Madrytu, by wytłumaczyć się z niezapłace- ► Problemy z urzędem skarbowym mogą sprawić, że Cristiano Ronaldo odejdzie latem z Realu Madryt nia ponad trzech milionów euro - oczywiście z tytułu praw do wizerunku. Dzięki komunikatowi, jaki wydał tamtejszy organ, można się dowiedzieć, że „The Special One" podpisał umowę z Realem... gdy zespół prowadził Manuel Pellegrini. „Po opuszczeniu stanowiska trenera w Chelsea (Anglia) Mourinho podpisał 31 marca 2010 roku kontrakt z Realem Madryt" - informują. „Królewskich" prowadził wtedy Pellegrini, ale nie przebrnął fazy 1/8 finału Ligi Mistrzów, a li- gę przegrał po wyrównanej walce z Barceloną. Jak się teraz okazało, prezydent Florentino Perez potrafił zadziałać z wielomiesięcznym wyprzedzeniem wypadków. Leo Messi, Cristiano Ronaldo, Xabi Alonso, Jose Mourinho, ale również Iker Casillas czy Javier Mascherano - oni wszyscy mieli nie po drodze z hiszpańskim fiskusem w ostatnich latach. Klamrą tych graczy zamyka jedna postać -Jorge Mendes. To on jest menedżerem wyżej wymienionych piłkarzy. To chyba nie przypadek, że akurat jego klienci odprowadzali pieniądze m.in. na Wyspach Dziewiczych. Czy ta farsa zakończy się na osobie potężnego piłkarskiego „menago"? Niekoniecznie. Afera podatkowa niejedno ma oblicze. Po tym, jak zarzuty o oszustwa usłyszeli Cristiano Ronaldo oraz były trener tego klubu Jose Mourinho, kłopoty z prawem może mieć także rozgrywający mistrza Hiszpanii Luka Modrić. Dziennik „The Guardian" poinformował, że Chorwat nie usłyszał jeszcze zarzutów, ale jest podejrzany o złożenie fałszywych zeznań w sprawie oskarżonych o nadużycia finansowe byłego dyrektora Dinama Zagrzeb Zdravko Mamicia i dwóch innych działaczy chorwackiego klubu. W tym przypadku sprawa może ciągnąć się w nieskończoność, bo nikt w Chorwacji nie przyznaje się do winy. Dlaczego gwiazdy LaLiga mają tego typu problemy? Mówi się, że piłkarze - a raczej ich doradcy - szukali kruczków prawnych wszędzie, gdzie się da. Taki proces jest w Hiszpanii ładnie nazywany „kreatywną księgowością". Jeszcze trzy lata temu w Hiszpanii, do końca 2014 r., obowiązywało tzw. prawo Davida Beckhama, dzięki któremu piłkarze przychodzący do LaLiga z zagranicy mogli płacić zdecydowanie niższy podatek dochodowy z tytułu praw do wizerunku. Śladem angielskiego pomocnika poszli inni - ukrywali pieniądze za pomocą firm w różnych egzotycznych miejscach na świecie. Wszystko funkcjonowało według wyżej wymienionego schematu, do czasu, gdy hiszpański urząd skarbowy nie zastosował - ponoć słynnego w Hiszpanii powiedzenia, że wszyscy tutaj jesteśmy od ściągania podatków. • ©® W Lewy" rozmawia z Chelsea i Man. United? Piłka nożna Przedstawiciele Chelsea i Manchesteru United spotkali się z agentem Roberta Lewandowskiego. W Polsce trwa transferowa ofensywa Cracovfi Tomasz Dębek Twrtter: @themback Jak donosi strona internetowa brytyjskiej telewizji Sky Sports, Chelsea i Manchester United odbyły wstępne rozmowy z re- prezentantami Roberta Lewandowskiego w sprawie potencjalnego transferu. Guillem Balague, ekspert Sky od hiszpańskiej piłki (autor biografii m.in. Leo Messiego, Cristiano Ronaldo i Pepa Guardioli), poinformował, że „Lewemu" bliżej do londyńskiego