Kiśiisiiggi::::;:; (Dokończenie na str. 3) Organ KW PZPR Wg danie sobotnio-niedzielne Kok XV 22 i 23 lipca 1967 roku Nr 175 (4593) Lipcowe święto Towracanie do punktu startu naszej współczesności budzi tu i ówdzie objawy zniecierpliwienia. Jest to naturalnym odruchem pokolenia, które ma prawo sięgać po lepsze życie. Nie podobna zbywać krytyki naszych współczesnych niedociągnięć przypomnieniem sytuacji sprzed lat trzydziestu. Ale przecież i dzisiaj wiciu ludzi dorosłych nie wie, czym było bezrobocie, strach przed eksmisją z mieszkania. Dlatego, gdy myślimy o naszym życiu, trzeba powracać do lat. które poprzedzały start naszej współczesności. Wiemy i nigdy nie zapomnimy, że między dniem dzisiejszym a przeszłością leży rok 1939 i dramat okupacji. Nie należy pytać historii, czy losy naszego narodu mogły potoczyć się inaczej, gdyby... Jest jednak rzeczą bezsporną, że drogę do nocy okupacyjnej torowały w niemałym stopniu antynarodowe i antyludowe klasy społeczne, które uzurpowały sobie władzę w kraju i zdołały go pociągnąć wraz ze swoim panowaniem w przepaść. Naród polski odrodził sie w 1944 roku na gruzach potęgi hitlerowskiego okupanta ora? na gruzach starego ustroju. Dziś, w 23,rocznicę niepodległości narodowej, odnotowujemy zwielokrotnienie produkcji naszego przemysłu, rozwój rolnictwa, rozkwit kultury i jej upowszechnienie. Mamy Zazwyczaj, w dniu urodzin Polski, dokonywaliśmy czegoś w rodzaju podsumowania przebytej drogi, ocenialiśmy też nasz aktualny stan posiadania. Wczoraj, dziś... Ale przecież zawrze mamy przed sobą jutro. Nie to iluzoryczne nieokreślone, ale to na k*óre składa się i dorobek i to co dziś robi-tny. Czas przyszły dokonany — nie ma takiego w polskiej gramatyce.^ Ąle nie o gramatykę nam chodzi. Spróbowaliśmy wybiec my ślą w przód, niezbyt dale- Czas przyszły dokonany | ko wprawdzie, bo tylko do 1970 roku. Zapytaliśmy sie bie i innych: co wtedy będzie z tymi obiektami i przedsięwzięciami,które już dziś zaczęliśmy urzeczywist niać? Jak będą wyglądały, jak funkcjonowały? Sześć naszych krótkich reportaży z przyszłości siwo rzyliśmy posługując się realiami, konkretami dzisiejszego dnia. Oczywiście ze szczyptą wyobraźni. Być może nie wszystko sprawdzi się w szczegółach, w cza sie. Podejmujemy jednak to ryzyko, nie jest ono duże. Zajrzyjcie na strony 6 i 7. Hf. telegraficznym Przebywający z wizytą oficjalną w Moskwie premier Iranu Howejda orzeproWadźił roz mowy z premierem Kosyginem, W 23. urodziny PRL Manifestacja koszalinian (Inf. wł.) Wczoraj o godz. 17 na placu Bojowników PPR w Koszalinie rozpoczęło się uroczyste zgromadzenie z okazji 23. rocznicy uchwalenia Manifestu PKWN. W zwartych szeregach stanęły pododdziały WP, milicji i ORMO. Na trybunie honorowej zajęli miejsca członkowie egzekutywy KW PZPR z I sekretarzem KW — tow. Antonim Kuligowskim, wiceprezes WK ZSL — Stanisław Włodarczyk, przewodniczący WK SD — Alojzy Czarnecki, przedstawiciele władz politycznych i państwowych miasta i powiatu. Manifestację otwiera I sekre tarz KMiP PZPR — tow. Aloj zy Malicki. Następnie zabiera głos I sekretarz KW partii, przewodniczący WK FJN — poseł na Sejm tow. Antoni Ku-ligowski. Powiedział on m. in.: „Obchodzimy po raz 23 Święto Odrodzenia. W ciągu tych lat zmieniło się gruntownie oblicze naszego kraju. Fakt, że Polska stała się z kraju biedne go nowoczesnym państwem przemysłowo-rolnym, to wymowny dowód słusznej kon-(Dokończenie na str. 2) Rysunek: Zbigniew Olesiński. Zdjęcia: Józef Piątkowski WARSZAWA Po 5-dniowej wizycie opuścił w piątek Polskę minister stanu w bry ty l skini Foreign Office Georee M. Thomson. Podpisano polsko-brytyj$ką kon wenćje o świadczeniach zdrowotnych Obywatele Połyki i W. Brytanii bedą mogli korzystać ze świadczeń służby zdrowia drugiego kraju w przypadku zachorowania na jego terytorium. MOSKWA Mirister soraw zagranicznych Japonii. Takeo Miki złożył w piątek rano wizytę pełniącemu obowiązki ministra soraw #za-granicznych ZSRR, W. Kuźnie -cowowi. MOSKWA IPCA WSZYSTKIE narody cenią swoje dzieje. Są bowiem świadectwem ich dojrzewania i wzrostu. Drogi rozwojowe narodów różnią się jednak między sobą. Są kraje, które osiągnęły szczyty dobrobytu i potę gi bez większych ofiar. Nie jesteśmy w ich rzędzie. Nasza droga do współczesności jest ponad miarę znaczona ofiarami krwi i trudu licznych pokoleń. Nie hołubiła nas historia. Z tym większym szacunkiem odnosimy się do tego, co jest naszym dzisiejszym, realnym dorobkiem. Nasze prawo do dumy jest w pełni uzasadnione: wysiłkiem jednego niemal pokolenia, ceną niebywałych wyrzeczeń i ofiar przebyliśmy drogę, na którą innym trzeba było stuleci. Wydobyliśmy się z dna zagłady, stając w rzędzie wysoko rozwiniętych sił świata. PROLETARIUSZE WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ! Cena 50 gr Łączny nakład 112.841 egz. Str, 2 mwm Czaraa strona Ameryki T) OZRUCHY w 400-tysięcz-nym Newark, ty którym ponad polową ludności stano-wią Murzyni, przybrały niemal rozmiary wojny domowej. Policja i wojsko uzbrojone są nie tylko w broń maszynową, ale w działa lekkiego kalibru. Gubernator stanu New Jers\ey otrzymał w trakcie rozmowy telefonicznej z prezydentem Johnsonem przyrzeczenie pomocy wojsk federalnych, ale New Jersey nie jest jedynym terenem rozruchów. Ogarnęły one również Florydę, Alabamę, Ohio. J5połeczeństv>o, które zgniata ludzi w ściśle ograniczonych dzielnicach, które rozdziela ich według rasy i dochodu, które odbiera im poczucie współdecydowania o ich własnych srpra wajch politycznych i które wyob cowuje ich od reszty, które lek ceważy ich oświatę i które wy kazuje obojętność wobec powta rzającego się gwałcenia ich godności osobistej — może zawsze oczekiwać takich zabu rżeń- Płacimy dziś za to, co za niedbaliśmy w ostatnim stuleciu" — pisze „Washington Post". Więc to nieprawda, że Ameryka jest na tyle bogata, iż może wydawać rocznie 24 miliardy dolarów na wojnę w Wietnamie bez poważnych kon sekwencji wewnętrznych. Za tę wojnę prowadzoną o tysiące kilometrów od granic USA Amerykanie muszą płacić rezygnacją z osławionego progra mu „walki z ubóstwem". Tak, z UBÓSTWEM, którym dotknięci są zwłaszcza czarni mieszkańcy bogatej Ameryki stanowiący 11 proc. ludności kraju. Ich przeciętny roczny dochód jest o połowę niższy od dochodów białych o tych sa mych kwalifikacji. Na południu USA znaczna część ludnoś ci murzyńskiej przymiera głodem. Nic dziwnego, że sytuacja ta budzi nie tylko sprzeciw ze strony czarnej ludności USAf ale stwarza tło dla ekstermi-stycznyćh wystąpień z jej stro ny. Ludność murzyńska w USA doprowadzona została do ostateczności — to fakt. Określenie, które nasuwa się uparcie przy lekturze depesz z USA brzmi: To naprawdę bar dzo czarna strona Ameryku (AR — WZ) Manifestacja ICoszaimian (Dokończenie ze str. 1) cepcji politycznej PPR, która przewodziła w walce o wyzwo lenie narodowe i społeczne". Mówca scharakteryzował następnie dorobek województwa koszalińskiego, podkreślając duży wkład pracy organizacji ORMO. Następuje uroczysty moment — wręczenie sztandaru ufundowanego dla koszalińskiej or ganizacji ORMO przez społeczeństwo miasta i powiatu. Z rąk tow. A. Kuligowskiego od biera sztandar komendant mia sta i powiatu ORMO — tow. L. Krajkowski. On też serdecz nie dziękuje za dar. Rozlegają się dźwięki hymnu narodowego. Sztandar przejmuje poczet sztandarowy i prezentuje go przed pododdziałami ORMO. Z kolei zastępca komendanta KMiP MO — tow. Jan Stopy-ra odczytuje zarządzenie MSW 0 nadaniu 11 ormowcom odznak „20 lat w służbie narodu" i 15 odznak „10 lat w służ bie narodu". Dekoracji dokonują tow. Antoni Kuligowski 1 komendant KW MO — tow. Jan Pieterwas. Po- nadto 7 osobom wręczono medale „Za zasługi dla pożarnictwa", al — „Za zasłu gi w obronności kraju". Po od czytaniu rezolucji wyrażającej pełną solidarność koszalińskie go społeczeństwa z walczącymi narodami arabskimi i Wietnamu, manifestanci składają wią zanki kwiatów na płycie pomnika Powrotu do Macierzy. Odegranie Międzynarodówki kończy uroczystość na rynku, po czym następuje defilada ulicami miasta do pomnika Zwycięstwa, gdzie również zło żone zostają wieńce. (Fil) Sytuacja na Bliskim Wschodzie Rozmowy dyplomatyczne w Kairze KAIR, NOWY JORK (PAP) .__ Radio Kair zapowiada, że w sobotę 22 bm. ©abęaxl« się posiedzenie rządu ZRA pod przewodnictwem prezydent* Nas-sera. Konferencja przywódców murzyńskich NOWY JORK (PAP) W mieście Newark (stan New Jersey) rozpoczęła się konferencja przywódców ruchu mu rzyńskiego w USA, zwolenników hasła „Władza Czarnych". W ciągu czterech dni ponad 500 przedstawicieli różnych or ganizacji murzyńskich omawia sytuację ludności murzyńskiej w Stanach Zjednoczonych i o-pracowuje plan koordynacji ak cji w walce przeciwko dyskryminacji rasowej. Jeden z działaczy murzyńskich oświadczył, że prezydent Johnson oferując pomoc władz federalnych w tłumieniu wystąpień antyrasistowskich w Newark, utraci głosy murzyń-kich wyborców w przyszłorocznych wyborach prezydenc kich. W. mieście Mennesota, w sta nie Minneapolis doszło do wystąpień antyrasistowskich, 13 osób aresztowana Naloty na łamy na Rzece Czerwonej & Słrały USA w Laosie PARYŻ — LONDYN (PAP) W czwartek lotnictwo Stanów Zjednoczonych dokonało nowej serii nalotów na Demo kratyczną Republikę Wietnamu. Myśliwce bombardujące zaatakowały budynki administracyjne i hangary nieczynnego obecnie lotniska Yen Bay, 125 km na północny zachód od Hanoi. Piraci powietrzni USA obrzucili również bombami 3 zbiorniki z paliwem. W tym samym dniu przeprowadzono także naloty na 4 dworce. W Wietnamie Południowym samoloty B-52 w czwartek po południu i w piątek rano 3--krotnie bombardowały dolinę Shau, leżącą w pobliżu grani cy laotańskiej. W Delcie Mekongu doszło w czwartek do starć między siła mi wyzwoleńczymi a siłami USA. 19 bm. samoloty amerykań- skie zrzuciły 4 bomby na za porę wodną na Rzece Czerwo nej. Uszkodzeniu uległa podstawa zapory. W ciągu dwudziestu dni lipca na urządzenia nawadniające dokonano 45 nalotów, w tym 36 — na tamy i 9 na stacje pomp, kanały itd. VNA powołując się na rozgłośnię „Głos Patet Lao" dono si że w prowincjach Sam Nea i Xineg Quang samoloty amerykańskie rozproszyły nad wie lu wsiami chemiczne substancje trujące. Są Ofiary w ludziach. Wyrządzono również znaczne szkody w zasiewach. Podozas zaskakującego ataku na lotnisko w Luang Pra-bang w dniu 17 bm. siły patriotyczne Laosu zniszczyły 12 samolotów i raniły lub zabiły 38 żołnierzy nieprzyjacielskich. Podpalono również zbiór nik paliwa. Srebrny medal tfla„Westerplatfe" MOSKWA (PAP) Polski film fabularny „WESTERPLATTE" otrzymał srebrny medal na zakończonym w czwartek w Moskwie V Międzynarodowym Festiwalu Filmowym. Ogłoszenie wyników trzech konkursów festiwalowych odbyło się w Pałacu Zjazdów na Kremlu. Wielką nagrodę otrzymuje film radziecki Sergiusza Gierasimowa „Dziennikarz" i film węgierski Istvana Szabo „Ojciec". wojna między Straussem i Schroederem BONN (PAP) Debaty na temat Bundeswehry stają się w Bonn coraz bardziej intensywne, dowodząc, iż w kołach rządowych utrzymują się rozbieżności co do kierunku reformy struktury armii zachodnioniemieokiej. Schroeder został w czwartek przyjęty przez kanclerza Kie-singera. W toku dłuższej rozmowy kontynuowali wymianę poglądów zapoczątkowaną przed kilkoma dniami w czasie spotkania w Muensterlager. Trwa wojna podjazdowa mię dzy ministrem obrany Schroe derem i ministrem finansów Straussem, który jako były wieloletni szef resortu obrony NRF uważa się za szczególnie kompetentnego do wypowiada nia się na temat sił zbrojnych NRF. Strauiss ponownie, tym razem w artykule opublikowa nym na łamach swego organu „Bayern-Kurier", autorytatyw nie oświadczył, iż Bundeswehra otrzymywać będzie zwiększające się z roku na rok sumy na swoje cele, a gadanina o malejącym budżecie armii NRF, nie ma żadnego pokry- cia w faktach, które jako mini ster finansów zna. chyba najlepiej. Mniej samochodów O BONN (PAP) stowarzyszenie producent ów sa--chodów w NRF podało do wia-mości, że w plierwszej połowie Niemcy zachodnie zimniej szy-produkcję samochodów o pra-e pół małkana w porównaniu tym samym okresem roku ubie-ego. Ogółem w ciągu pierwszych odesfi^cy br, wyprodukowano w tfRF U5J9.535 samochodów. Z tego na eksport praeznocza się 57,3 pro©, (r pterwśzysn^ Egzekucfe na Haiti NOWY JORK (PAP) Z wiadomości, jakie napłynę ły ostatnio do Santo Domingo wynika, że na Haiti stracono z rozkazu krwawego dyktatora Duvaliera dwóch jego współ pracowników, byłego prefekta Port au Prince — Lucien Chu-veta i byłego ministra robót publicznych Lucknera Cam-bronne'a oraz usunięto z zajmowanych stanowisk 15 oficerów. Inne doniesienia ze sto licy Haiti mówią o 19 oficerach którzy obawiając się, aby nie spotkał ich los wielu zamor dowanych kolegów, zwróciło się o azyl do ambasad krajów Ameryki Łacińskiej. Według wszelkiego prawdopodobieństwa, w ciągu ostatniego tygoch nia zamordowano w Port au Prince trzech deputowanych Dwanycn^ Samochód — pochodnia (Int. własna> Niecodzienny wypadek samo chodowy zdarzył się przedwczoraj w pow. wałeckim. Samochodem ciężarowym star przywieziono żwir na budowę w Marcinkowie. Jan Fiodor, robotnik Przeds. Budownictwa Rolnego w Wałczu po rozłado waniu samochodu wsiadł do niego i udał się na przejażdżkę. Na drodze pomiędzy Mirosławcem i Tucznem stracił pa nowanie nad kierownicą i wpadł na drzewo. Samochód zapalił się i doszczętnie spłonął. Fiodor szczęśliwie nie odniósł żadnych obrażeń. Dopuś cił się jednak kilku wykroczeń: samowolnie zabrał samochód, prowadził samochód nie mając prawa jazdy oraz spowodował rozbicie samocho du. (hz) Eksport z „Cetefee" ŁÓDŹ (PAP) W piątek centrala handlu za granicznego „CETEBE" obchodziła 20-lecie swego istnienia. Z tej okazji odbyła się uroczystość, na której podsumowano dotychczasowe osiągnięcia tej najstarszej łódzkiej centrali eksportowo-importowej. „CETEBE" eksportuje obecnie w ciągu roku około 180 min metrów tkanin bawełnianych wełnianych, jedwabnych, lnianych i innych. Tekstylia „made in Poland" znane są na siedemdziesięciu kilku ryn kach* Minister spraw zagranicznych ZRA M. Riad przeprowadził w czwartek rozmowę z sze fem grupy obserwatorów ONZ gen. Odd Bullem. Omawiano kwestie związane z misją obserwatorów ONZ w strefie Ka nału Sueskiego. W tym samym dniu minister Riad odbył rozmowę z am basadorem Związku Radzieckiego w Kairze D. Pożydaje-wem. Po zakończeniu 2-dniowych rozmów w Kairze, minister spraw zagranicznych Indii Chagla udał się w czwartek do Jugosławii. Minister Chagla od był rozmowy z Nasserem i przekazał mu list od premiera Indii, pani Indiry Gandhi. Przed odlotem z Kairu mini ster indyjski oświadczył dzień nikarzom, iż niedobrze się sta ło, że ONZ nie mogła spowodować wycofania wojsk izraelskich ż okupowanych terytoriów. Minister spraw zagranicznych ZSRR, A. Gromyko odbył w czwartek w siedzibie ONZ rozmowy z szefami delegacji Algierii, Syrii i Iraku na nadzwyczajną sesję Zgromadzenia Ogólnego NZ. Zgromadzenie Ogólne NZ wznowi dyskusję na temat kryzysu bliskowschodniego. Nie wyklucza się jednak kolej nej zwłoki w obradach sesji, jeśli kuluarowe konsultacje nie przyniosą żadnych wyników. Stały przedstawiciel Syrii przy ONZ, Georges Tomeh, w liście do sekretarza generalnego ONZ informuje o nowych faktach bestialskiego zachowa nia się okupantów izraelskich na zagarniętych terytoriach syryjskich. i&zrufn • NOWY JORK W Stanach Zjednoczonych nadal dochodzi do nowych gwałtownych zajść na tle rasowym. Wystąpienia ludności murzyńskiej objęły wiele miast w całym kraju. • PARY2 Biuro Polityczne Francuskiej Partii Komunistycznej opublikowało oświadczenie, popierające propozycje Demokratycznej Republiki Wietnamu i Narodowego Frontu Wyzwolenia w sprawie uregulowania problemu wietnamskiego Oświadczenie ogłoszono w związku z 13. rocznicą podpisania Układów Genewskich dotyczących Wietnamu. • KAIR Prezydent Syrft Atasi przyjął wicepremiera Niemieckiej Republiki Demokratycznej — Gerharda Weissa. Gość niemiecki przybył do Damaszku z Kairu celem przeprowadzenia rozmów na tematy polityczne i gospodarcze. • LONDYN W ostatnim czasie w Gwinei zarejestrowano 75 ciężkich przypadków paraliżu dziecięcego. • PARY2 W Iranie odkryto bogate atfoża ropy naftowej w połu-dnliowo- zacihodniej części kraju, w pobliżu granicy z Irakiem. Pokłady znajdują się na głębokości 3.800 metrów. Dnia 21 lipca 1967 roku zmarł, w wieku lat 67 Michał Napowaniec Wyprowadzenie zwłok nastąpi w dniu 24 lipca 1967 roku, o grodź. 