przybywa nowego ziarna w magazynach państwowych i spółdzielczych. Gospodarstwa pe-geerowskie dostarczyły już około 2 tys. ton zboża, najwięcej do magazynów PZZ w Szczecinku i Wałczu. •Na zdjęciu: kosze zsypowe magazynu w Wałczu napełniają ziarnem z tegorocznych zbiorów pracownicy PGR Jabłonkowo. (ś) Fot. J. Piątkowski 26 łysśęcznik -dla Meksyku • SZCZECIN (PAPJ Stoczniowcy szczecińscy przygotowują się do budowy 26-ty-sięcznika dla meksykańskiego odbiorcy. Jednostka ta o oryginalnej konstrukcji i budowie będzie uniwersalnym statkiem do przewozu ładunków sypkich. Stępka pod ten największy z budowanych w br w Szczecinie statków ma być położona w październiku na pochylni „Wulkan". Statek ma być przekazny do eksploatacji w 1968 roku. KŁOPOTY Z RZEPAKIEM ® BRAKUJE CZĘŚCI ZAMIENNYCH LEPSZE ZAOPATRZENIE WIEJSKICH SKLEPÓW • AD 1000 kombajnów (Inf. w!) NA koszalińskiej wsi zbliża się szczyt żniw. Zgodnie z przewidywania mi nastąpiło ogromne spiętrzenie prac. Wiele gospodarstw, zwłaszcza w powiatach północnych, jeszcze nie zakończyło zbioru rzepaku, a już musi kosić zboża ozime. W PGR Marcinkowice w pow. wałeckim rozpoczęto zbiór owsa i pszenicy. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych 2—3 dni do sprzęta zbóż masowo wyruszą kombaj PROLETARIUSZE WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ! Ce»a 50 er Stu RSKI ORGAN KW PZPR W KOSZALINIE Rok 7CV Środa, 2 sierpnia 1967 roku Nr 184 (4602) ny. Tylko w koszalińskich pegeerach będzie pracowało prawie 1000 tych maszyn i w sprzyjających warunkach atmosferycznych (a meteorolodzy zapowiadają dobrą pogodę do połowy sierpnia) będą one mog ły zbierać dziennie 15—18 tys. ton ziarna! Szczególnie odpowiedzialne zadanie czeka więc załogi elewatorów Polskich Za kładów Zbożowych. Ograniczę nia w przyjmowaniu ziarna spod kombajnów, kolejki przed elewatorami, automatycznie po wodować będą zahamowanie robót żniwnych zwłaszcza w tych gospodarstwach, które nie dysponują własnymi magazyna mi manipulacyjnymi. Nie ulega wątpliwości, że do tegorocznej kampanii skupu zbóż PZZ są lepiej przygotowane. Zainstalowano kilka nc wych wysoko wydajnych suszarni, tzw. zdolność przyję-ciową w elewatorach w porów naniu z rokiem ubiegłym powiększono o 30 proc. Sytuacja nie kształtuje się jednak najlepiej. Rzecz w tym, że w przededniu dużych żniw elewatory zbożowe w województwie zapełnione są rzepakiem. Prze mysł tłuszczowy nie dość (Dokończenie na str t\ Z udziałem przedstawicieli 13 krajów W Chartumie obraduje konferencja arabskich spraw zagranicznych ^ Główny łemał: usunięcie skutków agresji izraelskiej Wczoraj tj. we wtorek przied południem w Chartumie rozpoczęły się obrady konferencji ministrów spraw zagranicz-nych krajów arabskich. Biorą w nich udział przedstawiciele 13 krajów, czyli wszystkich członków Ligi Arabskiej. Ministrowie przedyskutują wspólny arabski plan likwidacji skutków agresji izraelskiej oraz zajmą się przygotowaniem konferencji na szczycie szefów państw arabskich. Kairski dziennik „Al Ahram'-pisze, że „arabska konferencja na szczycie zostanie zwołana po obradach ministrów spraw Akty bezprawia okupantów izraelskich • KAIR (PAP) Jak donosi agencja Tanjug z Kairu, wojska izraelskie zrabowały wyposażenie egipskiej kopalni manganu na półwyspie Synaj. Kopalnia ta produkowała rocznie prawie 60 tysięcy ton manganu na eksport. Równocześnie nadeszły wiadomości, że okupant niszczy lub wywozi do Izraela urządzę nia służące do użyźniania terenów pustynnych na Synaju w pobliżu Kanału Sueskiego. Na krótko przed agresją za- (Dokończenie na fitr 2) zagranicznych, o ile osiągną o-ni pozytywne wyniki podczas spotkania w Chartumie". Według dziennika kairskiego, delegacja ZRA na konferencję w Chartumie otrzymała od swego rządu instrukcje przewidujące nawiązanie ścisłej współpracy ze wszystkimi uczestnikami obrad. Delegacja ZRA* przedłoży wiele propozycji dotyczących ustalenia wspólnej akcji. Dziennik informuje, że podstawą dyskusji nad porządkiem obrad konferencji ministrów spraw zagranicznych będzie projekt Sudanu, składający się z 5 następujących części: 1. Wyniki nadzwyczajnej sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ 2. Połączenie wysiłków krajów arabskich celem zlikwidowania skutków agresji izraelskiej. 3. Likwidacja baz za£^tnicznych na terytoriach krajów arabskich. 4. Ustalenie wspólnej polityki naftowej, przewidującej m. in. u-trzymanie embargo na dostawy ropy dla krajów, które poparły Izrael. 5. Opracowanie długofalowego planu wojskowego, gospodarczego i politycznego celem umocnienia solidarności arabskiej i zrealizowania wytyczonych celów. Szybko posuwają się prace przy budowie centrum radiowo-te-lewizyjnego przy ul. Woronicza w Warszawie. W dwóch studiach montuje się urządzenia techniczne. Kompleks budynku 6B, w którym właśnie mieszczą się studia, oddany będzie do użytku w końcu bieżącego reku. Na zdjęciu: końcowe prace w nastawni oświetleniowej sttŁdia nr 5 (CAF — Dąbrowiecki) !«! Na zdjęciu: u-dekorowany fronton gmachu ministerstwa handlu zagranicznego w Hawanie, gdzie obraduje konferencja. CAF — Prensa Latina W stolicy Kuby — Hawanie — trwają obrady konferencji Organizacji Solidarności Państw Ameryki Łacińskiej. Otwarcie konferencji zbiegło się z uroczystością święta narodowego Republiki Kuby. I sekretarz KW PZPR fow. Antoni KuSigowski w świdwińskich pegeerach (Inf. wł.) I sekretarz KW PZPR w Koszalinie, tow. Antoni Kuli-ęowski odwiedził ostatnio PGR Łęgi i PGR Ląbrsko w pow. świdwińskim. Towarzyszyli mu sekretarz KW PZPR, tow. Władysław Przygodzki i I sekretarz KP PZPR w Świdwinie, tow. Kazimierz Pelczar. Tow. Antoni Kuligow-ski zapoznał się z osiągnięciami tych przodujących gospodarstw, ich trudnościami i perspektywami rozwojowymi. I sekretarz KW PZPR wyraził załogom i dyrektorom Łęg i Ląbrska szczere uznanie za ich szczególnie ofiarną pracę i sukcesy oraz zapewnił niezbędną pomoc w uzyskaniu potrzebnych, dodatkowych inwestycji. (1.)_ W 23 rocznicę powstania warszawskiego Hołd pomięci WARSZAWA (PAP ). Po raz 23 Warszawa obchodziła rocznicę pamiętnej godziny ,.W", która dała początek największej tragedii w dziejach miasta. Była zarazem przykładem niezwykłego bohaterstwa mieszkańców. Jak zawsze w dniu tym społeczeństwo Warszawy uczciło pamięć żołnierzy powstania, kobiet i dzieci poległych na barykadach, ludzi sobie bliskich i bezimiennych. 1 sierpnia na cmentarzach i rocznicy wybuchu powstania u stóo pomników złożone zo-—w Teatrze Narodowym odbył stały kwiaty. Żołnierze WP i się uroczysty wieczór, zorga-harcerze zaciągnęli warty ho- nizowany przez Stołeczny Ko-norowe. mitet FJN i Zarząd Okręgu 31 lipca - w przeddzień Warszawskiego ZBoWiD. Burze murzyńskiego gniewu Skuteczne akcje żołnierzy NFff Żołnierz Armii Frontu Wyzwolenia Narodowego przy wraku pancernego samochodu amerykańskiego, zdobytego w czasie Jednej * ostatnich akcji bojowych w reionie wsi Tay Niah, lytuacji w Wietnamie piszeBjy na ' jCAF-yyAj wstrząsają Stanami Zjednoczonymi Strzały pod Białym Domem WASZYNGTON 9 dokonajcie przeglądu instalacji elektrycznej oraz urządzeń ogrzewniczo-kominowyoh i usuńcie wszystkie wady czy zaniedbania mogące spowodować pożar i zniszczyć Wasz wieloletni dorobek, 9 przestrzegajcie przepisów przeciwpożarowych podczas prac omłotowych. Przygotujcie każdorazowo podręczny sprzęt pożarniczy i środki gaśnicze, a podwórza i place otaczające budynki utrzymujcie we wzorowej czystości. 9 dokonujcie pomiarów temperatury składowanego siana, owsa i jęczmienia. Przy stwierdzeniu podwyższonej temperatury, powiadamiajcie niezwłocznie powiatowe komendy straży pożarnej i podejmujcie natychmiastowe działania zmie rzające do zlikwidowania zagrożenia pożarowego, ® nie pozwalajcie dzieciom bawić się zapałkami. Pamiętajcie, że dzieci pozbawione opieki spowodowały już wiele groźnych pożarów, niejednokrotnie ffinęły na skutek pożarów lub odnosiły poważne obrażenia, 6 utrzymujcie w stałej gotowości sprzęt przeciwpożarowy oraz środki gaśnicze i alarmowe. Od Was zależy, aby tegoroczne zbiory nie zostały zmarnowane na skutek lekkomyślności i nieprzestrzegania przepisów przeciwpożarowych. Ponad 1000 kombajnów dze wojewódzkie podjęły w tej sprawie niezbędne interwencje. Szybkie opróżnienie ele- mn Od paru tygodni podejmowane są różne próby i wysuwane są najrozmaitsze projekty w sprawie ponownego otwarcia Kanału Sueskiego. Sparaliżowanie tej ważnej magistrali wodnej w wyniku izraelskiej agresji coraz widoczniej odbija się na zachodnich rynkach: wzrastają stawki za frachty o-krętowe, rosną ceny benzyny, każdy dzień mnoży ubytki w dochodach wielu firm i koncernów. Z technicznego punktu widzenia usunięcie zatopionych przez izraelskie samoloty jednostek nie stanowi jakiegoś szczególnie trudnego problemu. Dopóki jednak nad kanałem znajdują się jeszcze wojska okupacyjne, nie podejmuje się tych prac. Tym bardziej, że Izrael wciąż ponawia prowokacje, wciąż podsyca nastroje niepokoju, twierdząc np., iż jeśli kanał zostanie otwarty — statki pod flagą państwa żydowskiego muszą mieć prawo wolnej żeglugi, pitnie waż . . . środkiem kanału przebiega linia przerwania ognia. Tel A-wiw grozi, że jeśli nie przyzna mu się tego prawa, nie dopuści do żeglugi na kanale. O sytuacji nad kanałem, o stanowisku „opiekunów", którzy podjudzają Tel Awiw w jego dążeniach, pisze obszernie w „PRAWDZIE" komentator W. Majewski. Przedstawia on kroki, które z rozkazu Waszyngtonu podejmowano przeciwko Egiptowi po nacjonalizacji kanału. Izraelska agresja z 1956 roku i obecna napaść w 3967 roku były kolejnymi stadiami długofalowego planu, w którego wyniku USA chciałyby usadowić się na Blisium Wschodzie w tym tak ważnym strategicznym -i ekonomicznym rejonie świata. I nie tylko usadowić — także pokrzyżować plany rozwoju gospodarczego, (Dokończenie ze str. 1) sprawnie i szybko odbiera nagromadzone zapasy, a na doda watorów PZZ z nagromadzo tek brakuje dostatecznej licz- nych zapasów rzepaku mieć by wagonów kolejowych. Wła będzie decydujące znaczenie " --- j dla sprawnego przebiegu kam I panii żniwnej w koszalińskich | pegeerach w ciągu najbliższych kilkunastu dni. Chodzi również o to, by dostawy rzepaku jak najbardziej przyspieszy li rolnicy indywidualni. W czasie ostatnio przeprowa dzonej kontroli ujawniono, że wiele elewatorów PZZ boryka się z brakiem odpowiedniej liczby robotników, niezbędnych do rozładunku zboża z przyczep. Rozładunek odbywa się ślamazarnie, tworzą się ko lejki. Sytuacja ta musi jak naj szybciej ulec zmianie. Prezydia PRN winny przede