Piątek 5.05.2023 Nr 103 (4955) Nakład: 14.345 egz. www.gp24.pl Cena 4,90 zł (w tym 8% VAT) Kwalifikacja trwa. Młodzi mężczyźni muszą stawić się przed komisją str. 3 Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 770 13 7 9 5 2 0 5 3 Król Karol III oficjalnie zostanie władcą Wielkiej Brytanii. Koronacją w sobotę Polsce zawdzięczali wszystko, a dla Rosji szpiegowali, ale Rzeczpospolita potrafiła ich sumiennie iłk^rać k U * PLUS TELEMAGAZYN z programem TV Głos «V\ ozmowa. Leczenie skoordynowane to rzecz nowa. Pół roku temu zadebiutowało. Sprawdza się? str. 2 Biało-czerwony rekord. Chwalą się nim Międzyzdroje. Tam pokazano długą na 2,5 km flagę str. 5 MAGAZYN razem z dodatkami MATURY2023 EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI MŁODEGO POKOLENIA Jak Pan Tadeusz stał się istotą pełną sprzeczności Tytuł nie jest tematem maturalnym, gdyby jednak połączyć dwie formuły matury (2015 i 2023), to kto wie. Bez gdybania można za to napisać, że tegoroczne egzaminy ruszyły z rozmachem str. 4 Moda na saunowanie. Właściwie wszystko jest już rytuałem. Od samego wejścia do sauny po każdy kolejny krok. Jak poruszać się w tym gorącym świecie? TYGODNIK REGIONÓW, STR. 14 Spiker to brzmi dumnie, ale potrafi też nieźle zestresować. Opowieść o człowieku, który swoim talentem umila widowiska TYGODNIK REGIONÓW, STR. 13 Kiedy dopadło go życie, upadł. Wstać próbuje z psem, którego pokochał. Nie wszyscy to rozumieją TYGODNIK REGIONÓW, STR. 12 Plenerem do filmu może być każdy zaułek. Wie o tym bardzo dobrze scenarzystka serialu tv „Dom pod dwoma orłami" TYGODNIK REGIONÓW, STR. 16 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 TYDZIEŃ Z NASZĄ GAZETĄ SOBOTA • Był czas, że z palililiśmy na Pomorzu czarownice PONIEDZIAŁEK • Sportowy24: Z kim nie spotkamy się ekstraklasie? WTOREK • Strefa Biznesu: z nami zawsze wyjdzie dobry interes ŚRODA •Strona Zdrowia: tu strzyka, a tam boli. Czas się leczyć CZWARTEK • Pod paragrafem: jak to Lublin w Krakowie rozrabiał ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel. 94 3401114, mail prenumerata.gdp@polskapress.pl, na stronie prenumerata.gp24.pl Opieka koordynowana to bardzo dobre rozwiązanie tak dla lekarzy, jak i pacjentów PIĄTEK Puls i Tygodnik Regionów Teksty ze znakiem jakości Grażyna Rakowicz Rozmowa z prof. Agnieszką Mastalerz -Migas, konsultantem krajowym ds. medycyny rodzinnej. Opieka koordynowana jest możliwa w Polsce od października 2022 roku, pierwsze umowy podpisano l listopada. Minęło już sporo czasu, można pokusić się 0 jakieś podsumowanie? Jakie jest zainteresowanie? Po ponad pięciu miesiącach realizacji opieki koordynowanej w Polsce może z niej korzystać ponad 20 proc. populacji. Według mnie to dobry wynik. Oczywiście, pytania czy wątpliwości pojawiają się cały czas, choćby takie, jak ruszyć z tą opieką czy jak ma ona funkcjonować w praktyce. Moim zdaniem opieka koordynowana jest naprawdę dobrym rozwiązaniem systemowym dla pacjentów, ale i dla lekarzy. Przypomnijmy, czym jest opieka koordynowana? To model kompleksowej, spójnej opieki nad pacjentem, która jest sprawowana przez lekarza PÓZ czyli rodzinnego. Ale również przez lekarza chorób wewnętrznych, który pracuje w POZ 1 ma swoich pacjentów. W ramach tej opieki istnieje możliwość zaoferowania, w wybranych jednostkach chorobowych, szerszego panelu badań diagnostycznych. W najczęstszych chorobach, z którymi mamy do czynienia, jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, choroba niedokrwienna serca, niedoczynność tarczycy, astma czy POChP. Może warto wytłumaczyć od podstaw i wyjaśnić jak przebiega opieka koordynowana? Należy podkreślić, że do opieki koordynowanej można włączyć pacjenta, który nie ma jeszcze zdia-gnozowanej choroby jak i tego, który ma świeżo rozpoznaną chorobę albo pacjenta, który mają od lat. Opieka koordynowana zawsze rozpoczyna się poradą Agnieszka Mastalerz -Migas jest pełnomocnikiem ministra ds. wdrożenia opieki koordynowanej. » kompleksową. To porządna wizyta lekarska, z pełnym wywiadem i badaniem co pacjentowi dolega lub jak jest leczony. A jeśli jeszcze pacjent leczony nie jest, to podczas kompleksowej porady będzie miał zalecone badania diagnostyczne, w celu określenia jego stanu zdrowia. W efekcie na pierwszej wizycie powstaje indywidualny plan opieki medycznej nad pacjentem na najbliższy rok. W nim wskazuje się nie tylko konkretne badania, ale konsultacje dietetyczne czy porady edukacyjne, które w ramach opieki koordynowanej realizują pielęgniarki. Ich wsparcie jest szczególnie ważne dla pacjenta, który ma świeżo rozpoznaną chorobę. W przypadku zdiagno-zowanej cukrzycy może uzyskać informację o tym, jak obsługiwać glukometr i dlaczego powinien mierzyć poziom cukru we krwi. Jakie mogą być powikłania w cukrzycy. Z kolei dietetyk doradzi, co jeść, aby utrzymywać właściwy poziom cukru. Z takich porad może skorzystać każdy pacjent objęty opieką koordynowaną sześć razy w roku. W tej opiece pojawia się koordynator. Ta osoba wydaje się mieć do odegrania ważną rolę. Kto więc nim może zostać? To nie musi być pracownik medyczny. Nawet pożądane jest, aby to nie był pracownik medyczny, bo wiemy, że i lekarzy, i pielęgniarek mamy w systemie mało. Ale, mogą to być - na przykład - absolwenci kierunku zdrowie publiczne. Ta praca wymaga umiejętnego zarządzania dużą ilością danych. Wymaga elastyczności i komunikatywności, bo koordynator cały czas wspiera pacjenta w realizacji indywidualnego, sporządzonego dla niego planu opieki medycznej. A jak w takim razie wyglądają konsultacje specjalistyczne? W ramach opieki koordynowanej, pacjent ma dostęp do konsultacji specjalistycznych bez konieczności czekania w kolejce. Jeśli będzie niezbędna, to konsultację zaleci lekarz POZ, a koordynator ustali termin wizyty, czyli to nie pacjent będzie szukał specjalisty. Nie dostanie też skierowania do ręki, ani nie będzie czekał na wizytę kilka miesięcy, bo to koordynator go ze specjalistą umówi. Z takim, który bezpośrednio współpracuje z placówką POZ, więc dostęp do konsultacji będzie i łatwiejszy, i znacznie szybszy. Koordynator będzie też zobowiązany umówić pacjenta na badania diagnostyczne, na wizytę u dietetyka czy z osobą realizującą porady edukacyjne. Opieka koordynowana jest teraz dobrowolna... Rzeczywiście, w tej chwili nie jest ona obowiązkiem. To oznacza, że świadczeniodawcy, którzy spełniają wymogi - po podpisaniu aneksu do swojej umowy z NFZ -mogą opiekę koordynowaną realizować. Na razie gwarantuje ona dostępność do dia-betologa, kardiologa, endokrynologa i pulmonologa. Jednocześnie dostęp do świadczeń diagnostycznych, związanych z tymi specjalnościami jak ECHO serca, spirometria, próba wysiłkowa... Co istotne, przychodnia zainteresowana opieką koordynowaną otrzyma na ten cel tak zwany budżet powierzony. To środki zarezerwowane w NFZ na realizację wszystkich świadczeń w opiece koordynowanej. ©® KALENDARIUM 5 MAJA URODZILI SIĘ 1818 Karol Marks, niemieckifilozof i ekonomista, teoretyk rewolucyjnej walki proletariatu, autor teorii socjalizmu i materializmu dialektycznego, współzałożyciel I Międzynarodówki, autor „Kapitału" i „Manifestu komunistycznego". 1819 Stanisław Moniuszko, kompozytor, dyrygent, pedagog, twórca opery narodowej, ojciec polskiej pieśni artystycznej. Autor oper: „Straszny dwór", „Halka", „Hrabina", „Verbum nobile", „Parią", operetek, baletów, ballad oraz ponad260pieśni: „Prząśniczka", „Krakowiaczek", „Kozak", „Ojcze z niebios, Boże, Panie". 1846 Henryk Sienkiewicz, pseudonim „Litwos", pisarz i nowelista. Pierwszy polski laureat literackiej Nagrody Nobla w 1905 roku. Jeden z najpopularniejszych pisarzy przełomu XIX i XX wieku. W latach 80. XIX wieku w warszawskim „Słowie" i krakowskim „Czasie" rozpoczęto drukowanie w odcinkach „Trylogii", która cieszyła się dużym zainteresowaniem czytelników. Autor powieści: „Krzyżacy", „Ogniemimie-czem", „Potop", „Pan Wołodyjowski", „W pustyni i w puszczy", „Quo vadis". Jego utwory wielokrotnie ekranizowano. ZMARLI 1505 Władysław z Gielniowa (podawana jest również data 4 maja 1505 roku), bernardyn, pierwszy znany poeta-pieśniarz piszący po polsku, autor pieśni religijnych i poematów opartych na biblii, takich jak: „Pieśń o Bożym umęczeniu" i „Żółtarz Jezusów, czyli piętnaście rozmyślań o Bożym umęczeniu". Został beatyfikowany w 1750 roku 1821 Napoleon Bonaparte, cesarz Francuzów w latach 1804-1815. W wieku 24 lat został nagrodzony za zasługi wojenne awansem na stopień generała. W1799 roku przejął władzę we Francji, jako pierwszy konsul, a od 1804 roku rządził, jako cesarz. W ciągu kilkunastu lat niemal cała Europa znalazła się pod jego wpływami. Kres potędze Napoleona położyła wyprawa przeciwko Rosji w 1812 roku, która zakończyła się zagładą Wielkiej Armii. ZŁOWIONE W SIECI ZDJĘCIE TYGODNIA msmt •twm Od niedzieli 30 kwietnia do środy 3 maja można było skorzystać z usług Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej. Ta bowiem zaczęła regularne kursowanie w sezonie wiosennym i później - wakacyjnym. Co ciekawe, nie były to pierwsze kursy „ciuchci" w tym roku. Ten inauguracyjny odbył się 25 marca, w ramach akcji Powitanie Wiosny. Jak chcemy jeździć to możemy i pomóc. Towarzystwo Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej prowadzi bowiem zbiórki w internecie. lak w niedziele otwarte są hipermarkety w Europie? Otwarte bez ograniczeń Czynne 6 godzin Nieczynne Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 WYDARZENIA Kwalifikacja bez książeczki wojskowej, za to z psychologiem Alek Radomski Słupsk Około360osób obejmuje tegoroczna kwalifikacja wojskowa w Stupsku. Na liście do stawiennictwa jest kilka roczników, biały personel i maturzyści Wczoraj przez komisję lekarską przeszło pierwsze kilkadziesiąt osób. Podstawowy rocznik wzywany w tym roku do obowiązkowego stawiennictwa to osoby urodzone w 2004 roku. Dodatkowo na listach znaleźli się też ci, którzy z różnych powodów nie dopełnili tego obowiązku wcześniej, otrzymali kategorię B lub odroczenie oraz osoby do 60. roku życia, którym nie przyznano kategorii zdolności do służby. - Ponadto mogą się zgłaszać ochotnicy, którzy ukończyli 18 rok życia - mówi ppłk Przemysław Majewski, szef Wojskowego Centrum Rekrutacji w Słupsku. - Powoływane są też kobiety z roczników 1999-2004. Jest to zazwyczaj biały personel, czyli osoby przydatne dla Wojska Polskiego. Armia interesuje się też osobami, które kończą studia medyczne i informatyczne. Wezwać może tłumaczy, diagnostów laboratoryjnych, nawigatorów i weterynarzy. Co z maturzystami? Jak zapewnia słupskie WCR, nie muszą się oni obawiać stawiennictwa. Jeśli data na wezwaniu koliduje z którymś z egzaminów dojrzałości, wystarczy poinformować o tym komisję. Wówczas wyznaczony zostanie inny dogodny termin. Za zorganizowanie kwalifikacji wojskowej w Słupsku odpowiada urząd miejski, który jest wspierany przez żołnierzy i personel tutejszego centrum rekrutacji. Co ciekawe, nie wydaje się już książeczek wojskowych, ale zaświadczenia. To efekt zmiany przepisów, które wprowadzono Ustawą o obronie ojczyzny. Książeczki wojskowe otrzymają dopiero żołnierze, którzy przejdą podstawowe szkolenie i złożą przysięgę. Nie jest to jedyna nowość. Po raz pierwszy w skład komisji wchodzi też psycholog, który wydaje opinię o zdolności do służby. Co więcej, Ustawa o obronie ojczyzny powierzyła nadzór nad kwalifikacją ministrowi obrony, a nie szefowi resortu spraw wewnętrznych jak miało to miejsce do tej pory. Kwalifikacja nie jest poborem. Celem kwalifikacji wojskowej jest wprowadzenie danych do ewidencji wojskowej oraz określenie zdolności fizycznej i psychicznej do pełnienia służby wojskowej osób pod-legających obowiązkowi stawienia się do kwalifikacji. Chętni do służby i kariery w Wojsku Polskim mogą jednak skorzystać z okazji i związać się z armią. Wczoraj wojskowi z jednostek z regionu zachęcali do tego. Kwalifikacja wojskowa w Słupsku odbywa się w budynku Stadionu 650-lecia przy ul. Madalińskiego. Potrwa do 24 maja. Każdego dnia przez komisję wojskową przejdzie około 30 osób. W całym kraju przed komisją stanie około 230 tys. Polaków, którym przypisane zostaną kategorie zdolności do służby. W Polsce są cztery kategorie wojskowe: • kat. A - osoba zdolna do służby wojskowej, • kat. B - osoba czasowo niezdolna do służby wojskowej, • kat. D - osoba niezdolna do służby wojskowej podczas pokoju, • kat. E - osoba całkowicie niezdolna do służby wojskowej, zarówno w trakcie pokoju, jak i po wybuchu wojny. ©® Kolejne drogi w powiecie słupskim doczekają się remontu Wojciech Lesner Region Niemal 18 kilometrów dróg zostanie wyremontowanych wpowiecie słupskim za blisko 16 min zi Realizacja inwestycji możliwa będzie dzięki współpracy powiatu słupskie-gozdziewiętioma gminami Zmian na drogach, które zostały zakwalifikowane do przebudowy, już od dawna domagali się kierowcy. Wyremontowana zostanie trasa Wieli- chowo-Bruskowo Wielkie o długości l,8km (gmina Słupsk), zmodernizowany zostanie półkilometrowy odcinek ul. Partyzantów w Gardnie Wielkiej (gmina Smołdzino), tak samo jak prawie kilometrowy fragment drogi między Damnem a Wiatrowem (gmina Damnica). Remont przejdzie też trasa między Ciecholubiem a Darno-wem o długości 4 km (gmina Kępice), jak i te w gminie Główczyce - tu wyremontowanych zostanie łącznie 2,6 km dróg (Drzeżewo-Lipno, Wykosowo, Wolinia, Rumsko-Równo). Zmian doczeka się też droga w Krzyni o długości 2,3 km -fragment do mostu przy elektrowni (gmina Dębnica Kaszubska) oraz w Sycewicach o długości 1,7 km - fragment do granicy powiatu w pobliżu Pałowa (gmina Kobylnica). Wyremontowana zostanie także dwuki-lometrowa trasa Dąbrówno-Wargowo (gmina Potęgowo) oraz odcinek drogi powiatowej od drogi wojewódzkiej nr 203 prowadzącej do Możdżanowa (gmina Ustka). Prace modernizacyjne mają zakończyć się jeszcze w tym roku. Całkowity koszt remontu wszystkich wymienionych odcinków dróg będzie kosztować niemal 16 min złotych. Większość z tych środków stanowi dofinansowanie z Rządowego Funduszu Polski Ład (10,5 min złotych). Resztę dołoży powiat słupski (2,7 min złotych) i dziewięć gmin zaangażowanych w przedsięwzięcie (2,7 min złotych). ©® mmM ZOINIERZEM W Słupsku kwalifikacja wojskowa jest prowadzona w budynku na Stadionie 650-lecia MIESZKAŃCY GMINY SŁUPSK DRUGI ROZBIÓR GMINY SŁUPSK JESTEM PRZECIW Weź udział w konsultacjach społecznych Wyraź swój sprzeciw i powstrzymaj kolejny rozbiór gminy Słupsk! Do 15 maja 2023 roku możesz wziąć udział w konsultacjach pod adresem www.gminaslupsk.wdialogu.pl/konsultacje. Ankiety konslutacyjne można również przekazać: - Osobiście w Biurze Obsługi Interesanta, w Urzędzie Gminy Słupsk, ul. Sportowa 34,76-200 Słupsk - Korespondencyjnie na adres Urzędu Gminy Słupsk, ul. Sportowa 34, 76-200 Słupsk - Do sołtysa każdej miejscowości - Do wyznaczonych punktów na terenie Gminy Słupsk Co dla gminy Słupsk oznacza utrata kolejnych terenów? Utrata 20% terenów zurbanizowanych Pogorszenie dostępu do usług społecznych Utrata 11,5 min. zł środków finansowych www.zostajewgminie.pl 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 Matura z polskiego? To była łatwizna Wojciech Lesner Słupsk Wczoraj rozpoczęły się matury. Jak co roku. zainaugurował je egzamin pisemny z języka polskiego. Jak poszło słupskim maturzystom? „Człowiek - istota pełna sprzeczności" oraz „Co sprawia, że człowiek staje się bohaterem dla drugiej osoby?" - z takimi tematami musieli zmierzyć się maturzyści na egzaminie z języka polskiego. Maturzyści na jego napisanie mieli cztery godziny, ale część z nich opuszczała sale egzaminacyjne na długo przed upłynięciem wyznaczonego czasu. Abiturienci ze Słupska są raczej zgodni - egzamin z polskiego był prosty. - Tematy były ciekawe, trochę inne niż w arkuszach ze wcześniejszych lat. Myślę, że poszło dobrze, wszystko było zrozumiałe. W tym roku mieliśmy ten komfort, że w temacie nie było wyznaczonej lektury, do której trzeba było się odwołać, także była większa dowolność - mówi Borys Basiński z II Liceum Ogólnokształcącego w Słupsku. Maturzyści podchodzili do egzaminu pisemnego z języka polskiego z optymizmem. I mieli rację, dla większości z nich tematy były proste i zrozumiałe Dawid, również z n LO: - Temat z polskiego był dosyć prosty. Myślę, że nie poszło żle. Teraz pytanie nie brzmi czy zdam, tylko na ile procent zdam - twierdzi. Podobne nastroje panowały również na Bulwarach nad Słupią, gdzie maturzyści wietrzyli głowy po egzaminach zdawanych w ILO. - Nie było trudno. Jestem zadowolony, poszło mi okej. Moja ekipa też twierdzi, że poszło im dobrze, także jesteśmy dobrej myśli. Będzie zdane - uważa Michał Oleksy, absolwent I LO. - Aż zdziwiłam się, żebyło tak łatwo. Myślałam, że coś zrobiłam nie tak, ale po konsultacji z koleżankami wychodzi na to, że wszyscy mieliśmy zbliżone do siebie odpowiedzi W zadaniach początkowych przydała się znajomość „Kordiana" i „Dziadów", ale ra- czej wszyscy się tego spodziewali - opowiada Milena z I LO. Nie wszystkim jednak zaproponowane na egzaminie tematy rozprawek przypadły do gustu: - Rozprawka w tym roku mnie pokonała. Temat był dosyć ciężki. Odwołałam się do „Dżumy" i do „Kamieni na Szaniec" - komentuje krótko Karolina, która zdawała maturę wIILO. Teraz maturzystom sen z powiek spędza matematyka. Egzamin z królowej nauk czeka ich jednak dopiero w poniedziałek. Jest jeszcze czas na ostatnie powtórki. Dziś jest egzamin z języka obcego. - Nastrój przed angielskim jest bardzo dobry, przed matematyką - trochę gorszy. Ale wszystko jest do ogarnięcia. Najgorszy stres miałem tak na tydzień przed maturami, ale w przeddzień egzaminu odpocząłem, nie powtarzałem za dużo - mówi Dawid. - Najbardziej straszy matematyka. Do końca nie wiadomo co będzie. Matematykę powtarzać będę jeszcze w weekend -dopowiada Wiktoria, koleżanka Dawida z n LO. Podobnie myślą absolwenci I LO: - Nie przygotowywałam się przez cały rok do angielskiego i myślę, że będzie łatwy. Przed matmą jest stres, ale te 30 procent będzie. Może, w powiewach, nawet 40 - mówi z nadzieją Milena. Choć wielu z nich planuje studia, tak na kontynuowaniu edukacji na wymarzonej uczelni zaważyć mogą wyniki egzaminów. Mariusz Domań- ski, dyrektor II LO w Słupsku uważa, że maturzyści wypadną wzorowo. Ale tak jak oni, ma również swoje obawy. - Jestem przekonany, że poradzą sobie i świetnie zdadzą egzaminy. U nas w szkole, raz w tygodniu, każda klasa miała jedną godzinę lekcyjną dodatkowo z języka polskiego, matematyki i przedmiotów rozszerzonych. Uczniowie mieli okazję, żeby gruntownie powtórzyć materiał, który gdzieś uleciał z ich pamięci. Przypomnę jednak, że w tym roku mamy po raz pierwszy nowy arkusz egzaminacyjny z języka polskiego - nie dwuczęściowy tylko trzyczęściowy. Dochodzi tam test historyczno-literacki i obawiam się, że matematyka już nie będzie najsłabiej napisanym egzaminem, tylko właśnie język polski - mówi Domański. - W ubiegłym roku byliśmy jedyną szkołą w mieście, w której wszyscy maturzyści zdali egzaminy. A że sięgamy coraz wyżej, to tegoroczni absolwenci obiecali w piątek, że zrobią