& i «C*
C
a 1
WWW*
III PLENER
KOSZALIŃSKI
cffriid ano dzfeń
Wiadomo nie od dziś, że nic tak ludzi nie rozpieszcza jak względny dobre byt rtie wspominając o luksu-ie. Hartują się, zapomina ą o czasach, kiedy chadzało się z motyką na Księ życ i zaczynają chcieć bóg wie czego. Toteż twórczym optymizmem, napaica oburzenie jednej z gminnych spółdzielni w słupskim po wiecie, która spokojnie, acz zasadniczo odparowała zarzuty jakoby w podległym jej sklepie nie było chleba. Owszem, odpowiedziano, nie byłom ale jest, a że ludzie chcą mieć zaw sze świeżv chleb, to już przesada.
Rolnicy, k+órzy mieli pre tensje do geesu o brak chle ba (nawet czerstwego) zgło sili je w złym czasie. No bo przecież trwajai żniwa. Wszyscy tylko mówią i dy skutują o tym jakby tu uchronić każdy kłos przed
zniszczeniem, obvwat'cle nie sypiajo po nocach z o-bawy, czy aby znów me wtrośnie kosztowny import — słowem batalia, o-fensyyju. W tych warunkach vretensje c chlebi w uodatku zawsze świeży, są przejawem defetystycznych t^astrojów.
Naród nasz a zieli się pa dwie zasadnicze grupy:
a co
DC
O
DZIŚ W NUMERZE: „Szkoło, gdy cię wspominam" — str. 3, Osieki — str. 4, Portret rodzinny — str. 5, „Bieguny" — str. 7.
Dzisiaj, w sobotę witamy w Koszalinie uczestników III Pleneru Koszalińskiego, malarzy, krytyków i teoretyków sztuki. W niedzielę, w godzinach popołudniowych, z udziałem przedstawicieli władz i instytucji, odbędzie się w Osiekach uroczystość otwarcia tradycyjnej imprezy malarskiej.
Plenerom koszalińskim poświęcamy artykuł na stronie 4.
KOSZALIN
LAT
OSIEMDZIESIĄTYCH
SMUKŁA sylwetka latarni morskiej, której charakterystyka świa tła wprowadzona została dopiero do nowego wydania locji Bałtyku, wyraźnie odcina się od ciemnego tła wysokich so sen. Silne światło niesie w morską przestrzeń przyjazne mrugnięcia. Na ich znak nawigatorzy zmieniają kurs i prowadzą swe statki prosto w obramowany nowoczesnymi falochronami kanał portu na Jamnie. Na wprost wejścia, na południowym brzegu, rozlokowały się doki stoczni remontowej i pochylnie stoczni produkcyjnej, a po ich zachód niej stronie długie nabrzeża portu rybackiego, uzbrojone w liczne urządzenia przeładun kowe. Przy nich to właśnie trwa wyładunek dwócn tra-wlerów-przetwórni, które powróciły z dalekich łowisk Labradoru. Od burt statków, ukrytymi w nabrzeżach transporterami taśmowy mi, suną do komór chłodni składowych kartony wypełnio ne rybami. •
Jest późny wieczór. Na południe od portu jarzy się sze roka rzeka świateł 120-tysięcz nego miasta. Na dachach wie żowców nowoczesnego śródmieścia błyszczą różnokolorowe neony. Przed nimi jeszcze, w sąsiedztwie portu, rozświetlone hale produkcyjne wyznaczają rejon nowej dzielni cy przemysłowej. Jest ich kil kanaście. Ponad nimi wznosi się olbrzymi korńin elektrociepłowni dostarczającej ener gii elektrycznej dla portu, stoczni i zakładów przemysło wych oraz całą pajęczyną pod ziemnych rurociągów ciepło dla miasta.
Koraliki lamp rtęciowych wyznaczają nowe arterie ko-
munikacyjne. Po północnej stronie toru kolejowego bieg nie główna trasa przelotowa ze wschodu na zachód. Wyła nia się z północnej strony Góry Chełmskiej, przechodzi wiaduktem nad linią Kolejową i omija zachodnią dzielni cę miasta od strony północnej i zachodniej.
gą państwową II kl łączącą Koszalin z Poznaniem.
Koszalin jest miastem skła dającym się z kilkunastu osie dli. Dawne śródmieście zdegradowane zostało do jednej z dzielnic peryferyjnych. Centrum miasta przeniosło się w okolice ul. Młyńskiej. Tutaj zbudowano główny ośrodek handlowy i usługowy, powsta ło wiele budynków administracyjnych. Szybkie odry — autobusy zabierające po 100 pasażerów — zapewniają sprawną komunikację ze wszystkimi dzielnicami miasta. Ośrodek portowy obsługują kursujące co kilka minut wagony motorowe. Dodat kowa linia, stanowiąca odgałęzienie od trasy kolejowej łączącej dworzec z portem,
Druga główna trasa komu- prowadzi do Mielna, gdzie nikacji lądowej biegnie od por przez cały rok czynne są lotu na południe wzdłuż rzeki kale rozrywkowe.
Przecina
Dzierżęcinki. Przecina nowe śródmieście i łączy się z dro
(Dokończenie na str. 5)
i:" v
mmi
/
Szarża
i AZWA — szarża — jest właściwie umowna. *Do historii przeszło przecież nie tylko uderze
Inie szwadronu por. Mieczysława Spisackiego spieszącego na odsiecz ułanom broniącym się na wieży w Wielbokach i w domku obok9lecz
} s
terminem
Spółdzielnia pracy rybołówstwa morskiego „Łosoś" w Ustce 26 sierpnia wykonała miesięczny plan połowów, o-dławiając zamiast 149 ton — 152 tony ryb, .miesięczny plan produkcji konserw — 29,5 tony tj. o półtora tony więcej niż przewidywano oraz plan wędzenia ryb.
Gratulujemy sukcesu.
także walka artylerzystów, piechurów i zwiadowców, którzy bagnetem i szablą torowali sobie drogę przez wieś. Z Rudek poderwali się do walki wszyscy: kierowcy, sanitariusze, sztabowcy.
Wachmistrz ułanów (podczas walk przed dwudziestu laty jeszcze plutonowy) Teresa Kucenko prowadzi nas po polu bitwy. Wówczas, w godzinę po walce, wpadła do Wielboków. Pokazuje wieżę transformatorową. Na niej była radiostacja 2. pułku kawalerii z całą obsługą. Bronili się bohatersko, natarczywie wzywali pomocy. „Wisła" — taki był kryptonim radiostacji — błagała o amunicję dla walczących. Radziści celnymi salwami razili hitlerowców, sami ginęli.
W domu, podobnym do dworku, walka toczyła się juz na ganku. Prawie w przedpokoju sztabu 2. pułku kawalerii. Tu, na tych schodkach 8 mówi wachmistrz Teresa — leżał stos trupów. Polegli tu polscy żołnierze w i cy padzie, którym chcieli odeprzeć napór hitlerowców.
Kilkadziesiąt metrów wiejskiej ścieżki, od wieży do dwor ku zasłane były ciałami. A obok w stodole, dwóch zmordowanych ponad ludzkie siły ułanów, przespało całą bitwę... Takie są prawa i paradoksy wojny.
Na polu bitwy sprzed dwudziestu laty będzie pełno starych, frontowych mundurów, pełno żołnierzy, którzy uczestniczyli w historycznej, ostatniej szarży polskiej kawalerii.
Na polu dawnej bitwy będzie pełno dzieci i młodzieży. I tej, która półszeptem dopytywała wachmistrza Teresę o szczegóły bitwy, i tej która pozostałe jeszcze w lesie ułańskie groby ozdobiła na niedzielę kwiatami, i tej — 2 pobliskiej Swierczyny — która ostrożnie, jakby z nabożeństwem wnosiła do swojej nowej szkoły książki z biblioteki. Tej szkoły, która nosić będzie imię: żołnierzy 1. Warszaioskiej Dywizji Kawalerii odznaczonej Krzyżem Grunwaldu.
Tekst i zdjęcia: W. VOGEL
pierwsza to ci, którzy widzą wielkie problemy, o-raz zasadnicze, istotn ? sprawy. Druga zaś to ci, którzy nie wiadomo czemu zajmują się roztrząsaniem drobiazgów w rodzaju „bochenek świeżego chlebaPewien współczesny polski poeta napisał w związku z tym, że ci, którzy kochają ludzkość zapominają o człowieku, a ci którzy mówią o miłości, na ogół nie potrafią naprawdę kogoś pokochać.
Przejawem takich przeciwstawnych stanowisk jest np. w Krszalinie fakt, że do niektórych sklepów położonych przy pryncy-pc Inej ulicy masło i sery dowozi się już w godzinach przedpołudnioipych. Ludziom spieszanym się do pracy — a są Cacy, którzy muszą zameldować się o godz. 8. czy nawet 7. — poleca się odżywczą skądinąd i pozbawioną zabójczego ładunku cholesterolu — margarynę. I znów przykrość. Ktoś z odpowiedzialnych czynników jest z pewnością zajęty problemem „masy towarowej" na potrzeby społeczeństwa, o-czywiście, a niewdzięczni osobnicy miast docenić ów wysiłek, klną na brak kost ki masła, w określonej go dżinie.
Rację miał widać pewien mężczyzna, w chwili gdy zepsuł się autobus jaĄący z Koszalina do Złotowa i pasażerowie zamienili sią w autostopowiczów. Kolega owego pana najpierw wszedł do jakiegoś stara, a potem zeszedł, bo jak twierdził, leżały tam jakieś beczki i nieicygodnie było by jechać. Więc mężczyzna mu przygadał: w czter dziestym piątym roku toś 25 kilometrów na piechotę zasuwał, a teraz beczka ci przeszkadza!
Mięczak
(zetem)
Społk
anse
:: :< X: * >
.mmmmm
z premierem
HANOI
Dnia 26 sierpnia prezes Rady Mi nistrów DRW, Pham Van Dong przyjął przedstawiciela Polskiej Telewizji, red. Jerzego Tepli i u-dzielił mu wywiadu z okazji zbliżającego siQ święta narodowego DRW. Spotkanie upłynęło w serdecznej i przyjaznej atmosferze.
Tego samego dnia w KC Wietnamskiej Partii Pracujących przyjęty został wysłannik Agencji Robotniczej, red. Jan Mar. W toku rozmowy poruszone zostały główne problemy działalności Wietnamskiej Partii Pracujących w obecnej sytuacji ogólnokrajowej walki przeciwko agresji amerykan skiej.
„Phjń p<
r*
imrnHHrir 'n11111 iiuiiiiiiiiii|iwiiiiiiiiiMiiiiBiiiiriTTTTiTiiwm»nm»BBiinMBiMMi
"i 1 M/
Wodowanie „Kołobrzegu II"
— Halo, Warna?
— Tak, słucham. Tu Jerzy Adamczewski z Polskiego Rejestru Statków.
— Prosimy o informację z przebiegu wodowania naszego statku „Kołobrzeg II".
— Wodowanie odbywa się dopiero dziś (piątek). Ale chrzest statku nastąpił w czwartek, kilka minut po godzinie 19. Na tę uroczystość przybyli: ambasador PRL w Bułgarii — Ryszard Nieszporek, radca handlowy amba sady, przedstawiciele władz partyjnych i miejskich Warny i oczywiście przedstawiciele dyrekcji PŻM.
Matką chrzestną statku była mieszkanka Kołobrzegu — Krystyna Gawlik. Dokonała ona obowiązującej w tym przypadku ceremonii rozbicia butelki szampana o burtę statku.
Jak wspomniałem wodowanie odbywa się ze względów technicznych dzisiaj. Naszym zdaniem i zdaniem budowniczych ze stoczni im. G. Dymitrowa, „Kołobrzeg II* wypłynie w próbny rejs albo pod koniec bieżącego roku. albo na początku 1966 roku.
f- Dziękujemy, Życzymy powodzenia, (sm)
Str. 2
GŁOS Nr 206 ?4032)<
Centralna uroczystość
otwarcia roku szkolnego 1965166
odbędzie się w Szczecinie
e WARSZAWA (PAP)
Za kilka dni młodzież szkolna w całym kraju rozpocznie nowy rok nauki — 1965/66.
1 września o godz. 9 w pro- rego, również rozpoczynającej
gramie I Polskiego Radia wy jubileuszowy, 20, rok pracy w
głosi przemówienie do mło- Polsce Ludowej.
dzieży minister oświaty Wa-
cław Tułodziecki. 31 sierpnia br. również o godz. 9 zostanie nadane przez radio przemówienie ministra do nauczycie li.
Centralna uroczystość otwar cia nowego roku szkolnego z udziałem ministra oświaty W. Tułodzieckiego odbędzie się w Szczecinie. Uczestniczyć w niej będą uczniowie Liceum Ogólnokształcącego im. Curie--Skłodowskiej, które obchodzi 20-lecie swego istnienia oraz Szkoły Podstawowej nr 1, no szącej imię Bolesława Chrob-
W BONN NIEZADOWOLENIE
Wielka Brytania wycofuje rakiety atomowe z NRF
• LONDYN. BONN (PAP)
Rzecznik brytyjskiego ministerstwa obrony potwierdził, że pod koniec przyszłego roku brytyjska armia Renu nie bę dzie dysponowała już żadną bronią nuklearną. Władze woj skowe powzięły bowiem decy zję wycofania z uzbrojenia, pod koniec 1966 roku, rakiet typu „Corporal", wyposażonych w głowice atomowe. W rakiety te, uzbrojone są obec nie niektóre oddziały brytyjskie na terenie NRF.
Według doniesień z Bonn, decyzję brytyjskich władz woj skowych uważa się za posunięcie niekorzystne dla planów Bonn, i rozpatruje się ją na szerszym tle politycznym w powiązaniu z przebiegiem rokowań genewskich w sprawie rozbrojenia, wyrażając z tego powodu zaniepokojenie.
Dopiero w 1966 r. rewizje procesu frankfurcki eg)
• BONN (PAP)
W związku z zapowiedzianą rewizją procesu frankfurckiego w odniesieniu do ośmiu spośród 20 wyroków, na żądanie prokuratury zachodnio-niemieckiej, trybunał federał ny w Karlsruhe poinformował że nowy proces rozpocznie się dopiero latem 1966 roku. Ter min wcześniejszy jest niemoż liwy ze względu na szeroki za sięg postępowania sądowego w tym wypadku-
Sprawa reprezentacji
ChRL w ONZ
• NOWY JORK (PAP)
Grupa przedstawicieli 9 kra jów wniosła formalnie na po rządek dzienny XX sesji Zgro madzenia Ogólnego NZ specjalny punkt pt. „Sprawa reprezentacji Chin w ONZ o-raz przywrócenia praw Chińskiej Republice Ludowej". Wnioskodawcami w tej spra wie są delegacje: Albanii, Algierii, Kambodży, Gwinei, Ma li, Rumunii, Ghany, Burundi i Konga-Brazzaville.
W ONZ oczekuje się, że li sta wnioskodawców się zwięk szy. Obserwatorzy w ONZ z wielkim zainteresowaniem o-czekują debaty nad tym wnio skiem.
Czy „Proton-1"
rozszyfruje tajemnicę PROMIENI KOSMICZNYCH ?
® MOSKWA (PAP)
WYBITNY fizyk radziecki Siergiej Wicrnow pisze w ,PRAWDZIE", że zainstalowanie na sputniku „PRO TON-1" wysokiej jakoś-i aparatury do rejestrowania kwantów gamma stworzyło podstawy nowej nauki: GAMMA-ASTRONOMII. Badania promieniotwórczości gamma w Kosmosie oznacza rozpoczę cie nowego etapu w poznaniu wszechświata.
Uczony donosi, że z pokła- Na „Protonie-l" donosi u-du ,^Proton-1" napływa ogrom czony prowadzona jest reje-na ilość informacji, których stracja elektronów, wyzwala-opracowame zajmie wiele cza jących się z różnych źródeł, su. Jednakże już dzisiaj pierw istniejące w Kosmosie natu-sze dane doświadczalne o e- palne akceleratorv cząstek nergetycznych ośrodkach zdolne są zaopatrzyć w ener-wskazują, ze są one wielkości gję nje tylko jądra atomów, tysiąca miliardów elektrono- £ie ? elektrony. „Kiedy dowie
wolt.
Stan oblężenia
w Seulu
* PARYŻ (PAP)
W Seulu z chwilą kiedy woj sko objęło kontrolę nad miastem w celu uśmierzenia trwających tu od kilkunastu dni demonstracji studenckich panuje praktycznie stan oblę żenią — donosi agencja Fran ce Presse.
Władze seulskle zamknęły Uniwersytety oraz nakazały usuniecie z uczelni organizato rów^ demonstracji z ostatnich ośmiu dni. Wojsko plądruje wyższe uczelnie, mimo gwałtownych sprzeciwów studentów.
W ostatnich dniach Seul był widownią gwałtownych iemonstracji przeciwko rządo wi Pak Dżong IIyi oraz przeciwko tzw. normalizacji stosunków Japonia « Południowa. KarctL
my się, jakie są składniki pro mieni kosmicznych — czytamy w „Prawdzie" — to w znacznym stopniu zrozumiemy, w jaki sposób zbudowane są kosmiczne akceleratory".
Profesor Wierno w zaznacza, źe zainstalowana ną JProto-nie-1" skomplikowana apara tura pozwoli przeprowadzić dokładną analizę promieni ko smicznych wysyłanych przez Słońce. Jest to bardzo ważne dla bezpieczeństwa międzyplanetarnych podróżników.
Moskwa kwiatami i serdecznością
powitała prezydenta ZRA Nassera
* MOSKWA (PAP1)
WPIĄTFK w godzinach południowych przybył z wizytą oficjalną do Moskwy prezydent ZRA Gamal Abdel Nasser.
Na lotnisku wnukowskim był do Moskwy na pokładzie prezydenta Nassera witali: L. specjalnego samolotu, który Breżniew, A. Kosygin, A. Mi został w powietrzu powitany kojan, A. Szelepin, A. Gromy przez siedem samolotów ra-ko, marszałek R. Malinowski dzieckiego lotnictwa wojskowe oraz inni przywódcy partii i go. »
członkowie rządu ZSRR. Delegacja mieszkańców sto
towi Nasserowi wiązankę kwiatów.
Prezydent G. A. Nasser, L. Breżniew i A. Mikojan udali się z lotniska otwartym samo chodem na Kreml. Na całej trasie z lotniska do miasta li cznie zgromadzeni mieszkańcy Moskwy witali serdecznie pre zydenta Nassera i przywódców radzieckich, wznosząc o-krzyki na cześć przyjaźni mię
Prezydent G. A. Nasser przy licy ZSRR wręczyła prezyden dzy ZRA i ZSRR.
