LICZB należy tylko do jakiejś organizacji. Przynależność do dwóch jest dość częsta, a zdarzają się i społecznicy działający w trzech czy na wet czterech instytucjach. Rozumując więc matematycznie, każdy z nich włączywszy się w akcję choćby tylko jednej organizacji, jest jako członek trzech czy czterech liczony potrój nie czy poczwórnie. Oczyścił na przykład 10 cegieł „z ramienia" organizacji X, ale ponieważ jego pracą szczycą się trzy lub cztery organizacje, liczba\oczy szczanych przez jed 5 nego człowieka cegieł auto | matycznie wzrasta do 40. | To już brzmi dumniej. Organizacja ypsylon or- jj ganizuje z kolei akcję od- t czytową. Ponieważ jednak f sala, w której odczyt sie | odbywa należy do organi- i zacji lub instytucji Z, po- I Jiieważ prelegent występu- £ je na polecenie organizacji > lub instytucji X — zatem | w sprawozdawczości zbiór- f czej okaże się, że odbyły | się trzy odczyty, a zasz- jj czyt zainicjowania każdego | z nich spada na skronie | każdej z trzech zainteresowanych stron z osobna. A cel tych zabiegów jest, jak wspomniano, dość pro- J sty. Chodzi o wykazanie £ swoich nie byle jakich o- f siągnęć. Osiągnięcia są | sprawą ważną, ale nie byle f jakie! (zetem) Organ Udany rejs 0 GDYNIA (PAP) Wczoraj powrócił z kilkutygodniowego rejsu wycieczkowego na Morze Karaibskie m/s „Batory". Dowodem uznania turystów zagranicznych dla .,50 transatlantyku jest to, że kilkudziesięciu z nich zadeklarowało już udział w kolejnej wycieczce pod koniec br. * (INF. WŁ.) JAK donosiliśmy, dziś, w sobotę, w sali konferencyjnej Prezydium WRN w Koszalinie odbędzie się Okręgowa Konierencja Sprawozdawcza ZBoWiD. Obok działaczy zbowidowskieb wezmą w niej udział przedstawiciele władz partyjnych, stronnictw politycznych oraz władz państwowych z naszego województwa. Mfidnia na dzień liczbę członków, każda pro wadzi swoją ewidencję, sprawozdawczość. 1 oczywiś cie każda dąży do tego, aby być jak najbardziej potrzebną, pożyteczną. Najlepiej zaś ilustrować tę przy datność liczbami. Zazwyczaj dużymi, aby wyglądało -bardziej okazale. Stosunkowo rzadko można spotkać człowieka, któ- Zdjęcia: Józef Piątkowski W związku z Konferencja na str. 3 dzisiejszego numeru „Głosu Tygodnia" zamieszczamy rozmowę z prezesem Zarządu Okręgu ZBoWiD, sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Koszalinie, tow. STANISŁAWEM KUJDĄ. Polskie imprezy kulturalne w DANII Wśród ok. 180 działaczy zbo widowskich, którzy uczestniczą w Konferencji, znajdą się członkowie prezydiów zarządów oddziałów powiatowych ZBoWiD oraz przewodnicząc) i członkowie niektórych kom; sji problemowych przy odcizić łach. W konferencji biorą również udział przedstawiciele Za rządu Głównego ZBoWiD. Działacze ZBoWiD wysłuchają sprawozdania Zarządu Okręgu za okres od VI Okręgowego Zjazdu ZBoWiD, który odbył się 12 kwietnia 1964 roku. (V) Drugi dzień obrad ¥ WARSZAWA (PAP) W PIĄTEK — III Krajowy Zjazd ZMW kontynuował obrady. Uczcstni cy Zjazdu zebrali się' w 5 komisjach problemowych. Nad zagadnieniami przygotowania zawodowego młodzieży wiej-skiej, jej rolą w unowocześnianiu gospodarki rolnej — radziła komisja o-światy zawodowej. O działalności Związku Młodzieży Wiejskiej w szkołach i na wyższych uczelniach— dyskutowali uczestnicy komisji młodzieży uczącej się. Komisja wychowania ideowego radziła nad wyborem najskuteczniejszych form i metod oddziaływania na młodzież w kierunku kształtowania jej ide owej postawy. Umożliwienie młodzieży wiejskiej szerszego uprawiania sportu i turysty ki — to temat, który omawiali uczestnicy komisji kultury, wychowania fi zycznego i turystyki, zaś sprawy organizacyjne Związku były przedmiotem dyskusji w komisji organizacyjnej. (INF. WŁ.) WCIĄGU ostatnich lat ruch budowlany na koszalińskiej wsi znacznie się ożywił. Jeśli w 1963 roku rolnicy indywidualni w naszym województwie wyremon towali zaledwie 2.318 budynków mieszkalnych i inwentar skich, to w roku ubiegłym już Jionati 15 tys., przy czym posta wiono również kilkaset no- wych obiektów. W tym roku przewiduje się wyremontowanie przynajmniej 20 tys. budynków. Zadania więc znacz nie wzrastają. Nad ich wykonaniem radziło wczoraj w Ko szalinie plenum Komitetu do Spraw Rolnictwa przy KW PZPR. W plenum uczestniczy (Dokończenie na str. 2) UfBREW powszechnym opiniom twierdzę, że Polska jest krajem urodzo nych matematyków. Są to wprawdzie matematycy, których znajomość przedmiotu nie wykracza poza zakres czterech podstawowych działair, ale okazuje się, że to zupełnie wystarcza. Poważne sukcesy odnosi m.y zwłaszcza w dodawaniu i mnożeniu. Oto. np. powstaje gdzieś inicjatywa społecznego przedsięwzięcia czy akcji. W przekonaniu o jej głębo kiej słuszności i potrzebie „włączają się" w jej realizację różne instytucje i organizacje. Każda z nich o-czywiście skupia określoną Zbliżał się świt. Między drze wami przesuwały się zaprzęgi konne holując działa. Szybko za nimi dreptali żołnierze. Wolno z ciężkim ładunkiem posuwały się wozy nałado wane amunicją. Główne siły pułku zajmowały podstawę wyjściową do ataku. Z rozpoczęciem świtu miało rozpocząć się natarcie. Umilkła niemiecka artyleria. Zapanowała cisza. Gdzieś daleko daleko odezwały się niemieckie baterie. W powietrzu dał się słyszeć wzmagają cy się świst pocisków. Nagle zaterkotał telefon. Rozmowy z dowódcą pułku żądali dowódcy dwóch batalionów. j4Si KOPENHAGA (PAP) W Królewskim Konserwato >; rium w Kopenhadze odbył się odczyt Witolda Lutosławskiego, ilustrowany muzyką. Tematem była polska muzyka współczesna. Duńskie radio nadało koncert utworów Lutosławskiego. Orkiestrą dyry gowali: kompozytor oraz Jan Krenz. Recenzje z koncertu są bardzo pochlebne. --- POGODA Dziś będzie zachmurzanie przeważnie duże oraz opady deszczu lub mżawki, okresami niewielkie rozpogerizenia. Wiatry umiarkowane z kierunków południowo--zachodnich. Temperatura: rano plus 2, dniem do plus fi stopni. W niedziele — chmurno i nadal ciepło. Temperatura około plus 7 stopni. (Dokończenie na str. 8) m BUDAPESZT I Odbyło się tu rozszerzone posiedzenie KC Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej. KC postanowił zwołać w końcu listopada 195$ r. kolejny IX Zjazd partii^ • BONN W NRF odbyły się ostatnio demonstracji studentów na znak protestu przeciwko polityce USA w Wietnamie. Studenci uniwersytelu w Muen-ster przeszli ulicami miasta — niosąc plakaty, wzywające do zaprzestania wojny wietnamskiej. Podobna demonstracja odbyła się również we Frankfurcie nad Menem. O PMKNIAN W Panmur.dżonie odbyło się kolejne posiedzenie sekretarzy Wojskowej Komisji Rozcjmo-wej w Korei. Na posiedzeniu tym stronie amerykańskiej złożono ostry protest w związku 7. powtarzajacvmi się prowokacjami i gwałceniem porozumienia rozejmowego w strefie zdemilitaryzowanej. 0 WASZYNGTON Komisja energii atomowej podała do wiadomości, że w stanie Nevada dokonano pod ziemią doświadczalnego wybuchu nuklearnego. Było to piąte w tym roku tego rodzaju doświadczenie, przeorowadzone w USA. telegraficznym str. 2 GŁOS Nr 19 (4186) Szczegóły incpdentn w hotelu cWaIdorf-Astoria1 „Panie Prezydencie, WIETNAMOWI potrzebny jest pokój NOWY JORK (PAP) Prasa nowojorska podaje szczegóły Incydentu jaki miał miejsce w środę w hotelu „Waldorf-Astoria4 na bankiecie wy danym na cześć prezydenta Johnsona, kiedy to prezyden towi USA wręczano nagrodę „za wysiłki na rzecz pokoju" przyznaną mu przez ultrapa triotyczną organizację „Dom Wolności". Kiedy Johnson zaczął mówić pokojowych dążeniach w Wietnamie, jeden z obecnych na sali wstał oświadczając: „PANIE PREZYDENCIE, WIE TNAMOWI POTRZEBNY JEST POKOJ!" Był to znany amerykański działacz ruchu o prawa obywatelskie Murzynów James Peck. Warto przy pomnieć, iż Peck był jednym c pierwszych uczestników ru chu antyrasistowskiego, którzy w roku 1961 udali się do Bir mingham (Alabama), aby brać udział w walce z rasizmem na południu. Biali ras iści rozprawili się wówczas bez pardonu z odważ ną piątką działaczy, pobiwszy ich metalowymi rurami. A oto co pisze dziennik „NEW YORK POST" o incydencie w hotelu „Waldorf— —Astoria": „Zanim Peck zdą żył powtórzyć swój okrzyk tu zin detektywów I agentów taj nej służby zrzuciło go z krze 8*a— Schwycono go za ręce i nogi , wywleczono z sali. Po niewai Peck nie przestawał wykrzykiwać „PANIE PREZYDENCIE, WIETNAMOWI POTRZEBNY JEST POKOJ", niosący go detektywi wepchnę li mu do ust serwetkę. Z policzków i ust Pecka płynęła krew, kiedy doprowadzono go na komisariat policji Będzie on odpowiadał przed są dem za „naruszenie porządku". „Wystarczyło tylko, aby Peck wykrzyknął te słowa — pisze komentator dziennika „NEW YORK POST" — by przypomniało nam to od razu, że wojna w Wietnamie podzie liła nasz naród na dwie części. Francja ogarnięta fala strajków PARYŻ (PAP) Na apel central związkowych CGT i CFOT trwa we Francji fala ruchów strajkowych, którą objęte są zarówno sektor publiczny, jak i sektor znacjonalizowany. Strajkujący występują z żądaniami dotyczącymi poprawy warunków bytu i pracy. Cechą charakterystyczną o-becnych manifestacji jest ich „przemienność", to znaczy, że nie obejmują naraz wszystkich działów zawodowych, ale przeprowadzane są kolejno. LIST BUMEDIENA DO HO CHI MINI1A Siedem pracowitych miesięcy REALIZACJA postulatów LUDNOŚCI 0 WARSZAWA (PAP) padkach było to możliwe dzi JAK PRZEBIEGA realizacja wniosków I postulatów k' bezpośredniemu zaangażo-zgloszonych podczas ubiegłorocznej kampanii wy- waniu ludności w czyny spe-borczej do Sejmu i rad narodowych? Z informacji łeczne. uzyskanych w radach narodowych oraz w wojewódzkich Relacje korespondentów zespołach poselskich wynika że w okresie 7 miesięcy ub. PAP świadczą, że w efekcie roku, a więc od chwili pow łania nowych organów wła- dotychczasowej realizacji pos dzy terenowej, w większości ^województw według szacunkowych danych, zrealizowano już przeciętnie od 20 do 30 proc. ogólnej liczby zgłoszonych postulatów. Solidarność * ALGIER (PAP) Przewodniczący Algierskiej Rady Rewolucyjnej Huari Bu medien przesłał do prezydenta DRW Ho Chi Minha list, w którym pisze m. in.: Naród algierski z głębokim niepokojem śledzi dramatyczny rozwój sytuacji w Wietna mie. Nie może on pozostać bez czynny wobec tragedii, jaką przeżywa bratni naród wietnamski. Naród algierski — głosi list — jeszcze raz wyraża pełne i nieograniczone poparcie dla patriotycznej walki narodu wietnamskiego oraz wyraża swoją sympatię i solidarność z Demokratyczną Republiką Wietnamu w jej walce o slusz ną sprawę. PO ZAMACHU STANU W GHANIE LONDYN BYŁ SIEDZIBĄ SPISKOWCÓW I tak np. w woj. kato- mieszkalnych lub placówek u wickim na 8,5 tys. zakwalifi- żyteczności publicznej. Zreali kowanych do realizacji wnios zowano od razu wiele wniosków i postulatów załatwiono ków, uznanych za pilne z już ponad 2,6 tys., w woj. punktu widzenia społecznego bydgoskim — na prawie 6 tys przy czym w wielu przy-załatwiono 1500, w woj. szcze cińskim — na ponad 3 tys. — 1.100, w woj. olsztyńskim — na ponad 1500 — ok. 300, w woj. lubelskim — na 1200 — 370. Pozostałe postulaty ludności, w zależności od możli mości budżetowych rad naro dowych, urzeczywistnione zos taną w bież. roku i w latach następnych. Rady Narodowe WZP i komitety FJN dokładają starań, aby wszystkie za kwalifikowane postulaty wykonane zostały w zaplanowanych terminach. Najszybciej wprowadaooo w życie te wnio6ki, które w sposób doraźny zmierzały do usprawnienia pracy niektórych organów rad narodowych, lokalnych urzędów czy instytucji; miały na celu us prawnienie działalności ośrodków służby zdrowia, lepsze zaopatrzenie sklepów w arty kuły pierwszej potrzeby, poprawę warunków komunikacyjnych, przyspieszenie klasyfikacji gleb czy też szybsze oddanie do użytku budynków tulatów przedwyborczych pow stało wiele nowych dróg, wodociągów, gazociągów i linii autobusowych; uruchotnio no nowe sklepy, piekarnie zakłady gastronomiczne, zme liorowano łąki, zagospodarowano liczne nieużytki, założo no nowe parki i zieleńce. Wywiad USA przeszkolił zamachowców • LONDYN, PRAGA, KAIR PARYŻ, AKRA (PAP) Wszystkie informacje wsk azują, że autorzy czwartkowe go zamachu stanu w Ghanie opanowali sytuację. Według informacji Reutera ghańskie siły lotnicze i morskie poparły zamach stanu. Opór o ęści sił bezpieczeństwa i gwar dii osobistej Nkrumaha ustał w nocy z czwartku na piątek chociaż sytuacja nie jest jeszcze całkowicie jasna. Wojsko i policja sprawują kontrolę nad Akrą i jak się wydaje — nad resztą kraju. CTK podał tera, kogucik jest symbolem Lu- Radv Wyzwolenia Na- dowej Partii K°nW*ntu> któ" ixauy wyzwolenia iNd Tej cze]e stal j^rmnah. * TRWA PROCES PPŁK UNTUNGA ŻAŁOBNA PROCESJA NA ULICACH D JAK ARTY Po usunięciu od władzy gen. Nasution zbiegł do Bandimgu * LONDYN, PARYŻ (PAP) Agencje Reuter, AFP i AP podały w piątek poniższe wła domości z Indonezji — bądź bejąpośrednio ; Djakarty, bądź też na podstawie nasłuchu radiowego: W piątek przeszła ulicami oskarżonego. Rozprawa odby-Djakarty żałobna procesja wa się nadal przy drzwiach wielu tysięcy studentów, bio zamkniętych. rących udział w pogrzebie swe Korespondent skład rodowego" — utworzonej Ujawnił on również, że prze-przez autorów zamachu sta- wrót był przygotowany na sier-nu. Składa się ona wyłącznie ?ieó tes° roku' ale dowódcy woj- _ j_ , , . .. . ,. ... skowi uznali, ze podróż Nkrumaha Z dowodcow armii 1 policji. ^(0 pekinu j Hanoi stanowi dosko- przewodniczącym rady został małą okazję przeprowadzenia za- gen. Ankrah, wiceprzewodni- macha itann. czącym — szef policji Harley. Na trzecim miejscu figuruje ^ KAIR (PAP) płk Kotoka — który odegrał jak się wydaje, główną rolę Agencja Reutera donosi z w przeprowadzeniu zamachu. Kairu, że w piątek rano przy w piątek w Londynie odbyła się była tam specjalnym samolo konferencja prasowa, na której występował b. szef ghańskiej służby bezpieczeństwa Amihyia. Należał on do osób, przygotowujących wojskowy zamach stanu. Ujawnił on dziennikarzom, że grupa ludzi, nazywająca siebie Rewolucyjną Radą na wygnaniu, od wielu miesięcy przygotowywała w stolicy W. Brytanii przewrót wojskowy przeciwko Nkrumahowi. Amihyia o-świadczył też, że został przeszkolony przez Amerykańską Centralę Wywiadowczą (CIA). Według jego słów, w środę o godzinie 11 rano spiskowcy przesłali z Londynu do Akry zakodowaną depeszę, która miała być sygnałem zbrojnego wystapienia. Depesza