wszystko co w ich mocy, żeby temu wynikowi dorównać - podsumowuje. O® Samorządy w jednej spółce będą budować mieszkania Ktoś w nielegalny sposób pozbył sie kilkuset zużytych opon Andrzej Gurba Region Gmina Tuchomie wraz innymi samorządami z województwa pomorskiego i zachod-niopomorskiego powoła spółkę Społeczna Inicjatywa Mieszkaniowa Krajowy Zasób Nieruchomości Bałtyk Wójtowi gminy Tuchomie zielone światło w tej sprawie dali radni podejmując na sesji stosowną uchwałę. Radni zatwierdzili także wniosek o wsparcie z Rządowego Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa na sfinansowanie objęcia udziałów w tej spółce. Społeczna Inicjatywa Mieszkaniowa (SIM) to rządowy projekt mający na celu budowę mieszkań w partnerstwie z samorządami. Akcję pilotuje Krajowy Zasób Nieruchomości. Jego zadaniem jest wspieranie polityki mieszkaniowej państwa. Gmina Tuchomie ma uzbrojoną działkę na budowę bloku w ramach SIM. To grunt przy ulicy Słonecznej. Z ankiety przeprowadzonej wśród mieszkańców wynika, że lokalami w ramach SIM zainteresowanych jest około 20 rodzin. Wkładem własnym gminy, będzie działka przy ul. Słonecznej . Poza tym gmina na objęcie udziałów w spółce otrzyma z Rządowego Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa grant w wysokości do 3 min zł. Mieszkania w ramach SIM są przede wszystkim dla osób, które nie mają zdolności kredytowej, a mają tzw. zdolność czynszową oraz dla tych, których dochody są zbyt wysokie, aby przyznano im lokal komunalny. Oczywiście nie można posiadać tytułu prawnego do mieszkania w tej samej miejscowości. Przyszli lokatorzy muszą wpłacić 10 procent wartości mieszkania przed jego budową. Tepieniądze są później do odzyskania. Można je także przeznaczyć na późniejszy wykup lokalu. Społeczna Iniqatywa Mieszkaniowa KZN-Pomorze działa od 2021 r. W tej spółce znalazło się blisko 19 pomorskich samorządów, m.in. Kępice. Ten samorząd zbuduje dwa wielorodzinne budynki mieszkalne przy ulicy Sikorskiego (48 mieszkań). ©® Gminna działka przy ul. Słonecznej w Tuchomiu. To wkład własny gminy do spółki SIM Andrzej Kowalski Region W gminie Damnica Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska odkrył nielegalne składowisko zużytych opon. Sprawcy, który wyrzucił te odpady, grozi nawet do miliona złotych kary. Inspektorzy Działu Zwalczania Przestępczości Środowiskowej w Słupsku z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku otrzymali zawiadomienie od mieszkańców. W jego treści poinformowano o nielegalnym składowisku odpadów, a konkretniej zużytych opon. Okazało się, że kontrola była bardziej niż konieczna, ponieważ zgłoszenie było prawdziwe. Rozmiar składowiska był, jak wskazuje zastępca Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, całkiem spory. - Po otrzymaniu informacji inspektorzy Działu Zwalczania Przestępczości Środowiskowej w Słupsku Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku podjęli czynności kontrolne. Na miejscu zdarzenia znajdowały się odpady Pryzma ze zużytymi oponarr szerokość 15 m i długość 25 w postaci opon ułożonych w formie pryzmy. Ma ona wysokość 2,5 metra, szerokość 15 m, a długość 25 m - mówi Radosław Rzepecki, zastępca Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Inspektorzy WIOŚ skontaktowali się z pracownikami Urzędu Gminy w Damnicy. Posiadają oni bowiem uprawnienia do usunięcia odpadów z miejsca nieprzeznaczonego do ich przechowywania. - Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku poinformował Komendanta Państwo- li ma wysokość 2,5 metra, m wej Straży Pożarnej w Słupsku. Sprawcy za niewłaściwe gospodarowanie odpadami grozi kara do miliona złotych - dodaje Radosław Rzepecld. Przypomnijmy, że niedawno składowisko zużytych opon odkryto w lesie w rejonie Wołczy Małej w pobliżu Miastka. Oprócz starych opon teren zaśmiecono także workami z nieznanym granulatem oraz z kablami. Obok walały się plastikowe butelki oraz gruz. Zaś nieco dalej były zapakowane w worku pampersy. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 MOŻE NASZE MORZE • 5 Najdłuższa biało-czerwona w Polsce. Rekord został pobity udział w takim przedsięwzięciu, to dla nas ważne - mówiły. Obie panie odpowiadały też za zszycie dwóch części flagi, gdy idące z dwóch stron plaży grupy połączyły się przy bazie ratowników WOPR. - W zeszłym roku spróbowaliśmy rozłożyć flagę na całej Alei Gwiazd. Pomysł się bardzo spodobał, znalazło się wielu turystów, którzy pomogli nam tę flagę rozłożyć, dlatego pomy-śleliśmy^- czemu nie jakiś rekord? Może nie rekord Guin-nessa, ale rekord Polski. Postanowiliśmy zrobić go w miejscu, z którego Międzyzdroje najbar- dziej słyną, czyli na plaży - powiedział dyrektor Międzynarodowego Domu Kultury w Międzyzdrojach Artur Duszyński. Dodał, że do ostatniej chwili nie wiadomo było, czy przedsięwzięcie się uda, między innymi ze względu na pogodę i wiatr. - Miałem już nawet sen, w którym wszyscy odeszli, a ja sam trzymałem tę flagę. Tak, że bardzo się cieszę, że dziś to już minęło - śmiał się Duszyński. - Piękny dzień dziś, piękne święto, trudno żeby mnie tu nie było. Powinniśmy wszyscy manifestować, pokazywać swoje barwy i cieszyć się z niepodle- Bogna Skarul/PAP Region Liczącą 2755,8 m długości flagę narodową rozwinięto we wtorek, 2 maja, na plaży w Międzyzdrojach. - Skala flagi, którą widzieliśmy na plaży przerosła nawet oczekiwania Biura Rekordów- -powiedziała przedstawicielka tej firmy Elżbieta Olszewska, ogłaszając nowych rekordzistów: wojewodę zachodniopomorskiego Zbigniewa Boguckiego, burmistrza Międzyzdrojów Mateusza Bobka i Międzynarodowy Dom Kultury w Międzyzdrojach. Ze strony zachodniej, flagę prowadził wojewoda Zbigniew Bogucki. Ze wschodniej, burmistrz Międzyzdrojów Mateusz Bobek. O godzinie 13 spotkali się na wysokości mola, a tam czekały panie, które te dwa końce biało-czerwonej zszyły w jedną całość. Rozciąganie flagi na plaży trwało dwie godziny. Nie tylko trzeba było przejść z jednej strony 1,4 km, a z drugiej 1,1 km, ale pojawiły się również tzw. przerwy techniczne, czyli konieczność zszywania flagi, którą podarł dość silny wiatr. Podczas przemarszu przez plażę materiał rozdarł się w kilku miejscach, naprawiały go Beata Hołyńska i Bogumiła Popko, które wcześniej szyły flagę. - To było bardzo dużo bardzo ciężkiej fizycznej pracy. Dostałyśmy 18 beli materiału, każda to 10-15 kg. Jest ból, ale jest też ogromna satysfakcja. Po raz pierwszy bierzemy Po zszyciu flagi i sprawdzeniu wszystkich parametrów, sędzia ogłosił zwycięstwo i zaprosił wszystkich uczestników na festyn z okazji Dnia Flagi głości - mówił jeden ze strażaków, którzy nieśli flagę. W ustanawianie rekordu zaangażowali się nie tylko mieszkańcy Międzyzdrojów i regionu, ale też turyści z całej Polski. - Mamy czas, spędzamy go rodzinnie i oczywiście jesteśmy patriotami, chcemy pobić rekord Polski razem ze wszystkimi uczestnikami - podkreśliła mieszkanka Częstochowy. - Cieszy, że tyle osób przyszło na plażę, aby nam pomagać - powiedziała Beata Kiry-luk, zastępca burmistrza Międzyzdrojów. Dotychczasowy rekord Polski w kategorii najdłuższej flagi wynosił 2270 m i został ustanowiony podczas Marszu Niepodległości w Warszawie li listo-| pada 2019 r. | Z kolei w Świnoujściu po raz 1 dziesiąty flaga załopotała nalali tarni morskiej. Jej powierzch- 2 nia to w tym roku blisko 670 metrów kw. ©© REKLAMA Relmann twój optyk Juz od 11.05. w Galerii Kaskada, Szczecin. 6 • ZBLIŻENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 Kto wymyślił egzamin maturalny 1 właściwie po co? Mariusz Grabowski Edukacja Współczesna matura to egzamin z materiału objętego nauczaniem na poziomie szkoły średniej. Nazwa pochodzi od łacińskiego przymiotnika „maturus", czyli „dojrzały", co sugeruje cezurę wiekową. Zdającego maturę uważa się za dorosłego Wdzisiejszej formie matura narodziła się w 1932 r., po reformie przeprowadzonej przez Janusza Jędrzejewicza, ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego. Zniesiono wtedy model egzaminów obowiązujących w państwach zaborczych. Ale to wcale nie znaczy, że matury, jako forma weryfikacji nabytej wiedzy, nie istniały już wcześniej. Ich historia jest znacznie dłuższa, niż sądzimy. , Od średniowiecza We wczesnych wiekach średnich podstawową sieć szkolną tworzyły klasztory, co było związane z potrzebą edukacji kandydatów na zakonników, zwanych oblatami. Mimo iż Sobór Chalcedoński (541 r.) zabraniał uczenia w nich osób nierokujących na pozostanie w zakonie, to realia społeczne spowodowały nieprzestrzeganie tego zakazu. Poziom nauczania w owych szkołach był bardzo zróżnicowany, niektóre placówki poprzestawały jedynie na poziomie ,,trivium" (gramatyki, retoryki i dialektyki), czasem bardzo okrojonym, inne zaś były w pełni rozwiniętymi ośrodkami naukowymi. Mimo sporego rozpowszechnienia, nauka w nich była sprawą elitarną. Poza siecią klasztorną istniały szkoły parafialne, katedralne i kolegiackie (tworzone przy ważniejszych kościołach, tzw. kolegiatach). Synod w Va-ison (529 r.) wydał postanowienie dotyczące zakładania szkół parafialnych, trzy wieki później papież Eugeniusz II (826 r.) nakazał organizowanie szkolnictwa przez biskupów, zaś LeonIV (853 r.) tworzenie szkół przy każdym kościele parafialnym. Ukończenie szkół wiązało się z różną formą egzaminów, które nazwać można protomaturami. Kilkaset lat później dawały one prawo do wstąpienia na powstające uniwersytety. Najstarszy z nich - w Bolonii - ukształtował się w 1088 r. Zaraz po nim powstał Uniwersytet Paryski. Rewolucyjne zmiany Przez wieki europejski system edukacyjny wytworzył najróżniejsze formy funkcjonowania. Przełomową rolę, choć niekoniecznie pozytywną, odegrała w dziedzinie edukacji Wielka Rewolucja Francuska, wprowadzająca dostępne dla wszystkich i bezpłatne szkoły. Całkowity nadzór nad edukacją miał należeć od tej pory do państwa. Zapoczątkowane przez rewolucję zmiany kontynuował rząd Napoleona Bonapartego. ' Na skutek wojen napoleońskich nowoczesny model edukacyjny rozprzestrzenił się w całej Europie. Decyzje dotyczące szkół podejmowała administracja szkolna. Do niej także należał nadzór nad wszystkimi ośrodkami edukacyjnymi. Ale co ciekawe, pierwszym „ministerstwem oświaty" była jednak powołana w Polsce w 1773 r., a więc jeszcze przed wybuchem Wielkiej Rewolucji, Komisja Edukacji Narodowej, której przewodził ksiądz-reformator Hugo Kołłątaj. Dodajmy, że rząd rosyjski powołał ministerstwo oświaty dopiero w 1802 r., francuski -w 1806 r., pruski - w 1817 r., a austriacki dopiero w 1848 r. Najdłużej przed wprowadzeniem zmian broniła się Anglia, w której takie ministerstwo powstało w 1902 r. Wprowadzenie matur Od powołania ministerstw był już tylko krok do wprowadzenia w życie ustawowej matury. Egzamin dojrzałości w formie podobnej do dzisiejszej jako pierwszy pojawił się w Prusach w 1812 r., choć jeszcze wtedy nie gwarantował abiturientowi (po łacinie dosłownie „mający odejść") gwarancji dostania się na studia. Stało się to dopiero w roku 1834. Właśnie wtedy wprowadzono podział egzaminu na dwie części: pisemnąiustną. W części pisemnej maturzyści musieli napisać wypracowanie z niemieckiego i łaciny, przetłu-. maczyć łaciński i grecla tekst, rozwiązać kilka zadań z matematyki oraz ćwiczeń z francuskiego. Część ustna była jeszcze trudniejsza - trzeba było zdać egzaminy z wszystkich przedmiotów nauczanych w ostatniej klasie. Oprócz egzaminu dojrzałości w Prusach ugruntował się system nauczania, który przypomina dzisiejszy. Na początku W tym roku do matury przystąpiło 160 tys. absolwentów liceów i 120 tys. absolwentów techników XIX w. narodził się tam nowy typ gimnazjum - 9-letnie gimnazjum klasyczne. Wprowadzono w nim podział na klasy, a także godziny lekcyjne. W Austrii maturę zarządzono w 1849 r., we Francji w 1852 r., w Rosji końcowy egzamin musieli zdać uczniowie kończący szkołę w 1869 r., zaś w Anglii pierwsza matura miała miejsce w Londynie w 1874 r. Za jego przykładem poszły szybko Oxford i Cambridge. W Polsce egzamin dojrzałości został wprowadzony już w latach 20. XIX w. i był wzorowany na niemieckim. Niebawem zastąpił go wzór rosyjski. Von Zedlitz w krypcie Nieprzypadkowo nowinki edukacyjne zaowocowały w Prusach, państwie, które pasowało do oświeceniowych idei. To tutaj narodził się termin „matura", wywiedziony od niemieckiego „Matur". Był zapożyczeniem z gwary szkolnej i skróceniem dłuższego „Maturitat-spriifung", czyli „egzamin dojrzałości" lub „Maturitat-szeugnis" - „świadectwo dojrzałości". Pierwszy człon tych złożeń przeszedł do niemieckiego - jak już wiemy - z łaciny. Pomysł matury zawdzięczamy konkretnie Karlowi Abrahamowi von Zedlitzowi, pru- skiemu prezydentowi śląskiego rządu, ministrowi stanu i sprawiedliwości, a także Kościoła i szkół. To on już w 1788 r. opracował i zaproponował do wdrożenia egzamin maturalny, który miał kończyć szkołę średnią i wyłaniać kandydatów nadających się na studia i wysokie stanowiska państwowe. „Minister nie tylko wprowadził nowy egzamin, ale także zadbał o to, by uczniowie przede wszystkim rozwijali umiejętność jasnego myślenia, a nie tylko zapychali sobie głowy mniej lub bardziej przydatnymi faktami, datami i nazwiskami. Von Zedlitz przejawiał prawdziwą dydaktyczną pasję i zapał reformatorski; potrafił nawet sprzeciwiać się samemu Fryderykowi Wielkiemu, jeśli uznał, że jego pomysły na edukację były nietrafione. Reformy von Zedlitza odniosły sukces i niebawem pruskie uniwersytety zapełniły się zdolnymi absolwentami szkół średnich po maturze, co pozwoliło im szybko dogonić uczelnie innych europejskich krajów" - pisał Emil Hoff w „Dzienniku Zachodnim". Tu ciekawostka: von Zedlitz spoczywa na Dolnym Śląsku w krypcie kościoła św. Jadwigi w Wałimiu pod Wałbrzychem, obok dwunastu innych członków tej rodziny. W knichcie ko- ścioła stoi też poświęcone temu rodowi epitafium, a zmumifikowane ciało ministra można oglą-daćprzez zakratowane okienko. Podobno dotknięcie krat okienka strzegącego mumii przynosi szczęście maturzystom. Matura AD 1830 Sięgnijmy do pożółkłych kartek z zadaniami dla absolwentów Liceum św. Anny w Krakowie (obecnie: I Liceum Ogólnokształcące im. B. Nowodworskiego) z 1830 r. Na języku polskim pisano następujące zadania: „Wykazać w dziejach Polski prawdziwość słów Naruszewicza: »Żaden kraj cudzej potęgi nie zwalił, który sam siebie pierwej nie osłabił«" oraz „Służmy poczciwej sławie, a jako kto może, niech ku pożytkowi dobra wspólnego pomoże - rozwinąć powyższe słowa J. Kochanowskiego w zastosowaniu do czasów obecnych". Z kolei na matematyce trzeba było wykazać inne umiejętności. „W szeregu arytmetycznym suma pierwszego i trzeciego wyrazu wynosi 10, a iloczyn drugiego i piątego wynosi 55. Wyznaczyć pierwsze pięć wyrazów tego szeregu". Inne zadanie brzmiało: „Kula wystrzelona w kierunku pionowym do góry, przebiega w pierwszej sekun- dzie 450,28m, do jakiej wysokości wzniesie się i po jakim czasie spadnie na ziemię". Albo: „Kwadrat o danym boku a = 6 m zamienić na prostokąt, którego powierzchnia (pole) równa się powierzchni tego kwadratu, obwód zaś jest dwa razy tak wielki, jak obwód kwadratu". Ostatnie zadanie sprawdzało wiedzę uczniów na poziomie praktycznym: „Przed ilu laty kapitał, złożony na 5,5% skład, (procentu składanego), miał trzecią część teraźniejszej wartości?". Reformy, reformy W Polsce system oświaty po odzyskaniu niepodległości modyfikowany był czterokrotnie. Po raz pierwszy w n Rzeczpospolitej w 1932 r. Pod auspicjami Janusza Jędrzejewicza, ówczesnego ministra edukacji, przyjęto ustawę o ustroju szkolnictwa. Wprowadziła ona tzw. małą maturę, którą zdawano po ukończeniu czteroletniego gimnazjum ogólnokształcącego lub zawodowego. Naukę w gimnazjum uczniowie rozpoczynali po ukończeniu siedmioletniej szkoły powszechnej. Maturą, która uprawniała do studiów, był egzamin zdawany po ukończeniu kolejnej szkoły - dwuletniego liceum ogólnokształcącego bądź trzyletniego liceum zawodowego. Po drugiej wojnie światowej system oświaty w PRL uregulowano „Ustawą o rozwoju systemu oświaty i wychowania" uchwaloną przez Sejm 15 lipca 1961 r. Zlikwidowano wówczas gimnazja i wprowadzono ośmioletnie szkoły podstawowe i czteroletnie licea ogólnokształcące, które kończył egzamin dojrzałości (mewarunkujący przyjęcia na studia). Absolwenci szkół zawodowych mogli zdawać maturę po ukończeniu nauki ^w trzyletnich szkołach średnich. Po raz trzeci Ministerstwo Edukacji Narodowej rozpoczęło reformę szkolnictwa 1 września 1999 r. Wprowadzono sześcioletnie szkoły podstawowe, trzyletnie gimnazja i trzyletnie licea. W 2005 r. egzamin maturalny, według nowych zasad, stał się przepustką na studia. Reforma systemu oświaty z 2017 r. zrealizowała powrót ośmioletniej szkoły podstawowej, czteroletniego liceum, pięcioletniego technikum i likwidację gimnazjów. Matura, po likwidacji zmian z 2005 r., wciąż otwiera drogę na studia. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 ARTYKUŁ REKLAMOWY • 7 Terapeutyczne zimno w maści pomaga usunąć ból każdego pochodzenia Pierwsza na świecie zielarska krioterapia jako wsparcie dla stawów, mięśni i kręgosłupa Rozdajemy ZA DARM01000 opakowań!1 Rekomendacja ekspertów MedicReporters @) MedicReporters Wsparcie dla obolałych kolan, łokci, bioder oraz korzonków rwących na zmianę pogody. Ij Pomoc w bólu po wypadkach, zabiegach i kontuzjach. Tak mówią o tej chłodzącej maści specjaliści i dodają: „już niedługo możesz zmniejszyć kłucie, łamanie i pieczenie w ciele. To doskonałe połączenie leczniczych właściwości krioterapii oraz ziół". Odbierz fenomenalną maść na kręgosłup i mięśnie już za 0 zł!* Możesz za darmo wesprzeć układ ruchu Chcesz wreszcie bez bólu chodzić, schylać się i wstawać z fotela? Wybierać się na piesze wycieczki bez obaw, że możesz z nich nie wrócić? Z przyjemnością chodzić na zakupy i na pocztę, bez rwania w kolanach i kręgosłupie? Odwiedzać bliskich i znajomych bez obaw, że akurat wtedy dopadnie Cię drętwienie kończyn? Chłodząca maść każdego postawi na nogi" - zapewnia Adrien ^ Moreau, francuski ekspert ds. ortopedii. „Już od 1. użycia koi podrażnienia i uwalnia od zesztywnienia stawów. Daje ulgę od bolesnych przykurczy i obrzęków. Znieczula miejscowo w krótkim czasie i pomaga zniwelować stany zapalne. Twój wiek nie jest problemem. Nie ma też znaczenia, od jak dawna trapią Cię dolegliwości ruchowe. Ta maść działa doskonale na świeże stłuczenia, złamania i oparzenia. Jest równie rewelacyjna na wieloletnie zwyrodnienia stawów" - dodaje Moreau. Specjalistyczna maść jest już udostępniona do użytku prywatnego. Dzięki staraniom wspaniałych specjalistów i ekspertów teraz masz ją dosłownie na wyciągnięcie ręki. Chcesz wypróbować maść chłodząco-kojącą GRATIS* i bez wychodzenia z domu? Maść, która pomaga zmniejszyć ból zimnem, tylko teraz jest rozdawana ZA DARMO!