10, ze Szpitala Miejskiego w Słupsku, ul. Kopernika, o czym zawiadamia pogrążona w smutku RODZINA I Dnia 19 lipca 1967 roku zginął śmiercią tragiczną Jerzy Wojcieszek długoletni pracownik Zakładu Energetycznego w Słupsku. W Zmarłym tracimy ofiarnego i sumiennego pra-cownfka oraz nieodżałowanego kolegę. Cześć Jego Pamięci! DYREKCJA, SAMORZĄD ROBOTNICZY, RADA ZAKŁADOWA i ZAŁOGA ZAKŁADU ENERGETYCZNEGO W SŁUPSKU Akcja ratunkowa Czerwonego Krzyża PARYŻ (PAP) Czerwony Krzyż rozpoczął w piątek operację.której celem jest uratowanie grupy zakładników trzymanych przez białych najemników w dżungli wschodniej części Konga. Samolot transportowy Czerwone go Krzyża miał wylądować w piątek rano w mieście Punia ok. 250 km na południowy wschód od Kisangani. Prezydent Mobutu w orędziu przesłanym do najemników wezwał ich, by na pasie startowym lotniska w Punia rozło żyli białą płachtę, jeśli zgadzają się na ewakuację zakład ników. ZSRR nie zaniedbuje klasycznych środków walki Pierwszy zastępca ministra obrony ZSRR, marszałek Iwan Jakubowski wypowiedział się przeciw absolutyzowaniu roli i możliwości broni nuklearnej. Pisze on w dzienniku „Kras-naja Zwiezda", że w wielu przypadkach wojska lądowe powinny być gotowe do prowa dzenia działań bojowych bez użycia środków nuklearnych, korzystając z broni „klasycznej". Dlatego też wraz z rozwojem potęgi rakietowo-nuklearnej radzieckich sił zbrojnych — podkreśla marszałek Jakubów ski — KPZR i rząd przywiązywały i przywiązują wielkie znaczenie do rozbudowy i dos konalenia tych środków walki, które w żadnej mierze nie u-tracily swojej roli. Marszałek Jakubowski wska żuje na ogromny postęp w ra- dzieckich wojskach lądowych. Siła ognia nowoczesnej dywizji zmotoryzowanej wielokrotnie przewyższa siłę ogniową korpusu zmechanizowanego s okresu drugiej wojny światowej. Dywizja dysponuje obecnie większą liczbą czołgów niż dawniej zmechanizowany korpus. Śmierć A.Lutuli LONDYN (PAP) Agencja Reutera donosi, że laureat pokojowej nagrody No bla były przewodniczący A-frykańskiego Kongresu Narodowego Albert Lutuli został ciężko ranny w wypadku. W wyniku ran odniesionych na moście kolejowym w Stan-ger, Albert Lutuli zmarł w pią tek w południe w miejscowym szpitalu. Tragiczna kraksa samochodowa (Inf. własna) Do tragicznej w skutkach kraksy samochodowej doszło przedwczoraj w Sławnie. Ok. godziny 10 na ul. Armii Czerwonej zderzyły się dwa samochody osobowe: BMW — turys ty szwedzkiego Eryka Arhede-na i warszawa — turysty polskiego z Michałowic (pow. Brzeg) Augustyna Florków. Największe ofiary poniosła rodzina turysty polskiego. Augu- Wyrazy głębokiego współczucia z powodu tragicznej śmierci JERZEGO WOJCIESZKA Żonie i Rodzinie zmarłego składa DYREKCJA, SAMORZĄD ROBOTNICZY/ RADA ZAKŁADOWA i ZAŁOGA ZAKŁADU ENERGETYCZNEGO W SŁUPSKU Koledze FELIKSOWI KLIMKIEWICZOWI wyrazy głębokiego współczucia z powodu zgonu Matki składa DYREKCJA, POP, RADA ZAKŁADOWA i WSPÓŁPRACOWNICY PRZEDSIĘBIORSTWA UPOWSZECHNIENIA PRASY i KSIĄŻKI „RUCH" W KOSZALINIE styn Florków (prowadzący warszawę) w wyniku odniesionych ran zmarł zaraz po przewiezieniu go do szpitala, ciężko ranna została także jego żona Helena, mniejsze obra żenią odnieśli 8 i 10-letni synowie. Wszyscy przebywają w szpitalu. Kierowca BMW, Szwed Eryk Arheden wyszedł z wypadku szczęśliwym zbiegiem okoliczności bez szwanku, natomiast towarzysząca mu Greta Arheden doznała złamania ręki. O-bydwa samochody zostały moc no zniszczone. Na miejsce wypadku przybył prokurator wojewódzki o-raz biegły sądowy. Dochodzenie przyczyn zderzenia trwa~ W wypadku zginął motocyklista Tragiczny wypadek drogowy zdarzył się wczoraj w pow. koszalińskim. Na drodze koło Strzekęcina, ok. godz. 17, zderzył się motocyklista z samochodem ciężarowym. Ciężko ranni zostali motocyklista Bro nisław Kierszak (32 lata) i jego pasażer Tadeusz Marzec (28 lat), obaj z Dunowa. W dro dze do szpitala motocyklista zmarł. Kierowcy i osobom jadącym samochodem ciężarowym, poza jednym pasażerem, który odniósł lekkie obrażenia, nic się nie stała Przyczyny wypadku nie usta fone, dochodzeni* prowadzi GŁOS Nr 175 (4593) Str. 3 (Dokończenie te str. 1) również w naszym życiu osiągnięcia niewymierne. Nie uda się zmierzyć ani obliczyć postępu demokratyzmu socjalistycznego, który przeniknął nasze życie. Zapadły w niepamięć postacie dziedzica, parobka, kamienicznika i bankiera. Są to przemiany w psychice mas o niemniejszej doniosłości od przemian w strukturze ekonomicznej kraju. O-wocem i efektem przekształceń ekonomicznych i społecznych jest trwały powojenny sukces naszego narodu: jego jedność. Skupienie 30 min Polaków wokół jednej, decydującej w naszych dziejach sprawy — budowy przyszłości socjalistycznej — jest największym historycznym osiągnięciem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W dniu uroczystego święta nie zamykajmy wszakże oczu na realia polityczne; nie należy zapominać, że przez cały czas trwania władzy ludowej nasze sukcesy były osiągane w walce. Nawet w jubileuszowym roku 1000-lecia naszego państwa dały o sobie znać reakcyj-ne siły. Dziś łatwo ocenić nieodpowiedzialne awantura ictwo, które na przestrzeni pokoleń próbowało przeciwstawić się dążeniom narodu do wolności i socjalizmu. Łatwiej ocenić tę kolejną klęskę reakcji i klerykalizmu w świetle wnikliwej analizy naszego życia politycznego, dokonanej na VIII Plenum KC. Idea jedności narodowej została wypracowana przez polską klasę robotniczą i jej awan- LIPCOWE ŚWIĘTO gardę rewolucyjną. Osiągnięta jedność jest owocem doświadczeń pokoleń bojowników o wolność narodu, krytycznej analizy dorobku i błędów przeszłości, rezultatem marksistowskiego łączenia teorii i praktyki na użytek naszych czasów. Rocznicę Manifestu PKWN obchodzimy w okresie istotnych osiągnięć naszej gospodarki, porządkowania jej organizacji, wdrażania postępu i nowoczesności. Budującym przeglądem tych osiągnięć były zakończone niedawno obrady Związków Zawodowych, czołowej siły organizującej wysiłek robotników i inteligencji polskiej. W te dni powszedni rytm życia naszego kraju został zakłócony kolejnym aktem gwałtu sił imperializmu, skierowanym przeciwko narodom krajów arabskich. Przemówienie towarzysza Gomułki, poświęcone awanturniczej agresji Izraela, uświadomiło nam w pełni niebezpieczną sytuację. Naród polski wypowiedział się przeciwko agresorom i ich mocodawcom, po stronie walczących o swe prawa ludów Bliskiego Wschodu i Wietnamu, po stronie pokoju i jedności sił socjalistycznych w świecie. Zrozumieliśmy, żc nasz kontynent nie jest zbyt odległy od terenu obranego przez im- perializm dla kolejnej awantury. Że w sercu Europy spadkobiercy marzycieli o „1000-letniej Rzeszy", pokrzepieni a-gresją Izraela, nabrali nowego wiatru w żagle, nowych nadziei na odwet. Po raz pierwszy jednak w swych 1000-let-nich dziejach naród polski w poczuciu własnej siły i braterskiej więzi, łączącej go ze Związkiem Radzieckim i innymi socjalistycznymi sąsiadami, może być spokojny o całość swych granic. Troską napawa nas natomiast sprawa pokoju w świecie. Tegoroczne święto narodowe obchodzimy w jubileuszowym roku 50-lecia Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Uświadamiamy sobie w pełni, że siła naszego państwa socjalistycznego wywodzi się z tego samego rewolucyjnego źródła, które przed światem otwarły historyczne wydarzenia 1917 roku. W dniu naszego święta narodowego jesteśmy w pełni solidarni z narodami Kraju Rad, głównej ostoi narodów przeciwko wojnie i imperializmowi. Tegoroczne święto narodowe zbiega się z 15-Ieciem Konstytucji PRL. Uchwalona w 1952 roku, stanowi ona prawną podstawę naszej socjalistycznej państwowości, organizacji naszego życia społecznego i gospodarczego. Z niej też wynika wielka kodyfikacja prawa, która kolejno normuje wszystkie dziedziny naszego życia. Nasze święto narodowe jest także świętem w skali życia prywatnego każdego z nas. Niech ten dzień, symbolizujący naszą teraźniejszość i przyszłość, jednoczy nas w marzeniach 1 ambitnym działaniu, które zadecyduje o lepszym i piękniejszym jutrze Ojczyzny. DII ROZKAZ ministra obrony narodowej W związku ze Świętem Odro dzenia, minister obrony narodowej, Marszałek Polski Marian Spychalski wydał rozkaz do żołnierzy Wojska Polskiego, w którym czytamy m. in.: Obchodząc święto Manifestu Lipcowego i radując się z naszych wszechstronnych osiągnięć w rozwoju socjalistycznej gospodarki, kultury i oświaty, naród nasz pamięta jednocześnie o obowiązku doskonalenia obronności kraju, umacniania jedności i współpracy z wszyst kimi siłami socjalizmu, z wszy stkimi siłami antyimperialis-tycznymi w świecie. Jest to szczególnie ważne w obliczu pogwałcenia pokoju przez imperializm amerykański, który występując w roli światowego żandarma najwsteczniejszych sił starego ustroju potęguje ha niebną, ludobójczą wojnę w Wietnamie, popchnął swe izraelskie marionetki do zaborczej wojny przeciwko narodom a-rabskim, sieje niepokój w Europie, posługując się odbudowanym przez siebie milita-ryzmem bońskim 1 stwarza ogniska napięcia na całej kuli ziemskiej. Na zakończenie, Marszałek M. Spychalski pozdrawia serdecznie wszystkich żołnierzy oraz rozkazuje oddać w Warszawie 24 salwy artyleryjskie dla uczczenia Święta Odrodzenia, __ De Gaulle w drodze do Kanady PARYŻ (PAP) Po 9-godzinnym pobycie na francuskich wyspach leżących u wrót Ameryki, Saint Pierre i Miąuelon gen. de Gaulle powrócił na krążownik „Colbert" w czwartek wieczorem. W piątek z rana „Colbert" wyruszył w dalszą podróż do Kanady. Ma on dobić do rzeki Św. Wawrzyńca, do Quebecu, francuskojęzycznej prowincji Kanady, od której de Gaulle rozpocznie podróż po tym kraju. Strzelanina na Cyprze W piątek doszło do wymiany strzałów między cypryjskimi Grekami a Turkami. Policja podjęła zarządzenia dla zabezpieczenia ruchu na drodze łączącej Nikozję z Li-masolem. Kraj wita Święto Odrodzenia WARSZAWA (PAP) 21 bm. — w przeddzień Święta Odrodzenia Polski społeczeństwo uczciło pamięć bohaterów poległych w walce o wol ność ojczyzny. W stolicy delegacje ludności złożyły wieńce na grobie Nieznanego Żołnierza, na cmentarzu mauzoleum żołnierzy radzieckich, u stóp pomnika Bohaterów Warszawy oraz pod pomnikami Braterstwa i Wdzięczności. W poszczególnych miastach przedstawiciele społeczeństwa odbyły się wojewódzkie akade stolicy zebrali się na galowym mie lub uroczyste sesje rad na przedstawieniu „Halki". Ulica- rodowych. Wieczorem w Te- mi Warszawy przeciągnął cap- atrze Wielkim w Warszawie strzyk wojskowy. W piątek oddano też do użyt ku wiele nowych obiektów socjalnych, komunalnych i przemysłowych. W budującej się elektrowni „Pątnów" włączono do sieci pierwszy turbozespół 0 mocy 200 MW. Na zakładowych akademiach 1 wieczornicach wiele załóg ro botniczych złożyło meldunki o pomyślnej realizacji zobowiązań produkcyjnych podjętych dla uczczenia święta 22 Lipca. Przed 22 Lipca w stolicach przyjaciół MOSKWA (PAP) Z okazji 23. rocznicy Odrodzenia Polski odbyła się w domu kultury dziennika „Prawda" uroczysta akademia. Burzliwymi oklaskami powi tała sala ambasadora E. Pszczółkowskiego, który przekazał najserdeczniejsze pozdrowienia od narodu polskiego mieszkańcom Moskwy i ca łemu Związkowi Radzieckiemu. W swoim wystąpieniu amb. Pszczółkowski wiele miejsca poświęcił więzom przyjaźni łą czącej narody Polski i Związku Radzieckiego, RZYM. Włoskie Towarzystwo Współ pracy Kulturalnej z Polską zor ganizowało w swej siedzibie wieczór dla uczczenia rocznicy odrodzenia Polski. Na spotkanie przybył ambasador PRL Wojciech Chabasiński, liczni przyjaciele Polski Ludowej, wybitni działacze i politycy włoscy. fraga: W Czechosłowacji odbywają się liczne uroczystości w związ ku ze Świętem Odrodzenia Pol ski. W Pradze w Ośrodku Kultury Polskiej licznych przedsta Aresztowania w Indonezji DJAKARTA (PAP) Szef sztabu okręgu wojskowego Wielkiej Djakarty płk Naserie zakomunikował w czwartek na konferencji prasowej o aresztowaniu 14 wyższych oficerów armii indonezyjskiej i osób cywilnych. Naserie oświadczył, że zostali o-ni aresztowani za przygotowanie zbrojnego powstania antyrządowego. wicieli świata kultury, a także przyjaciół Polski zgromadził uroczysty koncert. W Ćhebie w pobliżu granicy z NRF otwarto wystawę obrazów Olgi Boznańskiej. HANOI Komitet Łączności Kulturalnej z Zagranicą DRW zorganizował pokaz filmowy z okazji 23. rocznicy Manifestu Lipco- wego. Na pokaz przybyli przewodniczący komitetu Pham Ngoc Thuan, wiceminister spraw zagranicznych, Hoang Van Tien. SOFIA. Zorganizowany w Sofii z o-kazji Święta Odrodzenia Polski tradycyjny Tydzień Warszawy wzbudził duże zainteresowanie mieszkańców stolicy Bułgarii. Z serdecznym przyjęciem całej załogi spotkał się koncert zorganizowany w sofijskiej fabryce im. Kolarowa. Na koncercie obecny był ambasador Polski w LRB — R. Nieszporek. mm , ♦ „ >rs" Na zdjęciu: budowa tamy w Assuanla CAF P tu HOĆ zamach stanu, dokonany w Kairze w nocy z 22 na 23 lipca 1952 sprowadził się tylko do obalenia króla Faruka, a nie spowodował formalnego zniesienia monarchii — nastąpiło to dopiero 18 czerwca 1953 roku — choć ta dramatyczna noc nie przyniosła ze sobą natychmiastowej zmiany klasowego charakteru władzy, w Egipcie ten historyczny przewrót od razu zaczęto nazywać rewolucją. Przyszły rozwój Egiptu potwierdził słuszność takiej oceny wydarzenia, od którego mija właśnie 15 lat. niającą się rzeczywistość świata w II połowie XX wieku". Nakreślona tu droga, którą przeszedł E-gipt, bynajmniej nie była prosta. Wręcz przeciwnie było w niej sporo zygzaków, których wyrazem był m. in. fakt, że walcząc przeciw oporom reakcji kierownictwo egipskie w pewnym okresie godziło również w lewicę, która z natury rzeczy była gorącym zwolennikiem przeprowadzanych przekształceń. Wywołało to, dodajmy zrozumiały niepokój w międzynarodowym ruchu robotniczym. Zjednoczona Republika Arabska obchodzi J5 lat nowego Egiptu Pomimo niezdecydowania co do drogi jaką należy iść, pewne podstawowe cechy rewolucji egipskiej stały się szybko jasne dla wszystkich, dalszą zaś drogę dyktowało samo życie. Miała ona charakter antyimperiali-styczny — jednym z pierwszych zadań, które sobie postawiła, było doprowadzenie do wycofania wojsk brytyjskich z Egiptu, co stało się wkrótce faktem. Uniezależnienie się od i imperializmu wykazał porewolucyjny Egipt również w zdecydowanej odmowie przystąpienia do zmontowanego przez USA tzw. paktu bagdadzkiego. Jednocześnie była to rewolucja, która prowadziła na drogę niekapitalistycznego rozwoju całej gospodarki i życia społecznego. Przywódcy ZRA głosili ideę budowy społeczeństwa socjalistycznego. W uchwalonej w roku 1962 słynnej Karcie Narodowej czytamy m. in. „...Rozwiązanie socjalistyczne stało się koniecznością historyczną, narzuconą przez rzeczywistość, szerokie aspiracje mas i zmie- swoją 15. rocznicę w szczególnych warunkach, wytworzonych przez agresję Izraela, trwającą okupację półwyspu Synaj, zablokowanie Kanału Sueskiego. Niezależnie jednak od tych szczególnych warunków, niezależnie od tego, że w ZRA dokonuje się obecnie analizy błędów, które doprowadziły do skuteczności izraelskiej agresji, faktem jest, że agresorom i ich amerykańskim protektorom nie udało się obalić rządu ZRA, ani zmienić kierunku rozwojowego tego kraju. Co zaś dotyczy stosunków krajów socjalistycznych do zaprzyjaźnionych krajów arabskich, w tym i ZRA, to znalazł on szczególny wyraz w potępieniu agresji Izraela, w żądaniu wycofania jego wojsk z okupowanych terenów, w pomocy udzielanej tym krajom. ZRA, obchodząc dziś rocznicę swojej rewolucji, ma w krajach socjalistycznych, wśród nich i w naszym kraju życzliwych przyjaciół. .5 i Zgodnie z młodą co prawda tradycją ,ale już po raz czwarty ,w dniu Święta Odrodzenia zamieszczamy pracę maturalną. Czynimy to po to, aby dać społeczeństwu świadectwo dojrzałości młodego pokolenia, wchodzącego w samodzielne życie. Spośród około 30 prac, udostępnionych nam przez Kuratorium Okręgu Szkolnego (za co serdecznie dziękujemy) wybraliśmy pracę ANDRZEJ A LEWENST AM A, absolwenta Liceum, Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Słupsku. Z trzech będących do dyspozycji maturzystów tematów wybrał on: „Na podstawie znanych utworów literatury antyfaszystowskiej wyjaśnić sens słów premiera Józefa Cyrankiewicza: „Czuwajmy, aby już nip- dy więcej". Tytuł pochodzi od Redakcji, * ŁONECZNY dzień, lekki wietrzyk wlćhrzył czupryny zebranych. Na tle lazurowej dali przelatywały pierwsze skowronki. Dziewiczą zielenią kiełkowała trawa. Szaroczarny dym potwierdzał bliskość wielkiej chemii. Tysiącem membran grzmiały słowa: „nigdy więcej"... Wokół życie... Był 16 IV 1967 r. — Oświęcim „przeżywał" swój dzień: bufety z parówkami, krótkie dziwne zdawałoby się, słowa: „szukam towarzyszy z piątki", dzieci siedzące spokojnie na rękach matek, ...tysiące włosów za szklaną szybą, ...