WEEKEND z rodzinę • Relacje Uwikłani w podwójne życie. Zdrada boli, ale zdarza się, że staramy się wybaczyć ją partnerowi, gdy prawda wyjdzie na jaw. Czy można jednak wybaczyć to, że nasz partner całe lata ma jeszcze kogoś? A nawet jego podwójne życie akceptować? str. 5 • Grzegorz Markowski Wokalista rockowy,mimo że nie narzekał na brak pokus, za rok będzie obchodził półwiecze swego małżeństwa. Mówi, że żona jest w stanie zrobić z nim wszystko. Teraz oboje mogą się sobą w końcu w pełni nacieszyć str. 8 Sobota-niedziela Nr 217 (4765) www.gp24.pl 17-18.09.2022 Nakład: 10.670 egz. Cena 3,60 zł (w tym 8% VAT) Region Atrakcyjna kładka. W te wakacje odwiedziło ją 150 tysięcy osób str. 14 Kultura Będą lalki i ciekawe spektakle. Dla dzieci i dla dorosłych str. 15 Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 PAMIĘĆ PIERWSZY W POLSCE POMNIK POWSTAŃCÓW WARSZAWSKICH STANĄŁ NA POMORZU JUŻ W1946 ROKU A kiedy przyjdzie na ciebie czas Liczne pęknięcia, szczeliny, ubytki, nacieki, korozja... Pierwszy w Polsce - i przez długi czas jedyny - pomnik Powstańców Warszawskich poddał się warunkom atmosferycznym i upływowi czasu właśnie. Teraz zabytkowy oryginał trafi do muzeum, a w jego miejscu stanie wierna kopia str. 2 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 W poniedziałek w naszej gazecie Sportowy24 • Relacje z wydarzeń sportowych w kraju i na świecie • Kolejne spotkania rozegrają nasze zespoły w III i IV lidze AUT0PR0M0CJA__0010573469 Zamów prenumeratę (ilosu (5)94 3401114 prenumerata.gdp@polskapress.pl prenumerata.gp24.pl Pomnik Powstańców Warszawskich poddał się czasowi Alek Radomski Słupsk/Historia Najstarszy w kraju pomnik bohaterów Powstania Warszawskiego w renowacji Zabytek ma zastąpić kopia wykonana zbrązu. Historia budowy najstarszego w kraju pomnika Bohaterów Powstania Warszawskiego związana jest z dramatycznym wydarzeniem: -W czasie uroczystości pierwszej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego 5 sierpnia 1945 roku, podczas której odbył się pogrzeb ekshumowanych w Lasku Południowym 24 polskich robotników przymusowych zamordowanych przez grupę esesmanów 7 marca 1945 roku, na dzień przed zajęciem Słupska przez wojska radzieckie, ogłoszono, że plac, na którym pochowano zamordowanych zostanie nazwany placem Powstania Warszawskiego. Przypuszczano wówczas, że Niemcy zamordowali byłych powstańców warszawskich, co nie było prawdą. Ks. Jan Zieją prowadził kondukt żałobny ulicami miasta i przemawiał nad zbiorową mogiłą pomordowanych. Mówił o znaczeniu ofiary poległych dla kraju, o odnowieniu się życia w Polsce. Po zakończeniu uroczystości ks. Jan gorąco zaprotestował przeciw tej nazwie placu. Argumentował to tym, że o powstaniu różnie ludzie mówią i mówić będą, różnie może ocenić je historia, ale o powstańcach warszawskich nikt nie śmie powiedzieć nic złego, bo to byli bohaterowie, najczystsze ofiary, najlepsi Polacy. Dlatego plac należy nazwać placem Powstańców Warszawskich. Nad mogiłą zbiorową zamordowanych ustawiono prowizoryczny pomnik, wykonany z desek i dykty, który szybko się rozpadł. Powołano więc komitet budowy pomnika powstańców warszawskich, do którego należał także ks. Jan. Nowy pomnik odsłonięto w dniu 15 września 1946 roku - tak opisał je m.in. historyk Zdzisław Machura w książce „Był tu wśród nas na Słupskiej Ziemi”. Druga Warszawa Jest marzec 1945 roku. Do Słupska przyjeżdża Michał Issajewicz, pseudonim „Miś”. Ucieka z pociągu wywożącego Pierwszy w Polsce - i jedyny przez długi czas - pomnik Powstańców Warszawskich odsłonięto w Słupsku 15 września 1946 roku. Poprzedziło to dramatyczne wydarzenie: SS zamordowało polskich robotników przymusowych, o których sądzono, że są to byli powstańcy... więźniów z obozu koncentracyjnego w Stuthoffie. Ukrywa się w lasach, później osiedla się w mieście. Ma doświadczenie i dużo szczęścia. 1 lutego 1944 roku Issajewicz uczestniczył w słynnym zamachu na Franza Kutscherę, kata Warszawy. Dobił go strzałami z parabellum. W akcji otrzymał niegroźny postrzał w głowę. Gdy dociera do Słupska, za-staje centrum miasta spalone przez wojska radzieckie. Szybko się odnajduje wśród nowej społeczności, która napływa do miasta. Poważną część z nich stanowią warszawiacy skuszeni nutem piękna miasta zwanego Paryżem Północy. Issajewicz zostaje pełnomocnikiem ds. ludności niemieckiej w tworzącym się urzędzie. W kwietniu 1945 roku przybywa do Słupska pierwsza grupa organizująca polską administrację. Na jej czele staje Jan Kraciuk, tramwajarz warszawski, członek PPR. Jest pierwszym pełnomocnikiem rządu na obwód słupski. Warszawiacy nadają ton swojemu nowemu miastu. Is-sajewicz w Słupsku spotyka Stanisława Gierałtowskiego, tego samego, który opatrywał go w warszawskim Szpitalu Maltańskim, gdy ten został ranny w głowę. Są też inni -Franciszek Szafranek, ps. Fra-sza (w czasie powstania szef drugiej kompanii batalionu Kiliński), poetka Marta Aluchna-Emelianow, malarz Stefan Morawski, Maria Zaborowska, pierwsza dyrektor muzeum. Przy ulicy Wojska Polskiego, w miejscu, gdzie znajdzie się później Karczma. Słupska, swoją kawiarnię otworzył inny warszawiak - Julian Żółtowski. Nazwał ją Warszawianka. Żółtowski chciał odbudowywać miasto. Za własne pieniądze kupił maszyny. Uruchomił piekarnię. Część chleba rozdał biednym. Później tworzył jadłodajnie obywatelskie. Wjego Warszawiance bywał Bronisław „Sokół” Klimczak, oficer przedwojennego kontrwywiadu, żołnierz Armii Krajowej, znajomy Żółtowskiego z czasów okupacji. Również warszawiak. „Sokół” spotykał się w cukierni z inną warszawianką -Genowefą Zielińską. Byli zakochani. Oboje aresztowała bezpieka w 1949 roku. Słupscy warszawiacy zostawili po sobie pierwszy w Polsce pomnik poświęcony Powstaniu Warszawskiemu. Powstał w wyniku zbiórki społecznej pieniędzy. To był wyraz szacunku dla tych, którzy zostali pod gruzami stolicy. - Słupsk jest dla mnie szczególnie ważny - pisała na swoim Facebooku Magda Gessler. - To tutaj mieszkał i pracował mój dziadek, sędzia grodzki, Jan Ikonowicz. Moja babcia Halina prowadziła przy ulicy Dworcowej pyszną kawiarnię Pionierka, pierwszą w powojennym Słupsku. Nieubłagany czas Liczne pęknięcia, szczeliny iodspojenia. Do tego ubytki materiału rzeźbiarskiego, nacieki, brak tynku na tyłach charakterystycznego muru i korozja biologiczna. Pomnik Powstańców Warszawskich poddał się warunkom atmosferycznym i upływowi czasu. O tym, że wymaga pilnej renowacji, wiadomo było od dawna. Już w styczniu 2020 roku postanowiono, że po 75 latach istnienia trafi do muzeum. Prace renowacyjne wystartowały dopiero teraz. Ale nie od razu. W sprawie ocalenia dzieła rzeźbiarza Jana Małety upamiętniającego powstanie Słupsk kontaktował się z BPN (pozytywna opinia) i z Fundacją Narodową (brak dofinansowania). Również z resortem kultury, który popierał działania miasta, ale nie miał środków. Pieniądze jednak się znalazły. Pochodzą nie tylko z miejskiego budżetu, ale też z dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którą Słupsk otrzymał przy wsparciu posła Piotra Mullera. Ostatecznie pomnik, jakiplac Powstańców Warszawskich objęte są ochroną prawną. Pomnik decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wpisany jest do rejestru zabytków ruchomych, a plac Powstańców Warszawskich chronią zapisy w Gminnej Ewidencji Zabytków. Zgodnie z założeniami oryginalna rzeźba zostanie zastąpiona odlewem z brązu. Kopia musi być jednak na tyle dokładna, aby uwidoczniła rozmyte przez czas szczegóły. Chodzi o to, aby odlew w jak największym stopniu odzwierciedlał odsłonięty 15 września 1946 r. pomnik. Niewykluczone, że to ten fakt stał się przyczyną, że do pierwszego przetargu nikt się nie zgłosił. W końcu zadania konserwatorskie należało połączyć z pracami odlewniczymi. Zakres robót jest spory. Betonowa rzeźba powstańca została odspojona od cokołu, a jego podłoże musi zostać zakonserwo-waneiprzygotowane na osadzenie repliki. Z muru wyciągnięto już płaskorzeźbę ukrzyżowanego na tle płonącego placu Zamkowego w Warszawie Chrystusa, której odlana kopia pojawi się w niszy muru. Co z oryginałem? - Prace konserwatorsko-restauratorskie powinny zakończyć się do końca roku - mówi Paweł Krzemień z Urzędu Miej- KS. JAN ZIEJĄ (1897 -1991) skiego w Słupsku. - Docelowo oryginalny pomnik trafi do Izby Pamięci Słupszczan. Rzeźba i plakieta zostaną zabezpieczone przed działaniem wody i niskich temperatur. W 2015 roku po uszkodzeniu przez wandala pomnik naprawiano i przywrócono mu formę z 1946 roku. Koszt prac wynosił 67,8 tysiąca zł. Okazało się, że pomnik jednak nadal niszczeje z uwagi na wodę, która dostała się do środka. Stąd potrzeba obecnych prac, których całkowity i przewidywany koszt to 430 tysięcy złotych, z czego ponad 215 tyięcy złotych to dofinansowanie z ministerstwa kultury. Resztę pokrywa budżet miasta. ©® W 1920 r. (wojna polsko-bolszewicka) po bitwie w Brzo-stowicy, na pobojowisku - wśród trupów i rannych Polaków i Rosjan - zrozumiał, że przykazanie „Nie zabijaj" znaczy „Nie zabijaj nigdy i nikogo". Ten pacyfizm został z nim na resztę życia... Do wojska poszedł znów w 1939 r. Podczas okupacji niemieckiej był kapelanem Szarych Szeregów, a później Komendy Głównej Armii Krajowej. Brał udział w akcjach ratowania Żydów. Podczas Powstania Warszawskiego - pseudonim „Rybak"- niósł posługę potrzebującym, nawet będąc ranny. Po upadku zrywu trafił do obozu przejściowego w Pruszkowie, a stamtąd na roboty do Niemiec. Latem 1945 r. znalazł się w Słupsku. Tu jego parafia składała się z 5 kościołów w promieniu 35 km. Z Anielą Urbanowicz zorganizował Dom dla Samotnej Matki. Działacz opozycji demokratycznej w PRL, podpułkownik WP, współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników i Komitetu Samoobrony Społecznej KOR. W 2020 r. powstał film (i serial biograficzny) „Zieją" w reżyserii Roberta Glińskiego. W jego rolę wcielili się dwaj aktorzy: Mateusz Więcławek i Andrzej Seweryn. FOT. ARCHIWUM GRZEGORZ MARKOWSKI postanowił zejść ze sceny niepokonany przez czas str. 8 Kuchnia bez grzybów obyć się właściwie nie może KUCHNIA, str. 6-7 Gdy postanowiliśmy spisać swą ostatnią wolę... PORADNIK, str 9 Polskę możemy też zwiedzać nie mając samochodu PODRÓŻE, str U Jakie buty będziemy nosić tej jesieni i zimy? MODA, str 12 Głos Sobota Niedziela, 17 18.09.2022 Zdrada boli, ale zdarza się, że staramy się wybaczyć ją partnerowi, gdy prawda wyjdzie na jaw. Czy można jednak wybaczyć to, że nasz partner całe lata nas okłamuje? A nawet jego podwójne życie akceptować? TEMAT WEEKENDU, str 5 FOT. 123 RF 4 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 Milena Kochanowska NIE CZYŃ DRUGIEMU Gwiazda NIE CHCIAŁBYM BYĆ ŚMIESZNYM, STARSZYM PANEM, KTÓRY WJEŻDŻA BEZ FORMY I BEZ ENERGII Z NIECZYSTYM SPIEKANIEM. CZUJĘ SIĘ POKONANY PRZEZ ŻYCIE TROSZKĘ... Grzegorz Markowski, piosenkarz Jest taka złota reguła etyczna zwana zasadą wzajemności. Wszyscy ją znamy, choć może nie wiemy lub nie pamiętamy, że taką ma nazwę. Wymyślili, a raczej opisali ją mądrzy wiele (nawet setki) lat przed naszą erą. Zasadę tę można odnaleźć w dialogach konfiicjańskich zawierających myśl Konfiigusza (551-479 p.n.e.). Pojawia się ona w pracach Arystotelesa, Platona i Seneki. Mówią też o niej m.in. Ewangelia Mateusza czy Ewangelia Łukasza. Złotą regułę głosił także Budda Siakjamuni oraz niektórzy z siedmiu mędrców. Tales z Miletu nawoływał: „Nie czyńmy tego, co ganimy u innych”. Pittakos z Mityleny radził: „Nie czyńmy tego, co nas gniewau innych”. „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie!” - czytamy w Ewangelii Łukasza (Łk 6,31). Zasada „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” obowiązuje we wszystkich religiach i w najważniejszych systemach etycznych. Na dodatek, jak wiele najcenniejszych zasad, jest bardzo prosta i nie wymaga ani nie wiadomo jakich rozważań, ani wielkich wysiłków czy wyrzeczeń. Dlaczego więc tak trudno nam ją stosować w żydu? Nie mi oceniać kogokolwiek i nie mam zamiaru tego robić, ale jakoś nie mogę wyobrazić sobie, że d, którzy w podwójne żyde się wikłają, chdeliby, by spotkało ich to samo ze strony partnera, z którym się związali, czyli - by z chędą znaleźli się w takiej samej sytuacji, którą onimu zgotowali. Ta druga partnerka też chyba by nie chdała, będąc żoną, by mąż miał wieloletni romans z inną kobietą. Czy ktokolwiek uznałby, że żyde z człowiekiem, który go przez lata okłamuje, jest w porządku? Jeśli oboje małżonkowie, z rozmaitych przyczyn, na coś takiego się godzą, czyli osoba zdradzana też wie, to w pewnym sensie inna sprawa - choć zmienia to niewiele, ma jakiś wybór. W trójkąde zawsze któraś z osób jest na straconej pozycji, ale... czy wgrunde rzeczy wtakiej relacjina takich pozycjach nie są wszyscy? Zapraszam do lektury magazynu. Niepomdnik Tatusia SAMODZIELNOŚĆ Tato, nie pomagaj! Ja chcę być samodzielny! To obwieszczenie młodszego. Zaczęło pojawiać się nader regularnie i wróżnych okolicznośdach. Do tego stopnia, że martwi to starszego, który - choć umie, wyręczany i wspomagany chce być. Trudno tylko dojść - z wyrachowania, lenistwa czy miłości. Bo dajmy na to, jest dężki temat - mam nadzieję, że dziecko moje nigdy tego nie przeczyta, bo nie wybaczy. Ciężki temat, czyli: kupa. Wiadomo, rzecz ważna w żydu rodzica. Niestety, dzieci moje, opanowawszy trudną sztukę korzystania z toalety, przeszły w tryb regulamośd. To znaczy: zawsze pół godziny przed taty budzikiem. Słowo daję: budzik ustawiony na 7 - one 6.30 obwieszczają światu: zrooobiłem kupęęęęę. Ale ustawisz budzik na 4, to będą obwieszczać o 3-30. Radary mają jakieś, czy co? I tu wchodzi temat ojcowski. Podcieranie. Starszy liczy na ojcowską rękę. Ale... nie wgośdach. W gośdachto sobie poradzi sam. W przedszkolu również. Ale mam nie chwalić, bo się wstydzi. Młodszy opieprzy mnie, że paznokde chcę obciąć (tata, ja sam!). Że ręcznikiem wytrzeć (chcę być samodzielny!). Ale pomidora mam pokroić. Nie, nie w plasterki. W ćwiartki. Ale tego miękkiego nie... Aż tu wstaję sobie dziś. Żaden mnie nie obudził, na dworze demno. A w pokoju dziecięcym - jasno. Wejść nie mogę, bo wejśde zabarykadowane. Młodzi, przy pomocy krzesełek i poduszek zbudowali piramidę. Bo poza ich zasięgiem jest dężarówka... Wot, samodzielność. Tata (możesz do mnie napisać: nieporadniktatusia@gmail.com) lVarto wiedzieć Jak usunąć z ubrania żywicę i plamy po nie)'? Jak pozbyć się innych plam? Plamy na ubraniach nieraz spędzają nam sen z powiek. Na uporczywe zabrudzenia są jednak rady. Można sobie z nimi poradzić nawet domowymi sposobami. Oto niektóre z nich. Plamy z żywicy na pewno są jednymi z najbardziej udążliwych. Denerwujemy się, gdy nie możemy usunąć żywicy z rąk, a co dopiero, gdy zauważymy ją na naszych ulubionych ubraniach. A o to przecież nietrudno, gdy wybierzemy się do lasu na grzyby. Na szczęście są domowe sposoby, by plamy z żywicy usunąć tak, by ubrań nie trzeba było się pozbywać i by przy usuwaniu tych plam nie odbarwić koloru tkaniny i nie uszkodzić jej struktury. USUWAMY PLAMY Z ŻYWICY Do usunięcia żywicy będziemy potrzebowali: lodu w kostkach, rozpuszczalnika (na przykład olejek z drzewa herbacianego), spirytusu salicylowego, acetonulub octurozdeńczonego wodą (w zależności od rodzaju tkaniny), ręczników papierowych, wacików lub pałeczek kosmetycznych. Olejekherbadany bez problemu kupimy w aptekach, drogeriach lub internetowych sklepach. Jego cena to zazwyczaj kilkanaśde złotych za 10 mililitrów. Ma rozliczne właściwości kosmetyczne i lecznicze, ale można go także dodawać do odświeżaczy powietrza lub środków czyszczących. Jak więc pozbyć się żywicy z ubrania? Po pierwsze - świeżą żywicę trzeba zamrozić. Po zamrożeniu twardą substancję zdrapujemy z ubrania. Robimy to delikatnie paznokciem lub przy użyciu ostrego narzędzia, ale wówczas musimy bardzo uważać, by nim nie uszkodzić tkaniny. Gdy żywica jest już twarda, bo się zagapiliśmy i nie zobaczyliśmy jej w porę, usu- wamy ją w ten sam sposób bez zamrażania. Później musimy też usunąć plamę po żywicy. Pod poplamiony żywicą materiał podkładamy złożony na kilka częśd papierowy ręcznik, tak by czyszcząc jedno miejsce, nie poplamić przy okazji innego. Jako naturalnego rozpuszczalnika możemy użyć olejku herbadanego, który rozpuszcza soki roślinne, a więc również żywicę. Używając go, a nie silnego środka chemicznego, unikamy ryzyka odbarwienia tkaniny. Olejek nakładamy na tkaninę wacikiem lub pałeczką kosmetyczną. Staramy się robić to jak najbardziej precyzyjnie, tak by nie zrobić jeszcze większej plamy. Usuwamy go z tkaniny kawałkiem ręcznika papierowego jak bibułą, a miejsce po olejku delikatnie przecieramy spirytusem, acetonem rozcieńczonym wodą w proporcjach 3 do 1, a w przypadku tkanin delikatnych roztworem octu i wody. Ubranie pierzemy zgodnie z informacją na jego metce. Dobra wiadomość jest taka, że żywica nie uszkadza struktury materiału, więcmożliwe jest wyczyszczenie go, praktycznie bez śladu. JAK USUWAĆ PLAMY PO NAPOJACH? Świeże plamy po piwie spierzemy ciepłą wodą, te starsze -wodą ze spirytusem. Plamy po mleku spieramy ciepłą wodą i mydłem. Takie same plamy z jedwabiu można usunąć jedynie benzyną. Plamy po herbacie staramy się usunąć gorącą wodą. Jeśli jednak nie znikną, spróbujmy użyć wody utlenionej z dodatkiem kilku kropli amoniaku. Na pozbyde się plam po czerwonym winie mamy trzy sposoby: możemy polać je białym winem, posypać solą lub kwaskiem cytrynowym. Potem zaplamiony materiał pierzemy w zwykle używanym proszku lub płynie. Plamy po likierach usuwamy z tkanin szmatką nasączoną roztworem kwasku cytrynowego i letniej wody. Plamy po kolorowych napojach posypujemy proszkiem do prania na około pół godziny, a potem zbieramy go i wilgotną szczoteczkąpoderamymateriał. Wylany syrop czyścimy letnią wodą i płynem do naczyń lub do prania. Używamy do tego szczoteczki, a osuszamy materiał suchą gąbką. JAK USUWAĆ PLAMY PO KOSMETYKACH? Rozlany na tkaninie lakier do paznokci zbieramy chusteczką ligninową lub serwetką. Potem delikatnie oczyszczamy zaplamione miejsce wacikiem zwilżonym zmywaczem. Rozsypanego pudru nigdy nie rozderamy - zdmuchujemy go lub wdągamy odkurzaczem, a tkaninę spieramy wodą z dodatkiem płynu do myda naczyń lubodplamiacza. Zabrudzenia od szminki delikatnie przecieramy gliceryną, a później spirytusem. Na koniec pierzemy w wodzie z proszkiem. OGÓLNE ZASADY DOTYCZĄCE PLAM Każde zabrudzenie trzeba na pewno usunąć jak najszyb-dej, bo pod wpływem powietrza i światła zmianie ulega jego skład chemiczny i plama utrwala się. Dotyczy to zwłaszcza plam z soków owocowych, czerwonego wina, krwi, atramentu, rdzy i lakiem. Chcąc usunąć plamy, możemy je delikatnie pocierać szmatką nasączoną odpowiednim preparatem, ale nigdy tkaniny nie trzemy. Przed czyszczeniem poplamionych tkanin nigdy nie prasujemy. Milena Kochanowska FOT. JAKUB STEINBORN Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 TEMAT WEEKENDU • 5 Relacje Milena Kochanowska m.kochanowska@glos.com M T ajczęściej rozwodzą się Im młodzi z krótkim mał-żeńskim stażem. Co cie-M kawę jednak, według M statystyk w podwójne 1 w życie wikła się także najwięcej osób właśnie w wieku 25-35 lat. Być może dlatego, że starsze pokolenia są bardziej podatne na naciski społeczne, a może po prostu starsi długofalowe romanse ukrywają, jak długo się da? - O tym, że mąż ma kogoś, i to od dłuższego czasu, dowiedziałam się, gdy miałam już 64 lata - mówi 73-letnia Teresa. -Dzieci miały własne rodziny, wnuki były małe, nawet przez chwilę nie pomyślałam o rozwodzie, a jednak bolało. Gdybym wiedziała, że to będzie ciągnąć się dalej, być może bym o rozwód wystąpiła, teraz już sama nie wiem. Mąż okłamał mnie, że związek zakończył, a jednak, jak się później okazało, nie zrobił tego, i to do dziś. Przez ostatnie lata po prostu przez większość czasu udajemy, że tematu nie ma. W jakiś sposób pogodziłam się z tymi jego wieczornymi ukradkowymi telefonami i spotkaniami w wybrane dni tygodnia, gdy mąż idzie „na kręgle”. Bo cóż robić w tym wieku... Dlaczego niektórzy prowadzą podwójne życie? Zdrada jednorazowa to zwykle impuls. Wystarczy okazja -rozluźnienie związane na przykład z alkoholem na wyjeździe integracyjnym czy złość na partnera i chęć odegrania się. Zdecydowana większość z 18 procent przyznających się do zdrady Polaków wskazuje na ten typ zdrady, przy czym najczęściej dochodzi do niej właśnie między znajomymi bądź współpracownikami. - Na początku zdrada jest rzeczywiście impulsem, poszukiwaniem nowości, bywa też próbą odegrania się na partnerze, jednak jeśli nawiąże się relacja, zdradzający zwykle utyka w konflikcie, w którym nie potrafi lub nie chce dokonać wyboru - wyjaśnia dr Beata Rajba, psycholog z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. - Z jednej strony na szali są wartości, w jakich został wychowany, być może dzieci czy kredyt, przywiązanie do pierwszego partnera, nacisk oczekiwań społecznych, wszystkie „powinienem”, „nie chcę skrzywdzić partnera/dzieci” i „co ludzie powiedzą?”