- PROLETARIUSZE WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIU DZIENNIK POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PARTII ROBOTNICZEJ Sok XXIII Nr 167 (7404) PONIEDZIAŁEK, WTOREK, 21, 22 LIPCA 1975 *. AB CENA 1 st edward gierek w łodzi W Łodzi 19 bm. prsebywoł sekretarz KC P2FS Edward Oierek Zwiedzi] m, in. pierw w świecie doświadczalnq przędzalnię „Wir'1 w Zakla-dach Przemyślu Bawełniane-im. Armii Ludowej. Przędzalnia wyposażona jest w betwrzecionowe maszyny prsę diainięze, stanowiące jedno l dołowych osiągnięć polskiej myśli technicznej. Edward Gierek odwiedził również nowoczesne zakłady. tekstylno kontekejjne .Jeof( łów" zaznajamiając się z pro cq poszczególnych wydziałów produkcyjnych tej fabryki o« >*az warunkami socjalno-bytowymi zaiogi. hołd bohaterom W przededniu Święta Od*0 dzenla społeczeństwo całego kraju oddaje hołd żołnierzom P©iskim i radzieckim poległym w walkach o wyzwolenie Naszego kraju. Na wojennych cmentarzach i żołnierskich mo 9|łach, w miejscach upamiet "ianych czynem zbrojnym, pod pomnikami. pamiqikowymi tańcami złożone zostały wieńce ' kwiaty. Młodzież, kombatanci. weterani walk z faszyzmem i żołnierze zaciągnęli Warty honorowe. W Warszawie wieńce przed grobem Nieznanego Źołnie-r'0 złożyły delegacje: ok fjń Sejmu PRL, Rady Państwa, Ra Ministrów, wojska, organizacji społecznych i młodzieio ¥?vch oraz stołecznych zakładów pracy Wieńce złożyły Również delegacje ambasad krajów socjalistycznych, gdańska Rafineria Rafineria gdańska |f9 ♦owa do przyjęcia ropy noho wej, którq od 23 lipca dostar ®*ać będa 150-tysięczniki do bazy paliwowej Portu Północ £®go. Surowiec może być o-"®cnie magazynowany w zbiór "'Icach rafineryjnych bqdi w sftecialnei bazie manipulocyj J1®! CPN skad będzie transpor Jodany do ąłównej bazy płoc *iej petrochemii. stały pftzedstawxcieł prl przy onz ^ada Państwa mianowała Henryka Jaroszka ambasado-r&rri nadzwyczajnym i pełnomocnym - stałym przedstawieniem Polskie! Rzeczypospofi-Ludowei przy Orqoniracji porodów Zjednoczonych w N°wym Jorku. Witamy w polsce . Nada! utrzymuje się wzmo-^nw .ruch no linii promowej ■Mad — Świnoujście. Prom "planów" przybył do Świno liścia i komoletem gości na °o!rłgffyie Podobni* zapełnia był Hruai prom ołwaiacy 1,(5 fei linii - ..Wawel" Taki rUc.h utrjyrruie sie na tej H-'uf od kilkunastu dni. War dnHr)xwię na odległość i na pytanie zadane * Ziemi bł5rskawicznie usłyszeć odpowiedź z kosmosu. Nie jest łatwo natomiast na tle tych wspaniałości być dziennikarzem piszącym komentarz do takich wydarzeń, które znane są już światu w minucie dziania się, kiedy wielkość tych wydarzeń przerasta moc pisanego słowa. Tak właś nie czuł się Wasz komenta tor po obejrzeniu telewizyjnej relacji ze spotkania Le onowa, Kubasowa, Staffor-da, Branda i Slaytona w o-peracyjnych modułach „So juza" i „Apolla" I takie re fleksje nachodziły mnie po zakończeniu pierwszej w dziejach ludzkości prasowej konferencji między Zie mią i kosmosem, która, niech to przejdzie do historii, zaczęła się kiedy statki mijały granice Polski i Związku Radzieckiego, Myślę, że w odpowiedziach kosmonautów i a-3tronautów, szczególnie w odpowiedziach Leonowa, pierwszego kosmonauty x duszą artysty, uwypukliły iię te akcenty spotkania kosmicznego, na które liczy liśmy my — dziennikarze i na które liczy cała ludzkość „— nieważne co się je — powiedział Aleksiej Leonow odpowiadając na pytanie dotycząc® menu --ważne z kim się spożywa posiłek, gdy spożywa się go w gronie przyjaciół, to zawsze smakuje". Ludzie dobrej woli na całym kwiecie na pewno pragnęliby, aby rozłączenie statków nie było ostateczne, aby dalej trwała współ praca dla dobra całej ludz kości i abyśmy spożywali swoje posiłki zawsze* w gronie przyjaciół bo — jak powiedział kosmonauta Leonow wtedy czuje się ich smak I tylko wtedy idą na zdrowi*. REMIGIUSZ SZCZĘSNOWICZ G/os Pomorza nr 167 Z KRAJU I ZE ŚWIATA Strona 3 klej fazy Konferencji Współpracy w Europie dlożyła deklaracje, w której mówi sie o nierozerwalnym związku miedzy nie naruszalnością granic a bezpieczeństwem. Przyjąty w piątek dokument końco Wy KBWE jest uwierzytelnieniem tego 'tanu rzeczy. Zamyka on definitywnie okres powojennego rozwoju w Europie, który cechowały zimna wojna i konfrontacja, otwiera okres pokojowej Współpracy, opartej na zasadach poko jowego współistnienia. Przyjęty przez 33 państwa europejskie, Stany Zjednoczone i Kanadę dokument jest swoistym kodeksem zasad, norm, a także niejednokrotnie bardzo szczegółowych zaleceń w spra Wach postępowania państw w rozwija niu pokojowej współpracy niemal we Wszystkich dziedzinach stosunków mię dzynarodowych. Poświęca on ogromną uwagą rozwijaniu wszechstronnej współ pracy w dziedzinie gospodarczej, naukowej, technologicznej, handlowej, w dziedzinie kooperacji przemysłowej i ochrony środowiska naturalnego. Dokument wyraża sugestie i zalecenia w sprawie rozwijania we wzajemnych stosunkach takich form współpracy, których przyjęcie nie było jeszcze możliwe w gronie 35 państw. Pozytywnym przykładem takiego podejścia są rozwiązania dwustronne przyjęte w podpisanej 20 czerwca br. polsko-francuskiej deklaracji o zasadach i środkach rozwoju współpracy kultural nej i naukowej, informacji oraz stosunków międzyludzkich. Realizacja współpracy międzynarodo wrej jest ujęta w dokumencie w ścisłym związku z procesem • odprężenia, który umożliwia tę współpracę i jest warun- kiem jej dalszego rozwoju. Podkreślali to przedstawiciele wielu państw, zwracając zarazem uwagę, że współpraca, której idea zawarta była w licz nych inicjatywach ZSRR, Polski i innych krajów socjalistycznych, stała się obecnie dorobkiem wszystkich państw. Wskazywano na bezprecedensowy cha rakter przyjętego dokumentu, odzwierciedlającego praktyczne sposoby współ działania w rozwiązywaniu skornpliko-wańych problemów i ułatwiającego gro madzenie politycznych doświadczeń o wielkim znaczeniu dla dalszego europej skiego współżycia. Konstruktywna postawa państw wspólnoty socjalistycznej jest jednym z zasadniczych czynników sprawiających, że ogólnoeuropejskie wysiłki w kierunku stworzenia trwałych podstaw po koju, bezpieczeństwa i wszechstronnej współpracy na naszym kontynencie, znalazły przejrzysty wyraz w dokumen cie, który uwieńczył żmudne i trudne prace blisko dwuletniej genewskiej fa zy KBWE. Jego podpisanie w Helsinkach będzie wydarzeniem o historycznej doniosłości dla dalszych dziejów Europy. ; DROGA WYTYCZONA : PRZEZ MANIFEST ■ SZTANDAR DLA NAJLEPSZEGO W KRAJU GMINNEGO KOMITETU FRONTU JEDNOŚCI NARODU _ W Gościnie (woj. koszalińskie) odbyła się X Sesja Gminnej Rady Narodowej poświęcona obchodom Święta Odrodzenia Polski. Na obchody święta lipcowego Przybyli m. in.: I sekretarz Kw PZPR w Koszalinie. "Władysław Kozdra, sekretarz Ogólnopolskiego Komitetu FJN, Zdzisław Kanarek oraz wojewoda ko-•zaliński Jan Urbanowicz. Uroczystym akcentem se-8ji było wręczenie przedstawicielom Gminnego Komitetu Frontu Jedności Naroku sztandaru ufundowanego przez społeczeństwo gminy Gościno. Sztandar ten jest wyrazem uznania dla gminy — zdobywczyni I miejsca w ogólnopolskim kon kursie — ,,Gmina — Mistrz Gospodarności''. Aktu wręczenia dokonał przewcjdni-Cząey GRN, I sekretarz KG ^ZPR, Ireneusz Budzelew-*ki. I sekretarz KW PZPR, Władysław Kozdra wygłosił okolicznościowe przemów.e-w którym podkreślił ofiarność i zaangażowanie Mieszkańców gminy Gościno W rozwoju społeczno-gospodarczym woj. koszalińskiego Pod przewodnictwem Gminnego Komitetu Frontu Jedności Narodu, który jako Pierwszy w kraju został Uhonorowany sztandarem. W części artystycznej wy-®tąpila młodzież z Fabryki ^eblj w Bielsku - Białej, Przebywająca w Gościnie na koloniach. (jawro) nMalta-75" w woj. konińskim Konin (pap), Uroczystym apelem i wciągnięciem maszt flag narodowych figaru, CSRS. NRD i Pol ski rozpoczęła sie w Miko-^Ynie, w woj. konińskim »^lalta-75" — międzynarodo akcja letnia ZHP. Młodzież wykona prace ■Poiecznie użyteczne, m. in. Przy modernizacji miejsco-^eSo ośrodka harcerskiego, piędzi ona również czoło i e zakłady produkcyjne wo ^ Wództwa konińskiego. Pro „Malty-75" przewidu 1® Ponadto zwiedzenie m. in . arszawy, Poznania i Trój Piasta. ^9irtqł kierowca Sławno. W tych dniach tra <3rnnv w skutkach wypadek jj. S°Wy zdarzyt się na trasie J.