„mamo samolot"... „Nigdy więcej" — podłużną falą szedł głos... Był 16 IV 1967 rok. Dwieście tysięcy ludzi na oświęcimskim placu (— Symbol?) Miliony przy telewizorach (Symbol?) Był 16 IV 1967 r. Dzień pozornie taki sam, jakże jednak odmienny! s Po niewidzialnym pomoście lat tajemnicza, ale namacalna siła cofała nas wstecz../' Zaczęło się w latach dwudziestych. Opinia publiczna, tak prężna i bystra zazwyczaj w swoim spojrzeniu, patrzyła z przymrużeniem oka. „Kto tam, mówisz? Duce? Czarne koszule?" — „E. głupota, zwykły przewrót". Minęło lat kilka. Kok 1933 niewiele się różnił. Niektóre koła (tu: komuniści) były wprawdzie zaniepokojone, ale... „Hitler? On ma być premierem?" — Panowało zdziwienie — „Nie utrzyma się. To chwilowe". Tak! Już wtedy zaczęliśmy (nasi ojcowie) lekceważyć wydarzenia historii. Zainteresowanie własną pracą, domem. Żyliśmy jeszcze traktatem wersalskim. Ne chcieliśmy dopuścić do siebie alarmujących wiadomości. Sanacja „hukiem wystrzałów" (Z. Nałkowska) przyjmowała Goeringa. Rydz mówił o wielkiej potędze. Prasa zalewana była prorządowymi panegirykami. Bale, rauty. Gdzieś: „robotnicza krew na węglu". A tymczasem... Jak wszystko w naszyck dziejach, zaczęła się airwianie... „Chcąc uchronić państwo przed zgubną działalnością wywrotowych elementów otworzyliśmy ten obóz" — cynicznie stwierdził minister III Rzeszy Schautzhoft, odpowiadając na pytanie jednego z dziennikarzy o obóz koncentracyjny w Dachau. Był to rok 1933. Pierwszy rok władzy Hitlera — obóz w Dachau (!) ...Praktyki zaczęto na komunistach niemieckich. Wiemy, jak one wyglądały! Wstrząsające listy Ernesta Th Ullmana, korespondencja jednego z największych komunistów praktyków to „tylko" tragiczne dopeinienie owych „niewinnych", gwoli „przywrócenia porządku" poczynań. Okrutny jest ludzki los. Bieg historii był nieubłagalny, wypadki potoczyły się jak lawina, zalewając powoli swym żarem świat. Nadeszła prowadzona w imię wolności kampania hiszpańska („Cześć i dynamit" — jeden z nielicznych okrzyków protestu). Powstało (z inicjatywy Himmlera) sześć dalszych obozów. Ba, sanacyjna klika otwiera podobną filię na terenach Polski (Bereza). Manifest Odważne głosy komunistów Niemiec, Polski (Szenwald, Stande, Broniewski) Włoch tłumione są siłą. Cóż z tego, że „patrzą oni w podniesione lufy" (Broniewski „Na śmierć rewolucjonisty"), że walczą, że widzą „dłoń podniesioną nad Polską" (Broniewski „Bagnet na broń") i światem! — „Doskonale czarny" faszyzm strumieniem zalewa świat! Kampania antysemicka (A. Hitler „Mein Kampf"), antykomunistyczna pseudonarodowa, (absurdalne dążenia Niemiec „Monachium", aneksja Austrii, Czech itd.) stały się dostateczną podstawą i podłożem — na skutki nie trzeba było długo czekać: „Dziś © śwricie o godz. 4.45 wojska hitlerowskie napadły na P«lskę". Tak się zaczęło! Taki był początek największej tragedii ludzkości, skutek faszystowskich militarystycziiych tendencji! Padli pierwsi zabici (hołd oddają: Żukrowski, Putrament „Wrzesień"). Przeżywaliśmy jeszcze ich śmierć (Z. Nałkowska „Medaliony" — „Kobieta cmentarna"), gasiliśmy pożary. Żyliśmy nadzieją: „Może Kutno, może Kock, a może Anglia?" — Nie! Upływające dni dopełniły swego. Uciekają dzielni „przywódcy", pod naciskiem niemieckich faszystów łamią się oddziały ułanów, pękają dzidy i lance. Niemiecka siła „depcze na miazgę idących z bagnetem na żelazne czołgi" (W. Broniewski — Jesień polska) żołnierzy polskich. Poddaje się * Warszawa (wspomnienia Rómmla) ulega Hel (Petrek „Wielkie dni małej floty"). Po raz wtóry znika z map „Polska" — powstaje „Reich": „Generalna Gubernia". Hitlerowcy działają! Goering ze „swadą" i uporem przekonuje o potrzebie wyniszczenia Słowian; roztacza teorię „Henrenvolku" Hitler. Daje hasło! — I oto pojawiają się pierwsze, nowe nazwy: Auschwitz, Birkenau, Treblinka, Majdanek, Chełm, Buchen-wald, Gross-Rosen, Zbąszyń, Radogoszcz, Bergen-Belsen, Fus E LEMENTARZ Jest stary, ma ponad trzydzieści lat. Prze rzucam jego kartki. Na pierwszej stronie litery „m" i „a", litery, bez których nikt nie napisze słowa „mama". Ten elementarz był tutaj biblią, uczył pol skiego słowa pisanego. Nie' było w nim miejsca na wyrazy „kraj", ^ojczyzna". należało je zastąpić tym wszystkim co kryje się w słowie „ziemia". Niejednokrotnie brali go w ręce ludzie dorośli i mozolnie, litera po literze, po raz pierw szy czytali sami: mama, ziemia^ rzystwie i o sobie. I spisywa łam legendy kaszubskie, wysy łałam je do redakcji... O czym były te legendy? Znów zamyślenie, otarta u-kradkiem łza. Na drodze, jak się idzie i Kłączna, stał rozłożysty, stary buk. Powiadali,że tam straszy. Litery odkrywane w zeszy cie, litery stawiane ze strachem w pierwszym liście wysyłanym w świat, litery hafto wane złotem. Mogą być też li tery w gazecie, jak to opisuje ówczesny konsul RP w Szczecinie, zdumiony, kiedy mu w Kłącznie opowiadano, że miej byłoby wymieniać, afoy prawdzie uczynić zadość. A prawda wyglądała najczęściej tak, jak ją zanotowano na rozprawie sądowej w Słupsku, w 1932 ro ku, podczas procesu przeciwko Janowi Bauerowi. Zeznaje świadek Ignacy . Kowalewski, który posyłał dzieci do pol- I —- Zfemfa nie mogła czekaj musiałam i ja, po ukończeniu szkoły, pomagać w gospodarstwie. A szkołę kończyłam nie miecką, po polsku czytać nie umiałam... Pani Wanda Mrozek-Glisz-czyńska opiera głowę na dłoni, patrzy w okno. Nie śmiem przerwać milczenia, Wydaje mi się, że mogłabym spłoszyć teraz obraz młodzi u tkiej_ Wandzi Ryngwelskiej, która na łą kach Osławy Dąbrowy, pilnując gęsi, rozkłada zeszyt i wol niutko, pisze sama po polsku. Miałam elementarz, od księdza Prądzyńskiego dosta- Jakaś legenda była * \ym scowy gospodarz, GUszczyńsk! związana. Matka opowiedziała, nauczył się czytać po polsku ona zapisała. Był to czas jej na „Głosie Pogranicza i Ka-gorączkowego czytania. Brat szub". prowTadził harcerstwo, bibliotekę miał w domu. I prenumerowana prasa czytywani była przez młodą dziewczynę starannie, skoro w odpowie- II Nadszedł tez czas lite*' od-w dziach redakcji możemy jes? , u , . . cze dziś przeczytać: „masz ra krywanych w elementarzu, cję, pisząc że „Młodego Po- ?hoC*y. i tym sprzed lat ponad laka" nie starcz^ abonować a trzydziest^ Był to, juz czas le trzeba go też uważnie czy- tu tać..." Redakcja dodaje śmia- ™ ' która wyrosła na dzielną dzia lośd rntod e j k o resoon d en te e, ?wego trwania. Jakby ziemia - - - * 'i szkoła mogły swiadczyc, ze oni byli tu zawsze i zawsze ich ojczyzną była Polska. Z dumą podkreślają dzisiaj, że kiedy czynili starania o wprowadzenie języka polskiego do szkół niemieckich, przynajmniej na lekcjach religii, Niemcy zaproponowali używa nie gwTary kaszubskiej. Nie zgo dzili się. Czyżby pojmowali/że byłoby to odcięcie od kraju, od ojczystego języka? — Nasi rodzice byli prości, nieuczeni, Nie umieli nam wy jaśnić dlaczego tak mamy postępować, ale strzegli naszych przekonań, mowy, obyczajów. I trzymaliśmy się — dzięki na szym rodzicom... To stwierdzenie pani Agaty Wysieckiej przypomina mi się teraz kiedy rozmyślam o cenie, jaką mieszkańcy tej ziemi płacili za polskie szkoły, za prawo do posiadania i posługiwania się polskim Elementa rzem. Ileż to nazwisk trzeba skiej szkoły I jeden z j"ego sy nów bfl uczniem Seminarium Nauczycielskiego w Rogoźnie: — Odwiozłem wówczas do Bytowa, pod koniec wakacji, mego syna. Kiedy syn mój od jechał, podszedł do mnie nau czyciel Rupprecht (nauczyciel niemieckiej szkoły — przyp. J. S.) (...) powiedział mi, że gdybym posyłał moje dzieci z po wrotem do szkoły niemieckiej, otrzymałbym natychmiast po nownie pracę. A świadek Rupprecht spokoj nie wyjaśnia, że to było zupełnie inaczej, bo powiedział tylko, że gdyby był pracodawcą, nie dałby również żadnej pracy Kowalewskiemu, gdyby swoje dzieci posyłał nadal do polskiej szkoły. Cena za polską szkołę była tutaj wysoka. Zwalniano z pra cy ojców rodzin, cofano zasiłki na dzieci, wybijano szyby podpalano zabudowania. Policja odprowadzała dzieci do szkoły niemieckiej w Osławię Dąbrowie kiedy po zamknięciu polskiej szkoły oświadczyły, że do niemieckiej nie pójdą. — W Rabacinie przecież pobito dziecko tylko za to, że śpiewało polskie piosenki podczas pasienia bydła. Pamię tamy przecież dobrze te czasy... Pamięta je także Józef Gos-tomski. Był drwalem, mieszkał w Przewozie.Pracować miał na kogo bo w domu było dziewię cioro dzieci. To on zasłużył się w utrzymaniu polskiej szkoły w Ugoszczy. — Był uczestnikiem „marszu na Bytów" w 1919 roku, kiedy podpisywaliśmy petycję o przyłączenie naszych ziem do Polski. Gostomski to dobry Po lak, zawsze znajdował czas na działalność w Związku Polaków... A kiedy szkole w Ugoszczy groziło zamknięcie, przeprowa dził się z całą rodziną do tej wsi.Czworo jego dzieci poszło do polskiej szkoły. Cofnięto mu zasiłek rodzinny. Zwalniali go Niemcy z pracy, tak, że tułał się z miejsca na miejsce. Jakieś mandaty stale kazali mu płacić, a w domu chleba nie było za co kupić. Ludzie pomagali, a i on był uparty. Jak postanowił, tak być musia ło. Wytrwał jak wytrwało dzie siątki jemu podobnych. To by ła ich wspólna walka o prawo do ojczystej mowy. Prawo do mowy ojczystej jest postanowione prawem natury. Tak się wyraził na wspomnianym procesie Jana Bauera, przewodniczący Zwiąż ku Polskich Towarzystw Szkol nych w Niemczech, Jan Baczę wski. To określenie jest chyba najtrafniejsze w odniesieniu do mieszkańców Bytow7skiego. — Używaliśmy tego języka wszędzie. W domu, na ulicy, nawet w sądzie musiał być tłumacz, bo przyszła babina i słowa nie rozumiała po niemie cku. A Niemcy, właściciele sklepów, restauracji to najchę tniej zatrudniali Polaków bo interes wtedy lepiej szedł... Na ulicy, w domu, sklepie, sądzie Nawet, w kościele trze ba było niejednokrotnie manife stować własne prawo do mowy ojczystej. — Kazania odbywały się po polsku, tylko od czasu do cza su po niemiecku. Ale wteriv przez kościół przeszedł nasz organista, Bernard Wróbel, i tylko kiwał ręką. Wiedzieliśmy, że trzeba wyjść bo dziś niemieckie kaza nie. Bywało, że tych co zostali, na palcach jednej ręki moź na było policzyć... Ale trudno byłoby policzyć ludzi w ugoskim kościele wów czas kiedy wystąpił publicznie Jan Grzywicki, Nazwali go kie dyś Niemcy „królem polskim" a i do dziś we wsi wołają go sąsiedzi „princ". Odprawiał wówczas nabożeństwo ks. Wei landt, Niemiec, nasłany tu po śmierci nieocenionego dla spra wy Polski, ks. Roberta -Prą-dzyńskiego. Ów Weilandt ledwie rozpoczął modlitwę po, ńie miecku, kiedy Jan Grzywicki głośno krzyknął, że to nie tak i idąc w stronę ołtarza rozpoczął po polsku „W imię Ojca i syna"... — Przecie my wiedzieliśmy, że modlitwa jest modlitwą, a-le nam chodziło o polskier słowo... To słowo żyło w świetlicach, podczas przedstawień amatorskich, na próbach kółek śpiewaczych, na które chodzili i z zamiłowania i z pa triotycztiego obowiązku. 'To słowo nabierało szczególnego znaczenia podczas odczytów i pogadanek. Ważne było, gdy mówiono o hodowli jedwabni ka czy kur, o higienie czy naf cie, ale jakże brzmiało podczas deklamacji wierszy Konopnickiej, omawianiu postaci-Bolesława Chrobrego, twórczości Matejki, Sienkiewicza, Wyspiańskiego, Moniuszki czy Cho pina. Było samą ojczyzną. Chociaż nie było w nim sło wa ,,ojczyzna", służył jeszcze dzieciom podczas pierwszych lekcji w wolnej Polsce. Do jednej szkoły przyniosły go same dzieci, w innej nauczyciel wyjął egzemplarz zachowany mimo wojennej zawieruchy. Odwrra«cam szare okładki, na których wydrukowano, że jest to Elementarz dla prywat nych szkół powszechnych z polskim językiem wykładowym w Niemczech, wydany przez Związek Polskich Towa rzystw Szkolnych w Berlinie. Zasłużona, szara książka. Kie ay ją oglądam — za oknami domku państwa Wysieckich beztroskie, dziecięce głosiki śpiewają: Mam chusteczkę haftowaną, co ma cztery rogi... Ta piosenka jest już dzisiaj tylko zabawą, wyrazem zwykłej, dziecięcej radości. Jadwiga Slipińska wallśmy zeszyty, gdzie w każdej linijce było wypisane jedno słowo polskie i trzeba by ło napisać je do końca I tak uczyłam się polskiego, własne go języka, którym się przecie w domu mówiło... Tamten dom był w Osławię Dąbrowie, dom dzieciństwa, z którego w owym czasie zbyt szybko się wyrastało. Z tym tego domu szły w świat listy oisane przez młodą dziewczy-podobne do setek listów syłanych przez jej rówieś-nv. Pierwsze' sprawdziany o, czego sami się nauczyli, ły to listy do redakcji „Mło ego Polaka w Niemczech". — Pisałam w polu. Było mi wstyd, że robię błędy ale pi sałam o sprawach młodzieży, o tym, os robiliśmy w, Towa Fot. J. Piątkowski łączkę młodzieżową: „Gdyby nawet ,roiło" się od błędów w listach, to zawsze będą mi mi łe... Czekam na list „Kaszubski". — Pisałam i działałam do czasu swego wyjścia za mąż i przeprowadzki tu do Przewo zu. Przedtem to i nagrody bra łam za poletka doświadczalne w Przysposobieniu Rolniczym i haftowałam sztandar naszego Towarzystwa Młodzieży. Znów — litera po literze, tyle że złotymi nićmi wyszywa łam je na sztandarze. Jechaliśmy wtedy na Zlot do Warszawy, haftowałam w pociągu, pamiętam do dziś tę drogę, bo bałam się, że nie zdążę a-le w Warszawie nowy sztandar zanurzyliśmy, w. wodzie Wisły .-i ~ - WYSTAWY W WDK W salonie wystawowym Wo jewódzkiego Domu Kultury o-glądać możemy malarstwo dziecięce z warszawskiego Domu Kultury Muranów. Od 26 lipca eksponowane tara będą prace wybitnego malarza, u-czestnika koszalińskich plenerów, prof. Kaźmierza Ostrowskiego. LEJZOREK W KOSZALINIE Na zaproszenie Klubu MPiK przyjechał do Koszalina aktor Teatru „Wybrzeże", Henryk Abbey z monodramem opracowanym na podstawie popularnej powieści liii Erenbursra JBurziiwe życie Lejzorka Rojt- U MALWA szwańca*. Przed kilkoma laty Henryk Abbe za rolę Lejzorka na scenie teatrów olsztyńskich otrzymał nagrodę na Festiwalu. Należy żałować, że tak mało publiczności przyszło na występ Henryka Abbe, który jest wybitnym odtwórcą Lejzorka. NAGRODY ZA POLSKIE KSIĄŻKI Na Międzynarodowej Wysta wie Książki w Moskwie, zorga nizowanej w 50. rocznicę Rewo łucji Październikowej, jury gray&aalo srebrno medale Je- rzemu Jaworskiemu za opracowanie graficzne „Trylogii" Sienkiewicza (PIW), drukarni „Dom Słowa Polskiego" za „Miasta polskSe w Tysiącleciu" („Ossolineum") i tejże dru karni za album „Stanisław Noakowski" („Auriga"). Brązowy medal otrzymał Andrzej Strumiłło za ilustracje do książ ki Stanisława Wygodzkiego „Lubię dworce kolejowe" („Na sza Księgarnia"). Ponadto przy znano wiele wyróżnień* AMATORZY W PLENERZE Dwudziestoosobowa grupa plastyków amatorów uczestniczyć będzie w dwutygodniowym plenerze, który w tym roku odbędzie się w Koszalinie. Kierownikiem pleneru jest artysta plastyk, dyrektor Pań- stwowego Ogniska Kultury Plastycznej, Zbigniew Szulc. Organizatorami — Wydział Kultury Prez. WRN, Wojewódz ki Dom Kultury i Państwowe Ognisko Kultury Plastycznej. W plenerze weźmie również udział grupa amatorów z woj. poznańskiego. PRZED SOPOCKIM FESTIWALEM Dziś już wiadomo, że w ciągu czterech dni Międzynarodowego Festiwalu w Sopocie u-słyszymy ponad 130 piosenek wykonanych przez piosenkarzy z 30 krajów. Zapowiadać będą Lucyna Winnicka i Lucjan Kydryński. Honorowym gościem Festiwalu będzie znana aktorka radziecka, Lubow Orłowa* pokolenia Mauthausen, Neuegamme — nie sposób wymienić wwsystkich. Rozpoczyna się biologiczne wyniszczenie ludności w imię „Deutschland, Deutschland uber alles". Toczy cię II wojna światowa... „.Dziś znamy opisy. „Verba docent" — tragiczne i wstrząsające jest to świadectwo: „Transportowano ich po pas w kale"* (Z. Nałkowska „Medaliony" — „Dym"), w towarowych wagonach przywożono na rampy niepodobne do stacyjnych budynków. Uprzejmie proszono o rozebranie się... Dalej: stosowano metody Hossa (komory gazowe), dr Endresa (fenol) „przypiekano nad ogniem", „trzymano z przywiązanymi do tyłu rękami'' (B. A-płtz), — Zezwierzęcano ludzi" (Andrzejewski „Noc"). Po latach powie Borowski: „szliśmy u kresu moralności" CByliśmy w Oświęcimiu"). My krzykniemy: „nieprawdopodobne". Po latach niektórzy nie będą chcieli i mogli uwierzyć. — A jednak... Tak było! „Dzieci bawiły się w rozstrzeliwanie" (Z. Nałkowska „Medaliony" — „Ludzie w Oświęcimiu"), ustawiano drewno zamiast kości, gwałcono" (z notatek więźniarek Ra-^ennsbruck), „rozstrzeliwano lub wieszano" („Noc" — J. Andrzejewski), etc. W ciągu 6 lat zwiększono „wydajność" obozów 2000 razy! fenbito 1/5 narodu polskiego; 1/3 ofiar wojny to* więźniowie oIkmbów! A przecież to byli ludzie, tylko ludzie! Tragiczne i Jakie sugestywne są słowa: „ludzie ludziom zgotowali ten los (Nałkowska — „Los"). „Tego się nie da opisać, wyrazić, to trzeba zobaczyć" powie dowódca Armii Renu w 1945 roku — „Niemcy umieją c niczego coś zrobić" — usłyszy odpowiedź (Z. Nałkowska —• JProf. Spenner"). Czy to wymaga komentarzy? Nie! — Ludobójstwo? — Mało! Zbrodnia? — Mało! Więc co? niektórzy przetrwali Niektórzy walczyli, walczyli wśród trupów (Borowski). Inni załamywali się — Kossecki — Większość ginęła! Dla nas młodzieży to tylko wspomnienia... („Pożegnanie z Marią" — (Borowski) — wiersze Wł. Broniewskiego). My wiemy, znamy, czujemy tę zbrodnię! Oglądamy twarz Lucasa, Stangla. Czytamy Nałkowską, Andrzejewskiego, Wy-godzkiego, A. Rudnickiego, Brychta, Broszkiewicza. Widzimy filmy. Słyszymy byłych więźniów! — Żyjemy. Naszym manifestem, dewizą jest wiersz „Wnukowi" — Broniewskiego — Pamiętamy o Marii Z., o „milionach bohaterów bez nazwiska" (Z. Nałkowska). Nad nami ciąży ich śmierć! Oczy mamy