ta zawierała tylko dwa Słowa „KOGUCIK UGOTOWANY". Jak wyjaśnia agencja Reu- I. Loga-Sowiński przyjął delegacją LIGI KOBIET WARSZAWA (PAP) Przewodniczący CRZZ Igna cy Loga-Sowiński przyjął delegację Ligi Kobiet z przewodniczącą ZG LK Stanisławą Zawadecką na czele. Stanisława Zawadecka poinformowała przewodniczącego CRZZ o bieżących pracach Ligi Kobiet i perspektywach jej dalszej działalności, które będą przedmiotem obrad plenum i krajowego zjazdu tej or ganizacji oraz o przygotowaniach do zbliżającego się Międzynarodowego Dnia Kobiet. Przewodniczący CRZZ ze zrozumieniem ustosunkował się do przedstawionych problemów i zapewnił daleko idą cą pomoc ruchu zawodowego w ich rozwiązywaniu. Rozmowy polsko-włoskie RZYM (PAP) Na zaproszenie rządu włoskiego przybył do Rzymu ambasador Henryk Birecki, dyrektor Departamentu Współpracy Kulturalnej i Naukowej z Zagranicą. Polski dyplomata przeprowadził w obecności am basadora Wilmanna i radcy Kuźmińskiego rozmowy z dyrektorem generalnym do spraw stosunków kulturalnych z zagranicą, ministrem pełnomocnym Archim oraz jego współpracownikami. Obie stro ny stwierdziły z zadowoleniem, że realizacja programu współ pracy rozwija się pomyślnie, a jednocześnie wysunęły nowe sugestie 1 koncepcje na przyszłość. tem z Akry żona prezydenta Ghany Fathia Nkrumah wraz z dwojgiem dzieci. Fathia, któ ra jest Egipcjanką z pochodzę nia znalazła schronienie w pierwszych godzinach zamachu w ambasadzie ZRA, w Akrze. Z USA go kolegi Arifa Hakina, który został zastrzelony podczas starć ze strażą Pałacu Prezydenckiego poprzedniego dnia. Jednocaeśnie zachodnie a-gencje prasowe cytują pogłos ki, że usunięty ze swych stanowisk generał Nasution nie pogodził się z dymisją i ukrył się w Bandungu, gdzie stacjo nu je oddana mu dywizja sztur mowa „siliwangi". Tymczasem przed nadzwyczajnym trybunałem wojskowym toczył się proces ppłk, Untunga, oskarżonego o bezpośrednie kierowanie próbą przewrotu z ubiegłego roku. Major lotnictwa Sukresno, wy stępujący jako świadek miał złożyć zeznania obciążające „WASHINGTON POST" O ZGUBIONYCH AMERYKAŃSKICH BOMBACH NUKLEARNYCH IGRASZKI z atomową śmierci cę * WASZYNGTON (PAP) Od 5 lat w bagnach północnej Karoliny w pobliżu miasta Goldsboro leży amerykańska bomba wodorowa, zaginiona po katastrofie amerykańskiego bombowca atomowego. W maju 19C1 roku po 4-miesięcznym bezowocnym przetrząsaniu bagnisk, poszukiwania bomby zostały przerwane. Na dnie oceanów leży kilka innych bomb atomowych i wodorowych zrzuconych przez samoloty, którym groziło przymusowe lądowanie. Liczba tych„zagubionych" bomb jest u- trzymywana w ścisłej tajemni Prenfer Ugandy " zawiesił konstytucją LONDYN (PAP) Premier Ugandy, Milton Obote zawiesił tymczasowo konstytucję kraju. Dotychczasowi ministrowie pozostaną na swoich stanowiskach, a ci, któ rych aresztowano zostaną wkrótce zastąpieni przez nowych ministrów — dodał Obote. Jak wiadomo, na początku bież. tygodnia Obote przejął pełnię władzy i aresztował 5 ministrów rządu centralnego. Premier Ugandy stwierdził, że zawieszenie konstytucji było konieczne, ponieważ przygotowywany był zamach mający na celu obalenie jego rzą du. Obote oświadczył także, że podjęty przez niego krok ma na celu zapewnienie stabi lizacji i jedności w kraju. Niewinny - po 6 latach więzienia • WASZYNGTON (PAP) 26-letnl Amerykanin Joseph Shea, który spędził 6 lat w więzieniu w Miami, obwiniany Ó morderstwo, stale twierdził, że jest niewinny. Niedawno został zwolniony z więzienia po odbyciu kary. Ostatnio 12-osobowy skład sędziowski po prawie dwugodzinnej debacie na temat Josepha Shea stwierdził« że rzeczywiście nie był on winny. Shea przyjął ten werdykt ze stoickim spokojem. „Wiedziałem o tym znacznie wcześniej" — stwierdził z uśmiechem na ustach. Sport -fc Sport SUKCES ŁYŻWIARZY AUSTRIACKICH NA MISTRZOSTWACH ŚWIATA W DAVOS Sukcesem reprezentantów Austrii zakończyła się w piątek druga konkurencja mistrzostw świata vr łyżwiarstwie figurowym w DavoS — jazda dowolna mężczyzn. Tytuł mistrza świata i złoty medal zdobył 22-letni mistrz Europy — Emmerich Danzer, a wicemistrzem świata został jego 18-letnl rodak — Wolfgang Schwarz. Brązowy medal wywalczył wicemistrz USA — Gary Visconti. Dopiero na czwartym miejscu uplasował się ubiegłoroczny wicemistrz świata i brązowy medalistą olimpijski z Innsbrucka, drugi reprezentant USA — Scott Allen. Wieś chce budować więcej i szybciej (Dokończenie ze str. 1) wiele cennych wniosków w sprawie przyspieszenia szkole nia rzemieślników budowlanych dla potrzeb wsi, omawia no zagadnienia związane z przyznawaniem rolnikom ulg architektonicznej rad narodo- inwestycyjnych, z pracą służ wych oraz zadania geesów, by architektonicnio-budowla-li: sekretarz KW PZPR tow. Kontrole w terenie wykazały, nej itd. Władysław Przygodzki, prezes że nie wszędzie zaopatrzenie Plenum opracowało odpo-WK ZSL Feliks Starzec, prze- w materiały budowlane jest wiednie wnioski, które zosta-wodniczący Prezydium WRN dostateczne. Przebieg remon- ną przekazane do realizacji Zdzisław Tomal, przedstawi- tów utrudnia brak wystarcza przedsiębiorstwom i instytu-ciel KC PZPR tow. Dymitr Pe jącej liczby rzemieślników bu cjom, związanym z remonta-ron, dyrektor zakładu materia dowlanych na wsi. mi na wsi. łów budowlanych CRS tow. W dyskusji, w której ucze-Gospodarek, ponadto sekreta- stniczyło również kilku za pro rzie KP PZPR, prezesi PK ZSL, szcnych na plenum rolników przewodniczący prezydiów indywidualnych, obszernie mó PRN oraz przedstawiciele wiono o tym co jeszcze utrud służby architektonicznej z ca nia szybki przebieg remontu łego województwa. zagród wiejskich- Zwłaszcza Obszerny referat, podsumo- rolnicy indywidualni krytyko wujący dotychczasowe osiąg- wali dotychczasowe zaopatrzę nięcia i tegoroczne zadania w nie w materiały budowlane dziedzinie remontów zagród i domagali się by do wsi, w wiejskich wygłosił wiceprze- których buduje się więcej roi jvodniczący Prezydium WRN, nik ów, materiały te geesy do tow. Damazy Szkopiak. Tow. starczały własnym transjpor-Szkopiak podkreślił, iż z roku tem. Krytykowano złą jakość na rok wzrasta zakres remon- dachówek i cegieł pro d u krowa t6w, większa ja , się przy tym'< nych przez zakłady ceramicz-" . fiłużhd ^ne w ZłocŁeóca. Wysunięto (U cy. Informację tę podał dzień nik „WASHINGTON POST" na marginesie doniesień na te mat poszukiwań bomby wodo rowej zaginionej w Hiszpanii. Jak informuje dziennik, z trzech odnalezionych dotychczas w rejonie Almerii bomb wodorowych dwie miały uszkodzone zapalniki. Wskutek te go wyzwoliły się niewielkie ilości radioaktywnego plutonu. Poszukiwania czwartej bomby, do której 2gubienia nie przyznano się jeszcze ofic jalnie, mogą trwać całymi miesiącami Dnia 24 lutego 1966 r. zmarł nagle, w wieku 35 lat główny księgowy OSM Połczyn-Zdrój Olgierd Pieciukiewicz Cześć Jego Pamięci! ZARZĄD, RADA ZAKŁADOWA i PRACOWNICY Pogrzeb odbędzie się dnia 27 lutego 1966 r., o godz. 15, w Kaliszu Pomorskim. @ FAKTY 0 KOMENTARZE • OPINIE W JEDNEJ ze swych ko- kapitałów amerykańskich W respondencji z Wietna- okręgu Sajgonu wynosiły po- mu Płd. francuski porter Robert Guillain z re- nad 150 min dolarów. Dzien-L>e nik dodaje, że firmy, które u Monde'u" stwierdził: „Wojna, ruchomiły swoje filie w Wiet która tu trwa ma dwa oblicza: pierwsze, znane nam na co dzień z prasy — to informacje i bilans kolejnych krwawych starć. Drugie — to ekonomiczna strona tej woj-ny...". Pisząc o dużym zasięgu ro. Z całą satysfakcją UOOK, j n stwierdzić należy, ze niema- zanych z nadawa .era P • " jy był dotychczasowy wkład i sadnika wojskowego _ g wysiłek naszego społeczeństwa dotychczas ustalonych . > - a w j.ym i członków naszego riow, sprawą dużej wagi je Związku, w realizację zadań przyznanie, właśnie na skutek jakie nakreślił Ogólnopolski postulatów stawianych na III Komitet Frontu Jedności Na- Kongresie, praw osadnikow rocju ,jia uczczenia i upamięt- wojakowych również byłym nienia historii naszego narodu uczestnikom kampanii wrześ- j państwa. Realizując te zada niowej 1939 r. Obok dalszego nja na ziemi Koszalińskiej, załatwiania tych spraw, zacho możemy wykazać się pewny- dzi obecnie potrzeba bardziej mi osiągnięciami. W roku u- wnikliwego zainteresowania biegłym w ramach obchodów się bieżącymi sprawami zbowi 20-lecia wyzwolenia Ziemi Ko dowców rolników. szalińskiej, przy dużym udzia Poprzez właściwe kontakty le naszej organizacji, odbyło z władzami powiatowymi i gro się wiele uroczystości, upa- madzkimi, iąk też "z działają- miętniających bohaterską wal cymi na wsi instytucjami spół kę żołnierza polskiego o prze dzielczymi, bądź służbą wete łamanie Wału Pomorskiego i rynaryjną nasze komisje osad wyzwolenie Ziemi Koszaliń-nictwa mogą udzielić dużp po mocy kolegom pracującym w rolnictwie. Niejednokrotnie o- skiej. W ostatnim roku obcho dów Tysiąclecia Państwa Polskiego podejmiemy wiele . . . przedsięwzięć w ramach ogól czekują om pomocy i ułatwię nych założeń pl£mu obchodów ma w za upie narzę zi * Wojewódzkiego Komitetu Fron czych, -niektórych materiałów tu jedności Narodu, które w budowlanych dia przeprowa- odpowiadają problema- dzenia remontow zagród, w za tyce i zadaniom naszej organi kupie nawozów sztucznych z pełnym zrozumieniem oraz korzystaniu z maszyn kó tych spraw podejmujemy apel łek rolniczych. Chcielibyśmy, Rady Naczelnej wzywający aby zbawidowcy byli przodu wszystkich członków Związ- jącymi rolnikami w swych wsiach. Mają oni tę ambicję i trzeba im w tym pomóc. ku, wszystkich którzy — w imię wolności Polski — walczyli lub byli prześladowani, — Rok ubiegły zakończył aby włączyli się jak najaktyw kampanię sprawozdawczo- n*ej realizacji zadań wyty -wyborczą najpierw w ko- czonych przez Ogólnopolski łach, a następnie oddziałach Komitet Frontu Jedności Narodu. Szczególnie ważne i od powiedzialne zadania stoją przed naszymi komisjami pro pagandowymi i całym aktywem związkowym. W planach ^ . pracy, tak zarządów oddzia- ".ia._:t^cnowc:! łów i kół jak i zainteresowanych komisji problemowych, zakładamy rozwinięcie szero- ZBoWiD. Jak określiłby Tow. Prezes przebieg i wyniki dyskusji toczącej się szeroko z tej okazji, jakie zadania wytyczyła kampa- organizacji ZBoWiD? — Mówiąc o minionej kam- panii sprawozdawczo-wybor- kiej kampanii w sprawie kon-czej na szczególne podkreślę- tynuowania zbiórki funduszów nie zasługuje to, że dyskusje na budowę szkół i internatów zjazdowe prowadzone były w atmosferze szczerości. Jest to wynikiem właściwego klima- dla młodzieży, propagowanie udziału członków naszego Związku w czynach społecz- tu, jaki został wytworzony po nych związanych z tym zagad HI Kongresie w Związku. Pod nieniem. Ważnym zadaniem ^i^ckrytyce^słąbeLstropra,.stojącym, przed całym Związ-.- kiem będzie również organizo wanie zebrań, odczytów, poga danek, spotkań z weteranami walk o wyzwolenie narodowe i społeczne oraz innych popularnych imprez, których celem winno być szerzenie prawdy o dziejach ojczystych i tym samym przeciwstawianie się wszelkim usiłowaniom wstecznych sił fałszywej inter pretacji tych dziejów. Odpowiadając na apel Zarządu Głównego ZBoWiD, podejmiemy akcję zbierania dokumentów, pamiątek, fotografii, relacji i wspomnień uczestników walk o wyzwolenie Ziemi Ko szalińskiej. Materiały te chcie libyśmy przekazać organizują cemu się Muzeum w Kołobrze gu. Ponadto będziemy inspirować współudział terenowych ogniw ZBoWiD wespół z komi tetami ochrony pomników wal ki i męczeństwa i organizacja mi młodzieży szkolnej w prowadzeniu w kwietniu br. z o-kazji „Miesiąca pamięci" i „Ty( godnia Międzynarodowej Soli darności Bojowników Ruchu Oporu" — prac porządkowych, ukwiecania i przekazywania pod patronat — miejsc pamię ci narodowej. Władzom szkolnym zaproponujemy, by z oka zji Dnia Zwycięstwa w lekcjach wychowania społecznego w szkołach wzięli udział zbowidowcy, którzy wygłoszą okolicznościowe pogadanki na temat wydarzeń historycznych z ostatniej wojny, a w szczególności przedstawią walki I Armii Wojska Polskiego o przełamanie Wału Pomorskie go, zdobycie Kołobrzegu itp. Planujemy nasz współudział w uroczystym nadawaniu z o-kazji Dnia Zwycięstwa odznak „Opiekuna miejsc pamię ci narodowej" drużynom harcerskim, szkołom, instytucjom, wzorowo sprawującym patronaty nad miejscami walk wol nościowych. Rozwijając serdeczną współpracę z organiza cjami młodzieżowymi i władza mi szkolnymi, zamierzamy zainicjować w szkołach i druży nach harcerskich zakładanie kronik obrazujących historię i dzień dzisiejszy miast, osiedli i szkół. Oczywiście, przedstawione tu niektóre zamierzenia nie wyczerpują wszystkich spraw i zagadnień dotyczących zadań stojących przed naszą organi zacją w ostatnim roku obchodów Tysiąclecia. Liczymy na szeroką inicjatywę w tym względzie aktywu terenowego zarządów kół i oddziałów. — Towarzyszu Prezesie, na zakończenie chcielibyśmy postawić jeszcze jedno pytanie. Z jakim zrozumieniem i pomocą spotyka się Związek u władz wojewódz kich i powiatowych? — Dotknęliście sprawy szcze gólnie istotnej w naszym województwie. Jeszcze niedawno nasz ZBoWiD, chyba podobnie jak w kraju, natrafiał na wie le trudności. Polegały one prze de wszystkim na braku odpowiednich lokali dla Związku i ich wyposażeniu. Dziś dzięki życzliwości władz i zrozumieniu naszych potrzeb, zarówno w Okręgu jak i w wielu powiatach warunki pracy zarzą dów uległy znacznej poprawie. Szczególnie dla nas ważną sprawą jest pozytywna zmiana stosunku do ZBoWiD, jaką obserwujemy w wielu instytu cjach. Zdaję sobie sprawę, że nie jest sprawą prostą doprowadzenie wszędzie do zrozumienia spraw zbowidowskich. Co prawda wiele tych spraw regulują wytyczne szefa Urzę du Rady Ministrów, lecz ich należyta realizacja jest jeszcze, niestety, sprawą dnia jutrzejszego. Liczymy bardzo na to, że aktywnością naszej organizacji, postawą naszych członków zdobędziemy dalsze uznanie społeczeństwa, instytucji i władz. Korzystając z okazji chciałbym serdecznie podziękować Redakcji „Głosu Koszalińskiego" za dużą pomoc udzielaną naszej organizacji, a w szczególności w okresie kampanii sprawozdaw - czogwyborczej w~ oddziałach. -- Puławy za piąć & WARSZAWA (PAP) Już tylko tygodnie dzielą nas od uruchomienia pierwszych obiektów puławskich „Azotów": instalacji syntezy amoniaku i wytwórni mocznika. Chociaż próbny rozruch