* Zadzwoń pod numer telefonu podany na dole strony i odbierz jedno ze 1000 opakowań w gratisowej puli. „Ten genialny środek jako pierwszy łączy w sobie aż 2 przełomowe osiągnięcia. Są to krioterapia i ziołolecznictwo" - wyjaśnia Moreau. Krioterapia, czyli leczenie zimnem, była stosowana już przez starożytnych Egipcjan. O skuteczności krioterapii zaświadczają najważniejsze naukowe instytucje, specjaliści i eksperci. W naszej maści efekt chłodzenia znieczula obolałe miejsca i relaksuje napięte mięśnie. Do tego ekstrakty roślinne wysokiej jakości już od 1. posmarowania > mogą zmniejszać dyskomfort, opuchliznę, zaczerwienienia > działają antyreu-matycznie > wzmacniają mięśnie, stawy oraz kości > i przywracają im elastyczność. Z tą maścią codziennie średnio 199/200 osób wraca do pełnej aktywności ruchowej. „W naszym środowisku jesteśmy zdania, że ta maść jest w stanie pomóc każdemu, niezależnie od wieku oraz zaawansowania problemów ze stawami" - mówi Moreau. Ekspresowe zmniejszenie bólu Już 3,5 miliona osób z całej Europy dzięki tej maści zmniejszyło łamanie i trzeszczenie w stawach, rwanie w plecach oraz wrażenie „ołowianych nóg" pod koniec dnia. A rezultaty długofalowe są wprost imponujące! Regularne stosowanie maści uwalnia od drętwienia, To nie jest błąd drukarski! ROZDAJEMY 1000 OPAKOWAŃ MAŚĆ! GRATIS* Dlaczego tak wiele osób ją poleca? Chłodząca maść jest; 5# SKUTECZNA I BEZPIECZNA Sr NIE WYZIĘBIA CAŁEGO CIAŁA » WYGODNA W UŻYCIU » NIE OBCIĄŻA ORGANIZMU W WYSTARCZA NA 568 STOSOWAŃ niedowładów i przykurczy. Aż 86% użytkowników zaświadcza, że teraz z przyjemnością chodzą na długie spacery. Sprawność bez kosztów jedyna taka okazja! Oświadczenie Adriena Moreau: „stworzyliśmy metodę, która czerpie wszystko co najlepsze z krioterapii oraz ziołolecznictwa. Ma ona postać wygodnej w stosowaniu maści, która wspiera redukcję bólu kości, mięśni i stawów. Dlaczego rozdajemy tak przełomowy preparat ZA DARMO?* Nie jesteśmy instytucją charytatywną. Wiemy, że efekty stosowania naszej maści wzbudzą zachwyt i już wkrótce zrobi się o niej głośno również w tej części Europy. A wtedy zaleją nas zamówienia. Jest to więc jedyna tak dobra okazja, by wypróbować tę maść na naprawdę korzystnych warunkach. Potem na pewno będzie dużo droższa". Chcesz zyskać szansę na redukcję bólu i odzyskanie sprawności GRATIS? Zadzwoń pod poniższy numer! Twoja recepta na zdrowie. Chłodząca maść pomoże Ci: B Zmniejszyć ból i łamanie & Ograniczyć ataki podagry & Zwiększyć ruchomość stawów w 90% & Wzmocnić mięśnie, ścięgna i kości S* Zmniejszyć mrowienie i skurcze „Szkoda, że nie wymyślili jej pj 30 lat temu" Z początku się tej maści bałam. Myślałam, że będzie mi po niej zimno. Jednak maść chłodzi tylko tam, gdzie się posmarujesz i to tak przyjemnie. Użyłam jej na biodro, które doskwierało mi od 30 lat! Ból zmniejszył się błyskawicznie. Nie odczuwam już dyskomfortu, a ruch znów sprawia mi przyjemność. Zofia, 60 lat, Sopot Ból zmniejszy się, jak ręką odjął. Zadzwoń: Ofeta ważna do 19.05.2023 Pon. pt Ofl:0O 20:00, sol), 08:00 20:00, Zwykło połączeni® lokalne tte/ dodatkowych opłat. i w o < C 5 '1 1! i-S | S-1 « £ o. o o 8 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 POLSKA i ŚWIAT KRÓTKO EDUKACJA Ruszyły egzaminy maturalne Sesja maturalnych egzaminów pisemnych potrwa od 4 do 23 maja. Ich terminy z poszczególnych przedmiotów wyznaczyła Centralna Komisja Egza-minacyjna. Sesja egzaminów ustnych potrwa od 10 do 23 maja. Ich terminy każda szkoła ustala we własnym zakresie. Centralna Komisja Egzaminacyjna 7 lipca ogłosi wyniki tegorocznych matur, tego też dnia maturzyści poznają swoje indywidualne wyniki. Do egzaminów przystąpi około 272,4 tys. tegorocznych absolwentów liceów ogólnokształcą- cych, techników i szkół branżo-wych n stopnia. Wraz z nimi egzaminy będą zdawać abiturienci z wcześniejszych roczników. - Razem z Agatą ży-czymy wszystkim maturzystom powodzenia i znakomitych wyników. Niech wasze nerwy będą ze stali, niech wasze umysły będą otwarte, niech zawsze sprzyja wam szczęście - oświadczył w czwartek prezydent Andrzej Duda. - Rodzicom maturzystów życzymy spokoju ducha. Trzymamy kciuki - dodał, oprać. WS|PAP MAJÓWKA Błędy żeglarzy na Mazurach ppć';v. . ■ \ - - >- . f_ <. % . 1 Wyciąganie jachtów z mielizn i trzcinowisk - to akcje ratowników podczas kilkudniowej majówki na mazurskich jeziorach. Według ratownika MOPR Karola Dylewskiego „wodniacy i żeglarze nie byli w pełni przygotowani do sezonu. Sternicy popełniali proste błędy, zawodził też sprzęt". GOSPODARKA Pomoc UE dla rolników W następstwie porozumienia osiągniętego z Bułgarią, Węgrami, Polską, Rumunią i Słowacją Komisja Europejska przedstawiła propozycję wsparcia o wartości 100 min euro dla rolników z tych krajów. Kwota ta, pobrana z rezerwy rolnej na 2023 rok, zostanie skierowana do rolników produkujących zboża i nasiona oleiste w tych pię- ciu państwach członkowskich. Wsparcie pomoże państwom członkowskim graniczącym z Ukrainą częściowo zrekompensować problemy związane z następstwami importu niektórych produktów rolno-spożywczych z Ukrainy. Komisja proponuje przeznaczyć dla Polski 39,33 min euro. oprać. WS|PAP WATYKAN Watykański sekretarz stanu kardynał Piętro ParoJin wyraził zdziwienie tym, że władze Ukrainy i Rosji oświadczyły, iż nie wiedzą o misji Stolicy Apostolskiej wsprawie pokoju. Wcześniej poinformował o niej nieoczekiwanie papież Franciszek. Następnie zarówno władze w Kijowie, jak i w Moskwie stwierdziły, że nic im o tym niewiadomo. Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej zapytany o to, czy misja trwa, czy też odbędzie się, sprecyzował: „będzie". 99 Misja pokojowa będzie. Dziwi mnie, że Kijów i Moskwa powiedziały, że nie mają o tym wiedzy Piętro Parolin, sekretarz stanu Watykanu Stany Zjednoczone zwiększą swoją aktywność na Bałtyku Karolina Wrońska Waszyngton Plany USA potwierdził sekretarz marynarki wojennej w departamencie obrony podczas spotkania z szefem MON Litwy. 0 zwiększeniu aktywności marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych na Morzu Bałtyckim poinformowano w czasie wizyty litewskiego ministra Arvydasa Anuszauskasa w Waszyngtonie. - Dziękujemy USA za przywództwo i wsparcie w zabezpieczeniu naszego regionu w wymiarze powietrznym 1 morskim. Nie możemy lekceważyć Rosji, która bardzo szybko odzyska siły i tylko znacząca obecność USA w regionie odstraszy Rosję od kolejnego ataku - powiedział przebywający w USA Anuszuskas, którego cytuje komunikat resortu. Minister podkreślił, że Litwa monitoruje aktywne działania rosyjskiej marynarki wojennej na Morzu Bałtyckim. Szczególne znaczenie dla Wilna mają ćwiczenia amerykańskiej marynarki wojennej na Bałtyku oraz wizyty w kraju amerykańskich okrętów wojennych i jednostek morskich. Podczas spotkania z sekretarzem ds. sił powietrznych w departamencie obrony USA Frankiem Kendallem litewski minister poprosił o jego osobiste wsparcie we wzmocnieniu obrony powietrznej wschodniej Państwa basenu Morza Bałtyckiego monitorują aktywne działania rosyjskiej marynarki wojennej części NATO, a także o częstsze ćwiczenia obrony powietrznej na Litwie. - Podczas szczytu NATO w Wilnie zwrócimy szczególną uwagę na praktyczne wzmocnienie obrony powietrznej. Zabiegamy o decyzje NATO w sprawie rozmieszczenia dodatkowych sojuszniczych zdolności obrony powietrznej w regionie. Prosimy o wsparcie dla tych decyzji NATO. Będzie to bardzo wyraźny sygnał, że przestrzeń powietrzna państw bałtyckich będzie broniona przed każdym zagrożeniem - zaznaczył Anuszauskas. Minister podkreślił również, że obecnie budowana jest odpowiednia infrastruktura bazy lotniczej litewskich sił powietrznych w Szawlach w celu stworzenia wszystkich niezbędnych warunków dla większej obecności USA i innych sojuszników na Litwie. Tymczasem, jak informują skandynawskie media, trzy rosyjskie okręty wojenne „widma" operowały na Bałtyku przed wysadzeniem gazociągów Nord Stream l i 2 w pobliżu miejsca sabotażu przez kilka godzin, a w jednym przypadku przez prawie dobę. Pod koniec kwietnia dowództwo sił zbrojnych Danii potwierdziło duńskiej gazecie „Information", że 22 września na cztery dni przed wysadzeniem gazociągów Nord Stream l i 2 w pobliżu miejsca sabotażu znajdował się rosyjski statek do zadań specjalnych. Jednostka posiadała na pokładzie niewielką łódź podwodną. Wcześniej duńskie wojsko oświadczyło, że jest w posiadaniu 112 zdjęć różnych rosyjskich jednostek pływających w okolicach miejsc, gdzie doszło do eksplozji NS l i 2. Nie wiadomo, jakie dokładnie jednostki przedstawia większa część fotografii. Do wycieków gazu z rosyjsko-niemieckich gazociągów Nord Stream doszło w dniach 26-27 września 2022 roku na południowy wschód od Born-holmu oraz na północny wschód od wyspy. Śledztwo w tej sprawie prowadzą duńska oraz szwedzka prokuratura. Śledczy obu krajów potwierdzili, że doszło do eksplozji materiału wybuchowego, wskazując na akt sabotażu. Prowadzący szwedzkie śledztwo w sprawie sabotażu prokurator Mats Ljungqvist oświadczył, że „posiada dobry obraz ruchu statków w rejonie i w okresie ważnym dla dochodzenia". - Dotyczy to również statków z wyłączonym system AIS" - podkreślił. Odmówiłujaw-nienia dalszych szczegółów. PAP Straż Graniczna planuje budowę zabezpieczeń na rzecznych odcinkach granicy wschodniej Anna Nagel Warszawa Na rzecznych odcinkach granicy, np. na Bugu, zainstalowane zostaną urządzenia elektroniczne. W tym roku ma rozpocząć się procedura wyłonienia wykonawcy. Nowe inwestycje na granicy umożliwi m.in. zaproponowana przez MSWiA zmiana w ustawie o budowie zabezpieczenia granicy państwowej. Proponowany przepis pozwoli, aby na budowę i modernizację zabezpieczeń wykorzystane zostały środki pochodzące z budżetu Unii Europejskiej oraz niepodlegające zwrotowi środki z pomocy udzielanej przez państwa EFTA lub pochodzące z innych źródeł zagranicznych. Jak podaje Straż Graniczna, pieniądze te w pierwszej kolejności mają zostać wykorzystane na zabezpieczenie rzecznych odcinków granicy zewnętrznej (z Rosją, Białorusią i Ukrainą), np. na rzece Bug, Świsłocz i innych. Ustawa o budowie zabezpieczenia granicy państwowej została uchwalona jesienią 2021 roku w związku z presją migracyjną na granicy z Białorusi. W oparciuojej zapisy na podlaskim odcinku tej granicy powstała zapora fizyczna i elektroniczna. Jej koszt wyniósł ok. 1,6 mld zł. Obecnie budowana jest też zapora elektroniczna na granicy z Rosją. Na te prace zakontraktowano ponad 373 min zł. Zgodnie z ustawą o budowie zabezpieczenia granicy do takich inwestycji nie są stosowane przepisy odrębne, w tym m.in. prawa budowlanego, prawa wodnego czy prawa ochrony środowiska. Do zamówień nie stosuje się Prawa zamówień publicznych, a kontrolę nad nimi sprawuje CBA. Informacje dotyczące konstrukcji, zabezpieczeń i parametrów technicznych zabezpieczenia są niejawne. PAP Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 POLSKA I ŚWIAT • 9 Prezydent Serbii chce znacznego obniżenia progu odpowiedzialności karnej Karolina Wrońska To konsekwencja masakry, której w szkole w Belgradzie dokonał niespełna 14-letni uczeń, który ze względu na wiek uniknie więzienia. - Proponuję obniżenie w Serbii progu odpowiedzialności karnej z 14 do 12 lat - powiedział prezydent Aleksandar Vuczić. Wśród przedstawionych propozycji znalazły się m.in. rewizja wydanych pozwoleń na broń, sprawdzenie, jak posiadający pozwolenie obywatele broń przechowują i kontrola samego uzbrojenia. - Istnieje możliwość, że nastolatek był świadomy tego, że nie będzie karnie odpowiadać za swój czyn -wskazał Vuczić, argumentując propozycję obniżenia progu odpowiedzialności karnej. Serbska prokuratura poinformowała wcześniej, że sprawca zamachu w szkole w Belgradzie nie będzie podlegać odpowiedzialności karnej, gdyż w momencie popełnienia przestępstwa nie miał ukończonych 14 lat. Prezydent Vuczić mówił, że nastolatek zostanie umieszczony w zakładzie psychiatrycznym. 14-latek otworzył w środę rano ogień do kolegów i koleżanek ze szkoły, której był uczniem. Zabił dziewięć i ranił siedem osób.Zamachowiec został następnie zatrzymany na terenie szkoły, chwilę po przeprowadzonym ataku. W Serbii ogłoszono trzydniową żałobę narodową. PAP Sprawca zamachu nie trafi do więzienia, ponieważ w momencie popełnienia przestępstwa nie miał 14 lat Żeleński w Hadze: Wierzę, że Putin będzie tu sądzony Anna Nagel Haga -Nie możemy powstrzymać wojen napastniczych, ale możemy pokonać agresję jako zbrodniczą ideę - oświadczył wczwartekprezydent Ukrainy WołodymyrZełenski. Ukraiński przywódca podczas wizyty w holenderskiej Hadze spotkał się z kierownictwem Międzynarodowego Trybunału Karnego, który w marcu wydał nakaz aresztowania Władimira Putina w związku z zarzutem popełnienia zbrodni wojennych. - Chcemy zobaczyć tutaj, w Hadze, Władimira Putina. Zasługuje na to, by odpowiedzieć za swoje zbrodnicze działania - mówił w Hadze prezydent Ukrainy Wołodymyr Ze-łenski, wyrażając przekonanie, że tak się stanie. - Wszyscy chcemy zobaczyć innego Władimira, tutaj, w Hadze. Tego, który zasługuje na sankcje za swoje zbrodnicze czyny tutaj, w stolicy międzynarodowego prawa. Jestem pe- Prezydent Ukrainy podziękował za to, że w Hadze są rejestrowane i ścigane zbrodnie wojenne popełniane w Ukrainie przez Rosjan i że „sprawiedliwość ma znaczenie" wien, że tak będzie, gdy wygramy. I my wygramy - podkreślił ukraiński przywódca. Zełenski zwrócił też uwagę, że tylko w kwietniu Rosjanie byli odpowiedzialni za ponad 6 tysięcy zbrodni wojennnych w jego kraju, w których zginęło 207 ukraińskich cywilów, w tym jedenaścioro dzieci. Ponad 400 osób zostało rannych. Podkreślał, że tak było tylko w ciągu poprzedniego miesiąca, a rosyjska inwazja trwa już od 15 miesięcy. Prezydent Ukrainy dziękował za to, że w Hadze są zapisywane i ścigane zbrodnie wojenne Rosjan popełniane w Ukrainie. - Chcemy prawdziwej wolności, prawdziwej sprawiedliwości, prawdziwego pokoju, a nie ich hybrydowych form- mówił Zełenski. Minister spraw zagranicznych Holandii Wopke Hoeks-tra zapewnił, że będzie wspierał Ukrainę w dążeniach do osądzenia rosyjskich zbrodniarzy wojennychoraz pomocy humanitarnej, a także w odbudowie kraju po wojnie i w osądzeniu zbrodniarzy wojennych. - Nie może być pokoju bez sprawiedliwości. Jest tylko jedna odpowiedź na agresję i zbrodnie wojenne, która zagwarantuje nam długotrwały pokój. To wniosek, jaki wyciągnęliśmy z wojny wiele lat temu i musimy tej wiedzy użyć dzisiaj. Ukraińscy prokuratorzy zarejestrowali od początku wojny 85 tysięcy rosyjskich zbrodni wojennych. Nigdy się z tym nie pogodzimy i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by Rosja została pociągnięta do odpowiedzialności - zapewnił szef holenderskiej dyplomacji. Część elementów programu wizyty Żeleńskiego w Hadze była utrzymywana w tajemnicy ze względów bezpieczeństwa. IAR ARTYKUŁ REKLAMOWY Cząsteczki błogości na stawy i kości ' ^ - '» « \ v , Izraelscy naukowcy odkryli przyczynę reumatoidalnego zapalenia stawów * 9[ lit j Reumatoidalne zapalenie stawów jest przewlekłą, zapalną chorobą tkanki łącznej. Najnowsze badania naukowe wykazały, że RZS należy traktować nie tylko jaką chorobę stawów, ale całego układu odpornościowego. RZS jest związane z przedwczesnym starzeniem się układu odpornościowego. Tajemnica skuteczności kannabi-noidów Anandamidy należą do grupy kanna-binoidów endogennych czyli wytwarzanych przez nasz organizm. Nazwa tych cząsteczek pochodzi od staroindyj-skiego słowa Ananda — błogość. Anandamidy biorą aktywny udział w utrzymaniu homeostazy, stanu równowagi w organizmie oraz w regulacji bólu. Aby zwiększyć poziom Anandamidów-czą-steczek błogości należy między innymi dostarczać w okolicy obolałych miejsc kannabinoidy CBD. Limfocyty T są rodzajem białych krwinek. Wykazano że dają one początek reumatoidalnemu zapaleniu stawów. Przyczyniają się do rozwoju choroby. Kannabinoid CBD tłumi ilość i aktywności limfocytów T. Dzięki temu kannabinoid ten może być jedynym naukowo potw ierdzonym, naturalnym lekiem na RZS. KANNABINOIDY TŁUMIĄ AKTYWNOŚĆ LIMFOCYTÓW T WYWOŁUJĄCYCH RZS -- — ..........— — w* m* ** «*# »» "SjJjjT tąp *%^r 'VjT Limfocyty • ' I ' HI II I UKŁAD OBRONNY STAWÓW Leukocyty Pobudza działanie naturalnych systemów obronnych chroniących organizm przed rzs ŻYWOKOST Kannabinoidy wpływają na organizm poprzez oddziaływanie na specjalne receptory, tzw. receptory kannabinoidowe, które znajdują się w różnych częściach ciała, w tym w mózgu, układzie nerwowym, jelitach i skórze. Istnieje wiele badań naukowych, które badają wpływ kannabi-noidów na różne aspekty zdrowia, w tym na ból, choroby neurologiczne, stany zapalne, choroby serca i wiele innych. Kannabinoid CBD przenika głęboko do ciała przez nasz własny układ kannabinoidowy znajdujący się w ciele. Żywokost jest rośliną, która zwiększa liczbę leukocytów obojętnochłonnych. Pobudza dzięki temu działanie naturalnych mechanizmów obronnych. Żywokost przyspiesza również gojenie się ubytków kostnych oraz tworzenie się ziarniny w ubytkach skórnych. Kannabinoid CBD oraz żywokost mają w połączeniu unikalne działanie pobudzające stawy i tkanki łączne oraz cały system odpornościowy. 10 • ZBLIŻENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 Planowanie ślubu to także sztuka, czyli tajniki zawodu wedding plannera Sara Watrak Rozmowa - Zależy mi na tym, żeby odczarować ten zawód - mówi Agnieszka Szuta-Rusińska, konsultantka ślubna z Torunia. prowadząca firmę irJust Love Weddings". sekretarz Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych. Opowiedziała nam o tajnikach swojej pracy. Jak to się stało, że zostałaś konsultantką ślubną? Od zawsze wiedziałam, że będę mieć swoją firmę, że tak będzie mi łatwiej się odnaleźć niż na etacie. Poza tym od dziecka lubiłam organizować. I w szkole, i potem na studiach organizowałam imprezy tematyczne, sylwestrowe, rodzinne. Początkowo myślałam, że będę zajmowała się szeroko pojętymi even-tami, ale później stwierdziłam, że lepiej byłoby się w czymś specjalizować i padło na wesela. Wolę taki rodzaj pracy - nie imprezy masowe, ale indywidualni klienci, z którymi jest bezpośredni kontakt; każda para jest inna i przy weselach można bardziej wykazać się kreatywnością. Organizacja ślubów zapewnia mi wszystko to, co lubię: zmienność, brak monotonii. Poznaję nowych ludzi, a nawet nowe kultury - coraz więcej mamy w Polsce mię-dzykulturowych wesel. Dzięki takim imprezom dowiaduję się czegoś nowego, dbam więc także o swój rozwój. A czy organizacja Twojego własnego ślubu miała wpływ na tę decyzję? Nie. I film „Powiedz tak" z Jennifer Lopez też nie (śmiech). Czym właściwie zajmuje się wedding planner? Zakres usług jest różnorodny i zależy od tego, czego oczekuje para młoda. Ja osobiście koncentruję się przede wszystkim na kompleksowej organizacji. Na początku rozmawiamy z parą o ich wyobra- żeniu tej uroczystości. Później przechodzimy do kwestii budżetu i liczby gości, a następnie rozpoczynamy poszukiwania sali. Robię wstępną selekcję i wysyłam parze 4-5 propozycji. Gdy któreś im się spodobają, przesyłam szczegółową ofertę i konkrety. Dopiero wtedy pary wybierają te -WYTNIJ I POKAŻ W APTECE -»■?