wszy stkim uwzględnić potrzeby PZZ i do ich dyspozycji kierować nadwyżki siły roboczej. Ocenia się, że sprzęt żniwny został przygotowany znacz nie lepiej niż w roku ubiegłym. Sprawniej też zorganizo wa.no naprawy, nadchodzą jed nak sygnały, że w poszczegól nych powiatach w okresie rze pakowych żniw wyczerpane zo stały nagromadzone zapasy czę ści do kombajnów. Brakuje także części zamiennych do su iszarni fluidyzacyjnych i ciągników typu Ursus. Szybka do stawa tych części jest również sprawą nie cierpiącą zwło ki. I ostatni, ważny problem zaopatrzenie wsi w towary kon sumpcyjne. Zwłaszcza w ostatnich dniach w wiejskich skle pach dotkliwie brakowało węd lin, konserw mięsnych. Jak jed nak zapewnia Wydział Handlu Prezydium WRN sytuacja ta powinna ulec poprawie, wiejski handel otrzymał bowiem do datkowe przydziały. Konieczne jest jednak, by na sprawę zaopatrzenia wsi szczególna, uwagę zwróciły prezydia PRN. Ludzie w pegeerach i na wsi pracują dziś ciężko i nie powinni mieć żadnych trudności Jf W 22. ROCZNICĘ UKŁADU POCZDAMSKIEGO * OŚWIADCZENIE SEKRETARIATU STANU NRD DO SPRAW ZACHODNIONIEMIEC KICH IRF groźbą dla pokoju w Europie BERLIN (PAP.). je tych granic i wysuwa rosz W PRZEDDZIEŃ 22. rocznicy podpisania Układu Pocz- czenia do terytoriów obcych damskiego sekretariat stanu NRD do spraw zachodnio państw. niemieckich opublikował oświadczenie, w którym pod- Respektowanie Układu Pocz kreślą, że zasadniczą treścią tego układu podpisanego przez damskiego wymaga w Europie państwa wielkiej antyhitlerowskiej koalicji, było usunięcie uznania status quo, czego do- na terenie całych Niemiec przyczyn faszyzmu, militaryzmu i maga się większość państw eu wojny. ropejskich. Całkowite wyrze- Oświadczenie stwierdza że ropy, powstałe w wyniku dru ™ereż^ bońskf ułatwiłoby obecna sytuacja w NRF, gdzie giej wojny światowej. Najwięk rPównież unormowanie stosun. koncentracja gospodarczej i sze groźby dla pokoju i bez- kó miedzv obydwoma nań-politycznej potęgi w rakach piec^stw.Europy wynUwj, ^iecfiTi przedw starych reakcyjnych sił wiel--głosi oświadczenie, ze NRF, działa}o,bv dalszemu ich wvob- kiego kapitału jest większa niż jako jedyne państwo, nie uzna Rwaniu dalSzemU 1Ch Wy0b kiedykolwiek, i gdzie drogą ustawodawstwa wyjątkowego usiłuje się usunąć resztki demokracji burżuozyjnej, jest następstwem niezrealizowania w Niemczech zachodnich postanowień Układu Poczdamskiego. Tylko w NRD — stwierdza się w oświadczeniu —* zrealizowano zasady Poczda mu. Sprzeczna z prawem między narodowym remilitaryzacja, gwałtowne zbrojenia i dążenia do uzyskania broni atomowej powiązane z hasłami odwetu doprowadziły do tego, że dziś narody widzą w NRF główne zarzewie niebezpieczeństwa roz pętania wojny w Europie. W Układzie Poczdamskim u stalono granice powojennej Eu piany rozwoju guspuuan^ji", > ... ,___3 podporządkować kraje ara??-1w zaopatrywaniu się w niezoęd skie swojej polityce neokolo-po- Ośw adczen e Syryjskiej Partii Komunistycznej Dziękujemy Wam Towarzysze! KAIR (PAP) Plenum KC Syryjskiej Partii Komunistycznej przesyła, gorące pozdrowienia i serdecznie dziękuje Komitetowi Centralnemu KPZR i rządowi radzieckiemu za pomoc polityczną, ekonomiczną i militarną, której Związek Radziecki u-dzielił krajom arabskim, a zwłaszcza Syrii i ZRA, zarówno w okresie agresji izraelskiej, jak i po przerwaniu ognia — głosi deklaracja przyjęta ostatnio na rozszerzonym plenum KC Syryjskiej Partii Komunistycznej. Zacięte walki w Nigerii Anty brytyjskie akcje Biafry ® LONDYN (PAP) Uwięzionemu ostatnio przez władze Biafry dyrektorowi ni-geryjskiej filii brytyjsko-holenderskiego towarzystwa „Shell BP" Stanleyowi Grayowi doręczono podpisany przez sekretarza pułkownika Ojukwu list komunikujący o przejęciu przez rząd Biafry wszelkich urządzeń naftowych towarzystwa. Wcześniej decyzją rządu w Enugu zawieszono działalność Shell. W dalszej części listu wyjaśnia się, że pociągnięcie to nie oznacza w żadnym wypadku nacjonalizacji tego największego rw Nigerii kombinatu naftowego, lecz jedynie „roztoczenie protektoratu" oraz zawiera zapewnienie, że wszelka własność towarzystwa pozostaje zabezpieczona. Podobny do Shell los spotkał zmuszony został dfr egzekwo- dwie brytyjskie firmy „United wania swoich praw. w^CQ^-C°*mpaiSy i „John Równocześnie oskarżono to- ^ £mS Company . ^ warzystwa naftowe i „pewne Władze Enugu twierdzą, ze brytyjskie osobistości i organi próbowały nie mieszać towa- zacje" o współpracę z federal ne artykuły spożywcze. (1.) rzystw naftowych do kryzysu n dem m u przeciw. między Nigerią federalną i Bia ko Biafrze frą, lecz towarzystwa te odmó- _ . . . _ wiły płacenia należności z ty- Ja^o przykłady tej wspoł-tułu eksploatacji ropy nafto- P?acy wymienia się przesyła-wej od 30 czerwca br i rząd nie, Przy użyciu prywatnych nadajników radiowych komunikatów i informacji dla mary narki federalnej oraz udostępnianie tejże marynarce stat ków będących w posiadaniu to warzystw. Obserwatorzy zagraniczni podkreślają, że oskarżenia te oznaczają odnowienie się w Biafrze nastrojów antybrytyj-skich. Tymczasem na frontach nige ryjskich trwają zacięte walki pomiędzy siłami federalnymi i wojskami secesjonistycznej Biafry. Terror w Hongkongu O LONDYN (PAP) Korespondent Reutera z Hongkongu donosi o fali aresztowań wśród robotników chińskich, zatrudnionych w różnych zakładach przemysłowych. Obławy trwają już kilka dni. W akcji tej oprócz rx>iicji biorą także udział jednostki wojskowe. Najwięcej aresztowań dokonano w chińskiej dzielnicy Kowloon, znajdującej się na kontynencie Policja poszukuje uloitek antybrytyjskich i petard. Wczoraj zatrzymano przeszło 100 osób. Syiuaqa w Wietnamie .-Prezydium Komitetu Central LONDYN — NO- rej przewodniczący misji dr nego Frontu Wyzwolenia Na-- HANOI fPAP.). Zenzaburo Funazaki oświad- rodowego Wietnamu lołudnio Republika czy!, że Amerykanie dokonują wego ogłosiło •świadczenie wzy nializmu, unicestwić siły stępowe. Mylą się jednak i biądrą — pisze „PRAWDA" — ci wszyscy, którzy liczą, że o losach arabskiego wschodu można decydować w Tel Awiw*©, j PARYŻ -w Waszyngtonie czy Iłaeił sie kacji .spakowali podręczne wor bardziej emocjonowały rozmo- Zwalniali tego, który robił to 7m»7nipii mhrali sa wy o myślistwie. Z gajowym poprzedniego ranka Nawet w modzi^nóścL zarobili. mowiło się o gwiazdach. Nie młodnikach ogłaszali parokro- mogli się nadziwić, skąd ten tnie konkurs szybkiego wyrę- człowiek tak wiele na ten te- bu. j* ki. Sierpem i s*ek"erq Tak naprawdę, to jeszcze nie pracowali. Szkoła i lekcje w domu — na tym kończyły się codzienne obowiązki. Czasem któryś narabał drew, przvniósł węgla, kupił matce na targu ziemniaki. Wyrastali smukli i niemal delikatni. Każdego dnia wychodzili do lasu. Schylali się z sierpem po trawę na polach leśnej uprawy. Siekierkami wytyczali zagony w gąszczu sosnowych młodników. Rankiem bolały no^i, rece i plecy. Śmiali sie z siebie. Potem zbo lałe mięśnie stały się krzepkie. Przez trzv tygodnie pielęgnowali las jak własny o?ród. Je- mat wiedział. Czuli się przy nim ciemni, jak tabaka w rogu* Zawsze dziew*q}ka Jeszcze przed rozpoczęciem turnusu w leśniczówce Osów-ko mówiono: na lipiec przyjadą nasi. Znaczyło to, że w za- — Krzysztof, leć' po aparat. Musimy się uwiecznić. Skupili się malowniczo, Pierwotnie mówiło się w szkole, że w hufcu będą również dziewczęta. Ani przez mo ment nie żałowali, że stało się inaczej. Nie nu&zili się ze sobą, a wolne chwile wypełniali grupce, za piecami mieli bu-według własnych, męskich upo dynek, w którym kwaterowali, dobań. Zapamiętale kopali pił- Prezentowali obnażone torsy i kę. Chcieli zrewanżować się za rekwizyty pracy, małe siekier porażkę, jaką ponieśli w me- ki, które unosili ku górze tak, powiedzianym ochotniczym czl^ ,z zespołem pooliskiej wsi. aby były widoczne. hufcu pracy będzie młodzież Robili częste wyprawy do odle z Koszalina. (Chodziło o ucz- jeziora. Bywały dni, w których piechotą przemierzali niów z LO im. W. Broniewskie go). Leśniczy myślał: będą lep P° paręnaście kilometrcw. Nie si czy gorsi? Z poprzedniego la tracili przy tym ochoty na wie ta nie miał najlepszych doś- czorne słuchanie radia, ogląda-wiadczeń. A w lesie, jak w po nie serii telewizyjnych filmów lu, samo nie urośnie. Do pracy 0 czasach amerykańskiej prohi dnego, rn miał zmysł praktycz judzi mało, każda para rąk, na bicji.. Mieli własnego mu^ykan ny, zrobili swoim brygadzistą, \^e-t młodych i niewprawnych, ^ i rysownika. Zabawne podo-Prowadził rachunek ich pra*- nntr7Phna " bizny powiesili przy łóżkach, cy. Pod koniec turnusu do ksią P°l a* żeczki hufcp wpisał dwudziesty hektar. Oni oblicza!1', a potem pytali leśniczego. Ten — jak zwyk^, odpowiadał* z^a-Me cbłoncy, przy końcu będziecie mieli sporo ponad ty siac. Polubił młodych. Jeszcze takich nie miał. Grzeczni, nra-cowrci. Miejscy, a przecież robota pali im sie w rękach. Kie dyś na ich odcinku zbawił się ktoś z Nadleśnictwa. Nie dowie MELANIA GRUDNIEWSKA JUBILEUSZ * (INF. WŁ.) 4 sierpnia 1947 spod maszy ny płaskiej, jedynej wówczas karnia Anilinowa w Złotowie stała się poważnym dostawcą opakowań dla przemysłu cu- w Drukarni Anilinowej W Zło kierniczego i spozywczego. Pro towie, wyszedł afisz zawiada- dukuje obecnie opakowania z miający o... uruchomieniu tejże tworzyw sztucznych. Wszystkie drukarni. W ten sposób rozpo wielobarwne, estetyczne, coraz częła się ciekawa kariera zło trwalsze. 