już rozpoczęto, pierwsze obiekty są niestety, spóźnione. W maju br. mają tu przy być jeszcze dwa zestawy instalacji amoniaku i mocznika. Zamknie to pierwszy etap budowy kombinatu. „Puławy I" będą dostarczać 900 ton amoniaku na dobę, podczas gdy wszystkie inne zakłady azotowe — w Chorzowie, Kędzierzynie i Tarnowie — dają go obecnie 1600 ton. W drugim etapie budowy „Azotów I" przybędą jeszcze po dwie instalacje amoniaku i moczni ka. Równolegle budowane są obiekty „Puław II". Dyrektor zakładów puławskich — mgr inż. Mieczysław Kołodziej w rozmowie z przed stawicielami PAP oświadczył że jego zdaniem 6 czerwca — w Dzień Chemika zakłady za meldują o rozpoczęciu produk cji potrzebnych rolnictwu na wozów azotowych. Natomiast pełny rozruch technologiczny ma się rozpocząć już w początkach marca. LIST FIEDORENKI DO PRZEWODNICZĄCEGO RADY BEZPIECZEŃSTWA Wokół Konferencji TRZECH KONTYNENTOW • MOSKWA (PAP) Dziennik „Prawda" informują te stały przedstawiciel ZSRR przy ONZ — N. Fiedorenko wystosował list do przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa w związku z pismem, jakie ten ostatni otrzymał od przedstawicieli 18 państw Ameryki Łacińskiej. Pismo to przedstawiało punkt widzenia rządów tych państw na uchwały, jakie zapadły na KONFERENCJI SOLIDARNOŚCI NARODÓW TRZECH KONTYNENTOW, ktOra odbyła się niedawno w Hawanie. Przedstawiciel ZSRR podkreśla m. in., że cele, jakie przyświecały autorom pisma, nie mają żadnego związku z zadaniami Rady Bezpieczeństwa, wynikającymi z Karty NR. W istocie rzeczy Jest to próba odwrócenia uwagi od istotnych aktów naruszenia deklaracji ONZ w sprawie niemie-szania się w wewnętrzne sprawy państw ze strony USA. Oświadczenie podkreśla, że organizacje społeczne mają niezaprzeczalne prawo wyrażania swego stanowiska wobec aktualnych problemów doby współczesnej. Z prawa tego korzystali również u-ozestnicy konferencji w Hawanie. Działalność tych organizacji absolutnie nie należy do kompetencji Rady Bezpieczeństwa. Nowy numer „TYGODNIKA MORSKIEGO" Najnowszy numer „TYGODNIKA MORSKIEGO" otwiera obszerna publikacja Jerzego Feitha pt. „Synteza tysiącletnich przemian", w której autor omawia w związku z Mi-| lenium rolę, jaką w naszej historii odegrało wybrzeże środkowe, czyli obecne województwo koszalińskie. W tym samym numerze Piotr Kraak nawiązując do ważnych zadań, stojących przed naszą gospodarką w związku z ożywieniem handlu zagranicznego, przedstawia w artykule pt. „Dla statków polskich i obcych" rolę, jaką ma do spełnienia jedyny polski shipchandler — „Baltona". Pismo kontynuuje dyskusję na temat nowoczesności budowanych w polskich stoczniach statków, zamieszczając kolejne dwie wypowiedzi: Wi- j tolda Urbanowicza — wicedyrektora Instytutu Morskiego w Gdańsku i dyrektora „Dalmo-ru" — Jana Sapiego. Interesujący jest artykuł Andrzeja Urbańczyka, poruszającego mało znane sprawy „patrolu lodowego". Eugeniusz Wasilewski drukuje dowcipny marynarski felieton pt. „Trzeci". Poza tym w numerze dalszy ciąg opowiadania „Kariera van, Braamsa", pozycje naszych statków na morzach, jak zwykle krzyżówka z nagrodami, wiele interesujących informacji. przed m festiwalem polskiego malarstwa Szczecińskie Biuro Wystaw Artystycznych, od dłuższego już czasu dające znać o swo im istnieniu interesującymi akcjami popularyzatorskimi, na rok 1966 przygotowało tak że kilka zamierzeń. Najpoważniejszym z nich będzie trzeci już festiwal polskiego malarstwa współczesnego, trwający od 15 lipca do 15 września br. w Szczecinie. Szczecińskie Biennale stanowi przegląd aktualnego dorobku współczesnej polskiej plastyki. Festiwal tradycyjnie odbywa się w salach Zam ku Książąt Pomorskich w Szczecinie — w tym roku ekspozycję związaną z festiwalowymi imprezami pomieś ci także świeżo odbudowane wschodnie skrzydło Zamku. Spodziewany jest napływ oko ło tysiaca prac, o nagrodach, przewidzianych regulaminem rozstrzygać będzie jury, w którym znajdą się najwybitniejsi polscy plastycy. War to dodać, że szczecińskim festiwalem zainteresowali się Szwedzi i jest propozycja prze niesienia ekspozycji ze Szcze cina do Malmoe. krakowiacy w usa Pod dyrekcją A. Markowskiego i K. Missony odbywają tournee po USA krakowscy filharmonicy. Występowali oni w miastach wscho dniego wybrzeża i środkowego zachodu jak np. w Nowym Jorku, Pittsburgu, Detroit, Chicago i St. Louis. Wszędzie koncertują przy pełnych salach i wszędzie towarzyszą im nader przychylne głosy krytyki. dwa razy pawlak Koszalińskiego poetę, Tade usza Pawlaka oczekuje w tym roku nie lada zaszczyt. Niemal równolegle w Wydaw nictwie Morskim i w Wydaw nictwie Poznańskim ukażą się dwa zbiory jego poezji. Były one recenzowane przez krytyków literatury (np. Z. Kwiatkowskiego z Krakowa) i uzyskały bardzo przychylne opinie. Czekamy więc z ciekawością na jeszcze jedną ma nifestację poetycką koszalińskiego środowiska literackiego. 27 KRAJÓW W SOPOCIE Tegoroczny, szósty (jak ten czas leci!) Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie zapowiada się imponująco. Swój udział w nim zgłosiło 27 krajów. Jak wiadomo, regulamin festiwalu uległ pewnym zmianom. Oprócz konkurencji krajów (zarówno w dziedzinie odtwórstwa piosenek polskich jak i zagranicznych) — w tym roku będziemy mieć specjalny koncert poświęcony reklamie największych firm płytowych świata. KOMPOZYTORZY WYBRZEŻA Czeka nas Interesujące spotkanie. Koszalińska Orkiestra Symfoniczna oraz Koszalińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne organizują w województwie koncerty, których celem będzie spopularyzowanie twórczości kompozytorów, zamieszkałych w północnych województwach kraju, a zrzeszonych w regionalnym kole ZKP w Sopocie. Koncerty takie odbędą się w Koszalinie, Słupsku, Kołobrzegu, Połczynie. pięć lat archiwum Po latach pionierskiego dzla łania wkroczyliśmy w nowy etap: rocznic, jubileuszów, obchodów. Jednym ze skromniej szych a przecież ważnych jubileuszy była niedawna piąta rocznica powstania w Koszalinie Wojewódzkiego Archiwum Państwowego. Zespół pracowników archiwum kierowany przez dra Hieronima Rybickiego gromadzi dokumen ty najnowszej historii naszego województwa 1 będąc „urzę dem wiary publicznej" jest taJkłm placówka naukowy Nieliczne, bo zaledwie ośmio osobowe grono plastyków w Słupsku może pochwalić się już pokaźną działalnością artystyczną. Artysta malarz Ignacy Bogdanowicz, człowiek pełen pomysłów i pierwszy pla styk na tym terenie — ma niemałe osiągnięcia w działalności artystycznej i społecznej. Urodzony i wychowany Wilnie uczęszczał tam do szko Sylwetki artystów Ignacy Bogdanowicz go obrazów przypominają struktury piasku, wydm, czy dna morskiego, wobec czego można by je niekiedy interpre tować jako swoistą odmianę realizmu, bo przecież formy te realnie istnieją (chociaż nie zawsze muszą), trzeba je tylko umieć zobaczyć. Te nowoczesne formy wypowiedzi wymaga ją oczywiście innych kontaktów z publicznością, z odbior- szej Wystawie Upowszechniania Sztuki i w kilku wystawach okręgowych, rozpoczynając o-żywioną działalność artystyczną, kontynuowaną do dziś. całego województwa. Niezależ morskie, rybackie (Port, Obraz w nie od tego przejawia duże za morski, Molo, W porcie rybacko interesowania sprawami tea- kim). ły artystycznej i na Wydział *ru; muzy^j i literatury, po- Obecnie^ realizowane prace Co# jes{ wjęC Bogdanowicz zwo Sztuk Pięknych Uniwersytetu swięcając również sporo czasu transponujące świat widzialny lennikiem bliższego kontaktu im. St. Batorego. W 1946 r. na ™ zespole do spraw kultury na zespół znaków, symboli czy w pracowni przy warsztacie. krótko osiedlił się w Gdańsku. SłuPSKiego Towarzystwa Spo- wzorow, w których przetra- jy[ajgC do dyspozycji nowoczes Tam też wziął udział w Pierw łeczno-Kulturalnego. wiony kolor jest wynikiem doj praCownię stosuje zasadę Aktywność wyobraźni twór rzewania malarstwa w pracow Jtwartvch drzwi". Zaprasza czej nie pozwala I. Bogdano- ni zdała od pierwowzorow, zda 'd siebie tal wieżowi na kontemplację mo- je się sugerować, ze wizja ar ty osób> dyskutuje, pozwala im u-tywu, całą swą osobowoscią za sty me jest jeszcze ostatecz- czestniJzy6 w akcie tworzenia, angażowany jest w szukanie nie skrystalizowana, ze artysta „tnwp „afo , , wyrazu dla swej pasji malar- nie znalazł jeszcze określonej p J g . W tym samym rc>ku prze- sk]-ej Rzecz już ukończona nie i jednoznacznej postawy wobec Artysta uczestniczy w I i II niósł się do Ustki gdzie zało- stanowi dla niego dalej przed interesujących go problemów Plenerze w Osiekach, jako czło zył wspólnie z kolegami miotu zainteresowania. Naj- malarskich. Nie ujmuje to nic nek Komitetu Organizacyjnego Dom Pracy Twórczej ZPAP ważniejszy, najbardziej twór- tym dziełom, a wskazujetże o- * gospodarz pracowni, przeka-początkowo Okręgu Gdan- czy^ jesj. pjerwsZy kontakt z brane formy wypowiedzi w ma ZUJ3C kazdorazowo do Galerii skiego potem przekształcony pjótnem, sam akt tworzenia. larstwie beztematycznym nie Malarstwa Współczesnego po na Ogólnopolski. Stąd wynikają niezrozumia- są tu wynikiem mody na kie- dwie prace. W 1947 r. udaje się do Słup łe dla odbiorcy metody kształ runki abstrakcyjne. Mówiąc o dorobku artystycz ska, aby tu pozostać na stałe, towania powierzchni płótna po Wyczerpanie poniekąd środ- nym nie sposób pominąć udzia W tym też czasie jako jedyny przez metafory poetyckie wy- ków wyrazowych techniki olej łu artysty w dziewięciu wysta plastyk z tego terenu wysta- rażające treść wewnętrznych nej skłania ostatnio artystę do wach ogólnopolskich, w wysta wia swe prace w III Ogólno- przeżyć artysty. Jest to na pew wypowiadania się w techni- wach okręgowych w Gdańsku, polskim Salonie Malarstwa i no Wynikiem nowoczesnego wi kach mieszanych pozwalają- Szczecinie i Koszalinie. Prace Grafiki w Poznaniu. W latach dzenia świata, kiedy artysta cych na osiąganie bardziej sze jego posiada z zakupów Mini-1949/50 z jego inicjatywy czy nie odtwarza obiektywnie ist- rokiego wachlarza możliwości, sterstwo Kultury i Sztuki, Mu-stworzenia niejących kształtów, a sam kon Prace te są oczywiście w for zeum Pomorskie w Gdańsku, form i mie swej bardzo współczesne i Muzeum Pomorza Środkowe (nowoczesne) mimo, a może go w Słupsku. Jest także lau-Pobieżny tylko przegląd do- właśnie dlatego, że nawiązują reatem szeregu nagród i wy-1948 r. I. Bogdanowicz współ tychczasowego dorobku I Bog do tradycji wielkiej sztuki (nie różnień za swą pracę twórczą nie z Michałowskim założył w danowicza skłania do stwier- tylko polskiej). Tworząc kom- i popularyzatorską. Słupsku pierwsze Społeczne Og dzenia że wczBsne formalne pozycje form o zróżnicowanej _ nisko Plastyczne, w realizacji koncepcje zdają się sugerować chłonności światła, faktury je JERZY SZWEJ czego pomagała mu wiele p. transpozycję obrazów T. Ma- ■' ..............- M. Zborowska, znana działacz kowskiego. Charakterystyczny ka SłupsKa. I race dziecięce m i. Jakie sztuki chciałbyś zobaczyć na scenie BTD re z dotychczasowych przedsta wiefi podobało Ci się najbardziej? Pytanie łatwe, jest bowiem w czym wybierać. Bałtyc ki Teatr Dramatyczny wyprą cował sobie tradycję w realiza cji sztuk Szekspira, które na naszą scenę powracają w każ dym sezonie: od „Wieczoru Trzech Króli", poprzez „Hamleta", „Romeo i Julię", aż go „Juliusza Cezara". Na naszój scenie wystawiono już wiele dramatów Słowackiego, ba, na wet po raz pierwsi odważnie i bardzo pięknie pokazano nam dramat antyczny — „Ifi-genię w Aulidzie" Eurypidesa. Nagrody i wyróżnienia na festi walach świadczą, że Bałtycki Teatr Dramatyczny ma nie tyl ko ambicje repertuarowe, ale i osiągnięcia artystyczne. Dlatego warto przypomnieć obie sztuki Majakowskiego: „Łaźnię" i „Pluskwę", „Sumienie" Pawiowej i Tokariewa, a na wet z tego sezonu „Śmierć Ta-rełkina" Suchowo-Kobylina. Uczciliśmy dwóchsetlecie Sceny Narodowej realizacją „Natrętów" i „Fircyka w zalo-tełch" h ternz Przekorami mi Taki tytuł dajemy ankiecie, Międzynarodowy Dzień Teatru, łosnymi" Bogusławskiego. No kierując ją do naszych Czytel Ankieta zawiera trzy pyta- j jeszcze Broszkiewicz, jesz-ników, a zarazem widzów tea- nia. Z odpowiedzi chcielibyś- cze Giraudoux jeszcze Ca-tralnych. Wyniki tej ankiety my wywnioskować jaki mus ca.CS;gto - ra*dcoUrolum" t r. * ' ' Ł jest . czym obchodzić będziemy uroczyście Pierwsze z pytań brzmi: któ ^ynił, SSKT& "ZE Imię i nazwisko adres . zawód CZAS OKRUTNYCH WSPOMNIEŃ RflowelElBiEl „My zaś szliśmy już wtedy przez puszyste białe pola zostawiając za sobą w śniegu rozpaczliwie głęboki, ciemny ślad. Byliśmy już bardzo da- żyda takiego na wpół zaszczu wieka, który do rodzinnej wsi. Czyta się —* z trudem. Julian Klaczko „Wieczory florenckie. —Juliusz II". (Wyd Artystyczne i Filmowe). Z po słowiami M. Brahmera i J. Białostockiego albumowe wy-przeżytych danie krytycznych analiz XIX leko, gdy nad białymi głowa- tego dziecka maluje Henryk wrażeń dołączył opowieści in -wiecznego polskiego krytyka mi drzew pojawił się księżyc Grynberg w swej powieści nych ludzi, lekturę dokumen- sztuki. Te studia poświęcone i rozjaśni! ten cały srebrzysty „Żydowska wojna" opartej w tów, doświadczenia swego już są włoskiemu Odrodzeniu, świat zimowych bajek. Z na- pewnej mierze na autobiogra- powojennego życia. Obok za- Czajka (Izabela Stachowicz) szych ust ulatywały białe o- ficznych wątkach. Nieprawdo mierzonej naiwności w narra „Płynę w świat" (Iskry) — błoczki pary, nogi uginały się podobne — a w czasie okupa- cji, kryje się też odautorski kolejny tom przygód popular i zapadały w śnieg coraz głę- cji zdarzające się przecież zwy komentarz, uogólniający obraz nej Czajki. Tym razem wra- biej i ja nie miałem już czajnym ludziom, tak przej- wojny widzianej oczami śd- żenią z rejsu do Ameryki Po- siły ich z tego śniegu wycią mujące, że nie wymyśliłaby ganego dziecka. łudniowej na m/s „Mickie- gać, zbyt krótkich ze zbyt głę ich najbujniejsza fantazja po- Kto sięgnie po „Żydowską wicz". bokiego śniegu, więc ojciec wieściopisarza — koleje losu wojnę", przeczyta ją jednym B. M. Kiedrow „Przedmiot i matka wzięli mnie między były udziałem wielu tysięcy tchem, wstrząsająca jest w I więź wzajemna nauk przy- siebie i wyciągnęli mnie ze polskich Żydów zmuszonych swej wymowie, przykuwająca rodniczych (Książka i Wiedza) śniegu za ręce, więc i ręce do prawie zwierzęcej egzysten uwagę. — praca radzieckiego