rozpoczął obrady * (INF. WŁ.) WCZORAJ, w sali konferencyjnej Prezydium WEN w Koszalinie rozpoczął dwudniowe obrady VII Wojewódzki Zjazd Delegatów Zjeano czonego Stronnictwa Ludowego. Zjazd zgromadził ponad 170 delega tów. reprezentujących prawie 13-tysięczną rzeszę członków Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Koszalińskiem, skupionych w 937 miejskich, wiej skich, środowiskowych oraz uczelnianych kołach i grupach ZSL. Prezydium VII Wojewódzkiego Zjazdu ZSL w Koszalinie. Przy stole prezydialnym zajmują miejsca m. in. wicepremier rządu PRL, członek Prezydium NK ZSL, Stefan Ignar, sekretarz NK ZSL — Józef Olszyński, I sekretarz KW PZPR tow. Antoni Kulikowski. Humphrey w Sce;gonie • NOWY JORK Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Humphrey rozpoczął rozmowy z przedstawicielami marionetkowego reżimu saj-gońskiego. Ulice, którymi przejeżdża! wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, obstawiono tysiącami żołnierzy. Zdjęcie: Józef Piątkowski PROLETARIUSZE WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ! Nakład: I07.1SS Cena 50 gr Wyd. AB* t Na Zjazd przyb37li: wicepre KW PZPR w Koszalinie, po-mier rządu PRL', członek Pre seł na Sejm PRL — tow. An-zydium NK ZSL prof. dr Ste- toni Kuligowski, sekretarze fan Ignar, sekretarz NK ZSL KW PZPR — tow. tow. Stani Józef Olszyński, I sekretarz sław Kujda i Władysław Przy godzki, członek Prezydium NK ZSL, przewodniczący Prezydium WRN — Zdzisław Tomal, sekretarz WK SD — Adam Matwijowski. Serdecznie powitano przyby lą na Zjazd delegacje Demokratycznej Niemieckiej Partii Chłopskiej z okręgu Neubran denburg w NRD. Delegacji tej przewodniczy tow. Geord Boehm. WT obradach Zjazdu biorą ponadto udział licznie zaproszeni przedstawiciele przedsiębiorstw i instytucji współpracujących z rolnictwem oraz przedstawiciele Związku Młodzieży Wiejskiej. Organ KW PZPR Wydanie sobotnio-niedzielne | Rok XIV 12 i 13 lutego 1966 roku Nr 37 (1174) 10 stron (Dokończenie na str. 4) KONGRESU Techników W Zabrzu KATOWICE (PAP) Po plenarnej sesji V Kongresu Techników w Zabrzu ■— obrady „sejmu" przedstawicieli polskiej nauki i techni ki przeniosły się do 12 punktów Katowic. Piątek był dla delegatów dniem bardzo pracowitym. Dyskutowali oni bo wiem w 12 specjalistycznych sekcjach, których problematy i \U • BRUKSELA Wczoraj powrócił do Brukseli król Baudouin, który przebywał z oficjalną wizytą w Danii. Na jego ręce premier Harrr.el złożył rezygnację swego gabinetu. • LONDYJT Przywódcy dominikańskich związków zawodowych rzucili wezwanie do strajku powszechnego, który będzie przeprowadzony pod hasłem zmuszenia prawicowych dowódców wojskowych do opuszczenia kraju. • BUDAPESZT Na wielu dbpływach Dunaju wskutek zatorów lodowych podniósł się poziom wody. W kilku miejscach rzeka przerwała tamy i zalała około 3 i poi tysiąca hektarów ziemi. Z wielu terenów ewakuowano ludność. Również na terytorium Rumunii zostały przerwane w kilku miejscach tamy na rzece Tur. • WASZYNGTON Prezydent Johnson ogłosił wyspę Samoa (część USA) obszarem klęski żywiołowej w wyniku zniszczeń, jakie spowodował tam ostatni huragan. O KOPENHAGA Duński minister Hans Soelv-hoej dokonał w dniu 10 bm. o-twarcia na ratuszu Frederiks-berg w Kopenhadze wystawy pn. „700 lat Warszawy". Eks-po7--J- ta jest jedną 7, licznych imprez kulturalnych w ramach Miesiąca Kultury Polskiej w Danii. ka obejmuje całokształt najistotniejszych zagadnień naszej gospodarki narodowej. Na obrady przybyło dodatkowo ponad 1000 specjalistów — ekspertów i naukowców, konstruktorów, projektantów i technologów. Wspólnie z de legatami na Kongres zastana wiają się oni nad najwłaściw szymi kierunkami realizacji bieżącej 5-latki. Największą liczbę specjalistów z różnych dziedzin skupia sekcja pierwsza, której o-brady poświęcone są nowoczesności produkcji, poprawie jej jakości. Zespołowi temu przewodniczy min. przemysłu ciężkiego — mgr inż. Janusz Hrynkiewicz. Uczestnicy o-brad sekcyjnych 'omawiali również problemy rozwoju przemysłu elektromaszynowego, decydującego o unowocześ nieniu całej polskiej gospodar ki, dyskutowali nad kierunka mi rozbudowy przemysłu chemicznego, najwłaściwszymi metodami produkcji i wykorzystania paliw i energii. Na tym tle rozważano zadania stojące przed 230-tysięczną rze szą polskich inżynierów i tech (Dokończenie na str. 2) 1 ^ ' w1-i? TT W A o Wał Pomorski trwała 13 dni. Wieczorem 10 lutego 1945 roku oddziały I Armii Wojska Polskiego zdobyły ostatnie ufortyfikowane miasteczko Mirosławiec — otwierając sobie drogę na zachód 1 północ. — Była to — w całych wojennych dziejach oręża polskiego — jedna z bitew najbardziej dramatycznych, najkrwawszych i wymagających wyjątkowych ofiar ludzkich, najbardziej bohaterskich. Była jedną z najciekawszych operacji I Armii WP, zarówno ze względu na rodzaj obrony wojsk o Wał Pomorski amiiii:; p|fF hitlerowskich, jak i taktyki zdobywania prze? nasze oddziały tego niezwykle trudnego terenu. Jak wspomina obecnie w rozmowie z nami jeden z uczestników tych walk, Stanisław Komornicki, autor kilku książek o tematyce wojskowej, w przyjęciu takiej Właśnie metody ataku pomógł przypadek: w ręce polskie dostały się, jeszcze przed rozpoczęciem ataku, szczegółowe piany umocnień „Pommernstełlung", które porzucił w teczce ucie-kajac orzed zwiadem polskich czołgów, pułkownik niemiecki Balanff, przeprowad-ajacy rekonesans w terenie. Plany te pozwoliły wybrać najtrudniejsze do przebycia, ale za' to najsłabiej bronione odcinki — a więc bagna i gęste lasy. Tedy właśnie wiodła droga polskicji żołnierzy do sukcesu w walce o Wał Pomorskie Opracowanie: CAF H Howoczesitość —stałym u POD TAKIM TYTUŁEM ZAMIESZCZAMY na str. 3 PRZEMÓWIENIE premiera Cyrankiewicza WYGŁOSZONE NA V KONGRESIE TECHNIKÓW POLSKICH W ZABRZU LONDYŃSKIE bittoki! Go Co Show z samej Szwecji! Młodzież płci oboj ga żyje w ekstazie i podnie ceniu. Nic nie jest ważne, tylko jedno: zdobyć bilet, albo wcisnąć się na waleta. Szturm do upragnionego celu bynajmniej me wy eżerpuje energii naszego wyżu demograficznego. Krótki odpoczynek i... Właśnie. I co. Na estradę wchodzi grupa sympatycznych młodzieńców, z nieco długimi włosami lecz bez przesady. Ale rzecz nie w wyglądzie. Oni rzeczywiście umieją grać: melodyjnie, rytmicznie, z wdziękiem. Z rzadka pozwalają sobie na „wygłup" i ekstra wagancję. Nie ciskają instrumentami, nie wchodzą między perkusje. Wyż na widowni jest nieco rozczarowany. Ale tylko przez moment. No, bo jakże to. Przyszliśmy się wyżyć. Więc wyż zaczyna krzyczeć wyć, klaskać, rzucać czapki, marynarki, podskakiwać. ...głucho Coście na estradzie patrzą pobłażliwym okiem: ot biedni, widać karmią ich tu samymi masowymi piosenkami, albo kujawiakami. Głupie to, co robią, bo głupie, ale nich im tam. Ich pieniądze — nasz zysk. My wiemy swoje. Wyż na widowni zaczyna dobierać się do krzeseł. Goście na estradzie przeżywają chwile trwogi. Zeby tylko nie rzucali na artystów. Wyż szaleje. Nie przeszkadza mu rytm, melodia — słów i tak nie rozumie. Tysiące decybeli grzmią w gi gantofonach, wyż chce je przytłumić. Daremny trud. Ktoś ma już rozciętą gło-v:ę, parę krzeseł leży w szczątkach. Potęga! Koniec imprezy. To było przeżycie! Kiedyż, ach kie dyż znowu trafi się taka okazja!? Zamiast morału: wyż na ogół nie zns się na muzyce importowanej z Londynu i Szwecji. Nie pojmuje interpretacji i jej sensn. Nie dociera do niego melodia, dociera natomiast to, co najmniej ważne: histeria. Wyż jest zachrypnięty i muzycznie nadal głuchy jak pień. I to jest bardziej smutne niż dwadzieścia złamanych krzeseł. I tę głuchotę trzeba wyleczyć: dobrymi, czę stymi imprezami, lekcjami muzyki, big-beatu także. „London beat" — rzecz dobra, „ale po co zaraz łamać krzesła— jak by po wiedział pewien pisarz. (zetem) lniana dzień] Prognoza pogody Dziś i jutro będzie zachmurzenie przeważnie duże, okresami opady śniegu. Wiatry umiarkowane t kierunków wschodnich i południowo--wschodnich. Temperatura rano około minus 10, dniem minus i st. d ■< Str. 2 Pracowity dzień KONGRESU pokończenie ze str. D ników, skupionych w stowarzyszeniach NOT. Goszczący na Śląsku z okazji Kongresu Techników człon kowie najwyższych władz par tyjnych i państwowych spotkali się z załogami śląskich zakładów pracy. Hutę „Łabędy" odwiedzili: Józef Cyrankiewicz, Edward Gierek, Stefan Jędrychowski, Marian Spychalski, Bolesław Jaszczuk. Hutę „Kościuszko" Ignacy Loga-Sowiński, hutę „Jedność": Eugeniusz Szyr, a budujący się kombinat ogrod niczy w Tychach — Mieczysław Jagielski. Wczoraj także z okazji Kon gresu Techników Polskich w Ośrodku Postępu Technicznego w Katowicach otwarta zo- stała w godzinach południowych wielka wystawa — prze gląd nowoczesnych technologii przemysłu maszynowego. W otwarciu wystawy, której dokonał Eugeniusz Szyr — uczestniczyli: Józef Cyrankiewicz, Edward Gierek, Stefan Jędrychowski, Ignacy Loga--Sowiński, Marian Spychalski oraz Bolesław Jaszczuk. TRANSMISJA Z ZAKOŃCZĘ NIA OBRAD 12 bm. o godzinie 15.25 Pol skie Radio w programie II i wszystkich rozgłośni wojewódzkich oraz Telewizja Polska w programie ogólnopolskim przeprowadzą transmisję z zakończenia obrad V Kongresu Techników Polskich. 19—25 bm. Tydzień ORMO Wzmagają się naloty na DRW Agresorzy niszczą szkoły i szpitale Oświadczenia obu stron PARYŻ (PAP) nierzy, ilu będzie trzeba, aże- Według agencji France Presse, lotnictwo amerykańskie by nigdy nie być wypartym wzmogło w czwartek po południu i w piątek rano bombar- siłą z tego kraju". Goldberg dowania Północnego Wietnamu. Samoloty USA miały znisz- zapewnił równocześnie o dąże czyć 6 mostów i uszkodzić 8 innych oraz uniemożliwić ko- niu USA do „sprawiedliwego, rzystanie z wielu dróg. Z depeszy AFP wynika, ie wszyst- honorowego i szybkiego poko-kie te pirackie naloty dokonane zostały na południową część ju". Reprezentant USA zaznaczył, że uznanie Narodowego Samoloty amerykańskie kon rykańskich na DRW w dniu 31 tynuują poza tym bombardo stycznia br. wanie i ostrzeliwanie szkół, Artyleria przeciwlotnicza ze szpitali, świątyń i domów mie strzeliła nad północnowiet- Połud go je t p p y ją szkalnych Demokratycznej Re namską prowincją Thanh Hoa publiki Wietnamu. Jak donosi dwa samoloty amerykańskie. Wietnamska Agencja Informa W ten sposób od 5 sierpnia Demokratycznej Republiki Wietnamu. HANOI (PAP) su wznowienia nalotów ame- Frontu Wyzwolenia Wietnamu Południowego jako przedstawiciela narodu Wietnamu całkowicie nie do przyjęcia * Sen. Wayne Morse prze- cyjna, 9 bm. 12 samolotów ame 1964 r. nad DRW strąconych zo Bos^oni^^odkreśl? rykańskich przez godzinę bom stało 876 samolotów USA. ^ ^ ' yr, WARSZAWA (PAP) Z okazja przypadającej 21 lutego 20. rocznicy utworzenia Ochotniczej Rezerwy Milicji O bywatelskiej w dniach od 19 d<> 25 bm. obchodzony będzie w całym kraju . TYDZIEŃ ORMO Obchody 20-leoia ORMO zainauguruje centralna akademia, która odbędzie się 19 bm w Sali Kongresowej w Warszawie. W dniach 18—19 bm. stolica będzie również miejscem 2-dniowego zlotu przodujących ormowców z całego kraju. W czasie Tygodnia odbędą się liczne spotkania aktywu ORMO z członkami organiza cji młodzieżowych, a takżte młodzfleżą szkolną, w czasie których popularyzowana będzie historia oraz patriotyczni i bojowe tradycje ORMO oraz jej 20-letni chlubny dorobek. Organizowane będą okoliczno ściowe spotkania, akademie, a pele i wieczornice. W miejscach upamiętnionych walkami ORMO o władze ludową, na grobach poległych ormow-cówv pod pomnikami fi na cmentarzach złożone zostaną wieńce i wiązanki kwiatów. W związku z jubileuszem ORMO jej przodujący człociko wie otrzymają odznaczenia o- raz dyplomy pamiątkowe i na grody za nienaganną służbę. Wydana zostanie ilustrowa na książka zapoznająca z działalnością i dorobkiem ORMO w ciągu minionych 20 lat. Zdumiewająca „skarga" V NOWY JORK (PAP) Delegacja Kuby w ONZ prze kazała U Thantowi list premiera Fidel Castro. W liście tym szef rządu kubańskiego odrzuca oskarżenia, że Kuba ingeruje w sprawy krajów A-meryki Łacińskiej wysunięte przeciwko Kubie oraz przeciwko pierwszej Konferencji Solidarności Narodów Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej, przez przedstawicieli krajów Ameryki Łacińskiej przy ONZ (z wyjąftikiem Meksyku), w liście do przewodniczącego Ra dy Bezpieczeństwa ONZ. Celem tej zdumiewającej „skargi" — stwierdza Fidel Castro jest usprawiedliwienie zbrojnej ingerencji USA w kra jach Ameryki Łacińskiej i zamaskowanie przygotowań do dokonania agresji przeciwko Kubie. Apel Htaasił & LOKDTW SED do SFD o wspólne działanie dla dobra Niemiec BERLIN (PAPJ stkich problemów dotyczących kwestii niemieckiej, Utworzenia ogólnoniemiec- Zgodnie z propozycją KC ego gremium ala szczerych SED w r0zm0wach tych powin yskusji w sprawie znalezie- wzią^ udział przedstawicie <**># <10 przezwyciężenia le SED i spD oraz Komuni-NimUec zapropono- stycznej Partii Niemiec, przed wał KC SED w liście en war- stawiciele związków zawodo-tyra skierowanym do uczestru h ^ { NRF oraz repre_ ków dortmundzkiego zjazdu innych partii działa- SPD oraz wszystkich jej człon j h w obu państwach nie ków i sympatyków List ten £ieckich. podpisał Walter Ulbncht. KC SED wskazując w liście tym na niebezpieczny kurs polityczny kół rządzących w NRF, na ich politykę zbrojeń atomowych, roszczeń terytorialnych i bojkotowania wszel kich kroków mających doprowadzić do zbliżenia i porożu mienia, podkreśla wynikająca stąd konieczność porozumienia się największych w Niemczech pertii politycznych w celu położenia kresu polityce CDU/CSU, wrogiej narodowi niemieckiemu i pogłębiającej jego podział. KC SED proponuje zwołanie jeszcze w tym roku wielkiego spotkania przedstawicieli różnych warstw społecznych Niemców ze Wschodu i Zachodu, na zasadzie parytetu, celem otwartego omówienia wszy bardowało szereg osiedli w o-kręgu Huong Khe w prowin- OŚWIADCZENIE MSZ DRW cji Ha Tinh. We wsi Huong Phuc bomby spadły na szkołę. HANOI (PAP) 57 uczniów oraz 8 innych mie MSZ DRW opublikowało o-szkańców wsi zostało zabitych świadczenie w związku z kon-i rannych. ferencją w Honolulu, wskazu- Misja łącznikowa dowództwa jąc, że stanowi ona „nowy po-Wietnamskiej Armii Ludowej ważny zamach imperialistów wystosowała w czwartek do USA na niezawisłość i suwe-Międzynarodowej Komisji Nad rennoić narodu wietnamskie-zoru i Kontroli w Wietnamie go". pismo, zawierające protest prze Rząd DRW domaga się sta ciwko tej nowej zbrodni agre nowczo — głosi oświadczenie sorów amerykańskich. Pismo — aby rząd amerykański u-stwierdza m. in., że w roku znał 4-punktowe stanowisko 1965 samoloty amerykańskie Demokratycznej Republiki zbombardowały i ostrzelały w Wietnamu. Rząd amerykański DRW ponad 100 szkół oraz du powinien niezwłocznie zakoń-żą liczbę szpitali. czyć agresywną wojnę w Po- LONDYN (PAP) łudniowym Wietnamie, wyco- Samolot USA zestrzelony zo fać stamtąd wszystkie swoje stał w środę nad Północnym wojska i broń oraz siły swoich Wietnamem przez dwa pociski satelitów. Amerykanie pówin-rakietowe ziemia — powietrze ni bez żadnych warunków i — oświadczył amerykański na zawsze położyć kres nalo-rzecznik wojskowy w Sajgo- tom przeciwko DRW. nie. WASZYNGTON (PAP) Był to — Jak podaje agen- Stały reprezentant USA w cja Reutera — pierwszy wy- ONZ, Arthur Goldberg oświad padek strącenia samolotu USA czył m. in. na konferencji pra nad Wietnamem Północnym sowei, że „Stany Zjednoczone przez pocisk rakietowy od cza wyślą do Wietnamu tylu żoł- że rząd USA „pogrąża się w wojnę nuklearną i trzyma naród w nieświadomości". Układ towarzystw przyjaźni MOSKWA (PAP) Wiele uwagi w 1966 r. po- . święcą towarzystwa przygoto-W dniu 10 lutego br. w Do waniom do zbliżającej sdę 50 mu Przyjaźni Narodów w Mo rocznicy Wielkiej Socjalistycz skwie odbyła się uroczystość oej Rewolucji Pażdzierniko-podpisania planu współpracy wej, a także obchodom 1000-Towarzystw Przyjaźni Polsko- -loóa Państwa Polskiego. -Radzieckiej i Radziecko-Poi- ___________ skiej na rok 1966. Plan współpracy na rok bie żący zakłada znaczne rozszerzę nie dotychczasowych ram współpracy i poważne zaktywi zowanie działalności obu towarzystw — pisze moskiewski korespondent PAP, red. D. Pilewski. Czołowe miejsce w działalno ści towarzystw przyjaźni w 1966 r. zajmą przedsięwzięcia mające na celu szeroką popularyzację wśród społeczeństwa radzieckiego i polskieg Ćwiczenia obrony terytorialnej w Szczecinie Tir SZCZECIN (PAP) W dniach od 7 do 10 bm. na terenie Szczecina i woj. szcze ctńskiego odbywały się ćwiczę nia obrony terytorialnej. Ćwiczeniami, na których o-becny był minister obrony na rodowej marszałsk Polski MA RIAN SPYCHALSKI oraz przedstawiciele partyjnych i państwowych władz wojewódz kich kierowali:wiceminister ON. główny inspektor obrony tery' torialnej gen. dyw. Grzegorz Korczyński i I sekretarz