Ędzy miejscowościami Wsze * Nacmierz. Samochód 1«r> °Wy marlci skoda, prowa-nieostrożnie przez 49-let-8osf° Mleczystawa Sz. z Byd-Iniip y' Podczas wyprzedzania dr0igo Pojazdu wpadł na przy-Pon:?6. drzewo. Kierowca skody śmierć na miejscu, na-cy' ^ Pasażerka, żox'"" -v»"K!v X. «' - x - "?T" Wieczorem, w zależności o-d pory roku. — wcześniej lub później, parami wymykają się z portu. Czasami żegna ich gromada letników spacerujących po falochronie ale najczęściej, szczególnie w ciemne i chłodne wieczory jesieni, - zimy i wiosny, wystarczyć im . musi przyjazne mruganie latarni morskiej. Po wyjściu z portu, kiedy giną kontury budynków i światła brzegu zamieniają się w sznur połyskujących brylancików, na „czystej" wódzie szyper podaje sternikowi kurs z Doleceniem: — Tak trzymaj, w razie czego budź! Przed nimi kilka godzin drogi na łowisko i chwile snu przy akompaniamen-:ie dudniącego silnika. Zmieniającym się przy sterze długie nocne godziny wypełnia obserwowanie kompasu i świateł cartnera płynącego tuż przy nich, z którym na łowisku wspólnie podejmą pracę. Teraz latem, kiedy świta bardzo wcześnie, już o drugiej, najpóźniej trzeciej w nocy zaczyna się ich długi, wyczerpujący siły dzień pracy. Po kilku dniach przeczesywania łowisk przeciwnym kursem wracają dó portu. Kiedy silniki wydają niski, dudniący odgłos a kadłuby są głęboko zanurzone w wodzie znak to. że rejs był udany. Ile razy wypływali na łowiska rybacy „Korabia"? Łatwiej odpowiedzieć z czym wracali. Zawsze utrudzeni, często zadowoleni i szczęśliwi udanym rejsem, pomyślnymi wynikami i powrotem do bliskich. W ciągu 23-letniej historii przedsiębiorstwa zło wili i przywieźli do portu 269 tys. ton ryb. Ponad 8-kilogramową porcję dla każdego z 33 milionów Polaków. Zanim w styczniu 1952 roku powstał „Korab" w Ustce już znacznie wcześniej zabrano się do rybołówstwa. Przybysze z różnych stron kraju podnosili z dna kanału i remontowali wraki, przyprowadzali łodzie i kutry z innych portów, z czasem zaczęli budować je miejscowi szkutnicy. Janusz Korcz, od 14 lat zastęp^ ca dyrektora do spraw połowowych, mieszka w Ustce od września 1945 roku. Przybysze łowili na swój rachunek, zakładali spółdzielnie, potem swój od- dział otworzyła gdyńska „Arka". Przyjechali, wydelegowani z Gdyni, Wiktor Kleinszmidt, elektryk i Leokadia Kasprzyk, sieci arka. Z nielicznej już teraz, przerzedzonej osobistymi losami grupy pionierów, powstał przed 23 laty twór. któremu nadano: nazwę „Korab". Z gromady ludzi przypadkowo spotkanych wykształciła się załoga, która od wielu lat przewodzi w polskim rybołów- ■ stwie na Bałtyku, pobiła wszelkie rekordy wydajności. W latach 1960—69, kiedy brała udział we współzawodnictwie międzyzakładowym, aż 7 razy zdobyła pierwsze miejsce w całym rybołówstwie. To właśnie w „Korabiu" narodziło się hasło: Kto da krajowi więcej i tańszych ryb. Co sprawiło, że z gromady, a właściwie zbieraniny, przypadkowych ludzi wykształcił się ambitny, świadomy swych celów kolektyw? Zenon Lewand, który za kilka tygodni, 30 sierpnia br. będzie obchodził 20. rocznicę objęcia stanowiska dyrektora „Korabia" (też rekordzista!) ma swój olbrzymi udział w kształtowaniu tego kolektywu. — Po kilku tygodniach pracy — wspomina — zdołałem poznać załogę. Zdarzało się że oczekując na prognozy pogody i wyjście kutrów, przegadaliśmy całą noc. W tych rozmowach, a także w działaniu 1 postępowaniu .ujawniła się grupa ludzi mądrych, którym dobro przedsiębiorstwa kraju, gospodarki szczególnie leżało na sercu. Mówili mi co i jak należy robić, jak postępować. Uważnie słuchałem Janka Prusa, Janusza Korcza, Zygmunta Kustusza, Piotra Jefimowa. Jana Guj-skiego, . Tadeusza Bugajewskiego... Nie były to formalne narady ani zebrania. Ot,, w ciasnym i zadymionym pomieszczeniu serwisu rybackiego zwyczajne gadki, narzekania, uwagi. O niektórych sprawach mówili wprost, innych musiałem się domyślać. — Jak będzie w „Korabiu" sprawiedliwość to będzie dobrze — dość często, powtarzali, A kiedy pytałem komu się krzywda dzieje, odpowiadali że nie o sobie mówią.. Rozmawiałem z gromadą, a także w .pojedynkę kiedy łatwiej o-zwierzenia, bardziej szczere myśli. Z Ja- nuszem Korczem często przemierzaliśmy dziesiątki kilometrów wzdłuż plaży. Wiele spraw załatwiałem od ręki, inne wymagały czasu, także decyzji władz nad rzędnych. W tych najważniejszych, ludzkich pomogli mi bardzo towarzysze z komitetu. Umiejętność słuchania ludzi i serdeczność w załatwianiu ich spraw. bolączek, czasami problemów zjednała Zenonowi Lewandowi sympatie załogi. Jadwiga Ma lincwska przytacza obiegowa ooinię wśród załogi: — Idź do Taty — radzili sobie l.u dzie — on ci załatwi. To zaufanie zrodziło się nie tylko w wy niku podejmowania popularnych, chociaż nie zawsze łatwych decyzji. Gruntowały je czyny, postawa, osobisty przykład. — Dyrektora Zenona Lewanda — pisze Jadwiga Malinowska' emerytka, wieloletnia przewodnicząca Rady Zakładowej — nazywano „ojcem korabiowskiej rodziny! Być może. że ten familiarny, ale bardzo serdeczny tytuł nadano pewnego mroźne go dnia,gdy kutry z powodu zwałów kry nie mogły wejść do portu. Czekano na lo dołamacze. Sytuacja była tragiczna wzma gał się mróz coraz bardziej utrudniający wejście do portu. Na końcu mola wvcze kiwali przemarznięci członkowie rodzin rybaków, przedstawiciele pionu połowów i dyrektor Lewand Długie'były godziny wyczekiwania. Widokiem kutrów całkowicie pokrytych białym, połyskującym lodem można byłoby się zachwycać gdyby nie groza sytuacji. Wszystko skończy ło się szczęśliwie, a załogi połaczyła z dy rektorem serdeczna, ludzka więź niezawodnej przyjaźni. W takich okolicznościach rodziła sie ! ce mentowała korabiowska rodzina, na. takiej glebie wyrastały zdrowe, ambicje przo do wani a. Rok .1957 przyniósł pierwsze sukcesy rozsławiające „Korab" na wybrzeżu. Kie dy inne przedsiębiorstwa przynosiły milionowe straty, oni wypracowali pierwszy zysk. Niewiele tego było zaledwie 7 tys. zł. ale już zysk! Nie ulegało wątpliwości, że był on wynikiem „słuchania" ludzi i efektem działalności powołanej Rady Ro botniczej. Wybrali do niej ludzi mądrych, obowiązkowych, cieszących się autorytetem i zaufaniem. W pierwszych burzliwych latach przewodniczył radzie robotni czej nieżyjący już Stanisław Markowski, w 1959 roku zastąpił go. pełniący te funk cię do dziś Kazimierz Kubisz. Janusz Korcz, szyper reprezentujący pływających był w tych pierwszych latach wiceprzewodniczącym rady. W kontynuowaniu codziennych, nieformalnych konsultacji pomogła otwarta 21 marca 1957 roku kawiarnia w Domu Ry baka. Obok był sklep przyzakładowy, z ty łu świetlica. Kto załatwił sobie zaopatrzę nie, a miał chwilę czasu przychodził do kawiarenki. — Była wtedy moda na wino — wspo mina Zenon Lewand. — Przy szklanicach rislinsów, tokajów pobudzających fantazję nadal toczyli dyskusje. Tam dochodzili do wniosków, że jest jakaś określona kwp. ta kosztów stałych, że trzeba łowić, więcej by koszt połowu 1 kg był jak najniższy... Z tych dyskusji zrodził się pierwszy, fan tastyczny jak na tamte czasy rekord Pio tra Jefimowa. Kiedy w innych przedsiębiorstwach średnia połowów wynosiła 160 —170 ton, Piotr Jefimow na „Ust 41" zło wił w 1957 roku 416 ton! Przy wejściu do Domu Rybaka wisiała, ciągle aktualizowana tablica z wynikami, połowów poszczególnych kutrów. Z czasem. kiedy hasło: — „Kto da krajowi wię cej i tańszych ryb", zdobywało popularność. na tablicy dopisywano wartość zło-, wionych ryb i koszty połowów. Kto darł sieci albo powodował awarię, przestawał się liczyć. Ci, którzy łowili mało spadali pod ostrzegawczą czerwona kreskę. Żarty, złośliwe docinki kolegów i kibiców też by ły wliczone w formy mobilizacji. Dla załóg zajmujących pierwsze miejsca przewidziano w regulaminie