bada- zaczęły mnie boleć, i zaczą- cji, tropionych i prześladowa cza zajmująca się marksi- łem płakać i prosić, żeby się nych. Zbigniew Nienacki „Sumie- stowską interpretacją przy- zatrzymali, bo nie mogę już Do obrazu martyrologii Ży- nie*' (Czytelnik) — współczes- rodoznawstwa. iść. Ale oni nie zwalniali kro- dów w czasie ostatniej wojny na powieść o przeżyciach łódz Seweryna Szmaglewska ku, tylko ojciec zabronił rni Henryk Grynberg dołączył kiego literata — ławnika w „Krzyk wiatru" (PIW) — no- płakać, bo mógłby nas kto się najpierw ze zbiorem odo- sądzie, który skazuje morder wa powieść o tematyce obozo- usłyszeć." wiadań „Ekipa „Antygona" i cę dwóch starych kobiet na wej znanej autorki „Dymów Całe to dzieciństwo mijało z ostatnio wydaną przez ,.Czy karę śmierci. Jakby napisał nad Birkenau". w dągłym strachu i wśród telnika" powieścią „Żydowska „Przekrój" — czyta się. Katarzyna Wolska „Jak pi- ciągłych zakazów. Nie można wojna". Zarówno w opowiad-a Olgierd Terlecki „Lekcje sać listy i podania" (LSW) —• było hałasować, aby na sie- niach jak i — przede wszyst- miłości" (Wyd. Literackie), popularny poradnik, szczegół - bie nie zwracać uwagi i nie kim — w powieści, odnajdu- Pod obiecującym tytułem kry nie wartościowy w części o- mofcna było stronić od ludzi jemy osobliwy ton: wspomnie je się dość zagmatwana po- mawiającej kcsrespocdencję u- aby nie powiedzieli, te dę ma nie dziecka, przeffitrowane wieść o przyjeździe lekarza linię teatr nasz powinien kontynuować nadal i wreszcie trzecie pytanie, najbardziej o-sobiste: jakie sztuki chciałbyś. Czytelniku, zobaczyć na scenie Bałtyckiego Teatru Dramatycz nego. Pragniemy zaznaczyć, że wszystkie kupony będą brały udział w losowaniu, ale dodat kowo premiowani będą ci u-czestnicy ankiety, którzy zechcą na ten temat napisać obszerniej, uzasadnić swoje sta nowisko wobec naczego teatru, dotychczasowego repertuaru, jego realizacji. Liczymy na u-dział w ankiecie kół ZMW bio rących udział w konkursie „Wieś bliżej teatru". Liczymy na wypowiedzi młodzieży klas licealnych, a także wszystkich, dla których teatr nie jest spra wą obojętną. Najciekawsze wy powiedzi, dołączone do ankiety, będziemy drukować na ła mach „Głosu Tygodnia". Termin nadsyłania wypełnio nych kuponów i odpowiedzi mi ja dnia 20 marca 1966 roku (obowiązuje data stempla poczr towego). Wypełnione ankiety i dodatkowe wypowiedzi prosimy nadsyłać na adres: Redak cja „Głosu Koszalińskiego", Koszalin, uL A. Lampego 20, z zaznaczeniem na kopercie Konkurs teatralny". ł jgafirodj; fiodataj; niebawem* mssmi W,i WmaaawU realizowane ■ r*H zdjęcia do amerykańskiego SUmu sensacyjnego „Noc generałów". Akcja filmu rozgry się częściowo w Polsce, 7?odczas okupacji. Generał SS Popełnia trzy mordy seksualne to czasie wojny — to War-szawie i Paryżu, trzeci — to Berlinie zachodnim, już po *°ojnie. Komisarz policji francuskiej prowadzi śledztwo w tej sprawie. Obok przedstawiamy zdjęcia do filmu „Noc generałów" "realizowane na pl. Trzech Krzyży to Warszawie. Na Pierwszym planie reżyser fil-mu A. Litvak. CAF-Langda PO OBU stronach prostej drogi murowane do _ my. Okna jak lustra. Nie •fcazitelne szyby przesłonięte firankami. Każdego obejścia straże brama zbita ze szczel nie przylegających desek pomalowanych na brąz, albo smo •cwanych. es Urządzamy się ciągle jak i r. 5 •- S '"■«> —• Massel nie może się jakoś wylizać z tego wypadku. Ciąg le z gipsem na nodze — mówi Szczepan Sobbek w drodze z kuźni do remizy. Kowal z zawodu w straży sprawuje funkcję mechanika. W OSP działa od lat. Jest jed nym z prawe sześćdziesięciu jej członków. Z dumą pokazu --najlepiej —, powtarza ita mieszkańcy. NA WIOSNĘ czerwone domy w Świętej nabiorą intensy mniejszej barwy. Tło zieleni Pogłębi kontrasty. W obejściach zaroi się od pisklęcych kłębuszków. Od pól zaniesie ciepłym wiatrem, o którym ludzie będą mówili jak o do Prej nowinie. Gdy przyjdzie lato, wiejska droga przemieni się w pachną lipami aleję. Ogródki utoną W kolorach*rozlicznego kwie £ia. Ludzie całymi dniami bę na polach. Starczy jednak czasu, aby w sobotę pod wie czóf uporządkować obejścia i iwyjść z miotłą na drogę. Jesienią stodoły spęcznieją ®d plonów. Zacznie Się kopa nie ziemniaków. Jeśli selekcyj ne obrodzą, ludzie poczną roz ^ażać gospodarskie potrzeby. A zimą? Wieczorem ichnie ter kot kółkowej młocarni. . Gospodarze kończą ob-^-ądek w obejściach. Botem Jen 1 ów kieruje się do świe tXlcy. Skromnie tu, ale moi na posiedzieć. Popatrzeć na te idami p^rozmaw^a<^ z sąsda- -7 Jak myślicie, dadzą, czy Wykiwają? i Niech spróbują wykiwać! j A bo to mało się zrobiło? 'Ludzie, coście tacy zgo-»^,czkowani? — wtrąca sołtys ^ryfc Szenke. •— Będzie, jak yc powinno. W gromadzie 3Uz poobliczali. Nie wszystko a; protokołów uznali, ale i tak Wyszło po 715 złotych na każ mieszkańca Świętej, j^raewodniczący Grzybowski mówi, że w pracach społecznych jesteśmy najlepsi w gro madzie. Jak tak, to i nagroda Jakaś będzie. A jak nie będzie? — rzu Pa znów ktoś czarne przypusz czenie. Mężczyźni spoglądają po so me z niepewnością. Milcząc r&z ^J^żają, ile to trudu włożyli w Ozieło upiększenia i doprowa nzenia do porządku wsi. Praca została wynagrodzona. Święta uzyskała drugą lo fcatę w konkursie ogłoszonym przez WK FJN na najgospodar niejszą i najpiękniejszą wieś, pegeer i miasto. Każdy ^mieszkaniec Świętej swój udział w konkursie Każdy dokładał się jak można Najlepiej. c^żmy. Ochotniczą Straż Pożarną. W lipcu obcho dziła stulecie istnienia. Rocznica sędziwej jubilatki stała świętem dla całej wsi. Na Uroczystości nazjeżdżało gości I województwa i powiatu. Nie zabrakło ludzi z sąsiednich Wsi. Była trybuna, przemówie nią, odznaczenia dla najbardziej ^ zasłużonych strażaków. Przyjezdni nie mogli się nadzi "Wić porządkom. Chwalili nowo zbudowaną remizę i wieżę strażacką. Jam Massel, przewodniczący zarządu OSP pa trzył na wszystko z poziomu noszy na których przynieśli go druhowie. Uległ wypadkowi, kiedy któryś już raz z rzędu Wiózł cement na bud0.w5.xe-mizg*/ -4 je remizę i jej wyposażenie. We wnętrzu olśniewa blaskiem czerwieni nowiutki wóz bojowy, pamiątka po jubile uszu. Strażacy ze Świętej posta nia nadal prezentuje się solid nie. Stąd Święta jak ńa dłoni. Po śród czerwonych dachów nie widać jednak jedynej we wsi słomianej strzechy.Całkiem wy raźnie bo, z bliska, można stąd obejrzeć jaśniejący świeżym jeszcze tynkiem dom Józefa Orłowskiego, a tuż obok 1— starą chałupę, w której Orłów ski się wychował. Czarno-biały szachulec pa miętający czasy zmagań z ger manizacją i bohaterskich wysiłków ludności wsi o utrzyma ilie polskości. Tamte czasy na szczęście na leżą już do przeszłości. Nowe — są nie tylko lepsze, ale i dostatnie jsze! Tylko w roku ubiegłym wykończono w Swię tej budowę 5 nowych zagród i 10 obiektów gospodarczych, a kapitalnym remontom pod- na aiom wili na swoim. Bez nich wieś nie mogłaby poszczycić się wie loma osiągnięciami. Ale i oni wszystkiego nie zrobili sami. Od szkoły bije światłami. Wiele kobiet ze Świętej zimo we wieczory spędza nad szyciem. Są to w większości bar dzo młode kobiety i starsze dziewczęta. Dla mich właśnie Koło Gospodyń Wiejskich zor ganizowało już drugi w Swię tej kurs kroju i szycia. W zarządzie Koła są doświadczone gospodynie, rzec można działaczki społeczne. Choć zdobyły już dawno urpie jębność, w której ćwiczą się obecnie młodsze mieszkanki wsi, chętnie wpadają do szko ły, kiedy tamte mają zajęcia. Przyjemnie sobie pogwarzyć, albo przy okazji i coś nowego wymyśleć. Wspólnie zawsze raźniej. — Pamiętacie, jak to było z tym lnem — przypomina Elżbieta Sobbek. — Ile nas wte dy było, tak wszystkie wyszły na kółkowe pole. Ze śpie wem, z żartami. Ani się obejrzałyśmy, a już hektar lnu był zebrany. Na poczęstunek przyniosłam ze sklepu chyba z pół torby cukierków. Nagro da za pracę. A do kasy koła wpłynęło wtedy sporo grosza. — Na wszystko nam wystarcza — odpowiada Marta Choderowa. Na kursy, nasiona warzyw i kwiatów, na uroczy stości i okolicznościowe prezenty. — Mężowie nieraz burczą —■ wtrąca Anna Majrowska. A do kąd? A po co? Pytają tak tro chę z przyzwyczajenia, a tro chę aby zachować własną waż ność. Bo w końcu wiedzą, że bez nas, i tej nagrody dla wsi może by nie było. To prawda. Przed pamiętnym jubileuszem kobiety przez "wiele poranków spotykały się przy płotach. Nie o plotki wte dy chodziło, a o porządki. Ma lowały sztachety i bramy. Pu cowały okna. Doglądały pięknie już wyrośniętych kwia tów. Innym razem pomagały przy porządkowaniu drogi. Przy tym wszystkim nie zaniedbały dzieci i gospodarstwa. Wyhodowały więcej niż zazwyczaj drobiu, wykarmiły po 3—4 dodatkowe bekony. I one, podobnie jak mężczyźni, ośmielone konkursowym sukcesem robią plany, które mo gą przynieść Świętej dalsze korzyści, a może także nowe laury. Za wsią, na płaskim wznie sieniu boisko sportowe. To o-biekt przygotowany i parzą d kowany przez młodych z ZMW i LZS. Obok pod laskiem, dre wniany barak przysposobiony na szatnie i skład sprzętu spor towego. Deski zdążyły już po giemoieć od deszczu, ale szat dano 6 budynków mieszkał nych i 18 obiektów gospcdar czych. Za wsią, ha wzniesieniu, da leko widać pola leżące teraz pod warstwą śniegu. Gdzieś w tej stronie są te łąki, które również w tamtym roku zago spodarowano. Ponad 40 hekta rów. Z daleka, ha polach wićfocz ne dachy. To także Święta ale jak mawiają miejscowi, na wybudowaniach. Sołtys, aby dotrzeć do tych gospodarstw musi przejść łącznie ponad 5.0 kilometrów. Radzi sobie z tym nie najgorzej, jeśli sprawuje swój urząd od kilku lat. Z łudź mi nie ma kłopotów. Większość to gospodarze z dziada, pradziada. Ci, co osiedli w Świętej po wyzwoleniu, na do bre zrośli się z nowym środowiskiem. Do nich należy właś nie sołtys. Wśród takich jest długoletni naczelnik ORMO, przybysz z Kieleckiego, Roman Wójcik i przewodnicząca KGW Teresa Szałygo, urodzo na w dalekiej Rydze. Ludzie nie robią między so bą różnic. Razem pracują i zbie rają plony swej zapobiegliwo ści. Gospodarują na glebach prze ciętnych, wiele gruntów upra wnych to piaski. A jednak po trafili uzyskać zwyżkę plonów 4 podstawowych -zbóż o 2 q w stosunku do roku 1964. Wyho dowali więcej bydła, trzody chlewnej, drobiu. Posiadają dobrze pracujące kółko rolni cze, które ma zasobny, park nie zbędnych maszyn, 4 traktory, prowadzi hodowlę owiec, upra wia 30 ha gruntów. — Gdyby nie kilka podupa dłych gospodarstw — rozwa ża nad arkuszem ze wskaźni kami przewodniczący GRN — — to może Święta uzyskałaby w konkursie wyższą lokatę. — Te, niestety, były przyczyną, że wieś nie wywiązała się w 100 proc. ze wszystkich zobo wiązań wobec państwa. Obowiązkowe dostawy ziemniaków obliczano tylko w 64 proc, Ale rolnicy nie wykonali jesz cze zobowiązań na dostawę selekcyjnych, które dostarczą wiosną. W pełni opłacono na tomiast podatki, składki na SFBS, a wartość prac społecz nych przekroczyła pół miliona złotych. Ludzie ze Świętej ciągle jesz cze są pod wrażeniem osiągniętego sukcesu. Zadowoleni z nagrody czynią nieustannie plany na przyszłość. Najpoważ niej rozważa się możliwość bu dowy domu kultury. Czy doj dzie do skutku? Trudno nie zaufać mądrej zapobiegliwości ludzi ze Świętej. MELANIA GRUDNZEWSKA O Godzfna siódma $ piętnasta nie mijają tu bez głośnego echa syren fabrycznych ze wszystkich przedmieść. Co czwarta złotówka pochodząca z koszalińskiego przemysłu powstaje właśnie w Słupsku. €1 Frontony kamienic wy tapetowane są wizytówkami rzemieślników i handlowców, szyldami instytucji — miejskich i powiatowych. 0 Z tłumu przechodniów łatwo wyłowić grupę liczną, najżywszą, o największym instynkcie gromadnym. Dzieci. Młodzież miejscowa i ta, którą muszą przywieźć do szkoły przynajmniej 3 pociągi i 20 autokarów. W tych trzech prostych ob serwacjach wydaje się być zawarte prawie wszystko, co składa się na specyfikę 60-ty sięcznego Słupska # Jego kształt architektoniczny, gdy się przyjrzeć z bliska — zróżnicowany. Ładne aleje prowadzące od dworca w głąb miasta, rozchodzące się potem promieniście. Mniej ciekawa dzielnica czynszowych kamie nic, ustrzeżona od skutków wojny, solidna. Centrum otaczają wieńcem fabryki i fabryczki. A na przedmieściach większość spośród ponad 800 domów stawianych w XIX wieku, ledwo wytrzymujących działanie czasu. W śródmieściu natomiast zgromadzono prawie wszystko to, co Słupsk ma najnowsze, a zarazem najstarsze i najcenniejsze. Za Nową Bramą w 30 blokach, na których tynk ledwo obsechł mieszka ok. 4 tys. ludzi. Bloki egzystu ją w zgodzie z pięknym otoczeniem odbudowanego Zam ku Książąt Pomorskich i innymi zabytkami. Nowe budownictwo przekro czyło już zresztą uporządkowane, kręte, urocze brzegi Słupi i łączy się niemal z dzielnicą willową. Wiele trudnych do sprecyzowania pojęć składa się na wrażenie piękna. Wiele, czasem z pozoru błahych czynni ków na wrażenia estetyczne. Może to być właśnie usytuowanie miasta, ale równie dobrze tylko piękny zakątek, skwer, ład na ulicy, wnętrze sklepu, kultura ludzi. Wczesne przedwiośnie jest okresem najmniej odpowiednim do wyrokowania o estetyce. Ale nawet wtedy Słupsk — mimo okaleczeń wojennych, sprawia wrażenie zadbanego. © 4 lata trwa konkurs wojewódzki na najgospodarniej-sze i. najpiękniejsze miasto województwa. Dwa razy pier wsze miejsce zdobył Słupsk, nikt podobnej sztuki nie dokonał. Wystarczający to powód do dziennikarskich penetracji. C wrażeniach' estetycznych już mówiliśmy. Nie wszystko zawdzięcza miasto Matce Naturze i Kasie Rzeczypospolitej. Regulamin konkursu faworyzuje gospodarność, a jak obliczono, wartość czynów społecznych przekroczyła w Słupsku w 1965 roku 10 min SŁUPSKIE CZYLI SWOJE Tadeusz Kwaśniewski zł, co w przeliczeniu na „głowę mieszkańca" daje 160 zł polskich. Skoro tak, to pierwsze kro ki kierujemy do sztabu czynów. Dyrektor Aleksandrowicz kieruje MZBM, a jednocześnie jest sekretarzem MK FJN. — Macie tu jakiś mechanizm tajemniczy, który uruchamia społeczną inicjatywę? — Żadnego mechanizmu nie opatentowano. Zaczyna się od programowania czynów, co nie znaczy, że program wymyśla się przy biurku. Powsta je w konfrontacji z ludźmi, na spotkaniach z radnymi, zebraniach w komitetach blo kowych itp. Co nie wyklucza dyskretnego sterowania, brania pod uwagę czynów najbardziej przydatnych i realnych. Tym zajmuje się 25-o-sobowa komisja czynów przy FJN. Gdy już jest plan gotowy, zawiera się umowy. Kontrahentami jest 7 adeemów i 32 komitety. W umowie o społeczne dzieło zawarty jest zakres prac, termin wykonania, rodzaj pomocy ze strony miasta. Proste, konkretne przejrzyste. Reszta zależy od ludzi skupionych przy obwodowych komitetach FJN, komitetach blokowych i od pełnomocników do spraw czynów w zakładach pracy. Bo są i tacy. Reszta jest agitacją ze stukaniem do drzwi lokatorów włącznie. I organizacją pracy, zsynchronizowaniem działania mieszkańców, fabryki, szkoły, przedsiębiorstwa, gospodarki komunalnej i ADM. Skromnie licząc, każdy komitet może liczyć na 10—15 osób. I na przychylność fabryk, szkół, władz. A że komitety w Słupsku są realiami, ludzi zajętych sprawami miasta, niekoniecznie przez wzgląd na zajmowane stanowisko, liczy się na pęczki. ! ' * Wizyta w czwartym ade-emie u Zbigniewa Brodzkie-80. — Proszę, oto zdjęcia. Szopy, rudery, byle płotki wewnątrz kompleksu budynków między Kołłątaja, Konop nickiej, W. Polskiego i 22 Lip ca. Okropność! — A tu uchwała mieszkańców. Uchwała głosi, ie każdy przepracuje 10 godzin lub wpłaci składkę — 50 zł. Tyl ko trzech głosowało przeciw uchwale. — To jest dokumentacja za gospodarowania terenu. Gruby foliał z obliczenia- Nowy gmach BTD Słupsk. Wejście do holu. Fot. A. Maślankiewlca mi i szkicami wykonał w czy nie społecznym „Miastopro-jekt", — A oto zawiadomienia mieszkańców. Tuszem malowany anons: Uwaga! Dzisiaj o godz. ... odrabiamy czyn społeczny". — Pan spojrzy na ten film odbitek jeszcze nie zdążyłem wykonać. Kadry jak z klasycznego ,produkcyjniaka". Ludzie roz bierają rudery, niwelują teren. Starzy i młodzi. Zwyczaj ni i dyrektorzy. — Niech pan jeszcze zobaczy inne dokumenty... „Pcmorzanka" zwoziła żużel, harcerze plantowali, „Au tomat" wykonał huśtawki. 