. Z drugiej strony, nowy związek zaspokaja potrzeby, które przestały być zaspokajane w starym lub też których zaspokojenia w starym związku partner z różnych przyczyn nie szuka. Pojawia się ekscytacja, zdradzający czerpie z nowego związku poczucie atrakcyjności, ważności... Długofalowy drugi związek to relacja, w której oboje partnerzy zaspokajają swoje potrzeby nie tylko seksualne, ale i emocjonalne. Częsty jest jednak scenariusz, w którym jedna strona angażuje się bardziej, zakochuje, buduje plany i żyje nadzieją, a drugiej jest po prostu wygodnie w takim układzie i nie planuje w nim zmian. Jest w relacji, dopóki ta nie przysparza problemów i nie prowadzi do pociągającego straty trudnego wyboru. Takie związki potrafią być więc bardzo niszczące psychicznie dla strony będącej z racji swego zaangażowania na słabszej pozycji, tej, której bardziej zależy. Czasem, jak życie pokazuje, taka długofalowa zdrada jest stanem przejściowym, procesem wchodzenia w nowy związek i kończenia starego, bywa wręcz prowokacją, żeby stary związek zakończyć, ale nieraz jest zwyczajnie wygodna dla jednego czy obu partnerów. Zdradzający ma w końcu wszystko, nie musi więc wybierać. Jego nowa partnerka też nieraz jest w związku małżeńskim lub odwrotnie - wcale nie chce w nim być, więc taki „dochodzący” partner, któremu nie trzeba prać skarpet i podawać leków, jest jej na rękę. A zdradzana czy zdradzani? Albo nie wiedzą, albo wiedzieć po prostu nie chcą. I tak sytuacja może się ciągnąć przez lata. Kto częściej romansuje? Choć jeszcze niedawno z badań Centrum Profilaktyki Społecznej wynikała prawidłowość, że zdradzają i kobiety, i mężczyźni - romanse kobiet trwają jednak dłużej i są rzadsze, mężczyźni zaś skaczą w bok częściej, ale na krótko -długofalowo mogą zdradzać obie płcie, bo różnice między nimi coraz bardziej się zacierają. Utarło się przekonanie, że kobiety szukają w zdradzie bardziej miłości, emocji; mężczyźni z kolei są bardziej zainteresowani seksem. Na pewno obie strony szukają w związkach po prostu potwierdzenia swojej atrakcyjności, satysfakcji seksualnej czy bliskości. Wydaje się jednak, że osoby wikłające się w podwójne życie mają jakieś predyspozycje do takiego postępowania. Co więc, zdaniem fachowców, skłania ludzi do długofalowej zdrady? - Zwykle na pierwszy plan wysuwa się u takich osób im-pulsywność, indywidualizm, a raczej egocentryzm - mówi psycholog. - Takim osobom łatwiej się zaangażować w romans i łatwiej nie myśleć o tym, że mogą kogoś skrzywdzić. W skrajnych przypadkach miewamy do czynienia z osobami niedojrzałymi emocjonalnie, które na przykład zdradzają partnerkę w ciąży, bo nie są w stanie poradzić sobie z presją czy frustracją seksualną. Życie pisze jednak różne scenariusze. Inna kategoria osób angażujących się w tego typu związki wchodzi więc w nie z przyczyn życiowych. Nie są gotowe na ostateczne rozstanie z partnerem, z którym już niewiele je łączy, albo po prostu szukają czegoś, czego w pierwszym związku nie odnalazły. Zdrada boli, ale zdarza się, że staramy się wybaczyć ją partnerowi, gdy prawda wyjdzie na jaw. Czy można jednak wybaczyć to, że nasz partner całe lata ma jeszcze kogoś? A nawet jego podwójne życie akceptować? Serce podzielone na pół Czy można jednak kochać dwóch partnerów jednocześnie? Psycholodzy twierdzą, że tak. Dlatego, ich zdaniem, osoby angażujące się w podwójne życie często przeżywają ogromny ładunek wstydu, poczucia winy i lęku. W wielu przypadkach romans staje się nawet bardziej uwikłaniem niż przygodą - trudno się z niego wyplątać ze względu na przywiązanie i konsekwencje, ale strach przed ujawnieniem, rozpadem małżeństwa, skrzywdzeniem bliskich zamienia to doświadczenie w emocjonalne piekło. Ich obawy są zresztą uzasadnione, bo ponad 1/3 małżeństw rozpada się po ujawnieniu zdrady. Życie w kłamstwie Jak się więc wydaje, najlepiej byłoby po prostu do takiego romansu nie dopuścić. Gdy tylko pojawią się problemy lub czujemy, że związek przeżywa kryzys, wspólnie lub z po- mocą specjalisty powinniśmy go rozwiązać. Eksperci uważają również, że czasem warto poważnie zastanowić się jednak nad rozwodem, niż trwać w związku, który nie da się już naprawić, tylko ze względu na dzieci, kredyt czy też poczynione inwestycje. Oczywiście, taka decyzja nie może być pochopna. - Najbardziej zabolało mnie to, że mąż oszukiwał mnie przez ponad sześć lat, a ja o niczym nie wiedziałam i niczego się nie domyślałam - mówi 51-letnia Justyna. - To tak, jakby te lata nie istniały, bo przecież żyłam z kimś, kogo nie znałam, jeśli tak dobrze się kamuflował. Nie żałuję, że doszło do rozwodu, pewnie i tak mąż kiedyś by odszedł, bo to jego partnerka w końcu do mnie zadzwoniła i o wszystkim poinformowała, mając już dość zwodzenia. Żałuję tylko, że tak późno... Nic dziwnego, że osoby zdradzane właśnie fakt długiego życia w kłamstwie podnoszą jako najgorsze doświadczenie, które potrafi zatrzeć nawet najlepsze wspomnienia z poprzednich lat związku. Czy zdradzający rzeczywiście są tak dobrzy w kamuflażu, czy też w jakiś sposób jednak się demaskują, a partner tego nie widzi? Sygnał do działania Mówi się nieraz, że winny mąż stara się wynagrodzić żonie zdrady - przynosi jej kwiaty, staje się czuły, częściej inicjuje seks... - W praktyce natężenie negatywnych emocji jest na tyle silne, że bardziej prawdopodobne jest raczej pasmo awantur i nieustanne próby obwiniania partnera o to, że coś w związku nie gra - mówi psycholog. - Zdradę widać też po zachowaniach - znikaniu, częstszych wyjazdach służbowych, kryciu się z telefonem i SMS-ami o dziwnych porach lub przesiadywaniu przy komputerze i braku zainteresowania małżonkiem. To typowe oznaki kryzysu małżeńskiego, które i bez zdrady wymagają przyjrzenia się związkowi i wdrożenia działań naprawczych. Często jednak partner zdradzany nie chce zauważyć problemu, który wydaje mu się zagrażający i nie do rozwiązania, a partner zdradzający też nie ma motywacji do pracy nad związkiem. W ten sposób sytuacja eskaluje, aż w końcu ktoś z małżeńskiego trójkąta zostaje postawiony pod ścianą i musi dokonać wyboru... Albo nie, a wówczas podwójne życie kończy się dopiero wtedy, gdy któryś z partnerów odchodzi w sposób naturalny, bo takie związki, jak się okazuje, mogą trwać latami, a osoby starsze tak samo nie potrafią się z nich wyplątać jak te młodsze. Czasami nawet jest im jeszcze trudniej, bo choć nie łączy ich już alkowa, pozostaje przywiązanie. 6 • KUCHNIA Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 IV kuchni Kuchnia bez grzybów obyć się niemal nie może Komponujmy je więc według naszych smaków do woli. W takim towarzystwie są naprawdę zdrowe. Dań z nimi w roli głównej lub drugoplanowej można zresztą przyrządzićbez liku. Już za tydzień, kolejne, bardzo smakowite przepisy. KASZA JĘCZMIENNA Z DYNIĄ I KURKAMI 2 saszetki kaszy jęczmiennej, 1 mała dynia piżmowa świeży rozmaryn. sól, pieprz, olej rzepakowy, garść świeżych lub mrożonych kurek. 1 cebula, 5 ząbków czosnku. 1 łyżka posiekanego koperku lub pietruszki, mały słoik suszonych pomidorów. 1 opakowanie gęstego jogurtu naturalnego. 1 łyżka soku z cytryny Dynię przekroić wzdłuż na pół, usunąć gniazda nasienne, każdą połówkę natrzeć olejem rzepakowym, posolić, dodać dwie gałązki świeżego rozmarynu i zawinąć w folię aluminiową. Piec w rozgrzanym do 180 stopni C piekarniku przez 45 minut. Kaszę ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Na patelni rozgrzać olej, dodać posiekaną cebulę i l posiekany ząbek czosnku. Smażyć przez 3 minuty. Dodać oczyszczone kurki i smażyć kolejne 5 minut. Dodać ugotowaną kaszę, posiekane suszone pomidory i dwie łyżki oleju z suszonych pomidorów. Grzyby jemy przede wszystkim nie dla wartości odżywczych, lecz dla ich niepowtarzalnego smaku i aromatu. Można z nich przyrządzić wiele potraw, a ich smak podkreśli je wyjątkowo nak, że zaletą grzybów jest niewielka ilość tłuszczu oraz węglowodanów, dzięki czemu mogą być elementem diety odchudzającej i niskokalorycz-nym dodatkiem do potraw mięsnych i warzywnych w dietach o normalnej kaloryczno-śd. Pozytywną cechą grzybów jest również ich alkaliczność, dzięki której wpływają na wyrównanie równowagi kwa-sowo-zasadowej posiłku, która jest często zachwiana ze względu na przeważającą obecność pokarmów zakwaszających. Borowiki szlachetne to najcenniejsze pod względem walorów smakowych grzyby - najczęśdej je suszymy. Podgrzybki są także bardzo aromatyczne. Te mniejsze warto również suszyć lub marynować. Koźlarze są smaczne - też się je suszy, ale zazwyczaj same kapelusze, bo nóżka jest dość łykowata. Maślaki przyrządzamy zwykle z innymi grzybami, choć znakomite są do gotowania zupy lub duszone. Pieprzniki jadalne, czyli kurki, można dusić lub marynować. Rydze smażymy lub dusimy na maśle, ale doskonałe są również w przetworach, solone lub kiszone. Gąski zielone są najsmaczniejsze w marynade. Grzyby leśne tworzą wyjątkowo smaczne dania z różnymi rodzajami kasz i makaronów. Całość smażyć jeszcze przez l minutę, doprawić solą i pieprzem. Na koniec dodać posiekany koperek i łyżkę posiekanego rozmarynu. Pozostały czosnek wycisnąć w prasce, wymieszać z jogurtem i soldem z cytryny. Doprawić solą. Dynię wyjąć z foli, pokroić wplastry, podawać z kaszą z kurkami i sosem czosnkowym. KASZA GRYCZANA Z KURKAMI 200g kaszy gryczanej. 1 duża czerwona cebula. 2 szklanki bulionu warzywnego lub grzybowego. 2 łyżki oleju lub oliwy, 400g kurek. 3 łyżki masła, sól i pieprz do smaku, jajko (jedno na jedną porcję) Kaszę gryczaną ugotować w bulionie. Cebulę pokroić w paski i lekko podsmażyć na patelni z olejem lub oliwą. Kurki umyć i osuszyć. Większe przekroić na pół/ćwiartld; przyprawić solą i pieprzem, smażyć na maśle przez kilka minut. Do kurek dodać ugotowaną kaszę i cebulę, wszystko wymieszać. Jeśli będzie potrzeba, doprawić. Jajko sadzone smażyć pod przykrydem przez kilka minut, aż żółtko lekko się zetnie. Powinno jednak pozostać płynne w środku. Kaszę z kurkami podawać z jajkiem sadzonym oprószonym pieprzem i solą. (www.halina.eux2) Grzyby podniosą też smak sosu czy gotowanej kapusty. Dusimy je, smażymy, ale też marynujemy i suszymy, a nawet mrozimy, by wykorzystywać je przez cały rok, nie tylko podczas grzybowego sezonu. Głównym składnikiem grzybów jest woda, która stanowi blisko 90 procent ich masy. Zawarte w nich białko jest przez nas przyswajane w niewielkiej ilośd. Znajdziemy w nich również składniki mineralne, najwięcej jest w nich: wapnia, potasu, fosforu, żelaza, cynku i miedzi, chodaż niezbyt dużo. Witaminy w nich zawarte to najczęśdej: Bl, B2 oraz PP, choć także w niedużych ilośdach. W niektórych grzybach, takich jak kurka i rydz stwierdza się obecność karotenów, które w naszym organizmie zamieniane są na witaminę A. Po wysuszeniu i odparowaniu wody, składniki mineralne i witaminy ulegają skoncentrowaniu, suszone grzyby mają więc wyższą wartość odżywczą niż grzyby świeże. Grzyby są jednak dężko-strawne, dlatego powinniśmy jeść je w niewielkich ilościach i podawać do nich lżej strawne dodatki. Małe dzied i osoby starsze w ogóle nie powinny ich jeść. Dietetycy podkreślają jed- FOT. 123 RF Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 KUCHNIA • 7 IVkuchni TARTALETKIZ KURKAMI Gasto (na 5 tartaletek):250g mąki pszennej, 50g masla 4łyżki jogurtu naturalnego, szczypta soli. Nadzienie:250gkurek, 150g boczku. 50 g tartego sera, 2 jajka, sół, pieprz. 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej 150 g jogurtu naturalnego, siekana pietruszka Zagniatamy wszystkie składniki na jednolite ciasto. Wykładamy foremki do tartaletek ciastem, nakłuwamy je widelcem i pieczemy 15 minut w piekarniku w 180 st. C. Przygotowujemy nadzienie, podsmażając boczek z kurkami. Do miski wbijamy 2 jaja i mieszamy z jogurtem, tartym serem, pietruszką i przyprawami. Do masy jajecznej dodajemy przestudzony boczek i kurki. Upieczone tartaletki faszerujemy i pieczemy 10 minut w piekarniku też w 180 st. C. TAGLIATELLE Z BOCZKIEM I BOROWIKAMI 4O0gmakaronutagliatełie.150g boczku. 2 średnie cebule, lOOg borowików (świeże lub mrożone). 1 łyżka oleju, 250 ml słodkiej śmietanki 18%. sól, pieprz, natka pietruszki, tarty ser Grana Padano lub inny twardy Makaron gotujemy w osolonej wodzie na półtwardo, odcedzamy. Boczek kroimy w pa-seczła, cebulę w kostkę i podsmażamy na oleju, do lekkiego zrumienienia. Dodajemy rozmrożone i pokrojone w plasterki borowiki i całość chwilkę podduszamy. Wszystko zalewamy śmietanką, doprawiamy do smaku solą, świeżo zmielonym pieprzem i łączymy z makaronem. Gdy makaron się podgrzeje w sosie, wykładamy na talerze i posypujemy posiekaną natką pietruszki oraz startym serem Grana Padano. (www.pekpol.plx2) TAGLIATELLE W SOSIE BOROWIKOWYM Śmietana 18 proc250g, masło 2 łyżki, makaron tagiiatełle 250g, świeże borowiki500g. cebula 1, mąka pszenna 1 łyżeczka, sól. pieprz czarny, pieprz ziołowy, sos sojowy 1 łyżeczka, świeży rozmaryn 1 gałązka Oczyszczone borowiki gotować w osobnej wodzie przez 2 minuty. Odcedzić, wystudzić i pokroić w cienkie plasterki. Cebulę pokroić w drobną kostkę i podsmażyć przez parę minut na maśle na wolnym ogniu. Dodać przygotowane wcześniej grzyby i wszystko chwilę razem poddusić. Następnie dodać mąkę, wymieszać z grzybami 1 cebulą, po czym zalać całość zahartowaną uprzednio śmietaną. Doprawić do smaku solą, pieprzem czarnym i ziołowym oraz sosem sojowym. Zagotować, dodać ugotowany według przepisu makaron i dokładnie wymieszać. Po wyłożeniu na talerze delikatnie oprószyć drobno posiekanym rozmarynem. (www.piatnica.com.pl) PĘCZOTTOZGRZYBAML CZIPSAMIZ JARMUŻU I ROZMARYNEM 2 saszetki kaszy pęczak.500g świeżych leśnych grzybów. 1 duża cebula pokrojona w kostkę, 2 ząbki czosnku drobno posieka- ne. 2 pomidory obrane i pokrojone w kostkę,500ml bulionu lub wody, 1 garść jarmużu, 1 łyżka posiekanej natki pietruszki, 1 łyżka posiekanego świeżego rozmarynu. ołęj, 3 łyżki masła, sól i pieprz Kaszę ugotować. Jarmuż smażyć na głębokim oleju aż będzie chrupiący, osuszyć na papierowym ręczniku i delikatnie posolić. Grzyby pokroić w mniejsze części i obsmażyć na maśle. Doprawić. Na patelni rozgrzać łyżkę masła, dodać cebulę z czosnkiem i smażyć aż zmięknie. Dodać pomidory i pęczak. Smażyć przez chwilę. Jak woda odparuje, dodać jedną chochelkę bulionu. Za każdym razem, jak woda odparuje, dodawać kolejną część bulionu, aż zostanie jedna chochelka. Dodać grzyby i ostatnią porcję bulionu. Dodać natkę, rozmaryn i łyżkę masła. Wymieszać i doprawić. Na koniec dodać jarmuż. GOŁĄBKI Z KASZĄ PĘCZAK I GRZYBAMI 200g kaszy pęczak, 1 cebula drobno posiekana, 1 garść suszonych grzybów namoczonych przez noc lub kilka świeżych podsuszonych podgrzybków, 1 ząbek czosnku przedśnięty przez praskę, 2 łyżki masła, 1 łyżka natki pietruszki drobno posiekanej, 1 jajko, 2łyżki bulki tartej, 1 łyżka sosu sojowego, 1 łyżka majeranku, 1 kapusta pekińska, 250 ml przecieru pomidorowego, 250ml bulionu lub wody, sól i pieprz Kaszę ugotować. Grzyby drobno posiekać. Na maśle przesmażyć cebulkę z grzybami i czosnkiem. Dodać do pęczaku i wymieszać z natką pietruszki, jajkiem, bułką tartą, majerankiem, sosem sojowym, solą i pieprzem. Liście kapusty oddzielić i sparzyć we wrzątku. Gołąbki zawijać w liście i kłaść w zamykanym naczyniu żaroodpornym. Całość zalać przecierem pomidorowym i odrobiną bulionu. Wsadzić do piekarnika i dusić pod przykryciem w 180 st. C przez 45 minut. (www.halina.eux2) MAKARON A LA CARBONARA Z GRZYBAMI I FASOLKĄ Makaron gniazda wstążki,300g grzybów leśnych,300g fasolki szparagowej,250ml śmietanki 30%. 50 g parmezanu, 3 żółtka. 150 ml wina białego wytrawnego lub bulionu, 2 łyżki oleju, 1 szalotka, gałka muszkatołowa, świeży tymianek. sól, biały pieprz Grzyby oczyść i pokrój w plasterki. Szalotkę obierz i pokrój w kostkę. Rozgrzej olej, dodaj grzyby i smaż je 3-4 minuty, często mieszając. Dodaj szalotkę i całość smaż 2 minuty, do zeszklenia cebuli. Wlej na patelnię wino, po 2 minutach dodaj żółtka wymieszane ze śmietaną. Zmniejsz ogień. Dodaj parmezan i całość mieszaj aż do powstania gęstego sosu. Dopraw do smaku szczyptą gałki muszkatołowej, solą i pieprzem. Ugotuj makaron zgodnie z zaleceniami z opakowania. Sos wymieszaj z ugotowanym makaronem, tymiankiem oraz ugotowaną fasolką szparagową. MAKARON Z GRZYBAMI, DYNIĄ I SEREM LAZUR Makaron pióra, 1/2 średniej dyni, 400g grzybów leśnych. 150g sera pleśniowego typu blue, 5 szalotek, świeża natka pietruszki, cząber, 4 łyżki oleju, 1 łyżka masła, sól, pieprz Grzyby oczyść i pokrój na ćwiartki lub grube paski. Dynię wydrąż z pestek, ze skórką pokrój w grubszą kostkę i smaż przez około 5 minut. Dodaj grzyby i smaż je kolejne 5 minut, mieszając. Dodaj obraną, pokrojoną szalotkę i całość smaż jeszcze 2-3 minuty. Dodaj masło, dopraw. Ugotowany makaron podawaj ze smażonymi grzybami i dynią, posypany pokruszonym serem oraz ziołami, (lubella.pl X2) AUTOPROMOCJA 011Q610554 Zdobgdź tytuł NAJLEPSZEJ MARKI z Pomorza Nie czekaj dowiedz się więcej! Katarzyna Kucaba TEL. 519 503 524 MAIL. katarzyna.kucaba(5) polskapress.pl Organizator: IBST24.Pl lffil24.pl RTSf24.pl Głos Pomorza Nasze Dobre 20 2 2 już dołączyli do nas: URBANIAK INWSS I YCJ.t: MARKOS ENM| •M TERMINAL ; (CLEAR ENERGY T»l| 8 • GWIAZDA Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 Grzegorz Markowski Wolał zejść ze sceny niepokonany przez czas Mimo że nie narzekał na brak pokus, za rok będzie obchodził półwiecze swego małżeństwa. Mówi, że żona jest w stanie zrobić z nim wszystko. Teraz wreszcie oboje mogą się sobą w pełni nacieszyć GRZEGORZ MARKOWSKI Polski wokalista rockowy. Urodził się w Józefowie w 1953 roku. Ma trzech braci. Starszy brat Rafał jest biskupem pomocniczym archidiecezji warszawskiej. Karierę muzyczną zaczynał jako nastolatek, potem dostał się do Teatru na Targówku i śpiewał w formacji Victoria Singers. W1976 roku rozpoczął karierę solową. Wystąpił na festiwalu w Opolu i w Zielonej Górze. W latach 1980-1983 był wokalistą grupy Perfect. Po jej rozwiązaniu pracował w firmie budowlanej. W 1987 roku nagrał solową płytę „Kolorowy telewizor". W 1993 roku powrócił do reaktywowanego Perfectu. Śpiewał w nim do zakończenia swojej działalności w 2021 roku Jest żonaty z Krystyną Markowską, która była tancerką. Ma córkę Patrycję, wokalistkę rockową, a z pierwszego, młodzieńczego związku syna Piotra. Paweł Gzyl pawel.gzyl@polskapress.pl Ta wiadomość spadła trzy lata temu na fanów polskiego rocka jak grom z jasnego nieba: Grzegorz Markowski postanowił rozstać się z Perfectem. Potem miała być ostatnia trasa koncertowa grupy, ale wokalista ostatecznie zrezygnował z częstych występów ze względu na kiepski stan zdrowia. I kiedy wydawało się, że już nigdy nie zobaczymy go na scenie, kilka tygodni temu pojawił się na festiwalu w Sopocie, by wspólnie z córką zaśpiewać słynny utwór „Niewiele ci mogę dać”. Patrycja przyznała potem w mediach, że być może to ostatni występ jej taty. -Coś się kiedyś kończy. Nie chciałbym być śmiesznym, starszym panem, który wjeżdża bez formy ibez energii z nieczystym śpiewaniem. Czuję się pokonany przez życie troszkę i wcale nie jest to dla mnie przyjemne uczucie - przyznaje w programie „Monika Olejnik. Otwarcie”. Pomocnik murarza Wychował się w podwarszawskim Józefowie z trzema braćmi - Rafałem, Krzysztofem i Andrzejem. Choć w miasteczku panowała bieda, Markowskim w miarę się powodziło, ponieważ senior rodu miał własną firmę budowlaną. Chłopcy dorastali w żelaznej dyscyplinie. Choć za kolegów mieli niezłych łobuzów, sami trzymali się z dala od złego. Regularnie chodzili do kościoła i do spowiedzi. To trzymało ich w pionie. - Ja do piątego rokużyda prawie nic nie mówiłem. Po prostu nie potrafiłem. Jak miałem cztery lata, mama uczyła mnie płynnie powiedzieć, gdy przyjdzie tata z pracy: „Tatuś, dzisiaj skończyłem cztery lata!”