KW PZPR w Szczecinie Antoni Wa łaszek. W toku ćwiczeń odbył się w Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego praktyczny po kaz działania zakładowego od działu samoobrony. Ćwiczenia, których celem by ło dalsze doskonalenie obrony terytorialnej województwa w systemie obrony państwa, wy kazały wysoką sprawność bio rących w nich udział zespołów. GŁOS Nr 37 <4174) Turystyka zagraniczna w komisjach sejmowych * WARSZAWA (PAP) W nadchodzącym tygodniu obradować będą w dniu 17 bm. trzy komisje sejmowe. Na wspólnym posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Zdrowia i Kultury Fi zycznej przedmiotem obrad bę dą sprawy turystyki zagranicz nej. Sejmowa Komisja Planu Go spodarczego, Budżetu i Finan sów zajmie się aktualnymi pro blemami poszczególnych województw i miast w świetle przygotowań do planu 5-letnie go. izyła przemysłowców angielskich # WARSZAWA (PAP) W piątek przybyła do War szawy z 7-dniową wizytą delegacja handlowa przedstawi cieli brytyjskiego przemysłu tworzyw sztucznych. Wśród 14 członków delegacji, której patronuje brytyjska federacja tworzyw sztucznych oraz brytyjska Rada Eksportowa są reprezentanci firm już współpracujących z Polską. Ich zamiarem jest nawiązanie pierwszych kontaktów z polskim rynkiem. Celem wizyty jest zbadanie perspektyw obustronnej wymiany handlowej i rozszerzenia kontaktów między przemysłami tworzyw sztucz nych obu krajów. Taki kieru nek nadany będzie rozmowom przedstawicieli obu stron, które organizuje Polska Izba Handlu Zagranicznego. Przywódcy ZSRR zaproszeni do Afganistanu (PAP) równo w dziedzinie nuklear- nej, jak też w dziedzinie zbro W wyniku wizyty w ZSRR jeń typu klasycznego, premiera rządu afganistańskie L. Breżniew, A. Kosygin i go, M. Maiwamdwala ogłoszono N. Podgorny przyjęli zapro-komunikat radziecko-afgani- szenie do złożenia w Afgani- stańskjjW którym ZSRR i Afganistan wyrażają głębokie za- stanie wizyty przyjaźni. ... , . niepokojenie z powodu za- poIityKi KPZR i PZPR w dzie ostrzenia się sytuacji w Wiet- dzinie pomyślnej realizacji bu downictwa komunizmu i socjalizmu. Oba towarzystwa pra cować będą nad umacnianiem w narodach obu krajów ideologii marksistowsko-leninowskiej, ideałów socjalistycznego internacjonalizmu, oraz idei przyjaźni i współpracy miedzy narodami. Wykręty min. von Hasseła BONN (PAP) skomentowania sprawy samo- Na czwartkowym posleda- lotjw niu zachodnioniemieckiego Pad terytonum NR . Bundestagu deputowany z ramienia SPD prof. Karl Be-chert domagał się od rządu wyjaśnień, czy prawdą jest, iż nad terytorium Republiki Federalnej przelatują samoloty amerykańskie z bombami nuklearnymi na pokładzie. Pytanie to spowodowane zostało niepokojem, jaki szerzy się wśród ludności zachodnionie-mieckiej w związku z doniesie niami o „zgubieniu" przez bom bo wiec amerykański czterech bomb atomowych nad Hiszpa nią. Boński minister obrony von Hassel odmówił udzielenia od powiedzi na to pytanie, domagając się uprzedniego sformułowania go na piśmie. Wymijającej odpowiedzi udzielił wównieź minister do sprsaw ba %ańf naukowych, StoMenberg. namie i stwierdzają, że problem wietnamski może być rozwiązany na podstawie genewskich porozumień w spra wie Indochm. Obie strony podkreSJiły zna czenie uchwał XX sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ w sprawie konieczności Jak najszybszego zawarcia układu o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej. Ogólnoświatowa konferencja rozbrojeniowa otworzy — zdaniem stron — drogę do stopniowego rozbrojenia za- Nie ma spokoju w Indonezji 0 LONDYN, PARYŻ (PAP) handlu zagra/licznego. Zobowiązano je do odłożenia 100 O nowej demonstracji stu- min dolarów na krótkotermi- dentów indonezyjskich don o- nowe transakcje dotyczące si agencja Reutera. Kilkuty- importu pewnych podstawo-sięczny pochód studencki przp wych towarów do Indonezji, szedł w środę ulicami Ban- dungu, domagając się obniżenia cen żywności, rozwiązania KP Indonezji i rekonstrukcji gabinetu. W Dżakarcie studenci katoliccy demon strowali na rzecz zamknięcia placówki Agencji Nowych Chin i zakazania kolportażu wydawnictw ambasady chińskiej. Zalecenia RWPG # MOSKWA (PAP) Obradujący w Moskwie Ko mitet Wykonawczy RWPG rozpatrzył zalecenia dotyczące specjalizacji produkcji u-urządzeń walcowniczych, urzą dzeń wiertniczych dla dużych głębokości, stypizowania marskich statków transportowych i rybackich oraz wielu podstawowych urządzeń dla prze mysłu chemicznego. W zakresie przemysłu radio elektronicznego Komitet Wy konawczy zaakceptował zalecenia dotyczące specjalizacji produkcji 25 rodzajów wyrobów. Zgodnie z zainteresowaniami naszego przemysłu — podejmujemy specjalizację produkcji 14 rodzajów urządzeń. Duński kuter już w porcie (Inf. wŁ). Dnia 9 hrtejo 1)66 r. odszedł od nas na zawsze pra-oowuik Powiatowej Komendy Straży Pożarnych w Złotowlo Franciszek Szczepkowski Cześć Jego Pamięci! Wyrazy głębokiego współczucia Zonie oraz Dzieciom składają FOJT, iOKH^A STRAŻY POŻARNYCH traMMĄP OHPgAŁU POW. ZWIĄZKU OSP m ZŁOTOWI* Ut 11 bm. o grodź. 2 zakończono pracę przy ściąganiu z mielizny kutra duńskiego SE-213. Jak już informowaliśmy, kuter ten został rzucony na mie liznę w okolicy latarni morskiej koło Czołpina w nocy 6 bm. Przy sprowadzeniu kutra z mielizny brały udział dwie jednostki ratownicze: R-2 z Ustki oraz „Muszka" z Łeby. Kuter został przyholowany do usteckiego portu, gdzie bę dzie oczekiwał na ekspertyzę fachowców w sprawie jego przydatności do żeglugi. U as q -- s< .s- 3 £ CS •- o ug ^ - 7? Sw O C O oj >> N <£ > . ^ m W1 ^ CO 1 3 u ® .re s % o H " n 2 *■£ W v "3 A v-; 0> CALIGUITA: — To "jedyna kompozycja, kt& rą ułożyłem. Ale ona dowodzi, że jestem jedynym artystą, jakiego znał Rzym. Jedynym, słyszysz, który uzgadnia swoją myśl i swoje czyny. CHEREA: — To tylko kwestia władzy. O O rt mi WycU'2 5 ? 5)3 *3 >> fl> 1 e 5 ® ® * cu 0> £ GS-S £j*f| CALIGULA: — Rwczyioflcłc. Inni tworzą wskutek braku władzy. Ja nic nie potrzebuję tworzyć: ja żyję. (Caligula — Lech Komarnicki, Cherea — Woj ciech Standełło) m KONKURS KOMPOZYTORSKI IM. WIENIAWSKIEGO W dniach 21—30 marca w zyk słowacki. doznaniu odbywać się będzie III Międzynarodowy Konkurs IV WYSTAWA Kompozytorski im. Henryka MALARZY-REALISTÓW Wieniawskiego. Jury konkur- ... su, na którego czele stanął W salach warszawskiej „Za prof. Piotr Perkowski oceniać chęty" otwarto IV ogolnopol-będzie kompozycje na skrzyp- s^ą wystawę malarzy-reali-ce z towarzyszeniem zespołu lub orkiestry kameralnej, nadesłane z kilkunastu krajów, m. in. CSRS, Kanady, Austra lii, USA i — oczywiście — Pol teki. Jedna z nagrodzonych prac znajdzie się w programie prze chosłowackiej w Pradze. W szkół: teatralnej, plastycznej, tych dniach ukazał się także muzycznej z Warszawy — jak w Bratysławie pełny przekład co roku występować będą z tekstu „Namiestnika" na ję- koncertami i imprezami arty- KUlfURMNA stycznymi. Ogłoszony zostanie także konkurs na plakat związany z Ziemią Koszalińską. LISTY KRASIŃSKIEGO W „Bibliotece poezji 1 prozy" PIW wydane zostały nieznane listy Zygmunta Krasińskiego do Jerzego Lubomir skiego — przyjaciela poety, jednej z najciekawszych posta ci XIX stulecia. Korespondencja ta obejmująca 232 listy z lat 1839—1859, stów. Ekspozycja obejmuje x u ' j ^ 129 obrazów, głównie olejnych, _ . słuchan V Międzynarodowego 21 współczesnych twórców przynosi wiele cennych infor Konkursu Skrzypcowego im. artystów reprezentujących macji o autorze „Irydiona", je Wieniawskiego, który odbędzie różne generacje oraz różne go życiu codziennym, myślach koncepcje formalne, mieszczą i postępowaniu. „W ogłaszanej ce się w konwencji sztuki tu korespondencji — pisze w przedstawiającej. Wśród por- przedmowie Zbigniew Sudol- tretów, pejzaży, scen rodzajo- ski. który przygotował tom do wych znajdują się zarówno druku — objawił się nam Kra Pod takim hasłem odbywa obrazy wierne naturze w każ- siński chyba najpełniej i naj- fcię w Szwecji „tydzień polski", dym szczególe jak i kompozy- szczerzej jako człowiek swej »ię w 1967 roku. ^POLEN KOMMER — POLSKA PRZYCHODZI** "T T rTE dni trzeba się zwij*ć x robotą szybciej nii rwy kle. wę rekrutacji. Słusznie ocze- YY Zmrok to sygnał do wyjścia. Matki przekazują opie- kują w tym względzie pomo- kę nad domem mężowi albo najstarszemu z dzieci, cy czynnika społecznego. Szko Zony nie pytają mężów dokąd się wybierają. Wiadomo, jak da jednak, że nie potrafią po- się już postanowiło chodzić do szkoły, to powinno się wy- mocy tej energiczniej egzekwo trwać. A wytrwać trudniej, kiedy ma się trzydziestkę, a wać. Istnieją przecież możli- częściej czterdziestkę albo i więcej. Do tego praca, obowiąz- wości dotarcia z tymi sprawa ki rodzinne... mi do dyrektorów pegeerów, przedstawicieli rad zakłado- Nakielno leży w pow. wałec tym jest 16,5 tysiąca osób pra wych, POP, aktywistów orga kim. Trzy razy w tygodniu w cujących w wieku od 18—35 nizacji młodzieżowej. Rzecz w tutejszej szkole do późna palą lat. To na nich przede wszyst tym, aby dokształcanie przesta się światła. Tego poniedziałku kim czekają szkoły wieczoro- ło być jedynie zadaniem władz zajęcia rozpoczęto godzinę we. Ludzie młodzi na wsi mo oświatowych, aby zyskało czyn wcześniej. Kurs prowadzi się gą uzupełniać wykształcenie ne poparcie ludzi cieszących dopiero od grudnia, więc trze systemem kursowym. Mogą, się autorytetem środowiska, ba nadrabiać zaległości. W ale nie bardzo mają na to o- Zdobycie sojuszników szerze tym gronie nie ma potrzeby chotę. Jak dotąd, chętniej po- nia oświaty jest możliwe i ren tego udowadniać, bo nawet dejmują naukę ludzie starsi, towne. Trzy lata temu pow. przerwy między wykładami Obecnie większość kursów wałecki nie miał specjalnych skraca się na wyraźne życzę- przygotowuje do egzaminów podstaw do szczycenia się wy nie słuchaczy. Zajęcia przebie eksternistycznych ludzi powy nikami kształcenia dorosłych, gają niemal przy pełnej frek- żej lat 35 i — bez względu na Obecnie Zarząd Okręgu ZZPR wencji. W klasie tylko jedna wiek — matki obarczone obo- mówi o wiodącej roli Wał ławka jest wolna. Siedzą jak wiązkiem wychowania dzieci, cza. Ale to właśnie tutaj od- niegdyś po dwoje i z zeszyta- Od lat mamy wszelkie wa- bywały się pierwsze rzeczowe mi na pulpitach. Odpowiada- runki umożliwiające dokształ narady na ten temat dyrekto ją na pytania, stają przy tabli canie. Szczególnie dogodne jest rów pegeerów i kierowników cy, dla utrwalenia w pamięci kształcenie w zakresie szkoły szkół. Tutaj wszystkie poczy- chórem powtarzają pewne par podstawowej. Do dyspozycji nania znajdują się w zasięgu tie przerabianego materiału, chętnych są szkoły wieczoro- stałego zainteresowania działa XT . , , . , we, kursy ogólnokształcące i czy partyjnych i Komitetu Po niem Płdedy sie wyrosło7 z "at eksternistyczne- Władze oświa wiatowego. Dyrektorzy gospo- m, K edy się wy ■ 0 z . . towe nie szczędzą na ten cel darstw bywają nie tylko w funduszy, nauczyciele na ogół Inspektoracie PGR, ale rów- chętnie podejmują obowiązek nież w Inspektoracie Oświaty, nauczania dorosłych. Pracują- A księgowy z PGR Chwiram rizi rin tPen shiszn^n wniosku cym Przysłu§u^ znaczne ulgi. niejedną godzinę spędził z łydą do tego słusznego wniosku. Gwarantuje się ^ 6 godzin mi, którzy mieli trudności z takŁh/MSymTzeba^to nit ^"dniowo wolnych od pracy, matematyką. mai udowadniać. Stąd kłopoty z organizacją dokształcania dorosłych. Bo mimo rozlicznych wysiłków władz oświato wych, mimo zarządzeń i porozumień międzyresortowych, nadal dużo ludzi nie może wy legitymować się pełnym wykształceniem podstawowym. Najgorzej jest na wsi, zwłaszcza w środowiskach pegeerów skich. Próby wyłowienia cyfr obrazujących sytuację są rów nie trudne, jak zwodnicze. Da ne pochodzące z zakładów pra cy nie zawsze opierają się na wiarygodnych dokumentach. Zarząd Okręgu Związku Za 14-dniowy urlop na przygoto-wodowego Pracowników Roi- wanie do egzaminów, a nawet nych jeszcze w ubiegłym ro- — w uzasadnionych okoliczno ku był przeświadczony, że nie ściach — prawo do ubiegania Wladvsław Tomczak należy wiele ponad 3,5 tys. robotni- się o zmianę stanowiska pra- do tv® 1 • dTrektSów którzy ków rolnych nie ma pełnego cy. Mimo wszelkich udogod- J tych oieufa załodze DoteJ wykształcenia podstawowego, nien, likwidacja zaniedbań w Wzmożona kontrola podwoiła wykształceniu podstawowym cia w£k Ale „ Tomczaka to tę cyfrę. Takiego skoku nie pracujących pozostaje nadal _ • siwiznv a charak- można było usprawiedliwiać problemem zasadniczym w t rh^ri^n nńm^rh mv ___, __i , ^ , t, • * * •• »-«ieru.-ułaoaził po domacn»roz- napływem do pegeerów no- działalności oświatowej. gdy ongiś na ławie szkolnej siedziało się zbyt krótko. Wie lu ludzi coraz częściej docho- "" harmonia dopełniacz: harmonii Melania Grudnieirska „NA UPOR NIE MA LEKARSTWA!* wych ludzi. Sporządzane przez Dlaczego wyniki są ciągle mawłał z ludźmi a kiedy kurs WZ PGR plany pięcioletnie dalekie od zamierzonego rezul "W* r.Jf kształcenia zawodowego ujaw tatu, którym ma być powszech niły dalsze niedokładności, a ność wykształcenia podstawo-liczba osób bez podstawowego wego? wykształcenia skoczyła tym Powodów takiego stanu jest, ciach. Dziś ludzie z PGR Chwi ram w powiecie wałeckim nie muszą się wstydzić swego nie uctwa. Uzyskanie wykształcenia podstawowego otworzyło POSTĘPY W NAUCE na wa epoki, na tle ówczesnego obyczaju, poglądów". POLSKI JAZZ ZA GRANICĄ W ostatnim czasie ukazało się za granicą kilka płyt z mu W Nasi północni sąsiedzi zapozna cje surrealistyczne. Ją się z kulturą i gospodarką Polski. Do Sztokholmu przy- ZSP — KOSZALIN był m. in. słynny „Teatr 13 . . . Rzędów" a stołeczne dzienni- Gościliśmy w Koszalinie de ki zamieściły obszerne infor- legację Rady Naukowej do rnacje o teatrze i wywiady z Spraw Współpracy ZSP Ko ^ ^ „ jego twórcą, Jerzym Grotow- szalin. Prof. Stanisław Poznań zyką polskiGh jazzmenów. .. skim. Także w Sztokholmie w ski, prorektor Akademn_Sz.uk NRD wydano płytę „Solarius", ubiegły poniedziałek otwarto Pięknych w Warszawie i prof. nagraną prze*z Urbaniaka i wystawę dzieł 25 polskich ma Szczepan Baczyński, prorektor Bartkowskiego oraz niemiec- larzy — eksponowane są pra warszawskiej Państwowe] Wyz kich mu k6w< w njIF ukaza ce m. in. Mariana Bogusza, szej Szkoiy Tea ra nej spo k ^ płyta z nagraniami mu- Stefana Gierowskiego, Alfre- li się z^przedstawicielami Ko- zyków uczestniczących w ubie da Lemcy, .adeusza an o- ^no^eu«°uralneB05 Goście gtorocznyrn .^arsztacie ia^- złożyli także wizytę sekreta- ^ym (obok przedstawicieli rzowi KW PZPR, wiceprzewod ^ku kra;ow europejskich niczącemu Prezydium KTSK, USA występowali tam An- tow. Zdzisławowi Kanarkowi, drzej Trzaskowski, Roman Dy Głośna sztuka zachodnionie- Na spotkaniach omawiano ląg 1 Michał Urbaniak) ra, Kazimierza Mikulskiego. ^NAMIESTNIK*' W CZECHOSŁOWACJI Do licznych w Europie międzynarodowych imprez jazzowych dojdzie w tym roku jesz mieckiego dramaturga Rolfa program udziału studentów Hochhuta o papiestwie w la- wyższych uczelni artystycz- tach wojny — „Namiestnik" nych w imprezach, jakie od- . . wystawiona zostanie w Czecho bywać się będą w Koszalin- cze jedno poważne wydarze- słowacji. 12 bm. w Teatrze Na skiem wiosną i latem. M. in. nie — I międzynarodowy kon rodowym w Bratysławie odbę przygotowane będą wystawy, kurs jazzu nowoczesnego w dzie się prapremiera, w kilka będące plonem studenckich Wiedniu (w maju), Polska fe- dni później sztuka będzie gra plenerów w naszym wojewódz deracja jazzowa wytyjjowała 4 na na Teatru Armii Cze twie; na obozach studęnd parzedstawid.e&, razem do 12 tysięcy Wizyta- jak zwykle, sporo, ograniczmy ^zed n^T szerze m^liwo-tor Kuratorium Aleksander się jednak do najbardziej istot ści zdobywania kwalifikacji SlhJ tnien^ahPdXnw?it^Zay nyCh- Nfzyn? .zdaniem; win^ zawodowych. Z pewnością wie liczba ta nie będzie większa, za niezadowalające postępy w lu z nich skorzysta z dalszej jeśli się przyjmuje, ze w woje kształceniu dorosłych ponoszą nauk; na kursach które do- wodztwie koszalińskim około przede wszystkim zakłady pra zwolą uzvskać tytuły robotni oO tysięcy osob me ma pełne- Cy. Kierownictwa znają zało- ków wykwalifikowanych. Dziś PO Vvm3 hSSiP°?Jgi" Wiedzą; • kt° P°win.iełn Si? pracuje się z tymi samymi go. Tym bardziej, ze rocznie uczyc i jakimi drogami trafie v,P7 nor(swn„ni-„ iPniPi ze wszystkich szkól wychodzi d0 Ldzi, aby podali trud do- D0 ToSp0darX kTre /jfod prawie 2 tys. młodych, którzy kształcania. Wiedzą, a jednak czuły rezultaty starań o podmę ukończyli klasy siódmej. często niewiele robią, aby w nłesienie poziomu załogi zali- tym pomoc. Załogi mają osiąg czyć należy pegeery: Kotuń, nąć pożądane eiekty^ produk- Zdbowo, Lubno, Skrzatusz... Pr7v tablicy staie me?czv7- C,y^nf, \ to. ^ słuszni8 9bch°" Do nich dojdzie z pewnością t1aDilcy. EtaJe mężczyz dzif Nałogi nie zawsze się z te Nakielno bo i tuta i zaistnia- ». Obok napisanego juz sło- Wvwiaruia i to ich zaska- f aK1®mo» D0 1 zaistma harmonia" rinnisuip nnwn go wywiązują i to len za.,Ka ło pejne porozumienie kierów a „narmonia dopasuje powo kuie_ Bywa, ze podstawą mier n;ctWa s7kołv i dvrekrii Pfr'5 li z widocznym namysłem ten 'h rp7nitatńw ipst nn nrn- niclwa SZK0J:y 1 ayrekcji sam rzeczownik ale w dru- n7cil r<~zuu£UO«v jesu po pro w sprawie równie ważnej dla sam rzeczownik, aie aru stu brak ludzl> Częściej jed- obu stron iak } r,iGtnastu u- gim przypadku. On pisze, a , Drzvczvna iest ich rieudol . ' 2 5 u ktoś 7 ławki Dr7VDomina za- -p,^, } ą -1 ; . nieuao1 czestnikow obecnego kursu. kios z lawKi przypomina za ność_ wówczas mowi się o po sady pisowni wyrazów o po- trzebie szkolenia fachowego. Okazuje się, że porozumie- ciobnej koncowce. 