6 huśtawek podarował Czernik — rzemieślnik tu mieszkający, Staniuk zrobił ześlizg. Tyl ko do chodników i płyt asfal towych trzeba było fachowców. Dziś połączonych podwórek kamienic czynszowych __ nie poznasz, a gdy nadejdzie wiosna, urządzą w „czwórce" dwa place zabaw, postawią 10 ławek, posadzą 200 krzewów, urządzą boisko do siatkówki. Całość będzie warta 600 tysięcy złotych, miasto wyda tylko 250 tys. zł. A na Zatorzu? Zbudowali piękny ogród jordanowski. Pewno, że w Słupsku są czyny efektowniejsze, ogólnomiej skie— stadiony sportowe, hołubiony ostatnio przez wszyst kich park wypoczynku nad Słupią. Ale decydujący wpływ na zakres i wartość czynów mają właśnie te, które służą ludziom w miejscu zamieszka nia. Służą najwłaściwiej. Bo można było wzorem innych miast kłaść tylko elewacje, by pod cienką warstwą ukryć szpetotę. Kwiaty przy kożuchu. W Słupsku kwiaty hodują na skwerach, a dzieciom przyjemniej na dobrze urządzonych placach zabaw. • W ratuszu powiedzieli mi, że nim upłynie kadencja prawie wszystkie ulice będą oświetlone i że to nie jest żadna propaganda. Inż. Włodzimierz Smal zna dobrze Słupsk, bo tu się wychował i zna też swoich ludzi z Zakładów Energetycznych. Może potwierdzić realność zamiaru. Zakłady musiały się odgrodzić od miasta płotami, ale się za nimi nie schowały. Nawet te kluczowe, niby prze cież miastu nie podlegające SFM, SFNR, SFSO. Jeśli miasto znajdzie pieniądze na materiał, jeśli ktoś znowu przygotuje wykopy, to co za problem poświęcić kilka godzin honorowej pracy przy oświetleniu. Przyspieszy się urzędowe plany, a po oświetlo nych ulicach chodzą przecież ci sami ludzie, którzy zakładali oświetlenie. Nie stać słupskich" fabryk na hojne gesty dla miasta np. na ufundowanie hali z basenem. Ale drobne usługi? Atmosfera sprzyjająca nte rodzi się jak deus ex machi-* na. O działalności na rzecz miasta mówi się na kwartale nych odprawach dyrektorów plenarnych posiedzeniach KMiP, na zebraniach partyjnych i związkowych. Przez ten pryzmat ocenia się też ludzi. • Wcale się pewnego dnia w Zakładach Energetycznych nie zdziwili, gdy z pegeeru przyszło podziękowanie dla brygady energetyków. Z włas nej a nie przymuszonej woli nie pytając nikogo, pomogła brygada w pracach żniwnych. Bo było ciężko. Trafiła do moich rąk legitymacja społecznego opiekuna domu. Nosi numer 1081 i należy do Jana Barańskiego. W legitymacji kodeks praw i obowiązków. Ma on prawo kontrolować sprzątaczkę, kominiarza, dozorcę, tych co wy wożą śmieci, interesuje się przestrzeganiem regulaminu domowego. Dzieciom zwróci uwagę by na klatce nie ryso wały znaku (JjpJ^-ftńrwrrUL gtf. tj[ afer# GŁOS Wr 49 (41* Przed 15 laty śSMtomt *Wkoszrun$ki huk xw nuui lmMotllun wo"«W *OIŁAt.lM$S »TVC*N1A Młl donosił... Szczrtry grasują w lokalach publicznych Słupska, w Teatrze Polskim, gospodzie PSS, magazynie PDT, w sklepach MHD, a także spacerują spokojnie po ulicach i podwórkach domów. Wydział Zdrowia Prez. MRN nie dba nale życie o tępienie gryzoni, któ solą potasową w ciągu 7,5 go tem, który całkowicie zreali-re wyrządzają znaczne szko- dzin, przy przewidzianym cza zował plan skupu jest powiat dy- sie 21 godzin. Bytów. * * W rewanżowym spotkaniu Kobiety organizują liczne Gromada Slonowice, licząca w koszykówce Stal Szczecin zebrania i masówki, poświę- 110 osadników, nie ma dotych wygrała ze Spójnią Wałcz cone podejmoxoaniu zobowią- czas sklepu spółdzielczego, a 59:46. Dzięki temu drużyna zań produkcyjnych dla ucz- jej mieszkańcy muszą udawać Stali jako najlepsza drużyna czenia Międzynarodowego się po towary pierwszej po-Pomorza Zachodniego repre- Dnia Kobiet i wyborowi de- trzeby do odległego o 10 km zentować będzie okręg w dal- legatek na 1 Ogólnokrajowy Świdwina. szych rozgrywkach o puchar Kongres Ligi Kobiet. Na kon- PZKSS. * ferencji koszalińskiej referat wygłosiła kierownik Wydzia Towarzyskie spotkanie bo- JKta pod wpływem ałkołt* hi rnęcs się fizycznie lob moralnie nad członkiem swojej rodziny albo osobą pozostającą w stopniu zależności od sprawcy — podlega karze więzienia do lat 5", (Art. 23 ustawy antyalkoholowej) Pisze do redakcji zrozpaczo A jest takich ludzi w na- ny ojciec dorosłej, zamężnej szym kraju sporo. Około pół- córki: „Jestem ojcem siedmior tora miliona. Oto znów prasa ga dzieci. Żyję z pracy rąk, doniosła o dalszym wzroście Dałem dzieciom średnią szko spożycia alkoholu — o 7 proc. łę i zawód, żeby mogły żyć. w r. 1965 w porównaniu z ro- Kocbam je dziś, kiedy są do- kiem 1964. W ub. roku wypi- rosłe, i przeboleć nie mogę, że to alkoholu za 30 miliardów moja córka tak się męczy... A złotych. Pije się przy każdej w dodatku te niewinne wnuki tak cierpią..." Córka Czytelnika, nauczycielka, wyszła za mąż za czło wieka z wyższym wykształcę wypłacie w mieście. Przy każ dej transakcji na wsi. Z okazji — i bez okazji. — Tylko wódka jest w każdej z takich spraw jedynym Dwa kirur «t> tn Manie r ^ kserskie pomiędzy gwardzista ciężko, by pogodzić pracę w rni Gdańska i Koszalina ,odległej od miejsca ram eszka niem rolniczym. Niestety, choć źródłem pijackich ekscesów w domu są maleńkie dzieci, stwierdza wiceprezes Sądu choć młoda kobieta pracuje ciężko, by pogodzić pracę w kazuje się nieskuteczna, jest narzędziem nie wykorzystanym. Statystyki odnotowują co prawda znaczny wzrost licz by skazanych za znęcanie się po pijanemu nad rodziną (4.178 przypadków w 1959 roku, 7.314 w r. 1963), lecz w dalszym cią gu zaledwie znikomy odsetek spraw trafia do sądów. Najczęściej też zgłaszającymi prze stępstwo są bynajmniej nie sa me pokrzywdzone — żony, lecz sąsiedzi, rodzina, przypadkowi świadkowie pijackich awan tur. A żony korzystają zazwy czaj z przysługującego im pra wa odmowy zeznań, wycofują oskarżenie. Wierzą zapewnieniom, że mąż od jutra już się zmieni, że wszystko będzie inaczej, obawiają się, że speł- zaspokoić potrzeb mieszkań ców Koszalina i Słupska. Repertuar nie zawsze jest właś- kończylo się zwycięstwem goś ci 12:8. Najładniejszą walkę dnia stoczył Piwoński (Kosza lin) w wadze koguciej, wy- Kazimiera Stępniewska. * We współzawodnictwie ro~ ciwy. Często brak aktualnej botników pegeerów wyróżni-kroniki filmowej. Kierowni- u ^ m. fn. jan Sikora, czoło rrrĄ„nn. „ ct.wa kin rzadko wiedzą, jaki yyy oWczarz, który plan ho- z przeciwnikiem wy film będzie wyświetlany. W dowli owiec, jagniąt i zbioru so*° na Vv.nk.ty. Koszalinie wisiał kilka tygod wełny wykonał przeciętnie to ni afisz, zapowiadający film J25 proc. oraz Antoni Owcza Zespół zaroodowy Teatru „Miasto nieujarzmione", któ- rek, który ońągnął dobre wy Miejskiego w Koszalinie, któ ry dopiero teraz przysłano. niki to stosowaniu radzieckiej ry w dużym stopniu zaspoka -¥■ metody zimnego wychowu cie jał potrzeby mieszkańców, z Robotnicy portowi Zarządu ląt oraz podniósł mleczność braku dostatecznych dotacji Małych Portów w Ustce i Dar krów do 3.875 litrów rocznie dawnego, Zarządu Miejskiego łowię odnoszą sukcesy. W Ust przeciętnie od jednej krowy, rozpadł się w ubiegłym roku. ce, ze statku szwedzkiego Przyjeżdżający raz na kilka m/s „Nossan" rozładowano w Coraz więcej małorolnych miesięcy Państwowy Teatr ciągu 8 godzin 240 ton celu- i średniorolnych chłopów ma Polski ze Szczecina oraz ze- lozy. Zdziwiony kapitan stat- nifestacyjnie, grupowo, z tran społy artystyczne nie zastą- fru stwierdził, że towar ten la sparentami realizuje plany pią stałego zespołu teatralne- dowano► w Szwecji 5 dni. W dostaw i odstawia nadwyżki go, Darłowie załadowano statek zbożowe. Pierwszym powia- Oprać. MAR nia szkole i obowiązki domowe, choć sama jest osobą wątłego zdrowia — mąż nie tylko nie stara się jej przyjść z pomocą, ale burzy spokój rodzinny pijackimi awanturami. Jego nocnym powrotom do do mu i coraz częstszym przypad k«m zaglądania do kieliszka sprzyja praca, w której okazji do wypicia nie brakuje. Pisze sąsiad dobrze sytuo- •;vT^ TV Ti JT yYl,viri!;IJJ #V.; ;|\/|$•• wanej rodziny z miasta powia Wojewódzkiego w Koszalinie Słupskie czyli swoje (Dokończenie ze str. 5) Zorro. Gdy trzeba pójdzie do starszych, zachęci do pracy— Przyjemny postępek brygady. Wysoki numer legitymacji. Te obserwacje mają pewien wspólny mianownik. Mnie u-przytomniły, że za cienką warstwą czynów społecznych kryje się praca sięgająca do samej świadomości ludzkiej. By gest zmienił się w nawyk i coraz mniej było postaw: „albo to moje?" Postaw obserwowanych jeszcze w Słupsku, bardzo niebezpiecznych w skomplikowanym organizmie miejskim. Historia pozostawiła Słupsko wi bogatą, polską tradycję. Na tura też go hojnie obdarzyła. Architektura dodaje miastu u-roku. Świadomość, że jest się przemysłowym zagłębiem województwa i największym jego miastem, też nie są bez znaczenia. Ale dla dewizy często powtarzanej: „Nic co słupskie nie jest nam obce" najważniej sze są sprawy, o których stara liśmy się tutaj opowiedzieć. W tej dewizie — utwierdzano mnie — nie ma nic małostko wego i nic z partykularyzmu. I nie ma — dodajmy żartem — znaczenia to, że w Słupsku nie istnieje ulica Koszalińska a w Koszalinie —■ Słupska. Słupszczanie zapraszają na „Dni Słupska", obiecują poka zać wiele w parku wypoczynku nad Słupią. Cieszą się z budo wanej „kliniki autobusów", fa bryki obuwia i fabryki sprzętu okrętowego. TADEUSZ KWAŚNIEWSKI P. S. Niezbyt wysoko ceniony jest w twórczości dziennikarskiej gatunek zwany pane girykiem. Wcale się nie wyrze kam. Spisałem go dla Słupska z pełną świadomością. CO KTO LUBI- Specjalny medal ta ofiarność tt- stanowić powinien Zwitek Mło dzieży Socjalistycznej dla pewne go aktywisty z Opola. Wystąpił on jak donosi „Trybuna Opolska", na ostatnim Plenum Zarządu Woje w^dzldego ZMS * kategorycznym żą (laniem zw&lozcała _ ttcsftjr— ne Sopockie molo zimą. Pot. AR towego: „Mieszkanie w nowym bloku, ładne meble, radio, pralka, odkurzacz. Dwoje ślicznych, mądrych dzieci w wieku 6 i 7 lat. On — dobrze zarabiający elektryk. Ona — J. Pohorski, zapytany, co uwa ża za rzeczywistą przyczynę konfliktów rodzinnych, o których piszą nasi Czytelnicy, a także, co doradzałby autorom listów zrobić, by sytuację w pracownica umysłowa. Wydaje rodzinach choć trochę po- się, że niczego im nie powinno prawi£ — Dysponujemy prze zabraknąć... A przeciez od 7 wachlarzem środ- wysłuchuje be- j^ów — ocj ieczenia alkoholika stialskich występów Karola poczynając, na skierowaniu G. wobec zony, awantur urzą SpraWy na drogę postępowa- dzanych po pijanemu. Zawia- nja karnego przeciw pijako- damiając redakcję o tej spra- wj — awanturnikowi oraz roz wie mam na uwadze przede WO(jz}e — kończąc. Jedyna ra wszystkim dobro dzieci owe- w takim przypadku — to go małżeństwa — a także innych dzieci z naszego bloku, z przerażeniem przysłuchujących^ się odgłosom „życia rodzinnego" Karola G..." Pisze kilkunastoletnia córka — w obronie matki i rodzeństwa: „Nie tego znieść, postępowanie konsekwentnej nie wycofywanie raz złożonej skargi, podejmowanie odważnych, nie połowicznych decyzji. Podobnie widzą ten problem znany koszaliński lekarz-psy-mogę już dłużej chiatra, Henryk Semmler oraz dlaczego mamy działacz Społecznego Komite- E. się tak męczyć, czy my też nie tu Przeciwalkoholowego, możemy żyć w jakimś spoko- Załuska. ju, jak inne moje koleżanki. — Leczenie — dobrowolne Jak można to znosić, zeby oj- ju^ przymusowe — mówi dr czym ciągle mamę przy nas Semmler — to krok, do które wyzywał od najgorszych, prze go zachęcam nie tylko jako le ciez ona więcej pracuje, jak karŁ Sam fakt skierowania on. Gdy dzieci odezwą się do odpowiedniego sygnału do kornego grzecznie, 231-32 je bije misjj społeczno - lekarskiej, i wygania z domw. Mama - jaka istnieje przy każdym wy coz mama może, bije ją także, dziale zdrowia> samo podjęcie gdy nas nie ma w domu. Mój starszy brat też stał się prawie pijakiem, ponieważ żeby żyć dobrze z ojczymem — pije z nim. Najgorzej cierpi średnia siostra, która dojeżdża do szkoły. Całymi nocami przez taką komisję postępowa nia, rozmowa z „delikwentem" — już niejednokrotnie okazują się skuteczne. Jeśli te go rodzaju presja „wychowaw cza" nie pomaga — pozostaje leczenie przymusowe, po- me spi, rano jedzie do szkoły stępowanie karne, rozwód. W z lękiem, z nie odrobioną lek- każdym razie — nie należy cją, głodna, wraca ze szkoły spraWy pozostawiać własnemu znow z lękiem, ze będzie awan biegowi tura. Koleżanki znają naszą m . . sytuację, gdy im opowiadam Tow- Załuska zwraca uwa- — płaczą razem ze mną..." ^ na ogromne możliwości wy _ . , _ 7 . , chowawcze srodowisk w miej ^Dramatyczne listy. Tak właś scach zamieszkania, w zakła- me wygląda życie rodzinne lu dach pracy> gdzie przecież moż dzi, którzy piją więcej, niż czę sto^. .POLSKA 1000- F, f L A -..s T Do obchodów TysfąćJećfa Państwa Polskiego włączył się również Polski Związek Filatelistów, który w paździer WYMIANA ZAGRANICZNA' Austria upamiętniła 60. rocz niku br. organizuje wielką ^ nicę przyznania nagrody No- wystawę filatelistyczną pn. lum styl. » bardzo popu ^ gercje von Suttnerowi wy „Polska 1000". Na wystawie ^ * rozwinięta za granicą, dan-em znac./ka , jego podo_ zgromadzone zostaną najlep- zdobywa tez sobie coraz wię- bizną^ sze zbiory z całego świata, po ceJ sympatyków w Polsce I w*DaniI nkazały ^ dwa święcone maczkom polskim. w naszym województwie zbie- jmaC2:k| z dopłatą na rzecz Zapowiedziane są kolekcje ractwo etykiet zapałczanych Czerwoncgo KrzJża< Znacxki zbieraczy z Australii, USA, pasjonuje coraz więcej ludzi przedstawiaj t oficjalne Kanady, Wielkiej Brytanii, Filumemsci prowadzą także lbole; gerwony Krzyż, Związku Radzieckiego, Włoch, wymianę ze zbieraczami zagra J zachodzącym Słońcem Spodziewany jest również mcznymi Ostatnio Oddział przyjazd wielu zbieraczy za- Dl» uczczenia 50. rocznicy założenia Pocztowej Kasy Osz Wojewódzki PZF w Koszali- 1 Czerwony Półksiężyc orzz granicznych. Celem sprawnego ^ho^ac" bzykach. i w pol- ?