. Powiedziałem tylko: „tatuś” i koniec. Była to jakaś ułomność psychiczna - wyznaje w „Playboyu”. Przyszły wokalista Perfectu najbardziej lubił bawić się ze starszym bratem Rafałem. Kiedy raz udawali Indian, zawiesił go związanego na drzewie i dopiero dorośli musieli go ratować. Z kolei Rafał pewnego dnia tak popchnął Grzegorza, że ten upadł na głowę i dostał wstrząśnienia mózgu. Mimo tych sporadycznych ekscesów bracia najczęściej zgodnie spędzali czas nad rzeką Świder, budowali drewniane statki, chowali się przed deszczem w szałasach z gałęzi i zajadali się jabłkami ukradzionymi z pobliskich ogrodów. - Miałem 14 lat, byłem wyrośnięty i ojciec zagonił mnie na miesiąc do roboty na budowie. Szedłem do pracy jako pomocnik murarza od 6 rano, bo 0 7 wchodził murarz i musiał mieć zrobioną tak zwaną zaprawę. Dzisiaj robotę odwala betoniarka, wtedy betoniarki nie było, więc musiałem ręcznie nawalić parę worków wapna, cementu, piasku 1 wody, przygotować mu cegły. Pękały paluchy, dupsko bolało, ale się robiło - wspomina Grzegorz Markowski w Onecie. Rozrywając kajdany Kiedy Grzesiek był nastolatkiem, zafascynował się rock and roiłem. Skrzyknął kolegów z Józefowa, którzy mieli podobne zainteresowania i założył amatorski zespół. Szybko zdobyli lokalną popularność; grali na weselach i w kościele. Dlatego choć młody wokalista zdał maturę i zaczął „przyzwoitą” pracę, dostał się do Teatru na Targówku. Być może zrobiłby karierę estradowego piosenkarza, gdyby nie Zbigniew Hołdys, który prowadził wtedy grupę Perfect. - Przyjechałem z festiwalu piosenki w Castlebar w Irlandii i wydano mi singiel z nagraniem „Little Things”, które dostało tam nagrodę. Hołdys posłuchał płyty i zaprosił mnie na przesłuchanie. Tam najpierw musiałem walnąć dwie szklanki wina i wypalić fajkę, dopiero pozwolono mi zaśpiewać. Kiedy ryknąłem do mikrofonu, poczułem się, jakbym rozerwał kajdany -wspomina w „Dzienniku Polskim”. Szybko okazało się, że Grzesiek ma rockową duszę. Takie piosenki Perfectu, jak „Chcemy być sobą”, „Nie płacz Ewka” czy „Autobiografia” stały się wielkimi przebojami. Popularność jednak źle odbiła się na Hołdysie - po trzech latach intensywnej działalności rozwiązał grupę. Jej wokalista postanowił wtedy zrezygnować z show-biznesu całkowicie. Wrócił do firmy ojca i razem pracowali przy budowie warszawskiego metra. Głód muzyki dał jednak z czasem o sobie znać i Perfect (już bez Hołdysa) wrócił na scenę. - Zorganizowaliśmy koncert ^ w Spodku, mimo że wszystkie media ogłosiły, że Perfect bez Hołdysa to już nie Perfect. I może gdyby wtedy przyszło jedynie tysiąc osób, dalibyśmy sobie spokój. Ale koncert obejrzał pełny Spodek - w sumie ponad siedem tysięcy osób. Dlatego postanowiliśmy grać dalej. Przez pierwsze dwa lata musieliśmy udowadniać, że damy sobie radę bez Hołdysa. Dopiero potem nas zaakceptowano - opowiada w „Dzienniku Polskim”. Zakochany na zabój Mając 15 lat, Grzesiek zakochał się w koleżance z sąsiedztwa. Dziewczyna zaszła w ciążę i urodziła syna Piotra. W Józefowie wybuchł skandal. Jej rodzice zabronili chłopakowi spotykać się z ich córką. Dla Grześka świat stracił sens, postanowił więc popełnić samobójstwo i połknął rtęć z termometru. Uszkodził sobie jedynie wątrobę, a rodzice ukochanej pozostali nieugięci. Dlatego Piotra wychowała matka, a ojciec nawiązał z nim kontakt dopiero, kiedy był dorosły. Nową miłość Grzesiek poznał przed maturą. Krysia była uczennicą szkoły baletowej i pochodziła z lepszego świata. Dlatego długo nie mógł przełamać wstosunkudoniej nieśmiałości. W końcu się odważył i para zaczęła się spotykać. Krysia postawiła jednak chłopakowi warunek - musi zdać maturę. Mało tego, podając się za siostrę Grześka, chodziła na jego wywiadówki. Młody łobuz poprawił wyniki w szkole i mając 20 lat, ożenił się z ukochaną. - Krysia jest w stanie zrobić ze mną wszystko. Delikatnie, po kobiecemu, twierdząc, że de-cyzja jest po mojej stronie. Potem następuje moment perswazji i podania w wątpliwość mojej decyzji, aż dochodzę do wniosku, że faktycznie ma rację. (...) Bardzo podobnie postrzegamy świat, patrzymy na sprawy materialne, na sztukę. Podobają nam się raczej te same rzeczy. Rzadko pojawiają się jakieś kontrowersje -podkreśla w „Vivie”. Owocem małżeństwa rockmana jest córka Patrycja. Dorastając w artystycznym domu, sama dosyć szybko zapragnęła pójść w ślady ojca. Ten nie był zachwycony tym pomysłem, bo doświadczył na własnej skórze blasków i deni show-biznesu. Patrycja jednak postawiła na swoim. Szybko okazało się, że również ma wokalny talent. Do dzisiaj dorobiła się setki koncertów i kfiku płyt. Trzy lata temu nagrała wyjątkowy album - wspólne piosenki z tatą, które opatrzyli tytułem „Droga”. Milena Kochanowska milena.kochanowska@polskapress.pl Najprostszą formą testa mentu jest testament własnoręczny (ho lograficzny). Spadkodawca może sporządzić testament wten sposób, że napisze go w całości pismem ręcznym, wskaże w nim spadkodawców, podpisze i opatrzy datą. Ważny dokument Aby taki testament był ważny, muszą być spełnione następujące warunki: musi być w całości napisany pismem ręcznym, nie możemy posłużyć się żadnymi urządzeniami technicznymi, na przykład maszyną do pisania czy komputerem; musi być czytelny, inaczej nie wywoła żadnych skutków prawnych; powinien być podpisany własnoręcznie przez spadkodawcę pełnym imieniem i nazwiskiem; spadkodawca, spisując ostatnią wolę własnoręcznie, musi umieścić na nim rzeczywistą datę spisania testamentu (dzień, miesiąc i rok). Brak daty z reguły powoduje nieważność dokumentu. Z pomocą notariusza Najbardziej bezpieczną formą jest testament notarialny. Udział notariusza gwarantuje sporządzenie dokumentu z zachowaniem wszystkich przepisów ustawy i to, że nasza ostatnia wola wyrażona zostanie precyzyjnie. Nie znaczy to jednak, że testament odręczny jest „mniej ważny” niż ten notarialny. Te-1 stament sporządzony w formie aktu notarialnego przechowywany jest w kancelarii notarialnej przez 10 lat od daty jego sporzą dzenia, a po upływie tego czasu przekazywany jest do archiwum ksiąg wieczystych. Wspólny niedopuszczalny Wspólny testament zawsze będzie nieważny. Zgodnie bowiem z dyspozycją normy prawnej zawartej w artykule 942 Kodeksu cywilnego testament może zawierać rozporządzenie tylko jednego spadkodawcy. Oznacza to, że wspólne testamenty są prawnie niedopuszczalne. Za takie należy uważać dokument, który zawiera rozporządzenie spadkowe dokonane przez więcej niż jedną osobę. Spadkodawcy nie mogą więc złożyć wspólnych oświadczeń zawierających dyspozycje co do ich bmajątku na wypadek śmierci w jednym dokumencie, nawet jeśli są małżonkami objętymi małżeńską wspólnością majątkową. Dwie oddzielne dyspozycje Możliwe jest natomiast spisanie dwóch oddzielnych testamentów obejmujących rozrządzenie majątkiem i w każdym z nich powołanie do spadku drugiego małżonka. Gdy jeden z nich umrze, drugi obejmie po nim spadek. Wtedy będzie mógł przepisać, co zechce na dzieci, wnuki lub inne osoby. Liczy się ostatni Testament możemy odwołać w każdej chwili, nawet na łożu śmierci. Nie ma też znaczenia, ile testamentów za życia sporządzimy, liczy się zawsze ten ostatni. Odwołujemy testament Na odwołanie testamentu są trzy sposoby: sporządzenie nowego testamentu; zniszczenie poprzedniego lub pozbawienie go cech, od których zależy jego ważność; dokonanie zmian, z których wynika wola odwołania go. Niezadowoleni spadkobiercy Może się zdarzyć, Uff że spadkobiercy będą chcieli testament unieważnić. Nie jest to wcale łatwe. Trzeba udowodnić, że testator -spadkodawca w chwili sporządzania testamentu był niepoczytalny albo też zaszły takie okoliczności, które zakłócały jego swobodne dysponowanie ostatnią wolą, na przykład przymus, groźba itp. Sądbardzo ostrożnie podchodzi do takich kwestii. Nawet jeśli spadkobiercy przedstawią dokumenty zaświadczające o leczeniu psychiatrycznym testatora i zeznania świadków, sąd powołuje biegłych do szczegółowego zbadania sprawy. Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 Dla wszystkich PORADNIK Gdy chcemy spisać swoją ostatnią wolę... Zawsze możemy zmienić zdanie i odwołać swój testament, nawet ten spisany u notariusza. Istotne jest jednak przede wszystkim to, byśmy spisali swą ostatnią wolę tak, by dokument był uznany za ważny Kto dostanie zachowek? Zachowek jest uprawnieniem do żądania określonej sumy pieniędzy od spadkobierców lub spadkobiercy dziedziczącego czyjś majątek na podstawie testamentu. Ta instytucja prawna ma chronić najbliższą rodzinę spadkodawcy w sytuacji, gdy on sam zapisze wszystko, co posiada, komuś spoza jej grona lub tylko jednemu z naj bliższych. Do za chowku uprawnieni są wyłącznie zstępni (dzieci, wnuki, prawnuld), małżonek oraz rodzice spadkodawcy. Jednak prawo to przysługuje im tylko wtedy, jeśli rzeczywiście dziedziczyliby oni po zmarłym na podstawie ustawy, gdyby nie spisał i nie zostawił testamentu, w którym do spadku powołał inne osoby. Nie ma prawa do zachowku rodzeństwo spadkodawcy ani dzieci czy wnuki tego rodzeństwa, a także małżonek -jeżeli spadkodawca wystąpił o rozwód z jego winy, a żądanie to było uzasadnione. Uprawnionym należy się zachowek stanowiący połowę wartości całego działu spadkowego, jaki przypadłby im przy dziedziczeniu ustawowym. Jeśli natomiast upraw niony jest trwale niezdolny do pracy albo zstępnym jest małoletni, należą mu się aż dwie trzecie działu spadkowego. Zapis windykacyjny W testamencie można też zadysponować konkret nymi składnikami majątku na rzecz określonych osób. na przykład, przekazać dom jednemu dziecku, samochód drugiemu, a firmę trzeciemu. Z chwilą śmierci staną się oni właścicielami tych składników spadku. Testator może bowiem dokonać tak zwanego zapisu windykacyjnego, którego przedmiotem może być m.in. nieruchomość, auto, zbywalne prawo majątkowe (np. spółdzielcze prawo do lokalu mieszkalnego), przedsiębiorstwo, gospodarstwo rolne lub służebność. Nie można natomiast w ten sposób rozdysponować pieniędzy -tu wchodzi w rachubę tylko zapis zwykły. Przedmiot zapisu windykacyjnego automatycznie darowanego. Beneficjent zapisu odpowiada za długi spadkowe, solidarnie ze spadkobiercami i proporcjonalnie do wartości otrzymanych rzeczy, ale z ograniczeniem do wartości zapisu. Ma również obowiązek spłacić roszczenia o zachowek, jeśli uprawniony do niego nie może otrzymać go od spadkobierców. Zapis windykacyjny może się znaleźć wyłącznie w testamencie notarialnym, który jednak może być w każdej chwili przez testatora odwołany, nawet testamentem własnoręcznym. Wykonawca testamentu Wykonawca testamentu (wskazana imiennie przez spadkodawcę w testamencie każda pełnoletnia osoba fizyczna, posiadająca pełną zdolność do czynności prawnych) może zarządzać całym majątkiem spadkowym lub jego częścią. Ma to znaczenie, gdy na przykład w skład spadku wchodzi przedsiębiorstwo albo gospodarstwo rolne. Dopuszczalne jest powołanie więcej niż jednego wykonawcy. Otwarcie testamentu Przepisy nie określają, po jakim czasie musi nastąpić otwarcie i ogłoszenie testamentu. Zazwyczaj następuję to z chwilą śmierci spadkodawcy i po przedłożeniu dowodu zgonu. Sąd lub notariusz otwiera i ogłasza treść ostatniej woli testatora. Fałszywy dokument W razie Wątpliwości co do autentyczności testamentu biegły musi ustalić czy testament faktycznie został spisany lub tylko podpisany przez spadkodawcę. Jeżeli grafolog w wydanej opinii stwierdzi, że testament został sfałszowany, czyli nie został napisany przez testatora, sąd może stwierdzić nieważność dokumentu. FOT. PIXABAY, 123 RF 10 • DOM Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 Wnętrza KTO Z NAS NIE LUBI WYGODNEGO FOTELA? Bo czy można lepiej odpocząć po pracy, niż zagłębiając się w fotelu z wysokim oparciem i miłym podparciem dla głowy, otulającym nas przyjemnie z boków? Taki jest właśnie uszak Milena Kochanowska m.kochanowska@glos.com Choć na rynku dostępnych jest wiele rodzajów foteli, od wielu lat jedne z najbardziej przez nas łubianych to tak zwane uszaki, przez Anglików nazwane wingback chairs (krzesła skrzydłowe). Wyróżniające się designem, miękkością i przytulnością, doskonale wpasowały się w historyczne, a dzisiaj w nowoczesne aranżacje salonów, sypialni i pokojów dziecięcych czy naszych biur. To najlepszy przykład na to, że dobry design jest ponadczasowy i może się sprawdzać przez wieki. Historia uszaka A wszystko prawdopodobnie zaczęło się już na przełomie XVI i XVII w. w Anglii, w której pogoda, jak wiadomo, nikogo nie rozpieszcza. Niedogrzane i chłodne pomieszczenia w angielskich domach w tym przypadku wpłynęły pozytywnie na projektantów. Wymyślono bowiem kształt mebla, który w późniejszym czasie, w rozmaitych odsłonach, na stałe zagościł we wnętrzach na całym świecie. - Do dotychczasowych foteli dodano po bokach oparcia oraz wstawiono tapicerowane osłony, potocznie zwane skrzydłami lub uszami, stąd angielska nazwa wingback chair. Wnętrze możemy także zaaranżować tak, że staną w nim dwa zupełnie inne, różniące się nie tylko tapicerką, uszaki Chroniły one odkryte ramiona i dekolty ówczesnych dam przed przeciągami i były wdzięcznymi podpórkami pod głowy domowników i gości -mówi Aldona Mioduszewska, specjalistka od historii designu. Fotele uszaki okazały się niezwykle wygodne i to dla wszystkich. Nawet kobiety w szerokich sukniach mogły spokojnie rozsiąść się na ich obszernych siedziskach. Sam mebel był bardzo stabilny dzięki toczonym nóżkom, a dodatkowo kusił miękką tapicerką. Innowacyjny fotel zawojował więc salony, sypialnie i gabinety. - Uszaki stały się również elementem popkultury. Doczekały się portretu pędzla Paula Cezanne’a, a w XX w. powstały ciekawe wariacje na temat tych mebli - słynny fotel Egg Arne Jacobsena i smukły Wingback Chair Toma Dixona - dodaje ekspertka. Uszaki współczesne Dziś pozycja uszaków wcale nie odbiega od tej dawnej. Ten model fotela jest wciąż wyjątkowo popularnym elementem wystroju naszych biur czy mieszkań: salonów, sypialni, gabinetów, a nawet pokojów dziecięcych. Dzięki obłym, miękkim kształtom, niekiedy unowocześnionym i dopasowanym do danej aranżacji wnętrza, doskonale sprawdza się w przypadku długiego czy- tania książek, oglądania telewizji, pracy przy komputerze, grania na konsoli, a nawet do relaksacyjnych drzemek. Uszaki zapewniają po prostu bardzo wysoki komfort odpoczynku. Mogą być też elementem dekoracyjnym, a jest ich tak duży wybór, że bez problemu dopasujemy je do każdego stylu wnętrza. Sprawdzą się w przytulnych wnętrzach retro, boho i japandi, ale także tam, gdzie stawia się na zupełny minimalizm i surowość. Jaki uszak wybrać? W sklepach z meblami jest mnóstwo tych foteli - od najbardziej klasycznych, po wersje bardziej nowoczesne. Mniejsze i większe, niższe i wyższe, obszerniejsze i te bardziej filigranowe, te z mniejszymi i większymi uszami - wybrać musimy sami. Warto oczywiście zwrócić również uwagę na obicie. Są modele z obiciem z ekologicznej skóry, z wełny kaszmirowej lub z tkaniny welwetowej. We wzory, tłoczenia lub gładkie. Niektóre sklepy oferują nawet możliwość dobrania obicia do kolorystyki wystroju naszego salonu. Jeśli zaś jeszcze bardziej chcemy cieszyć się wygodą uszaka, możemy kupić fotel w wersji z podnóżkiem. Jedno jest pewne - skrzydlaty czy też uszaty, fotel do dziś jest symbolem komfortu i elegancji. Skrzydlaty fotel może stanowić główny punkt we wnętrzu Bardzo eleganckie będą fotele w stonowanej wersji Uszak może być też elementem urozmaicającym - wtedy wybierzmy intensywny kolor tapicerki dobranej do kolorystyki dominującej we wnętrzu monochromatyczne wnętrze - zabawnym i wesołym Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 PODRÓŻE • II Pomysły na jeszcze ciepłe weekendy Z pomocą pociągu czy autobusu dotrzemy w każde miejsce w Tatrach lub innych polskich górach Nie trzeba mieć własnego auta ani nawet wynajmować cudzego, by zwiedzać Polskę i docierać do jej najciekawszych miejsc. Bo zwiedzać można także dzięki pociągom i autobusom POLSKĘ MOŻNA ZWIEDZAĆ TAKŻE BEZ SAMOCHODU Coraz więcej osób szuka sposobów na spędzenie wakacji, urlopu albo chociaż weekendu poza domem bez samochodu, bez płacenia za drogą benzynę i męczenia się za kierownicą przez wiele godzin jazdy i stania w korkach. Wielu Polaków nie ma też własnego auta, a chciałoby mimo wszystko nieco pozwiedzać. Okazuje się, że jest to możliwe i wymaga jedynie nieco większego wysiłku logistycznego. Bo aby odwiedzić ciekawe miejsca bez samochodu, trzeba będzie zdać się na pociągi i autobusy. Podągto sprawdzony sposób na dotarcie do niemal wszystkich znaczniejszych polskich miast. Autobusy miejskie, podmiejskie i regionalne wożą z kolei pasażerów do mniejszych miasteczek i wsi. A właśnie w takich miejscach znajduje się wiele regionalnych zabytków i atrakcji, jak zamki i pałace, muzea i skanseny, a nawet duże parki rozrywki. Wprawdzie przystanek autobusowy nie zawsze znajduje się blisko naszej docelowej atrakcji, ale pokonanie kawałka trasy piechotą nie po- winno przerażać żadnego zapalonego turysty. Wymarzone miejsca za cenę przesiadki Jeśli odpowiednio dobierzemy połączenie kolejowe, a potem autobusowe, będziemy mogli dostać się niemal do każdego miejsca i każdej turystycznej atrakcji w Polsce, od nadmorskich plaż po górskie hale, od średniowiecznych zamków po naj-ciekawsze muzea, od szumiących lasów po największe parki rozrywki. Nie da się dojechać, na przykład, z Warszawy prosto do Wieliczki bez samochodu. Nie ma jednak problemu ze znalezieniem połączenia kolejowego z Warszawy do Krakowa, a z Krakowa do Wieliczki możemy dojechać zarówno koleją podmiejską, jak i jednym z kilku prywatnych busów. W praktyce często tylko jedna przesiadka może więc dzielić turystę od realizacji jego marzeń o odwiedzeniu jakiegoś miejsca czy atrakqi. Dlatego nie należy się zrażać, planując łączoną wycieczkę kolejowo-autobusową czy jazdę z przesiadkami. Nie taki pociąg straszny Jeśli dawno nie jechaliście pociągiem, warto powiedzieć, że warunki jazdy bardzo się ostatnio poprawiły. Wagony są coraz wygodniejsze, pociągi coraz szybsze, a więcikomfort podróżowania jest większy niż przed laty. Podobnie sprawa się ma z autobusami - poza podmiejskimi PKS-ami polskie miasta i wsie łączy dziś gęsta sieć prywatnych linii autobusowych, których właściciele starają się możliwie dogodzić pasażerom, by przekonać ich do częstszego korzystania z ich usług. Jednym słowem, pociąg i autobus to obecnie wygodny środek transportu w rozsądnej cenie. Dobry plan to podstawa Planowanie podróży, czasem z przesiadkami, jest coraz łatwiejsze, ale nadal wymaga czasu i cierpliwości. Taka organi-zacja urlopu czy zwykłego weekendu nie jest jednak przesadnie skomplikowana. Wyszukiwarki połączeń kolejowych i autobu-sowych pozwalają szybko zidentyfikować najkorzystniejsze, tzn. najkrótsze trasy, prowadzące do miejsc, które planujemy zwiedzić. Swoją wyszukiwarkę online mają PKP. Połączenia i rozkłady jazdy można znaleźć także na popularnych portalach, jak koleo.pl, portalpasazera.pl, podróżnikpl czy rozkłady.com.pl. Wyszukiwarki mają ważną zaletę: pozwalają szybko zidentyfikować przesiadki i w ten sposób zaplanować podróż nawet z miejsc, które nie mają bezpośredniego połączenia z wybranym przez nas dworcem. Jeśli macie zaufanie do ludzi i nie przeszkadza wam podróżowanie z obcymi, możecie wypróbować wyszukiwarkę Blablacar, francuskiego pomysłu, która wynajduje połączenia samochodowe lub autobusowe dla mniejszych lub większych grup podróżnych, udających się w to samo miejsce. Na co zwracać uwagę, planując wycieczkę? Jeżeli planujecie wybrać się gdzieś w Polskę pociągiem lub autobusem, jest kilka kwestii, na które trzeba zwrócić uwagę, poza ceną biletu oczywiście. Czas jazdy: jeśli madę do dyspozycji tylko weekend, wybierz-de miejsce, do którego da się dotrzeć podągiem lub autobusem w możliwie krótkim czasie, by nie stracić go zbyt wiele na podróż. Rozkłady jazdy podągów i autobusów podają orientacyjny czas trwania przejazdu. Wiele pociągów ma wagony sypialne. Jeśli więc wykupimy bilet na miejsce z tzw. kuszetką, możemy zaplanować nocną podróż, tak by rano już być na miej scu. Przesiadki: to zwykła część podróżowania podągiemlubau-tobusem, zwłaszcza jeśli chcemy dostać się w miejsce położone z dala od większych miast. Czasem wyszukiwarki połączeń znajdą nam przesiadkę, czasem będzie trzeba wyszukać ją samodzielnie. Jeśli zaplanujecie podróż z przesiadką, pilnujcie, by jej nie przegapić - to newralgiczny punkt planu podróży, a ominięcie przystanku może pokrzyżować weekendowe plany. Termin: podobnie jak w przypadku podróży lotniczych, koleje i autobusy często faworyzują pasażerów, którzy decydują się na podróż z wyprzedzeniem. Im wcześniej wykupimy bilet, tym większą zniżkę możemy dostać. Dokąd nad morze bez samochodu? Turyści wybierający się nad morze nie muszą się martwić ani cenami benzyny, ani brakiem własnego samochodu. Gdańsk, Gdynia i Sopot oraz niektóre inne nadmorskie kurorty są dobrze skomunikowane z resztą Polski za pomocą kolei. Do Trójmiasta można się dostać pociągami z niemal każdego zakątka Polski. Z Warszawy pociąg Pendolino jedzie nad Bałtyk ok. 3 godziny. Hel jest połączony stałą linią kolejową z Gdynią. Do Kołobrzegu dojeżdżają pociągi, a nawet liczne autobusy, np. z Poznania, Warszawy i Lublina. Do Świnoujścia można dojechać koleją, np. z Krakowa, Poznania i Przemyśla, a także ze Szczecina. Do Międzyzdrojów pociągi kursują z Warszawy, Krakowa, Poznania, Szczecina i Świnoujścia, a do Łeby z Gdyni i Lęborka Dokąd w góry bez samochodu? Także polskie góry można zwiedzać bez własnego samochodu. Zakopane jest bardzo dobrze skomunikowane z resztą kraju siecią kolejową, niebrakteż połączeń autobusowych - prywatni przewoźnicy chętnie wożą turystów do Zakopanego z Krakowa, a pokonanie trasy najczęściej zajmuje im nawet mniej czasu niż pociągom. Z dworca w Krakowie można wsiąść w autobus, wiozący pasażerów do najważniejszych atrakcji gór, omijającZakopane. Dzięki temu można się szybko dostać busem np. nad Morskie Oko lub do Kuźnic, gdzie zaczynają się szlaki do najpiękniejszych miejsc w górach, w tym Doliny Kościeliskiej i Hali Gąsienicowej. Stąd też rusza kolejka linowa na Kasprowy Wierch. Jeżeli od Tatr wolicie Karkonosze,to wielepodągówdowie-zie nas do Szklarskiej Poręby i Jeleniej Góry, z której można też złapać autobus do Karpacza (tamtejsza stacja kolejowa jest obecnie nieczynna). Wiele atrakcji oferują także góry i pogórza ziemi kłodzkiej. Do Kłodzka kursują pociągi z większych miast, jak Warszawa czy Wrocław. Beskid Sądecki można zwiedzać z kilku miejscowości, spiętych linią kolejową, na czele z Krynicą-Zdrojem. Można do niej dojechać pociągiem z Krakowa przez Nowy Sącz. Beskid Śląski i Żywiecki można zaś wygodnie zwiedzać dzięki gęstej siatce połączeń Kolei Dolnośląskich. Główny węzeł znajduje się oczywiście w Katowicach, za to stacji jest wiele, nawet w mniejszych miejscowościach, co pozwala szybko dotrzeć w pobliże nawet mniej znanych miejsc, by potem dojść do celu piechotą. Emil Hoff Do miast nadmorskich również dojedziemy pociągami