klubu, lecz „Czerwone Diabły" nie dają za wygraną i spotkały się z agentem Polaka we wtorek. W United Lewandowski zastąpiłby Zlatana Ibrahimovicia, który odszedł z klubu. W „The Blues" rywalizowałby o miej- Roberta Lewandowskiego kuszą topowe angielskie kluby sce na boisku z Diego Costą (20 goli w ostatnim sezonie Premier League) i Michym Batshu-ayiem, za którego rok temu Chelsea zapłaciła 39 min euro. Aby zdobyć „Lewego", Roman Abramowicz musiałby sięgnąć do kieszeni jeszcze głębiej. Branżowy serwis Transfer-markt ocenia jego wartość na 80 min euro. A w grudniu Polak podpisał nowy kontrakt z Bayernem, obowiązujący do czerwca 2021 r. Problem w tym, że ostatnio nie czuł się w Monachium najlepiej. Wcześniej mówiło się o dużym zainteresowaniu osobą Lewandowskiego Realu Madryt. Na polu transferowym ciekawie jest też w Polsce. Mocno pracuje Cracovia, która po rozczarowującym sezonie sprowadziła Petteriego Forsella (Miedź Legnica), Michała Helika (Ruch Chorzów) i niemieckiego obrońcę Lennarda Sowah, który ostatnio grał w Szkocji. Prezes Janusz Filipiak zmienił też trenera. Skusił Michała Probierza poprzednio pracującego w JagieUonii. • ©® Mutti Multi -22.06godz. 14 6.11.12.15.20.23.25,28.32.35.39.41. 51.52,65.66.67.69,71,75 plus 20 Kaskada 3,4,8,9.12.13.15,17.18.19,21.22 Multi Multi -21.06 godz. 21.40 2,7,13.16,18,19,20.28,34,35,40.41,46. 48.51,52.55.60.79,80 plus 34 Ekstra Pensja 3,7,11,21,32 + 1 Mini LottolO, 11,23,34,40 Kaskada 1,4.5.6.8.10.11,12,13,15,17.18 (STEN) www.gp24.pl;www.gk24.pl;www.gs24.pl Prezes oddziału Piotr Grabowski Redaktor ruczefciy Krzysztof Nałęcz_ Zastępcy Ynona Husaim-Sobecka Marcin Stefanowski Bogdan Stech (internet) Dyrektor działu reklamy Ewa Żelazko, tel. 500 3241 Dyrektor drukarni Stanisław Sikora, tel. 94 340 35 98 Dyrektor działu marketingu Robert Gromowski, tel. 94 347 73512 Prenumerata, tel. 94 34 73 537 Głos Koszaliński - www.ek24.pl ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 35 99, fax 94 347 35 40. tel. reklama 94 347 3512, redakcja.* ' reklama.{ Gfcs Pomorza-wwwjp244ri ul. Henryka Pobożnego19.76-200Słupsk. tel. 59 848 8100, fax 59 848 8104, tel. reklama 059 848 8101, redakqa.gp24@polskapress.pl, reklama.gp24@polskapress.pl Głos Szczeciński - www.gs24.pl ul. Nowy Rynek 3,71-875 Szczecin, tel. 9148133 00, fax 91433 48 64, tel. reklama 9148133 92. redakcja.gs24@polskapress.pl. reklama.gs24@polskapress.pl ODDZIAŁY Kołobrzeg ul. Ratuszowa 3/13, 78-100 Kołobrzeg, tel. 94 354 50 80. fax 94 3527149 Bytów ul. Wojska Polskiego 2, 77-100 Bytów, tel. 59 822 6013, tel. reklama 59 848 8101 Szczednek ul. Plac Wolności 6, 78-400 Szczecinek, tel. 94 374 8818, fax 94 374 23 89 Świnoujide ul. Armii Krajowej 12. 72-600 Świnoujście, tel. 9132146 49. fax 9132148 40, reklama tel. 91578 4728_ Stargard ul. Wojska Polskiego 42,73-110 Stargard, tel. 91578 47 28.fax 9157817 97, reklama tel. 91578 47 ^8 ©© - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronach www.gk24.pl/tresci, www.gp24.pl/tresci,www.gs24.pl/tresci, i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. PoktoBadarś CzyttWcftw HJtó POLSKA PRESS GRUPA WYDAWCA POLSKA PRESS GRUPA Ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa Tel.: 22 20144 00, faks: 22 20144100 Praw Zaniki Dorota Stanek WkimMM Dariusz Swiąder CrforakZarzyfci Paweł Fąfara OtoMk Zarządu Magdalena Chudzikiewicz Dyrektor zarządzający Biura Reklamy Pawef Kossek 22 20144 36 Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński, 22 20142 00 Młtłttng Sławomir Nowak 22 20144 00 Kolportaż Karol Wlazło 94 347 35 00 Produlaja Dorota Czerto 22 2014100 RzKmicpnMwyJoannaPazio222014438 DRUK Polska Press Oddział Poligrafia Drukarnia w Koszalinie Ul. Słowiańska 3a Rozpowszechnianie redakcyjnych materiałów publicy-styónych bez zgody wydawcy jest zabronione. 28// www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 23 czerwca 2017 I i MKS KLUCZBORK (SPAD-KOWICZ ZI LIGI) BĘDZIE RYWALEM GRYFA SŁUPSK. A ŁKS ŁOMŻA (TRZECIA LIGA PODLASKA) DRUTEKSU-BYTOVII BYTÓW W RUNDZIE WSTĘPNEJ PUCHARU POLSKI. Spotkania odbędą się w weekend 15-16 lipca w Słupsku oraz Łomży. Znani są już także kolejni rywale w I rundzie. Rywalem Gryfa byłby Chrobry Głogów, a Bytovii wygrany meczu MKP Szczecinek - Błękitni Stargard. (sten) f Weekend BRYDŻ Pierwszy turniej w ramach rozgrywek „Letnie zmagania o puchary wójta gminy Smołdzino 2017" - rywalizacja w sobotę o godz. 10. Miejsce grania to sala Gminnego Ośrodka Kultury w Smołdzinie przy ul. Bohaterów Warszawy 30. PIŁKA NOŻNA IV Międzynarodowy Turniej Prime Food Cup 2017 - w Przechlewie (w sobotę od godz. 9 grać będą chłopcy z rocznika 2007 i z rocznika 2009; w niedzielę od godz. 9 rywalizacja chłopców z rocznika 2008 i z rocznika 2010). Wszystkie mecze rozegrane zostaną na stadionie przy ul. Szkolnej. Mecz barażowy o pozostanie w słupskiej klasie A seniorów: SwePol Link Bruskowo Wielkie - Skotawa Budowo (niedziela, godz. 18). Rewanżowy mecz o awans do Centralnej Ligi Juniorów: Drutex-Bytovia Bytów -Chrobry Głogów (niedziela, godz. 15, stadion przy ul. A. Mickiewicza). Przypominamy, że w pierwszym spotkaniu głogowianie u siebie pokonali bytowian 1:0. Przepustkę do rozgrywek na centralny szczebel edycji 2017/2018 uzyska drużyna, która będzie miała lepszy bilans w dwumeczu. SIATKÓWKA PLAŻOWA Zawody dla amatorów - gry w sobotę o godz. 16 na piaskowym boisku przy ul. Rybackiej w Słupsku (teren Parku Kultury i Wypoczynku). STRZELECTWO Zawody dla amatorów - w Słupsku rywalizacja zaplanowna jest na niedzielę. Początek o godz. 9 na strzelnicy Klubu Strzeleckiego Gryf Słupski przy ul. Zamiejskiej. (FEN) Heroiczna walka Gryfa w Starogardzie Gd. ®W finale woj. Pucharu Polski Gryf Słupsk wygrał z Gromem N. Staw PNkanożna-PucharPolski Jarosław Stencel jaroslaw.stencel@pobkapress.pl Po rzutach karnych (5:3) piłkarze Gryfa Słupsk na stadionie w Starogardzie Gdańskim pokonali Grom Nowy Staw. W regulaminowym czasie i po dogrywce było 3:3. Mecz miał niezwykle emocjonujący przebieg pełen zwrotów akcji. Piłkarze Gromu, którzy w IV lidze dwukrotnie dość łatwo pokonali gryfitów, szybko objęli prowadzenie za sprawą Bartosza Drewka. Słupszczanie nie poddawali się. Bardzo groźne i minimalnie niecelne były strzały Damiana Tofila. On też wyrównał po rzucie karnym za faul na Damianie Mikołajczyku. Następnie zaczęli przeważać piłkarze z Nowego Stawu. Bardzo groźny i nie do zatrzymania był dla bocznych