• NOWY JORK (PAP)
Oczekuje się tu decyzji, czy lot wehikułu będzie kontynuowany (do 8 dni) czy też kosmo nauci powrócą na Ziemię o 1 dzień wcześniej, to jest w sobotę rano. Usterki jakie ostatnio zaobserwowano na wehikule kosmicznym w bateriach i w urządzeniach sterowniczych okazały się poważniejsze, niż pierwotnie sądzono.
O godz. 13.07 gmt (14.07 cza su warszawskiego) kosmonauci amerykańscy przebywali na
orbicie 119 godzin i 7 minut — . .
bijąc w ten sposób rekord,u- Charles Conrad zakończyli 84 żenią lotu statku „Gemini-5 stanowiony przez kosmonautę okrążenie Ziemi przelatując o- do niedzieli, tak aby kosmo-radzicckiego, płk. Walerego gółem przeszło 3 min kilome- nauci mogli dokonać 121 okrą-Bykowskiego, na pokładzie trów. Mają oni zezwolenie na żeń Ziemi, ma być powzięta statku kosmicznego „Wostok- dokonanie 107 okrążeń Ziemi przez ośrodek kierowania lo--5" w czerwcu 1963 r. — zamiast 121 pierwotnie za- tami kosmicznymi w Houston
O godz. 6.35 w piątek rano planowanych. — w sobotę rano.
kosmonauci Gordon Cooper i Ewentualna decyzja przedłu
G. Cooper i Ch. Conrad noiuumi kosmicznymi rekordzistami
„GEMINI - 5"
Mona 107 okrążeń Ziemi
czy 121 pierwotnie zaplanowanych?
Mnoicą się ataki partyzantów
Trwa brutalne bombardowanie DRW
LONDYN • NOWY JORK (PAP)
dze. Odsiecz ta wpadła w zasadzkę partyzantów i została zatrzymana.
Partyzanci po zniszczeniu posterunku przy pomocy moździerzy zaatakowali w jakiś czas później miasto Binh Chanh, zadając tamtejszej za-
W Wietnamie Poludnlo- . , . .
wym nastąpiły dalsze ataki wojsk sajgonskich lezący za- lodzę poważne straty. Po wysil patriotycznych. Lotnie- ledwie o 14 km od stolicy. konaniu zadania bojowego par two amerykańskie kontynu- otrzymaniu informacji o tyzanci wycofali się do dźun-•wato terrorystyczne naloty rozpoczęciu walki — dpwódz- gli. Warto przypomnieć, że był na DRW. Strategiczne bom- two sajgońskie wysiało do te- to już drugi atak partyzantów bowce USA ponow- So rejonu dużą grupę, wojsko- w ciągu ub. miesiąca na te po nie zbombardowały tzw. stre wą na pomoc oblężonej zało- życie wojsk sajgońskich.
D" koło Sajgonu.
Rząd DRW zaprotestował przeciwko zbombardowaniu przez samoloty USA tamy w Banh Thath oraz szpitala w Vong Bi.
Komentator „Prawdy" o-kreślił jako zbrodnię przeciwko ludzkości bombardowanie przez samoloty TJSA tam i elektrowni w DRW. O LONDYN (PAP) Korespondent agencji Reutera donosi z Sajgonu, że w piątek partyzancka grupa szturmowa zaatakowała i zdobyła posterunek wojskowy
NOWE ROZPORZĄDZENIE PREZYDENTA JOHNSONA
Małżeństwo albo wojsko
* WASZYNGTON (PAP)
Jak donoszą agencje prasowe, prezydent Johnson podpisał nowe rozporządzenie, na mocy którego młodzi Amerykanie w wieku od 19 do 26 lat, którzy nie wstąpią w związek małżeński w ciągu najbliższych 24 godzin, będą podlegać służbie wojskowej. W ostatnich miesiącach' zanotowano w Stanach Zjednoczonych gwałtowny wzrost liczby młodych małżeństw, gdyż wielu Amerykanów pragnęło tą drogą uniknąć powołania do armii i udziału w woj nie wietnamskiej.
ROZMOWY W. ROCHETA W PRADZE
Zgodność poglądów
* "ACA (P~P)
P*iju.NĄ zgodność poglądów na aktualne zagadnienia światowego ruchu robotniczego i komunistycznego oraz na zagadnienia mieizynaroda-we osiągnięto podczas odbywającej si~ ^rr." rozmowy przywódców Ko-munistyc c' I .^rfc!' C --chbs!cwacU I Francuskiej I*artii Komunistycznej.
Ja": .^nesi Czechosłowac ka Agencja Prasowa CTK, w spotkaniu wzięli udział: I sekretarz KC KPCz — A. Norotny, sekretarz KC KPCz — 3endrych, goszczący w CSRS sekretarz generalny 7rK — W7, "deck Rochet i sekretarz KC FPK — Ro'~nd Leroy.
Kanado nie wyśle
swych wojsk do Wietnamu
* NOWY JORK (PAP)
Z Ottawy donoszą, że premier rządu kanadyjskiego Lester B. Pearson oświadczył na konferencji prasowej, iż Kanada nie wyśle swych wojsk do Wietnamu Południowego. Istnieje natomiast projekt wysłania do Wietnamu Południowego ekipy lekarzy kanadyjskich, względnie wyposażenia szpitala polowego.
I
ODMOWA
* MEKSYK (PAP)
Jak informuje Prensa Lattna, rząd meksykański nakazał statkowi handlowemu „EL MEXICANO", aby wyładował w kalifornijskim porcie Long Bcach 6 tys. ton broni amerykańskiej, przeznaczonej dla Południowego Wietnamu. Statek ten, należący do towarzystwa meksykańskiego, został wynajęty przez agencję nowojorską. Meksykańskie ministerstwo marynarki i spraw zagranicznych stwierdziły, że statki meksykańskie obowiązuje zakaz transportowania materiałów wojennych wszelkiego rodzaju do jakiegokolwiek kraju. Zgodnie z tym zakazem „EL MEXICANO" zmuszony został do odwiezienia broni z powrotem do USA.
mierć na szosach
ROZMOWY PRZYJACIÓŁ
• MOSKWA
I sekretarz KC KPZR L. Breż niew przyjął w piątek delegację Zgromadzenia Narodowego DRW z członkiem Biura Politycznego KC Wietnamskiej Par tii Pracujących Hoang Van Hoanem na czele. L. Breżniew odbył z Hoang Van Hóanem szczerą, przyjazną rozmowę.
• MOSKWA
I sekretarz KC KPZR L. Bre* niew przyjął I sekretarza KC KP Niemiec M. Reimanna, który przebywa w ZSRR na odpoczynku. W czasie spotkania omówione zostały problemy nurtujące obie partie oraz niektóre aspekty sytuacji międzynarodowej i zagadnienia związane z międzynarodowym ruchem komunistycznym.
ZA 60 DNI OBRADY
Algieria
przygotowuje drugi
BANDUNG
Jf PARYŻ (PAP)
KORESPONDENT AFP donosi z Algieru, iż rząd algierski kontynuuje aktywne przygotowania do drugiego Bandungu.
15 delegacji algierskich jest obecnie w trakcie wizyt zwią zanych z przygotowaniami do konferencji: minister informa cu Bumazi bawi w Tanzanii, minister oświaty Taleb w Libanie, minister sprawiedliwoś ci Epdzawi w Nigerii, minister spraw wewnętrznych Me deghri w Tunezji, minister fi nąnsów Ahmed ICąid w Maroku, minister rolnictwa Mah sas w Jugosławii, minister sta nu Bitat w Chinach, min. do spraw religii muzułmańskiej Saaduni w Libii i Somalii, minister zdrowia Haddam w Malawi, minister do soraw młodzieży Mahmud na Bliskim Wschodzie, Jazid w Liberii, a ^łk Zbiri w ZRA. Rząd algierski jest już prawie gotów do przyjęcia sekretarza generalnego ÓNZ U Thanta i tych spośród 65 szefów państw, którzy cdr>owiada.iąc na zaproszenie Algierii przybędą za 60 dni na konferencję.
Z Aten
w
m
telegraficznym
# WROCŁAW (PAP) nę jezdni i zderzył się z jada- oba zderzone samochody, tara
W miejscowości Domasław cym w przeciwnym kierunku sujące przejazd na szosie,
koło Kobierzyc na Dolnym Ślą samochodem żuk. Wskutek wpadł swoim samochodem na
sku wydarzył się tragiczny w zderzenia samochód włoskiego żuka i zepchnął go do przy-
skutkach wypadek samochodo turysty został całkowicie zni drożnego rowu. Na szczęście
wy. Turysta włoski — Bostala szczony, a jego kierowca po ani Pazzagli ani jadący z nim
Tacchinetti, jadący samocho- przewiezieniu do szpitala we pasażerowie nie odnieśli więk
dem alfa-romeo od Wroc- Wrocławiu zmarł nie odzy- szych obrażeń.
ławia w kierunku granicy pań skawszy przytomności. Prokuratura powiatowa we
stwa w Słonem, na - zakręcie,- W momencie wypadku za sa Wrocławiu prowadzi dochodzę
obok wsi Domasław zjechał mochodem alfa-romeo jechał nie dla ustalenia sxrzyczyu ka
nagle, ż przyczyn dotychczas inny turysta włoski Osvaldo ta^trofj.
232tnfcaycłv m Iśwą stecę PazzagU, Próbuj ^jfXQQtaflAv
NACJONALIZACJA
• MEKSYK
Rząd meksykański wykupił ostatnią prywatną linię kolejową w Meksyku. Jest to kolej Nacozari — Sonora długości 13o km, otwarta dla ruchu jesz cze w 1899 roku. Wszystkie po-zoertałe linie kolejowe w Meksyku zostały upaństwowione w ciągu ostatnich 25 lat,
INCYDENTY ,
• LONDYN
Brytyjski okręt wojemty wy słany został na Morze Północne w związku z doniesieniami o całej serii incydentów między rybakami szkockimi a zachodni on iemieckimi i holenderskimi.
BILANS POWODZI
• RIO DE JANEIRO
Liczba osób pozbawionych dachu nad głową w wynSku o-Btatniej powodzi w południowych stanach Brazylii sięga już 100 tys. Zanotowano 20 ofiar feniertelri ych.
Szanse
na przetrwanie
rzqau Orimołcosa
coraz mniejsze
• ATENY (PAP)
Debata w parlamencie grec kim wskazuje, że szanse rządu Cirimokosa na uzyskanie votum zaufania zmniejszają się z każdym dniem.
W trzecim dniu debaty prze wodniczący partii postępowej iMarkenzinis oświadczył, że jego partia będzie głosować przeciwko nowemu premierowi. Opowiedział się on za rzą dem „szerszej współpracy na rodowej" jako jedynym wyjściem z obecnego kryzysu. Par tia postępowa przy obecnym układzie sił w parlamencie greckim odgrywa ważną rolę i głosy jej członków mogą za decydować o losie obecnego rządu.
Mgr
Leonowi Stopce
wyrazy głębokiego współczucia
z powodu zgonu Małki
składają
DTREKCJA
I RADA ZAKŁADOWA KOSZALIŃSKIEGO ZARZĄDU Al* TEK
GŁOS Nr 208 (4032)«
Str. 3
Ponad 16 tys. ton zbóż w magazynach
£ (Inf. wł.)
Z każdym dniem wzrasta tempo dostaw zbóż do magazynów geesów i PZZ. Do 27 bm. punkty skupu przyjęły o-koło 16 tys. ton zboża, w tym od pegeerów ponad 14 tys. ton, a z gospodarstw chłopskich około 2 tys. ton. Jeśłi na początku bieżącego tygod nia dostarczano dziennie do 1000 ton ziarna, to obecnie punkty skupu nabywają już około 1800 ton.
W dostawach zbóż z tegorocznych zbiorów przodują pegeery, które do sprzętu plo nów, zwłaszcza żyta i pszenicy ozimej wykorzystały kom bajny. Pisaliśmy o dobrej pra cy tych maszyn w powiatach świdwińskim, wałeckim i zło towskim. I właśnie w tych powiatach gospodarstwa państwowe dostarczyły do magazynów PZZ już około 8 tys. ton zbóż konsumpcyjnych. Po dobnie jest z gospodarstwami chłopskimi. Najwięcej ziarna, bo ponad 1000 ton sprzedali rolnicy w powiatach wałeckim, złotowskim i kołobrzeskim. Przede wszystkim dlatego, że bardziej wszechstron nie wykorzystują oni zestawy maszyn kółek rolniczych i w wielu przypadkach do sprzętu zbóż zastosowali kombajny wypożyczone z pegeerów.
Nadal trwa skup rzepaku.
W magazynach PZZ i przemy słu tłuszczowego znajduje się już około 15 tys. ton nasion tej rośliny oleistej, w tym 13,5 tys. ton z gospodarstw państwowych. Warto dodać, iż w ub. roku koszalińskie pegeery sprzedały ogółem o-koło 9 tys. ton rzepaku. Licz by te najlepiej świadczą iż tegoroczne zbiory rzepaku są dobre, w niektórych gospodarstwach wynoszą nawet ponad 30 q nasion z ha. (ś)
Archon Raphael
W sailing'u drukowanym przez hamburskie pismo „Hamburger Hafen — Nachrichten und Schiffs drukowano informację że statek o obcej dla nas nazwie „Archon Raphael" należy do Polskich Linii Oceanicznych.
Wbrew pozorom, nie by ło w tym żadnej pomyłki. Nasz największy armator — Polskie Linie Oceaniczne, mimo że stale powiększa swoją flotę, nadal ma kłopoty z obsługą wszystkich linii.
PLO, aby wywiązać się z przyjętego na siebie obowiązku, wydzierżawiły sta tek bandery panamskiej. Zabrał on sporą partię drobnicy.
„DAR KOSZALINA"
w Londynie
(Inf. wł.)
Niedawno informowaliśmy o wypłynięciu jachtu „Dar Koszalina" w dalekomorski rejs. Wczoraj otrzymaliśmy z Londynu widokówkę z pozdro wieniami od żeglarzy.
„Serdeczne pozdrowienia dla Redakcji i Czytelników „Głosu
Koszalińskiego" z rejsu do Lon dynu przesyła załoga jachtu „Dar Koszalina".
Pozdrowienia podpisała cała „siódemka" naszych żeglarzy.
Dziękujemy im za pozdrowienia, przekazując je jednocześnie Czytelnikom naszej gazety. (el)
Komisje WRN pracują
Zaopatrzenie i gospodarka morska
# (Inf. wł.)
Komisja Gospodarki Morskiej i Wodnej WRN obrado wała wczoraj nad sprawozda niami swych członków, którzy przeprowadzili kontrolę inwestycji prowadzonych na wybrzeżu przez Koszaliński Urząd Morski oraz zapoznała
się z realizacją postulatów zgłoszonych podczas kampanii wyborczej.
Na wspólnym posiedzeniu Komisji Zaopatrzenia Ludno ści WRN z udziałem przewód niczących komisji PRN omawiano problemy zaopatrzenia ludności w bieżącym roku i plany na rok przyszły, (wł)
35. nr „Tygodnika Morskiego"
W kioskach „Ruchu" ukazał się w sprzedaży nowy 35. numer „Tygodnika Morskiego". Ludmiła Toporowicz za poznaje czytelników z nadmorską miejscowością Dziwnów, który „pachnie rybą". Józef Pałkiewicz przypomina różne epizody rocznej żeglugi motorowca „Boginka" po wodach Zatoki Gwinejskiej. Dy rektor Departamentu Kadr w Ministerstwie Żeglugi Czesław Nowacki omawia próbie my szkolnictwa zawodowego przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego.
Problem remontu statków omawia red. Piotr Kraak w artykule pt. „2 procent =
C
dwa 10-tysięczniki", a zagad nienie współzawodnictwa pra cy w rybołówstwie morskim — redu Kazimierz Ziemiański w artykule pt. „Rok bez koncepcji". „Założenia progra mowe i... co dalej" — to tytuł artykułu o działalności Klubu Morskiego w Szczecinie.
„Duch w tunelu" — to }ed na z licznych historii marynarskich opowiedziana przez red. Tadeusza Borysiewicza.
Numer zawiera informacje z gospodarki morskiej w kra ju i na świecie, listy do redakcji, pozycje statków na morzach oraz magazyn rozmaitości.
(Kiedy zadźwięczy pierwszy dzwonek w nowym roku okólnym. Leon Wysiecki nie wejdzie do klasy, nie stanie za nauczycielskim stołem, nie ogarnie wzro kiem jasnych i ciemnych głów TRZECIEGO już pokolenia, jakie zna w tej wsi, nie powie uroczystym nie co głosem: „Zaczynamy" Jestem jednak pewna, że z wieloletniego nawyku patrzeć będzie przez okno lub wyjdzie na próg domu, b y odprowadzić wzrokiem gromadki dzieciaków spieszące do szkoły. Potem usiądzie wygodnie, weźmie do ręki gazetę. Przyszedł czas odpoczynku, czas na refleksje...)