lub autobusami, choć do tych mniejszych raczej z przesiadką 12 • MODA Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 IV szafie Na wyjątkową okazję projektanci rekomendują między innymi klasyczne szpilki, ale z atłasu Natalia Krawczyk natalia.krawczyk@polskapress.pl Miłośniczki masywnych botków będą zadowolone, bo to właśnie platformy będą jednym z najmodniejszych fasonów sezonu jesień-zima2022. To też świetny sposób na dodanie sobie kilku centymetrów. Doceniały je już panie wiatach 70. i80. Wtymse-zonie postawmy na te bardzo wysokie, aksamitne i w intensywnym kolorze. Do tego sukienka w stylu vintage i zestaw gotowy. Pasować będą też do nich dzwony połączone z obcisłą bluzką, jednak buty powinny być na pierwszym planie. Z pewnością będziemy modne, jeśli zdecydujemy się na buty obszyte futerkiem. W ubiegłym sezonie projektanci stawiali na na masywne botki oraz kozaki, w tym roku jest raczej mowa o klapkach i niewysokich botkach. Te puchowe będą nie tylko modne, ale także bardzo wygodne i ciepłe, w sam raz dla zmarzluchów. Buty na pierwszy plan W zbliżającym się sezonie znajdzie się też coś dla fanek błysku. Uwagę warto zwrócić na ozdobne, designersłde detale - botki staną się przy okazji wyjątkową ozdobą stroju. Postarajmy się tylko, żeby pozostałe elementy garderoby nie przytłoczyły stylizacji. Tak jak w przypadku futrzanych butów, postawmy na jeden mocny akcent. Niech ubrania, torebka i biżuteria będą doskonałym tłem, ale tylko dem. Świetnym rozwiązaniem jest total look, czyli stylizacja w jednym kolorze. Kozaki Trudno wyobrazić sobie jesień bez kozaków za kolano. Trend utrzymuje się na wybiegach już od ubiegłego sezonu. Ten typ obuwia jest wyjątkowo kobiecy i nada charakteru stonowanym stylizacjom. Jeśli na- Buty mają grać pierwszoplanową rolę w naszej stylizacji, która najlepiej by była stonowana lub monochromatyczna Praktyczne botki, miękkie eskimoski, a może błyszczące kozaki na szpilce? W tegorocznych trendach każda znajdzie coś dla siebie. Najważniejsze to nosić to, w czym czujemy się dobrze. A co proponują projektanci? JAKIE BUTY BĘDZIEMY NOSIĆ TEJ JESIENI I ZIMY? prawdę chcemy zrobić wrażenie, warto postawić na modele dobrej jakości. Faktura skóry powinna być gładka, a sam model zachwycać prostotą. Modne kozaki skompletujmy ze spódniczką mini lub szortami z wysokim stanem. Nie ma znaczenia, w jakim jesteśmy wieku, bo taki but pasuje do każdej kobiety. Kowbojki Ponadczasowe okazują się również kowbojki. Bez obaw możemy nosić je w zbliżającym się sezonie. Warto postawić na modele, które będą dobrej jakości. Kowbojki mogą być uzupełnieniem stylizacji lub skraść całe show. Botki teksańskiego pochodzenia już od lat spotkamy na wybiegach i w sklepach. Możemy dobrać do nich rozkloszowaną sukienkę, wąską, jeansową spódnicę mini lub spodnie i białą koszulę. Królować będą klasyczne modele w odcieniach brązu, czerni oraz beżu. Szpice i szpilki Jeśli dobrze czujemy się w botkach na szpilce z czubkiem w szpic, zbliżający się sezon będzie należał do nas. To klasyka, która utrzymuje się na pokazach mody już od kilku lat. Możemy postawić na te klasyczne -czarne lub zaszaleć i założyć botki w odcieniu śliwki czy wiśni. Modne będą zarówno obcasy typu kaczuszka do 5 cm wysokości, jak również te wysokie, nawet kilkunastocentrymetrowe. Będą w sam raz na eleganckie wyjście lub kawę z przyjaciółką. Botld sznurowane ilordsy Niezastąpione okazują się też klasyczne, sznurowane botki. Sprawdzą się idealnie na długi spacer w jesiennej scenerii. Są wygodne i możemy dopasować je zarówno do spódnicy, sukienki, jak i spodni. Zaszaleć można również z fakturą, chociaż królować będzie prostota. Szyfonowa lub tiulowa spódnica a do tego klasyczne półbuty, botki, kowbojki lub kozaki - wybór należy do nas Styliści polecają też klasyczne lordsy w męskim stylu. W zbliżającym się sezonie królować będą te z klamerkami i na płaskim obcasie. Można założyć je zarówno do jeansów, jak i do garnituru. Doskonale pasować będą także do rozklo-szowanej sukienki. Wytworne sandałki W tegorocznym sezonie jesień-zima mamy też propozycje na imprezę. Jeśli to wyjątkowa okazja, załóżmy sandałki z cienkimi paskami - tu stawiamy na minimalizm. Komu to nie odpowiada, może wybrać atłasowe modele, wzbogacone o połyskujące kamienie. Wysokość obcasa tak naprawdę zależy od naszych preferencji. Sneakersy lub baleriny Nadal na topie, ku radości pań wybierających komfortowe obuwie, są sneakersy. Nie oznacza to jednak, że nasza sty- lizacja musi być mało kobieca i bez wyrazu. Wybierzmy te, które mają ciekawy design. Królować będą także modele retro. Śmiało połączmy je z jeans owymi lub dresowymi spodniami lub z casualową sukienką. Projektanci lansują również atłasowe baleriny lub skórzane ze sprzączkami. Aby nadać stylizacji wyjątkowości, załóżmy do nich cienkie podkolanówki. Na koniec nie można nie wspomnieć o trendzie, który utrzymuje się od zeszłego roku. To tzw. „sock’s boots”, czyli botki z cholewką przypominającą rajstopy. Tego typu obuwie podkreśli kształt nóg i przyciągnie spojrzenia. Najlepiej połączyć je z sukienką lub spódnicą w stonowanych barwach. Jak widać, w zbliżającym się sezonie jesień-zima każda z nas znajdzie coś dla siebie. Bez znaczenia, czy jesteśmy miłośniczką ekstrawagancji, czy mi-nimalizmu. W każdej odsłonie możemy być modne. Eleganckie czarne kozaki na szpilce czy sznurowane botki -w tym sezonie modny jest niemal każdy fason FOT. SZYMON STARNAWSKI Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 KRZYŻÓWKA 13 Powiedzieli... EKIARA PRZEKŁADAŁA SIĘ U MNIE NA COŚ BARDZO INTYMNEGO ITAK POZOSTAŁO DO DZIŚ. STAŁA SIĘ JEDNYM ZE STAŁYCH PUNKTÓŁK MOJEGO ŻYCIA, PRZEDE IDSZYSTKIM DAŁA MI SIŁĘ DO MAŁKI Ewa Błaszczyk, aktorka piosenkarka, działaczka społeczna („Przewodnik Katolicki") FOT. SYLWIA DĄBROWĄ Krzyżówka panoramiczna Litery z pól ponumerowanych od 1 do 31 utworzą rozwiązanie - myśl Jacka Wejrocha. OlAHO* VIN3IIAIZ 0M1V13IN V»3Ztd 13MVN :3INVŻVlMZ0H Słownik: canto, Kattegat, nunatak, truwer, Winawer. 14 • POMORZE/OGŁOSEZNIA DROBNE Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 O! Kładka. Atrakcyjna. W wakacje odwiedziło ją 150 tysięcy osób Kładka w Darłówku Zachodnim ma ok. 600 metrów. Na jej trasie znajdują się dwie platformy widokowe Wojciech Kulig Region Wybudowana w 2018 roku kładka przyrodnicza na wydmie zachodniej w Darłowie nieustannie deszy się ogromną popularnością. Korzystają z niej zarówno mieszkańcy, jak i turyści. Z danych zebranych przez darłowski ratusz wynika, że w okresie od lipca do sierpnia tego roku z kładki skorzystało ponad 150 tysięcy osób. - Dla porównania w rekordowym ubiegłorocznym sezonie liczba ta przekroczyła w tym samym okresie 174 tysiące osób, a w roku 2020 było to 136 tysięcy wejść. W finansowych statystykach nie zauważyliśmy jednak nieco mniejszej liczby turystów niż przed rokiem. I choć jeszcze ciut za wcześnie na szczegóły, to już dziś można powiedzieć, że założone dochody sezonowe, jak na przykład te z opłaty miejscowej, zrealizujemy zgodnie z planem i nie będą one niższe niż przed rokiem - powiedział Rafał Nagórski, zastępca burmistrza Darłowa. Przypomnijmy, że cała kładka znajduje się w Darłówku Zachodnim i ma około 600 metrów. Na jej trasie znajdują się dwie platformy widokowe. Całość konstrukcji zaprojektowana została z drewna syntetycznego, a szerokość kładki to ponad 2 metry. Dodatkowo ścieżka omija drzewa i rośliny chronione. Cała trasa jest podświetlona punktowo oprawami ze źródłem LED. Wzdłuż trasy rozmieszczone są ławki i kosze na śmieci. Z tablic zamontowanych przy ścieżce można się dowiedzieć ciekawych informacji na temat wydmy oraz o występujących na trasie gatunkach roślin chronionych. Są też informacje o rybach bałtyckich oraz ptakach i ssakach morskich, a także ptakach mających legowiska na Wybrzeżu. ©® Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES «ZDROWIE ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ USŁUGI ■ MOTORYZACJA ■ PRACA ■ TURYSTYKA ■ BANK KWATER ■ ZWIERZĘTA ■ ROŚLINY, OGRODY ■ MATRYMONIALNE ■ RÓŻNE ■ KOMUNIKATY ■ ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA ■ GASTRONOMIA ■ ROLNICZE ■ TOWARZYSKIE Nieruchomości MIESZKANIA DO WYNAJĘCIA SŁUPSK umeblowane, 502303753 LOKALE UŻYTKOWE - DO WYNAJĘCIA HALE do 150m Koszalin, 606614218. KUPIĘ garaż murowany 535-480-794. WYNAJMĘ garaż Pasaż Milenium ul. 1-go Maja Koszalin tel. 502-653-346 KRYSZTAŁY, inne starocie kupią, 506022528. SPORT I REKREACJA ROWERY używane różne 508-436-420. Motoryzacja OSOBOWE SPRZEDAM AUDI A3,2007 R SPRZEDAM KOSZALIN 601774298 OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 INNE SKUP-AUT wszystkie, 534-983-031. Praca ZATRUDNIĘ NAWIĄŻEMY współpracę z lektorami i nauczycielami j. obcych oraz ze studentami kierunków filologii obcojęzycznej. Koszalin, 602 436 415, 94 346 33 15. NIEMCY: murarz, cieśla, malarz, pomocnik, elektr, spawacz: 730011300 0010600141 Sentium ■ firma godna zaufania Nie ryzykuj! Pracuj z najlepszymi! lïfliiffŒiia raronE Zdrowie INNE OSOBĘ samotną do domu na wsi, ALKOHOLIZM - esperal 506022528. 602-773-762 Usługi 1 1 Turystyka AGD RTV FOTO 1 KRAJ - MORZE 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma PRALKI Naprawa w domu. 603775878 ŁEBA, tanie pokoje złaz. 603-471-715 BUDOWLANO-REMONTOWE CYKLINOWANIE bezpyłowe 502302147 I Rozne REMONTY od A do Z tel.660-683-933 REMONTY, Słupsk. 881453825 ZŁOM kupię, potnę, przyjadę ¡odbiorę, tel. 607703135. INSTALACYJNE HYDRAULICZNE, tel. 607703135. 1 Rolnicze PORZĄDKOWE 1 SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w bigbagach, 607-703-135. I PŁODY ROLNE KUPIĘ zboże tel: 506-129-426 FOT. WOJCIECH KULIG FOT. WOJCIECH KULIG Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 INFORMATOR 15 Będą lalki i ciekawe spektakle. Dla dzieci i dla dorosłych. Korzystajcie! Kultowe filmy grozy i thrillery wyświetla OFFicyna Anna Czerny-Marecka Słupsk, Ustka W niedzielę, 18 września, rozpoczyna się Festiwal Plastyki Teatru Lalki i Formy. Obejrzymy propozycje teatrów z Polski, Słowacji i Niemiec. 0 tym, że świat teatralny w Polsce czekał na tego rodzaju imprezę, świadczy zainteresowanie - do Teatru Lalki Tęcza, który jest organizatorem Festiwalu, wpłynęło ponad 70 zgłoszeń. Komisja wybrała 12 spektakli. - W naszym kraju brakuje festiwali czy innych wydarzeń artystycznych, które skupiałyby swoją uwagę na plastyce teatru. Rozmawialiśmy o tym z wieloma scenografami i wszyscy bez wyjątku potwierdzali to spostrzeżenie, jednocześnie wyrażając głębokie uznanie dla idei stworzenia wydarzenia, którego głównym tematem byłaby plastyka teatru formy. Dlatego też postanowiliśmy uczcić jubileuszowy sezon 75-leda Teatru Tęcza, zamykając go Festiwalem Plastyki Teatru Lalki 1 Formy - mówi Michał Tramer, dyrektor TL Tęcza w Słupsku. Festiwalowa widownia obejrzy we wrześniu dwanaście spektakli, których wspólnym mianownikiem jest niezwykła oprawa plastyczna. Wydarzenie będzie realizowane na kilku płaszczyznach. Obok przeglądu spektakli teatralnych, który odbędzie się w dniach od 18 do 23 września, już można oglądać plenerową wystawę „Młoda scenografia”, która eksponowana jest na us-teckiej promenadzie. Składają się na nią prace młodych twórców - studentów i absolwentów kierunków artystycznych związanych ze scenografią i ko-stiumografią. Jest ona poświęcona ich pierwszym realizacjom teatralnym oraz projektom. „Pan Tadeusz. Ostatni zjazd" to przedstawienie, które nawiązuje co dzieła Adama Mickiewicza, ale nie jest oparte na jego tekście. Zrealizował je Teatr Animacji z Poznania, jest przeznaczo i dla widzów dorosłych. Festiwal Plastyki Teatru Formy składać się będzie ponadto z dwóch wystaw - plakaty teatralne prezentowane będą na wystawie plenerowej na słupskich bulwarach nadrzecznych, a jubileuszowa wystawa lalek teatralnych ze zbiorów Teatru Lalki Tęcza -w Białym Spichlerzu w Słupsku. - Tęcza chce się pochwalić nadzwyczaj bogatym zbiorem, na który składa się około 500 eksponatów - mówi dyrektor Tramer. - Wiele z nich zostało zaprojektowanych i częściowo wykonanych przez znakomitych scenografów, jak m.in.: Ali Bunsch, Adam Kilian, Leokadia Serafinowicz, Rajmund Strzelecki. Zorganizowanie wystawy w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku będzie okazją do przybliżenia działalności „Tęczy” oraz polskiego lalkar-stwawogóle. Zadanie jest dofinansowane ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, miasta Słupsk i Ustka, Powiat Słupski i słupskich przedsiębiorców. Program 18 września (niedziela): godz. 16 - inauguracja i 75-lecie teatru (TL Tęcza). 19 września (poniedziałek): godz. U - „Lot” (Olsztyński Teatr Lalek, TL Tęcza); godz. 19 -„Pan Tadeusz. Ostatni zjazd” (Teatr Animacji z Poznania, filharmonia); godz. 21:30 - „Kaspar” (Teatr Biuro Podróży, plener Ustka, wstęp wolny). 20 września (wtorek): godz. 9 - „Czarnoksiężnik z Krainy Oz” (Teatr Lalki i Aktora w Wałbrzychu, TL Tęcza; godz. 10,12, 17 i 19 - „Król Olch” (Puppenthe-ater Zwickau, Centrum Aktywności Twórczej w Ustce; godz. 17 - „Bezimienny/nieznany” (Fundaq'a Gra/nice, OT Rondo). 21 września (środa): godz. 9 - „Brzydkie kaczątko” (Baj Pmorski, TORUŃ, filharmonia); godz. 12 - „Kulki” (Białostocki Teatr Lalek, Rondo); godz. 19 -„Beton” (Teatr Miniatura, TL Tęcza). 22 września (czwartek) -godz. 9 - „Arka czasu” (Teatr Lalki i Aktora „Kubuś”, Kielce, filharmonia); godz. u - „Tata” (Teatr Arlekin, Łódź, Rondo); godz. 18 - „Navrat Ondreja Ba-laza (Divadlo Houże, Bratysława, TL Tęcza). 23 września (piątek) - godz. 10 - „NIEbo i dłoNIE” (Teatr Lalki Tęcza, scena Tęcza). ©® Małgorzata Klimczak Szczecin „Wieczory Filmowe z OFFi-cyną" to projekcje światowego kina, którym towarzyszą rozmowy o filmach, kinie, kulturze i świede. W ramach „Wieczorów” oglądamy zarówno dzieła z przeszłości, jak i porywające obrazy najciekawszych gwiazd młodego pokolenia. Harmonogram projekcji: 21 września, godz. 18:00, „Misery” w reżyserii Roba Reinera. Jedna z najlepszych adaptacji powieści Stephena Kinga. Klasyk gatunku. Pisarz bestsellerów ulega wypadkowi i zostaje uwięziony przez psychopatyczną fankę. Znakomite kreacje stworzyli Kathy Bates i James Caan, a za kamerą stanął znakomity Rob Reiner. Oscar dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. 28 września, godz. 18:00, „Oczy Laury Mars”, reż. Irvin Kerschner Kultowy thriller końca lat 70. XX wieku. Znakomita foto-grafka zaczyna miewać przerażające wizje przyszłych morderstw. Dar wychodzenia poza świadomość staje się dla bohaterki przekleństwem. Niezapomniane role stworzyli Faye Dunaway, Tommy Lee Jones i Brad Dourif. Dzieło wyszło spod ręki reżysera „Imperium kontratakuje”. ©® POGODA Krzysztof * Ścibor Biuro Calvus^ , ^ Sobota Pogoda dla Pomorza Prognoza dla Bałtyku Stan morza (Bft) 4-2 Sita wiatru (Bft) 5-3 Kierunek wiatru W 997 hPa tł 14 25 km/h 16 q FfFKB Świnoujście 14 o* Kołobrzeg 3 Rewal ;14°1ES o Darłowo 0 PT41E1 Sławno o Mielno —. ^KOSZALIN 4»' :14°IF1 °Ustka O SŁUPSK 14_________ o Łeba UZĘB W'adyS,aW0W0 .o—mJr h# 0 Wejherowo Lębork _______ anE0 Kaiiuzy GDAŃSK Białogard I15°IM & [T51E1 Bytów ♦ Kościerzyna Połczyn-Zdrój Nad Pomorze cały czas dociera wilgotne i chłodne powietrze polarno morskie. W ciągu dnia sporo chmur i miejscam pojawią się opady deszczu. Temperatura max do 14:16°C. Wiatr zachodni pomału słabnący. W nocy na wybrzeżu mokro. Jutro zachmurzenie duże i umiarkowane, okresami możliwe są opady deszczu. Na termometrach max do 1 4: 1 6 °C . Wiatr północno-zachodni, umiarkowany i słaby. Mfljt pogodnie zachmurzenie umiarkowane przelotny deszcz przelotne deszcze i burza pochmurno mżawka kOcm ifcOcm Gdańsk 16° 14° tyj Kraków 18° 15 ° J!Ł : Lublin 16° 12 ° ty Olsztyn 16° 13 ° ty ! Poznań 17 ° 15° ty Toruń 17° 14 ° ty\ Wrocław 18° 13 ° ty Warszawa 17° 12 ° ty i Karpacz 18° 11 ° tyl Ustrzyki Dolne 17° 9 ° Zakopane 15° 7 : ty Zdrowe jedzenie i zielarstwo Anna Czerny-Marecka Krępa Słupska Po wakacyjnej przerwie do Krępy Stupskiej wraca Bazarek Natury. Pierwszy ryneczek, który odbędzie się dzisiaj, 17 września, związany będzie z szeroko rozumianym zielarstwem. Bazarek Natury organizują Centrum Promocji Produktów Lokalnych w Krępie Słupskiej oraz Centrum Kultury i Biblioteka Publiczna Gminy Słupsk. Na ryneczku można kupić warzywa, owoce, sery wędzone, chleby, ryby, naturalne wędliny, pyszne przetwory przygotowane z naturalnych produktów oraz wiele innych rzeczy. Sobotni ryneczek zaplanowano w godz. 9-12. W jego ramach przygotowane zostaną Bazarek Natury bezpłatne warsztaty poświęć cone ziołom. Zajęcia poprowadzi Aleksandra Chrzan, a uczestnicy dowiedzą się m.in., jak zbierać zioła i je suszyć, dowiedzą się nieco o zwyczajach i wierzeniach ludowych związanych z roślinami z terenów Pomorza Środkowego. Przygotują również ziołowe kadzidło. ©® FOT. MATERIAŁY PRASOWE 16 Głos Dziennik Pomorza Sobota-niedziela, 17-18.09.2022 % KRÓLOWA Elżbieta II (1926-2022) DZIESIĘĆ DNI, W CIĄGU KTÓRYCH NARÓD ŻEGNA EPOKĘ ELŻBIETAŃSKĄ Okres od śmierci królowej do jej pogrzebu, zaplanowanego na 19 września, to czas kiedy miliony Brytyjczyków oddadzą hołd ukochanej królowej, a nowy król wejdzie w swą rolę Wojciech Rogacin Miliony oddają cześć zmarłej, składając kwiaty w miejscach związanych z królową w Anglii, Szkocji i Irlandii Północnej, a także 14 innych krajach świata M mijający tydzień był czasem nie tylko pożegnania królowej Elżbiety II przez Brytyjczyków, ale też okresem, w którym w nowe obowiązki wchodził nowy król Karol HI. To niełatwy czas, mogący zdefiniować charakter jego przyszłego panowania, atakże wpłynąćnalosy monarchii. W związku z tym, że w monarchii brytyjskiej panuje zasada ciągłości sprawowania władzy (zgodnie z hasłem „umarł król, niech żyje król), Karol został nowym monarchą w momencie śmierci swej matki, Elżbiety n (8 września). Automatycznie jego żona Camilla została królową. Oficjalne proklamowanie Karola III jako króla w sobotę - tydzień temu - było tylko uroczystym potwierdzeniem tego faktu, a ostatecznym będzie koronacja, która zostanie zaplanowana już po okresie żałoby narodowej i prywatnej rodziny królewskiej. To dlatego również mimo żałoby nigdy nie zostaje opuszczony do połowy masztu królewski proporzec monarchów brytyjskich, chociaż flaga Unii zostaje opuszczona aż do dnia pogrzebu monarchy. Objazd królestwa Narodowa żałoba skończy się wraz z pogrzebem, którego datę wyznaczono na 19 września i który - jak piszą brytyjskie media - będzie zapewne największą państwową ceremonią pogrzebową na Wyspach od czasu pogrzebu Winstona Churchilla w 1965 roku. Przybędą głowy państw niemal z całego świata, zgromadzą się liczone pewnie w setki tysięcy tłumy. Zanim to nastąpi miliony oddały cześć zmarłej, składając kwiaty w miejscach związanych z Królową w Anglii, Szkocji i Irlandii Północnej, a także 14 innych krajach świata (w tym Kanady i Australii), w których brytyjski monarcha jest tytularną ¿ową państwa. W tym czasie król Karol III wchodzi w pełni w obowiązki nowego monarchy. Tu już na- stąpi pierwsza różnica między początkiem jego panowania, a początkami królowania jego matki. W przeciwieństwie do Elżbiety n, która nie dokonała objazdu kraju tuż po objęciu panowania, król Karol HI nie pozostanie w jednym miejscu, ale czas do pogrzebu spędził odwie-dzając różne zakątki swojego królestwa na Wyspach Brytyjskich. Miał u boku swą ukochaną żonę - może czuć jej wsparcie w tych pierwszych obowiązkach królewskich. A nie są to łatwe dni. Jak pisał w pamiętnikach Edward VIII, który objął tron po akrólu Jerzym V w styczniu1936roku, czas między śmiercią ojca a jego pogrzebem był przytłaczający. - Miałem nieprzyjemne wrażenie, że pozostałem samotny na ogromnej scenie - wspominał Edward Vm. Karol HI już w miniony poniedziałek udał się do Szkocji, gdzie między innymi otrzymał klucze od stolicy Edynburga, spotkał się też z premier szkocką Nicolą Sturgeone. W tamtejszym parlamencie zaplanowano składanie kondolencji, królowi, a następnie odprowadzenie trumny z ciałem Elżbiety II do katedry św. Idziego na nabożeństwo z udziałem członków rodziny królewskiej i dygnitarzy. Mieszkańcy przez dobę mogli oddawać hołd przed trumną, na której umieszczona została korona Szkocji. We wtorek podróż Karola do Irlandii Północnej, gdzie zatrzymał się w królewskiej rezydencji Hillsborough Castle. Spotkanie z premierem Irlandii Północnej oraz przewodniczącym parlamentu, a wieczorem wraz z królową Camillą udział w nabożeństwie żałobnym w katedrze św. Anny w Belfaście. Po tych wydarzeniach oboje wrócili do Londynu. Tego samego dnia po południu miało miejsce nabożeństwo żałobne w katedrze w Edynburgu, a wieczorem trumna z ciałem królowej została przetransportowana wojskowym samolotem do Londynu. Z lotniska na specjalnym karawa- nie trumna została przewieziona do Pałacu Buckingham. Konduktowi trumny twoarzyszyli Karol EU z Camillą. Odbywały się też próby procesji z trumną do królewskiej rezydencji. Hołd od mieszkańców Od środy trumna Elżbiety II udekorowana proporcem Royal Standard jest wystawiona na widok publiczny w Westminster Hall. W ciągu kolejnych kilku dni ludzie mogli przybywać i oddawać cześć przed trumną zmarłej królowej. Jak podaje gazeta „The SUn-day Times”, w 2002 roku po śmierci niezwykle łubianej Królowej Matki obok jej wystawionej trumny przeszło