Wałęsę kochają Bolka nienawidzą l HI lii iinillllllllilllll—II III III IIIIIIHIIII EFAKTYO IŚWIA" [STR. 10] WIELKA AWANTURA O SIEROTY Z ALEPPO. CZYLI KAŻDY CZYTA. JAK MU WYGODNIE. OPRÓCZ POLITYKÓW. WŁĄCZYŁY SIĘ W NIĄ MEDIA. A WYSTARCZYŁOBY WYJAŚNIĆ [STR. 16-17] Tylko Bayem Koszalinianie z fanklubu Bayernu Monachium kochali klub przed Lewym [STR. 4] Słupsk Syn Violetty Villas wytoczył Teatrowi Nowemu proces o spektakl Piątek 10 lutego 2017 Nr 34 (3065) cena 330 zł (z 8%vat) Prenumerata od L54zl Janusz Józefowicz, reżyser i choreograf, w teatrze robi rzeczy niemożliwe. Opowiedział o tym „Głosowi" WIĘCEJ NA STR. 12 NOWY 5-DRZWIOWY FIAT TIPO [STR. 5] USTKA AWANTURA NA SESJI O ZMIANY W OŚWIACIE a i § | SZCZJOÓtY WEWNĄTRZ GAZETY Nr indeksu 348-570 952053 [STR. 18] Dramat rodzinny Ich fatum nosi imię: płąsawica. Postęp medycyny przyniósł jednak nadzieję 7 7 0 13 7 ISSN 0137-9526 02//Peryskop www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 10.02.17 Imieniny obchodzą: Apollon, Elwira, Gabriel, Haralampia, Haralampiusz, Jacek, Jacenty, Michał, Scholastyka, Sotera, Tomił, Trojan i Wilhelm Kalendarium • 1920 Gen. Józef Haller dokonał symbolicznych zaślubin Polski z Morzem Bałtyckim. Tym samym potwierdzono wykonanie jednego z punktów postanowień Traktatu wersalskiego, przyznającego Polsce 140-kilometrowy odcinek wybrzeża.#1940 Sowieci rozpoczęli masowe deportacje ludności polskiej z terenów zajętych po 17 września 1939 przez Armię Czerwoną. Ponad 200 tys. osób wywieziono do obozów w Starobielsku na Ukrainie, na Syberii i w Kazachstanie. Minął tydzień 6 lutego 2017 r. Elektryczna Orkiestra wCharlotcie Po informacji o występie podczas tegorocznego Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty grupy YES w gwiazdorskim składzie mamy drugą ważną zapowiedź. 12 lipca, czyli dzień przed YES, usłyszymy największe przeboje grupy Electric Light Orchestra. Wykonają je najsłynniejsi muzycy ELO, na czele z wybitnym skrzypkiem Mikiem Kaminskim. 7 lutego 2017 r. Dom Wsparcia już działa W dawnej siedzibie placówek oświatowych (V LO i Środko-wopomorskiego Centrum Kształcenia Ustawicznego) przy ul. Bolesława Krzywoustego oficjalnie otwarto Dom Wsparcia. Z dwudziestu łóżek - piętnastu dla mężczyzn i pięciu dla kobiet - będą mogły korzystać osoby, które potrzebują opieki, a nie mogą liczyć na pomoc rodziny. Ta nowa placówka będzie prowadzona przez Słupskie Koło Towarzystwa Pomocy im. św.-Brata Alberta, a zastąpi podobną placówkę, która niespełna rok temu funkcjonowała w Domu Interwencji Kryzysowej PCK w Słupsku. 8 lutego 2017 r. Zewnętrzna firma opisze urząd Zewnętrzna instytucja ustali, jakie stanowiska zajmują pracownicy UM Słupsk. Chodzi o opracowanie spisu wszystkich stanowisk pracy w Urzędzie Miejskim w Słupsku, zdefiniowanie i podzielenie ich na grupy oraz ustalenie hierarchii i wzajemnych zależności. Do tego opisanie i uwzględnienie zadań stawianych konkretnym stanowiskom urzędniczym, zakresu odpowiedzialności urzędników i wreszcie zaproponowanie metodyki ujednolicania nazw. To tylko część zadania, które władze miasta zamierzają zlecić zewnętrznej instytucji; zdaniem niektórych radnych mogliby zająć się tym pracownicy wydziału organizacji urzędu. 9 lutego 2017 r. Kapena ogłosiła upadłość - Ponieważ nie mamy dochodów i nie jesteśmy w stanie płacić wynagrodzeń za luty i marzec, postanowiliśmy, że do końca miesiąca wystąpimy do sądu o ogłoszenie upadłości fabryki. Jednocześnie podjęliśmy starania o pozyskanie inwestora - poinformował nas Giovanni Fironi, członek zarządu Kapena S.A. O tym, że w Kapenie, niegdyś znanym producencie autobusów, dzieje się źle, informowaliśmy już kilkakrotnie. Firma ma duże zaległości płatnicze wobec ZUS, skarbówki, a także wobec wielu dostawców, do niedawna stałych partnerów fabryki. 9 lutego 2017 r. Gruba kreska w Trzech Falach Jak poinformowano, miasto będzie dopłacać do Trzech Fal, ale będą to koszty, które warto ponieść w ramach polityki społecznej; a nowy obiekt ma być funkcjonalny. Akwapark ma zostać dokończony za ok. 21 min zł. Ma być zbudowany i oddany do użytku do października 2018 roku. Potem rozbudowany o dodatkowe rzeczy, np. plażę miejską z podgrzewaną wodą. Ceny biletów skalkulowano na poziomie 15 zł za godzinny bilet ulgowy, 20 zł za normalny. Całodniowe: 35 - 40 zł. Rodzinny dla czterech osób - 60 zł za 2,5 godziny, (OPRAĆ OLO) Komenda Miejska Policji w Słupsku też chce drogi ekspresowej przez Pomorze Ponad 200 podpisów w sprawie S6 otrzymaliśmy wczoraj z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku. Pod petycją w sprawie budowy drogi ekspresowej przez Pomorze podpisali się zarówno szeregowi funkcjonariusze, jak i szefostwo komendy. - Również cywilni pracownicy - zaznacza Sebastian Cistowski, pełniący obowiązki rzecznika prasowego KMP. Dziękujemy za to zaangażowanie i przypominamy że choć 20 tys. głosów poparcia przekazaliśmyjuż do kancelarii premiera, to zbiórka trwa. (°LO> W sobotę w „Głosi „—i" i Kiedy siedzenie spr&wia ból # Hemoroidy to częsta przypadłość. Trzeba przełamać wstyd i iść do lekarza. Zabieg bankietowy, czyli szybka pomoc ft Szykuje ci się wieczorne wyjście, a nie wyglądasz tak, jakbyś chciała? Zobacz, jak działają szybkie zabiegi u kosmetyczki. Kulinarne walentynki • Przepisy na dania, które zapewnią ci romantyczny wieczór we dwoje. Recenzje*. film i książki • Zobacz, na co warto iść do kina. Przeczytaj, jakie lektury są warte uwagi. Skorzystaj z okazji zdobycia książki za SMS. Od redaktora Olechnowicz Lech Wałęsa - bohater czy zdrajca? Można by pisać rozprawki na ten temat. Dotychczas czczony jak bohater, popadł w niełaskę, gdy okazało się, że współpracował z SB jako „Bolek". Odsyłam do dzisiejszej bardzo mądrej i zrównoważonej rozmowy z historykiem - prof. Andrzejem Paczkowskim, który próbuje odpowiedzieć na dręczące nas pytania. Dlaczego rozpoczął współpracę? Co chciał tym osiągnąć? Czy umniejsza to jego zasługi dla Polski? I czy dzisiaj PiS próbuje wymazać go z historii? Jeśli tak, to dlaczego - rozmowa na str. 8-9 Magazynu. Awantura o sieroty z Aleppo odbiła się szerokim echem. O co w niej tak naprawdę chodzi? Dlaczego niektórzy nie chcą pomóc niewinnym, okrutnie skrzywdzonym przez los, dzieciom? Polecam artykuł na str. 10. Ogromne wrażenie wywarł na mnie reportaż o rodzinie, w której niemal wszyscy chorują na straszną chorobę -pląsawicę. Ci, co żyją, patrzyli, jak umierają ich najbliżsi. Sami założyli rodziny, mają dzieci, ale wisi nad nimi fatum. Oni też chorują. Ich lata też są policzone. Jest jednak szansa. Operacje, które jednak sporo kosztują. O niesamowitych losach rodziny z okrutnym genem - czytaj na str. 18. Z kolei na str. 12-13 - bardzo ciekawa rozmowa Małgorzaty Klimczak z Januszem Józefowiczem, twórcą słynnego „Metra". Tym razem rozmawiamy z nim o związkach z Pomorzem, ale także o sytuacji teatru w Polsce. O tym, MfieHYN wS*czraaiwM4 MtDUIOSOe*PUB- wnSZT*- dlaczego niemal wszystkie teatry sięgają po farsy, mimo że są teatrami dramatycznymi. Z czego to wynika? Na te pytania odpowiada Janusz Józefowicz. Polecam! Tymczasem nasza dziennikarka Marzena Sutryk wkręciła się w wirtualne rozpoznanie terenu. Zapewnia, że to fascynująca zabawa. Oglądając mapy na portalu geoportal, możemy dowiedzieć się niezwykłych rzeczy na temat naszej najbliższej okolicy. Warto - jak? Na str. 20. Zdjęcie dnia ► Pracownicy Worthington Industries zareagowali wczoraj na apel Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. W czwartek rano pod firmowym zakładem przy ul. Poznańskiej ustawił się krwiobus. W grupie ochotników-krwiodawców były osoby stale wspierające Centrum. Również te. które wcześniej nosiły się tylko z zamiarem rozpoczęcia oddawania krwi, ale brakowało im bodźca lub czasu, aby udać się do stacji. Kątekj?!utego2017,Za WWW.gk24.pl • WWW.gp24.pl • WWW.gS24.pl Reklama //03 WBUDO Mmiii V MVUł 1 S fi i flJaJJ INt fa* IMS f777 ot>u^>blO( ----- SAMSUNG cale 80 x50RAt BP «sSŁ<8? PŁYTA INDUKCYJNA Tl ___- , Kt»M» 17 Promocji io. ii i 12 lureeo i7tOO! 6uro.com.pl OFERTA ZMIENIA SIĘ 28 (•musonu I ESŚEftS? 04// Peryskop www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 KonniKl zsttwmm u 11 m % morza Miasteckie \ lęborski# zasłę&ia b»2rolioc:la / !' iiiHiiiiiwiiiMiiiim jtm rWNr „Szwajcarska " Kobyinirtt ^ w w L ftteeniwMstm ! i i***** r*« 607 271717 ^»8422700hś Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 7 lutego 2017 r. odszedł Ś+p Stefan Kułaga Ceremonia pogrzebowa odbędzie się 11 lutego 2017 r. w kaplicy na Starym Cmentarzu. Wystawienie o godz. 12.10, wyprowadzenie o godz. 12.40. ^£ogrążona w smutku Rodzina_^_ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl //05 Dyżur reportera Monika Zacharzewska 59 848 8124 (w godz. 9.00-17.00) monika.zacharzewska@gp24.pl Wydarzenia Oświatowy sztorm w Ustce Projekt włączenia gimnazjum do SP2 stał się nieaktualny, ale burmistrz namawia do niego Ustka Bogumiła Rzeczkowska bogumila.rzeczkowska@gp24.pl Wciąż nie wiadomo, ile będzie podstawówek w Ustce. Na czwartkowej sesji nadzwyczajnej radni nie głosowali projektu powołującego szkołę nr 3, ponieważ nie zaopiniował go burmistrz. W sprawie projektu dostosowania sieci szkół do nowego ustroju szkolnego odbyły się już komisja rady, trzy sesje, w tym dwie nadzwyczajne, a między nimi specjalna komisja doraźna. Efektów jednak brak. Burmistrz już wcześniej wycofał swój projekt włączenia gimnazjum do SP2, a radni -sześcioro wnioskodawców ► Dyrekcja, nauczycielki gimnazjum i przedstawicielki związków zawodowych zarzucały burmistrzowi, że tuszuje zwolnienia Zdaniem zwolenników utworzenia SP3, dzieci byłyby przenoszone tylko na wniosek rodziców utworzenia SP3 - poprawili swój projekt, uwzględniając żądania rodziców, by nie przenosić dzieci z dwójki i jedynki do przyszłej trójki. Nowy projekt radnych zakłada, że pierwszoklasiści rozpoczną naukę w trójce już l września 2017 roku. Jednak inni radni mieli zastrzeżenia do obwodów szkolnych, obawiając się, że na ulicach