1 ozniej tro Dyrektorzy pegeerów chcą nia w tym względzie dają wię chę gramatyki. O rzeczowm- mje^ wykwalifikowanych ro- cej, niż najofiarniejsza nawet ku mówią juz wszyscy, ^czy- botników rolnych, ale zapomi działalność samotnego przed- wiscie kolejno, bo to powtor- nają często, że robotnicy ci stawiciela władz oświatowych. PrzeJ'0bionego na kursie muszą prZede wszystkim zdo O właściwy postęp rozwoju materiału. ^ ^ być podstawowe wykształcę- oświaty wśród załóg pegeerów Pracownicy PGR Nakielno nie. W PGR Witankowo w skich zabiegają w pow. wa- óraz członkowie ich rodzin pow. wałeckim miało uczyć łeckim, obok dyrektorów pe- przygotowują się do eksterni się tej zimy ponad 20 osób. geerów i nauczycieli, chyba stycznych egzaminów w zakre Chętni nie doczekali się pierw wszystkie związane z państwo sie klasy siódmej pod czuj- szej lekcji. Dyrektor PGR nie wymi gospodarstwami insty- nym okiem nauczycielskiego mógł porozumieć się z kierów- tucje, organizacje, instancje, małżeństwa, Stefanii i Józefa niczką szkoły. Inspektorat O- Wszyscy ze wszystkimi są w Osmolów. Na podobnych kur- światy w Wałczu stracił mo- ciągłym kontakcie. Znają sach dokształca się Vvf pow. wa żliwość doliczenia jeszcze jed przepisy związane z dokształ- łeckim ponad 300 osób. Więk- nego kursu do kilkunastu caniem pracujących, a obowiąz szość^ słuchaczy stanowią pra- czynnych w tym roku. Podob ki w tym zakresie traktuje się cownicy pegeerów. Na 17 zor- ny zarzut można wysunąć pod z mądrą przezornością przewi ganizowanych kursach w 14 adresem władz oświatowych, dujących gospodarzy, przeważają pegeerowcy. Niewątpliwie postępy w kształ W województwie jest 238 ceniu pracujących nie pozosta podobnych kursów, dla prawie jak się okazuje, we właści- u™.,w «.,n 4 tvsiecv słuchaczy Wśród wym stosunku do potrzeb. W ^uz zrobione. .Ponad bOO nich orzeważaia robotnicy roi roku poprzednim w 14 istnie- ków załóg trzeba będzie jesz- ni, uzupełniający wykształcę- Óących w województwie szko cza skłonić do nauki. Z inny- nie w zakresie 5 6 i 7 klasy. ^ach pracujących swiadec mi trzeba będzie pracować Na wiosnę około 1200 pege- twa klasy siódmej otrzymały nad podnoszeniem kwalifika- erowców powinno uzyskać świa 524 osoby, a egzaminy ekster- ?ji zawodowych.^ Ale z pewno dectwo ukończenia szkoły pod nistyczne z zakresu szkoły pod £"»t ?^a stawowej. Obok kursów pro- stawowe] zdało 4 tysrące siu- od cynków załój wadzi się oczywiście szkoły chaczy kursów. ^ cnodziła od członkow załóg. podstawowe dla pracujących. Cztery i pół tysiąca w sto- Ludzie, którzy otrzymali Głównie w miastach powiato- sunku do pięćdziesięciu tysię- świadectwa nabrali do siebie wych i takich miejscowoś- cy nie posiadających wykształ zaufania. Mogą być przykładach, jak Czarne, Darłowo, cenią podstawowego! Propor- dem dla innych. To oni będą Złocieniec. W 14 tego typu cja z całą pewnością niezado- się liczyć przy wprowadzaniu szkołach pobiera obecnie nau- walająca. w życie nowego układu zbio-kę 1275 osób. Dane wykazują, Władze oświatowe, kiedy mo rov/ego dla załóg pegeerow-że ok. 6 proc. ogółu mieszkań- wa o trudnościach w organi- skich. Ich czas spędzony nad ców Koszalińskiego nie ma wy zowaniu dokształcania doro- książką przeliczy się teraz rut Nie wszystko w środowisku pegeerowskim Wałcza zostało już zrobione. Ponad 600 człon- ^ Ugztałcenia podstawowego. J^ słych po^reślają. głównie spra złotówki A 224979 Przed Zaproszenie zjazdem «b ^ i • o ktsk do dyskusji Na drugą połowę marca bie żącego roku zapowiedziano drugi zjazd Koszalińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego. Pierwszy, przypominamy, odbył się 15 marca 1964 roku. Czy był to okres wystarczająco długi dla sprawdzenia warunków i celu istnienia, a ściślej działania Towarzystwa? Czy KTSK znalazło swoje miejsce w gronie wielu innych organizacji I instytucji, z których każda oddzielnie lub w federacji dąży do powszechności kultury, oświaty w wojewódz twie? Czy stało się prekursorem, demiurgiem nowych wartości, jakich? Warto pokazać w dyskusji dorobek młode go jeszcze Towarzystwa, zasta nowie się na;l dalszymi kierun kami jego działania. Sądzimy, że wiele do powiedzenia będą mieli przede wszystkim ci, któ rzy niezależnie od trudności pierwszego okresu, podjęli społeczne działanie. Stawiając niektóre z pytań chcemy uzyskać wyczerpującą lnb przynajmniej orientującą odpowiedź. Jest rzeczą zro zumiałą, żc inaczej będą oce niali KTSK jego działacie* inaczej tylko zwolennicy, inft czej wreszcie ci, którzy svh pełnie nie odczuli jego i*Ut nienia. Zapraszamy do dyskusji wszystkich, którzy chcą wras z nami szukać dalszych możli wości rozwojowych społecz-i no-kulturalnego towarzystwa. Na początek dwa głosy: naczelnego redaktora „Głosu" — Zdzisława Fisia i publicystki „Głosu" — Stefanii Zajkowskiej. Czekamy na wypowiedd. REDAKCJA' 5fcvS OEST^dwarzysiwo) CZY NIE MA? Zdzisław Pis PRZED niespełna dwoma laty powstało Koszalińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne. Wielu ludzi — zwłaszcza tych, którzy mieszkają w odległych od głównych ośrodków życia kulturalnego wsiach i miastach — miało podstawy sądzić, że nareszcie nastąpi długo oczekiwane ożywienie działalności kulturalnej. Towarzystwo wypisało niejako „na swoich sztandarach" dążenie do jak najpełniejszego wyzyskania inicjatywy społecznej, do dalszego rozwijania pracy kulturalno--oświatowej, szerzenia wśród społeczeństwa dorobku kultury, sztuki, wiedzy; miało przyczyniać się do powstawania nowych, trwałych wartości. KTSK stworzyć miało szeroką platformę działania dla wielu tysięcy ludzi. Wydawało się, i to na długo, nawet przed Wojewódzkim Zjazdem Aktywu Społeczno-Kulturalnego, który powołał Towarzystwo do życia, że tak pojęty program zachęci do pracy przede wszystkim tych, którzy dotąd nie mieli okazji szerzej udzielać się społecznie. Nie ulegało np. wątpliwości, że w Debrznie, 4-ty-sięcznym mieście robiącym karierę dzięki zlokalizowaniu tam nowoczesnego zakładu metalowego, znajdzie się przynajmniej dziesięciu lub dwudziestu chętnych, dla których działalność kulturalna w środowisku stanie się życiową pasją. Ze w Czarnem, mającym nawyki pracy kulturalno-oświatowej, w Człopie tęskniącej do szerszego oddechu, Krajence pełnej ambicji, Połczynie-Zdroju — utysku jącemu na niedocenianie, w Tucznie — gdzie młodzież chce za wszelką cenę równać do poziomu wielkomiejskiego, a również i w najmniejszym naszym mieście Lędyczku, walczącym o utrzymanie swoich herbów, zacznie gorąco pulsować życie kulturalne, do którego wzdychają tysiące ludzi. KTSK nie zelektryzowało jednak ludzkich umysłów. Nie stało się zawołaniem do powszechnego działania. Towarzystwo, jako jeszcze jedna ważna instytucja, okrzepło pod bokiem władz w Koszalinie, ale (o paradoksie!) nie przyjęło się nawet w mieście wojewódzkim. Dlaczego? Bo właściwie w miastach i powiatach nie ma Towarzystwa. W Koszalinie działa tylko jego zarząd, pracują sekcje. Można by zatem powiedzieć, że w ciągu dwóch lat zbudowano dach, który podniesiono z trudem w górę (czy też oderwano od poziomów?), ale dach ten nie może niczego jeszcze przykryć, bo jest pod nim w zasadzie pusto. / Nie zamierzam odmawiać racji tym, którzy będą dowodzić, iż nowy organizm społecz- ny nie może powstać od razu, po roku, czy nawet dwóch latach. Faktycznie nie może. Nie jest też celem moim dowodzić, że w ciągu tego okresu można było zrobić o wiele więcej. Autor artykułu też nie jest bez winy. Jest przecież członkiem KTSK, wybrany nawet został do zarządu. Udziela się jednak w pracach KTSK nie od wielkiego, lecz od bardzo wielkiego dzwonu. Ale gdyby nawet się włączył i działał, czy rzeczywiście zmieniłoby się cokolwiek? Może cokolwiek tak. Sedno sprawy jednak w tym, że w KTSK działały dotąd jednostki. Dodajmy: szczerze zaangażowane i chętne do pracy. Działały same w Towarzystwie bez towarzystwa (współpracowników). KTSK nie zdołało bowiem porwać za sobą ludzi tęskniących do kulturalnej działalności, zarazić ich gorączką społecznej pracy. Zastanówmy się dlaczego? Przyczyny są głębsze, wychodzą poza sferę działania Towarzystwa. Każde społeczne działanie, podobnie jak najwyższy jego wyraz — praca polityczna, związane jest z ryzykiem: Nie chodzi oczywiście o ryzyko w sensie odpowiedzialności karnej, lecz w sensie moralnym. Ten kto coś robi, podejmuje jakąś inicjatywę, będzie zawsze o-ceniany przez otoczenie i ogniwa władzy. Może być niezrozumiany lub nawet komuś się narazić. Często tak się dzieje, że określoną działalność prędzej docenią władze centralne, aniżeli dajmy na to wojewódzkie. Zupełnie inne kryteria obowiązują w tzw. głębokim terenie. Ryzyko społecznego działania można podejmować tylko w atmosferze zrozumienia i poparcia dla tych wszystkich ludzi, którzy chcą pracować. Może się znowu wydać paradoksem, że w okresie burzliwego rozwoju społecznych form działania brakuje często klimatu sprzyjającego podjęciu ryzyka pracy społecznej szerzej pojętej. Dzieje się to dlatego, że zwykliśmy (władze i aktyw) zawsze stawiać na tzw. „pewniaków", czyli na aktywistów, którzy jeśli nawet popełniają jakieś błędy (chodzi oczywiście o błędy polityczne), to i tak będzie im wybaczone. Inni tej pewności nie mają i to ich odstrasza. Wymowę tego zjawiska pogłębia jeszcze i to, że często grono lizusów i pochlebców, po sypnięciu się lub przejęzyczeniu takiego „pewniaka" dowodzi nawet głębszego sensu filozoficznego, czy też doszukuje się „elementów ocen socjologicznych" (to teraz takie modne!) w błędnej wypowiedzi. Już chociażby na skutek tych przyczyn przyjęło się powszechnie w społeczeństwie, że najlepiej i najbezpieczniej jest chodzić u-tartymi szlakami. Po co się narażać, po co ryzykować! Skończyły się czasy pionierów, nie dospanych nocy, brudnych, pomiętych koszul. Liczy się spokój, wygoda, niewchodzenie nikomu w paradę. Asekuranctwu i wygodnictwu sprzyja „nasza mała stabilizacja". — Mam dom, żonę i dzieci (w domyśle: może będę miał i samochód?). Kiedy powołuje się jakiś komitet obchodu, czy inne ciało, kiedy powstaje nowy organizm (a także oddział lub koło terenowe KTSK) do zarządu lub do składu wybiera się przeważnie „pewniaków". Tacy przecież mogą zapewnić właściwą linię działania! Na okrasę zawsze się kogoś doda. A tymczasem dychawiczne „wielogarbne wielbłądy" uginają się od nadmiaru odpowiedzialności i zaszczytów. Nie są w stanie nigdy wywiązać się z nałożonych na nich obowiązków. Wzdrygają się, kiedy dzwoni telefon: — Chcemy was wybrać do komitetu honorowego, do komisji... Odpowiadają niepewnie: — No jeżeli musicie, to trudno, ale ja i tak przecież robił nie będę, bo nie dam rady.- A iluż to ludzi, mniej znanych-i mniej wyrobionych, ale i mniej przeciążo* nych obowiązkami zawodowymi i społecznymi, uznałoby propozycję wejścia do komitetu obchodu lub zarządu za zaszczyt! Byłaby to dla nich próba sił, przejaw uznania ze strony władz, środowiska. Nie traktowaliby tego wyróżnienia formalnie. Pracowaliby z oddaniem. Dlaczego więc „karuzela się kręci", a na naradach i różnych posiedzeniach spotykamy się najczęściej w tym samym gronie? To nieprawda, że taka jest polityka egzekutywy czy sekretariatu KW, Na niejednej naradzie krytykowano asekuranctwo, nieufność, niewiarę w siły i możliwości mniej dostrzeganych, ale porządnych przecież ludzi. A mimo wszystko, nawet instancje partyjne koniec końców wolą „pewniaków", niż kłopotliwych neofitów! Towarzystwo Kulturalno-Społeczne stwarzać ma szansę wyżycia się dla tych wszystkich nie docenianych i nie dostrzeganych. Ale czy program i statut KTSK dają rzeczywiście takie możliwości? Towarzystwo ma być i organizacją, i instytucją. W dokumentach konstytucyjnych określono dostatecznie tylko rolę instytucji. Nie wiadomo nadal jak mają działać, czym się zajmować stowarzyszenia lokalne, regionalne, oddziały terenowe i kluby. Te ogniwa nie mogą mieć charakteru instytucji. Zobaczmy jeszcze czy niektóre zasady programowe nie trącą zwyczajnym asekuranc-twem lub może nawet sekciarstwem. W programie mówi się, że KTSK „stwarza platformę do jednoczenia wysiłków i skupiania sił najaktywniejszych mieszkańców koszalińskich miast i wsi, działaczy społecznych i kulturalnych". Sformułowanie jest jak najbardziej słuszne. Ale — najaktywniejszych? Nie wszyscy nawet aktywiści partyjni zasługują na miano najaktywniejszych! Czy należy-zatem dziwić, że i w KTSK stawia się też na tzw. „pewniaków". Tymczasem w!ełu[ skromnych ludzi na pewno marzyło po cichu* że wraz z powstaniem Towarzystwa przyszła i dla nich okazja społecznego wyżycia się. Ale skoro stawia się w zasadzie na tych, których widać zawsze i wszędzie, widocznie zaszło jakieś nieporozumienie. Może KTSK jest jeszcze jednym szyldem w rodzaju wielu mało ży^ wotnych organizmów, których przecież daleko szukać nie trzeba? To właśnie onieśmiela ltH dzi mniej doświadczonych. Jeśli do KTSK mają wejść najaktywniejsi, to tak się właśnie stało. „Doświadczeni, niezawodni, pewni" przyszli, inni zostali na uboczu. Nieprawdą jest, że nie ma w województwie ludzi chętnych do działania, dla których pra-; ca w Koszalińskim Towarzystwie Społeczno--Kulturalnym nie będzie pasją życia. Oczy-? wiście, nie ustawiają się oni po te nowe obowiązki, jak w kolejce po cytryny. Aby trafifij do tych ludzi ze słuszną ideą i koncepcją spo-< łecznego działania, trzeba okazać im więcej wiary i mieć więcej cierpliwości. Muszą za-i sadniczo zmienić się w województwie schematy pracy społecznej polegające na tym, że pod różnymi szyldami organizacyjnymi stale spotykają się te same osoby. Wiadomo, że przyzwyczajenie staje się drugą naturą. Ludzie obserwując mechanizm działania różnych społecznych ugrupowań wysnuwają sobie fałszywe wnioski, że angażować się powinny tylJ ko osoby będące na jakimś świeczniku. Dla-! tego aprobują i oklaskują, wybierają niezawodnie tych, których — niby w społecznym odczuciu —■ wybrać wypada. Nie przypuszczają nawet, że to może chodzić o zaangażowa-j nie ich samych do nowej pracy. Po to jednak, aby mogli tę pracę społeczną podjąć, trzeba zmienić atmosferę, wyrugować asekuranctwo i niewiarę w ludzi. Przejawy tych przywar hamują rozwój żyda społecznego, ILEŻ to sporów filozoficznych zawdzięcza długotrwałość swego żywota li tylko źle postawionym pytaniom!" Ten ironiczny wykrzyknik Adama Schaffa przypomniał mi się, gdy rozpoczęła się dyskusja-o Koszalińskim Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym, o jego, dwuletnim istnieniu, zadaniach jakie spełniło i o znaczeniu jakie doń przywią żujemy. Zapewne, długo możemy wieść spór na ile białe jest czarne a ile bieli mieści się w czerni. Możemy np. zdefiniować, jakim powinno być towarzystwo społeczno-kultural ne w pełnym tego słowa znaczeniu i, nie bez pożytku nawet, roztrząsać błędy KTSK z punktu widzenia tego ideału. Znacznie pożyteczniejsze jed nak, wydaje się, będzie zdanie sobie sprawy ze stanu faktycznego. Ocena konkretnego zespołu ludzi w konkretnych warunkach realizujących konkretne zamiary, ENTUZJAZM I SŁOWO HONORU Moimi założeniami będą fakty następujące. Czy neguje się potrzebę istnienia stowarzyszenia społecznego — jakiegokolwiek? Nie, po trzykroć nie. Czym jest towarzystwo spo łeczne? Ano, właśnie, stowarzyszeniem ludzi dobrej woli, którzy niezależnie od swoich obowiązków zawodowych. jednoczą się do realizacji jakiegoś celu. KTSK — jako zespół konkretnych ludzi nie jest wcale stowarzyszeniem wyjątkowym. Zrozumieć więc nie mogę, czemu jego istnienie wzbudza tyle namiętności. Okoliczności powstania KTSK, tak niedawne, przerodzić się zdążyły w swoistą legendę. Burzliwe dzie je Towarzystwa dowodzą, że zawiązany wokół niego splot wiary, nadziei i miłości oraz właściwe owym mistycznym uczuciom nieumiarko-wanie nie pozwalają, jak dotąd, sine ira et studio, spokojnie i bez namięt ności, rozważyć niewątpliwy fakt istnienia KTSK. W stowarzyszeniu społecznym gro snadząsię Indzie, dający