- TC STAWO KO ST Krem z olejkiem z konopi i żywokostem Zwiększa poziom anandamidów cząsteczek błogości. o Rafał > ^ < Jedyna maść, która pomaga mi na przewlekły dyskomfort. Polecam! Stawokost f Krem z olejkiem z konoP' i żywokostem Krt*liM KANNAtłINOIDOW e Magdalena Najlepszy krem rewelacyjny skład Świetny krem, smaruje nim kolana i łokieć, bardzo mi pomógł. Barbara Krem Stawokost naprawdę pomaga. ASEPTA: Już po kilku dniach jest efekt. www.asepta.pro Nie czekaj! Tylko pierwsze 100 osób, które zadzwonią do 05.06.23 otrzymają specjalną zniżkę! Liczba produktów na promocji jest limitowana Zamów już dziś z dostawą: 61 635 07 78 . W APTEKACH I SKLEPACH ZIELARSKICH * sale, do których jedziemy. Później jest czas na wybór usługodawców: zespołu/DJ-a, fotografa, filmowca, atrakcji dodatkowych. Czasami, gdy termin jest oblegany, muszę napisać nawet i do 30 DJ-ów. Sprawdzam bardzo dużo propozycji, ale staram się nie wysyłać parze więcej niż pięciu. Oprócz kosztów, oferty i jakości, patrzę też na osobowość, bo fotograf czy DJ to osoby, które spędzą z nowożeńcami cały dzień. Nie chciałabym, aby to był ktoś, kto się z nimi nie dogada. Poza tym zajmuję się pomocą w stylizacjach, jeżdżę z parami po suknie ślubne, garnitury, na makijaże, fryzury próbne. Zawsze pytam, czy chcą, abym to robiła, ale jeszcze się nie zdarzyło, by nie chcieli. Czasami nie mają nikogo, kto by z nimi pojechał, a czasami chcą, by był z nimi ktoś obiektywny. Oprócz tego zajmuję się organizacją dekoracji, papeterii i ewentualnych upominków dla gości. W całej usłudze chodzi o to, aby pary młode nie musiały zaglądać do internetu (śmiech). Dostają ode mnie wyselekcjonowane, sprawdzone kontakty. Nie muszą poświęcać czasu na mozolne poszukiwania. Ja wszystko umawiam, oni nie muszą nic załatwiać. Czy to nie zabiera radości z planowania tego „jedynego dnia"? Pary mają frajdę z wybierania, tylko ułatwioną. Nie muszą szperać, przeszukiwać, pisać maili, ale ostatecznie zawsze wybór należy do nich. Nigdy nie robię tak, że wybieram jednego fotografa i mówię „ten będzie najlepszy". To ma być ich wybór. Jesteś z parami również w dniu ślubu? Koordynacja tego dnia jest zwieńczeniem mojej pracy. Najpierw opracowuję we współpracy z parą plan wesela. Czują się o wiele lepiej, gdy im się wyjaśni, punkt po punkcie, czego się spodziewać. To dużo mniejszy stres. Nie chciałabym jednak, aby mieli poczucie, że to jest wyreżyserowana uroczystość, dlatego zawsze podkreślam, że ten scenariusz jest dla mnie, dla usługodawców. Paradoksalnie im więcej rzeczy ustalimy wcześniej, im więcej rzeczy przegadamy, tym więcej luzu państwo młodzi będą mieli w dniu ślubu. Nikt nie będzie do nich podchodził i pytał „a czy można przedłużyć animację o godzinę? „a o której będzie tort"? „a teraz co zrobić?" W dniu ślubu jestem z parą od samego rana aż do nocy. Ile kosztuje taka kompleksowa organizacja wesela? Koszty zależą od regionu, stawki są bardzo zróżnicowane, ale zwykle od 10 tys. zł wzwyż. Iloma parami opiekujesz się w jednym roku? Gdy byłam na kursie na konsultanta ślubnego, siedem lat temu, usłyszałam, że dobra agencja jest w stanie zrobić rocznie 10 ślubów. Wydawało mi się, że to mało. Mówiłam: „Na pewno da się więcej". Da się, ale jest się po prostu wykończonym. W zeszłym roku miałam 14 ślubów. To było dla mnie bardzo dużo. Chciałabym zmniejszyć tę liczbę. Nie chcę się wypalić. Chcę mieć czas dla tych par. One zgłaszają się po opiekę, wsparcie, uwagę. I ja chcę im to dać. Poza organizacją ślubu zajmuję się też kwestią edukacyjną, prowadzeniem szkoleń. Lubię uczyć. Jacy ludzie zgłaszają się do konsultanta ślubnego? Czy to jakiś określony typ człowieka? Po pierwsze osoby, które nie mają czasu, dużo pracują. Po drugie ci, którzy nie mogą się odnaleźć w gąszczu ofert. Siadają przed komputerem, nic im się nie podoba, zaczynają się kłócić. Potrzebny jest im drogowskaz. Takie osoby oczekują wsparcia, bo czują, że organizacja ich przytłacza. Niekiedy bywa tak, że zgłaszają się do mnie pary i osoba trzecia, np. mama. Każdy ma inną wizję. Szukają kompromisu i kogoś, kto pomoże im połączyć ich wizje. Wśród par są też takie bardzo wymagające, które pragną oryginalnego wesela i potrzebują pomocy kogoś kreatywnego. Opiekuję się też parami, które na co dzień mieszkają za granicą i czują, że potrzebują wsparcia, bo po prostu nie ma ich na miejscu. Do tej pory organizowałam już wiele ślubów międzynarodowych, w tym roku mam między innymi polsko-wietnamsko-francuskie wesele. Jakie cechy powinien mieć dobry konsultant ślubny? To odpowiedzialny zawód. Wymaga cierpliwości. Trzeba mieć ogromną empatię, wrażliwość, bo zdarzają się różne sytuacje kryzysowe. Już nieraz widziałam, jak rodzice się kłócili, jak panna młoda płakała od rana. Wokół są emocje, aleja muszę zachować spokój. Nawet gdy coś jest nie tak, pary nigdy nie mogą się o tym dowiedzieć w trakcie wesela. Po weselu możemy się z tego śmiać, ale nigdy w trakcie. Co byś przekazała komuś, kto rozpoczyna swoją drogę jako konsultant ślubny? Mam wrażenie, że przez programy telewizyjne ten zawód postrzegany jest zupełnie inaczej, a dziewczyny, które chcą pracować jako konsultantki, nie mają pojęcia, z czym ta praca będzie się wiązać. Na zdjęciach pokazuje się to, co najładniejsze: sukienki, kwiatki. Nie pokażę, że siedzę wiele godzin nad umowami, formularzami, kosztorysami. To nie jest też przedstawiane w programach telewizyjnych. Nie widać, jaki wysiłek psychiczny i fizyczny wkłada się w organizację i koordynację. A bycie konsultantem ślubnym to coś więcej niż tylko układanie winietek. To odpowiedzialność, ale i satysfakcja, wzruszenie i radość. ©® Agnieszka Szuta-Rusińska, konsultantka ślubna, założycielka firmy Just Love Weddings KOSZALIN / SŁUPSK / SZCZECIN • tygodnika Regionów Piątek.05.05.2023__^_<_ SPOŁECZEŃSTWO Pan Janusz zagubił się w życiu. Ale znalazł przyjaźń - psa Krecię str. 12 RELAKS Saunowanie to nie jest zwykłe siedzenie w saunie. To ceremonia sir. 14-15 ROZMOWA Joanna Hrisulidu mówi o pracy scenografki filmowej str. 16 ŚLADY HISTORII 78 lat po wojnie oni nadal spoczywają w bezimiennych grobach str. 17 Raz, dwa, trzy. Próba mikrofonu. Za chwilę będzie się działooooH! Damian Zydel ma radiowy głos, świetnie posługuje się polszczyzną i angielskim. Tylko irańskie nazwiska sprawiają mu problem str. 13 12 • I TAKIE BYWA ŻYCIE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 Kreci nie chcą w ludzkim przytulisku. A bez Kreci to nigdzie nie pójdzie Jakub Roszkowski Koszalin Pod betonowymi schodami do nieczynnego sklepu zamieszkał Janusz Ludka. 72-latek mógłby znaleźć kąt na przykład w Domu Miłosierdzia Bożego. Ale ma ze sobą ukochanego psa. Za nic w świecie go nie odda. - Krecia! Choć tutaj prędko. Nie szczekaj! - strofuje pulchnego kundelka 72-latek. Krecia co rusz wyskakuje spod schodów i zaczepia przechodniów. Na szczęście nie ma ich tu wielu. Nieczynny od wielu miesięcy sklep na koszalińskiej starówce nie stoi w ruchliwym miejscu. Pan Janusz akurat kroi sobie w kostki i wyciąga nożem z puszki mięsną mielonkę. Cały czas jednak bacząc na czworonoga. Ten przeważnie siedzi i prosi, jak to pies, ale instynkt każe mu też obszczekiwać nieproszonych gości, takich jak my, więc robi to z ochotą. Zwierzak wygląda bardzo dobrze, jak na 13-latka, a właściwie 13-latkę, bo to suczka. Jest wręcz gruba, ma lśniącą sierść, musiała też być niedawno porządnie wyczesana. Gorzej z właścicielem. Nie wygląda dobrze. Na oko to mocno zniszczony 60-latek, z podbitym okiem i zakrwawionym nosem. Ale to 72-letni pan ze smutną historią ostatnich dwóch lat życia. Janusz Ludka to emeryt z ponad 50-letnim stażem pracy w Koszalinie. Był ślusarzem, miał żonę. Mieszkali oboje tu niedaleko, w kamienicy przy ulicy Kazimierza Wielkiego. 37 metrów kwadratowych powierzchni, pokój z kuchnią i łazienką, nic nadzwyczajnego. Ale mieszkanie było schludne, na ścianach wciąż wiszą obrazy, jest tapeta, na podłodze parkiet, ładnie ułożony dywan, a na suficie wisi stylowa lampa. Natomiast w kąciku, na małej komodzie, stoi telewizor. Tyle że żona dwa lata temu odeszła. - Zawał serca ją wykończył. Byłem wtedy z Krecią na spacerze. Kiedy wróciłem, żona była już w agonii. Próbowałem ją jeszcze reanimować. Dzwoniłem na pogotowie, ale jak przyjechali, to żona już nie żyła -opowiada pan Janusz. Odkłada puszkę z mięsem, łapie czworonożną przyjaciółkę Krecię, bierze ją na ręce i głaszcze po karku. Ta patrzy nieufnie na innych, ale widać, 1 m Pan Janusz urządził sobie kryjówkę pod betonowymi schodami zamkniętego sklepu Krecia na obcych warczy, ale krzywdy nikomu nie zrobi. Ufa panu Januszowi i kobietom, które przynoszą jedzenie że na kolanach czuje się bardzo dobrze. - No i jak żona umarła, to, niestety, ale wtedy ja upadłem -przyznaje pan Janusz. Dopiekł tak wszystkim, że pewnego dnia, gdy wrócił do domu, zamki w drzwiach były już wymienione, a siatka z jego ubraniami rzucona na podwórko. - Znałam ich, dobrzy ludzie byli - bierze nas na bok pani Marta, która podjechała akurat swoim samochodem i zaparkowała przed schodami. - Żona to od niego o 10 lat była starsza. Pracowała w kuchni. Dobra ko- bieta. On też nie pił, normalnie żyli, dzieci nie mieli. Ona rzeczywiście dwa lata temu miała ten zawał. To było chyba zaraz po jej 80. urodzinach. No i jak zmarła, to się zaczęło. My tu go wszyscy znamy. Upadł, to fakt. Ale wyrzucać go z domu? Bez wyroku? Bez nakazu? Na ulicę? Tak się w cywilizowanym świecie nie robi - kręci głową starsza pani. Sąsiedzi opowiadają, że Ludek wpadł w potworne towarzystwo. W mieszkaniu zamieszkały jakieś kobiety, było sporo alkoholu, nocne awantury. Emerytura, nie najniższa zresztą, szybko znikała, a opłaty nie były już uiszczane. Starszy pan stał się uciążliwy. Wyrzucony, zamieszkał pod schodami. - Teraz nie pije. Przynosimy mu jedzenie, pieskowi też. Dałam kurtkę, bo trząsł się ostatnio z zimna. Tylko jak długo tak można? Mówiliśmy, żeby poszedł do przytuliska. Ale tam z psem nie przyjmują. A on z tą Krecią cały czas, cały czas... -martwi się o mężczyznę kolejna z kobiet, pani Renata, która poprosiła nas o interwencję. - Przyznaję, nie mamy wyroku eksmisyjnego. Uznaliśmy jednak, że musimy rozwiązać z tym panem umowę. Bo ludzie mieli go już po prostu dość. Pan Janusz może iść do sądu, ale my nie mamy zamiaru przywrócić go do tego mieszkania -twardo obstaje przy swojej decyzji o pozbawieniu lokalu Lucyna Sitarczyk, dyrektor Zarządu Budynków Mieszkalnych w Koszalinie. Dowiadujemy się o sporym zadłużeniu wobec ZBM, jakie ma Ludek, wynoszącym już blisko 10 tysięcy złotych. Słyszymy po raz kolejny o ekscesach, jakie rozgrywały się w mieszkaniu. - On mówi, że już nie pije? I że chce spłacić zadłużenie? On nie jest wiarygodny - uważa pani dyrektor. Ale naciskana - zdaje przecież sobie sprawę, że mężczyzna nie pójdzie do sądu, a zostając na ulicy, z psem, naraża się na totalną degenerację i śmierć - znajduje pewne rozwiązanie. - Tamtego mieszkania mu nie damy. Za dużo tam jest już emocji. Ale jeśli rzeczywiście chce wrócić na prostą, niech spłaci choć połowę swojego zadłużenia. Dostanie wtedy mały lokal przy ulicy Lechickiej. Tyle mogę obiecać. - Bo do przytuliska z psem, niestety, nie możemy przyjąć. Takie są zasady - słyszymy Co na to pan Janusz? - Nie mam tylu pieniędzy, żeby spłacić ten dług. Ale dobrze, może pójdę i porozmawiam z tą panią dyrektor. A na razie do przytuliska? A co z Krecią? Do schroniska? To ja chyba podziękuję. Kolejnego dnia pan Janusz nadal siedział z Krecią pod schodami. W ZBM nie był. Alkoholu nie pił. Nos poharatał, wchodząc pod schody. Do przytuliska nie poszedł. Czekał na jedzenie. Miała mu je przynieść któraś z tych miłych pań, które Krecia bardzo lubi. ©® a ŁOS Piątek, str. 3 W sobotę ceremonia koronacyjna Karola III str. 4-5 Czy nowy monarcha sprosta wszystkim wyzwaniom? str. 8-9 Jak kiedyś Rzeczpospolita zdrajców karać umiała... PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 Dorota Kania, redaktor naczelny Polska Press ŻALE LESZKA MILLERA Leszek Miller jest rozczarowany Polakami, którzy realnie patrząc na Brukselę, widzą wady i zalety bycia w Unii Europejskiej. To się nie podoba byłemu szefowi Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który teraz jest zagorzałym zwolennikiem UE z jej obecnymi ideologicznymi szaleństwami i despotyzmem. Leszek Miller, który swoją karierę zaczynał w aparacie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, dziś stroi się w piórka liberała i Europejczyka, potępiając w czambuł wszystkich, którzy myślą inaczej. Być może dawny sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej liczy na to, że Polacy (a przynajmniej część naszych rodaków) zapomnieli o jego przeszłości, jednak nie da jej się wygumkować. Leszek Miller jest dawnym aparatczykiem komunistycznego ustroju, który szybko odnalazł się w III RP. Już w 1990 roku wspólnie z Mieczysławem Rakowskim pożyczył od Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego ponad 1,2 miliona dolarów - według strony rosyjskiej pieniądze pochodziły z zasobów KGB i miały być przeznaczone na sfinansowanie dziennika „Trybuna" oraz wywodzącej się wprost z PZPR Socjaldemokracji dla Rzeczpospolitej. Sprawa została nagłośniona przez media, jednak ani Rakowski, ani Miller nie tylko, że nie ponieśli żadnej kary, ale i nie spotkali się z żadnym ostracyzmem. Wręcz przeciwnie - zostali bywalcami salonów, a prokuratura po dojściu lewicy do władzy w 1993 roku umorzyła śledztwo w sprawie moskiewskiej pożyczki. Osiem lat później Sojusz Lewicy Demokratycznej z Leszkiem Millerem na czele wygrał wybory i niewiele brakowało, aby samodzielnie przejął władzę. Tak się jednak nie stało i przez cztery kolejne lata rządziła koalicja SLD - PSL, a w skład rządu weszli „twar-dogłowi" aparatczycy z PZPR oraz osoby figurujące w rejestrach Służby Bezpieczeństwa jako tajni współpracownicy. Sympatia dla tajnych służb PRL nie uległa zmianie i dzisiaj - Leszek Miller jest zagorzałym przeciwnikiem obniżania emerytur pracownikom resortów siłowych Polski Ludowej, a wejście w życie ustawy dezubekizacyjnej nazwał „nikczemnością". Leszek Miller często wypowiada się na tematy ekonomiczne i społeczne, chociaż jako premier nie potrafił sobie poradzić nawet z bezrobociem, które utrzymywało się na bardzo wysokim, 19-procentowym poziomie. Warto również przypomnieć, że notowań jego gabinetu nie poprawiło korzystne dla rządzących referendum ws. Unii Europejskiej - według badań opinii, popularność rządu Leszka Millera była mniejsza niż popularność rządu Jerzego Buzka w 2001 roku. Dzisiaj Leszek Miller nie chce o tym mówić, podobnie jak o aferach, które za czasów jego rządu wyrastały jak tak zwane grzyby po deszczu. Afera starachowicka, próba sprzedaży Rosjanom sektora paliwowego czy afera Rywina na długie lata pogrążyły lewicę. Koledzy Leszka Millera, podobnie jak on sam, zapomnieli o katastrofie sprzed 19 lat - to właśnie 2 maja 2004 roku Leszek Miller w atmosferze skandalu podał się do dymisji, która skutkowała brakiem wiarygodności i fatalnymi notowaniami lewicy. Dawnych komunistycznych aparatczyków (w tym Leszka Millera) do życia przywrócił Grzegorz Schetyna, który był inicjatorem wspólnej listy do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku. Pomysł okazał się chybiońy - wprawdzie dawni działacze PZPR wystartowali ze wspólnej listy, ale po wygranych wyborach do PE szybko wybrali lewicową frakcję, a nie Europejską Partię Ludową. Dzisiaj chętnie pouczają Polaków, jednocześnie krytykując tych, którzy nie dość, że nie myślą jak oni, to na dodatek ośmielają się podważać pomysły europejskich urzędników. Adamjakuć; redaktor naczelny Kuriera Porannego i Gazety Współczesnej TUSK NIE WALCZY Z KOŚCIOŁEM. ON WALCZY O WŁADZĘ NAD NIM K ościół. To kluczowe słowo w kampaniach Donalda Tuska. Lider PO wyciąga je jak asa z rękawa. Można odnieść wrażenie, że ani Jarosław Kaczyński, ani Zjednoczona Prawica, tylko Kościół stoi byłemu premierowi na drodze po władzę. Tusk zdążył już zapowiedzieć, że jedną z jego pierwszych decyzji po objęciu władzy będzie „skasowanie pieniędzy, jakie płyną do Kościoła", bo „te pieniądze rujnują Kościół, a nie budują". Zamierza „odspawać Kościół od państwa, od partii rządzącej, od władzy i od pieniędzy". Szef PO w tym roku w Chorzowie przestrzegał w uniesieniu profetycznym (niemal jak Mojżesz do Izraelitów). - Jeżeli ktoś poważnie traktuje Dekalog i naprawdę wierzy, że Opatrzność Boża jest po to, by wspierać dobro, to nie może głosować na PiS. Skąd on wie, czego chcą niebiosa? Nie wiem. Ale wiem, że lider PO w pierwszej kolejności walczy o głosy na opozygi. Z badań wynika, że większość wyborców KO, Lewicy oraz Polski 2050 krytycznie ocenia zaangażowanie Kościoła w politykę. Prawda jest też taka, że były premier nie ma odwagi (jeszcze) na frontalny atak na Kościół, czyli na jego fundamenty i nauczanie, na co pewnie miałby ochotę (o czym dalej), bo większość Polaków to katolicy (mniej lub bardziej zaangażowani w życie kościelne). Zatem próbuje się kreować na reformatora, a nie na wroga Kościoła. Najchętniej atakuje duchowieństwo i hierarchię. Szef PO chce likwidować Fundusz Kościelny, który został ustanowiony w 1950 r. jako forma rekompensaty dla Kościołów za przejęte przez państwo nieruchomości ziemskie. Dostają one dotacje na konserwacje i remonty obiektów sakralnych i kościelnych o wartości zabytkowej (!) oraz na wspomaganie kościelnej działalności charytatywno-opiekuńczej (!). Wychodzi na to, że Donald Tusk może okazać się bardziej bezduszny dla Kościoła katolickiego niż komuniści. Zresztą wypada zauważyć, że założycielowi PO z Kościołem nigdy nie było po drodze. W1978 r. 2l-letniemu studentowi wystarczył ślub cy- wilny. Tusk był jednym z liderów młodzieżowej opozycji, która chciała zerwać z konserwatywnymi tradycjami i skłaniała się ku bardziej liberalnym wartościom. W tamtym okresie był krytyczny wobec kościelnej moralności, zwłaszcza w kwestiach związanych z seksualnością i antykoncepcją. W latach 90. Donald Tusk był związany z ruchem liberalnym. W tamtym okresie krytykował Kościół za jego polityczne ambicje i ingerencję w życie polityczne. W1993 roku w wywiadzie dla tygodnika „Wprost" Tusk powiedział, że „Kościół ma prawo do swojego zdania, ale nie do decydowania o życiu publicznym". Po 27 latach związku ze swoją żoną Małgorzatą, „nawrócony" Tusk postanowił wziąć ślub kościelny. Był rok 2005, okres przed wyborami prezydenckimi. Kandydat Platformy twierdził, że wrócił na łono Kościoła dzięki papieżowi Janowi Pawłowi n. Ale według Janusza Palikota to „sztab wyborczy doszedł do wniosku, że musi być ślub"... Po objęciu funkcji premiera w2007roku Tusk zaczął ocieplać relacje z Kościołem. Odwiedzał kościoły i spotykał się z hierarchami kościelnymi. Zaczął wówczas podkreślać, że wartości chrześcijańskie są ważnym elementem kultury i tradycji polskiej, a Kościół powinien mieć swoje miejsce w życiu publicznym. Wówczas media obiegła nabożna fotografia Tuska z żoną i córką na tle ołtarzyka, zorganizowanego na domowym biurku. Liberał, mając za plecami krzyż i kilka świętych obrazków, ukazał twarz „pobożnego i praktykującego" katolika. 