™=r»nc0?s pr^s „y komitet organizacyjny, na korespondencję z naszyrm fila łij którego czele stanął wybitny men.s amu Reflektującym na w 0recJI uklMly polski filatelista, prof. Anto- W mi-riy OW Poi s'1' dwa okolicznościowe znacz ni ^ktWsS Aleksy"CeflT So^zSu ^FiS^liSw " « f arbonką i książeczką wystawy został Aleksy Celle. J ^ pocztowa 17 oszczędnościową Koło młodzieżowe PZF przy W Island» wSieJ,do.^ II ETAP MARATONU 66 WDK w Koszalinie dysponuje fuK! paczek przedstawiający nazwiskami młodych fUateli- [e * wrstr"J"I"l°ZJZ no W pierwszym etapie ogólno st6w radzieckich, pragnących Portugalia wydała s ię: p polskiego konkursu filateli- nawiązać wymianę filateli- stycznego dla młodzieży „Ma- styczną z ucTjniami koszaliń- Vincentea, p rw eg rótoo 6(T wzięło udział 35 kół skich szkół. Cotygodniowe ze- portugalskiego dramaturga, młodzieżowych naszego woje brania koła odbywają się w Znaczki ilustrowane są p wództwa. II etap Maratonu 06 każdą sobotę, od godz, 18 w ci^ni 1 dramatów, odbędzie się 27 lutego br. w Wojewódzkim Domu Kultury. Z okazji Dnia Znaczka Cze- "e "OWINK! ZAGRANICZNE się pokaz znaczka, zorganizo W Albanii wydano 6-znact rego rysunek symbolizuje 46. wany praes rrrffVyr>lgT Koło kow^ serię poświęconą kwia- rocznicę pierwszego oaeskiego na by spróbować wpłynąć na zbyt często zaglądającego do kieliszka ojca rodziny, doradzić żonie, by skorzystała z art. 20 ustawy przeciwalkoho lowej i wystąpiła do sądu o wypłacanie jej zarobków męża, zmusić go do poprawnego zachowania się — nie tylko w czasie godzin pracy... Tym radora i opiniom nie sposób odmówić racji. Mamy rzeczywiście możliwości zwal-czania, i to skutecznego zwal czania chuligaństwa rodzinnego, skutecznego przeciwdziała nia jego przyczynom — alkoholizmowi. Ustawa antyalkoho Iowa obowiązuje od 10 grudnia 1959 r. (w swej obecnej postaci, bo poprzednia nosiła datę 27 kwietnia 1956 r.). Są w niej artykuły chroniące interes rodzinny przed skutkami pijaństwa. Działają u nas poradnie przeciwalkoholowe, komisje społeczno-lekarskie, organizacje społeczne, powołane do zapobiegania szerzeniu się plagi alkoholizmu. Wydawałoby się, że istnieje już właściwie cały system walki z tą plagą społeczną, w którym je dynym słabym punktem, jest, jak dotąd, niedostateczna licz ba miejsc w zakładach zamkniętych przymusowego lecze nia alkoholików (w planach na najbliższe lata mamy otwar cie takiego zakładu w naszym województwie). Mimo wszystko jednak, sprawa wcale nie jest prosta... Ochrona prawna — nawet przy maksimum wysiłków ze strony aparatu wymiaru spra ni rzucone po pijanemu groźby, sądzą, że same nie wyżywią licznej rodziny, że lepszy mąż-pijak, niż żaden. Również w leczeniu alkoho lików nie brak przeszkód i trudności. Są to — wspomnia ne już kłopoty z miejscami w zakładach lecznictwa zamknię tego, trudność doprowadzenia do końca rozpoczętej kuracji, jeśli alkoholik uchyla się od leczenia w przychodni, letar-giczny sen niektórych komisji społeczno-lekarskich, opartych przecież, jak wskazuje nazwa, m. in. na aktywie społecznym. I trudność chyba podstawo wa: sprawa atmosfery. Nie tylko wokół problemu pijaństwa. Także wokół konkretne go pijaka. Szokujące postawy solidarności, pobłażliwości —• zamiast ostrego potępienia. Zacytuję raz jeszcze listy Czytelników, które stały się punktem wyjścia do tych roz ważań: Oto sąsiad, donoszący o martyrologii kobiety, zamieszkującej w tym samym budynku pisze: „Przed dwoma laty zajął się tą sprawą miejscowy opiekun społeczny... Otrzymał za to upomnienie z wpisaniem do akt. Od tego czasu nie awansował, nie o-trzymuje nagród..." Bo wtrącił się w „prywatne sprawy". Bo „życie rodzinne" — rzecz święta. Tylko — dla kogo? I głos dziewczyny, upomina jącej się o prawa rodziny — wbrew opinii, wbrew obyczajowi środowiska, w którym pracuje jej ojczym: „W zakła dzie tym piją podczas pracy. Kto nie chce pić, jest wyśmie wany i pokrzywdzony na zarobkach. Mama zwracała się z prośbą do majstra, żeby wpłynął na ojczyma. Owszem, ojczym zgodził się, żeby mama pobierała zarobki. Ale kie dy mama 2 razy poszła po pie niądze — sam majster z innymi pracownikami wyśmiewali ojczyma, no i dalsze zarobki były nadal wypłacane ojczymowi i przepijane w zakładzie.-" * A' więc — pesymizm? Bezradność? Nie. Ale nieustannie rozbrzmiewające SOS. Ratujcie ludzi. Ratujcie rodziny. Ratuj cie dzieci. Wszystkie środki są dobre. Jeśli będą stosowane. Stąd adres tego artykułu: do organizacji partyjnych. Or ganizacji społecznych. Kierów nictw zakładów. Do wszystkich. Bo to, że wszyscy jesteś my odpowiedzialni za los wzy wających rozjpaczliwie pomocy rodzin alkoholików — nie o-znacza wcale, że nikt nie jest odpowiedzialny. Sprawa jest wciąż otwarta. Alarm trwa. ZOFIA BAN ASI AK Podsłuchane POLSKIE WYCIECZKI Ob zwiedzają krakowlaey w sw© im mieście? Wawel i Smoczą Ja mę znają od dzieciństwa, nic więc dziwnego, że sięgać muszą do bat dziej egzotycznych obiektów, „Gazeta Krakowska" zachęca w dniu 17 lutego do udziału w zorganizo wanej przez Wydział Oświaty Do mu Kulttiry wycieczce do... Kra kowskicfa Zakładów Przemysłu Spirytusowego. Zbiórka przed za Str. 7i Przed zjazdem KTSK |& >i ..* sV s *V ,^P • * v'' || \ N -' i Fot. A. Maślankiewlc* MOTTO: „Trzeba we wszystkim organizacji, nawet w kulturze i sztuce". Przyznaję, zostałam sprowokowana do dyskusji, o której jtu się w Koszalinie mówi dwojako: „nareszcie dyskusja" i „znowu dyskusja". Będę się upierać przy pierwszym sfor mulowaniu. Nareszcie dyskusja poświęcona społecznemu działaniu w dziedzinie kultury. Mam nadzieję, że zbytnio nie uprościłam wypowiedzi redaktora Zdzisława Pisia, który i temu problemowi poświęcił swój artykuł „Jest (Towarzystwo) czy nie ma?" bfleuszowym koncercie było kilku rzeczywistych jej organizatorów, ale na spotkanie po koncercie zaproszono tylko trzech: Józefa Hoka. Stefana Kamprowskiego i Leona Szostaka. Był też major Władysław Balicki, który ma także niemałe zasługi z czasów organizowania pierwszej, zawo dowej placówki muzycznej w naszym mieście. Nie znalazł się jednak nikt z władz kieru Wiem jednak, że jeżeli nie ma określonej polityki w dziedzinie kultury, tam zaczyna się pustka. Pustką rozporządzać nie chcemy. Obowiązuje mecenat państwa w dziedzinie kultury, a*e tenże mecenat na kłada na władze nie tylko obo wiązek opieki i pomocy, ale także odpowiedzial- ność. A odpowiedzialność wzrosła wraz z decentralizacją. Dlatego pewnie tak aktu- Towarzystwo jest, bo są na wet (albo i będą) widoczne skutki jego działania, co zresz tą obszernie i fideistycznie uza sadnia red. Stefania Zajkow-ska. Zainteresował mnie w tej dyskusji problem chyba zasad niczy dla naszego województwa, chociaż potraktowany nie co pobieżnie przez oboje dy- Zapomniane słowo: raz? Są, a nawet mogą się nie jących kulturą, który by tym alnie brzmią słowa Kaliguli kiedy wylegitymować znacz- ludziom powiedział jedno sło w sztuce Camusa: „Trzeba we skutantów, problem działalno kiem i imiennym dokumen- wo: dziękujemy! A przecież wszystkim organizacji, nawet ści społecznej. A właściwie tem zasłużonego działacza kul jesteśmy u nich zadłużeni na w kulturze i sztuce". czy tury. Skąd więc ta teza zabar to jedno słowo. Za ich inicjaty Tvmr7aspm w naszym woie wioną ciemnym kolorem? wę, za ich społeczną postawę, ' y J Twierdzę, że gubi nas często zrozumienie potrzeb tego wo-brak uznania dla działaczy jewództwa, za działalność po-społecznych. Zawodna pamięć za pracą zawodową, bez wy-wykreśla ich nazwiska, a oni nagrodzenia, za niedospane no sformułuję to inaczej istnieją w naszym województwie warunki do społecznego działania. Wyłuszczę rzecz dokładniej. Po prawie czternastu latach . . , , , . , ... nie biernej obserwacji ale sami> zniechęceni bo doswiad ce, albo i przespane — jak to pracy, mam prawo dzisiaj stwierdzić, że zarówno w na szym mieście, jak również w województwie, nie zdołano wytworzyć ani warunków, ani atmosfery do społecznej dzia- czeni, odsuwają się od wszel- bywało w przypadku pana kiej pracy. I dlatego nie dzi- Kamprowskiego i innych do- wię się, że red. Z. Piś pisze nie jeżdżających — na dworcach bez goryczy, że „Skończyły się kolejowych. Ci ludzie, podob- czasy pionierów, nie dospa- nie jak i pozostali członkowie nych nocy, brudnych, pomię- łalności. Czy znaczy to, że nie tych koszul. Pozwolę sobie przypomnieć przykład z niedalekiej przeszłości. Obchodziliśmy dziesię ciolecie działalności Koszaliń- było u nas ludzi podejmujących się społecznych zadań? Skądże, przecież w latach mi nionych społecznikom zawdzięczamy podwaliny instytucji kulturalnych w naszym skiej Orkiestry Symfonicznej. województwie. Nie ma ich te- Nie wszyscy wiedzą, że na ju ny°h nocr brzmis» nazbyt ideaii- wództwie zbyt rzadko się o tym pamięta. Przykłady? _ Pro szę bardzo. Najdłużej działające, aktywne stowarzyszenie, to wałecki Klub Inteligencji „Na przełaj". Jakaż była zasłu ga władz administracyjnych w utrzymaniu działalności tego klubu? Żadna. W pięciolecie jego istnienia i działania przedstawiciele władz wojewódzkich wręczyli klubowi płyty i — o ile pamiętam — pięć tysięcy złotych. To wszyst ko. Może i tak wiele? Nie wiem. Zagubiłam, jak się okazuje, kryteria oceny. Historia zresztą się powtarza. Jest w Koszalinie jeszcze ś*tVcznie" c'hociaż z takiego pionier jedno towarzystwo, na które w tej chwili można ogłosić ówczesnej orkiestry symfonicznej, nie robili niczego dla uznania. Doczekali się jubileuszu placówki, która powstała także dzięki ich społecznej po stawie. W tym kotekście wszelkie słowa o czasach pionierów i nie dospa- SŁYSZĘ, że w pewnych dziedzinach Koszalińskie Towarzystwo Spo łeczno-Kulturalne ma spory dorobek. To do brze. Czy te efekty można by było osiągnąć bez udziału KTSK? Nie wątpię, że ,osobowość prawna (czyt.: budżet) czyni u nas rzeczy niewy konalne wykonalnymi. Laik może się co prawda zdumiewać, iż po to aby wydać pieniądze na pożyteczny cel, należy aż powoływać wielką instytucję z plenum, prezydium i biurem dyrektorskim, ale laik nie rozumie skomplikowa • nej machiny organizowania i finansowania kultury. Więc za łóżmy, że bez udziału KTSK nie byłoby pleneru w Osie-kach, ośrodka badań naukowych, sesji publicznych, wielu cennych wydawnictw itd. Prze cież jednak nie o to, a w każdym razie nie tylko o to cho- dziło założycielom Towarzy- trochę zmęczony pracą zawo-stwa. Dlaczego te paragrafy dową i zleconą i szuka wy po statutu, które mówią o „ożywieniu kulturalnym regionu" pozostały jak dotąd, martwą literą? Towarzystwo nie narodziło się z masowego ruchu; pow- cach. Ponadto władza zakła- je odpowiedź, która nawet w od czynników bardziej złożo-da po cichu, ze obywatel łak- najlepszym przypadku rozcza nych, niż wyobrażają sobie nie rozrywek typu klubowego, rowuje go. Pytanie bowiem zazwyczaj nasi wychowawcy, garnie się do pracy społecznej, dotyczy formy. Innymi sło Tak więc, jak sądzę, owe węż szuka emocjonalnych i intelek wy: czy KTSK jest w stanie sze środowiska", którym tualnych wrażeń, ^ pasjonuje zaproponować nowe formy roz KTSK mogłoby stworzyć ramy się dyskusjami o filmie^ i lite rywki kulturalnej? Nowe, to organizacyjne kulturalnego raturze ornz interesuje się znaczy takie, którymi nie dy— „wyżvcia się" na wyższvm po swoim regionem. Jeśli tak nie sponują domy kultury, ogni- ziomie, bez trudu znajdują jest, władza ma nadzieję do ska plastyczne i muzyczne, ze swoje miejsce w szeregach tego dopi owadzie. Aby ów pro społy artystyczne, wreszcie liczniejszych niżby się zdawa ces dojrzewania przyspieszyć, dziesiątek innych zrzeszeń i ło związków i towarzystw. Nie trzeba chyba dodawać, że ci, którym nie wystarcza bierne „konsumowanie", a więc najmniej liczna grupa działaczy, naukowców, twórców i hobbystów swojego regionu musiałaby w ramach KTSK ograniczać się niemal wyłącznie do kultywowania własnych, indywidualnych, czę sto pożytecznych społecznie zamiłowań. towarzystw. Nie łudźmy się, Tutaj wchodzimy już w te-że nowe formy rozrywek (w ren działalności KTSK, którą rozszerzonym znaczeniu tego trudno nazwać masową. Ponie słowa) niedrogich i dostępnych waż zaś ta wypowiedź miała szerokiemu gronu można wy- dotyczyć jedynie ewentualne- Zamierzenia zbyt ambitne władza powołuje do życia nowe towarzystwo. Tymczasem obywatel jest stało jako rezultat czyjejś droga przemycania „wyż koncepcji. Nie ma w tym nic szych" wartości kulturalnych, złego. Ludzie, którzy powoła- Skutek forsowania przez insty li je do życia musieli wycho- tucje wychowawcze bardziej dzić z dwu założeń: że są u wzniosłych ideałów jest jedy- nas niezaspokojone potrzeby nje taki, że obywatel kupując kulturalne, i że Towarzystwo może te potrzeby przynajmniej w części zaspokoić. Tutaj postawiłbym pytanie: komu było potrzebne KTSK? czynku. Szuka lekkiej, odprę myśleć na poczekaniu. Ile ta- go rozwoju Towarzystwa w żającej nerwy rozrywki i o- kich form „wynaleziono" w terenie, czas zebrać wnioski, czekuje jej od ilustrowanych ciągu dwudziestu lat u nas, Zarówno z powyższych uwag magazynów, kina