ujido ffwjrcn prywatnym zainteresowaniom. Co jest więc gwarancją, że ich zamiary wprowadzone zostaną w czyn? Czysty entuzjazm. A w c?ym ten entuzjazm ma pokrycie? W słowie honoru. Niestety, nieuniknionym. Wynika to z pewnej ograniczoności sił i środków działania stowarzyszenia, w którym wszystko opiera się na pracy społecznej, ergo: entuzjazmie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne. Poważnym błędem było i jest to, że nie określono nigdy jasno i do końca w jakich konkretnie stosunkach mają do siebie pozostawać te wszyst kie organizacje. Czy KTSK ma być ich federacją? Czy ma być koordynatorem? Czy ma działać „na własny rachunek" — wyłowić te problemy, które nie pozostają w orbicie Wiara, nadzieja, miłość Stefania Zajkowska i słowie honoru. Nie uciekajmy się do odmierzania jaka odległość dzieli rzeczywistość od ideału i nie wyliczajmy czego nie zrobiono. Bo taki spór grozi także przeciągnięciem się w wieczność. TROCHĘ O WIERZE I NADZIEI W momencie powstania KTSK wie rzyli w Towarzystwo wszyscy. Nawet ci, którzy mówili o sztucznie powołanej do życia instytucji. Nadzieję, że KTSK rozwiąże wszystkie bolączki życia społeczno-kulturalne go ma jeszcze dzisiaj pokaźna grupa ludzi. Ale wiara i nadzieja źle godzą się z obiektywną rzeczywistością i powiedzieć trzeba, że ani jedno ani drugie uczucie nie jest wcale uzasadnione. „Powołano jeszcze jedną instytucję" — do tego streszcza się większość zarzutów pod adresem KTSK, wysuwanych, dodajmy, przez ludzi dość od Towarzystwa odległych. A dlaczego nie zastanowiliśmy się nigdy, że w województwie powstało... jeszcze jedno stowarzyszenie? Istnieje u nas bodaj czternaście oddziałów związków i stowarzyszeń twórczych. Kilka potężnych organizacji społecznych, kilkanaście co najmniej regionalnych towarzystw. Do fch grona weszło KoezsJSńskię zainteresowań i statutowych zadań owych towarzystw? Skąd się więc wzięła wiara, że „nareszcie nastąpi długo oczekiwane ożywienie?" Pretensja, iż po dwóch latach to wyraź nie odczuwalne w skali społecznej ożywienie nie nastąpiło, gdy istniejące i po dziesięć, piętnaście lat stowarzyszenia nie wniosły niczego w życie społeczne województwa — wy daje się pretensją zgłoszoną nieco na wyrost. Dyktować ją mogą zawiedzione uczucia a nie realna ocena sytuacji. Entuzjazm i zapatrzenie się na po trzeby, a nie możliwości złożyły się na obliczony na wyrost program działania KTSK w latach 1964—1965. Dodajmy do tego, że KTSK rozpoczęło działalność bynajmniej nie w cieplarnianych warunkach. Już w momencie powstania Towarzystwa pojawiło się pierwsze rozdroże i ko nieczność pierwszego wyboru. KTSK — organizacją masową czy zespołem jednostek? KTSK frontalnie atakujące małomiasteczkową nudę czy or ganizacja skupiona na konkretnych skromnych i stopniowo poszerzanych zadaniach? Zrezygnowano — jak do tąd — z „masowości". Nie przesądza jąc sprawy i nie zamykając oczu na istotny mankament — ów brak szerokiego poparcia w województwie. powiem, M, moim zdaniem, wybranie „masowości za wszelką cenę" by łoby dopiero instytucjonalizmem całą gębą. Zakładanie kół i oddziałów KTSK tam, gdzie one samorzutnie nie powstawały — byłoby budowaniem kolosa na glinianych nogach i choć dawałoby może doraźne, piękne efekty, nie gwarantowałoby wca le, iż za tymi efektami poszłyby realne, trwałe osiągnięcia w działalności społeczno-kulturalnej. Tak można patrzeć na sprawę z punktu widzenia działaczy KTSK. Spróbujmy jednak ocenić ją szerzej. Co to znaczy, że „KTSK nie porwało za sobą ludzi?" Jak miało porwać? W jakim sensie? Czy idea Towarzy-. stwa nie przemawiała do przekonania, czy jego zamierzenia rozminęły się z zapotrzebowaniem społecznym?. TROCHĘ O MIŁOŚCI * - Nie znaleźliśmy — to prawda — dotąd sposobu na, nazwijmy to, eksplozję od wewnątrz: aby środowiska małych miast zamiast rozprawiać o swoich potrzebach, zabrały się do działalności społecznej. Ale o tym obszernie pisze red. Zdzisław Piś. Ja powracam do osi moich rozważań: warunków działania KTSK. Prawdą jest, że miejsce realizmu zajęły dobra wola i zapał, gdy decydowały się główne kierunki działania KTSK. Powiedzieć więc można, że dotychczasowy okres działania KTSK był jedną wielką korektą tych zamierzeń. Eliminowaniem obliczonych nad siły, czy nie mieszczących się w profilu Towarzystwa zadań. Otwarta nadal pozostaje jednak sprawa programu pozytywnego — tego właśnie, którego Koszalińskiemu Towarzystwu Społeczno-Kul turalnemu potrzeba jak najbardziej. Realne osiągnięcia KTSK są dobrym, wydaje się, punktem wyjścia do próby zdefiniowania takiego programu. Mamy obecnie w województwie ośrodek naukowo-badawczy, podejmujący w szerokim zakresie regionalną problematykę historyczną, socjologiczną, kulturalną. Za Bw?Lli*ą, dafe*4 kowcom (naukowcom — czystej wo dy hobbystom, nb. w sekcji socjo-: logicznej ośrodka, jedynym socjolo-: giem z wykształcenia jest jej kie-1 rowniczka) lepiej będziemy mogli określać sens działalności społecznej, bo lepsze mieć będziemy rozeznanie w problemach socjologicznych województwa. I — będziemy mieć „swoich" socjologów, choć dzi siaj są to nauczyciele, ekonomiści, prawnicy. To warto zaznaczyć, gdy mowa o rozwijaniu inicjatywy społecznej. Kilka sesji z prawdziwego zdarzenia naukowych — forma popularyzacji wiedzy, o której przedtem w województwie było głucho — przyniosło interesujący dorobek. W dziele badania 20-lecia Polski Lu dowej na Pomorzu Zachodnim amatorskie KTSK okazało się godnym partnerem wyspecjalizowanej placówki naukowej: Instytutu Za-chodnio-Pomorskiego w Szczecinie. Mamy imponująco rozwinięty ruch wydawniczy. Kiedyś na palcach liczy liśmy wydawnictwa o Ziemi Koszalińskiej — w latach 1964—1965 wydano ich około czterdziestu, drugie tyle przybędzie w bieżącym roku; znalazły się w planach produkcyjnych różnych wydawnictw a przecież nauczyły nas poprzednie lata, że korespondencja urzędników z u-rzędnikami, bądź indywidualne sta-: rania autorów tak dobrych rezultatów nie dały. KTSK wzięło na swoje barki tak ważną dla województwa sprawę jak współpraca ze Zrzeszeniem Studentów Polskich. Tylko na płaszczyźnie towarzystwa społeczno--kulturalnego ta współpraca ma szanse wyjść poza stadium urzędowej korespondencji i kurtuazyjnych wizyt. Wreszcie — nie zapomi najmy — organizację plenerów koszalińskich powierzono także Towarzystwu. Nie byłoby sensu wyliczać wszyst kich inicjatyw, podejmowanych w ciągu dwóch lat, z bardziej esy mniej zadowalającym skutkiem. Ale dla skomentowania tych wyliczonych powiedzieć trzeba koniecznie, że jest to płoa pracy garstki ludzi. Połączyły ich wspólne A GŁOS Nr 37 (4174) Bl Str i SZANOWNI ZEBRANI! DRODZY TOWARZYSZE ! CHCĘ przede wszystkim w imieniu Komitetu Centralnego PZPR i w imieniu rzą du — Was, reprezentantów ca łej polskiej inteligencji technicznej, zebranych na V Kongresie Techników Polskich, jak najserdeczniej powitać i pozdrowić. Obradujecie na V Kongresie, jak już mówił przedmówca tow. B. Rumiński w centrum gospodarczym Polski, w miejscu, gdzie najżywiej bije puls uprzemysłowionej Polski. Chciałbym też, ażeby poprzez Was — pozdrowienia i najlepsze życzenia kierownictwa par tii i rządu dotarły do wszystkich polskich inżynierów i techników, do ludzi nauki, do mistrzów, brygadzistów, racjo nalizatorów i wynalazców, do wszystkich#którzy swoją pracą, zapałem, inicjatywą i twórczym wkładem przyczyniają się do, tak ważnego dla miejsca Polski w świeciet rozwoju nauki i techniki, należytej or ganizacji pracy i nowoczesnej - produkcji, a tym samym do rozwoju gospodarki narodowej, do rozwoju siły kraju, lyi A WAS, jako na czołową kadrę polskiej gospodarki narodowej patrzy dziś nie tylko kierownictwo partii i rzą du, ale wszystkie organizacje partyjne zakładów pracy, gdzie odgrywacie tak ważną rolę, pa trzą wszyscy członkowie partii, która wytycza ogromne zadania rozwoju gospodarczego kraju, która w realizacji tych zadań widzi Waszą szczególną rolę. Patrzy na Was całe społe czeństwo, które Was wyłoniło, które .stworzyło Wam warun ki kształcenia i pracy. Społeczeństwo, którego jesteście czę ścią, tak jak jesteście i częścią partii, patrzy na Was jako na kwalifikowaną grupę powoła ną do technicznego kierowania realizacją zadań, w których urzeczywistnieniu całe społeczeństwo widzi zaspokoję nie swoich jak najbardziej żywotnych interesów. I w tym przypadku powiedzenie, że zwró cone są oczy całego społeczeń stwa na Was, nie tylko nie jest przesadą, ale byłoby niesłusz ne zawężać to do dni Waszego Kongresu. Bo społeczeństwo patrzy na Was stale, codziennie; zarówno ta część społeczeństwa, któ ra pod Waszym technicznym kierownictwem, przy Waszym twórczym współudziale i razem z Wami realizuje zadania produkcyjne wszystkich działów naszej gospodarki narodo wej jak i ta, która jest odbiorcą, użytkownikiem, k on sir mentem szerokiego wyboru tej produkcji — oceniając jej ja kość. Wreszcie jako całość pa trzy na Was społeczeństwo wtedy, kiedy mówi się o tem pie rozwoju naszej gospodarki, 0 tempie wzrostu dochodu narodowego, o kierunkach dal Sisego rozwoju. Nie jesteście w codziennym działaniu wyodrębnioną grupą, czy branżą produkcyjną. Jeste ście w codziennej pracy, nie licząc skupisk specjalistycznych — spleceni ze wszystkimi oddziałami klasy robotniczej, jesteście ich częścią. Z drugiej strony jako kwalifiko Wana kadra jesteście powołani na gruncie swych doświadczeń i kwalifikacji do omawiania, dyskutowania i uogólniania po przez wszystkie działy gospodarki narodowej tych problemów, które wynikają z postawionych przez partię zadań dalszego rozwoju gospodarki narodowej. Taki sens mają obrady V Kongresu Techników Polskich, obrady będące podsumowaniem bogatego dorobku żarów no działalności przedkongreso Wej NOT i wszystkich jego o-śroaków, jak i wvciasaniem Wniosków z codziennej pracy NOT w zakładach pracy, czy też poszczególnych rejonach. Równocześnie Kongres Wasz odbywa się w okresie formowania 5-let'niego Planu Rozwo ju Gospodarki Narodowej, a więc dorobek Kongresu powinien być ważnym i jak najbardziej kompetentnym wkła dem do ostatecznej konkretyzacji zadań planu, a przede •wszystkim w określeniu dróg metod jego realizacji. Pod n względem przewidziane rady w poszczególnych sek cjach i referaty grup sekcyjnych, jeśli chodzi o ich tematykę, trafiają w sedno problemów wysuniętych przez partię na IV Zjeździe i rozwiniętych potem na plenarnych posiedzeniach KC; PZPR. Są Przemóirienie premiera Jó/efa Cyrankiewicza na V Kongresie Technikom Polskich id Zabrzu to problemy wymagające rozwiązania w trakcie nowej 5-latki. Myślę, że zarówno referaty sekcyjne, przedkongresowe wnioski i uchwały Kongresu stanowić będą bardzo cenny materiał stanowiący podbudo wę myśli, koncepcji, a także dyrektyw działania dla realizacji nowego planu rozwoju gospodarki narodowej; w tym znowu sprawdza się wielka rola NOT i jego obecnego Kongresu dla określenia i spre cyzo wania zadań stojących przed polską inteligencją tech niczną, a także przed wszystkimi realizatorami budownictwa socjalistycznego. Wszyscy wiemy o tym, że świat polskiej techniki nie przychodzi na V Kongres z pu stymi rękami, wszyscy wiemy, że Wasz wkład przyczynił się do rozwoju nauki i techniki naszego kraju. Osiągnięcia w dziedzinie rekonstrukcji gospodarki narodowej są dumą polskich inżynierów, techników i robotników. Cenimy bardzo osiągnięcia naszych geologów i górników, z których jedni odkryli liczne złoża, a drudzy zorganizowali i wysoko rozwinęli kopalnictwo węgla kamiennego i brunatnego, rudy metali, siarki, gazu ziemnego i materiałów budowlanych. W dziedzinie techniki budo wy kopalń głębinowych i odkrytych, metod i organizacji wydobycia, wyposażenia kopalń można zaliczyć nasze górnictwo do przodujących w świecie. Cenimy też nasze osiągnięcia w dziedzinie energetyki. Posiadamy zbudowany od pod staw nowoczesny przemysł ma szyn energetycznych, nowoczesną technikę budowy elek trowni i linii przesyłowych, wielki, obejmujący cały kraj centralnie sterowany system energetyczny, połączony z systemami krajów sąsiadujących. Poważne efekty przyniósł rozwój nauki i techniki w przemyśle chemicznym. Szczególnie widoczne są one w przemyśle nawozów azotowych, w wielkiej syntezie organicznej, w produkcji i przetwórstwie siarki, w przemyśle rafinerii nafty, w przemyśle włókien chemicznych, farmaceutycznym, barwnikarskim. Cenimy też osiągnięcia tech niczne naszego przemysłu ma szynowego i elektrotechnicznego. Znany jest pod tym względem dorobek naszych stoczni i przemysłu produkującego silniki okrętowe, fabryk' produkujących urządzenia energetyczne, niektórych fabryk obrabiarek, _ maszyn włókienniczych, części przemy siu precyzyjnego, elektronicznego i elektrotechnicznego, automatyki przemysłowej. Także techniczne osiągnięcia naszego hutnictwa żelaza i metali kolorowych, poważne doświadczenia w zakresie prze myślowych metod budownictwa, osiągnięcia naszych naukowców i techników w zakresie techniki jądrowej, a w szczególności w dziedzinie przemysłowego stosowania izo topów, są również godne pod kreślenia. Cieszy nas także coraz więk szy udział pracy techników w naszym rolnictwie. Nie chcę wyliczać poszczególnych dalszych osiągnięć naszej techniki. Są one znane w szczególności wam, jednakże cały kraj, kwitujący z wdzięcznością te osiągnięcia równocześnie ocze kuje dalszego podniesienia po ziomu technicznego i jakościo wego naszej gospodarki naro dowej, poziomu jakości wyro bów, oczekuje unowocześnienia metod technicznych i tech nologicznych produkcji i sadzę, że te wszystkie sprawy objęte przez was w tych 12 sekcyjnych referatach, stanowić będą przedmiot waszej szczególnej troski. Stoi przed nami także — i to chcę podkreślić. zadanie wszechstronne go rozwoju naszego eksportu. • Musimy, zdać sobie sprawę z tego, że jak z roku na rok, w miarę rozwoju naszej gospodarki narodowej, musimy importować coraz więcej surow ców, maszyny, urządzenia i li cencje techniczne — tak samo, żeby to wszystko kupić trzeba też i eksportować, sprzedawać wyroby na najwyższym pozio mie technicznym i jakościowym. Chciałbym też podkreślić, iż w obradach sekcyjnych ogromne znaczenie mieć będzie omó^ęnie dla tej 5-latki — pięciolatki jakości — efek tywności ekonomicznej naszego gospodarowania. A więc stoi przed wszystkimi zadanie pogłębienia troski o wysoką szybko rosnącą wydajność, o stałe obniżanie kosztów produkcji, o bardziej efektywne wykorzystanie surowców, ma teriałów i środków inwestycyjnych, poprzez szybkie opa nowanie najnowszych osiągnięć nauki i techniki i jak najlepsze ich wdrażanie na froncie działalności produkcyjnej. Stoi przed krajem konieczność przyspieszenia tempa rozwoju techniki. Dyktuje to konieczność szybko rozwijającej się rewolucji naukowej i technicznej, rozwoju technologii i unowocześnienia produkcji wyrobów. Kluczową poczycję na froncie walki o postęp techniczny przypisujemy instytucjom za piecza naukowo-technicznego, obejmującym ośrodki badaw cze szkół wyższych i Akade- przedmiotem największego za interesowania i troski inżynierów i techników. Jest to bowiem sprawa pierwszorzędnej wagi dla naukowców, in żynierów i techników zatrudnionych w placówkach badawczych i rozwojowych i niemniej istotna i paląca dla tych, którzy kierują produkcją. Należy z całą konsekwencją realizować politykę koncentracji sił i środków zaplecza naukowo-technicznego na tych zadaniach i tematach, które mają najbardziej istotne znaczenie gospodarcze i usuwać przegrody dzielące poszczególne jego ogniwa i całe zaplecze od produkcji. Musimy pamiętać o tym, że nasz kraj nie jest bogaty i nie może dorównać najbardziej rozwiniętym krajom w nakła dach na technikę, na postęp, Jeżeli nie można wykroczyć poza możliwości, którymi roz porządzamy, to znaczy, że tym przedsiębiorstwach przemysłowych usprawnić działanie służb kontroli technicznej, pod nieść kwalifikacje, autorytet i odpowiedzialność tych służb. Chcemy, ażeby ten cały jak najszerszy zakres przedsięwzięć organizacyjnych i technicznych, zmierzający do poprawy jakości doprowadził do zdecydowanego przełamania w tej dziedzinie, które chyba o-becnie — po wielkich zdobyczach ilościowych — jest największym problemem, stojącym przed gospodarką narodo wą. I wreszcie — ażeby uogólnić sens naszej pracy, sens pracy inżynierów i techników oraz naukowców, ażeby uogólnić sens tego Kongresu — to chyba niezależnie od wielkości bieżących szczególnych zadań, z którymi spotkaliśmy się w toku pracy przedkongresowej, chcę podkreślić, że jest sprawa, której pełne zrozumienie i odczucie na pewno przenikać będzie obrady Kongresu: jest to świadomość całej inteligenci technicznej. To, co jest w obecnym okre sie jedną z najbardziej charak NOWOCZESNOŚĆ -STAŁYM DĄŻENIEM mii Nauk. resortowe, branżowe i zakładowe instytuty i la boratoria naukowo-badawcze, biura projektowe, konstrukcyjne i technologiczne, óśrod ki doświadczalna i stacje prób, w których rodzi się pos tęp naukowy i techniczny, w których noWa myśl techniczna zostaje przystosowana do potrzeb produkcji. Państwo nasze nie szczędzi środków na rozbudowę tego zaplecza. Baza naukowo-techniczna gospodarki narodowej rozwinęła się poważnie i gromadzi dziesiątki tysięcy wysoko kwa li fi kowany eh- naukowców, in żynierów i techników. W sa mym tylko zapleczu naukowo-technicznym przemysłu pracuje około 100 tysięcy ludzi. Jest to ogromny potencjał naukowy i techniczny, który posiada duży dorobek i jeszcze większe możliwości. Będziemy go dalej rozbudowywali, zwracając szczególną uwagę na rozwój zakładowego zaplecza technicznego i przede wszystkim na te dziedziny gospodarki narodowej, w których rozwój techniki jest najpilniejszy. Jednakże sam rozwój ilościowy zaplecza naukowo-tech nicznego, choć jest ważny i konieczny, nie zapewnia jesz cze tempa i zakresu rozwoju techniki. Niemniej ważną sprawą jest organizacja oraz wydajność i efektywność jego pracy. Można bowiem nagromadzić wielu ludzi w zapleczu, pracować nad wieloma tematami i nie uzyskać wyników przydatnych dla realizacji przemysłowej. Bywa też i tak, że dobre wyniki pracy zaplecza nie są wykorzystane przez zainteresowanych produ centów. Zmiany, jakie nastąpiły w ostatnich latach w tej dziedzinie są poważne, lecz niewystarczające. Nie przezwyciężono do końca rozproszenia tematyki prac badawczych, które w istotny sposób przedłuża cykle najbardziej pilnych i ważnych opracowań badawczych, projektowych i konstrukcyjnych. Nie jest dotąd odpowiednio zorga nizowane współdziałanie placówek wyodrębnionego zaplecza naukowego i tech-niczmego z przedsiębiorstwami produkcyjnymi. Ministerstwa i zjednoczenia traktu ja często formalnie swój o bo wiązek koordynacji prać pod por7.adkowanvch im placówek zaplecza naukowo-technicznego i przedsiębiorstw produk-cvinych, nie interesując s?