przypisanych dwójce mieszka mało dzieci. Tymczasem głosowania nad utworzeniem SP3 nie było, ponieważ projektu radnych nie zaopiniował burmistrz. Jest to wymagane, a brak opinii naraża uchwałę na uchylenie. Burmistrz Jacek Graczyk zapowiedział złożenie opinii w ciągu tygodnia. Projekt powstał dzień przed sesją i zabrakło czasu na jego analizę. Doszło jednak do innego głosowania. Radni przegłosowali apel do burmistrza, fosami - 4 za, 2 przeciw, 8 wstrzymujących się -o umieszczenie stanowiska rady w Internecie na portalu miasta oraz szkół, w lokalnej gazecie oraz wywieszenie przy wejściach do szkół. Chodzi w nim 0 sprostowanie nieprawidłowych informacji, które miał przekazywać naczelnik wydziału spraw społecznych, oświaty, kultury i sportu na radzie pedagogicznej w SP2 1 na spotkaniu rodziców. To między innymi sugestie, że radni chcą likwidacji dwójki, zwolnień nauczycieli, a także zaniżanie przez naczelnika prognoz liczebności klas czy podburzanie nauczycieli i rodziców do zbierania podpisów prze- ciwko utworzeniu trzeciej podstawówki. W pewnym momencie radny Andrzej Bednarczyk przerwał odczytywanie apelu: - Panie Wszółkowski, pan nawywi-jał, a teraz pan się bezczelnie śmieje - zwrócił się radny do naczelnika. Burmistrz prosił o przedstawienie dowodów. Przewodniczący rady Grzegorz Koski twierdził, że są nagrania ze spotkania, a radni zwrócili się do dyrekcji SP2 o udostępnienie protokołu rady pedagogicznej . Jak widać po wyniku, przegłosowanie apelu do łatwych nie należało. Nauczycielki gimnazjum zarzuciły burmistrzowi, że skłócił środowisko nauczycielskie w Ustce, a ratusz nie potrafi zarządzać trzema szkołami. • ©® jtik V* i r a ■ m: fc, .aeiiroBB* ... , m< m , m% < im f-ttl .f: > f T* • mmm I h ( h I m m wodzie * DOLINA CHARLOTTY Resort & SPA 4» '• vi . :l / ■BiFz R -irfkC/*" /'O V~- 1P-C w IlOIlllie f Jl a . ottv Specjalnie dla Państwa 14 lutego, w dzień Św. Walentego, zostanie otwarta restauracja na wodzie Gościniec. Zabierzemy Państwa w romantyczną podróż kulinarną, która uświetni ten niezwykły dzień. Wyjątkowe potrawy stworzone na tę szczególną okazję zaskoczą Państwa podniebienia, a zapach unoszący się w powietrzu harmonijnie dopełni zmysłowych doznań smakowych każdej zakochanej osoby. Konieczność rezerwacji miejsc. Dolina Charlotty Resort & SPA Strzelinko koło Ustki, kontakt: +48 59 847 43 41 irezerwacja@eharlotta.pl, www.dolinacharlottv.pl 06// Wydarzenia www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 Nasza Historia nigdy się nie powtarza Seks w PRL Jak Michalina Wisłocka zapoczątkowała rewolucję seksualną w Polsce Ludowej. Esbeccy mordercy Tajna grupa „D" torturowała i mordowała księży oraz opozycjonistów. Warszawiak w Legii Powstaniec warszawski, który walczył w Indochinach. Historia www.naszahistoria.pl NOWY NUMER JUŻ W SPRZEDAŻY Waszczykowski przedstawił expose „Weszliśmy do poważnej gry" - twierdzi minister Mdłe, niemądre, bez pomysłu - uważa opozycja Warszawa Maciej Deja Twitter: @mac_dej Od czwartkowego poranka głównym tematem w przestrzeni publicznej jest expose szefa MSZ. Witold Waszczykowski zaprezentował posłom i przedstawicielom korpusu dyplomatycznego główne założenia polityki zagranicznej na bieżący rok oraz podsumował dotychczasowe dokonania resortu. - Przywróciliśmy polityce zagranicznej jej podmiotowość i właściwą hierarchię priorytetów, na której czele jest dobro Polski - przekonywał. Zdaniem ministra koncepcja działań naszej dyplomacji jest silnie osadzona we współpracy wielostronnej ibudująca wartościowe sojusze. - To właściwa odpowiedź na stojące przed nami problemy - ocenił. Jak zapewnił, głównym polskim celem na nadchodząc rok będzie dalsze wzmacnianie bezpieczeństwa. W osiągnięciu tego celu ma pomóc uzyskanie niestałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-2019. ► Przemówienie szefa MSZ trwało dokładnie 70 minut Za największe wyzwanie uznał konstruktywną rolę Polski w reformie Unii Europejskiej. - Wzmacniamy naszą pozycję w Europie i na świecie - tak expose szefa MSZ podsumował prezydent Andrzej Duda. Jak podkreślał, cieszy go nie tylko zapowiadana aktywność Polskiwramach Grupy Wyszehradzkiej, ale też koncepcja rozwoju, głównie infrastrukturalnego, w ramach Trójmorza, czyli państw położonych w trójkącie Bałtyk - Adriatyk - Morze Czarne. Bardzo sceptyczni w ocenie przemówienia byli liderzy opozycji. Grzegorz Schetyna przekonywał, że polityka zagraniczna w wykonaniu obecnego ministra jest „krótkowzroczna, chaotyczna i nieodpowiedzialna". Jego zdaniem, dowodził, poniósł on całkowitą porażkę w doborze sojuszy: najpierw stawiając na Wielką Brytanię, której obywatele zdecydowali się na opuszczenie Unii Europej -sltiej, oraz Węgry, które pozostają w bliskich relacjach z Rosją. Ryszard Petru zarzucał szefowi MSZ niezrozumienie wyzwań współczesnego świata. Zdaniem lidera Nowoczesnej wefekcie nieudolnej politykiPiS Polska pozostanie bez sojuszy na arenie międzynarodowej. - To bardzo groźna wizja dla naszego kraju - podkreślał. Władysław Kosiniak-Ka-mysz zwrócił uwagę, że w expose ministra zabrakło tematu CETA. - Czyżby wstydził się tego, że PiS oszukało Polaków - pytał lider ludowców. • ©® Rywal Putina skazany na pięć lat Moskwa WładwPutinusadzH swojego wroga. Aleksie* Nawalny może spędzić w więzieniu następne pięć lat To wyklucza gozubłe-ganiasięoinąd prezydenta Madej Deja redakcja@potekatimes.pl Aleksięj Nawalny, lider rosyjskiej opozycji, został uznany za win-nego sprzeniewierzenia oraz skazany na pięć lat więzienia w zawieszeniu, podaje BBC. Opozycjonista nie daje za wygranąi zapowiada, że zrobi wszystko, by rzucić wyzwanie obecnie urzę- dującemu prezydentowi Władimirowi Putinowi. Nawalny, który zaprzecza zarzutom, chce zaskarżyć wyrok i przebieg procesu do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Sąd prowincji Kirów skazał go za sprzeniewierzenie majątku przedsiębiorstwa drzewnego Kirovles, za co został równieżukaranygrzywnąwwy-sokości pół miliona rubli (około 35tys.zł). 40-letni Nawalny jest znany ze swoich kampanii antykorup-cyjnych wymierzonych w osoby publiczne powiązane z Kremlem. W rosyjskim życiu publicznym pojawił się w2008r., kiedy to zaczął nagłaśniać na swoim blogu nieprawidłowości w pań- stwowych spółkach, niedawno ogłosił, że zamierza wystartować w wyborach prezydenckich. Jego głównym rywalem byłby obecny prezydent Władimir Putin, który - choć nie ogłosił jeszcze decyzji w tej sprawie - może się ubiegać o kolejną, czwartą w ogóle, sześcioletnią kadencję. Jak przekonuje sam Nawalny, wyrok sądu w Kirowie ma na celu zepchnąć go na margines polityki. - Nie uznaję tego orzeczenia. Mam wszystko, by wziąć udział w wyborach (które odbędą się wiosną 2018 r.) i reprezentować interes obywateli, którzy chcą normalnej, uczciwej i nieskorumpowanej Rosji. I zrobię to - zapowiada polityk.# : tvł!tJU W k* p <«k i yU Po iłw>i tawipMsów.: SEKS W PRL a ESBECCY _ MORDERCY CJ H Ogolić m im głowy! REWOLUCJA L LUTOWA 191/ " KOBIETY HITLERA Braun. Rief«»nnt.ihf GoeMwl*. Etotytm? J.i«yrwJo Ludzie Moskwy „Nieśmiertelny" Głos :■ iii:,- Redaguje Magdalena Olechnowicz www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl II Ol [STR. 14] W Dolinie Charlotty w tym roku kolejny Festiwal Legend Rocka i kolejne rożkowe gwiazdy. Zagra m.in. The Orchestra, czyli rekruci Electric Light Orchestra [STR. 10] WALKA O DZIECI Z ALEPPO BYŁA BARDZO OSTRA. OPRÓCZ POLITYKÓW WŁĄCZYŁY SIĘ W NIĄ MEDIA I OSOBY PUBLICZNE. A WYSTARCZYŁOBY SPOKOJNIE POROZMAWIAĆ. WYJAŚNIĆ WĄTPLIWOŚCI eatr musi się | utrzymać, więc robi się farsy * H [STR. 12-13] 111si \t' 'r jt % 1 08// Magazyn www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Paczkowski: Jedni nienawidzą „Bolka", inni kochają Wałęsę • O nowej opinii biegłych ogłoszonej przez Instytut Pamięci Narodowej, o zadrze, którą od lat nosi Lech Wałęsa, o tym, dlaczego były przywódca Solidarności nie przyznał się do współpracy z SB i jak na te nowe fakty zareaguje świat i Polacy - mówi prof. Andrzej Paczkowski, historyk Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 Dorota Kowalska d.kowalska@polskatimes.pl Panie profesorze, coś Pana zaskoczyło na konferencji Instytutu Pamięci Narodowej? Właściwie nic. Półoficjalne przecieki były już od soboty, gdy Polska Agencja Prasowa podała konkluzje tej ekspertyzy. Więc nie było to dla mnie zaskoczeniem. Zaskoczeniem nie było też, że pan prezes Szarek mówił, iż IPN nie zajmuje się tym, co działo się po 1989 roku, po czym zaczął dywagować na temat premiera Jana Olszewskiego, o tak zwanej nocy teczek itd. Czym złamał zasadę, na którą się początkowo powoływał. Też mnie to nie zaskoczyło. To była Pana zdaniem, wystąpienie prezesa IPN czy polityka? Prawdę mówiąc nie wiem, czy on jest politykiem, ale to wystąpienie było dostosowane do linii politycznej obecnie rządzącej partii, która wybrała go na prezesa IPN. Jak Pan myśli, czemu Lecha Wałęsa zaczął współpracę z SB? Ze strachu, dla chęd zysku? Ze strachu, z zaskoczenia - to pewne. Może też ze swojej przyrodzonej nad-aktywności. Gdy czyta się notatki z pierwszych przesłuchań, z 19-21 grudnia, widać, że chciał coś robić, chciał znaczyć, tak jak wtedy, gdy 15 grudnia próbował mediować między MO a robotnikami. Wydaje się, że on jakby rozumiał władzę i chciał, żeby władza jego zrozumiała. Wyraźne jest, że Wałęsa uważał, że w Polsce powinno się dużo zmienić, ale bez przelewu krwi. Za-fiksował się na tym, że w Polsce zmiany są potrzebne, że w Polsce źle się dzieje. W jednym z późniejszych dokumentów z teczki „Bolka" jest taka mniej więcej konstatacja: „Na górze siedzą idioci, a na dole obiboki" i dopóki się tego nie przełamie, Polska zawsze będzie w złym stanie. I Stocznia Gdańska także. Ale w grudniu 1970 r. decydowały oczywiście strach i niepewność. Wałęsa powiedział kiedyś, że musiał podjąć grę. żeby ją wygrać. To już późniejsza interpretacja, ale coś jest tu na rzeczy. Oczywiście nie zakładał, że wygra w takim sensie, w jakim to się stało w 1989 r., nie miał przecież