i telewizji, w kraju, ile za granicą? Czy jak i dwuletniej działalności W tym też nie ma nic złego. KTSK może liczyć na tego ty KTSK wynika, iż przy powsta Sądzę nawet, iż jest to jedyna pu inwencję swoich działaczy? niu założyło ono sobie pro- A jeśli nowe towarzystwo, gram zbyt ambitny. Dotyczy skromnie rezygnując z nowa- to zwłaszcza tych sformuło- torstwa, zacznie powielać sta- wań statutu, które mówią o re pomysły, czyż nie stanie się pracy kulturalnej w skali ma po prostu dublerem działają- sowej. Sformułowania takie cych już instytucji? Stanie były podyktowane niewątpli- i oglądając się, to pewne. Czy to źle? Źle wie troską władz o ożywie- Ruch kulturalny służy inte bardzo nie należy Magazyn Polski „Kobrę" poczucia na prawdziwą masowość w bić opłacani działalności KTSK doznaje niejasnego z dwu powodów: jeśli społecz nie życia kulturalnego na pro ia... winy. Tak więc, nicy robią to, co powinni ro- wincji, jednakże — jak się przez państwo wydaje — są także świadec- liczyć za instruktorzy i urzędnicy, ci o- twem istnienia pewnych sza- statni przestają robić cokol- blonów myślowych, nie zdają Ale nie przesądzajmy z gó- wiek, a to jest zwykłe marno cych egzaminu w zetknięciu ry niczego. Przecież nie cho- trawstwo grosza, po drugie z rzeczywistością. Sądzę więc, resom trzech grup: „szarych" obywateli, twórców, do których zaliczyłbym tu umownie ^zi o masowość w takiej ska- zaś nie ma powodu aby wie- iż najbliższy walny zjazd po również działaczy społecznych -■ — - - - - - - - - J . li. W każdym mieście znaj- rzyć, że społecznikom uda się winien poddać rewizji owe oraz władzy. Foniewaz koncep ^zie się spora grupa o nieco to, co nie udaje się od kilku- szablony i przyjąć program cja narodziła się „u gory , bardziej wybrednych gustach, nastu lat „fachowcom" od kul uboższy wprawdzie o „działał przyjrzyjmy _ się obowiązują- ponadto z nudów przychodzą tury. Nuda i jałowość życia ność masową", wzbogacający cym tutaj opiniom, Stosunek j na takie imprezy, które im kulturalnego miasteczek wyni jednakże te zamierzenia, w każdej władzy do obywateli wcaje nje odpowiadają. Na ra ka, moim zdaniem, nie z bra- których KTSK ma osiągnię- przypomina trochę postawę zje nje mówię o tych, którzy ku instytucji czy stowarzyszeń, cia, i w tych dziedzinach, w troskliwego ojca dorastającej „działają" w kulturze, bo ich a z małei atrakcyjności uświp którvch ofiarnv. snołeo7.nv »k- panienki, który gotów jest po potrzeby ~ nosić koszty herbatek i pod wie rodzaju. Otóż taki bardziej wy czorków, by.e tylko cór.ca nie brednv konsument dóbr kultu wałęsała się wieczorami po uli rainych pyta na wstępie: „Co w kulturze, bo ich a z małej atrakcyjności uświę których ofiarny, społeczny ak są całkiem innego conych, uznanych za „godzi- tyw czuje się naprawdę po-we" form spędzania wolnego trzebny. czasu, co wiąże się ściśle z gu stami potencjalnych konsumen1 JEYGMTJNT ZELWAN Dyskusja TRWA Opublikowaliśmy już siedem wypowiedzi w dyskusji przed II Zjazdem KTSK. Łamy gazety są w dalszym clą-8TU otwarte dla wszystkich, którzy chcieliby zgłosić swoje uwagi 1 proposycje. Liczy my przede wszystkim na dzia. łączy x terenu. Chętnie powitalibyśmy uczestników dysku sji ze Słupska, Wałcza — tych miast, w których istnieją oddziały KTSK, a także innych, w których KTSK mogłoby znaleźć neroklę i pożyteczne pole oferuje mi KTSK?" I otrzymu tów kultury. Gusta zaś zależą Koszalin stwa, ze społecznych poczynań powst?ły w naszym województwie orkiestra symfoniczna, teatr; w takich warunkach rozwijało się środowisko plastyków. Z żalem wyczytałam ostatnio, że minister kultury i sztu ki, tow. Lucjan Motyka, był w Zielonej Górze na jubileuszu tamtejszego środowiska plastycznego. Ale ten żal, po chwili refleksji, ustąpił cichej radości. Dobrze się stało, że minister nie był obecny na przetarg. Koszalińskie Towarzystwo Muzyczne im. H. Wie niawskiego. Towarzystwo dzia ła trzeci rok. Ma na koncie wiele znakomitych imprez mu zycznych, jak i sporo niezbyt szczęśliwych posunięć. Towarzystwo działa dotąd bez jakiejkolwiek dotacji. Mówiło się bowiem, że pomocy można udzielić dopiero wtedy, kiedy stowarzyszenie będzie mogło wykazać się jakąś działalnością. W rezultacie, aby organi- owym żałosnym obrządku ju- ^ować koncerty kameralne w bileuszowym w Koszalinie, Koszalinie i województwie, gdzie nie tylko nie pomyślano aby rozpocząć audycje muzycz o skromnych choćby nagro- ne w szkołach, aby sprowadzić dach, ale nawet imiennych pi na koncert chór Stuligrosza semkąch, w których byłoby _ zarabiało na imprezach po napisane, że „panu takiemu a pularnych, częstokroć bardzo takiemu dziękujemy za wkład niewysokich lotów. Podobno pracy w rozwój i upowszech- pius i minus daje minus. Dla- nienie kultury plastycznej w tego to Koszalińskie Towarzy naszym województwie". Niestety, w obu omawianych przy padkach zaważył brak kultury w dziedzinie kultury. A mo że nieumiejętność przewidywania? Brak polityki? Bo prze cież dziesięć lat — to czasy nie tak bardzo odlegle, aby wy mazywały z pamięci wartościowe poczynania. Dlaczego więc urażamy ludzi, dlaczego zniechęcamy ich do społecznej działalności? Dlaczego zapominamy o obowiązku tworzenia tutaj, na Ziemi Koszalińskiej, naszej własnej trądy cji? A ery to ważne? CÓ2 to Jest tra dycjaT Przypomnę, te tradycja, czyli przekazywanie, znaczy przechowywanie i ustne przekazywanie wiadomości, przekonań i zwyczajów z pokolenia w pokolenie. Zna czy to także obyczaj, porządek, zasady postępowania przechodzące z pokolenia w pokolenie. Na naszych terenach, na których go spodarzymy od dwudziesta lat, należałoby wreszcie określić w dziedzinie kultury dobre zwyczaje i zasady postępowania. Kiedyś mnie uczono — przy znaję, kończyłam studia w o-kresie „błędów i wypaczeń" — że jeżeli gdzieś nie ma nas, tam jest wróg. Daleka jestem od skrajnej interpretacji Nieznane Towarzystwo opracoioać konkretny plan pra cy. Nie chodzi o to, by KTSK spełniało bliżej niesprecyzowa ne posłannictwo kulturalne, ale przygotoioało chociażby ————— cykl ciekawych wykładów zro zumialych nie tylko dla spec-gromadzki jalistów ale i tziv. przecięt- y?ZYM JEST Towarzystwo? ^~Jak określił red. Z. Piś, jest to towarzystwo stwarzają ce platformę do jednoczenia wysiłków i skripienia sił naj- aktywniej szych mieszkaiiców mmmm—— koszalińskich miast i wsi, działaczy społecznych i kultu nizacja, do tego działająca nie odwiedzą jakiś rainych. legalnie. dom kultury i porozmawiają nych słuchaczy. Każdą preiek Red. Piś zastanawiał się też, Z drugiej strony śmiem z rolnikami, co oni, chłopi, cję można przecież uzupełnić dlaczego najaktywniejszych, twierdzić (wykazała to w czę chcieliby wiedzieć o kulturze filmami, o które podobno wca I słusznie wypowiedział się, że ści red. Zajkowska) że KTSK i jej rozwoju. Ludzie czekają le nie jest tak trudno (Filmos) KTSK stawia zbyt na ,,pcio- zrobiło dużo. Niestety, nie po na Towarzystwo. Chodzi mi też o to, żeby niaków", chociaż powstaje py trafiło tego wszystkiego poka Pozostaje problem: KTSK działalność kulturalna nie by tanie — na jakich pewnia- zać. Podobnie jest zresztą z in masowe czy nie? Ja tylko „załatuńeniem", ale ków. Jeżeli są to rzeczywiś- nymi organizacjami. Nie popa Tam gdzie istnieje maso- żeby w jej wyniku kształtowa cie „pewniacy", ci najaktyw- dajmy w przesadną skrom- wość, musi być „silna ręka" ły się poglądy i przekonania niejsi ludzie, z autorytetem, ność — trzeba pisać, propago kierująca masę jednym współ ludzi, żeby w ten sposób roz- to gdzie oni są? Zapytałem 15 wać swoją działalność. Dlacze nym torem. A do tego daleko, wijać proces myślenia i dzia- osób, czy wiedzą coś o KTSK. go stroni się od zakładów pra Nie znaczy to, że chcwłbym łania 10 społeczeństwie^ Tylko jedna osoba odpowie- cy, w których często brak ja- by powróciły czasy i praktyki działa, że słyszała o takim to- kichkolwiek form działalności minione, żeby na. silą ludziom HENRYK ŁĄDKOWSK1 warzystwie. Spotkałem się po kulturalnej? Dlaczego KTSK wpajać kulturę. LŁc*um Ogólnokształcący za tym ze zdaniem, te jest to jest tak daleko od szkół tred- W oparciu o poznane potrze Zlotowi* stwo Muzyczne zwróciło się o pomoc do władz kulturalnych miasta i województwa. Władze miasta — jak dotąd — nie zde klarowały się jeszcze oficjalnie. Władze wojewódzkie — już. Powiedziały — nie. Nie damy, nie mamy, nie przewidzieliśmy. Oto i przyczynek do społecznego działania. Dlatego to podpisuję się pod tym co napisał red. Z. Piś o ryzyku społecznego działania: „Ry zyko społecznego działania można podejmować tylko w atmosferze zrozumienia i poparcia dla tych wszystkich lu dzi, którzy chcą pracować". W Towarzystwie Muzycznym ludzie chcą pracować. Podobno nawet nie brak zrozumienia władz, tyle że poparcia do tąd nie widać, chociaż wzięli na siebie, społecznie, poważny odcinek pracy: upowszechnianie muzyki. Wydaje mi się, że społeczne działanie, to roślina wrażliwa i bez odpowiedniego klimatu, nie rozwinie się należycie. A ten klimat — nie ukrywajmy tutaj — to nie warunki cieplarni, ale mądra, przewidują ca, rozsądna polityka kultural na. Właściwie nie lubię tego określenia. Bo dla mnie kultu ra jest polityką. Powinna nią być. Jej częścią składową. Kul tura — jak wszędzie — tak i u nas służy określonej Idei, społeczeństwu. W naszych wa runkach powinna służyć kształtowaniu współczesnego człowieka, obywatela Polski Ludowej. Ale aby tak mogło być, kulturze potrzeba przede wszystkim dobrej organizacji i właściwej atmosfe ry. JADWIGA ŚLIPIffSKA PS. Aby słowo atmosfera nie zabrzmiało lak abstrakcja, pragnę posłużyć sie przykładam. W Koszalinie, po koncercie kameralnym (w salt WDK), na którym po rai pierwszy zaprezentowali się muzy cy Koszalińskiej Orkiestry Symfonicznej, ktoś, kto niezbyt długo tu mieszka, zapytał, dlaczego nie ma nikogo z władz. Nie uiziia lam odpowiedzieć. Widziałam natomiast, jak dwóch przedstawicie 11 Wydziału Kultury Pre*. MRN wychodziło tut przed koncertem z kawiarni WDK. Po lek wyjściu Imprezę rGUtpoęsętO. taatssMl G ŁOS Nr W (418(6 Oczami korespondentów wojennych W roczniku „Krasnoj Zwiezdy" z 1945 r. — centralnego organu Armii Radzieckiej znaleźliśmy nowe szczegóły z okresu wyzwolenia Ziemi Koszalińskiej. Są to doniesienia korespondentów wojennych akredytowanych przy I Froncie i II Froncie Białoruskim. Notowane na gorąco obrazki z jednej strony mają charakter dokumentalny, z drugiej pozwalają odtworzyć atmosferę historycznych dni — powrotu Pomorza Zachodniego do Macierzy. POSIADŁOSCI ERNESTA KLUEGELA z żoną i 17-letnią wnuczką, synem inwalidą wojennym, nóg i prawej ręki). ca z innej strony. c6w, ale nawet z narażeniem życia pomagali Polakom i Ro sjanom. Jeńcy francuscy opowiedzieli mi przebieg ostatnich dni i godzin przed wejściem wojsk radzieckich. Kiedy Kluegel dowiedział się, że blisko jest Armia Radziecka i że okrążyła już Piłę, wysłał na zwiad jedną z niemieckich dziewczyn w celu ły podstmą? obcokrajowcom truciznę, a nawet użyć broni. Plany hitlerowca — Prusaka zostały pokrzyżowane wej ściem do jego pokoju niedawnych niewolników Francuza Jeana i Rosjanki Nadii. Kluegel natychmiast otworzył do nich ogień z rewolweru. Na huk strzału robotnicy, obcokrajowcy, wtargnęli do pała- Armia Radziecka jest już w Polsce, w Niemczech. Wierzył i natomiast, że hitlerowcy dys- Będąc koło Wałcza zahaczy ponują siłami nadprzyrodzony łem o posiadłość Ernesta Klue mi. Zawsze i wszędzie stawiał gela. Pracowało tu 40 rosyj- za wzór siebie szczycąc się skich niewiast, 17 Polaków, 24 tym, iż potrafi dowodzić bata jeńców francuskich i 6 mło- lionem — jak mówił — hoło-dych Niemek z Berlina, stu- ty, składającej się z Rosjan, dentek szkoły baletowej. Stary Polaków, Francuzów, którzy Kluegel miał 86 lat. Mieszkał u niego pracowali. Na szlakach wyzwolenia Kluegel bił syna-kalekę za to, że ten opowiadał okropnoś który został ranny na wscho- ci o froncie wschodnim. Nie dzie w 1942 r. (nie miał obu dawał obiadu wnuczce, gdy opowiadała o grozie bombar- Nie będę opisywał w jakich dowań Hamburga. Pewnego jwarunkach pracowali tu cu- razu zbił staruszkę żonę za to, 'dzoziemcy, jak ich traktowa- że przewidując koniec III Rze no, o tym, że stary Prusak szy chciała wyjechać do Ba- zbudował specjalny karcer, warii. Nie miałem okazji o- gdzie sam zamykał swoich sobiście porozmawiać z tym niewolników za najmniejsze zajadłym Prusakiem i hitlerow przejawy sprzeciwu. Chcę spój cem. Kiedy przyjechałem do rzeć na tego Niemca-hitlerow jego posiadłości już nie żył. Rozmawiałem z Francuzami, Kluegel nie wierzył hitlerow którzy poinformowali mnie, że fckim komunikatom o sytuacji było wielu Niemców, którzy na froncie. Nie wierzył, że nie tylko dobrze, po ludzku Niemcy uciekają z Rosji, że odnosili się do obcokrajow- zorientowania się jak wygląda sytuacja na froncie. Dziewczy na szybko wróciła z wiadomo ścią, że jeszcze tego dnia wejdą Rosjanie. Starzec wezwał nadwornego fryzjera, który go ogolił. Następnie udał się do pokoju swej żony, która leżała chora. Wypił z nią kawę i zamienił kilka grzecznościowych zdati. Po dwóch godzinach żona zmarła. Lekarz — Francuz stwierdził, iż zgon na stąpił na skutek zatrucia. Syna poczęstował stary reńskim winem. I ten niedługo potem zmarł. Wieczorem wezwał wszystkie Niemki, które u nie go pracowały i oświadczył im, że należy pozbyć się wszystkich obcokrajowców i podpalić posiadłość. Niemki mia-. cu i obezwładnili fanatyka. Kilku Francuzów i Polaków odniosło rany od kul Niemca. Kluegel poniósł zasłużoną karę — został natychmiast po wieszony na drzewie przed pa łacem. I w tym momencie ja przyjechałem do majątku... (Ppłk P. Trojanowski, Kras-naja Zwiczda nr 58 z dn. 10 marca 1345 r.). MELDUNEK Z POLA WALKI Ppłk Siemionow późną nocą połączył się z dowódcą 3 batalionu, który zajmował po zycję na południowo-wschodnim odcinku pułku, na skraju lasu, na północny wschód od Kalisza Pomorskiego. r— Co słychać, Korszakow?, — Idą — padła odpowiedź. — Ile..? — Będzie chyba dziesięć a może i więcej. — Wzmóc obserwację. Podrzucę wam jak trzeba będzie kilka plutonów do pomocy. Zbliża się świt. Między drze wami przesuwały się zaprzęgi konne holując działa. Szybko za nimi dreptali żołnierze. Wol no z ciężkim ładunkiem — po suwały się wozy naładowane amunicją. Główne siły pułku zajmowały podstawę wyjściową