X ci fe. C IX >> O IA 0 C V U £r 5 u O N O < £ O i -s * a: a u •-« ss h co N N co 6 Cd N co s s Łd -J O oz CL Życzenia dlo leśników i drzewiarzy Z okazji Dnia Leśnika i Drzewiarza, obchodzonego uroczyście w pierwszą niedzielę kwietnia, egzekutywa Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej przesyła serdeczne pozdrowienia wszystkim pracownikom koszalińskiego leśnictwa i zakładów przemysłu drzewnego. CS ew SI Su £ za CC SC u POD HASŁEM „meblar stwo" (VII tom Wielkiej Encyklopedii Pow szechnej) próżno szukać tej fabryki. Po prostu nie ma i już! A zguba jest niebagatelna: Słupskie Fabryki Mebli — jeden z największych zakładów w kraju w tej branży. Powiada się, że jeszcze pękały pociski ,a już w fabryce mebli przy ul. Kaszubskiej w Słupsku zaczynano produkcję stołów. Skromne to były początki, mimo ogromu potrzeb znisz POPRAWMY encyklopedię O Na szczególnie gorące wyrazy uznania oraz gratulacje zasłużyły załogi przedsiębiorstw Okręgowego Zarządu Lasów Państwowych, Słupskich Fabryk Mebli oraz Zakładów Płyt Wiórowych w Szczecinku, które w 1966 roku uzyskały najlepsze wyniki w socjalistycznym współzawodnictwie w swych zjednoczeniach. Leśnicy i drzewiarze cieszą się coraz większym uznaniem, szacunkiem i popularnością w społeczeństwie, gdyż ich ofiarny i pełen poświęcenia trud wzbogaca i upiększa naszą Ziemię Koszalińską, przyczynia się do jej ekonomicznego rozwoju. Wszystkim pracownikom państwowych gospodarstw leśnych, ośrodków transportu leśnego, fabryk mebli, zapałek. płyt wiórowych, tartaków. przedsiębiorstwa „Las" i innych zakładów leśno-drzew-nych egzekutywa dziękuje za wysiłek, włożony w uzyskanie dobrych wyników w ub. roku, składając równocześnie serdeczne życzenia pomyślnego wykonania zadań produkcyjnych w bieżącym roku, utrzymania zdobytych sztandarów oraz wiele osobistego szczęścia i zadowolenia. EGZEKUTYWA KW PZPR Miasto w krainie iezior POJEZIERZE choć Drawskie, ma swą stolicę w trzecim co do wielkości mieście Ziemi Koszalińskiej — Szczecinku. Baza wypadowa dla turystów i amatorów biwakowania, raj dla żeglarzy i wędkarzy. Warunki naturalne stanowią o niepowtarzalnym uroku miasta wciśniętego między jeziora — Wielimie i Trzesiecko. Dla mieszkańców grodu Szczecinek jest najładniejszym w województwie. Cóż godzien pochwały patriotyzm lokalny... Gdyby jeszcze trochę więcej — wzdychają — budowano, choćby kosztem Koszalina, a zwłaszcza Słupska, którym w skrytości ducha trochę zazdrościli m. in. nagrody w konkursie wojewódzkim na najgospodarniejsze i najpiękniejsze miasto. ICH ROK W ubiegłym roku zawzięli się. Czymże gorszy Szczecinek od innych miast? — raz po raz daje się odczuć ;eszcze dziś tę atmosferę w sędziwym, bo dziewiętnastowiecznym ratuszu. Pracowali niemal co dnia na ulicach, pla- cach i w parkach. 45 załóg zakładów pracy, instytucji i organizacji społecznych oraz młodzież szczecineckich szkół. Rozbudowali stadion Lechii, posadzili mnóstwo drzew i krzewów w parku, budowali garaże, parkingi, remontowali szkoły i ulice. Zarażono ludzi pasją malowania klatek schodowych i okiennych futryn, oczyszczono ze śmieci podwórza, w wielu przypadkach zamieniając je w place gier i zabaw dla dzieci. Wielką wartość u-żytkową miały poza tym czyny podjęte w Szczecinku, czego nie omieszkano również pominąć, kiedy ważyły się losy laureata. W sumie prawie 2 miliony złotych ofiarowali pracą społeczną mieszkańcy swemu miastu. Zdobyli 300 tysięcy złotych nagrody za zwycięstwo w konkursie. Słusznie mawiają w Szczecinku: to był nasz rok! I uwłacza im każda próba pomniejszenia sukcesu. — Któż to ze Słupska jeździ po naszych ulicach, źe zauważył dziury w jezdni? — pytają solidarnie radni, którzy, jak przy- (Dokończenie na 5. stronie) • BUKARESZT Ogłoszono tu uchwałę KC Rumuńskiej Partii Komunistycznej w sprawie obchodu 50-lecia Rewolucji Październikowej. Uchwała podkreśla, że między narodami rumuńskim i radzieckim rozwijają sit; trwałe stosunki przyjaźni we wszystkich dziedzinach. • BUDAPESZT W związku z pobytem na Węgrzech ministra spraw zagranicznych NRD — Otto Win-zera ogłoszono w Budapeszcie wspólny komunikat z rozmów politycznych, jakie minister odbył w czasie swej wizyty. • RZYM • Trwa tu dwudniowy strajk 60 tys. robotników, zatrudnio- Zmarł marszałek ZSRR Rodłon MALINOWSKI MOSKWA (PAP) Jak doniosła w piątek agencja TASS, w dniu 31 marca zmarł minister obrony Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich marszałek Rodion Malinowski. Od dziś: KOSZALINEK (Inf. wł.) W tych dniach zapadła u-chwała o zmianie nazw kilku miast. Nomenklatura odpowiada nowej treści i nowTej funkcji tych miast, wynika z ich gospodarczego i kulturalnego rozwoju. Pełny wykaz zmian zamieszcza „Monitor Polski". W naszym województwie zmieniono: BOBOLICE NA KOSZALINEK. Nowe nazwy obowiązują od dziś, z tym że jeszcze w ciągu najbliższego półrocza będą również w użyciu dotychczasowe. Ci) czonego, dopiero, odbudowującego kraju. Z lata , mi ludzie Zdobywali doświadczę ii ie, k wal ifikac j c, rosła i rozrastała się fabry ka. Obecnie pracuje w niej 1.360 osób, z czego trzecia część to kobiety. Fabryka ma obecnie już 4 oddziały. Trzy w Słupsku produkują komplety gabinetowe, fotele, inne nowoczesne meble i — jak kiedyś — stoliki i stoły. Czwarty oddział Słupskich Fabryk Mebli w Kępce (pow. miastecki) dostarcza przemysłowi meblar skiemu w całym kraju nie zbędne maszyny i urządzenia. W 1958 r. słupska produk cja pojawiła się pierwszy raz poza granicami kraju. Dziś — wartość eksportu sięga 60 min zł, czyli ponad czwartą część ogółu produk cji. Komplety kombinowane, szafy, komplety gabine towe wędrują do Francji, na Węgry i na dalekie obszary Związku Radzieckiego. Od wieży Eiffla aż za Ural... Zakład modernizuje się. Co roku przybywają nowe maszyny i urządzenia. Zme chanizowany został całkowicie transport wewnątrz- Prognoza pogody Dziś będzie zachmurzenie u-miarkowane, wiatry z kierunków zachodnich — słabe. Temperatura do 10 st. W NIEDZIELĘ — DZIEŃ LEŚNIKA I DRZEWIARZA Witamy w Słupsku! (INF. WŁ.) 2 bm. w pierwszą niedzie lę kwietnia, tradycyjnie święcimy Dzień Leśnika i Drzewiarza. Po raz pierwszy centralne uroczystości odbywają się w naszym wo jewćdztwie, zajmującym czołowe miejsce w branży leśno-drzewnej. Jak już donosiliśmy, Okrę gowy Zarząd Lasów Państwowych i Słupskie Fabry ki Mebli zdobyły pierwsze miejsca w swych zjednocze niach, a jednocześnie zaszczytne wyróżnienia w posta ci sztandarów. Ufundowanych przez prezesa Fady Ministrów i Centralna Radę Związków Zawodowych. N"a uroczystą centralną akademię. która odbedzie się w niedziele w Słupsku, w kinie ..Milenium" (począ tek o godz. 10) zjeżdżają już delegacje z całej Polski. Serdecznie witamy i ra-s^m z gospodarzami — leśnikami i meblarzami nasze go województwa — życzymy miłych wrażeń z poby tu na Ziemi Koszalińskiej. (mrt) nych w młynach i przemyśle spożywczym Włoch. Domagają sie oni zawarcia nowej umowy zbiorowej. strajku przystąpiło również 350 tys. robotni- 2 ków przemysłu włókienniczego Włoch. Domagają się onj poprawy warunków bytu j pracy. ® MEKSYK Rzad Gwatemali przedłużył na dalsze 30 dni stan wyjątkowy w kraju. $ WASZYNGTON Prezydent Turcji Cevdet Su-nav wraz z małżonką przybędzie do USA 3 Kwie.nia br., aby przeprowadzić rozmowy z prezydentem USA sonem. jfc r ONDYN W pobliżu brytyjskich wybrzeży wpadł do lot południowca frylkanich linii lotniczych. £d"aiastr"! do tej pory 15 of;«r ka^astro fv. Los 20 pasażerów i 5 CZ*°J ków załofei jest nieznany tej pory. §■"----------wojska USA poniosły znaczne łami I dywizji piechoty USA i ugrupowaniem połudnlowo- wietnamskiej Armii Wyzwoleńczej. Brak szczegółów tej bitwy. Korespondent pisze je- tów na Wietnam Północny, nia konfliktu. Tym samym — nadmienia ★ VNA — łączna liczba zestrze- Pentagon opublikował w u- lonych pirackich maszyn wzro- biegły czwartek statystyki, z sła do 1.742. których wynika, że straty a- __________snerykańskie w Wietnamie mo- WASZTNGTON ęą w roku bieżącym podnieść Przebywający z oficjalną się do SI tys. zabitych i ran- wizytą w Waszyngtonie pre- nych. Badania porównawcze mier Afganistanu wezwał rząd liczby ofiar z okresu wojny Basen w Koszalinie CZYNNY Po wielu nie dotrzymanych terminach oddania do użytku basenu pływackiego w Koszalinie — nareszcie w czwartek nastąpiło otwarcie tego tak długo oczekiwanego obiektu sportowego. Wasz reporter był na otwarciu, no i oczywiście kąpał się oraz sprawdzał trampoliny. Z zadowoleniem informujemy, że wszystkie urządzenia działają sprawnie. 10 kwietnia zaczną się pierwsze zajęcia, (sf) W zespole amerykańskich kosmonautów nie ma kobiet WASZYNGTON (PAP* Jak zakomunikował riecjt-nik Amerykańskiej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kos micznej, w zespole kosmonautów USA nie ma żadnej kobiety. Na lot w Kosmos oczekuje 69 kandydatów. PO WYBORACH WE FRANCJI USA do zaprzestania bombar- Misja Humphreya w Rzymie Demonstracje ' " RZYM (PAP) Amerykański wiceprezydent Hubert Humphrey przybył przedwczoraj do Rzymu. Bezpośrednio z lotniska gdzie witał go m. in. premier Aldo Moro wiceprezydent udał się do gmachu Opery Rzymskiej. Wydarzył się tutaj incydent an-tyamerykański. w momencie, kiedy Humphrey Wiceprezydent USA prze-wysia<Łał * z U wn bywać będzie we Włoszech 4 demonstrantów rzucono w Jego J. ^ , , kierunku worek plastikowy, wy- dni, w czasie których przepro- pełniony żółtą fsrbą, Jednak nie wadzi rozmowy polityczne Z trafił on w wiceprezydenta. Wo- przedstawicielami rządu włos- rex uderzył w stojącego obok dy- , . , . . . , __ rektora opery. Humpłirey popła- kiego oraz będzie przyjęty W mił sobie tylko garnitur. Watykanie przez papieża, policja aresztowała kilkanaście Głównym tematem obrad bę- ^Wkrótce po wejśchj do teatru Projekt układu o nieroz-Kumphreya i towarzyszących mu przestrzenianiu broni nuklear-osób ktoś krzyknął w hallu ope- nej, wobec którego Włochy zgłaszają zastrzeżenia, roko-warna taryfowe w ramach Zachodnie agencje prasowe pod- rundy Kennedy'ego, problem kreślają, że incydent przed Operą wletnamski i współpraca Rzymską był pierwszą demonstra- ,_, ^ ,.______________7r.,_rv cją antyamerykańską w czasie technologiczna między Ejro- podróży Humphreya po krajach pą a USA. europejskich. koreańskiej i wietnamskiej wykazują, że straty amerykańskie ponoszone w tym ostatnim konflikcie mogą przekroczyć ogólne straty wojsk USA w wojnie koreańskiej. Tak np. w ostatnim tygodniu w Wietnamie zginęło 274 żołnierzy amerykańskich a przeciętnie w czasie 37 miesięcy konfliktu koreańskiego śmierć ponosiło tygodniowo 255. Statystyka Pentagonu podaje, że podczas wojny koreańskiej łączne straty amerykańskie wyniosły 33.629 w zabitych i 103.284 w rannych. Natomiast podczas drugiej wojny światowej zginęło 291.557 A-merykanów, a 470.846 odniosło rany. * Jak podała Wietnamska A-gencja Informacyjna, około 15 tys. żołnierzy dezerteruje miesięcznie z marionetkowej armii Wietnamu Południowego. Próbując zahamować masowe ucieczki z armii dowództwo USA i władze sajgońskie tworzą w ^ałym kraju sądy wojenne dla karania dezerterów. straty. Bitwę stoczono w pobliżu miasta Tay Ninh. Saki Siądzie skład newega gabinetu? Według doniesień Agencji France Presse, skład nowego rządu francuskiego nie zostanie ogłoszony przed czwartkiem przyszłego tygodnia. Według: informacji ze źródeł dobrze poinformowanych, premierem będzie nadal Georges Pompidou a ministrem spraw zagranicznych — Maurice Couve de Munrtlle. W sobotę 1 kwietnia premier Pompidou złoży oficjalną dymisję swego dotychczasowego gabinetu. SHAPE wyprowadziło się do Belgu Pożegnanie z Francją PARY2 (PAP) Naczelne dowództwo sil atlantyckich w Europie, znane raczej pod nazwą SHAPE, opuściło 30 ub. m. swą siedzibę w Louveciennes pod Paryżem, w której przebywało dokładnie 14 lat, 11 miesięcy i 20 dni. Wyprowadzka SHAPE z morandum skierowanym do Francji jest wynikiem decyzji członków NATO, a 29 marca gen. de Gaulle'a wycofania tegoż roku nowe memoran-Francji z integracji wojskowej dum ustaliło datę tego wyco-NATO. Decyzję tę de Gaulle fania — 1 lipca 1966 roku — ogłosił 7 marca 1966 r., w me- i datę wyprowadzki SHAPE Kwiecień - Miesiącem Narodowej Pamięci Międzynarodowa Federacja Ruchu Oporu podjęła uchwałę, aby kwiecień każdego roku był miesiącem międzynarodowej solidarności kombatantów ii wojny światowej, członków ruchu oporu i więźniów hitlerowskich obozów śmierci. w Polsce od kilku lat kwiecień jest Miesiącem Narodowej Pamięci. w Miesiącu Narodowej Pamięci myśli 1 uczucia nasze zwracają się ku tym mi-fionom Polaków, którzy złożyli w ofierze swe życie, którzy najwyższą ceną okupili wolność narodu i niepodległość ojczyzny. Składamy im hołd i czcimy ich pamięć. Mogiły poległych i zamordowanych rozsiane są po całej Polsce, a po setkach tysięcy ofiar nawet ślad mogił nie pozostał. Tysiącami pomników upamiętniliśmy miejsca walki i męczeństwa narodu. Dnia 16 kwietnia 1967 r. na terenie największego cmentarza świata — w Oświęcimiu — odsłonimy pomnik, symbol pamięci o czterech milionach ofiar hitleryzmu zamordowanych i zagazowanych w tym obozie. Pomnik ten przypominać będzie po wszystkie czasy zbrodnie popełnione na więźniach z 23 krajów. Będzie pomnikiem — hołdem i pomnikiem — ostrzeżeniem. Popełnionych zbrodni na narodzie polskim i na innych narodach okupowanej Europy ani przebaczyć, ani zapomnieć nie wolno! Zapomnieć o ofiarach i przebaczyć ich katom znaczyłoby zdradzić sprawę pokoju wolności i sprawiedliwości. Zapomnienie o zbrodniach hitlerowskich znaczyłoby niedostrzeganie niebezpieczeństwa, jakie dla pokoju świata stanowią zachodnionie-miecki neohitleryzm, rewizjonizm i mili-taryzm. W kwietniu, w polskim Miesiącu Narodowej Pamięci każda mogiła i każde miejsce bohaterskiej walki i tragicznych ofiar zostanie otoczone serdeczną opieką i troskliwością. Niech groby poległych i pomordowanych przypominają nam walki toczone o ideały wolności i o to, by już nigdy nie powrócił i nie zapanował faszyzm, by nigdy więcej nie dymiły piece obozowych krematoriów, by zwyciężyły — pokój, wolność i sprawiedliwość. RADA OCHRONY POMNIKÓW WALKI I MĘCZEŃSTWA ligerii grozi Kojaa domowa LAGOS (PAP) W piątek tj. 31 marca wygasł termin rozwiązania sporu pomiędzy rządem centralnym a wschodnim regionem Nigerii ustaiony przez gubernatora wojskowego tej części kraju podpułkownika Ojukwu. Jeżeli rozbieżności te nie zostaną zlikwidowane, to wschodnia Nigeria może podjąć — „jednostronną akcję" i dokonać secesji od reszty państwa. Będzie to oznaczać wybuch wojny domowej. Członkowie centralnego wojskowego rządu Nigerii oraz gubernatorzy poszczególnych regionów — z wyjątkiem Ojukwu — zebrali się na nadzwyczajnym posiedzeniu, by omówić zaistniałą sytuację. Wyżsi przedstawiciele rządu nigeryj-, skiego udali się do Ghany, by zorganizować tam nowe spotkanie szefa nigeryj skiego rządu centralnego Gowona z podpułkownikiem Ojukwu. Nie z Francji — 1 kwietnia 1967 r. Nowa kwatera wojskowa NATO w Europie znajduje się w miejscowości Casteau w pobliżu południowobelgijskie-go