ę dość wnikliwie i skutecznie snrawa jak rajbardziei efektywnego wykorzystania potencjału 7?T>lec7.a technicznego i szybkiego wykorzystani^ w produkcji osiągnięć nauki i techniki. Racjonalna rozbudowa i jak najbardziej efektywne wykorzystanie potencjału nauko-Łw^techrfem<«o?pc^ być bardziej stoi zadanie jak naj bardziej przemyślanej, umiejętnej koordynacji wysiłków, skoncentrowania się na zadaniach pilnych i ważnych. Chciałbym zwrócić także u-wagę na wielkie i nie wykorzy stanę dotąd możliwości szerokiego czerpania z dorobku nau ki i techniki światowej, a w szczególności z osiągnięć krajów socjalistycznych. Doceniamy znaczenie oryginalnych pol skich osiągnięć nauki i techni ki. Będziemy je otaczać specjalną opieką, na nich bowiem powinniśmy opierać produkcję eksportową, s3 one naszym wkładem do ogólnoludzkiej skarbnicy wiedzy i techniki. Jednakże właściwe efekty i w tej dziedzinie będzie można u-zyskać tylko wówczas, jeśli skoncentrujemy nasze wysiłki badawcze i techniczne na okre słonych dziedzinach i tematach, korzystając równocześnie z dorobku i osiągnięć zagranicy. W wysuwanych problemach 5-latki, w zakresie produkcji, modernizacji przygotowywanych nowych wyrobów — zostały przez inżynierów i techników przemysłu maszynowego, elektrotechnicznego i innych działów przeprowadzone poważne i wielkie prace. Będą one także przedmiotem obrad w sekcjach. Chcemy podkreślić wagę, jaką przywiązujemy do wyników tych obrad, aby najszybciej przenieść je do re alizacji w zakładach produkcyjnych. CHCEMY jeszcze raz podkreślić, a jest to postulat całego społeczeństwa, wagę, jaką przywiązujemy do ja kości wytworzonych wyrobów. Wiemy, że na to wpływa cało kształt pracy przedsiębiorstwa, wszystkich konstruktorów, in żynierów, techników, mistrzów, robotników i to jest sprawa decydująca w przedsiębiorstwach produkcyjnych, odpowiedzialności załogi, kultury technicznej — i to będzie rów nież troską naszych władz w następnej 5-latce. Zdajemy sobie sprawę, że tutaj najwięcej mogą i powinni zdziałać inży nierowie, technicy, mistrzowie, brygadziści, kierownictwo i nadzór techniczny produkcji: Liczymy, że odpowiedzialne kadry techniczne więcej uwagi poświęcą organizacji procesu wytwarzania, przygotowania technicznego i technologicznego produkcji, kontroli, ażeby nie rozluźniła się dyscy nlina produkcyjna, aby nie by ło odstępstw od technologii wytwarzania i norm technicz nych. Interes ogólnospołeczny wymaga, obok podjęcia w jak naj szerszym zakresie przedsięwzięć organizacyjnych i technicznych zmierzających do po prawy jakości, wzmocnienia także środków zapewniających niedopuszczenie na rynek i do odbiorców wyrobów niskiej jakości, W tym celu należy w terystycznych cech ! składników narodowej świadomości ukształtowanej w autentycznym ogniu historii, a ujętej w wykuty w walce o niepodległość i rewolucję społeczną PROGRAM DZIAŁANIA NASZEJ PARTII — to przede wszystkim poczucie, że NARÓD NASZ NIE CHCE JUZ NIGDY WLEC SIĘ W OGONIE HISTORII. Wówczas kształtowana jest ona przez innych, mocniejszych i zasobniejszych. To poczucie stało u progu naszego 20-lecia jako wielka ambicja uczynienia z Polski kraju nowoczesne go. Stało wówczas, przed 20 laty, kiedy do zacofania odzie dziczonego po zaborcach i po międzywojennym 20-leciu dołączyły się jeszcze ogromne zniszczenia materialne i heka-tomby ludzkich ofiar hitlerow skiej okupacji. Prawdziwie gorzki smak klęski wrześniowej, obok roze znania innych przyczyn społecz nych, ustrojowych, wynikających z wewnętrznej i międzynarodowej polityki rządzącej burżuazji, miał w sobie także rozeznanie dysproporcji sił, wy nikającej nie tylko z liczbowej przewagi hitlerowskiego najeźdźcy, ale przede wszystkim z zacofania technicznego naszego kraju, z różnicy równej epoce, gdy chodzi o uzbrojenie i inne środki techniczne. Dochodził do tego poczucia gorzki smak klęski bezrobocia w okresie międzywojennym, wynikającego z impasu gospo darczego i 8 milionów „zbędnych" ludzi na wsi. CHYBA wszystkie myśli Po laków i tych, którzy zginę li w okresie wojny i hitlerow skiej okupacji i tych wszystkich, którzy walczyli, gdy te myśli wybiegały w przyszłość Polski — to widziały tę Polskę inną, niż była. Inną przede wszystkim swoją nowoczesnoś cią, swoją siłą ekonomiczną, którą po wojnie trzeba będzie wypracować. Jako tło tych myśli przebijały się jeszcze w świadomości narodowej marze nia całych poprzednich pokoleń, które wyrażali historycy, myśliciele, działacze, pisarze i rewolucjoniści, o Polsce przyszłości, jako zadośćuczynienia za zabory, za zacofanie będące i podłożem zaborów, a potem i ich skutkiem. Pisał o tym — obok całej plejady innych — tak dziś odrodzony w ogólnonarodowych dyskusjach Stefan Żeromski. „Przed tysiącami lat złożył szczęśliwy los u wezgłowia Wisły, tam gdzie sie jej spła-wność zaczyna, w Śląsko-Kra kowskim Zagłębiu, skarby wę gla, których przez pół tysiąca lat nie wyczerpie najbardziej wytężona i najbardziej obfita praca całego plemienia. Pożąda pracy polski lud! Jego pot przez tysiąc lat przepoił powierzchnię ziemi i przesiąkł aż do skarbu w głębinie. Polskiego ludu to skarb. Węgiel, sól, nafta". ...„Podjęte znowu zostanie dzieło Wielkiego Kazimierza"... ...„Rozrosną się od tysięcy fabryk stare grody: Kraków, Sandomierz, Warszawa, Płock Tcruń. Gdańsk. Nienastarczona a niewyczer pana masa węglowa narzuci pracę pokoleniom,, wyżywi i wzbogaci prowincje..." W ROKU 1946, jeszcze na ruinach powojennych, I Kongres Inżynierów i Techników w Katowicach o-pracowywał metody realizacji I etapu odbudowy kraju. Nie można powiedzieć ściśle, jak szczupłą armią inżynierów i techników rozporządzała wów czas Polska. Można tylko powiedzieć, i to wystarczy, że przed wojną w r. 1938, w rok po I Zjeździe Polskich Inżynie rów, Polska miała 13.200 inżynierów, a że straty wojenne inżynierów oblicza się na ok. 6 tys., a więc mogło być nieco ponad 7 tys. Liczba techników przed woj ną wynosiła ok. 35 tys., straty wojenne techników oblicza się na ok. 10 tys., a więc mogło być ok. 25 tys., a więc 7 tys. inżynierów i ok. 25 tys. techni ków — to byli ci, którzy pierw si kładli w Polsce Ludowej fundamenty pod rozwój polskiej nauki i techniki i ci, któ rzy przyczynili się do ukształ towania młodej kadry, ci, których dziś wspominamy z szacunkiem i wdzięcznością. Dziś na V Kongresie, po 20 latach wytężonej pracy i walki toczonej pod kierownictwem partii przez naród, wal ki o nowoczesną uprzemysłowioną, socjalistyczną Polskę — reprezentujecie ponad 110 tys. inżynierów i ponad 225 ty sięcy techników. Rośli oni i i kształcili się równolegle, gdy przybyv/ało Polsce, i to nie tylko w miastach nad Wisłą, które wymieniał Żeromski, bo i na zachodzie aż po Odrę i Szczecin i na wschodzie, aż po Bug, gdy przybywało fabryk, gdy rosła Polska tak, jak wszyscy wiemy z minionego 20-lecia. To jest ta kadrowa armia Inżynierów i techników, dziś gotowa do realizacji następnych zadań rozwoju Polski, kadra, która sama poprzez ta kie prace jak ten Kongres — te zadania uściśla i sama wypracowuje metody realizacji. Ale i zadania są dziś nowe, in ne i po swojemu trudniejsze. Są inne jakościowo. Przecież i nowoczesność, gdy ją osiągamy też nie jest pojęciem sta tycznym, a musi być stałym dążeniem. Tak że rewolucja techniczna, dokonywująca się na całym świecie spiętrza zadania, dając często znowu korzystniejsze warunki dla krajów najbardziej rozwiniętych. Liczba inżynierów i tech ników sama w sobie ważna, nie decyduje wyłącznie, lecz w oparciu o jakość, o kwalifikacje, o właściwe wykorzysta nie, o należytą organizację pracy. I w tym także tkwi jeden z kluczy do nowoczesności. yj^IEMY, że świadomość te-" go przepaja obrady Kongresu, tak samo jak przepaja je, jak i całą armię inżynierów i techników i całe społeczeństwo generalny postulat: nadrabiać dalej czas historii. Nie pozostawać w tyle, i umac niać w ten sposób łącznie z sojuszami ze Związkiem Radzieckim I krajami socjalistycznymi, w obronie przed im perializmem, w obronie przed zachodnioniemieckim rewizjo-nizmem — w obronie pokoju — niepodległy byt naszego narodu. W tej myśli przekazuję Kon gresowi życzenia, jak najbardziej owocnych obrad. Równocześnie chcę zakomunikować, że wyrażając stosunek całego narodu do działalności wielkiej armii ludzi nau ki i techniki, w uznaniu zasług Naczelnej Organizacji Technicznej i zrzeszonych w niej stowarzyszeń naukowo--technicznych w 20-letnim o-kresie ich działalności, za wkład w rozwój poiskiej tech niki, ruchu wynalazczości i racjonalizatorstwa, za zasługi w dziedzinie doskonalenia kadr technicznych oraz kształtowania ich postaw społecznego zaangażowania w budownictwo socjalistyczne Polski Ludowej — Rada Państwa nadaje Naczelnej Organizacji Technicznej Order - Sztandaru Pńwjy I klasy. ' iGŁOS Nr 37 (4174)i Z VII Wojewódzkiego Zjazdu Delegatów ZSL Zacieśniamy braterską współpracę Z PRZEMÓWIENIA I SEKRETARZA KW PZPR POSŁA TOW. ANTONIEGO KULIGOWSKIEGO VII Wojewódzki Zjazd Dele gatów ZSL — stwierdził na wstępie I sekretarz KW PZPR, tow. Antoni Kuligowski — stanowi ważne wydarzenie w życiu politycznym i społecznym naszego województwa. Organizacja ZSL w Ko szalińskiem chlubi się dużym dorobkiem. Dobitnym tego wy razem jest wzrost liczby kół na wsi, przypływ do szeregów Stronnictwa nowych członków spośród chłopów, a na szczególne podkreślenie zasłu guje systematyczny wzrost ak tywności społeczno-politycznej organizacji wiejskich i ich członków. Zwiększył się udział działaczy ZSL w pracy rad naro dowych, kółek rolniczych i w ogniwach spółdziel czości wiejskiej. W minionym okresie pogłębiła się wzajemna współpraca organizacji wiejskich i ko mitetów partyjnych ZSL i PZPR. Braterskie stosunki mię dzypartyjne, wspólna działalność w dziedzinie gospodarczego, społecznego i kultural nego rozwoju wsi koszalińskiej oraz osiągnięte sukcesy przyczyniły się do wzrostu autory tetu naszych organizacji i instancji partyjnych ZSL i PZPR w środowisku wiejskim. Przed rolnictwem naszego województwa —> stwierdził tow. Antoni Kuligowski — zo stały nakreślone w bieżącej pięciolatce poważne zadania. Będziemy musieli znacznie zwiększyć produkcję i dostawy zbóż, ziemniaków, zwłasz cza kwalifikowanych sadzenia ków, mięsa, mleka i innych produktów. Wykonanie tych zwiększonych zadań wymagać będzie dalszego umocnienia międzypartyjnej współpracy, zwiększenia -naszych wspólnych wysiłków. Poprzez szyb szy wzrost produkcji towarowej w gospodarstwach chłopskich i w pegeerach naszs wo jewództwo winno wnieść swój znaczny udział w rozwiązanie bardzo istotnego dla naszego kraju problemu zbożowego. Wzrost produkcji rokiej jest również podstawowym warunkiem zwiększenia dochodów wsi. — W imieniu Komitetu Wo jewódzkieg0 PZPR — stwierdził na zakończenie tow. Antoni Kuligowski — pragnę przekazać Zjazdowi serdeczne pozdrowienia i życzenia owoc nych obrad.. Uczynimy wszyst ko, aby braterskie stosunki, ja kie istnieją między naszymi organizacjami jeszcze bardziej się umocniły. Zespoleni w dzia łaniu z Wami, z całym społeczeństwem, jeszcze usilniej bę dziemy pracować nad dalszym rozwojem Ziemi Koszalińskiej. wódzkie czynią starania o u-czelnię i należy żywić nadzieję, że zostaną one załatwione pomyślnie. Wiele uwagi w swoim wys tąpieniu prezes WK poświęcił pracy instytucji i urzędów. Na zebraniach kół i gromadź kich komitetów często mówi się o niewłaściwym stosunku pracowników administracji do rolników, o braku troski o mienie społeczne, krzywdzącej klasyfikacji płodów rolnych. Te zaniedbania rzadko W PIERWSZEJ części referatu prezes WK, ob. FELIKS raz wyższe środki przezna- jednak są rozpatrywane w STARZEC stwierdził, iż okres działania, który oce- czyć na transport i organi- krytykowanej instytucji, przed nia VII Wojewódzki Zjazd ZSL bogaty był w wyda- zację wymiany towarowej siebiorstwie, urzędzie. Dosko-rzenia o ogromnym znaczeniu politycznym i gospodarczym, bezpośrednio w gospodar- nalenie form pracy instytucji m . , • nn , , , „„„r, . stwach chłopskich. państwowych i gospodarczych Obchody Tysiąclecia, _ 20. go w uchwałach KC PZP Ważną sprawą w warun- obsługujących wieś jest je- rocznica wyzwolenia Ziemi Ko NK ZSL. Decyzje w a z ce - j^ach naszeg0 województwa— dnym z podstawowych obo-szalinskiej, 70-lecie zorgani- tralnych były tematem w. po m£wij prezes ob. F. Starzec wiązków ZSL. zowanego ruchu ludowego w nych obrad komitetów woje- __ jest zaopatrzenie kółek roi Dorobek z jakim przychodzi Dziś i jutro koszalińskiej wsi OMÓWIENIE REFERATU FELIKSA STARCA —PREZESA WK ZSL Pierwszy dzień obrad (Dokończenie ze str. 1) Uroczystego otwarcia obrad Zjazdu dokonał prezes WK ZSL w Koszalinie, poseł na Sejm PRL Feliks Starzec. Podkreślił on, iż Zjazd obraduje w 21. rocznicę wyzwolenia Ziemi Koszalińskiej. W o-kresie 21 lat koszalińskie społeczeństwo w pełni zagospodarowało miasta i wsie województwa. Ziemia Koszalińska, po powrocie z wielowiekowej niewoli, stanowi integralną część Polski. Zadaniem Zjazdu — podkreślił Feliks Starzec — jest nie tylko ocena 2-letniego dorobku Stronnictwa w okresie od VI Wojewódzkiego Zjazdu ZSL i wybór nowych władz ZSL, ale przede wszystkim ustalenie kierunków dalszej politycznej, stołecznej i gospodarczej działalności w pracy nad wszechstronnym roz wojem koszalińskiej wsi i koszalińskiego rolnictwa. Z kolei odbyła się uroczystość wręczenia 45 aktywistom ZSL — rolnikom, nauczycielom, pracownikom służby roi nej, działaczom ZMW — delegatom na Zjazd — Odznak Ty, siąclecia Państwa Polskiego. Aktu dekoracji dokonali — przewodniczący WK. FJN, I se kretarz KW PZPR — tow. An toni Kuligowski, przewodniczą cy Prezydium WRN — Zdzisław Tom al i prezes WK ZSL — Feliks Starzec. Licznej gru pie odznaczonych serdeczne gratulacje i życzenia dalszej aktywnej pracy złożył tow. Antoni Kuligowski. Następnie Zjazd wybrał delegację, która złożyła wieniec u stóp pom nika Wdzięczności. W uroczystości złożenia wieńca wzięli również udział członkowie neubrandenburskiej delegacji Demokratycznej Niemieckiej Partii Chłopskiej. Materiały sprawozdawcze z dwuletniej działalności ZSL w -ojewództwie w dziedzinie or 'zacyjnej, społecznej i poli ".ej, a także materiały, o-ijące dorobek koszaliń-jj wsi zostały doręczone de gatom wcześniej. W obszernym wprowadzeniu do dyskusji prezes WK ZSL, Feliks SU rzec omówSł niektóre podsta- he problemy ZSL i skoncentro wał się na zadaniach Stronnictwa w rozwoju inicjatyw społeczno-gospodarczych wsi i w dziedzinie rozwoju produkcji rolniczej (obszerne omówię nie wystąpienia Feliksa Starca zamieszczamy obok). Po sprawozdaniu Wojewódz kiej Komisji Rewizyjnej oraz powołaniu komisji Zjazd rozpoczął dyskusję. Jako pierwsza zabrała glos Olga Kondziu ra ze wsi Porost w pow. koszalińskim. Omawiała ona przede wszystkim zagadnienia związane z rozwojem