Urodziłem się w Liniewie, powiecie kościerzyńskim, w Kościerzvnie też ukończv-łem seminarium nauczycielskie. Mój życiorvs mało ciekawy, nie ma w nim wielkich zdarzeń. Prace nauczycielską zacząłem w Wejherowie. Tak mi się teraz kojarzy: dawniej kiedy r.am przyszło stawiać pierwsze kroki w zawodzie, nikt się nad nami nie roztkli-wiał. Dostawaliśmy cztery pa ste ściana na mieszkanie, gru pę dzieciaków do uczenia i trzeba było sobie radzić, czekać pierwszego zarobku. Teraz nauczycielowi i pokój u-meblują/o wyżywieniu pomy ślą dwumiesięczne pobory do staje na początek. Dobrych dożvłem. No, ale wyprzedzam wypadki, które na moim życiu i mojej pracy bar dzo zaważyłv. Otóż kiedy już uczyłem, orasa wiele pisała o ożywieniu ludności polskiej, zamieszkującej tereny, jakie przypadły po wojnie Niemcom. Kaszubów znałem, ich sprawy nie b--ły mi obce, dla tego to, k'*ed" bładze niemiec kie zgodziłv się na organizowanie rylskich szkół w *~>ow. bytowskim, wyraziłem cheć krzewienia ducha narodowego wśród tutejszej ludności. Tak oto znalazłem się w Ugoszczy i takie miałem przed sobą zadanie...
jaka to była szkoła! I skromna, i bogata, mała, a jednak potężnie oddziałująca. Prenumerowaliśmy czasopisma wychodzące dla Polaków gro madziłem skrzętnie każdą książeczkę, jak skarb najwię kszy. Występowaliśmy z zespołem na wszystkie1* ur^z** stościach, śpiewaliśmy po pol sku i organizowaliśmy wycieczki do Macierzy. Szczegól-
(Sam nauczyciel także musiał płacić. Wieziony, przewożony z miejsca na miejsce, znalazł się wreszcie w obozie koncentracyjnym. Niemcy jednak byli przemyślni. Odesłali Leona Wysieckiego do U-goszczy, w okoliczne lasy. aby pracował jako drwal. Wydawało im się, że będzie to dostatecznie poniżająca kara dla nauczyciela. Nadzorowa-
o, gdy cię wspomina
ii
■ ■«
(Możemy to sobie wyobra- ną uwagę pr"vwią7"wałem do
zić. Młody nauczyciel przyjeż nauczania historii naszego kra
dża do obcej wsi i nie wie z ju, do postaci naszych naro-
jakiej strony powitają go ż>cz dowych bohaterów. Dobrą po-
liwie, a skad może oczekiwać ezją, starannie c*jbrana prozą
napaści. W tych warunkach rozbudzałem w młodych ser-
miał krzewić „cucha narodc- cach miłość do ojczyzny. W
wego", jak to pięknie dzisiaj tamtych czasach, proszę mi
sam określa. Musiał poznać wierzyć, było to zadanie naj-
ludzi, uważać na każde sło- ważniejsze. \."iedziałem, że ta
wo( aby nie narazić się bezpo grupka Polaków, tutaj urodzo
średnio Niemcom. Zaczął nie na i z dziada pradziada upra
tyle uczvć, ile u ś w i a d a- wiająca ziemię, musi wyrobić
miąć. Podkreśla to z nacis- w sobie poczucie dumy naro-
kiem. Terror tutaj panujący dowej, mieć świadomość wię-
nie pozwalał miejscowej lud- zi z krajem...
ności na okazywanie zbjrt jaw (Ten człowiek, na którego
nych związków z ojczyzną. Niemcy patrzyli początkowo
Wspólny śpiew, praca w kole z lekceważeniem, stał się ser-
teatralnym, koło sportowe — cem wsi polskiej wsi.
oto od czego musiał zarzynać. Wielkie słowa, od których od
Wieczorem brał skrzypce do wyk"śmv na co dzień, brzmią
ręki i grał taneczne melodie, w jego ustach prawdziwie, bo
aby młodzi mogli się zabawić. ---
Potem dopiero przyszła kolej na szkołę).
— Poczuli się ludzie pewniej, poczęła działać świadomość odrębności narodowej, przyszedł czas na szkołę. Nawet trudno mi opowiedzieć
BUDOWLANE ARABESKI Ta ciekawa konstrukcja — to szkielet montowanego w stolicy trzeciego pawilonu handlowego na Ścianie Wschód niej ul. Marszałkowskiej. CAF-fot. Uchymiak
W miasteczku Malchin prze budowano urządzenia teatru pod gołym niebem, dzięki cze mu mogą się tu odbywać im prezy z udziałem 1000 widzów. Prace te wykonali mie szkańcy w ramach przygotowań do
Utmzycli tęóiadóiu soa
I
w Neubrandenburgu nadała ogólnopaństwowego już dwie audycje, przygotowa święta dożynek, które w tym ne przez radiowców w Kosza roku odbędzie się w Neubran linie. Dużym zainteresowa-
denbu^gu.
*
Realizując program współpracy 1 wymiany materiałów publicystycznych I informacyjnych, rozgłośnia radiowa
NA &LĄSKU I w ZAGŁĘBIU—
Kopalnia ,, Chorzów** Jako pierwsza spośród 17 kopalń Bytomskiego ZPW wykonała pian wydobycia węgla na lata 1961 — 1965. Dodatkowo „Chorzów" wydobędzie 300 ty
sięcy ton węgla.
*
80 procent produkcji bielskiego „Budoplastu" stanowią wyroby z tworzyw sztucznych^ okucia i klamki produkuje się tu w różnych kolorach.
...W POZNANIU
Tegoroczne Jesienne Targi Krajowe (12 — 19 września) pobiją dotychczasowe rekordy. Udział zgłosiło 7,5 tysiąca wy stawców, a wartość ich oferty
towarowej wyniesie 29 mld zi. *
Trzech pracowników Przedsiębiorstwa Skupu Zwierząt Rzeźnych stanie przed sądem. Będą oni odpowiadać za do ko
Co słychać ?
nywanie systematycznych kra dzieży, wskutek czego przed siębiorstwo poniosło straty w wysokości ponad 1,5 min zł. Są to: kasjerka Eugenia Rżysko zastępczyni głównego księgowego — Helena Ligocka i księ gowy — Bronisław 3ielecki. Ten ostatni przyznał się do za garnięcia 200 tys. zł, ale jak ujawnia śledztwo, ukradł ponad 600 tys. zł.
...WE WROCŁAWIU
Już 8,5 tysiąca książeczek mieszkaniowych założyli oszczędni i przewidujący wrocła wianie. W województwie — 1,5 tysiąca. Przewiduje się jednak, te do końca Ur. na
Dolnym Śląsku PKO zarejestruje 40 tysięcy książeczek. *
Libacja w mieszkaniu W. Bińczyka z udziałem 2 mężczyzn i 2 kobiet zakończyła sie pobiciem Stefanii Burki, która niedługo potem rrnac-ła. Bińczyk został skazany na 5 lat więzienia, na mocy amnestii zmniejszono mu karę o połowę. Adwokat i prokurator zapowiedzieli apelację.
...W ŁODZI
W stadium prób znajduje się system półautomatycznych po ła.czeń telefonicznych Łodzi z Warszawą i Katowicami. Pa nienka z międzymiastowej w Łodzi łączy bezpośrednio z a-Tbonentem w jednym z tych dwóch miast — i odwrotnie. Półautomatyczne połączenia otrzyma także Łódź z Pabianicami * Rzgowem, Tuszynem, Aleksandrowem, Konstantyno wem i Brzezinami. W przyszłym roku — telefoto.
niem cieszyła się audycja o pobycie I sekretarza KO SED tow. Johannesa Chemnitzera
w woj. koszalińskim.
*
Brygada omłotowa z LPG Schenkenberg w pow. Pren-zlau została odznaczona przez ministra rolnictwa NRD Han sa Relchclta. Wymłóciła ona zbeże ze 130 ha, osiągając naj lepszy rezultat w okręgu Neu brandenburg.
*
W powiatowym mteścle Prenzlau działa Państwowy Teatr Wiejski zwany „Teatrem Intymnym". Zespół teatru występował dotychczas w salach kinowych. Obecnie u-zvskał on własną siedzibę z widownią na 50 miejsc. Współ pracuje on z teatrem w Po-stocku i w Neustrelitz. Ostatnio wystawiono tu sztukę B?e!era „Warta nocna" — prze róbkę ze słuchowiska radiowego. Teatr w Prenzlau nosi
charakter teatru propozycji i eksperymentu.
ich treść stanowiła istotę jego życia. Im więcej radości i zadowolenia przynosiła mu praca, tym większe były ataki ze strony Niemców. Trzeba było zważać na każdy krok, być przebiegłym taktykiem, aby tvlko nie dać Niemcom powodu do uderzenia. Oznaczałoby to zamknięcie polskiej szkoły w Ugoszczy).
— Do zamknięcia szkoły nie doszło, chociaż miałem jaż po ważne obawy. Dzieciaki "orły, a u nas, jak na złość, mało było takich w wieku szkolnym. Znaleźliśmy na to radę. Józef Gostomski w Studzieni cach miał czwórka do naucza nia, zgodził się przeprowadzić co Ugoszczy. Wszystko było tak ułożone, aby Niemcy nie domyślili się, o co chodzi. Wprowad " "*** wl** r ostom ski do naszej wsi, Pradzyń-
''obrv Po^ik. przyjął go do siebie na mieszkanie. Jak to bvło umówione, posłał Gostomski dzieci do niemieckiej szkol''. aL "od '°k:mś ^ret^k stem, jaki się nadarzył, zabrał je stamtad i tak już uczyłem je do końca. Ba, dobrze o tym mówić dzisiaj, ze snokojem, ale przecież ten człowiek był prawdziwym bohaterem. Tak, właśnie bohaterem. Zabrali mu dodatek rcdzinnv, zwolni li z pracy, zdawało sie. że nie wyżywi rodziny. A i Prądzyń skiemu nie brakło odwagi, !:oć tam zawrze żandarm siedział w domu... Ale co ja o-powiadam o takich sprawach, przecież ci ludzie ■źv?a, gospodarzą tutaj, oni mo gliby szczegółowiej to opisać. Tylko w związku ze szkoły przychodzą mi na myśl takie zdarzenia...
(Ta szkoła związana była ściśle z życiem wsi. Uczył w niej Leon Wysiecki przywiązania do ojczyzny, wpajał poczucie godności i dumy na rodowej bohaterów. Któregoś dnia ze zdziwieniem musiał stwierdzać, że oto tutaj, w U-goszczy, są ludzie, którym da leko wprawdzie do czynów Kościuszki czy Pułaskiego, ale wyrastają oni ponad o-toczenie. Dają piękny przykład postawy Polaka, odrzucając korzyści, jakie przyniósłby mi kompromis).
— Kompromisów nie uznawał Bernard Wróbel, bo może jeszcze o nim powiem, skoro tak już przyszło mi wspominać. W tamtych czasach, co ranka patrzyłem ze ściśniętym sercem, w którą stronę pójdą dzieci Wróbla: do nas, ^zv do niemieckiej szkoły? By ło ich kilkoro. Szły prosto: do nas, kamień spadł mi z serca. I tak co ranka powtarzała się ta scena. Wydawało mi się, że ten człowiek byłby wytłumaczony, gdyby zabrał od nas dzieci. Był organistą, na domiar inwalidą. Wyrzucono go z pracy, eksmitowano go z mieszkania, aż wreszcie wy dnlono go „z oasa granicznego". Nie wrócił z Dachau, nie doczekał wolności, której tak pragnął. Ale wówczas każdy musiał być przygotowany na płacenie wysokiej ceny za polskie słowo. Za naukę pła^
iciło -nawet życiem^.
ny przez policję i gestapo na wiązuje jednak kontakt z „Gryfem Pomorskim". Tak zastał go dzień wyzwolenia.).
— Zgłosiłem się do władz, zabezpieczałem mienie państwowe i społeczne. Na tej ziemi już polskiej. Pozostanie w tym środowisku, wśród ludzi, uważałem za swój obowiązek. Trzeba było uczyć dziaty^ę, młodzież i dorosłych. Uczyć już otwarcie, jawnie, cóż to za radość! Brałem także udział w pracach Stronnictwa Ludowego, byłem radnym, działałem we Froncie Jedności Narodu «--> wszędzie gdzie tylko moje siły były potrzebne. A chyba były potrzebne każde ręce, każda głowa. Dwadzieścia lat Polski Ludowej i, proszę, nie mogę poznać mojej wsi. Rozmyślałem o wielu sprawach, jestem już na emeryturze, mam czas. Szkoła wyposażona w pomoce naukowe, pracownie takie, że przed wojną w gimnazjum tego nie widziałem. Aparat filmowy w szkole, stałe kino we wsi, co roku • wycieczki do różnych miast urządza się dzieciakom, mają stała opiekę lekarza i dentysty. Nic, tylko się uczyć. A we wsi warto popatrzeć na liczbę pojazdów. Będzie ich trzydzieści, o samochodach niektórzy już myślą. Tak to się mówi, że ciężko, że trudno, ale przecież nie ja jeden pamiętam tamte czasy i nie ja jeden zatrzymuję w pamięci obrazy, do których wolałbym nie wracać...
r (Ta pasja pokazuje prawdziwego nauczyciela. Jego życiorys wiele mógłby zataić: ponad trzydzieści lat w jednej wsi pracował, działał, odszedł na emeryturę. Nie byłaby to prawda o Leonie Wy-sieckim. Wygodne krzesło i gazeta nie przesłaniają mu świata. Zbyt związany jest z ludźmi, z ich codziennym bagażem kłopotów i radości, aby się zestarzeć. Oto pełen dumy mówi o tych młodych, któ rzy dzisiaj pokończyli wyższe uczelnie. Otrzymali tytuły doktorów, magistrów, są absolwentami średnich szkół o-gólnokształcących i zawodowych, nauczycielami. To powód do radości, do pogodnego spojrzenia na własne pracowite i pożyteczne życie. Właśnie słowo pożyte c zn e wydaje mi się tutaj szczególnie stosowne. Ale Leon Wysiecki nie myśli o takim sumowaniu, zawsze czegoś się jeszcze domaga, czegoś żąda).
— Przed nami nowy rok szkolny. Kiedyś uczyło się Polski, dzisiaj już inne czasy, inne warunki i na inne sprawy należałoby zwracać szczególną uwagę. Myślę głoś no o czym niejednokrotnie rozważałem. Dzisiaj młodym wydaje się, że wszystko co maja, słusznie im się należy. Oni nie rozumieją, że tępo nie było, że wszelkie udogodnienia otrzymali teraz, po wojnie. I dobrze że mogą żyć i uczyć się inaczej. Ale niechaj umie i a szanować to, co państwo im da^e. Dlatego właśnie mvś!e sobie, że dzi-si*i w szVołaęh powinno sfe u-
C7v]nei wasi Wspólnemu dobru...
(Za tyloletnią pracę pedagogiczną wśród młodzieży i dorosłych, za kształtowanie charakterów, za pracę dla do bra Polski, za stałą troskę o dobro publiczne Leon Wysiecki otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzvż Zasługi i Krzyż Partyzancki. Mogłabym do tego dodać tylko najlepsze ze słów. Nie umiem.).
JADWIGA SLIPI&SKA
Str# i
i GŁOS Nr 206 (4032
GDYBY tak malarz zechciał z ludzką głową połączyć kark koński, a inne członki zewsząd pozbierane, pokryć pstrymi piórkami, tak żeby pię kna 2 góry niewiasta kończyła się szpetnie czarną rybą, i gdyby was, jako przyjaciół, zaprosił na wystawę czy moglibyście wstrzymać się od śmiechu? Wierzcie mi, Pizo-nowie, do takiego obrazu będzie zupełrfre podobna księoa, w której jak w sennych maja ezeni/ich chorego, będą się pojawiać fantastyczne twory..,
— Ależ (sowiecie) malarze i poeci mieli zawsze słuszna swobodę, bv tmtało tworzyć co im się podoba.
— Wiem o t.vm, sami dla sie bie żądam teno przyimleju i przyznaje ao drugim..."
Tak włqśn'e zaczyna *ie słynny ,J,ist do Pizoriów" Fo-racego. list ois*ny w 20. roku przed na^zą era. P^zyt^cz^m go tut?\ pby dowieść, ż* odkąd i*+rr'eie szynka — odfad trwa d^skusia m tem^t «^ro-bodv twórczej funkcji dz'eTa sztuki, je^o zwiazk" z naturą i ich wra^rnne^o odd^a^wa-nia. Odkąd rozwMa s-'e twórcza m^r5l — trwsna rozważania jak dalere s?+uka rozszerza l?ranice ludzkiego poznania, jakie jp*t iej miejsce w życiu społeczeństw.
Te dyskusje zostaną podjęte na nowo przez twórców ! krytyków, przez artystów malarzy i teoretyków sztuki. Zaczyna sie przecież III Plener Koszaliński*
Trzy lata temu, pamiętam, z prawdziwa tremą jechałam na otwarcie I Pleneru do O-siek. Uda sie. czy będzie to tylko kompromitacja. Byłam świadkiem wielu dyskusji na temat idei Pleneru, licznych decyzji organizacyjnych. Widziałam z jakim trudem pokonywano nieoczekiwane prze szkody. Władze, zarówno woje wódzkie jak i miejskie, zawierzyły śmiałej inicjatywie. Znalazły się pieniądze na fundację artystyczną, mecenaso-stwo szczególne; stworzenie malarzom przez kilkanaście dni dogodnych warunków twórczości. Oddano w tym celu obszerny dom nad Jamnem, otoczony drzewami, odizolowany od zgiełku miasta. Znalazły się tam pomieszczenia na pracownie malarskie. Rozumiałam, że organizatorzy przeżywali szczególne emocje. Nie chcieli zawieść zaufania władz, ani też artystów, których imiennie zaprosili do u-czestnictwa w tej niecodziennej twórczej imprezie.
Po kilku dniach było już wiadomo, że Plener jest pomysłem znakomitym, że artyści z Polski. Czechosłowacji i Węgier, potrafili wytworzyć atmosferę sprzyjającą i pracy twórczej, i wymianie poglądów na współczesną sztu kę. Wydaje mi się, że od tego właśnie zależało pogodzenie Pleneru, jego ranga. Malarze pracują samotnie. I w Osie-kach nie wszyscy przełamali to przyzwyczajenie, nie wszyscy rozstawili swoje płótna we wspólnej pracowni. Znany ma larz Alfred Lenica zamykał się w swoim pokoju; u siebie komponował swoje plastyczne obrazy Grzegorz Wdowicki, Większość jednak umiała się dostosować do „regulaminu": wspólne pracownie, otwarte drzwi dla wszystkich, którzy zechcą do Osiek przyjechać, jawny proces tworzenia. Wytworzyła się na skutek tego szczególna atmosfera. Dyskusje zaczęte przy sztalugach któ regoś z *nalarzy przenosiły się do jadalni, na taras, gdzie wypijało się dzienną porcję kawy, do domków kempingowych. Tam rozwijały się. nabierały żarliwości. Podnietą do rozważań o sztuce mógł być o-braz, czyjeś nazwisko. W O-siekach nikt nikogo nie prowokuje, do niczego nie zmusza. Poza godzinami posiłku — każdy układa sobie czas dowolnie, przeznaczając go na pracę, rozmowy, spacery. Ten klimat swobody, ale też wzajemne obcowanie i to przy pracy, sprawiły, że artyści poczuli się w Osiekach dobrze, że uświadomili sobie potrzebę takich spotkań, w których mogliby wzajemnie podzielić się doświadczeniami warsztatowymi i nurtującymi ich problemami. W rezultacie Tihamer Gyarmathy, artysta malarz z Budapesztu, napisał po I Plenerze: „...rzadko dochodzi do urzeczywistnienia pomysłów tak wyjątkowych.-
Mil*
Już 9 lat minęło od ctiwlll, gdy odnaleziono wrak XVII-wiecznego okrętu szwedzkiego „Waza", który zatonął u wybrzeży Sztokholmu. Nurkowie prowadzą jednak wciąż poszukiwania na dnie morskim w miejscu katastrofy. Niedawno wy dobyto z dna zatoki, spod 3—4-metrowej warstwy mułu fragment rzeźby, która zdobiła dziób statku.
Na zdjęciu: szef ekipy nurków Per-Edvln Raeltlng z nową „zdobyczą*,
CAF
SEZON MUZYCZNY 1964165 (III)
teren ?
nych o tym charakterze zadecydowała o niewątpliwym suk cesie Pleneru. Władzom Koszalina i organizatorom Pleneru wyrażam najwyższe u-znanie za udostępnienie artystom drogi pozwalającej na do skonalenie twórczej wypowiedzi..."