25 proc. drukowa-towskiej „Aniliny", jednego z nych w Złotowie opakowań l-dwóch tego rodzaju zakładów . dzie na eksport. Jest to mozu-w Polsce, drukujących wszel- we dzięki zainstalowaniu w kiego rodzaju opakowania dla „Anilinie" takich unikamych maszyn, jak super-ekspres czy włoskich „carraro" o wartości 1,2 min zł każda. W najbliższym czasie park maszynowy drukarni powiększy się o dwie najnowocześniej sze w świecie maszyny drukar skie z NRD typu ultra-flex* Przy ich pomocy będzie można opako- przemysłu cukierniczego i spożywczego. Start złotowskiej drukarni nie był łatwy. Brakowało fachowców, pomieszczeń, maszyn i surowca. Dopiero z czasem „Anilina" rozwinęła się, stała się no woczesną drukarnią. Zniknęły już stare, ciasne pomieszczenia, a zwiększyć produkcję ire, ciasne pomieszczę- * tworzyw sztucznych i na ich miejscu wyrosła dnieść ichyjakość. Warto do nowa hala produkcyjna pozeg P . w , j minionych nano się z wiekszosaą starych, • . produkcja dru mało wydajnych maszyn i za- ^ J . . stąpiono je nowoczesnymi, przybyło fachowców, wzrosły zadania produkcyjne. Dość po karni zwiększyła się z około 2 min zł v/ 1947 do około 35 min zł w br. Wzrosła również *«u«uu» ,uc. yu j AniUny» __ z 12 dO wiedzieć, ze przed dwudziestu * ^ w na^bliższą sobotę> laty cały „par*' _ maszynowy . hr „rnr. drukarni stanowiła jedna maszyna płaska, jedna dociskowa L i nieco materiału trzcionkowe- 1 euSiJ go że załoga drukarni liczyła t zwlazku z tvm akade_ tylko 12 osób, ze wykonywała i......... 5 sierpnia br. pracownicy dru karni obchodzić będą swój ju-dwudziestolecie istnienia zakładu. Przewidziana ona przypadkowe zamówienia dla różnych zleceniodawców. W wyniku modernizacji Dru mia, wręczenie odznaczeń, dyplomów i nagród a następnie zabawa taneczna. (rom) potrzebna. Przyjechali. Pracowali jak trzeba. Byli dla siebie jak bra cia. Postanowili: wszystko robimy razem, wszystko najlepiej, jak tylko można. Dla każdego te same pieniądze. Zdarzało się, że któryś napotkał na swym zagonie nazbyt rozrośnięte drzewko. Zwykle kładli je wspólnymi siłami. Kiedy zachorował kolega, pozostali brali jego pracę na siebie. przy Ich autor twierdził, że są to portrety niejako prorocze, tak bowiem wyobraża sobie kolegów za 10 la U Jak na wczasach Leśniczówka ożyła. W kancelarii częściej odzywał się telefon, przy wjeździe zatrzymywały się samochody. Rodzice »Pan WoiQoy|oviisXi« Popularna aktorka filmowa Magda Zawadzka zagra wkrótce rolę Basi w filmowej wersji „Pana Wołodyjowskiego" (reżysaria Jerzego Hoffmana). Obecnie intensywnie trenuje jazdę konną pod okiem instruktora sekcji jeździeckiej ,,Legii'' — J. Babirec-kiej. Oprócz niej w tym 2,5-go-dzinnym, szerokoekranowyrn i kolorowym filmie zobaczymy Tadeusza Łomnickiego (Wołodyjowski), Ewę Wiśniewską (Krysia), Mieczysława Pawlikowskiego (Zagłoba), Daniela Olbrychskiego (Azja TuhaVjejowicz\ Mariusza Dmochowskiego (Sobieski) i innych równie popularnych aktorów. W sumie scenarzyści Jerzy Hoffman i Jerzy Lutowski przewidzieli 15 pierwszoplanowych ról i kilkadziesiąt epizodycznych (CAF —" Biernacki) nie zapominali o synach. Wy- I "ersk.im4 Niebieska-Czarni w Kosz al liskiem Występem w dniu 6 sierpnia o godz. 18.30 na Górze Chełmskiej w Koszalinie rozpoczyna swoje tournee po województwie popularny zespół „mocnego uderzania" Niebiesko-Czarni. W okresie do 26 bm. zespół odwiedzi kilkanaście miejscowości Koszalińskiego. 7 bm odbędzie się występ w Sławnie, 8 — w Słupsku, 9 — w Ustce (dalszą kolejność podamy jeszcze). Niebiesko-Czarni przyjeżdżają z grupą skifflową o-raz solistami: Heleną Majdaniec, Adriana Rusowicz, Piotrem Jan- Wojciechem Kordą —i Organizatorem występów jest Mieszkańcy leśniczówki pa- Py^ywai1 komendantkę, mdago (Estrada Dolnośląska, (p) trzyli na młodych z hufca łas- Tutaj uczą jednego z najtrudniejszych zawodów. wenci muszą być doskonałymi fachowcami w swej specjalności, dobrymi pedagogami, a oprócz tego ludźmi sprawnymi fizycznie. Myślimy oczywiście o wyższych szkołach oficerskich. Prawie czteroletni trud opłaci się jednak sowicie. Pai ukończeniu szkoły otrzymuje się tytuł inżyniera i dwie gwiazdki. Podniesienie szkół oficerskich do rangi wyższy cli uczelni jest w pełni uzasadnione, gdyż dowodzenie naszą zmechanizowaną armią wymaga pokaźnej sumy wiadomości. Na zdjęciu: dla absolioenta Technicznej Oficerskiej Szkoły Wojsk Lotniczych im. W. Wróblewskiego samolot nie ma żadnych tajemnic. CAF — Rosiak kawym okiem. Podobało im się że wszystko robią razem. Dla nich koleżeństwo było konsekwencją długoletniej znajomoś ci. Niektórzy chodzili razem jeszcze do powszechniaka. Cza sem żałowali, że to ich pierwsze i chyba ostatnie, wspólne wakacje. Za rok przyjdzie pożegnać szkołę. Matura. Potem egzaminy na studia. Jeden z chłopców zdobył szczególną sympatię leśniczego, bo okaza ło się, że myśli o studiach rolniczych albo o leśnictwie. Żar towali z niego: będzie jeździł emzetką między drzewami i polował na sowy. Nie przej- fPPfl Po komunikacie GUB n Teraz jest to już oczywiste: osłabione w ubiegłym roku tempo naszego rozwoju znów uległo przyspieszeniu i jeżeli także w drugim półroczu proces ten będzie trwał, zakończymy bieżący rok solidnym przyrostem przede wszystkim produkcji przemysłowej. Oczywiście, dla niewprawnego oka przyspieszenie to może ujść uwadze — kilka procent wzrostu... Tylko, że w ubiegłym roku wartość produkcji wytworzonej w naszych fabrykach zbliżyła się do 800 młd złotych. A to oznacza, że każdy procent dodatkowej produkcji reprezentuje sumę około 8 mld złotych. Bagatela! Jak wynika z danych zawartych w komunikacie GUS, największy wkład w ten przyspieszony wzrost wniosły te. przemysły, które są głównymi nosicielami postępu technicznego i nowoczesności w całej gospodarce: chemiczny i ciężki, w tym elektromaszynowy. Zwiększenie produkcji w tych i innych przemysłach jest w niemałej mierze wynikiem przekazania do ruchu nowo zbudowanych obiektów, wynikiem realizacji programu inwestycyjnego. A zatem inwestycje. W pierwszym półroczu w uspołecznione budownictwo nowych obiektów i w maszyny niezbędne dla ich wyposażenia włożyliśmy ponad 58 mld złotych, tj. mniej więcej tyle, ile zainwestowaliśmy w gospodarkę uspołecznioną w ciągu całego roku 1958. Tymi wielkimi pieniędzmi gospodarowaliśmy lepiej niż w roku ubiegłam. Realizacja planu inwestycyjnego jest bardziej zaawansowana i nie jest to tylko wynik sprzyjających warunków atmosferycznych podczas tegorocznej zimy. Na budowach nastąpił wzrost wydajności pracy, wzmocniły się przedsiębiorstwa budowlano-montażowe. Ale jednocześnie wystarczy przypomnieć o-statni apel załogi płockiej Petrochemii czy wcześniejszy apel załogi rozbudo- wującego się Ursusa, żeby wiedzieć, że ciągle jeszcze jesteśmy dalecy od. opanowania niełatwej sztuki gospodarnego inwestowania. Swoisty przełom dokonany został w toku minionego półrocza w stosunkach gospodarczych z zagranicą. Idzie o to, że łącznie maszyny i urządzenia plus artykuły konsumpcyjne pochodzenia przemysłowego osiągnęły w eksporcie przewagę. Odnotowując to ważne wydarzenie, widomy dowód rozwoju i do- wo pomyślne. Przeciętna nominalna pła ca miesięczna osiągnęła 2.134 zł, tj. była o 5,2 proc. wyższa niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Fundusz osobowy wzrósł o 8,7 proc. W pierwszym półroczu przeprowadzono regulację plac ponad 1 min pracowników, przy czym koszt tej regulacji w skali rocznej wyniesie 2 mld zł. Oczywiście, w takiej sytuacji, w sytuacji znacznego wzrostu zasobów gotówkowych ludnoś® ci, lepsze, pełniejsze zaopatrywanie rynku w towary i usługi jest palącą ko* niecznością. Podjęta w tej sprawie w marcu br. uchwała Rady Ministrów p^> Półrocze dobrych na skonalenia naszego przemysłu i gospodarki jako całości, musimy jednak jednocześnie stwierdzić, że trudności w handlu zagranicznym, które tak ostro wystąpiły w roku ubiegłym i w roku bieżącym, mimo pewnej poprawy nadal istnieją. Co prawda eksport w pierwszym półroczu br. wzrósł szybciej niż import, i bilans handlowy był dodatni, ale sprawa zwiększenia wywozu, zwłaszcza towarów przemysłowych, i to zarówno na rynki kapitalistyczne jak i socjalistyczne, pozostaje sprawą otwartą — najważniejszym zadaniem naszej gospodarki narodowej. Pewne postępy osiągnęliśmy w minio nym półroczu na rynku wewnętrznym. Nastąpił, jak stwierdza komunikat, dalszy wzrost dostaw żywnościowych i kłopoty mieliśmy w zasadzie głównie z mięsem i przetworami. Lepiej zaopatrywany był rynek w artykuły przemysłowe. Pomimo to — i powiedzieć to trzeba z całym naciskiem — tak jak w roku ubiegłym, niedostateczny był wzrost obrotów handlu w stosunku do wzrostu dochodów ludności. A właśnie pod tym ostatnim względem zakończone półrocze było wyjątkom winna być wykonywana z większą e-J nergią. Jak widać, w minionym półroczu nie brak było takich czy innych kłopotów, ale rozwój gospodarki był na ogół pomyślny. I tak niewątpliwym plusem ubiegłych 6 miesięcy była poprawa we wzroście wydajności pracy, zmniejszenie się, choć jeszcze niezadowalająco, tempa wzrostu zatrudnienia. Plusem był także, jeśli chodzi o rolnictwo, wzrost pogłowia bydła. Martwi natomiast utrzymanie się w zasadzie na tym samym poziomie co w czerwcu roku ubiegłego pogłowia trzody. Miejmy nadzieję, że dobre zbiory zbóż i ziemniaków zachęcą chłopów do zwiększenia hodowli. Gospodarka wkroczyła w drugą połowę roku. Są to tradycyjnie miesiące bardziej napiętej pracy przemysłu, handlu zagranicznego, miesiące podsumowywania wyników całorocznej pracy rolnictwa. Miejmy nadzieję, że nadchodzące miesiące umocnią i rozwiną sukcesy osiągnięte w pierwszej po łowię roku, i przejdą pod znakiem bardziej skutecznej walki z trudnościami. (AR) stc* I •GŁOS Nr 184 (4602) T¥KA TURY Na półmetku M INĘŁA polowa tegorocznego sezonu wczasowego na Ziemi Koszalińskiej. Sezonu rekordowego, bo chociaż nie spoilądzono jeszcze szczegółowych obliczeń, można już z całą pewnością stwier dzić, że takiej liczby wczasowi czów i turystów nie gościliśmy dotychczas. Przewidywania, że ruch turystyczno-wczasowy zamknie się liczbą ok. 1,3 min uczestników (o 200 tys. więcej niż w roku ubiegłym) dotychczas sprawdzają się. Z tego 850 tys. wypoczywać ma w pa sie wybrzeża, a reszta na pojezierzu koszalińskim. Prawie we wszystkich ośrodkach nadmorskich notuje się... nadkom piet gości. Zapełnione są obiek ty FWP, zakładowe, próżno szu kać wolnej kwatery prywatnej. Liczba miejsc noclegowych w schroniskach, ośrodkach kempingowych dostępnych dla wszystkich zwiększy ła się w tym roku tylko nieznacznie, dlatego też indywidualni turyści mają sporo kłopotów ze znalezieniem noclegów. Obserwowany w ostatnich latach coraz większy napływ turystów indywidualnych, zwłaszcza zmotoryzowanych, przemawia za potrzebą rezerwowania dla nich pewnej liczby miejsc w ośrodkach wczasowych różnych organiza cji i zakładów pracy. Praktyka wskazuje, że trzeba o tym myśleć już w chwili wydawania zezwolenia na budowę o-biektu wypoczynkowego. Wielu turystów, nauczonych smutnym doświadczeniem lat ubiegłych, przyjeżdża z własnym namiotem. WTydawałoby się, że ci mają najmniej kłopo tów. Nic podobnego. W wielu miejscowościach pola namiotowe nadal pozostają w sferze niezrealizowanych projektów. Nawet pole namiotowe w reno mowanej Ustce odbiega od tego, co można by nazwać przyzwoitym kempingiem. Jest mikroskopijne i prymitywnie u-rządzone. Oceniając dotychczasowy przebieg sezonu porównujemy go z rokiem ubiegłym i stwier dzamy ogólnie dużą poprawę. Taka jest ocena komisji, które lustrowały miejscowości zgłoszone do konkursu turystycznego. taka jest też opinia WKKFiT. Gospodarze miejsco wości wczasowo-turystycznych lepiej przygotowali je do sezonu, lepsze jest zaopatrzenie. Nie wszędzie jednak. Zbyt wiele jest narzekań na handel kołobrzeski, by można je uznać za utyskiwania malkontentów. Po trafimy wytłumaczyć brak mię sa czy wędlin, gdyż istotnie przydziały dla naszego województwa są niedostateczne, nie proporcjonalne do zwiększenia się liczby ludności w ©kresie sezonu. Czym jednak usprawie dliwić niedostateczne zaopatrzenie w mleko czy warzywa? Przecież spółdzielczość mJeczar ska deklaruje przy każdej oka zji, że może dostarczyć pod do statkiem produktów mleczarskich, zaś warzywa obrodz?