usług dla wsi. Sprawy remontów i budownictwa na wsi poruszył drugi z kolei dyskutant — An toni Maciejasz — przewodniczący GRN w Człopie. Z kolei przemawiał owacyjnie witany przez Zjazd I sekretarz KW PZPR w Koszalinie, tow. Antoni Kuligowski. Wystąpienie tow. Kulikowskiego zamieszczamy obok. Zjazd kontynuował wczoraj dyskusję do późnych godzin wieczornych. Dziś obrady Zja zdu rozpoczynają się o godzinie 3 rano, ~ , (U Polsce, wybory do Sejmu i wódzkich PZPR i ZSL. rad narodowych, podsumowa Wspólnie podjęte uchwały nie wyników planu 5-letnie- określają zasadnicze kierunki go i programowanie zadań na działania kół i instancji w lata 1966—70, to wydarzę- dalszej intensyfikacji produk nia, które dały okazję do sięg cji w gospodarstwach chłop-nięcia pamięcią do lat między skich. Rolnicy koszalińscy wojennych i okresu po wy- mogą się poszczycić znacznym zwoleniu, do porównań i wni wzrostem produkcji roślinnej kliwszego spojrzenia na prze- 1 zwierzęcej, postępem w bu-bytą drogę. Postęp osiągnię- downictwie i remontach za-ty w każdej dziedzinie życia gród, coraz lepszą pracą kó-napawa dumą cały naród, w łek rolniczych. Duży dorobek tym także społeczeństwo wo- ma spółdzielczość zaopatrze-jewództwa koszalińskiego. O- nia i zbytu, mleczarska, osz-mawiajac dorobek wojewódz- czędnościowo-pożyczkowa. W twa, mówca podkreślił duży realizacji tych zadań gospo-wysiłek tych, którzy wespół darczych zacieśniała się współ z ludnością rodzimą zagospo- praca i więź ideowo-politycz darowywali wyniszczone i o- na wiejskich ogniw PZPR i puszczone tereny, tworzyli ZSL. W toku wspólnych kam podstawy młodej, prężnej spo panii organizacje podejmowa łeczncści koszalińskiej. Tych ij i rozwiązywały problemy faktów nikt nie ma prawa z dziedziny gospodarczej, spo podawać w wątpliwość, nego- łecznej, kulturalnej, oświato-wać naszych odwiecznych Myślą przewodnią współ praw do tych ziem. Dlatego działania było i jest rozbudza też orędzie biskupów pol- nje aktywności społecznej skich, z którego niedwuznacz mieszkańców wsi, angażowanie wynika, iż granice na me naszej wspólnej spra-Odrze i Nysie mogą być Wy coraz szerszych kręgów przedmiotem przetargów, wy- soołeczeństwa Ziemi Kosza-wołało wśród mieszkańców lińskiej. województwa uzasadnione o- Zjazd obraduje w okresie, burzenie i falę protestów. kiedy trwają dalsze prace Następnie ob. F. Starzec nad planami rozwoju woje- scharakteryzował dorobek i de wództwa w latach 1966—70. owo-polityczny koszalińskiej Zobowiązuje to — powiedział niczychlj w maszyny poszuki- na zjazd koszalińska organi-wane na wsi, dostosowane zacja ZSL — powiedział na .. Obszerny referat, wprowadzający do dyskusji, wygłasza na VII Wojewódzkim Zjeździe ZSL w Koszalinie prezes WK ZSL Feliks Starzec. organizacji Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Podkreślił, iż ZSL opierając się na najcenniejszych doświad- —- do omówienia do kierunków produkcji i które nie zostały do wvmagań gleby, sprecyzowane, które Omawiając zadania mówca spraw, końca wymagają uzupełnienia i wy czeniach ruchu ludowego w jaśnień. Polsce dało duży wkład w roz Ogromne znaczenie ma rac wój społeczno-gospodarczy jonalne gospodarowanie środ województwa, angażuje swe kami przeznaczonymi na in- siły do stałego podnoszenia westycje. O zwiększenie na- poziomu życia mieszkańców kładów ubiegają się wszyst kół i instancji ZSL prezes F. Sta rzec stwierdził, iż zeteselowcy niejednokrotnie dali dowody troski o rozwój oświaty i kul tury na wsi, warunki pracy szkół i nauczycieli, dbali o Fot. J. Piątkowski zakończenie prezes • WK ZSL, ob. Feliks Starzec — jest dzie łem całej, prawie 13-tysięcz-nej rzeszy zeteselowców, aktywu, którzy wiedzą i doświadczeniem dobrze służą wo jewództwu. Dorobek ten o-raz postawa, jaką reprezentuje większość działaczy Stron to, aby wartości kultury re- nictwa pozwalają żywić na- wsi. Program działania Stron kie gałęzie naszej gospodarki, gjonu koszalińskiego wzboga dzieję, że program działania nictwa odpowiada potrzebom każde przedsiębiorstwo, spół cały ogólnonarodowy dorobek wypracowany na zjeździe u-ludności wiejskiej. Świadczy dzielnia, każde miasto i wieś. xv tej dziedzinie. Potrzeby wo względni te zadania ogniw o tym również wzrost organi- Nie wszystkie ^ żądania można jewództwa w zakresie oświa- ZSL, których wykonanie po-zacji o 1500 nowych człon- zaspokoić, jeśli chcemy zwię- ty i kultury są nadal duże. zwoli szybciej zaspokoić maków, powstanie w ostatnich kszać fundusz^ spożycia, podno Można by je szybciej zaspoko terialne i kulturalne aspiracje rJurńnh 1 n t n n"h 75 nnwvrb kńł nr»7«r>m 7\rr\n snnłoozpń- aa ____*.4.-..— ____: i *___ dwóch latach 75 nowych kół sić poziom życia społeczeń i 7 gromadzkich komitetów stwa. Trzeba więc wnikliwie, ZSL. po gospodarsku, rozważyć Obecnie skuteczność oddzia gdzie i jak inwestować, aby ływania ogniw ZSL na ro- wydatkowane nakłady jak naj zwój województwa zależy i szybciej przyniosły duże efek- od tego, w jakim stopniu ty ekonomiczne. Jeśli nie nas- Stronnietwo zrzesza w swych tąpią zmiany w pierwotnych szeregach kadrę inżynieryj- założeniach — to na inwes- no-techniczną rolnictwa, pra- tycje w rolnictwie koszaliń- cowników rad narodowych, skim przeznaczy się w bieżą spółdzielczości, rzemiosła, pra cej 5-latce około 5,5 mld zł, cowników oświaty, kultury, w tym 3,7 mld zł dla pegee- służby zdrowia, pracowników rów. Władze wojewódzkie do- zawodów, które na co dokonały podziału tych środ- dzień służą rolnictwu. Nie- ków w przekroju terenowym zbędny jest udział w Stron- i branżowym. Nie znaczy to, nictwie młodzieży — przysz- iż nie można w uzasadnio- łej kadry działaczy ludowych, nych przypadkach dokony- udział kobiet, które jak wska wać przesunięć nakładów in- zują liczne przykłady, są co- westycyjnych. Zdaniem mów- raz częściej inicjatorkami wie cy warto np. rozważyć pro- lu cennych poczynań społecz- blem, czy zamiast rozbudo- nych i gospodarczych na wsi. wywać powierzchnię maga- Prezes WK ob. F. Starzec zynów geesów nie lepiej i wiele uwagi poświęcił pracy racjonalniej będzie wyposa- Stronnictwa nad realizacją żyć istniejące pomieszczenia programu rolnego, wytyczone w urządzenia mechaniczne o- 45 aktywnych działaczy ZSL otrzymało na Zjeździe Od znaki Tysiąclecia Państwa Polskiego. Na zdjęciu: Teresa Chodorowska z powiatu szczecineckiego o-trzymuje odznaką z rąk I sekretarza KW PZPR, przewód niczącego WK FJN tow. Anto niego Kuligów skiego. Obok *prz ewodniczą-cy Prezydium WRN, członek Prezydium NK ZSL — Zdzisław Tomal i prezes WK ZSL — Feliks Starzec. Fot. Józef * Piątkowski ić poprzez uruchomienie wyż społeczeństwa szej uczelni. Władze woje- skiej. wsi koszaliń- ICr® na •$£ W portach prcacujq holowniki # (Inf. wł.). Utrzymujący się od kilku dni mróz, skuwa lodem Bałtyk oraz porty koszalińskiego wybrzeża. W czwartek 10 bm. najtrudniejsza sytuacja panowała w porcie kołobrzeskim. Lód uniemożliwił kutrom wyj ście w morze. W usteckim porcie tafla lodu była cień- 3ód jest systematycznie kruszony. Rano 11 bm. żeglo-wność w trzech portach naszego wybrzeża była możliwa i będzie ona utrzymywana w najbliższych dniach. W nocy z czwartku na piątek kuter „Dar-107" zdążając do Władysławowa uległ a-warii, zderzając się z krą lodową. Przeciek wody w częś- sza, od 2—3 cm. W Darłowie ci dziobowej był tak duży, że kry lodowe spływają do mo- rybacy wezwali pomoc. Na ra rza. tunek pospieszył o godzinie 3 Jak nas poinformował zas- statek ratowniczy R-2. Kuter tępca dyrektora KUM, Jan przyholowano do portu w Szymański, w nocy 11 bm. roz Ustce. poczęto oczyszczanie portów Ten wypadek powinien z lodu. Z Gdyni przybyły być ostrzeżeniem dla wszyst- dwa duże holowniki: „Stefan" kich rybaków pływających oraz „Rosomak". Oba pracu- na drewnianych kutrach, nie ją w portach Ustki i Koło- zabezpieczonych okuciami brzegu, W Darłowie również przeciwlodowymi. (am) O SPORT SPORT 9 SPORT • SPORT WISŁA — TTT D AU GA W A (RYGA) — 57:53 biegła w składzie: Budna, Krok. Me rena. _ , W sztafecie mężczyzn bezkonku- Pierwszy półfinałowy mecz o rencyjnymi byli reprezentanci Puchar Europy w koszykówce ko- ZSRR. Wyprzedzili oni o ponad 1 biet między mistrzem Polski — Wi- minut sztafetę Japonii, o 11 minut słą Kraków a mistrzem ZSRR--zespół CSRS. Polacy spisali się TTT Daugawa (Ryga) zakończył tym razem lepiej niż w biegu in-slę zwycięstwem Wisły 57:53 (29:31). dywddualnym i wywalczyli czwar-Punkty dla Wisły zdobyły: Likszo te miejsce. — 20, Szostatk — W oraz Górka, ____________ „ Woj tal i Michalik -— po 6. SZACHOWE MISTRZOSTWA POLSKI KOBIET W KOSZALINIE BRĄZOWY MEDAL KOBIECEJ W dalszym ciągu kobiecych sza- SZTAFETY NARCIARSKIEJ chowych mistrzostw Polski, odby- W CLAV{ERE wających się w Koszalinie, roze- ) grano czwartą rundę spotkań. — Kolejnymi narciarskimi konku- Przyniosła ona następujące roz- rencjami IV Zimowej Universiady strzygnięcia: Rybarska (Wrocła^ były rofce.frane w czwartek w Cła- wygrała z Kocikówną (Łódź), r viere b e:.;i sr-'afetowe 3x5 km manowa (Łódź) — z Gwiżdż kobiet i 4 x 10 km mężczyzn. (Katowice), Fentżel (Bydgoszcz, W biegu kobiet zaciętą walkę o z Łakomsiką (Kielce). Rusek (Wro- zło-ty medal stoczyły zespoły Buł- cław) przegrała z Litwińską (Wro- garii i ZSRR. Zwyciężyły Bułgarki cław), a Leo&ajti® (Olsztyn) uległa przed Rosjankami. Brązowy me- Kowalskiej (Lublin). awiać jej kryptonim „Akcja Fort", tu potrzeba, potem zaś efekty mu racji. Ale medale są w jako że harcerstwu takie kryp takie jak Ośrodek. Najpierw szafie, codziennie rozmawia się tonimy przystoją, a pozatem potrzebny był Ośrodek, który z ludźmi z pozycji sąsiada, ty; chodziło o skumulowanie wy dopiero potem w poważny spo ko tyle, iż przez sąsiadów wy siłków zielono-szarej braci w sób zaważył na wynikach kon niesionego na stanowisko prze stosunkowo krótkim okresie kursu. wodniczącego Komi.tetu Bloko czasu, a także i o to, aby re- wego z kolejnym numerem zultaty prac stały się szybko 16". widoczne. Do harcerzy dołączy W dzielnicy Złotowo nie ma li sportowcy. Ręka w rękę i Córka gospodarza szuka w angażowanych przez miasto Harcerski Ośrodek Morski na radiu ładnej muzyki. Nastawia sprzątaczy ulic, większość mie da dzielony ze Słupskiem, ale brał bardzo wyraźnych kształ P^yty. Szczepanik i na głowy kołobrzeżan liści tów. Ale skąd „Akcja Fort" do Szczepanik, starczy, Ośrodka? Stąd, że na tym te- • ••• renie stoi coś, co rzeczywiś-cie fort przypomina. Nazywa się go nawet „Fortem Napole Co słychać? cna" (że taki mały?), choć, jak Rozwój uzdrowiska — dyna wiadomo, Napoleon nigdy miczny, ale hamowany liczny Kołobrzegu nie zdobył. W tym mi przeszkodami. Wykopki u- to forcie przygotowano pomie liczne i domowe drążenia ścian szczenią dla Klubu Żeglarskie w oczekiwaniu na gaz, poszu go, pokoik dla harcerskiej ra-kiwania przedsiębiorstwa po- diostacji znajdującej się na ra trafiącego zamienić prawie zie w Koszalinie. Obok zaś, w trzy miliony złotych w równą innym, (bunkrze? forcie?) ko tłownię centralnego ogrzewania. i jeszcze szkańców to właściciele partą rowych domków. W domu, wia i trwałą asfaltową nawierzchnię ulic — pierwsze z brze gu, obecnie najważniejsze spra wy. Nagroda — ćwierć miliona Wykopano fosę łączącą sta ry rów okalający fort, z Par ętą, positawiono drewniany złotych podziałała jak mocna barak dla 10 jednostek pływa k-awa -T»«,.7a r,;„ .....jących, zbudowano ów pomost w przystani. Przyznaję, ;ż dawno już nie widziałem tak pomyślnych re zultatów pracy młodych dziew cząt i chłopców. Musi coś Uzasadnienie do premii za J^leeTnie!"1' tyIk° rozkaz> kawa. Jeszcze jej nie wyda no, a już zbiera się kołobrzes kie forum działaczy z zadaniem: zrobić więcej niż w u-biegłym roku. wziąć nagrodę ale całe pół miliona na miejski użytek. 1965 rok wykazuje 60 pozycji. Zdążono policzyć: każdy sta tystyczny mieszkaniec Kołobrzegu „zarobił" dla miasta 118 złotych. To znaczy wartość społecznej pracy każdego, pracy wykc-nanej i pc-darowa nej miastu. W sumie: dwa mi liony sześćset cztery tysiące złotych. ■ No, to szukajmy tych molio nów i tysięcy. Jest» tęsknota za morzem. 10 wodniackich i żeglarskich drużyn, początek akcji „Błękit ne żagle" polegającej na budowaniu przez samą młodzież małych jednostek pływających. pięćdziesięciogodzinny kurs w liceum ogólnokształcącym, kurs, którego, finałem ma być stopień żeglarza — pierwszy krąg morskiego wtajemniczenia według regulaminu Polskiego Związku Żeglarskiego, 15 uczestników rejsów morskich i zatokowych. Rozumiem, że za morzem Niefnie. widziałem, i wyobra tęsknią chłopcy. Ale jeśli Mi zać sobie zbyt dużo nie mu- rosław Bremborowicz — opie szę. Mam przed oczyma i pod kim drużyny z Liceum Medycz butami gładkQ ubitą ziemię, nego, uczącego same dziewczę brudny dywan trawy, zarys ta, potrafił zachęcić do niełat drogi obrzeżonej na razie pro wych przecież prac w Ośrod tyk", ' „Za ~ Pobiec!u* nad GOr •— Nie wrdziałeś tego latem? .Czas budowania pomników.., Jui mija". Fot, Kosycarz Gospodarz wyciąga troskliwie przechowywane w szafie medale: „Zasłużonym na Polu Chwały", „Zwycięstwo i Wol ność", „Za Odrę, Nysę i Bał wizorycznie utkanymi krawęż ku przyszłe pielęgniarki, in nikami, fosę z wierzchu zamarzniętą, drewniany, śliski pomost, drewniany barak, ma jący prawo stać tylko trzy la ta, bo brzydkich rzeczy (choć by i pożytecznych) w Koło- strumcotariuszki i to tak, że chłopcom odechciało się żarto wać — to sprawa wygląda po ważniej niż myślałem. Budowali Ośrodek, są jego gospodarzami, ale nim wypły brzegu właściwie stawiać nie ną w morze, przejdzie nieje- mośnn. I te szalupy leżące do góry dnem, ale im wolno, są gruboskórne. Na tym terenie z trzech stron zamkniętym torem kole jowym, ulicą i korytem Parsę den dziesiątek sztormów. Na razie teoria, dłubanina przy sprzęcie, żeglowanie po kanale Parsęty i tylko od wielkiego dzwonu wypad w morze nie dalej niż na dwie mile. A jed- AMBASADORZY I SPÓŁKA manijej". I wreszcie to najważ niej?ze odznaczenie — Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski — z -1963 roku. Tam te pierwsze, jak widać, za rok 1945. Za szlak bojowy kaprala - artylerzysty od Warszawy po Elbę. I za Kołobrzeg, w który walił pociskami dniała G dywizji. Przypuszczam, iż wystarczy łoby, aby wyciągnął z szafy te medale, przypiął do klapy i matów sprawuje tam funkcje kierownicze, Natomiast wśród ambasadorów i szefów misji NRF przy organizacjach mię dzynarodowych jest aż 60 by tych brunatnych dygnitarzy. E. G. Mohr nie jest więc o-samotniony. W jego najbliższej okolicy, czyli w krajach Ameryki Łacińskiej, na 21 sze z okresu hitlerowskiego waniu przestępczych planów nie mogą ponosić żadnej wmV agresji, łamaniu neutralności go zachodnioniemieckiego rzą- za faszystowskie zbrodnie i wielu krajów, w „rozwiązy- du. Buenos Aires ma jeszcze nieprawości, gdyż rzekomo waniu kwestii żydowskiejpo przedstawicielstw NRF — sze jedną cenną zaletę dla p. Er- nie mieli ty nich żadnego u- legającym na mordowaniu mi snastoma kierują b. dyploma- nesta Guenthera Mohra — leży działu. Taką teorię stosuje się lionów ludzi z całej Europy. Fa ci hitlerowscy, a np. w Wene o kilka tysięcy kilometrów od zresztą do szeregu innych kty obciążają również jak naj zueli ambasadorem jest nieja dawnych terenów działania grup i klanów społecznych, u- bardziej bezpośrednią odpo- ki dr Georg Mogel, który o- dzisiejszego ambasadora. Kon rzędniczych itp, usiłując je wy wiedzialnością wielu poszczę- prócz tego dyplomatycznego kretnie od Holandii, gdzie w bielić i zwolnić od wszelkiej gólnych dyplomatów i pracow tytułu ma również tytuł SS-O- czasie hitlerowskiej okupacji odpowiedzialności. Mohr, jako jeden z najbliższych współpracowników posła niemieckiego — zajmował się ku chwale III R:eszy spra irą likwidacji tamtejszych Zy dów. Odległość i trochę lat, kfóre uplynębi od tamtych cza sów sprawiają, że w stolicy Argentyn)! nic — żadne nietaktowne wspomnienie — nie zakłóca dziś dyplomatycznego trudu p. ambasadora: podejmo ników hilterowskiego MSZ za bersturmfuhrera. W Azji b. czyny przestępcze i zbrodnie, hitlerowscy dyplomaci kicru- Mimo tego, odżegnująca się przedstawicielstwami oficjalnie na każdym kroku Bonn, w Afryce jest ich dzie- od hitlerowskiej przeszłości Re sięciu. publika Federalna, nie zawaha SaTTia centrala w Bonn rów ła się większości tych ludzi riiez nie pozostaje w tyle.. Mo przyciągnąć z powrotem do że się ona „szczycić" takimi tu działania, ofiarowując im czę- zami jak F. Kraft i H. Schir- stokroć eksponowane stanowi mer, b. SS-mani, a obecnie Fakty historyczne mówią co ska i odpowiedzialne funkcje, kierujący Departamentem WCZORAG DZIŚ DUTRO innego. Przecież minister Niedawno w Niemieckiej Re- 'Wschodnim i referatem „Bli- spraw zagranicznych III Rze publice Demokratycznej opu- Wschód" oraz wielu ich waneno tym mrem ku chwale szy V(m RibhentToPt skazany blrkowano zebrane w specjał kolegami, byłymi podopieczny Bundęsrepubliki. został na śmierć w procesie nej książce materiały doty- m* von Ribbentropa. Ze zas Mohr, jak wielu jemu podob norymberskim, nie jak to się czące zachodnioniemieckich jabłko niedaleko pada od ja- nvch działa najspokojniej w mówi „za niewinność", zaś w dyplomatów. Z danych tam za błoni o tym świadczy azt- służbie dyplomatycznej NRF dalszych procesach jego współ vxirtych wynika, że w boń- gejsza nmnowojenna polityka od voczatków powstania tego pracowników udowodniono po skim MSZ pracuje na ek.