6 lat później po dewocjonaliach ślad znikną! w tym miejscu, co można zobaczyć na nagraniu rozmowy, którą przeprowadziła wówczas z Donaldem Tuskiem i jego żoną Agata Młynarska. W 2011 r. Tusk, zostawszy po raz drugi premierem, zaostrzył antykościelną retorykę zapowiadając, że „nasz rząd nie będzie się kłaniał bankierom ani związkowcom, nie będzie klękał przed księdzem". Ale już w 2014 r. przyszły wybory do Parlamentu Europejskiego i państwo Tuskowie grzecznie (w blasku fleszy) wzięli udział w audiencji prywatnej u papieża Franciszka... Tusk nie walczy z Kościołem, on walczy o władzę nad nim. Chce go uczynić bezbronnym, bezradnym i bezpodmiotowym. W istocie Tusk grozi duchownym, że kto nie będzie z nim, w przypadku wygranych przez KO wyborów, nie może liczyć na litość ani na pomoc państwa. Polska dzisiaj potrzebuje siły, bezpieczeństwa militarnego i Polska dzisiaj potrzebuje tak ogromnie siły polskich rąk, naszej pracy dla Rzeczypospolitej. Wierzę, że Polska będzie trwała - tutaj w Europie - wolna, suwerenna i niepodległa, taka, o jaką walczyli nasi pradziadkowie i dziadkowie PREZYDENT ANDRZEJ DUDA PODCZAS OBCHODÓW ŚWIĘTA KONSTYTUCJI 3 MAJA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 PULS • 3 KORONACJA, KTÓRA ZMIENIA EPOKI Takiej uroczystości Brytyjczycy nie widzieli od 70 lat. Dokładnie od koronacji królowej Elżbiety II. Ceremonia koronacyjna Karola III już od wielu dni ściąga tłumy do Londynu M/ojciecb Rogacin Wszystko zostało już praktycznie dopięte na ostatni guzik każdego z blisko 4 tysięcy oficerów, którzy tworzyć będą asystę wojskową nowo koronowanego brytyjskiego monarchy. Ceremoniakoronacyjna Karola HI dokona się w sobotę, 6 maja, niemal dokładnie 70 lat po koronacji jego poprzedniczki na tronie - Elżbiety n, koronowanej 2 czerwca 1953 r. Według wszelkich zapowiedzikoronacja Karola in ma być punktem zwrotnym, który zamknie definitywnie epokę elżbietańską w historii brytyjskiej monarchii i rozpocznie nową erę, dostosowaną do zmieniającego się świata XXI wieku. Miejsca zajęte od końca kwietnia Jednak zanim insygnia władzy królewskiej włożone zostaną na głowę Karola, już w środę, 3 maja, odbyła się próba generalna koronacji. Jeszcze przed świtem kilka tysięcy żołnierzy, którym przewodziła ubrana w paradne czerwone mundury Orkiestra Królewskiej Kawalerii, przemaszerowało w rytm dźwięku hymnu narodowego z Pałacu Buckingham, przez Trafalgar Sąuare i Do-wning Street do Opactwa West-minsterskiego, gdzie dokona się koronacja. W tej ostatniej części próby generalnej uczestniczył król Karol z królową Camillą. Dołączyli do nich również książę i księżna Walii - William i Kate z trójką ich dzieci. Jak donosił londyński „The Times", tłumy ustawiały się już wzdłuż trasy tej próbnej procesji. Wrzawa i gwar ucichły, kiedy na trasie pojawiły się karety: jedna wyprodukowana na Diamentowy Jubileusz Królowej Elżbiety w 2014 roku, druga -Złota Kareta, wyprodukowana w 1762 roku i używana podczas każdej koronacjibrytyj-skich monarchów od 1821 roku (wtedy koronowano Jerzego IV). Wielu Brytyjczyków już wcześniej ustawiało się na trasie procesjikrólewskiej w Londynie. Już 3 maja dziennikarze naliczyli 15 namiotów rozstawionych przez gapiów w najlepszych punktach obserwacyjnych. Według „Timesa" pierwszym z nich był 68-letni John Loughrey, który swój namiot rozbiłprzy trasie przyszłej procesji koronacyjnej już 27 kwietnia, na dziewięć dni przed koronacją. Złota Kareta Królewska wróciła z próby do Pałacu Buckingham o godzinie 3.20 nad ranem 3 maja. Wcześniej przez kilka godzin w całym Westminsterze było słychać komendy wojskowej eskorty, dźwięki hymnu i bębnienie doboszy. Wszystko musiało zostać idealnie zgrane. Kryptonim, quiche i tysiące pikników Wszystko, co wiąże się z bry-tyjską monarchią, zanurzone jest po brzegi w brytyjskiej tradycji. Począwszy od tego, że operacji koronacyjnej już dawno przyznano specjalny kryptonim, Operation Golden Orb, co można przetłumaczyć jako OperacjaZłote Jabłko. Chodzi o przedmiot symbolizujący władzę królewską, który Karol otrzyma podczas koronacji. W ramach operacji już od samego początku ustalono nie tylko trasę procesji koronacyjnej, stroje, w jakich wystąpią król i królowa, ustalono listę gości, zaplanowano przebieg uczty dla królewskich gości, ale także przygotowano np. przepis na ciasto koronacyjne dla poddanych Karola DI. Będzie to ąuiche, który każdy może sobie szybko przygotować i wziąć na piknik koronacyjny, których setki, a może nawet tysiące odbędą się w całym kraju w wielu małych i większych miejscowościach. Tradycyjną francuską potrawę zaproponowano ze względu na to, że łatwo ją przygotować, można się nią dzielić na pikniku, a składniki dostosować według indywidualnych gustów. I chociaż francuscy pu-ryści kulinarni twierdzą, że to nie ąuiche, ale zwykła tarta, ąuiche już stał się popularny -można gotowy kupić w super- M Próba generalna przed sobotnią ceremonią koronacyjną odbyła się przed świtem 3 maja z udziałem króla i królowej KAROL III, ZAGORZAŁY OBROŃCA KLIMATU, ZMIENI PEWNE FORMUŁY KORONACJI, BY POKAZAĆ, ŻE TO ON MA SŁUŻYĆ LUDZIOM I ŚRODOWISKU, ANIE ONI KRÓLOWI marketach, będzie też odtąd serwowany w restauracjach jako „ąuiche koronacyjny". Władze wydały specjalne zarządzenie o wolnym poniedziałku, 8 maja, zatem świętować koronację, której kraj nie widział od 70 lat, będzie można przez trzy dni. Koronacja tradycyjna, a jednak inna Zanim się to zacznie, już od rana telewizje brytyjskie będą w sobotę nadawać specjalne programy. Tuż przed godziną 11 Karol III przybędzie z Pałacu Buckingham do Opactwa Westminsterskiego, gdzie godzinę przed południem rozpoczną się uroczystości koronacyjne. Przyjedzie wraz z królową Camillą w karecie Diamentowego Jubileuszu Elżbiety II w eskorcie około 200 żołnierzy kawalerii konnej. Karol HI wejdzie do Opactwa Westminsterskiego głównym wejściem- przez tzw. Wrota Zachodnie - i w procesji przemaszeruje w górę nawy - otoczony biskupami oraz orszakiem, który niósł będzie symbole jego władzy i regalia, które zostaną mu przyznane podczas koronacji. Na czele niesiony będzie krzyż, w którym umieszczono dwie drzazgi z krzyża Chrystusa. Relikwie te podarował nowemu królowi papież Franciszek. Samakoronacjabędzie przebiegać według ceremoniału ustalonego przed setkami lat, jednak Karol wprowadził do niej pewne modyfikacje. Podobnie zresztą jak każdy i każda z jego poprzedników i poprzedniczek. Tym razem wprowadzone przez Karola III zmiany mają przede wszystkim odzwierciedlać jego podejście do rzeczywistości, w jakiej dziś funkcjonuje monarchia. Chodzi m.in. o formułę, którą wygłosi nowo koronowany król, która ma obejmować wszystkich poddanych, różnych wyznań, a także niewierzących. Zgodnie z tradycją Karol HI ogłosi więc, że będzie bronił ludzi „wszystkich religii i żadnej". Chyba najbardziej znaczące będą jednak pierwsze słowa wypowiedziane przez Karola podczas uroczystości religijnej. Zamiast odczytania fragmentu Listu św. Piotra o supremacji króla odczytane zostaną słowa z Listu św. Pawła do Kolosan, o tym, że działania króla mają być owocne w każdym dobrym dziele pod kierownictwem Boga. Król wprowadził też nowy element do ceremonii. Po powitaniu przez chórzystę Kaplicy Królewskiej Karol wypowie słowa, mające źródło w Ewangelii, że przychodzi nie po to, aby mu służono, ale aby służyć. W ceremonii uczestniczyć będą też po raz pierwszy duchowne płci żeńskiej. Następnie arcybiskup Can-terbury wypowie tradycyjną formułę uznania króla: „Przedstawiam wam króla Karola, waszego niezaprzeczalnego króla. Wszyscy, którzy tu przybyliście, by złożyć hołd i służyć: Czy jesteście gotowi to uczynić?". Na te słowa uczestnicy ceremonii odpowiedzą: „Boże, chroń króla Karola". Następnie po złożeniu przysięgi przez króla nastąpi ceremonia namaszczenia olejami świętymi głowy, rąk i piersi władcy, który na ten moment zdejmie uroczyste szaty i będzie ubrany skromnie. Po tym wydarzeniu, które nie będzie pokazywane przez telewizję, nastąpi właściwy moment wręczenia królowi wszystkich 18 przedmiotów symbolizujących władzę królewską, począwszy od koron - w tym nałożenia mu na głowę korony św. Edwarda. To kopia średniowiecznej korony, wykonana dla króla Karola II. Wykonana ze złotego obramowania i wysadzana rubinami, ametystami, szafirami, granatami, topazami iturmalinami, a zwieńczona jest kulą i krzyżem, które reprezentują świat chrześcijański; korona waży ponad 2,5 kg. Wyposażony w regalia król zostanie podprowadzony do tronu i na nim zasiądzie, obejmując w ten sposób swoje królestwo. Kolejną zmianą wprowadzoną na życzenie Karola DI będzie jednak nie to, że przysięgę królowizłożąwyłącznieparowie obecni w opactwie. Król poprosił, aby zarówno ci w opactwie, jak i ci, którzy obserwują go w domu, złożyli przyrzeczenie wierności królowi, wypowiadając słowa: „Przysięgam, że zgodnie z prawem wyrażam prawdziwą wierność Waszej Królewskiej Mości oraz Waszym spadkobiercom i następcom. Tak mi dopomóż Bóg". Goście ze świata Dopiero po koronacji odbędzie się uroczysta procesja z Opactwa Westminsterskiego do Pałacu Buckingham. Król z królową pojadą karetą z 1762 roku trasą znacznie krótszą niż ta, którą jechała Elżbieta II przed 70. laty. Jednak i tak spodziewane setki tysięcy widzów będą mogły oddać hołd królowi podczas tego pochodu. Oficjalną ceremonię zakończy pozdrowienie poddanych przez króla dokonane z balkonu Pałacu Buckingham. A później rozpocznie się uroczyste przyjęcie z udziałem koronowanych głów z całego świata, przywódców państw, w tym prezydenta Andrzeja Dudy, znanych osobistości, np. szefowej Komisji Europejskiej, celebrytów czy także ubiegłorocznych noblistów. 4 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 Nowy monarcha Wielkiej Brytanii czekał na koronę ponad 70 lat, miał czas, by przygotować się do tej roli. Ale zadanie przed nim trudne. Elżbieta II była kochana przez Brytyjczyków, zdaniem wielu ekspertów, to dzięki niej brytyjska monarchia wciąż trwa Dorota Kowalska KAROL 111 NA TRONIE. CZY NOWY MONARCHA SPROSTA WYZWANIOM, KTÓRE PRZED NIM STOJĄ? Jako monarcha Karol III złożył już pierwszą oficjalną wizytę zagraniczną. Swoje przemówienie w Bundestagu rozpoczął w języku niemieckim. - To wiele znaczy zarówno dla mojej żony, jak i dla mnie, że zostaliśmy zaproszeni do Niemiec na moją pierwszą i historyczną zagraniczną wizytę. Jest to szczególny zaszczyt być tutaj z wami, gdzie pragnę odnowić przyrzeczenie przyjaźni między naszymi narodami -oświadczył. Przypomniał wizytę swojej matki, królowej Elżbiety II, w 1965 w Niemczech Zachodnich. Wizyty ważniej, jak podkreślał, na drodze unormowania relacji pomiędzy Berlinem a Londynem po II wojnie światowej. Karol III podziękował również narodowi niemieckiemu za wsparcie i życzliwość, jaką otrzymała jego rodzina po śmierci królowej we wrześniu ubiegłego roku. Wspomniał o wojnie w Ukrainie. - Niesprowokowana inwazja na Ukrainę spowodowała niewyobrażalne cierpienia tak wielu niewinnych ludzi. (...) Wolność i godność ludzka zostały zdeptane w najbardziej brutalny sposób, a bezpieczeństwo Europy zostało zagrożone. Jego zdaniem w obliczu inwazji „świat nie stał z boku" . - Niemcy i Wielka Brytania wykazały się istotnym przywództwem. Jako dwaj najwięksi darczyńcy europejscy na rzecz Ukrainy, zareagowaliśmy zdecydowanie. Podjęliśmy decyzje, które wcześniej mogły wydawać się niewyobrażalne - dodał. Karol III planował odwiedzić Francję przed przyjazdem do Niemiec. Pałac Buckingham zmienił jednak zdanie z po- wodu gwałtownych protestów po podniesieniu wieku emerytalnego przez administrację prezydenta Emmanuela Ma-crona. Ale na tę wizytę także przyjdzie czas. Nowy monarcha Wielkiej Brytanii czekał na koronę ponad 70 lat, najdłużej ze wszystkich następców tronu w historii Wielkiej Brytanii. Elżbieta II zmarła 8 września 2022 roku 0 godz. 15.10 czasu lokalnego. Wraz z jej śmiercią dobiegła końca pewna epoka, królowa była niesłychanie lubiana przez Brytyjczyków, zdaniem wielu ekspertów, to dzięki niej monarchia przetrwała, także w trudnych i burzliwych dla niej czasach. Pierwsze orędzie Karola III do narodu wielu odebrało jako przejmujące, wygłoszone prosto z serca. - Tak jak królowa robiła to z pełnym poświęceniem, ja również uroczyście przysięgam, że przez cały czas, który Bóg mi jeszcze da, będę stać na straży konstytucyjnych zasad, które leżą w sercu naszego narodu. Niezależnie od tego, gdzie mieszkacie - czy w Zjednoczonym Królestwie, czy w innych królestwach i terytoriach na świecie - niezależnie od tego, skąd pochodzicie, jakie są wasze przekonania, będę służyć wam z szacunkiem, lojalnością i miłością, tak jak czyniłem to przez dotychczasowe życie - mówił Karol III. - Moje życie oczywiście ulegnie zmianie. Gdy przejmuję nowe obowiązki, nie będzie już możliwe, bym mógł tak wiele czasu i energii poświęcić tym organizacjom 1 tym sprawom, które są mi tak bardzo drogie. Ale wiem, że ta ważna praca będzie kontynuowana i będzie realizowana przez zaufanych innych ludzi - zapewniał. To ważne słowa, zwłaszcza w kontekście pytań o to, jakim królem będzie Karol III. Zastanawiał się nad tym chociażby brytyjski „The Times", wskazując, że problem nowego króla polega na tym, że za dobrze go znamy. Znamy jego myśli, opinie, zainteresowania, jego słabości, więc cokolwiek zrobi w następnych miesiącach czy latach, może być postrzegane tylko przez pryzmat obrazu Karola III, jaki mamy już w naszych głowach. I trudno nie zgodzić się z tą opinią. Przez lata - w listopadzie 2022 roku nowy władca brytyjskiej monarchii skończył 74 lata -obserwowaliśmy jego życiowe perypetie, czytaliśmy wywiady, jakich udzielał mediom, kibicowaliśmy kampaniom, jakie prowadził, choćby tej związanej z ekologią. Wydaje się jednak, że Karol III doskonale zdaje sobie sprawę, jakie przed nim wyzwanie. Tylko w pierwszym tygodniu panowania pokonał 2,5 tys. kilometrów przez Wielką Brytanię, by spotkać się z poddanymi oraz wypełnić część swoich nowych obowiązków. Już w listopadzie 2022 roku Karol m przyjął pierwszego zagranicznego gościa - prezydenta RPA Cyrila Ramaphosę. To była pierwsza od trzech lat wizyta innego władcy w Londy- nie. W 2019 roku rodzina królewska przyjmowała ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa. Cyril Ra-maphosa wziął udział w bankiecie w Pałacu Buckingham. Obecni na nim byli także m.in. królowa małżonka Kamila, książę William oraz księżna Kate. W styczniu tego roku król Karol III podpisał dokumenty, na mocy których wysokie odznaczenia przyznano 1107 osobom - z czego 50 proc. stanowią kobiety. Wśród odznaczonych był m.in. gitarzysta zespołu Queen - Brian May. Muzyk, astrofizyk i obrońca zwierząt został pasowany na rycerza za zasługi dla muzyki i działalność charytatywną. Tytuł Damy otrzymała m.in. Mary Quant. 92-letnia obecnie projektantka uważana jest za popularyzatorkę spódniczki mini. 91-letnia Virginia McKenna, aktorka i współzałożycielka Fundacji Born Free, została Damą za zasługi dla ochrony przyrody i dobrostanu dzikich zwierząt. Na liście nagrodzonych byli także wysocy rangą dyplomaci, którzy kierowali pomocą Wielkiej Brytanii tuż po wybuchu wojny w Ukrainie. Mimo że od brytyjskiego monarchy wymagane jest zachowywanie politycznej neutralności, Karol III, zarówno jeszcze jako następca tronu, jak i po jego obję- NOWY MONARCHA WIELKIE) BRYTAMI CZEKAŁ NA KORONĘ PONAD 70 LAT, NAJDŁUŻEJ ZE WSZYSTKICH NASTĘPCÓW TRONU W HISTORII WIELKIEJ BRYTANII ciu, wyraźnie potępiał rosyjską agresję na Ukrainę. 20 lutego tego roku dość niespodziewanie odwiedził jeden z poligonów na terenie Wielkiej Brytanii. Odbywa się tam szkolenie ukraińskich żołnierzy pod okiem instruktorów z państwa NATO. Monarcha, któremu towarzyszył szef sztabu brytyjskiej armii gen. Patrick Sanders, obserwował ćwiczenia wojskowych, z niektórymi się spotkał. W dniu rocznicy inwazji Rosji na Ukrainę podkreślił, że Ukraińcy przez ostatni rok wykazali się niezwykłą odwagą. W mediach społecznościowych brytyjskiej rodziny królewskiej opublikowano grafikę ze słowami króla Karola HI. „Minął już rok, od kiedy mieszkańcy Ukrainy niewyobrażalnie cierpią z powodu niesprowokowanego ataku na swój naród" - czytamy. „Wykazali się naprawdę niezwykłą odwagą i odpornością w obliczu takiej ludzkiej tragedii" - podkreślił król Wielkiej Brytanii. Kilka dni wcześniej, 8 lutego, Wołodymyr Zełenski, który przebywał z niezapowiadaną wcześniej oficjalnie wizytą w Wielkiej Brytanii, spotkał się z królem Karolem III w Pałacu Buckingham. Pałac Buckingham opublikował potem w mediach społecznościowych zdjęcie z momentu powitania Żeleńskiego przez Karola III, brytyjskie media ujawniły fragment ich rozmowy. Po audiencji Zełenski napisał na Instagra-mie: „To dla mnie zaszczyt, że jako pierwszy prezydent Ukrainy w historii stosunków ukraińsko -brytyj skich zostałem uhonorowany przez brytyjskiego monarchę audiencją. Jestem wdzięczny Jego Królewskiej Mości za ciepłe przyjęcie i wspieranie ukraińskich oby- wateli, którzy w Wielkiej Brytanii znaleźli schronienie przed wojną". Nowy król Wielkiej Brytanii, o czym pisał „The Times", często, wbrew przyjętym przez monarchię zasadom, jasno i klarownie wygłaszał swoje poglądy. Król Karol III przyszedł na świat 14 listopada 1948 roku w Londynie, jako pierworodny syn królowej Elżbiety II i jej męża, Filipa, księcia Edynburga. Mając 4 lata, został oficjalnie ogłoszony następcą brytyjskiego tronu. Ma troje rodzeństwa. Dwa lata po jego narodzinach urodziła się Anna. Królowa Elżbieta powitała na świecie jeszcze dwóch synów: Andrzeja (1960 r.) oraz Edwarda (1964 r.). Karol m edukację rozpoczynał w Hill House School w zachodnim Londynie, potem uczęszczał do Cheam Prepara-tory School w hrabstwie Berkshire w Szkocji. Podobnie jak jego ojciec, książę Filip, uczył się w szkole Head Boy, którą opuścił w 1967 roku. Studiował na Old College i College University of Cambridge. W latach 70. XX wieku książę Karol związał się z lady Sarą Spencer. Odwiedzając ją w rodzinnej rezydencji Spencerów w Althorp, poznał jej młodszą siostrę, lady Dianę. - Moja siostra uwiesiła się go, była jak wysypka na całym jego ciele. Myślałam: „Boże, on musi tego nie znosić". Trzymałam się z daleka. Pamiętam, że byłam grubą, krępą, niepomalowaną, niebłyskotliwą panną. Ale byłam bardzo głośna i pewna siebie, a to mu się spodobało -wspominała Diana. Po kilku miesiącach Sarah uświadomiła sobie, że książę Karol nie jest tym, z którym chcia- Głos Dziennik Pomorza Dl II C Piątek, 5.05.2023 rULo go pasj onuj ą, tyle że będzie to robił bardziej dyskretnie. Karol HI doskonale wie, że król Wielkiej Brytanii nie rządzi, król panuje. Dziennik przywoływał słowa Catherine Mayer, jednej z bio-grafek Karola III, która pisała: „Na dobre lub na złe - w mojej ostatecznej analizie częściej na lepsze niż na złe - książę jest człowiekiem z misją, rycerzem na wyprawie. Jego nadrzędne cele - ratowanie przybranej planety i monarchii - stanowią podstawę wszystkiego, co robi, a czasami są ze sobą sprzeczne. Przyznaje, że nie będzie mógł prowadzić kampanii z sali tronowej , tak jak prowadził kampanię z jej przedsionka, ale