nagrody. Tych spod czerwonej krechy czekały wprawdzie nie regulaminowe, ale konkretne męskie rozmowy — co dalej? W tamtych latach floty przedsiębiorstw podzielone były na zespoły Kierownikami ich byli najlepsi szyprowie, którzy mieli uczyć słabszych, decydować o przej ■ ściu zespołu na inne bardziej wydajne łowisko. Ale nie zdawało to praktycznego egzaminu. W morzu i tak każdy łowił na własna rękę. Zdecydowano więc. że kierownicy zespołów zaopiekują sie najsłab . szymi. A że modna w tym czasie zaczynała być metoda połowów w tukę. więc ( ci najlepsi tworzyli pary z najgorszymi. Wyniki dzieliły się na pół. A że ci dobrzy nadal wybierali łowiska, nadzorowali do bór sprzętu, narzucali dyscyplinę itd. — efekt był prosty. Czerwona krecha spadła szybko o 5 pozycji w dół Rekord Piotra Jefimowa. świetne wyni ki Kazimierza Jerrnakowicza, Jana i Zygmunta Prusów i innvch rozbudziły dyskusję na temat przydatności superkutrów w połowach bałtyckich. Starania o otrzymanie nowych o lepszych walorach eksploatacyjnych i warunkach socjalnych jednostek Zaczęto już w 1958 r. Jedynym warunkiem utrzymania super kutrów na środkowym wybrzeżu było zło wienie na nich 300 ton ryb w ciągu roku. Piotr Jefimow i Kazimierz Jermakowicz po roku zameldowali o złowieniu prawie 600 ton każdy Nie oznaczało to jednak końca walki e supry. — „Korab" chwali się wysoka średnia — mówili przeciwnicy — bo ma dwie no we stalowe jednostki. My zaś eksploatu-' jemy też supry o drewnianych kadłubach, które obniżają średnia. Wziął wiec 'Zygmunt Kustusz „drewniaka" i do połowy to ku, do święta Rybaka złowił na nim 500 ton ryb. Następnym zarzutem jaki wysunęli prze ciwnicy było twierdzenie, że trzem jednostkom można zapewnić prawidłowa ob sługę w porcie. Korabiowcy będą mogli pokazać ile są warci, jeśli będą eksploatowali 10 suprów. O to im tylko chodziło! Mieć przynajmniej 10 suprów! Taka flota zdoła zapew nić rytmiczne dostawy surowca do przetwórstwa. dla fabryki konserw. Na to cze kali, a rybacy nie zawiedli. Przy 10 jednostkach osiągnęli średnią wydajność 850 ton! Zaczęły się lata rekordowych połowów i osiąganych zysków Kiedy w roku 1966 zaczęto w „Korabia" inwestować w obiek' ty lądowe, flota zarobiła na to zyskami. W łatach 1966—-74 na inwestycje wydano w Ustce 133 miń zł. W tym samym czasie korabiowcy wypracowali 199 min zł zysku. Z - czasem spowszechniały stosowane kie dyś- formy mobilizacji do wychodzenia na łowiska; zwiększania połowów, troski o koszty. Po prostu wytworzyły sie natural ne nawyki, rzetelna, wydajna, praca stała. sie norma- Zwarła się jeszcze bardziej korabiowska rodzina, której ambicja jest przodować, chociaż nieżyciowe kryteria oceny skłoniły ja do rezygnacji z udziału we współzawodnictwie. W pierwszym roku swego istnienia ..Ko rab" złowił około 3 tys. ton rvb. W ubieg łym roku 23 tys. ton. W 1980 roku chcą. łowić 50 tys ton i wytwarzać 12 tys. ton konserw. Stale więcej, lepiej. Ciągle w przodzie!. WŁADYSŁAW ŁUCZAK Fot. J, Pataft ££2S5S MMCMMM BBS mmBnmmaamzzsmsi MIAŁ Marian szesnaście lat, gdy w 1942 roku hitlerowcy zapędzi !i go do obozu w Majdanku. Miał spłacić dtug za ojca zmarłego już działacza ludowego, zaciekłeqo antyfa szysty, Po roku z rampy w Majdanku uciekało sześciu młodych więźniów. Dwóch zostało przy życiu. Jeden z nich, Manan znalazł się w Batalionach Chłopskich, w oddziale leśnym 2 „Tomasza" - Józefa Abramczyka. Zdobył szlify dowódcy grupy, stopień sierżan ta. Cztery razy ranny - odebrał odzna czenie bojowe Było to po bitwie na Grzywaczu. Najcięższq bitwę miał jesz cze wtedy przed sobq. Było to w czerwcu 1944. Oddział „To masza" atakował załogę obozu dla jeńców radzieckich. Po wielogodzinnej walce 64 oficerów i żołnierzy radzieckich wydarto pewnej śmierci. * Znaleźli się w Batalionach. Marian Marszałek przechowuje zdję cie z towarzyszami wspólnej walki. Od wiedzili go wiele lat po wojnie. Wyzwolenie. Oddział „Tomasza" wste puje w szeregi Ludowego Wojska Pol skieao Kierujq go w południowe rejony Polslcl, do walki z faszystowskimi bandytami. Banda „Orła" przysłała Marianowi wyroki śmierci. Władze zde cydowały się skierować, zdemobilizowa nego, do pracy na koszalińskiej ziemi. Sekretarzował Marian Marszałek gmi nie w Rqbinie, ale ciggnęło go do ziemi. Wziqł więc opuszczonq gospodarkę w Świdwinie, obok mleczarni, Zaczqł od gołych murów, jednej świń ki i sześciu prosigt. Ody gospodarka W warsztacie syn Andrzej - mechaniza tor, następca na zagrodzie. Technolog przemysłu chemicznego, córka Basia -opiekuje się w wakacje trzodq. W przeddzień Święta Odrodzenia zawarła zwiqzek małżeński, Ela, uczennica ogólniaka, wróciła z wycieczki do Czechosłowacji - nagrody za piątki. Ona pro TRZY ROZDZIAŁY ^IADVQ t\ i o U kwitła - zbrodnicza ręka podłożyła ogień. To było sześć lat temu, Z zagrody wyjeżdża na ciqgniku mło dy człowiek. Syn, Adam, pełni latem w gospodarstwie funkcję traktorzysty Jest studentem Uniwersytetu im M Kopernika w Toruniu, Jest aktywista partii. Przewodził najlepszemu w kraju zespołowi na Olimpiadzie Wiedzy o Polsce Współczesnej. Gdy czytacie te słowa, jedzie z wycieczką do Anglii i Szwecji. To uniwersytecka nagroda za wyniki w nauce i postawę społeczną. wadzi przez okrągły rok gospodarstwo domowe... Dzień, jak co dzień w zagrodzie Marszałków. - Dzięki pomocy Wydziału Rolnictwa b. PRN w Świdwinie szybko odbudowa łem pogorzelisko — wspomina Marian Marszałek niedawne lata. Dziś jest wy sokiej klasy specjalisto w chowie trzody Ma 16 macior. Niebawem będzie ich w gospodarstwie 20 Maciora rodzi w chlewni Marszałka przeciętnie 23 sztu ki w roku. Zobowiqzał się hodowco od stawić w tym roku 300 warchlaków, do dziś odstawił 266, Sprzedał już prawie wsaystkie zaplanowane na rok tuczniki. Na kiepskiej ziemi, V ł VI klasy, zbie- ra i 53 q z hektara jęczmienia , 33 q żyta i 310 ziemniaków. Jedna z trzynastu krów doi w roku powyżej sied miu tysięcy litrów mleka, Gospodarstwo jest wysoko zmechanizowane. Marian Marszałek, członek partii, myśli kategoriami społecznymi. Przewodniczy komisji samorzqdu przy WZKR w Koszalinie, radzie spółdzielni kółek w Świdwinie i Radzie Nadzorczej Wojewódzkiej Spółdzielni Ogrod-niczo-Pszczelar«kiej. W 1973 r, utworzył zespół produkcyjny rolników. Najpierw do zespołu przystąpił ludwik Sawicki ze Świdwina i Jan Pierz z Bystrzna. Polqczyli 35 ha własnych gruntów, Na przejętych zdewastowanych gruntach PFZ, po sutym wysiewie wapna i nawozów, zebrali pierwszy przyzwoity wspólny plon. Zakupili 50 cielaków. Własnych i pożyczonych zlo tówek zainwestowali w produkcję ora wie milion. Przyszli do zespołu następni. Franciszek Oszlak i 12 ha, Józef Woźniak z 10 ha, Figura z 12 ha i mio dy Tadeusz Chmielewski Po kursie odpowiadać będzie w zespole za mecha nizację. Wszyscy członkowie zespołu maja następców i dla nich chcq po nowemu gospodarować. T. FISZBACH Fot. 1. Piątkowski Strona 6 POLITYKA, GOSPODARKA, ŻYCIE SPOŁECZNE Głos Pomorza nr 167, W grupie absolwentów studium zaocznego Wyższej Szkoły Inżynierskiej, którzy w końcu czerwca br. otrzymali dyplomy ukończenia studiów i tytuły inżynierów był także Marian Furmaniulc, pracownik Zakładu Narzędzi Skra wajqcych w Koszalinie. Odebrał dyplom, obejrzał go dokładnie I poczuł jakqś dziwną, niezrozumiała pustkę. Byli jeszcze wokół wykładowcy, koledzy z któ rymi uczył się, wspólnie przeżywał niepokoje, spalał nerwy przed egzaminami, ale to wszyst ko było już jakieś dalekie, niemal obce. Papierek, który trzymał w ręce zakończył etap życia wypełnionego ciqgłq pracq, obowiqz-kami od świtu do nocy. Pięć lat, studiów, ciężkiej, wyczerpujqcej pracy. I raptem wielka swoboda 1 W życiu Mariana Furmaniuka nie był to pierwszy okres nauki. Pracujqc zawodowo, majqc rodzinę, ukończył technikum wieczorowe. Dopiero po otrzymaniu dyplomu kiedy miał czcs, z którym nie wiedział co robić, uświadomił sobie, i.e z 10 lat swego małżeń stwa 8 wypełnione było naukq, że w tym cza sie był chyba ze dwa razy z żonq w kinie. Nie brał w swyr.i tyciu nic na kredyt, na wszystko zapracował, wszystko co ma zdobył własnq pracq, dużym wysiłkiem. Już jako 15-letni chłopiec poszedł z domu, Uczył się w zasadniczej szkole zawodowej w Trzebiatowie, tam też mieszkał w internacie. 