miasta Mons. Pogrzeb łow. Mariana Jaworskiego WARSZAWA (PAP) W piątek tj. 31 marca br. od godziny 10 do 13, w Sali Kolumnowej Pałacu Prymasowskiego w Warszawie wystawiona została na widok publiczny trumna ze zwłokami Zmarłego, I sekretarza Warszawskiego Komitetu Wojewódzkiego PZPR tow. Mariana Jaworskiego. Pogrzeb tow. Mariana Jaworskiego odbył się w tym samym dniu o godzinie 14 w Alei Zasłużonych na cmentarzu komunalnym na Powązkach. W pogrzebie udział wzięli wiadomo jednak, czy Ojukwu | przedstawiciele najwyiszych zgodzi się na nową konferen- [władz partyjnych i państwo-cję. ł wych. MIEJSKIE PRZEDSIĘBIORSTWO WODOCIĄGÓW I KANALIZACJI W KOSZALINIE zawiadamia WSZYSTKICH ODBIORCÓW WODY, że w związku z przebudową rurociągu wodnego, " W DNIU 3 IV 1967 R. OD GODZINY 8 DO 16 może nastąpić SPADEK CIŚNIENIA W SIECI. zai od godziny 8—20 woda wykazywać może zmętnienie związkami żelaza. K-088-0 9109752865 (GŁOS Nr 79 (4497) Sfr * KKik • lzb»CO Sn-ołaz i w.eikn V *»** K O S Z A L /A^S A^/ S ££G£. NUA: .......... GRAMICA PARKU — GRANICA WOJEWÓDZTWA 23 września 1966 r. prezes Rady Ministrów wyda! rozporządzenie w sprawie utworzenia Słowińskiego Parku Narodowego. W półtora miesiąca później — 10 listopada 1966 r. — minister leśnictwa i przemysłu drzewnego wydał zarządzenie w sprawie określenia granic Słowińskiego Parku Narodowego. Powstał więc nowy park narodowy, obejmujący (jak widać na mapce) dwa wielkie jeziora — Łeba i Gardno, dwa mniejsze — Dołgie Wielkie i Dołgie Małe, pas wydm między jeziorami a morzem oraz brzegi obydwu dużych jezior — łącznie ze wsią Kluki i jej okolicami. Na tę decyzję czekało wielu działaczy ochrony przyrody, turystyki, miłośników regionu. Gdy jednak stała się faktem — nie wzbudziła entuzjazmu, z jakim układano kiedyś plany i projekty. Dlaczego? — w Gdańsku tymi sprawami się nie zajmują. Uzasadniona jest obawa, że z chwilą ulokowania siedziby dyrekcji SPN w woj. gdańskim — te zagadnienia rnogą zejść na dalszy plan lub na- liczenia. Ludzie, którzy się w naszym województwie tą sprawą pasjonowali i interesowali — patrzą na. to inaczej. Ich praca, zapał, zaangażowanie też powinny się liczyć przy podejmowaniu decyzji. Zakończenie — specjalnie dla tych, którzy dziwić się będą, dlaczego zależy nam na tym, by siedziba dyrekcji (a zatem „urzędowo" i cały Słowiński Park Narodowy) mieściły się w woj. koszalińskim. Otóż według urzędowego wykazu rezerwatów przyrody — woj. gdańskie ma 26 rezerwatów, zaś koszalińskie — 7, Najmniej ze wszyskich województw... Mimo iż nasze województwo przewyższa gdańskiego sąsiada wielkością i bogactwem przyrody, co potwierdzają naukowcy. Dlatego zależy nam tak na wszystkim, co pomaga chronić przyrodę regionu, a jednocześnie — popularyzować województwo w całym kraju. Dlatego też w naszym województwie nie uważamy, że decyzja ministerstwa jest ostateczna. Łeba może być tymczasową siedzibą dyrekcji, ale parkiem powinno się kierować w przyszłości z najlepszego, najna-turalniejszego miejsca — w naszym województwie. Takie jest zdanie władz i społeczeństwa koszalińskiego. Po pierwsze — obszar parku, obejmujący ponad 18.000 ha jest ^ znacznie mniejszy od tego, jaki proponowali pionierzy ochrony przyrody na tej ziemi. Zakładali oni, że park obejmie również tereny położone między południowymi brzegami obu tych dużych jezior. Obecny park jest mocno „okrojoną" wersją ambitnych i dalekosiężnych planów sprzed 20 lat. Ale^ z tym można by się po ruchem — trzeba dyrekcję u-lokować w Łebie, która ma ponadto dogodne połączenia kom unikacyjne. ® Smołdzino nie nadaje się obecnie na siedzibę dyrekcji. Dawny ośrodek turystyczny PTTK domaga się pilnie remontu. Dyrekcja parku nie ma obecnie funduszy na ten cel (potrzeba co najmniej 200—250 tys. zł), ale gdyby nawet fundusze były, to nie ma wykonawców, którzy mogliby zagwarantować wykonanie remontu i adaptacji w bież. roku. © W przyszłości, po wyremontowaniu domu, w Smołdzinie będzie urzędować zastępca djTektora parku lub _ rl • ' m - ... t Uj i wx\ lvi ex jL/dx r\. 14 i vi Najważniejsze, ze park adiunkt. Będzie tam również •W-'. oagzary unikalne ze urZądZOne muzeum parku. ,U na wartoscl Prjyrod- © słupsk (mimo iż miej- n , krajobrazowe, historycz SC0We władze oferowały od- z.naiazł7 si(? S2Czf- powiędnie pomieszczenie) nie + ^foskliwą °Pie ą Pa,n~ wchodzi w rachubę ze wzglę-stwa. Ze wreszcie powstał pierwszy park narodowy w naszym województwie, tak dotychczas po macoszemu traktowanym w ustawowej o-chronie przyrody. „w naszym woje- du na dużą odległość od parku. Argumenty, trzeba przyznać, rzeczowe. Ale — nie pozbawione luk. Do nich zaliczyć można koncepcję Łeby jako ośrodka tu- Piszę: wództwie", bo wystarczy spój- rystycznego i „klucza" do par-rzeć na mapę, &by upewnić ku. Parki narodowe są przede się, że prawie 90 procent par- wszystkim najwyższą formą ku leży w województwie ko- ochrony przyrody. A więc — szalińskim. I tu właśnie tkwi nie rozwój turystyki, lecz o-naj ważniej sza przyczyna roz- chrona walorów przyrodni-czarowania i rozgoryczenia, czych była motywem utworze-Ministerstwo Leśnictwa i nia parku. Przemysłu Drzewnego zdecy- Koncepcja wykorzystania dowało, że siedzibą dyrekcji Łeby jako bazy dla turystycz-będzie Łeba — małe nadmor- nego ruchu na ruchome wyd-skie miasto w woj. gdańskim, my między jez. Łebsko a mo- wet zupełnie zniknąć z programu prac i badań na obszarze parku. Nie pomoże nawet powołanie naukowców — historyków w skład Rady Naukowej Parku, jeśli na co dzień nie będą oni mieli możliwości udziału w pracach, wywierania wpływu na kierunek badań z którymi przecież wiąże się niemałe nadzieje. I ten element powinien być również wzięty pod uwagę. Nam, Koszalinianom, zależy na równoczesnym rozwoju całego parku. Umieszczenie siedziby dyrekcji w Łebie zakłada skierowanie uwagi właśnie na małą tylko część obszaru parkowego. Z tych względów nie możemy zgodzić się z decyzją ministerstwa. Wszyscy, którzy kiedyś starali się o u-tworzenie parku, a takich jest wielu w naszym województwie — czują się zawiedzeni i pokrzywdzeni. Nikt nie pytał ich o zdanie w tej ważnej sprawie. Nie uwzględniono też w ministerstwie sugestii władz wojewódzkich, które wystąpiły do ministerstwa w sprawie siedziby dyrekcji parku. Być może, iż w Warszawie przyjmuje się te uwagi i argumenty jako przejaw koszalińskiego partykularyzmu, ślepego na rozsądek i rzeczowe wy- O TADEUSZ MARTYCHEWICZ (Dokończenie ze str. Ii oddziałowy, nowocześnie wy posażono przyrzynalnię. Mo dernizuje się i usprawnia procesy technologiczne. Po wstało laboratorium w któ rym sprawdza się przydatność nowych materiałów i tworzyw. I jeszcze jedno: od kUku lat Słupskie Fabryki Mebli są zakładem wiodącym o-środka przemysłu meblarskiego. To są dość mocne argumenty za umieszczeniem SFM w encyklopedii. A jeśli nie wystarczą — to odwołamy się do największego atutu: ludzi. Tych, któ- rzy od dwudziestu przeszło lat pracują w tym samym zakładzie, którzy w nim awansowali, rośli, zdobyli markę dla słupskich wyrobów. A ostatnio — zdobyli pierwsze miejsce w swojej branży. Teraz już nie można ich nie zauważyć.. (am i mrt) tuż za granicami parku. Decyzja administracyjna o pozornie drugorzędnym znaczeniu — stała się przedmiotem sporów i polemik. rzem — również nie wytrzymuje krytyki. Wydmy — to przede wszystkim „charakterystyczny, niepowtarzalny krajobraz nie ustalonych wędrujących wydm, cmentarzys- i __ Dlaczego Łeba? Dlaczego ka drzew, zasypywane partie w woj. gdańskim? Dlaczego lasu i jezior". („Ochrona przy-oie w Koszalińskiem? rody i jej zasobów"). To naj-pytania wcale nie retorycz- większe w Europie środkowej ne Wielu ludzi, zaangażowa- skupienie wydm ruchomych nvch w tę sprawę, pojęło de- 3UŻ jest zaliczone do rezerwację ministerstwa jako jesz- tu ścisłego Trudno sobie wy-cze jeden dowód dyskrymina- obrazie, by masowa turystyki naszego województwa. ka T T powszechnie zna--kr• „ - K. . . nymi skutkami — nie przynio-—. Nie w e przeciez gia USzCzerbku temu wspania-argumentują ale w Km- unikalnemu zespołowi kach, Smołdzinie i okolicach przyrodniczemu. żyli Słowincy którzy dali naz- Turystyka nie może więc iracyrno^?fw ^yć dominującym elementem. I jeszcze jedno: Łeba jest o- kawsze fragmenty parku — łącznie z ruchomymi wydmami — leżą w granicach naszego województwa. Wszystko przemawia za tym, by na siedzibę dyrekcji parku obrać miejscowość w naszym województwie, położoną centralnie w stosunku do całości parku. Tym „ warunkom odpowiada naHf.v'.ńej Smołdzino w pow. słupskim. Co roku ukazuje się w Polsce ok. S00 tytułów literatury społeczno-politycznej, w tym około 100 pozycji popularnych, dostępnych dla każdego czytelnika. Rozwój czytelnictwa w naszym kraju był bardzo burzliwy i dlatego właśnie ważne jest pytanie, co czytamy? Rytm współczesnego życia narzuca niemal każdemu obowiązek wzbogacania wiedzy. Liczy się nie tylko przygotowanie zawodowe, ale również wiedza pozwalająca rozumieć sens spo-łeczn3rch procesów zachodzących zarówno w Polsce jak i tor i redaktor naczelny Wydawnictwa „Wiedza Powszechna", tow. Tadeusz Kosmala, przedstawiciel Wydawnictwa „Książka i Wiedza", tow. Zdzisław Słowik, red. naczelny Ludowej Spółdzielni WTy dawni— czej — ob. J. Dybowski i prezes Stowarzyszenia Księgarzy Polskich — tow. Tadeusz Hus-sak. Pod względem rozwoju czy- PZPR, w zbiorach bibliotek publicznych i pedagogicznych ok. 1/3 ogółu tytułów stanowi literatura społeczno-politycz na. (Znacznie jednak gorzej przedstawiają się te proporcje w bibliotekach gromadzkich czy zakładowych). Książki te są jednak w najmniejszym stopniu wypożyczane. Co gorsza, po literaturę społeczno-polityczną sięgają zbyt rzadko lektorzy KP, wykładowcy szkolenia politycznego i aktyw partyjny. Szczególnie odnosi się to do akty- żywionym ośrodkiem turystycznym tylko 2—3 miesiące w roku. Czy pozostałe 9 miesięcy nie liczą się zupełnie w działalności parku? Organizatorzy parku pomijają niezmiernie ważny element historyczny. Park — to nie tylko przyroda, ale także ludzie i miejsca, w których żyli, tworzyli swą pracą no- i Te właśnie argumenty przed we wartości. To dziedzictwo stawili członkowie Wojewódz- po pastorze Mostniku, Ale- kiego Komitetu ^ Ochrony ksandrze Hilferdingu i wielu przyrody. W odpowiedzi dy- innych uczonych, którzy swy- rektor parku, mgr inż. Stani- mi badaniami dali świadec- sław Tyszecki przytoczył ar- two prawdzie i potwierdzili gunnenty ministerstwa. przynależność Słowińców do 0 Łeba jest dogodnym słowiańszczyzny. punktem, lam notuje się naj- Od lat intensywne badania większy napływ turystów, kil- na tym polu prowadzą nau- kakrotnie większy niż w pozo- ko- cy z ośrodków koszaliń- stałej części parku. Dla odpo- skiego i słupskiego, gdy tym- ■yyiednicfio pokierowania tym czasem —• jak nam wiadomo w całym świecie, rozumieć polityczne wydarzenia dnia. Co by nie mówić na temat roli telewizji, radia, czy innych środków informacji, kursów i odczytów — najistotniejszym źródłem tej wiedzy jest właśnie literatura społeczno-polityczna. Jaki jest poziom czytelnictwa tej literatury w naszym województwie? Odpowiedzi próbowali udzielić uczestnicy specjalnej narady, która odbyła się w czwartek w Komitecie Wojewódzkim PZPR. W naradzie prowadzonej przez sekretarza KW, tow. Zdzisława Kanarka, prócz sekretarzy KP, kierowników powiatowych ośrodków propagandy partyjnej, księgarzy, bibliotekarzy, pracowników „Ruchu" uczestniczył przedstawiciel Wydziału Propagandy KC PZPR, tow. Ryszard Paciorkowski, dyrek- telnictwa woj. koszalińskie znajduje się w rzędzie przodujących. Nie ustępujemy również bardzo innym w wysokości rocznych wydatków na zakup książek (bez podręczników szkolnych). W ub. roku zakupy te wynosiły w przeliczeniu na 1 mieszkańca ponad 43 zł. Warto dodać, że w ub. roku sprzedano ogółem 4.927 tytułów wydawniczych za 31.161 tys. zł. Wbrew jednak tym ogólnym danym, stan czytelnictwa literatury społeczno-politycznej pozostawia dużo do życzenia. Na zakup tych wydawnictw statystyczny mieszkaniec województwa wydał w ub. roku niewiele ponad 60 groszy. O-czywiście można zakładać, że książki z tej dziedziny są wypożyczane z bibliotek. Jak wynika z badań prowadzonych przez Wydział Propagandy KW wu powiatowego i gromadzkiego. A przecież potencjalny krąg odbiorców i czytelników tej literatury, jak mówił tow. Z. Kanarek, jest naprawdę szeroki. Dość powiedzieć, że w woj. organizacji partyjnej marny ok. 21 tys. członków i kandydatów ze średnim i wyższym wykształceniem, że prawie 52 tys. o-sób uczestniczy w szkoleniu politycznym, że w organizacjach młodzieżowych udziela się kilka tysięcy aktywistów. Przyczyny tego — jak podkreślali bardzo liczni dyskutanci (głos na naradzie zabierało 17 uczestników) są rozliczne. Przede wszystkim nie interesują się tym podstawowe organizacje partyjne, nie pytając po prostu sw\'ch członków jakie książki czytają, nie informując ich o nowościach. Godną naśladowania inicjaty- wę zamierzają podjąć pracownicy Biolioteki Powiatowej w Kołobrzegu, którzy będą informować o ukazujących się nowościach literatury społeczno-politycznej członków partii na zebraniach POP. W popularyzacji tej literatury wiele zrobić mogą lektorzy i wykładowcy szkolenia, którzy powinni prezentować słuchaczom najciekawsze pozycje. Jeden z wniosków sformułowanych na naradzie mówi, by pracownicy księgarni i bibliotek informowali o nowościach uczestników narad organizowanych przez Wydział Propagandy KW, władze o-światowe i organizacje społeczne. Postulowano zorganizowanie sprzedaży w zakładach pracy i hotelach robotniczych przy pomocy kolporterów, wyodrębnienie we wszystkich księgarniach specjalnych stoisk z literaturą społeczno-po-lityczną, dostępnych dla klientów, lepsze prezentowanie w witrynach, częstsze organizowanie specjalnych wystaw. W dyskusji podkreślano też wagę systematycznych informacji o tych książkach w prasie i radiu. Przy okazji warto dodać, że nasza gazeta zamieszcza w sobotnim numerze stałe recenzje książek i zapowiedzi nowych wydawnictw. Rzecz w tym, by kształtować w społeczeństwie taką atmosferę; która wywoływać będzie rumieniec wstydu u wszystkich tych aktywistów i działaczy społecznych, którzy zbyt rzadko sięgają po książkę społeczno-polityczną. J. KIEŁB o S •rH s o o o, WYSTĄPI WŁADYSŁAW KĘDRA ULTUKALNA GŁOS Nr 79 (4497) i twórców; prelekcja o pracach archeologicznych, prowadzonych w Darłowie (mgr M. Sikora i mgr E. Bielecka); dyskusja o działalności wałeckiego Klubu „Na przełaj", czy wreszcie udostępniona szero- W pierwszych dniach kwietnia, na zaproszenie Koszalińskiej Orkiestry Symfonicznej, b!tnverol^ki^i^ista^ Władys- spotkaniu z czytelnikami publiczności wystawa fo- Lw Kedra AHysta światowej w Moskwie oświadczył, źe pi- to*ramów jednego z członków wvs'laDi 7 towmfzl- sze dalszy cią* SWym Klubu, mgr Jerzego Webera, niem KOS z'koncertami popu- nieó ..Ludzie, lata, życie . Ma- Fotogramy te świadczą nie tyl- Hrnymi poświęconymi twór- te one si? zamknąć na roku ho „ znajomości tajników wie- czości G. Gershwhia^BSękltna 