żadnej wizji politycznej, ale na podstawie dokumentów wysmażonych przez „Bolka" można sądzić, że Wałęsa chciał, żeby w Polsce zachodziły zmiany. Pokojowo. Z tego. co mówią śledczy IPN wynika, że Lecha Wałęsa brał pieniądze za swoje donosy. Tak, to wynika z tych dokumentów, które zostały w zeszłym roku znalezione, czy raczej pani Kiszczakowa została zmuszona do ich oddania do IPN. Te pokwitowa- ! V.j • ' . vel e f i > nia, papiery, jest ich kilkanaście, według mnie są autentyczne. Potwierdzają to, co wiadomo o bardzo wielu przypadkach współpracy, w których element finansowy odgrywa*ł pewną rolę. Oczywiście nie główną, ale jakąś tam rolę odgrywał. Ludzie związani z Lechem Wałęsą podnoszą. że żadna z osób z kręgu stoczniowych kolegów byłego prezydenta nie ucierpiała z powodu tego. co o niej pisał w swoich meldunkach. Nikomu donosy Lecha Wałęsy krzywdy nie przyniosły. Pan też tak uważa? Ja tego nigdy nie badałem, być może tak było. Na pewno wszystkie lub prawie wszystkie osoby wskazane, czy choćby wymienione, przez niego były inwigilowane i kontrolowane przez SB. Nie mam jednak wiedzy o tym czy którąś z nich aresztowano lub wyrzucono z pracy. W samej teczce „Bolka" nie ma, oczywiście, o tym mowy. Potem. Lecha Wałęsa sięztej współpracy wycofał. Jak Pan myśli, dlaczego? Być może gdy minął szok grudniowy i parę miesięcy ekscytacji, gdy stocznia bywała na skraju nowego wybuchu, zaczynało mu doskwierać, że go ubecy szarpią, wzywają na rozmowy, że musi im coś mówić, pisać doniesienia. Z tych dokumentów widać, że coraz mniej był przekonany, że ta współpraca ma jakikolwiek sens: zagrożenie osobiste minęło, a SB nie podejmowała żadnych działań, które byłby zgodne z oczekiwaniami Wałęsy, który uważał, że trzeba wymienić dyrekcję, zreorganizować pracę w stoczni. Naprawić Polskę. Na pewno zauważył, że SB się tym nie interesuje, więc stracił niejako motywację, żeby posłużyć się SB do tego, co on uważał za konieczne, czyli - na początek - reorganizację pracy w stoczni. Tak mi się wydaje, ale to co mówię jest już na granicy dywagacji, a nie rzeczowego wywodu naukowego. Panie profesorze, dlaczego Lecha Wałęsa się do współpracy z SB nie przyznał? Nie powiedział. że był taki epizod w jego życiu, nie przeprosił-byłoby po sprawie. Chyba powoli zaczynał się do tego przyznawać, ale kiedy w 1992 r. został politycznie mocno uderzony przez niedawnych sojuszników, a nawet - jak mu się chyba wydawało - „adiutantów", właśnie odwołaniem do „Bolka", postanowił pójść w zaparte. I konsekwentnie od tamtego czasu podtrzymuje jedną wersję. Przecież w swoich wspomnieniach, „Droga do wolności" jest mały fragment, w którym Wałęsa opowiada, że został zatrzymany, że coś podpisał. W1992 r. wycofał się z tych słów i od tej pory, to już jednak dwadzieścia parę lat, okopał się na tej pozycji. i Ale po co?Przecieżto jest pozyqa przegra na! | ► Lech Wałęsa miał współpracować z SB w latach 1970-1976, za swoje donosy miał pobierać wynagrodzenie W* ■ > ' - W V,» " » t; ♦> ' c j .'f , ■ s . - ą! \«0Wej< na rzam moim współpracownikom. Na tym polega magia teatru, ze tu można robić rzeczy niemożliwe. Od wielu lat myślę o realizacji „Mistrza i Bułhakowa" i nie wiedziałem na co czekam tyle lat. Teraz zdałem sobie sprawę, że czekałem właśnie na te technologię. W tej chwili mam libretto rosyjskie, bardzo pięknie napisane i szukam pieniędzy, żeby opowiedzieć, co się działo w głowie Bułhakowa za pomocą technologii 3D. Ajak dostanie pan propozycje ze Szczecina to z przyjemnością? Zawsze z przyjemnością. Jedyny problem to jest czas, ale Adam, na szczęście, rozmawia ze mną o projektach z talom wyprzedzeniem, że mogę sobie wszystko jakoś poukładać. • Teatr musi się utrzymać, musi sprzedać bilety. Z tego nas rozliczają, więc robi się farsy. Nawet teatry dramatyczne mówi Janusz Józefowicz Podobno jak aktorzy się za dobrze bawią przy spektaklu rozrywkowym, to slaby spektakl wychodzi. Czyli muszą dużo pracować napróbadi. To jest zasada, która dotyczy wszystkich teatrów. Andrzej Poniedzielski. który również jest częstym gościem Czarnego Kota Rudego, powiedział kiedyś, że to jest takie miejsce poza do-mem, w którym widz może poczuć się jak w domu. Pan ma podobne odczucia? Trudno mi mówić o atmosferze, bo atmosferę tworzą aktorzy i widzowie, a mi ten moment umyka, bo zazwyczaj jadę, ustawię wszystko i nawet na premierze mnie nie ma, bo muszę pędzić do innych obowiązków. Ale to jest fajne, że tak się o tym mówi, bo tak było w Piwnicy pod Baranami. Pomiędzy publicznością a aktorami wydarzało się coś, co dawało wyjątkowy klimat. Jeżeli udało się w Szczecinie, to gratuluję. Aczy do tegojest potrzebna osobowość, która to poci^roe? Bo Piwnicę pod Baranami cisnął Piotr Skrzynecki? Absolutnie. Wracamy do tego, co mówi-łemo Adamie, że jego poetycka wrażliwość przyciąga ludzi, zaciekawia i otwiera na poezję. To jest rozrywka typu Tuwim, Kofta, Dymny. On podaje tę poezję w formie, która jest przyswajalna dla wszystkich, nawet dla tych, którzy na co dzień nie poszliby na to do teatru. Adam jest niewątpliwie osobowością, która tworzy to magiczne miejsce w Szczecinie, w którym czarny kot może być jednocześnie rudy. Teraz w teatize łączy sięgatunki, opera nie jest czystą operą, są wizualizacje, nowoczesna tedinika. Ma pan wizję spektaklu, który byłby takim collage gatunków? Zrobiłem trzy spektakle w technologii 3D - „Polita", „Romeo i Julia", „Piotruś Pan". Choreograf, aktor. scenarzysta i reżyser, z wykształcenia magister sztuki. Od listopada 1992 dyrektor artystyczny teatru Studio Buffo. Stworzył słynny musical „Metro". W Studio Buffo stworzył studio artystyczne „Metro", gdzie dzieci i młodzież mają możliwości uczenia się m.in. tańca klasycznego, współczesnego, śpiewu, stepu czy akrobatyki. Pracuję nad kolejnym spektaklem w tym gatunku i to jest to, o czym pani mówi. Teatr muzyczny to jest synteza teatru, techniki, muzyki, choreografii i fantastycznie jest się w tym rozwijać. Oczywiście w tej technologii też mogą powstawać spektakle dobre i słabe. To jest już kwestia twórcy, natomiast narzędzia, które mamy, są naprawdę fantastyczne.Technologia 3D sprawiła, że mogę robić rzeczy, które do tej pory były niemożliwe w teatrze. Wszystko się może zdarzyć. Teatr jest zjawiskiem dynamicznym i rozwija się razem z kolejnymi smart fonami i nowinkami technologicznymi. A w pana słowniku w ogóle istnieje takie słowo: niemożliwe? Właśnie teatr jest takim miejscem, gdzie takie słowo nie istnieje. Zawsze to powta- ummn # gmmmH Autoryzowany Salon i Serwis Peugeot w Koszalinie - Mojsiuk Motor Sp.J. Stare Bielice 128 k/Koszalina, tel: 94/342 51 00, tel. assistance 24h: 606 20 40 20 www.mojsiukmotor. peugeot, pl REKLAMA PEUGEOT 508 14// Magazyn www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 ROCK. Spieszmy się słuchać gwiazd, choć wcale tak szybko nie odchodzą Maksymilian Nałęcz maxnal@gmail.com •TheNewCars, Creedence Clearwater Revisited, Asia Featuring John Payne, Jack RusselTs Great White. Obsady letnich festiwali rockowych przypominają strony książki telefonicznej z adresami firm prawniczych Nic bardziej mylnego, mnożące się inkarnacje muzycznych weteranów to wynik plagi sądowych dysput między zwaśnionymi muzykami (bądź po prostu reprezentującymi ich legionami prawników i managementem). Muzyczne owoce takich sporów - The Orchestra (czyli byli rekruci Electric Light Orchestra) oraz ARW (ekspatrianci zespołu Yes) odwiedzą tego lata Dolinę Charlotty pod Słupskiem. Dlaczego artyści tworzący niegdyś kanon muzyki rockowej spotykają się dziś częściej na salach sądowych, niż w wypełnionych po brzegi salach koncertowych? Sprawy odnoszą się do zjawska kiedyś eufemistycznie nazywanego „różnicami artystycznymi". Utarczki najczęściej tyczą się teraźniejszości (gdy np. część składu pragnie dalej koncertować na przekór cieszącej się emeryturą reszcie), tudzież przyszłości: kto będzie posiadał prawa do nazwy przez długie dekady, także po zawieszeniu gitar na kołkach. Tylko czasem w takich procesach prane są brudy przeszłości - walczący o połowę praw do nazwy Black Sabbath prawnicy Ozzy'ego Osbournea zarzucali Tony'emu Iommiemu „ściągnięcie marki zespołu do rynsztoku" w trakcie wieloletniego rozbratu z charyzmatycznym liderem grupy, która wymyśliła heavy metal. Konflikty te przymują czasem dość paskudną formę. Geoff Tate, założyciel, frontman i mózg zespołu Queensryche spluwał podczas koncertów na swoich kolegów z zespołu, za kulisami zaś zdarzało mu się wygrażać im nożem. Zdawał się być zaskoczony, gdy muzycy najpierw wydalili go z zespołu, po czym wnieśli pozew o pozyskanie pełnych praw do nazwy. Po latach sadowych starć Tate ustąpił za rzekomo pokaźną finansową rekompensatą. W ramach ugody wyłącznie on może wykonywać utwory z klasycznej płyty Operation: Mindcrime, i pod taką też nazwą gwiazda epoki MTV odgrywa szlagiery przed publicznością w klubach na całym świecie. Spłukane po sądowych bitwach \ ► Aktualne wcielenie YES to nasłynniejsi muzycy tworzący podwaliny tej grupy, a nie mogący używać jej nazwy ^ ELO: 12 lipca w Dolinie THE ORCHESTRA starringformer membersof ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA, to kolejny zespół, który potwierdził swój udział na Festiwalu Legend Rocka. To grupa odwołująca się do założonej w 1970 roku przez Jeffa Lynna słynnej z wielu przebojów grupy ELO. Zespół koncertuje po hsałem "Tylko największe przeboje". Bilety w cenie od 120 do190złjużdo nabycie przez internet na stronie www.ticketpro.pl P YES: 13 lipca w Dolinie Dzień po ELO wystąpią wielkie gwiazdy związane z grupą YES, na czele z wieloletnim wokalistą Jonem Andersonem i słynnym muzykiem od instrumentów klawiszowych Rickiem Wakemanem. Ina ten koncert bilety są już w sprzedaży, w cenie od 150 do 250 zł na www.ticketpro.pl Queensryche, już z nowym wokalistą, dokończyła nagrywanie ostatniej płyty Condition Humań dzięki zrzutce fanów drogą crowdfundingu, czyli zbiórki publicznej. Z galerii sław na trasę w Dolinie Perypetie