ły w tym roku nadzwyczajnie. A więc ktoś widocznie liczył, że jakoś to będzie. Z uregulowaniem tych spraw nie wolno czekać do przyszłego sezonu a już należy zrobić wszystko, by sierpniowi wczasowicze w Kołobrzegu czy Darłówku mieli mnie i powodów do narzekań. Odnosi się wrażenie, że niektóre sezonowe zakłady ga*tro nomiczne nastawiły się wyłącz nie na zaspokojenie wymagań amatorów mocnych trunków. Wódka wypełnia w nadmiarze półki, gdy tymczasem z kuchni można otrzymać tylko bigos czy twardą i kwaśną fasolkę po bretońsku. I tu niezbędna jest szybka interwencja władz handlowych, by przywrócone zostały właściwe proporcje. W sytuacji, gdy za mało mamy za kładów gastronomicznych, tym bardziej konieczne jest, by istniejące spełniały właściwie swoje funkcje. Obecny sezon jeszcze raz unaocznił, jak niezbędna jest w Szczecinku nowa restauracja. w stolicy poje zierza zwiększył się bowiem napływ turystów, a tymczasem... zmalała liczba punktów żywienia. Sytuację ratuje tylko częściowo stołówka w hotelu zamkowym. Bylibyśmy jednak niesprawiedliwi dostrzegając tylko niedostatki gastronomii. Szczególnie w małych miasteczkach np. w gospodach Bobolic i Cza plinka, zjeść można smacznie i niedrogo. Na ogół wszędzie większy jest wybór dań rybnych a to dzięki możliwości bezpośredniego zaopatrywania się w ryby u rybaków. Listy do redakcji — czuły na ogół barometr nastrojów wczasowych — nie zawierały w ub. miesiącu skarg — poza „Gromadą" — na działalność koszalińskich organizacji turystycznych i biur podróży. Spra wa „Gromady", o której pisaliśmy już szeroko, i która niewątpliwie znajdzie jeszcze swój epilog, powinna być prze strogą dla wszystkich organizacji wynajmujących kwatery prywatne. Na jednym nie zawiedli się wczasowicze w ub. miesiącu. Na pogodzie. Dawno już nie no towaliśmy tak pięknej pogody w lipcu. Słońce, uroki morza, koszalińskich lasów i jezior osłodziły zawód, jaki tu i! ówdzie spotkał naszych gości. Czy w sierpniu aura równic dopisze — nie gwarantujemy, zapewnić natomiast możemy, że Koszalinianie zrobią wiele, by gościom urlop upłynął jesz cze przyjemniej. (pel.) Tylko częściowo ...prosto z łodzi Targowisko miejskie w Kołobrzegu. 25 lipca bież. roku, dzień targowy. Na placu wiele osób. Przy kiosku Centrali Rybnej spora kolejka czekających. Wokół rozchodzi się smakowity zapach rozgrzanego oleju. Kolej ka posuwa się powoli, bo patelnia, choć duża, nie jest w stanie pomieścić wiele ryb, a każdy każe pakować sobie po kilogramie lub przynajmniej pół kg smażonych dorszy lub śledzi. a są i tacy, którzy zaraz na miejscu jedzą. Gorące, chrupiące dorsze smakują wyśmienicie. Kiosk cieszy się dużą popularnością. Alfr przede wszystkim w dnie targowe. Letnicy i turyści, przebywający w Ko łobrzegu, raczej zapuszczają się w te okolice, zwłaszcza, że sceneria niezbyt zachęcająca. Brzydkie, odrapane budy, teren nieuporząkowany. Ale i tak od początku miesiąca o-brót kiosku, w którym pracują dwie osoby — jedna kobieta smaży, a druga przygotowu je ryby — wyniósł już ponad 70 tys. zł. Poza sezonem letnim obroty wynoszą przeciętnie po 20 tys. zł miesięcznie. Przed rozpoczęciem sezonu letniego Zjednoczenie Gospodarki Rybnej wydało zarządzę nie zmieniające dotychczasowe warunki sprzedaży ryb. Ryb łowionych przez rybaków łodziowych nie trzeba już wozić np. z Unieścia do Kołobrzegu, by potem via Koszalin przywo zić do Mielna. Zezwolono rybakom na sprzedaż ryb indywi dualnym odbiorcom, a także na zaopatrywanie stołówek i kiosków. Dopiero pozostałą resztę zabiera się do magazynów hurtowni. Rybakom zafun dowano nawet specjalne stragany. Ten stojący na przystani w Dźwirzynie nie jest jeszcze czynny, choć minęła już połowa sezonu. Nie znaczy to, że rybacy nie sprzedają ryb. — To zależy od dnia — mówi Lucjan Zatyka rybak z Dźwirzyna. — Raz sprzeda się za 100 zł, innym razem za 150 zł. Jeden więcej, drugi mniej... W Dźwirzynie czynnych jest MmŁ Zdjęcia: J. Piątkowski Jeden z piętnastu - „Kozie W naszym województwie ma my piętnaście rezerwatów przy rody. Jednym z nich jest rezerwat flory styczny „Kozie Brody" w powiecie wałeckim, położony o cztery km na pół-nocny-wschód od Jastrowia. Celem ochrony jest zachowanie roślin reliktowych na torfowisku niskim. Na 0,7 ha obszarze rezerwatu występują rzadkie gatunki roślin zielnych i mszaków. Wśród chronionych okazów wy bija się brzoza niska, która rośnie na torfowisku w 25 kępach, oraz skalnica torfowa — gwiazdnica grubolistna i wel-nianka. Brody W rezerwacie nie wolno: zmieniać stosunków wodnych, przeprowadzać melioracji, pozyskiwać torfu i mchu, paść zwierząt gospodarskich, zbierać roślin i owoców, wydeptywać ścieżek i przeprowadzać dróg oraz zamieszczać znaków i tablic nie związanych z o-chroną. Rezerwat można zwiedzać w zorganizowanych grupach, korzystając przy tym z usług PTTK, „Gromady" bądź „Turysty". Dojazd do Jastrowia — autobusami PKS i koleją. (k) nWBK in•. PISZĄC niedawno o Łazach, stwierdziliśmy że zabudowę tej miejscowości stanowią nieomal wyłącznie campingowe ośrodki za kładowe oraz,że nie ma tu pra wie wcale budynków stałych. Już niedługo wyjątek w tym campingowym koczowisku stanowić będzie ośrodek wczaso-wo-kolonijny Sianowskich Zakładów Przemysłu Zapałczane go. Na 2,7 ha obszarze przy drodze Osieki — Łazy, w odległości 400 m od morza powstaną dwa samodzielne ośrodki o zabudowie wysokiej, kolonijny dla 350 dzieci — z jednym pawilonem sypialnym o kubaturze 10 600 m sześć, i wczasowy dla 270 osób — z trzema pawilonami sypialnymi o łącznej kubaturze 13 200 m sześć. Łączyć je będzie, prezentowany na rysunku, budynek socjal ny, w którym znajdą się odręb ne dla każdego ośrodka stołów ki, sale świetlicowe biura i kuchnie. Wspólne będzie tylko zaplecze kuchenne i ambulato rium. Na tym terenie wydzielony będzie także campingowy ośro- dek wczasów świątecznych dla około 100 osób. Całość ma być wybudowana do roku 1970. Projekt ośrodka powstaje w koszalińskim Mia-stoprojekcie. Autorem architek tury jest inż. arch. TADEUSZ BAREŁKOWSKI, konstrukcji — inż. MARIAN CZERNER, projektu instalacji sanitarnej — ANDRZEJ WIDERSKI, e-lektrycznej — IRENA DERKACZ. Rysunek perspektywicz ny wykonał mgr inż. arch. ANDRZEJ KATZER. w tym roku 15 łodzi. Można więc przyjąć, że każdego dnia, kiedy rybacy wracają z połowów, prosto z przystani sprze daje się około 100 do 150 kg ryb. — Kto by tam chodził na stragan — mówi Ryszard Bąk. — Nie ma na to czasu — dodaje jego* żona. — Jak ktoś przyj dzie w tym czasie kiedy wybieramy ryby z siatek, to sprze damy, czemu nie. A tińęc starym zwyczajem, bo sprzedaż ryb prosto z łodzi nie jest przecież nowością, rybacy sprzedają ryby. W poprzednich latach robili to u-kradkiem, pod naciskiem letni ków, którzy ich nagabywali. W tym roku już legalnie, ale w dalszym ciągu niezbyt chętnie. — "Wolimy oddać Centrali Rybnej — mówią. Zabiera wszystko, a na pierwszego wypłaca pieniądze. Przy sprzeda źy letnikom pieniądze szybciej rozchodzą się, a przede wszystkim szkoda nam czasu. W taki to sposób ryby prosto z łodzi kupi tylko ten, kto trafi na moment powrotu rybaków z łowiska. Jeśli spóźni się, musi obejść się smakiem. Bo rybacy nie korzystają z od danych im do dyspozycji straganów, a w kioskach Centrali Rybnej, ustawionych w miejscowościach nadmorskich, ryby świeże lub mrożone sa bar dzo rzadko. Np. do 25 lipca kioski w Dźwirzynie i Mielnie nie mogły korzystać z posiada nych lodówek, bo... nie podłączono ich do sieci elektrycznej. Hurtownia kołobrzeska stara się dostarczać również ryby świeże. Np. w Ustroniu Morskim w dniu 25 lipca w kiosku były sandacze, szczupaki, śledzie, leszcze, płocie i dorsze. Ale już w Sarbinowie, mimo złożonego zamówienia na piśmie, tego dnia świeżych ryb nie dowieziono. Wszystkie kioski dysponowa ły dużym wyborem konserw rybnych i ryb wędzonych. Kiosk w Dźwirzynie od począt ku miesiąca do 25 lipca uzyskał 70 tys. zł obrotów; inne po około 30 tys. — Obroty byłyby znacznie większe — mówią kobiety obsługujące kioski — gdybyśmy miały w sprzedaży wędzone węgorze. Wszyscy o nie pytają. Jednodniowy zwiad po miej scowościach nadmorskich wykazał, że duży wysiłek Centrali Rybnej nie poszedł na marne. Ludzie przebywający na wybrzeżu mogą już kupić świe że ryby. Wprawdzie jeszcze z kłopotami, ale w zasadzie ama torzy ryb, jeśli tylko zechcą, mogą jeść ryby. A jak widać, amatorów nie jest mało. Kołobrzeska hurtownia w ciągu przykładowo wybranych dwóch dni 9 i 11 lipca sprzedała 6.020 kg ryb w różnych postaciach. Dobrze byłoby jednak, pomyśleć teraz, jak zachęcić do kupowania ryb tych, którzy nie są ich zbytnimi amatorami. W. ŁUCZAK RÓWNIEŻ EFEKT SEZONU Ludność miasta wzrosła o ponad 22 proc. Chodzi o najmniejsze w kraju miasto — LĘDYCZEK, liczące obecnie 532 stałych mieszkańców. Gdy 3 lipca br. w miejscowej szkole podstawowej roz poczęła się kolonia młodzieży z Gdańskiego Przedsiębiorstwa Robót Czerpalnych i Podwodnych, liczba mieszkańców mia steczka wzrosła o ponad 22 pro cent. w sumie do 27 lipca br. w Lędyczku przebywało 651 osób. Ostatnie cztery dni lipca br. — to znowu powrót do „normy", a od 1 sierpnia br. nastąpił ponowny wzrost licz by mieszkańców. Znowu o ponad 22 procent. Takie to są efekty statystyki 1... sezonu. I jak tu nie wie rzyć Francuzom, którzy bardzo pejoratywnie wypowiadają się o statystyce^ (V) Wczasy, to przede wszystkim wypoczynek po całorocznej pracy. Ale przy okazji war to bliżej poznać teren, na któ rym się wypoczywa.. Poznać ńie tylko zabytki i piękno miejscowej przyrody, ale także dzień dzisiejszy regionu. Tym kierowano się ustalając przed kilku laty listy zakładów produkcyjnych w poszczególnych regionach, które mają być udostępnione do zwiedzania wczasowiczom i tu rystom. Starano się przy tym, aby były to zakłady w jakiś sposób reprezentatywne dla re gionu i aby wpuszczenie do nich zwiedzających nie zakłócało w sposób zasadniczy toku produkcji. W naszym województwie wy typowańo dziesięć takich