śli artystycznej I naukowej, pewnie dlatego szczególnie zadbano o stronę popularyzatorską.
Przed rokiem, uczestnicy Pleneru, w godzinach przedwieczornych opuszczali pracownie i zasiadali na tarasie. Tam, przy sprzyjającej pogo-
OSIEKI
Jadwiga SI i pińska
Artysta malarz z Poznania, Janusz Bersz, twierdzi, że Ple ner w Osiekach jest integralnie zwiazany z miejscem i ludźmi tu mieszkającymi, że nie wyobraża sobie przeniesienia teł imprezy na inny teren. Ciekawa jest jego wypowiedź: „Mit niezrozumienia przez społeczeństwo zagadnień współczesnej sztuki został podważony podczas trwania Pleneru. Zetknięcie się z różnymi środowiskami, spotkanie z pracownikami fabryki mebli w Słupsku, przekonało mnie, że pozorna niezrozumia-łość pojęć nie jest tak trudna do przełamania..."
Janusz Bersz określi! dosyć powszechną niewrażliwość na plastykę „pozorną niezrozumia łością". I to chyba prawda. Wywodzi się ona ze znajomości malarstwa przedstawiającego, które, od czasu kolorowej fotografii straciło swoje znaczenie. Malarze szukają nowych środków wyrazu, prag na jednak aby w tej twórczości zawarta była Prawda o naszych czasach, o współczesności. którą rozwój nauki czyni coraz bardziej złożona, o współczesnym człowieku. Wokół tych spraw toczyły sie dys kusje na I Plenerze. Zadawano sobie pytanie, czy tak pojęta sztuka powinna rozmijać się z odbiorcą, czy wvpowiedź plastyczna współczesnego
twórcy musi bvć dla ogółu tajemnicą. I chvba dlatego podczas II Pleneru Osieki stały się miejscem konfrontacji my
dzie, rozpoczynały się dyskusje notowane skrzętnie na taśmie magnetofonowej, dyskusje z przedstawicielami nauki, teoretykami i krytykami sztu ki. Nierzadko brali w nich u-dział przyjaciele Pleneru, ludzie innych zawodów, którzy raz po raz przyjeżdżali z Koszalina do Osiek. Filozofia, cybernetyka, biologia, socjologia — pasjonujące tematy, roz wijające pogląd na świat, współczesną myśl naukową. Ale w tym świecie uczestnicy Pleneru szukali właściwego miejsca dla sztuki. Znana malarka. Erna Rosenstein, zanotowała: „Wielkość przestrzeni, morza, działanie powietrza, niespodziewane rozmowy i kontakty artystów, którzy zjechali z całej Polski, beztroska materialna, poczucie ważności samego tworzenia — wszystko to składało się na Plener Koszaliński..."
Plener Koszaliński to t?kże okazja do spotkań z mieszkań cami naszego województwa. Przyszła do redakcji trójka uczniów jednej z koszalińskich szkół. Mówili: „Przecie-?: my nie mieliśmv dotąd pojęcia o ma larstwie, tego trzeba się uczyć a mv^mv się wymądrzali. Może pani napisze, że ta wystawa o malarstwie, po której oprowadzali n°s państwo Boguccy, o-tworzyła nam oczv..." Rozmowa z młodvmi ludźmi przv-pomniała mi starą prawdę. Jeszcze Arystote"!es pisał, że
.....nie samo n a II a down' ctwo
sprawi rozkosz, ale wzbudzi
ł
ją dokładne wykończenie dzie la, albo koloryt, albo inna tego rodzaju przyczyna". Ale te tajniki malarskiego kunsztu trzeba znać. Stąd znakomita idea otwartych pracowni dla ludzi zwiedzających Plener, stąd mądra myśl dydaktycznej wystawy eksponowanej w Osiekach, stąd waga spotkań artystów w rozmaitych środowiskach. Kiedy roz grzani dyskusją pracownicy Słupskich Fabryk Mebli odprowadzali nas do autokaru, wiedziałam, że nie będą obojętnie patrzeć na obrazy, że malarstwo potraktują jak spra we sobie najbliższą. Zrozumieli, że sztuka malarska miała także wpływ na formę mebla. W Słupsku znalazły miejsce obrazy malowane w Osiekach przez uczestników Pleneru. Tam powstają zbiory sztuki współczesnej — konkretna ko rzyść wynikająca ze spotkań artystów w Osiekach.
Dzisiaj witamy w naszym mieście uczestników III Pleneru Koszalińskiego, który w tym roku nosi nazwę „ - 1*7 3 Spotkanie Artystów i Teoretyków Sztuki". Witamy serdecznie honorowych u-czestników, znakomitych malarzy: Marię Ewę Łunkiewicz i laureata tegorocznej nagrody artystycznej I stopnia, nestora polskiego malarstwa, Henryka Stażewskiego. Witamy malarzy z zagranicy i kraju: tych, którzy przyjeżdżają po raz pierwszy i tych, z którvmi już zawarliśmy przyjaźń. Witamy gości Pleneru: poetę Juliana Przybosia, który w u-biegłym roku z takim entuzjaz mem oceniał naszą imprezę i znanego pisarza Jerzego Putramenta. Cieszymy się. że przyjeżdżają krytycy, którzy już uczestniczyli w Plenerze, że w tym roku przyjął zaproszenie Artur Sandauer. Życzymy wszystkim uc^stnikom Pleneru klimatu sprzyjającego twórczej wymianie myśli. Życzymy pięknych rezultatów w postaci obrazów, które znów po trzech tygodniach pracy— znajda się na otwartej przestrzeni, zastępującej salę wystawową. Życzymy jeszcze ściślejszych kontaktów z miesz kańcami naszego województwa, aby sztuka malarska zna lazła w nich miłośników i entuzjastów.
ULTURALNA
FILM O „DIALOGU*
Przed 3 miesiącami przebywała w Koszalinie pod kierownictwem reż. Jerzego Pomianowskiego ekipa Wytwórni Filmów Oświato wych. W Domku Kata urzą d/ono małe atelier filmowe. Filmowano sceny z „KJeopatry" Cypriana Ka mila Norwida w wykonaniu „Dialogu". Koszaliński teatr poezji, znany w całym kraju w swych sukee
sów na scenie — tym razem zaprezentuje się na srebrnym ekranie. Premiera filmu pt „Dialog* odbędzie się we wrześniu br. w Koszalinie.
BIBLIOTEKA W DRAWSKU — IM. STEFANA ŻEROMSKIEGO
Powiatowa 1 Miejska BI blioteka Publiczna mieści się w odnowionym PDK. Jej patronem będzie Stefan Żeromski. Na uroczystość nadania drawskiej bibliotece imienia wielkiego pisa rza, która odbędzie fię T
października, przybędzie żona i córka Stefana Żeromskiego, a okolicznościowy referat wygłosi Hanna Mr>ri kowicz-Olczakowa.
Jednocześnie w Drawsku odbędzie się tego dnia wojewódzka premiera „Popio łów" — filmu, zrealizowanego na podstawie powieś ci wielkiego pisarza.
Mały Sianów w pow. koszalińskim będzie przeżywać podobnie uroczysty moment już we wrześniu. 9 września Miejska Biblio teka Publiczna w Sianowie otrzyma imię Bogusława X jednej z wielkich postaci w&ród książąt pomorskich.
Przeglądając zakres działalności Koszalińskiej Orkiestry Symfonicznej w minionym roku pracy, podkreślając cały jej dorobek wyrażający się w stabilizacji poziomu artystycznego i stworzeniu rzetelnych podstaw działalności zespołu oraz dostrzegając rzetelną pracę upowszechnieniową w szkołach całego województwa (na co juz zwracaliśmy uwagę w poprzednich artykułach) nie sposob ominąć sprawy wielce dyskusyjnej.
Wiadomo, że samo miasto — Koszalin nie pisiada „centralistycznego" znaczenia, wiadomo, że jest kilka miast, które rangą swą nie odbiegają od stolicy województwa. Fakt ten w pewnej mierze warunkuje formy działalności wojewódzkich instytucji kulturalnych. Po prostu muszą być one w tej sytuacji placówkami naprawdę województwa, a nie miasta wojewódzkiego. Spostrzeżenia ostatniego sezonu skłaniają mnie właśnie do przejęcia roli adwer sarza zespołu KOS.
Patrząc na afisz Koszalińskiej Orkiestry Symfonicznej i przeglądając sprawozdania, z żalem konstatowałem brak nazw różnych miast województwa koszalińskiego. Mógłby ktoś się oburzyć — przecież KOS był w Szczecinku (23 IV) i Bytowie (10 XI) a także w Drawsku i Miastku (21 i 22 XI). Tak, zgadza się, tylko że dwie pierwsze miejscowości odwiedził z koncertami rozrywkowymi, a w dwóch następnych dał imprezy o charakterze zamkniętym. A więc i te wypady w teren są potwierdzeniem mego spostrzeżenia: KOS wycofał się z szeroko pojętej działalności w miastach powiatowych.
Zdaję sobie sprawę z tego, że istniały poważne ku temu przyczyny, że „spuścizna" poprzedniego okresu (i poprzedniej dyrekcji) podkopała zaufanie środowiska melomanów do możliwości artystycznych Koszalińskiej Orkiestry Symfonicznej. Od tego jednak czasu minęło półtora roku. I chociaż wiele się w samym zespole zmieniło, to przecież nie widać było wysiłków zmierzających^ do nasycenia^ dobrą muzyką innych miejscowości województwa. Piszę innych, mając na myśli uprzywilejowane stanowisko Koszalina i~. Słupska.
Właśnie przykład Słupska i zamierzeń zrealizowanych przez KOS w tym mieście wskazują na możliwości instytucji. Instvtucji, ale także i środowiska miejscowego. Jak wiadomo, KOS z coraz większą uwagą śledzi atmosferę tego miasta. Stałe prezentowanie programu symfonicznego, aranżowanie w Klubie MPiK „Spotkań przy kawie", czy wreszcie myśl urzadzania koncertów w nowych salach zamku stworzy ze Słupska ważny w województwie ośrodek muzyczny.
A inne miasta?
Od lat stykając się z działalnością terenową KOS sądziłem, że np. Szczecinek posiada ambicje miasta kulturalnego i muzykalnego. Pamiętam, że koncerty cieszyły się tam zupełnie przyzwoitą frekwencją i zainteresowaniem społeczeństwa. Czyżby przez kilka lat tak bardzo zmieniło się samo społeczeństwo? Trudno mi w ta uwierzyć. Chyba, że działa jeszcze telewizyjna epidemia, nie pozwalając na bardziej aktywne uczestniczenie w życiu kulturalnym.
A Bytów, Złotów, Białogard, Miastko, Wałcz? Wiele było miejscowości, do których docierała orkiestra z programami symfonicznymi. Wprawdzie — móełby ktoś zauważyć — cytując nawet moje słowa z poprzedniego artykułu „Popularyzacja. upowszechnienia" -— że orkiestra występowała na koncertach szkolnych. Słusznie, tylko nie uważam, by takie ograniczanie się wyłącznie do środowiska szkolnego było zdrowym objawem. Bo nawet ten uczeń, który prze* ileś tam lat uczestniczy w audycjach czy koncertach, po opuszczeniu szkoły nie ma możności kontaktowania się na koncertach z dobrą muzyką.
Stąd wynika potrzeba pełniejszego zainteresowania się przez nasze instytucje muzyczne mniejszymi ośrodkami miejskimi. Problem ten ma zresztą charakter ogólnokrajowy. Z tym jednak, że w województwie koszalińskim były tradycje, które mogą być pomocne przy rozwiązaniu tego zagadnienia.
Czy wobec tego nawołuję, tiy KOS stale tylko wędrowała, bez względu na to, czy jest zapotrzebowanie, czy nie, przygotowywała dla każdego z ośrodków wielkie programf symfoniczne? Rzecz jasna, że nie o to wcale chodzi, żi takie precyzowanie zadań byłoby zupełnym przegięciem.
Spoglądając bardziej realnie na zobowiązania KOS wobec ośrodków „pozastołecznych" (województwa) radzi bylibyśmy dostrzegać większą troskę o nasycenie ich dobrymi imprezami muzycznymi. Ideałem, i to możliwym do realizacji, byłoby stworzenie w każdej mniejszej miejscowości, normalnego sezonu muzycznego. Sezonu, który charakteryzowałby się różnego rodzaju formami muzykowania. Gdzie obok recitalu, byłby urozmaicony program estrady kameralnej, a kwartet smyczkowy ustępowałby w następnym koncercie miejsca grupie wokalistów. Wtedy i koncert symfoniczny stałby się jednym z elementów takiego cyklu imprez muzycznych. Zdaję sobie sprawę z wielu trudności, a także i z tego, że sam KOS niczego nie zdziała, gdy na miejscu natrafiać będzie na wrogość, czy — gorzej jeszcze — obojętność. Powstały u nas i egzystują różnego rodzaju i o różnych nazwach — towarzystwa regionalne. To między innymi ich zadaniem jest (czy też.-— winno być) rozbudzenie własnych środowisk. W ich działalności również i KOS winien znaleźć naturalnego sprzymierzeńca i vice versa — one właśnie — towarzystwa — (nie mówiąc o odpowiedzialnych urzędnikach) w działalności Koszalińskiej Orkiestry Symfonicznej dostrzec powinny realizatora części swych ambicji i zamierzeń.
Wydaje mi się, (nie sądzę, by fcyły to tylko marzenia niepoprawnego optymisty), że potrzeba obcowania z dobrą muzyką wszędzie istnieje. I o tym nie powinna zapominać Koszalińska Orkiestra Symfoniczna, także i w tym nadchodzącym roku jubileuszowym. Nawet wtedy, gdy zostaną zrealizowane marzenia koszalińskich muzyków i KOS w uznaniu swych niezaprzeczonych zasług otrzyma miano Filharmonii Życzymy tego gorąco dyrekcji i zespołowi. Życzymy tytułu Filharmonfi, która oby była Filharmonią Województwa KoszalitekiegA
jmsmgmjessMm-,
■GŁOS Sr 204 <4030)
Btr*5
KOSZALIN
LAT
OSIEMDZIESIĄTYCH
Dość znaczną, mimo wszyst
ko, odległość od dworca wynagradza naszym gościom są siedztwo pięknie utrzymanych terenów zielonych. Jest ich aż 132 hektary. Parkowymi alejkami można spacerować od śródmieścia, w którego są siedztwie rosną wieloletnie dę by, a~' do ośrodka wy po czyn kowego na Górze Chełmskiej. W dzielnicy „Jamno" jest też dość duży — 10-hektarowy park.
Całość środków komunikacyjnych uzupełnia jeszcze lotnictwo,, które posiada nowo-rozwijać się poza torami ko- czesne lotnisko w okolicach
Mielna. Sąsiedztwo przystani ustaleń doszedł pasażerskiej w porcie oraz
Dokończenie z 1. strony
Jaki więc będzie za następ nych piętnaście lat?
Wielokrotnie pisano I mówiono o planach rozwoju* Pa-
Majaki, fantazja? — Mo:
to i tak nazwać. Wszystko za lejowymi.
leży od wyobraźni, umiejęt- Do takich
ności wybiegania myślą w zespół przez zastosowanie tzw. niewielka odległość od mia-
przyszłość. Często zdarza się, analizy progowej. Za jej twór sta sprawia, że Koszalin jest
ze myśli z dziedziny fantazji cze rozwinięcie na zagadnie- bardzo wygodnym węzłem ko
w krótkim czasie nabierają nia projektowania ośrodka munikacyjnym również dla
konkretnych kształtów i sta- portowo-miejskiego zespół o- naszych sąsiadów z północy,
ją się realiami dnia codzien- trzymał nagrodę II stopnia Całe miasto podzielone jest
neSo. ministra budownictwa i prze- na 20 niemal w pełni samo-
Podobnie było z Koszali- mysłu materiałów budowla- dzielnych jednostek osiedleń-
nem. Małe powiatowe mia- nych. czych. Nowe dzielnice swą
sto, ośrodek administracyjny, Na razie jest to tylko plan wielkością dostosowane są do
obliczone na 15 tys. mieszkań ogólny. Na opracowanie pla- pojemności jednej lub dwóch
ców, jeszcze 15 lat temu li- nu szczegółowego przyjdzie szkół 12- i 18-izbowych. Mają
czyło zaledwie 18 tys. miesz- jeszcze czas po podjęciu de- też wystarczającą sieć skle-
kańców. Komu wtedy marzy cyzji o budowie ośrodka mor pów i innycn placówek.
ło się miasto liczące ponad 50 skiego i innych zakładów Na jedną izbę lekcyjną przy
tys.? Minęło 15 lat i Koszalin Pada 40 dzieci. Do szkół pod-
stał się nie tylko nominalną, stawowych uczęszcza ogółem
ale faktyczną stolicą woje- ogólny zagospo- 13 tys. dzieci. Do szkół ogól-
wództwa, centrum życia kul- darowania przestrzenne nokształcących, średnich i za-
turalnego i społecznego, ośrod 8° miasta Koszalina sadniczych zawodowych uczę-
kiem rozwijającego się prze- opracował zespół z Miej szcza ogółem prawie 9,5 tys.
mysłu. skiej Pracowni Urba.nl- młodzieży, z tego około 1 000
stycznej w Koszalinie mieszkającej w internatach,
w składzie: mgr ini. Koszalin w dalszym ciągu
arch. Zdzisław Macie- jest miastem młodych. Ponad
jewski i mgrr inż. arch. 4 900 dzieci w wieku przed-
dały liczby — 100 tvs 150 Andrzej Betka — głó\y- szkolnym czyli około 55 proc.
tv* miMykińfńw Kiiir'* lat ni Projektanci, mgr Ele- wszystkich uczęszcza do przed
lem. kiedyurbaniściprzysj ™?raDro1^ ' ^ teŁ ^ W °Statnkh latSCh naT
powali do pracy nad projek- Zbigniew Cierpisi przy stąpił rowmez znaczny rezwoj
tem planu, takie były wstęp- współpracy mgra Bo- żłobków. Z ogólnej liczby 7 200
ne koncepcje, pierwsze przy- mana Erdmanna, mCra osesków, 16,1 proc. przebywa
miarki. Dziś są to już liczby B.ea.ty w żłobkach
sprawdzone, stanowiące wy- !nŁ *rch* Andrze" Bardzo dobrze rozwinięte
tyczne programu działania ,a Katzera. inne formy ochrony zdro-
na perspektywę, którą okre- —— wia.