przyjeżdżających do Doliny Charlotty muzyków zdają sie, na szczęście, dalekie od takiego stężenia animozji. Co ciekawe, oba ansamble łączy jedna szczególna okoliczność - siódmego kwietnia tego roku zarówno Electric Light Orchestra jak i Yes zostaną włączone do Rock and Roli Hall of Fame podczas uroczystej ceremonii w Barclays Center w Nowym Jorku. Huczne okoliczności włączenia artystów do tej prestiżowej galerii sław często prowadzą do jednorazowych powrotów na scenę poróżnionych artystów. W ramach imprezy na krótko powracały składy takie jak Led Zeppelin, Talking Heads, czy Cream. Siłą rzeczy, głośno dyskutuje się 0 możliwym reunion muzyków Yes, jak 1 wielkim zjeździe absolwentów Electric Light Orchestra pod batutą legendarnego JefFaLynnea. Liczba przebojów ELO jest doprawdy trudna do zliczenia. Z absurdalną liczbą przebojowych singli nie pozostają dużo w tyle za The Beatles, których zręcznie emulowali (czasem na granicy plagiatu). Mózgiem zespołu zawsze był zresztą akolita czwórki z Liverpoolu - JefFLynne, i to z jego obliczem zespół jest głównie kojarzony. The Orchestra, pierwotnie występująca pod sztandarem ELO Part n w czasie, gdy Lynne oddał się innym przedsięwzięciom (od współpracy ze wszystkimi żyjącymi członkami The Beatles, po supergrupę Traveling Wilburys z Bobem Dylanem, Tomem Petty i Royem Orbisonem). Koncerty ELO n przez 25 lat były docelowym miejscem spotkań z muzyką zespołu, aż do roku 2014, kiedy były lider przywołał do życia JeffLynne's ELO, z jednej strony dając kolejną możliwość sentymentalnej podróży, z dmgiej strony powodując konsternację kolejnym wcieleniem zespołu na scenie muzycznej. Enigmatycznym skrótem ARW muzycy Jon Anderson, Trevor Rabin i Adam Wakeman przywodzą na myśl lata 70. i 8o., kiedy rynek muzyczny zalewały supergrupy składające się z wiarusów sceny progresywnego rocka (Emerson, Lake and Palmer, UK, Asia, GTR). Tu już w ogóle nie można mówić o dramatycznych scenach zawiści i zazdrości między muzykami rywalizujących wersji zespołu: wciąż pchający do przodu szyld Yes Steve Howe zapytany o projekt starych kolegów stwierdził, że starczy miejsca dla każdego chcącego grać muzykę Yes. Ciężko doszukiwać się materialistycznych pobudek w przypadku tych zasłużonych muzyków. Majątek Wakemana i Andersona wyceniany jest kolejno na 10 i 5 milionów dolarów. Rabin skomponował muzykę do ponad 40 filmów pełnometrażowych, w tym megaprodukcji takich, jak Con Air, Armageddon, czy Bad Boys U. Zapał śpiewającego Andersona szczególnie zasługuje na poklask - w Polsce 73-letni wokalista od ośmiu lat mógłby spokojnie pobierać emeryturę. Lata płyną, muzyce rockowej stuknęła właśnie szósta dycha. W roku 2016 opuściła ten padół plejada muzyków, którzy dziesięcioleciami kształtowali ten gatunek: od Davida Bowiego, po Leonarda Cohena. W świetle tego, wyklinanie niepełnych składów klasyków mija się z celem; deprecjonując i bojkotując je przekreślamy być może ostatnie okazje do usłyszenia ulubionych płyt w wykonaniu muzyków, którzy przynajmniej otarli się o legendę. W sierpniu 2015 David Gilmour ofiqalnie rozwiązał zespół Pink Floyd. 22 lipca 2016 roku James Williamson stwierdził, że zespół The Stooges nie będzie kontynuował swojej działalności w świetle śmierci większości kluczowych muzyków zespołu. Czwartego lutego, w rodzinnym Birmingham, swój ostatni koncert zagrali jeszcze niedawno wojujący ze sobą ojcowie chrzestni metalu z Black Sabbath. W sieci można było natrafić na komentarze osób bardzo entuzjastycznie oceniających występ, twierdząc, że dorównywał "pożegnalnym" koncertom zespołu z 1999 i 2005 roku. Show must go on. • ©® Artur Brown wystąpił w Dolinie Charlotty w 2010 roku. Ma to szczęście, że występuje pod własnym nazwiskiem i ni e ma problemów prawnych ze swoją twórczością Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Dołącz 7 4±JtJ ~ — 16// Magazyn www.gk24.pi • www.gp24.pi • www.gs24.pi Miłość do Bayernu przyszła na Rafał Nagórski 943473514 rafal.nagorski@gk24.pl • To jeden z nielicznych w kraju, a z pewnością pierwszy w naszym regionie oficjalny Fanklub Bayernu Monachium. Posiada własne logo i zarząd. Prężnie działa w Koszalinie Zgryźliwe komentarze, wrogie spojrzenia innych polskich kibiców, wreszcie pytania: jak możesz kibicować niemieckiemu klubowi? W dodatku akurat tej drużynie? Dla członków koszalińskiego Fanklubu Bayernu Monachium to codzienność, dzięki której już dawno są zahartowani i wyrwali na tyle, by nie tylko nie oglądać się na to, co mówią inni, ale by działać i ofiqalnie promować w naszym regionie klub z Bawarii. Podstawowe pytanie, dlaczego Bayem? Wbrew pozorom jest bardzo ważne, bo dziś, gdy w tej drużynie występuje na co dzień najlepszy polski piłkarz, jak grzyby po deszczu wyrastają kibice akurat tej ekipy. Ale to najczęściej tak zwani sezonow-cy, często ci sami, którzy trzymali kciuki za Borussię Dortmund, gdy grało w niej słynne polskie trio Lewandowski, Piszczek, Błaszczykowski, albo po prostu ci, którzy zawsze kibicują tym, którzy są na topie. W przypadku przedstawicieli fanldubu podłoże jest dużo głębsze i sięga czasów, gdy futbol w wykonaniu zachodnich klubów można było oglądać w Polsce jedynie dzięki transmisjom elitarnej Ligi Mistrzów. Mecze raz w tygodniu plus magazyn skrótów i czasy, gdy nikt nie miał dostępu do intemetu, gdy transmisja spotkania była wielkim wydarzeniem, na które czekało się z wypiekami na twarzy jak na powiew lepszego świata. Dla pokolenia, które futbolem zaczynało się interesować pod koniec lat 90. świat piłkarski nadawał jeszcze jednym kodem. To wtedy rodziło się zainteresowanie klubami, które wówczas odnosiły sukcesy. Włoski AC Milan, holenderski Ajax Amsterdam, hiszpański Real Madryt, czy wreszcie angielski Manchester United. Numer 14. Mario Basler - W tym gronie był oczywiście niemiecki Bayern Monachium, ale jak to w takich historiach bywa, o miłości do tego klubu zdecydował też trochę przypadek - mówi jeden z dwójki założycieli fanklubu, Radosław Nowicki z Koszalina. - Miałem 11 lat. Poszedłem na targ kupić sobie piłkarską koszulkę. Najbardziej spodobała mi się granatowa, z charakterystycznym logo Opla i numerem 14 na plecach - Mario Basler. W tym samym czasie nad wyborem szali- 1 Członkowie fanklubu wyjeżdżają do Monachium na mecze. Koszt ostatniego wyjazdu wraz z biletem wyniósł 530 złotych od osoby P Bayem Monachium Jest to najbardziej znany i najbardziej utytułowany niemiecki klub, a także jeden z najbardziej utytułowanych europejskich klubów. 26 razy zdobył tytuł Mistrza Niemiec. 18 razy wygrał Puchar Niemiec. Ponadto w rozgrywkach europejskich dwukrotnie triumfował w Lidze Mistrzów i trzykrotnie (przed jej utworzeniem) w Pucharze Europy Mistrzów Klubowych ka piłkarskiego zastanawiał się drugi z założycieli fanklubu, Bartłomiej Olszewski. Wszyscy chcieli Barcelonę. On wybrał Bayern. Radek i Bartek często grali razem w piłkę na podwórku, ale nigdy nie rozmawiali o tym, jakiej drużynie kibicują. - Dopiero, gdy kiedyś w domu Bartka zauważyłem kubek Bayernu, zapytałem dlaczego ma akurat ten kubek? Sądziłem, że to przypadek i nadruk nie ma dla Bartka większego znaczenia, ale nie miałem racji. Szybko okazało się, że mamy wspólną pasję. Początkowo nasza znajomość opierała się na rozmowach o Bayemie i wspólnym oglądaniu meczów monachijskiej drużyny, ale z czasem przerodziła się w prawdziwą przyjaźń, która trwa już prawie 15 lat. I mimo, że przez ten czas w życiu nas obu wiele się zmieniło, zawsze możemy na siebie liczyć i do dziś regularnie znajdujemy czas na spotkanie i wspólne obejrzenie meczu naszej ukochanej drużyny - opowiada Radosław Nowicki. Tylko oficjalny fanklub To właśnie podczas jednego z takich spotkań nasi rozmówcy nieśmiało zaczęli rozmawiać o możliwości utworzenia polskiego fanklubu Bayernu. Od początku wiedzieli, że może to być tylko i wyłącznie oficjalny fanklub, taki o którym będą wiedzieli włodarze Bayernu. Wysłali więc maila do Monachium i bardzo szybko otrzymali wytyczne. - Było ich sporo, ale usłyszeli- śmy, że tylko od nas zależy jaką formę prawną wybierzemy. Zdecydowaliśmy więc, że będzie to stowarzyszenie - podkreśla Bartłomiej Olszewski i dodaje: O ile jednak z rejestracją nie było żadnych kłopotów, to załatwianie wszelkich formalności z klubem trwało ładnych kilka miesięcy. Musieliśmy wysłać do akceptacji między innymi swoje logo z wkomponowanym logo klubu. Bez akceptacji nie moglibyśmy się nim oczywiście posługiwać. Poza tym każda z firm, która przygotowuje gadżety Wysłaliśmy maila z pytaniem do klubu i bardzo szybko dostaliśmy odpowiedź. Zaczęło się załatwianie formalności na rzecz fanklubu żąda teraz zgody na piśmie od Bayernu. - Bez akceptacji ze strony tak potężnej marki nikt nie zgodzi się nic wyprodukować, aby nie mieć kłopotów z prawnikami - tłumaczą nasi rozmówcy. W lutym zeszłego roku fanklub został oficjalnie zarejestrowany przez Bayem. Pamiętny finał z MU Dwaj pozostali członkowie zarządu, czyli Mateusz Polek i Maciej Węglewicz także znają się od zawsze i też godzinami grali razem w piłkę na podwórkowych boiskach. Tak jak wszyscy śledzili też rozgrywki Ligi Mistrzów. - W dodatku od zawsze wrażenie na mnie robiła gra reprezentacji Niemiec. A skoro kibicowałem tej reprezentacji, to również klubowi, który najbardziej mi imponował - mówi Mateusz Polek. Końcówka lat 90. to słynny finał Ligi Mistrzów, który przeszedł do historii futbolu. Bayern wygrywał tuż przed końcem z Manchesterem United, by ostatecznie przegrać 1:2. Łzy lały się strumieniami, choć wszyscy członkowie zarządu fanklubu wówczas jeszcze się nie znali. - Całą czwórką poznaliśmy się kilka tygodni po rejestracji stowarzyszenia - opowiada Radosław Nowicki i dodaje: - Oddanych fanów Bayernu nie jest w Polsce zbyt wielu, dlatego każde polubienie naszej facebookowej strony traktowaliśmy jak szansę na poznanie innych kibiców. Gdy Mateusz polubił stronę, skontaktowałem Glos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl lagazyn//17 długo przed erą Lewego ► Spotkanie zarządu. Od lewej: Maciej Węglewicz. Bartłomiej Olszewski. Mateusz Polek i Radosław Nowicki się z nim i zaprosiłem do siebie. Na pierwsze spotkanie ze mną przyszedł na 10 minut, a wyszedł po blisko trzech godzinach. Rozmawialiśmy oczywiście o Bayernie -meczach, piłkarzach i kibicach. Gdy pierwszy raz spotkaliśmy się we czterech, właściwie od razu wiedzieliśmy że chcemy wspólnie prowadzić fanklub. Świetnie się dogadujemy i dobrze czujemy w swoim towarzystwie. - Przez ostatni rok poznaliśmy i przyjęliśmy w nasze szeregi naprawdę fantastycznych i wartościowych ludzi, z którymi wspólnie tworzymy polską rodzinę FCB. Aktualnie w fanklubie zarejestrowanych jest 37 osób i to nie tylko z Koszalina! Zrzeszamy również członków z różnych części kraju, którzy zaufali nam i którym nie przeszkadza na co dzień ich odległe od Koszalina miejsce zamieszkania i chętnie przyjeżdżają na wszelkie większe spotkania, które organizujemy! - podkreślają kibice. Kibicowska przepaść Czteroosobowy zarząd dba o realizację celów regulaminowych, a jednym z najważniejszych obok zrzeszania i integracji kibiców Bayemu, jest kształtowanie pozytywnego wizerunku kibiców klubowej piłki nożnej oraz popularyzacja kulturalnego dopingu. - Chodzi o to, by każdy wiedział, że jeśli jest w koszulce Bayemu to musi odpowiednio się zachowywać, że jest swego rodzaju ambasadorem klubu na świat - pod- kreślają nasi rozmówcy, którzy zwracają uwagę na to, że wciąż polski świat kibicowski od zachodniego dzieli przepaść. - Po sromotnej porażce w Lidze Mistrzów z Realem Madryt grupa kilkudziesięciu tysięcy kibiców Bayemu w milczeniu wracała w stronę metra. W przeciwnym kierunku szedł jaidś zbłąkany fan Realu, który lżył Bayern jak tylko mógł. Nikt nie zwrócił na niego najmniejszej uwagi. Czy ktoś wyobraża sobie podobną sytuację w Polsce? -pyta się retorycznie Radosław Nowicki, który nie chce opisywać, co działo się, jak wybrali się grupką do pubu na finał Ligi Mistrzów Bayern-Borussia. Wówczas chyba cała Polska trzymała kciuki za polską Borussię... Lewandowski pomógł Odkąd w klubie z Monachium występuje Robert Lewandowski, nastawienie do Ba-warczyków zdecydowanie się zmieniło. Wyjście do lokalu w klubowej koszulce Bayemu nie wywołuje już takiego zdziwienia. - W Koszalinie mamy nawet swoją spersonalizowaną lożę w jednym z pubów sportowych. Loża zawsze na nas czeka, a właściciel żałuje, że podobnie nie spotykają się fani innych drużyn - opowiada Bartłomiej Olszewski. Założenie fanklubu to również niewątpliwe ułatwienie i oszczędność, jeśli chodzi o możliwość kupna biletów i wyjazdu na mecz. Koszt pierwszego wyjazdu na mecz pod egidą fanklubu, który miał miejsce w październiku ubiegłego roku, wyniósł jedynie 530zł od osoby! W tej cenie zawarty był bilet świetnej 2 kategorii na mecz n rundy Pucharu Niemiec Bayem-Augsburg, podróż oraz dodatkowo bilet do muzeum Bayemu - Wcześniej każda tak wyprawa do oddalonego o 900 kilometrów Monachium była swego rodzaju niewiadomą - mówi Maciej Węglewicz. - O kupnie biletów w dniu meczu pod stadionem można było tylko pomarzyć. Trzeba było więc szukać wszelkich innych sposobów, to generowało olbrzymie koszty - dodaje. Dziś sprawa jest dużo łatwiejsza. Fanklub ma swoje konto i może logować się na stronę klubu, by zarezerwować sobie bilety na wybrany mecz. Co ciekawe, może zamówić ich dowolną ilość, bez ograniczeń, ale warunek jest jeden: żaden z członków fanklubu nie może nabywać ich w celach komercyjnych. Nie ma więc mowy o odsprzedaży, bo każda próba oznaczałaby koniec współpracy z klubem, a nawet kary finansowe. 70 tysięcy ludzi na stadionie - Dla zapaleńców takich jak my, którzy pierwsze mecze Bayemu oglądali gdzieś z pomocą zestawów satelitarnych, słuchaliśmy transmisji radiowych lub po prostu śledziliśmy wynik patrząc się w telegaze-tę, każdy wyjazd do Monachium to jest wielkie przeżycie - mówi Mateusz Polek. - PGwozda Południa Koszalin Polska OffióałFC Bayem Fan Club Członkostwo w fanklubie gwarantuje niezapomniane przeżycia i moc atrakcji, m in.: - wyjazdy na mecze FC Bayemu (z atrakcyjnymi cenami biletów) - regularne spotkaniami, w celu wspólnego dopingowania FCB -oryginalne gadżety i pamiątki, związane z klubem FC Bayem -oryginalne, licencjonowane autografy piłkarzy Dumy Bawarii -spotkania z gwiazdami polskiego i światowego sportu -10% stałej zniżki na zakupy w oficjalnym Fan Shopie FC Bayernu Dla zapaleńców takich jak my, każdy wyjazd na oddalony o900kilometrów stadion w Monachium jest wielkim przeżyciem Każdy z nas był już kilka razy na Allianz Arenie (stadion piłkarski znajdujący się w północnej części Monachium został wybudowany w 2005 roku. Nazwa pochodzi od jednego ze sponsorów - firmy Allianz. Podczas meczów Ligi Mistrzów - z powodu przepisu UEFA mówiącego, iż w nazwie stadionu nie może być nazwy sponsora -stadion przyjmuje nazwę Arena Monachium - dop. red.) i zawsze było to coś niesamowitego. Nawet nasze małżonki były pod wrażeniem tłumu 70 tysięcy ludzi kibicujących swej ukochanej drużynie. - dodaje. - Powiem coś więcej - wtrąca się Radosław Nowicki. - Moja żona stała się autentyczną fanką Bayernu. Nawet zrobiliśmy sobie ten sam tatuaż z tekstem „Mia san Mia", czyli „Jesteśmy kim jesteśmy", odwiecznym hasłem klubu (to powiedzenie, które towarzyszyło Bayemowi Monachium od momentu powstania i jednocześnie nadrzędna filozofia - dop. red.). Gwiazda Południa Koszalin Polska Official FC Bayem Fan Club działa już blisko rok. Właśnie szykuje się na pierwsze urodziny. Przed koszalińskim fanklubem jeszcze sporo wyzwań, ale też już pierwsze sukcesy. Nasi rozmówcy nie zapomną min młodych piłkarzy Zrywu Opole, których odwiedzili podczas obozu piłkarskiego i którym wręczyli klubowe gadżety i autografy piłkarzy Bayemu po pogadance i konkursach. Dumni są także z licytacji, która odbyła się podczas koszalińskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Przekazany przez nich zestaw autografów Roberta Lewandowskiego zlicytowano za 900 złotych. Dzwońcie, piszcie, dajcie znać! - Tak naprawdę jesteśmy na początku naszej drogi. Wszystko dopiero się rozkręca. Pomysłów i planów mamy bardzo dużo, ale nie możemy zapominać, że fanklub to przede wszystkim ludzie. Dlatego gorąco zachęcamy do kontaktu wszystkich zainteresowanych członkostwem w fanklubie. Nie tylko zadeklarowanych fanów Bayernu, ale także kibiców, którzy nie mając swojej ulubionej drużyny chcieliby w większym gronie przeżywać piłkarskie emocje. Dzwońcie, piszcie, dajcie znać, że jesteście! Odpowiemy na każde pytanie i rozwiejemy wszelkie ewentualne wątpliwości! - zachęcają przedstawiciele fanklubu. Najłatwiej znaleźć ich naFacebooku: www.facebook.com/Gwiaz-da.Poludnia.Koszalin.Polska • 18// Magazyn www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 Ich fatum nosi imię: P LĄSA • Dramat rodziny dotkniętej dziedziczną, genetyczną chorobą, która nosi nazwę pląsawica Huntingtona. Postęp medycyny przyniósł jednak nadzieję. Pierwsze z rodzeństwa przeszło operację wszczepienia stymulatorów Robert Gąsiorek r.gasiorek@gk.pl Gdy Zuzanna Górka układa puzzle ze swą 6-letnią córeczką Kingą, na jej twarzy maluje się uśmiech. Chciałaby, żeby ta beztroska chwila trwała w nieskończoność. Zerka na swą pociechę, a w głowie kotłują się myśli. 28-latka z niewielkiej wsi Lipiny koło Pilzna odziedziczyła genetyczną, nieuleczalną chorobę, tzw. pląsawicę Huntingtona. Postępuje ona stopniowo, porażając nerwy. Jest nie do zatrzymania. Zaczyna się od drgawek, z dnia na dzień ciało odmawia posłuszeństwa. Kobieta z niepokojem patrzy w przyszłość i to tę najbliższą. Jej mama, Małgorzata zmarła w wieku 32 lat. Zuzanna modli się o każdy dzień życia, ale wie, jaki los jest jej pisany. Bardziej boi się o córeczkę. Głęboko wierzy w to, że ją ta „rodzinna" choroba ominie. Ale pewność dadzą dopiero specjalistyczne badania, a pląsawica objawia się zwykle dopiero około 20. roku życia. Co więcej, pani Zuzanna ma o rok młodszego brata Mateusza i o rok starszą siostrę Justynę. Oni też zmagają się z tą chorobą. A Justyna ma trójkę małych dzieci... Było ich ośmioro. - O tym, że Małgosia choruj e na pląsawicę, dowiedzieliśmy się na rok przed jej śmiercią. Nikt tak naprawdę nie przypuszczał, że dzieci też to spotka - wzdycha Maria Lebryk, babcia rodzeństwa. Ojciec nie podjął się opieki nad swymi dziećmi. Zostawił je samym sobie. Zuzanna i Justyna trafiły do rodzin zastępczych. Mateusz żyje do dziś u babci Marii. Mieszkał tam wspólnie z trzema braćmi, którzy umierali na pląsawicę jeden po drugim. -W chwili śmierci mieli dokładnie po 30 lat. Widziałam, jak cierpieli. Nie chcę, by spotkało to moje kolejne wnuki - mówi przez łzy babcia Maria. Kobieta, mimo skończonych 80 lat, z całych swoich wątłych sił pomaga Mateuszowi. Obowiązków przybywa wraz z postępami choroby. Codziennie cierpliwie myje wnuka, ubiera i karmi. Bez niej młody mężczyzna nie byłby w stanie o siebie zadbać. Z trudem przychodzi mu wykonanie choćby jednego kroku. A jeszcze kilka lat temu jego życie wyglądało zupełnie normalnie. Pierwsze problemy pojawiły się, gdy chodził do szkoły średniej. - Miał ogromne kłopoty z pamięcią. Bywało tak, że Mateusz jechał do szkoły w Dębicy i potem plątał się po mieście bez celu, bo nie wiedział, gdzie jest - wspomina pani Maria. Później do luk w pamięci dołączyły napady niekontrolowanych ruchów ciała. Na ich widok wiele osób podejrzewało, że jest pijany. - Od tamtej pory zaczęłam go pilnować, żeby nie wychodził sam z domu - kręci głową starsza pani. O tym, że posiada śmiercionośny gen, chłopak dowiedział się w wieku 18 lat. Wtedy każde z rodzeństwa przechodziło badania genetyczne, które miały wykazać, czy dotknięci zostali chorobą matki. ^ Zuzanna Górka ze swoją córeczką Kingą Równolegle tragedia rozgrywa się w domu Justyny, siostry Zuzanny. Do niedawna tworzyła ze swoim mężem Dominikiem oraz dziećmi: 4-letnią Natalką, 7-letnim Kacprem i 9-letnim Bartusiem idealną rodzinę. Od czterech lat stan 29-latki zatrważająco się