otwarte! Niemcy nie byli w pułapce. Sonne-nbruch mógł walczyć. Willi nie musiał być gestapowcem! Wina ich — zbrodniarzy hitlerowskich, narodu niemieckiego! „Pamiętajmy — mówił J. Cyrankiewicz — oni zginęli bezbronni, oni stanowili 8 min ofiar faszyzmu... Inna była ich śmierć niż pogrzeb partyzanta czy żołnierza. Ci mieli w ręku karabin, mogli się bronić". — Bronili się, ginęli tysiącami w powstaniach („Przejście przez piekło"), w walce ruchu oporu („Czwartacy"), na frontach (pamiętniki Żukowa, Ba-towa, „Chłopiec z Salskich Stepów"). Ich walka to osobny rozdzia^ historii — ich śmierć: winą hitlerowskich oprawców! Symbole śmierci zlewają się w jeden wielki grób. Dziś składamy wieńce, z pietyzmem chronimy pomniki męczeństwa (wymienię tu akcję: „Alert", działalność ZBoWiD, Komisji Ochrony Miejsc Walki i Męczeństwa), pamiętamy o nich! Czy dziwią protesty rządów, słynne memorandum radzieckie? Czy dziwi zainteresowanie sytuacją w Niemczech zachodnich? Odpowiedź może być jedna: „świat nie chce wojny". ...Hitler zaczął od „małych zwycięstw" — tak zaczyna NPD. Hitler zaczął od „małych zbrojeń" — tak zaczynał Adenauer. —- Niemcy raz na zawsze rozstać się muszą ze swymi rewizjonistycznymi tendencjami. Tego domaga się postępowy świat. Żądają tego Polacy! Niech wie Strauss 1 Johnson, ie walkę prowadzić będziemy do końca. X walczyć jest o co — droga i zdobycze socjalizmu, — a walczyć trzeba w obliczu odradzającego się neofaiszyzmu i rewizjoniz-mu! Naiwnym byłoby wymienianie w tym miejscu rodzajów udziału Polski w kampanii walki o pokój. Czytamy Kąkola, znamy oblicze „nowej polityki Kiesingera". W usza-ch brzmi: „Drang nach Osten", gromem rozlega się krzyk Ryfki (.. ona nie słucha"), stoją kominy krematoriów! Jakże możemy „chcieć, by jeszcze kiedyś..." Nigdy! Tysięczne, milionowe: „Nigdy". Czy świadczy o tym przytoczony na wstępie, zaczerpnięty z „Polityki" opis uroczystości oświęcimskich? Czy miał słuszność Różewicz mówiąc, iż „Ginie pamięć i wiara" („Róża"). Czy — konkludując — „czas zatrze zbrodnie?". Pytania nie są retoryczne. „Niepokojące obrazki oświęcimskich uroczystości — jak pisał Rolicki w „Polityce*' — są tylko takimi z pozoru... Cieszymy się życiem, możemy działać, tworzyć w wolnej Polsce. To prawda — nie zawsze myślimy o poległych (młodzież). Ale pamięć o nich nie ginie. Jej trwałość zapewnia upragniony pokój! ...O wojnie nie powiedziała ostatniego słowa literatura. „Pokazała dużo". Wniosła obraz i oskarżenie: namiętne, gorące. Publicystyka dzisiejsza w różny sposób udokumento-wuje „wielką prawdę" („Prawo i Życie", „Mówią wieki", prasa codzienna). Film utrwala tragiczny obraz tamtych lat („Koniec naszego świata", „Pasażerka", „Zwyczajny faszyzm"", „Mein Kampf"). Na tym podłożu wyrasta nasza działalność, kształtuje się wiedza! ^Pomnik walki i męczeństwa", nadanie bohaterom Oświęcimia Orderu Grunwaldu I Klasy — są wielkim, symbolicznym potwierdzeniem i wyrazem naszych uczuć i świadomo-: ścL N5e chcemy wojny, obozów i trupów. Stwierdzenie jpre-miera Cyrankiewicza jest truizmem naszego życia! — —Czy tylko za sprawą literatury? Andrzej Lewenstam — Słupsk J«YK ćwiczeń wojsko wych jest realistyczny i jednoznaczny. Zna tylko pojęcia „swój" i „nieprzyjacielski" znisz czyć lub... zostać znisz Założenia ćwiczeń do-«to«owuje się w maksymalnym ttopciiu do koncepcji strategie* *yeh „nieprzyjaciela". Wynika konieczność wstępnych u-teoretycznych. Plany strategiczne państw uczestników Układu War-hnwskiego, sojuszu obronnego, którego celem jest zapobieżenie imperialistycznej agresji, a W przypadku próby jej dokonania — pokonanie przeciwnika muszą brać pod uwagę charakter przygotowań wojennych państw imperialistycznych, wy ■tkający z ich doktryny wojen ■ej. Jedna z pierwszych koncepcji strategiczno-operacyj-fcyeh NATO, znana pod kryptonimem „tarczy i miecza" zakładała, że w chwili zbrojnego starcia pierwsze uderzenie przyjmą tzw. konwencjonalne ■fly zbrojne, których rola polegać będzie na zyskaniu właś friwego czasu i stworzeniu wa-kfmków, w których będą mogły dojść do głosu siły „miecza". Miecz reprezentować mają stra tegiczne siły nuklearne Sta-mów Zjednoczonych. Od pewnego czasu zachodnia •oktryna wojenna w coraz szerszym stopniu propaguje strategię „elastycznej odpowie dzi". Nie negując znaczenia ibrojeń rakietowo-jądrowych, strategia ta uwzględnia konieczność przygotowania się do różnego rodzaju wojen, z konwencjonalnymi włącznie. Obserwujemy wzmożoną rozbudowę sił konwencjonalnych i zbrojeń „klasycznych". Odpo wiada to lansowanej przez USA teorii „wojen ograniczonych". „Pettme koła imperialistyczne — pisze w swej pracy pt. „Strategia wojenna" marszałek Związku Radzieckiego, W. Sokołowski — obawiając się, że wojna światowa może dla kapitalizmu zakończyć się klęs- CAF — WAF fot. Łuszczewski mentem takiego założeń!a są przedstawione poniżej ćwiczenia. ☆ & Odbywają się gdzieś na wy- ką, uparcie dąża do prowadzę * Z'? S t - nia Jojen ograniczonych, usiłu fl^e2sUłrB/łtykłU' *?asnfle . W udowodnić płynące stadko S.trefle °słony t.er>'t°rlum- ni:__jIialj- Rozmieszczone w rożnych czę- rzyści polityczne. Do podobnej wojny mogą być mimo woli ściach tej strefy stacje radio- ściągnięte równie* państwa lokacjrjńe. bat«ie dział prze-I P ciwlotnrczych i lotnictwo my 9ocjalistyczne. Dlatego stratę gia radziecka oraz strategia in nych państw socjalistycznych powinny uwzględniać oraz po ciwlotniczych i lotnictwo my śliwskie są fragmentami ogólnego systemu obrony przeciwlotniczej kraju. W założeniu fctttić wZobT rrowadzenia ćwiczeń Prz^to równoczesny tylko wojen światowych, "f0.4 ,kllku sinych zgrupowań rtnrnnir*lotnictwa „nieprzyjaciela". lecz również ograniczonych Armie państw socjalistycznych — wynika z cytowanej uwagi — muszą stworzyć taki system Na stacjach radiolokacyjnych dalekiego rozpoznania oczy operatorów bez przerwy swych sił zbrojnych, który bę wpatrzone są w migocące ekra dzie przystosowany do prowadzenia działań bojowych zarówno w warunkach wojny globalnej, jak ograniczonej ny monitorów. Nowoczesny sprzęt pozwala odczytać równo cześnie kierunek, wysokość i azymut nadlatujących eskadr. Doktryny wojenne państw Tzw. urządzenia zapytujące da Imperialistycznych wyznacza- ^ nieomylną odpowiedź na )ą siłom lotnictwa strategicz- podstawowe pytanie: „swój" nego oraz wojskom powietrz- „obcy"? no-desantowym przeprowadzę- Chwile napiętego oczekiwanie pierwszego uderzenia. Na nia przedłużają się w minuty, granicy morskiej czy lądowej, minuty w godziny. Próba ner w tzw. strefie osłony tery to- wów to także jeden z elemen rtam. obronę przed tym ude- tów ćwiczenia. Wreszcie... rżeniem organizują kompleks© Ekran stacji zaroił się tto-&8r EfiUM. Bas-, gftła źótocA punkcików, ma. rój os przemykają się brzegiem ekranu. Do mikrofonu rozpoczyna płynąć lawina liczb, metrów, określeń kątowych. Po kilkunastu sekundach o nad ciągających grupach sił lotniczych .nieprzyjaciela" wie już dokładnie ośrodek informacji obrony przeciwlotniczej, wiedzą sąsiednie stacje, dowódca odcinka obrony, pułki i baterie dział przeciwlotniczych. Wiedzą także skomplikowane przyrządy, zwane przelicznika mi artyleryjskimi. Ich dyspozycje w formie impulsów .elektrycznych płyną wprost do dział i baterii. Bez przerwy trwa przekazywanie informacji. Dla niewprawnego ucha bardzo podobnych do siebie, dla fachów ców — wymownych, często groźnych. Z narastającego potoku liczb trzeba wyciągnąć wnioski, przygotować przesłań ki decyzji. Optymalnej, skutecznej. Mózg odcinka obrony. Dowód ca, jego pomocnicy do różnych grup zagadnień specjalistycznych, oficer lotnictwa, nawiga tor, planszeciści. Struga infor macji zamienia się w linie na planszetach, i linii powstają obrazy pola walki Obraz to część decyzji. Ta, która w rox kazie bojowym nosi nazwę: po łożenie nieprzyjaciela. U 33ł.£fiLdW&££ ie&A JK.JKMt kazuję rakietom, cele — dwa i trzy zwalczają „Łoś" i „Agata? Cel numer cztery — nie strzelać. Cel numer jeden. Określenie brzmi tak lakonicznie, jakby chodziło o pojedynczy samolot „nieprzyjaciela". W rzeczywistości jest to eskadra bombow ców, lecąca na bardzo dużej wysokości. Cel numer cztery — Nie strzelać! Dlaczego? Wątpliwość reportera wyjaśnia jeden z ofi cerów. Okazuje się, że za tą grupą „nieprzyjacielskich" samolotów znajdują się w pości gu własne, ponaddźwiękowe myśliwce. Już siedzą im na karkach. Taśmy filmowe rejestrują rozmiary pogromu. Stanowisko dowódcy dywizjo nu rakiet ziemia—powietrze Tego dywizjonu, któremu prze kazano „pod opiekę" cel numer jeden. W porównaniu z rozgwarem, panującym na sta nowisku dowódcy odcinka — tu panuje niemal cisza. Krótkie dyspozycje korygują lot rakiety, później, od pewnej wysokości samodzielnie pracu je jej „mózg". Kieruje lotem, decyduje o momencie eksplozji. Wykresy* wskaźniki, monitory. Barwne krzyżujące się linie kreślą obraz walki w trze cim wymiarze. Nie potrzeba kama ML. J»ta* filmowej. przyrządy kontrolujące przeka żują dowódcy i znajdującym się obok niego „rozjemcom" rozmiary zniszczeń. Statystyka mówi, że na zestrzelenie jed nego samolotu „nieprzyjaciela" trzeba 0,91 rakiety. Najbliżej tradycyjnego poję cia pola walki, pojęcia obecnie już anachronicznego, znaj dują się stanowiska ogniowe baterii. I tu jednak technika wycisnęła swe przemożne pięt no. Każda bateria posiada wła sny radiolokator, własny prze licznik sprzężony z działami i stanowiskiem dowódcy kłębowiskiem drutów i kabli. Zamiast tradycyjnej komendy „ognia", głos dowódćy odzywa się brzęczykiem przy działach. Setki, osiemdziesiątki piątki ! pięćdziesiątki siódemki. Pojedyncze lufy dział i wielolu-fowe sprzężone zestawy arty leryjskie. Supernowoczesne, przystosowane do prowadzenia różnych rodzajów i budowania różnych snopów ognia. To o-statnie określenie zaczerpnięte zastało „żywcem z nomenkla tury wojskowej. Jest chyba dość obrazowe, aby przedstawić stożek pocisków, rozrywa jących się obok „nieprzyjaciel skiej" eskadry. Ściana ognia baterii sięga dwunastu kilometrów. Dostatecznie wysoko, aby nasze wy brzeże odgrodzić murem nie do przebycia. „Cele numer dwa i trzy" zawracają. Znowu pły ną informacje, potoki liczb. Po kilku minutach, „nieprzyja cielskie" samoloty próbują na niskiej wysokości podejść do wybrzeża. Odzywają się inne baterie, nowoczesne, specjalnie przygotowane do zwalcza nia „wroga" na bardzo niskich nawet wysokościach. Sze rokie wiązki pocisków wybie gają daleko poza morski brzeg. Próba przedarcia się — znowu nieudana. Na stanowiskach dowodzenia wszystkich szczebli — nor malna praca. Informacje liczby, rozkazy, zmiany kodów „zapytań". Po zakończeniu ćwiczeń przy stępują do pracy „rozjemcy". Ich ocena opiera się nie tylko na liczbie „zestrzelonych" samolotów „nieprzyjaciela", pozorowanych specjalnymi urzą dzeniami. Do głosu dochodzi także statystyka: przeciętna liczba pocisków potrzebna do zestrzelenia jednego samolotu, szybkostrzelność baterii i dział, szybkość przekazania informa cji i rozkazów. Zanotowano kil ka „rekordów", ich liczbowy wyraz nie byłby jednak w peł ni zrozumiały dla Czytelnika, Proponujemy, aby uwierzył au torowi „na słowo" i wraz z nim powtórzył: — Chwała przeciwlotnikom! * Dzisiaj dnia 20. 07. '1944 o godz. 20.00 artylerzyści Armii Polskiej wspólnie z oddziałami radzieckimi, prowadząc walkę na drodze do Bugu, sforsowali rzekę i wstąpili na rodzinną polską ziemię. Tak brzmiał meldunek nr 096 skierowany przez gen. bryg. A. Modzelewskiego do Rady Wojennej l,Ar mii Polskiej w ZSRR. Artylerzyści — dodajmy — wśród nich również przeciw-lotnicy — byli jedynymi żołnierzami polskimi, którzy u-czestniczyli w walkach o sfor sowanie Bugu wspierając radziecką 312. Dywizję Piechoty i 7. Korpus Kawalerii Gwardii, który 22 lipca 1944 o świcie wkroczył na ulice Chełma. — Chwała artylerzystom! Witold Yogel Przed 15 laty (jnOfe&M KOSZALIŃSKI o*ŁAU n* *xs*rt j utowocaortEa nura k*ot»«chd j Koszalin, fz Hpea 1*52 z. donosił... • Odbywają się powiatowe na rady pomów i spółdzielni produkcyjnych, na których dokonuje się oceny pracy i wyboru najlepszych w powiatach zespołów spółdzielczych. W powiecie wałeckim najlepszą spółdzielnią Jest RZS w Skrza tuszu. W Koszalinie zorgantkaowana została Spółdzielnia Pracy Usług Domowych „Czystość" • Słupskie tramwaje przewiozły w pierwszym półroczu ber. 316 Cfz. pasażerów, przefcaraaaaj^c plan o 216 tys. osób. • W Koszalinie odbyło Się wta łe uroczystych akademii po święcony eh VIII rocznicy Manifestu FKWtf, Koaoatytucji PRL l Zlotowi Młodych Przodowników, na których robotnicy 1 pracownicy umysłowi podsumowali wynika nych. W Święto Odrodzenia odby-ła się na stadionie sportowym w Koszalinie olbrzymia manifestacja młodzieży. Po przemówieniu wiceprzewodniczącego ZW ZMP, Zdzi sława Kapeli ulicami mfiasta przeszedł pochód młodzieży. • W PGR Biesowice uzys&asio w ub. roku od każdej krowy porze cię tnie 3.100 litrów mleka. Realizując podjęte zobowiązanie, bryg a dzista obocrowy, O. Mechow w cią gu pierwszego półrocza uzystfeał od każdej krowy średnio 1.999 1 mleka, eo w stosunku rocznym wynosi prawie 4 tys. litrów. • Kina wyświetlają: Nowa Huta w Koszalinie — „Carmen W Hollywood", Młoda Gwardia — „Sport milionów", Polonia w Słupsku, — „Bokserzy". • I-ligowa drużyna warszawskiego CWKS rozegrała w Koszalinie mecze siatkówki i koszy kówki, wygrywając łatwo 33 i 92:20. • 130 chłopów z powiatu koneckiego w woj. kieleckim po za kończeniu żniw i omłotów przeniesie sdę do naszego województwa. Obejmą oni 6—12 hektarowe, gospodarstwa z wyremontowanymi budynkami gospodarczymi. • W Koszalinie obradował aktyw pegeerowskti województwa, Re ferat wygłosił I sekretarz KW PZPR, tow. Maciej ElczewsM. • Państwowy Teatr z Bydgoszczy wystawił na scenie Domu Kultury przy ul Morskiej w Ko-soaiinie JOoiywócie" Aleksandra __MAK iGŁOS Nr 175 (4593) Na I prywatny użytek Zapytaliśmy kilka osób e I ich osobiste piany zamiary do 1970 roku. Jak sobie wy obrażają właśnie wtedy swoje prywatne życie. Początkowo zaskoczeni, od-w Jadali: Ob. KINGA KRÓLIKÓW . SKA, telegrafistka centrali I telefonicznej w Słupsku. — W ciągu najbliższych lat, chciałabym podwyższyć swoje kwalifikacje zawodowe. W perspektywie mam 3 miesięczny kurs kierowni-czo-kontrolny w Warszawie. Pragnęłabym mieć go poza sobą, gdyż pracę swoją bardzo lubię i cenię. Pani Kinga jest w swym zakładzie działaczką związkową. Na sercu leży jej zwłaszcza rozwój życia kul turalnego. — Mamy piękną świetlicę. Odbywają się w niej zajęcia, spotkania z ciekawymi ludźmi, wykłady. Marzy nam się jednak coś więcej. W podwórzu posesji urzędu jest toplny plac. Do 1970 r. będzie na nim wybudowana tzw. plomba. Otóż na I pię trze będzie świetlica, a na II urządzenia socjalne. Właś nie te ostatnie bardzo są to naszym „kobiecym" zakładzie potrzebne. — No, a sprawy osobistef — Jestem 12 lat mężatką. Staramy się z mężem osz- • czędnie gospodarzyć. Stąd też takie domowe inwesty- j cje jak pralka, lodówka, od ] kurzacz, telewizor — zdąży \ liśmy poczynić. Mam jed- I nak swoje pragnienia: chcia łabym założyć książeczkę ' mieszkaniową PKO naszej córeczce i z całą rodziną wy jechać na urlop do Bułgarii. * IRENA ULICZ — kelnerka. — Urodziłam się w Połczynie-Zdroju. Miasto bar- i dzo mi się podoba. Z każ- i dym rokiem staje się pięk- , niejsze. Z pewnością za I trzy lata będzie jeszcze bar dziej znanym uzdrowiskiem Otrzyma dom kultury. Powstaną nowe lokale. Nie zamienię tego miasta na żad ne inne. —■ Zycie osobiste w 1970? — Będę może już miała własne mieszkanie. Meble. Chyba założę rodzinę, ale oczywiście to trudno przewidzieć. ¥ — Może wreszcie odpocz nę w 1970 roku na jakimś prawdziwym urlopie. Wy ja dę na wieś i przez miesiąc zapomnę o nauce i pracy zawodowej — mówi DONAT KOZŁOWSKI — rad co do spraw kolegium karno-administracyjnego przy Prezydium PRN w Białogardzie. — Plany osobiste? — Do tego czasu zakończę już aplikanturę sądową jako niezbędny warunek wykonywania zawodu. Może o-bejmę wtedy stanowisko radcy prawnego. Chciałbym pracować nadal w Prezydium PRN. Ciekawa robota» ale wiele należy jeszcze w niej usprawnić. * Jestem od dziesięciu lat żonaty i mam tylko pokój z używalnością kuchni — mówi WACŁAW URBAN — kierowca Kosza lińskiego Przedsięborstwa „Las". Dlatego też oboje z żoną z niecierpliwością cze kamy na nowe, spółdzielcze mieszkanie. Otrzymamy je jesienią tego roku naftNad-rzeczu" — ze spółdzielni mieszkaniowej „Kolejarz Wszystkie swoje plany podporządkowujemy obecnie potrzebom związanym z mieszkaniem. Chcemy, żeby było estetycznie wyposażone i wygodne. Wykorzystamy tylko znikomą część po siadanych mebli. Myślę\ że do 1970 roku uda nam się je skompletować. Że tak długo będzie to trwało? Otóż kom pletów mebli przydatnych w małym mieszkaniu w Słupsku nie można otrzymać. Nie będę się vńęc spie szyi i kmował teao ca ieA Optymiści twierdzą, że do 1970 roku dyrekcja MKS w Koszalinie zdecyduje się wresz cie zapewnić Boninowi komunikację autobusową z wojewódzkim