Ślono okres do 1980 r. t^mv^nwvrh Nowo zbudowany szpital
~ „ r _ , . przemysłowych. Tymczaswn miejski posiada 400 łóżek. W
Oblicze Koszalina lat osiem spróbujmy jeszcze raz przesko S3.p;taiu wojewódzkim przvbv
dziesiątych określili urbanis- czyć o 15 lat naprzód i przyj- ło dodatkowo 550 łóżek; dv-
0 - ludzie, których obowiąz rżeć się Koszalinowi lat osiem sponuje już 1 400 łóżkami na
zawodowym jest w pew dziesiątych. różnych oddziałach specjali-
Eyiln€nSle fa1ntaZJOWanle\^ * stycznych. Na południowym
bieganie mysią w przyszłosć Koszalin jest miastem pn* stoku Góry Chełmskiej czyn
1 Kreślenie jej kształtów. Ur- myślowym. Z ogólnej liczby ne są trzy, z tego dwa nowo-i w * w IK?z^awiony wyobraź- 52 tys. pracowników, prawie czesne, pawilony sanatorium
m byłby jak muzyk bez słu- jedna trzecia jest zatrudnio- przeciwgruźliczego.
f Miasta stałyby się zlep- na w dużych zakładach prze- Reporter zwiedzający Kokiem najróżniejszych budowli mysłowych. Budownictwo jest szalin w 1980 roku zanotował wznoszonych żywiołowo, bez też silnie rozwinięte. Zatrud- w swym notesie, że miasto żadnego planu 1 koncepcji. nia 6 tys. osób. Jako central- dysponuje dużą liczbą placó-W ogromnym tomie liczą- ny ośrodek administracyjny wek handlowych i gastrono-cym ponad 300 stronic za ty- 1 usługowy dla całego woje- micznych. Na każdy 1000 tułowanym „Plan ogólny za- wództwa Koszalin aż 42,1 pro mieszkańców przypada 350 me gospodarowania przestrzenne- centu pracowników zatrudnia trów kwadratowych powierz- | go miasta Koszalina na lata w usługach podstawowych chni sklepów osiedlowych i 5 1960—1980** koszalińscy urba- ogólnych. domów towarowych oraz 135 |
niści zawarli swoją wizję mia Mieszkańcy nie mają fcłopo metrów kwadratowych lokali * sta lat osiemdziesiątych. Mia- tów z dojazdem do pracy. Za- gastronomicznych.
sta liczącego 120 tys. miesz- kłady rozmieszczane są w pół Z urządzeń komunalnych,
nocnej, zachodniej i południo zbudowano nowe ujęcie wo-wej dzielnicy przemysłowej, dy, oczyszczalnię ' ścieków i Autobusy komunikacji miej- znacznie rozbudowano gazów skiej, przemierzają miasto nię. Liczne ogrodnictwa oka-w różnych kierunkach, są na- łające miasto dostarczają ty-wództwa. Tam, gdzie jeszcze leżycie wykorzystane i docie siące ton warzyw i owoców, dziś szumią trzciny, "widzą za ^*^ją do Kietncow^ch punktów Wiejącv od północnego za— lat 15 stocznię i port rybac- "W ciągu 15 minut. chodu wiatr zatrzymuje się
ki, przemierzając pola obsia- Przyjezdni nie muszą dale- na kilku pasach zieleni izola-ne pszenicą wyobrażają sobie ko szukać hotelu. Przy ulicy cyjnej. Jedynie od strony por nowoczesne osiedla mieszka- Dworcowej jest nowy hotel o tu dochodzi do miasta zgod-niowe wyposażone w liczne 226 miejscach. W przypadku ny ryk syren okrętowych ob-placówki handlowe i usługo- braku miejsca, czeka na nich wieszczających, że kolejny ka we, przedszkola, szkoły, bi- jeszcze „staruszek" o nazwie dłub statku spłynął na wodę blioteki. Kreślą proste linie „Jałta". Żeglugowcom, ryba- z pochylni stoczniowej.
arterii komunikacyjnych, po- kom i stoczniowcom oferują W pracowni urbanistycznej zbawione wad dzisiejszej uli swoje pokoje dwa nowoczes- trwają prace nad programem cy Zwycięstwa. ne hotele zbudowane w śród- rozwoju Koszalina do miasta
Ale wbrew przypuszczę- mieściu, każdy po 250 miejsc, ćwierćmilionowego.
niom, nie jest to fantazja wy Dojazd jest bardzo łatwy. Po
dumana w pokoju pracowni, mieście krąży 240 taksówek. WŁADYSŁAW ŁUCZAK
pozbawiona szans realizacji.
Znaczną część opracowania stanowią liczby oparte na peł nej inwentaryzacji istniejących urządzeń i obiektów mia sta, na obowiązujących projek tantów przepisach. Jest to pra ca konkretna i rzetelna, wyko nana przez zespół specjalistów różnych dziedzin. Podpi sal się pod nią również ekonomista, który śmiałe wizje architektów sprowadzał do planów wymiernych i odpowiadających rachunkowi efek tywności.
Wszystko przeliczono dokładnie. Uznano, że przy obec nyrn uzbrojeniu miasta w u-rządzenia komunalne, Koszalin może rozwinąć się do 70 tys. mieszkańców i tę grani-.
cę nazwano pierwszym progiem, do którego dojdzie Koszalin w 1970 roku. Granicę 90 tys. mieszkańców powinien osiągnąć w 1975 roku. Dojście do tego drugiego progu będzie wymagało uzbrojenia terenów do linii kolejowej na trasie x Gdyni do Koszalina.
Po roku 2£?& miasta xaęzai*
Telewizja Francuska nadała ostntnlo dwuseryjne wMowisk© o Marli Curie Skłodowskiej, atyrow-wane „dziewczyna z Poiski". Kolę słynnej Polki grała znana aktorka trancuskiego teatru telewizyjnego Marie uudou. itezyserował p. Badel.
rsa zajęciu: Marie Dubois w ro)i waru curie s **«►«© w»nrj. c/%jt
Portret rodzinny
Środkiem Jeziora Stawiano wskiego przebiegała od roku,
1919 — daty wersalskiego traktatu pokojowego — granica polsko-niemiecka. Pierwsza wersja traktatu przyznała Pol sce Ziemię Złotowską i Pilą. Przeważyły jednak wpływy pruskiego księcia Hohenzollerna, który posiadał tu duże majątki. Rozpoczęły się gwałtourne interwencje Polaków, m. in. ze Slautianowa, u Rządu Polskiego, w Komisji Gra nicznej 1 innych instancjach. Niestety — bezskutecznie. Pol ska została jeszcze przez długie lata po tamtej stronie jeziora.
kańców, nowoczesnego, stano wiącego ważny ośrodek gospodarki morskiej i przemysłowy, centrum życia kulturalnego i społecznego woje-
OBECNIE sołtys Sławia-ncwa, Stanisław Guz, był przez dziesięć lat z górą prezesem koła Związku Polaków w Niemczech. Jest to człowiek siedemdziesięcio letni, z twarzą energiczną i szczerą. Właśnie wrócił z pola, gdzie pracuje na równi z młodymi. Zawsze był wzorowym gospodarzem, nie będzie więc patrzył biernie, jak syn z synową mozolą się na szesnastu hektarach. Słowa „Polak" i „polskość" wymawia ze wzruszeniem.
— Opowiedz, jak to było w Pile — Dodpowiada Alojzy Dzioba, który dawne wypad ki pamięta nie gorzej od soł tysa.
— Nie pamiętam, w którym to było roku — w 32. czy 34. W polskiej szkole u pana Smolczyńskiego uczyło się po nad 30 dzieci, a *1 nauczyciela niemieckiego kilkanaścioro. Ktoś mi powiedział, że rządca majątku, w którym pracował Polak Fertykowski i nie miecki nauczyciel Simonides, zmusili Fertykowskiego, żeby posłał dzieci do niemieckiej szkoły. Poszedłem z Janem Murachem, prezesem koła związku młodzieży do Fertykowski £«go. Załamany, nie chciał nawet z nami rozmawiać. Dopiero później się roz ęadał: „nie mam innego wyjścia, bo wyrzucą mnie z majątku i nie będzie za co u trzy mać rodziny". Trzeba mu by ło długo tłumaczyć, że Simo-
T?
nides I rządca n!e mają prawa do niczego go zmusić. Wreszcie Fertykowski napisał list do Simonidesa, zapowiadając, że będzie posyłał dzie ci do polskiej szkoły.
W rezultacie Simonides za skarżył Stanisława Guza do sądu w Pile.
— Na sali rozpraw siedzieli sami Niemcy. Kiedy wychodziliśmy na przerwę, wyzywali nas z taką wściekłością, jakby chcieli pobić. Simo ni des wyparł się wszystkiego, a ja zapłaciłem grzywnę i ko szty sądowe.
Po dojściu hitlerowców dó Władzy, coraz więcej Polaków traciło pracę w majątku za posyłanie dzieci do polskiej szkoły, za rozmowy po polsku, za prenumeratę polskich gazet.
— Uważaliśmy, że samodzielni gospodarze nie powin ni uciekać do Polski, bo ktoś musi się trzymać tej ziemi, ale dla tych, którzy nie mieli gospodarstw i stracili pracę, trzeba się było starać o robo tę w Polsce. Tymczasem ówczesne władze polskie nie zaw sze chciały przepuszczać Polaków z Niemiec przez granicę. Napisałem więc list. do konsula polskiego. List dyktował mi nauczyciel Smołczyń ski, ale podpisałem ja, bo on się nie mógł narażać. Zawioz łem list do konsula, a on mi powiada: „Panie Guz. pan tak pisze, jakby mi kto przystawił nóż do piersi". A ja na to: „A co ci ludzie będą robić?". I ustąpił.
— Tuż przed wojną Nlem cy robili spis ludności. Pytają, jaki język wpisać, powiadam więc — polski. Sołtys Zimmermann zaczął mi radzić, żebym wpisał polsko--niemiecki, bo mogę zostać wy siedlony. Ale ja myślę sobie: ..Trudno, niech będzie co chce, nie będę się blamował".
Niedługo po wybuchu woj ny Stanisław Guz otrzymał po lecenie starosty ze Złotowa, aby w ciągu 24 godzin opuścił Sła wian owo i przeniósł się w głąb Niemiec. Tym razem sam próbował interweniować u prezydenta Rejenci i w Pile, na co otrzymał odpowiedź, którą przechowuje do dziś: „Pańskie zażalenie z dnia 28 października 1939 odnośnie de cyjyi starosty w Zło-towie od rzucam jako nieuzasadnione. Przez przyjęcie do swego do mu polskiej szkoły przysłużył się Pan szczególnie polskiej mniejszości. Poza tym powiedział Pan do sołtysa ZimmeT manna, że jesteście 1 zostanie de Polakami, prze^ co wyra zfł Pan wrogi stosunek do Nie mieć. Pańskie wydalenie m
Sławianowa uważam za uzasadnione".
•
Nowe czasy, nowe problemy. Młody Longin Guz, syn Stanisława Guza wraca z woj r.y — bez nogi. „Czułem się kimś na marginesie, przeżywałem okres ciężkiego załama nia psychicznego. Na szczęście razem z kolegą zabraliśmy się do pracy nad sobą. — Ukończyliśmy kurs dla nauczycieli. Po objęciu pracy w sławianowskiej Szkole Podstawowej, uczyłem się jednocześnie zaocznie w złotowskim liceum pedagogicznym.
Uważałem, że jako nauczyciel mam obowiązek zająć się naszą młodzieżą. Zaczęliśmy od teatrzyku kukiełkowego, którego przedstawieniami interesowała się cała wieś. Na stępnie założyliśmy teatr ama torski, do którego udało nam się przyciągnąć również doro słych".
Teatr amatorski ae Sławianowa przyniósł w ubiegłym roku zaszczyt naszemu woje wództwu, zajmując I miejsce w kraju w konkursie „Wieś bliżej teatru". Na sukces złożyły sie przede wszystkim częste zbiorowe wyjazdy do teatru, stałe dyskusje nad pro gramami telewizyjnymi i am bitna praca nad repertuarem teatru amatorskiego. Teatr dawał zwykle dwie premiery na rok. Zespół wyjeżdżaj na występy do kilku sąsiednich wsi.
Ojciec ! syn dwa pokolenia, dwa odrębne rozdziały historii. Bardzo do siebie podobni, przynajmniej pod jednym względem: życie obydwóch było tak ściśle związane z lo sami wsi, że przypominając własną przeszłość, opowiadają jednocześnie dzieje Sławianowa,
ANNA KROH
Przez bagna i wody
teęo dą^miica *axma prze Ktooa wo tafli wody.
Siedzisz człowieku cały dzień przy biurku. Wieczorem patrzysz w telewizor. 1 tak dzień za dniem. A tu lato. Nie udane, bo nieudane, spóźnione, ale lato. Więc błogosławisz tę chwilę spokoju darowaną ci teraz przez naturę. Zal zapalić papierosa. Mało to dymu połknie się przy pracy. Niech płuca przefiltrują się powietrzem iglastego lasu.
Przyjechałem po południu. Nie sam. Współpasażerowie zgubili się w otaczającym jezioro lesie. Ściągnęli tu z ple cakami, torbami. Może to oni właśnie teraz palą ognisko nad brzegiem? Zrzuciłem u-branie i hajda w wodę. W Mielnie podobno lodowate mo rze. Kąpią się tylko najodioaż niejsi. A tu wszyscy. Woda nie tak czysta jak w morzu, ale ciepła. Nie ma takiej pla ży jak w Mielnie czy Ustroniu, Zaledwie parę metrów piasku. Ale gdy wieje wiatr — chronią przed nim korony sosen, nad wodę dociera tylko lekki powiew.
Lubię Mielno, ale uroki Mo stówa ciągle odkrywam na no
wo. Siadam do spacerowej łodzi, usiłuję w miarę szybko
i bezpiecznie wypłynąć z przy stańi na środek. Jakoś poszło.
niedzielę
I potem długie, mocne pociąg nięcia wiosłami. Czuję że będą odciski, tak to bywa jak
,.intelektualista" bierze się za wiosła. Ale to nic.
Grzeje zamglone nieco słoń ce. Widzę uciekające drzewa. To jezioro jest fantastyczne.
Długie, nie specjalnie szerokie. Tak jakby się płynęło większą rzeką. To ma swoje znaczenie, swój urok. Po obu stronach las, czasami jakaś polana lub łączka. Jakaś zatoczka, klin lądu wrzynający się w wodę.
Na brzegach, na wodzie — rybacy. Stoją niemal nieruchomo, siedzą na zielonych ło dziach, cegły uwiązane sznura mi opuścili na dno — czekają, jak zawsze skupieni w ło wieckim niepokoju.
Między drzewami migocą płótna namiotów. Szare, zielone, różowe. Widać ludzi idących przez las. Niosą wiadra — potem będą pełne jagód. Niosą kosze — potem wypełnią je grzybami. Nie muszą się spieszyć. Las między Mosto-wem i Rosnowem sowicie ich wynagrodzi.
Jak piękna jest cisza, zieleń lasu, szarość wody...
W niedzielę robi się tłoczniej. Przyjeżdżają ci, którzy nie zdążyli w sobotę. Ale nie widać tego tłoku, człowiek gu bi się na kilometrach jeziornego brzegu, wśród lasu.
Myślę, ie Mostowo jest ko-szalińską alternatywą Mielna* Ze morze ma swój niezaprzeczony urok, jego powietrze inną niż ta — świeżość. Ale morze jest nieobliczalne. Przy ciąga plażą, słońcem — odpycha zimną wodą. A poza tym w Mielnie jezt' tłok, to mała wczasowa metropolia. W Mo-stówie jest cieplej, nad wodą i w wodzie, spokojniej, ciszej. Tu nie czuje się mijającego czasu.
Skończyła się sobota, jest niedzielne popołudnie. Znikają znad brzegów namioty, nad pływają do przystani zielone łodzie rybaków. Z lasów wychodzą objuczeni zbieracze grzybów i jagód. Na przystanku stają niebieskie autobusy. Około dwudziestu minut jazdy do Koszalina.
Jestem zmęczony i trochę zakurzony. Zaczynają piec dla nie. Ale com użył — to moje. Za tydzień, nawet gdy będzie pochmurno — żeby tylko nie padało — znowu pojadę do Mostowa,
Z. MICHTA
OSTATNIA NOC
<2S)
— Myślałem właśnie — odezwał się Murphy — ie człowiek niepotrzebnie zatruwa sobie życie. Ostatecznie kobiety dobrze wiedzą, co mają robić z sobą, l mogą robić co tylko chcą, jeżeli nikt im za ło nie płaci, żeby robiły coś, czego nie chcą robić. Trzeba tylko na to patrzeć, co robi dziewczyna i jaka jest wtedy, kiedy przychodzi do człowieka, ale nie trzeba sobie zawracać głowy tymi rzeczami, które ona rebi poza tobą, kiedy już odeszła do swoich własnych spraw.
Pamiętał, co Marta wyznała mu o sobie i innych mężczyznach: — nie jestem święta — mówiła — i nie udaję świętej, ale nie przeżywałam dotychczas tego, co przeżywam s tobą. Byłam niekiedy z mężczyznami nawet nie z nudów, ale całkiem po prostu, żeby ułatwić sobie życie i jakoś się urządzić, kiedy stawali się zbyt natarczywi, a moje sprawy zależały od tych rzeczy. Dość dużo kobiet traktuje to niekiedy jak zwykłą formalność, jak coś w rodzaju urzędowego stempla na podaniu o pracę. Z tobą — mówiła wtedy Marta — wszystko stało się inaczej.
A Thoen, Thoen, Jezu, co ją z nim łączyło? Dobra, stało się, już nie o to chodzi, ale jakie były motywy? Sam fakt nic nie znaczy i nic nie mówi, najważniejsze są przyczyny, okoliczności, i co Marta odczuwała, a nie to, co robiła.
Pojął nagle, ie dalszo myślenie o zdradzie Marty zaczyna zo podniecać; widział w wyobraźni ją i Tboena, splecionych z sobą, 1 zapragnął jej silniej ni* kiedykolwiek.
— Murphy — odezwał się de ła Maza — czy pan znał jednego gościa, który nazywał sl* Thoen? Oswald Thoen?
Murphy spojrzał s
— Nie, nie znałem. Czy ja muszę znać wszystkich facetów
w Stanach?
— Chciałem pann tylko powiedzieć, że Thoen zginął w wypadku samochodowym* Meblowa ciężarówka zrobiła miazgę z jego wozu. Myślałem, że pan go znał. Ale jeżeli pan nie znał Thoena, to niepotrzebnie o tym mówię.