jednak pogarsza. Była zmuszona praktycznie z dnia na dzień odsunąć się od swych pociech. Cały ciężar opieki nad domem spadł na barki jej męża. - Nasz świat się zmienił. Pracuję zawodowo na trzy zmiany. Kiedy mnie nie ma w domu, wszystkiego dogląda nasza znajoma, która pełni rolę niani - mówi Dominik Cichocki, mąż pani Justyny. Wracając do domu, z ogromną troską opiekuje się chorą małżonką. - Przed ślubem powiedziała mi, że może zachorować, ponieważ odziedziczyła ten gen po matce. Ale miłość okazała się silniejsza. Cieszą się, że są razem. Mimo wszystko. - Teraz staram się robić wszystko, żeby Justyna nie cierpiała - podkreśla mężczyzna. Pląsawica sprawia, że Justyna praktycznie nie może przebywać sama ani przez chwilę. Pewnego dnia upadła ze schodów i złamała nogę. - Gdy upada zdrowy człowiek, ma naturalny odruch, żeby się podeprzeć. Justyna leci na ziemię zupełnie bezwładnie - zaznacza pan Dominik. Świadomość, że walczy się z tak potwornym wrogiem, jakim jest pląsawica, wielu doprowadziłaby do załamania. Ale nie Zuzannę i jej rodzeństwo. Chcą zmierzyć się z chorobą, tym bardziej że umożliwia to już medycyna. Pani Zuzanna niedawno przeszła niezwykle skomplikowaną operację wszczepienia specjalnych stymulatorów mózgu, które pobudzają nerwy do ich naturalnego działania. - Zabieg nie pozwala na wyleczenie choroby, jednak zmniejsza jej objawy - zaznacza dr Witold Libionka, neurochirurg ze Szpitala im. Kopernika w Gdańsku, gdzie od roku przeprowadza się takie operacje. - Hamuje on natomiast niekontrolowane odruchy, pacjent czuje się swobodniej. Rodzice zastępczy 28-latki (Krystyna Szwed razem z mężem Tadeuszem zaraz po śmierci matki Zuzanny wzięli ją pod swój dach. Stworzyli rodzinę zastępczą) na zabieg czekali z wielką nadzieją, ale też i obawami. - To przecież operacja na otwartym mózgu - podkreśla pani Krystyna. - Lekarze mówili nam o zagrożeniach i ewentualnych komplikacjach. Nieco uspokoiło ich jednak pewne spotkanie. - Zobaczyliśmy się z kobietą, która przeszła podobny zabieg dokładnie rok temu. Gdyby mi nie powiedzieli, że ona choruje na pląsawicę, tobym nie uwierzyła. Ona wyglądała jak zdrowa kobieta -mówi pani Krystyna. - To nas bardzo podbudowało. Operacja wszczepienia stymulatorów mózgu trwała cztery godziny. Wszystko poszło zgodnie z planem. - Aż się popłakałam z tego wszystkiego. Gdy tylko zobaczyłam Zuzę, uściskałam ją mocno - dodaje ze wzruszeniem pani Krystyna. Zuzanna w styczniu wróciła z kliniki do domu, czuje się już lepiej. Wszyscy pomagają młodej kobiecie w rehabilitacji. 28-latka cierpliwie, drobnymi kroczkami, chodzi teraz z jednego końca pokoju na drugi. - Zuza jest niesamowicie dzielna. Potrafi tak przejść po domu ładnych kilka kilometrów. Widać, jak bardzo chce być jeszcze sprawna - mówi pan Tadeusz. - Kiedy patrzę, jak bardzo Zuzę wspiera córeczka, to łzy cisną się same do oczu - wzdycha. - Turla z nią piłkę, razem ćwiczą wypowiadanie słów, bo i z tym jest przecież problem. Ale coraz częściej się uśmiecha... Taki widok napawa nadzieją także jej dwójkę rodzeństwa. Mateusz oraz Justyna również czekają na wykonanie identycznego zabiegu. Operacja nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. A jej koszt to ponad 60 tys. zł. Z pomocą przyszli jednak ludzie dobrego serca, których poruszyła do głębi rodzinna tragedia. Podczas zbiórki udało się zdobyć niezbędne fundusze na zabieg dla całej trójki rodzeństwa. Mateusz ma zaplanowaną operację na 15 lutego. Również z końcem tego miesiąca salę operacyjną powinna opuścić Justyna. Przed nimi nowe, i bardzo im tego życzymy, lepsze życie. • ©® V. ę do konkursu! Na zgłoszenia czekamy do 24 lutego 2017 Rodzinna •Pl l rlODZmUtOO mmum. pwc ^ A! POLSKA tf^/w/tf/tkismess PRESS " ' " ^...... GRUPA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Magazyn //19 Samotność nie była problemem • O czym myśli się podczas samotnej wędrówki przez Antarktydę? Czy jest czas na relaks? Dlaczego od zdobycia bieguna ważniej szy był sam marsz? Opowiada Małgorzata Wojtaczka, która samotnie zdobyła biegun południowy Jakub Guder jakub.guder@gazeta.wroc.pl Po dwóch miesiącach samotności trudno się przestawić na ten szum medialny, który teraz wokół l^szakje?Dysonans po 69 dniach przebywania z samym sobą musi być ofcrzymi (naszej rozmowie przysłuchuje się kapitan Piotr Kuźniar, żeglarz polarny, podróżnie, jeden z organizatorów wyprawy .Samotnie na biegifli". a prywatnie partner Małgorzaty Wojtaczki -pizyp.JG). Małgorzata Wojtaczka: Jest olbrzymi, nie jest to łatwe. Właściwie cały czas wydaje mi się, że to chwilowa sytuacja i zaraz przeniosę się z powrotem na Antarktydę i będzie normalnie (śmiech). Droga do domu byta długa. Tak - dojechałam wczoraj wieczorem (rozmawialiśmy w piątek 3.02), ale już rano następnego dnia trzeba było wstać. Na szczęście jest Piotr, który wszystkiego pilnuje, a ja tylko wykonuję polecenia. Dzięki temu jest łatwiej. Można się przygotować do samotnośd? Nie wiem, czy można się przygotować, czy raczej trzeba mieć to coś w sobie. Na pewno dla mnie samotność to nie było to, co sprawiało mi największą trudność w czasie wyprawy. Może w Pani przypadku to oswojeniez samotnością wywodzi się ze speleologii, którą przez lata się Pani zajmowała? Nie wiem, czy to się wywodzi z jaskiń... Tam nigdy się nie chodzi w pojedynkę. Zawsze to jest grupa ludzi, minimum dwójka. Na samej wyprawie też jest zawsze sporo osób. Ja lubię przebywać ze sobą. Zdarzało mi się to wcześniej, chociaż nie były to dwa miesiące. Zresztą, wiosną 2016 roku byłam napłaskowyżuHardangerviddawNorwegii na 10 dni -z nartami, z pułkami (specjalnymi saniami, które Małgorzata Wojtaczka zabrała potem na biegun - przyp. JG), z namiotem - po to, by ostatecznie się przekonać, że faktycznie chcę jechać. Samotność daje niezależność, poczucie wolności. Tego, że wszystko jest tak, jak ja chcę. Gdzie uciekają myśfi. gdy jest się dwa miesiące samemu? To zależało od etapu wyprawy. W trakcie pierwszego miesiąca moje myśli wędrowały jeszcze do Polski - do tego, co tutaj zostawiłam, co będzie, jak wrócę. Później było mi już trudniej skoncentrować się na takich rozmyślaniach. Myśli krążyły wokół tego, co dzieje się w tej chwili. Jeśli był trudny dzień, to wokół tego, jak będzie wyglądać moja droga, jaka będzie pogoda. Gdy były chmury, to zastanawiałam się, czy będą cały dzień. Może wieczorem będzie lepiej? Czasem łapałam się też na tym, że idąc, była zamyślona i właściwie nie wiedziałam, czy idę pół godziny, czy godzinę. Może można to nazwać medytacją? Zupełnym oderwaniem od rzeczywistości? CzasJnaczą biegnie na Antarktydzie? Wszystko zależało od warunków. Gdy pod koniec wyprawy pojawił się niepokój ► Małgorzata Wojtaczka na co dzień mieszka pod Wrocławiem- to w tym mieście studiowała biologię (czy dotrę do bieguna, czy nie wydarzy się nic nieprzewidzianego), to czas zaczął mi się dłużyć. Szczególnie w ostatnim tygodniu. Pierwszy miesiąc minął tak szybko, że nawet się nie zorientowałam, kiedy. Drugi trwał dłużej. MutePaninaAntarktydziechwaędbisiebieczy wszystko było podporządkowane wyprawie? Nie mówię o śnie, ale na przykład o tym. żeby poczytać książkę, zrobić coś cfla siebie. Na poczytanie książki niebyło czasu. Miałem wziąć książkę ze sobą, ale w ostatniej chwili wyciągnęłam ją z sanek. Stwierdziłam, że waży pół kilograma, a tizeba tę wagę „oszczędzać". Miałam audiobooki, muzykę, ale nie miałam na nie czasu. Chyba nie miałam też ochoty. Ta przyroda Antarktydy, przestrzeń, która tam jest, zupełnie odrywają od cywilizacji. Nie brakowało mi jej. Nie brakowało mi spotkań, rozmów z ludźmi. Nie miałam też ochoty na książkę. Czasu też było mało. Co było największą trudnością? Dużym przeżyciem było spotkanie ze szczelinami. Wiedziałam, że w trzech miejscach na nie trafię, więc je obchodziłam. Nadkładałam trochę kilometrów. I tak spotkałam szczeliny na swojej drodze. Założyłam sprzęt, śruby lodowe, uprząż, które mogły mi posłużyć ewentualnie do samodzielnego wyjścia ze szczeliny i pokonałam pierwszą, która miała sześć metrów. Za chwilę trafiam na drugą, trzecią - już szersze. One były wypełnione śniegiem, więc nie wiadomo, czy się nie zapadną, czy wytrzymają. Kiedy zobaczyłam to, co jest przede mną, po prostu skręciłam w bok i zeszłam z tego pola ze szczelinami. To trwało co najmniej trzy godziny. Dostarczyło mi to trochę emocji. Wyobraźnia zaczyna pracować - niby śnieg wypełnia te szczeliny, sprawdzam kijkiem - wszystko jest ok, ale gdybym tam wpadła, nie byłoby już tak wesoło. Najtrudniejszą rzeczą były jednak opady śniegu w końcówce, które zwolniły moją podróż i mogły mi uniemożliwić dotarcie do bieguna. Gdy śnieg jest „wylodzony", bo słońce go roztapia, potem zamarza i jest gładki, to wtedy łatwiej ciągnie się sanki. Gdy jed- nak pada, śnieg zapada się pod sankami i trzeba włożyć w ich ciągnięcie kilka razy więcej siły. Na początku sanki ważyły oki20kg, apo-tem może60-70, ale przy tym miękkim śniegu nie czułam, żeby były lżejsze. Ważyły tyle samo, co na początku. Powiedziała Pani. że biegun był ważny, ale nie najważnięszy; że najważniejszy był marsz. Najważniejszy było przemierzanie tej przestrzeni, kontakt z surową, niezmienioną przez człowieka przyrodą. To, że jest się skazanym tylko na własne umiejętności. Muszę sobie dać radę, nikt mi nie pomoże. Muszę liczyć na swoje doświadczenie, własną wiedzę. Umiejętność przetrwania w takich warunkach. To jest to wyzwanie i ono trwało dwa miesiące. Sam biegun to jest kilka godzin, krótka chwila. Przyszłam i już jestem. Na miejscu czekały na Paniątrzy osoby. Jak wyglądał ten moment spotkania? Czekał na mnie już samolot, a z nim pilot i jego dwóch pomocników. Przylecieli wieczorem, a ja przyszłam rano. To wszystko odbyło się bardzo szybko: była chwila na zjedzenie czegoś, załadowanie rzeczy, zrobienie zdjęć, dotknięcie tego bieguna, no i musieliśmy już wracać... Następnego dnia poleciałam już do Punta Arenas w Chile. Miała Pani niedosyt że to tak krótko trwało? Po dotarciu do bieguna z jednej strony było szczęście, że się udało, że nic nieprzewidzianego się nie wydarzyło, bo im bliżej było celu, tym niepokój był większy. Byłteż jednak żal, że to się już skończyło. Chyba tak jest na każdej wyprawie. Zrealizowałam cel, o którym myślałam nie dwa miesiące, ale dwa lataitunagleniebędzie już tej wędrówki. Nie zbudzę się już rano i nie wyjrzę z namiotu, sprawdzając, jaka jest pogoda: czy jest słońce, czy chmury, jak bardzo jest zimno. Żal tego wszystkiego. Cały czas mi tych rzeczy brak. Aczego najbardziej brakowało Pani tam, z tych rzeczy, które zostawiła Pani tutaj? Znajomych, kontaktów z ludźmi, jednak niewten sposób, że już nie chciałam tambyć, Wojtaczka urodzona w 1965 roku we Wrocławiu. Współtworzyła Speleoclub Wrocław, żegiarka, speleolożka. Zdobywczyni najwyższego szczytu Spitsbergenu - Newtontoppen (1717 m n.p.m.); uczestniczka wielu żeglarski wypraw polarnych. 