zakładów. Ponieważ jesteśmy przekonani, że większość prze bywających u nas wczasowiczów w ogóle o nich nie słyszą ła, pozwalamy sobie przytoczyć ich wykaz: W powiecie miasteckim: Państwowa Stadhińa Ogierów w Białym Borze. W powiecie słupskim: PG Ry backie w Gardnie Wielkiej Pań slwowy Uć>roueit Hodowli Za rodowej w Bobrownikach Fabryki Mebli w Słupsku. W powiecie szczecineckim: państwowe gospodarstwa Rybackie w Czaplinku i Szczecin ku, Rolniczy Rejonowy Zakład Doświadczalny w Grzmiącej i Fabryka Płyt Wiórowych w Szczecinku. W po w. złotowskim: Fabryka Tektury w Tarnówce. Kiedy zapytaliśmy przedstawicieli PTTK, dlaczego nie zro biono nic dla rozpropagowania tej fomy pozńawańia Zie mi Koszalińskiej, usłyszeliśmy, że przecież odpowiednie wykazy posiadają wszystkie oddziały PTTK i wyspecjalizo wanych instytucji turystycznych. Spoczywają tam na pewno spokojnie w odpowiednich szufladach Ale przestaliśmy się dziwić zmowie milczenia wokół tej sprawy, kiedy przekonaliśmy* się, że w ciągu 3—4 lat od sporządzenia zestawów, nie zdążono dopełnić niezbędnych formalności. Powiatowe oddziały PTTK, które mają prawo pobierania drobnych opiat od zwiedzających na opłacenie przewodników, nie pozawierały odpowiednich umów z zakładami i nie przygotowały przewodników spośród personelu fachowego przedsiębiorstw. A „na żywioł" iść tu przecież nie można, bo są to jednak zakłady produkcyjne. Wprawdzie ov niektórych z nicn przybywają mimo wszystko wycieczki, często z pominięciem PTTK, lecz nie jest to sytuacja normalna. Stosunkowo ńajwięcej — choć niewystarczająco — zrobił w tej dziedzinie oddział szczecinecki. Inne tłumaczą się że „nie zdołano dotrzeć do za kładu", że dopiero teraz otrzy mały odpowiednie wzory u-mów itd. itp. A może czekają aż wytypowane zakłady staną się muzealnymi zabytkami? Długo będą czekać! (kk) GŁOS Nr 184 (4602) Str. 5 Wm ROZWÓJ motoryzacji pociąga za sobą gwałtowny wzrost wypadków. Szcze gólnie niepokojąco rośnie liczba zabitych i rannych. Służba Zdrowia jest tylko jednym z czynników zapobiegających na stępstwom wypadków. Niezbęd na jest aktywna pomoc całego społeczeństwa. Tak jak obowiązkiem każdego jest udzielenie pomocy w nagłym wypadku, tak konsekwencją tego obowiązku musi być zaznajomienie się z podstawowymi za sadami ratownictwa. Właściwe bowiem udzielenie pomocy doraźnej człowiekowi, który uległ obrażeniom decyduje o jego dalszym losie, a nawet jego ży ciu. Jakkolwiek nowoczesne ratownictwo kładzie szczególny nacisk na zapewnienie rannemu jak najszybszej, kwalifikowanej opieki lekarskiej, nie znaczy to wcale, aby polegało ono na dostarczeniu chorego do szpitala za wszelką cenę. Zasadnicze natomiast znaczenie ma udzielenie rozsądnej i kwalifikowanej pomocy na miejscu wypadku. Rodzaj tej pomocy uzależniony będzie przede wszystkim od ogólnego stanu poszkodowanego. Szczególnie częste — nieraz nieświa domie — błędy popełnia się przewożąc ciężko rannych przy godnymi środkami lokomocji. Niedopuszczalny jest szybki i brutalny transport chorego nie przytomnego po ciężkim urazie głowy, w przypadkach ura- zów brzucha (możliwość krwotoku wewnętrznego), w złamaniach kręgosłupa, licznych zła maniach kończyn itp. Niestety, jak wynika z codziennej praktyki oddziałów chirurgicznych, pierwszą zwykle czynnością przygodnego kierowcy jest jak najszybsze lecz często niewłaściwe odwie- zienie chorego do szpitala lub stacji pogotowia ratunkowego, bez udzielenia mu pierwszej pomocy. Ciężko ranny musi być bezwzględ nie przygotowany do transportu, co jest jedną z najważniejszych zasad pomocy doraźnej. W takich sytuacjach bardziej wskazane jest zapewnienie rannemu odpowiednie go ułożenia, okrycie go i czekanie na przyjazd karetki pogotowia, przygotowanej do przewozu chorych i rannych, zwłaszcza gdy mamy wątpliwości czy przygodny pojazd zapewnić ciężko rannemu wygodny — bez narażania go na wstrząsy — przewóz. Potwierdzeniem tej opinii może być wspólny wniosek lekarzy o szkodliwości nie właściwego transportu, postawiony na konferencji, która odbyła się ostatnio w Szpitala Wojewódzkim w Koszalinie, z udziałem praw ników i przedstawicieli milicji. Wniosek ten powimęn dociekać się prawnego usankcjęnowania. Jak wobec tego powinien zachować się> przygodny uczest nik wypadku. Na czym polegać ma udzielana przez niego pierwsza, doraźna pomoc? Przede wszjrstkim należy za bezpieczyć rannego przed dalszymi obrażeniami, np. usunąć spod koła samochodu. Następnie obejrzeć chorego i stwierdzić, czy zachowane są podstawowe funkcje życiowe, tj. od- nować na miejscu, stosując opatrunek uciskowy, opaskę gumową — jeśli krwawienie jest z kończyn — czy też ucisk naczynia palcem. Jeśli decydujemy się na założenie opaski uciskowej, należy to uczynić dość mocno, aby zginęło tętno na obwodzie kończyny (w przeciw nym razie zwiększamy tylko krwa wienie), oraz koniecznie odnotować czas założenia opaski, który nie może trwać dłużej niż 1 godzinę. pomoc dec BIB dychanie, krążenie, (tętno zbadać najlepiej na tętnicach szyj nych) i świadomość (czy chory reaguje, czy jest przytomny). Transport, w przypadku braku tych funkcji, bez udzielenia natychmiastowej pomocy doraźnej, czy bezczynne czeka nie na karetkę pogotowia jest niepowetowaną stratą czasu. Gdy brak jest oddechu — stosujemy sztuczne oddychanie najskuteczniejszą metodą „usta — usta", a jeśli ustało krążenie — zew-hętrzny masaż serca, ugniatając klatkę piersiowi*. Techniczną stronę tych zabiegów powinien każdy opanować. Ożywianie jest jednak osobnym problemem, omawianym już częściowo na łamach „Głosu". Stosując bez przerwy akcję ratow nięzą, wzywamy równocześnie pogotowie ratunkowe lub lekarza i zawiadamiamy o wypadku ppste-runęk milicji. JDo stanów szczególnie niebezpiecznych należy zaliczyć również silny krwotok, który trzeba epa- Dopiero gdy zachowane są, bądź przywrócone, podstawowe funkcje życiowe, należy przygotować rannego do transportu. A więc, jeśli stwier dzimy ranę, zabepieczamy ją przed dalszym zakażeniem bak teryjnym, usuwając większe zanieczyszczenia, przemywając wodą utlenioną i zakładając ja łowy opatrunek. Opatrunku te go nie należy zmieniać w czasie transportu, tym bardziej jeśli przekrwawia, gdyż uszkadzając tworzące się skrzepy krwi spowodujemy nasilanie się krwawienia. Jeśli mamy do czynienia ze złamaniem, trzeba zastosować unieruchomienie w prowizorycznych szy nach np.: z desek, wyścielając je uprzednio miękkim materiałem i pamiętając o zasadzie objęcia unieruchomieniem 2 sąsiednich stawów. Unieruchamiać należy ostrożnie, bez u-przedniego „nastawiania", gdyż w ten sposób możemy tylko spowodować dodatkowe powikłania w postaci uszkodzenia nerwów czy naczyń krwionośnych. Nie należy również zapominać o odpowiednim ułożeniu rannego i zabezpieczeniu go przed utratą ciepła. Rannego nieprzytomnego z obrażeniami czaszki lub twarzy ułożyć najlepiej giową wyżej i na boku, co pozwala na uzyskanie lep szej drożności dróg oddechowych i zapobiega zachłyśnięciu się krwią czy wydzieliną. Zranionych w klat kę piersiową i brzuch układa się w pozycji półsiedzącej z podkurczonymi nogami. Zmniejsza to duszność i napięcie mięśni brzusznych. Nie wolno podawać płynów chorym nieprzytomnym lub z urazami brzucha. W przypadku złamań kręgosłupa powinno się przenosić rannego bardzo ostrożnie, najlepiej „w całości", aby nie spowodować dodatkowych obrażeń rdzenia, ułożyć na noszach, czy pokrytej kocem desce, w pozycji na wznak. Po dokonaniu powyższych niezbędnych przygotowań możemy chorego przewieźć do szpi tala, kontynuując niektóre czynności w czasie transportu. W szpitalu należy udzielić krótkich infor macji o rodzaju udzielonej pomocy i ^okolicznościach wypadku. DR BENON KRAWCZYK Specjalista Ortopedii ! Chirurgii Urazowej Szpital Wojewódzki w Koszalinie Brodq na piasku Plaża niby co roku taka sama. Z lotu ptaka jest wiel kie mrowisko. Z perspekty wy żabiego oka — świat nie co dziwny. Nogi, brzuchy i stopy Opierając brodę o piasek można zobaczyć plaże w świetle zgoła innym niż wi dzą ci, którzy patrzą na nią z pozycji swego barku. Ten ma płaską stopę, ta pani nie leczy odcisków, a ów rusza nerwowo dużym palcem. Trochę wyżej strzeliste bramy. Nie, to po prostu złudzenie. Nogi, długie, wy smukłe. Tylko dzieci zawsze są jednakowo małe. Wzrok wyżej. Ratownik. W swym przytulnym gniazd ku ma gościa. Pogwarzy, przytuli, czyż jednak potrafi uratować? Bądźmy jednak dobrej myśli Podniesiony wzrok opada niżej. O! plażowe głowy. Tak nisko zdarza się je widzieć dosyć rzadko. Ale pa nom widocznie w przytulnym „grajdołku" było za go rąco i skąpali się po szyję. Dosyć podglądania. Przymykamy oko nieznośnego obiektywu i wznosimy się na normalny poziom. Tekst i zdjęcia: A. MASLANKIEWiCZ Piechota do zaczarowanego pasterza. Ziemia szczecinecka charakteryzuje się nie tylko niezapom nianym krajobrazem, ale również piękną i bogatą przeszłością, odczytywaną z licznych wczesnosłowiańskich grodzisk, znalezisk i — legend. Grodziska zgrupowane są prze ważnie wzdłuż prastarego szlaku solnego. Dlatego warto wy brać się chociażby na północny wschód w stronę Radacza, przez wieś Trzesieka, w której istniała kiedyś huta żelaza zwa na „dymarkową". A stąd do odległego o 6 km Parsęcka — niewątpliwie najstarszej osady słowiańskiej zie mi szczecineckiej. Była to osada paiowa zbudowana na około 5 tys. pali dębowych, na małej wysepce wśród podmokłych łąk. Osadę łączyły z brzegiem dwa mosty, których szczerniałe resztki widoczne są jeszcze dzi siaj. Osada utrzymywała też o-żywione stosunki zi grodziskami nad jez. Radacz. Grodziskami tymi od XI wieku władała potężna rodzina słowiańskich rycerzy Kiiszczów. Znicmcze ni potomkowie Kiiszczów (przyjęli nazwisko von Kleist) pieczołowicie przechowywali w kościółku w Ra- daczu rydwan króla Jana III Sobieskiego, zdobyty pod Wiedniem. Rvdwan ten przerobiono na ambonę. Obecnie rydwan-ambona znajduje się w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku. Z Radacza udajemy się na północ do wsi Radomyśl, gdzie po lewej stronie drogi w kierunku Parsęcka znajdują się cmentarzyska kurhanowe, skrzynkowe i szkie letowe. Są tu przeważnie niegościnne piaski, unikane wieczorem przez spóźnionych podróżników. Opowiadają, że w bok od wzgórza Waligóra pasterz pasł owce ze swym wiernym psem owczarkiem. Pewnego razu przelatywała tamtędy na miotle czarownica i za pytała pasterza o drogę na Łysą Górę. Pasterz odpowiedział opryskliwie: — Drogę powinnaś znać sama, wiedźmo! Za karę czarownica obróciła go — razem z psem i owcami — w grupę kamieni. Jedynie po