1™. W Zwi.zku Radz.eck.m d fotografice, ale i «m e- rapsodia i Koncert fortepiano- okazał się juz szósty tom tych jętaoscl ,ch aułora w dostrze- „■ kompozytorów g-J ~ kiej. „MINIATURA" WE FRANCJI „Miniatura* — to nazwa Państwowego Teatru Lalki w Gdańsku. Teatr ten bierze u-dział w Międzynarodowym „OGRÓD MH.OSCI": Ewa Warwas I Paweł Rouba. Scenariusz i choreografia: Henryk Tomaszewski. Scenografia: K. Wiśniak. Muzyka: W. A. Mozart. Fot. Grażyna Wyszomirska Dyskusja o amatorskim ruchu artystycznym Dyskusja o amatorskim ro- niektórzy działacze. Po okresie pionierskim big-beatu, e-gzystującym poza oficjalnym ruchem amatorskim, wszedł ____on do domów kultury i świetlic, znalazł opiekuna w związ-_ Ł % kach zawodowych (zbliżał się ehu artystycznym jest inicja- A^T^wsżędŹfe^ffnie % to festiwal zespołów związko-enu artystycznym jest inicja przypadki sporadyczne, o których wych). Wystarczało niewiele: tywą cenną. Oczywiście, rady- nie trzeba by mówić, a eo gorsze, 20_30 tys zł na sprzęt i skrzyk kalnie niczego ona nie zmieni, P°|*PU*; £mo^7« "22E& ^ąć tych 'wszystkich, którzy ale może w pewnym stopniu ^ewyi>ływajr°tąd! żeąprf"wm- prócz unikania fryzjera, rozwieje wiele nieporozumień. Cy kultury, działacze, aby móc brzdąkali na gitarach własnej 2E Produkcji. Zespół był gotowy, a i frekwencja tez zapewniona na imprezie. Znowu zastrzegam się przed niewczesnym uogólnieniem. Są zespoły, które nie skończyły swej kariery na big-beacie i gitarach lecz sięgają po inny repertuar i inne instrumenty. Nie wszystkim nianie efektywności działania szą „wykazać" się działaniem zes , , , , u 1 . . połów artystycznych. Stąd te nie- placówek kulturalnych liczbą dozwoione bodźce, które dla ru-zespołów artystycznych i czę- chn artystycznego są niedźwiedzią Stotliwością ich występów, przysługą. gdyż praca zespołów artys- tycznych jest jedną i nie naj- Amatorzy są za bardzo poważniejszą z form kulturalne- kietowani przez instytucje pa- go działania świetlicy, klubu, tronujące, chociaż powszech- ----- ------------- A7V domn knltnrv Pzpqto ipst ni® narzeka Się na brak takiej domom kultury to się udało; wie- W ruchu kulturalnym Z^JgSFS. nikowi domu kultury udaje się narzekanie jest do pewnego zało pitiesami niełatwo zo- utrzymywać przez długi okres stopnia samoobroną jednostek, stać. czemu tak się dzieje, diacze-zespół artystyczny z gotowym «y całych grup, przed zaan- g^tajptucle nŻdz™°eąa ^zynaT programem na każdą okazję gazowaniem i aktywnością. mniej przez pracę wychowawczą sprowadzać jej do wymiarów rozsądnych? Myślę, że sedno sprawy tkwi w tym, o czym pisała JL Slipińska, że niewielu jest instruktorów, posiadających rzetelną wiedzę fachową i talent pedagogiczny. Wiem z doświadczenia, że tam, gdzie pojawił się utalentowany instruktor, tam zespół odnosi sukcesy, a nie mogę znaleźć przykładów, żeby byro odwrotnie. Nie chcę tu twierdzić, że całkowita tajemnica niepowodzeń w ruchu amatorskim tkwi w braku przygotowanej kadry instruktorskiej, problem jest bardziej złożo- (a tych nie brakuje), to jeśli Twierdzę, że opiekunów z bo- Sobrfkchow^eri^edag^^o^ry nawet zaniedbał inne dziedzi- gatą kiesą i dobrymi chęciami organizator poradzi sobie w każ-ny pracy kulturalno-oświato- nie brakuje. Czy odwrócenie dym środowisku. wej, zawsze mu to zostanie sytuacji przypadkiem nie wy wybaczone ków. __________. __ . O zespołach amatorskich powinni zabiegać o powstanie artystycznymi' Najczęściej myśli się dopiero wtedy, gdy zespołu, lecz zespół o pomoc i lu.dzie z. tzw- „smyKancą , a zbliża się jakaś z rocznic i opiekę. więc działacze, Którzy prócz trzeba zorganizować w powie- Amatorski ruch artystyczny C^C1 1 zy*ki organizatorskiej ri<* kilkanaście akademii Gdv- + ^maiorsKi rucn artystyczny, do pracy z zespołami artyście kilkanaście akademii, uay tak jak wiele zjawisk z dzie- tvcznvmi nie dvsDonowali niby rne to zapotrzebowanie, ęjziny kultury i obyczajów, " ' niewielu upominałoby się o podlega modzie. Kiedyś modne istnienie zespołów amatorskich, były zespoły pieśni i tańca — Ten nacisk zmusza kierowni- wielkie, kosztowne, organizo- ków placówek do organizowa- wane z rozmachem. Pierwsze toh^77n7za występami festiwalowy- w Związku Radzieckim zorga- Noemi Korsan. mt weźmie jeszcze udział/w nizowajic będą Dni Filmu Pol- tournee po Fra-ncji. skiego. Poza wymianą twór- PAMIĘCI KAROLA Przedstawienia wjanizowane cńw, techników i krytyków SZYMANOWSKIEGO 013 dzieci 1 314 dorosłych. filmowych, rozszerzy się znacz rnAWeim? cfmtyanTTTiif nie współpraca przy realizacji W 30 rocznicę śmierci wiel- ® filmów. kiego polskiego kompozytora FILMU RADZIECKIEGO Karola Szymanowskiego, twór- ^ JUBILACI W ZI.OTOWIK cy „Stabat Mater", HI sym- W zwląrku z 50 rocznicą fonii, koncertów skrzypcowych, R^wolucj, Paźdz«:rnJkowej Państwowe Ognisko Muzycz- „narnasi" i „Króla Rogera", zorganizowano w Gdańska. W ne w Złotowie przygotowuje odbywają się w kraju liczne klubie^udenckim „-a_ , -się do pięknej uroczystości: koncerty i recitale. Mimo to dium Filmu Ra zi ^ g . podsumowania swojej dwudzie świat muzyczny czci pamięć czcstnikami Beminarium stoletniej pracy. Organizatorzy człowieka, który wielkością prócz studentów byli tej uroczystości, która ma się swego talentu wydźwigrnął z nauczyciele i lektorzy języ » odbyć w drugiej polowie zacofania muzykę polską. rosyjskiego. kwietnia, przewidują, że z tej okazji nie będzie — jak to się W DARLOWSKIM LAUREACI PENCLUBU zwykło czynić — popisu ucz- KLUBIE KTSK ni')w O?niska, a!c koncert ab- ro* laureatami zo- solwen<ów złotowskiej placów- Tradycyjne ftrofly tegro ICh>- stali: Krystyna Tarnowska ki, którzy kształcili się lub bu cieszą s?ę powszechnym ponad trzydzieści przekładów kształcą nadal muzycznie, zainteresowaniem mieszkań- i literatury anglosaskiej i ców Darłowa. Tematyka spot- weryn Pollak — przekłady WSPOMNIENIA ERENBURGA kań — rozmaita. Odczyt mgrt poetyckie z literatury rosyj- J. Przewoźnego o współczes- skiej (poezje Puszkina, Błoka, Siedemdziesięciosześcioletnl nej ?>1asfy«^. połącz^r dixilendów, bluesów „nrro7np;i ™ra- biegów. Stosuje się więc roz- j innego owocu do niedawna • 1 A] donłvw nowych norodne bodźce i niedozwolo- Q wie. Ale na dopływ nowych abv tvlko utrzy- fkazaneS°' a więc tym bar- kadr fachowc6w trzeba będzie aby tymo utrzy dziej zyWiołowa. Sukcesy stu- ,___ norrekać edvż nie- 7 W zespole. Naj- Hpnrkirh teatrów i kflhirptrrusr jeszcze poczGKac, guj z n e cnotkaó ie można w aep.^Klcn te*itr^w i kabaretów cwnie są podejmowane stu- częsciej spotkać je można w politycznych dotarły również H-^ nr7V^ntowi]iare» do Drący zesDołach działających przy ^ r>oc r,n dia> przygotowujące ao pracy ruchu artys- ne chwyty, mać członków w zespole. Naj zespołach działających przy ~j0 Ras^ na prowincję i przy zakładach pracy. Zachęca się njosjy z sobą, wprawdzie nieu- tam do udziału w zespole ar- dolne, próby kabaretu literac- tystycznym przydziałem lep- ^iego. I wreszcie ostatni krzyk szych stanowisk pracy, awan- mody — big-beat, który ku sami, przymykaniem oczu na ra(j0«;cj jU(jzi poważniejszych, absencję w pracy up.^ Są to zaczyna, się nastoletnim bał- praktyki stare i dosc często WOchwalcom nudzić. Co będzie stosowane. Przed oczami arna- — nje wiemy. Ale nowa torów rozsnuwa się niejedno- m0(ja jest nieuchronna, być krotnie miraże kariery artys- mQŻe będzie mniej dzikaj sto. tycznej i związanych z tym nowana. kokosowych zarobków. Szybkie awanse różnych zespołów w tym co przynosi moda, w i solistów, wywodzących się Z spoUniczności^ powstawania amatorów, do rangi artystów zawodowych, lansowanych krzykliwie przez przedsiębior- cianym snobom, ale najbardziej Stwa estradowe, miraże te U- ai^7 r^agle samorzutnie, na realniają. Dla wielu zespołow prrekór v/ielu działaczom i mece-muzycznych dopingiem jest nasom kulturyv^powstało^.zespołów możliwość „chałturzenia w amatorskim tycznym. J^RZY ŻELAZNY Zespół portretów, prezen towanych przez Ireną Zahorską z Kołobrzegu, to sali wystawowej W oj. Domu Kultury w Koszalinie stano wi dla mnie przeżycie sizcze gólnego rodzaju. Niezwykle rzadko bowiem mamy okazję oglądać sporiretowaną całą kolekcję osób z bliskie go otoczenia artysty, które łączy z twórcą wzajemna sympatia i przy uwiązanie. Portrety te były niewątpliwie w trakcie ich tworze nia zabawą intelektualną, stąd może pewna ich szki-cowość i wrażeniotoośó — dalekie wspomnienie studiów akademickich. Te szkice malarskie — jak je nazywa sama autorka — mają jednak dla mnie glęb sze znaczenie. Przez swą na strojowość i intymność potęgują siłę przeżycia. Mode lunek barwą a nie rysunkiem, poprzez naturalne tła i brak dodatkowych akcesoriów, oddaje osobowoąć m.odela, wydobyyya podobieństwa rysów wyrażających psych'ikę usposobienie czy charakter osoby portre towanej, bez cienia ideali- zacjik Zestaw ten odczytuję jako wyrażenie środkami malarskimi specyficznej at mosfery i nastrojów nurtują cych artystkę, przekazanie przez obrazy cząstki ukrytych głębszych wartości. Poprzez zespół portretów bliskich sobie osób sugeruje nam nastroje i organizu je atmosferę. Artystka w tych obrazach nie narzuca nam jednak swych własnych przeżyć, a jedynie nam się zwierza. Atmosfera ta spotęgowana została do granic możliwości, kiedy na wernisażu spotkali się: twór ca, jej modele i obrazy o-raz nieliczne, niestety, gro no zainteresowanych. Stosunek portrecistki do modela jest tu podejściem wrażeniowym, emocjonalną reakcją, jest przekonywują cą interpretacją (modela) i dowodem przeżycia malarskiego tematu, w którym dominuje warstwa osobista. Każdy z tych obrazów jest więc dla mnie znakiem wnę trza ludzkiego, formą mię-dzuludzkiego kontaktu i w tym układzie broni się nie trzeba go podpierać nie udolnymi słowami. Przy&A dając się bowiem portreW-wi jakiegoś człowieka Jadła większości zwiedzających są to przecież ludzie obcy), obcujemy z nim, posiadamy coś z niego. W tym kontekście aż chciałoby się wyrazić życzenie a zarazem żal, że dwudziestym do kompletu portretem nie jest autoportret artystki, toyrażający w spotęgowany sposób osobowość twórcy. Konkludując muszę powiedzieć, że jest to wystawa odważna, poprzez swoje świadome tendencje realistyczne, będące już dziś prawie wyspą na „morzu abstrakcjiPodejrzliwi i grymaśni mogą ją pomówić o ckliwość i schlebianie gu stom. Wydaje mi się jednak, że malowanie wprost, w sztuce nie umniejsza jej rangi, a świadczy tylko o szerokim wachlarzu zainteresowań, pod warunkiem jednak, że jest to szczere osobiste przeżycie. A za taki« uważam te portrety. J. SZWEJ wych zespołów, przejawia siq ruch amatorski, wprawdzie schlebiający niewyrobionym gustom i młofto" ale na gitarowych. Można l^ce ważyć , wartość artystyczną ich grania, zabawach tanecznych, O CO O- ale nie można nie doceniać tego piekunowie również potrafią zjawiska. Big-beat Stwarzał mozli- wosci szybkiego startu na estra- ZaaDaC. dz-e Wystarczyło posiadać stary Te sposoby sztucznie i na odbiornik radiowy, deskę, struny, krótki tylko okres podtrzymu- "Sc" w£ ją ruch amatorski, są demoralizujące, zaprzeczają wychowawczemu działaniu w zespole, nie mają nic wspólnego z uznaniem wysiłku społecznego, a przyzwyczajają do merkantylnej postawy w ruchu amatorskim. Taka działalność przynosi najwięcej szkody ruchowi wam tor.sk ierott. sów i podziwu nastoletnich kolegów na prawie nielegalnej estradzie. Big-beat jest łatwy do nauczenia, wystarczy zapamiętać parę chwytów na gryfie gitary, jako tako utrzymać rytm i byle głośno _ słuchacze w powszechnym wrzasku na estradzie i widowni nie usłyszą fałszu. A jednak na zespołach moc- Między przedmiotem kt6ra różnymi drogami weszła towej. Ale znaczenia tego prze tania jak przebiegał proces forf w nasze życie. Nowy kształt ar łomu nie można zamknąć w mowania się nowych wartości chitektury, wnętrze obiektów ramach stosunków społecznych w sztuce, jakie były jego eta-użytkowych zaprojektowane nauki i techniki. Dokonał się py. >tPoszukiwania odpowie-przez artystów, formy mebli, także przełom we wszystkich dzi na te pytania — pisze au* nowe pomniki, obrazy. Sztuka dziedzinach kultury artystycz- tor — to poszukiwanie genezy TYTUŁ ten jest jednak służy dzisiaj społeczeństwu, nej. Narodził się nowy odbior- nowych zjawisk artystycz-niezbyt pełny. Należało- stąd też społeczeństwo doma- ca dóbr kulturalnych, zwielo- nych, poszukiwanie źródeł dyby ująć w nim wszyst- ga się wiedzy o niej. Powta- krotnił się zakres i ilość dzieł namiki zmian w sztuce naszych kie związki, jakie zachodzą rzam zapewne truizmy, ale między współczesną cywiliza- przecież mogę posłużyć się cją, rozwojem nauki i techni- przykładem z licznych spot-ki a sztuką. Temu bowTiem pro kań, organizowanych podczas blemowi poświęcona jest książ trwania Koszalińskich Plene-ka Jerzego KOSSAKA, zaty- rów. Byłam niejednokrotnie tułowana „W poszukiwaniu świadkiem, kiedy ludzie doma artystycznych, rozpoczęła sie czasów". Wprawdzie autor za stylu epoki". W podtytule au- gali się wyjaśnień podstawo- rewolucja w twórczości arty- strzegą że jest to zadanie wy tor wyjaśnia: Współczesne wych problemów, bez których stycznej". Autor jednak przy- kraczające poza rozmiary tej przemiany cywilizacyjno-tech- trudno podejmować dyskusję pominą, że ledwie sto pięćdzie „skromnej broszury" maiacei niczne a nowe formy w sztu- o współczesnej sztuce piastycz siąt lat dzieli nas od świata, charakter popularyzatorski ale cei architekturze Książka ta- nej. A ta, podobnie jak lite- w którym decydowała nie ma należy wyjaśnić że owa bro-jak sądzę — zainteresuje wie ratura czy muzyka, ma swo- szyna ale praca rzemieślnika- szura" ma ponad trzysta 'nieć-lu czytelników, bowiem nie- ją historię. -artysty, świata bez elektrycz- dziesiąt stron, jest bogato i ce- zbyt wiele pozycji populary- Jerzy Kossak, w przedmo- ności a nawet bez lampy naf Iowo ilustrowana daje rzeczr-zujących wiedzę o sztuce pla- wie do swej książki pisze: „No towej. Rewolucja przemysłowa wiście sumę podstawowei wie-stycznej możemy znaleźć na we zdobycze przemysłu maszy zmieniła nie tylko styl tycia, dzy potrzebnej do zrozumienia półkach księgarskich. nowego, zdobycze fizyki i che ale i oddziałała na rzemiosło sztuki naszych czasów A wiedza ta coraz częściej mii, nowe metody lecznictwa artystyczne, architekturę, ma- Książkę podzielił Kossak na jest poszukiwana. Ludzie do- — me znają granic. Rozchodzą larstwo. I książka „W poszuki dziewięć rozdziałów Znaiduie magają się wyjaśnienia zja- się po całym świecie, tworząc waniu stylu epoki" w swoich się tam miejsce na "omówienie uderzenia robili kariere wisk zachodzących w sztuce wspólny cyttn cywilizacji ś,wią założeniach odpowiada na gj pracy, raemieślnika-artysty. pi Nr TO (4497)1 Sto 5B „Jeżeli nie uda się zrealizować programu pomocy gospodarczej, kulturalnej i osiedleńczej dla niemczyzny wschodniej, wówczas n&ze wnuki będą znowu oglądały Łabę jako niemiecką granicę wschodnią. Polska zażąda całego obszaru na wschód od Łaby... przeniknie go i będzie posiadać... a 1000 lat historii niemieckiej pójdzie na marne". Okrzyk