około 200 000osób. Jeszcze więcej, bo aż około 300 tysięcy osób przeszło obok trumny Jerzego VI w 1952 roku. Tym razem Pałac Buckingham spodziewa się, że hołd przed trumną Elżbiety II odda pół miliona ludzi, jednak media uważają, że może być ich znacznie więcej. Dostęp do Westminster Hall był niemal przez 24 godziny na dobę, z wyjątkiem krótkiej przerwy na sprzątanie obiektu każdego dnia. Podczas wystawienia trumny obecni byli król z królową, a modlitwy odprawił arcybiskup Canterbury. To członkowie rodziny królewskiej szli w kondukcie za trumną, gdy ta, około godziny 15 przy dźwiękach dzwonu Big Ben, była wieziona karawanem do Westminster Hall. Udekorowana kwiatami z królewskiego ogrodu, a na górze położona korona, którą Elżbieta nosiła po swej koronacji w 1953 roku. Przez cały czas wystawienia trumny na widok publiczny wartę przy niej pełnią fiinkcjonariusze różnych rodzajów królewskiej ochrony. Król Karol EU będzie mieć nie tylko obowiązki związane z oddawaniem czci swej zmarłej matce. W czwartek podróż do Walii, gdzie- w piątek-zaplanowane było spotkanie z przedstawicielami tamtejszych władz i uczestnictwo w przyjęciu. W piątek powrót do Londynu, by uczestniczyć w wieczornych modlitwach przy trumnie Elżbiety n. Ceremonia pogrzebowa W tenweekend rozpoczną się już ostateczne przygotowania do ceremonii pogrzebowej Elżbiety n. Król Karolinod soboty będzie przyjmował zagranicznych dygnitarzy, w tym członków rodzin królewskich z innych krajów, którzy zaczną przyjeżdżać do Londynu na uroczystości pogrzebowe. W sobotę wieczorem dla przedstawicieli zagranicznych rodówkrólewskich zostanie wydane przyjęcie, a w niedzielę podobne przyjęcie zostanie wydane dla niekoronowanych głów państw, które przybędą na uroczystości pogrzebowe. Wcześniej Karol DI udzieli audiencji premier Liz Truss w pałacu Buckingham. Finałem tych dni żałoby narodowej będzie uroczystość pogrzebowa. Jakpisze „The Sunday Times”, Elżbietallbędzie pierwszą monarchinią od czasu pogrzebu Jerzego II w 1760 roku, której ceremonia pogrzebowa odbędzie się w Opactwie West-minsterskim. O godzinie 6 rano w Westminster Hall rozpoczną się ostatnie nabożeństwa przy jej trumnie, która zostanie zamknięta o godzinie 8.30. Później trumna na lawecie, na której spoczywały też trumny księżnej Diany i Królowej Matki, zostanie przewieziona do opactwa westminsterskiego. Spodziewane są setki tysięcy żałobników, którzy ustawią się wzdłuż trasy przewozu trumny na nabożeństwo żałobne. Rozpocznie się ono o godzinie ll pod przewodnictwem dziekana katedry Westminster w towarzystwie arcybiskupa Canterbury. W świątyni będzie około 2 tysiące uczestników nabożeństwa, w tym cała brytyjska rodzina królewska. Po trwającym około godziny nabożeństwie trumna królowej zostanie ponownie umieszczona na lawecie i przejedzie procesyjnie przez Parliament Square, Whitehall, Constitution Hill i Mall, by około godziny 13 dotrzeć do Wellington Arch. Stamtąd zostanie przewieziona do kaplicy świętego Jerzego w Windsorze. Tam odbędzie się ponownie nabożeństwo żałobne. Po godzinie 19 zaplanowano prywatne uroczystości pogrzebowe dla najbliższej rodziny, w tym króla Karola III, który rozsypie garść ziemi na wieku trumny swej matki, podobnie jak uczynił to ponad rok wcześniej nad trumną swego ojca księcia Filipa. Głos www.gp24.pl www.gk24.pl wwwgs24.pl Redaktor naczelny PrzemysławSzymańczyk. Redakqa.SŁUPSK,ul.HenrykaPobożnegol9,teŁ598488IOO, POLSKA PRESS GRUPA Prezes zarządu Tomasz Przybek Z cy red nacz : Marcin Stefanowski. Wojciech Frelichowski. redakqa.gp24@potskapress.pl. KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, wvdawca Polska Press Sn zo o Członek zarządu Dorota Kania YnonaHusaim-Sobecka. PrezesoddziałuPiotrGrabowski. teŁ943473552.redakqiLgk24@połskapress.pl.SZCZECIN, ul Domaniewska45 02-672 Warszawa Członek zarządu Małgorzata Skorwider Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Al. N iepodległości 26/U1, tel. 914S13300.redalaja.gs24<§>polslcapress.pi. ..i -mniAdfin GyótoniAdin Członek zarządu Miłosz Szulc Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Druk Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz. Grunwaldzka 229. ' © - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojciech Paczyński wojciech.paczynski@polskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło AgencjaAIPkontakt@aip24.pl P3C Piątek, 16.09.2022 17.09.1939 Sowiecka agresja na Polskę Jak Stalin wsparł zbrodniczy plan Hitlera BT/CC 2 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 Dorota Kania, redaktor naczelna Polska Press Janusz Życzkowski, red. nacz. „Gazety Lubuskiej” PARTIA ZAGRANICA WSPÓLNY MIANOWNIK OBCYCH INTERESÓW Na początku października 2007 roku, tuż przed przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi, byłam na spotkaniu, podczas którego większośćuczestnikówbyłaprzekonana, że PiS wygra wyboryibę-dzie rządziło drugą kadencję. Wówczas jednazosób powiedziała: służby postawiły na Platformę i to ona wygra. Rzeczywiście tak się stało i dopiero po latach okazało się, że rzeczywiście ludzie służb miały udział w powstaniu formacji Donalda Tuska, o czym w programie Doroty Gawryluk w Polsacie powiedział Gromosław Czempiński, funkcjonariusz komunistycznych służb specjalnych, a po 1989 roku szef Urzędu Ochrony Państwa. Przypominam to spotkanie sprzed lat, ponieważ obecna sytuacja wygląda bardzo podobnie, a polityczne zaangażowanie ludzi z różnych formacji służb specjalnych jest dużo bardziej widoczne. Praktycznie się z tym nie kryją - mamy do czynienia z medialną manipulacją świadomości, co doskonale opisał Władimir Wołkow w swojej książce pt. „Montaż”. Z różnych stron - politycznych i medialnych - opinia publiczna jest karmiona narracją o prorosyjskich działaniach PiS - wystarczy chociażby przypomnieć wypowiedź Donalda Tuska, który w styczniu2020 roku mówił w „Gazecie Wyborczej”, że „Putin ma sojuszni-ków w PiS”. Ta narracja przybrała na sile po napaści Rosji na Ukrainę, a wzmogła się w ostatnich kilkunastu dniach, po publikacji „raportu o stratach wojennych”. Im bardziej Polska pomaga Ukrainie, im więcej broni i sprzętu wojskowego jest przekazywane naszym sąsiadom broniących swojej ojczyzny przed rosyjskim agresorem, tym więcej jest narracji o związkach PiS z Moskwą. Nie jest przypadkowe, że w tej materii wypowiada się m.in. były szef Wojskowych Służb Informacyjnych, który w czasach PRL był w Zarządzie n Sztabu Generalnego, formacji podległej RGB. Nie jest przypadkowe, że Piotr Pytel - szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego w rządzie PO-PSL, który swoją karierę zaczynał w UOP w 1994 roku i był podwładnym Gromosława Czempińskiego, w obszernym wywiadzie opublikowanym na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” mówi, że Rosja jest już wPolsce, a partia rządząca realizuje interesy Moskwy świadomie, m.in. za sprawą agentury ulokowanej w rządzie. Uważam, żedo tego wywiadunależy podejść poważnie. Nawetbardzo poważnie. Oczywiście, Piotr Pytel miał kontakty z Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, został oskarżony o przekroczenie uprawnień, a jego sprawy toczą się przed sądem. To jest powszechnie znane, jednak nie należy lekceważyć i nie należy tym przykrywać treści wywiadu. Nie należy również traktować wypowiedzi Piotra Pytla jako obronę przed kolejnymi rozprawami sądowymi z jego udziałem w roli oskarżonego lub jako wypowiedzi człowieka nie do końca zrównoważonego psychicznie. Sprawa jest o wiele bardziej złożona i nie tak prosta, jak się wydaje. Wszystko wskazuje na to, że właśnie jesteśmy świadkami projektu, podobnego do tego, który został zrealizowany podczas ostatniej kampanii wyborczej w USA. Nikt nie wskaże wprost, że w PiS, zwłaszcza w kierowniczych gremiach, zasiadają rosyjscy agendi wymieni ich z nazwiska, ale jest suflowane, że są oni skutecznie poddani rosyjskim wpływom. Do tego służy między innymi kanał „Poufha rozmowa” publikujący rzekome mejle najważniejszych osób w państwie; taka narraq'a utrzymuje się w książkach Piotra Piątka, w wypowiedziach polityków opozycji i sympatyzującymi z nią mediami. W interesie Rosji i Niemiec (bo o nich w kontekśde wywiadu Piotra Pytla nie wolno zapominać) leży to, by Polska była słaba, a jej władze uległe. Głównym celem jest doprowadzenie do zmiany rządów, o czym zresztą mówią wprost niektórzy zachodni politycy. Mając to na uwadze, warto pamiętać o sojuszu niemiecko-rosyjskim, podobnie jak i o tym, skąd płyną inspiracje do określonej narracji. i o łączy katastrofę ekologiczną Odry,awanturę o Dolinę Rospudy i sprawę przekopu Mierzei Wiślanej? Obok związku ze środowiskiem, również działalność aktywistów ekologicznych, protesty i próby blokowania istotnych z punktu widzenia państwa inwestycji. Ostatnia z afer, ta dotycząca drugiej co do wielkości polskiej rzeki, pokazuje to aż nadto wyraźnie. Widać również, że obok ekologów w akcję włączają się politycy, których motywacje są co najmniej dwuznaczne. Kiedy na początku sierpnia kraj obiegły zdjęcia śniętych ryb w Odrze, opozycja podniosła larum w sprawie niewystarczającej, ich zdaniem, informacji na temat możliwego zagrożenia. Możliwego, bo dziś wiemy, że człowiek w żadnym momencie nie był przez wodę w rzece zagrożony. Potęgowanie uczucia napięcia było jednak na rękę przeciwnikom rządu i dlatego sprawa stała się tematem, który ochoczo podejmowali inni. Podejmowali i jak mogli eskalowah do niewyobrażalnych wręcz rozmiarów. Symbolem takiego działania było ogłoszenie przez marszałek województwa lubuskiego alarmistycznej tezy, że ryby w Odrze zabiła rtęć, której ilość przekracza dopuszczalną skalę. Informację otrzymała od niemieckiego urzędnika. Ten dementował, by wiadomość miała charakter wiążący i w żadnym razie nie dotyczyła przyczyn śnięcia. Mówił o lokalnej anomalii i możliwym błędzie, ale mleko, a właściwie fake news o rtęci się rozlał. Tu właściwie można by postawić kropkę. Jest katastrofa, są oskarżenia o spóźnioną reakcję, przy jednoczesnym braku zagrożeń, ale jak to u nas, histeria i polsko - polska wojenka. Problem w tym, że pojawia się jeszcze jeden aspekt i narracja, która może się wydawać zaskakująca, ale jeśli spojrzeć na historię, zaskoczeniem nie jest. Po pierwszej fali medialnej burzy, ogólnonarodowej debaty dotyczącej środowiska, przyszła druga, która niosła za sobą pytanie o przyszłość rzeki. Żeby było ciekawiej, pytanie to „na rybkę” wrzucili Niemcy, którzy chcą utrzymania naturalnego charakteru Odry i zablokowania prac podnoszących jej żeglowność. Jak grzyby po deszczu zaczęły też mnożyć się „spontaniczne” akcje i happeningi wzywające do wstrzymania inwestycji. Mieliśmy ekologiczny marsz nad brzegiem Wisły w obronie Odry i innych polskich rzek. Pojawił się postulat nadania rzece statusu osoby prawnej. Irracjonalny pomysł ochoczo poparli celebryci ze Stuhrem i Ostaszewską na czele. Najnowsza iniq'atywa to właściwie apel wzywający do utworzenia Narodowego Parku Dolnej Odry. Działania, które, jak słusznie się Państwo domyślacie, prawnie zakaże jakichkolwiek inwestycji i wykorzystania rzeki dla celów transportu. Akcję „Ratujmy Odrę” popiera lubuska marszałek Elżbieta Anna Polak z Platformy Obywatelskiej. Ta sama, która kilka tygodni temu powzięła od niemieckich urzędników fake newsa o rtęci. Dziś wpisuje się w narrację zachodnich sąsiadów, którym nie na rękę jest polska konkurencja i wykorzystanie Odry jako element Środ-kowo-Europejskiego Korytarza Transportowego. Wcześniej w analogiczny sposób rozbudowę infrastruktury blokowano w innych miejscach wkraju. Wokół wszystkiego polityczny taniec, ci sami aktorzy i te same postulaty. Wspólny mianownik obcych interesów. URSULA VON DER LEYEN, PRZEWODNICZĄCA KOMISJI EUROPEJSKIEJ, W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM Mamy nauczkę z tej wojny. Trzeba było wsłuchać się w głosy wewnątrz Unii Europejskiej, w Polsce, krajach bałtyckich, w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Oni od lat nam mówili, że Putin się nie zatrzyma Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 PULS# 3 tlsMcfak dla zielonej energii w Polsce Myślimy o przyszłości. Chcemy zapewnić klientom dostęp do czystej energii Jesteśmy jednym z liderów zielonej energetyki w Polsce. Jako część Grupy ORLEIM realizujemy ambitny plan zmniejszenia o 33% emisyjności wytwarzanej energii. Dążymy do tego m in. poprzez rozwój OZE na lądzie i udział w projektach morskich farm wiatrowych. Dbamy o równowagę między zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego, a troską o nasze otoczenie. Zrównoważony rozwój. Z szacunkiem dla środowiska. net Wspólnie dla EKOLOGII En erga GRUPA • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 -17 września 1939 roku to lustrzane odbicie 1 września 1939 roku. Czyli 1 i 17 września oba agresywne państwa - Niemcy i Związek Sowiecki, uderzając na nasz kraj, dokonały rozbioru Polski, wypełniając postanowienie tajnego protokołu - mówi Witold Wasilewski, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej Anita Czupryn Żołnierze Armii Czerwonej i Wehrmachtu podczas wspólnej defilady, jaka odbyła się 22 września w Brześciu. Tam też wojska obu okupantów ustanowiły bieżącą linię rozgraniczenia wojsk na zaatakowanym terytorium Polski WITOLD WASILEWSKI: AGRESJA SOWIECKA NA POLSKĘ OTWIERA NIEWYOBRAŻALNE PASMO ZBRODNICZYCH DZIAŁAŃ 17 września 1939 roku, około godziny czwartej rano Sowieci zaatakowali Polskę. Jaki był oficjalny powód tej napaści? Ten oficjalny powód został zawarty w nocie, jaką zastępca komisarza ludowego spraw zagranicznych ZSRS Władimir Potiomkin odczytał o godzinie trzeciej w nocy ambasadorowi RP w Moskwie Wacławowi Grzybowskiemu. A mianowicie powodem miało być to, że państwo polskie przestało istnieć. Oczywiście był to powód pretekstowy, wymyślony, całkowicie nieprawdziwy. Państwo polskie posiadało władze, ist- niało wojsko, toczyła się wojna z Niemcami, broniło się wiele polskich dywizji. Broniła się Warszawa i wiele innych miejsc, jak na przykład wciąż jeszcze Hel. Ale przede wszystkim państwo polskie miało ciągłość prawną, uznanie międzynarodowe i było podmiotem prawa międzynarodowego, jak każde inne uznane państwo świata. Był to więc w gruncie rzeczy nie tyle powód, co pretekst. W toku działań wojennych i później szeroko w prasie sowieckiej rozwinięto propagandę, która podawała dalsze preteksty uzasadniające agresję na Polskę. Zasygnalizowano je zresztą już we wspomnianej nocie. Jak na przykład to, że Armia Czerwona „wyzwalała” białoruskich i ukraińskich chłopów spod ucisku polskiej bur-żuazji? Tak jest. Te powody to było między innymi dążenie do „wyzwolenia” jakoby uciskanych mniejszości narodowych, przede wszystkim „bratniej krwi” Białorusinów i Ukraińców, a także wyzwolenie mas ludowych, także polskich chłopów i robotników uciskanych i wyzyskiwanych przez obszarników oraz bur-żuazję. W sowieckiej propagandzie mieszały się dwa wątki. Jeden to wątek klasowy, związany oczywiście z ideologią komunistyczną, która panowała w Związku Sowieckim, ale drugi element, który silnie się wówczas ujawnił, związany był z kwestiami narodowymi. Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona szła rzekomo z pomocą mniejszościom narodowym, w celu wyzwolenia ich i zjednoczenia z ZSRS w ramach sowieckiej Białorusi i sowieckiej Ukrainy, co później dokonano w sposób bezprawny - mam tu na myśli wcielenie do ZSRS tzw. zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy, czyli okupowanego terytorium II RP. Te dwa wątki - klasowy i narodowy stanowiły to pogłębione uzasadnienie. W rzeczywistości nie odpowiadało ono prawdzie, podobnie, jak ta początkowa, niesławna formuła, < zupełnie kłamliwa od po- | czątkudokońcaotym,że g państwo polskie przestało ist- < nieć i w związku z tym wkra- s czają dla osłony ludności, 1 podczas gdy była to inwazja 5 wojskowa. W rzeczywistości Stalin wyli^ pełniał zobowiązania wobec 2 Hitlera, które zostały zawarte 23 sierpnia w pamiętnym pakcie Ribbentrop-Mołotow. Oczywiście, było to zawarte w tajnym protokole do układu nazywanego w polskiej historiografii paktem Ribbentrop-Mołotow, a przez wielu historyków na świecie nazywanym po prostu paktem Hitler-Sta-lin. To był układ o nieagresji, do którego załączono protokół dzielący w gruncie rzeczy strefy wpływów w Europie środkowej pomiędzy Niemcy a Związek Sowiecki. W istocie pod wyznaczeniem tych stref kryła się zapowiedź i wzajemna akceptacja zagarnięcia tych terytoriów. Podzielono więc państwa bałtyckie, rumuńska Besarabia miała przypaść Związkowi Sowieckiemu, a zasadniczym ustaleniem był podział Polski wzdłuż linii Narwi, Wisły i Sanu pomiędzy Niemcy i Związek Sowiecki. Podział ten później, po kampanii wrześniowej, został nieco skorygowany na korzyść Niemiec. Przyznano Niemcom większość wschodniego Mazowsza i Lubelszczyznę, za to Niemcy „oddały” - handlując nie swoimi terytoriami - Litwę Związkowi Sowieckiemu. Dlatego 17 września to jest lustrzane odbicie l września. Czyli l i 17 września oba te PULS • TO STOLE POkKTARZAJĄCY SIĘ M0TYIV PROPAGANDY ROSYJSKIEJ, O PRZYCHODZENIU Z RZEKOMĄ POMOCĄ PRZEŚLADOWANYM MNIEJSZOŚCIOM NARODOIKYM agresywne państwa uderzając na nasz kraj, dokonały rozbioru Polski, wypełniając postanowienie tajnego protokołu. Jak dzisiaj oceniany jest rozkaz marszałka Rydza-Śmi-głego, który nakazał, aby z Sowietami nie walczyć, chyba że w momencie prób rozbrajania. Wówczas wywołał on dezorientaq'ę wśród żołnierzy; podejrzewano wręcz dywersję. Ze swojej strony mogę powiedzieć, jak ja to oceniam. Wiemy, że w gruncie rzeczy była to dyrektywa ogólna skierowana do całej armii. Rozkaz ten był bardzo długo oceniany negatywnie i niewątpliwie niektórzy nadal oceniają go negatywnie. Natomiast trzeba powiedzieć, że wokół niego narosło dużo nieporozumień, wręcz mitów. Często w przytoczeniach, w relacjach, komentarzu odbiega od swojej rzeczywistej treści, a także wyolbrzymia się jego znaczenie. Otóż istotą treści nie było to, co pani powtórzyła - by nie walczyć z Sowietami - co jest zwykle wybijane i przytaczane i za to Rydza-Śmigłego spotyka krytyka, ponieważ podjęcie walki miało i mogło nam przynieść korzyści polityczne. Istota sprawy polega na tym, że zasadnicza teza rozkazu brzmiała, że wojsko ma się wycofywać w kierunku Rumunii, względnie Węgier. To była istota rozkazu Rydza-Śmigłego, zasadnicza myśl, która została przekazana w tym rozkazie. Została ona przekazana jasno. Oczywiście ona od razu wyznaczała główny cel - już nie obrona terytorium, w każdym razie nie przed Sowietami, tylko właśnie wycofanie armii. Śmigły zdecydował się wydać ten rozkaz, wiedząc, że w sensie militarnym kampania jest przegrana, a wojsko będzie potrzebne w dalszej walce. Liczył na przejście przez Rumunię. Wiemy, że to się wielu wojskowym ostatecznie udało, choć bez broni; duża liczba żołnierzy trafiła później do Francji. Polska armia została odtworzona i to był nasz atut polityczny. Drugim elementem rozkazu Śmigłego było stwierdzenie, co robić, gdyby oddziały napotkały Sowietów. A mianowicie, z Sowietami należało walczyć tylko w wypadku prób rozbrojenia i prób zastępowania drogi w odwrocie. Zatem rzeczywiście, nie został wyzna- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 czony cel obrony poszczególnych punków, obrony terytorium, obrony linii czy próby obrony dużych miast znajdujących się na Wschodzie, tylko odwrót. Ale w wypadku sytuacji, kiedy byłaby próba uniemożliwiania tego odwrotu, to ten rozkaz na walkę zezwalał. To była dobra decyzja, czy przeciwnie? Z punktu widzenia korzyści politycznej sprawa jest dyskusyjna, ale ocena należy już raczej do obszaru historii alternatywnej. Można spekulować, że te oddziały zostałyby lepiej wykorzystane broniąc wówczas terytorium, nawet jeśli zostałyby rozbite i zniszczone. Ale one nie miały szans obronienia się i zwycięstwa w tej już podwójnej wojnie. W wyniku uderzenia sowieckiego kampania 1939 r. została definitywnie rozstrzygnięta na naszą niekorzyść. W związku z tym te oddziały terytorium by nie obroniły, a stracono by szansę na wyprowadzenie dużej liczby wojska, które później mogło podjąć walkę. Bronił się Korpus Obrony Pogranicza, do walk włączyli się harcerze z Grodna, zatem czy nie mogło być i tak, że ten rozkaz mógł podciąć skrzydła tym wszystkim, którzy stawili się do obrony ojczyzny? Nastąpiła tu kwestia wyolbrzymienia tego rozkazu. Generalnie on docierał do oddziałów, ale nie było tak, że w jednej chwili otrzymały go wszystkie oddziały i na jego podstawie podejmowano wszystkie decyzje. Po drugie, był to niewątpliwie rozkaz kierowany do wojska. I rzeczywiście można powiedzieć, że część oddziałów, które mogły brać później udział w obronie Grodna, zgodnie z ideą rozkazu wycofała się na Litwę. Stąd m.in. jest dyskusja wokół tego rozkazu. Ale nie był to przecież rozkaz, który zabraniał się bronić i stwarzał sytuację, że walka z Sowietami była łamaniem dyscypliny wojskowej. W tym rozkazie tego nie było. W momencie, kiedy Sowieci atakują polskie oddziały, próbują je rozbroić, to te oddziały jak najbardziej miały podstawy do podjęcia walki i ją podejmowały. Ten rozkaz nie podcinał im skrzydeł. Wiemy też, że nawet KOP na granicy wschodniej był osłabiony, bo dużo sił skierowano do walki z Niemcami. Nie ma wątpliwości, że ten opór mógłby