Flynn miał zgaszone, głęboko wpadnięte oczy. Nosił ten sam garnitur z ciemuopopielatej flaneli, w którym widziałem go wczoraj; spodnie były zmięte, klapy załamane. Wiedziałem już, że nie kładł się do łóżka, że nie spał tej nocy — a po tych zmiętych klapach marynarki poznałem, że siedział w nocy przy biurku, opierając pierś o jego brzeg, i może tak drzemał, pochyliwszy głowę przed fotografią uśmiechniętej Loretty, uśmiechającej się na tym zdjęciu tylko ustami, bo oczy były smutne.
Wprowadził mnie do gabinetu.
— Jadł pan śniadanie? Niech pan siada. Może cygaro?
— Jeżeli można, proszę o mocną kawę.
— Kawę kazałem juz przynieść. Nie zje pan nic więcej?
— Nie, dziękuję. Jedyne na co mam ochotę, to wyspać się.
— Zdąży pan. Proszę mnie posłuchać.
Przeszedł za biurko i usiadł w fotelu, którego oparcie było tłoczone w takiej samej surowo wyprawionej skórze bawołu, z jakiej była zrobiona ramka okalająca zdjęcie Loretty.
Flynn przyciął cygaro srebrną kulką, w której wyżłobieniu ukrywały się ruchome ostrza.
— Dziękuję, że pan się pospieszył — rzekł Flynn. — Muszę panu wyznać, że zaprosiłem dzisiaj do siebie Jednego 1 szefów Międzynarodowej Agencji Detektywistyczne! która obchodzi właśnie pięćdziesięciolecie swego istnienia. Zna pan agencję Williama J. Burnsa?
— Czy istnieje Amerykanin, który nie znałby agencji Burnsa? Pracowałem u nich przez rok.
— I zrezygnował pan?
— Nie mógłbym jui tam wrócić. Wpakowałem słę kte-dyś, dość niepotrzebnie, w głośną szpiegowską aferę, może psa słysariL,
— Lucy Merris alias Erika Stumpf? Włochy, niedobitki
wywiadu niemieckiego, jakieś dwa mikrofilmy, szalony pościg — i tak dalej?
— Coś w tym rodzaju. A propos, ostatnio miałem wiadomość, że Erika Stumpf pojawiła się w Argentynie, i prawdopodobnie spotkała się z byłym sekretarzem Hitlera, Martinem Bormanem, w małej miejscowości na pogranicza Brazylii... W każdym razie mój udział w tej głośnej awanturze uniemożliwia mi pracę w agencji Burnsa, na czym mi zresztą wcale nie zależy. Oni unikają spraw szpiegowskich. Więc spotkał się pan dzisiaj z przedstawicielem Burnsa, i co?
— Pan wie, że to najpotężniejsza firma detektywistyczna, właściwie olbrzymia armia prywatnej policji, zatrudniająca stale przeszło dwanaście tysięcy ludzi, wśród nich wielu byłych podoficerów i oficerów policji. Dlatego postanowiłem skorzystać z ich pomocy. Jej stałymi klientami są takie firmy, jak General Motors, General Electric, Stan-dart Oil i Du Pont—
Wtrąciłem:
— To także jedna z przyczyn, dla której nie Interesuje mnie praca w agencji Burnsa, Pociąga mnie nawet najtrudniejsza robota, ale dla pojedyńczych ludzi, którym coś grozi, którzy wpadli w matnię bez wyjścia — ale nie interesuje mnie wspomaganie wielkich koncernów—
Ktoś zapukał. Flynn nacisnął jeden z guzików sterczących z płaskiego, obitego skórą przycisku — i wtedy rozsunęły się drzwi wiodące do gabinetu. Młoda pokojówka wniosła kawę, whisky i oszroniony syfon. Zauważyłem, że ma podpuchnięte i wilgotne oczy, zapewne przed chwilą plrhała. W tym domu wszyscy mieli skłonność do płaczu; byłem pewny, że kucharka ma także załzawione oczy.
Nie zważając na obecność dziewczyny, Flynn mówił dalej:
— Tak, ale oni mają rocznie około sześciu tysięcy wypadków do rozwikłania, tych wypadków, z którymi zgłaszają się prywatni, pojedynczy ludzie.-
— Zgoda. Jednak nie przyjmują trzech kategorii spraw: związanych z rozwodami, polityką i szpiegostwem. — Uśmiechnąłem się. Podobnie jak ja. Wolę polegać na doświadczeniu starego Burnsa, on wie czego należy tmikać.
«r i »ł •
GŁOS Wr 206 (4032)
W* J
Bffiimm 0 czym świadczy
rewolta
w Los Angeles
Gsieralswie palQ mosty
Generał Maxwell Taylor były amerykański ambasa der w Sajgonie stanął po powrocie z Wietnamu Południowego przed kamerami telewizji i oświadczył m. in.:
„Wbrew dziwnej obsesji, która zdaje się panować w niektórych kołach, nie odnoszę wrażenia, by klęska amerykańska w Wietnamie była nieunikniona. Nie bę dzie kapitulacji południo-wowietnamskiej. Jest ona nie do pomyślenia, bo rzą dzący w Sajgonie generało wie są do końca zaangażo wani w wojnę i spalili za sobą mosty".
Nie można powiedzieć, by ze słów generała prze bijała nadzwyczajna pewność siebie.
Szkoda, że generał Taylor nie zanalizował przyczyn, dla których mimo trwającej już prawie 10 lat interwencji USA na Półwyspie Indochińskim nie osiągnięto sukcesu mi litarnego. Wietnamska dżungla pochłania coraz to nowe zastępy amerykańskich żołnierzy. Oddziały Frontu Wyzwolenia Narodowego Południowego Wiet namu opanowały nieomal cały kraj z wyjątkiem Saj gonu i miast, będących bazami amerykańskiej armii. Bing Hoa, Da Nanę, Duc Co, Pleiku i inne niełatwa do zapamiętania nazwy u-świadamiają interwentom, że nawet we własnych ba zach nie są bezpieczni. Ak cje partyzantów wykrusza ją nie tylko jednostki po-łudniowowietnamskŁe (w których dezercja dochodzi do rozmiarów katastrofy dla „generałów bez armii" z Saj gonu), ale podważają również morale żołnierzy amerykańskich. Potęgujące się naloty na miasta De mokratycznej Republiki Wietnamu ze szczególnie bar barzyńskim niszczeniem sy stemu nawadniajacego (co ma spowodować powodzie i zniszczenie pól ryżo-
wych), transporty nowych dywizji świadczą tylko o tym, że USA rzeczywiście wplątały się na Półwy spie Indochińskim w sytua cję bez wyjścia Grozi im nie tylko beznadziejna wal
ka z nieuchwytnym prze- _____
ciwnikiem lecz i najgorsze, nacji Murzynów, stosowa-
Walka Murzynów w USA o równouprawnienie nie ogranicza się już dziś do sprawy udziału w wyborach, czy też o miejsce w restauracji. Dyskryminowa ni i upokarzani przez stulecia Murzyni walczą o fak tyczną równość ekonomi cz ną i socjalną. Nawet pełna zagwarantowanie ich piaw przez konstytucję USA nie uwolniłoby ich od nędzy, ciemnoty i zam knięcia w gettach — wielkomiejskich slumsach, w których czarny obywatel USA żyje w stokroć gorszych warunkach niż biały Amerykanin.
Kto spodziewał się, £e zainicjowana jeszcze przez prezydenta Kennedy'ego akcja ustawodawcza ną rzecz obywatelskiego zrów nania Murzynów z białymi przyniesie jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przekreślenie wiekowej niesprawiedliwości f ulegał ciężkim złudzeniom. Fewolta w Los Angeles nie pojawiła się w USA nagle. Jej fcródeł trzeba szu kać w polityce dyskrymi-
co może spotkać wielkie mocarstwo: upokorzenie.
nej w Ameryce od początku.
BEZ NIEDOMÓWIEŃ
Twórcza wymiana poglądów między Zachodem a Związkiem Radzieckim o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej nie może nastąpić wcześniej, nim Waszyngton i inne stolice państw zachodnich nie wyrzekną się całkowicie i nieodwołalnie tej lub innej formy dopuszczenia Bundeswehry do posiadania broni nuklearnej. Innej drogi nie ma,
o konkurs-ankieta © cenne nagrody książkowe?
Co tam w polityce?
Przedstawiamy Czytelnikom pytania naszego stałego konkursu-ankiety „Co tam w polityce?".
1. Skąd się wzięli i od kiedy są Murzyni w USA?
2. Kiedy powstała organizacja Paktu Atlantyckiej# i jakie państwa należą do NATO?
przypominamy warunki konkursu: Biorący udział w konkursie winni odpowiedzieć na dwa zamieszczone powyżej pytania. Można też odpowiedzieć tylko na jedno z nich. Wśród autorów trafnych odpowiedzi rozlosowane zostaną cenne nagrody książkowe. Odpowiedzi prosimy nadsyłać pod adresem Redakcji „Głosu Koszalińskiego", Koszalin, ul. Alfreda Lampego nr 20 z dopiskiem na kopercie lub karcie pocztowej „Konkurs — Co tam w polityce?".
Z KAMPANII PRZEDWYBORCZEJ W NRP
Pokolomalne dziedzictwo
Anglicy zmuszeni do ob pakistańsko - indyjskich, darzenia byłej perły kolo- których nasilenie ostatnio nialnej korony brytyjsKiej spotęgowało się do rozmia — Indii niepodległością po rów operacji wojennej, starali się o to, by między W r. 1947 byłe księstwo dwoma państwami Półwy- Kaszmir podzielone zosta-spu Indyjskiego — Indią ło w rezultacie zbrojnego i Pakistanem — nie za- konfliktu na tzw. Wolny brakło powodów do niezgo Kaszmir, zależny od Paki-dy. stanu i część indyjską ze
Kością niezgody jest stolicą w Szrinagarze. Pa-Kaszmir. Od 18 lat jest om kistan rości pretensje do terenem starć i konfliktów całego Kaszmiru, powołując się na to, że 80 proc. mieszkańców tego kraju stanowią muzułmanie. Gorąca atmosfera i wzrost an fcagon^mu indyjsko-paki-stańskiego (przed kilku mie siącami omal nie doszło do wojny z powodu pustynnego obszaru Kuczu), znów doprowadziły do wybuchu. Na terytorium indyjskiego Kaszmiru wdarły się potężne grupy dywersantów, kierowanych — według o-skarżeń indyjskich — przez oficerów pakistańskich. Pożoga i śmierć za panowały w Kaszmirze. Stolica kraju Szrinagar została odcięta od świata. Wojska indyjskie toczą ciężkie walki z dywersan tami, a rząd Shastriego o-skarża Pakistan o otwartą agresję. Starcia antagonizmy i obce ręce pchają dwa sąs^duiące z soba narody -— Pakistan i Indię — do walki," do działań przvno-szących korzyść temu trzeciemu.
(Górska kraina Kaszmir lkzy 4M tys. km kw., z t£go część irdyjftka 222 t; s. km kw. i 3,5 min mieszkańców).
WINNA JEST EWG
5-letni synek rolnika Leguet z Saint Aubin siu-chał rozmowy ojca z sąsiadem na temat trudności gospodarczych chłopów francuskich.
— Raczej spalę słomę w stodole, a nie sprzedam jej za tak niską cenę — powiedział papa Leguet. Mały wybiegł z domu. Kiedy przybyła straż ogniowa, do |Kwały zgliszcza stodoły.
siy6cie3
00 celu j,
Neues Deutschland
FRANCJA. Staromiejska uliczka Rue du Bain-aux-Plnntes w Strasburgu skrupiała ongiś garbarzy miejskich. Dzisiaj została z przeszłości tylko oryginalna architektura...
CAF
Choć dzisiejszy, przeciętny Amerykanin najprawdepodob niej obruszyłby się na myśl, że jego kraj zamieszkiwali przed wiekami ludzie rasy żółtej — tym niemniej ostatnie badania naukowe wskazu ją niemal niezbicie, że zasiedlenie Ameryki nastąpiło w wyniku zalewu tego kontynentu przez wiele następujących po sobie fal ludności a-zjatyckiej.
Pierwsze fale przedostały się do Ameryki przez Cieśninę Beringa może już ok. 30 tys. lat p.n.e. Silniejszy jednak napływ ludności, w tym głównie z centralnej części wschodniej Syberii, z terenów położonych na wschód od Jeziora Bajkalskiego, z Mongolii, północnych Chin i północnej Japonii — zaczął się dopiero na kilkanaście ty sięcy lat przed naszą erą. Z danych archeologicznych wynika, że okres najważniejszych przesunięć etnicznych z Azji do Ameryki przypada na okres między rokiem 10 tys. a 4-tysięcznvm p.n.e.
Wśród licznych znalezisk archeologicznych potwierdzających wpływy kulturowe
Chińczycy, MongoSawie, Japończycy
Piamieszkańcy Ameryki
Azji na tym kontynencie na wiele lat przed „odkryciem" go przez Kolumba świadczy np. duża grupa mezoamery-kańskich i andyjskich wyrobów z kamienia i gliny stano wiących oczywiście kopie brą zowych siekier, zwierciadeł i waz pochodzących z Chin, z epoki dynastii Han, a więc okresu, gdy w Ameryce obrób ka metali nie była jeszcze rze czą znaną.
Podobnie kopiami przedmio tów przewożonych z Indii są znalezione w mezoamery-ce figurki zwierząt na kółkach i wizerunki mężczyzny z trąbą płonią, gdyż zarówno kół i słoni w Ameryce nie znano.
O kontaktach kulturowych tych kontynentów świadczy mezoamerykański kalendarz, który należy do tej samej gru py kalendarzy, którymi posłu
giwano się w starożytnych Chinach, Indiach i na Jawie. Podstawą tych wszystkich ka lendarzy jest lista 12 dni, z których każdy oznaczony jest nazwą zwierzęcia lub opiekun czego bóstwa.
Za tezą przemawiają również badania językoznawców, którzy jak np. prof. dr Tadeusz Milewski z Uniwersy.te tu Jagiellońskiego w Krakowie — dopatrują się nn. licznych podobieństw między językami północno-zachodniej części Ameryki z językami paleoazjatyckimi północno-- wschodnich krańców Azii, zwłaszcza językami Kaukazu. Potężny prąd wpływów azjatyckich uwidocznił się w A-meryce istnieniem całego szeregu wyrazów m. in. w dziedzinie imiennictwa osobowego. (BN-T PAP)
Dwie główne partie Niemieckiej Republiki Federalnej chrześcijańscy demokraci (CDUiCSU) i socjaldemokraci (SPD) — wystartowały do wy borczego wyścigu o władzę, o fotel kanclerski i teki ministerialne. Obie partie mają, według wszelkich opinii, rów ne szanse i dopiero 19 września — dzień wyborów do Bun destagu przyniesie rozstrzygnięcie.
Na masowym mityngu przed wyborczym SPD w Dortmundzie pojawiły się w przemówieniach przywódców socjaldemokracji nowe akcenty, zasługujące na uwagę jako mier nik nastrojów politycznych w NRF. W przemówieniu kandy data na kanclerza NR,F — WILLI BRANDTA, będącym wykładnikiem programie wyborczego socjaldemokratów w polityce wewnętrznej i zagra-nicznejl na szczególną uwagę zasiugiije jego solenne zobowiązanie, że jeśli SPD wygra wybory, podejmie zdecy dowane działania dla podpisa ni a traktatu pokojowego. O-czywiście, Brandt zastrzegł się przy tym, że \propozycje w tej sprawie zostaną wpierw skon sultowane z sojusznikavii zachodnimi. Ta mocno zaakcen towana obietnica w połączeniu z innymi jeszcze punktami programu działania wprowadza, zupełnie nowe momen ty do niemieckiego życia politycznego. Zakładając, że „polityka niemiecka nie może za stygnąć w wiecznym, ner/owa-niu", Brandt zapowiedział roz mowy ze Związkiem Radzieckim i innymi państwami socjalistycznymi na temat trakta tu pokojowego.
Niemcy nie powinny mieć ambicji stania się mocarstwem militarnym lecz mocar stwem gospodarczym i kultu rolnym"; -Nigdy z NRF. nie
Program dortmundzki
SPD
wyjdzie agresja ani próba za stosowania przemocy„Niem cy — olbrzym gospodarczy — muszą przestać postępować jak polityczny karzeł"— oto niektóre z myśli sformułowanych w Dortmundzie. Warto dodać, że przyjętych z aplauzem przez 200 tys. uczestników mityngu.
Nie można zaprzeczyć, że słów takich jeszcze się z ust polityków zachodnioniemiec-kich nie słyszało. Nawet jeden z najbardziej nienaruszalnych kanonów ich polityki — nie-
uznawanie drugiego państwa niemieckiego został w zcfwo-alotoany, co prawda, sposób podważony. Mianowicie
Brandt, mówiąc o rokowaniach zachodniego Berlina (którego Brandt jest urzędującym nr?dburmistrzem) z Nie miecką Republiką Demokratyczną na temat przepustek granicznych powiedział: „Na leży kontynuować politykę ma łych kroków (czyli kontaktów z NRD w bieżących spraicach) I jeszcze: „To co jest dobre dla Berlina zachodniego, może być pożyteczne również dla Republiki Związkowej" (!). Jak wiadomo, Związek Radziecki i państwa socjalistycz ne uważają, że bezpośrednią
rozmowy przedstawicieli obu państw niemieckich mogą przyczynić się do rozwiązania problemu niemieckiego. Wszy stko to świadczyłoby o tyrti, że SPD rozumie tę konieczność. W porównaniu z nacjonalistycznym, zimno wojennym językiem chrześcijańskich demokratów wypowiedzi przywódców SPD zasługiwałyby na życzliwą uwagę.
Kilka dni później jednak je den z tych samych przywódców, Erler przekreślił wszystko. Na zarzuty, że SPD nie poruszała na mityngu sprawy odzyskania ziem wschodnich, Erler z naciskiem podkreślił: To prawda, ale to jesi samo przez się zrozumiałe, że nasza partia, mówiąc o zjednoczeniu Niemiec, zawsze ma na myśli Niemcy w granicach z 1937 roku".
Tq „uzupełnienie" dort-mundzkiego programu każe bardzo krytycznie zapatrywać się na przedwyborcze deklaracje socjaldemokratów. Dcmenti Erlera jest dowoderri9 że nie pamięta on o istocie poli tyki, która jest sztuką robienia rzeczy możliwych„Program dortmundzki SPD jest przedwyborczym manewrem propagandowym. Jest on także odbiciem nastrojówt jakie mimo wszystko nurtują społeczeństwo Niemiec zachodnich.
¥ADKUSZ KUBIK
Str. i
GŁOS Nr 208 (4032)
YE - YE
YE!