ten rozległ się w okresie międzywojennym z trybuny parlamentarnej Trzeciej Rzeszy z ust profesora Uniwersytetu Lipskiego, Wilhelma Volza, w odniesieniu do sytuacji gospodarczo-politycznej ziem Pomorza Zachodniego. Przyczyn należy się doszukiwać w ogólnym zacofaniu gospodarczym tych ziem, ich wybitnie rolniczym charakterze przy jednoczesnym utrzymywaniu się wielkiej własności ziemskiej, wreszcie — braku lokalnego rynku zbytu na płody rolne. Istotny wpływ wywarł tu ogół trudności w gospodarce chłopskiej, spotęgowanych przewlekłymi kryzysami w rolnictwie oraz ciężarem podatków gniotących te gospodarstwa. Tu leży przyczyna wcale nie absurdalnego stwierdzenia tego, że rolnictwo zachodnio-pomorskie począwszy od wieku XIX było wybitnie deficytową dziedziną gospodarczą państwa pruskiego, a następnie Drugiej i Trzeciej Rzeszy. Rolnicy nie mieli gdzie sprzedawać płodów ziemi. Rynku takowego nie stanowiło Pomorze Zachodnie wobec braku szerszego zaplecza przemysłowego. Nieopłacalny był również eksport nadwyżek płodów rolnych do centralnych i zachodnich okręgów przemysłowych Niemiec, z uwagi na znaczne odległości, dochodzące do 1000 i więcej kilometrów. Przysłowiową piętą Achillesową były tu koszty transportu. Dorównywały one bardzo często samej wartości eksportowanego produktu. Tak dla przykładu cena jednego kwintala ziemniaków wahała się w roku 1927 w granicach 3 marek, zaś koszty transportu tej ilości ziemniaków do Zagłębia wynosiły również 3 marki. Narastało zadłużenie wsi. W okresie międzywojennym wynosiło ono przeciętnie 600 marek z jednego hektara, gdy tymczasem jeden hektar ziemi kosztował zaledwie 400 marek. Plagą gospodarki chłopskiej były przymusowe zarządy i licytacje. Trudności te obejmowały również gospodarkę obszarni-czą. Pozorna jej opłacalność wynikała ze sztucznej koniunktury na płody rolne podtrzymywanej przez państwo za pomocą premii i ulg podatkowych, z czego korzystała wyłącznie wielka własność ziemska. Towarzyszące tym sprzecznościom zjawisko stanowił ciągle pogłębiający się względny nadmiar ludności wiejskiej nie mogącej znaleźć miejsca w społecznej organizacji produkcji rolnej. Wydziedziczona ze swych gospodarstw ludność wiejska stanowiła główny o-biekt migracji i emigracji zarobkowej. Kierujące się zrazu do miast pozorne nadwyżki ludności wiejskiej, nie mogły również i tu znaleźć stałego zatrudnienia, z uwagi na brak przemysłu. Szczególnie upośle- sze o panowaniu fabrycznej brzydoty, sygnalizuje początki wielkiej przemiany. Oto tytuły niektórych rozdziałów, o-mawiające poszczególne problemy: „Domu współczesnego człowieka", „Technika — Sport — Architektura", „Nowe farmy w malarstwie", „Per- a obrazem spektywy w malarstwie". Muszę uprzedzić, podkreślić nawet, że nie jest to rozprawa teoretyczna, ale książka napisana żywo, ciekawie, autor sięga po przykłady z życia, bo leje nad tym, że modele Insty tutu Wzornictwa Przemysłowe go giną w powodzi tandety i niejednokrotnie brzydota z wi tryn sklepowych kształtuje u-podobania szerokich warstw społeczeństwa. Rezultatem roz ważań jego książki jest problem kształtowania wrażliwości este tycz&&i szerokich mflg I nict dzone w tym zakresie, w ramach Pomorza Zachodniego, były obecne tereny województwa koszalińskiego. Przez cały prawie wiek XIX przemysł reprezentowany był tu przez zakłady z pogranicza rzemiosła, zatrudniające po kilku a w najlepszym przypadku kilkunastu robotników. Przemysł lokalny charakteryzował się daleko posuniętym zacofaniem technicznym, a oprócz tego znaczną sezonowością w zatrudnianiu. Nieznaczne zmiany przyniósł wiek XX, który pogłębił jeszcze zapoczątkowany w końcu ubiegłego stulecia proces agraryzacji życia gospodarczego wielu miast regencji. „Z początkiem 1827 roku gorączka emigracyjna do Królestwa Polskiego — czytamy w jednym z raportów prezydenta regencji koszalińskiej — o-garnęła robotników rolnych w powiatach szczecineckim, koszalińskim, sławileńskim i miasteckim. Codziennie u władz państwowych zgłaszają się ojcowie rodzin o paszporty wychodźcze... w niespełna jeden miesiąc wnioski tego rodzaju wzrosły do 2000, by w krótkim czasie dojść do SOÓO, gdy tymczasem namiętność emigrowania opanowała inne powiaty". Największe jednak nasilenie ruchów emigracyjnych przypaść miało na drugą połowę XIX wieku. Okres ten wiązał się z emigracją zamorską, a także z masowym wychodźstwem do zachodnich okręgów przemysłowych Rzeszy. Oto oo na ten temat pisał prezydent regencji koszalińskiej w raporcie z 4 marca 1872 roku. „Wychodźstwo do krajów zamorskich przybiera rozmiary stwarzające już obecnie duże utrudnienia w wykonywaniu produkcji rolnej, grożąc przeobrażemiem się w klęskę. Mieszkania robotników rolnych stoją pustkami, drobni posiadacze sprzedają posiadłości swe za bezcen, aby zdobyć środki na emigrowanie (...) Kardynalną przyczyną wzrastającego wychodźstwa jest niezadowolenie z położenia materialnego, dążenie do jego polepszenia w poczuciu niepo- chodzi mu jedynie o plastykę, ale literaturę, muzykę — wszy stko, co dzisiaj jest dostępne obywatelowi naszego kraju. Stąd też w końcowych partiach książki pisze o zadaniach, jakie nałożone są na polityków kulturalnych w dziele upowszechnienia najwyższych osiąg nięć twórczości duchowej ludz kości. O książce Kossaka pisano już wiele i dobrze się stało że „Iskry" po raz trzeci ją wznowiły. Jednak 10 tys. nakładu — to nie tak wiele. Radzę pośpieszyć do księgarni. A przede wszystkim — jestem o tym przekonana — potrzebna jest ona w placówkach, których zadaniem jest upowszechnienie kultury. JOT ★ JANUSZ TAZBIK: , .Państwo bez jrtosów" (PIW) — szkice z dziejów tolerancji w Polsce szesnastego 1 siedemnastego wieku; JERZY MYSLIŃSKI: „Grupy polityczne Królestwa Polskiego w Zachodniej Galicji 1895—1904 (KiW) / & » dobieństwa osiągnięcia te&o celu w ojczyźnie". Wymowny przykład systematycznego wyludniania sie tych terenów stanowić może absolutny spadek ludności wiejskiej w regencji z 425.908 osób w 1871 roku do 416.005 osób w roku 1895. Działo się tak mimo największego w skali całego państwa pruskiego przyrostu naturalnego na tym terenie. Naturalnym rezultatem powyższych procesów było wyraźne niedoludnienie wsi i miast. Przeciętna gęstość zaludnienia w okresie międzywojennym wahała się w granicach 40 osób na km kw., a na niektórych terenach również i poniżej tego. Problem szybkiego wyludniania się niemieckich prowincji nadgranicznych spędzał sen z oczu wielu niemieckim politykom oraz odpowiedzialnym pracownikom administracji państwowej. Na wyludniające siię bowiem tereny Pomorza Zachodniego począwszy od lat osiemdziesiątych XIX wieku poczęli masowo napływać polscy robotnicy sezonowi. Tak według daleko niepełnych statystyk pruskich przebywało tu w roku 1892 około 2000 polstkich robotników sezonowych, a do 1912 roku ich liczba wyniosła 42.000 osób. Wy siłkiem polskich robotników sezonowych budowano drogi i mosty, układano linie kolejowe. Najwięcej jednakże osób znajdowało zatrudnienie w rolnictwie. Znany obszarnik z powiatu słupskiego donosił w swym raporcie do prezydenta regencji w 1928 roku, że z braku polskich robotników sezonowych grozi mu całkowita ruina gospodarcza. Uwagi swe kończył następującymi słowami: „Wywody moje mają na celu zorientować Pana, że tutejsza wielka własność ziemska nigdy nie będzie w stanie gospodarzyć bez cudzoziemskich robotników". Opisywane zjawiska stanowiły szczególnie niekorzystny czynnik wobec faktu bytowania tu jeszcze sporej grupy ludności polskiej, która skutecznie oparła się wielow7ieko wym procesom germanizacyj nym. Fakty te stanowiły obiek ty wn e możl iwoś ci ponown ej repolonizacji ludności już zgerma.nizowanej. Swoistą na ten temat trwogę wyraża raport prezydenta regencji koszalińskiej z 1867 roku. Czytamy w nim, że na terenie powiatu lęborskiego, w miejscowościach takich jak Wierzchucin, Łówcz Dolny, Nawcz, Pa-raszyno, Rybienko — na ogólną liczbę 1.506 osób — 630 z nich używa wyłącznie języka polskiego. W powiecie bytow-skim zamieszkuje ogółem 2.306 otsób używających wyłącznie języka polskiego. W powiecie słupskim, w miejscowościach Cecenowo, Główczyce, Pobło-cie, Gardna Wielka, Rokity — zamieszkuje 188 osób mówiących po kaszubsku. Mówiąca językiem polskim ludność spadła liczbowo „tylko nieznacznie w stosunku do spisu z 1865 roku. Istotny wpływ zaczyna tu jednak wywierać o-bowiązek nauczania języka niemieckiego w szkołach, przez co dzieci w coraz większym stopniu przyswajają sobie ten język" — czytamy w raporcie. Podane wyżej liczby wydają się być i w tym przypadku daleko niepełne z uwagi na sam fakt przyjętego podziału na ludność władającą językami niemieckim, niemieckim i polskim oraz wyłącznie polskim. Jakże obłudnie w zestawieniu z tym brzmią słowa rewizjonistów dwudziestolecia międzywojennego, domagających się uzyskania dla swego narodu „szerszej przestrzeni życiowej". Znane są nam również i dziś podobne głosy narastające w Niemczech zachodnich. Tymczasem naród ten nie był w stanie zagospodarować obszarów objętych ramami administracyjnymi swego państwa. Tak więc po kilkuwiekowej polityce wschodniej państwa pruskiego oraz Drugiej i Trzeciej Rzeszy, mimo ogromnych wysiłków i nakładów finansowych na osadnictwo — wielowiekowe związki historyczne, a przede wszystkim konieczność gospodarcza zadecydował-o przynależności tych ziem do Polsku mkt 7. grężlikowskt Muzeum Pomorza Srodk w Slmwk* (DOKOŃCZENIE ZE STR. 1) stało na ojców miasta, radzi by podziękować Jackowi Kurzawie, gdyby wskazał miejsce u-szkodzonej jezdni, wydrwione w felietonie. Ma Szczecinek swoich wiernych mieszkańców i niemało lokalnych patriotów, którzy są zawsze skorzy dowodzić, że ich miasto najładniejsze, że niewiele brakowało, żeby stolica województwa była w ich mieście. Tym czasem ambicje zaspokoić musi Okręgowy Zarząd Lasów Państwowych, jedna z nielicznych instytucji o zasięgu wojewódzkim. Co innego sport. Tu nie liczą się odgórne dotacje, lecz szlachetna, sportowa rywalizacja, w której zwTycięża lepszy. Które z miast ma lepszych piłkarzy niż Darzbór czy Lechia? Kto dorówna Karolowi Filipiakowi i Czesławowi Krawczykowi na trasie motocyklowego rajdu szosowo-terenoWego? Pierwszy był w ubiegłym roku najlepszym w kraju, drugi w województwie. Które miasto ma lepszych niż Szczecinek żeglarzy, które wreszcie może poszczycić się większą dbałością o obiekty i urządzenia sportowe? TRZY POKOLENIA Na każdym kroku daje się odczuć jakieś swoiste i szczere przywiązanie do miasta. Cechuje ono wszystkie trzy pokolenia — tych, którzy byli pionierami na kolei i w fabrykach, tych, którzy osiedlili się tu w czasie u-biegłego dwudziestolecia oraz tych, którym, wierna od 20 lat urzędowi stanu cywilnego, znana powszechnie Leokadia Forbotowa wy- Szczecinek — Osiedle Kościuszkowskie. Fot. E. Pelczarowa stawiła niegdyś metrykę urodzenia, a dziś już udziela ślubów. Pierwszym pozostawionym i przechowywanym w szczecineckim archiwum dokumentem jest... „Protokuł sporządzony. 21. III. 1945 r. O godzinie 15 w sali gmachu miejskiego miasta Szczecinka odbyło się ogólne zebranie ludności polskiej. Powyższe zebranie zagaił w krótkich a gorących słowach komendant wo- ści. A nie byli oni tylko społecznymi działaczami kultury. Jurago jednym z najlepszych maszynistów7 parowozowych w okręgu, a Pań-kowiec założyciel kolejarskiej spółdzielni mieszkaniowej, która teraz pod nazwTą powiatowej buduje domy mieszkalne we wszystkich miastach szczecineckiego powiatu. Dziś w Powiatowym Domu Kultury najgłośniejsze są gitary elektryczne i „Klub nastolatek", lecz dorośli wolą w popularnym pedeku oglądać np. wystawy, fotografie i filmy nakręcone przez amatorski klub filmowy. Na filmie utrwalono uroczystości związane z ubiegłoroczną Sztafetą Tysiąclecia. Trudno przy okazji nie wspomnieć, że właśnie Szczecinek postarał się o najlepsze przyjęcie Sztafety, na całej koszalińskiej trasie od Łubianki do Kołobrzegu. W zamian otrzymał puchar od przewodniczącego Prezydium WRN w Koszalinie. Osobliwością miasta jest Zasadnicza sSzkoła Wikliniarska, której wyroby podziwia się nie tylko w7 Polsce, lecz również za granicą. Osobliwością są również amatorzy metaloplastyki, którzy niedawno na specjalnie zorganizowanej w7ystaw-ie w pedeku pokazali publiczności co potrafią. Jest ich 11 — jeden profesorem, drugi — wulkanizatorem, trzeci — elektrykiem... Ludzie jak wszędzie, tyle że najmilszy jest im Szczecinek. LUDZIE JAKICH TYSIĄCE O obliczu miasta stanowi już 28 tysięcy ludzi. Wśród nich są tacy, których nazwisk, być może, nigdy nie wyczyta się w gazecie. „Za wysypywanie śmieci do śmietnika dziękuję — lokator". Nieznana ręka zawdesiła karteczkę na murze. Następnego dnia zainteresowani po kolei czytali... W końcu ktoś zerwał kartkę, lecz śmieci sypano odtąd rzeczywiście do śmietnika. Podobnych, nawet bardziej jeszcze zabawnych przykładów nazbierało się w Szczecinku niemało. Bez nich „mister-66" Ziemi Koszalińskiej nie byłby sobą, a więc tym, który nie jest ani Koszalinem, ani Słupskiem, ani też Kołobrzegiem, lecz po prostu Szczecinkiem. Wielu jest w stolicy krainy jezior działaczy społecznych zdecydowanych poświęcić czas i pracę miastu. Cechuje to radnych, aktywistów organizacji społecznych i tych, którzy znaleźli dla siebie zajęcie w komitetach blokowych. Od lat już gospodyni domowa Janina Rynkiewicz znajduje satysfakcję w pracy z dziećmi. A ma ich około 100 w rejonie działania swego komitetu blokow-ego. Pod jej czujnym i troskliwym okiem dzieci same u-rządziły sobie już niejedno boisko do siatkówki, piłki ręcznej, potem pod drzewami o-wocowymi organizowały turnieje warcabowe, a w jej własnym mieszkaniu odbywały się próby podwórkowego zespołu artystycznego. Dzieci wybrały nawet swój własny, dziecięcy komitet, któremu — jak powTiada Janina Rynkiewicz — bardzo umiejętnie przewodzą — Janek Wencel, Mietek Pozyrewski, Jagoda Rjmkiewicz i Tesia Bielawska. Niedawno bardzo ich zainteresowało, czym zajmuje się Rada Narodowa, jak pracują radni, ile pieniędzy jest w budżecie miasta. Kupili kwiatek, udali się do sekretarza Prezydium, żeby dokumentnie wszystkiego się dowiedzieć. A potem wszystko opowiedzieli kolegom na zebraniu. Nie muszą się martwić w ratuszu o następców. GOSPODARNOŚĆ NAGRODZONA Miasto otrzymało nagrodę, a kilkaset osób załogi jednego z największych zakładów prze- jenny m. Szczecinka pan podpulk. Iwanow oświadczając zebranym, że w dniu dzisiejszym w pow. m. Szczecinka, zostaje powołany do życia urząd polski. Na stanowisko przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej p. komendant wojenny wysunął kandydaturę obyw. Murakowskiego Antoniego, naczelnika poczty Szczecinek 1. Zebrana ludność jednogłośnie zaakceptowała jego wybór..." (Pisownia oryginalna — przyp. LL). Od tych czasów mieszka w Szczecinku większość obecnych zbowidowców, których jest ponad 370 — żołnierze I i II Armii Wojska Polskiego oraz wojsk polskich na zachodzie Europy, byli powstańcy śląscy i wielkopolscy, grupa weteranów ruchu robotniczego. Już wtedy dwaj kolejarze, Bazyli Fańkowiee i Karol Jurago, kierownicy amatorskich zespołów artystycznych, zaskakiwali szczecinecką publiczność pomysłowością w organizowaniu życia kulturalnego w mieście. Do dziś wielu wspomina pierwszy występ w świetlicy kolejarza, kiedy zwykłe żołnierskie piosenki wyciskały łzy z oczu i kończyły się nie milknącymi brawami, kiedy nie można było nie bisować. Potem był okres zaciętej rywalizacji między zespołami artystycznymi dwóch dobrych kolegów i przyjaciół. W tej rywalizacji powstał znakomity spektakl „Wodewilu warszawskiego"... i znów niemal wszyscy w Szczecinku, śpiewali „Małe mieszkanko na Mariensztacie, jest mym marzeniem..." dając w ten sposób satysfakcję jednemu, a wyzwalając ambicję drugiego ulubieńca publicz&fe mysłowych, Fabryki Płyt Wiórowych, 8 kwietnia odzyska utracony rok temu sztandar przechodni Zjednoczenia Przemysłu Płyt, Sklejek i Zapałek. Dla ponad 400 robotników, techników i inżynierów fabryki rok ubiegły był również okresem wysokich urodzajów. Współzawodniczyli między sobą, między oddziałami i brygadami. Wyniki skrupulatnie, z miesiąca na miesiąc, śledzili, porównywali z tymi, jalcie osiągał najgroźniejszy konkurent, załoga Zakładu Płyt Pilśniowych w Nidzie. Satysfakcja została w Szczecinku. Najlepsi? Brygada Tadeusza Czyżewskiego, sekretarza POP, Kazimierza Romanowskiego, Jana Szczepańskiego, Ryszarda Meszyńskiego... Zresztą czy można wymienić wszystkich, których praca była na wagę... sztandaru? Wszystko to działo się w czasie zmagań miasta o pierwszeństwo w konkursie i ludzie z „wiór" znaleźli czas, by wyjść na ulice — wraz z robotnikami innych przedsiębiorstw przysłużyć się miastu. A czekały ich chwile próby — nieszczęśliwemu wypadkowi uległ dyrektor fabryki. — Potrzeba krwi, krwi... — rozeszła się wieść jak błyskawica. 