17-letniego niepełnoletniego absolwenta nikt jednak nie chciał zatrudnić. W poszukiwaniu pracodawcy trafił do koszalińskiej- Spółdzielni Mechaników Samochodowych gdzie znaleźli się odważni i zdecydowani przekroczyć su-, rowy przepis. Pracował na frezarce, w tym samym charakterze podjqł w 1960 roku pracę w nowo uruchomionym „Kaie'u". Dociqgnęła Mariana Furmaniuka - jak mówi - nowoczesna, ciekawa produkcja. Wrócił też do „Kazelu" po odbyciu służby wojskowej, ale nie na dłu go. Trudno było pogodzić nauk>< z pracq na dwie zmiany. Cztery razy w tygodniu, w poniedziałki. wtorki, czwartki i piqtki popołudnia musiał spędzać w ławce szkolnej. Przeszedł do „Inprometu" gdzie pracowano tyl-k< na jednq zmianę. Skończył naukę, awansował z frezera na technika gospodarki narzędziowej. Studia za czqł w 1970 roku. Nie był sam. Po pewnym czasie przy drugim końcu stołu w ic!« cia*nyir M-3 na osied lu Tysiąclecia ze skryptami i podręcznikami siadała żona. która rozpoczęła studia w Wyż szej Szkole Pedagogicznej w Słupsku. W tym roku też otrzymała dvp'">m. Z pomyślnego finału rodziców najbardziej ucieszy' się ich 10-letni syn, dla którego ro dzice będq mieli wreszcie więcej czasu. Skończył się okres wytężonej pracy na dwie albo i więcej zmian, ale Marian Fur-maniuk nie może pójść na zasłużony urlop Wykorzystał go na wykonanie pracochłonnej pracy dyplomowej. Przeholował nawet 3 dni, które w porozumieniu z dyrektorem Józefem Grodzkim odpracował przy... frezarce. Nie za pomniał jeszcze swego iow du, a jak twier dzi dyr. Grodzki majster wcale #iie żartując namawiał Furmaniuka żeby został na warszto cie. Wrócił do warsztatu, ale na zastępstwo głównego dyspozytora produkcji, (wł) % Fot. J. Piątkowski DROGA DO DYPLOMU Kombinat PGR Redło. Ostatnie dni lipca. Upał Nie ma czym oddychać. Na lakach i palach ludzie kończą tak zwane zie lone żniwa, ale tu we wsi nie słychać jazgotu maszyn. » Dyrektora kombinatu akurat nie ma, podobno pojechał do Warszawy.Zastępca chwi Iowo zajęty, bo właśnie ekipa telewizyjna przygotowuje reportaż. Kiedy bizony wyru szą w pole, zobaczy to cała Polska. Obrotna sekretarka nie odprawi jednak dzienni karzy z niczym: „dam panu specjalistów od mechanizacji i od produkcji roślinnej, pan z nimi porozmawia, a później wróci za stępca..." — „Znakomicie, przecież ci specjaliści od powiadają także za żniwa". W całym kombinacie Redło jest do zfeio ru 1787 hektarów zboża, 355 hektarów Tze paku i 222 hektary mieszanek zbożowych. Razem, to ponad dwa tysiące ha. Gdyby to kosić kosami, to trzeba by... zaraz, zaraz! Dobry kosiarz w ciągu dnia może skosić pół hektara zboża. Żniwa w Redle trwają zwykle 12—14 dni. W ciągu tych dwu tygodni zbiory będa zżęte, wymłócone, zwie zionę do magazynów i sprzeaane państwu. A zatem tylko do skoszenia plonów w tak krótkim czasie trzeba by prawie pół tysiąca dobrych kosiarzy, pracujących co dzień od rana do nocy. A zwózka, młocka itp.? Dwa tygodnie, to nie jest rekord kombinatu w Redle. Rekord padł przed kilkoma laty. Żniwa trwały 9 dnil Snopowiązałki do lamusa? Inżynier Marian Jesdołowski, główny specjalista od spraw mechanizacji (28 lat. studia w AR w Szczecinie, urodzony i wy chowany w PGR) wyjaśnia sprawy związane z organizacją żniw. Od pięciu lat pracuje się tu systemem brygadowym. W tym roku do żniw wyjdą trzy brygady. Co to jest taka brygada? Wygląda to tak: sześć kombajnów marki bizon, dziewięć ciągników z 18 przyczepami do transportu z1 arna, samochód pogotowia technicznego i dwu mechaników. Każdą brygadą kieruje kierownik brygady. Jakie są zalety systemu brygadowego? Rozliczne. Przede wszystkim szybkość pra cy, lepsze, pełniejsze wykorzystanie sprzę tu, mniej uciążliwych usterek. Tak wyglą da nowoczesna praca w polu. W kombinacie są dwa kombajny typu vistula. Uznano je w tym roku jako nie przydatne dla pegeeru, przez cały sezon słu żyć więc będą rolnikom indywidualnym. Po żniwach u nas, do rolników pójdzie też kilka bizonów. Na moje pytanie o snopowiązałki, inżynier parsknął śmiechem: po snopowiązał-kach zostało u nas już tylko wspomnienie — A kłopoty, inżynierze? — Kłopoty są jeszcze ze zbiorem słomy, to opóźnia o kilka dni inne prace, już po żniwne. Poza tym, takim „zakalcem żniwnym" jest odbiór zboża przez PZZ. Nasi traktorzyści muszą czekać w kolejce nie 1 raz po 12 i 14 godzin. To opóźnia pracę. W kombinacie Redło ziemia nie jest naj lepsza od trzeciej do szóstej klasy, ale po- słuszna ludziom bo ludzie są wspaniali, godni szacunku. Inżynier Wojciech Smakulski. ten od spraw produkcji roślinnej (31 lat, studia w AR w Poznaniu, też wychowany w rodzinie pegeerowskiej) wtajemnicza mnie w tajniki urodzajów. Bo Redlo osiąga plony dobre. W ubiegłym roku np. 39 kwintali czterech zbóż z hektara. W tym roku nie chcą zapeszać, milczą, mówią — niech pan przyjedzie w sierpniu, ale chyba będzie lepiej. Więc inż. Smakulski: — U nas ziemia musi dać, dostaje od nas 400 kg NPK na hektar. Co roku jednak przejmujemy od indywidualnych rolników od 80 do 200 ha ziemi ornej. Są to gleby tak zaniedbane, że trzeba kilka lat, aby je doprowadzić do dobrego stanu, — Kombinat mimo to utrzymuje się w czołówce... — Tak, taić. W ubiegłym roku zajęliśmy pierwsze miejsce w Polsce w dziedzinie nawożenia, ochrony roślin, oprysków wodnych itp Siedzimy w gabinecie dyrektora w trójkę. Pytam inżynierów: — Czy żniwa, to w waszym prywatnym życiu duże zakłócenie? — Trochę, Wstawać trzeba o piątej, spać się idzie nieraz o pierwszej w nocy. Ale to nie jest obciążenie nie do zniesienia. W końcu nikt nas nie zmusza tak długo pracować. Robimy to dobrowolnie. Załoga pra cuje od go-dz. 8 do 16; teraz od 8 do 18. Komu się dobrze wiedzie? W niezbyt odległych czasach, kiedy między moją szkołą a internatem za przynależność do ZMP dostawało się w najlepszym przypadku po mordzie, słowo „pe-geercwiec" było słowem obrażliwym. Pe-geerowiec — jako człowiek drugiego, gorszego gatunku. To przypomnienie nie ma nic wspólnego ze żniwami, ale zastępca dyrektora, mgr inż. Jarosław Żarski (koledzy z telewizji już odjechali) zaprosił nas na obiad do stołówki. Stołówka przygotowuje w czasie żniw 800 obiadów, które wywozi się w pole, by ludzie mieli wygodę. Obiad składa się z dwu dań i kompotu, herbaty czy kawy. Napoje są w polu od rana. Za obiad, który kosztuje 9 zł, robotnicy płacą 30 proc. ceny, resztę kombinat. Jak żniwa to żniwa. Stołówka kombinatu. Wnętrze jak restauracyjne w mieście. A obiad? Tak się gotuje tylko w domu. Właśnie ów w pewnym sensie komfort stołówki przypomniał mi niedawne w końcu czasy. Ile trzeba było lat, żeby powiedzieć tak, jak mówimy obecnie: — jemu dobrze się powodzi, bo pracuje w pegeerze? Dyrektor narzeka na brak mieszkań. Za imało budowało się kiedyś, a teraz ludzie chcą mieszkać wygodnie, z komfortem. Dobrze zarabiają (średni roczny zarobek w kombinacie wynosi 4,5 tys. zł miesięcznie) więc chcą żyć wygodnie. — Czy dużo ludzi odchodzi z PGR? — Od trzech lat — nikt, •— Jak pan ocenia załogę? — Nasze wyniki, to przecież ocena załogi... A potem słuchałem o ludziach, dla których kombinat jest zakładem pracy własnym, lubianym — choć to niezbyt właściwe słowo. Ale jakże to nazwać? Na przykład kombajniści. Trzy lata i rzędu zajmują pierwsze miejsce w wojewódzkich konkursach. Kombajnista i traktorzysta Marian Bednarek w zeszłym roku otrzymał list pochwalny od T sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Taki list otrzy muje się nie za darmo. W kombinacie mówią, że pracowitość u Bednarków jest cechą rodzinną. Brygadzistą w warsztacie naprawczym jest syn Bednarką, Jan. Powiedziano mi o nim: „Dla niego nie ma godzin pracy. Jak trzeba, to pracowałby i 24 godziny. Wczoraj o czternastej zepsuł się ciągnik. Robił przy nim całą noc i dziś rano ciągnik gotowy..." Bedinarek-senior i Jerzy Ejankowski, to dwu najlepszych