jeśli nie będzie już tak często zabierał głosu lub nieinterweniujetak energicznie, będzie miał cotygodniowe audiencje u premiera". Bo wciąż pozostaje pytanie, czy Karol DI, zachowując prawo do konsultacji, prawo do zachęcania, prawo do ostrzegania - pozostanie mimo wszystko z boku. „The Times" cytował Roberta Blackbuma, profesora prawa konstytucyjnego w King's College London, który stwierdził, że Karol DI „będzie musiał podporządkować swoje prywatne poglądy obowiązkom publicznym. Co więcej, musi tłumić swoje osobiste poglądy i wyrażać je tylko z całkowitą dyskrecją, tak aby opinia publiczna nie była świadoma jego osobistych i prawdziwych uczuć". Nie wszyscy są przekonani, czy będzie potrafiłto robić, inna rzecz - wszyscy znamy poglądy nowego króla Wielkiej Brytanii. Sam Karol DI w wywiadzie te-lewizyjnym z okazji swoich 70. urodzin obiecał, że nie będzie „wtrącającym się" królem. „Przede wszystkim Karol wie, że jego rządy będą musiały odzwierciedlać fakt, że dzisiejsza Wielka Brytania jest radykalnie innym krajem niż Wielka Brytania z 1952 roku. Biorąc pod uwagę tak fundamentalne zmiany w tożsamości kulturowej i wierze religijnej, jasno dał do zrozumienia, że wierzy, że stare założenia dotyczące monarchii i religii nie mogą już pozostać niekwestionowane. Chociaż ma głęboką i szczerą wiarę chrześcijańską i niezawodnie uczęszcza do kościoła co tydzień, nawet gdy jest za granicą, spędził życie na zgłębianiu innych wyznań, takich jak hinduizm i buddyzm, a zwłaszcza islam, z którym czuje szczególną więź" - pisał brytyjski „The Times". I zastanawiał się, czy rządy Karola HI będą „królewską rewolucją" czy „łagodną ewolucją". Wszyscy poznamy odpowiedź na to pytanie już w ciągu najbliższych miesięcy. Jedno jest pewne: Karol III miał czas, aby przygotować się do tego momentu, który właśnie nadszedł. I wydaje się, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy udowodnił, że tego czasu nie zmarnował. Współpraca: Marcin Koziestański Karol III w wywiadzie telewizyjnym z okazji swoich 70. urodzin obiecał, że nie będzie „wtrącającym się" królem. „The Times" zastanawiał się nawet, czy rządy Karola III będą „królewską rewolucją" czy „łagodną ewolucją" łaby się związać na resztę życia, więc para postanowiła się rozstać, za to relacja Karola z Dianą stawała się coraz bliższa. Oświadczył się młodszej o 13 lat Dianie 6 lutego 1981 roku na Zamku Windsor, wcześniej widzieli się trzynaście razy. Lady Spencer wybrała swój pierścionek zaręczynowy, który w 2010 roku otrzymała jej synowa, Katarzyna Middleton. W wywiadzie na pytanie dziennikarza BBC: „Czy jesteście w sobie zakochani?" Diana odpowiedziała: „Oczywiście!", Karol: „Cokolwiekto znaczy...". Później ta wypowiedź była wielokrotnie przywoływana, dla wielu Brytyjczyków stała się bowiem dowodem, że serce księcia należało wówczas do kogoś innego, konkretnie do Kamili Parker-Bowles, z którą znał się od lat i wciąż utrzymywał kontakty. 29 lipca 1981 roku książę Karol zawarł z Dianą związek małżeński. Dzień ich ślubu ogłoszono w Wielkiej Brytanii świętem narodowym, na całym świecie uroczystość oglądało 750 milionów ludzi. Diana wybrała na nią suknię zaprojektowaną przez Elizabeth i Davida Emanuel. Ceremonia odbyła się w londyńskiej katedrze św. Pawła. Wzdłuż trasy przejazdu pary młodej zgromadziło się około 600 tys. osób, wśród zaproszonych gości byli między innymi niemal wszyscy europejscy monarchowie. Z ciekawostek - zarówno książę Karol, jak i księżna Diana pomylili się podczas składania przysięgi małżeńskiej. Księżna nazwała męża „Filipem Karolem" zamiast „Karolem Filipem", natomiast Karol nie powiedział, że podzieli się z żoną „ziemskimidobrami". Związek Karola i Diany od początku był w centrum zainteresowania mediów. Pojawiały się nawet doniesienia, że 32-letni książę Walii małżeństwo zawarł pod przymusem, bardziej z rozsądku niż uczucia i że wciąż utrzymywał intymne relacje z Kamilą Parker-Bowles. Podobno miał z nią nawet spędzić noc tuż przed ślubem z Dianą. W ciągu kilku kolejnych lat małżeństwo pary książęcej przeżywało wiele kryzysów. Między małżonkami była spora różnica wieku, Diana cierpiała na bulimię i depresję poporodową, Karol miał wciąż romansować z Kamilą Parker-Bowles, z którą po- tajemnie spotykał sięwrezyden-cji Highgrove. Z kolei Dianę media podejrzewały o intymne re-laq'e z nauczycielem jazdy konnej Jamesem Hewittem. W dokumencie telewizyjnym w czerwcu 1994 roku Karol przyznał się do zdradzania Diany z Kamilą i ujawnił, że ich relacja miała stać się zażyła 5 lat po ślubie z lady Di. Para książęca postanowiła się rozstać. Rozwód otrzymali w 1996 roku. Diana zachowała tytuł księżnej Walii. Rok później, 31 sierpnia 1997 roku, zginęła w tragicznym wypadku samochodowym w tunelu Alma w Paryżu. W ostatnim roku życia księżna poświęciła się głównie działalności dobroczynnej. Wspólnie z żoną prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona - Hillary uczestniczyła w zbiórce pieniędzy na badania diagnozujące raka piersi. Często odwiedzała szpitale, gościła w centrum zajmującym się chorymi na AIDS, brała udział w akcjach charytatywnych. Pozostawała jednym z najpopularniejszych członków brytyjskiej rodziny królewskiej. W przeprowadzonym przez BBC plebiscycie „100 najwybit- niejszych Brytyjczyków" zajęła trzecie miejsce. Zasłynęła działalnością dobroczynną i charytatywną oraz zamiłowaniem do mody. Tymczasem Kamila Parker-Bowles zaczęła towarzyszyć księciu Karolowi w oficjalnych wystąpieniach - po raz pierwszy w styczniu 1999 r. w hotelu Ritz w Londynie, gdzie wzięli udział w przyjęciu urodzinowym. Sześć lat później, 9 kwietnia 2005 r., Karol i Kamila ostatecznie zawarli związek małżeński w ratuszu Windsor Guildhall. Nowy król Wielkiej Brytanii ma dwóch synów - Williama oraz Harry'ego. Matką obu jest lady Diana Spencer. Karol m jest prezesem Royal Shakespeare Company. Ma rangę admirała w Królewskiej Marynarce Wojennej, generała majora w Siłach Lądowych oraz marszałka w Królewskich Siłach Powietrznych. Jest pierwszym z brytyjskiej rodziny królewskiej, który ukończył studia. Jest patronem i aktywnie angażuj e się w około 400 różnych organizacji charytatywnych. Lubi grać w polo, interesuje się też malarstwem. Wśród Brytyjczyków Karol HI nie cieszy się specjalną sympatią. Często nazywany jest po prostu „ponurakiem". Książę Jan Lubomirski-Lanc-koroński dobrze zna nowego brytyjskiego monarchę. Po śmierci Elżbiety II przyznał w rozmowie z „Faktem", że król Karol DI nie ma na Wyspach dobrego piaru, przede wszystkim ze względu na zawirowania wżyciu osobistym. Zpewnością jednak jest mężczyzną znakomicie wykształconym; światłym i nowoczesnym. - To bardzo ciekawy człowiek. Był prekursorem wielu trendów, któremy dopiero zaczynamy zauważać. Chociażby ekologii. To, co książę mówił wiatach 70., kiedy wręcz naśmiewano się z jego tez jako nierealistycznych, dziś to wykładnia dla wszystkich polityków na świecie. Chodzi o jego poglądy na przykład na temat kryzysu klimatycznego, ekologicznej hodowli zwierząt i uprawy roli oraz energii odnawialnej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że marketingowo rzecz ujmując, to książę William ma znacznie lepsze notowania i jest uznawany za lepszego kandydata do brytyjskiego tronu - podkreślał książę Lubomirski w rozmowie z „Faktem". - Oczywiście były koncepcje, żeby przeskoczyć linię sukcesji i by to książę William objął tron. Ale nie ma takiej możliwości. To Karol Windsor musi zostać królem. Może oczywiście potem abdykować na rzecz swojego syna. Uważam jednak, że Karol jest dobrym królem na czas między tradycyjną monarchinią, czyli królową Elżbietą, a nowoczesnym księciem Williamem. Być może byłoby lepiej, gdyby książę Karol został królem wcześniej, we wczesnych latach 2000 na przykład, a teraz przekazał tron Williamowi, ale historia potoczyła się inaczej - dodał. Gazeta zastanawiała się, czy Karol HI nie jest osobą zbyt wrażliwą i delikatną, aby podejmować trudne czasami decyzje. - Coś w tym jest, ale moim zdaniem to dobrze, że to człowiek wrażliwy na świat. Z drugiej strony przez lata służby, zwłaszcza w ostatnim czasie, razem z żoną zapracowali sobie swoją mrówczą, codzienną pracą na wielki szacunek obywateli -stwierdził rozmówca „Faktu". -Ta wrażliwość nowego króla oczywiście może być kłopotliwa, gdy trzeba podjąć trudne decyzje, ale w Wielkiej Brytanii to nie władca podejmuje decyzje, choć z pewnością ma na nie wpływ. Bo panuje, nie rządzi. Uważam jednak, że jest na to panowanie dobrze przygotowany - dodał polski arystokrata. Jak zauważył brytyjski „The Times", Karol III niewątpliwie będzie chciał wywrzeć własne piętno na monarchii, która jego zdaniem powinna być bardziej uproszczona, będzie królem „aktywistą", wykorzystującym swoją pozycję do kontynuowa-ma kampanii wkwestiach, które 6 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 WOJCIECH KALWAT: 160. ROCZNICA POWSTANIA STYCZNIOWEGO. BIĆ SIĘ O POLSKĘ TRZEBA ZAWSZE - Powstanie Styczniowe obecnie zyskuje nowe oblicze w historiografii ukraińskiej; przyjmuje się je jako element wspólnego dziedzictwa narodów dawnej Rzeczypospolitej i walki wolnościowej z Rosją. Co więcej, władze Ukrainy podjęły decyzję o wspólnym celebrowaniu obchodów - mówi historyk Wojciech Kalwat, pełnomocnik ministra KiDN ds. organizacji wydarzeń związanych ze 160. rocznicą Powstania Styczniowego Anita Czupryn Jak dzisiaj, z perspektywy 160 minionych lat, można interpretować Powstanie Styczniowe? To wydarzenie posiadające długi, bo ponad półtora-wieczny oddech historyczny, było wielkim narodowym zrywem przeciwko zaborcy rosyj -skiemu, w którym wzięły udział wszystkie warstwy społeczne. Było powstaniem rzemieślników, mieszczan, chłopów, również szlachty, zwłaszcza tej drobnej, duchowieństwa, ale także Żydów. Co ważne, było powstaniem różnych narodowości zamieszkujących dawną Rzeczpospolitą. Jak się powinno je interpretować? Można je interpretować wyłącznie jako zjawisko historyczne, ale także w kontekście współczesności. Symbol Powstania Styczniowego: trójdzielny herb, polski Biały Orzeł, litewska Pogoń i Archanioł -symbol Rusi, oddawał polityczną wizję insurgentów. Władze powstańcze uznały, że odzyskanie niepodległości i stworzenie nowej Rzeczypospolitej leży we wspólnym interesie Polaków, Litwinów i Rusinów, z zachowaniem ich praw i wolności. Idea ta nie zakończyła się wówczas sukcesem, a narody dawnej Rzeczypospolitej poszły własnymi drogami rozwoju. 24 lutego 2022 roku ten symbol stał się niezwykle aktualny poprzez wydarzenia na Ukrainie. Gdyby narysować paralelę między przeszłością a współczesnością, okazałoby się, że ten symbol, który był mocno widoczny 160 lat temu, wskutek działań sojuszniczych i wspierania walki państwa ukraińskiego przez Polskę i Litwę, powrócił i znów stał się bardzo istotny. Widzimy, że historia się nie skończyła, zatoczyła koło, a wróg wciąż jest taki sam i wciąż zagraża pokojowi i spokojowi. 160 lat temu nasi przodkowie walczyli o zrzucenie jarzma niewoli. Dzisiaj Ukraińcy bronią swej niepodległości i wolności przed wrogiem, który wolności innych narodów nie szanuje. Do tej pory temat Powstania Styczniowego budziłuhistory-ków wiele kontrowersji Jedni uważali, że było niepotrzebne, przyniosło potężne i nieodwracalne straty, nie było szans na zwycięstwo. Zdaniem innych, dzięki powstaniu odzyskaliśmy następnie niepodle-głość. Która z tych ocen jest Panubliższa? Bliższa jest mi ta druga ocena. Nie dlatego, że nie dostrzegam tego, co się stało po powstaniu. Trudno negować bowiem to, że pewne koncesje polityczne z okresu przedpowstańczego przepadły po upadku powstania; że kraj został cofnięty, jeżeli chodzi o wolności społeczne, narodowościowe, a represje były ogromne. Trudno negować ofiary krwi, cofnięcie się żywiołu polskiego, zwłaszcza na Litwie i Białorusi, ponieważ tam represje były celowe i największe. Trudno temu wszystkiemu przeczyć. Ale trzeba pamiętać o emocjach towarzyszących manifestacjom przedinsu-rekcyjnym, o marzeniach 0 wolności, o nadziejach związanych z obietnicami pomocy z zewnątrz - jak się okazało nierealnymi, wreszcie na przykład jednoczących się Włoch. Skoro Włochom się udało - myślało wielu - to dlaczego ma się nie udać Polakom? Powstanie wybuchnąć musiało, a czy czas 1 przygotowania były do tego odpowiednie, to już zupełnie inna sprawa. Ważne, czym powstanie było dla pokolenia Le- gionów, dla tych, którzy także marzyli o wolnej Polsce, dla tych, którzy-jak JózefPiłsud-ski - twierdzili, że o Polskę i wolność warto walczyć w każdej sytuacji, nawet tej na pozór beznadziejnej. Dla nich Powstanie Styczniowe stało się fundamentem wolnej Polski, która się odrodziła w 1918 roku. Jaka była sytuacja, gdy powstanie wybuchło? Powstanie poprzedzone było wielkimi manifestacjami patriotycznymi. Manifestacje te stanowią rewolucję moralną i budzą naród z letargu. Głoszone wówczas hasła pchają do czynu - zwłaszcza młodych. Panuje atmosfera - jakże romantyczna, że chcieć to móc. Trwabudowa struktur państwa, ale stan przygotowań do walki jest niewystarczający. Brakuje oficerów, broni, materiałów wojennych. Zmienia się także sytuacja polityczna. Aleksander Wielopolski, który uważał, że od caratu można uzyskać koncesje polityczne, był przeciwnikiem walki zbrojnej. Jego pomysłem była branka, która miała przeciwdziałać powstaniu lub doprowadzić do przedwczesnego wybuchu, co też w rzeczywistości nastąpiło. Insuigenci ruszyli do walki świadomi celów, ale zupełnie nieprzygotowani do walki: bez broni, bez magazynów, bez mundurów i z jakże nierealistycznymi planami walki. Noc styczniowa, wbrew nadziejom Wielopolskiego, nie była jednak epizodem. Rozpoczęła półtoraroczny okres heroicznych zmagań z największą ówcześnie armią świata. Jak powstanie wpłynęło na tożsamość Polaków? Dla Polaków było ono pewnego rodzaju fundamentem niepodległości. Stanowiło odnośnik dla pokolenia, które wywalczyło niepodległość, ale także pokolenia Kolumbów, ukształtowanego na wzorcach walki o wolność. Współcześnie nieco o tym zapomnieliśmy. Mamy wszak inne, bliższe wydarzenia historyczne, które ze względu na niewielki odstęp czasu, jeszcze są aktualne: to okres wojny, partyzantki, Powstania Warszawskiego czy walka Żołnierzy Wyklętych, ruch opozycji antykomunistycznej. Ale Powstanie Styczniowe to wydarzenie, które kształtowało naszą wyobraźnię historyczną. Widać to w literaturze, w sztuce; bez Powstania Styczniowego pewnie inaczej oglądalibyśmy obrazy Jana Matejki. Czy ktoś sobie wyobraża kanon polskiej literatury bez „Wiernej rzeki" czy „Nad Niemnem"? Bez innych utworów, które bazują na doświadczeniach powstania? Są to kamienie milowe polskiej kultury. Jeżeli chodzi o narodową tożsamość Polaków, to nie ma tu żadnego problemu. DZISIAJ UKRAIŃCY BRONIĄ SUEJ NIEPODLEGŁOŚCI PRZED U- ROGIEM, KTÓRY IVOLNOŚCI INNYCH NARODÓIT NIE SZANUJE. HISTORIA ZATOCZYŁA KOŁO Po okresie potępienia powstańców tuż po powstaniu - bo wtedy też zadawano sobie pytania: „Po co to wybuchło", „Na co komu to morze krwi", następuje rehabilitacja Powstania Styczniowego i powstańców. Dochodzimy do momentu, kiedy żołnierze 1863 roku w okresie międzywojennym uzyskają status kombatanta, mundury i uposażenie. Jakto było,jeśli chodziosą-siednie narody-Litwinów, Rusinów, Ukraińców? Tu sprawa walki o niepodległość w 1863 roku kształtowała się inaczej. Jeżeli chodzi o Litwę, warto powiedzieć, że do powstania szli także etniczni Litwini. Są to gównie chłopi, zwłaszcza żmudzcy. Powstają całe oddziały chłopskie, w których komendy wydaje się zarówno po polsku, jak i po litewsku, pieśni narodowe są litewskie, a dowódcami są Litwini. W niektórych regionach, szczególnie na Żmudzi, pamięć o powstaniu ciągle żyje. Jednakowoż twórcy nowoczesnego narodu litewskiego nie chcieli przyznawać się do „polskiego powstania" i „polskich czasów". Dlaczego nie chcieli? Chodziło o budowanie własnej tożsamości narodowej, która tworzyła się w opozycji nie tylko do tego co rosyjskie, ale i do tego co polskie. Stąd kreowanie własnej wizji przeszłości. Istniała tendencja do pokazywania tych wydarzeń historycznych w oderwaniu od polskości, od walki Polaków. Dopiero w miarę niedawno na Litwie zaczęto inaczej spoglądać nie tylko na dzieje powstania, ale wspólnej historii w ogóle. Zaczęto postrzegać wspólnotę dziejów i wielki dorobek Rzeczypospolitej, a przecież Powstanie Styczniowe było ostatnim wspólnym dziełem jej narodów. Później drogi tych narodów rozeszły się, wydawałoby się, na zawsze. Historia pokazuje jednak, że słów „na zawsze" nie wolno wypowiadać. Można więc mówić o rehabilitacji Powstania Styczniowego i pewnym odrodzeniu pamięci o nim. I co znamienne, jedyne muzeum Powstania Styczniowego znajduje się na Litwie, wPodbrzeziu. A czy mówi się dzisiaj i o tym, co powstańcy mogli zrobićina-czej, żeby odnieść sukces? Należy zaznaczyć, iż jestto jedynie alternatywna wersjahi-storii, gdyż Powstanie Styczniowe jest obarczone kilkoma symbolicznymi obrazami, takimi jak brak broni, partyzantką, zimą, niechęcią chłopów do powstania. Dzisiejsza historiografia z niektórymi z tych czynników się rozprawia, bo jeżeli chodzi na przykład o postawę chłopów, to ona się zmieniała. Gdyby więc zaczęto wcześniej pracować nad ludem wiejskim, być może nie byłoby scen opisanych przez Żeromskiego w „Rozdziobią nas kruki, wrony", tylko ta postawa byłaby inna. Należy podkreślić, że stosunek chłopów do Powstania Stycżniowego ulegał zmianom w trakcie jego trwania. Początkowo część włościan była wroga lub obojętna, lecz później nastąpiła zmiana na bardziej pozytywny. Jeśli chodzi o brak broni, to rzeczywiście powstanie było kompletnie nieprzygotowane wojskowo. Politycznie i społecznie było jednak inaczej, ponieważ dwa lata wcześniej trwały potężne manifestacje, które Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 PULS • 7 Kalwat: Powstanie wybuchnąć musiało, a czy czas i przygotowania były do tego odpowiednie, to już zupełnie inna sprawa. Ważne, czym powstanie było dla pokolenia Legionów, dla tych, którzy także marzyli o wolnej Polsce wzbudziły naród polski. Emocje zostały rozedrgane, co doprowadziło do wybuchu powstania. Leon Frankowski, jeden z działaczy Powstania Styczniowego mówił, że jąknie ma broni, to rękami zdobędziemy karabiny, a tymi karabinami zdobędziemy armaty. Okazało się, że to nie jest takie proste. Jednakże, z drugiej strony, historycy badają napływ bardzo nowoczesnej broni z Europy Zachodniej. Chociaż napływała ona do kraju, to nie w wystarczającej ilości, a w dużej mierze była marnotrawiona lub przechwytywana po drodze. Jak Powstanie Styczniowe wpłynęło na kształtowanie się politykiRosji wobec Polskiiin-nych krajów regionu? Rosjanie uznali, że nie ma potrzeby ani szansy na dogadanie się z Polakami. W ich oczach Polacy stanowili zły człon wielkiego grona narodów słowiańskich, który chciał z Rosją rywalizować. Polacy różnili się kulturowo, religijnie, a zwłaszcza wizją i podejściem do wolności państwowej i obywatelskiej. Wygrał więc pogląd, że z Polakami nie ma szans na ułożenie się. Skoro tak, to jedyną