BEATLESr odbywają obecnie wielkie tournee po Stanach Zjednoczonych. W obawie przed zamieszkami, które mogą być wywołane przez tłumy sfanatyzowanych „beatlesomanów'*, czterej śpiewacy są przewożeni z miasta do miasta specjalnymi samolotami lądującymi w tajemnicy na bocz^ nych pasach startowych lotnisk, a z lotnisk do hoteli i sal koncertowych przewożeni są helikopterami pod silną osłoną policji. Ale incydenty mnożą się podczas koncertów: młodzi wielbiciele „Beatlesów*' dostają a-taków histerii na widok swoich bóstw.
Na zdjęciu: sceny zbiorowej histerii na koncercie „Beatlesów" w Chicago. CAF Photofax
DEDYKACJA
Gdy późniejszy arortor „"Dobrego wojaka Szwejka" Jaro sław Haszek wrócił po I woj nie światowej do Pragi, pilnie potrzebował pieniędzy. Sprzedawał nawet egzemplarze autorskie wydanej przed jego powrotem książki „Dwa tuziny opowiadań". Jeden z natrętnych nowobogackich, widząc to, poprosił o sprzeda nie mu jednego egzemplarza z miłą dedykacją. Haszek wrę czył mu książkę z taką dedykacją:
Książka Autograf
— 20 koron
— 40 koron
Razem otrzymałem 60 koron JAROSŁAW HASZEK
STOPNIE PIffKNOSCT
W prospekcie pewnego nowojorskiego salonu kosmetycz nego zachwalono metodę u-piększania klientek: ^Po trzech kuracjach u nas będzie pani wyglądała jak własna córka, po sześciu jak własna wnuczka. Dalsze kuracje na własną odpowiedzialność".
Autentyczne ogłoszenie z
Tiachodnioniemieckiego pisma ,,Cuxhavener Nachrichten": „Poszukuje się psa, który został ugryziony przez starszą panią w stroju cocktailowym**.
DOTYKANIE WZBRONIONE
Na słupach z przewodami wysokiego napięcia w Cher-bourgu (Francja) wisiał do niedawno naois: „Nie wolno dotykać. Dotkniecie przewodów grozi śmiercią. Przekroczenie tego zakazu będzie ka rane sądownie aresztem do 2 lat".
Jak dotychczas, nie bvło
sprawy sądowej na skutek przekroczenia powyższego za kazu.
65 LAT BEZ KRAKSY
Kierowca samochodu John Harris z Maidenhead koło Londynu liczy już 93 lata i dotychczas nie miał na swoim koncie żadnej kraksv. Dopie ro kilka dni temu jego wóz zderzył sie z ciężarówką. Mu sial zapłacić 7 funtów grzywny, p sad orzekł ponadto, że nie będzie mógł zasiąść przy kierownicy donóty, dopóki po nownie nie złc*v egzaminu na prawo jazdy. Harris był kierowcą przez 65 lat.
Mężczyzna „odnowiony"
Klasyczny styl tzw. angiel ski cieszy się od dziesiątków lat to śród mężczyzn zasłużoną sławą, ale „moda wioska" — to już niejako synonim -po wojennego stylu w męskim ubiorze. Moda ta, pełna polo-
oące najnowsze tendencje w (szerokość nogawek u dołu 22 modzie męskiej oraz otrzymu cm) mają tendencje do roz-
jąc z wyprzedzeniem (wymaga tego dość długi cykl produkcyjny w warunkach wielkoprzemysłowych) informacje
lużnienia w biodrach przez zastosowanie fałdek. Spodnie sportowe nadal nisko osadzone na biodrach, gładkie. Ka-
na temat wzornictioa tkanin, mizelki spokojne,
tu i fantazji, przypadła szcze nowoczesnych, dodatków itp.
golnie do gustu ludziom młod ..........~
szym, robiąc międzynarodową karierę.
Również polski przemysł o-dzieżowy w ostatnich latach nawiązał kontakty z Włochami, kupując modele, ilustru-
Współpraca ta okazała się bardzo owocna — garniturom z Bytomia i Bielska nic już zarzucić nie można ,a męskie obuwie, krawaty, koszule mogą z powodzeniem kon kurować (i konkurują) z tego rodzaju wyrobami zagranicznymi.
Nie jest to fakt bez znaczenia, gdyż właśnie cechą charakterystyczną włoskiej, a rvięc nowoczesnej mody jest przywiązywanie dużej wagi do dodatków. Muszą być one zawsze starannie zharmonizowane z całością stroju, ewentualnie odcinać się od niego, ale w sposób estetyczny, malarski.
Strój modnego mężczyzny powinna cechować praktycz-ność, naturalność, ciekawa ko lorystyka. Pożądane jest wjfrowadzenie do stroju jakiegoś drobnego akcentu, pod kreślającego własną osobowość. Ogólna linia na jesień i zimę w dalszym ciągu wysmuklająca, ubiory na ogól dopasowane, wykluczające jednak jakąkolwiek sztucz7ią obcisłość. Talia w miejscu, linia gorsu płaska, dół marynarki przylegający do bioder. Nadal aktualne rozcięcia na bokach lub z tyłu. Najmodniejsze są marynarki jednorzędowe zapinane na trzy gu Kraciasta marynarka do ziki oraz marynarki dwurzę-gladkich spodni — to uniwer- dowe o szerokich wyłogach, salny strój codzienny. w ubraniach typu całodzien-
iFOT-AR) nego. Spodnie wąskie w linii
stonowane z ubraniem lub stanowiące barwny akcent. Szczególnie modne są kamizelki dwurzędo we z dużą ilością małych guzików i kieszonek.
Na co dzień noszone mają być praktyczne płaszcze niepełnej długości nawiązujące charakterem do tradycyjnego trencza. Linia prosta lub lekko zwężona ku dołowi, karczek i patki często podkreśla ne grubym stębnowaniem lub lamówką. Podpinki z wełny w kolorową kratę, zc sztuczne go futra lub laminatu.
W tkaninach przeważają wzory klasyczne o stonowanej kolorystyce. Na odzież sportową używa się tkanin od pornych na wilgoć. Ceniona też jest bardzo skóra zarówno glansowana jak i zamsz.
wmdys1aw fcucza*
Ropa na statkach
Światowe przewozy ropy naftowej wykazują ogromną dynamikę wzrostu. 10 lat temu wynosiły one 370 min ton. W ubiegłym roku już 750 min ton. W roku 1970 mają wynieść — według szacunku — 1.141 min ton.
Tak olbrzymie przewozy ropy naftowej możliwe są dzięki wprowadzeniu do eksploatacji superzbiorni-kowców o nośności tx> sto i więcej tysięcy ton. Ważnym czynnikiem wzrostu przewozów jest również przyspieszenie przeładunków ropy. W wielu portach Zatoki Perskiej załadunek tych kolosów trwa 1 do 2 dni.
Opłacalność eksploatacji tego typu statków skłania armatorów do ich zamawia nia. Np. w bieżącym roku stocznie produkcyjne mają zamówienia na 249 statków o nośności powyżej 40 tys. ton, czyli łączne zamówienia wynoszą 17,9 min ton nośności. Najwięcej nowych statków zamówiła Norwegia — 5 min ton.
Na początku br. flota sn perzbiornikowców (powyżej 40 tys. ton) liczyła 534 statki o łącznej nośności 29,5 min ton. Najwięcej du żych zbiornikowców pływa pod banderą Liberii. Łącznie 7,8 min ton nośności.
Kuter budowany na raty
— Słyszeliście, aby stocz nia mogła przekazać do eksploatacji kuter bez kom pasu — zapytał Bryza By walców Kafejki.
Doświadczeni żeglarze spojrzeli na staruszka wzro kicm, który wyrażał zanie pokojenie o stan jego głowy. Zaskoczeni, nie wiedzieli co odpoioiedzieć.
— Pytam nie bez przy* czyny — ciągnął Bryza. — Mnie się to też wydaje nie prawdopodobne, a jednak zdarzyło się. Gdyńska Stocznia Remontowa budu jąca doskonałe jednostki tzw. kaefki czyli superku-try B-25s, wezwała przedstawicieli armatora na prÓ by jednostki, która nie mia ła kompasu, echosondy, lodówki i innych drobniej.-fszych wyposażę nią. W takim stanie stoczniowcy zarrti&rź titi przekazać kuter armatorowi.
Jednostkę tę ma otrzymać ustecki „Korab**, który zaprotestował i postano wił nie odbierać jej do cza
; •
Przeważnie
dla mężczyzn
Akcenty pewnej ekstrawagdn cji spotykamy tylko w modzie wakacyjnej, pozwalającej na żywsze barwy i więcej elementów dekoracyjnych. Najmodniejsze kolory to: beże, brązy, zieleń tzw. myśliwska, indy go (dość jasny granat) i ciemnoszary,
Jeśli chodzi o modne dodatki do jesienno-zimowych stro jótr, to ^sygnalizujemy, ic tą
Wdzianko z dzianiny, ozdobione skórą.
niektórych fasonach koszul spotykamy wysoki osadzony na stójce kołnierzyk. Występuje też typ koszuli bez kołnierzyka wysoko zapiętej pod szyją. Do ubiorów sportowych nadal bardzo modne „polo" z dzianiny. Paski do podtrzymywania spodni z tej samej tkaniny co spodnie, ze skóry lub elastycznej taśmy tkanej w poziome kolorowe pasy. Obuwie — to najczęściej mokasyny sznurowane, wsuwane lub zapinane na pasek. Bardzo modne na zimniejsze dni botki do kostek i czapki z futra lub kapelusze z tkani ny płaszczowej# dzianiny, skó-
rik
su, aż nie otrzyma ona pełnego wyposażenia.
Dziuń mnie jednak ciągnął dalej Bryza — że stoczniowcy odważyli się w ogóle wystąpić z propozycją przekazania jednostki w takim stanie. Przecież żaden z kapitanów portu nie wyrazi zgody na wypuszczenie jej z portu w takim stanie. A zresztą nie wyobrażam sobie śmiał ka, który zdecydowałby się wypłynąć na kutrze bez kompasu.
Dziwi mnie i oburza postawa stoczniowców — mó wił dalej Bryza. Budową tych jednostek zdobyli sobie duże uznanie rybaków. Nie tylko za ich dzielność morską ale również za dobre wyposażenie i rzetelną robotę. Zamiast doskonalić je, obecnie partaczą robotę. Np. zamiast dębiny, do wyposażania wnętrz stosują drewno sosnowe, zamiast delikatnych nitóio miedzianych, brzydkie śruby żelazne. Montują też e-chosondy, które po kilku godzinach pracy psują się. Wiedzą też — mówił dalej Bryza — że rybacy na tych jednostkach wypływają na kilkudniowe rejsy a nawet na Morze Północne, gdzie zwykle pobyt trwa około 3 miesięcy. Jak w takich warunkach ludzie mogą obyć się bez lodówki prowiantowej ?
Jeśli stoczniowcy sądzili, że rybacy ze środkowego wybrzeża dadzą się nabrać na głupi kawał, to się mocno pomylili.
SKAJLAJT — inaczej świetlik np. nad maszyntrw nią.
SKALA ŁADUNKOWA — liczby umieszczone na dziobie I rufie określające zanurzenie statku w stopach lub centymetrach. Na tej podstawie można obliczyć ciężar ładunku. Jest bardzo pomocna dla I oficera, który decyduje o ro* mieszczeniu ładunku w róż nych częściach statku.
SLIP — urządzenie do wyciągania mniejszych jed nostek na ląd.
SŁOWNIK MORSKI
SLUP — typ Jachtu. Po siada jeden maszt. Ożaglo wanic składa się z dwóch żagli: grota i foka.
SŁOMIAKI — tak nazy wają rybacy liny łączące deski trałowe z sieciami. Są to grube liny roślinne.
SŁONECZKO — ułożenie wolnego końca liny w płaski krążek. Jest to jeden z elementów klaru na pokładzie.
W kilku
zdaniach
Rostocka stocznia Neptun Werft wodowała niedawno setny statek przeznaczony na eksport, w większości dla ZSRR. „Su la" — taką nazwę nadano statkowi — jest jednym z wielkiej serii. Pierwszy sta tek budowano 438 dni. O-becnie niemieccy stocznlow ey skrócili czas budowy do 164 dni.
Stocznia w Budapeszcie obchodziła niedawno setną rocznicę istnienia. W tym czasie zbudowała ona 2 tys. statków. Jubileuszowym był statek o nośności 1.650 ton, przeznaczony dla norweskiego armatora.
Duńska firma Burmel-ster i Wain buduje spalinowy silnik okrętowy o mo ey 44 tys. KM. Zbornikow cowi o nośności 160 tys, ton zapewni on szybkość 16 węzłów.
Feluś bez pędzla
Malowanie statku jest
jedną z najbardziej nużących czynności. Podczas długotrwałych rejsów, kiedy bosman wyczerpie boga ty arsenał zajęć dla załogi, jego autorytet ratuje mało wanie statku. Tego nigdy i na żadnym statku nie jest za wiele. Po każdym sztormie pojawiają się rdzawe plamy, które wymagają u-życia kubła farby i pędzla.
Na statku o „felusiów" do pędzla nietrudno. Gorzej w stoczni. Malowanie ogromnych powierzchni statków jest zajęciem bardzo pracochłonnym, wyma ga licznej załogi. Wystarczy sobie wyobrazić, ilu trzeba robotników, aby pomalować kadłub statku dłu gości ponad 150 metrów i wysokości kilkupiętrowej kamienicy.
W stoczniach stosuje się rożne urzadzenia techniczne, pozwalające zwiększyć wydajność pracy przy malowaniu. Zamiast pędzla stosuje się wałki lub pistolety. Amerykańska firma „Graco" produkuje nowoczesne urządzenie składają ce się z 45-litrowego zbior-
nika i pompy wysokociśnieniowej. Aparat ten wprowadza rewolucję do dotychczasowych metod malowania statków. Jeśli robotnik posługujący się pędzlem pomaluje w ciągu godziny 20 m kw., przy u-życiu wałka 60 m kw., a stosując pistolet natryskowy 80 m kw. to przy użyciu nowoczesnego urządzenia zdoła pomalować w cią gu jednej godziny aż 400 m kw. Stocznia Gdańska zakupiła już taki aparat.
53 tysiące na Atlantyku
jfceglugę pasażerską na północnym Atlantyku npra wia 22 armatorów z 14 państw dysponujących 56 statkami. Statki tc dysponują 53.701 miejscami. Wię kszość z nich, bo a i 37 u-trzymaje łączność między portami zachodniej Europy I wschodnim wybrzeżem Ameryki Półnoenej.
' GŁOS Kr 208 (4032)
>Str, 8
Już PD remoncie
W ub. tygodniu gmach koszalińskiej poczty otoczyły rusztowania. Remont fasady te go pięknego gma chu przeprowadzono bardzo sprawnie i dziś Jut koszalińska poczta może poszczycić sie lśnią cym nowością frontonem swego budynkvi. Przy okazji wyremontowano również zegar, który nie zawsze chodził punktualnie. Obecnie na zegarze pocz towym można po legać, jak... na Zawiszy.
Na zdjęciu: fra gment frontonu koszalińskie] po czty po remoncie.
Fot. W. Yogel
Dwie szkoły - Tysiąclatki
W niedzielę 29 bm. od będzie się uroczyste otwar cie dwóch nowo zbudowanych szkół — pomników Tysiąclecia. Informowaliśmy już o programie uroczy stości z okazji oddania do użytku szkoły Tysiąclecia w Kleszczynie, pow. Zlotów.
Podobna uroczystość odbędzie się w Czarnej Dąbrówce, pow. ByU'»w. T tu najbliższa niedziela bidzie świętem całego powiatu, na uroczystość w Czarnej Dąbrówce, organizowaną przez PK FJN i SFBS przy będą przedstawiciele władz wojewódzkich i powiatowych. Początek uroczystoś ci — o godz. 11.
Warto dodać, że w tym samym dniu, o godz. 15 od będzie się także wmurowanie aktu erekcyinego pod budowę Domu Dziecka w Bytowie.
(el)
CO, GDZIE, KIEDY?
BARWICE — Biały obłok (CSRS
od l. 16)
CZAPLINEK — Pierwszy dzień
wolności (pols. od 1. 16)
CZARNE — Przerwany lot (pol. od 1. 16)
CZŁOPA — Drewniany różaniec
pol. od 1. 16)
CZŁUCHÓW — Cleo od 5-ej do 7-niej (Ir. od 1. 16)
Ewakuacja (radz.
KOSZALIN
BIAŁOGARD
BAŁTYK — Gejsza (USA, od lat
16)
CAłTlOL — Judex albo zbrodnia
uKaraua uranc., oa iac 1.6)
BIAŁY — Pięc luse*. INKD,
o)
DAKŁOWO — Karamuol (węg. od DEBRZNO —
łat 16) od 1. 14)
Gu&chno — Ten wstrętny ceiniK DRAWSKO POM. — Nie zabijaj
adkia — Urocza (USA, od lat 16).
Seanse o godz. J5.20 18 i?0.30. W sobotę seans awandardowy
— Zbrodnia ukarana (USA od lat 16) — godz. 2.1.45.
Poranki: niedziela godz. U i 33
— Skrzynki na start (ang. od lat 10)
WDK — Rotnans z nieznajomym (USA od lat 36)
Seanse o godz. 1«, 1S.S0 \ ?t. Poranki: niedziela — godz. II i 13
— Leśny patrol (radz. cd lat 7)
Zaiiszjk — fctifoso owuazsesto-latKow trranc., o.
Seanse o ąedz !7.30 j ?fl. Poranki: niedziela — godz. 11 i 33
— Tajemnica złotego runa (franc. od lat 9)
MUZa — Inspektor Morgan prowadzi śledztwo (ang. od lat 36) Seanse o godz. 17.30 i ?0 W niedzielę o godz. 35 37.20 i 20. Poranki: niedziela — eodz. 11 i 23 Kapitan (bułg. od lat 9)
AMUR — Ciernista droga (radz. od lat 34)
Seanse o godz. 37.30 i 20 Poranki: niedziela — godz. 11 i 12.30 — Laikonik (polski od lat 7)
Uranc., od lat 16)
gospooyni Kaklinu — wszystKo ttia panów (ang., od lat 12)
RUŁUBKZliG
PDK — Ape Regina (wioski, oa
rat n»)
PIAST — Szkolna miiosc icsks,
oa lat 14)
U i tiK/.tzt. — UKianonu (uaA,
or-rT T V — Ikaria X D-1 (CSRS, od lat 16)
»earse o erooz. is i z». Nienezpieczna aroga (jug., od laT
Poranek: n"^dz;e1a godz. 1? — Szkarłatne żagle (radz. od lat 12) GiaiV. i a ti k — s i «>».i v n — zona ma Australijczyka (poi., oo lat U)*
o go^r.