do ataku. Z rozpoczęciem świtu miało rozpocząć się natarcie. Umilkła niemiecka artyleria. Zapanowała cisza. Gdzieś daleko, daleko odezwały się niemieckie baterie. W powietrzu dał się słyszeć wzmagający się świst pocisków. Nagle zaterkotał telefon. Rozmowy z dowódcą pułku żądali dowódcy dwóch batalionów. — Na mnie idzie 8 czołgów z gęstą tyralierą piechoty — mel dował z lewego skrzydła kpt. Korszakow. — Słyszę blisko huk silników. Nieprzyjaciel podciąga działa pancerne i prowadzi silny ogień artylerii na mój odcinek — krzyczał w słuchawce dowódca 1. batalionu mjr Szczerbina. O zbliżeniu się do naszych pozycji nieprzyjacielskich czoł gów meldował również dowód ca 3,batalionu zajmujący po-; zycje w SroćlEu ugrupowania pułku.. Po kilku dosłownie minutach na rozkaz dowódcy pułku artyleria radziecka zaczęła nawałę ogniową. Ogień jej był celny. Atak niemiecki osłabł. Część czołgów rozproszyła się. Stały się one dobrym celem dla naszych dział przeciwpancernych. Wiele wozów hitlerowskich przedarło się do naszych pozycji obronnych na skraju lasu. Żołnierze mieli niemało roboty z nimi prowa dząc celny ogień z rusznic przeciwpancernych. Tu i ówdzie wybuchły języki ognia, a potem duże płomienie palących się żelaznych kolosów. Po trzykroć Niemcy wznawia li natarcie rzucając wciąż nowe grupy czołgów i piechoty. Bez skutku. Las stanowiący dogodną pozycję w walkach o całą okolicę został w naszych rękach. Tak przeszedł cały dzień. Z nastaniem zmroku bataliony pułku wycofały się do tyłu, przekazując swoje pozycje nowym jednostkom. Panowała cisza, przerywana pojedynczymi wybuchami pocisków i strzałami karabinów maszynowych. Leśnymi duktami płynęła masa ludzi, sprzętu... Odbywało się luzo-wanie... (Ppłk H. Szwanków, Kras-naja Zwiezda" nr 70, s dnia 24 marca 1945 r.). Tłumaczył: T. GASZTOLD Prasa doniosła ostatnio o tragicznym wypadku w jednej z kopalń węgla w Zagłębiu Ruhry. Katastrofa zdarzyła się w pobliżu Duesseldorfu, w szybie kopalnianym na głębokości 700 metrów pod ziemią. W jej wyniku poniosło śmierć kilkunastu górników. Nie to tragiczne zdarzenie stało się jednak głównym powodem rozgłosu, jaki wokół spraw górnictwa węglowego panuje znów ostatnio w Niem czech zachodnich. Katastrofy zdarzają się w kopalniach na całym świecie, mimo postępu technicznego i coraz lepszego zabezpieczania pracy górników. Rozgłos wokół przemysłu węglowego ma w NRF znacznie szersze podłoże. Jego tłem jest długotrwały kryzys węglowy w Zagłębiu Ruhry, datujący się bodaj jeszcze od 1958 roku. Kryzys ten ostatnio znów ńę zaostrzył. Przypomnijmy, że rozpoczął on się na tle stale wzrastającej konkurencji dla węgla — paliw płynnych. Ekspansja tańszej i pod wieloma względami wygodniejszej w użyciu ropy naftowej na rynek za-'chodnioniemiecki •— zaczęła powodować redukcje górników, a następnie zamykanie poszczególnych kopalń. Odpo wiedzią na te fakty były protesty, manifestacje i demonstracje górników, z głośnym ich marszem na Bonn w 1959 roku. Nacisk górniczej akcji spowodował, że rząd podjął pewne kroki w celu złagodzenia objawów kryzysu. Nie na wiele to się jednak zdało. Kryzys bowiem ma cha rakter strukturalny. Toteż mi mo posunięć rządowych, wkrótce potem właściciele roz poczęli zamykanie kopalń. Pierwsza na „czarnej liście" znalazła się kopalnia „Prinz Regent", której trzy tysiące pracowników wyrzucono na bruk. Za nią poszły dalsze. W ciągu kilku następnych lat zamknięto 11 kopalń i skoma sowano 37 obiektów górniczych w 18 większych jednostek, co również pociągnęło za sobą liczne redukcje. Zamknię to też m. in. 6 fabryk brykietów i 9 koksoioni. To były początki. Proces ten trwa nieprzerwanie, a o-becnie kryzys znowu się zaostrza. Wprawdzie przed o-statnimi wyborami w NRF, kiedy głosy górnicze liczyły się bardzo i dużo ważyły na szalach wyborczych, obiecywano pracownikom kopalń ze wszystkich stron, że rząd, partie i pracodawcy uczynią wszystko, aby oprzeć się konkurencji ropy naftowej i u-trzymać wydobycie węgla i za trudnienie na dotychczasowym poziomie. Jednakże obecnie^ zapomniano o tych obietni- cach — rząd i związek producentów węgla zdecydowali się na obniżkę rocznego wydobycia o dalsze 15 min ton. W kolejce na „czarnej liście ustawiono do zamknięcia dalsze kopalnie. Znów zwięk szy się bezrobocie wśród górników. Widmo redukcji i zwią zanych z nią wielu kłopotów, często niedostatku, zawisło nad .wieloma rodzinami, zwłaszcza starszych górników, których zwalnia się zaicsze najpierw. Bezpośrednim powodem wzburzenia i protestów wśród górników jest zapowiedź zam knięcia w drugiej polowie roku wielkiej kopalni „Bismarck" w Gelsenkirchen, zatrudniającej 7,5 tysiąca pracowników. W środowiskach górniczych głośno mówi się o konieczności zdecydowanego oporu przeciw redukcjom i za mykaniu kopalń, padają głosy o konieczności wyjścia na uli ce w protestacyjnych pochodach (jeden z takich pochodów już się odbył w Gelsenkirchen). W świecie, gdzie rządzi kapitał, najważniejsze są jednak interesy właścicieli kopalń; one decydują — i dlatego można przewidywać dal sze zamykanie kopalń i reduk cję górników. „Cud gospodar czy" nie dla wszystkich jednakowo owocuje. X POLAN BYŁA pogodna, cicha, SZKLANA NIEDZIELA. Telewidzowie w całym kraju, zaszyci w wygodne fotele, oddawali się błogiemu TV-relaksowi. Fonia i wizja działały normalnie. Lecz nagle — bomba! TELEWIZYJNY KURIER WARSZAWSKI doniósł, że z bliżej nie wyjaśnionych powodów znikł z programu zapowiadanego przez prasę WIELOKROPEK! Zaskoczenie! Konsternacja! Spiker dwoi się i troi łatając lukę w programie muzyką i fil mami animowanymi, a tymczasem w studio — wre! Jak to się mogło stać? Przybyły na miejsce INSPEKTOR MASCA jest oburzony. — Ależ to KOBRA! — woła — i natychmiast wszczyna energiczne śledztwo. Wysyła ekipę reporterów Z" KAMERĄ PO KRAJU, inni mają przeszukać studio, miasto i okolice. — Pamiętajcie — mó wi inspektor — że w tej chwili jest to dla nas STAWKA WIĘKSZA NIŻ ZYCIE! Zaczynają się poszukiwania. Spotkany w drodze do „Delikatesów" DR KILDARE nie może wyjaśnić przyczyny zaginięcia tak popularnej audycji TV. — Przecież nie jestem ŚWIĘTY — mówi. W KABARECIE STARSZYCH PANÓW również niczego się nie dowiedziano. W ogóle dla nich jakieś tam luki w programie to SŁOWNIK WYRAZÓW OBCYCH. W STARYM KINIE, gdzie chciano spytać o zaginionych panowała głęboka cisza. Szukano więc dalej we wszystkich zakątkach kraju. Przeszukano nawet lasy, jeziora i rzeki, lecz te SPOTKANIA Z PRZYRODĄ I PODWODNE PRZYGODY były również bezowocne. Przejęci KORESPONDENCI ZAGRANICZNI DONOSZĄ, że ich poszukiwania "nawet NA STADIONACH .ŚWIATA nie dały rezultatów. Były zresztą nie realne, gdyż jak twierdzi inspektor, zaginieni muszą być w kraju. Wreszcie telegram z Zakopanego: KAPITAN SOWA NA TROPIE! — A więc jest ślad! Rzecz zresztą możliwa — góry, słońce, śnieg — to pokusa na mały „wyskok". Kapitan Sowa wychodził również z tego założenia, lecz na wszystkie nawoły- TELEWIZYJNA PRZYGODA wani;£ a nawet helokania, odpowiadało mu jedynie TELE-ECHO. Inspektor Masca był wściekły. Postanowił wyciągnąć jak najostrzejsze konsekwencje i ukarać winnych BEZ APELACJI. Lecz oto nagle zjawia się w studio niczym PEGAZ niezwykły koń — KOŃ, KTÓRY MOWI. Głębokim basem uśmie chając się ironicznie oznajmia inspektorowi i stojącym obok pracownikom cd programowania audycji: — Po co robiliście tyle szumu, po co traciliście cenny czas?! Zapomnieliście ludzie, że program TV na dziś został zmieniony?! Audycja „Wielokropka" ma się odbyć dopiero za godzinę!!! Ogólne zaskoczenie. Ogólna konsternacja. Poszukiwania przerwano. Była to zrwykła „szklana niedziela". Zbigniew Olesiński P. S. Oczywiście nie było takiego programu. Ot, zwykły, a może niezwykły żart widza, któremu czasem już się trochę nudzi. * f-j Ą11U1ŁEM f E 171:1 SS. 3! eś
1 M H 9 2 „ 99 99 7 „ 8 „ 9 9 10 9 9 9 9 10 9 10 Wiekowo „ Smołdzino 15 Ustka „ Biały Bór 16 Połczyn „ Barwice 19 Szczecinek „ Czaplinek 20 Złocieniec „ Świdwin 21 Potęgowo 22 14 IV br. godz. 10 ••mm n 9 9 9 9 9 10 10 10 10 10 9 Bydło powinno być przyprowadzone na postronkach, dokładnie oczyszczone z obciętymi racicami. K-319-0 WOJEWODZKI ZARZĄD INWESTYCJI MIEJSKICH W KOSZALINIE zatrudni od zaraz 2 INŻYNIERÓW z uprawnieniami budownictwa Lądowego lub ARCHITEKTÓW na stanowiska kierowników działów dokumentacji i realizacji inwestycji. K-513 Koszalińskie przedsiębiorstwo obrotu surowcami WŁÓKIENNICZYMI I SKÓRZANYMI W KOSZALINIE, UL. HIBNERA 79, zatrudni od zaraz pracownika z wyższym lub średnim Wykształceniem ekonomicznym na stanowisko Z-CY KIEROWNIKA DZIAŁU SUROWCOW. Warunki pracy i płacy do uzgodnienia °a miejscu. K-53S-0 dyrekcja przedsiębiorstwa robOt instalacyjno-mon TAZOWYCH BUDOWNICTWA ROLNICZEGO W KOSZALINIE, UL. MORSKA 49, telefon 02-71, 72, 73, 74, zatrudni od zaraz następujących pracowników: EKONOMISTĘ z wyższym wykształceniem do prowadzenia spraw organizacji, planowania kosztów i analiz ekonomicznych; 3 TECHNIKÓW MECHANIKÓW z uprawnieniami bhp na stanowisko kierownika robót montażowych — wymagane wykształcenie średnie techniczne; 2 TECHNIKÓW ELEKTRYKÓW * uprawnieniami bhp na stanowisko kierownika robót elektrycznych — wymagane wykształcenie średnie techniczne; 25 MONTE. ROw ELEKTRYKÓW z uprawnieniami bhp — wymagane jest u-kończenie zasadniczej szkoły zawodowej lub dyplom czeladnika, MISTRZA-ELEKTRYKA — praca w akordzie; 25 MONTEROW INSTALACJI SANITARNYCH i CO — wymagane uprawnienia spawacza oraz dyplom czeladnika lub mistrza — praca w akordzie — MECHANIKÓW SLUSARZY z uprawnieniami spawacza — wymagany dyplom czeladnika lub mistrza — praca w akordzie. Wynagrodzenie do uzgodnienia na miejscu. Noclegi zapewniamy na *niejscu budowy. Koszty rozłąki pokrywa Przedsiębiorstwo. Podania wraz z załącznikami należy kierować pod adresem: Dyrekcja Przedsiębiorstwa Robót Instalacyjno-Montażowych Budownictwa Rolniczego w Koszalinie, ul. Morska 49, teL 62_71 do 74 sekcja zatrudnienia i kadr, pokój nr 6. K-511-0 koszalińskie przedsiębiorstwo obrotu produktami naftowymi „cpn" w słupsku, ul. grodzka 6, tel. 32-00, ogłasza przetarg nieograniczony na wykonanie robót budowlanych kanału rewizyjnego, łapaczki olejowej oraz robót drogowych przy budowie podjazdu z trylinki na stacji benzynowej w Darłowie, pow. Sławno oraz na budowę wiaty składu dystrybucyjnego w roku 1966. Na wykonanie tych robót zleceniodawca dostarczy podstawowe materiały przed rozpoczęciem prac. w przetargu mogą brać udział przedsiębiorstwa państwowe, spółdzielcze i prywatne. Dokumentację techniczno--roboczą oraz szczegółowe informacje w powyższej sprawie można uzyskać w dziale inwestycji tut. Przedsiębiorstwa, pokój nr 20, teL 32-00 wewn. 10. Oferty z podaniem cen oraz terminu wykonania poszczególnych robót w zalakowanych kopertach, z napisem „Oferty na przetarg" — należy składać w sekretariacie KPOPN „CPN" Słupsk, przy uL Grodzkiej 6, pokój nr 18, do dnia 7 iii 1966 r. Komisyjne otwarcie ofert nastąpi w dnia 8 III 1966 ł, • godz. 10. Dyrekcja Przedsiębiorstwa zastrzegą aofak prawa wyboru oferenta bez MaabuBgzsiiik/' ., od lat 16). ski, od lat 12). POLONIA — Spacer po linie (angielski, od lat 1S). Seanse: w sobotę o godz. 14, 16.15, 18.30 i '0.45; w niedzielę o 16.15, 18.30 i 20.45. Poranki: niedziela — godz. 12 i ii — Przygody Hucka (USA, od lat 11). GWAUOIA — Biedni bogacze (węg., od lat 18). Seanse o godz. 17.30 i ?0. Poranek: niedziela — godz. 12 — Porwanie królewny (pol., od 1. 7). WIEDZA — godz. 17 — Niewidomy muzyk (radz., od lat 12). Godz. 19 — Harry i kamerdyneT (d k '. i w o. N Ol "L CL>0 .2 M c < rt> ^ O SG.O o *0 «s &N £ 3«J^ 2 p4 co J77* a o fo K tS 0Q ^ vi K" B O " SUM# |8 *& 3. 3 N «' r» ^ N- ."' O" er « 57 O ~~ r cb ~ £ CIS. w* n *1 f"S p* 3 2 o 3 s 03 t*J - B 3 §. fi B O !*• s* rll s i E. o « 2. ,p" «. N » n.« 2 s <** 5 2, p 5 1«N'< *£• I-S A s c N c: l (! N.P? O P 3^3 IX ś W fP O. *2. BO o (D li vO to I 1 ł—1 vo ! M SJ1 w W f;)55P;c il , ^ w ii fv'W'.' S®! H CO n n ii I-J ii 'm i| l\) , —1>0 «ai li y-> I-J O ii A■"11 1 fo 1 O li •lljll od vjl V ii ro n i ■ C3 JM cr> »SH O « c/>^ PT O m. 3 W •O o O N n, n p pr ?rc < B W • 3 3 ■ ■ DO O ^ N "-■• W ^ g-s-f E5 o S a ?r ^ Q. g P oo ^ N 3 c EL I-S 1-s •-• N _ « = O ^ Bi O fD . ^ •C Cg CL & £ ^ o £J. <: w o q ^ ^ 3 H^N . W w Si Pech a I | 88 O t» ^ P N & 55 ^ c | — n T n o 2, •* H » o 5*1 2 ^ « o n 2 S i q' 2 (5 I 3 s. S* « 2. ' 5' £. I® 2 » °' ^ C-" fi) W « ^ O P < a _ c^« S-o " ^3?- O" p Q P f s p «" a _ ^93 S 2 - 9 cu 3 3 « «< 3 •d S' S 3 VJ •O O P ftits O -i prr N r v< 3* a — <32 p SJ 1 K. ^ -8 W T M o Bp 3 3 o p r> £ ' •« «»«s? o «■ & « 5. S. c n £ *1 ►i B o & 3 «£• N I-i o era cr ji »-j w o ^ 3 S1J o ^ ^ 2. n-£S ro ra ^ fD 3 fD P co> i-. Q ° ** ~ 2. ^ cr o w n f n -T) V X)< t3 era § •< „ (T) <"3" & ES.n p P o p p w p nsj §■< 2 5 a ts „ 2o Z%o* << s* n ° Ss 3 ^ Si Jo vj N 3 w -• & e+ CU ^ I Ł1 N 5 I J- fl> ^ 3 e.5" w <* " Ł IVS <» O f^4 O O TS 3 o* ^»;a < fli , ^ S "-^3 S?- O o ' P co jS P ^ C-I cl w W CD ^4 J2. CO p ti. ^ ^ o>£. a m O o ^ B c " S ?? S S*S •« s (W 3 ^ rS ^ B £. era p ^ »SH sls -§•2. Bfttf 2 W C ę » w 3 f1 w S»s>* 6> n n Tl A-* < O, > e-i > W « ^ •S5 B O a S- 3 g-o ? as 2 o ?u W.S*5.^ « ?! N « "K N f15 a, Hj M.J P P « 5Si 2."13 ■< o ti 5'?&o® ?» N m tmi ty M o r» 3 N ft» B n era n on S.W xS. 3 2 a f» N ■*! VJ ^ a> 3 i W S reo 2-1 srq 3 a o w ?! 2 3' to to 3 3 -< f-. JV4 p t/J^/0 I fB w H a, a o cr i-l '< £.E3 o o to to N o N K-». ft* P. g•2 a.^ * ^2 £■ o t3 N 3 vj « a-o1 kJ -■ o u to 5 D u g e> BJicOJ :spl •<ŁI> 05 W S •< Ol fU* <0 9T vi _ut Ó» 5*5* »rt W ^ O t3 W*d *• °s; er ^ 2. B" « si fi O a5! - J= M P » tJ tJ B T3 erą W ^8 B 3 "3 3. P £ o 3 3 tr? n tos aSf Z w r 1 ? 3 3 (S 2 3. B s a » I sts 3 t9 » P N cr» cr H ^ rj. N a P n p « NJ p 5-3^2 p « N N N > 3 TT p £L P Ł-. N & 2 yra c 2 2. S"g o 2 ^Sp — W N S e 2 < 3 V!- O •B M « HJ O I—• ^ N U " N ♦o _ N O w ("5 g ^ 0> O p ^ 3 o N N sr^, ?r n2.«o 10 £ ^ N fi Eg »S 5! »» ^ ■o 3? £ p •o w fD u) M »" J N ^ 2- X Ht ^2 O P (T> aa w w?> P CU Q £3 £3 N W C3 P ^ rt 3" O IK! Cl • v< .. 3 ^ n o {jj p -S >; p((p CL JT) 2 03 52 B n, ft> .P N P a " 3. x & II o* Oh W •c 3 0 ^ 2.5 g 3 2 •"> P-C N CL 05 „ P 2. m' O O" 3" 2 2 era tn n. u W w era •1° •a £"3 03 O D ?! - < CO N g n> os 0 " cr .ud n a p w oj m ^ ts* fD. Cl. Q3 aliści. 3 PT o o P P 3". l Oj fS*