być i byłby silniejszy, gdyby założeniem było nie ratowanie oddziałów i wycofywanie ich do państw neutralnych, a obrona terytorium przed Sowietami. Niewątpliwie w tym rozkazie i myśleniu władz politycznych i wojskowych kryła się myśl, że wrogiem numer jeden są Niemcy, stąd nastąpiło coś na kształt zawahania, jak się mamy wobec sowieckiej agresji ustosunkowywać. Tu nastąpiła pewna dwoistość. A był to ze strony ZSRR oczywisty akt agresji, akt wojny. Stalin ułatwił Rzeszy Niemieckiej podbić Polskę, ale z drugiej strony sowiecka agresja doprowadziła też do dramatów i tragedii polskiego narodu. Agresja sowiecka na Polskę w 1939 roku otwiera niewyobrażalne pasmo zbrodniczych działań: zbrodni wojennych, zbrodni na ludności cywilnej, zbrodni przeciw ludzkości, ludobójstwa. Te zbrodnie popełniano już w momencie ataku, wejścia Armii Czerwonej do Polski. W gruncie rzeczy, jeżeli chodzi o skatalogowanie i źródłową wiedzę 0 zbrodniach popełnianych we wrześniu 1939, to ta wiedza jest najmniej dokładna. Znamy oczywiście szereg przykładów rozstrzeliwania KOP-istów, rozstrzeliwania wojskowych - choćby generała Józefa Olszyny-Wilczyńskiego, który został zamordowany tuż po wzięciu do niewoli. Wiemy o mordowaniu ludności cywilnej; to się działo w wielu miejscach, w wielu miastach. Dobrze udokumentowaną mamy zbrodnię na jeńcach wojennych popełnioną w 1940 roku. W wyniku przegranej kampanii zwykle jest tak, że część oddziałów dostaje się do niewoli. Do niemieckiej niewoli dostało się więcej polskich wojskowych, ale duża część dostała się do niewoli sowieckiej - początkowo było to nawet ponad 200 tysięcy, ale wiemy też, że dużą część szeregowych, których logistycznie nie można było zagospodarować, zwłaszcza tych pochodzenia białoruskiego 1 ukraińskiego, zwolniono do domu. Niektórych jeńców przekazywano stronie niemieckiej . Wiemy też, że oficerowie i duża część korpusu podoficerskiego, a także niektórzy strzelcy zostali skierowani do obozów. W przypadku oficerów Wojska Polskiego, a także innych członków polskich sił zbrojnych, zostali oni potraktowani, przynajmniej z nazwy, jako jeńcy wojenni. Byli to zarówno oficerowie wojska, jak i zawodowi funkcjonariusze wszystkich stopni formacji, takich jak policja państwowa, straż więzienna, straż grą-niczna. Zostali oni skupieni w trzech dużych obozach. Oficerowie Wojska Polskiego głównie w Kozielsku i Starobielsku, inne formacje mundurowe głównie w Ostaszkowie. Zgodnie z decyzją Biura Politycznego Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) z 5 marca 1940 roku, 14700 polskich jeńców wojennych zostało skazanych na zagładę i ta decyzja została w bardzo zbliżonej liczbie wykonana. Wiosną 1940 roku ci polscy jeńcy wojenni z tych trzech obozów zostali wymordowani. Od pierwszego miejsca, gdzie odkryto część zwłok ofiar tej zbrodni, nazywamy ją zbrodnią katyńską. Wiemy, że w ramach tej zbrodni, w tej samej decyzji biura politycznego KC WKP(b) była też dyrektywa o wymordowaniu ll tysięcy polskich więźniów. Mamy potwierdzenie wykonania ponad 7300 egzekucji. Ci więźniowie to byli wszystko obywatele polscy, ofiary sowieckiej agresji. To najbardziej spektakularna część sowieckich represji. Rozpoczęły się one już we wrześniu i w październiku 1939 roku, później nabrały masowego charakteru, między innymi poprzez takie działania, jak wywózki na podstawie decyzji administracyjnych. Mówimy tu o kilkuset tysiącach deportowanych, czyli zsyłanych, wywożonych w głąb Związku Radzieckiego, m.in. na Syberię. Nie należy również zapominać, że agresja z 17 września, a później bezprawne wcielenie zajętych ziem do Związku Sowieckiego, otworzyły drzwi do różnych innych działań represyjnych. Co to były za działania? Na przykład bezprawne przeprowadzenie poboru kilku roczników polskiej młodzieży. Młodzi Polacy kierowani byli do tzw. roboczych batalionów, budowlanych, o charakterze karnym. Bardzo duża liczba tych przymusowo powołanych do Armii Czerwonej, nie przeżyła. Pełnej liczby nie znamy, ale to było kilka roczników polskich mężczyzn. Można powiedzieć, że charakterystyczne w agresji sowieckiej i jej następstwach było to, że zajęte tereny miały zostać trwale włączone do Związku Sowieckiego, miał być zmieniony ich charakter nie tylko polityczny, ale miały być one również przekształcone pod względem narodowym. To znaczy polskość tam miała być co najmniej częściowo zniszczona, aby te tereny, które ostatecznie na podstawie umowy z 28 września 1939 roku przypadły Związkowi Sowieckiemu, nigdy już nie wróciły do państwa polskiego, w żadnej jego formie. Nie planowano stworzyć tam państwa satelickiego ani nawet polskiej republiki sowieckiej. Na to chciałam zwrócić uwagę - Polska na zawsze już utraciła Kresy Wschodnie. Należy stwierdzić, że to jest długotrwały skutek II wojny światowej. Wynika to oczywiście również z dalszego ciągu zdarzeń, ale zdecydowana większość tych terenów nigdy do Polski nie wróciła. Chciałabym wrócić jeszcze do początku naszej rozmowy, kiedy mówił pan o ofensywie dezinformacyj-nej Związku Sowieckiego, która w istocie trwa niezmiennie przez ponad 80 lat cały czas. Dwa lata temu Władimir Putin opublikował artykuł, który znalazł się też na stronach internetowych Kremla, a w którym napisał, że wkroczenie Armii Czerwonej do polski 17 września wynikało z tego, że trzeba było ratować ludzi różnych narodowości, w tym Żydów, bo inaczej zostaliby oni rzuceni na pożarcie nazistom czy antysemitom, nacjonalistom. Taki obraz Polski tamtych czasów próbował udowodnić Putin. Na czym tu polega jego cynizm? To stale powtarzający się motyw propagandy sowieckiej, również rosyjskiej, o przychodzeniu z rzekomą pomocą strasznie prześladowanym mniejszościom narodowym, grupom społecznym, mniej-szęściom językowym. Tworzono tu całkowicie wyimaginowany obraz, który nie miał nic wspólnego z rzeczywistością II Rzeczpospolitej, ani innych krajów, na które Związek Sowiecki czy Rosja napadała. Istniały w II Rzeczpospolitej spory na tle narodowym, ale nie było prześladowania mniejszości narodowych. Wszystkie grupy narodowe miały zapewnione warunki do funkcjonowania. Tymczasem propaganda sowiecka tworzyła zupełnie nieprawdziwy obraz, co było szczególnie perfidne, bo jednocześnie w samym Związku So- ARMIA CZERW ONA SZŁA RZEKOMO Z POMOCĄ MNIEJSZOŚCIOM NARODOIKYM, IKYZEKOLENIA ICH I ZJEDNOCZENIA Z ZSRS BIAŁORUSI l UKRAINY 5 wieckim dochodziło do masowych prześladowań wybranych grup ludności, również tych wybranych na podstawie kryterium narodowego. Grupą, która szczególnie została dotknięta tymi represjami, byli Polacy. Operacja polska NKWD z lat 1937-1938, rozgrywająca się tuż przed wybuchem n wojny światowej, doprowadziła do wymordowania stu kilkunastu tysięcy Polaków, a prócz tego byli też zesłańcy. Faktycznie doprowadzono do zniszczenia polskiej grupy narodowej na bardzo dużym obszarze sowieckiej Ukrainy i sowieckiej Białorusi. To zostało oczywiście postanowione w Moskwie; stanowiło realizację ideologii komunistycznej, ale można tu też mówić o elemencie realizacji wielkoruskiego imperializmu, dążącego do zniszczenia narodu, który nie chciał być podległy imperium. Polacy byli więc prześladowani w Związku Sowieckim, podczas gdy o żadnym takim prześladowaniu, ani grup narodowych, ani społecznych w II Rzeczpospolitej nie mogło być mowy. Ale propaganda sowiecka tym się właśnie charakteryzowała - oderwaniem od rzeczywistości, od realiów i kreowaniem alternatywnej rzeczywistości, która uzasadnia agresywne działania. Tak się dzieje do dzisiaj; agresja na Ukrainę też jest przedstawiana przez Rosję jako akt wyzwoleńczy, a w istocie jest takim samym terrorem, zniewoleniem, który przynosi setki tysięcy ofiar. To, że pewne schematy działania propagandy sowieckiej, jak i praktyki prowadzenia wojny przez Związek Sowiecki są kalkowane obecnie przez władze Rosji, jest widoczne gołym okiem; trudno mieć co do tego wątpliwości. CV Witold Wasilewski Doktor habilitowany nauk humanistycznych, historyk, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej. Specjalizuje się w dziejach nowożytnych i najnowszych Polski oraz Europy Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem Rosji i Związku Sowieckiego. FOT. ARCHIWUM PRYWATNE 6 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 Niemcy nie potrafili zrozumieć, że ich czas na Śląsku się skończył, miejscowa ludność ma dość ich samobójczego genu[...]. Fragment najnowszej książki Andrzeja Krzystyniaka Andrzej Krzystyniak Powstania śląskie możemy z tej perspektywy uznać za starcie dwóch cywilizaq'i: neopogańskiej (śmierci i zagłady) oraz chrześcijańskiej (żyda i wolności). Niemcy nie potrafili zrozumieć, że ich czas na Śląsku się skończył. miejscowa ludność ma dość ich samobójczego genu, powodującego ciągłe konflikty i wojny. Być może Ślązacy w swym pragmatyzmie postanowili odrzutić kolejne nieszczęśtie, jakie Niemcy mogli ściągnąć na ich ukochany region. Niemcy są narodem zanurzonym w magicznym myśleniu, tworzeniu fikcji, zaprzeczaniu faktom, są najlepiej wy-trenowanym i skutecznym narodem w kreowaniu' wszelakich iluzji. Potrafią przegraną przedstawić jako swoje własne zwycięstwo, a klęskę przekuć w rzekomy sukces, wmawiając to wszystkim i zmuszając ich, by w to uwierzyli. Niemcy, które nie mogły pogodzić się z klęską w pierwszej wojnie światowej, wmówiły sobie, że tej wojny nie przegrały, nie poniosły porażki i olbrzymich strat ludzkich i materialnych. Nie potrafiły uznać wyższości swych wrogów, ich zdaniem, było to dzieło zdradzieckiego ciosu w plecy komunistów i wszelkich wrogich Niemcom elementów, z którymi, rzecz jasna, należy się rozprawić. Nie potrafili przy tym dostrzec absurdu, że skoro nie przegrali wojny, to oznaczałoby, że sami oddali swoje kolonie, rozbroili swoją armię, pozwolili okupować Francuzom swoje najbardziej uprzemysłowione obszary itp. Niemcy nie mogły znieść przegranej, nie potrafiły uznać, że zostali pobici przez Polaków na Śląsku i Wielkopolsce. Przez Polaków, których uważali za niższych rasowo. A jednak klęska stawała się faktem. Powstania śląskie pozbawiły Niemcy przemysłowej części Śląska, co prawda po dziś dzień Niemcy i ich ako- Dr Andrzej Krzystyniak, historyk i publicysta, urzędnik samorządowy i państwowy lici w Polsce próbują różnymi wariantami zneutralizować swoją porażkę, uczynić ją mniej bolesną, nazywać a to „wojną domową”, a to „polską interwencją” itp. Mimo starań, nie zmazuje to klęski. Niemiecka wizja przyszłości po I wojnie była stanem tymczasowości, poszukiwaniem rozwiązania potwornie niewygodnej sytuacji dla psychiki Niemców. Ludzie, którzy po I wojnie sprawowali rządy w Niemczech, nie potrafili sprostać stłumieniu niemieckiej, urażonej, germańskiej dumy. Duch germański był niczym demon zniszczenia -chciwy i łaknący burzenia wszystkiego dookoła, a jednocześnie obiecujący wielkość panowania nad światem. Gniew narodu niemieckiego zapłonął w duszach Freikorpsu, nie gasł wraz z końcem zmagań. Freiko-przyści nie rozpłynęli się w niemieckiej rzeczywistości, oni pragnęli nadal walczyć dla Niemiec, nie wierzyli, że to koniec. G. K. Chesterton pisał o Niem- NIEMCY ZDAJĄ SIĘ OBARCZENI GENEM SAMOBÓJCZYM, OBJAWIAJĄCYM SIĘ ŚLEPYM DĄŻENIEM DO UNICESTWIANIA cach, że nie są jedynym narodem, pośród którego może się pojawić jakiś teoretyk z obłąkaną teorią. Są jednak narodem, który z miejsca i masowo może wtaką teorię uwierzyć. Niemcy uwierzyli w wiele teorii, które musiały spełniać jeden warunek: dawać poczucie wyższości, mistycyzm własnej siły. Niemcy odrzucały religię chrze-ścijańską, bo nie mogła im dać tego, czego pragnęli: panowania nad światem i innymi narodami, pogardzania nimi. Niewielu zastanawiało się, co działo się w duszy niemieckiej między, dajmy na to, 1922 aż do wybuchu II wojny, a może i końcem ostatniej światowej wojny? Duszy niemieckiej wstrzyknięto wybuchową truciznę, obłąkańcze teorie, podsycane okultyzmem, który rozpalił ogień żądzy zemsty za „niesprawiedliwy los przegranej I wojny i powojenną nędzę. Winnibyli wszyscy tylko nie Niemcy. Skądinąd, niemiecka perspektywa przeszłości nie zmieniła się do dnia dzisiejszego, winni mogą być wszyscy dookoła tylko nie Niemcy. Oprawca, który zaciera zbrodnie ze strachu przed karą, działa impulsywnie i ze strachu, zbrodniarz pozostający na wolności, bez wyroku, cynicznie próbujący zrzucić winę na innych, jednak wciąż pozostaje zbrodniarzem. Czyż taką swo- istą kuźnią przyszłych nazistowskich zbrodniarzy nie był Freikorps? SS-Gmppennflihrer, Bruno Streckenbach od jesieni 1939 roku dowódca policji bezpieczeństwa Sipo i SD na obszarze Naczelnego Dowódcy na Wschodzie w Okręgu Wojskowym „Łódź”, później dowódca Sipo i SD w Generalnym Gubernatorstwie, odpowiedzialny był za śmierć ponad 3 tys. osób w ramach „Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej” (Akcja AB). Strackenbach kształtowanie swego charakteru rozpoczął jako 17-latek w szeregach Freikorpsu, z którego to trafił później w szeregi SchutzstafFel, czyli SS. Jako ciekawostkę można dodać, że zmarł nie niepokojony przez nikogo w wieku 75 lat w Hamburgu. Żaden wyjątek, można rzec, że uniknięcie kary przez niemieckiego wojennego zbrodniarza było normą w Niemczech, a wyjątek stanowili ci, którym wytoczono jakikolwiek proces. Filozof Eugen Heningel trafnie opisał stan niemieckiej świadomości: Nie wierzymy w to, co absolutne, nie cenimy tego, co wieczne, niezmienne. Cały duchowy świat przeszłości opierał się na prymacie tego, co ogólne, prymat ten obaliliśmy. Rzeczywistość jest zmienna, konkretna, okolicznościowa. Nasze myślenie jest uwarunkowane sytuacją, zwłaszcza zaś polityczną. Wie ona, że ład w świede stwarzany i utrzymywany być może tylko przez przemoc. Chcemy działać, nie chcemy żadnych ogólnych wskazań i norm. Budowano nową rzeczywistość poprzez niszczenie, odrzucenie norm, której podstawą była przemoc, heroizm i fanatyzm. Można by nawet przyjąć założenie, iż działanie samo w sobie, bez norm i zakazów, stanowi jedyny cel: „Chcemy działać, nie chcemy żadnych norm i zakazów”. Takie oto przesłanie mogło wówczas grzmieć w sercach członków Freikorpsu: „Działać w imię wielkości Niemiec!”, „Cierpieć i zadawać cierpienie!”. Kto się do tego najlepiej nadawał, jeśli nie w wojennym błocie okopów dawni towarzysze broni. Gnijący jeszcze niedawno w okopach, mieliby M poddać się i stwierdzić, że § wszystko to było bez sensu? < Niemcy zdają się obarczeni 2 genem samobójczym, objawiającym się ślepym dążeniem do unicestwiania. Przypomina to osobnika, który, przekonany 0 swojej niepodważalnej słusz-nośd, maszemje z coraz to większym - po raz kolejny - uporem ku przepaści, będąc przeświadczony o tym, że wspina się na sam szczyt. Nie pomagają ostrzeżenia i napomnienia ani wcześniejsze doświadczenia staczania się w otchłań. Niemcy brną niepowstrzymanie, na ślepo w przepaść, wierząc w możliwość panowania nad światem, doczekania się w końcu zwycięskiej wojny. Niemcy okresu tzw. Republiki Weimarskiej przeżywają nic innego jak czas wyczekiwania na przejście do wielkości. Cios, jaki otrzymały Niemcy po I woj-nie, nie zmusił ich do rewizji własnego postępowania, lecz do głębszego brnięcia w myśleniu o poczuciu wyższości, wyczekiwania na walkę. Złowrogie 1 mroczne uroczystości, urządzane na Górze św. Anny w rocznicę walk ze śląskimi powstańcami, dla bystrego obserwatora musiały stanowić jakiś swoisty kult pogańskiej siły, pamięci poległych „obrońców niemieckiej ziemi”. Freikorps nie stanowił tylko i wyłącznie wspólnoty żołnierskiej, ludzką „kuźnię charakterów”, był on również, amoże przede wszystkim, przekaźnikiem formowania idei, mającej wpóźniejszym okresie doprowadzić do ruiny prawie cały świat. Niszczyciel- ski gen samobójczy kazał Niemcom sięgać po nieosiągalne - panowanie nad światem. Freikorpsi nie mogli znieść myśli 0 pozbawieniu ich tej wojskowej przynależności do wspólnoty, wiążącej ich w jedną całość, niezależnie od swego statusu, czyli myśli o upokarzającej rezygnacji z walki za naród. Kult walki 1 mordowania potrzebował innej wiary niż chrześcijańska, potrzebował afirmacji zła do poziomu dobra, dobra, rzecz jasna, narodu niemieckiego, germańskiego ducha walki, który nie uspokoi się, póki nie ujarzmi wszystkich wrogów, rzekomych i rzeczywistych. Powstania śląskie możemy z tej perspektywy uznać za starcie dwóch cywilizacji: neopogańskiej (śmierci i zagłady) oraz chrześcijańskiej (życia i wolności). Niemcy nie potrafili zrozumieć, że ich czas na Śląsku się skończył, miejscowa ludność ma dość ich samobójczego genu, powodującego ciągłe konflikty i wojny. Być może Ślązacy w swym pragmatyzmie postanowili odrzucić kolejne nieszczęście, jakie Niemcy mogli ściągnąć na ich ukochany region. Nie udało się im uchronić całego obszaru. Spora cześć Śląska „dopiero” od września 1939 roku poznała niemieckie rządy i niemiecki, samobójczy gen destrukcji. Choć w późniejszych latach zdawać by się mogło, że niemiecka dusza zajęta jest wyłącznie przetrwaniem kryzysu, to jednak uśpione demony, zdawały się czekać na swój czas i to nie całkiem bezczynnie. KSIĄŻKA i° !co < o: < 'O Najnowsza książka Andrzeja Krzystyniaka zatytułowana „Demony duszy niemieckiej". To ważny głęs w dyskusji nad losami Śląska i tożsamością narodową Ślązaków. Andrzej Krzystyniak * % Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 PULS • 7 Wbjna Polska, jak nazwał w swojej pracy naukowej Leszek Moczulski, kampanię wrześniowąl939 roku, trwała aż 35 dni. Pomimo, błędów dowództwa, braku koordynacji działań obronnych i wreszcie złych decyzji politycznych, żołnierz pol-sla stawał na polach bitew września naprzeciwko przeważających sił wroga i bronił ojczyzny do, ostatniego naboju, albo ostatniej kropli krwi. Poczta Polska, Wieża Spadochronowa, Westerplatte, Hel, Warszawa, Wizna, Wyry, Węgierska Górka, Tomaszów Lubelski, Grodno, Krojanty, Kock to tylko niewielka część miejsc na mapie Polski, w które wsiąkała wówczas polskakrew. Żołnierze, harcerze, listonosze, policjanci, kolejarze i cywile oddawali życie walcząc na wszystkich granicach państwa polskiego. Historia, ta nauczana w szkołach mówi, o tym, że l września nad ranem, 1939 roku państwo polskie zostało zaatakowane przez wojska ID Rzeszy, które szybko wdarły się w głąb Polski. 