miastem, zaś Koszalińskie Przedsiębiorstwo Budo wlane zakończy zaplanowane inwestycje, że nie będzie już w Boninie rozkopanych ulic i że w ogóle wszystko zostanie zapięte na ostatni guzik. Najwięksi entuzjaści Instytutu Ziamniaka posuwają się dalej w swoim optymizmie. Powiadają, że za kilka lat nie będzie się mówiło, że Bonin leży nie daleko Koszalina, ale odwroft- nie, że to Koszalin leży koło«. Bonina. Ma być bowiem Insty tut placówką naukową co się zowie, ponoć największą tego typu w Europie, szeroko znaną w kraju i za granicą, ma rozsławiać po świecie... miasto Koszalin... Za trzy lata Bonin rozbuduje się, rozwinie, wypięknieje. Miłe dla oka wrażenie powinno sprawiać to tętniące życiem naukowe osiedle, liczące w 1970 roku około 700 mieszkańców. Przy asfaltowej drodze wysadzanej świerkami wy rośnie duży gmach technikum nasiennictwa i ochrony roślin oraz zasadniczej rolniczej szko ły zawodowej, a obok internat dla 400 uczniów, domki dla nauczycieli, boisko sportowe. Zakończy się budowę ośrodka naukowego Instytutu, położone go po przeciwnej stronie drogi. Zobaczymy tu rząd pięknie o-tynkowanych dwupiętrowych bloków mieszkalnych, okazały gmach mieszczący laboratoria, wielkie przechowalnie ziemnia ków. Imponująco wyglądać bę dą, zwłaszcza w nocy, oświetlone lampami rtęciowymi o-gromne szklarnie. Blisko toru kolejki wąskotorowej, stanie dom socjalny z salą kinową, salą konferencyjną, kawiarnią, INSTYTUT ziemniaczanej bulwy hotel dla stażystów, nowy budynek 8-klasowej szkoły podstawowej, dom towarowy, budynek przedszkola i żłobka. Wszędzie ma być czysto, estetycznie, mają być wygracowa-ne alejki i klomby z różami. W tym czasie Bonin gromad nie odwiedzać będą wycieczki rolników z całego kraju. Często przyjeżdżać będą goście z zagranicy. Bonin już w 1967 r. nawiązał współpracę z ponad 100 instytutami i akademiami rolniczymi w 25 krajach świata, do 1970 roku współpraca bardziej rozszerzy się, a jednym z jej elementów mają być wzajemne wizyty naukowców. Powiększy się bonińska biblio teka naukowa, stając się największym w Polsce księgozbio rem dzieł, dotyczących różnora kich problemów ziemniaka. In stytut w Boninie rozwinie dzia łalność wydawniczą, zechce za pewne wydawać pierwsze w kraju fachowe czasopismo całkowicie poświęcone sprawom hodowli, uprawy, nawożenia i ochrony ziemniaka. Nie jesteśmy jednak pewni, czy po 1970 roku niczego w Bo ninie nie będzie się rozkopywa ło. Kto wie, czy dyrektor Instytutu doc. dr Wojciech Gabriel (może w tym czasie już prof. dr Wojciech Gabriel?) nie zacznie wszystkich przekonywać, że w Boninie koniecznie potrzebna jest wielka nowocześnie wyposażona hala wege tacyjna, że zbudowane jeszcze w 1967 roku szklarnie zgodnie z przewidywaniami, okażą się za małe i trzeba będzie budować dodatkowe, że za ciasno jest w budynku laboratoryjnym... W 1970 roku Instytut Ziemniaka w Boninie powinien być w pełnym, jak się to mówi, roz ruchu. Ponad 60 pracowników naukowych, w tym na pewno kilku już, a może kilkunastu docentów i doktorów, mając do dyspozycji znakomicie wyposażone laboratoria, mozolić się będzie nad rozwiązywaniem dziesiątków problemów, dotyczących kartoflanej bulwy. Nie należy też wątpić, że w tym czasie Instytut przekaże rolnikom - praktykom pierwszy swój dorobek — np. nowe metody walki z chwastami na plantacjach, zwalczania za razy ziemniaczanej itd. Nowe odmiany sadzeniaków? Krągłej sze, smaczniejsze, bardziej plenne, o większej zawartości skrobi i białka niż te, które obecnie posiadamy? Na to będzie jeszcze za wcześnie. Pamiętajmy, że wyhodowanie no w ej odmiany ziemniaków jest bardzo mozolne, że trwa najmniej 10 lat, a prace hodowla ne w Boninie rozpoczęto w za sadzie dopiero w 1964 roku. Pierwszych, boniński(ch odmian ziemniaków oczekujemy dopiero około 1930 roku, ale już w 1970 r. naukowcy z Instytutu będą mogli pokazać kil ka obiecujących rodów. Rozwinie się też należąca do Instytutu Stacja Hodowlano--Badawcza Bonin wraz z przy ległym gospodarstwem Mierzy no. 1100 ha ziemi, wzorowo zor ganizcwana produkcja rolnicza, 35 q zbóż z ha, 1200 sztuk bydła, w tym 500 krów, wzoro wo uprawione plantacje ziemniaków, 60 ha upraw ekspery-metnalnych. Tysiące drobnych poletek, a na każdym z nich ziemniaki z innej odmiany, innego rodu... J. LESIAK 300 tysięcy ksiqżek Otwarcie coraz bliżej. Ale mieszkańcy Koszalina są niecierpliwi, jak zawsze, gdy pow stało coś nowego, ale jeszcze nieznanego od wewnątrz. Tak było trzy lata temu z Klubem Międzynarodowej Prasy i Książki. Tak jest teraz, gdy w parku między ulicą Kościuszki a aleją Zawadzkiego prześwituje między koronami drzew trzypiętrowy gmach Wo jewódzkiej i Miejskiej Biblioteki. Wabią świeżością obłożone piaskowcem ściany, intryguje szklany parter. Widać przez szyby krzątaninę, przez szklany taras od południowej strony można zobaczyć zapełniające się książkami regały czytelni, widać coraz więcej stolików. Ileż to już lat mija od czasu, gdy zaczęło się mówić o budowie Biblioteki? Chyba 17. Mia ła stanąć u zbiegu ulic 1 Maja i Alfreda Lampego, nawet o-grodzono teren. Potem jednak wyrosły tu galeriowce, a książ ki i czytelnicy nadal czekali na ten dzień, gdy plan i projekt staną się faktem. Lata biegły, zmieniały się koncepcje, korygowano projekt. Rzeczywistość narzucała nowe rozwiązania przybliżające czytelnikowi książkę. Odżył przedwojenny jeszcze plan „biblioteki oświa-towo-nąukowej w regionie" lub mówiąc inaczej „biblioteki uniwersyteckiej" bez uniwersy tetu" lansowany przez zasłużo nego architekta Koszyc-Wit-kiewicza. Pod rękami gdańskie go architekta — Andrzeja Dąbrowskiego, stał się wreszcie ostatecznym i realizowanym kształtem koszalińskiego przybytku książki. Placówki prawie że naukowej, przeznaczonej nie tylko dla tych, którzy uwielbiają beletrystykę, ale głównie tych, którzy w książkach szukają konkretnej wiedzy, pomocy w rozwiązaniu ściśle naukowych, regional- nych problemów. Jest ta biblioteka oparciem dla naukow ców skupionych w Ośrodku Badań Naukowych KTSK, w innych towarzystwach naukowych. Do jej księgozbiorów bę dą sięgać ekonomiści, maryniś-ci, socjologowie, historycy — wszyscy, którzy wiedzę o regio nie chcą czerpać z licznych już naukowych opracowań. Tego oczywiście nie widać z zewnątrz. Ale nim otworzą się dla wszystkich szerokie drzwi Biblioteki, wejdźmy przez nie do środka, aby przyszłym bywalcom choć pobieżnie ułatwić już teraz poruszanie się Główne wejście znajduje się od strony ulicy Młyńskiej. Zaraz za nim po prawej stronie szatnia, po lewej długa sala wystawowa, palarnia, bufet i kilka stolików. Ta jakby dobu dówka o złamanym dachu to sala odczytowo-kjnowa, urządzona amfiteatralnie, mieszczą ca 190 osób. Kończy ona pierw szy układ parteru. Drugi równoległy układ to wypożyczalnie z wolnym dostę pern do półek. W lewej części gmachu księgozbiór dla doros łych, w prawej dla dzieci i mło dzieży. Między nimi — mózg układu — główny katalog i in formacja bibliograficzna. Obok niego windy. Książki z magazynów mieszczących się na 1. i 2. piętrze w ciągu kilkunastu minut mogą być nimi dostarczone czytelnikowi. Trzeci wreszcie układ parte ru to ciąg czytelni. Najdalej na północ usytuowana czytelnia naukowa — sala z pięcioma zamykanymi i urządzonymi boksami. W boksach regały, biurka, maszyny do pisania. Tu możńa się zupełnie odizolować od świata i pracować, pracować. Obok czytelnia głów na dla 80 osób, następnie czytelnia czasopism (40 miejsc), fo noteka a za nią czytelnie mło dzieżowe i dziecięce, zamknięte salą bajek. W wypożyczalniach i czytelniach czytelnicy mają do dyspozycji 50 tysięcy tomów. Piętro wyżej, w dwukondygnacyj nym magazynie — 200 tysięcy i jeszcze 50 tysięcy w piwnicach. To już jest coś, tu można dowolnie wybierać. $ SŁUPSKIE ZAKŁABY Trzecie piętro mieści dyrekcję, dział opracowań, introliga tornię i dział szkolenia bibliote karzy. Bo tu nie tylko magazynuje się i udostępnia książki, tu także uczy się organizacji bibliotek, umiejętnego dysponowania setkami tysięcy tomów w województwie. Ten króciutki spacer jest tylko pobieżnym przeglądem wnętrza Biblioteki, jej urządzeń dostosowanych do aktualnych wymogów. Kosztował nas ten obiekt niemało — ponad 22 miliiony złotych, z których 8 pochłonęły urządzenia wnętrza. Wśród niCh także system klimatyzacyjny, dźwigowy, niezbędna aparatura i maszyny, a także boazeria, meble. Codziennie od godziny 10 do 22 pięćdziesięciu sześciu pracowników służy przybyszom swoją wiedzą i uczynnością. Jeszcze teraz czyni wszystko, aby na dzień otwarcia koszaliń skie królestwo książki zajaśniało pełnym blaskiem. ZBIGNIEW MICHTA I! Na murze gościnnego budyń ku Liceum Ogólnokształcącego w Kołobrzegu wisi czerwona tablica z oficjalną nazwą szko ły — TECHNIKUM RYBOŁÓWSTWA MORSKIEGO w Kołobrzegu. Tę nazwę spotkać można w urzędowych pismach. Ale w potocznym języku nikt jej nie używa. Przyjęła się bo wiem krótsza i wygodniejsza: SZKOŁA SZYPRÓW. Jej uczniowie wzbogacają koforyt nadmorskiego miasta. Chodzą w granatowych, marynarskich mundurach, budząc zazdrość rówieśników. Jest ich 210. Pierwsza grupa 70 chłopców ma na naramiennikach po trzy paski, druga grupa, również licząca 70 chłopców, ma prawo nosić po dwa paski. Trzecia grupa jest najmłodsza. Zaledwie żółtodzioby, Mała grupa 2lo chłopców wyróż nia się w prawie 30-tysięczmym mieście nie tylko swymd mundura mi. Społeczność przyszłych szyprów jest z konieczności bardzo ruchliwa. Niemal bez przerwy krążą po mieście między internatem, szkołą i warsztatami. Ich 9iedziba nie jest jeszcz% gotowa i zmuszeni są korzystać z gościnności. Mieszkają w dawnym ho-telu „Bałtyk", czasowo zamienionym na internat, uczą srię w gma chu liceum ogólnokształcącego, a na praktyki chodzą do warsztatów miejscowego pr-zedsiębior- Szkoła szyprów Ale czas tych wędrówek jest już policzony. W zachodniej części miasta, tuż nad brzegiem morza, trwa budowa kom pleksu obiektów szkolnych. Najbardziej zaawansowana jest budowa internatu. Pracow nicy Kołobrzeskiego Przedsiębiorstwa Budowlano-Montażo-wego weszli na plac budowy jeszcze w 1969 roku. Internat zobowiązali się zbudować w ciągu półtora roku. Na razie dotrzymują przyrzeczenia. Bu dynek jest już otynkowany. Spoza rusztowań wyłania się ładna, przeszklona ściana fron towa z oknami wychodzącymi na szeroką przestrzeń Bałtyku. Od pierwszych dni pobytu w szkole chłopcy mają oswajać * widokiem morza = && przyszłego warsztatu pracy. Wewnątrz trwają intensywne prace wykończeniowe. Istnieją dość uzasadnione obawy, że in ternat może nie być jeszcze go towy na otwarcie nowego roku szkolnego. Ale to zależy już tylko od pracowników KPBM. Jeśli zwiększą tempo prac, od września skończą się już wędrówki po mieście. Uczniowie w mundurach marynarskich będą mogli rozgościć się w wy godnych i ładnie wyposażonych pokojach internatu. Przystąpiono także do budowy budynku szkoły i warsztatów szkolnych. Zapadła decyzja o budowie przy szkole sali gimnastyk z nej i krytego basenu pływackiego. Przez kilka lat spierano się o te dwa, przecież tak potrzebne, o-biekty w szkole przygotowującej ludzi, od których wymaga się szczególnej sprawności fizycznej. Początkowo Ministerstwo Żeglugi nie wyrażało zgody. W końcu jednak wysupłało trochę grosiwa i zgodziło się na budowę. Nie trzeba dodawać, że obiekty te przy dadzą się także młodzieży z innych kołobrzeskich szkół. Młodzi chłopcy = uczniowi* Technikum Rybołówstwa Mor skiego nie mają zbyt wiele cza su. Program nauki jest bardzo bogaty. Oprócz przedmiotów ogólnokształcących, mają wiele przedmiotów zawodowych jak: ichtiologia, oceanografia, narzędzia i technika po łowów, mechanizmy okrętowe, konstrukcja statków, nawigacja, locja i inne. Muszą też opa nować język obcy. Uczniowie drugiego roku nauki cały mie siąc spędzają na kutrach. Prak tykują na małych kutrach 17-metrowych, na superku-trach, a także na nowoczesnych rufowcach. Dwie tego ty pu jednostki „Barka" przystosowała specjalnie do zabierania uczniów na połowy. Mimo tak obszernego programu nauki, chłopcy znajdują jeszcze czas na pracę społeczne w roie^ cie, przyczyniają się do ożywienia różnych sekcji w klubach sportowych. Dzięki ich postawie SZKOŁA SZYPRÓW stała się dumą mieszkańców Kołobrzegu. WŁADYSŁAW ŁUCZAK iGŁOS Nr 175 (4588) 5tr. ł Znak fabryczny ścian: Jastrowie Strzelistym konstrukcjom estakad dopełnia tła zielona ściana lasu. Nic dziwnego, za kładowe terytorium dzieli od tej zieloności zaledwie kilkanaście kroków... To tu, 3 km od miasta, obra mowane torami kolejowymi i wstęgą drogi rozciąga się zagłę fcie budowlane, swego rodzaju „fabryka domów". Przedsiębiorstwo Produkcji Betonów Budownictwa Rolniczego w Ja strowiu zaczęło swój żywot nie tak dawno, jesienią 1965 roku. Wtedy to Jastrowie, kil kutysięczne miasteczko w powiecie wałeckim przekazało pod budowę 8-hektarowy obszar w pobliżu dworca kolejowego. Od tego czasu ludzie w miasteczku zaczęli obdarzać wydzielony zakątek dumną na zwą dzielnicy przemysłowej miasta* Odlegle to czasy. Dziś (wyobraźmy sobie że jest rok 1970) produkcja idzie „pełną parą". Do „betonów" ciągnie sznur sa mochodów; bywa ich codzien nie sto, czasami więcej. Te z ładunkiem kruszywa ustawiają się w kolejce, by zrzucić cię żar do podziemnego bunkra, inne oczekują przed magazynem na wydanie partii gotowych elementów prefabrykowanych. Jak z pieca bułki, tak zawieszone na 10 estakadach suw nice wyciągają żądane elemen ty stropowe, ścienne i konstrukcyjne. Dziennie wytwarza się ich około 200 metrów sześciennych, w magazynie z trudem zmieścić się może produk cja dwóch tygodni. Magazyn zwraca uwagę każdego przyby sza. Zajmuje ogromną, bo pra wie hektarową powierzchnię. Nie jest to magazyn, do jakiego przywykliśmy. Beś ścian i bez podłogi. Strop jego stę nowią równoległe estakady z nieprzerwanie sunącymi 20 suw nicami. Jak przystało na fabrykę no woczesnych wyrobów, w Jastrowiu, mimo że pracuje tu 500-osobowa załoga, panuje wszechwładnie mechanizacja. Dotyczy to zwłaszcza transpor tu wewnątrzzakładowego. ICru szywo doprowadzają taśmoeią gi, stal z wagonów przenoszą suwnice, cement zaś rozłado wują transportery pneumatyczne. Do poszczególnych stano wisk pracy w centralnej zbro-jaęni, jak i do głównej hali produkcyjnej prefabrykatów, potrzebne materiały dowozi się wózkami. W Jastrowiu produkuje się rocznie 60 tys. metrów sześciennych prefabrykatów. Potrzebnych do budowy mieszkań dla robotników rolnych, pegeerowskich obiektów biurowych i socjalnych, a przede wszystkim budynków inwentarskich: obór, chlewni, cielęt ników, bukaciarni... Prawie po łowa wznoszonych w 1970 roku obiektów rolniczych w na szym województwie korzysta z jastrowskich prefabrykatów. Tylko drobniejsze elementy, tzw. galanterię wytwarza się w starych, maleńkich w porów naniu z Jastrowiem, zakładach ZBRol. w Kruszce, Skrzy dłowie i Złotowie. Wraz z oddaniem do eksploa tacji jastrowskich „betonów" skończyły się wreszcie kłopoty przedsiębiorstw budownictwa rolniczego ze zdobyciem prefabrykatów Jeszcze trzy lata temu, w 1967 r., własna produkcja prefabrykatów Zjed noczenia Budownictwa Rolniczego (oczywiście bez Jastrowia, które wówczas dopiero się budowało) mogła zaspokoić tylko 60 procent potrzeb. Bra kującą część trudno było uzupełnić'; czasem któryś z wytwórców dawał się ubłagać i dostarczał pewne partie prefa brykatów, ale często nawet dłu gotrwałe pertraktacje nie przy nosiły rezultatów. Rok 1970 jest pierwszym, w którym nie doskwiera deficyt prefabrykatów, od dostatku których uzależniano dotąd bu dowę potrzebnych rolnictwu cfoiektów. A jest ieh sporo. Na kłady na budownictwo rolnicze w woj. koszalińskim wyno szą bowiem już ponad 900 min zł, tj. prawie dwukrotnie więcej niż w 1967 roku. Na jastrowski kombinat łakomym wzrokiem spozierają sąsiednie województwa. „Fabryki" obór, chlewni czy owczarni posiadają, obok Koszalińskiego, tylko ZBRol. w Ol sztynie i Zielonej Górze. Nic więc dziwnego, że do maleńkiego miasta w powiecie wałeckim zjechało kilkudziesięciu inżynierów z różnych stron kraju. W Jastrowiu czekała ich ciekawa praca i... mieszka nia. Misustu przybyły fabryczne bloki mieszkalne, tuż przy zakładzie wyr6sł 100-osobowy hotel robotniczy. Jasrtrowie nie mogło „fabryce ścian" dać ty lu rąk do pracy, ile potrzebowała, toteż hotel stał się domem dla pracowników z innych rejonów województwa— Oto realna wizja zakładu pracy, który zmieni nie tylko oblicze Jastrowia, niewielkiego miasteczka, ale i wojewódz twa. KRYSTYNA FILCEK DOKONANY 1 SPRZĘTU OKRĘTOWEGO W PRZYSZŁOŚCI Do lipca 1970 roku pozostały trzy lata. W rolnictw:e okres bar dzo krótki. Nie spodziewajmy się, że w 1970 roku Kombinat PGii Pieńków o będzie supernowocześnie wyposażonym wielkotowa rowym gaspodarsiwem roinym, że państwo zainwestuje tu krocie milionów i pobudujo np. wielkie obory, w których karmienie krów odbywać się będzie za naciśnięciem guzika. Na to za wcześnie, prócz nowego, dużego ciedęfcnika w Pos tominie, bazy sprzętu wraz