25 stycznia jako pierwsza Polka samotnie dotarła bez pomocy z zewnątrz na biegun południowy. Podczas 69 dni marszu pokonała ponad 1200 km, ciągnąc za sobą ponad 100-kilogramowe sanki. Prywatnie związana z podróżnikiem i żeglarzem polarnym Piotrem Kuźniarem. Oboje poznali się we Wrocławiu, gdzie studiowali biologię, bo miałam ochotę z nimi porozmawiać. Nie. To się staje trochę odległe. Ttenowafta Rani w Norwegii, a potem w Ameryce Południowej. Thicfciojednak przygotować się do wanaików jakie panują na Antarktydzie. Trudno znaleźć gdzie indziej takie warunki i też nie sposób wyjechać na trening, który trwa tak samo długo. Łatwo pojechać gdzieś na tydzień ze świadomością, że za kilka dni znów będę w domu, wezmę ciepły prysznic, doktnę gorących kaloryferów. Na wspomnianym płaskowyżu w Norwegii, na którym przygotowywał się jeszcze Roald Amundsen, też jest zimno i śnieg. To była taka namiastka: do zimna, do śniegu, do spania w namiocie trochę można się przygotować. Trudno to jednak zrobić w rok czy dwa lata. Przydało się doświadczenie z chodzenia po jaskiniach, czy po górach, z rejsów w regiony polarne naszym jachtem Selma. Uczyłam się tego przez wiele lat. Urodziły sięjuż projekty nowych wypraw? Myślimy o tym, żeby ta wyprawa na biegun była nabraniem doświadczenia na Antarktydzie, przed kolejnymi wyprawami naszym jachtem. Można Selmą dopłynąć do Antarktydy, zejść na ląd, zrobić jakąś krótszą trasę. Jest tam wiele dziewiczych szczytów, na których jeszcze nikt nigdy nie był. Można zrobić coś, czego nikt nigdy nie robił. Dotrzeć tam, gdzie nikogo nie było. Dużojest takich miejsc? t Piotr Kuźniar: Na Antarktydzie jest sporo takich dziewiczych miejsc w zasięgu dwóch-trzech tygodni. Małgosia pojechała zdobyć najwyższy szczyt Spitsbergenu, bo my szykowaliśmy się do rejsu na Morze Rossa, podczas którego chcieliśmy zdobyć najwyższy wulkan Antarktydy Erebus (blisko 4000m n.p.m.). Nie mieliśmy już jednak czasu, żeby pojechać i porządnie się do tego przygotować. Dlatego Małgosia pojechała i w naszym imieniu trzy tygodnie ciągnęła pułki na Spitsbergenie. Potem przekazała nam wszystko, czego się nauczyła: „musicie mieć taką, anie innąbieliznę, taką kurtkę czy czapkę, jaką kuchenkę, o czym musimy pamiętać, jaki namiot itd". Tym wszystkim się z nami podzieliła, a my weszliśmy na wulkan. Teraz Gocha nabrała jeszcze więcej doświadczenia. Na tym będziemy mogli zbudować kolejne wyprawy. Boicie sięosiebie.gdy jesteście na wyprawach? MW: Ja się nie boję. Może z wyjątkiem 4 ostatniej wyprawy na Morze Rossa, gdy wszystko było na ostatnią chwilę i morze się właściwie za nimi zamknęło. Gdyby było dwa, trzy dni później... To wzbudziło mój niepokój - przyznaję. PK: Nie mogę powiedzieć, że wyprawa Gochy na biegun po mnie spłynęła i żebym się wcale nie denerwował. Co będę dużo mówił - przeżywałem to. Drugi biegun nie kusi? MW: Robi się coraz mniej dostępny, bo nie jest nad kontynentem i widać faktycznie efekty ocieplenia. Druga sprawa jest taka, że związaliśmy się już z Antarktydą. Ciągnie nas tam.#©© ROZMAWIAŁ JAKUB GUDER 20// Magazyn www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 Poznaj swoje okolice. Inaczej •Masz naturę odkrywcy? Chciałbyś poznać historię swojego miejsca zamieszkania bez wychodzenia z domu? Zajrzyj na Geoportal - to prawdziwa skarbnica wiedzy. Marzena Sutryk 943473500 marzena.sutryk@gk24.pl Przekonała się o tym Agnieszka Kowalewska z Polanowa, która stosuje oraz rozwija zdobytą wiedzę w swojej pracy, w Nadleśnictwie Polanów (powiat koszaliński). Pracuje m. in. przy wykorzystaniu map wykonanych w technice Lidar. Przygotowała m. in. interesującą prezentację terenów Nadleśnictwa Polanów, wykonując Numeryczny Model Terenu (kolory na mapie odpowiadają wysokości w terenie; niebieski - to tereny najniżej położone, czerwony - najwyżej). Lidar - nie mylić z liderem Lidar to inaczej lotniczy skaning laserowy (z ang. Light Detection and Ranging). Metoda polega na tworzeniu modelu powierzchni terenu na podstawie pomiaru odegłości między aparaturą pomiarową (w samolocie) a punktami w terenie. Można powiedzieć, że przenika przez korony drzew i pokazuje użytkownikom poziom gruntu. Lidar ma różne zastosowanie np. w projektowaniu przebiegu dróg, tworzeniu map, w pracach archeologicznych i badaniach historyków, czy właśnie w pracy leśników. - Geoportal jest dostępny dla każdego użytkownika. Tak samo każdy, kto lubi tego rodzaju ciekawostki, może skorzystać z Lidara i sprawdzić wybrany teren - mówi Jacek Todys, nadleśniczy Nadleśnictwa Polanów. - Dzięki temu narzędziu można zobaczyć dokładne ukształtowanie terenu, sprawdzić np. gdzie znajdywały się dawne okopy. Dane na Geoportalu, zaczerpnięte ^ z Lidara, są ogólnodostępne i warte polece-" nia. W wolnym czasie, nawet dla laika, to może być też ciekawa zabawa, dosłownie. Z tego powszechnie korzystają też poszukiwacze skarbów. A jeżeli dodatkowo ktoś poszukuje starych map, które można nałożyć na te współczesne, to polecam stronę zam-ki.pl - tam może obejrzeć m.in. stare niemieckie mapy z naszego terenu (trzeba tylko odznaczyć okienko z napisem „Messtischblatt"). Tam znalazłem m. in. niemiecki rezerwat nad jeziorem Kwiecko. - Te stare opracowania są przydatne, pokazują nam, jak nasze lasy się zmieniały na przestrzeni lat, pokazują dynamikę zmian drzewostanu. To umożliwia nam m.in. planowanie hodowlane w dalszej perspektywie - dodaje nadleśniczy. Q Geoportal Historia Geoportalu sięga roku 2005, kiedy Główny Urząd Geodezji i Kartografii rozpoczął realizację projektu GEOPORTAL.GOV. PL. Projekt ten był realizowany w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw 2004-2006. Głównym celem projektu GE0P0RTAL.G0V.PL była poprawa konkurencyjności przedsiębiorstw poprzez udostępnienie przedsiębiorcom on-line usług opartych o dane geoprzestrzenne, w tym o charakterze katastralnym oraz metadane. Powstał również portal internetowy: www.geoportal.gov.pl - pełniący rolę brokera, udostępniającego użytkownikom dane i usługi geoprzestrzenne. W 2009 roku został uruchomiony projekt będący kontynuacją i rozszerzeniem: GEOPORTAL 2 Mapy mogą być pasją Pani Agnieszka jest specjalistką w zakresie technologii informacji leśnej. Aktualnie tworzy m.in. mapy przestrzenne. Kwalifikacje zdobywała na studiach w Niemczech w Eberswalde. Wcześniej pracę inżynierską pisała z zagospodarowania turystycznego Nadleśnictwa Augustów (stamtąd pochodzi). Już wtedy zaczęła tworzyć różnego rodzaju mapy. Posłuchała koleżanek, zdała egzamin z angielskiego i zdobyła stypendium Erasmusa i wyjechała na studia do Niemiec. Agnieszka Kowalewska przy wykorzystaniu specjalnych programów przygotowała prezentację „Archeologia w lesie na podstawie Numerycznego Modelu Terenu". - Brzmi tajemniczo, ale tylko na początku - uśmiecha się nasza rozmówczyni i pokazuje nam wspomnianą prezentację, która momentami... mieni się wszystkimi kolorami tęczy - to przez tę różnorodność terenu i różnice w wysokościach. - Dzięki narzędziom, jakie są dziś dostępne, możemy zajrzeć do lasu, sprawdzić zagospodarowanie przestrzenne, a do tego poznać historię, bez wychodzenia zza biurka. Nadleśniczy włącza się od razu do dyskusji, wskazując poszczególne kolorowe elementy: - Tu widać dawne grodzisko, rowy, drogę dojazdową do grodziska i do tego coś, co pozwala uzyskać program - rzut przestrzenny grodziska - opisuje Jacek Todys to, co widać w rejonie, gdzie było grodzisko Kwiecko. - Wiódł do niego most główny, używany rzadziej, bo do celów ceremonialnych, a także drugi - używany na co dzień. Wprawne oko zauważy też w okolicy kurhany, aleteżrówprzeciwczoł-gowy, okopy, bunkry - jak tu w Polanowie - nadleśniczy pokazuje kolejną mapę, na której są widoczne drobne wypukłości i wgłębienia na szarym tle. Po tych wyjaśnieniach nawet laik już wie, co ciekawego znajdzie w polanowskich lasach. Albo np. elektrownia wodna w pobliskim Żydowie - w Lidarze, w rzucie przestrzennym, wygląda zupełnie inaczej niż w rzeczywistości. Wirtualny spacer po lesie - Do tego, gdy mamy jeszcze przy sobie telefon z Internetem i GPS, który nas prowadzi w terenie i wskazuje od razu, gdzie jesteśmy i możemy to porównać z mapami pokazującymi zagospodarowanie danego terenu w odległej przeszłości, to wówczas spacer po lesie nabiera zupełnie innego wymiaru - mówi Agnieszka Kowalewska. -Wiem to sama po sobie: gdy patrzę na dany teren, to od razu w wyobraźni oddzielam poszczególne warstwy, dociekam, co tu mogło być przed laty. Kto wie, może Nadleśnictwo w przyszłości na podstawie posiadanych opracowań i dostępnych map oraz programów przygotuje przestrzenną makietę terenu - byłaby to niewątpliwie ciekawa atrakcja m. in. dla turystów odwiedzających ten region. Jak skorzystać z Lidara? Dostęp do Geoportalu, do map wykonanych w technice Lidar, jest darmowy. W intemecie znajdziemy dokładny opis, krok po kroku, jak „badać" wirtualnie teren na monitorze komputera. To jest tak naprawdę łatwe do opanowania i nie wymaga specjalnie dużo czasu. Wystarczy dostęp do internetu i już można buszować po lesie w najbliższej okolicy. ► Elektrownia wodna w Żydowie w ujęciu topograficznym - z lotu ptaka ► To ten sam rzut - elektrownia w Żydowie - w ujęciu Numerycznego Modelu Terenu ► Kolejny element z oprać, autorstwa Agnieszki Kowalewskiej - rzut na grodzisko Gołogóra Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl Magazyn //21 o bez wychodzenia z domu geoportal .gov.pl PLIK WIDOK POMIARY WYSZUKIWANIA ► Ponownie elektrownia w Żydowie (dla zobrazowania możliwości, jakie daje technika i mapy Lidar) ^eoportaL gov.pl ma mmx mmm mmmmm M f ..?