17 dni później wojska sowieckie, realizując umowę zawartą w pakcie Robbentrop-Mołotow zaatakowały nas od wschodu. Koalicjanci, czyli AnglicyiFrancuzi odwrócili się do nas plecami, pozostawiając walczącą Polskę osamotnioną. Po ponad dwóch tygodniach wojny obronnej rząd opuścił tereny Rzeczypospolitej, dowództwo pogubiło się wydając sprzeczne rozkazy, jak na przykład nie podejmowanie walki z wkraczającą na ziemie polskie armią sowiecką, tracąc łączność w walczącymi jeszcze oddziałami najczęściej kapitulowało. W październiku 39r. ostatni oddział złożyłbroń i Polska znalazła się w rękach i na łasce okupantów. A tych okupantów nie było bynajmniej dwóch. Tylko dwa razy więcej. Czterech. W wyniku działań wojennych i klęski militarnej jesienią1939roku państwo polskie zostało wymazane zmapyEuropyipodzielonemię-dzy Niemiecką El Rzeszę, Związek Sowiecki, Republikę Słowacką i Litwę. Uściślając w 1939 roku Polska została zaatakowana przez trzy państwa: Niemcy, ZSRS i Słowację. Ostatnim aktem zwycięstwa najeźdźców i okupantów były tzw. defilady zwycięstwa. Niemcy swoją zorganizowali w Warszawie, Sowieci we Lwowie, wspólnie z kolei wojka sowieckie i niemieckie defilowały w Brześciu nad Bugiem, Słowacy w Zakopanem, a Litwini wkraczając do Wilna. Polskie terytorium znalazło się pod okupacją czterech państw. Okupacja niemiecka Niemcy część ziem bezpośrednio wcielili do swojego państwa, z pozostałych terenów utworzyli Generalne Gubernatorstwo. Dekretem z 8 października 1939roku Hitler włączył do Rzeszy województwa: pomorskie, poznańskie, śląskie, część łódź- Cztery okupacje Okupantów nie było bynajmniej dwóch. Tylko dwa razy więcej. Czterech. W wyniku działań wojennych i klęski militarnej, jesienią 1939 roku państwo polskie zostało wymazane z mapy Europy i podzielone między Niemiecką 111 Rzeszę, Związek Sowiecki, Republikę Słowacką i Litwę Opracował Jędrzej Lipski Słowacka armia - podobnie jak Niemcy - ruszyła do ataku bez wypowiedzenia wojny. Dywizja „Janosik" przekroczyła polską granicę 1 września o godz. 5.00 kiego wraz z Łodzią, Suwalszczy-znę, północną i zachodnią część województwa warszawskiego, zachodnią część województwa kieleckiego i krakowskiego oraz Wolne Miasto Gdańsk. Generalne Gubernatorstwo powstało kilka dni później -12 października. W efekcie GG obejmowało obszar 145 tys. km 2 i zamieszkane było przez ponad 16,5 min osób. Na czele okręgu stanął Hans Frank. Na swoją siedzibę obrał Wawel, a stolicą GG stał się Kraków. Tereny bezpośrednio przyłączone do Rzeszy poddano natychmiast germanizacji. Zamieszkujących tam Polaków albo wywożono do Generalnego Gubernatorstwa, albo na roboty przymusowe do Niemiec. Wysiedlenia były podporządkowane realizacji planu wschodniego, zakładającego rozszerzenie „niemieckiej przestrzeni życiowej” na Europę Środkowo-Wschodnią. Politykaniemieckauderzyła przede wszystkim wpotengał intelektualny społeczeństwa polskiego. Plan likwidacji inteligencji Niemcy opatrzyli kryptonimem AB. W jego ramach odbywały się masowe egzekucje. Najbardziej spektakulamymprzeja-wemlikwidowaniapolskiej inteligencji byGómiczo-Hutniczej) w listopadzie 1939 roku. 183 przedstawicieli środowiska naukowego Niemcy zaprosili na spotkanie, a następnie aresz- towali ich i przewieźli do obozów (przede wszystkim do Sachsenhausen), gdzie część zmarła z nie dożywienia, wycieńczenia lub chorób. To wydarzenie zostało określonemianemSonderaktion Krakau. Polityka eksterminacji objęła całą ludność cywilną. Jedną z jej formbyły masowe egzekucje, rozpoczęte już jesienią 1939 roku. Latem 1940 roku w Palmirach zginęło ponad 1,5 tys. osób. Dmgą formą prowadzonej na masową skalę eksterminacji ludności polskiej były obozy pracy i zagłady. Okupacja Sowiecka Związek Sowiecki zajął w 1939 r. obszar o powierzchni ponad 190 tys. km kw. z ludnością liczącą ok 13 min osób. Wśród nich było około 5 milionów Polaków, pozostali toUkraińcy, Białorusini i Żydzi. Liczba ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939T941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana. Od pierwszych chwil Sowieci przystąpili do eksterminacji Polaków zamieszkujących zajęte tereny metodą administracyjną. Wszystkich poddano tzw. „paszportyzacji” -czyli nadania mieszkańcom obywatelstwa ZSRR z obowiązkiem uzyskania paszportu radzieckiego, a więc wpraktyce zmuszenia Polaków do uznania aneksji oraz rezygnacji z obywatelstwa pol- skiego, przyjęcia obywatelstwa sowieckiego nakładającego na każdego obowiązekmobiliza-ęji do wosjk sowieckich. Błyskawicznie przeprowadzono likwidację polskiej administraqi i instytucji społeczno-kulturalnych. Rozbudowano sieć kolaborantów i donosicieli, I wreszcie przeprowadzono masowe deportaq'e w głąb ZSRS (łączna liczba trudna do ustalenia, ok. 800 tys. osób; przede wszystkimrodzinyinteli-gencji, urzędników, oficerów, bogatszych mieszkańców, a także uchodźców z czasów kampanii wrześniowej). Przez cały czas trwały masowe aresztowania Polaków uznanych za „wrogów ludu” (inteligencja, urzędnicy, oficerowie, właściciele firm itp.), więźniów mordowano (m.in. w Bykowni k. Kijowa i Kuropa-tach k. Mińska) i zsyłano do niewolniczej pracy w Workude. Prowadzono walkę z Kośdołem katolickim - nastąpiła konfiskata majątku, wprowadzono zakaz nauczania religii, prowadzono prześladowanie duchownych. I wreszcie zbrodnia katyńska. Po kampanii wrześniowej - ok. 240 tys. polskich jeńców wojennych znalazło się w niewoli ZSRS. Wśród nich znaleźli się oficerowie, a także przedwojenni policjanci, urzędnicy, inteligencjaitp. umieszczeni w specjalnych obozach NKWD w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. W marcu 1940 roku uchwałą Biura Politycznego WKP(b) zadecydowano o rozstrzelaniu polskich jeńców. Zbrodni tej dopuszczono się w kwietniu i maju 1940 w Katyniu i innych miejscach, strzałem w tył głowy, co nazwano później „metodą katyńską”. Łącznie NKWD zamordowało ok. 22 tys. polskich jeńców. Okupacja Słowacka l września1939 roku premier ksiądz Josef Tiso wydał swoim oddziałom rozkaz zaatakowania Polski bez uprzedniego wypowiedzenia jej wojny, co motywował rzekomym zagrożeniem Słowacji przez armię polską. Armia słowacka zaatakowała Polskę 0 godzinie 5.00. Nadrzędnym celem słowackiego uczestnictwa w wojnie z Polską była chęć odzyskania zagarniętych przez Polaków w 1938 roku spornych terytoriów na terenie Spiszu 1 Orawy. Przywódca Niemiec postanowił wynagrodzić udział w wojnie słowackiego satelity i utwierdzić reżim Tisy. Słowacy otrzymali 220 km2 zajętego rok wcześniej obszaru północnej Orawy i Spiszu oraz 532 km2 ziem rdzennie polskich - łącznie 752 km2. Już po zajęciu spornych terytoriów Słowacy rozpoczęli tworzenie własnej administracji. Wkrótce rozpoczęto proces słowakizacji okupowanych obszarów. Dla władz centralnych w Bratysławie priorytetowym zadaniem była likwidacja oznak polskości otrzymanych ziem. Rozpoczęto ograniczanie praw ludności polskiej, cygańskiej i żydowskiej. Usuwano polskie napisy z nazwulic i z budynków publicznych, a język polski został ograniczony do żyda prywatnego. Za używanie go w szkołach, urzędach i innych budynkach publicznych groziły surowe kary. Polaków dymisjonowano z lokalnej administracji, młodzież pozbawiono dostępu do edukacji. Szykanami najbardziej zagrożeni byli przedstawi-dele lokalnej inteligencji polskiej, którzy mieli olbrzymi wkład w kształtowaniu świadomości narodowej polskich górali. Pod koniec roku częśd jej przedstawicieli nakazano opuśdć zajęte obszary. Dotyczyło to głównie nauczycieli i urzędników. Prześladowano polski Kościół katolicki, widząc w nim ostoję polskośd. Nakazano rekwizycję, a później spalenie polskich modlitewników i książeczek do nabożeństwa. Z dużą intensywnością żandarmeria i bojówki gwardii poszukiwały Polaków przedzierających się na Węgry. Pojmanych kurierówpolskich organizacji niepodległośdowych najczęściej oddawano w ręce Gestapo. W kampanii polskiej w ręce Słowaków oddało się tysiąc trzystu pięćdziesięciu polskich żołnierzy wojska i korpusu ochrony pogranicza. Na początku 1940roku Słowacy postanowili rozwiązać problem dążących im jeńców. 24 stycznia 1940 roku poselstwo słowackie w Moskwie przedłożyło władzom ZSRR spis jeńców pochodzących z ziem zajętych przez Armię Czerwoną, wyrażając chęć natychmiastowego ich przekazania. W podobnym stylu zwrócono się do rządu litewskiego. Słowacy nie doczekali się żadnej odpowiedzi, a Polakom udało się se słowackich obozów zbiec. Okupacja litewska POl7wrześnial939roku wojska sowieckie praktycznie bez walki zajmują Wilno. 10 października między ZSRS a Litwą zostaje podpisana umowa o współpracy. Dzięki umowie Litwa odzyskiwała Wilno i Wileńszczyznę, natomiast sowied rozlokowali swe wojska na terenie kraju. 28 października 1939 roku do Wilna, przekazanego rządowi wKownie przez Związek Sowiecki, wkroczyła armia litewska. Serdecznie powitali ją nieliczni miejscowi Litwini oraz ludność dowieziona na tę okazję z Kowna i terenów przygranicznych. Początkowo Litwini składali deklaracje pełnego poszanowania praw Polaków, lecz wkrótce okazały się one bez pokrycia. Do pierwszych tarć między Polakami a władzami litewskimi doszło 2 listopada podczas legalnej manifestacji na cmentarzu na wileńskiej Rossie przy płycie z sercem marszałka Piłsudskiego. Demonstracja, wbrew wcześniejszym ustaleniom, przeszła przez miasto pod Ostrą Bramę, gdzie została spacyfikowana przez litewską policję. Doszło do ostrego starda z litewską policją, która użyła broni. Bylizabidiranni. Późnąje-sienią i zimą 1939 r. w Republice nastąpiły zmiany polityczne, w wyniku których nacjonaliśd praktycznie przejęli całą władzę. Prezydent Smetona, sprawujący od 1926 r. władzę dyktatorską, po układzie z 10 października, wobec kryzysu suwerennośd państwaiobecnośd garnizonów sowieckich, paradoksalnie jeszcze jąwzmocnił. W dyskursie publicznym zaczęły zdecydowanie dominować hasła pełnej lituani-zacji „odzyskanych” ziem, awszczególnośd Wilna orazroz-prawy z Polakami. Władze wyznaczyły 15 kwietnia 1940 r. jako nieprzekraczalny termin przedstawienia zaświadczeń o obywatelstwie, po tym czasie wszyscy uznani za cudzoziemców mieli automatycznie stracić pracę. Rząd Litwy rozważał masowe deportacje uchodźców wojennych do ZSRS i Generalnego Gu1 bematorstwa. Zajęcie Litwy przez ZSRS w czerwcu 1940 r. spowodowało, że sprawa ta przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Układy z sierpnia, września i października 1939 roku przestały mieć znaczenie po napaśd Niemców na Związek Sowiecki. Do1945roku utrzymała się w niezmienionym kształcie jedynie okupacja ziem polskich przez państwo słowackie. Jej kres przyniosły bagnety armii sowieckiej inowa władza wiemopoddańczo hołdując swoim kremlowskim mocodawcom. 8 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 KAROL III. NOWY KRÓL WIELKIEJ BRYTANII. CZY WYJDZIE Z CIENIA KRÓLOWEJ? Miał dużo czasu, żeby przygotować się do momentu, który właśnie nadszedł. Choć nie budzi wśród Brytyjczyków takiej sympatii jak książę William, jest człowiekiem wykształconym, światłym i nowoczesnym. Jakim królem będzie Karol III? Jaki będzie czas jego panowania? Dorota Kowalska Brytyjski „The Times" wskazuje, że problem nowego króla polega na tym, że za dobrze go znamy Czekał na koronę ponad 70 lat, najdłużej ze wszystkich następców tronu w historii Wielkiej Brytanii. Jego pierwsze orędzie do narodu wielu odebrało jako przejmujące, wygłoszone prosto z serca. - Tak jak królowa robiła to z pełnym poświęceniem, ja również uroczyście przysięgam, że przez cały czas, który Bóg mi jeszcze da, będę stać na straży konstytucyjnych zasad, które leżą w sercu naszego narodu. Niezależnie od tego, gdzie mieszkacie - czy w Zjednoczonym Królestwie, czy w innych królestwach i terytoriach na świecie - niezależnie od tego, skąd pochodzicie, jakie są wasze przekonania, będę służyć wam z szacunkiem, lojalnością i miłością, tak jak czyniłem to przez dotychczasowe życie - mówił Karol III. - Moje życie, oczywiście, ulegnie zmianie. Gdy przejmę nowe obowiązki, nie będzie już możliwe, bym mógł tak wiele czasu i energii poświęcić tym organizacjom i tym sprawom, które są mi tak bardzo drogie. Ale wiem, że ta ważna praca będzie kontynuowana i będzie realizowana przez zaufanych innych ludzi - zapewniał. To ważne słowa, zwłaszcza w kontekście pytań o to, jakim królem będzie Karol DI, zastanawia się nad tym chociażby brytyjski „The Times”, wskazując, że problem nowego króla polega na tym, że za dobrze go znamy. Znamy jego myśli, opinie, zainteresowania, jego słabości, więc cokolwiek zrobi w następnych miesiącach czy latach może być postrzegane tylko przez pryzmat obrazu Karola III, jałd mamy już w naszych głowach. I trudno nie zgodzić się z tą opinią. W listopadzie nowy władca brytyjskiej monarchii skończy 74 lata, obserwowaliśmy jego życiowe perypetie, czytaliśmy wywiady, jakie udzielał mediom, kibicowaliśmy kampaniom, jakie prowadził, choćby tej związanej z ekologią. Król Karol III przyszedł na świat 14 listopada 1948 roku w Londynie jako pierworodny syn królowej Elżbiety II i jej męża Filipa, księcia Edynburga. Kiedy miał cztery lata, został oficjalnie ogłoszony następcą brytyjskiego tronu. Ma czworo •rodzeństwa. Dwa lata po jego narodzinach urodziła się Anna. Królowa Elżbieta powitała na świecie jeszcze dwóch synów: Andrzeja (i960 r.) oraz Edwarda (1964 r.). Karol III edukację rozpoczynał w Hill House School w zachodnim Londynie, potem uczęszczał do Cheam Preparatory School w hrabstwie Berh-shire w Szkocji. Podobnie jak jego ojciec, książę Filip, uczył się w szkole Head Boy, którą opuścił w 1967 roku. Studiował na Old College i College University of Cambridge. W latach 70. XX wieku Karol związał się z lady Sarah Spencer. Odwiedzając ją w rodzinnej rezydencji Spencerów w Al-thorp, poznał jej młodszą siostrę, lady Dianę. - Moja siostra uwiesiła się na nim, była jak wysypka na całym jego ciele. Myślałam: „Boże, on musi tego nie znosić”. Trzymałam się z daleka. Pamiętam, że byłam grubą, krępą, niepomalowaną, niebły-skotliwą panną. Ale byłam bardzo głośna i pewna siebie, a to mu się spodobało - wspominała Diana. Po kilku miesiącach Sarah uświadomiła sobie, że Karol III nie jest tym, z którym chciałaby się związać na resztę życia, więc para postanowiła się rozstać, za to relacja następcy tronu Wielkiej Brytanii z Dianą stawała się coraz bliższa. Oświadczył się młodszej o 13 lat Dianie 6 lutego 1981 roku na zamku Windsor, wcześniej widzieli się trzynaście razy. Lady Diana sama wybrała swój pierścionek zaręczynowy, który w 2010 roku otrzymała jej synowa, Kate Middleton. W wywiadzie, na pytanie dziennikarza BBC: „Czy jesteście w sobie zakochani?” Diana odpowiedziała: „Oczywiście!”, a Karol dopowiedział: „Cokolwiek to znaczy...”. Później ta wypowiedź była wielokrotnie przywoływana, dla wielu Brytyjczyków stała się bowiem dowodem, że serce Karola III należało wówczas do kogoś innego, konkretnie do Camilli Parker-Bowles, z którą znał się od lat i wciąż utrzymywał kontakty. 29 lipca 1981 roku Karol zawarł z Dianą związek małżeński. Dzień ślubu ogłoszono w Wielkiej Brytanii świętem narodowym, na całym świecie uroczystość oglądało 750 milionów ludzi. Diana wybrała na tę uroczystość suknię zaprojektowaną przez Elizabeth i Davida Emanuel. Ceremonia odbyła się w londyńskiej katedrze św. Pawła. Wzdłuż trasy przejazdu pary młodej zgromadziło się około 600 tys. osób, wśród zaproszonych gości byli między innymi niemal wszyscy europejscy monarchowie. Z ciekawostek - zarówno Karol, jak i księżna Diana, pomylili się podczas składania przysięgi małżeńskiej. Księżna nazwała męża „Filipem Karolem”, zamiast „Karolem Fili- pem”, natomiast Karol nie powiedział, że podzieli się z żoną „ziemskimi dobrami”. Związek Karola i Diany od początku był w centrum zainteresowania mediów. Pojawiały się nawet doniesienia, że 32-letni książę Walii małżeństwo zawarł pod przymusem, bardziej z rozsądku niż uczucia i że wciąż utrzymywał intymne relacje z Camillą Parker-Bow-les. Podobno miał z nią nawet spędzić noc tuż przed ślubem z Dianą. W ciągu kilku kolejnych lat małżeństwo pary książęcej przeżywało wiele kryzysów. Między małżonkami była spora różnica wieku, Diana cierpiała na bulimię i depresję poporodową, Karol III miał wciąż romansować z Camillą Parker-Bowles, z którą potajemnie spotykał się w rezydencji High-grove. Z kolei Dianę media podejrzewały o intymne relacje z nauczycielem jazdy konnej Jamesem Hewittem. W dokumencie telewizyjnym wyemitowanym w czerwcu 1994 roku Karol III przyznał się do zdradzania Diany z Camillą i ujawnił, że ich relacja miała stać się zażyła 5 lat po ślubie z Lady Di. Para książęca postanowiła się rozstać. Rozwód otrzymali w 1996 roku. Diana zachowała tytuł księżnej Walii. Rok później, 31 sierpnia 1997 roku księżna zginęła w tragicznym wypadku samochodowym w tunelu Alma w Paryżu. W ostatnim roku życia księżna poświęciła się głównie działalności dobroczynnej. Wspólnie z żoną prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona -Hilary uczestniczyła w zbiórce pieniędzy na badania diagnozujące raka piersi. Często odwiedzała szpitale, gościła w centrum zajmującym się chorymi na AIDS, brała udział w akcjach charytatywnych. Pozostawała jednym z najpopularniejszych członków brytyjskiej rodziny królewskiej. W przeprowadzonym przez BBC plebiscycie „100 Najwybitniejszych Brytyjczyków” zajęła trzecie miejsce. Zasłynęła działalnością dobroczynną i charytatywną oraz zamiłowaniem do mody. Tymczasem Camilla Parker-Bowles zaczęła towarzyszyć Karolowi III w oficjalnych wystąpieniach - po raz pierwszy w styczniu 1999 roku w Hotelu Ritz w Londynie, gdzie wzięli udział w przyjęciu urodzinowym. Sześć lat później, 9 kwietnia 2005 roku Karol III i Camilla ostatecznie zawarli związek małżeński w ratuszu Windsor Guildhall. Karol jest prezesem Royal Shakespeare Company. Ma rangę admirała w Królewskiej Marynarce Wojennej, generała majora w Siłach Lądowych oraz marszałka w Królewskich Siłach Powietrznych. Jest pierwszym z brytyjskiej rodziny kró- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 PULS# 9 lewsłdej, który ukończył studia. Jest patronem i aktywnie angażował się w około 400 różnych organizacji charytatywnych. Lubi grać w polo, interesuje się też malarstwem. Wśród Brytyjczyków Karol Ul nie cieszy się specjalną sympatią. Często nazywany jest po prostu ponurakiem. Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński, który dobrze zna nowego brytyjskiego monarchę, przyznaje w rozmowie z „Faktem”, że król Karol HI nie ma na Wyspach dobrego PR-u, przede wszystkim ze względu na zawirowania w życiu osobistym. Z pewnością jednak jest mężczyzną znakomicie wykształconym, światłym i nowoczesnym. - To bardzo ciekawy człowiek, był prekursorem wielu trendów, które my dopiero zaczynamy zauważać. Chociażby ekologii. To, co książę mówił w latach 70., kiedy wręcz naśmiewano się z jego tez jako nierealistycznych, dziś to wykładnia dla wszystkich polityków na świecie. Chodzi o jego poglądy na przykład na temat kryzysu klimatycznego, ekologicznej hodowli zwierząt i uprawy roli oraz energii odnawialnej. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że marketingowo rzecz ujmując, to książę William ma znacznie lepsze notowania i jest uznawany za lepszego kandydata do brytyjskiego tronu - podkreśla książę Lubomirski w rozmowie z „Faktem”. - Oczywiście, były koncepcje, żeby przeskoczyć linię sukcesji i by to książę William objął tron. Ale nie ma takiej możliwości. To Karol Windsor musi zostać królem. Może, oczywiście, potem abdy-kować na rzecz swojego syna. Uważam jednak, że Karol jest dobrym królem na czas między tradycyjną monarchinią, czyli królową Elżbietą, a nowoczesnym księciem Williamem. Być może byłoby lepiej, gdyby książę Karol został królem wcześniej, we wczesnych latach 2000 na przykład, a teraz przekazał tron Williamowi, alehisto-ria potoczyła się inaczej - dodaje. Gazeta zastanawia się, czy Karol Ul nie jest osobą zbyt wraż- liwą i delikatną, aby podejmować trudne czasami decyzje. - Coś w tym jest, ale moim zdaniem to dobrze, że to człowiek wrażliwy na świat. Z drugiej strony, przez lata służby, zwłaszcza w ostatnim czasie, razem z żoną zapracowali sobie swoją mrówczą, codzienną pracą na wielki szacunek obywateli - uważa rozmówca „Faktu”. - Ta wrażliwość nowego króla, oczywiście, może być kłopotliwa, gdy trzeba podjąć trudne decyzje, ale w Wielkiej Brytanii to nie władca podejmuje decyzje, choć z pewnością ma na nie wpływ. Bo pa-nuje, nie rządzi. Uważam jednak, że jest na to panowanie dobrze przygotowany - dodaje polski arystokrata. Jak zauważa brytyjski „The Times”, Karol III niewątpliwie będzie chciał odcisnąć własne piętno na monarchii, która jego zdaniem powinna być bardziej uproszczona. Będzie królem „aktywistą”, wykorzystującym swoją pozycję do kontynuowania kampanii w kwestiach, które go pasjonują, tyle że będzie to robił bardziej dyskretnie. Karol III doskonale wie, że król Wielkiej Brytanii nie rządzi, król panuje. Dziennik przywołuje słowa Catherine Mayer, jednej z bio-grafek Karola III, która pisała: „Na dobre lub na złe - w mojej ostatecznej analizie częściej na lepsze niż na złe - książę jest człowiekiem z misją, rycerzem na wyprawie. Jego nadrzędne cele - ratowanie planety i monarchii - stanowią podstawę wszystkiego, co robi, a czasami są to cele ze sobą sprzeczne. Przyznaje, że nie będzie mógł prowadzić kampanii z sali tronowej, tak jak prowadził kampanię z jej przedsionka, ale jeśli nie będzie już tak często zabierał głosu lub nie interweniował tak energicznie, będzie miał w zamian cotygodniowe audiencje premiera”. Bo wciąż pozostaje pytanie, czy Karol El, zachowując prawo do konsultacji, prawo do zachęcania, prawo do ostrzegania -pozostanie, mimo wszystko, z boku. Brytyjczycy bardzo długo mieli kłopot z zaakceptowaniem Camilli Parker-Bowles jako żony Karola „The Times” cytuje Roberta Blackburna, profesora prawa konstytucyjnego w King’s College London, który stwierdził, że Karol III „będzie musiał podporządkować swoje prywatne poglądy obowiązkom publicznym. Co więcej, musi tłumić swoje osobiste poglądy i wyrażać je tylko z całkowitą dyskrećją, tak aby opinia publiczna nie była świadoma jego osobistych i prawdziwych uczuć”. Nie wszyscy są przekonani, czy będzie potrafiłto robić, inna rzecz - wszyscy znamy poglądy nowego króla Wielkiej Brytanii. Sam Karol III w wywiadzie telewizyjnym z okazji swoich 70. urodzin obiecał, że nie będzie „wtrącającym się” królem. „Przede wszystkim Karol wie, że jego rządy będą musiały odzwierciedlać fakt, że dzisiejsza Wielka Brytania jest radykalnie innym krajem niż Wielka Brytania z 1952 roku. Biorąc pod uwagę tak fundamentalne zmiany w tożsamości kulturowej i wierze religijnej, Karol jasno dał do zrozumienia, że wierzy, iż stare założenia dotyczące monarchii i religii nie mogą już pozostać niekwestionowane. Chociaż ma głęboką i szczerą wiarę chrześcijańską i uczęszcza do kościoła co ty- dzień, nawet gdy jest za granicą, spędził życie na zgłębianiu innych wyznań, takich jak hinduizm i buddyzm, a zwłaszcza islam, z którym czuje szczególną więź” - pisze brytyjski „The Times”. Gazeta zastanawia się, czy rządy Karola III będą „królewską rewolucją” czy „łagodną ewolucją”. Wszyscy poznamy odpowiedź na to pytanie już w ciągu najbliższych miesięcy. Jedno jest pewne: Karol III miał czas, aby przygotować się do tego momentu, który właśnie nadszedł. Współpraca: Marcin Koziestański KAROL IUDOSKONALIVIE, ŻE KRÓL ITIELKIEJ BRYTANII ME RZĄDZI, KRÓL PANUJE - PISZĄ BRYTY/SCY DZIENNIKARZE Zęby zostać mistrzem świata ORLEN trzeba najpierw zostać mistrzem podwórka ZGŁOŚ UTALENTOWANEGO, MŁODEGO SPORTOWCA Z TWOJEJ OKOLICY. WYŚLIJ FILM NA WWW. I .PL/MISTRZOWIE 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 Marszałek Polak chce zahamować inwestycje na Odrze Nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby odchodzić od projektów, które miały uczynić Odrę atrakcyjną nie tylko turystycznie, a tymczasem marszałek województwa lubuskiego zamierza odejść od tych projektów. Strona niemiecka od lat odmawiała kontaktów i rozmów na temat inwestycji na Odrze, a katastrofę ekologiczną na rzece próbuje wykorzystać politycznie - mówi Jerzy Materna Robert Bagiński To próba zaciągnięcia Lubuskiemu hamulca, bo inwestycje na Odrze, które miały być dla regionu impulsem