20 robotników ofiarowało krew dla swojego dyrektora. Byle wrócił do zdrowia! Wrócił — do zdrowia i do fabryki. I ten epizod daje najlepsze świadectwo ludziom z miasta w krainie ponad stu jezior. LUDWIK LOOS *G$JO® *Sr TS (4407) A T E L. f S T 5s* ZA 7 SZYLINGÓW — 229 TYS. DOLARÓW Polak zamieszkały w W. Brytanii, p. Grysuk został niespodziewanie posiadaczem poważnej fortuny. Nabył on za 7 szylingów 14 znaczków najnowszej emisji z błękitnym paskiem. Po bliższym zbadaniu okazało się, że znaczki zakupione przez T. Grysuka nie mają błękitnego paska, a eks-parci filatelistyczni uznali to za niezmierną rzadkość i ocenili każdą unikalną sztukę na sumę ok. 20 tys. dolarów. P. Gry suk oznajmił dziennikarzom, że jeden znaczek zamierza o-fiarować królowej Elżbiecie — posiadającej jeden z największymi na świecie zbiorów filatelistycznych, a drugi — Muzeum Poczty we Wrocławiu. GORZKA GUMA Jak informuje „Filatelista", francuskie ministerstwo łączności na skutek licznych reklamacji zarządziło dochodzenia^. dlaczego guma na znaczku „Europa 1966" jest nieco gorzka. Analiza wykazała, że przy jej preparowaniu zapomniano dodać pewnego procentu cukru. Ministerstwo solennie zapewniło, że już po raz drugi coś podobnego nie powtórzy się i klienci poczty nie będą potrzebowali krzywić się przy naklejaniu znaczków. GOŚCINNY KLUB MPiK Począwszy od 3 kwietnia koszalińscy filateliści korzystać będą z gościnności Klubu Międzynarodowej Prasy i Książki. Cotygodniowe spotkania koszalińskich filatelistów odbywać się będą odtąd w każdy poniedziałek od godz. 17—20, w sali kameralnej Klubu MPiK, a nie jak dotychczas w klubie TPPH. NOWOŚCI ZAGRANICZNE W Związku Radzieckim u-kazało się 7 znaczków z serii „Radzieckie terytoria dalekowschodnie". Albania upamiętniła 20-lecie UNESCO wydaniem 4 okolicznościowych znaczków. Przedstawiają one emblemat organizacji, otwartą książkę i kwiat, taniec oraz kościół i an-t3>-czne naczynie. NRD wydała 4 znaczki z reprodukcją zabytkowych budowli. W Bułgarii weszło do obiegu 6 znaczków, na których przedstawiono sławnych Bułgarów. W Chinach ukazały się 4 znaczki poświęcone azjatyckim zawodom sportowym sił zbrojnych. Czechosłowacja wydała znaczek na „Dzień Znaczka" przedstawiający stylizowanego gołębia. W Austrii wszedł do obiegu znaczek -wydany z okazji 100-lecia urodzin dra Karola Schonherra. Czad wydał 4 znaczki poświęcone prehistorycznym narzędziom pracy. Na znaczkach przedstawiono kamienną siekierę, grot, harpun i kamień młyński. II Festiwal Piosenki upamiętniła Kuba wydaniem 7 znaczków z reprodukcjami piosenkarzy i nut. W Gwatemali ukazał się znaczek lotiiiczy propagujący ratowanie zabytków Nubii. Jordania wydała 6 znaczków i blok poświęcony astronau-tom. W związku z 25-leciem wojsk powszechnej ludowej obrony, ZSRR wydał znaczek z reprodukcją żołnierza i pary cywilów. Japonia wydała dwa znaczki z dopłatą na fundusz walki z rakiem. Pionowo i poziomo Niestrudzony w propagowaniu rozrywek umysłowych Słupski Klub Szaradzistów zorganizował I Międzyklubowy Turniej Krzyżówkowy. Uczestniczyły w nim reprezentacje Bydgoszczy, Krakowa, Piły, Wałcza i Słupska. Przygotowanie regulaminu turniejowego sprawiało organizatorom niemało kłopotu. Wystawiali oni bowiem również swoją drużynę i regulamin turnieju trzeba było tak opracować, by wszyscy uczestnicy mieli jednakowe szanse. W rezultacie drużyny otrzymały na miesiąc przed rozgrywkami diagram turniejowy. Ponadto miały za zadanie przygotować w oddzielnych, zaklejonych kopertach siedmio- i czteroliterowe tzw. wyrazy utrudniające. Hasła te były następnie losowane, po czym sędziowie kontrolni wpisali je w diagramy. W pierwszej rundzie były to wyrazy: dracena, szot, brom i makrela, a w drugiej: Okina-wa, real, niob i Abemama. Zadaniem uczestników turnieju było ułożenie krzyżówki „z głowy", według ogólnie znanych i obowiązujących prawideł. Nie wolno było np. używać wyrazów w układzie odwrotnym (tzw. wspaków) i w liczbie mnogiej. Ponadto trudnych i nieznanych haseł i nazwisk i nazw geograficznych. Maksymalny czas przeznaczony na kompozycję krzyżówki wynosił 60 min. W pierwszej rundzie najszybciej bo w ciągu 32 min. rozwiązała swe zadanie drużyna Krakowa w składzie Ryszard Sowa i Leszek Janiszewski. W drugiej rundzie drużynie tej nie powiodło się. Natomiast drużyna Słupska po niepowodzeniach w pierwszej połowie meczu, w drugiej rundzie skomponowała krzyżówkę w ciągu 20 min. W rezultacie reprezentacja SKS w składzie: A. Oleksy, A. Dziduch i J. Nie-krasz zajęła I miejsce. Na następnych miejscach uplasowały się drużyny Krakowa, Bydgoszczy, Wałcza i Piły. Najczęściej powtarzającym się hasłem w konkursowych krzyżówkach była Alabama (nazwa jednego ze stanów USA). Nie obeszło się bez drobnych nieporozumień. Sąd Konkursowy nie uznał słupskiej drużynie hasła Reao. Zawodnicy nie dali jednak za wygraną i w czasie przerwy udowodnili na podstawie atlasu geograficznego, że Reao to nazwa wyspy. . , Turniej przyczynił się do nawiązania serdecznych k0J5~ taktów między klubami. U-czestnicy z dużym uznaniem wyrażali się o sprawnej or^~ nizacji. Szczególnie wiele słow uznania padło pod adresem Jarosława Bukszowanego, Prezesa SKS i jednocześnie inicjatora turnieju, (ha) SZAROZIELONY mercedes — kabriolet ze znakami rejestracyjnymi SS-3 pędzi w dół ulicą Kirchmayera. Na ostrym zakręcie koło domu poprawczego, kierowca nieco zwalnia, aby nie zderzyć się z nadjeżdżającym z przeciwnej strony tramwajem. W tym momencie na jezdnię wybiega miody człowiek w brązowym garniturze, odrzuca trzymany na ręku popelinowy płaszcz, a ukrytego dotychczas pod nim „stena" kieruje na pasażera w czarnym mundurze SS. Z pistoletu maszynowego nie padają jednak strzały. W najbardziej decydującym momencie szybkostrzelna broń zacina się, staje się bezwartościowym kawałkiem żelaza. Esesman przy kierownicy i jego pasażer sięgają po pistolety. Ale nie mają czasu ich użyć. Powietrze rozdziera huk granatu przeciwpancernego, rzuconego przez niepozornego młodzieńca, który stał o kilka kroków dalej. Granat rozrywa karoserię samochodu i ciężko rani siedzącego w nim pasażera. Odłamki granatu dosięgają również twarzy zamachowca, który obficie brocząc krwią wskakuje na rower i rozpoczyna ucieczkę. Kierowca nie Oglądając się na pasażera ściga drugiego z zamachowców, ale ten celnymi strzałami wyłącza esesmana z dalszej akcji. Zataczający się z upływu krwi pasażer krzyczy do znajdujących się w pobliżu nielicznych gapiów: — Rufen sie die Burg an! — Dzwońcie na Zamek! Trzeci — po Hitlerze i Himmlerze — człowiek Rzeszy, SS — ObergTiippenfiihrer i generał policji Reinhard Hey-drich, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy i namiestnik fiilirera w Protektoracie Czech i Moraw, czuje się tu jeszcze panem. Ale w kilka minut później przypomina już tylko tłumek rzucony na skrzynki i beczki przypadkowej furgonetki, która odwozi go do pobliskiego szpitala na Bulowoe, gdzie kat Czechosłowacji w 8 dni później kończy życie. -A,. ROZKAZ NADSZEDŁ Z LONDYNU udział w zamachu, ale i pochwalanie go. Wszystko bez rezultatu. Pod zamachowcami jak gdyby ziemia się zapadła, chociaż znajdowali się nadal w Pradze — początkowo u-kryci na konspiracyjnych kwaterach, pcfauej wraz z innymi spadochroniarzami w podziemnej krypcie cerkwi Cyryla i Metodego. Tymczasem hitlerowcy szaleli. Stan wyjątkowy rozszerzono na teren całego protektoratu. W Pradze tysiące gestapowców, żandarmów, kryminologów i zwykłych szpicli węszyło w poszukiwaniu zamachowców. Na nic zdało sie jednak wystawienie w oknie jednego ze sklepów na Vaclav-skem Nacesti płaszcza, damskiego roweru i teczek porzuconych przez Gabczika i Ku-bisza na miejscu zamachu i wyznaczenie fantastycznie wysokiej nagrody — 20 min koron — za pomoc w ujęciu zamachowców. Nie pomogły represje: wymordowanie mieszkańców i zrównanie z ziemią wsi Lidice kolo KI adria, roz-steełiwanie zakładników i se- trzy mywał kontakt z resztą grupy. Przestraszony represjami, pragnąc ocalić własną skórę, zgłosił się dobrowolnie do gestapo i wydał towarzyszy. O świcie 17 czerwca ponad 400 esesmanów i gestapowców uzbrojonych po zęby i wspieranych przez ciężkie karabiny maszynowe i działo otoczyło cerkiew Cyryla i Metodego. Ukrywający się w niej spadochroniarze nie dali się jednak zaskoczyć. Po dwu godzinach obrony i wyczerpaniu amunicji trzej obrońcy cerkwi ostatnie kule skierowali we własne skronie. Dalszych czterech, ukrytych w podziemnej krypcie, usiłowano wypłoszyć stamtąd bombami łzawiącymi, zatopić wodą ze strażackich sikawek, wystrzelać z działa i broni maszynowej. Ale dopiero po długotrwałej walce i zadaniu napastnikom poważnych strat osaczeni komandosi podzielili los towarzyszy. Akcja „wyjaśniania okoliczności zamachu" nie skończyła się jednak na zdobyciu cerkwi i śmierci zamachowców. Kierując się wskazówkami Czur- Reinhard Heydrich należał do najwierniejszych paladynów Hitlera. Był głównym wykonawcą „nocy długich noży" z 29 na 30 czerwca 1934 roku, podczas której Hitler zlikwidował przywódców SA, współautorem wielkiej prowokacji przeciwko radzieckiemu sztabowi generalnemu w roku 1936, w rezultacie której zginęło wielu wybitnych dowódców, m. in. marszałek Tucha-czewski. Organizował „kryształową noc" z 9 na 10 listopada 1938 r. — wielki pogrom Żydów niemieckich, podczas którego spalono bądź zdemolowano ponad 260 synagog, zamordowano i ciężko raniono dziesiątki ludzi, aresztowano ponad 20 tys. osób. Heydrich był wreszcie autorem „prowokacji gliwickiej", która posłużyła hitlerowcom jako pretekst do napaści na Polskę we wrześniu 1939 roku. Heydrich przyjechał do Pragi 27 września 1941 r. i urzędowanie rozpoczął od wydania rozkazu masowych egzekucji, które miały być wstępnym etapem germanizacji ziem czeskich, przewidzianych do całkowitego włączenia do tysiącletniej Rzeszy". W trzy miesiące później, w nocy z 28 na 29 grudnia 1941 r. brytyjski samolot wojskowy zrzucił w okolicach Pragi trzy grupy „cichociemnych" — czechosłowackich komandosów: „Silver A" z dowódcą i radiostacją, „Silver B" oraz „An-tropoid", składającą się z dwu późniejszych wykonawców zamachu, sierżantów sztabowych Jana Kubisza i Józefa Gabczika. Wszystkie trzy grupy wylądowały w innych miejscach niż planowano, miały więc duże trudności z „urządzeniem się" i nawiązaniem kontaktu zarówno z kierownictwem czechosłowackiego podziemia, jak i między aębą. W końcu marca 1942 r. dołączyły się do nich dwie dalsze grupy spadochroniarzy: "Oi*t distance" i „Zine", zrzucone z samolotu RAF, pilotowanego przez polskiego kapitana Antoniego Voełlnagla. PĘTLA ZACISKA SIĘ Gabczik i Kubisz, sierżant Józef Walczik, kapitan Alfred Bartosz i nadporucznik Adolf Opałka oraz ich towarzysze broni od dłuższego czasu przygotowywali przy pomocy członków czeskiego ruchu oporu kilka wersji zamachu. Najlepszym okazał się plan wykonania o-trzymanego zadania na „zakręcie śmierci". Plan ten został drobiazgowo przygotowany. Szczegóły o zwyczajach „pana protektora" dostarczała kucharka Zofia Żabowa, wiedeńska Czeszka, ciesząca się zaufaniem Heydrichów, stolarz zamkowy Franciszek Szafarzyk i inne osoby z otoczenia Ober-gruppenfiihrera. W wyborze daty zamachu pomógł dokument skradziony z biurka Reinharda Heydricha przez zegarmistrza zamkowego Józefa Nowotnego i sprzątaczkę Marię Rasznerową. Z dokumentu tego zamachowcy dowiedzieli się, jakie plany ma ich ofiara na środę, 27 maja 1942 roku. W odpowiednim czasie zajęli stanowiska: łączniczka Rela Fafkowa przejechała w wynajętym samochodzie przez ulicę Kirchmayera z rozwianymi włosami, informując w ten sposób, że szarozielony mercedes jedzie bez esesmańskiej -eskorty, Walczik błysnął lusterkiem, na widok zbliżającej się maski samochodu Gabczik odrzucił płaszcz, pod którym ukryty był „sten", Kubisz odbezpieczył granat— CENA KRWI Niemal natychmiast po zamachu hitlerowcy otrząsnęli się z zaskoczenia i rozpoczęli represje na niespotykaną skalę. Jeszcze w dniu 27 maja Himmler powołał pod kierownictwem szefa policji kryminalnej Rzeszy, Artura Nebe, specjalną komisję w celu zbadania okoliczności zamachu. W Pradze ogłoszono stan wyjątkowy. Zablokowano wszystkie drogi, wstrzymano ruch pociągów. W nocy z 27 na 28 maja ogromne siły policyjne przetrząsnęły dom po domu, aresztowano 10 tys. zakładników, rozpoczęto masowe rozstrzeliwania wszystkich osób podejrzanych nie tylko o współ tek osób, które przebywały w protektoracie nie meldowane, bądź udzielały im schronienia, Wykrycie sprawców zamachu umożliwiła dopiero zdrada. DO OSTATNIEGO NABOJU W grupie skoczków, którzy w nocy z 27 na 28 marca 1942 wylądowali na spadochronach w pobliżu miasteczka Telcz na Morawach, znajdował się sierżant Kareł Czurda. Nie brał on udziału w zamachu, ale u- dy i zeznaniami niektórych aresztowanych działaczy podziemia, gestapo osaczyło i zlikwidowało dowódcę grupy spadochroniarzy, kpt. Alfreda Bartosza oraz radiostację. Hitlerowcy ograbili też i wymordowali mieszkańców osady Leżaki koło Chrudimia, a samą miejscowość, z której komandosi utrzymywali łączność radiową z Londynem, zrównali z ziemią. Opracował: CEZARY RUDZIŃSKI T5 O (k Ź 3 s ctf & < O (9 V t W Przed 15 laty KOSZALIŃSKI Koszalin, 1 kwietnia 1952 r donosił... Wc wszystkich