kombajnistów w kombinacie. Ejankowski jest społecznikiem ponadto, radnym WRN, Ale w tym roku nie będzie kosił zboża na polach kombinatu Redło, bowiem „Motoimport" wysyła go wraz z bizonem jako specjalistę na pola Szwecji, Opowiadano mi i o młodych kombajnistach. Np. Ryszard Kricki albo Jan Młynarczyk, który dopiero jeden sezon jeździł kombajnem i świetnie się sprawdził. Opowiadano o monterach Janie Reszeterze i Józefie Wójciku. O takich mówi się, że mają „złote ręce", a ci akurat będą czuwać przy żniwach, aby mas'zyny były w pełni sprawne. Pracowici, rzetelni ludzie. „Aha! I jeszcze koniecznie niech pan wspomni o kierowniku warsztatów naprawczych Edmundzie Rynkiewiczu. To świetny kierownik. W żniwa warsztaty są czynne całą dobę, pan rozumie, sprzęt musi być sprawny zawsze. Przypuśćmy, że zepsuje się kombajn, no to kombajnista idzie spokojnie spać, rano ma maszynę gotową. — Załogę — mówi zastępca dyrektora —■ mamy młodą, chętną do pracy. Dbamy o to, żeby poza pracą mieli także warunki dobrego odpoczynku. Czasem organizuje się wycieczki. Jeśli za granicę, to typujemy raczej pracowników fizycznych niż umysłowych. W kombinacie w Redle pytałem kilką osób, czy chciałyby przenieść się do pracy w mieście. Odpowiedziano mi, że nie. Kto żyw do żniw! A teraz wszystko przygotowane, wszystko obliczone. Rozdzielone już zadania. Z ponad 700-osobowej załogi chyba każdy wie, co będzie robił przez dwutygodniowy okres żniw. Oczywiście nie każdy wyjdzie w pole, bowiem uprawy zbóż nie stanowią głównej produkcji kombinatu. Na czele jest hodowla, przy hodowli też pracuje sporo osób. Żniwa, to okres najważniejszy w ciągu roku. Najważniejszy dlatego, żeby nie stracić ani jednego ziarna, które wyrosło, uchroniło się przed mrozem, przetrwało zimna i deszcze, dojrzało w słońcu. Będzie z niego chleb na cały rok, więc w samo słońce, nawet w piekielny upał trzeba iść zbierać ziarna. — Niech pa.n do nas przyjedzie za kilka dni, jak bizony wyjdą w pole. Zobaczy pan u nas żniwa, ZDZISŁAW KAZIMIERCZUK Fot. I. Woliktewk• SŁUPSK. Fragment centrum miasta; Głos Pomorza nr 167 * 1 " 11 i i INFORMACJE LOKALNE - IKRÓCIl SŁUPSK. Powołano Zarząd Wojewódzki Towarzy-»twa Przyjaciół Dzieci. Prc-ae&em ZW TPD wybrano Leszka Mąkę, wiceprezesami: Zygmunta Jaworskiego, Franciszka Buraczewskiego i Jerzego Szniielińs siego. IN a posiedzeniu przedyskulowa bo formy i metody pracy to warzystwa w doskonaleniu opieki nad dziećmi i rodzi ną. Koszalińskie Towarzystwo Muzyczne organizuje w dniach 23 i 24 bm. w Słupsku występy artystów Państwowej Opery i Operetki 2 Bydgoszczy. Wystawiona zostanie operetka Johana Straussa „Zemsta nietoperza", której adaptacji libretta dokonał swego czasu Julian Tuwim. Artyści byd goscy wystąpią cztery razy. Spektakle odbywać sie będą 23 i 24 bm. o godz. 17 i 20 w sali BTD. Kasa teatru prowadzi już przedsprze ?0Wa*y pożary. Dlatego tak ważna ' organizacja w okresie żniw wiej-®£jch dziecińców, ogródków jordanow-t« f ' sezc>nowyf:h przedszkoli. Właśnie "ormy pomocy rolnikom intereso-t* t-nas w kolejnym zwiadzie repor-fskim, przeprowadzonym w przede-n'U żniw w kilku wsiach wojewódz- słupskiego. Dzieciniec przy gospodarstwie rol-m w Duninowie działa już od 8 bm. Pod opieka Teresy Sowy znajduje się J wiajuujc DJSr Ort dzieci w wieku od 2 do 9 lat. Poniedziałku zapewni im się wy- żywienie. W czasie deszczu mają do dyspozycji świetlicę, a gdy jest .pogoda — ogródek jordanowski. Starsze dzieci rolników z Duninowa nie mają konkretnego zajęcia, bowiem nikt nie zatroszczył się o zorganizo-" wanie im jakichś pożytecznych zajęć, rozrywki. Nieobozowa Akcja Letnia, gdyby dotarła do Duninowa, miałaby duże pole do popisu. Na polach Kombinatu PGR Objazda lada dzień zaczną się żniwa, ale opieka nad dziećmi jest dopiero w początkowej fazie organizacji. Obiecano, że będą czynne sezonowe przedszkola w Wytownie i Lubuczewie — dowiaduję się od przewodniczącego Rady Zakładowej Bolesława Witkowskiego. Dowóz dzieci z odleglejszych wiosek zapewniony własnym mikrobusem. Zakład Usług Socjalnych przygotuje posiłki. Dziecince planuje się zorganizować w Objeździe, Lubuczewie i Wytownie. lecz będą kłopoty z pozyśka-niem opiekunów i wychowawco w. ~ Dla starszych dzieci naszych pracowników, mamy jeszcze wolne miejsca na koloniach — mówi B. Witkowski. — Trudno jednak skompletować turnus, bo rodzice w okresie żniw wolą posyłać dzieci do lasu po zbiór runa. Tutaj tak się robi od lat, bowiem „Las'' dobrze płaci... — Przedszkola Kombinatu Łąkar-skiego w Smołdzinie znajdujące się we wsiach Łokciowe i Żelazo — także będą czynne w okresie żniwnym — informuje specjalista ds pracowniczych Jerzy Strykarz. — A dziecince? — trudno mi jeszcze o nich mówić. Pracuję tutaj zaledwie kilkanaście dni i widzę najpilniejsze potrzeby: zorganizowanie stołówki pracowniczej, wskrzeszenie akcji socjalnej, urządzenie sanitariatów.. Kierownik Zakładu KŁ w Łokcio-wem Mieczysław Tafelski nie ukrywa że zaniedbania spraw socjalno-bytowych załogi są poważne, ale też i jego możliwości już się wyczerpały. Niezbyt optymistyczne wnioski możną wysnuć z faktycznego stanu przygotowań do opieki nad dziećmi rolników. Może w ostatniej chwili wystartują opiekuńcze plącówki wiejskie? Sądzimy, że w sukurs rolnikom pójdą ponadto koła ZSMW. gospodyń wiejskich, TPD, harcerze z programem NAL. Oby te przewidywania nie okazały się złudne. Zanotował: I. WOJTKIEWICZ * W MTEJSCOWOSCI Połczen ko koło Bytowa doszło do zde rżenia dwóch motocykli: WSK, kierowanego przez Zygfryda M. i WFM, prowadzonego przez Edmunda D. W następstwie kolizji lekko ranny został Edmund P, Jak ustalono, Zygfryd M. jechał lewą stroną jezdni. * NA ULICY Batalionów Chłop skich w Białogardzie prowadzony przez 37-letniego Andrzeja W. samochód osobowy marki dacia uderzył w słup instalacji oświetleniowej. Pasażer pojazdu 34-letni Jan W., doznał złamania obu nóg, natomiast kierów ca — obrażeń głowy. Przyczyną siódma podróż na trasie Pobło-Cie — Główczyce. Termin napraw gwarancyjnych upływa w październiku, czyżby chodziło o to, żeby nabywca utracił prawa naprawy w ramach gwarancji? Wszystko wskazuje na to, że właśnie tak jest. (mef) wypadku była nieostrożna Jaz? da. . ' , 0> W POBLIŻU miejscowości podborsko stanął w ogniu dzie sięcioletni las. Szkody wyrządzo ne przez pożar wynoszą kilka tysięcy złotych. Prawdopodobnie ogień zaprószyli zbieracze jagód. * STRAŻACY interweniowali ostatnio w SJ-upsku. gdzie wybuchł pożar w jednym z budynków mieszkalnych przy ulicy Chodkiewicza. Źródłem o-gnia była instalacja elektryczną. * W TRZEBIA-TKOWIE (gmina Tuchomie) w czasie nieostrożnego manewrowania na po lu ciągnik mańki ursus., kierowany przez 27-l£tniY\ury lęborskiej Państwowej Szkoły Muzycznej obrastają okazałe krzewy róż o pięknym kwiatosta nie. (wir) Fot I. WOJTKIEWICJ Strona 8 INFORMACJE BIEŻĄCE Cios Pomorza nr 16Ę i -ssiimi [■■■■■■■■wwwwwWMMWHWil C,f: !ŁgP@g«¥ / KOSZALIN 1 SŁUPSK 87 — MO 98 — Straż Pożarna SB — Pogotowie Ratunkowe (tylko nagłe wypadki) i' ••• JW t.a i^ ^ ri m KOSZALIN Apteka nr 52, ul. Świerczewskiego 11—15, tel. 269-69 1 SŁUPSK Apteka nr 51, ul. Zawadzkiego 3, tel. 41-80 BIAŁOGARD Apteka nr 44, «—9, tel. 27-80 KOŁOBRZEG pl. Wolności Apteka nr 41, ul. Zwycięzców 1, tel. 21-66 SZCZECINEK Apteka nr 15, pl. Wolności 8, tel. 20-34 konserwatorskie w świątyń! kró lowej Hatszepsut" oraz „Ozdoby, narzędzia i broń ludności prasłowiańskiej w epoce brązu i we wczesnej epoce żelaza" Muzeum czynne codziennie oprócz poniedziałków w godz, 10—16. we wtorki w godz t2—18 SALON Wystawowy WBS — Malarstwo Henryka Jachimka ze Słupska — czynny w godz. 16—2(1 KLUB MPiK — Wystawa malarstwa Leszka Walickiego ^ Krakowa" SALON Wystawowy BWA (ul. Piastowska) — Wystawa ry sunku A. Ciesielskiego 1 M. Wa wryna z Koszalina słupsk MUZEUM Pomorza Środkowego — Zamek Książąt Pomorskich — nieczynne MŁYN ZAMKOWY — nie- czynny BASZTA OBRONNA — nieczynna KLUKI — Zagroda Słowińska — nieczynna KLUB MPiK — nieczynny BRAMA NOWA — nieczynna SMOŁDZINO — Muzeum Przy rodnicze SPN — czynne w godz 10—16 sses KOSZALIN MUZEUM ARCHEOLOGICZNO- -HTSTORYCZNE: * Muzeum przy ulicy Armii Czerwonej 53 — wystawa etnograficzna pn. ..Jamno i okolice" ®raz .Zabytki świadkami naszej historii." * ul. Bogusława IT 15 — wy stawy pn. „Exlttaris marynistycz ny", „Polsko-egipskie badania KOŁOBRZEG MUZEUM Oręża Polskiego -1) Wieża Kolegiaty — ,Dzieje oręża polskiego na Pomorzu Zachodnim". 