rozwojowym, raptem zostały unieważnione. Wszystko po tym, gdy Greenpeace rzucił postulat utworzenia na całym odcinku Odry parku narodowego, a pomysł podchwyciła marszałek Elżbieta Polak. - Park Narodowy Dolina Odry - popieram! - ogłosiła na portalu województwa lubuskiego. Problem w tym, że realizacja tego pomysłu na trwałe zablokuje inwestycje na Odrze, co spowoduje, że wszelkie strategie i plany rozwojowe, aby wykorzystać potencjał gospodarczy rzeki, nie będą już mogły nigdy zostać zrealizowane. - Nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby odchodzić od projektów, które miały uczynić Odrę atrakcyjną nie tylko turystycznie - mówi GL prezydent Nowej Soli Jacek Milewski. Jest zdziwiony postawą marszałek Polak, bo jego zdaniem plany i strategi były całkiem inne. -Turystyka, to tylko niewielki element całości - mówi. Marszałek Polak promując pomysł stworzenia Parku Narodowego Dolina Odry, wpisuje się w aktywność Greenpeace, która ogłasiła, że stworzenie parku, to_plan na ratunek dla Odry po sierpniowej katastrofie ekologicznej. - To szkodliwa akcja propagandowa Niemców, którzy robią wszystko, abyśmy na Odrze nię inwestowali. Nie rozumiem intencji marszałek Polak - mówi GL poseł PiS oraz były wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Jerzy Materna. - To co robią Niemcy za pośrednictwem organizacji ekologicznych jest skandaliczne i obserwowaliśmy to już w przeszłości - powiedział. Jego zdaniem, strona niemiecka od lat odmawiała kontaktów i rozmów na temat inwestycji na Odrze, a katastrofę ekologiczną na rzece próbuje wykorzystać politycznie. Poseł Materna uważa, że Odra na odcinku lubuskim jest dzika i jeśli odpowiednie inwestycje nie będą kontynuowane, to ludziom zacznie brakować wody. - Przecież tu chodzi o cały szereg inwestycji, a nie tylko pogłębianie rzeki - mówi w rozmowie z GL. W opinii Materny, sam fakt braku inwestycji na Odrze, to dla Polski strata rzędu 3 mld złotych rocznie. -Nas nie stać na to, by na tej rzece nic nie robić - dodaje. Niezależnie od tego, po której jest się stronie sceny politycznej, jest oczywistym, że rozwój inwestycji na Odrze będzie służył regionowi. Ich brak jest sprzeczny z interesem województwa lubuskiego. W zdrowych samorządach takie sprawy są przedmiotem publicznej dyskusji, a nie PR-owych akcji. Zdaniem wielu polityków, bezkrytyczne podpisywanie się pod postulatami Greenpeace, organizacji raczej mało transparentnej w swojej działalności, to igranie z ogniem. - Skończy się tym, że Odra zarośnie, a zadowoleni będą tylko Niemcy - mówi eks-minister Materna. - Większej głupoty, niż skazanie Odry jedynie na naturę i działania ekologów nie widziałam - mówi GL radna wo-jewództa Beata Kulczycka. Radna uważa, że nie należy ulegać chwilom oraz bieżącym wydarzeniom, ale patrzeć na całość w perspektywie długofalowej. - Odra, podobnie jak Łaba czy Dunaj, ma szansę być rzeką transportową, a realizacja tego celu, pomoże również turystyce - powiedziała. Niemal wszyscy rozmówcy GL uważdją, że celem powinno być osiągnięcie przez Odrę IV klasy żeglownosci (2.70 cm). Utworzenie Parku Narodowego Dolina Dolnej Odry, co postuluje wbrew oficjalnym dokumentom województwa lubuskiegio marszałek Polak, oznaczałoby w praktyce zablo- kowanie wszelkich inwestycji na lubuskim odcinku rzeki. Komu na tym zależy, dlaczego Niemcy nie chcą użeglowienia Odry i czy w tym wszystkim rzeczywiście chodzi o ochronę środowiska? - Chodzi o duże pieniądze, które będą również udziałem Nowej Soli - mówi prezydent Jacek Milewski. - Niemcy od dawna wysyłali sygnały, że inwestycje na rzece nie są w ich interesie i będą je na wszelkie sposoby sabotować - to już poseł i były wiceminister Jerzy Materna. W tym kontekście nie powinno nikogo dziwić, że w pojawił się Grrenpeace, który zachowuje się jak doborowa jednostka „zielonych ludzików”. Organizacja pojawia się zawsze wtedy, gdy jest do zrealizowania akcja, gdzie trzeba wywołać emocje i stworzyć wizję czegoś nowego w kontrze do planów rządu. Dziwić może aktywność Elżbiety Polak, która promując ideę parku narodowego działa na szkodą Lubuskiego, ale też wbrew oficjalnym dokumentom, które sygnowała własnym podpisem oraz autorytetem urzędu. W Strategii Województwa Lubuskiego jednym z priorytetów jest modernizacja odrzańskiej drogi wodnej E30 i międzynarodowej drogi wodnej E70, a w przygotowanej przez rząd PO-PSL, przy współpracy z samorządami wojewódzkimi - Strategii Rozwoju Polski Zachodniej, mowa jest o wykorzystaniu atutów Odry na rzecz gospodarki. - Z uwagi na wieloletni brak kompleksowych inwestycji na Odrzańskiej Drodze Wodnej, korzystne położenie Polski Zachodniej w układzie dróg śródlądowych nie jest dostatecznie wykorzystane - można przeczytać w dokumencie, który był konsultowany również z marszałek Polak - Walczymy o utworzenie Parku Narodowego Dolina Odry. Podpiszmy petycję! - nawołuje teraz Polak, jakby chciała przykryć wstydliwy skandal ze swoją osobą, gdy ogłosiła wbrew fałdom oraz informacjom landu Brandenburgia, że Odra została skażona rtęcią. Rzecz w tym, że marszałek województwa nie walczy o pozycję Lubuskiego, ale swoją osobistą. - Z tego, co mi wiadomo, rząd ma bardzo ambitne plany co do Odry. Po cichu marzyliśmy o tym, by przywrócić żeglowność do trzeciej klasy. Ze słów ministra Jerzego Materny wynika, że będzie to klasa czwarta. Trzymam za to mocno kciuki -mówiła kilkanaście miesięcy temu na II Lubuskim Sejmiku Turystycznym. Dziś zmieniła zdanie o 180 stopni. Co na to politycy? -15 lat pracowaliśmy nad tym, aby na Odrze były inwestycje - mówi prezydent Nowej Soli Jacek Milewski. - Dzieje się z nią coś bardzo dziwnego, bo przecież razem byliśmy za tym - to już poseł Materna z PiS. - Ona robi to, czego życzą sobie Niemcy. Dziwnym trafem, wszystko co ważne dla Polski jest przez Niemców blokowane. Jak bardzo trzeba nie kochać Polski, aby blokować kluczowe inwestycje - mówi lubuski poseł Łukasz Mejza. Co na temat inicjatywy i aktywności marszałek Polak myślą politycy Platformy Obywatelskiej? Większość z nich zauważa, że ona już od kilku tygodni gra głównie na siebie, ale oficjalnie stanowiska zajmować nie chcą. Są na szczęście tacy, którzy na sprawę patrzą zdroworozsądkowo. - O tworzeniu parków narodowych powinni decydować specjaliści, a nie politycy -uważa burmistrz Krosna Odrzańskiego i wiceprzewodniczący lubuskiej PO Marek Cebula. Jego zdaniem, taka inicjatywa wymaga szerokich konsultacji z udziałem wszystkich interesariuszy, tak aby uwzględnić postulaty wszystkich środowisk, także tych samorządowych.- Niemcy chcieliby, aby Odra była rzeką dziką, taką dla ptaszków i rybek, cho- ciaż sami wszystkie swoje rzeki wybetonowali. Uważam, że trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy ekologami a myślącymi o betonowaniu rzek - to już opinia senatora KO Wadima Tyszkiewicza. Poseł Waldemar Sługocki nie uznał sprawy za ważną. Nie chodzi tylko o to, że marszałek Elżbieta Polak zmienia zdanie w strategicznej dla rozwoju województwa sprawie, ale o to, że robi to w taki sposób, jakby 0 wszystkim mogła decydować sama i bez konsultacji z innymi środowiskami. Co się takiego stało, że orędowniczka inwestycji na Odrze jest dzisiaj ich przeciwniczką? - Prószę mnie nie cytować. Prywatnie uważam, że inwestycje na Odrze są konieczne. To choćby kwestia bezpieczeństwa. Ela po prostu ma parcie na sejmową bramkę - powiedział GL ważny polityk PO. Powody, dla których dla Elżbiety Polak zarośnięta i zaniedbana Odra jest wartością większą, niż jej potencjał gospodarczy, są doskonale znane 1 zarysował je w swoim wystąpieniu w Krośnie Odrzańskim lider PO Donald Tusk. - Ekologia, to czyta polityka i warto to zrozumieć - skonstatował. Jeszcze kilka tygodni temu inwestycje na Odrze były przyszłością i nie podlegały politycznym sporom. Dzisiaj jest inaczej. UTWORZENIE PARKU NARODOWEGO DOLINA DOLNEJ ODRY, OZNACZAŁOBY IV PR CE ZABLOKOWANIE INWESTYCJI NA LUBUSKIM ODCINKU ODRY fot. gazetalubuska.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 PULS • 11 RECENZJA WIEŚCI NIE Z TEJ ZIEMI HOROSKOP King w wersji fantastycznej Jednoosobowe przedsiębiorstwo literackie pod nazwą „Stephen King” znów pracuje pełną parą. Tym razem dało światu „Baśniową opowieść”, dzieło z gatunku fantasy. To pierwsza powieść Kinga w gatunku fantasy od czasu cyklu „Mroczna wieża”. Z podobną dozą przemyśleń pisarza na temat kondycji współczesnego świata i odwiecznej walki dobra ze złem. W krainie Empis Bohaterem „Baśniowej opowieści” jest zwyczajny chłopiec, „któremu pisane są bohaterskie czyny” - zagaja King. A dalej fabuła idzie tak: Charlie Reade w dzieciństwie przeżył traumę, w wyniku której złożył pewną obietnicę, ale dopiero kiedy jako uczeń ostatniej ldasy liceum poznał Howarda Bowditcha, dostrzegł okazję do wywiązania się ze swoich zobowiązań. Kim jest Howard Bow-ditch? Stroniącym od ludzi starym człowieWem, mieszkającym w budzącym grozę domu ze skrywającą jakąś mroczną tajemnicę szopą na podwórzu. Do tego dochodzi Radar, pies pana Bowditcha. To oni wyekspediują go w niesamowitą podróż do świata, w którego istnienie nigdy by nie uwierzył. Rządzeni przez tyrana mieszkańcy baśniowej krainy Empis, do której trafia, potrzebująbowiem pomocy. Charlie na początku odrzuca jednak rolę ich zbawcy. Ale w świecie, w którym czas płynie zupełnie inaczej, gdzie świecą dwa księżyce, świerszcze są wielko-śdkotów, apies może znów stać się młody, jeśli postawi się go na zegarze słonecznym, wszystko jest możliwe. Nawet to, że chłopiec stanie się mężczyzną i postanowi chronić lud Empis nie tylko przed ich okrutnym władcą, ale też przed największym zagrożeniem płynącym ze strony świata, z którego Charlie przyszedł. King i oryginalność Po amerykańskiej premierze powieści krytycy już zdążyli zarzucić Kingowi, że powiela pewne elementy „Mrocznej Wieży”. On sam twierdzi w wywiadach, że przecież świat wykreowany w „Baśniowej opowieści” jest całkowicie inny niż wszystko, co stworzył dotąd. Podobnie jak inny od wszystkich poprzednich jest bohater tej książki. Kto zna dorobek pisarza, zorientuje się jednak, że pewne zapożyczenia są: King łączy wpływy mistrzów gatunku -E.R. Burroughsa i H.P. Lovecrafta, Roberta E. Howarda i L. Franka Bauma, tworząc z ich pomysłów dość oryginalny literacki stop. „Chdałemnapisać o innym świecie - nie o »Mrocznej Wieży«, aleojakimśbaśniowymkrólestwie -ichdałem wypełnić wiele, wiele stron przygodą. Oczami wyobraźni ujrzałem miasto ciągnące się po horyzont, opuszczone, lecz pełne ukrytego żyda. Pokryte kurzem ulice, strącone z cokołów posągi, zrujnowane budynki, a w końcu imponujący pałac ze szklanymi, sięgającymi nieba wieżami. Moja wyobraźnia zaiskrzyła i wiedziałem już, że to tam rozegra się historia, którą chdałem opowiedzieć” - tłumaczy King. Ale niepotrzebnie, bowiem dla jego fanów zawiłośd źródeł inspiracji nie mają żadnego znaczenia. Nawet gdyby całą fabułę przepisał od Burroughsa czy Lovecrafta, kupili by „Baśniową opowieść” i łyknęli niczym pelikan wodę. Taka jest siła Kingowego pisarstwa. (grab) MARCIN HAKIEL Powiększy rodzinę? Popularny tancerz nie zamierza opłakiwać rozstania z Katarzyną Cichopek. Choć do rozwodu doszło dopiero co, już najegolnstagramie pojawiają się zdjęcia sugerujące, że znalazł nową miłość. Z internetowych plotek można się dowiedzieć, że dziewczyna ma na imię Dominika i pochodzi z okolic Wrocławia. Ponoć Ha-kiel zdążył już przedstawić ją swoim rodzicom. - Coraz czę-śdej rozmawiają o zamieszkaniu we wspólnym domu - zdradza znajomy tancerza w „Su-perExpressie”. „Marcin już szuka miejsca na budowę nowego domu, ale też bierze pod uwagę kupno gotowej nieruchomości. Chce mieć co najmniej trzy pokoje tylko dla dzieci i nie mówi „nie” w sprawie powiększenia rodziny” -dodaje serwis internetowy ta-bloidu. LARA GESSLER Urodziła drugie dziecko Córka słynnej restauratorld na wiosnę tego roku obwieściła wintemede, żejestwdąży. W maju zdradziła, że spodziewa się chłopczyka. I stało się - w miniony poniedziałek na Instagramie Gessler znalazło się zdjęcie, na którym trzyma w ramionach nowo narodzonego malucha. „Jest. Bernard Gessler-Szeląg” - głosi podpis pod fotografią. Tym samym chłopiec dołączył do starszej od niego o dwa lata siostry. Lara rodziła wSzpitaluSpecja-listycznymim. Świętej Rodziny w Warszawie. Stephen King, „Baśniowa opowieść”, wyd. Albatros, Warszawa 2022, cena 59,90 zł MARGARET Wreszcie ma dom Młoda piosenkarka dwa lata temu wyprowadziła się z mężem poza Warszawę. Zamieszkała gdzieś zdała od cywilizacji na skraju lasu. Początkowo, kiedy było ciepło, mieszkała w namiocie, potem przeniosła się do drewnianego domu, w którym przez pewien czas nawetniebyło prądu. W ten sposób zafńndowała sobie mentalny reset od show-biznesu. W końcu przyszedł czas zmian. Margaret opublikowała na Instagramie zdjęcie, na którym prezentuje się w nowocze- Maja Hyży zamierza wziąć ślub na Bali. Na razie jednak odkłada pieniądze na podróż śnie wystrojonym lokum. „No to się zaczęło. Strojenie je-sienno-domowe. PS: Tak, po 2 latach mieszkaniawholen-derce mam dom. Ito jaki”-podpisała fotografię. MAJA HYŻY Musi trochę odłożyć Celebrytka zapowiadała, że w październiku weźmie ślub ze swym obecnym partnerem Konradem Kozakiem, z którym wychowuje dwie córki oraz dwóch synów z jej poprzedniego związku. Para wymarzyła sobie egzotyczną ceremonię na wyspie Bali. Niestety - nic z tego. - Przeliczyliśmy się. Przygniotły nas domowe obowiązki, bo mamy naprawdę dużą rodzinę: nas dwoje, Wiktor i Alexander, Tosia i Zosia, a bywa u nas jeszcze Blanka, córka Konrada. Więc, zamiast na ślubie, musiałam skupić się na ogarnięciu tej gromadki i spraw zawodowych - tłuma-czyw „Party”. Dodaje jednak: -Jedno jest pewne: nie rezygnujemy z Bali. Jeśli mam powiedzieć „tak”, to tylko tam. A że jest to dość kosztowna impreza, musimy popracować i odłożyć trochę pieniędzy. DODA Chce mieć Janosika Od dwóch tygodni oglądamy w Polsacie reality-show, w którym znana piosenkarka szuka dla siebie partnera. Teraz w rozmowie z Plejadą przyja- ciółka wokalistki Oliwia, która jest jej fryzjerką, zdradziła, jaki mężczyzna by pasował do Dody.-To musi być Janosik. Osoba, która kieruje się tymi samymi wartościami - lojalność, szacunek, rodzina. Musi trochę ją koić. Ona jest wulkanem, jest ekspresyjna, nie żywi urazy, nie kombinuje, nie knuje. I dodała: -Doda tęskni za domem. To jest normalna dziewczyna, normalna kobieta. Taka, jak każda z nas. To, co ludzie widzą w telewizji, to jest gwiazda estrady. To jest jej praca. ROBERT GÓRSKI Dostał SMS-a Słynny kabareciarz jest od trzech lat szczęśliwie żonaty z dziennikarką Moniką Sobień. Para poznała się, kiedy tworzył on popularny program satyryczny „Ucho prezesa”. Monika chciała zrobić wywiad z kabareciarzem i wysłała do niego wiadomość. - Najpierw zain trygowałmnie niesztampowy SMS. Spojrzałem w internet, jak owa osoba wygląda, ito bynajmniej nie zniechęciło mnie do niej. Na żywo okazała się jeszcze ciekawsza. Monika zauroczyła mnie naturalnością -opowiada w „Pani”. Po wywiadzie Górski ponownie odezwał się do dziennikarki. Od słowa do słowa - i narodziła się miłość. Żona kabareciarza jest od niego młodsza o 14 lat. Para właśnie obchodziła trzecią rocznicę ślubu. Wspólnie wychowuje córeczkę. Wodnik (20.01-18.02) Horoskop dzienny wyraźnie zapowiada, że ktoś będzie próbował upiec swoją pieczeń przy Twoim ogniu... Ryby (19.02-20.03) Utrzymasz pełną kontrolę nad wszystkimi zaplanowanymi zadaniami. Horoskop na dziś wróży, że znajdziesz czas na pomaganie innym. Baran (21.03-19.04) Twoje możliwości raczej nie będą dzisiaj zbieżne z oczekiwaniami innych osób. Horoskop dzienny na piątek widzi wym zarzewie awantury... Byk (20.04-20.05) Ktoś będzie usilnie próbował wpływać na to, co robisz. Horoskop dzienny stanowczo radzi uważać, bo nie będą za tym stały czyste intencje. Bliźnięta (21.05-21.06) Horoskop na dziś mówi, że sprawna organizacja pozwoli Ci wygospodarować więcej niż zwykle czasu na relaks. Rak (22.06-22.07) Rozpoczynający się weekend postaraj się przeznaczyć dla najbliższych. Horoskop dzienny na piątek radzi wybrać się na łono natury. Lew (23.07-22.08) Będzie można dzisiaj chwilami odnieść wrażenie, że żyjesz w krainie łagodności. Horoskop dzienny mówi, że zrobi się słodko aż do przesady. Panna (23.08-22.09) Wykażesz się wyjątkową stanowczością. Horoskop na dziś wyraźnie zapowiada, że nikt nie będzie w stanie zawrócić Cię z obranej drogi. Waga (23.09-22.10) Horoskop dzienny na piątek zapowiada, że ktoś z Twojego bliskiego otoczenia popadnie w małe tarapaty. Skorpion (23.10-21.11) Popadniesz w refleksyjny nastrój. Horoskop dzienny mówi, że nic nie będzie w stanie poruszyć Twoich emocji. Strzelec (22.11-21.12) Pęd wydarzeń wokół Ciebie będzie wyjątkowo szybki. Horoskop na dziś zapowiada, że trudno będzie za nim nadążyć nie tylko Tobie... Koziorożec (22.12 -19.01) Błyśniesz talentem, o którym mało kto do tej pory wiedział. Horoskop dzienny na piątek mówi, że zaskoczenie wielu osób będzie duże. Głos wwwgp24.pl www.gk24.pl www.gs24.pl Redaktor naczelny Przemysław Szymańczy k, Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski, Wojciech Frelichowski. YnonaHusaim-Sobecka. Prezes oddziału Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakcja.STUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, teł.598488100, redakgagp24@pobkapre5s.pl, KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL943473552.redakqagk24@polskapress.pl SZCZECIN, Al. Niepodległośa26/U1,teL914813300.redakcjags24@pobkapress.pl. Drak Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp. z o.o. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 22 20144 00, fax: 22 2014410 Prezes zarządu Tomasz Przybek Członek zarządu Dorota Kania Członek zarządu Małgorzata Skorwider Członek zarządu Miłosz Szulc ©® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwośćjego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cefrtnikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojciech Paczyński wpjciech.paczynski@pobkapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło Agencja AIPkontakt@aip24.pl pac 12 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 16.09.2022 polska reprezentacja w siatkówce laska biskupa brat Damiana T rzymska bogini lasów małe wgłę- bienie lodowa groźna mina np. pudło skrzy- piec ziomek wytworna pani I panikarz, dezerter Grzegorz, aktor z„Rancza” T kwit kasowy frant, spryciarz biblijna kata- strofa jeleń z Azji minis- terstwo Ï wsad do martena T T T T Muham- mad, bokser miejsce akcji „Dżumy” uparty ssak przed- porcie silny sprzeciw beta lub omega 25 19 zakli- nacze deszczu bije inne kolory fusy hipo- kryzja akt prawny pięcio- złotówka parkowa dróżka sterta żyta rzeka z żołnierskiej piosenki 24 smukłe drzewo liściaste filmowa Croft ąsior, jutla rys stepowy skupisko krze- wów sala uniwer- sytecka drzewo podzwrotnikowe, smokowiec biała szata kapłana T nie- miecki kraj związ- kowy ..dla atlety” Filipa Bajona T“ wygodny strój tenisowy wyspa kora- lowa T klejona na dziurze w dętce T krótki film mu- zyczny —Г" T T T włókno na liny król z dramatu Szekspira oszcze- pem lub młotem dawny ster duże naczynie magazyn węgla czar rzęsisty deszcz 22 reklamo- wane ciastka bogini zwy- cięstwa ... Day, aktorka drogowe i zodiaku Г 18 stawka w pokerze miasto w Indiach zTadź Mahal stopień w dzien- niku łódź ratun- kowa spiętrza wodę w rzece pracuje w kotłowni grono przyja- ciół listek świerka ciężka praca, orka T interwał mu- zyczny T przenosi ciężary roślinny symbol zdrowia oby nie poszła w las filmowy kocha- nek Głos w prenumeracie z Tele Magazynem L 94 3401114 jedno- stka świat- łości struś z pam- pasów pra- cownik stoczni 11 wonny kwiat ozdobny T T glinka porce- lanowa 12 dźwignia do ciężarów miękka tkanina odsyłacz inter- netowy dawny strój męski T awan- tura, burda T T T nimfa z orszaku Artemidy Majki ~~r~ kształt opony, armila T zamie- ranie tkanek, atrofia ”Г" 20 16 zdo- bywca nagrody rzeka płynąca przez Roztocze 10 T polski produ- cent słodyczy T lek przeciw- bólowy żyrant filmowa Przyja- ciółka Gucia 15 wcielenie bogini Wisznu ■“T- nielot z Australii ocean z Wyspą Diabelską T opaska jako znak akcyzy libacja, hulanka Ludwik z ,Rodzinka.pl” Ï poborca z gazowni T zasadnicza w wojsku sztuczny pierwiastek T mi- tyczny ojciec Erosa 13 śniada- niowa bułka 21 baza- rowa budka miasto pod War- szawą rolnicze nie- użytki planeta ludzi piłka poza kortem świetlny napis harcerz z Anglii 17 złoty lub koko- sowy T T Glenn, aktorka z USA rzeka w Rosji, jak imię kobiece „Wirują- eta' USA sterta drewna przeznaczona do spalenia wypa- trywany z bocia- niego gniazda .PP- Liroy karetka reanima- cyjna bawół z Cele- besu ““Г" prawy dopływ T jedno- stka riajji|cia trycz- nego pies poko- jowy miasto hazardu w USA I T Teksas lub Alaska T rosyjskie imię żeńskie model Łady T sa- motnik, pustel- nik ślad rysia na śniegu wersja Ferrari pierwszy książę kijowski 14 paryskie lotnisko ziemia nadana wasa- lowi twarda na orzechu zastawiane przez kłusownika laty- noski taniec porządek na statku budo- wana S rzez obry poetycko o kresie życia 23 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 25 utworzą rozwiązanie - myśl Valeriu Butulescu. ■|эоаа 3M0N умлажю anv»Vi9vz sinvzVimzoü Słownik: Agra, Awatara, dracena, Enzo, malał, torus.