* / s» Ljmmrmrn ► Tu w Lidarze (technika cieniowania) możemy zobaczy ć ten sam teren, ale już po zdjęciu tzw. warstw -wodnych, drogi itd. $ Op is »□mm mm ® Ą**m ®D»S • OB « C3*S§ ««» g zalesienia, łąk, zbiorników £\Geoportal2 umożliwia połączenie zbiorów danych przestrzennych pochodzących z zasobów różnych organów państwowych w spójną całość, dostępną w formie elektronicznej poprzez Geoportal bazujący na interaktywnej przeglądarce map zawierającej narzędzia umożliwiające wyszukiwanie i analizowanie danych przestrzennych. Przygotowane rozwiązania, tworzone zgodnie z założeniami dyrektywy INSPIRE, zapewniają spójny dostęp do danych przestrzennych i usług zgromadzonych zarówno w krajowej jak i w europejskiej infrastrukturze informacji przestrzennych. Dodatkowo. Geoportal daje możliwość usprawnienia ochrony środowiska, wspomagania działania służb ratowniczych oraz zarządza-nia kryzysowego poprzez ułatwienie dostępu do informacji przestrzennych. Dzięki dostępnym aktualnie narzędziom możemy zajrzeć do lasu bez wychodzenia zza biurka Np. na ludzkietropy.pl możecie się dowiedzieć, że: 1. Należy wejść na stronę http://ma-py.geoportal.gov.pl/imap; 2. W prawym górnym rogu są trzy ikony w kształcie oka; trzeba kliknąć w największe; 3. Ukaże się tabela, na której trzeba kliknąć ikonę z napisem WNS; 4. Wyświetli się tabela o nazwie Dodaj Mapę. Zaznacz na niej opcję WMTS; 5. Następnie trzeba kliknąć na znak + przy wierszu Usługi Krajowe WMTS; 6. Kolejny krok - kliknij w wiersz ISOK Cieniowanie; 7. Kliknij przycisk Połącz; 8. Kliknij przycisk Dodaj; 9. Zobaczysz mapę Polski z naniesionymi na szaro mapami LIDAR; 10. W tabeli Zawartość Mapy odznacz opcję Wizualizacja BDO; 11. Powiększ mapę i ciesz się widokiem LIDAR. Prawda, że to proste? Miłego zwiedzania!#©® Messtischblatt r mmJ-~ „*' Jt fM fw* ■JlĄ i* #:* .i-*im; ./• , 5 *83&. ĆM MMMź r- ■» f v' ■ •• ■: X■■ i'-4 I PP&*. -4"« 4*. i' iw ;'łs s ' '# ».*X m^.V<,«%*WiSKr- - ► Rzut na fragment Koszalina w ujęciu poniemieckich map, które można znaleźć na polskiezamki.pl ? #.r.''A Iftfcf fi&7 - * °.f t £> < 'Wv.Y % ! t + Agnieszka Kowalewska jest specjalistką w zakresie technologii informacji leśnej; tworzy m. in. mapy 22// Krzyżówka www.gk24.pi • www.gp24.pi • www.gs24.pi ^^00^^2017 podmokły teren "V ryba słodkowodna pojazd jednośladowy zdener- karzeł, liliput "V polskie sztuczne włókno "i Ja( cz lort-tlu wiekowy mężczyzna "V białe płótno w kinie —V wiszące łóżko -> „Bo we mnie 1 jestpiosenka Kaliny Jędrusik przeciera kłody drąg strażaka -> komedia w reżyserii dramat Witkacego gniew kres życia >on-yka polski kurort nad Bałtykiem w tartaku pies ratowniczy blaga Mela Brooksa , \ 1 \ ł i 1 1 1 1 futerał na okulary chodak W w dorobku Lewandowskiego śpiewa-luiagda - \ łuk wsparty na filarach grecki Amor - 10 pies patrh łyczr ń rodzaj zapięcia 7 roślina jak kraj arabski > la 19 27 model forda jeleń wschodni jmi,ę Koz-miana, poety 31 21 lód na rzece kiepski obraz \ 0 tyczce - bydło rzeźne rewia rodzaj surduta - i j król z dramatu Szekspira port w Algerii wprawka muzyczna "V sytuacja bez wyjścia ciężarek murarza na datki wiernych święty byk egipski dokonany przez łupieżcę plik banknotów Mirosław, aktor wdzięk \ 9ory. w Azji 20 ł winny do potraw - \ 11 - \ osada wioślarska netto plus tara ... kul-szowa *«► ł \ ich dwoje 4 \ waluta Niemiec Włoch - wyspa jak model Seata - \ 2 czeka dżdżu para worków podróżnych - \ twarda 0 byt 5 Tosca-nini, dyrygent - śpi na grzędzie grecka Bogini zwycięstwa - 23 At dla chemika - dawny patrol wojskowy - sąsiadka Niemki - \ dowódca kozacki - ... King Cole zastrzeżenie w umowie pod dachem cyrku mieszka u stóp Wezuwiusza szerszeń lub pszczoła wieczne miasto z Koloseum drzewo, producent syropu 12 25 kolejna faza negocjacji - \ 4 wyrób z Tuty r ♦ d ER u 28 niezgrabna osoba rankiem na liściach 9 urząd ministra liche łóżko prycza białko na żelatynę okazywanie damie swojego uczucia imię Thompson, aktorki r \ 1 m U ł \ 14 głos. męski jasne w kuflu do towarzystwa - sfera, dziedzina działalności cukrowa góry przenosi rupiecie na śmietnisku „Szeregowiec fiim 3 fil [<• 1 u \ dawny rozpuszczalnik rodzaj upięcia włosów laba dla uczniów 1 \ 1 zakład z pilarkami - 29 \ 4 mała przenośna zasłona 22 karabin dawnej piechoty auto do transportu więcej niż si| dawniej pompował powietrze do miechów organowych jorąca wyspa z Hawaną r" łańcuch górski zK-2 r~ lichy płaszcz objaw przeziębienia - część OSODO- wości kurka, nioska żwiru u i ł ł 1 sportowa łódka - i 24 i stalagmit w grocie - \ 16 rzadki krewniak żyrafy wprawa — rzeka jak ryba - 6 spływa z gór - przebieg debaty powieść Nabo-kova autko na torze pasmo górskie U 13 Sowizdrzał - styl w sztuce - 26 biblioteczny rejestr - \ \ ł ciupa, areszt braki w kasie wasz- mość 1 rutyniarz - uchwyt ślusarski - 1 strój adwokata - 30 ma rzesze fanek imię Luba-szenki bożek z łukiem stolica Egiptu kartofel W l porośnięta trawą - tuczony warchlak - l chłopiec hotelowy 1 ~ 1 \ \ imię Stwosza wypełniona zakupami - 17 zaloty nie tylko majowe - 18 nocne widziadło - 15 metropolia Peru - r płynie przez Newcastle - rzucane przez wiedźmę i przemawia na wiecu - kosmetyczny strach artysty - wyspa koralowa - szczęście - 8 konferencja - 1 2 3 4 5 61 I7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 -1 126 27 28 29 30 31 Litery z pół ponumerowanych od 1 do 31 utworzą rozwiązanie - myśl Seneki. VOVMQO 3raiNUVKI V>łlNMI03Zdd flWaa Z :3INVZVlMZ0a Litery z pół ponumerowanych od 1 do 31 utworzą rozwiązanie - myśl Seneki. VOVMQO 3raiNUVKI V>łlNMI03Zdd flWaa Z :3INVZVlMZ0a Głos Dziennik Pomorza Piątek, 10 lutego 2017 www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl //23 Zakup nieruchomości to duże wyzwanie. Zwykle takich transakcji dokonujemy najwyżej kilka razy w życiu i dodatkowo przeznaczamy na nie oszczędności, jakie gromadziliśmy od lat. Dlatego warto dobrze sprawdzić mieszkanie, które zamierzamy kupić czytaj też na ww.strefabiznesu.pl Market To tylko na wszelki wypadek Przed wykupieniem polisy warto zwrócić uwagę na zapisy dotyczące sportów ekstremalnych Jerzy Szych jerzy.szych@polskapress.pl O tej porze roku populare stają się rodzinne wyjazdy w góry samochodem. Jeśli planujemy odbyć taką podróż, to przed wyjazdem powinniśmy upewnić się, że nasze auto jest dostosowane do odmiennych warunków zimowych. Przed wyjazdem należy sprawdzić poziom bieżnika, zużycie poniżej dopuszczalnej normy 4 mm kwalifikuje opony do wymiany. - W aucie nie może zabraknąć również apteczki, która powinna zawierać: wodę utlenioną, plastry, koc ratunkowy termoizolacyjny, rękawiczki, chustę trójkątną, gazy jałowe, małe nożyczki, środki przeciwbólowe oraz wszystkie przyjmowane przez nas leki - przypomina Marzena Walkowska, Przed wyjazdem warto zadbać o kupno odpowiedniego ubezpieczenia kierownik zespołu likwidacji szkód Centrum Odszkodowań DRB. Kierowcy, którzy planują wyjazdy na trasy górskie, powinni pamiętać o kupnie łańcuchów. Warto przećwiczyć ich zakładanie lub poprosić o pomoc wykwalifikowanego mechanika. Należy pamiętać, że w Polsce łańcuchy mogą być montowane tylko tam, gdzie nakazują to znaki drogowe. Przed wyjazdem warto zadbać także o kupno ubezpieczenia dla siebie i dzieci. Nasze pociechy objęte są podstawową ochroną ubezpieczenia NNW, którą zazwyczaj wykupujemy na początku roku szkolnego wraz z tak zwanym ubezpieczeniem grupowym. Ale takie ubezpieczenie nie gwarantuje pełnej ochrony za granicą. W takich przypadkach należy wykupić dodatkowe ubezpieczenie, w którego pakiecie powinny się znaleźć zapisy dotyczące: kosztów leczenia z sumą gwarancyjną min. 20 tys. euro; transportu górskiego; kosztów zakupu lekarstw, transport medycznego; powrotu do kraju ojczystego środkiem przeznaczonym do transportu chorych. W momencie, gdy doznamy kontuzji możemy starać się o wypłatę odszkodowania. - ► Nasze dzieci objęte są podstawową ochroną ubezpieczenia NNW, którą zazwyczaj wykupujemy na początku roku szkolnego wraz z tak zwanym ubezpieczeniem grupowym Osobie poszkodowanej przede wszystkim należy się odszkodowanie za doznany uszczerbek na zdrowiu, jak również może starać się o zwrot wszelkich poniesionych kosztów, ta- kich jak: zakup leków, dojazd do placówek medycznych czy rehabilitacja - wyjaśnia Marzena Walkowska. Przed podpisaniem polisy ubezpieczeniowej warto zwró- cić uwagę na zapisy dotyczące sportów ekstremalnych. - Większość ludzi uważa, że jazda na nartach czy desce snowboardowej nie jest sportem ekstremalnym, jednakże zdarza się, że z punktu widzenia towarzystwa ubezpieczeniowego są to sporty urazowe 0 wysokim ryzyku, które mogą być wyłączone z podstawowego pakietu ubezpieczenia. W takim przypadku, jeśli dojdzie do wypadku, osoba poszkodowana może nie uzyskać odszkodowania. Dlatego tak ważne jest, żeby dokładnie sprawdzić warunki ubezpieczenia przed wykupieniem polisy - dodaje Marzena Walkowska. W momencie, gdy dojdzie do wypadku, a my jesteśmy odpowiednio ubezpieczeni, to możemy strać się o wypłatę należnego nam odszkodowania. W tym celu powinniśmy przedstawić zebraną dokumentację: relacje świadków zdarzenia, opis sytuaqi lub notatka policyjna, wyniki badań 1 konsultacji medycznych, rachunki poniesione kosztów. Stosując się do wymienionych porad zadbamy o bezpieczeństwo i zdrowie naszych pociech, które w pełni będą mogły wykorzystać uroki białego szaleństwa. • O Więcej w Internecie 0 finansach, marketingu, gospodarce 1 handlu czytaj na: www.strefabiznesu.pl galeria handlowa ! fntef