metodą pozostała brutalna siła. Stosował ją po barbarzyńsku Michaił Murawiow Wieszadeł, który bezceremonialnie poczynał sobie na Litwie. Rugował polskość i katolicyzm. Za jego przykładem poszli inni. Odebrano wszelkie wolności Polakom, a stan wojenny w Królestwie Polskim - przemianowanym na Kraj Przywiślański - trwał permanentnie do I wojny światowej . Nie było mowy o polskich urzędach, szkole, życiu społecznym. Polacy mieli stać się Rosjanami. Szkopuł jednak w tym, że Polacy tego nie chcieli. Wiedząc o historycznym dziedzictwie, tak różnym od moskiewskiego, nie chcieli zostać Rosjanami. Rosjanie walczyli też z katolicyzmem? Walka z katolicyzmem polegała nie tylko na aresztowaniach duchownych, którzy bardzo czynnie poszli do powstania, udzielali się w ruchu powstańczym, ale też na rugowaniu klasztorów zarówno w Królestwie Polskim, jak i na ziemiach zabranych. Nie bez racji utożsamiano katolicyzm z polskością. Duchowni w wielu miejscach byli jedynymi przedstawicielami inteligencji, stanowili naturalną elitę narodu. Osłabienie więc katolicyzmu stanowiło element walki z polskością. Wrócę do początku naszej rozmowy, kiedy wspomniał Pan o tym, że historia z 1863 roku zatoczyła koło 24 lutego 2022 roku, i przypomnę jeszcze jedną postać. To Wincenty Ka-stuś Kalinowski, polsko-biało-ruski działacz i bohater, którego imię nosi dziś białoruski batalion walczący w Ukrainie. Postać Konstantego, czy też, jak Białorusini go nazywali, Ka- stusia Kalinowskiego, jest odbiciem postrzegania dziejów Powstania Styczniowego. Konstanty Kalinowski, niezbyt zamożny szlachcic, który po studiach, jak wielu Polaków, miał robić karierę urzędniczą, włączył się w ruch narodowy. Był jednym z najbardziej czynnych i zaangażowanych przywódców Powstania Styczniowego na Litwie. Należy podkreślić jego niezłomność, ale i poglądy polityczne, bazujące na dużej niezależności Wielkiego Księstwa Litewskiego. Był także tym, który widział walkę o wolność w oparciu o białoruski lud. Dlatego też redagował ulotki, pisma, gazety pisane w języku białoruskim, choć redagowane alfabetem łacińskim, a nie cyrylicą. Wzywał w nich chłopów do włączenia się do walki po stronie Polski. Podczas egzekucji, kiedy przedstawiono go jako szlachcica, miał krzyknąć po białoru-sku: „U nas nie ma szlachty, wszyscy są równi". Głoszone hasła i wielość innych bohaterów sprawiła, że dla Polaków nie był to bohater pierwszoplanowy. Postać Kalinowskiego została „odkryta" przez bolszewików, którzy szukali miejscowych bohaterów walki z caratem i arystokracją w oparciu o miejscowy lud. Według nich, Kalinowski doskonale się do tego nadawał. Kalinowski został więc rewolucjonistą, którego postać została nawet utrwalona w filmie fabularnym. W filmie tym walczył on zarówno z władzą carską, jak i polskimi panami. Postrzeganie Kalinowskiego zmieniło się jednak. Dla demokratycznej opozycji stał się symbolem walki o wolność. Wolność, której przecież naród białoruski nie posiada i o którą zabiega. Ten stosunek Białorusinów do Kalinowskiego uwidocznił się podczas pogrzebu bohaterów powstania w Wilnie. Było to w 2017 roku - odkryto też szczątki Kalinowskiego. Podczas ekshumacji przeprowadzono badania i okazało się, że odkryto szczątki Kastusia Kalinowskiego, Zygmunta Sierakowskiego i innych bohaterów zamordowanych przez Rosjan. Odbył się uroczysty pogrzeb z udziałem władz państwowych, byli obecni najwyżsi przedstawiciele Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, ale i władz białoruskich. To wydarzenie stałp się niezwykłą manifestacją polityczną Białorusinów. Widocznym symbolem tego były wszechobecne białoruskie flagi biało-czerwono-białe. Kastuś Kalinowski i jego towarzysze ze wspólnej mogiły zostali pochowani na wileńskiej Rossie. Kastuś - symbol walki o wolność - został patronem oddziału białoruskich ochotników, który dziś walczy z najazdem moskiewskim. Symboliczne są naszywki noszone przez żołnierzy: skrzyżowany karabin i powstańcza kosa, co stanowi jakże widoczną analogię do walk z 1863 roku. Jak Powstanie Styczniowe widziane jest dzisiaj na Ukrainie, bo tam też się toczyło? Toczyło się również na terenach dzisiejszej Ukrainy - na Wołyniu. Działania były mniej intensywne w porównaniu do innych części żabom rosyjskiego. W grę wchodziły tu stosunki narodowościowe, carska propaganda, która podsycała antagonizmy pomiędzy żyjącymi tu naq'ami. Trzeba jednak podkreślić, że walki się tu toczyły. Tak samo trzeba podkreślić udział Ukraińców w walkach po stronie powstańców. Nie wolno zapominać o postaci Andrija Po-tebni, oficera z armii carskiej, Ukraińca, który zginął w Skale, walcząc w szeregach oddziału Mariana Langiewicza. Nie wolno zapominać o żołnierzach, którzy służyli w armii powstańczej, a także tych, którzy uciekli z armii carskiej, by wstąpić w szeregi powstańcze. Obecnie powstanie zyskuje nowe oblicze w historiografii ukraińskiej; przyjmuje się je jako element wspólnego dziedzictwa narodów dawnej Rzeczypospolitej i walki wolnościowej z Rosją. Co więcej, władze Ukrainy podjęły decyzję o wspólnym celebrowaniu obchodów. Odbyły się uroczystości zarówno w Polsce, z udziałem przedstawicieli Ukrainy, jakina Ukrainie. Akurat w maju ma się odbyć konferencja na temat dziedzictwa Powstania Styczniowego na Ukrainie. A zatem to wydarzenie historyczne sprzed góra półtora wieku zaczyna żyć zupełnie nowym życiem. Co w związku ze 160. rocznicą Powstania Styczniowego przygotowuje polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego? Ministerstwo czynnie włączyło się w obchody 160-lecia Powstania Styczniowego; działania zostały zainaugurowane jeszcze w ubiegłym roku. Zostałem wówczas powołany na funkcję pełnomocnika ministra do spraw obchodów 160. rocznicy powstania. Przyjęto program obchodów i w ramach tego programu zrealizowano już kOka ważnych elementów. Jednym z nich jest specjalny program grantowy do wspierania wielowymiarowych inicjatyw kulturalnych, historycznych, których celem jest przypominanie bądź utrwalenie wiedzy o Powstaniu Styczniowym. Biuro Niepodległa ogłosiło konkurs grantowy, został on rozstrzygnięty, dofinansowanie otrzymało 130 wniosków z całej Polski na kwotę 4,5 miliona złotych. Konkurs będzie kontynuowany w roku następnym. Obchody Powstania Styczniowego zainaugurował 22 stycznia wielki galowy koncert w Teatrze Narodowym, w którym udział wzięły najwyższe władze Polski. Zorganizowano uroczystości państwowe na Cytadeli, a także szereg uroczystości o różnym charakterze, czy to państwowym, czy lokalnym w całej Polsce. Muzeum Historii Polski stworzyło specjalną wystawę dla polskich placówek dyplomatycznych na całym świecie. Powstało także szereg wystaw, które można było oglądać, np. w Sukiennicach w Krakowie, warszawskiej Kordegardzie, Zamku Królewskim w Warszawie. Tworzone są filmy, programy telewizyjne, wydarzenia kulturalne, konferencje, publikacje. Jakie wydarzenia jeszcze w związku z tymi obchodami nas czekają? Muzeum Historii Polski 10 maja na dziedzińcu MKiDN rozpocznie prezentację wystawy „Powstali 1863-64". To wystawa mobilna i multimedialna. Po Warszawie, wystawa będzie eksponowana w innych miastach, tych mniejszych, jak np. Łowicz, Węgrów, Małogoszcz, Sandomierz, Zamość, ale także -i dużych, jak np. Katowice czy Wrocław. Jest ona oparta o dwa duże komponenty. Pierwszy liczy 16 modułów analogowo-multimedialnych, gdzie widz w sposób tradycyjny i uporządkowany będzie mógł poznać losy Powstania Styczniowego i jego bohaterów od przyczyn po skutki. Centralną częścią tej wystawyjest kopuła sferyczna, gdzie będą pokazywane prezentacje multimedialne oparte 0 ryciny z epoki, a finałem będzie film animowany o wybranych epizodach z powstania w trzech dodatkowych wersjach językowych: ukraińskiej, litewskiej i angielskiej. Wystawie będą towarzyszyły działania edukacyjne, na czym specjalnie zależy twórcom. Program obchodów, ale także 1 duży zasób wiedzy, w tym materiały multimedialne, jest prezentowany na specjalnie stworzonym portalu: www.powsta-niel863-64.pl. Każdy znajdzie coś dla siebie. Wojciech Kalwat Historyk, popularyzator historii, pedagog, zastępca redaktora naczelnego magazynu historycznego „Mówią Wieki", kierownik Działu Wydarzeń Kulturalnych w Muzeum Historii Polski, pełnomocnik ministra KiDN ds. organizacji wydarzeń kulturalnych związanych ze 160. rocznicą Powstania Styczniowego. 8 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 JAK KIEDYŚ RZECZPOSPOLITA ZDRAJCÓW KARAĆ UMIAŁA Dlaczego inteligentni, wykształceni, bogaci, piastujący najważniejsze stanowiska w państwie i odznaczani najwyższymi orderami okazali się zdrajcami, łgarzami i wiarołomcami na rosyjskich usługach? Damian Fierla Rzeczpospolita w XVIII wieku słono płaciła za wiek poprzedni. Blisko sto lat nieustannych wojen, czy to ze Szwecją, czy z Rosją, z Turcją, czy w końcu wojny domowe doprowadziły państwo niemalże do ruiny. Miasta podupadły, handel również, wojsko było w rozsypce. Co nie spłonęło lub nie zostało zagrabione - głównie przez Szwedów podczas „potopu" - było w stanie opłakanym. A mimo to Rzeczpospolita trwała. Mimo rządów dynastii saskiej przez kilkadziesiąt lat wciąż była państwem, z którym musiano się liczyć. Należało zatem rozbić je od środka, tak jak radziła caryca Katarzyna Wielka w liście do swojego ministra Nikity Panina: „.. .Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra. Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba. Będą oni walczyć długo, bardzo długo, nasze prochy przepadną, ale przyjdzie czas, gdy sami sprzedadzą swój kraj, sprzedadzą go jak najgorszą dziwkę. My rozpoczniemy ten proces Panin! Korupcją „milczących psów", którzy będą nimi rządzić. Bogactwem i głodem, które biednych podjudzą przeciw możnym, tych drugich zaś napełnią takim strachem i podłością, że uczynią wszystko dla zachowania swego bogactwa. Zepsujemy ich kultem prywaty, złodziejstwa, rozpusty, wszelaką demoralizacją i wiodącym ku niej alkoholem. Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i siły, lecz po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko, co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli. Niższe szczeble tych krwiopijców będą uzależnione od wyższych w nierozerwalnej strukturze formalnej i nieformalnej piramidy. Trzeba będzie starać się, by w piramidę wpasowany był każdy zdolny i inteligentny człowiek, by ze-chciwiał w niej i spodlał. Niedo-pasowywalnych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków, nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie...". Plan Rosji został więc powoli i systematycznie wprowadzany w życie. Realizacja planu - „malowany król" W roku 1764 wybrano w Polsce nowego króla. Wybrała go właściwie Rosja. Caryca Katarzyna mogła pisać do ministra Panina: „Gratuluję Panu króla, którego wybraliśmy". Król Stanisław August Poniatowski, który koronował się 25 listopada - w dzień św. Katarzyny, na znak swej uległości - był najgorszym, co mogło spotkać Rzeczpospolitą w tak ważnej dla niej chwili. Zupełnie uzależniony od dworu w Petersburgu, otoczony opłacanymi przez carycę urzędnikami i magnatami, hojnie obdarowywanymi Orderami Orła Białego, myślał jedynie o własnym przetrwaniu i przyjemnościach, pogrążając się w filozoficznych dysputach i mecenacie sztuki. Były więc „obiady czwartkowe" - lite-racko-naukowe biesiady na Zamku Królewskim, zbudowano kompleks ogrodowo-pa-łacowy w Królewskich Łazienkach, a Bernardo Bellotto -zwany Canalettem - malował zamawiane przez króla obrazy i dekorował freskami Pałac Ujazdowski. Król się bawił, kraj upadał, a Rosja była szczęśliwa, tak jak jej poplecznicy, bogacący się od rosyjskiego złota i cieszący się przychylnością polskiego władcy. Nie przeszkadzało królowi, iż w Polsce stacjonowało już 40 tysięcy rosyjskich żołnierzy, broniących jakoby praw szlachty prawosławnej. Nie reagował na zawiązywanie przez sprzedajną szlachtę antypolskich konfederacji w Słucku i Toruniu, ochranianych przez wojska rosyjskiego generała Nummersa. Chęć zagarnięcia Polski przez Rosję była już oczywista dla wszystkich. Wszystkich, którzy nie mieli w tym osobistych korzyści. Widział to nawet papież Klemens XIII, próbując wspomóc Polskę powołaniem Kon- gregacji do spraw Polskich, by wspierać katolicką szlachtę, jedyną, której los ojczyzny był drogi. Na nic to się jednak zdało. „Malowany król" rozdawał ordery, a caryca Katarzyna -złoto. Próba ratowania kraju - akt pierwszy W lutym 1768 podjęto pierwszą próbę powstrzymania rosyjskiej ekspansji. Konfederacja generalna szlachty polskiej, zawiązana w Barze na Podolu pod hasłem „wiara i wolność", rzuciła wyzwanie carycy Katarzynie, nieudolnemu królowi Stanisławowi Augustowi i rosyjskim wojskom w Polsce. Na jej czele stanęli Adam Stanisław Krasiński, Jerzy August Mniszech, Michał Hieronim Krasiński, Joachim Potocki, Michał Jan Pac, Józef Sapieha, Jó- Jan Matejko, „Rejtan - upadek Polski", 1886; Zamek Królewski w Warszawie zef Pułaski oraz Wawrzyniec Potocki. Widząc rosnącą potęgę Petersburga, konfederaci uzyskali poparcie Turcji i Chanatu Krymskiego, równie jak Polska zagrożonego rosyjską aneksją. Walki objęły całą Rzeczpospolitą i trwały ponad 4 lata. W szeregi konfederatów wstąpiło 100 tysięcy ochotników, którzy stoczyli prawie pół tysiąca bitew i potyczek z wojskami rosyjskimi i wspomagającymi je oddziałami króla Stanisława. Zginęło prawie 60 tysięcy konfederatów, a kolejnych 14 tysięcy zesłano na Syberię, ku uciesze polskiego króla. Tych, którzy nie zginęli lub nie zostali zesłani, wcielono do rosyjskiej armii. Polska pod rządami Stanisława Augusta nie była już niepodległym państwem. Krajem rządził - z nadania Katarzyny -książę Repnin wsparty wielotysięczną armią Imperium Rosyj-skiego. Ostatnim aktem dramatu Rzeczpospolitej był sejm rozbiorowy, który w Warszawie zatwierdził oddanie trzem sąsiadom Polski części jej ziem: Rosji - Inflant po rzekę Dźwinę, Prusom - Pomorza bez Gdańska i Torunia, Austrii - południowej Małopolski bez Krakowa. Symbolem rozpaczy polskich patriotów stał się poseł ziemi nowogrodzkiej Tadeusz Rejtan, który „z szaleństwem w oczach wszerz wyciągnął się na progu i nie chciał wpuścić posłów w uchylone drzwi...". Dla króla najważniejsze jednak było powołanie, przy okazji zatwierdzenia przez Sejm rozbioru, Komisji Edukacji Narodowej, gdyż uznał, że jej głównym celem będzie odsunięcie od nauczania jezuitów i wyrugowanie ze szkolnictwa w Polsce wszelkich związków z propolskim Kościołem katolickim. Na szczęście Komisja nie spełniła pokładanych w niej kró- lewskich nadziei, gdyż dzięki jej reformom wychowano całe pokolenie Mickiewiczów i Słowackich. Próba ratowania kraju - akt drugi Nastał czas rządów ambasa-dorskich. Król właściwie nic nie znaczył. Rządy niepodzielnie sprawował Otto Magnus von Stackelberg - ambasador rosyjski. Fasadowy władca przy podejmowaniu decyzji musiał zawsze prosić o zgodę Stackel-berga, nawet komu nadać Order Orła Białego. Nie przeszkadzało to królowi Stanisławowi. Nadal ucztował, zamawiał obrazy, prowadził naukowe dysputy i robił wszystko, aby ograniczyć rolę Kościoła katolickiego w kraju, wzmacniając oczywiście innowierców, głównie prawosławnych. Zapał królewski w walce z katolikami, a co za tym idzie, ze wszystkim, co polslde, osiągnął apogeum w 1775 roku, kiedy to na jego usilne prośby papież Pius VI zniósł, jedynie w Polsce, niektóre święta kościelne. Szlachtę katolicką rugowano z urzędów, powierzając je prawosławnym. Polska, w zamierzeniach Poniatowskiego i Petersburga za chwilę prawosławna, stała się właściwie przedłużeniem Imperium Rosyjskiego. Co prawda wojska rosyjskie opuściły terytorium Rzeczpospolitej w 1780 roku, jednak uzależnienie od carycy nie minęło. Nadszedł czas Sejmu Wielkiego. Sytuacja międzynarodowa w 1788 roku była niezwykle skomplikowana i nieoczekiwanie stała się korzystna dla Polski. Turcja, wciąż wrogo nastawiona do Petersburga, uzyskawszy poparcie Austrii, wypowiedziała Rosji wojnę. Szwecja również rozpoczęła wojnę z Petersburgiem i zabiegała o poparcie Rzeczpospolitej, a Prusy - wspierane przez Anglię - chciały sojuszu z Polską przeciwko carycy Katarzynie. Przez chwilę król Stanisław August uwierzył, iż jest władcą, o względy którego zabiegają koronowane głowy Londynu, Wiednia, Berlina i Sztokholmu. Po raz pierwszy czuł się ważny, czuł się pełnoprawnym graczem w polityce europejskiej. Jak zwykle się mylił. Posłowie na Sejm podzieleni byli na wiele stronnictw. Stronnictwo dworskie, czyli królewskie, opowiadało się oczywiście za sojuszem z Rosją, ale chciało jednocześnie wprowadzić niewielkie reformy administracyjne. Stronnictwo rosyjskie całkowicie podporządkowane było Rosji i tworzyli je posłowie oficjalnie pobierający pensję od carycy Katarzyny. Stronnictwo hetmańskie Franciszka Ksawerego Branickiego, przeciwne jakimkolwiek zmianom ustrojowym, tęskniło za czasami rządów magnaterii, ograniczonymi teraz przez wszechwładzę carycy. Wresz- Głos Dziennik Pomorza DIII O a Piątek, 5.05.2023 rULO Z? Stanisław August Poniatow cie stronnictwo patriotyczne Stanisława Małachowskiego, Juliana Ursyna Niemcewicza i Hugona Kołłątaja - jedyne, które chciało Polski wolnej, niezależnej i silnej jak niegdyś. Obrady trwały latami. Rok 1790 przyniósł sojusz z Prusami i wzmocnienie władzy królewskiej, przywracając władcy prawo w nadawaniu urzędów. Rok kolejny przyniósł prawo 0 miastach, nadające prawa publiczne mieszczanom miast królewskich. Pozycja króla stawała się coraz silniejsza. Apetyt króla na realną władzę rósł, a reformatorzy państwa z Hugonem Kołłątajem, Kazimierzem Nestorem Sapiehą, Ignacym Potockim i Scipionem Piat-tolim na czele widzieli w tym szansę na uratowanie kraju przed upadkiem i na powrót potęgi Rzeczpospolitej. Wreszcie przyszedł 3 maja 1791 roku. Król i członkowie stronnictw dworskiego i patriotycznego uchwalili konstytucję. Ustawa zasadnicza zmieniała wszystko. Dawała podwaliny do stworzenia państwa silnego 1 swymi rozwiązaniami ustrojowymi wyprzedzającego inne państwa europejskie. Polska i Litwa stawały się jednym organizmem państwowym z dziedziczną dynastią, stałym wojskiem, prawami mieszczan i ochroną chłopstwa. Likwidowano konfederacje i niesławne „liberum veto". Wydawało się, że kryzys minął, a przed Rzeczpospolitą lata świetności i chwały. Któż mógł się spodziewać, że mieniący się elitą narodu są zdrajcami i łgarzami -łącznie z samym królem. ci, ostatni król Polski Niespełna rok później w Petersburgu caryca przedstawiła zdrajcom plan działania. Zawiązanie konfederacji przeciwko polskiej konstytucji. Zawiązano ją niespełna 3 tygodnie później w Targowicy. Magnaci, sprzedajni biskupi, wysocy urzędnicy prosili Rosję o pomoc, którą oczywiście natychmiast uzyskali. Armia rosyjska wkroczyła ponownie do Polski i rozgorzała wojna 1792 roku. Polacy stanęli wobec potęgi wojsk carycy, wspomaganych zdrajcami. Na dodatek główny twórca konstytucji król Stanisław August przystąpił do konfederacji, która chciała ją obalić! Jako władca Polakiem był tylko przez chwilę. Od 1788 roku, gdy wydawało się, że Rosja słabnie, do 1792 roku, gdy okazało