z war sztatami naprawczymi oraz osiedla mieszkaniowego, złożonego z kilkunastu cz-t er or od zimnych domków, w Pieńkowie nic nowego do 1970 roku nie powstanie. Gruntownie jednak zostaną odremontowane i zmodernizowane stare budynki. Ludzie w Pieńkowie są praktyczni, trzymają się ziemi. Planują realnie, ale i ambitnie. Nie zobaczymy więc w 1970 roku supernowoczesnych obór w kombinacie, ale powinien on przysporzyć gospodarce ponad 8 min zł czystego dochodu! Pieńkowo, Królewo, Postomino, Pieszcz, Złakowo. W skład kombinatu wchodzi 6 sąsiadujących ze sobą gospodarstw o łącznym ob szarże 3 tys. ha pszenicznych gleb 1 prawie 500 ha łąk. Wybiegnijmy w przyszłość. JEST ROK 1970... Produkcja odbywa się już na nowych zasadach. Cały sprzęt mechaniczny, ponad 120 ciągni ków i kilkadziesiąt różnego ro dzaju kombajnów, zgrupowany iest w bazie w Pieńkowie. Dysponuje ona własnymi, dobrze wyposażonymi warsztata mi, zatrudnia 2 inżynierów i kilku techników - mechaników. Wyspecjalizowane bryga dy przejęły obowiązek uprawy gleby i zbioru plonów na polach kombinatu. W poszczegól nych gospodarstwach — wiel-kostadnc, wyspecjalizowane fermy zwierząt. W Postominie 1200 cieląt, w Królewie kilka- plony! Tylko, do licha, gdzie dostarczać ziarno? Elewator w Darłowie jest już przeładowany... Jeszcze w 1966 roku mówiłem, że PZZ powinny roz budowywać magazyny zbożowe... Inż. Rymaszewski wspomni, że ze zbiorów w roku 1966 kom binat dostarczył państwu 1060 ton zbóż i 288 ton rzepaku, że zbiorów w roku 1970 dostarcza KOMBINAT CHLEBA set bukatów, w Pieńkowie 400 dojnych krów itd. Siedziba dyrekcji kombinatu — Pieńkowo — powoli nabiera charakteru pegeerowskiego osiedla. Na miejscu jest ośrodek zdrowia, 8-klasowa szkoła podstawowa, przedszkole, żłobek, w przebudowanym pałacu —• dom kultury, gees z Postomina buduje w Pieńkowie dom to warowy... Część ludzi, tak jak robotnicy do fabryk, dojeżdża co rano do pracy w położonych w pobliżu fermach... Jest na co popatrzeć, gdy w żniwa na pszeniczne łany pod Pieszczem rusza armada złożona z 15 kombajnów, 15 pras zbierających, 45 ciągników z przyczepami do transportu sło my i kilkunastu samochodów, które odwozić będą ziarno. Spotkamy — być może — dyrektora kombinatu inż. Jana Rymaszewskiego. — Pszeniczka sypie po 38 q z ha — powie zadowolony. — Nawozów sztucznych nie brakuje, w przeliczeniu na hektar stosujemy po 300 kg NPK w czystym składniku! Musza być juź ponad 3 tys. ton zbóż i 300 ton rzepakii, ponadto 2400 ton suszu z zielonek i ziemniaków produkuje suszarnia w Piesz-czu. Ogromny, bardzo konkret ny wkład w rozwiązanie krajo wego problemu zbóż! Hodowla bydła. W oborach jest ponad 3 tys. sztuk w tym 1100 dojnych krów o średniej rocznej mleczności ponad 3500 litrów w przeliczeniu od sztuki. Dostawy mleka — ponad 3 min 1, dostawy żywca wołowego prawie 400 ton. Inż. Rymaszewski doda również, że wartość towarowej produkcji netto kombinatu wynosiła w 1966/1967 roku gospodarczym 13,7 min zł, zaś w roku 1970/71 wyniesie ponad 31 min zł' W ciągu trzech lat nastąpił prawie trzykrotny wzrost produkcji. Pieńkowo przekształciło się we wzorowy ośrodek rolny pro mieniujący na okolicę. Warunki życia pracujących tu ludzi upodobniły się do warunków w miastach. «azx JERSEI Powinno ich być trzynastu. Jest tylko sześciu. Każdy z „szóstki" musi zatem uwijać się za dwóch" i... część statystycznego kolegi. Dyrektora na leży „łapać" między jedną a na stępną naradą w Warszawie. Jeśli się uda i tak nie wiadomo, czy — z konieczności — miejscem rozmowy nie będzie., autobus PKS (odcinek Karlino — Koszalin), jak się to mnie zdarzyło. Na razie sześcioosobowej ekipie administracji nie istniejącego kombinatu czas pracy i życie prywatne regulu ją rozkłady jazdy PKP i PKS. W tej chwili teren, na którym staną półkilometrowej długości hale fabryki nie wyróżnia się zbytnio od pól kar-lińskich rolników. Granicą jest biały, ażurowy płot z prefabry katów, 25 hektarów ziemi, któ rą za kilka lat przemierzać bę dzie ponad dwa tysiące nóg. Za płotem jest obecnie królestwo koparek i wywrotek Koszalińskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego. Wyznacza się drogi dojazdowe, niweluje teren pod przyszłą halę płyt wiórowych, kotłownię i elektrownię. To I etap inwestycji. Ciekawskim musi wystarczyć pian, opracowany przez resortowe biuro projek tów. Trzeba nie lada wyobraź ni, żeby wszystko, co na razie jest w skali 1:10 000 zobaczyć przez ażur fabrycznego płotu. Kierownikom nie istniejącego jeszcze kombinatu wyobraź nie nie brak- Dyrektor, inż. Za stawśki od początku kierował budową Fabryki Płyt Wiórowych w Szczecinku, którą kie dyś trzeba było sobie „imagi-nować", a teraz trudno bez niej wyobrazić sobie pejzaż miasta. Główny księgowy Zbigniew Głuszek, przyjechał ze Świera dowa — zwabiła go perspekty wa pracy w zakładzie, który dopiero się rodzi. Ruchliwość ludzi z wyobraź nią jest w pełni uzasadniona. Kilka dni przestoju, nieznaczne opóźnienia, poważnie podrą żają koszty budowy. Nowoczesność nie jest za darmo. A nowoczesne jest również (poza rozwiązaniami technolo gicznymi) programowanie robót. Dokumentację przedstawia biuro projektów tylko we frag mentach. Zdobywa w ten sposób konieczny czas do opracp wania każdego kolejnego frag mentu, zgodnie z najnowszymi zdobyczami w tym przemyśle. Punktualność jednak w przedstawianiu dokumentacji musi być zachowana. Wykonawca chce wcześniej wiedzieć, ilu ludzi, jakie maszyny trzeba przygotować dla Karlina. Musi mieć, jak się to mówi „zabezpieczony front robót". Na straży tego bezpieczeń stwa stoi koordynator i inwestor — sześciu ludzi z karliń-skiej dyrekcji. Życie Karlina niedługo nabierze tempa. Fabryka Płyt Wiórowych i Pilśniowych jest inwestycją, której potrzebuję na równi miasteczko jak i prze mysł meblarski. Obecna produkcja płyt nie wystarcza. Kombinat bąd^ie pierwszy a Przez szparę W ażurowym płocie w Polsce producentem płyt o szerokości 214 cm. 450 min zł to dużo pieniędzy (tyle będzie kosztował kombinat). Nie można ich marnować na to, co przestarzałe, czy co będzie przestarzałe za pół roku. Nowością jest także architek tura kombinatu. Wszystkie do tychczasowe reprezentantki tego przemysłu są — niby głupstwo — po prostu piętrowe. Hale karlińskiego kombinatu, na całej swojej długości pozostaną parterowe. Konieczność takiego rozwiązania dyktują ty siące złotówek wyrzuconych w błoto i czas stracony na bezskuteczne próby rozmontowania i usunięcia z hali położonej na piętrze, maszyn fabryki w/N, przeznaczonych do remon tu i wymiany. Interesującym rozwiązaniem jest również — specjalnie dla karlińskiego kombinatu zapro jektowany, pierwszy w Polsce, tego typu system odprowadzania ścieków. Fabryka przetwarzać będzie w ciągu doby 150 ton, inaczej 7,5 tys. m sześć. wody. Parsęta — dostawca wodnego surow ca jak dotąd, nic nie miała przeciw takiemu wykorzystaniu swoich zasobów. Nie byłaby jednak zdolna pochłonąć ty sięcy metrów sześciennych ście ków fabrycznych. Najtańsze i najwygodniejsze dla fabryk rozwiązanie okazuje się śmiertelnym dla rzek w całym kraju. Znaleziono więc inne. Kosztem 22 min złotych kom binat wybuduje rurociąg (długości 22 km), którym ścieki po płyną do morza. O problemach fabryki kar-lińskiej można nieskończenie. Poczekajmy jednak na ostatnie słowo. Powiedzą je lokatorzy 150 mieszkań i 50 ppkoi hotelu robotniczego, które buduje się niezależnie od hal i rurociągów kombinatu. JEKZX CIEŚLAK Na prywatny użytek Cóż ja mogę ciekawego powiedzieć. Cale życie by-łam tylko gospodynią dómo wą. A teraz na starość wy" chowuję wnuki. — Czegoś jednak Pani się spodziewa... — Właściwie tak. Córka i jej mąż studiują roi-nictwo w Olsztynie. Zięć robi dyplom za rok, córka w 1970 r. Właśnie za trzy lata mają mnie zabrać do siebie. Dostaną w Olsztynie spółdzielcze mieszkanie. Trzeba będzie pożegnać się ze Słupskiem. Miasto będę mile wspominała. Spędziłam tu od 1945 r. szmat ży cia. W 1975 r. starszy wnn-czek — Krzysztof pójdzie do I klasy. Córka przez rok nie będzie pracowała. Mówi,> że chce bym sobie trochę wypoczęła. Skorzystam z okazji, że zajmie się domem i chyba na jakie dwa miesiące pojadę do Grodna w ZSRR. Mieszka tam moja młod~~„ siostra. Do tej pory nie moyls~:„ skorzystać z jej zaproszenia. O tej wy cieczce marzę od %n».ii lat. Pora przedstawić rozmów czynie. Bvła nią p. LIDIA ARTYSZUK. * ANDRZEJ KUS — absolwent Wydziału Mat.-Fiz.--Chem. (kierunek astronomia) Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. — Student, a za takiego jeszcze „siłą rozpędu" uwa żam się, żyje dniem dzisiej szym. Gdy jest stypendium i miejsce w „akademiku" my śli się tylko o zdaniu egzaminów. Reszta się nie ii-czy... Przyjechałem do rodzi-cóv\ zażywam swoboda; a za dwa miesiące wszystko się skończy. Czeka mnie roczny staż w Zakładzie Radio-Astr ono mi UMK. Moja specjalizacja naukowa jest bardzo wą ska. Jeśli to coś wyjaśnia, to dodam, że zajmuję się badaniami ciał niebieskich przy pomocy promieniowania radiowego. Za dwa trzy lata zacznę poważnie myśleć o otwarciu przewodu doktorskiego. Życie osobiste? Jak by to wyrazić. Mam sympatię i chyba ten związek zakończy się przed urzędnikiem USC. Myślę również o wstą pieniu do spółdzielni miesz kaniowej. * — Chciałem stąd uciekać, ale teraz to nie ten sam za kład. Kiedy przyszedłem tu dwa lata temu, ogarnęła mnie rozpacz. Ale cóż, mia łem. w szkole stypendium fundowane. Pozostałem z przekonaniem, że za dwa la ta wyjadę. A do 1970 r. zmie ni siię tu wszystko nie do po znania. Unowocześnimy wytwórnię. Zbudujemy ma gazyny — wyjaśnia z ożywieniem TEODOR KOPIŃSKI — mistrz produkcji w śicidwińskicj wytwórni wina. W nowych warunkach po zostanę tu oczywiście. Zresztą w Świdwinie zaczę ło się coś dziać. Miasto będzie się rozbudowywać. — W rokit 1970 rozpocznę już chyba studia zaoczne na Wydziale Ekonomiki Przedsiębiorstw. * MAJA ORZECH ma 19 lat i świadectwo dojrzałości jed nej z kołobrzeskich szkół średnich. — W roku 1970 będę chy ba studiowała. W tym roku mi się nie udało. Oblałam. W Warszawie. Do egza minów wstępnych w przyszłym roku przygotuje się lepiej. Czy żal mi zostawić Kołobrzeg? Oczywiście. Tu snę wychowałam od dziecka. Tu przeżywam pierwszą m,i łość — zresztą nieszczęśliwą — dodaje. Teraz muszę pęszukać pracy i po wakacjach, które mi się należą, rozpocząć przygotowania do przyszłych egzaminów. Zanotowali: HANNA MA&LANKIEWICZ ANTONI KIEŁCZEWSKI FT . WADIM KOZEWNIKOW starcza i miecz Przekład Romana Auderskiego (65) Lansdorf po raz pierwszy zwrócił się do Weissa po imieniu. Była to radosna niespodzianka. Przecież kryto się za tym najważniejsze — szczególne zaufanie Lansdorfa, jakiego Weiss nie tylko że nie stracił, lecz jeszcze bardziej umocnił. Podczas pobytu Olgi u baronowej Weiss zajęty był swą codzienną pracą w „Sztabie Wali". Wśród nowych, niedawno przybyłych ludzi znaleźli się I tacy, których polecały podziemne organizacje obozowe. Ale Weiss nie nawiązywał z nimi kontaktu bezpośredniego. Do tego celu miał już łącznika o pseudonimie „Nóż". Był to ma-rynarz-desantowiec, który doskonale dawał sobie radę ze zleconymi obowiązkami i z kolei posługiwał się innym łącznikiem. Podczas zajęć zginęło sześciu kursantów z powodu przedwczesnego wybuchu min. Na ten temat „Nóż" powiedział Weissowi, łobuzersko mrużąc oczy: — Czy to moja wina? Mnie tam nie było. Nie przestrzegali przepisów bezpieczeństwa — i już. Zresztą nie ma kogo żałować. Ścierwa. Próbowałem ich uświadomić — za Boga! No, to Bóg ich ukarał. — A więc ten Bóg tak nauczył się nastawiać zapalniki, ie wybuchają przed czasem? — Po to jest Bogiem! Kombinuje! Ale zamiast tamtych, przekonałem d*«śch innych. — Bardzo prosto. Powiedziałem jednemu o drugim: „Poszperaj no u niego w gratach, szczególnie pod wkładkami butów. Jak co znajdziesz, melduj". Drugiemu dałem takie samo zadanie. Obaj potem zameldowali: „Nic nie ma!" Jasne, że u chłopaków baśka pracuje! — Dlaczego? — Przecież własnymi rękami włożyłem im do butów ulotki. Z tego wyszło, że obaj mi podpadli, jak owieczki. Pobiłem każdego, ale ostrożnie, żeby nie pokaleczyć. Nie przyznali się. No, to ja się im przyznałem. Ucieszyli się, Zaliczyłem ich do kadry. Takich szczęśliwie odkrytych ludzi Weissowi nferaz udawało się skierować do innych szkół. Każda trójka miała swego łącznika, którego obowiązkiem było utrzymywać łączność poprzez skrytki. Najtrudniej było powściągać indywidualną inicjatywę: ludzie, szczęśliwi, że znów mogą walczyć z wrogiem, zbyt niecierpliwie rwali się do tej walki. Tak było i z „Gwoździem". Mimo wszystko zgodził się na operację w szpitalu. Dietrich, opętany swą „nowatorską ideą", z uporem maniaka namawiał „Gwoździa", chociaż „Gwóźdź" doskonale wiedział, czym mu szpital grozi. Bez ogródek powiedział * tym Dietrichowi, ale ten wcale się nie speszył. — To będzie genialny sposób maskowania się. Dywersant--inwalida. Wspaniałe! Czegoś podobnego jeszcze «ie było! Weiss zdołał przekonać Lansdorfa, żeby zabronił dokonania niebezpiecznego eksperymentu. Powiedział mu, że w rezultacie straci się cennego, już sprawdzonego agenta. Inwalida wcześniej czy później spostrzeże swą nieprzydatność i straciwszy psychiczną odporność — wpadnie. Ale Weiss spóźnił się. Gdy przyszedł do szpitala z rozkazem Lansdorfa, przy pryczy „Gwoździa" zastał Dietricha. Kapitan był nadzwyczaj zadowolony % męstwa, jakie „Gwóźdź" okazał przy operacji. Gdy pozostali sami Johann zapytał zrozpaczony* — Dlaczego pozwoliłeś tak się okaleczyć? Tichonle Łuki-czu? — I ujął jego ciężką, spracowaną dłoń w swoje ręce. — Przecież nie cały tyłek — powiedział Tichon Łukic* — tylko trochę poniżej kolana. Jak ulał do protezy. — I dodał zamyślony: — Ale wśród Niemców też są ludzie niczego. Dwóch lekarzy gestapowcy zabrali za to, że nic chcieli mnie ciąć. Ale znaleźli trzeciego, miększego. Weiss patrzył na Tichona Łukicza. Z bólu bez przerwy drgał mu policzek. Skronie zapadły, ale wyraz twarzy był spokojny, przepojony godnością, oczy zawadiacko błyszczały nadzieją. Tichon Lukier cicho mówił do Johann*: — Kim ty dla nas jesteś? Władzą radziecką. Gdy mwt-miałem co z ciebie za człowiek, zmartwychwstałem. Tichon Łukicz ani razu nie napomknął o tym, że padł •-fiarą okrutnego planu. Był rad, że wystrychnął Dietricha na dudka, jakby złapał go w jego własną pułapkę. Opowiadał Weissowi: — Powiadam ja tej zarazie: „Z tą moją nogą to pan mądrze wymyślił. Może teraz dadzą panu żelazny krzyż. Trzeba by zorganizować masową produkcję inwalidów-dywer-santów. I poleciłem mu do tej sprawy największe szuje. Zapisał pseudonimy. Obiecał, że jeżeli ze mną się uda, to będzie dalej eksperymentował. Dowiedzą się, gady, jak się sprzedaje ojczyznę! Wracając z Dietrichem ze szpitala, Weiss wysłuchiwał pochwał pod adres»em „Gwoździa". — To typowy rosyjski Iwan — mówił Dietrich. — Proste^ duszny, ufny. Chciałbym mieć takiego służącego, tylko Ż6 z całymi nogami. Byłem taki wzruszony: przecież on wcale nie ma o to do mnie żalu. Dałem mu butelkę rumu. Nawiązanie łączności \ze starym grawerem Babaszkinetn, sporządzającym fałszywe dokumenty w „Sztabie Wali", Johann zlecił „Nożowi" przez jednego z jego podopiecznych. Po tygodniu „Nóż" zameldował, że stary początkowo okazał się twardym orzechem. Na zarzuty odpowiadał: — Cóż ja? Robię fałszywe papiery dla fałszywych ludzi. Przez całe życie naprawiałem ludziom zagraniczne zegarki, i myślałem, że jeżeli nie ma radzieckich zegarków, to trzeba naprawiać stare. Ale za to u nas robią armaty i samoloty. A gdzie są te nasze armaty i samoloty, skoro Niemcy ze swoimi armatami, samolotami i zegarkami zabrali nam aa-sze miasta, naszych ludzi, jak chyba wiecie? Ale stopniowo stary miękł. Z trudem udało się czekistom odnaleźć córkę Babasztcfcna I jego dalekiego krewnego, również starca. Krewni wspólni* napisali do Babaszkina list pełen gnaewu i pogardy. Po przeczytaniu listu grawer spalił go na prośbę łącznika „Noża" w płomieniu spirytusowej maszynki, zdmuchnął popiół i pm prostu zapytał: CLii. Z ZASADY nie omawiamy w tym miejscu wzno- Dokument epoki eymi ani czytać, ani pisać, po- ____zbawionym źródeł energii wod ' wień. Wydaje się, że od- § §5 1 IS | J Sil S S 1 || §j 1 j§ 3 nej, nie rozporządzającym łudź stępstwo od tej zasady będzie ^ -ŁtŁ 3L>iL JSS.J8L A. tL M-J gkJF V Q wykształceniu technicz- w pełni uzasadnione w przv- nym, w którym handel i prze padku II wydania książki wybit dynej ocalałej w Rosji idei.jest Herbert Wells swoją książką mysł niernai zamarły?" nego angielskiego powieściopi- co Rosję łączy', że komu „Rosja we mgle' rozczarował Wells przyznał jednak, że Le sarza HERBERTA G.WELLSA nistyczna partia „była jedyną światową reakcję, gdyż nie po nin „wyraźnie widzi świat przy pt.: „ROSJA WE MGLE" (KiW organizacją dążącą do określo- tępił radzieckiego ustroju, szłości, przeobrażony i zbudo-tłum. Józef Brodzki). Została neS° celu: posiadającą żarów- gdyż stwierdził, że „komuniści wany na nowyCh zasadach" i ona napisana prawie czterdzie jednolity plan działania, jak jeżeli idzie o moralność, stoją dlatego też przyjął w 1920 rości lat temu, w wyniku podró- * powszechne zaufanie", że znacznie wyżej od wszystkich jęU zaproszenie Lenina, by od- ży tego znakomitego pisarza — wszelkie gadanie o bliskim u fantasty i świetnego publicy- padku ustroju radzieckiego sty w 1920 roku do Związku 3est bzdurą i bluffem burżu-Radzieckiego. Była to jego dru azyfrej propagandy, gdyż ro-ga podróż do kraju (po raz botnicy i chłopi „nie wezmą pierwszy "\ATeIls był w Rosji w udziału w żadnym usiłowaniu 1914 roku), który przeżywał obalenia rządu radzieckiego". ,7 najtrudniejszy okres. Walczył Angielski pisarz zobaczył w cz€jsnle,potrafił on zobaczyć i GOELRO — zrealizowana w wiedził Związek Radziecki za 10 lat. Kiedy w 1934 roku Wells znów odwiedził Związek Radziecki, jego spór z Leninem . » . .