powiatach powstają zespoły uprawowe, które przystępują do likwidacji odłogów. Np. w pow. szczecineckim powstało 46 zespołów uprawowych z liczbą 327 członków, które zawarły umowę na likwidację 485 ha odłogów. * ^Dar 48" z szyprem Tadeuszem Budkiem należy do przodujących kutrów na wybrzeżu koszalińskim. Jego załoga systematycznie przekracza plany połowowe i 3-krotnie zajęła pierwsze miejsce w kwartalnych etapach współzawodnictwa pracy bazy darłowskie * Kino „Nowa Huta** w Kosza linie wyświetla film produkcji polskiej „Młodość Chopina", a Polonia w Słupslcu — „Pierw sze dniV prod. polskiej„ * W tym roku powstało w wo jewództzoie 16 nowych spółdzielni produkcyjnych. M. in. zorganizoioali je chłopi groma dy Nadziejowo w pow. człu-chowskim i Podróżna w pow. złotowskim. W powiecie szczecineckim powstały spółdzielnie produkcyjne w Wilczych Las kach i Starym Chwalimiu. * W dalszym ciągu chłopi, załogi pegeerów i członkowie spółdzielni produkcyjnych piszą listy do prezydenta Bieruta z okazji 60. rocznicy urodzin i podejmują zobowiązania zwiększenia produkcji rolnej. * Spotkanie piłkarskie o wejście do II ligi między słupską Gwardią, a Gwardią Koszalin zakończyło się zwycięstwem s&upszczan 4:2. * W Koszalinie rozegrano wio senne biegi przełajowe na szczeblu powiatu. W końkuren cji mężczyzn zwyciężył Janicki przed Stefanikiem, a w kurencji kobiet zwyciężyła Koro ska. * Województwo koszalińskie przygotowuje się do przyjęcia nowych osadników. W ub. roku odbudowano 327 zagród wiejskich, a w tym roku odbudowuje się 380 zagród. Przygotowania do przyjęcia nowych osadników najlepiej przebiega ją w powiatach: złotowskim i drawskim. * Okręgowa Rada Związków Zawodowych przeprowadziła eliminacje wojewódzkie Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych. W eliminacjach wzię ło udział 5 zespołów wyróżnia nych w eliminacjach powiatowych. Komisja wyróżniła zespół amatorski Związku Zawodowego Pracowników Służby Zdrowia przy Dyrekcji Państwowych IJzdrowisk w Połczynie-Zdroju, który wystawił szukę Michała Rusinka „Pawilon pod sosnamiDrugie miejsce zajął zespół PDK ze Sław na za szukę Gozdawy i Stępnia „Wodewil warszawskin. Oprać: MAR OKRUCHY KOLEJOWA SPYCHOTECHNIKA Kierownictwo PGR w Tamasa-kowie otrzymało ostatnio niezwykłe polecenie. Otóż naczelnik Wydziału Drogowego PKP w Olsztynie polecił pegeerowi przystąpić natychmiast do rozbiórki kolejowego wiaduktu, który grozi zawaleniem. Pismo zawiera jednocześnie ostrzeżenie, że Jeśli PGR nie rozbierze niezwłocznie rzeczonego wiaduktu, to cała odpowiedzialność za ewentualną katastrofę spadnie na głowy załogi PGR. Stan wiaduktu jest rzeczywiście fatalny, na domiar złego na trasie tej kursują liczne pociągi. A więc oborowi, dojarki, ogrodnicy... do rozbiórki wiaduktu wystąp! (,,Głos Ołsztyńsact**) UTOPIONE BEZ WODY Załoga Wytwórni Sprzęt® Komunikacyjnego w Rzeszowie w czynie społecznym podjęła się budowy basenu. Opracowano lokalizację basenu, zatwierdzona została dokumentacja techniczna i uzyskano pozwolenie na budowę. Włożono w tę inwestycję 1.175 tys. złotych i bardzo wiele godzin społecznej pracy załogi. Spychacze zorały kawał ziemi, pracownicy WSK w każdą niedzielę machali łopatami. Aliści dokumenty, podpisane rok temu przez Wydział Budownictwa, Urbanistyki i Architektury Prezydium MRN oraz przez Zespół Orzekający przy Miastoprojekcie, okazały się teraz nieaktualne, bo .. . powstaje nowy projekt, który nieco „przesuwa" lokalizację basenu. Tak to nawet w basenie jeszcze bez wody można utopić sporo grosza i społecznego trudu. UNowiny Rzeszowskie") GŁOS Nr 79 (44»7) Str, % gT^Ą DT wybuchła wojna, wybu- gl i chla na nowo kwestia pol- 3 TT s^a* Wbrew woli i zamysłom i państw zaborczych. Każde z nich uważało ją nadal za „sprawę wewnętrzną" i nadal chciało „swoich" Polaków traktować po swojemu. Ale w wojennym czasie warto było podburzyć „cudzych" Polaków, a umocnić w lojalności własnych. I oto na początku wojny rozegrało się niesamowite widowisko: Carat, niemiłosiernie tępiący każdy przejaw polskości aż po nazwę Królestwa Polskiego, którą zastąpił dziwolągiem „Nadwiślania" (Priwislinje)f przemówił*nagle do Polaków słowa-' mi — niegłupio zresztą napisanej — odezwy Naczelnego Wodza. Sławił w niej tradycje Grunwaldu i przyrzekał narodowi polskiemu, że „połączy się w jedno ciało pod berłem Cesarza Rosyjskiego... swobodny w swej wierze, języku i samorządzie". Prusy, które Polaków w Poznańskiem obedrzeć chciały z narodowości, przezywając ich „Prusakami mówiącymi po polsku", kazały swym generałom, wkraczającym do Królestwa, witać tamtejszych Polaków o-dezwą: „Wolność Wam niesiemy i niepodległość..." Austria, najliberalniejszy zresztą z zaborców, godziła się na tworzenie Legionów, wprawdzie podległych austriackiemu dowództwu, ale z polskimi orzełkami na czapkach i komendą po polsku. Nęciła Polaków wizja „austro-polskiego rozwiązania". Zresztą słowo Austrii bez niemieckiego żyra niewiele już wtedy znaczyło. A Berlin miał własne koncepcje w sprawie polskiej. UMIZGI ZABORCÓW I OBOJĘTNOŚĆ ZACHODU U podłoża tych wszystkich umiz-gów tkwił jeden motyw: każde z mocarstw dążyło do zaokrąglenia własnego stanu posiadania kosztem ziem polskich, odebranych po zwycięstwie przeciwnikowi. Rosja pragnęła więc zaanektować Warmię, Mazury, Poznańskie i Śląsk. Austria chciała widzieć Królestwo złączone z Galicją pod berłem Habsburgów. Niemcy zamierzały z pobudek strategicznych przeprowadzić „korektu-ry graniczne", okrawając Królestwo o jedną trzecią, a resztę, w tej czy innej formie, wcielić do obszaru Mit-teleuropy — wielkiego imperium pod niemiecką hegemonią. Mocarstwa zachodnie zaś umywały ręce. Dla Anglii i Francji kwestia polska była „wewnętrzną sprawą Rosji". Nie należało zrażać sobie sojusznika, od którego oczekiwano militarnego odciążenia na Zachodzie. Ani ryzykować miliardowych kapitałów polskich krzywd stanowiło polityczny i moralny obowiązek- rewolucyjnej Rosji. Rząd Tymczasowy nie kwapił się jednak z podjęciem drażliwej sprawy. Burżuazja rosyjska, której był wykładnikiem, nie wyrzekła się imperialistycznych celów, w imię których prowadziła wojnę. Zwalczała carat, bo nie dawał rękojmi doprowadzenia jej do zwycięskiego końęa. Obaliła go w imię ratowania „jednolitej i niepodzielnej" Rosji i dotrzymania wierności sojusznikom, gwarantującym nowe zdobycze. Najbardziej wpływowe stronnictwo w no- W 50-lecie rosyjskiej rewolucji NADCHODZIŁA niepodległość Polski francuskich, ulokowanych w* Rosji. Francja przyznała nawet rządowi carskiemu wolną rękę w kształtowaniu powojennej granicy z Niemcami — zakładając oczywiście ich klęskę. Anglia zajmowała stanowisko podobne. Tak więc wszystkie tzw. orientacje polskie, łączące nadzieje na rozwiązanie sprawy polskiej ze zwycięstwem jednego z dwóch obozów imperialistycznych, były oparte na fałszywych przesłankach, GŁOS REWOLUCJI Zwrot w sprawie polskiej — nagły i nieoczekiwany — nastąpił dopiero w marcu 1917 roku. Zwiastowały go salwy karabinowe i czerwone sztandary na ulicach zrewolucjonizowanego Piotrogrodu. Gdy rewolucja obaliła carat — sprawa polska automatycznie stanęła na porządku dziennym. Niewola Polski była naj-jaskrawszym przejawem carskiego ucisku i bezprawia. Powetowanie wym rządzie — partia kadetów — wolałoby sprawę odroczyć przynajmniej do końca wojny. Jej wódz, a teraz minister spraw zagranicznych, Miliukow, jeszcze jako emisariusz rządu carskiego przekonywał angielskich ministrów, że Rosja „nie może się zgodzić na wysuwane przez Polaków żądania niezależności". Pod naciskiem kół polskich Rząd Tymczasowy wszczął wprawdzie omawianie projektu deklaracji w sprawie polskiej, lecz natrafiła ona na ogromne opory. Rząd Tymczasowy nie działał jednak w próżni. Znajdował się od pierwszych godzin rewolucji pod nieustannym naciskiem z lewa. Wywierała nań presję Rada Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Organ demokracji rewolucyjnej — klasy robotniczej i zrewolucjonizowanych żołnierzy — był przeciwny wszelkiemu odwlekaniu sprawy polskiej. Była to dlań kwestia rewolucyjnego sumienia, sprawdzian szczerości rewolucyjnych intencji, zarzewie re- wolucyjnych wystąpień innych narodów uciskanj^ch. 27 marca Rada Piotrogrodzka wystąpiła z orędziem do Polaków. „Demokracja rosyjska — głosiło — stoi na stanowisku uznania samookreśle-nia politycznego narodów i oznajmia, że Polska ma prawo do całkowitej niepodległości pod względem pań-stwowo-międzynarodowym". Rząd Tymczasowy znalazł się w sytuacji przymusowej, nie mógł dłużej milczeć. W trzy dni później wystąpił z własną „odezwą do Polaków". Na pierwszy rzut oka wydawać się mogło, że jest wzorowana na orędziu Rady. Ale różniła się odeń w sposób istotny. Utworzenie państwa polskiego uzależniała od zgody przyszłej Konstytuanty rosyjskiej. A państwu temu narzucała z góry „unię wojskową" z Rosją. Oba te punkty wzbudziły z miejsca w opinii polskiej wątpliwości co do rzeczywistych intencji Rządu Tymczasowego. Nasuwały uzasadnione po-podejrzenie, że pragnie on zostawić sobie furtkę, umożliwiającą wywikłanie się z powziętych zobowiązań, gdy tylko pozwolą na to zmienne koleje wojny. Niezależnie jednak od utajonych intencji Rządu Tymczasowego, odezwa jego wymuszona przez Piotrogrodz ką Radę, miała ogromne znaczenie. Po raz pierwszy od ostatniego rozbioru rząd rosyjski uznawał prawo Polski do niepodległego bytu. Tym samym kwestia polska przestawała być „wewnętrzną sprawą Rosji" i wypływała na forum międzynarodowe. Prawda, że sojusznicy Rosji nadal zachowywali postawę nader wstrzemięźliwą. Obawiali się, by Rosja nie wycofała się z wojny. Nie chcieli więc stwarzać trudności Rządowi Tymczasowemu. Znowu umywali ręce. „TYLKO STRONNICTWO LENINA.*." Klucz do sprawy polskiej był teraz w rękach rewolucyjnej Rosji. Ale jakiej Rosji? Rząd Tymczasowy tracił stopniowo grunt pod nogami. Klasy posiadające, przerażone widmem radykalizowania się mas i wzrostem wpływów partii bolszewickiej, wypatrywały z utęsknieniem ratunku ze strony białych generałów. Lecz dla sprawy polskiej tryumf Korniłowa, Kaledina, Krymowa i Denikina, spiskujących przeciw rewolucji generałów, oznaczać mógł tylko pogrzebanie wszelkiej nadziei. Jedyną perspektywę stwarzał rozwój rewolucji w kierunku wskazanym przez Lenina i bolszewików. Oni to wysuwali jako cel polityczny samostanowienie narodów: „Wszystkim narodom wchodzącym w skład Rosji należy przyznać prawo do swobodnego oderwania się i utworzenia samodzielnego państwa". Dla Polski — znaczyło to niepodległość. Stanowisko bolszewików musiało wywrzeć niemałe wrażenie na ówczesnych Polakach, skoro krakowski organ PPSD, „Naprzód", tak przecież daleki od bolszewizmu, pisał: „My Polacy mamy jeszcze jeden szczególny powód sympatyzowania z Leninem. Oto spośród wszystkich teraźniejszych stronnictw rosyjskich — jedyne stronnictwo Lenina, czyli tak zwana partia bolszewików stoi bezwarunkowo i szczerze, bez żadnych zastrzeżeń i podrywek, na stanowisku Niepodległości Polski. Nikomu innemu spośród Rosjan Polacy tak bezwzględnie ufać nie mogą jak Le-ninowi. Ani Kiereńskiemu ani żadnemu innemu. Każdy z nich gotów nas sprzedać, lub za kark wziąć w miarę okazji swojej lub rachuby politycznej w danej chwili. Lenin nie!" Wypadki potwierdziły, że tak było. Gdy partia Lenina znalazła się u władzy, zasada samostanowienia na-ro,dów stała się fundamentem polityki państwa radzieckiego. Z tego ducha zrodziła się potem Deklaracja Praw Narodów Rosji i historyczna uchwała Rady Komisarzy Ludowych o przekreśleniu wszystkich traktatów, sankcjonujących rozbiory Polski. Ale to już należy do dziejów Rewolucji Październikowej. STEFAN ARSKI Nie na wszystkie listy odpowiada się osobiście Czytelnikom, mimo zasady odpowiadania na każdy list. Do redakcji „Głosu" wpływa od Czytelników, rocznie, prawie 6 tysięcy listów. Nie ma w tej liczbie korespondencji adresowanej bezpośrednio do dziennikarzy, autorów artykułów, m. in. do redaktora naczelnego. Warto więc od czasu do czasu, kwitować te listy w gazecie. Zacznijmy od podziękowań: Ob. J. Jackowski z Białego Boru dziękuje „za pamięć o nim i o pracowni ptaków i ssaków". Przy o-kazji dodaje: „Proszę o mnie nie zapominać, mam zamiar urządzić niedużą wystawę prac". Rozumiemy, będziemy pamiętać. Ob. S. R. z Sieciemlna przysłał nam szczególne podziękowania. Okazuje się, że po naszej interwencji, dłużniczka ob. S. R. wy raziła chęć zwrócenia długu wynoszącego 8 tys. zł. *— Każdy skrzeczy o swej rzeczy — pisze nasz Czytelnik. — Cieszę się, że pomogło, ale czy to po ludzku zawracać takimi sprawami głowę różnym instytucjom i redakcji". Ano, jak inaczej nie można, to trzeba. Dobrze, że poskutkowało. Ob. Halina Kempa z Bytomia prosiła o pomoc, w związku z opóźnionym doręczaniem przekazów pieniężnych jej mężowi, zatrudnionemu na budowie w Podczelu, po w. Kołobrzeg. Interweniowaliśmy. Poczta przeprosiła, sprawy zostały załatwione. Czytelniczka z Bytomia dziękując nam pisze: „Naprawdę nie spodziewałam się, że u-da się tą drogą coś osiągnąć". Przyjemnie,że rozczarowanie było miłe. Kilka Mstów w związku ze zbliżającym się jubileuszem naszej gazety: Pisze ob. Stanisław Bania z Żabna, pow. Drawsko. „Składam Wam serdeczne gratulacje i podziękowania za Waszą pracę nad wydawaniem dziennika, tak chęt nie w mojej okolicy czytanego. Nie chwalę się, bo to na stare lata niepotrzebne, ale byłem od początku propagatorem Waszego pisma i korespondentem. Bez gazety człowiek w dzisiejszym czasie, to tak jak bez chleba, obejść się nie może". Dziękujemy A więc to nasz wspólny jubileusz, Gratulujemy! Trochę inny w wymowie lisi ok. Macieja " " chociaż uwagę, by pisać więcej i lepiej bierzemy sobie do serca. Różne: Ob. Władysław Maćko-wicz ze Świętej w pow. Złotów, przeczytał w sobotnim „Worku Rozmaitości" Teczka z pocztą do redaktora kera ze Słupska. Z okazji 15-lecia pisma życzy nam „pomyślnej pracy i rozwoju gazety". Jak wynika z treści listu, ob. Bekker jest zagorzałym patriotą Słupska (czego nie mamy mu za złe) i denerwuje go to, że „tak mało jest informacji z życia miasta i powiatu. Wasza gazeta jest często jedynym pismem i dlatego powinna spełniać swoją funkcję jak należy! Mam nadzieję, że się poprawicie" — kończy Czytelnik. No cóż? Słupsk jest największym miastem w wojewódz twie, a i ranga powiatu jest znaczna. Ale Słupsk ma przecież specjalne wydanie „Głos Słupski". Nie podzielamy więc w pełni zastrzeżeń ob. M. Bekkera, ciekawostkę, iż we Francji pewien weteran I wojny światowej otrzymał po 50 latach odznaczenie. „Byłem sanitariuszem w wojsku niemieckim pod Verdun — pisze ob. W. Maćkowicz. O-patrywałem nie tylko rannych żołnierzy niemieckich, ale przede wszystkim Francuzów. Mówili o mnie: „C'est un Polonais, notre ami". (To jest Polak, nasz przyjaciel). Po 50 latach, ob. Maćkowicz otrzymał z Francji medal „Za ratowanie rannych żołnierzy francuskich". Gratulujemy! „Jeden z niedoszłych Ludwików", natchniony widocznie atmosferą obchodów Święta Kobiet, zapragnął pomagać, żonie w przygotowaniu posiłków. „Przy- chodzę o 2,5 