2) Kamieniczka przy, ul. Emilii Gierczak — ..Dzieje Kołobrzegu". Wystawy czynne we wtorki 1 niedziele od godz. 14—19, w środy, czwartki, piątki | soboty w godz. 8—13.30 Ponadto ekspozvcja czołgów, samolotów i samochodów wojskowych (obok kamieniczki przy ulicy E. Gierczak) tXK INO KOSZALIN ADRIA — Joe Kidd (USA, 1. 15) pan. — g. 16, I? i 20 Poranki — poniedziałek, g. U — -Jeździec bez głowy (radziecki) pan.; wtorek — Jeździec bez głowv — g, U i 13 KRYTERIUM (kino studyjne) — Pepnino podbija Amerykę (włoski. 1. 15) — g. 15.30, 17.45 i 20 ZACISZE — Dzieje grzechu (polski, 1. 18) — g. 17.30 1 20 Poranek — wtorek, g. 12 — Dzielny szeryf Lucky Lukę (francuski) MUZA — Pojedynek rewolwerowców (USA. 1. 15) — g, 17.30 i 20; w poniedziałek seans dodatkowy o g, 15 Poranek — wtorek, r. 11 — Kraina wiecznej młodości (rumuński) MŁODOŚĆ (MDK) — Sam! swoi (polski) — g 17,31 SŁUPSK MILENIUM — Mściciel (USA, i. 18) pan. — g, 18, 18.15 i 20.30 Poranki — wtorek, g. 11,30 1 13.45 — Polska, gola! (polski) POLONIA — Spartakus (USA, 1, 15) — w ramach kina filmów studyjnych — poniedziałek — g. 16 i 10.30 — Grzech Antoniego Grudy (polski, 1. 15) — wtorek — g. 16, 18.15 1 20.30 Poranki — wtorek, g, 11.88 I 13.30 — Przeciw Kingowi (jugosłowiański) BARWICE —• Konformista (włoski, 1. 18); poranek — wto, rek — Semurg — ptak szczęścia (radziecki) pan. BIAŁOGARD BAŁTYK — Niewygodny kochanek (włoski, 1. 18); we wtorek — Tysiąc i jedna ręka (ma rokańskl, 1. 15) — w ramach dni filmu studyjnego oraa .Jak rozpętałem II wojnę światową, ez. II i III (polski) pan. CAPTTOL — Dzieje grwschu (polski, 1. 18; poranek — wtorek — Ja wam pokażę (NRD) BIAŁY BOR — Stara panna (francuski, 1. 15); poranek — wtorek — Zaczęło się pod semaforem (polski) bobolice — Kasztany miłości (włoski, I. 15); poranek — wtorek — Żółtodziób (radz.) bytOw ALBATROS — Złoto «ł* r«- ehwałych (USA) pan.; poranek —■ wtorek — Kaśka i Baśka w dyskotece (polski) PDK — Królewna w oślej rze (francuski) CZAPLINEK — .Teremiah Johnson (USA, 1. 15) pan.; poranek — wtorek — Polowanie na gorvla (oolskl) CZŁUCHÓW — Och. Jaki pan szalony! (angielski, 1 15)1 poranek — wtorek —• Historia żółtej ciżemki (polski) DAMNICA — Dziewczyna ka szczęścia (angielski, 1. 15) — g. 19 DĘBNICA KASZUBSKA — Miłość i anarchia (włoski, I. 18) — g- 18 DRAWSKO POM. — No 1 e®, iefeterkuł { USA)) poranek a wtorek — Kupujemy wóz strażacki (NRD) oraz 21 hm, — Joh ny poszedł na wojnę (USA, 1. 18) — w ramach dni filmu studyjnego DARŁOWO — Strach (polski, 1. 15) oraz Dzieci lwicy * buszu (angielski) GŁÓWCZYCE — Rodeo (USA, 1. 15) - g. 1» , , GOŚCINO — Wybawieniem fcędzie śmierć (franc., 1. 18) KALISZ POM, — Wspaniały interes (franc., 1. 15) _ oraz Awantura o Basię (polski) KARLINO — Szantażyści (fraa cuski, 1. 151 oraz Złote miasto Inków (polski) KĘPICE — poniedziałek — kl no nieczynne; od wtorku — Strach na wróble (USA, 1. 15) pan. oraz Niewidzialny batalion (jugosłowiański) KOŁOBRZEG WYBRZEŻE — WążM (USA, 1. 15) oraz Testament Inków (bułgarski) pan.; poranek — wtorek — Weronika w krainie ezarów (rumuński) PIAST — Porwanie (francuski, 1. 15) PDK — Safari im (Japoń-*ki) pan. LĘBORK — Brnie, imii, tano# (francuski, 1. 15) ŁAZY — UŁzana — wódz Apa ezów (NRD) pan. ora* Noe na Karlszta jnie (CSRS) ŁEBA — Pippi w krainie Taka-Tuka (szwedzki) oraa Zew krwi (angielski) MIELNO HAWANA — Taka była Oklahoma (USA, 1. 15) pan. arai Ani słowa • futbolu (radziecki) pan. FALA — Tajemniczy blondvn w czarnym bucie (franc,, l. 15)j poranek — wtorek — Bsba Jaga (polski) MOWA WIE# — teteM» Am czynne polandw — poniedziałek kino nieczynne; ©4 ił km. -* Włoch szuka żony (włoski, 1. 19| oraz O dwóch takich, tm akrs# dli księżyc (polski) POŁCZYN ZDRÓJ podhale — Sze*ę4tiwe®e W# wego Roku (francuski, 1. ł>) GOPLANA — Charley Va»* rick (USA. 1 li); poTanek -+ wtorek — Sześć niedźwiedzi I klown Cebulka (CSRS) PRZECHLEWO — Talmy fr*l» «y (usa, 1. 15) «ra« Wysp* słoczvńców (polski) SIANÓW — G-rzeseena na (włoski. 1. 15) ora* Władca gór (radziecki) pan. SZCZECINEK — tJeiecz kś przez pustynię (francuski, 1. IR Świdwin WARSZAWA' = „Brltaaaia* w niebezpieczeństwie (anfffelakl 1. 15); poranek —• wtorek — Autostopem do miasta (polaki! oraz tj hm. — Brzoza (jugosłowiański, 1. 15) — w Kamach dni filmui studyjnego mewa — Pierwsssa tpefcojn* noc (włoski, 1. 18) SŁAWNO — Aresztuję etą, przyjacielu (angielski, 1. l*)l poranek — wtorek — Uwaga, czarny kot (radziecki) USTKA — Zew krwi (angielski, 1. 15) — f 18 i 80; we wż« rek dodatkowy seans m g. 1< USTRONIE MORSKIE — Bezbronne nagietki (USA, 1. 1S| oraz Kapitan (bułgarski) ZŁOCIENIEC —Rodzinny «*ng (włoski. 1. 18); poranek — wtorek — Motyle (polski) BOT ^' ^WnnBBB PONIEDZIAŁEK f PROGRAM I > i Wiad.: 6.00, 8.00, 8.00, 10.00, 15.00, . 19.00, 20.00, 21.00, 22.00 1 23.00 5.05 Sąsiedzkie posiady 6.05 Informacje dia kierowców 6.10 Melodie na dzień dobry 6.30 In formacje o programach PR i TV 6.35 Muzyczne propozycje na wycieczkę 7.00 Sygnały dnia 7.17 Przeboje non stop 8.05 Z melodią w samochodzie 8.30 Gwiazdy siedmiu stolic 9.00 Lato z radiem 10.05 Tańce z różnych epok 10.20 „Dużo ognia" — szkic literacki 10.40 Koncert życzeń 11.05 Nie tylko dla kie-kierowców 11.12 Kupić nie kupić, posłuchać warto — aud. 11.30 Leto z radiem 11.57 Sygnał czasu i hejnał 12.05 Lato z ra-di n 12.43 Rolniczy kwadrans 13.03 Koncert muzyki polskiej 14.cn Sztuka ludowa — aud. 14,20 Polskie kapele lud. 14.40 Przeboje na' lato 15.05 Tańce z oper rosyjskich 15.30 Warszawska 'pio s n1 1 "'CTioraj i dziś 10.06 Teatr PH: zaloty księcia .Radziwiłła Psrie Kochaniu" — słuchów. 17,05 Polskie blę-bandy jazzowe 17.40 Jama 75" — montaż roz rywkowy 18.25 Nie tylko d1a kierowców 18.30 Laureatki opol skich festiwali 19.15 J. Skwarek solo i z zespołem 19.30 „Szkic do portretu" 20.05 Rewia_ radio w eh orkiestr i zespołów 21 05 Radiov?riete 22 05 Kronika snor towa 22.20 Dyskoteka 23.05 Mu zyka na estradach Świata — aud. 23.59 Koniec programu 1 hymn PROGRAM NOCNY Wiad.: 0.01. 1.00. 2.00, 3.00, 4.M i 5.00 CO.oo Początek programu 9.11—-—5.00 Program nocny z Krakowa PROGRAM II Wiad.: 4.30, 5.30. 6.30, 7.30, 8.30, 11.30, 13.30 i 23.30 4.27 Początek programu 4.33 Poranek muzyczny 5.35 Melodie letniego poranka 6.10 Kalendarz radiowy 6.15 Mozaika polskich melodii ludowych 6.35 Wiadomości sportowe 6.40 Para da orkiestr d°tvch 7.00 W kilku tsktach, w kilku słowach 7.10 • diomotywy" — magazyn 'r5 publicystyka zagraniczna 7.45 Muzyka' w' domu 3.35 Czło wiek i żurawie" — reportaż e r,, r.Tt ory komoozytorftw «ło-wiań-Hch 10."0 Przeboje z In-te-.-tudia 10.?o z Kodaly — kwartet 10.40 Montaż wierszy MM poetów polskich 11,00 Muzyka średniowieczna i renesansowa, w nagraniach zespołu „Pro Mu sica Antiqua" z Brukseli 11.35 Elektroniczne takty i nuty 11.57 Sygnał czasu l hejnał 12,05 Graj kapelo, graj od ucha 12,20 Ze wsi i o wsi 12.35 Śpiewa T. Wojtaszek 13.00 „Omnibusem przez naukę" — aud. 13.15 Boi sa-nova po polsku 13.35 Inter-radio-sho-w 15.00 Radioferie: ,,Dz,i na wakacjach" — „Lato niezawodnych" — „Wczorajsze jutro" — „Pasjans dla melomanów" 1 „Polonezem przez świat" 16.00 Współczesna muzy ka Bułgarii, Rumunii i Węgier 16.45 ..Czas relaksu" 18.20 Muzyka ludowa Belgii 18.35 Publicystyka krajowa 19.00 Koncert Wielkiej Orkiestry Symfonicz- WTOREK PROGRAM I Wiad.: 6.00, 8,00, 9.00, lO^OO, 15.00, 19,00, 20.00, 21.00, 22.00 l 23.00 8.08 Mel, 1 piosenki s rAinyOh crtron Polski 6.05 wiad. sport. 