północy słychać szczekanie psa, który ożywa i biega wokół nwiec. Lecz kiedy rankiem we wsi zapieje pierwszy kur — pasterz, pies i owce zamieniają się znowu w kamienie. Zegnamy się z pasterzem, koniecznie jeszcze przed wieczorem (zwias^eza, że nie ma gdzie spać w Parsęcku ani w Radaczu) i wra camy na noc do Szczecinka, syci wrażeń z tej prawie 25-kilometro-wej trasy. Następnego dnia, już bez e-mocji, możemy spokojnie wybrać się na południe od Szczecinka, w kierunku wsi Sitno. Nad jez. Rybno znajduje się do brze zachowane grodzisko. Stad idziemy dalej do wsi Łabędź. Przy drodze napotykamy na groby kurhanowe. Obok gro dziska nad jez. Remierzewo u-dajemv się do Wilczych Lasków. W tamtejszym parku pałacowym rośnie dąb olbrzym, posadzony w 1460 r. Stąd przez Turowo wracamy do Szczecinka. Trasa niewielka — o-koło 20 km, mało uciążliwa nawet dla niezaawansowanych piechurów. Posiadaczom kółek poleramy natomiast krótki wypad ze Szczecinka do odległego o 20 km Brokę-cina. W Brokęcinie znajduje się stary, piękny drewniany kościółek z XVI wieku, starym zwyczajem wzniesiony na klinach i kołkach, w ogóle bez gwoździ. A jeszcze kilka kilometrów dalej, tuż przed Okonkiem, możemy wybrać się na zalesiona Tecław-ska nórę (191 m npm) — z wieżą widokowa. Na wieży sylwetka mni cha, wyrobiona przez odpowiedni dobór i układ kamienia oraz otwo rów okiennych. MARIA SZOT „Po krótkim przygotowaniu artyleryjskim ruszyły do natarcia 2. i 3. bataliony 11 pułku piechoty, przełamując obronę nieprzyjaciela na północ od jez. Dobre, na odcinku szerokości 1 km". Tak, lakonicznie i rzeczowo, charakteryzuje płk dr Stefan Ways uderzenie, które — po krwawych jeszcze i dramatycznych walkach, doprowadziło do przełamania Wału Pomorskiego. Jednym z żołnierzy batalionów 11 pułku piechoty, dowodzonych przez m.ira A-leksandra Murawieckie^o bvł 23-letni wówczas JÓZEF BRONSZTEJN, od wie lu lat mieszkaniec Koszalina. Zamiast opowieści o żołnierskim szlaku Józefa Bronsztejna, od Sum do leśniczówki Leżenica — zacy tuiemv fragment z jego ory ginalnej charakterystyki służbowej: „W dniu 5 lutego 1945 w okolicach Deutsch Krone schwytał do niewoli niemiec kiego majora wraz ze sztabem jego jednostki, jednocześnie w tym samym, dniu zniszczył 5 samochodów nie przyjacielskich. W dniu 6 lutego 1945, po okrążeniu przez przeicażające siły nie przyjaciela, po wyczerpaniu amunicji, został ciężko ranny 6 lutego 1945 r.... Dzień, w którym bataliony mjra A. Murawieckiego i idące im na odsiecz oddz'*ałv 10 np odparły 18 kontrataków hitlerowców, wykonywanych siłami od kompanii do batalionu. To t-nVże dzień, w którym o 21.10 na podwórzu obecnego PGR Dobrzyca nastaoiło połączenie się odcietvch batalionów z pozostałymi oddziałami 4 dywizji. „Żelazny maior" (tak nazywano powszechnie A. Murawieckiego) zemdlał wv czerpany 48-godzinnymi walkami. Józef Bronsztejn odznaczony został za swa żołrner ską postawę Krzyżem Walecznych, Krzyżem Grunwaldu III kl., Srebrnym Me dałem „Zasłużony na polu chwały" i wielu innymi od znaczeniami pamiątkowymi. W Koszalińskim Klubie Międzynarodowej Prasy i Książki spotkacie w szatni starszego pana. To Józef Bronsztejn. Chętnie i ze swadą gawędzi o swych żoł nierskich czasach. Może roz wiać niejedną fałszywą legendę, narosłą przez lata do koła osoby Aleksandra Mu-rawieckiego, bohaterskiego dowódcy żołnierzy, którzy pierwsi dokonali wyłomu w potężnej linii umocnień hitlerowskich. Był przecież jednym z tych żołnierzy. Tekst i zdjęcie: W. YOGEL JeceazżtJnierzy ma]ora A. Mraeckiego Sir. 6 GŁOS Nr 184 ?4602)"i Gdzieś w okolicy ukrył się groźny przestępca. W pościgu za nim ruszy nie tylko milicja ale i patrole Wojskowej Służ by Wewnętrznej. Współdziałanie dopomoże w szybszym ujęciu bandyty. Scena na zdjęciu to tylko trening, ale jeżeli zajdzie potrzeba, żołnierze i pies służby wytropią przestępcę równie szybko, jak pozoranta podczas ćwiczeri. CAF - WAF--Fot. Fil MY 1 .................■ CWPOMffADAMY rAOZ**** PRANIE I REPERACJA ODZIEŻY ROBOCZEJ I OCHRONNEJ W PGR J. S. pow. Sławno: Jestem zatrudniony jako dojarz w PGR. Przy pracy obowiązuje nas noszenie białych fartuchów. Czy słusznie kierownf ctwo PGR odmawia nam za płaty za pranie odzieży, pod czas gdy wymaga by odzież ta była zawsze czysta? Kierownictwo PGR, nie pio rąc odzieży robotnikom i nie płacąc im za pranie ekwiwalentu, postępu;e wbrew art. 126 p. p. 3 i 4 układu zbiorowego pracy, który wyraźnie zo bowiązuje dyrekcję do prania i reperacji odzieży roboczej i ochronnej na własny koszt lub do wypłacania ekwiwalentu w gotówce, w wysokości 15 zł miesięcznie, w przypadku gdy robotnicy piorą odzież sami. (zet) ZASADY ODNAWIANIA LOKALI f Z. S. — Szczecinek: Czy ADM nie powinien, raz na kilka lat odnawiać mieszkania lokatorom na własny koszt i czy istnieją jakiekol wiek przepisy regulujące te sprawy? Zgodnie z § 4 Rozporządzenia Ministra Gospodarki Komunalnej z 5 VIII 1965 r. (Dz. U. Nr. 35, poz. 227), obowiązek najemcy w zakresie odnawiania lokalu polega: 1) na malowaniu sufitów, malowaniu (ta petowaniu) ścian zajmowanego lokalu wraz z usunięciem drobnych uszkodzeń tynku, co najmniej raz na pięć lat, 2) na malowaniu olejnym drzwi i o-kien, mebli wbudowanych, ścian i podłóg przeznaczonych do malowania olejnego oraz grzejników, zlewów, zlewozmy waków, płuczek wanien rur i innych urządzeń malowanych farbą olejną dla zabezpieczenia, lub po odpadnięciu farby olejnej, chroniącej je przed zniszczeniem. (zet) UDZIAŁ W NADWYŻCE BILANSOWEJ R. J. — Szczecinek: Pracu ję w Spółdzielni InWalidów „Słowianka" w Szczecinku, nie będąc jej członkiem. Czy w związku z pcvostawaniem w stosunku pracy ze spółdzielnią, przysługuje mi u-dział w części nadwyżki bilansowej? Udział w części nadwyżki bi lansowej jest ściśle związany z członkostwem spółdzielni. Zgodnie z art. 124 par. 1 ustawy z 17 II 1961 roku o spółdzielniach i ich związkach (Dz. padł mi z serca, ale nie wiem na jak długo. Może znów powiedzą w ZMW w Słupsku „miejsca zajęte". Styl listów naiwny i niezręczny. Prośby żarliwe. Małe ogłoszenie w prasie trafiło na olbrzymie zapotrzebowanie spo łeczne. Powiatowy Zarząd ZMW nie jest oczyioiście w sta nie pomóc wszystkim zgłaszającym się. Jest to pierwsza ini cjatywa tego rodzaju w naszym województwie. Zresztą w ogóle w Polsce hufce dla dziew cząt należą do rzadkości. Nie są więc one pod względem organizacyjnym dopracowane, nie mają jeszcze regulaminóvi a dziewczęta ku swemu rozesa rowaniu nie dostały junackich mundurkćw Najważniejsze .jędrni M ssn»jm fcuicó** dziewczęcych ruszyła z miejsca. Hufce,, poijpstąły. przy Stacjach Hodowli Roślin, w nadleśnictwach i w pegeerach to Kukowie, Rogawicy, Główczycach, Izbicy, Damnicy i kilku innych miejscowościach. W każdym pracuje po kilkanaście dziewcząt. Łącznie jest ich pra wie setka. GDZIEŚ W POWIECIE Odwiedzamy dwa typowe z nowo powstałych hufców. O- Dziewczęta ukoją drogi bydwa mieszczą się przy es-peerach. Jeden w ROGAWICY drugi tu KUKOWIE Możliwości zarobku są niezłe: 1000 — 1500 zł miesięcznie. Za jedzenie potrąca się niecałe 14 zł dziennie. Dziewczęta pracują 8—9 godzin, czyli tyle, co stali pra-coionicy stacji. Wstają już o szóstej. Przed przystąpieniem do pracy otrzymują krótki instruktaż. Pracę na polu najeżę ściej dobrze znają. — Najiuażniejsze, że nie boją się pracy i dobrze pracują — mówi mgr Zygmunt Długo łęcki dyrektor SHR w Rogawicy — reszta powinna się do brże ułożyć. Hufiec rozwiązał problem pomocy w dziale hodowlanym. Dziewczęta będą głównie pracować przy selekcji i sortowaniu ziemniaków. Chętnie zatrzymam je na stałe. W okresie zimowym zorga nizujemy SPR dla naszego i ewentualnie sąsiednich hufców. Dziewczęta zdobędą kwa lifikacje do tego rodzaju pracy. Najzdolniejsze zatrudnimy w laboratorium. Stacja była trochę nie przygotowana na przybycie 15 mło dych mieszkanek. Świetlica jest jeszcze w trakcie remontu, ale sypialnia i stołóioka są dobrze urządzone Gorzej )est. vod tym względem w sąsied-7'i?n Kukowie. Dziewczęta śpią .** - &wo.zycz tach. O ulokowaniu w budynkach nie ma mowy. Jeżeli właś ciciel upomni się o namioty, wt edy h uf i ec r ozpadni e si ę\ Wcześniej czy później jest to nieuniknione ■— tym bardziej^ że zbliża się jesień. W obu przypadkach harmonogram dnia nie został jeszcze dokładnie opracowany i w go dżinach określonych mianem „zajęcia własne" i „czas wolny" nie bardzo uńadomo co ro bić. Hufiec w Kukowie działa dłużej. Zorganizowano już dwie wycieczki — do teatru i do opery. Na co dzień jest bois ko do siatkówki, biblioteka, te lewizor. W Rogaioicy dzieioczę ta czekają na nową świetlicę z telewizorem, a na razie słuchają radia, zainstalowanego tymczasowo w sypialni. Kierownik SHR — Edward Lesi-kowski przywiózł najnoiosze płyty specjalnie na zamówienie swoich najmłodszych pomocnic. Rozmawiamy z dziewczętami. — Przyjechałam tutaj bo nie miałam możliwości nauki ani zarobku w domu — opowiada Ludmiła P. Hufce to dla mnie możliwość usamodzielnienia się. Jestem z dużej rodziny i mieszkam na wsi. — U nas nie było gdzie pra cować — dodaje jej koleżanka — w małym miasteczku trudno o pracę. Następna z zapytanych dziew cząt peszy się i z trudem formułuje odpowiedź: — Jestem ze Słupska. Tutaj jest mi bardzo dobrze i nie chcę wracać do domu. Znamy historię tej czarnej szesnastolatki z relacji opiekunów. Ojciec dziewczynki jest notorycznym pijakiem, matka nie przejmuje się swoimi obowiązkami macierzyńskimi. Ma ła jest tutaj bardzo lubiana. Wykształcenie naszych rozmówczyń ogranicza się do 7 klas szkoły podstawowej. Tylko jedna z nich jest po 10 kia sie i przyjechała tu na okres wakacji. Reszta traktuje hufce bardzo poważnie — jako możliwość zdobycia zarobku i zawodu. Problem dziewcząt bez zawo dowego przygotowania do pra cy jest na pewno rozległy i bar dzo trudny. Hufce pracy nie rozwiążą go w zupełności. Są jednak próbą pomocy tym, któ rz jej bardzo potrzebują. L «« %KROCI* NIEBIESKO-CZARNI Z KONCERTEM W najbliższy wtorek, 8 bm., gościć będzie w Słupsku z koncertem popularny zespół NIEBIESKO-CZARNYCH. Jako soliści wystąpią: Helena Majdaniec, Adriana Rusowicz, Piotr Jan czerski i Wojciech Korda. Wraz z zespołem wystąpi grupa skifflowa. Koncert odbędzie się ha scenie Starego Teatru. Początek o godzinie 18 i 20.15. Przedprzedaż biletów prowadza kasa Starego Teatru w godz. od 11 do 13 i od 17 do 19. WYCIECZKA DO NRD Wczoraj wyjechała 32-osobowa grupa młodzieży i nauczycieli na tygodniową wycieczkę do Berlina, Lipska i Drezna. Jak poinformował nas pilot wycieczki, nauczyciel Tadeusz Sartorius — zorganizowało ją Szkolne Koło Turystyczno-Krajoznawcze przy TI Liceum Ogólnokształcącym im A-dama Mickiewicza w Słupska. Życzyliśmy pomyślnej podróży i dużo wrażeń, (r) Premia dla wytrwałych Jak już informowaliśmy, w ostatnim losowaniu książeczek samochodowych PKO mieszkańcy naszego województwa wylosowali 11 samochodów. Z tego aż 6 samochodów przypada na Słupsk i powiat. Są to: 3 warszawy 204, 1 skoda 1000 MB i 2 syrenki 104. (pleva) >r J\Di a PROGRAM n 367 m oraz UKF 69,92 MII* na dzień 2 bm. (środa) CO GDZIE KIEDY 2 ŚRODA Gustawa ^TELEFONY 97 — MO. 98 — Straż Pożarna. 