godz. wcześniej do domu, niż żona. Czekam aż przyjdzie i ugotuje o-biad. Przecież mógłbym sam gotować, ale nie u-miem". Wniosek? „Gdyby tak „Głos Koszaliński" — pisze nasz Czytelnik — znalazł trochę miejsca w gniecie na przepis, jak i co gotować. Żony ściskałyby pana redaktora na odległość". Ba, ale skąd wziąć to miejsce w gazecie, Niestety, nie ma rady. Proponujemy tanie i dostępne książki kucharskie. Wielu Czytelników zapytuje, czy drukowana przez nas powieść Ryszarda Zgó-reckiego „Sto pięćdziesiąta wzywa pomocy" ukaże się w wydaniu książkowym. Owszem, ale dopiero w I kwartale 1968 roku. Wyda ją MON. Przy okazji informacja: wszystkie powieści odcinkowe, drukowane przez .naszą gazetę, wyprzedzają co najmniej o rok, a często o dwa i trzy lata, n-kazanie się ich w wydanin książkowym. Ponieważ wielu naszych Czytelników zbie ra powieść ułatwiamy im to, publikując równo wy-mierzEnne odcinki. Na dziś zamykamy teczkę z pocztą. Do następnej okazji. REDAKTOR • 'i ' 1 Fasada nowego gmachu ministerstwa spraw zagranicznych w Berlinie została pokryta aluminiowymi płytami* Toto-CAF 'i WCZORAJ Miliony, owczarki i 567 pisłolefów Tym razem kontrola granicz na jest jednak mniej uprzejma. Proszą o otworzenie bagażnika, przeprowadzają rewi zję. Ten sam los spotyka następnie jeszcze kilku właścicieli zachodnioniemieckich sa-mochodóio. Rezultat: znalezie- Elegancki mercedes zatrzy- nje w bagażnikach 567 pisto- podejmowanych w ma- pism można było ostatnio o- muje się przed szlabanem. Do ietów i około 100 tysięcy jestacie przepisów i ustaw bejrzeć zdjęcie dorodnych, tre wozu podchodzą przedstawicie sztuk amunicji. przez czynniki państwowe. sowanych owczarków, dostar- le greckiej służby granicznej, Niemiecka Republika Fede- czonych przez NRF swym po sulutują, proszą o paszporty. Broń skonfiskowano, zachód ralna swą pomocą wojskową łudniowoioietnamskim przyja-Zachodnioniemiecki turysta nioniemieccy „turyści" otrzyma uszczęśliwia wiele krajów a- ciołom iv celu tropienia po-niedbałym ruchem podaje li kilkunast omie się czne wy- jrykańskich i azjatyckich. Naj wstańców. Nie jest to oczy- przez okienko samochodu do- roki Kilkunastu innym jednak bardziej przy tym troszczy się wiście jedyna forma pomocy mludziela pomocy w tej dzie kumenty, uśmiecha się ze zro- że udało się podobno przeszmu o swoich najserdeczniejszych wojskowej, choć ta budzi szcze także niektórym innym zumieniem — cóż formalności glować do Turcji pewne ilości przyjaciół na tych kontynen- gólną odrazę, jako że wiado- krajom trzeciego światu. musi się stać zadość. Tylko for broni zachodnioniemieckiego tach. W ich gronie znajduje się mo, do czego podobne owczar malności, bo przecież przez pochodzenia. Miała ona zostać reżim wicemarszałka Ky w ki służyły np. w hitlerowskich W ostatnich latach prasa granicę tę w ciągu roku prze- przewieziona na Cypr. Południowym Wietnamie, ma- obozach konceiitracyjnych. światowa coraz częściej i słusz jeżdżą tysiące zachodnionie- Policja grecka nie okazała rionetkowa Południowa Ko- Przyjazne uczucia Bonn dla n^e zwraca uwnjję, że nie jest mieckich samochodów. Ich zrozumienia dla prywatnej po rea, rasistowska Republika narodów azjatyckich wyrażają t° chyba rodzty pomocy ja-właściciele witąni są — mocy wojskowej z NRF. Tak Południoivoąfrykańska; sło- się również w szkoleniu ofi- ^iej te kraje najbardziej po-jeśli nie serdecznie — to w więc w tej dziedzinie inicja- wem państwa dość jednomyśl- cerów i specjalistów armii ma- trzebujoj i jakiej winny ocze-każdym razie jako bardzo bo- tywie przedsiębiorczych jed- nie oceniane przez opinię świa rionetkowej Pd. Korei w udzie kiwać id zamożnej Niemiec-gaci goście, na których gorpo^ nostek rzuca się kłody pod no- tową. leniu temu reżimowi 'pożycz- Republiki Federalnej. durzom zależą gU Nie dotyczy tą przed się- W jednym z naszych czasą- ki w wysokości 300 milionów A* POLAN marek (ostatnio powiększonej o dalsze 90 min), której najwięk szą część nie przeznacza się bynajmniej na uruchamianie ludowych czytelni. Spece z Bundeswehry od wielu lat prze bywają w Afryce Południowej* Oba te kraje prowadzą ściśle tajne badania w dziedzinie chemii czy wykorzystania ener gii atomowej, chyba też nie z myślą o powiększeniu plonu bananów. NRF eksportuje swoich specjalistów wojskowych, dzieli się doświadczenia Mr ZBRODNIA feW W HOLANDII Tłum. Wanda Wąsowska ai) — Proszę mi wybaczyć moje najście — rzeki Maigret. —-Jestem tym więcej zmieszany, że niechcący przeszkodziłem paniom w posiłku. Pani Popinga niezręcznym gestem wskazała mu fotel, spoglądając wokoło siebie z zakłopotaniem, a jej siostra usunęła się jak najdalej w głąb pokoju. Urządzenie mieszkania było tu prawie takie samo, jak na fermie Liewensów. Meble nowoczesne, ale ładne w linii, obicia w pastelowych kolorach; wszystko to tworzyło atmosferę sztywną i smutną. — Pan przybywa * powodu... Usta pani Popinga drgnęły. Szybko przycisnęła do nich chusteczkę, aby stłumić łkanie. Anna siedziała nieporuszona. — Przepraszam panią — powiedział komisarz — przyjdę kiedy indziej. Zatrzymała go ruchem ręki, usiłując odzyskać panowanie Bad sobą. Musiała być o dobre parę lat starsza od swojej siostry. Była od niej wyższa, tęższa, a przy tym bardziej kobieca. Rysy miała Tcgularne, cerę jasną, a na skroniach parę siwych włosów. Cała jej postać I ruchy pełne były dystynkcji. Maigret przypomniał sobie, że była ona córką dyrektora gimnazjum, że •trzymała staranne wykształcenie i że mówiła biegle paroma językami. Mimo to była nieśmiała, jak przeciętna mieszkanka małego miasteczka, którą byle co może speszyć. Komisarzowi przypomniało się również, że należała ona do najsurowszej sekty protestanckiej, że stała na czele stowarzyszeń filantropijnych i że poza tym brała czynny udział w śyeiu kulturalnym miasta. Pan! Popinga opanowała słę I spojrzała na siostrę, Jakby czekając na jej pomoc w prowadzeniu rozmowy z gościem. Przepraszam pana ! — Ale to jest okropne! Trudne do uwierzenia! Konrad! Przecież on był tak przez wszystkich lubiany! Spojrzenie jej padło na aparat radiowy, stojący w kącie pokoju. Zdawało się, że znowu wybuchnie płaczem. — To była jego jedyna rozrywka... — rzekła drżącym głosem. — A w lecie łódź na Amsterdiep... Tak dużo pracował, biedaczek... Kto to mógł zrobić? Ponieważ Maigret nie mówił nic, dodała rumieniąc się lekko: _— Nie podejrzewam nikogo... Nic nie wiem... Bo ja nie wierzę, rozumie pan? To policja powzięła pewne podejrzenia w stosunku do profesora Duclos, a to dlatego, że wybiegł z łazienki trzymając rewolwer w ręku... Ja nie wiem, to zbyt straszne! Kto zabił Konrada? Dlaczego? Przecież nie chodziło o rabunek, wobec tego o co? — Pani zeznała w policji to, co pani zaobserwowała przez okno... Poczerwieniała jeszcze mocniej; stała przy stole opierając się o niego jedną ręką. — Nie wiedziałam, czy należy to zrobić... Myślę, że Beetje nic nie jest winna. Zobaczyłam to przypadkowo. Słyszałam, że nawet drobne fakty mogą mieć znaczenie dla wykrycia prawdy. Pytałam o radę naszego pastora. Był zdania, że powinnam o tym powiedzieć. Beetje jest na pewno uczciwą dziewczyną... Naprawdę nie wiem, nie widzę nikogo, kto by to mógł zrobić. Musiałby to być chyba człowiek niespełna rozumu, który powinien być zamknięty w zakładzie dla o-błąkanych. Pani Popinga mówiła po francusku płynnie i nie potrzebowała szukać słów. Jedynie bardzo lekki akcent zdradzał cudzoziemkę. — Anna powiedziała mi, ie pan przyjechał specjalnie z Paryża... Że pan chce wykryć, kto popełnił tę zbrodnię! Czy tak jest w rzeczywistości? Była teraz znacznie spokojniejsza. Jej siostra, siedząc w dalszym ciągu w kącie pokoju, nie poruszała się. Maigret nie widział jej bezpośrednio, a tylko przez odbicie w lustrze. Mimo to zwrócił się do niej nie zmieniając pozycji: — Pani była wtedy w gabinecie^. Skinęła potakująco głową. — A więc nie mogła pani wyjść stamtąd bez przechodzenia przez pokój profesora lub przez pokój pani siostry? Znów skinęła głową. — Profesor był przecież w swoim pokoju, pani siostra również... Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale nie odezwała się, tylko patrzyła na komisarza oczyma okrągłymi ze zdumienia. Dopiero po chwili mruknęła ochrypłym nieco głosem: — Tak pan sądzi? — Nic nie sądzę — odrzekł szorstko Maigret. — Na razie usiłuję porobić pewne ustalenia drogą eliminacji. Jak dotychczas tylko pani może być wyeliminowana, jeśli chodzi o podejrzenia, chyba żebyśmy posądzili o wspólnictwo pana Duclos lub panią Popinga... — Pan by mógł... Komisarz mówił dalej jak gdyby do samego siebie: — Duclos mógł strzelać ze swego pokoju albo z łazienki, to jasne! Pani Popinga mogła wejść do łazienki... Jednakże profesor, który wszedł tam natychmiast po strzale, nie widział jej... Przeciwnie! Widział ją, gdy wychodziła ze swego pokoju w parę sekund później... Zdawało się, że Anna odzyskuje po trochu pewność siebie, że fachowe rozważania Maigreta sprawiły, iż prawniczka pokonała nieśmiałość młodej dziewczyny. — Mógł ktoś przecież strzelać z dołu... — rzekła, patrząc ostrym wzrokiem na Maigreta. — Lekarz powiada... — Jednakże rewolwer, z którego zabito pani szwagra, miał w ręku pan Duclos... Chyba że morderca zdołał rzucić tę broń na parapet pierwszego piętra^. — Czemu nie? — Oczywiście! Czemu nie! Maigret nie czekając, by mu ktoś towarzyszył, wszedł na schody, które zdawały się być dla niego za wąskie i których stopnie skrzypiały pod jego ciężarem. Anna poszła za nim. Gdy wrócił, pani Popinga stała w tym samym miejscu, gdzie ją zostawił. D. c. n. TEKST: H±rVOR-PIOTROWSKI WOŁANIE'MORZA MUZ.! WŁ. TUR0W9K1 E* Coćhj&ń na molo wy- chodzą i bia-Tych ±agu głądetm. Lecziylko pfifnte po dziwne wo-Tama do Lą-du. Powiedz^kądmu* wofasz. Jak mam imzi/mtci*/ ay/ i-u-s-- t Gdy a-śpi do-o-ko- Ta £ u- ilra-na skrzi/dłćmt mew- Czy Spefnii pro&bą bą zdołam - S&-L_CL?_i i ^ rt, ■■ jo z^uduMij w łwą,śpiew ? Powiedzt dokądmnie wohsz, )ak mam zrozumieć zen/* Mo-rzz } CD €9 N CA Co dzień na molo wychodzę l białych żagli wyglądam. Lecz tylko płynie po wodzie —■ Dziwne wołanie do lądu. Powiedz, dokąd mnie wołasz. Jak mam zrozumieć twój zew? Gdy cisza śpi dookoła Utkana skrzydłami mew. Czy spełnić prośbę Twą zdołam -Ja zasłuchany w twój śpiew? Powiedz, dokąd mnie wołasz, Jak mam zrozumieć twój zew?, Morze! Nocą mnie budzisz sztormową Wiatrem do okna kołacząc. Proszę cię — zamień we słowa Zew, który nie wiem co znaczy? Powiedz, dokąd mnie wołasz... itd. Trzeba mi skrzypiec olbrzymich, I na nich — zagrać ćię umieć! Trzeba miłości dziewczyny — By twe wołanie zrozumieć Powiedz, dokąd mnie wotasz... itd. W bieżącym tygodniu — to jest od 1 do 8 kwietnia pragniemy zasygnalizować słuchaczom następujące pozycje naszego programu: Sobota 1. 4. 67 godz. 18 — reportaż literacki H. Livor -Piotrowskiego pt. „Perlą jezior"; godz. 18.20 — aud. M. Słowik Tworke o działalności KOS w szkołach. Niedziela *. ^ 11.20 — „Koszalińska Kronika Kulturalna" — magazyn ko szalińskich aktualności |g" LUTEGO 1867 roku IJS zabrzmiały publicznie dźwięki walca „Nad pięknym modrym Dunajem". Koncert Wiedeńskiego Chóru Męskiego odbył się w sali Diany, przerobionej z krytego basenu kąpielowego o tej samej nazwie. Za pulpitem dyrygenckim stanął sam późniejszy ,,król walca" Johann Strauss. Prawykonanie przyjęte było chłodno. Ale wkrótce po nim Strauss wyjechał na wystawę światową do Paryża. Tam na balu wydanym przez posła austriackiego ks. Metteraicha zagrał go jeszcze raz z berlińską orkiestrą. Może jednak nigdy walc ten nie zdobyłby swojej światowej kariery, gdyby wydawca paryskiego „Figaro" pan Ville-messant nie był wielbicielem Straussa. „Figaro" przyniósł hymny pochwalne, a jego wydawca zorganizował w salach redakcyjnych wieczór straus-sowski. Świat artystyczny Pa- Sto lat Wiedeńskiego walca ryża zjawił się licznie. Był czysty koncert, którego jed-młodszy Dumas, Flaubert, Teo- nym z dyrygentów był ostatni fil Gautier, Ambroży Thomas, żyjący potomek sławnej ro-był Iwan Turgieniew. Strauss dżiny Eduard Strauss. Pod jego zrewanżował się gospodarzowi batutą Wiedeńska Orkiestra nową kompozycją „Polka- Symfoniczna odegrała uwer--Figaro". turę do „Zemsty nietoperza" i Już v/ pół roku po nieuda- walca „Róże południa", nej premierze wiedeńskiej Latem bież. roku ukaże się walc „Nad pięknym modrym pierwszy tom wydania zbioro-Dunajem" rozszedł się w mi- wego utworów Johanna Straus-lionowym nakładzie. Jego scep sal Całość obejmować będzie tyczny wiedeński wydawca pan 50 tomów o łącznej objętości Spina nie pożałował tych 250 13 tys. stron druku. Prace nad guldenów, które za niego zapłacił pani Strauss... A dlacze- wydaniem potrwają 25 lat. Wiedeń godnie uczcił 100-le- go pani Strauss? Bo jej to cie swego najsławniejszego właściwie zawdzięczamy, Iz nieśmiertelny utwór szanow- walca. W tych dniach uczyni to również Warszawa. W wiel- \m Przed WYŚCIGIEM POKOJU Prze!ai~zamia$t „etapu prawiły" (Inf. wł.) Wybór etapu przełajowego Jak zapewne wiedzą sym- padł na Koszalin. Kolarze bę-patycy kolarstwa, w tegorocz- startowali sprzed hotelu na srKSwtó >— - nej jazdy na czas: Sławno — Sianów, następnie do Chełmo-Koszalin i na terenie NRD. Na niewa i stąd znów na Górę prośbę ekip organizatorzy po- Chełmską. Trasa liczyć będzie stanowili urządzić tylko jeden Atr . . . , , . \ taki etap, zamiast drugiego na- km 1 kolarze trzykrotnie tomiast odbędzie się wyścig przejadą 15-kilometrowe ©d-przełajowy. cinki. nego małżosnka nie przepadł... kim koncercie rozrywkowym w praniu. Filharmonii Narodowej, Pols- Pewnej nocy w swoim miesz- kiego Radia i Telewizji kaniu przy Praterstrasse 54 zabrzmią nieśmiertelne melo-Johann Strauss naszkicował die słynnych wiedeńskich wal-nową melodię (opus 314), kto- ców Straussów. Dyrygować ra nagle sarna zadźwięczała będzie Eduard Strauss zapro-mu w uszach. Nie mając nic szony na gościnne występy innego pod ręką zanotował ją przez Polskę. na manszetach. Przypomniał Dziś: Słupsk i Koszalin w TV Przeszkody w przeprowadzę- włączyć telewizory o godz. 15. niu telewizyjnych transmisji Kamery przekażą krótkie spra-ze Słupska i Koszalina wyda- wozdanie z mcczn na stadionie ją się być zażegnane. Zainsta- . lowario odpowiednie urządzę- W UpS a następnie zoba-jnia i dziś odbędzie się próba Wyłiły podobną transmisję z lich sprawności. Radzimy więc Koszalina, RADIO KOSZAŁKI marca w opracowaniu B. Horowskiego. Poniedziałek 3. 4. god*. 5.36 — Jan Żesławski zapozna słuchaczy z działalnością Ośrodka Hodowli Zaro dowej w Zegrzu. Wtorek 4. 4, godz. 18 — reportaż dźwiękowy z wojewódzkich rozgrywek mło dzieżowej „Olimpiady Wie- dzy o Polsce i Świecie Współczesnym". Autorem reportażu jest red. Irena Kwaśniewska. Horowskiego na temat spraw życia politycznego w NRF. Środa 5. 4. godz. 17.30 — Piątek 6. 4. godz. 5.36 — Koszaliński Kalejdoskop Rolniczy w opr. J. Żesław-skiego; o godz. 18 — repor taż I. Bieniek z Darłowa pt „Pamiątka po Gryfi-tach"; godz. 18.20 — „Spor towe rozmaitości" aud. J. Sternowskiego, o aktualnych wydarzeniach sportowych i przygotowaniach do Wyścigu Pokoju. „Proszę o Potop" — felieton o koszalińskim bibliotekarstwie; godz. 18.20 — wystąpi na naszej antenie chór WZGS. Audycja nada na zostanie w ramach cyklu pt. „Zespoły amatorskie przed mikrofonem". Czwartek 6. 