6.10 Kiermasz pod kogutkiem 7.17 W rytmie marsiza 7,25 Informacje o programach radiowych i TV 7.30 Moskwa z mel. ł piosenką 8.05 Publicystyka krajowa 8.30 stara i nowa muzyka wojskowa 9.05 „Półbaśnie" — opow. T. Nowaka 9.25 Śpiewa „Mazowsze" i „Śląsk" 10.05 Świąteczna musicorama 11.00 Dla dzieci 11.20 Utwory chóralne kompozytorów polskich 11.57 m RADIO nej PR i TV ») 00 Teatr PR: Studio Współczesne — „Sad'' — słuchów. Z. Posmysz 20.40 Odtworzenie recitalu K. Jakowicza 21.30 Z kraju i ze świata 21.50 Wiadomości sportowe 21.55 Dzie ła T. Bairda — aud. 22.30 , Żao ka" — humoreska 22.45 Grają znane orkiestry kameralne 23.35 A. Makowicz solo i z zespołem 24,00 Koniec programu 1 hymn PROGRAM in Wiad.: 3.00, 6.00 Ekspresem przez świat: 7,00, 8.00, 10.30, 15.00, 17.00 1 19.30 5.57 Początek programu 6.05 Melodie przeburlzanki 7.00 Solo na harmonijce 7.15. Polityka dla wszystkich 7.30 Spotkanie z A. Zielińskim 8.10 Zawsze razem: M. Tomaszewski i W. Kisielew ski 8.35 Co kto lubi 9.00 „W po szukiwaniu straconego czasu" — ode. pow. 9.10 Zawsze razem: Dwa plus Jeden 9.25 Program dnia 9.30 Piękna nasza Polska cała — I 9.50 E. Czerny przypo mina 10.15 Magazyn 10.45 Muzyka 11.05 Brasiliana po polsku 11.30 Z.awsze razem: Andrzej i Eliza 11.50 Warsztat gitarowy M. Blizińskiego 12.10 Zespoły J. Loranca 12.40 Zawsze razem: U. Dud;iak i M. Urbaniak 13.00 Piękna nasza Polska cała —II 13.15 Melodia przypomni ci film 13,40 Rytmy czterdziestolatków 14.05 Premiery Polskich Nagi ań 14.25 Z. Namysłowski — muzyk uniwersalny 14.45 Za kierownicą 15.10 Zawsze razem: Gład-kowski — Zgraja 15.25 Śpiewa K. Gott 15.50 Zawsze razem: Alber-Stroebel 16.05 Mikrorecital D. Rinn 16.1.5 Piękna nasza Pol ska cała — III 16.35 „Szkice lu dowe" .T. Ptaszyna-Wróblewskie to 16.45 — -Nasz rok 75 17.00 piewają ,,Novi" 17.05 ,,W poszukiwaniu straconego czasu" — ode. pow. 17.15 Reportaż mu zyczny 17.40 Piękna nasza Poi ska cała — IV 17.55 Z pierwszej płyty grupy Test. 18.15 Mu zyczny „Spisek -Sześciu" 18.30 Polityka dla wszystkich 18.45 Zawsze razem: Andrzej i Eliza 19,00 „Noce i dnie" — ode. pow 19.35 Muzyczna poczta -UKF 20.00 Piękna nasza Polska cała — V 2okonać reprezentację Urugwa-u 3:3 (i:«). Strona 10 SPORT G/os Pomorza nr 167 Polscy brydżyści na 2. miejscu Na odbywających się w Brtgh ten mistrzostwach Europy w brydżu sportowym rozegrane juz dwanaście rund. Niemal od początku rs-s pierwszym miejscu znajdują się brydżyści Włoch. Są oni faworytami tej imprezy. Polscy brydżyści walczą ze zmaennym szczęściem. W U. rundzie p»xohaii oni Austrią 20:0, a w następnej przegrali z Libanem 4:16. Mimo tej porażki Poiacy utrzymali drugie miejsce. Po dwunastu rundach prowadzą Wło&i — 187 pkt., pr2ed Polską — 152 pkt i Francją — 161 pkt. MPUCHAR LATA" Polskie z«sooiy uczestniczące w rozgrywkach „Pucharu Lata" w czwartej se rii spotkań nie zanotowały porażki. A oto wyniki „polskich Piłkarska jesień Piłkarskie wakacje w pełni. Już wkrótce Jednak wypełnią się boiska i trybuny. Druga połowa sezonu 1975 wróży niemałe emocje, jest jeszcze bogatsza w ważne, prestiżowe pojedynki. grup: GRUPA IV: Telstar — Zagłębie Sosnę wiec OiO Solbaek — - Stnrm Graz 1:3 (1:1) Tabela: Zagłębie T:i 9—0 Sturm 8:2 ?—7 Telstar 3:5 3—4 Holfcaok 6:8 2—10 GRUPA T A oto wyniki „polskich Zbrojorka Brno -*• Polonia Bytom 2:2 (1:1) Aik Sttokholm — Termis Borussia 2:3 (2:1) Tabela: Zbrojovfca Polonia T:1 4:4 11-6- Tenms 3:5 5—11 Aik 2:6 5—8 GRUPA n AZ 67 Alkmaar — Oesters Vaxjoe 1:0 <ł:0) ROW Rybnik — Grasshop pers Zutich 1:0 (0:0) Tabela: ROW T:1 5—1 AZ 67 1:3 4—3 Grass-hopper* 2:6 8-8 Oe-sters 5—8 GRUPA vn Atfidaberg — tdmira Wac ker Wiedeń S:0 (1:0) Śląsk Wrocław — MSV Duisburg 0:0 Tabela; Atvidaben Tri y 'i Śląsk 1:8 5—5 MSV 8:S 2—2 Aamira 1:5 1—7 Zbrojovfca Polonia T:1 4:4 11-6- ZA KILKANAŚCIE dni 3 sierpnia startuje pił karska ekstraklasa, a jej rozgrywki ze względu na wyrównanie poziomu naszej klubowej czołówki, powinny dostarczyć kibicom niemałych emocji. Czy Ruch ponownie odeprze ataki groź nie nacierających zespołów Stali * Mielec, Śląska Wrocław, Wisły Kraków? - Czy stołeczna Legia pod kierunkiem trenera Andrzeja Strej laua nawiąże do dawnych tradycji? Jak 'poczynać będą sobie w renomowanym towarzystwie Stal. Rzeszów i Widzew Łódź? Oto niektóre z pasjonujących pytań, na jakie o-dpowie ligowa ba- ■ talia. W tydzień po starcie ekstraklasy, na boiska wybiegną piłkarze zespołów H ligi, a wśród nich 6 be- :■ niaminków: Dąb Dębno, .la-- J gieikmia Białystok, Zagłębie Lubin, Polonia Bydgoszcz,-Korona Kielce i Małapanew Ozimek. Czy zespoły te zadomowią się w drugoligo-wym towarzystwie? Jak riłu go trwać będzie „kwarantanna" Gwardii Warszawa i Arki Gdynia? — oto najciekawsze zagadki II frontu. 17 września czeka sympa- ff tyków futbolu kolejna wielka porcja emocji. Ruch Chorzów, Stal Rzeszów, Stal -lii Mielec i Śląsk Wrocław staną w szranki europejskich pucharów. Dwa ty- :jj|: godnie później — mecze re- wanżowe. Losowanie było pomyślne i nie wykluczone że w II randzie zobaczymy komplet naszych zespołów. nasz zespół ma stare „porachunki", z eliminacji Igrzysk Olimpijskich w 'Monachium. Mecz ten stanowić będzie generalną próbę przed „pojedynkiem jesieni". 16 września bowiem Polacy podejmą w Chorzowie wicemistrzów świata — Holandię, a stawką meczu będzie awaąs do ćwierćfinałów mistrzostw Europy. Miesiąc później, 8, października, podopieczni tre- bogata w emocje A wtedy być mo$e zawita do Polski Barcelona, Ajax, Bayern, Derby, * Juventus. Real?... Szczyt emocji zapowiadają jednak pojedynki reprezentacji. Nasza drużyna narodowa ma jesienią w planie 5 spotkań międzypaństwowych, z czego trzy najwyższej rangi — w ramach mistrzostw Europy. 3 września rywalem „biało-czerwonych" będzie re-prezenteja Bułgarii, z którą nera K. Górskiego zmierzą się z Węgrami, zespołem o przyblakłym dziś blasku, ale świetnie wyszkolonym technicznie i prezentującym widowiskową grę. Spotkanie z Madziarami będzie o-statnim sprawdzianem przed rewanżowym meczem z reprezentacją „pomarańczowych" w Holandii (15 X). Międzynarodowi sezon re prezentacji zakończy ostatni pojedy-ne-k eliminacji mistrzostw Europy, c Włocha- mi w Warszawie (25 X). Kolejną porcję wrażeń za powiadają jesienne konfron tacje zespołu „Under 23". Jeden mecz towarzyski z Węgrami (8 października) oraz 4 eliminacyjne młodzie żowych mistrzostw Europy z Grecją i, Bułgarią 3 IX 15 X, 29 X, 19 XI) — to niemała dawka emocji. Dojdą do tego spotkania drużyny do lat 21, a także reprezentacji juniorów, która być może, jui jesienią rozegra eliminacyjne mecze turnieju UEFA z Danią. Piłkarska jesień ma w programie ponadto kilkadziesiąt atrakcyjnych pojedynków eliminacji mistrzostw Europy, które choć bez udziału Polaków, będą w naszym kraju oczekiwane z zainteresowaniem. Wspom niane już puchary ze swoimi niespodziankami i sensacjami, ciekawe mecze towarzyskie czołowych reprezentacyjnych drużyn kontynentu sprawiają, że piłkarska jesień oczekiwana jest przez wszystkich kibiców z niecierpliwością... ii \ y > ???. -V~ ,W1 ■-X'-" yf<-: £ ' '. : Z BOISK Polscy koszykarze na mistrz® stwach Europy juniorów młodszych przegrali z ZSRR 56:10? (19:62). Była to druga porażka naszego zespołu w eliminacjach W innych spotkaniach grupy . C" Islandia wygrała ze Szkocją -?S;44 (36:24). a CSRS pokonała Austrię 73:41 (35:25) Bet porażki są zespoły CSRS l ZSRB,. W Atenach rozpoczęły się rc« grywki koszykarzy o „Puchar międzykontynentalny", w którym biorą udział reprezentacje Włoch, Jugosławii, ZSRR, Grecji oraz Brazylii. Kanady, USA i Meksyku. Regulamin przewiduje. że grać miedzy sobą będą tylko drużyny amerykańskie z europejskimi. W pierwszym meczu Grecja przegrała w Atenach z Meksykiem 62:54 ( 35:43). Reprezentacja Polski w koszy kówce mężczyzn uczestniczy "wr międzynarodowym turnieju, roZ grywanym we włoskiej miejsco wości Rcseto. Polacy przegrali z amerykańskim zespołsm Masa u 90:94 (44:51). W drugim meczu turnieju Włochy zwyciężyły ły jugosłowiańską drużynę Jugo plasiica Split 103:76 (35:40). Szozda znowu najlepszy Rekordowe biegi szfafef w Durham Dwa rekordy świata w biegach sztafetowych były plonem drugiego dnia trójmeczu lekkoatletycznego USA — RFN — - Afryka, w Durham. Bieg rozstawny 4X400 jardów wygrali, reprezentanci »USA w czasie 3.02,42, ustanawiając. rekord świata. Druga na mecie sztafeta RFN rezultatem 3.03,18 pobiła rekord Europy. Natomiast sztafeta kobiet RFN wygrał bieg rozstawny na dystansie 4X440 jardów w czasie rekordu świata — 3.30,25. Amerykanin Wohlhuter uzyskał najlepszy tegoroczny wynik na świecie w biegu na 800 m — 1.44,12, wyprzedzając Kipruguta (Afryka) — 1.45,33 i Wuelbecka (RFN) — 1.45,44. Niespodzianka w rzucie oszczepem; konkurs wygrał Aye — ustanawiając wynikiem 79,40 rekord Afryki. Ame rykaniń George był drugi — 78,92 a Wolfermann (RFN) trzeci (!) — 76,60, Świetną formę zademonstrował Akil-Bua (Afryka) w biegu na 400 m ppł. zwyciężając w czasie 48,95. POCZĄTEK BYWA TRUDNY.'