*vn~ zagraritcz-na NRF którą m. tn. państwa. Na ich użytek uku- nad wszelką wątpliwość fcis no wanych stanowiskach 5i0 b. hitlerowscy dypLaaiaci n~ to tam teorię, te dyplomacja- w&póldzlaktriie hitlerow- pracowmikótp urzędu Rtbbcn- choczo realizują. osa-acowM tn^a, &UCTKył. Patrz3Tny na Kołobrzeg jak na pamiątkę chwały polskiego oręża. Patrzymy na Koło brzeg — uzdrowisko. Kołobrzeg — port. Kołobrzeg — miasto rybaków, Kołobrzeg — wczasowisko podwajające w sezonie liczbę mieszkańców. Patrzymy na kołobrzeskie niedostatki oczami urlopowicza, który tu chce odpocząć, zabawić się, opalić, dobrze jeść i wygodnie mieszkać. Dla tego denerwuje nas przewleka jąca się budowa hotelu „Skan-pol", tłok w restauracjach i kawiarniach, brak atrakcji ró wnie dobrych jak kołobrzeska plaża. Nieprawda, że kołobrzeżanie tego nie widzą. Pewnie, że traktują swoje miasto w takiej postaci jakiej jest, także jako dar KERM, zadośćuczynienie pokojowych czasów za 11 dni bezwzględnego niszczę nia wojną. „Ich" Kołobrzeg jest jednak bardziej prywat ny. Ludzie tu przyjeżdżają i zo stają. Niektórzy na krótko, sławny do niedawna w Polsce „łańcuszek" (kolega ściągał kolegę) wije się teraz i w odwrotną stronę — Petrobu-aowa,Puławy. Czas budowania pomników, czas rozsadzające go uczucia dumy z powstają cych - domów, sanatoriów, szkół, otwierania portowej bra my — ten czas odkrywania sa mych siebie na nowo już mi ja. Potrzeba miastu mieszkań, asfaltu, gazu, światła. Ale coraz bardziej potrzeba mu też czystych ulic. klatek schodowych, ślizgawek na podwórkach, ośrodków w}'poczynko wych i sąsiedzkiej rozrywki: świetlic w Złotowie i gdzie indziej. Więc nie czeka się na prezenty. Potrzeba miastu stadionu, za gospodarowanego nadmorskie go parku, potrzeba plateau przed pomnikiem Zaślubin — od strony morza. Więc miasto nie czeka na prezenty. Miasto chce je sprawić samemu sobie. Nagroda — jak mocna kawa. Jest jeszcze tyle roboty, ale i o niejedno doświadczenie więcej —- doświadczenie akcji organizacyjnie nieudanych. Nagrodę chce się powtórzyć — błędów nie. U wejścia do ratusza sto! rentgenowski ambulans. Trwa ją masowe prześwietlania. Le karze odnotowują rezultaty: »,b. z." lub .... Fotogramy miasta, zwłaszcza te wykonane z katedralnej wiekowej wieży, pełne są słońca, zieleni, morza. Na pewno trzeba tn przyje chać latem. RBTGNTEW MICHTA kłopotliwa wygrana Deputowany do Izby Gmin Raphael Tucke wygrał na dobroczynnej loterii fantowej dwa bezpłatne roczne bilety wstępu... na galerię parlamen tu brytyjskiego, uprawniające do przysłuchiwania się obradom. . Była to nagroda ufundowana na loterie przez... deputowanego Tucka. KY CZY PANU BOGU? Kardynał Spellman z Nowe go Jorku, wybierając sie na święta do Południowego Wiet namu celem wzmocnienia morale żołnierzy USA, ubezpieczył się na życie na okres pobytu w „zaprzyjaźnionym** kraju, na milion dolarów Czy kardynał Spellman nie dowie rza pohidniowowietnamskłe-mti premierowi — generałowi Kj czj Pana Bogut DBAŁO 4*4* Utea nłn 1942, gdy nastąp!! to wy okres niemieckich powodzeń w rozpętanej przez Hitlera wojnie. Na Kankazie armie niemieckie szły jeszcze naprzód, w Afryce Rommel stał u wrót Egiptu, „bitwa o Atlantyk" trwała nieprzerwanie przy stale rosnącej cyfrze topionego przez „U-Booty" tona ta. Był to okres krytyczny, którego największą nadzieją był tężejący opór wojsk radzieckich, pozwalający żywić nadzieję nie tylko na ustabilizowanie się frontu, bo to już na jego większym odcinku nastąpiło, ale i na kontrofensywę. W tym czasie cały wysiłek wojenny aliantów skoncentrowany był na prowadzenia wojny morskiej, zaś jednym z ważniejszych jej odcinków — choć dla Anglo-Amerykanów bynajmniej nie najważniejszym — była organizacja konwojów z dostawami dla Związku Radzieckiego, na którego barkach spoczywał niemal cały ciężar wojny lądowej. Część dostaw amerykańskich szła na statkach radzieckich do Władywosto-ku i innych portów północno-wschodniego wybrzeża azjatyckiego ZSRR. Część przewoziły alianckie konwoje do portów Zatoki Perskiej,, skąd drogą lądową przewożono je dalej. Część wreszcie kierowana była północnym szlakiem konwojowym do Murmańska i Archangielska. Jednym z największych i najsilniej chronionych konwojów, jakie płynęły tym niebezpiecznym szlakiem, był konwój PQ-17, którego dramatyczne dzieje zostaną poniżej omówione. Sllg Mm PERTEK Tematem tym wielokrotnie Już zajmowali się historycy i autorzy prac o działaniach woj ny morskiej, ale jak dotąd nie wszystkie sprawy, jakie wyda rzyły się zarówno na trasie '-konwoju, jak i w sztabach do ^ództwa obu stron walczących, zainteresowanych tą o-, peracją, zostały w pełni wyświetlone. Wiele tajemnic kry ją dotąd archiwa, zwłaszcza brytyjskiej admiralicji, która w historii konwoju PQ-17 nie napisała chlubnej karty. Niniejszy artykuł nie rości Sobie pretensji do wyczerpują cego przedstawienia wydarzeń związanych z feralnym rejsem konwoju PQ-17. Opierając się jednak na publikacjach żarów no niemieckich, jak i anglosas kich oraz radzieckich (wśród których na szczególną uwagę zasługują wspomnienia admi arała Gołówki), autor pragnie pokazać, w jaki sposób doszło do tej jednej z największych, a może nawet największej tragedii konwojowej minionej "wojny i jakie były późniejsze losy rozproszonych statkóws ■ konwoj idzie -na wschód , L * ' Przeznaczony do Archangiel *ka konwój PQ-17 odpłynął z Hvalfiórdhur (Islandia) w dniu 27 czerwca 1942 roku. W jego skład wchodziły 33 statki han *dlowe (w tym 22 amerykańskie) wiozące 188 000 ton ładun ła cieśnina była pokryta pływającymi krami lodu. Nic też dziwnego, że w tych warunkach jeden statek wszedł na mieliznę, inny zaś doznał poważnych uszkodzeń od lodu i musiał być odesłany na po-, wrót do bazy. Niepomyślny początek rejsu nie wróżył nic dobrego, ale jakby dla kontrastu następne dni nie przyniosły żadnych przykrych niespodzianek, a na wet przeciwnie — wszystko zdawało się układać jak najlepiej. Konwój w całkowitym porządku przebył Drogę Duńską i u jej wschodniego wylotu objęła nad nim straż eskorta komandora Broome. Tego samego dnia, 29 czerwca, wyruszyła ze Scapa Flow eskadra admirała Toveya, udając się w wyznaczony jej rejon dozorowania, a w dwa dni później, z Seidisfiordu u wschodnich wybrzeży Islandii, wyszła eskadra kontradmirała Hamiltona, aby w okolicach wyspy Jan Mayen objąć pieczę nad konwojem PQ-17. Do tego dnia statki szły bez żadnego kontaktu z nieprzyja cielem. Kurs był nadal pół-nocno-wschodni, mniej więcej równoległy do lądu stałego, gdzie (u wybrzeży norweskich) znajdowały się lotniska hitlerowskiej Luftwaffe. Ale nadzieje*. że konwój pozostanie nadal niedostrzeżony przez Niemców okazały się płonne. swemu przeznaczeniu. Najgorsi pesymiści nie zdołaliby jednak przewidzieć, że będzie o-no tak tragiczne. Nie wskazywał na to także przebieg następnego dnia, któ ry minął zupełnie spokojnie, bez żadnego kontaktu z nieprzyjacielem. Nad wieczorem 2 lipca pojawiła się gęsta mgła i konwój zyskał dodatkową o-słonę, która miała go ochraniać przed niebezpieczeństwem. Dzięki temu do popołudnia 3 lipca dalszy rejs statków, idących teraz kursem wschodnim, na Wyspę Niedźwiedzią, przebiegał bez niepomyślnych wydarzeń. 3 Kpca o godz. 15 dwadzieścia sześć niemieckich bombowców usiłowało zaatakować konwój, jednakże bardzo nisko leżące chmury i mała widoczność uniemożliwiły celny zrzut bomb. Popołudnie i wieczór przeszły spokojnie. Następnego dnia pierwszy atak przeprowadzony został już o 3. przez pojedynczy samolot „He-115". W jego wyniku jeden statek typu „Liberty", „Christopher Newport", został trafiony torpedą w maszynow nię, i jeśli tak można powiedzieć, obezwładniony. Nie pozostało więc nic innego, jak zatopić statek, co uczyniły własne niszczyciele. Dalszy ciąg wydarzeń tego dnia jest historią nieprzerwanych niemal ataków bombowych i torpedowych, przepro wadzanych na przemian przez hitlerowskie bombowce i samoloty torpedowe, przy pięknej pogodzie i spokojnym, lek ko falującym zwierciadle morza. Dość nisko leżące chmury nadal utrudniały ataki bombowców, jednakże szczególnie sprzyjały samolotom torpedowym, które też uzyskały trafienia na sześciu statkach kon woju, z których w rezultacie Bo oto ok. południa 1 lipca, w ku, 3 statki ratownicze oraz pozycji około 200 mil morskich, uszkodzeń trzy zatonęłys i tankowiec floty. Konwój o- * . — ■ puścił Islandię pod eskortą 4 trałowców oraz 3 uzbrojonych trawlerów rybackich, a po dwóch dniach miał dołączyć do niego silny zespół eskortowy w składzie 6 niszczycieli, 4 korwet i 2 okrętów podwod nych oraz 2 okrętów przeciwlotniczych, dowodzony przez komandora Broome. Trasa kon woju prowadziła wokół zachód iiio-północnych wybrzeży Islan dii, a następnie kursem północ no-wschodnim na wyspę Jan. Mayen. Tam, po jej obejściu od południa, konwój PQ-17 miał mi nąć się z powracającym z Archangielska konwojem PQ-13, przechodząc równocześnie pod ochronę eskadry krążowników kontradmirała Hamiltona. W jej skład wchodziły 4 ciężkie krążowniki (brytyjskie „London", „Norfolk", amerykańskie „Wichita" i „Tuscaloosa") oraz fi brytyjskich i amerykańskich niszczycieli i korwet. Równocześnie w rejonie pomiędzy Jan Mayen a Spitsbergenem krążyła eskadra brytyjskich Home Fleet (Floty Ojczystej) pod dowództwem admirała Toveya, która miała zapewnić konwojowi oraz jego eskorcie i ochronie dalszą osłonę. E-akadra Toveya obejmowała pancernik brytyjski „Duke of jyark" i amerykański „Washington", lotniskowiec „Victo-rious", ciężki krążownik „Cum berland", lekkie ,.Nigeria" i Manchester" oraz 14 niszczycieli. W sumie nad całością i bezpieczeństwem 37 statków handlowych miały czuwać 54 ©kręty wojenne, czyli na każde dwa statki konwoju przypadały trzy okręty eskorty i osłony! Był to więc jeden z najsilniej strzeżonych konwojów, jakie żeglowały tym szla kiem, co jednak — jak niedaleka przyszłość miała niebawem okazać — wcale nie chro niło go przed grożącymi mu niebezpieczeństwami. Pierwsze straty konwój po-nłóał zupełnie niespodziewanie w dniu wyruszenia z Hval-fiSrdhur, kiedy po opłynięciu T«lflnriił statki znalazły się na Drodze Duńskiej. Panowała ju. Rozkaz ten spowodowany został wiadomością o wyjścia w morze niemieckich okrętów pancernych z potężnym super pancernikiem „Tirpitz" na cze le. W celu więc poznania planów hitlerowskiego dowództwa i sił, jakimi ono dysponowało, przenieśmy się w czasie i przestrzeni do wydarzeń, jakie rozegrały się kilka tygodni wstecz w kwaterze głównej Hitlera. operacja „rOsselsprung* Informacje o zamierzonym rejsie konwoju pq-17 musiały być bardzo wcześnie znane hitlerowskiemu kontrwywiado wi, gdyż gotowy plan zaatako wania tego konwoju został przedstawiony Hitlerowi prawie dwa tygodnie przed wyjściem alianckich statków z re dy Reykjawiku, Hvalfiordhur. Nastąpiło to w toku konferencji odbytej przez „wodza" III Rzeszy i głównodowodzącego Wehrmachtu z jego szefem szta bu, generałem Jodlem, i głów nodowodzącym Kriegsmarine, admirałem Raederem, w dniu 15 czerwca 1942 roku w Berg-hofie. Wspomniany plan, nazwany kryptonimowo operacją ,-,Rbs-selsprung", czyli „Ruchem skoczka", przewidywał niespo oaiewane zaatakowanie i znisz czenie przez siły nawodne a-lianckiego konwoju, a przynaj mniej rozbicie go tak, aby roz proszone statki padły ofiarą niemieckich U-Bootów. Najlepszym dowodem znaczenia przykładanego do tego planu było wyznaczenie do jego realizacji wszystkich rozporzą-dzalnych w bazach norweskich ciężkich sił nawodnych z olbrzymim „Tirpitzem", bliźniaczym okrętem „Bismarcka", na czele. I właśnie „Tirpitzo-wi" miała przypaść rola skocz ka, który — używając szacho Aliancki konwój pod bombami na trasie arktycznej. CAF na zachód od Wyspy Niedfwie dziej, pojawiły się pierwsze samoloty rozpoznawcze znaczo ne swastykami. Jeden z nich został wprawdzie zestrzelony, ale była to słaba pociecha, gdyż obecność konwoju została zdradzona. W tym stanie rzeczy w znacznie lepszej sytuacji znajdował się powraca jący do Islandii konwój PQ-13, który po południu minął się z konwojem PQ-17, gdyż wychodził on z zasięgu nieprzyja cielskich samolotów i wymykał się U-Bootom, podczas gdy PQ-17 szedł właśnie tam, gdzie z wielu stron groziło niebezpieczeństwo. Rychło okazało się, że znajdujące się w pobliżu niemieckie okręty podwodne zostały powiadomione o o-becności i kursie nowego konwoju, gdyż wieczorem tego dnia nastąpiły pierw sze ataki U-Bootów. Wszystkie zostały odparte bez strat włas Wśród uszkodzonych' sta!:- wej terminologii — 'da mata ków znalazł się radziecki tan- nieprzyjacielowi. kowiec „Azerbejdżan", jednak że nadal podążał w szyku kon wojowym z nieznacznie tylko zmniejszoną szybkością. Okrę ty eskorty zdołały zestrzelić kilka samolotów nieprzyjacielskich, zaś kilka dalszych zosta ło uszkodzonych. Była to jednakże mała pociecha, gdyż star tujące z najbardziej na północ wysuniętych lotnisk norweskich samoloty stale przybywały w poważnej liczbie. Mi mo tego jednak nic nie zapowiadało tragedii w tych rozmiarach, w jakich niebawem nastąpiła. Przełomowym momentem by ło otrzymanie przez admirała Hamiltona wieczorem 4 lipca, mniej więcej w czasie odpierania ostatniego w tym dniu ataku torpedowego samolotów niemieckich rozkazu admiralicji, nakazującego wycofanie eskadry krążowników na mgła ą ponadto ca-r nycŁw a konwój szedł dalej kg zachód i rozproszenie konwo- Dyslokacja niemieckich sił przewidzianych do ataku na konwój była następująca: W Trondheim pancernik „Tirpitz", jako okręt flagowy dowódcy Floty, i ciężki krążownik „Admirał Hipper" oraz sześć niszczycieli typu „Lebe-recht Maass". W Narwiku cięż ki krążownik „Liitzow" z dowódcą krążowników na pokła dzie i ciężki krążownik „Admirał Scheer" oraz sześć niszczycieli, z czego pięć tzw. „Nar wików". Ponadto wyznaczono ponad siedem (może około dzie sięciu?) U-Bootów, z których trzy miały zadanie wypatrzenia konwoju w rejonie na pół nocny wschód od Islandii, trzy lub cztery postanowiono rozlo kować pomiędzy wyspą Jan Mayen a Wyspą Niedźwiedzią do bezpośrednich ataków na konwój. Również w rejonie Jan Mayen miały być zgrupo waae te U-Booty, które dodat kowo mogłyby być do dyspozycji w czasie trwania operacji. Dowództwo operacyjne auto rzy planu powierzyli dowódcy Grupy „Północ" w Kilonii generałowi-admirałowi Carlso-wi, dowództwo taktyczne gene rałowi-admirałowi Schniewin-dowi na „Tirpitzu", z wyłączę niem grupy narwickiej, podpo rządkowanej zaokrętowanemu na „Lutzowie" wiceadmirałowi Kummetzowi. W myśl planu sygnałem do rozpoczęcia operacji miał być meldunek o zauważeniu konwoju przez któryś z patrolujących U-Bootów lub samolotów rozpoznawczych dalekiego zasięgu. Na tę wiadomość grupa trondheimska winna podążyć do północnego wylotu fiordu Alten, i tam, po zaopatrzeniu się w paliwo, oczekiwać na rozkaz dowódcy Grupy „Północ" do wyjścia na mo rze, by zaatakować konwój. Grupa narwicka miała dołączyć do sił głównych. Główne zadanie polegało na szybkim zniszczeniu konwoju. Zaatakowanie alianckich sił eskorty i osłony wchodziło w rachubę tylko wówczas, gdyby to było niezbędne dla spełnienia posta nowionego celu operacji. W tym przypadku zniszczenie a-lianckich okrętów wojennych miało być zadaniem „Tirpitza" i towarzyszącego mu ciężkiego krążownika „Admirał Hipper", podczas gdy „Liitzow" i „Admirał Scheer" miały zająć się zniszczeniem konwoju. Zaangażowania się w bój z zespołem brytyjskiej Floty Ojczystej plan operacji „Rossels-prung" nie przewidywał: akcja przeciw konwojowi PQ-17 winna zostać przeprowadzona tak szybko, aby główne siły przeciwnika nie zdążyły interweniować. Następnie autorzy planu o-pracowali zasady współpracy lotnictwa rozpoznawczego o-raz eskadr bojowych. Skoncen trowanym wzdłuż wybrzeża siłom Luftwaffe zostało powie rzone przede wszystkim zadanie zlokalizowania konwoju, a następnie głównych sił floty przeciwnika i stałe pilnowanie ich ruchów. Jeśli natomiast chodzi o akcję bojową, to mia ła się ona ograniczyć przede wszystkim do wykonania ataków na lotniskowce, gdyby wchodziły w skład sił osłaniających konw*ój, oraz do atakowania statków samego konwo ju. Kiedy plan operacji „Róssel sprung został w dniu 15 czerw ca 1942 roku przedstawiony przez admirała