99 — Pogoto\^e Ratunkowe. TAXI 51-37 — ul. Grodzka 39-09 — ul. Sltarzyńs*kiego9 . 38-24 — plac Dworcowy. PYZURY Dyżuruje apteka nr 19 przy ui. Pawia Findera 38, tel. 47-16. gJWSfSTAW* MUZEUM POMORZA ŚRODKOWEGO — Zamek Książąt Pomorskich — czynne od godz. 10 do 16. MUZEUM SKANSENOWSKIE W KLUKACH — czynne od godz. 10 do 16. KLUB „EMPIK" przy ul. Zamenhofa — wystawa reprodukcji Ajwazowskiego, w 100-lecie urodzin artysty. USTKA — sale ekspozycyjne MPSr. przy ul. Marynarki Polskiej io — Wystawa grafiki marynistycznej. Ql I l\l O MILENIUM — Gentleman * co-cody (fr.-wł., od lat 14) panor. Seanse o godz. 16, 18.15 i 20.30 POLONIA — Viva Maria (franc., od lat 16) — panoramiczny. Seanse o godz. 16, 18.30 i 21. GWARDIA — Trzystu Spartan (USA, od lat 11) — panoramiczny Seanse o godz. 17.30 i 20. UWAGA. Repertuar kin podajemy na podstawie komunikatu Ekspozytury Centrali Wynajmu Filmów w Koszalinie. OSZALIIM Wiad.: 5.00, 5.30, 6.30, 1.30, 8.30, 10.00. 12.06. 16.00, 19.00, 23.50. 5.06 Muzyka. 6.20 Gimnastyka. 7.00 Muzyka. 7.45 Piosenka dnia. 7.48 Melodie na dzień dobry. 8.35 Felieton Red. Społ. 8.45 Pogodne melodie. 9.00 Wesoły autobus. 10.05 Z twórczości neoromantyków. 10.50 ,.Cichy Don" — M. Szołochowa. 11.10 Public międzynar. 11.20 Na różnych instrumentach. 12.25 Melodie i piosenki. 12.50 Historyk przed mikrofonem. 13.00 Polskie tańce lud. 13.15 Muzyka operowa. 14.00 Muzyka. 14.10 Piosenki radz. 14.30 Pod fabrycznym dachem. 14.45 Koncer solistów szwajcarskich. 15.10 Koncert. 15.30 Dla dzieci: „Tuńczyk w oliwie" — słuch. 16.05 Public międzynar. 16.15—18.45 W Warszawie i na Mazowszu. 18 45 „Żołnierz buduje". 19.05 Muzyka i aktualności. 19.30 ,.Niemcy" — słuch. L Kruczkowskiego. 21.00 Z rraju "1 ze świata. 21 27 Kronika aportowa* 21.4o Muzyka roKT. ! tan. 22.*t> Rozmowa j;ite*ack:u S2 as Muzyka taneczna. TwÓiV*r T" w łWPi*, na falach średnich 188,2 1 202.2 m oraz UKF 69,92 MHz PROGRAM na dzień 2 bm. (środa) 5.36 „Zespół żniwny obraduje" — audycja J. Zesławskiego. 5.46 Muzyka poranna w programie o-gólnopolskim. 7.00 Ekspres poranny 17.00 Przegląd aktualności Wybrzeża. 17.15 Piosenka dnia i komunikaty. 17.25 Muzyka i reklama. 17.30 Przeglądamy nowe książki 18.00 „Plenerowe wspomnienia" — audycja St. Zajkow-skiej. 18.20 „W sierpniowe popołudnie" — muzyka rozrywkowa. 18.40 Serwis inf. dla rybaków ^TELEWIZJA na dzień 2 bm. (środa) 10.00 „Pojedynek na wyspie" — film fabuł. prod. franc. 11.40 Przerwa. 16.45 Program tłnia. 16.50 PKF. 17.00 Nie tylko dla pań. 17.20 Wiadomości. 17.30 Sprawozdanie sportowe.. 19.30 Dobranoc. 19.40 Dziennik. 20.15 „Olsztyńskie oporny* — program ekonomiczny. 20.40 „przeprawa" — fiłin z serii „Podziemny front", 21.05 Światowid. 21.40 „Partia szachów" — film prod USA. 22.30 Dziennik. 22.45 Program na Jutro* Wydawnictwo Prasowe „GiosT Koszaliński" RS W „Prasi" Koszaiiru „Glos Słupsk!** — mutacja i „Głosu Koszalińskiego** w Ko*l szalinie — organa KW PZPR. j Redaguje Kolegium Redakcyj-f ne, Koszalin, uL Alfreda Lam-4 pego 20. Telefon Redakcji w i Koszalinie: centrala 62-61 do 65- > „Glos Słupski9*, Słupsk, pL' Zwycięstwa 2, 1 piętro. Tele-f fony: sekretariat (łączy a kie-^ równikiem) — $1-95? dział o-i głoszeń — 51-95; redakcja — , 54-66. f > Wpłaty na prenumeratę fmie i sięczna — 1S zł, kwartalna -, 39 zł, półroczna — 78 cł. roct na — 156 zł) przyjmują arzeo* ' pocztowe, listonosze oraa Od dział „Ruch**. Tłoczono KZGraf., Ko sza lir cL Alfreda Lampego 11 i- W45 i Jordania przeżywa Araman jest pięknie położonym, czystym i cichym miastem. Na 11 wzgórzach, po dwu stronach-., skalistego wąwozu bielą się w gór skim słońcu schludne domki o (ścianach obłożonych blokami piaskowca. Jest kilkanaście drapaczy chmur, równie luksusowych jaK kosztownie hotele z nieodłączną Aklimatyzacją, są piękne sklepy, kawiarnie, kina i samochody. Policjanci w kaskach, jakich iużywał niegdyś słynny legion arabski pułkownika LawrencCa, Vutworz:>ny tu właśnie, ^ regulują ruch na skrzyżowaniach głównych arterii. Urzędy działają z wyjątkową jak na tę część światavsprawnością. LUDZIE, z którymi rozma * swych domów za rzekę, ci lu-wiałem w Ammanie i $ dzie wymrą. dziesiątkach miejscowoś w sklepiku naprzeciwko me ci aż po rzekę Jordan i porta go hotelu w Ammanie kupuję Akaba, gdzie udało mi się do- i zapałki. Sprzedawca daje mi trzeć, są pomimo to niespokoj| jedno pudełko i to niechętnie. ni, a nawet przerażeni. Pyta- ? To już resztki zapasu — mówi nie, które zadają tu sobie ia jedyna jordańska fabryka za ____________ wszyscy, brzmi: jak długo jesz pałek jest po drugiej stronie kie polecenie cze? Jak długo w sklepach bę- Jordanu w Nablus. dą towary, jak długo płacone będą pensje, jak długo pienią- « . dze zachowają jakąkolwiek się 60 proc. krajowego wartość? Są i tacy, którzy py przemysłu i rolnictwa, całe wa tają wprost, czy Jordania będzie w ogóle istnieć. Pytania te nie są wcale prze jawem defetystycznych nastro jów, lecz wyrazem przerażającego w swej wymowie realizmu. Agresja Izraela zadała bo wiem Jordanii cios, który u-godził w samą podstawę istnie nia tego kraju. Przed agresją Jordania liczy ła nieco ponad 2 miliony miesz prostej linii od Mahometa, miało być również ważnym ogniwem łań cucha wpływów zachodnich na Bliskim Wschodzie, rozciągających się terytorialnie poprzez Izrael, Jordanię do sąsiedniej A-rabii Saudyjskiej i aż po Aden. O tym, co przyniosło Jordanii amerykańskie poparcie, niech świadczy tylko jeden j fakt: USA dostarczyły do Am- j manu 6 najwyższej klasy samo i lotów odrzutowych. Maszyny: miały stanowić podstawę bojo wego lotnictwa maleńkiego! kraju Instruktorzy amerykan scy szkolili jordańskich ofice- ] rów lotnictwa w obsłudze nie : zwykle skomplikowanych ma- i szyn. 1 czerwca wszystkie sa- j moloty znikły z ammańskiego ! lotniska. Instruktorzy zza oceanu uciekł; wraz z maszynami na Cypr czy do Grecji, otrzymali bowiem ta ze swej 9 IX, 4 X ambasady. Jakby tego by Po stronie okupowanej znaj mało. 7 czerwca 2 instruktorów zestrzelono nad Amma-nem w maszynach ze znakami izraelskimi. Udało im się ura-rzywnictwo, dostarczające na tować. Obecnie są więzieni w ciążkie dni (OD SPECJALNEGO WYSŁANNIKA AGENCJI ROBOTNICZEJ Z AMMANU) Wisła -HJK Europejska Unia Piłkarska (UEFA) zatwierdziła już tcrmi ny kilku spotkań pierwszej rundy eliminacyjnej Klubowe go Pucharu Europy oraz Pucharu Zdobywców Pucharów. Piłkarze krakowskiej Wisły, którzy reprezentować będą nasz kraj w PZP rozegrają pierwszy mecz z fińską drużyną HJK Helsinki 9 września w Helsinkach. Rewanż odbędzie się 4 października w Kra kowie. •SPORT •SPORT •SPORT • SPORT • Dziś i juiro w Szczecinie Polska - Wielka Brytania Kuwejtu, Arabii ammańskich koszarach. Ich i Syrii słynnych nazwiska: Gardner i Davis. Pierwszy zaciągnął się do Izra eksport do Saudyjskiej kańćów/obecnreToiosYalTich Jordańskieb pomidorów, o;ór- niewiele ponad milion. Pozo- k°w,owocow i sałaty. Po dru- ela jako najemnik za 250 dola- stali znajdują się na terenach £ie-i stronie zostało 70 proc. rów wojennej dniówki. Drugi na zachód od rzeki Jordan, o- wszystkich pieniędzy jordań-kupowanych przez Izrael. O- gdyż najpoważniejsze kupant wysiedlił Arabgw z Je kanki miały swe siedziby w rozolimy i jej bezpośrednich o- Jerozolimie. kolie, ale nie poważył się wy- Cisjordama, w skład której rzucić ze swych domów miesz wpłodziła Jerozolima, w poło- kańców pozostałej części Cis- W1.e Jedynie włączona od 1949 jordanii, obszaru rozciągające do Izraela, jak również go się pomiędzy Jerozolimą a petleem, Jerycho^ i dziesiątki amerykańskim ambasadorem w Tnrrian Tv^iqnp innych miejscowości znanych Ammanie a dworem. Waszyngton uciekło i ed na k nr zed nr ze ślad o z biblii * związanych z życiem 2 miesięcy wstrzymał wypłatę UCieKlO jeęinaK przed przeslado chrvstusa Dr7Vno,»fl TnrHarm rat P°mocy budżetowej. Król zaS warnami i gwałtami. Oddziały V 7 ' Przynosua Jordanu coraz bardziej zdecydowanie opo-armii okupacyjnej wygnały dochody z, turystyki, obliczane wiada się za współpracą swego również na wschodni brzeg rze n? milionów dolarów roczki wszystkich uchodźców arab me * stanowiące jedno z głów siacionuia ZTeSzti 3 skich, żyjących w obozach od nycJ? wpfywow dewizo- wojsk iraCkich, przybyły 1948 i 1956 roku. Rezultat jest - Obecnie to źródło row-taki, że w nie okupowanej czę niwyschło. ści jordańskiego królestwa co . To, co zostało z Jordanu, 4 mieszkaniec jest uchodźcą, "es* w &runcie rzeczy górzystą, żyjącym na koszt państwa i or bezludną pustynią, w której ganizacji międzynarodowych centrum znajduje się 3v0-ty- w prowizorycznych, przerażają sięczne miasto, powstałe raczej cych swą nędzą obozach. Na ze względów administracyj- milion ludzi jest 250 tysięcy u- W* Pod wpływem natural ch^d*ców nyeh czynników ekonomicz- " Widziałem kilka takich obo- n/ch- Obecnie Amman jest jak zów. Ludzie koczują na pusty drzewo, któremu podcięto ko- miał podwójne obywatelstwo: amerykańskie i izraelskie. Husajn nie nadaje rozgłosu skan dalicznej aferze. Liczy bowiem jeszcze, że Amerykanie zmuszą Izrael do zwrócenia Jordanii choc by części okupowanych terenów. Jednakże każdy dzień zwiększa napięcie w stosunkach pomiędzy się za współpracą państwa z postępowymi krajami arabskimi. Na terenie Jordanii stacjonują zresztą 3 brygady na odsiecz w ostatnich dniach walki. Król nie żąda ich wycofania, choćby dlatego, że sam nie jest w stanie odeprzeć ewentualnego nowego ataku, a poza tym nie wiadomo, czy rząd Iraku posłuchałby w tym przypadku Husajna. Jak będzie w Moskwie ? Piłkarska reprezentacja Polski, która w najbliższy piątek na stadionie im. Lenina w Mo skwie rozegra rewanżowe spot kanie z ZSRR z cyklu elimina 'cji przed turniejem olimpijskim w Meksyku, trenowała w Warszawie. Wyjazd do Moskwy nastąpi w środę rano. Na warszawskim zgrupowaniu przebywa 16 następujących pił karzy: bramka — Grotyński i Brol, obrona — Kowalski, Gmoch, Oślizło, Anczok, Brej-za i Szadkowski, pomoc — Szmidt. Suski i Szołtysik, a-tak — Gadocha, Lubański, Li berda, Domarski i Jarosik. W porównaniu z meczem wrocławskim w liniach obrony i pomocy nie nastąpią zmiany, dyskutowane jest obecnie zestawienie ataku. Najprawdopo dobniej czwórkę napastników stanowić będą: Domarski, Liberda, Lubański i Gadocha. W poniedziałek po południu przybyła do Warszawy lekkoatletyczna reprezentacja Wielkiej Brytanii. Anglicy gościli w stolicy zaledwie kilka godzin bowiem po krótkim odpoczyn ku udali się do Szczecina, gdzie w dniach 2—3 sierpnia rozegrają mecz z drużyną Pol ski. „Jesteśmy już nieco zmęczę ni — powiedział kierownik e-kipy brytyjskiej Donald Paine. W ostatnim okresie nasi repre zentanci mieli pokaźną ilość startów. Jestem zadowolony z ostat-niego występu naszych repre- zentantów w Budapeszcie. Mi mo dokuczliwego upału padło kilka dobrych wyników. Spodziewam się, iż w Szczecinie lekkoatleci Wielkiej Brytanii wypadną nie gorzej niż w Bu dapeszcie. Wszystkie dotychczasowe mecze Polska — Wiel ka Brytania były emocjonujące i zacięte. Przed 2 laty w Londynie, Polska wygrała zaledwie różnicą 1 pkt. Publiczność szczecińska nie będzie mogła narzekać na brak ciekawych pojedynków. Zarówno w konkurencjach kobiecych jak i męskich najciekawiej za powiadają się sprinty". PGR Dobrocieclty zwyciężył w koszalińskiej spartakiadzie ni pod płóciennymi namiotami wy „a taacJa mycz w potwornym kurzu, wśród - - 6 • Co dalej? Co czeka Jordanię? Nie jestem w stanie odpowie dzieć na to pytanie. Wydaje mi się zresztą, że nie jestem osamotniony w swej niewiedzy. Nie wiem, ile dziesiątków ty sięcy jordańskich uchodźców wymrze w czasie następnej zimy, jeżeli wcześniej nie powró cą do siebie. Nie wiem, czy król Husajn pogodzi się z USA, czy też ostatecznie przystąpi do obozu arabskich na? Władca na Ammanie, Husajn, gęstych chmur dokuczliwych, którego dziadek, wygnany z Mek- tnacych much i innego robac- ki przez dynastię Saudów, osadzo Uxna hP7 nr7'arl7pń canitamvrh został na tronie najpierw em:- twa, bez urządzeń samtarnycn. ratu# a później króiestwa jordań- Otrzymują wodę W ilościach Skjeg0 przez Brytyjczyków, uwa-wystarczajacych do picia i go- żarsy był — z natury rzeczy — za towania, ale nie do mycia i pra polityka prozachodniego. Dotacje • _ t o+n Toef Tnr budżetowe W. Brytanii, a w ósma. Są g.odni. Lato jest w Jor tatnich latach przede wszystkim danii upalne, ale zimy surowe, usa, umożliwiły zrównoważenie państw postępowych. Nie Śniegi zaczynają się w listopa budżetu państTa, nie dysponują- w}em c0 bedą jedli i z czego dzie- d°Dvtam 2™^^- ma. Co stanie się — pyiam ralnymi Armia jordańska była kancy 300-tysięcznego Amma- jordańskiego obozowego leka- wyposażona w sprzęt i szkolona rza — jeżeli uchodźcy pozosta- p*-zez amerykańskich specjali- ną pod gołym niemal niebem Przyniosła agresja Izraela na okres Zimy? elem a świat0rn arabskim Króle- — oi—fc— — Jeżeli — odpowiada — do stwo Haszemitów, bo tak "nazywa końca jesieni nie powrócą do się dynastia, wywodząca się w Wiem tylko jedno: tę sytua-ję przyniosła agresja na Bliskim Wschodzie. ZDZISŁAW MORAWSKI Pegeery i przedsiębiorstwa rolne koszalińskiego powiatu wydelegowały swoich najlepszych sportowców na spartakiadę, która odbyła się w Mielnie. Na starcie stanęło łącz nie 350 osób. W punktacji zespołowej z wy ciężyło PGR Dobrociechy — 172 pkt przed PGR Laski Koszalińskie — 70 pkt i PGR Bie siekierz — 53 pkt. Turniej piłki nożnej wygrał zespół PGR Kurozwęcz. piłki siatkowej — również Kurozwęcz. Konkurs siłacza (podno szenie ciężarka o wadze 17.5 kg) wygrał Wilczyński z Do-brociech — podniósł 197 razy. Owczarek również z Dobro-ciech uczynił to 96 razy, a Bar tłomiejczyk z Rosnowa — 90 razy. A oto ciekawsze wyniki lek koatlet.ycznych konkurencji: W miastach japońskich wia domości na temat eskalacji wojny Wietnam skiej wzmagają falę demonstracji, wzywających do przywrócenia pokoju w Wietnamie Południowym i zaprzestania bombardowań Demokratycznej Republiki Wietnamu. Oto fragment masowego yjiecu anty- amerykańskiego «zorganizowanego w mieście Sunaga wa w prefektu rze Shizucka. (CAF — JPF) 100 m Łuczak (Rosnowo) — 11.3, 400 m Jaworski (Mścice) — 58.6, 800 m Śliwka (Dobrociechy) — 2.11.0, 5000 m Śliwka — 17.05.0. Trzy konkurencje wygrał Kozłowski z Dobro ciech: skok w dal — 6.48, skok wzwyż — 176 i oszczep — 47.40. Mistrzostwa Startu 3. Wierzbicki Na mistrzostwach lekkoatle tycznych ZS Start w Łodzi startowali również nasi zawód nicy z Bałtyku Koszalin. Nie odnieśli oni jednak większych sukcesów. Stosunkowo najlepiej wypadł Wierzbicki zajmu jąc w biegu na 400 m trzecie miejsce z czasem 51.0. Na czwartych miejscach w swoich konkurencjach uplasowali się Bakalarski 200 m ppł — 25.9, Smyczyńska na 100 m — 12,4. oraz sztafeta pań 4 X 100 — 49.7. Zaproszenie ido szachownicy Dziś, tj. w środę Wojewódzki Dom Kultury w Koszalinie organizuje otwarty turniej sza chowy, dostępny dla wszystkich. Odbędzie się on w pomieszczeniach WDK. Zgłoszenia przyjmowane są do chwili rozpoczęcia turnieju tj. do godz. 17.30. Rekord Gordiejewa Podczas finałów pływackich Spartakiady ZSRR 19-letni Gordiejew wyrównał rekord Europy na 100 m st. mot. rezultatem 58,5. WADIM KOZEWNIKOW tarcza i mlecz »P*ftM»NTY *o w nńci Przekład Romana Auderskiego <74) Pewnego dnia w restauracji ekskluzywnego hotelu dla wyższych oficerów Abwehry, mieszczącej się w pięknej willi w niemieckiej dzielnicy Warszawy, siedziało grono osób, wśród których znajdowali się Lansdorf i Weiss. Nagle drzwi otwarły się na oścież i Jobann zobaczył Henryka Schwarzkopfa, wchodzącego do sali w eleganckim mundurze esesowca. Towarzyszyła mu świta różnego stopnia o-ficerów i podoficerów SD i gestapo. Twarz Henryka zmieniła się: była zużyta, pyszałkowato nadęta i nieruchoma jak u trupa. Na skroniach czerwone plamy, oczy mętne, zaognione, wargi zaciśnięte. W ręku ściskał pejcz. Uderzywszy nim w blai stolika stojącego po środku sali, Henryk oświadczył rozkazująco: — Tu! Z niezadowoleniem obrzucił wzrokiem towarzystwo siedzące w kącie sali i głośno zapytał jednego z oficerów SD: — Czy jest pan pewny, że nie ma tu osób, które nie powinny się w tym miejscu znajdować? Lansdorf wstał od stołu. Natychmiast podbiegł do niego kierownik sali i zaczął coś z szacunkiem szeptać mu do u-cha. — Gwiżdżę na niego... — głośno odpowiedział Lansdorf. — Choćby był siostrzeńcem samego Reichsfuehrera! — I ruszył w stronę Schwarzkopfa z dumnie podniesioną siwą, kościstą głową. „Tego tylko jeszcze brakowało!" — pomyślał Johann i chociaż czuł nieprzeparty wstręt do Henryka, musiał jednak podjąć się roli rozjemcy. —Henryk! Skąd się tu wziąłeś, do diabła! — wykrzykną! z m szęroko otwięrając r&®qną, Alę mim wszy- stko nie potrafił nadać swej twarzy wyrazu zachwytu, a nawet uprzejmości. Wzrok miał pogardliwie zimny. Henryk drgnął. Jego pijana, zła twarz stała się nagle żałosna. — To ty, Johann? — zapytał zdziwiony i niepewny. — No wiesz, jestem wzruszony! Co za spotkanie... — Rozpromienił się nagle, obszedł Lansdorfa, jakby na jego drodze stało krzesło, nie człowiek, chwycił Weissa za rękę, przyciągnął do siebie i objął. — Panowie! — uroczyście oświadczył towarzyszącym mu ludziom. — Przedstawiam wam mojego najlepszego przyjaciela Johanna Weissa. — A zwracając się do Lansdorfa powiedział: — Niech mi pan wybaczy, Lansdorf i — dodał porozumiewawczo: — Spotkaliśmy się w Berlinie u Reichsfuehrera, jeżeli pan sobie łaskawie przypomina. — Wskazując oczami na Weissa dodał: — Wtedy pytałem pana o mego przyjaciela. „A więc Henryk nie ześwinił się ostatecznie, skoro mówił o mnie z Lansdorfem — pomyślał Johann. — No cóż, dla dobra sprawy trzeba odnowić stosunki". Kładąc dłoń na ramieniu Schwarzkopfa, powiedział z u-śmiechem: — Jesteśmy starymi przyjaciółmi. — Tak jest — uprzejmie potwierdził Henryk i równie u-przejmie patrząc w oczy Lansdorf owi, powiedział: — Tak naprawdę, to jestem pańskim gościem. — I już oficjalnym tonem dodał: — Czy otrzymał pan depeszę z Berlina? — Tak — sucho odparł Lansdorf — otrzymałem. — A więc tym pełnomocnikiem Reichsfuehrera do przeprowadzenia inspekcji w „Sztabie Wali" jestem ja. — I Henryk raz jeszcze ukłonił się, ale już oficjalniej i dostojnie. — Jestem do usług — powiedział Lansdorf. Przy drzwiach do apartamentu Schwarzkopfa w tym samym hotelu stali na straży ęsesowcy. „Okazuje się, że Henryk to ważna szyszka" — pomyślał Johann. Henryk usiadł na krześle obok Lansdorfa i, jak się Weissowi wydawało, powiedział z przewrotną skromnością: «— Jestem laikiem jeżeli chodzi o wasze sprawy, toteż proszę nie doszukiwać się w moich pytaniach nic innego, jak tylko chęci uzyskania pożytecznych wiadomości od tak wiel^ je* noważnei i tak doświadczonej osoby, jak pan. Lansdorf odpowiedział po chwil! namysłu: — Jestem do usług pana Hauptsturmfuehrera. — Moich? Chyba nie — powiedział z uśmiechem Henryk. — Reichsfuehrera. Twarz Lansdorfa wyciągnęła się i jakby jeszcze bardziej wyschła. Z opuchniętego oblicza Schwarzkopfa zniknął beztroski wyraz. Nisko pochyliwszy się ku Lansdorf owi, oświadczył ostro i nieprzyjaźnie: — Sądząc z pańskiego meldunku w przemysłowym centrum przeciwnika już od kilku miesięcy działa z powodzeniem organizacja wywiadowcza pód kryptonimem „VI". Organizację tę wielokrotnie uzupełniano grupami agentów i zaopatrzeniem w materiały. Na jej czele stoi agent „Gwóźdź", Tak, o ile mnie pamięć nie myli. „Gwóźdź". Człowiek z amputowaną nogą. Lansdorf milczał. Henryk uśmiechnął się. — Organizacja ta informowała nas o technologii nowych sowieckich czołgów. Wiadomości były bardzo pocieszające. Specjaliści od Kruppa przeanalizowali tę technologię i zaopiniowali, że pancerze czołgów są jak skorupy orzechów. Doskonale! Tymczasem zmotoryzowane jednostki Wehrmachtu meldowały wręcz odwrotnie. Przez tę niewielką różnice ocen nowych sowieckich maszyn ponieśliśmy ogromne straty. Jak pan sądzi, komu należy to przypisać? — Sądzę — odparł Lansdorf opuszczając blade powieki — 2e«M — Chwileczkę! — przerwał mu Henryk. — Jeszcze nie skończyłem. Dalej. Ta sama grupa dokonała dywersji. Potężny wybuch zniszczył montownię. Czy tak? Lansdorf skinął głową. — Ale — znów z uśmiechem ciągnął Henryk* — nasza a-gentura meldowała, że ten wybuch potrzebny był samym bolszewikom pod fundamenty nowych działów, które tam teraz budują. — I ciągnął szyderczo: — Co za dziwnie twórcza dywersja na korzyść przeciwnika! Nieprawdaż? Czy to pana nie smuci, panie Lansdorf? Ośmielam się zapewnić pana, że Reichsfuehrer był tym ogromnie zdziwiony. Twarz LąnsdQrfą zszarzała. 1-HŁ ir-«4