. Argentyńczycy ogłosili po czątek przygotowań do fina lów piłkarskich Mistrzostw Świata 1978. W Cordobie po łożono kamień węgielny pod budowę nowego stadionu — areny finałowych me cźów. Od tego momentu na placu budowy jednak nic się nie zmieniło •— poza jednym, elementem — kamień węgielny został.., ukra dziony. Dla wielu komentatorów stało się to okazją do wszczęcia kolejnej dyskusji na temat: „Czy Argentyna po trafi przygotować turniej MS w zapowiadanym terminie? SUKCES FIBAKA W DEBLU Fibak l Argentyńczyk Vi las awansowali do finału gry podwójnej mistrzostw tenisowych Holandii roz.gr y wanych w Hilvers-um. Poiko nali oni reprezentantów RFN Pohmanna i Fassbendera 6:4, 4:6, 8:6. Rywalami duetu polsko-argentyńskiego będzie para Lloyd ^W. Bryt.) — Franulovic (Jugosławia), która w półfinale pokonała Kolumbijczyków Irana Mo-l-'nę i Jaira Velasco 6:2, 4:6, 6:1. Na trudnych górzystych trasach ikofcimy iiłodaiiej rozegrano 5-etapowy wyścig górski — jecina z głównych prob kolarzy iroi&ki i NKD przed sierpniowyiai Mistrzostwami Świata w Bel Sii. l*o interesującej walce, główne trofeum zciobył zwy cięzca ubiegłorocznego Wyścigu Pokoju — Szozda (L&S Ziemia Opolska) — 14:10.38, 0 19 sek. przed mistrzem świata Kowalskim (LliS Wielkopolska) i 43 sek przed wicemistrzem świata Szurkowskim (Dolmel Wrocław). Czwarte miejsce wywalczył Mytnik (Flota Gdynia) zs stratą 2.24 ^ piąte — Iłar-tnick (NRI)) — 2.41, szóste — Kuehn (NRD) — 2,44, a siódme Drogan (NRD) — 8.27. Spośród 148 startujących trudy wyścigu wytrzymało tylko 44. Startująca poza konkursen* kadra NRD pod wodzą tre nera Amplera uzyskała na-j lepszy czas w klasyfikacji zespołowej. Oficjalnie wy-" cig wygrała drużyna Doln^® lu Wrocław o 35 min 59 sek-przed Rometem Bydgoszcz 1 o 1:07.34 przed stołeczni Legią. Wydostał się t fal .lektor* ofl rasu, przebiegi na drugą stronę szosy, dotarł chyba nad Ałiakmon 1 aż do zapadnięcia zmroku przesiedział gdzieś w krzakach. Potem wrócił do Kastorii, przyszedł mu do głowy rozpaczliwy pomysł, żeby poszukać schronienia w kościele, liczył na to, że niższe duchowieństwo greckokatolickie odnosi się niechętnie do junty. Jak *ię okazało, wykalku-lował to sobie słusznie. Ojciec duchowny nie tylko zapewnił mu dach nad głową i wikt, ale po trzech dniach wyprawił go w dalszą drogę, zaopatrzywszy w odzież, małą sumkę pieniędzy i w boże błogosławieństwo. ~ W jakim to było kościele? — zapytał Aris. — Przyszedłem w nocy ! wyszedłem w nocy — odpowiedział Galinos. — Nie znam Kastorii, nigdy tam nie byłem, nie mogę powiedzieć, co to za kościół. — Dlaczego nie starałeś się przedostać na południe, w kierunku Aten? — zapytał Stavros. — Myślałem, że nikomu bardziej nie zalety na wiadomościach ode mnie niż wam, W jaki sposób dostałeś się do Werii? — Nie znalazłem po drodze żadnej cię-tarówki, która dowiozłaby mnie wprost do Salonik. — Mówisz, że ten ojciec duchowny trzymał cię u siebie przez trzy dni. A co robiłeś przez pozostałe pięć dni? Z czego żyłeś, gdzie nocowałeś? .— Czy to ma byćv przesłuchanie? — zdenerwował się Galinos. — Zgadłeś — odparł Stavros t całym apo-kojem. — Uważani *<» ®a niesły... — W tej chwili U my mamy stwierdzić i « Mymś rozstrzygnąć — odparł Stawu, fofsnąwwry jednocieśnU Gallnosa aa ramię tak silnia, la tan nawał nl« pró- HASSO (72) bował uwolnić się od tego uścisku. Odpowiedział z wyrzutem: — Z czego żyłem? A z tych paru drachm, które dostałem od ojca duchownego, z tego, czym mnie poczęstowali szoferzy ciężarówek. Gdzie nocowałem? Gdzie się dało, raz w jakimś na pół rozwalonym domu, raz w jakiejś pieczarze, a raz jakiś podpity wieśniak zabrał mnie ze sobą do swojej chałupy. — Gdzie to było? — ihdagował Tsatsos. — W Agostos, jeśli się nie mylę. — W takim razie to musiała być dość uciążliwa podróż — wtrąciła Dafne — i musiałaby chyba zostawić jakieś ślady na twoim ubraniu a ja nic takiego dziś nie zauważyłam — Madame Kotsanos była tak uprzejma, że pożyczyła mi pieniądze, żebym mógł kupić sobie nowy garnitur. — Jak to? — nacierał dalej Tsatsos. —-Nie wydało jej się to dziwne? I nagie okazała się taka hojna? — To najbliższa przyjaciółka mojej matki I wyjątkowo szlachetna osoba. Opowiedziałem jej fantastyczną historię, jak to zostałem okradziony Rozpłakała się ze wzruszenia. — Rzadki okaz, doprawdy — rzekł Stayros. — Już to sarno, że grecka kupcowa płacze tm wzruszenia nad czyjąś stratą, brzmi dość nieprawdopodobnie, a w to, £e do wzruszenia dodaje jeszcze gotówkę, kto chce, niech u-wierzy. , — Wyjątki zdarzają się wszędzie. A poza tym, ona jest przecież pewna, że zwrócę jej te pieniądze. — A co to było z tą dziewczyną, która wy biegła, żeby śledzić naszą wysłanniczkę? — zapytał znienacka Stavros. Tego pytania spodziewał się Galinos. W sprawie wysłania tej dziewczyny doszło do małego starcia między nim a Madame Kotsanos. Obsztorcowała tę małą, skrzyczała ją tak surowo, że musiał energicznie interweniować. Dziewczyna nie powinna się przecież domyślić, że została uwikłana w sprawę rzeczywiście wielkiej wagi. Jeśli była przeż nich obserwowana, ci, co ją obserwowali, mogą z łatwością dotrzeć do niej i wziąć ją na spytki. Jasne, że skoro tak ją tu zwymyślano, zrobi na złość szefowej i wy paple wszystko. Przygotowany na to Galinos nie dał się zbić z tropu w krzyżowym ogniu pytań. — Dziewczyna? — powtórzył z nie zmąconym spokojem. — Jaka dziewczyna? O co chodzi? Stavros zamilkł. Na czym mógłby oprzeć dalsze pytania? Jakaś panienka biegła ulicą Roosevelta. Ktoś przeciął jej drogę, zatrzymał ją, zapytał o coś, ona odpowiedziała z całą gotowością, nie wykazując żadnego pośpiechu. Błąd popełnili oboje, on sarn i llva. Nie obserwowali jc.j dalej, toteż nie wiedzą, czy ta mała wróciła wprost do sklepu z kapeluszami — co wprawdzie nie było jeszcze żadnym dowodem, stanowiłoby jednak niewątpliwą poszlakę. Teraz więc nie pozostawało mu nic ihhego, jak bąknąć: — Ach, nic ważnego. Zdawało m! się tylko, ie... (Oni dobrz« mają się na baczności.- — pomyślał G.>. (c.d.a.) -J „Głos Pomorta" - dziennik Polskiej Zjedoocionei Portu Robotniczej. Redaguje Kolegium -j1. Zwycięstwo 137/139 (budynek WR22) 75 604 KosycHn Telefony: centro!o 279 21 (łączy te wszystkimi działami) nacz, redaktor: 226-93. t-cy nacz. red : 233 09 i 242 08 sekr. red : 251 01 Dub licyści- 243 53. 251 57 251 40 dział reporterski: 245 59 233-20 dział miejski: 224 95 dziai sportowy: 233 20 (w dz'eń) 246-S1 (wieczorem), dział łaczoośc z czytelnikami: 250 05 Re dakcjo nocna (ul Alfredo lam oeqo ?0) 248 23 depeszowy 244 75 Oddział redokcfl w Słuasku -plac Zwycięstwo 2 (I oiętro) 76 201 Słupsk, tel 51 95 Biurc Ogioszeń Koszoliń-kieqo Wydow nictwo Prasowego - ul °owic Pindero 2?a 75 721 Koszolic ♦ei 222 91 Wpłaty no pre^ume ■-ote (miesięczno - 30 50 zł kwa' talno - 91 rł półroczna - '82 z! roczno - 364 rł) onryjmula wze dy pocztowe, listonosze oroj od działy delegatury Przedsiębiorstwa Upowszechnienie Prasy Książki Wszelkich informccj' o warunkach orerumeroty udz'elo-iq wszystkie placówki ..Ruch" poczty Wydawca Koszalińskie Wydawnictwo Prasowe RSW „Proso - Ksiqżka - Ruch" ul Powła Findera 27a 75 721 Koszalin centrala telefoniczne 240-27 Tłoczono Prosowe Zakłady Graficzne Koszalin, ul. Alfredo Lampego 18. Nr indeksu 35024.