Poranek: Ząb reki-
na (radz. od lat 12)
POL.a no w - RacnuneK sumienia TUCZNO - Przeminęło z wiatrem
(USA od 1. 14)
WAŁCZ
MEDUZA — Pięciu (pol. od 1. 16) TĘCZA — I dalej będę śpiewać
(ang. od 1. 12)
PDK —- Agnieszka 46 (pol. od 1. 16) ZŁOCIENIEC
MEWA —- Trzej Muszkieterowie
Ii ser. (fr. od 1. 16)
WIEDZA — Spotlianie ze szpiegiem (pol. od 1. 12)
ZŁOTOW — Wyspa złoczyńców (pol. od L 9)
CYRK
KOSZALIN
CYRK — ul. Młytfs^a — przedstawienia o godz. 15.30 i 19.30
(polski, od lat 12) połczyin-zdkoj Woljnusi.: — boto iiaoer twęg.,
od lat 16)
OuNiyh.o — sieoem niameic
(radz. o Mantovaniego 22.00 Wiad.
drowki muzyczne po kraju" 2o.zo 22.30 Gra Ork. A. Kury-
Wiad. sportowe 20.35 „W zaciszu ]e?%viC7a 23.00 Z twórczości R. Schu
piosenki" 21.35 „Z nagran wieikicn manna v/irtuozów 22.05 Przegląd prasy li-
terackie] 22.15 Muzyka taneczna 23.15 „Sceny dziecięce" — wielcy kompozytorzy dzieciom.
PROGRAM II
KOSZALIN
na dzień 29 bm. fnieorteia) iia falach średnich 188,2 m •raz 202,2 m (Słupsk i Szczecinek)
5.06 Muzyka 6. „Eksperyment w zakłaciacn KaoomsKicn" 8.50 L. van Beethoven: 6 lancow niemieckicn 9.05 „K.oncert anią" 9.50 Publ. międzynarodowa lu.oo Rytm i piosenka" iu.4« „stukanie do drzwi" — opow. T. Ch. Gwali 11.01) Koncert cnopinowsKi 11.40 „wiejskie spotkania" iz.05 „z kraju i ze świata" j3.(io z. cyjsiu „ro-
towe i wyniki „Gryfa".
gTTELEWIZJA
Współczesnych rytmów'* bardzo Podobała się publiczności NRD, Ł ostatnio Dolnego Śląska, gdzie tespół występował kilkakrotnie.
(V)
lowych województw gdańskiego i koszalińskiego, jest rada zakła J dowa przy Słupskiej Fabryce Na ! rzedzi Rolniczych.
Rozgrywki odbywać się bedą na Stadionie 650-lecia, a w razie nie
SPR7EDAZ
SZCZEVlAKI rasy doberma-n z metryczkami — sprze-nam. Fawei Zimny poznań, Maieckiego »/z.
U-HJZ
Wieczór klubowy
w Dsmku Kata
W sobotę, 28 bm. w Dom ku Kata zespół „Dialogu" wystąpi w kolejnym wieczorze klubowym. W programie — „Pieśni rozwese łające serce" — staroegip-ska liryka miłosna. Wyko nawcy — Henryka Rodkie wicz i Jerzy Domin.
„Wieczór" rozpoczyna się o godz. 20.
na dzień 28 bm. (sobota)
- 10.00 „Dragonwyck" — film. fab. zna jemy nasze pieśni i tańce lu- USA (od lat 16) 16.45 „Życie mu. dowe" 13.40 Orkiestry i soliści zyczne Kijowa" 17.15 Program ty-14.30 Muzyka ludowa Rumunii 14.45 gednia" 17.40 „Żagle na rzece" — „Błękitna sztafeta" 15.30 Dla dzie- telekonkurs dla młodych widzów ci — słuchów. 16.15 „Podwieczorek 18.30 Film z serii „Bonanza" 19.20 taneczny" 17.45 „Recital tygodnia" „Tele-echo" 19.50 Dobranoc 20.00 18.20 „Na warszawskiej fali" 19.05 Dz. TV 20.20 „Od Wilna do Tallina" „Muzyka i aktualności" 19.30 „Ma film polski 20.35 „Samoobsługa czy tysiakowie" 20.00 Koncert z na- li 25 minut z Kazimierzem Kru-grań Ork. PR w Krakowie pod kowskim" 21.05 Dziennik TV 21.20 dyr. J. Gerta 20.30 Gra Ork. Tan. „Paryskie piosenki śoiewa Char-PR pod dyr. E. Czernego 21.00 „Z les Trenet" — film 21.50 „Dragon-kraju i ze świata" 21.27 Kronika wyak" film. fab. USA (od lat 16) sportowa 21.40 Gra Poznańska Pięt naistka Radiowa 22.00 Radio-kaba-
ret „Trzy po trzy" ork. taneczne
23.00 Słvnci<
KOSZALIN
na dzień 28 bm. (sobota)
na falach Średnico i88,2 m orr*? SfO'.? m fSłunsk • Szc/ectnek)
Spółdzielnia usługowo-wttwórcza kółek Rolniczych w Kobylnicy, pow. Słupsk przyjmie natychmiast do pracy 2 techników budowlanych z
°dpowiednią praktyką i uprawnieniami oraz 3 murarzy, 3 cieśli, 3 dekarzy i 20 robotników do mon-tażu budynków zaplsczowych z prefabrykatów dla Kółek Rolniczych. Wynagrodzenie wg Układu zbiorowego pracy pracowników Sp. UWKR z 1964 r. Zgłoszenia przyjmuje Kierownictwo Spółdzielni w biurze Spółdzielni w Kobylnicy od godziny 7.30 do 12 każdego dnia. K-2013-0
Stacje radiowe i telewizyjne pp w szczecinie
Utrudnią INŻYNIERÓW' z praktyką w zakresie urządzeń tV do pracy w Telewizyjnym Ośrodku Nadawczym w Kopalinie. Przyjętym do pracy gwarantuje się mieszkania 1 nowego budownictwa. Zgłoszenia kandydatów przyjmuje nieprzekraczalnym terminie do dnia 15 września br. Dział *^adr w Szczecinie, Al. Niepodległości 41 lub kierownictwo ^środka w Koszalinie. K-2006
^Środek transportu leśnego w słupsku ogłasi*
^ftZETARG na wykonanie remontu w hali warsztatowej w budynku gospodarczym w Słupsku, przy ul. Poznańskiej 83. W zakresie prac przewidziane są roboty centralne-£° ogrzewania. Oferty należy składać w biurze OTL pokój do dnia 2 września 1965 r. Otwarcie ofert nastąpi ^ dniu 3 września, o god*. 13. W przetargu mogą brać wykonawcy państwowi, uspołecznieni i prywatni. yTL zastrzega sobie prawo wyboru oferenta bez podania Przyczyn. Bliższe szczegóły dotyczące robót można uzyskać w biurze OTL. pokr>rt. 20.35 „Matysiakowie" 21.05 „Radio--Variete" 22.05 ,.^T;-Pd"ielne wieczo ry muTryczne" 23.15 Gj* ork. tan. Polskiego Radia
PROGRAM n
t.tn MuzVłra 9M „Fatflo-tynoble-mr" 8.4S Koncert solistów 9.25 Kc*n
galerii Drezdeńskiej — transmisja z Drezna 21.00 ..Najpiekniej sze melodie rejonu Morza Adriatyckiego — tranismisja z Zagrzebia 22.15 Niedziela sportowa
WmgrosJizenS
Nagrody książkowe za bezbłędne rozwiazanie krzyżówki nr 244 wylosowali:
1. Adam Stąpor, Koszalin, ni. Jana z Kolna nr fi/12; 2. Edward Knłak, Budowo k/Złocieńca, ODM Blok 7/1; S. Jan Mielcarz, Prze-clilewko, pocz. Nowa Wieś pow. Czlt.chów; 4. Jadwiga Ogonowska, Słupsk ni. Zamiejska nr 8 2* 5. Kankfnw, Słupsk,
«U. Piz&my&owu 1 a 1
„GŁOS KOSZALIŃSKI" — organ Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjedno czonej Partii Robotniczej. Redaguje Kolegium Redak cyjne — Koszalin, uL Alfreda Lampego 20. Telefony: Centrala — 20-34 ! 20-35 (łączy ze wszystkimi działa mi). Redaktor naczelny — 26-93. Dział Partyjno-Spo-łeczny — 44-10. Dział Rolny — 43-53. Dział Ekono-miczno-Morski — 43-53. Dział Kulturalno-oświatowy — Dział Mutacyjno-Re porterski — 46-51, 24-95. Dział Łączności z Czytelni kami — 32-30. „Głos Słupski", Słupsk pl. Zwycięstwa 2. I piętro. Telefon — 51-95. Biuro Ogłoszeń RSW ..PRASA" Koszalin, ul. Alfreda Lampego 20 tel. 2c-91 Wpłaty na prenumeratę (miesięczna — 12.50 «ł, kwartalna — 37.50 zł. roez na — 150 zł) przyjmują u-rzędy pocztowe, listonosze oraz oddziały delegatury „Ruch". Tłoczono KZGraf„ Koszalin, ul. Alfreda Lampego 18.
T-4
3 *
3 -o 3
3 °
3 a 05
1 O
S- 3
• ja
g < ts
ro jb
N
3 13 p w £1 ^ 3 0Q
oce
° O W 03
£ 3 a
5-8
P N *< 1
te. .•.-<• -V.-.. ^k#
g.gg M
rt? ^0) h N ^ $ 5 0q
?3»I =
hets
cSja"
^ a-*"
v- O £
s 13
R < Da
<2 gS 2
< jj N JU
Ci fD t3 ^
o S§|
"sil8 g J*s 2g° |9«H
Ie-^S
S " S T ^
t
O' &ł Q W
' W I
fD W 3 a> N 3
3 ftj ^ -2 to
i-~ o P o n
$» s
^N# O hr- «T
°^S
N CJ < C O
3 ~ k su «fUV$»
1 f Mf5wQ^.wteD^«f ł «>■ ■■* ■ ■ ——«i^/"" ' 1 —-■ *.........-~~-» ■
?2. ^
t*r .p
£ N*
<<
3 »
3" cr
* 3
o %
3i a*
*c O ~ p
OT
fD*
£3 » g
3 P c 0
O *+
N 3
j13 *
£ W
o 3
3 £
o o
- 3
03 su
* N
N »
a P
•& *
03 ^
f-f- 03
/D 3
- 03
.§ *8
5 3
O 03 W>
^ 3
2. ®
2. ^
fD 03
O 3*
i-. 03
o
Ch
3. ^
N 3
03 W
E. °
03 ?r
^ 03
3 N (T>
'JQ
O ^ fD
03
5-g
S 3 03 r*
- K5
f03 ^
o £T
fi 3 p O 3
fo C fi.
0> ^
«-+■ 3
^ fl>
O O
pj TT OT
® m
o °
<
/D C
O ^
p fD
* S
fH fD
o 5*
3 ^
O- ^ ^ p
2.
Iw
P OJ »i
03 O
PS- p O i
03
! ffd i 03 c/2
i? n> w M n fi
-Np
2. ^ fD CU fD 3
cr 3
_ in
p W
f> 03
03
3 „
" S
3- 9-
3 0> '
3 o
&3
!5^ ©
*0
2 ?•
«3
J-^3 ,
** 9* f)ftg ' as 12
3. 2:S ® 5^ ^ -2 3 Bg«|
3
p J-* N
al!
A p _ i-* Bfl pi J-
FS 1
S5
© n v* p •-«
S. 2.V!
S'<5" M»
a ??s S * 3
<4 p O i i i
SB ^
ce Kł
M C6
Ci
2a Co
^1
O-fe S> ^
B ^ £«-.. «•
p p c
-i-P cr _
3 «s » 3. M»
18 a 2 " - 2 « ®i 5
^ " o
A rfU
« A 9»
* E
vj ^ | i
P o ja
3 2?S
M fiij « •
I EST-j
c 3,3 M
3 _ O N
w —
jo w
2 ^ 2. o
A »
;i
T< *-»
p £.
I -
P *i
N
s*! °^
EJ
OT*
II
o r
i.-' -» 3 © ts§ §,
n n ?i a s o r
?rff S.«p®g
3£8 5-&SS® 3 25TB g. 3^ JT « 3>frT^j 2.
a 5 ot ^ A> 3. „ « ?T 3 cr?
f3 3 O a CC p '< 2 "• x' ? 3 < -•
s3 ~
•• to
< N^J • ^ O ;.pu
3 n
W Ł P
5
6S ^ O o
g (0 w o 0 5U X Wł,*«i » 0 3.3: S rt '< •o ^2 <
CC3 . T ^ N
^ t3 > M &• 6
^ O
c-.S
s* N-»d
?^SB«
a **
9 2 oC
3 X
o 3 a a
rt> »
<-L P ^
P- 3 « N-n 3 3 5^^,®
■*" 50 A
e. ^ -vS w a: "0 ' o »• «•
^ C o <
: «• ^ ^ rfl
^|||
y ff X P .MW ' N ^
1 13 » c <
) O »
" A» p ts ?r " .5" o w
•? S 3
W o
Vsś° ,j»2» 3 2 3. £ M
» A K . 5 v<( • ». p.».
3 « >a e
C w " 1
|?® =S5"fl
H ®
e S. ?» « *l o ^ — i1N!?o
^4 3 '5
3 l'Łso ■<
1
fi1? i ® M
Cfi 3
g n N o
e.8
V! o rt erą -• O 3
^ W
2 O ■
C 3 h
S" P
r.'« »
O O
wr 1
^ w x"d
•» 3 S, g 3 •^a|N
gsg.^
P 0 p p
?D ** ***»
S g t3 »,
ftp3? g4
kS?5 o < «A
I g S-
OT CU? p
Ź5* 9 o» w
N £L Cu
I?!" •» I WŁ
a
S»
. 5!
p » 3 CM
0SS5
S-3 S M
o tS
3 2
a
s®
H g"
5^ HMf*
&Ł £ 5
rP
P 3
t 25 n OT
N ^
5. ©
t3 »
S S 5 1.2 * Big
° S.S
» » O. ?r 2
5- M ^ o> -2 •!oj
fe
r«
8-B -
Ul
cr &
o p? CS
a^. o
ęr*
M.
A *
tr n o. a *
f ś -° s s t
r^JH
» o O* 3 J» Cs' ^ I ^ W O H--
&g;s.
B 6 P
5 2-"
>3 sS*
— " o
N
tu w
ty *> c x5 w *
• o C
I
łesSl
ta Zl -Ó
B V W § 5! «' f* »> r*
a « °
|?S ^|°
5W E"io • g iS'«?
§ s* ®
g
jS Si ^ a
6 rSl5-
3r ^ W -"
^ 35
3 rt
~S I s &
c i* * j>
l;g * -°&-
fy *
£f!
II
hS.
VJ (*
>113 h o ti*
sff
8 a rgl ?BS
M
VI
8. *
*
s 3 3 ^
C 0»
w?
£ > Si
»
• 5* 2 « S, sd " " 3 S ?r^" 2.3
e» S O- •«!
S-SS3-3-""SSS
»S3I
§0* 3
.<5 S! A u
i jjj 4
3 W ?T * <9^0^ v> 3: BT *-* * sL
A « ^ N 01
w N y,
*-* S o £
& Łj *? mj* N" Oi ? 1 '<
BS
-• o -2.
W {u i" !I
o ^
C ES ^
r3s
5 32. "Sr N
> o 3 2
o s*
w 3
?Pf
5"a «-i
» SJ H 40 ►-• p
1—1 3y
3 O f ?
p r v to
5 ^»c
S » 2.
2^"3
g £gs:
N
>-* N M
^ 5° 3^5 "■•flS*
v-S^M
^ j5' '< £
2^9 N 3 ^ 3 W
«• 6 2 * JB 2 o 2 H
N « S «
0." 3*
S 5T3s 3g?s
w" Sr-
*" o 2 X
«> 2
•<
3& o
o* ** V S" MT3
f ® 5 ?
w n; N m *2-2
r 3 2 2 ~
N P ex p o
H h B * 0
3°
w §■„ §4
Igf.^0
N ^ 1
■p » P I |-M Bm
- w ś« ^ • S p m
^ c_>, W
SS^-g-d
N W ^ W
roj (V) |p^J' "sj h-» 1 On H
j - ! 1- 6
*d □
h> \& .r rj 1
II1 V OD f w
ro t~> « 1 1 H III
F »I M rv> -J
C
____ p^J vn
CD 1
3 O.
3' J55
§ 3 ^ *<
JO
• OT
►d
! N ) ^ ..7D i •-» 03
, f/7
^ N OT 2J
S"3
^>3 ^ P ^ 3 NP
cr *■1 p
? 5-
N
3 «■
O
5S 0 S. CU
n
o'
>-J 3
N
^ fD
3 t?
fD N fD
o a
^ S-
P fD n 3
»S"
n ^3 ^ g
3
p p
' ' 3 p
CO W 3
03 a a
. EŁ c
p ot n O W N
. J52 3 ^ i y p o ' O «fD O*
, OT OT 3.
» S E £
i ar r
0> S. JD sq 3 <*8 3 " 5-aa g
_ 5. fD 3 CfQ p
O^CLW E3.vj P
Q-> p ^ 5*r- ^
® p w w ^ p
I°5 | S.ff"S
O J2 N 3
i« aa-
,° Tq Jł.
N _
Ę" ^
o j~ 3 5
O 10 3
««J 5«r p
^3?
«a
o§
3<
fl> «§•
53
2 ® o •
N te
3
o [
rP
fD N
^ t/3
^ N 2.^ 3 3 3.^
O
fD W »P
3. N
fD p
o. 3 B.S
P N
3 fD
3 a
< O cs 3 V
OT O
?3 "
W*
o 3 ,p
r-f- 3 ki
O 3 p PT
% O fD* c—i.
oT 3 O
O 3 ^ ^
•o ^
/D ^
fD
p cr 3 ^
p' »-.
^ o p
p
p g 3 cr
|s
3 ^ n>
rfd 3.
3 f^ p
o 3
'fi S
3 T3
O fD
3 w. «<» •-
"I-I Is3 f
ET *" --
^*4i3 ^ r^. 3. " OT
O ^
Pi
P? i=j o 3
O p P erg
I /D ł
P P_ O
p 3 «*
3 3. fD /d (w 3 * O p
P P
cr
«fD O.
N
p£ §• 3«« ~
' fgSs-lll?
3» 3. s 3 Łg ^ s*
>. T* M ■—*!/! ^ N3 "
g 3 C N 3 r»
Cli 3 OT«* C/5
g 22. fD
B g-
H« MM
fD P
Crf* NM
OT
fi s
P
sr g 3«
vj «
OT «-«
5?«
- ® w 2- ^
«
VJ
B
2^ S OT
p H S:*o ^3 g*p ^ ^ © !> OT S Iti
w o3 ac
58 5? sf E
5»f B
.i 1 ^ .Ł