<• * „ __ , był już rozstrzygnięty, a „elek ll°1 u^1°W'°tryczna utopia" tzw. plan z głodem, brakiem opału, cha- 1920 roku kraj będący w śmier P°kazać ogromną pracę włożo skróconym terminie. osem gospodarczym oraz prze telnej chorobie, ale z dużą od-ciwstawiał się zbrojnie hordom wagą pisał kto ponosi winę za ną w walk? z rozprężeniem, w Herbert Wells umarł w 1946 rozpowszechnianie kultury i roku j nie dożyj dnU w któ. VJlł II Vi. A V L- V/ w • . , * U -i XJi^ Vi \J La V Jt UUif W IU interwentów i białogwardzi- ten straszny stan, którego o- orSanizowanie powszechnego ryCh wiele z jego fantastycz- stów atakujących falami, nie- braz zawarł na kartkach swej nauczania' dokonywaną nych pomysłów przyoblekło się mai z wszystkich stron, młode książki: „Ta* nie komunizm — Przez partię bolszewikow, cie- w realne kształty właśnie w radzieckie państwo. Wells nie pisał — lecz imperializm euro się powszechnym popar- kraju. Ale też tym bar- był marksistą, nie rozumiał te pejski uwikłał to olbrzymie, Clem narodu. dziej jego książka zasługuje orii walki klasowej, nie podzie chwiejące się w posadach, Angielski pisarz mimo źe na na miano jednego z najciekaw lał — jak pisze w swej książ- zbankrutowane imperium w leżał do tych wnikliwych lu- szych literackich dokumentów ce — poglądów bolszewików, sześć lat trwającą, wyniszcza- dzi, którzy potrafili przewi- naszei enokL nie zgadzał się ze stosowanymi jącą wojnę. Wreszcie — to nie dzieć loty międzyplanetarne, przez nich metodami, a Mar- komunizm nękał srodze umę- w śmiałym, leninowskim pla- ksa uważał za okropnego nu- czoną, kto wie, czy nie ginącą nie elektryfikacji, z którym naszej epoki. JÓZEF KIEŁB GRZEGORZ JASZUNSKI ___________________, ___________, „ łVluiyłli . . „Pięć dziarza, ale uwjażał za swój o- Rosję finansowanymi z ze- zapoznał go osobiście Lenin, gSTj^znij' "iow)*'— Ppop5KrS bowiązek traktować bolszewi- wnątrz nieprzerwanymi ataka- nie potrafił jednak dopatrzyć praca sumująca fiorobek radziec- ków „jako ludzi szczerych i ucz mi, napaściami, buntami, dła- się niczego wiecej jak „elek- kie^ polityki zagranicznej, z grun ciwychy\ Pisarz ten był nie tyl wił szczególnie bezlitosną blo- trycznej utopii". „Czy można ma/>dłnien?^ °d foctz:yrna£ dypio- ko uczciwym obserwatorem a- kadą. Ziejący zemstą jrancus- sobie — pisał w swej książce tyćmychr moc«irs w kapitałis- le i odważnym człowiekiem. I ki wierzyciel, tępy angielski — wyobrazić bardziej żuchwa iwan 'majski: „wspomnienia dlatego też pisał o rządzie ra- dziennikarz ponoszą znacznie ły plan, który ma być zreali ambasadora^ radzieckiego" (Kiw., idzieckim, „że jest to w obecnej większą odpowiedzialność za zowany w tym olbrzymim, po ^£omjrieńK obe im u? c * f~t/ ^ chwili jedyny rząd możliwy w te srogie _ cierpienia, aniżeli krytym lasami kraju, zalud- dośći i pobyt na emigracji do r£ Rosji. Jest on uosobieniem je- którykolwiek komunistanionym chłopami nie umieją- *917, wybitnego radzieckiego dyplomaty; W R y X. A T E L. / S T* V POMNIK POWSTAŃCÓW ŚLĄSKICH z portretem męża stanu, P. E. Jansona. W Czechosłowacji weszło dc obiegu 6 znaczków i jeden blok znaczkowy wydany z oka zji światowej wystawy „EXPO 1967". Slanady oraz przesyłki lotnicze Francja wydała fcden zna" transportowane przez Półno- z >'Pni.a cny Atlantyk przy pomocy ka Rysunek przedstawia listono-tapult. sza z czas°w drugiego cesar- 22 lipca odsłonięty zostanie st^ra* , . A w Katowicach pomnik Pow- NOWOŚCI ZAGRANICZNE Monako upamiętniło Między stańców Śląskich. W związku narodowy Rok Turystyki wy- z tym Ministerstwo Łączności Finlandia wydała znaczek u- ^aniem znaczka z widokiem wprowadziło do obiegu oko- pamiętniający 350-lecie miasta Monako. Wydano także jeden licznościowy znaczek poczto- Nystad. Przedstawia on stary znacze^ z okazji Międzynaro-wy, wartości 60 groszy z re- młyn z wiatrakiem i herb mia Q°weS° Turnieju Szachowego* produkcją tego pomnika. Pro- sta. W Rumunii weszła dc obie- jekt pomnika jest dziełem ar- w Albanii ukazało się 8 zna gu s^r!a znaczków, na których tysty-rzeźbiarza Kazimierza czków na których przedstawio prz? tWIono 8 Ptakow dra" Żemły i architekta Wojciecha no kwiaty. pieznych • Zabłockiego. Znaczek wykona wydał Jeden wiaczek no techniką ofsetową w nak.!a ^ Z it r lotniczy w związku ze Swiato- dzie 4,5 miliona sztuk. Proiek -Wy wym Dniem Meteorologii. Na tował go plastyk Ryszard Du- Dndnbbnf lotniczy z jego znaczku przedstawiono emble dziecki? podobizną. mat j rodzinę. W Andorze, Grecji i na Cy- W NRD ukajało się 6 znacz-prze ukazały się znaczki „Eu- ków z reprodukcjami dzieł z PŁYWAJĄCA WYSTAWA ropa 1967", na których przed- Galerii Drezdeńskiej. stawiono koła zębate i emble- W dniach od 13—26 lipca na ma^ CE PT. m/s France" zorganizowana W Austrii wszedł do obiegu została pierwsza na świecie znaczek wydany^ z okazji Dnia pływająca wystawa filateli- Matki z rysunkiem kobiety 2 styczna. W tym czasie w związ dwojgiem dzieci. Ukazał się ku z wystawą w Montrealu sta także znaczek upamiętniający tek pływa między Hawrem a wystawę „Gotyk w Austrii". Quebec. Wystawa jest również Szwecja upamiętniła mi- dostępna dla zwiedzających w strzostwa świata w tenisie sto czasie postoju statku w Haw- łowym wydaniem dwóch oko- rze i Quebec. Jak informuje licznościowych znaczków. „Filatelista", na wystawie wy Burundi wydało 6 znaczków stawiono przede wszystkim z reprodukcjami ryb. specjalizojK&oe sJŁ W. £oi£U „POD SZTANDAREM REPUBL.I KI HISZPAŃSKIEJ" — (KiW — tłum. z rosyjskiego — H. i w. Bro nowiie oraz Z. Marczenko) — wspomnienia wybitny di dowódców radzieckich — Malinowskiego, Rodincewa, Kuźnicowa, Ba-towa in. — uczestników wailk o wolność Hiszpaffiii w latach 1936 —1939; BOGDAN DOPIERAŁA: „Gdań-sika polityka Józefa Becika" (Wyd. Pozn.) — praca naukowa przedstawiająca historię polskiej polityki morskiej i polityki wobec Gdańska, prowadzonej przez jednego z najbliższych współpracowników Piłsudskiego — pułkownika Józefa Becka; „IX ZJAZD WĘGIERSKIEJ SOCJALISTYCZNEJ PARTII ROBOTNICZEJ" (KiW) — materiały i dokumenty ze zjazdu odbywają cego się od 28 XI do 3 XII 1966 r. w Budajpes-zci-e; JOLANTA KLIMOWICZ: „Indiańska okaryna" (I,SW) — zbiór reportaży z Chile, Boliwii, Peruf Ekwadoru i Kolumba i; KAROL BUNSCH: „Ojciec 1 syn" (Wyd Li-t.) — VII wydanie, dwutomowej powieści z czasów Mieszka I, wchodzące w skład cyklu powieści piastowskich Bunscha wznawianego w pięknej edytorskiej szacie. ARKADY FIEDLER: „Kanada pachnąca tywicą" (Wyd. Pozn.) — wyd. XI. J. K. OCHOTNICZY HUFIEC PRACY I ZMW W SŁUPSKU, UL. BAŁTYCKA 8 pracujący na rzecz PRZEDSIĘBIORSTWA BUDOWNICTWA ROLNICZEGO W SŁUPSKU pnyjmuje w terminie do dnia 28 VII 1967 X. KANDYDATÓW DO NAUKI I PRACY W ZAWODACH: MURARZ-TYNKARZ. BETONIARZ-ZBROJARZ. CIEŚLA-MONTAŻYSTA. NAUKA TRWA 2 LATA. W czasie trwania nauki junacy zarabiają od 1.200— —2.500 zł. W OHP organizowane są kursy z zakresem ukończenia szkoły podstawowej. Junacy OHP w hufcu odbywają zasadniczą służbę wojskową systemem OTK. WARUNKI PRZYJĘCIA: 1) ukończony 18 rok życia 2) świadectwo z ostatniej klasy 3) zgłoszenie do OHP (wydane przez ZP ZMS lub ZMW) 4) dowód osobisty. Na podstawie zgłoszenia do OHP wydanegro przez ZP ZMS lub ZP ZMW, wydziały zatrudnienia Prez. PRN wydają bezpłatnie bilety kolejowe z miejsca zamieszkania do Słupska. K-2212-# 1 i \ ) i ♦ ♦ SŁUPSKA FABRYKA NARZĘDZI ROLNICZYCH W SŁUPSKU, UL. POZNAŃSKA Nr 1 PRZYJMUJE DO PRACY ^ŻYNIERÓW, TECHNIKÓW, MECHANIKÓW na stanowiska konstruktorów i technologów do Dz. Gł. Konstruktora i Gł. Technologa, TOKARZY, FREZERÓW, ŚLUSARZY NARZĘDZIOWYCH, ŚLUSARZA MASZYNOWEGO, SZLIFIERZA do ostrzenia narzędzi i 2 BLACHARZY. Warunki pracy i płacy do omówienia w Dziale Kadr na miejscu. K-2220-0 I PP TOTALIZATOR SPORTOWY ODDZIAŁ WOJEWÓDZKI W KOSZALINIE, UL. MICKIEWICZA 26 ogłasza PRZETARG na wykonanie pawilonu usługowego TOTO w Kołobrzegu, przy ul. Dubois. Zakres robót: budowlane, montażowe, ślusarskie, szklarskie, elektryczne i wodno-kanalizacyjne. Dokumentacja projektowo-kosztorysowa do wglądu w biurze PP Totalizator Sportowy O/W ul. Mickiewicza 26., Oferty należy składać do dnia 31 lipca 1967 r. pod ww adres. Otwarcie ofert nastąpi w dniu 1 sierpnia 1967 r^ godz. 10, w biurze PPTS Koszalin. W przetargu mogą brać udział przedsiębionstwa państwowe, spółdzielcze i prywatne. Zastrzega się prawo wyboru oferenta bez podania przyczyn. ___K-2241 MIEJSKI ZARZĄD BUDYNKÓW MIESZKALNYCH W DRAWSKU, UL, SOBIESKIEGO 2, tel. 008 zatrudni natychmiast TECHNIKA BUDOWLANEGO z uprawnieniami, na stanowisko st. inspektora nadzoru. Wynagrodzenie zasadnicze do 2800 zł plus premia i dodatek za posiadanie uprawnień. Istnieje możliwość uzyskania mieszkania po okresie próbnym. K-224* Dziwne i ciekawe UWODZICIELE KOSMOSU W Albuąaerąue mieści się słynna klinika JLovelaceM. W niej to amerykańscy kosmonauci poddawani są specjalnym testom, ta kontroluje się ich stan zdrowia. Dodajmy, że Lovelace — to bohater popularnej angielskiej powieści i XVIII któ-*fii Mtersta bjtf mctowjteaa. Q4 tej wfcu- nie zaczęto uwodzicielskich młodzieńców nazywać IowelasamL PISARZE I MILOS O „Miłość nie połera na patnsenJu na siebie nawzajem, ale na wspólnym patrzeniu w tym samym kierunku* — pisał Saint-Exupery. Ale inny słynny pisarz francuski, G. Ces- OGŁOS ZENIA DROBNE WARSZAWĘ tabrycmle sprzedam. W ofercie podać pro^ ponowaną cenę. Oferty „Głos Słupski" pod nr 226*. Gp-22S9 OKAZYJNI* sprzedam piaUM z płytą metalową i motocykl WFWL Wiadomość: Koszalin, Piotra Skargi 20. Gp-2Zm bron, dodaje sprostowanie: .byle to nie był i L>,RZVM5 oc™ia kominiarskl*eo-. ' J l Słupsk, Rybacka V*, teL 2i-0<- tarlką efena telewłsytort łŁOS Nr 175 (4593) Str. 9 0 bezpieczeństwo na drogach Rolę koordynatora wszelkich regulując je nieodpłatnie w ra 'poczynań, związanych z poprą zie stwierdzonych nieprawidlo ivą bezpieczeństwa drogowego wości. ;przejmie nowo powołana Okrę Zamierza się również prze gowa Komisja Bezpieczeństwa prowadzać konkursy, m. in. o Ruchu Drogowego przy Pol- tytuł kierowcy bez wypadku, skim Związku Motorowym w „najbezpieczniejsze przedsię Koszalinie. Członkami jej zo- biorstwo transportowe stali przedstawiciele KW MO, Wydziału Komunikacji, WZDP, PZU, organizacji szkolących, branżowego związku zawodowego. Program działania komisji jest wszechstronny i bogaty. Przewiduje on organizowanie na szeroką skalę szkoleń młodzieży szkolnej, spotkań z kie rowcami, społecznych kontroli. M. in. członkowie kom/isji sprawdzać będą na drogach u-stawienie świateł w pojazdach (Fil) EPOSEK ------ ppzyjraige W dniu 25 lipca, od godziny 11 do 13, w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Miastku przyjmować będą skargi i wnioski ludności posłowie na Sejm PRL ob. ob. Mieczysław Tomkowski i Frań ciszek Ginter. SPORT W SKRÓCIE eoznańska rewelacja frazier rozgromił chuvalo Inauguracyjną konkurencją .......... „ . IV Ogólnopolskiej Spartakiady M"strz olimpijski z Tokio, a w Kolarstwie Szosowym w O- obecme zawodowy bokser wa-polu, wyścig drużynowy na 100 gi «QŻkiej Frazier (USA), od-km, wygrał niespodziewanie mósl 17 z ko!ei zwycięstwo, zespół Poznania — 2.21.39 t-vm razem nsd znanym pięś-przed Łodzią miasto 2.22,39 o- ciarzem kanadyjskim George Chuvalo. Sędzia przerwał pojedynek na początku czwartej rundy. y Poranek symf. 13.40 Mel. filmowe BARWICE ~ ivxsciciel w masce 14.00 Radiowa pios. miesiąca 14.30 (aag. od lat 14) Gra zesPół „Studio M-2" 15.00 Ola CZ^PLlNuiK — Kochajmy syren dzieci — „Diabei Boruta" 16.00 Po ki (polski, od lat 14) pularne utwory 16.20 Muz. lud. CZARNE — Miłość blondynki krajów arabskich 16.30 Koncert (CSRS, od lat 16) chopinowski 17.15 Śpiewa „Ma- CZŁOPA — Bariera (polski, od zawsze" 17.30 Podwieczorek przy lat 16) mikrofonie 19.00 Z mel. i pios, CZŁUCHÓW — 33 (radz., od lat przez świat 19.30 „Upiór" — słuch. 11) — panoramiczny sensacyjne 20.30 Muzyka symf. Sobota — niedziela 22-23 VII 1967 r. odDĘaBtK?£° - 00 Dla ciebie, dla* mnie, dla tjugosł., od lat 11) — panoram. was 29.25 „Morderstwo przed te- okonek — Cierpkie głogi atrem" — ode. pow. 19.35 Pieśni (polski, od lat 16) do mojego Boga 19.55 Zespoły mu- bzczecinek zyczne 20.10 Magazyn górski 20.30 pdk — Sprawdzono, min nie ma ^ Waschko i jego płyty 21.00 (jugosł., od lat 14) „Wróżka" — humoreska 21.15 ,Mój PRZYJAŹŃ — Boccaccio 70 (wł., magnetofon 21.35 „Paweł i Agniesz adria — a to historia (USA, od lat 18) ka" — pow. radiowi 21.50 Opera od lat 14) tuczno — Ulica Willowa (węg., „Halka" 22.07 Gwiazda siedmiu Seanse o godz. 15.30, 17.45 i 20 od lat 16) wieczorów 22.15 UU-kf?! — ma- _ , W sobotę o godz. 22 seans awan wałcz gazyn 23.00 Koncert rozr. 23.50 Dy sur uje apteka nr 52 przy ul. gardo wy — „Weź ją, jest moja" meduza — Telefon 03 (radz., spiewa A. German. Świerczewskiego 11—15, teł. M-69. (USA, od lat 18) od lat 14) — panoramiczny Poranki — sobota, godz. 11 i 13 PDK — Zagubione kroki (franc., \ SŁUPSK — Rancho w dolinie (USA, od lat od lat 18) — panoramiczny ///Rnu u1j 12) — panoram.; niedziela — godz. TĘCZA — Kontrybucja (polski, lilyjj, mm jn ■ ■ wk 1 11 i 13 — Hrabia Monte Christo od lat 16) i^al (franc., od lat 12) — panoram. ZŁOCIENIEC WDK — Człowiek, którego już MEWA — Było nas czworo (ra- 22 bm fsobota) nie ma (USA, od lat 14) - panor. dziecki, od lat 14) na dzien 22 Bm- Seanse: w sobotę — godz. 16 i WIEDZA — Bądź moim synem ^TELEFONY 97 — MO. 98 — Straż Pożarna 99 — Pogotowie Ratunkowe-TAX1 51-37 — UL Grodzka. 3.9-09 — uL Starzyńskiego. 38-24 — plac Dworcowy. ilYIURY Płd Wietnamu pt „Ziemia i ludzie". W USTCE w salach ekspozycyjnych MPS ul. Marynarki Polskiej 10, wystawa grafiki marynistycznej. qc i rvi a KOSZALIN KOSZALIN Dyżuruje apteka nr 32 przy 22 Lipca tel. 28-44 TEfT 18.35; w niedzielę — 16, 18.15 i 20.30 (radz., od lat 12) raz Olsztynem — 2,22,54. MISTRZOWIE GIMNASTYKI Jako pierwsi do walki o me dale IV Spartakiady w Gimnastyce Sportowej, przystąpili przedstawiciele klasy II. Wśród kobiet tytuł mistrzyni Spartakiady i mistrzyni Polski na rok 1967 zdobyła Hanus (Kato wice woj.), 36,533 pkt. Złotym medalistą Spartakiady i mistrzem Polski w klasie II mężczyzn został Wesołowski (Katowice) — 56,10 pkt. DOBRA PASSA CIEŚLIKÓW W Gdyni odbywa się turniej dziewiętnastolatków z udziałem ośmiu drużyn, w ich liczbie Hansy Rostock i Zagłębia Sosnowiec. Obok ekip Wybrze ża startują także Cieśliki * Słupsk. W pierwszych meczach piłkarze słupscy pokonali Geda-nię 2:1, a następnie Flotę 4:1. Wczoraj wieczorem Cieśliki walczyli o pierwsze miejsce w swojej grupie z Bałtykiem. W grupie drugiej najlepiej spisywało się Zagłębie Sosnowiec. W KOLEKCJI SMYCZYttSKIEJ.- NAGRODY KSIĄŻKOWE: 4. Ryszard Wojda, Białogard osiedle Chopina 3b, m. 5. 5. Bogumiła Olas, Kusowo poczta Przeradź, pow. Szczecinek. 6. Wiesław Mochnaczewski. Szczecin, ul. Niepodległości 4, m. 4. 7. Krzysztof Granieki Słupsk ul. Reja 42a, m. 6. 8. Stanisław Sliwak. * Nagrody książkowe za bezbłędne rozwiązanie krzyżówki nr 342 wylosowali: j 1. Janusz Raczek, Koszalin. Ul. Kościuszki 33, m. 2. _ v 2. Maria Boryc, Obroty, się nowy medal. • poczta Czernino, pow. Kolo-Tym razem za zwycięstwo w j brzeg. biegu na 100 m — 12,4. Smy- j •Janfoa Radecka, Sławno czyńska startowała na Igrzy- j skach Szkół w Lublinie, w ka tegorii juniorek. Waęgr&sBMGeai Nagrody rzeczowe za rozwią zanie krzyżówki nr 341, ufundowane przez Oddział Wojewódzki Przedsiębiorstwa Tecłi niczno-Handlowego „ELDOM" w Koszalinie, wylosowali: 1. Odkurzacz: Barbara Karwacka, Jarosławiec 18, pow. Sławno. 2. Maszynkę do golenia: Wal demar Amhroszkiewicz, Kosza lin, plac Bojowników PPR 10. m. 4. 