obrońców Robert Wesołowski i to on zdobył ponownie prowadzenie. Goście mogli je przed przerwą jeszcze podwyższyć, ale strzały Mateusza Daukszysa oraz Tomasza Grabowskiego okazały się minimalnie niecelne, a raz zapobiegł sytuacji Rafał Bobrowski. W poprzeczkę trafił też Daukszys. Po przerwie rzut wolny wybronił Michał Kędzia. Tuż obok słupka potężnie strzelił Adrian Solczak. Dużo ożywienia wniósł Wojciech Wójcik, który w 54. minucie trafił z dystansu po ziemi w słupek. On też po dograniu z prawej strony wyrównał. Gryf już wtedy grał w „10", a na trybunę został odesłany nieprotestujący przeciw decyzjom sędziego trener Grzegorz Bednarczyk. Niestety, znów dał o sobie znać Weso- ► Gryf Słupsk za zwycięstwo oprócz pucharu zainkasował 30 tysięcy złotych łowski, który strzelił w samo okienko w długi róg, ale chwilę potem wyrównał Jarosław Felisiak po karnym podyktowanym za rękę Szymona Jagodzińskiego blokującego strzał Wójcika. W dogrywce stroną przeważającą byli osłabieni gryfici. Dwukrotnie okazje miał Wójcik, a nad poprzeczką strzelał Szymon Schulz. Jednak i Kędzia obronił strzał Stysia. GRYF SŁUPSK GROM NOWY STAW 3:3 (U 33) KARNE 5-3 Bramki 0:1 Bartosz Drewek (6), 1:1 Damian Tofil (29-kamy), 1:2 Robert Wesołowski (38), 2:2 Woj-tiech Wójrik (75), 23 Robert Wesołowski (80), 33 Jarosław Felisiak (82-kamy) rzuty kamę 1:0 Rafał Bobrowski, 1:1 Krzysztof Błażek, 2:1 Damian Tofil, 2:2 Mateusz Daukszys, 3:2 Szymon Schulz, 33 Karol Styś, 43 Damian Mikołajczyk, 43 Wojciech Miecznik (w poprzeczkę), 5:3 Jarosław Felisiak żółte karfflcfc Piechowski (x2), W.Wójcik, Tofil. Pelowski - Jagodziński, Daukszys, Danielak, Wesołowski ► Jarosław Felisiak (przy piłce) podobnie jak Damian Tofil, zachowali zimne nerwy przy wykonaniu rzutów karnych czerwona kartka Piechowski (66, Gryf) Gtyfc Kędzia - Mordal (79 S. Schulz), Pelowski, Bobrowski. Felisiak, Ślusarz (69 D. Więckowski), Piechowski, Tofil, Swidziński (46 W. Wójcik), Solczak (87 D. Mikulski), D. Miko- łajczyk. Grom Jóźwiak - Miecznik, Błażek, Czemiewski, Daukszys, K.Piotrowski, Wesołowski, Styś. Jagodziński, Drewek (70 Danielak), Grabowski (95 Miśkiewicz). • ©® W skrócie KOSZYKÓWKA Bartosz Olechnowicz w kadrze narodowej Wydział Szkolenia Departamentu Sportu Polskiego Związku Koszykówki powołał 32 młodych zawodników do kadry narodowej U-14, która od 3 do 12 lipca trenować będzie na centralnym campie w Giżycku (obiekt COS OPO). Wśród tych młodzików znalazł się Bartosz Olechnowicz (rocznik 2003) ze słupskiej drużyny Czami Yankees. To ^Bartosz Olechnowicz (182 cm wzrostu) to koszykarski talent ogromne wyróżnienie dla słupszczanina, którego najwierniejszmi kibicami są rodzice i młodszy brat Maciej (piłkarz). 14-letni Bartek jest uczniem Gimnazjum nr 6 w Słupsku. Jego klubowym trenerem jest Robert Kozłowicz. Kadrowe zajęcia prowadzić będzie Dawid Mazur (trener główny). (FEN) LEKKOATLETYKA Agnieszka Kulak triumfowała w dysku Dyskobolka Agnieszka Kulak (Jantar Ustka) była pierwsza w mityngu w Białogardzie. Tam posłała dysk na odległość . 46.82 m. Teraz 18-letnią ustczankę czekają kolejne starty w mityngach kwalifikacyjnych. Dzisiaj (23.06) będzie startować w Toruniu, a jutro (24.06) w Gdańsku. (FEN)