4. godz. 18 — „Wypędzanie diabła Belzebubem" — komentarz B. sobie o tym za parę dni, kiedy koszula była już w praniu. Ale na szczęście czujna małżonka wyłowiła koszulę z tym mankietem z kosza na bieliznę i zaniosła ją wydawcy panu Spina. Za nowego walca swego męża otrzymała wówczas te 250 guldenów. Austria uroczyście obchodziła 100-Iecie swego nieoficjalnego hymnu. Na domu, w którym Strauss napisał sławnego walca, odsłonięto tablicę pamiątkowa, a na grobie króla walca i pod jego pomnikami złożono wieńce i wiązanki kwiatów. Burmistrz Wiedniaf Bruno Marek otworzył wystawę „Stulecie dunajskiego walca", poczta wydała specjalny okolicznościowy znaczek. Towarzystwo im. Johanna Straussa zorganizowało uro- J. MOSZCZEtfSKI (Interpress) OGŁOSZENIA DROBNE ZAMIENIĘ 2 pokoje z kuchnią w Bytowie na podobne w Koszalinie. Jan Arciszewski, Bytów, Kościuszki 25. G-8CT VELOREX jawa 256 sprzedam. — Złocieniec, 3 Pułku nr Z - Lubo- siewicz. G-868 SZESCIOIZBOWY dom murowany w okolicy Warszawy, wszelkie wygody, budynek gospodarczy, wolne dwa pokoje z kuchnią, weranda, placu 1233 m kw. — sprzedam. Cena 130 tys. zł. Meldunek nieograniczony. Oferty „27653" Biuro Ogłoszeń, Warszawa, poznańska 38. K-69/B ZAKŁAD NAPRAWCZY MECHANIZACJI ROLNICTWA W SŁUPSKU, PLAC DĄBROWSKIEGO 3 przyjmie natychmiast pracownika na stanowisko KIEROWNIKA ODDZIAŁU PROTOTYPÓW. Wymagane kwalifikacje — technik mechanik i kilkuletnia praktyka w zawodzie oraz TOKARZY do działu obróbki wirowej. Zgłoszenia należy kierować pod ww adresem dołączając podanie,życiorys i opinię z poprzednich miejsc pracy. Warunki płacy do omówienia na miejscu. K-907-0 SŁUPSKA FABRYKA NARZĘDZI ROLNICZYCH W SŁUPSKU, UL. POZNAŃSKA nr 1 przyjmie do PRACY INŻYNIERÓW, TECHNIKÓW MECHANIKÓW na stanowiska konstruktorów i technologów do Działu Głównego Technologa i Gł. Konstruktora, KSIĘGOWEGO KOSZTOWCA i TO-KARZY, SPAWACZY, ŚLUSARZY NARZĘDZIOWYCH oraz 10 PRACOWNIKÓW FIZYCZNYCH NIEWYKWALIFIKOWANYCH do pracy w produkcji Warunki pracy i płacy do omówienia w Dziale Kadr na miejscu. K-967-0 POWIATOWY ZARZĄD DRÓG LOKALNYCH W KOSZALINIE, zatrudni natychmiast GŁÓWNEGO KSIĘGOWEGO. Wymagane wykształcenie wyższe lub średnie oraz 3-letnia praktyka. Warunki pracy i płacy do uzgodnienia na miejscu w biurze PZDL, ul. Zwycięstwa 168, pokój nr 8. tel. 70-72. K-968-0 i GŁOS Nr 79 (4497) ■Str. 9 Dorobek LOK W Lidze Obrony Kraju rozpoczął się drugi etap kampanii sprawozdawczo - wybór czej, który zapoczątkowały w ostatnich dniach zjazdy powia towe w Drawsku i Złotowie. Aktyw ligi ocenia miniony o-kres pracy, kreśli plany na przyszłość. LOK jest obecnie w Koszalińskiem jedną z najbardziej masowych organizacji społecz nych, zrzesza bowiem około 45. 900 członków. Działa w na szym województwie 1371 ogniw LOK, w tym 579 na wsi, 344 w mieście i 448 w szkołach. Spełniają one bardzo waż ną rolę w upowszechnianiu masowej obronności. Dla koor dynacji działalności tych ogniw powołano już 94 zarządy gromadzkie i przewiduje się dalsze powiększenie ich liczby. Formy działalności ligi są bardzo różnorodne. Na plan pierwszy •wybija się szkolenie, w roku ub. objęto nim prawie 25 tys. oisób. Najwięcejś bo ponad 13,6 tys. u-czestniczyio w szkoleniu z zakresu powszechnej samoobrony przeciwko broni masowego rażenia. Dużym powodzeniem cieszą się kursy motorowe (5212 uczestników, w tym 1120 kierowców zawodowych na I, II i III kategorię prawa jazdy). łączności (2373 osoby) oraz mo- delarstwa lotniczego, okrętowego i rakietowego (2340 uczestników). Szczsgólnie ważne są kursy kierowców zawodowych, gdyż na nich LOK szikoli bardzo potrzebnych gospodarce naszego województwa fachowców.. 165 klubów i sekcji specjalistycznych LCK( w tym motorowe, strzeleckie, łączności, wodne i morskie, modelarskie organizuje wiele imprez sportowych. W 6ł>4 imprezach sportowych urządzonych przez LOK uczestniczyło ponad 73 tys. osób. Największym powodzeniem cieszą się zawody strzeleckie, spartakiady kościuszkowskie. zloty i rajdy motorowe. LOK jest popularyzatorem postępowych tradycji naszego oręża, braterstwa broni polsko -radzieckiego. Te sprawy są częstym tematem odczytów, spotkań, organizowanych przez LOK. Mają też lokowcy swój spory udział w realizacji czynów społecznie użytecznych. W roku ub. wartość czynów społecznych w postaci remontów dróg, obiektów sportowych, kulturalnych itp. wynio sła około 2 min zł. W br. najważniejszym zadaniem organizacji jest rozwój terenowych oddziałów samoobrony. O sprawach tych jesz cze poinformujemy. (P) ^ffelkiedyf? orkiestra mandolinistów. 14.00 Zagadka literacka. 14.30 Co się wam w tej audycji najbardziej podoba? 15.05 Koncert solistów. 15.30 Z cyklu: ,,Charaktery i obyczaje". 15.50 Radioreklama. 16.00—19.00 Popołudnie z młodością. 18.45 Kurs ięz. ang. 19.00 Piosenki z pointą. 19.10 Public, międzynar. 19.20 Wędrówki muzyczne po kraju. 20.30 —23.GO Wieczór literacko-mu-OI« I • l ą O l\/ - zyczny: 20.31 Podwieczorek przy oobota — niedziela I — Z IV \70l r. mikrofonie. 21.0S Muzyczny hu- mor. 22.25 W paru słowach. 22.30 Paryskie przeboje. 23.15 Gra Poznańska Piętnastka Radiowa. 23.35 Mozart: Koncert fort. C-dur. 0.10 Program nocny z Warszawy. SŁUPSK I4DYZURY ZMIANY GODZIN URZĘDOWANIA W KOSZALIŃSKIM RATUSZU Od dzisiaj, 1 kwietnia, Prezydium MRN w Koszalinie zmienia godziny urzędowania. Już od tej soboty wszystkie wydziały będą rozpoczynały pracę o godz. 7,30.;' W soboty praca trwać będzie do godz. 12, natomiast w pozostałe dni tygodnia — do godz. 15. Tylko Urząd Stanu Cywilnego i Wydz. do Spraw Lokalowych we wtorki czynne będą w innym czasie, a mianowicie od godz, 11 do 18. Ponadto, po staremu, USC w, soboty będzie udzielał ślubów wrj godzinach popołudniowych, (el) LEKARSKA KONFERENCJA OKRĄGŁEGO STOŁU Koło Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w Koszalinie organizuje 4 kwietnia (we wtorek) posiedzenie naukowe w formie konferencji okrągłego stołu na temat lekarskich i" prawnych aspektów pomocy doraźnej w wypadkach drogowych. Oprócz licznego gror.a lekarzy w konferencji udział wezmą przedstawiciele prokuratury i milicji. Obrady toczyć się będą w świetlicy Szpitala Woj., początek; o godz. 18,30. (j) ZAPISY NA ZAOCZNE STUDIUM GEOGRAFII Studium Geografii dla Pracujących Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu zawiadamia o otwarciu zapisów na pierwszy rok studiów zaocznych geografii. Zgłoszenia należy składać do 30 kwietnia 1967 roku, pod adresem: Sekretariat Studium Geo-grae: sobota o godz. 17.30 i 20 (tylko II seria); niedziela — godz. 11.15 i 19 (obie serie). AMUR — Uczta Baltazara (polski, od lat 14). Seanse o godz. 17.30 i 20. Niedziela — poranki — godz. ll i 12.30 wg informacji w kinie. ZORZA (Sianów) — Nikt nie chciał umierać (radziecki, od lat 1?) — panoram. FALA (Mielno) — Ktokolwiek wie (polski, od lat 16). JUTRZENKA (Bobolice) — Dwie noce jednego dnia (jugosłowiański, od lat 16). SeleksNer PZPM trener i. Matyas w Koszalinie Wczoraj informowaliśmy o kłopotach trenera Michała Ma ty asa ze skompletowaniem składu piłkarskiej reprezentacji Połski na rewanżowe spotkanie o mistrzostwo Europy z Luksemburgiem. Mecz rozegiany zostanie 16 kwietnia w Luksemburgu, ostatnie spotkania sparringowe kadry A i B z zespołami Kuchu i Polonii wy kazały kompletny brak formy pił karzy, wyznaczonych do reprezentacji Polski. Nic dziwnego, że selekcjoner PZPN ma olbrzymie trudności z ustaleniem reprezentacyjnej jedenastki. Trzeba sięgnąć po nowych, młodych zawodników, którzy po raz pierwszy założą koszulki z Białym Orłem Jak się dowiadujemy, dziś przybywa do Koszalina trener M. Matyas, który będzie obecny na inauguracyjnych spotkaniach rundy wiosennej naszych piłkarzy. W sobotę obserwować on będzie pojedynek lidera ligi okręgowej — Czarnych z Płomieniem, a w niedzielę — koszalińskiej Gwardii z Pogonią Połczyn. Wychowankowie koszalińskich klubów są wysoko cenieni na piłkarskiej giełdzie. O ich pozyskanie ubiega się co roku wiele zespołów ekstraklasy. Najlepszym tego przykładem jest były wychowanek koszalińskiego Płomienia Dejna, który tak doskonale zadebiutował w drużynie stołecznej Legii w meczu z Górnikiem Zabrze. Ze źródeł, zbliżonych do PZPN, dowiedzieliśmy się, że przyjazd trenera Matyasa do Koszalina nie jest przypadkowy. Jeśli piłkarze nasi zademonstrują lepszą formę niż kadrowicze, to wszystko wskazuje na to, iż w notesie selekcjonera PZPN znajdą się nazwiska naszych zawodników. (sf) MILENIUM — Mocne uderzenie (polski, odie rozr„ w żartobliwym nastroju. 12.5<) Mówi technika. 13.00 Z twórczości J. Haydna. 13.45 „Ludwika, córka Ładugi" — J. Kawalca. 14.00 Muzyka lud. różnych narodów. 14.30 Uniw. Rad. 14.45 Błękitna sztafeta. 15.00 Muzyka. 15.15 Piosenki żołnierskie. 15.30 Dla dzieci: „O zajączku, który nie umiał zliczyć do trzech". 16.05 Fublic. międzynar. 16.15—18.45 W Warszawie i na Mazowszu. 18.45 Melodie rozr. 18.50 Felieton. 19.05 Muzyka i aktualności. 19.30 Matysiakowie. 20.00 Recital tygodnia — W. Wiłkomirska — skrzypce. 20.30 Koncert orkiestry PR w Krakowie. 21.00 Z kraju i ze świata. 2i.27 Kronika sportowa. 2i.4fi Gra orkiestra taneczna. 22.00 Radioka-baret „Trzy po trzy". 23.30 Muzyka taneczna i rozrywkowa. PROGRAM III na UKF 66,17 MHz w godz. 15—24 na dzień l kwietnia (sobota^ 19.0o Jazz. 19.25 „CK dezerterzy" — K. Seydy. 19.35 Nagraj 1 zaśpiewaj. 19.50 Śpiewa zespół „The Platters". 20.05 Gra sekstet A. Kurylewicza. 20.15 Tadeuszanie. 20.35 Śpiewają ,.Los Valldemosa". 20.50 Folk Studio Singers. 21.10 ,,Ślubna fotografia" — reportaż. 21.20 Piosenki przez telefon. 21.35 Na harfie gra R. Maxwell. 21.45 „Pułapka na pchły" — gawęda. 21.50 Opera tygodnia —- G. Gershwin: „Porgy and Bess". 22.00 Fakty dnia. 22.07 Gwiazda siedmiu wieczorów — S. Adamo. 22.15 ..Polszczyzna dla wszystkich". 22.30 Sid-ney i bluesy. 22.55 Wiersze żartobliwe A. Mickiewicza. 23.00 Muzyka nocą. 23.50 Na dobranoc. program i 1322 m oraz UKF 66,17 MHz na dzień Z kwietnia (niedziela) Wiad.: 6.00, 7.00, 8.00, 9.00, 12.05, 16.00 , 20.00 , 23.00, 24.0-8 1.00, 2.00, 2.55. 5.33 Muzyka. 6.40 Rozmaitości rolnicze. 7.10 Kalendarz. 7.15 W pięć minut... 7.20 Muzyka. 7.30 Kapela Dzierżanowskiego. 8.15 Muzyka. 8.30 Przekrój muzyczny tygodnia. 9.05 Fala 56. 9.15 Magazyn wojskowy. 10.00 Dla dzieci w wieku przedszkolnym — ,, Rysujemy". 10.20 Muzyka filmowa. 10.40 Koncert życzeń. 11.40 Zgadnij, sprawdź, odpovviedz. 12.10 Felieton. 12.20 Radiowa piosenka miesiąca. 12.50 Kultura pilnie poszukiwana. 13.20 Ulubione melodie. 13.35 Przegląd prasy literackiej. 13.45 Rozgłośnia Harcerska. 14.30 W Jezioranach. 15.00 Muzyka. 15.15 Popołudnie przy muzyce. 16.05 Tygodniowy przegląd wydarzeń międzynarodowych. 16.20 Niedzielny Teatr Popołudniowy — ..Pamiętnik panicza" — słuch. 17.50 Muzyka. 18.00 Wyniki Toto-Lotka oraz regionalnych giear liczbowych. 18.05 Gra zespół Studio M-2. 18.45 „Wspinaczka" — opow. J. Osęki. 19.00 Kabarecik reklamowy. 19.15 Przy muzyce o sporcie. 20.30—23.00 Wieczór literacko-muzyczny: 20.31 Matysiakowie. 21.01 Śpiewa S. Przybylska. 21.20 W paru słowach. 21.22 T. Żmudziński — fortepian. 21.45 Radiokabaret ,,Trzy po trzv". 22.45 Fortepian i gitara. 23.15 Nowości prograTnu III. 0.10—3.00 Program nocny z Krakowa. PROGRAM H 367 m oraz UKF 69,52 MHz na dzień 2 kwietnia (niedziela) Wiad.: 6.30, 7.30, 8.30, 12.05, 17.00, 21.00, 23.50. 5.36 Muzyka. 8.00 Moskwa z melodią i piosenką — słuchaczom polskim. 8.35 Radioproblemy. 8.45 Polska muzyka ludowa. 9.00 Z nagrań wielkich artystów. 9.20 Felieton literacki. 9.30 Koncert we dwoje. 10.00 Nowe płyty. 10.30 Nowele wybrane — „Babianna" — Z. Fijasa. 11.00 Niedzielny kiermasz muzyczny. 11.30 Z muzyka pod wiatr. 12.10 Transmisja z sali Filharmonii Nar. poranku muzyki rozrywkowej. Melodie wiedeńskie Straussów (orkiestrą PR dyr. E. Strauss). 13.00 Warszawski Tygodnik Dźwiękowy. 14.10 ..Kara" — humoreska S. Żeromskiego. 14.30 Z baletów P. Czajkowskiego. 15.00 Radiowy Teatr dla Dzieci: „l:r3-rwanie Agnieszki" — słuch. 15.45 Niedzielne rendez-vous. 16.00 „Kto się z czego śmieje" — aud. satyryczna. 16.30 Koncert chopinowski. 17.05 Felieton na tematy międzynarodowe. 17.20 Muzvka. 17.30 Podwieczorek przy mikrofonie. 19.00 Rewia piosenek. 19.30 Teatr PR — Studio Współczesne — „Porwanie Europy" — wodewil E. Fiszera. 20.07 Muzyka rozrywkowa. 20.30 Muzyka operowa. 21.22 Muzyka taneczna. 22.00 Ogólnopolskie wiadomości sportowe i wyniki Toto-Lotka. 22.30 Niedzielne wieczory muzyczne. 23.35 Melodie i piosenki na dobranoc. KOSZALIN na falach średnich 188,2 i 202*2 03 oraz UKF 69,92 MHz PROGRAM na dzień 1 kwietnia (sobota) 7.00 Ekspres poranny. 17.00 przegląd aktualności Wybrzeża. 17.15 Piosenka onia i komunikaty. 17.25 Muzyka i reklama. 17.30 Program usprawnień i rozwoju usług" — audycja A. Polana. 17.35 ,jPi*?ć plus" piętnaście minut o filmie" _ audycja B. Cudnik. 18.00 ,,Perła jezior" — reportaż H. Piotrowskiego. 18.20 „Działalność Koszalińskiej Orkiestry Symfonicznej w szkołach" — audycja M. Słowik-Tworke. 18.40 Serwis informacyjny dla rybaków. PROGRAM na dzień 2 kwietnia w _ o ^ w to 9. p 3 ns J» . - N' CO O Qi tlN 1 ^ 3 S*o !»<< śi 8 3 a > P ?r 3 w »~j 5 g rn - <-> /D fi, O r* 3 t-,.73 SOOir D3> W8>3g« feS>Ł- Ser. K O W 53 rł- H»r> £~ 3 3>-= KJ en > r > 53 >■* w r, ** >• r M 1-1 M 0 S r n N §5^ ^ ST ?? a. w t n •"• 3 £ N ■-" »' 2'ź $ fl) 65 2 — 05 " S-Bs t*- M-* = a 5) PC N« w ,p S- O £. 3 n g. g.^ P 3 <; $3 a. cl S' ta — J~ 0 - N W o?r&o X- »-J £ W ?r^ ?tn c»3 5) /D " O M 2 Wfrgtt*- § «N> > ht mS O W ^ N>oC:*y SS^S' « >g> ESJh&S;* vi ^ ^ ^ H 3 63 ||n f§*3 » £ w 2. a o o j» w 3 M N* (T> _ *< H 0X1 ^ o 5 „ ~ s JJ a 5'^ sc W ■< *i auflu V ii N «.»ęj 3 Ł o O ęytJ O N tU ^ w C N N 65 6) V! W VJ O M O HE r r. © > " ._ * W ^ ^ sT O S> © 5! • w » be" »O0 i-®> z S"« 8- fcSAsJS Cł — Dzisiaj dają film tak bardzo zachwalany przez prasę..* Rys. Henry Buettner 3 3 Milis »3 J* ? o o> X a — ^ o.3 n «R* N so c s* ts 2 ""na -- ti a 2 2 ^ ft» s ^ 5 ^ QTQ J» ft 3 O C3 v; s « 2»- p SH.^3 2 2 5*^^ 3.3 5* "• V> tsS N a • p o ?» « - 3 -. 3 ?-513« 65 O ^ S" a o S S 3 £ < 3 O -p 15'i3 - a , cr fi V* >-< » fe ? 5 " s* N N N fO OB S tJ B s ^ « m SL N '-• M tJ S ^ N s.^ a^-s- c» **■ ^ N* H. — o* 3 ® ©"§ ^ I «-»■ CL C • cr^ N o. *<5 Ł S? 3 £' o 3 ® ^ ę 3 n m M « !>o?. 2 jo ^ cn "" W ^ Z° s.1 0 ?a; _ .. 3*8 g g3 3 S-S.I8? :P|3l3 SL 05 0Q O9 £.3 ^0 •• C ON» ^ o 25 m Ó> *< ___ 3Ks,Ib> c § 3 ®g w a. 05 N PN n c sr » ra ft> pj &. a O C/3 3- N P ^ 3 'O ^ CT-^ °:n- W fP C3 sSn. O OT -•"S S 3 1 3 w o 3 - s ^ g. S n< ^ a 3 _ CL 5-S" a ° CL P ST N -g ' 3 2. go a » N S; h2. cpcj S* M ST B> ~ g. » O ^ 8.E Hs-3 5< sr »> - 2 as * " S.M *"S.§ j» a. a N- P Ł 3 » f0 rt! tJ « N 3 ^ o sr-5 s " 5 s o w s. < a a w o o © ^ s> s a-o » p n o N 53- ?r ^P s- ~ ~ » 03 (15 P S.*< N 3 g" cna p t) fis o o ^ o c *rj N T3 0 < 3 g ^ •-» P5 61.