Raedera Hitle rowi.ten w zasadzie zaakcepto wał go, jednakże z pewnymi zastrzeżeniami. Wiadomo, że Hitler zawsze mniej pewnie czuł się w roli stratega wojen no-morskiego, aniżeli jako wódz kierujący operacjami lą dowymi. Chociaż jego dyletan cki umysł łatwo przyswajał so bie dane dotyczące składu flo ty, informacje z zakresu uzbro jenia, opancerzenia, szybkości okrętów i inych elementów techniczno-taktycznych wpływających na ich potencjał, to jednak w sprawach kierowania wojną morską nie miał w gruncie rzeczy wiele do powie dzenia. Nie przeszkadzało mu to, oczywiście, wydawać różne dyrektywy, które bardzo często były chybione. Akceptując użycie „Tirpitza" i trzech ciężkich krążowników do ataku na konwój PQ-17 Hitler wskazał na niebezpieczeństwo, jakie mogłoby im grozić ze strony lotniskow ców przeciwnika, dlatego zlo kalizowanie i unieszkodliwienie lotniskowców było — jego zdaniem — niezbędnym warunkiem do akcji własnych sił. Najbliższa przyszłość nie po twierdziła jędnak obaw Hitle ra, gdyż niebezpieczeństwo, które zagroziło „Tirpitzowi", nie przyszło z powietrza, ale spod powierzchni morza. Nie ubiegajmy jednak wypadków. Ka wiadomość 9 wjtijiid w dniu 1 lipca alianckiego konwoju niemieckie okręty grupy trondheimskiej otrzymały rozkaz przejścia na pół noc, do baz wypadowych, z których miały później wyruszyć przeciw konwojowi. Zgod-z tym („Tirpitz" i „Admirał Hipper przybyły dwa dni później w rejon Lofotów. Na tomiast „Lutzów" wszedł na mieliznę niedaleko Narwiku co wykluczało jego udział w dalszej akcji, tak że do Alten fiordu udał się tylko „Admirał bcheer z niszczycielami. Następnie zostały tam skierowane „Tirpitz" i „Admirał iiipper , i po przybyciu do tej najdalej na północ wysuniętej azy \xypadowej oczekiwały na rozkaz wyjścia na morze ce.em zniszczenia konwoju Ruchy niemieckich okrętów oyły obserwowane przez patrolujące u wybrzeży norweskich brytyjskie łodzie latające dalekiego zasięgu i admiralicja była stale informowana o ich miejscach pobytu. Niefortunny zbieg okoliczności sprawił, że od przedpołudnia do popołudnia 4 lipca zabrakło meldunków lotniczych, a wynika jąca stąd niepewność, gdzie aktualnie znajduje się Tirpitz" i inne niemieckie okryty, pociągnęła za sobą nerwo wość i wydanie niezbyt dokładnie przemyślanych decyzji, O godz. 20,30 wieczorem pierwszy lord morski, admirał floty Pound, zwołał spiesznie zebranie sztabu. Wiedząc już że „Tirpitz" jest w Altenfior-dzie i wnioskując stąd, iż w ra zie rozpoczęcia pizez niego ak cji konwój i osłaniająca go eskadra krążowników mogłyby już nad ranem następnego dnia, tj. 5 lipca, znaleźć się w zasięgu dział hitlerowskiego kolosa, a własne siły główne były zbyt oddalone, aby mogły zdążyć z odsieczą, admirał Pound powziął decyzję wyco fania sił obrony i eskorty. Równocześnie postanowił wydać rozkaz rozproszenia kon woju, aby jego statki na włas ną rękę próbowały dotrzeć do Archangielska lub innych ro syjskich portów na Dalekiej Północy. Zgodnie z tym admiralicja przeKazała natychmiast do ad mirala Hamiltona depeszę na stępującej treści: „Bardzo pil ne !Wycofać krążowniki na za chód pełną szybkością". Kwad rans później, o godz. 21,23 dru ga depesza zawiadamiała: „Pilne. Wobec zagrożenia przez siły nawodne konwój ma się rozproszyć i podążyć do portów rosyjskich", a po dalszych kilkunastu minutach: „Bardzo pilne. Moja depesza z 4-go godz. 21,23. Kon wój ma się rozproszyć". Fakt otrzymania trzech bar dzo pilnych depesz admiralicji w przeciągu zaledwie pół godziny musiał admirałowi Hamiltonowi i komandorowi Bro ome'owi nasunąć przypuszczę nie, że nieprzyjacielskie okrę ty są tuż, tuż, i że lada chwila ich maszty pokażą się na hory zoncie. A w tym przypadku tym bardziej brytyjskie krążowniki i niszczyciele winny pozostać na straży konwoju, który powierzono ich pieczy. Rozkaz był jednak rozkazem i trzeba go było wypełnić, choć — jak stwierdził póź niej Broome — był to najcięż szy rozkaz w jego życiu. Zdu mionemu komandorowi konwoju trzeba było dwa razy po wtarzać, że okręty osłony i e-skorty opuszczają konwój, tak niewiarygodnie brzmiała ta informacja. Ale przyznać trze ba, że marynarze fcrytyjscy 1 wtedy nie stracili ducha i hu moru. Gdy jeden z pozostawionych z konwojem brytyjskich okrętów podwodnych za sygnalizował do komandora Broome'a, że strzegąc statków zamierza pozostać na powierz chni tak długo, jak tylko będzie to możliwe, Broome z po kładu swego niszczyciela odpo wiedział. — Ja także. Krążowniki i niszczyciele za wróciły, przechodząc tuż obok pozostawionego na łasce losu konwoju. Już nastęnego dnia U-Booty i bombowce rozpoczę ły dziesiątkowanie rozproszonych i rzadko tylko płynących małymi grupkami statków. Za topiony został samotnie płyną cy s/s „Carlton" oraz pięć dal szych statków, płynących W dwóch grupacłu, - Ciąg dalszg w poniedziałek GŁOS Nr 37 <«7<) Str»P Przed jubileuszem UTSK Ukraińskie Towarzystwo niu komisji kultury i oświaty Społeczno-Kulturalne w na- przy ZW UTSK. szym województwie obchodzi I tak ustalono, że 12 marca w roku bieżącym jubileusz odbędzie się uroczysta akade 10-lecia istnienia. Od dłuższe mia z okazji rocznicy uro-go już czasu trwają przygoto dzin T. Szewczenki. W dru-wania do tej rocznicy. ZW giej połowie maja przewidzia Towarzystwa oraz zarządy po ny jest przegląd wojewódzki wiatowe przygotowują wiele ukraińskich zespołów artys-imprez rocznicowych. Spra- tycznych działających w Ko-wy jubileuszu omawiane by- szalińskiem. 12 czerwca — w ły m. in. ostatnio na posiedze dzień rocznicy •— odbędzie się uroczyste posiedzenie ple narne ZW UTSK, na którym podsumowany zostanie dotychczasowy dorobek Towarzystwa. W części artystycznej posiedzenia wystąpią zes poły nagrodzone na przeglądzie. Ponadto otwarta zostanie wystawa obrazująca dzia łalność Towarzystwa. Będą na niej prezentowane też stroje, hafty ukraińskie, albumy nadesłane na specjalny konkurs. Wymienione imprezy nie wyczerpują bogatego programu obchodu jubileuszu. Przy gotowuie się też inne imprezy. Poinformujemy jeszcze o nich. (p) Spotkanie aktywu ZMS z ormowcami 10 bm. odbyło się w klubie MZBM w Koszalinie spotkanie aktywu ZMS miasta i powiatu z działaczami Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej. W spotkaniu udział wzięli — ppor. Bronisław Narejko oraz długoletni członek tej organizacji Antoni Chlebek. Goście opowiedzieli o swojej pra-ey i doświadczeniach. Po zakończeniu spotkania wystąpił klubowy zespół estradowy, istniejący przy klubie MZBM. Rekordowa liczba kuponów Komisja Plebiscytu „Głogu" na 10 najlepszych sportowców Ziemi Koszalińskiej w 1965 roku zakończyła już obliczenia nadesłanych na konkurs kuponów. W tym ro ku pobity został znowu rekord. Ogółem na Konkurs--Plebiscyt wpłynęło aż 6983. kupony. Rekordowa liczba kuponów świadczy o dużej popularności konkursu. Warto przypom nieć, że w ubiegłym roku na Konkurs-Plebiscyt nadesłano 5835 kuponów. Tak więc na tegoroczny plebiscyt wpłynęło 1148 kuponów więcej. Wszystkim Czytelnikom dziękujemy za listy i nadesła ne wypowiedzi do dyskusji plebiscytowej oraz liczny u-dział w imprezie naszej gazety. Jak już informowaliśmy, ogłoszenie wyników Plebiscy tu zamieścimy w noniedział-kowym numerze „Głosu". Na 20-lecie w pcw. śwfdwifiskim W związku z XX rocznicą powitania ORMO, Powiatowy Dom Kultury w Świdwinie or ganizuje w najbliższych dniach w kilku miejscowościach powiatu zgaduj-zgadule na temat działalności Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywa telskiej. Imprezy te połączone będą ze spotkaniami z działaczami ORMO. Pierwsze zgaduj-zgadule odbędą się 13 bm. w Brzeźnie i Sławoborzu. (j) Rolnicy w powiatowym mieście Złotów ma w swoich granicach terytorialnych aż 2.380 ha gruntów •rnych. Wśród ponad 10 tys. mieszkańców znajduje się tu 127 rolników. W Międzybłociu i Wybudowaniu — dwóch przysiółkach — działają kółka rolnicze. Na Wybudowaniu rolnicy, zrzeszeni w, kółku, wspólnie uprawiają Ś5 ha gruntów, mając do dyspozycji 4 ciągniki z pełnymi zestawami maszyn rolniczych. Miasto posiada równiet dwa pegeery — Złotów i Nowiny. I one pracują dobrze, uzyskując niezłe plony. Siedziba władz powiatowych ma Więc wiele wspólnego k rolnictwem. (el) Nagrodzeni Nagrody książkowe za bezbłędne rozwiązanie krzyżówki nr 267 wylosowali: 1. Irena Malicka, Koszalin, ul. Kościuszki 16, m. 3. 2. Eugenia Kucharska, Złocieniec, Rynek 4a, pow. Drawsko. 3. Jerzy Marczuk, Bytów, ul. 1 Maja 5. 4. Helena Żarska, Słupsk, ul. Wyspiańskiego 11, m. 6. 5. BoJesław Witkowski, Wytow-no, poczta Objazda, pow. Słupsk. ^nwzurnr CO, GDZIE, KIEDY? KOSZALIN Dyżuruje apteka ar 11, uL Ar* mii Czerwonej 1. teł. 14-15. SŁUPSK Apteka nr 52 przy al. 22 Lip- ^ (włoski, od lat 12) — panoram, ca 15, tel. 28-44. ggwwsFmwA KOSZALIN KAWIARNIA „RATUSZOWA* — wystawa grafiki Norberta Kowalskiego. SŁUPSK KLUB „EMPIK" prry bu za- Sobola-niedziela 12-13 II 1966 r. Poranki: godz. 11 i 13 — Ciotki DRUH — nieczynne. KRAJENKA — Romeo, Julia t na rowerach (radz., od lat 7) — ŚWIDWIN ciemność (CSRS, od lat 12). panoramiczny. MEWA — Głos ma prokurator MIROSŁAWIEC — Drewniany ZAClaZE — Syn kapitana Bloo- (polski, od lat 16). różaniec (polski, od lat 16). Seanse o godz. 17.30 i 20. W niedzielę o 15, 17.30 i 20. Poranki: godz. 11 i 13 — ZaBlT-Wa na sto dwa (ang., od lat 12). MUZA — Moderato Cantabile (franc., od łat 16) — panoram. Seanse o godz. 17.30 i *0. W niedzielę o 15, 17.30 i 20. Poranki: godz. II i 13 — Iiallada huzarska (radz., od lat 12), REGA — Czerwony atrament OKONEK — Mrok za dnia (węg., (węg., od lat 16). od lat 16). WARSZAWA — Kryptonim SZCZECINEK „Preludio 11" (NRD, od lat 16) — panoramiczny. TYCHOWO — Jutro przestanie®* umierać (radz., od lat 12). USTRONIE MORSKIE — Wyższa zasada (CSRS, oo CD P M 3 i--* P CD h-i* cn pmd • 0> 1 I m N ; ^ C ^3 §*5; .03 a S-to «> o 2. £ CT-o" OJ ro T3 « N 3 *"*■ >Tj 05 «* PT .O 1 .o o N 3 £ S 3.3 N !VW fC c o c> •< N H V! 3 £h* *■ ° 3 M a* *"! w ś lf* fn ^ i "3 "1.3 Ci» c/> & ^ "o PnŁ N * CL P N. (T) rj . O ł : n> W O s*r »—■ Q -12f B "g CL &J • fi t-*. . C w 39- o 3 a=L OD 3> £ Sr 3 * P 2 2*1^ sio? I <$'« CU M *+ a O O S. N- n a 3 5" fp x ono o E. n ^ £ £ 3 5* 3 S : 5^3 « £*, 3*N 0 a SS 2 3 <— s» ■« 5. » a. O' o r 11* 3 3* rt> 3 « v> »t t> "2 0 * rr Ol t P 3 N3 >J ja 3. <3 3 S 3 57 a. 3?^ f 3< eu g t> o> w 3 o 3 ~ P 9) «-*■ *"*■ L3 O 00 o.§ S. E o o. a 3 I 0 ° o i lit » 5 o O K ^ n' o 3 ^ ™Z * 33 H. ® » »c © w . o. ^ tJ M g3 N S-J ^ Ł P U ^ w 0 3 ^ S" 1 B « * M MM >« >-M O O £• a o p 3 1 <» :§ « 1 ts JS, w sa « En N 3! C sr O < 5 E. s r o N rv ►! ja _ N '•3 £3 » 2^0®. 3. 3 c S 5 3 £. 93 O V- 3 3 g. 5'.^^ S > °" K5 2 - i 3 3 3g 1 o o 3 tt fT ro" CL. O N N ^ 0 ^ 0> t-j H-, ^ ^ •o - - o w s. £' f5 ro O Iss ^ CTQ «_.» P ft> .►— O. 0 ^ CL3 1 fO n> ra SU ora . O9 (D J3* ^cL ggjN N. (T> • ^ fl> era ha a. O J*' N ro «< 73 o 2 tJ 05 ^ O r rs - » -1 8 o? 8-s cr CD 3 fD .t-s 3 o << W W • O ^.cra r+ ro'^ fD 0TQ IW O D, O • N_ Un Q g 05 J» rn C/3 D. N N 05 ■ rfD 0> • O. ?5 Cu w.S itq •< ?r k* ° 0 n> t-t' >—• 1 r ni B S 3 N M® HH O < pr Kl> P H« H« W Q g 05 J» rn rfD o n "5 <® ń*8S < 2 » tf a ^x* w p* o •< a 2o» j 3. s-i5 a* sj ■ w <-► 2 si o 3 a 5 2. S 5T gp p ^ g 5" ,B n =• 3 a *+ V- B V) X 4* !&^& ?|oS<; § S H w Kw r 5. 0 » 3 P ?r N si m a 0.3 « o » 5^ »K"?C W » w S -■ii 'ł "ł 3 J- 3 ^ a * S 2. - ~ » 2 ^ N M » « N#(l S-0>«? cv cl v) zu ^ j: "^DSf. 2 w 2ij ^a^gES n < i»> « 5. i > 2 o* B CO 5" i ^ ^ 21 M 5"""® » cs 5 5? o £3 H. M -3s ? ca 83<3^ą a ? | ® ? r" 5.2. 2 1 N w A o 3 o 3 a ^ g. 3 M » N P ' " 2 o3 ? ^ ^ M 3 X2n' « a3s-~ E 3 2.3 3 S 3 x a* 2 ~> P P» 2 < a sa # p » £® < 3 x*3" ^ ^ n 2 3 2 ^ 3i 3 f» cr O 1T3 11 3 S ^ JTff S m ^ (3 S2 » « » a» - 2 S p B M « Ss.| 3- S-yj S ®"0 sg-S h.2 jr 2 » 3 Ss tj>3",- b.3 cna * g" r> .-3 t rt- a » ^ i., n 8 » Sl2'a *• *2.3* o » o a wh> »OS S. SI 5— 3 ^ -» (ł 3^ - S-3 S. p Ł^ś *® S-^s Ł« f P . n|W ~9 <«2 o 3 3 55 * *2 ^ 8 3 g >a a N - ^ 2. c 3 *• ■ 8.2 <> ? 8 *a S O" N k.1 H< ■< N 2 n n 2 N i* § as "i ? a .w P 2 H ! > o a^ N p 3 <«• «• W n a .3 S- »-• P -3 JJ N ^ — p » 3 O 3 Si ~- = 3 §,£s> '2. " s* o ^ r+ -J ^ « n3 ^ O m Q C5 e< -.*» 2.w 9* * « erw ts"a 3 ?•* W S.H2 2 Crt O 2.35 ¥■» 5 ?» 2.2. ta •< v \nf; V'«s; W ■• ^ ' • • .i;/':- I S- N 3 ^ 5 3-.05 > a w u? »♦ rt> ra N- 3 « - 05 3 B. p O 11 S- o " W N OT« na (15 3 M J?5. W.® O O I C»" i. h5* !S3 ss -55 V5 .«o4 l* o" ^ N ^1 3 "~i O us **: Z* O * 2 8§ » i O fS f 3 3 5: *3 g : 2 2 3 5 ~ Ś ^: « O? §•?v £5 sr ^ ^ 2> 2 ^ g r Jai ra 0 ^ Jo n 5 » da 0w c'«i 2 2.™ o-- s. ^ VI Ti 2'g^. 2* 2f d a v S 3 »S) 3 J+ó § «$ o~> , 5.^^ f >3 O tJ t3 . I? 0 3%^ 5*1 OT3 a" £ 3 ^ K < -» N° «j SD 3 £ ^ H, ^aBauK-w*^ xj « * E C rl ^ " "3 X * 5T 31? 2. S"" ^s ™ 3 ^ .» 3 „ srg- S ® o ^5^331 N 3 5* "2 M 3 O rN O •3" £ ^ ~~1 . '"'^O " V O N 3 ^ 3 m .2.3 o o ^ w r 1»- ? *■ n- > » r; • j-'? "3 M) rł. « " s: * w Ł O™ » a -fTs: ę"-s«33 ^ O -" M » m o O ta 1 9* q, 9=o'^ M gg- v v> Z? < ^ ni- ys •5 s*D N a 0 n. n ag s§ £ 2 J7 JQ ("D N ^ X ^T ^ » Z (l .J J* \Zm ?* > « 9* (3» W •< o n O g ^ , 3§- s -t 'l-3l .: 33 •L? o 3. o1 WC O 1 1 Jt 5 << < 5 » 2 ,. O W <& N 3 C M a N 2ST goSn.g tu S o " • 1 2 N-sit c X 3 13 ■:«•! «- 5! ^ 3. Si S3 < k*H U* '< 0 o £ CL ST81 o ęr3 SfhL s?ś = p 3 ^ 0 - J? 1 o p N 3 M w 14 3» *5. c £/> 4 1 M ■< M O (D 5-iN < N 2 m r;2 w S 3 O /TS - 3 *1 SQ ^ « 54 o sr N h-^2 y ŁJ O » a ►< v o s» f 3 cr«* » >1 • «* » _ 3 « a> v N tfj I O O psr « 2.^ »: P gf 3 w 2. f* 3 M> » ^ I S 3 5 sr 3 » 3. 2 3 n 2. • M -89 >* 3 ? 3 o u O »■< ^ ?"*• 3" 5* 2. rl ■a »• N 3 3 3 B ^ «? s» w 0 w o O" v; w rt» S» 3 a« 5: 5" 2 « • 3 £ 50 ® >z ® *gJS o O p, Ł- 01 C »q « ° - 3 3 05 05 3 ^ 3 5 NI> 3 3* "» g — N 2 3 « a -• jo 04 g ^ ^ g* 3 •— S* ... N Q - a ^5 ^ p sL g p ** o o N r» >4 0 3. N a, » ja 1 ^ 31 a 2.»8 3 § ^ 3. 5, 5T cu (6 (5 W ^ g N >rś O- p p 3 ^ Eg » f /9 rfB 3 t? . 2LWS * p c cr^ 3 & ?i « o Cu I «-. 5 ŁW W3 O, 13 5 s » O O" ^ 3.~ =:® Jc w S.3 N. JH P Cd p ^ Mv W N O 3 i/i •* *5. c o m~>mą Si m N to o N 3 CD 3 o. « o S o ^ p- § O 3 05 *~J- o ^ p P O* P rti o O N a C3 •e<§ -« 0 « s S 52. (ci P \ ^ s S tQ as o'' \3 ^ II «^( (t)' 00 «1 r a 0 r; S ti^p fi o 3 s 2' P a' S S :-p o a, n -» o to ° o p 3,1 p- S ^52. r» ^ g«P O P £. O ? 3 O rł. Co ' g 8 N N « ^ co *3 " O O ?r 2. ?r o' n ^ ~ a 2' •a N a 3" s ^ s ■—• N Oi a o c" PU o. o 0 " >kZ ^3 2. eu o-^ N Sc Ę N O | "e- ?> s P 3 1 ««. O "S ^ i, 5?03 B2.S s °rs ósaS p ffS°0Sa ""•ai nv S-l-s 3-S.M ui p — *"£° ■°si 3^ — » o S J?« S*» P S S m~ 2«2.2|a£.n2.<® N © H JB bj <-«• M »33"Cm^S® " w §•• 2-5 < v 2 .»» < ŁM<*•< tf>r»3S i2*2 oP^r^O gg"^ & o^So l^oSeSa.^^li I ^ c & ® o 3 3 OT" p 2 ° 2 3"? *E«"55 ^«"« £|" Sg.£«wS^Pi" ?sftLE-;|as«B8J /35^!-Ul 2.ftS»n Oan ~ P Co ® <«# ę«.y P * 5-^^S.g-Ss^ "asBHgS^ t( rl- N S. "O 22 3? 2.E3S2 N p ag N S ais 3 e o • 35 C g. o O o S - »<2 ^fTa « *<" )1«»2 8 2"s 3 -' 2.S < 3 g.~- fcg i S* 2^.^Is?a'* ®* S " n ** *" "* *' w S! w asl5?si«ps?f.5l e a ® o N •"I g. _ © ir El s < ® B ^ . d ? I ś5I? sl cc^3-?S'5- ttf»3 h*2 ™ M 5 J° 2 5 X w b? 2"n.2 3 S ® 3 5 Ss 5" ?3^£.re« „ o»« ftoi^Ja p,n p ap £p O N . &P ^ ON ^ w jy m ?"ą a n s-j» z. -* ~.tn Nią o»• - p =f O 3 B <{ tmf M sas^ro 5" • « o ,2 3, fi p £•3 f _o 2* i * S a — g "a: P gr|®aS«ft> opjS.Sas 3 •* 2." Sr o p ?r^.» 2. — «♦ M ■" ** w. 2 ó w E a wS 11" - ? £w\ZX% S|1Sc 3 CJb, 5*P ' £H P - ^ 3! W1 v£gi«S > o p a"< c» . cfls-3-5-s;^ | * • ' * c^'"* >rt SM a 9 S-S 2 « ©>« •Ser v< e •o ►as-O" Pw 0 3 i2.M 2 a?0."'PT" 8 Cb o « ?s —* ~ o a, 3 P .. 3 6i°o * 5:1 £ >-» » 5»g-S 53 J2- £ 3* o 2. ta a S: «j o ^.Q f 2: 3? ?>J. 3 ?r a wS P !v « " 2. g g-g 2 N (SB ^n Sas* ~ s*0 a •O M 3 N jr* » I ^O. I ł. O V,, o sr .3*.? tj N ^ N » fs tsj . ^ O O O 3 *3 Pm5?S P^fTS O O f i ^ « 2.^ U ^ i*l i S&&3SS" %*t Jff^^agESrSf ' S - o £ ? m * 5* a»2^3 Pm Beis" gffr-8- >** w4 O *4 jjss; gS-^Sa 3 x" o? £ ' y»»p 2. •» •§-* Fg.? Jr3 2 ® Eo a ^ £ 3 p P 3 5 2 » • w p 3 Eg5 ^?o j Ę 3}-° ?h n « o* w o> 5 v; *. S.«l " m ^ 1—1 a e w g. S o 3 O N ^ C £ 0 tn 2 1 o 1 |a 3 o B, w 3 • « o „ o ^ 3 W O^O >-l E ^ 0) N (W O •rt 3 I a. £. o >-» ja co os ». o» t. ^ 3 «< P 2. «-" 3^ fT> a 3 to 2. 9> N 3 ^ o TO S O 3 •3 M M N N J» ^ !? ag 03 (6 N. cr °» (T> ■ 2. S' 3 *1 << JD n B£ •d fD ot" w 0 (fi £L OT» Ś 3 xs i?" a •3 M M N N J» ^ 03 (6 N. cr °» (T> ■ J0 & N *f, **•* 3 w i-« o £ aT g4 © C I. 3 ro' J0 n o n & N *f, **•* s* » 0 M. .». > 3 (9. Ł ST «- fi 3 s i *S.w Oł ^ s ^ rQ ^ CU ^ ^ o 0i p : N • tci g a p S.8 §• ^ o u '5 p r> -.3 5 . H.e.Q ć5"^- e g-3S.KS "■Jo •9 Cos N a. c> a' N _ «> S. Q P< to r^. PP M O o*^3 g II co CJ n g. &s &§ iv 0 ?r N. O g ! t*. ' 2 w a. o •o N ?T" «c P s ?" N S. ?i M. g •>3^ CS4 2." •O V» JP» 5.3 r> 3-S g« M §. o *-»• a, 04 N co «■ ~ 5 «• 04 N N •2 ^ 2. ~ re' re* V-P R* ■■g s & &s & «s *ł . , O S,' o4 **•«» «. a, o « -t 13 3 «j ą 3. a fW 0 F.7ŚT-"