3. Suszarkę do włosów: Zofia Bialik, Koszalin, ul. Armii Czerwonej 27. KOŁOBRZEG — „Pociąg pancer u ny» — W. Iwanowa — godz. 19.30 I1,m> • (plener) gg«irsr«ł®Y KOSZALIN MUZEUM — Pradzieje Pomorza Środkowego (godz. 10—19) ^ 8.35 „Alchemia pisarza-marynds Sobota godz. 21 — seans nocny ZŁOTOW — Wrak Mary Deare ty" ~ aud- Cz- Kurła*y Rozwody w Budapeszcie (ang., od lat 14) — panoramiczny (węg.); Niebo nad głową (franc.) HR AD BO na dzień 23 bm. (niedziela) 8.45 „Tryptyk myśliwski" — aud. T. Grzechowiaka 10.00 — Koncert życzeń 22.20 Lokalne wiadomości sportowe i wyniki „Gryfa". — panor.; Gładka skóra (franc.). Poranki — sobota i niedziela, godz li i 13 — Daleki ukochany (radz., od lat 11) ZACls>ZE — Upadek Cesarstwa pnor Poranki — sobota, godz. ll i 13 w____ __ — Porwanie królewny (pol.); nie- MUZEUM Doroczna' wystawa dzieła, godz. lt — Piotruś party- prac słuchaczy Państwowego O- zant lat 11) - panoram.; 8.15 Z tworcz kompozytorom sio- gniska Kultury Plastycznej w Ko- &odz. 13 — Upadek Cesarstwa wianskich 9.05 Koncert zespołu na dzień 22 bm (sobota) szalinte (godz 10—as'. Rzymskiego (USA, od lat 12) - «rfc WOP 10.00 Dla przedszkoU WDK — kawiarnia — Wystawa panoramiczny. 10-20 Mel. ludowe 10.40 Konc. zy- u.50 Program dma twórczości słupskiego arL-ola- MUZA — Długie łodzie Wikin- czeń 7i.4o Melodie o Warszawie n.55 uroczysta zmiana warty stvka B. Kadziewicza. Sów (ang., od lat 14) — panoram. 12-1° Poranek muz. symf. 13.00 „Jak przed grobem Nieznanego Zołme- WDK — salon wystawowy — Seanse o godz. 15, 17.30 i 20 wydać córkę za mąż" — humor es rza w warszawie wysiawa malarstwa dzieci Ml o- Poranki — sobota, godz. 12 — ^a 13.15 Śpiewa „Sląsik ' 13.35 Po- 12.20 „Rakietowa i pancerna" dzieżowego Domu Kultury „Mu- Wojtuś, Piotruś i Szarek (radz.); pularne __pios. polskie H.OO Ork. reportaż dokumentalny 5.33 Muz. poranna 6.16 Muz. 6.40 „Rozm. rolnicze" 7.15 Mel. rozr. {^TELEWIZJA PR w Warszawie 14.40 „Listy do 12.50 Wiadomości redakcji" 15.00 Sztafeta muzyczna 33,95 „Yanco" — film fab. prod. 16.05 Publ. międzynar. 16.20 W ta- meksykańskiej necznym rytmie 16.48 Nowe nagra 14.35 Dla dzieci — „Piernikowy nia 17.15 Transmisja z Pucharu biszen" Europy w la mężczyzn (Ostrawa) 15>25 „Tele-echo" 13.20 „Popołudnie lipcowe" 20.26 16 15 półfinał Pucha^ru Europy Wiad. sportowe 20.20—23.00 Wieczór mężczyzn w lekkiej atletyce — ZORZA (Sianów) — Kobiety literacko-muzyczny 23.10 Wiadom. sprawozdanie z Ostrawy (radz., od lat 14) — panoram. sport. 23.15 Rewia mel. i rytmów 18>20 Mp0lska — 22 Lipca" — pro Poranki — sobota i niedziela — tanecznych 0.05 Kalend, radiowy gr5m muzyczny Sztubackie kłopoty (CSRS, od 0.10—3.C0 Program nocny z Waa> 19 ^ Dobranoj? lat in szawy. 19.30 Monitor FALA (Mielno) — Chata Wuja 20.05 „Tylko dla was bitwy prze śkich"-^~c*yniTod"«ódr*liTdo"iŁ Toma ,NRF> od lat I4» ~ panor- PROGRAM II żyliśmy" - estrada literacka Wvstawa — 1000 lat monetv noi- Poranki — sobota i niedziela — na dzień 22 bm. (sobota) 20.40 Dziennik TV siniej. Komiczny świat Harolda Loyda 21.10 Wiadomości sportowe MUZEUM SKANSENOWSKIE W v v ^ S.36 Muz. 6.46 Muz. 7.40 Muzyka 21.35 „Spotkanie ze^ szPł®Sjem0 KLUKACH — czynne od godz. , P LETNIE (Mielno) — Czar- &.00 Moskwa z mel. i pios. sfcucha film. tabularny prod. polskiej do 16 ny dzień w Black Rock (USA, od czom polskim 8.35 Pieśni i tańce 23.20 Program na jutro KLUB „EMPIK" przy ot Za- A w .• ^ ludowe 9.00 Fragm. ienstr. oper raenhcfa — Wystawa fotografii JUTRZENKA (Bobolice) — Jeay- 9 4o MpjQ^ie płomienie" — fragm. na dzień 23 bm. (niedziela) Marii Sechtlowej oraz reprodukcji na szansa (NRD, od lat 16) książki 10.00 Konc. rozr. 10.30 ranów" w Warszawie " " niedziela, godz. 12 — Pogromczy- KLUB MPiK — „UNESCO ratuje ni tygrysów (radz.) zabytki Nubii" (godz. 14—20) AMUR — Gorąca linia (polski, DOMEK tiATA — wystawa ma- larstwa art. plastyka Olgi Samar- Seanse o godz. 17.30 i 20 skiej. Poranki — niedziela, godz. 11 i KAWIARNIA „Ratuszowa" — 12-30 — Błękitny kaczorek (polski, grafika artysty plastyka Tadeusza Piskorskiego z Poznania. SŁUPSK MUZEUM POMORZA ŚRODKOWEGO — Zamek Książąt Pomor- malarstwa i rysunków artystów ...znalazł WESTERMANN — 58.55 W zachodnioniemieckiej miej scowości Solingen odbył się międzynarodowy mityng: lekko atletyczny, podczas którego rzut dyskiem wygrała Wesfcer mann (NRF), uzyskując najlepszy tegoroczny wynik na świecie — 58 55 m. Turnieju nie będzie Organizatorzy usteckiego turnieju piłkarskiego zmienili plany. Zamiast zapowiadanego turnieju z udziałem Odry Opole, dnia 22 "bm, o godz. 17.30, o-dbędzie się mecz o Puchar Polsiki pomiędzy Dar zbo-rem Szczecinek i Korabiem. Natomiast mecze turniejowe ro-z grywane będą w dniach 23 i 26 bm. Oprócz miejscowych drużyn wezmą udział Odra Opole i Polonia Jelenia Góra. ul. M. Buczka 1. m 1 4. Andrzej Wąsik Słupsk ul. Deotymy 7, m. 2. , 5. Włodzimierz Wójcik, Dąb nica Kaszubska, ul. Fabryczna 6, powiat Słupsk. UWAGA, MIESZKAŃCY KOŁOBRZEGU! „Pos ąg pancerny" w plenerze W dniu dzisiejszym, o godzinie 19.30, w amfiteatrze kołobrzeskim odbędzie się niecodzienny spektakl. Bałtycki Te atr Dramatyczny wystąpi z przedstawieniem „Pociągu pan cernego" Wsiewołoda Iwanowa, w reżyserii Lecha Komar nickiego, scenografii Liliany Jankowskiej. W spektaklu bie rze udział niemal cały zespół aktorski. Jest to pierwsza próba prze niesienia spektaklu teatralnego w warunki plenerowe. Marny nadzieję, że impreza ta będzie udana i dostarczy kołobrzeskim widzom wiele wrażeń. Handlowy informator świąteczny Przed nami — dwa świątecz ne dni. Handlowcy Koszalina i Słupska zadbali, by prócz sta łych placówek, czynnych na ogół jak w każdą niedzielę, nie zabrakło w tym czasie kiosków z owocami, napojami cblo dzącymi i lodami. W Koszalinie czynne będą również tzw. baro-wózki. W stolicy województwa kioski MHD Artykułami Spożyw czymi, WSS „Społem" i KZG czynne będą w dniach 22 i 23 lipca w gotlz. 9—22, stragany z owocami w godz. 1C—18. Słupscy handlowcy zapewnia ją, że kioski WSS i MHD będą w dniach świątecznych szczególnie dobrze zaopatrzone, j Zostaną one ustawione Dzisiaj coś z ryb" — opow. 10.50 8.25 Program dnia SŁUPSK Piosenki o Warszawie 11.20 Muz. 8.30 „Plac przy kijowskim dwor- MILENIUM — Bicz boży (polski, baletowa 12.10 Radiowe pios. roku cu" reportaż z Moskwy od lat 14) 12.35 Wesoły kiermasz muz. 13.20 9.00 „Sfinksy nad Newą" — pro Seanse o godz. 16, 18.15 i 20-30 Muz. symf 14.00 „Mazowsze" — gram z Leningradu W niedzielę dodatkowo godz. 13.45 poemat W. Broniewskiego 14.20 Na 9.30 „Przypominamy, radzimy" Poranek — niedziela, godz. li.30 żołnierskiej estradzie muz. 15.00 9.40 Film z serii „Koń, który — Mali muszkieterowie (radz., Dla dzieci 15.27 Wszystko o spor- mówi" od lat 9) cie — konc. rozr. 16.00 Recital 10.05 Centralna spartakiada w POLONIA — Sygnały nad mias- skrzypcowy 16.30 Mel. i pios. ekra gimnastyce — finały tern (jug., od lat 11) — panoram. nu 17.15 Pios. z Opola 18.00 „Przy 12.OO Wiadomości Seanse o godz, 18.30 1 20 45 herbatce" 18.29 Opera „Flis" 19.30 Poranek — niedziela, godz. 12 — „Matysiakowie" 20.00 Ork. i zesp. Krzyżacy (polski, od lat 12) — pan. rozr. 21.25 Śpiewa „Mazowsze" GWARDIA — sobota — jeden 22.00 Ogólnopolskie wiad. sportowe przeciw wszystkim (USA, od lat 22.20 Radiokabaret „Trzy po trzy" 14) — panoram,; niedziela — Ame- 23.20 Z nagrań Studia Jazzowego rj ka oczyma Francuza (franc., od lat 16) — panoramiczny. PROGRAM III Seanse o godz. 17-30 * 20 na dzień 22 bm. (sobota) Poranek — niedziela, gedz. 12 — 12.10 Rewia zespołów amatorskich (z Katowic) 13.00 ,Radar" 13.10 Z cyklu „W starym kinie" 14.00 „Przemiany" 14.25 PKF 14.45 Koncert rosyjskiej muzyki Judowej (z Moskwy) 15.30 „Jak zostałem spikerem" 15.55 Półfinał Pucharu Europy Mściciel z gór" (radz.^od lat li) - 19.0(Prwórcy piosenek 19.25 „Mor mężczyzn w ^kkiej atletyce - panoramiczny. dersiwo przed teatrem" — odcinek sprawozdanie z Ostrawy a pow. 19.35 Nagraj i zaśpiewaj 19.50 18.10 „Chaplin 1 jego pierwsze Polonia śpiewa 20.15 „Wieczór u filmy" — film prod. USA DELFIN — Jak zdobyto dziki Marcela" 20.55 „Tylko po hisz- 19.25 Dobranoc zachód (USA, od lat 16) — panor. pańska" 21.10 Zmiana warty — 19.30 Dziennik TV Seanse o godas. 1# * 20.30 rep. 21.30 Pios. z czterech stron 20.05 „Trzy razy młodość" — Poranek — niedziela, godz. 12 — świata 21.50 „Halka" — opera 22.07 program estradowy Trzy plus dwa (radz., od lat 12) — Gwiazda siedmiu wieczorów 22.15 21.05 „Kapral i mm — ilim panoramiczny. Kazio" — gawęda 22.30 Piosenki, fabularny prod. węgierskiej " . . - ______,, T.r----00 acz cnr>rłnu73 GŁÓWCZYCE do których wracamy" 23.00 Konc. STOLICA — Grzeszny anioł (ra- roizr. 23.50 Śpiewa E. Demarczyk, tiziecki, od lat 18) Seans o goaz. l'0.30 PROGRAM I 22.45 Niedziela sportowa 23.15 Program na jutro dwóch zwłaszcza punktach i miasta: kolo stawku SP MO o-raz Nad Śluzami. Większość placówek handlowych czynna będzie w dniach 22 i 23 lipca jak w każdą nie- | ^, - . . . (radz., od łat 16) — panoram dzielę. Dotyczy to również stra ' --------- ganów sprzedaży drobnodeta- ! licznej „Ruchu" i Spółdzielni Inwalidów. W Koszalinie „Delikatesy nr 1 czynne będą od godz. 10 do 14, zaś „Delikatesy nr 2 w grodź. 14—20. W Słupsku w dni świąteczne mleko, nabiał i pieczywo sprzedawane będą w godzinach rannych, już od godz. 6. na dzień 23 bm. (niedziela) CAPITOL — Wielka ucieczka 5.30 Muz. 6.16 Muz. 6.40 „Niedz. Dokąd się wybierzemy? PIŁKA NOŻNA pływanie tenis Sobota — Kołobrzeg — turniej tenisowy dla zrzeszonych i nie zrzeszonych. PODNOSZENIE CIĘŻARÓW Turniej z udziałem TSC Ber Puchar Polski: Korab Ustka Wojewódzkie mistrzostwa ju — Darzbór, Kotwica Kołobrzeg niorów i seniorów — Koszalin, — Lechia. Pomorzanin Sławo- basen przy ul. Wojska Polskie lin, kadry CRZZ, Iskry, Orła borze — Ólimp Złocieniec, Ża- go, niedziela godz. 10 •— Białogard (sobota, niedzie-giel Debrzno — Gryf Słupsk la). (niedziela). motory Spotkania towarzyskie: Dra wa — BSG Post Rostock (so- Eliminacja Motocrossowych Regaty żeglarskie na Jamnie bota), Bałtyk Koszalin — Po- Mistrzostw Polski z udziałem o puchar KMiP PZPR w Kolonia Nową^ Sól (sobota, gqdz. reprezentacji Rostocku — Człu szalinie — Mielno, sobota, go- • - - - -• «h$3Ł__sflfefita gajfe, II.'ś~ dżina 10. żeglarstwo * 0 ) „GŁOS KOSZALIŃSKI" ( --------------------i— organ Komitetu Woje-# (ISA, od lat 11) — panoramiczny rozm. roln." 7.1C Kalend, radiowy Jwódzkiceo Polskiej Ziedno-ii BAŁTYK - Czarny tulipan V(,VIIU sądku (pol., od lat 16) — panor. problemy 8.45 Polskie mel ludo- firyfiraf "ifncłJłUn ni Al ^ MIASTKO - Matczyne serce wo 9.00 Konc. solistów 9.30 Pios. *0S7'an"; UL A,~J (radz., od lat 10) — panoram. i melodie na niedzielę 10.00 „Ro- ^lTCda Lampego 18. ^ POLANÓW — Gdy przychodzi zmaitośoi muzyczne" 10.3o Zespół \ kot (CSRS, od lat 14) — panoram. ,,Dziewiątka" 11.00 W różnych ryt f W-l SŁAWNO — Sublokator (polski, mach i nastrojach — konc. 12.10 f Jf. \gd lftt lty Tygodnik Dźwiękowy 12.35 miczno-Morski — 43-53.4 — Dział Mutacyjno-Re- ^ porterski — 46-51, 24-95. f Dział Łączności z Czytelni- f kami — 32-30. „Glos Słup- J ski" Słupsk, pl. Zwycię- r stwa 2, I piętro. Telefon — J 51-95. Biuro Ogłoszeń RSW J ^„PRASA" Koszalin, ul. Al- J Jfreda Lampego 20 tel. 22-91. J JWpłaty na prenumeratę J '(miesięczna — 13 zł. kwar- J \talna — 39 zł, półroczna — \ \7S zł. roczna — 156 zł) przyj f \muja urzędy pocztowe. Wy \ixiuj€$ Ui ^ęUtV put/i l/ii w c, i Jstonosze oraz oddziały dele- J Jtratury „Ruch". Tłoczono m Mgiiiiliiil m i i — i e w 9 Q » §• 9 2. p TO TO 3 X" © 3 3 © P 2o rrfi. | O 0? o _ £. 9 n 2* £,&§ o* to 2 *3 V!j 2 § 3« * o * w ag £ a* ? 2. 7T ^ £ © © 8. Ml • kD o. N << ?£«> **£ o* *1 n &3 -1 4D p d H O « § . ai al « CS2.H £2 »^T) ® 2. ** «*• g, §* 1» 83 TO O 5*?" I 3 a, ® '■o ag." SfffS * S.S Ł «o n i p d Vj g. i o I* •O O Qi RYS. ZBIGNIEW ZIOMECKI (Polska) ""B ?» !?• b*&3* « ^ N 3 * « £ O rt<< ® 3 „ ęw-oS on 2. 3 »N?0 o1.3 w N « •"^3 al <8®S O aKt ft3 M. 86? N <—• o §3 « fJ ^ss:® •5° o-ojp rt S*. 3 un 6 s i ftg-» 8 *fl«a 3 *-*rt ?|s8.-g SSSIrl p « a 3 o < a « ^ r < a 33^ - S.r "5 WJ«S"M P 2 2 2. a " -■ j- ST. .,*5.3 g5 Sa§"Sś "S 3 » N 2 ® &S-" °5. 2^ V"2 *b =, § a $ 3 ?. 2, 2. o 2. ejg .. 2,p g.« |śs N < O S- N O ^ ę»^ ~ ° 3 D3 O H-. 5.^ ^2* 3 aa rj CT 4^ cl 2. E 3 N.^ w O ^ c o w rc •o o n N i3 0- ^ | «£i •« ' 8 ? ° £.§ CQ g. if l lą.1 TO ■ a Ł o N •e o ?r o TO w T3 jj- tl Q O s & TO § g-a =3 P P S. TO TO P N l TO* TO £ < C) vi S'Q TO- ^ P a "-H r n o S.-P _ TO *>5 »S o O fc TO ° P Nl P § H? P ?? cy a -i a M O TO TO •s TO co £ _» «*»• 8 i i* g- s* ^ S ^3 r3 co. « i a| s 5. TO TO S W *• o s p p s o* TO S4 "5 •W o & fa^ C a% > as KYS. JERZY FLISAK (Polska) ar* P5 3 03 PT O cr MJ •-$ N W 3 W >N, 5" fD p ™ pt g H. 2. " 3 3 SN" 3 I ?r ' Ua *.g Ce"£"® S j ° 3." lu.® 1 03 ;• w », i.^1 ^•? a S 3 O- 03 * 3 T3 fD 03 TO > ^ TJ ^ w o »-• O 03 ^ 3* N W CL & 03 - o CL t> Hn O (-1 • ry •"• O •o ^ g ?Ł P N < 3 CL-- g .fD* 3 2» 3 o « s o" o n o n- cl ^ ^ 3. S" * g O* I I ~ £s:<$r §. ^ .03 3 N TO ' 3 o — ^ -3 ^ 03 3 ►3 o O N X S v £g TO 3 - TO N 9 Q S « 3 3 a 1 2. i% 2 2^ S p.» *=•3 « 3 p O vi 0 » 3 M * G 3 cc 1 n o ^ *> llffl PO -^*2 , i i 3 | |I&|| 2'^H. 3 i 9» i a 12* ! S 3h; 8 "Z I 5( 3 P P3« (t N s C 3 3 0 3 "i-55 S-S-3 y?.° S - 2. rp I N So^ sis 53 2 atj 3 W jił p* 3 P K* O* ^ x 3*g N 3 3* ■• tł 3 £.o SB W st.J2.8S 'SlIsIS-ll słt?i-ś;! M £ N 5, £• I3Ł5IS~s^ "ag|g.^s8 ►a( p '—*• « fj n *!*• m 3 2 — 3*w ™ H P H N ^ A » p n o «!«»». -i p o h £. t3 •" Sg.3g.Snl CR} N" P 3 - M V) •** 2 °, S . ^ ^ T rs p 5< - ej- co S ^ 2 A *■ ,1,'i O I7 O 1 w P ki a Cg kb... »• W INI m G&m 3 a ^ 2. N. TO §03 a •—• r; o o* 0Q •"» o> o jr cl ® « - w C-4 03 f& cr?r n' -S w CL 03 P 3 o 13J? JSl O O ~f en* CL fD o o fD* rfD 0T5 03 f W s o CL O M* CO s»-<« 4> ę! t3 O1 s:|-i 1 r^S? 38|S a S ti •e ! I i p *5) S.'5! TO Q a "S- o 3 RYS KAZIMIERZ MOZOLEWSKI (Polska) J-J o o j» »-i cr.S-r - I s N 3 • |E|s^ o' ^ ?Sf lalo o' : >rs a m -•• '.i O 4 fD C?a « — -wy3«? 3 2, p'j° 033 N ~* '"J"S.W0n'< ^ s ^ & t-. N-^ = 2 •" ^3 P " 2^ ^ -j 2, ^ < !"* a i JyEu ■£» ?? P O £ po S-a a 2. 2**8 ?;'!§• 7 ? a o '5iSS4« §llac® 2. t3 ^ C5 P N *l % n 3 " Ł4 o ^ 3 2 0 2 g. g- ™r rrm 0 2 CL N* C c/j 3 TO oj g TO Jd 3 w o 03 N tli. w ?r os 3*3 ^ T3 b 3 s4 a • ^ ^ 3 3 g 03 3^ : w* 3 13 O O 3 2. 03 TO O <; "I w 3. O TO cr 03 g-g-s 3 g-N B g.® o-S? g-"S B.TO TO kŁ TO TO TO ^ W ^ 09 4 W P r-K 3 • P 3 JU 03 O IM Q (D C/3 d 0 1 CD s?S O 3 ^-TO " 3 m4 O £ S.N. S' ^ « S"^ 0> >— «?3 O £• fD'-** ^ ł-j » S-a 5 ^ *-rj Crt p ? 3 3 SS. I N —• CL N ^ f& ' P>d I 05 I 3 ' f03 >° 0) • TO *-<; . TO* ej Q3 '—• &2 ^ 3 ^ FE t->. r3 » to' ^ ! to c-d ^ sc* o TO. ^ , P* 3 ►? ^ - TO n i c E.s^ o" *< ^ 03 N Q *3 P w 3 ° 3.| p to 2. 1^. ►**» 'C3« ■ 3 TO ? ^.3^ TO 2. W 3^0 PT O TO ^ P 5" 3 P TO cl t-j »d o N O _■ p CD p ^ r4^ p 3* T3 C-4 cl o o O i TO N a* ę. — ^ «♦ P H. •*•* W5 • «F*- S" 3 a * 2: — p *? N ^.g »(bg O N i 2* ^3 2. 5 S* J3* Cj-d ^ s ^ 5[ • TT a s, ;s ^ p r ©* 'I* ■-* -•- v< © i » i 3^ W* ? * < N , li rTO „ O 3 CL I S 3 §• M I I ® S śc O « P ^ M 3 ° 9 m ^ 2. 2 TO W NI « 9* © p '"•■Z o B.a«" — £. w 3 O. .5 5* P TO ^ ^ M Łs S g o as M w © c^l £.' TO £ -9 2.^ N 2 2. 9 9* ^ TO* a|- 9- ą ! ^ - N ^ 9 TO 5.05 S4^ ^ O 5 N 5 TO • e* =3< c«> 9 2: ™ CL 7^ M P 3 TO ^ TO § N "* v; to 9 3J 5.p ©» — ^ o TO W 553 3 2.S8 _ ts 2. Ł« ? faE la •*as s:o o 9* 2 50 cr 1-1 » «-< l-w TO O II ii £*3 % TO co c_4, N W 3 p 2. 9 TO ^d" N ^ P 2 2? 2 ^ SU N d — S:^ 3 -3# ar* to 2. 3 ** 3 N oj p ^ 09 3 O ŁJ « TO © N 3. P P. 9^ • * TO "D 2-Q O S 3 CD* ca rTD W t r RYS. JERZY SOWIŃSKI (..POLSKA") #!':■'•.• '.•■;.%l:::- ''' ■ '■} 0. %** to' 2. IS w p sS -ł x> o> ^ WISJS ^!o 3 o ■« 2.»' S ^ N-g-g.^^ |. ° ą-S. ® p a s 3 ^ JS* TO O ^ *3 O ?r o «^>. TO P4 ^ o. T ó.o«la gi s ^'«■ N sio-s- o S O <5. O ^ TO 2o c i2 «• rv S co ^ ^ O4 }} W ® N S S4 O TO ^ COs Js/ O ^ vD o p ^ 0"TO N p *3 Sj4 ?? P &5L TO isł -TO ^ O N ^ 3"I|S' csi TO (t) ,lsf5 ^ P 3 2 ^ TO ^ 2 -v ^ o «q ^ hn ^ to _ V». TO ^ ^ TO £ § £? TO ^ j.3 Q i J5 g«8w TO ~ al^^Sl *- 0 .P t#> i. 3 -.5 § ś' §*•£•< g s o _ g-a ?-»SN,c % ...hm M w 9 ^ C ^ i o |Sm"? = 2.I =-3-S» V § ^ w lj w »y; 3 3'a :.»s sww *3 S S OO^ a? wsrg MM O, M r s5^ s-25 " iV« fD 4 i'a3 3 -2, 2 3 21 - 3 o *7 o : 9" B CA 2 ' "b *«Si: - p S w c 2 S ^' 3 ^ jy co u»ui B »• 3 3 S-^ s £"E B EL ST »a s 3«N 1IE3 S &!•? N a o E 2.2. ** **3' ' «5 ^ cr a ^ w NP « 2~ O 3 h- "N* l|w« ' "3 J N S « ' a. H 3 n v j-5 o 3* a «■< "*" "Z n p O ^ 9* a * O " w M 3 P S r§ «• p 3 N sgM ^ p x w 2 S«3 1 O 1 w I?* fjo ^0 53 «» 3 n p p 5-3 ^ s.«3 •3 5.»® 0 <-, 9 S S O »2g rt- C C/ł p w r p 5. » 3« t n M P (b i 4 w ai 09 p» < ^ o rt p n 5 3* ajS o- <=3 s &=■ S-2. •• a ~ 0> U! ® i 2.3 W < rt o O n 2gg.ąg •«£.» 12. a&ąlS . rt « §^5-t3 a-cq p w © ------B 3 M 3*0 z%* §*32 pi «Ł N © * Ul p O a> W 2 fD P 3a "Bp o E? -I! « i O irt £ O S < M 5. -.5T° S |^S'wS '« & s S C 2 v> © ' ®» 5. « ^ 'rt p ? P 5ug 5d Br 2. cr>»« w N W 5 X g 55 ^Sp ! rt cv ^ p 2. | p 3 Ę ""SS ■* N -P -pO" ^ o"S 1 «1 O 1 1 a « B g S w Gg o o *0 w p te 3»0 P a E a p rt Jo B rt p c" M ~ Ml *3 Jf® o „lx g"3 tW «3 O n i»S N ^S^S2.S2. « P o S?r "* i •• «»S.| 5śaI§£^ ^ p. t—. fO. rt •5 o'G'®w B M b-»5D-3 ji X? ^ S* |Ł- < rt c O®1" JJJ O fil S J^rt 3 - - ^ Ss a ■ S N S 2 ia P § SB PI 5 tj **" -• <"ł m «|5J r 5? . « 3 £B-&"3 •B w£?®rt£5.o si I 5.2S," TO 3 3 N 83 ^ o5.?r 2 I 9S to ^ a ci. N TO 3 TO ^ N 0 O. 03 0>(Kł W p P g«- O 25 rt 3 w rt A f^SrBS