się, że to nieprawda. Wojna została przegrana. Król zachował władzę, a Prusy i Rosja zajęły większość kraju w 1793 roku, dokonując drugiego rozbioru. Kadłubowe państwo polskie stanęło do walki po raz ostatni. Insurekcja i kara dla zdrajców Wiosną 1794 roku wobec ucisku armii rosyjskiej i bezczynności niby-króla wybucha pierwsze powstanie narodowe. Nazwiska Kościuszko, Madaliński, Kiliński i Jasiński na zawsze zostaną w pamięci narodowej jako wzór cnót prawdziwego Polaka. Oni pierwsi chwycili za broń, i to w sytuacji beznadziejnej. A zdrajcy? W ostatnich chwilach niepodległości Rzeczpospolita zdołała wymierzyć karę Caryca Katarzyna II była i jest znienawidzona w Polsce przynajmniej niektórym z nich. Już w kwietniu 1794 roku w Wilnie sąd kryminalny skazał hetmana Szymona Marcina Korwin-Kossakowskiego na śmierć przez powieszenie za udział w konfederacji targo-wickiej. Powieszono go w szlafroku, nie dając możliwości odejścia z honorem, którego sam się pozbawił, współpracując z Katarzyną Wielką. W maju 1794 roku Sąd Kryminalny Księstwa Mazowieckiego skazał na karę śmierci przez powieszenie schwytanych w stolicy kolejnych członków konfederacji targowickiej: hetmana Piotra Ożarowskiego, hetmana Józefa Zabiełło, marszałka utworzonej przez Rosjan Rady Nieustającej Józefa Ankwicza oraz biskupa inflanckiego Józefa Kazimierza Kossakowskiego, któremu wcześniej zdjęto święcenia kapłańskie, aby nie kalać się wieszaniem osoby stanu duchownego. W czerwcu, już bez wyroków sądowych, z nakazu Rady Zastępczej Tymczasowej, powieszono kolejnych zdrajców: biskupa wileńskiego Ignacego Massalskiego, kasztelana przemyskiego Antoniego Czetwer-tyńskiego, posła do Turcji Karola Bescampa-Lasopolskiego, szambelana Stefana Grabowskiego, prokuratorów Mateusza Rogulskiego i Józefa Majewskiego oraz dwóch szpiegów rosyjskich Marcelego Piętkę i Michała Wulfersa. W czerwcu 1794 roku Rada Najwyższa Narodowa, sprawująca władzę cywilną w ogarniętym powstaniem kraju powołała do życia Sąd Najwyższy Kryminalny dla Korony i litwy. Odtąd on wymierzał sprawiedliwość, a podsądni, bez względu na pełnione funkcje i pochodzenie, za zbrodnie przeciwko narodowi, przestępstwa urzędnicze i polityczne -mieli być sądzeni jak zwykli kryminaliści. Sąd Najwyższy szybko przystąpił do pracy. Na karę śmierci przez powieszenie, wieczną infamię, czyli utratę czci i dobrego imienia, oraz na konfiskatę całego majątku łącznie z utratą sprawowanych urzędów skazano głównych twórców nieszczęścia, jakie spadło na Polskę. Byli to: wojewoda ruski Stanisław Szczęsny Potocki, hetman Franciszek Ksawery Branicki, hetman Seweryn Rzewuski, szambelan Jerzy Wincenty Wielhorski, wojewoda podolski Antoni Polikarp Złotnicki, adiutant królewski Adam GŁOlVNY TITORCA KONSTYTUCJI KRÓL STANISŁAW AUGUST PRZYSTĄPIŁ DO KONFEDERACJI KTÓRA CHCIAŁAJ4 OBALIĆ! WOJNA ZOSTAŁA PRZEGRANA Moszczeński, podczaszy włodzimierski Jan Zagórski oraz poseł na Sejm Wielki z województwa kaliskiego Jan Sucho-rzewski. Wyroki wykonano 29 września 1794 roku. Niestety -in effigie, czyli „w obrazie". Z powodu nieobecności zdrajców na szubienicach zawisły portrety skazanych targowi-czan. Wyrok więc był odłożony. Czekał na wykonanie. Jednak nigdy tak się nie stało. Insurekcja kościuszkowska upadła, a z nią Rzeczpospolita, rozdarta ponownie pomiędzy Rosję, Prusy i Austrię. Przeniewiercom, którzy pomogli w upadku Polski, wiodło się różnie. Były król najpierw rezydował w Grodnie i pod opieką armii rosyjskiej cieszył się pensją wyznaczoną mu przez carycę. Po jej śmierci pozwolono mu przenieść się do Petersburga, gdzie wiódł bardzo intensywne życie towarzyskie. Zmarł nagle w roku 1798. Inni zdrajcy, jak Branicki i Złotnicki, żyli jeszcze przez wiele lat w swych magnackich majątkach. Jeszcze inni, jak Rzewuski, udali się na emigrację i tam dokonali swego żywota, z dala od ojczyzny, którą tak haniebnie zdradzili za rosyjskie złoto i carskie ordery. Ale byli i tacy, których po latach dosięgła ręka sprawiedliwości, chociażby po śmierci. Stanisław Szczęsny Potocki, główny targowiczanin, za swe zasługi odznaczony przez carycę Orderem Świętego Andrzeja Pierwszego Powołanego Apostoła, żył w ciągłym strachu. Mimo bogactwa i carskiej ochrony wciąż obawiał się 0 swe życie. Na dodatek został publicznie ośmieszony, gdy na jaw wyszła sprawa romansu jego drugiej żony z jego synem z pierwszego małżeństwa, co zaowocowało przyjściem na świat dziecięcia, którego był ojczymem i dziadkiem zarazem. Zmarł szybko, w wieku 53 lat, w roku 1805,11 lat po wydaniu na niego wyroku przez Sąd Najwyższy. Sprawiedliwość w tym przypadku przyszła już po śmierci skazanego. Dzień przed pogrzebem czekające na pochówek ciało zmarłego odarto z rosyjskiego munduru 1 carskich odznaczeń, z którymi kazał się pochować. Nagie zwłoki ciśnięto na podłogę kaplicy pod ścianę jak śmierdzące truchło. Nie wiadomo, kto aktu zbezczeszczenia zwłok dokonał i dlaczego. Jednakże zabranie rosyjskiego munduru i odznaczeń może sugerować, iż był to akt polityczny, szczególnie po tym, jak powszechnie znane stało się zdanie, które Potocki napisał w liście do swego przyjaciela - Rzewuskiego - zaledwie rok po upadku Polski: „Znikło to państwo i to imię, jak znikło tyle innych w dziejach świata. Ja już jestem Rosjaninem na zawsze..". „Święta miłość kochanej Ojczyzny" zasługuje, by ją czcić. Zdrajcom - wieczna hańba. 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 Światowa Organizacja Zdrowia (WHO)infoimujeo „dziesiątkach milionów pogryzień" na świecie. Konkretnych danych nie ma, bo wiele państw nie prowadzi takich statystyk. Skąd się bierze agresja wśród psów?Zlęku? Na to pytanie bardzo ciężko jest odpowiedzieć - choćby dlatego, że samo sformułowanie „agresja u psa" przez każdego człowieka może być rozumiane kompletnie inaczej. Sprawy nie ułatwia fakt, że jest mnóstwo definicji agresji, dodatkowo możemy podzielić ją np. na agresję lękową, domina-cyjną, ochronę zasobów, macierzyńską, łowiecką itd. Agresja może być afektywna (związana z wściekłością lub strachem) lub nieafektywna (np. łowiecka). To wszystko może powodować mętlik, zwłaszcza u typowego opiekuna psa, dla którego często warczenie oznacza, że właśnie ma kontakt z psem agre-sywnym. Aby to uprościć, powiedziałabym, że najczęściej agresjabie-rze się z niezrozumienia psa przez człowieka, co powoduje • u psa narastającą frustrację i złość, oraz z lęku psa. Wszyscy w szkole uczyliśmy się o budowie pantofelka, ale o komunikacji z psem, czyli zwierzęciem, z którym mamy największą chyba szansę na kontakt, nawet gdy go nie mamy we własnym domu - możemy przecież spotkać psy wparku, na ulicy, u znajomych - przeciętny człowiek wie niewiele. Niewiele też wie o tym, jak odpowiednio socjalizować psy, jak uczyć je, że świat, który je otacza, jest bezpieczny, jak dawać psu wsparcie w trudnych dla niego sytuacjach. Ważne jest też to, by wiedzieć, że zachowania agresywne są naturalną formą komunikacji u psów i na ogół prowadzić mają do uniknięcia poważnego konfliktu. My też często prezentujemy zachowania agresywne, gdy ktoś np. narusza naszą przestrzeń czy przekracza nasze granice - i nie oznacza to, że jesteśmy agresywnymi ludźmi. W moim sąsiedztwie jest pies, który-będąc na spacerze ze swoją właścicielką - obszczekuje wszystkie czworonogi, nawet te, które nie zwracają na niego najmniejszej uwagi Dorobił się nawet ksywki „pieniacz". Czemu ten psiak tak się zachowuje? Skłamałabym, gdybym napisała, że z całą pewnością znam odpowiedź na to pytanie. Najczęściej spotykanym stwierdzeniem, które możemy usłyszeć odbehawiorysty, jest „to zależy" i nie jest to próba uniknięcia tematu. Przyczyn takiego zachowania może być mnóstwo: być może ten pies został niewłaściwie socjalizowany jako szczenię, a później nikt z tym nic już nie robił, może został adoptowany ze środowiska, wktórym było dużo mniej bodźców i nie radzi sobie z ich nadmiarem i wynikającymi z tego emocjami, może przyczyną jego zachowania są geny, może wynika to z frustracji spowodowanej niemożnością realizowania podstawowych psich potrzeb, może z wcześniejszych doświadczeń. Odpowiedź na to pytanie mógłby dać obszerny wywiad z opiekunką tego psa i obserwacja jego zachowania podczas spaceru. Psy często wydają się agresywne, broniąc swego terytorium, prawda? Tak, psy często prezentują wtedy zachowania agresywne, które mają zatrzymać intruza poza terenem psa. Na ogół w pełni pojawiają się one, gdy zwierzę wkracza w dorosłość, więc to, że mamy kilkumiesięcznego psa, który miałbyć psem stróżującym, a na razie nie prezentuje takich zachowań, nie oznacza, że gdy dojrzeje, nie będzie się znakomicie sprawdzał w roli stróża. Zachowania związane z obroną terytorium może prezentować jednak każdy pies mieszkający ze swoją rodziną. Będą się one od siebie różnić w zależności od tego, z jakim psem mamy do czynienia, w jakim jest wieku, jakie strategie radzenia sobie w różnych sytuacjach przyjmuje pies. Inaczej bowiem będzie zachowywał się pewny siebie, stabilny pies, inaczej pies nadpobudliwy, inaczej pies miękki, a jeszcze inaczej pies lękliwy, a jeśli dodatkowo jest impulsywny i nieufny w stosunku do obcych, to może sprawiać swoim opiekunom duże problemy, gdy pojawiają się goście. Psy starają się też bronić swojego właściciela albo po prostu najsłabszej osoby w stadzie. Taki nie, to zależy, o jakim psie mówimy, jak my patrzymy na zachowania psów i co wiemy na ten temat. W oczach jednego człowieka miotający się na smyczy i szczekający głośno pies będzie niezwykle dzielnym obrońcą, ale ktoś, kto ma nieco większą wiedzę o psach, może zauważyć, że ten pies sam bardzo sięboiipró-buje w ten sposób poradzić sobie w danej sytuacji. Dopóki tego zachowania nie zobaczę, nie jestem w stanie powiedzieć, czy ten konkretny pies próbuje bronić czy po prostu nie radzi sobie ze stresem wywołanym przez dany bodziec. Podam przykład. Chętnie posłucham! Dwukrotnie zdarzyły mi się w życiu sytuacje potencjalnie niebezpieczne, gdy miałam obok siebie swojego psa. Ostatnia miała miejsce kilka lat temu. Byłam ze swoją dorosłą suką (rasy rhodesian ridgeback) na spacerze, wokół nas były łąki i pola, oboklas. Nagle zoba- - Wszyscy w szkole uczyliśmy się o budowie pantofelka, ale o komunikacji z psem, czyli zwierzęciem, z którym mamy największą chyba szansę na kontakt, przeciętny człowiek wie niewiele. Niewiele też wie o tym, jak dawać psu wsparcie w trudnych dla niego sytuacjach - mówi Sylwia Matulewska, zoopsycholog, behawiorystka, trener psów Dorota Kowalska Sylwia Matulewska: Z każdym psem warto pójść na dobre szkolenie PSY WYCIĄGAJĄ WNIOSKI Z TEGO, CZEGO DOŚWIADCZYŁY czyłam mężczyznę, który szedł na linii lasu. Moja suka węszyła za jakimś tropem w wysokiej trawie. W pewnym momencie usłyszałam: „A pani jest tutaj sama?" i zobaczyłam, że ten mężczyzna zbliża się, idąc w moją stronę po świeżo zaoranym polu i dziwnie rozgląda na boki. Poczułam strach. Gdy powtórzył: „Pani tu jest całkiem sama, bez nikogo?" i znów rozejrzał - z chaszczy wybiegła moja suka. Stanęła przede mną. Pierwszy raz widziałam ją taką: stanęła frontalnie do mężczyzny, jej ciało było jak kamienny pomnik, napięte mięśnie, ciężar ciała na przednich łapach, nieruchomo wbity w mężczyznę wzrok. Nie zrobiła nic wię- cej . Mężczyzna się zatrzymał i wycofał, mamrocząc: „Ooo, z psem, proszę przytrzymać tego psa". Czy moja suka wyczuła zagrożenie (ten konkretny mężczyzna, jego dziwne zachowanie), czy raczej poczuła mój strach, a może jedno i drugie?.Tego nie wiem i nigdy się nie dowiem. W każdym razie - widać było, że dopasowuje środki, którymi dysponuje, do tej konkretnej sytuacji. Nie było tu histerycznego oszczeki-wania, podbiegania do mężczyzny i wycofywania się. Rzuciła mocne wyzwanie, które ten człowiek odczytał i się wycofał. Jednak ktoś patrzący z boku, ktoś, kogo wiedza o psach jest przeciętna, zobaczyłby tylko stojącego psa i mężczyznę, który podchodzi i odchodzi. Moja znajoma ma psa, którego wzięła ze schroniska. Wiadomo, że cały miesiąc błąkał się po lasach, a właśnie tęgo miesiąca bardzo padało. Do tej pory Burek, bo tak pies ma na imię, panicznie boi się wody. Nawet podczas upału nie wejdzie do jeziora, nie wyjdzie na spacer podczas deszczu, nienawidzi kąpania. Czy agresja u psów może być związana z ich wspomnieniami? Z tym, co zapamiętały i co źle im się kojarzy? Oczywiście, że tak, zachowania agresywne mogą wynikać z wcześniejszych przeżyć. Psy świetnie wyciągają wnioski z tego, czego doświadczyły. Mało tego, często dochodzi do czegoś, co nazywa się gene-ralizacją. Na przykład, jeśli naszego psa zaatakował kiedyś średniej wielkości jasny pies, to potem może reagować stresem i agresją na widok wszystkich innych jasnych psów średniego rozmiaru, potem także na widok jasnych dużych psów, średnich psów o ciemnym kolorze sierści, a na końcu na widok każdego psa. Nie musi tak być, ale może. Co do Burka - być może kiedyś się topił, może doznał jakiejś krzywdy wmo-mencie, gdy padał deszcz, a może po prostu tak ma, że nie lubi deszczu i kąpieli. I oba moje już nieżyjące dogi niemieckie i obecne rodezjanki traktują deszcz jak coś najgorszego na świecie i odmawiają wtedy spacerów nawet toaletowych. Nie są też fankami kąpieli. Właśnie, bardzo często trafiają do nas psy ze schroniska, nie znamy ich przeszłości, traum, przez które przeszły. Jak pomóc takim psom radzić sobie ze strachem? Przede wszystkim zaczęłabym od odpowiedniej, czyli świadomej adopcji. Jest popularne hasło „nie kupuj, adoptuj". Wolę je we własnej wersji „adoptuj lub kupuj świadomie". Wiem, że to zabrzmi trochę kontrowersyjnie, ale dla dobra psa zaadoptujmy takiego, który będzie miał szansę być z nami Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 PULS • II szczęśliwy, nie tego, w którym się zakochaliśmy, widząc jego zdjęcie. Mam tu na myśli np. półdzikie psy biegające pomiędzy wsiami lub przyczepione całe życie do łańcucha przy budzie - wydane rodzinom mieszkającym w dużych miastach, przy ruchliwych ulicach, szpitalu, straży pożarnej itd. Mam też na myśli kompletne niedopasowanie temperamentu psa do temperamentu człowieka, takie sytuacje, gdy opiekun nie jest w stanie spełnić potrzeb danego psa, co powoduje narastającą frustrację i psa, i człowieka, i wynikające z tego problemy. Ato wszystko bardzo ważne, prawda? Tak. Są fundacje i stowarzyszenia, które biorą to wszystko pod uwagę, ale wciąż jest ich mało. Jedną z takich organizacji jest Stowarzyszenie Dogi Adopcje. Podaję ten przykład, bo pięknie pokazuje, o czym chcę powiedzieć. Do tego stowarzyszenia czasem trafiają psy bezproblemowe (pies miał naprawdę dobre życie, po czym opiekun zachorował poważnie lub zmarł), ale trafiają też psy po przejściach, psy trudniejsze od innych czy też mające ugryzienia na koncie. Proszę pamiętać, że piszemy o psach ważących 60 - 80 kg, i wyobrazić sobie, że pod dokładnym opisem psa, który jest w trakcie terapii behawioralnej, i wyraźnie zaznaczone jest, że nie jest na razie do adopcji, a gdy już będzie, to nie zostanie wydany do domu, gdzie są małe dzieci, bo oddany został z powodu ugryzienia dziecka, padają komentarze: „Chcemy właśnie tego, mamy dwoje dzieci, są idealne do piesków, poprzednio mieliśmy podobnego psa ibył świetnym przyjacielem naszego kilkulatka, dziecko wszystko mogło z psem zrobić, nie będziemy chodzić na żadne szkolenie, wychowamy go miłością, jak poprzedniego, kiedy możemy po niego przyjechać?". Gdy stowarzyszenie odpowiada, że nie dostaną tego psa, nawet gdy będzie już do adopcji, bo to nie jest pies dla nich - to ze strony takiej rodziny pojawia się w komentarzach mnóstwo frustracji i mocnych słów. Tak, zdrowy rozsądek właścicieli albo przyszłych właścicieli psa to rzecz niesłychanie ważna. A co, jeśli trafimy już na psa, który reaguje nerwowo na konkretną sytuację? Jeśli mamy już psa, który reaguje lękiem na dany bodziec, • to zawsze warto jest takiego psa wspierać. Kiedyś panowało przekonanie, by nie mówić do psa, który się boi, np. fajerwerków czy burzy, nie pozwalać się dó siebie przytulać, bo to wzmocni jego lęk. Na szczęście coraz rzadziej to słyszę, coraz więcej ludzi wie, że to tak nie działa. Nie da się wzmocnić lęku, okazując wsparcie. Jak więc Wspierać? Najlepiej i najprościej jest zacząć od tego, by obserwować psa i podążać za jego potrzebami związanymi z poczuciem bezpieczeństwa, zbudować z nim relację opartą na zaufaniu do nas. Potem można popracować (najlepiej pod okiem fachowca) nad odczuleniem po kolei lęków psa. I tu polecam zasadę: wolniej znaczy szybciej. Często zbyt szybkie dążenie do osiągnięcia celu powoduje, że cofamy się w naszej pracy ze zwierzakiem. Zresztą u ludzi jest podobnie, jeśli np. boimy się pająków, ale nad tym pracujemy, jesteśmy już w stanie patrzeć na pająka, a nawet trzymać go w dłoni - to to, że ktoś znajomy obsypie nas nagle pająkami nie sprawi, że proces przekonywania nas do pająków ulegnie znaczącemu przyspieszeniu. Wręcz przeciwnie. Do tego pomyślmy, co będziemy czuć w stosunku do tego znajomego następnym razem, gdy znajdziemy się wspólnie w pobliżu pająków? Czyli technika małych kroków? Tak - małe kroki, takie, które kończą się sukcesem psa, dają najlepsze efekty. Są specjalne techniki pracy z takimi psami, które dają naprawdę dobre efekty. Moją ulubioną jest SATS, którego uczyłam się pod okiem jego twórczyni Kayce Cover (w tym systemie pracujemy nie nad zmianą zachowania psa, a nad zmianą jego stosunku do danego bodźca, który powoduje lęk, pobudzenie lub agresję). Chcę wyraźnie podkreślić, że jeśli lęku psa manifestuje się zachowaniami agresywnymi -zdecydowanie warto poszukać pomocy specjalisty. Czasem trzeba też skorzystać z farmakoterapii - to jednak zawsze pod okiem behawiorysty, który jest jednocześnie lekarzem weterynarii, lub behawiorysty, który współpracuje z lekarzem weterynarii. Za agresję psiaka mogą też odpowiadać jego problemy zdrowotne? Zdecydowanie tak. Więcej - żaden dobry behawiorysta nie zacznie pracy z psem, zwłaszcza takim, którego zachowanie nagle się zmieniło, dopóki lekarz weterynarii nie wykluczy, że podłożem tego jest jakaś choroba (najczęściej są to choroby związane z bólem, czasem niedoczynność tarczycy itd). Najpierw zawsze wykluczamy problemy zdrowotne, dopiero potem szukamy przyczyn o podłożu behawioralnym. Zgodnie z różnymi danymi za77-90procent pogryzień dzieci nie stoją bezpańskie psy, ale psy rodzinne czy też doskonale znane maluchom. Psy ich przyjaciół, sąsiadów, w tym także labradory i mieszańce. Dlaczego psy atakują dzieci? Bo te je drażnią? Bo dzieci nie dostrzegają sygnałów ostrzegawczych? Jest świetny filmik na YouTube - „Stop the 77". Polecam go wszystkim rodzinom z dziećmi. Fantastycznie pokazuje, jak różne sytuacje wyglądają z perspektywy dziecka, a jak z perspektywy psa i każdy rodzic powinien go obejrzeć. To będzie chyba najlepszą odpowiedzią na to pytanie. Dodam jeszcze, że często w mediach społecznościo-wych widuję zdjęcia czy filmy z dziećmi i psami, które oceniane są jako słodkie, pokazujące wielką miłość psa do dziecka i dziecka do psa. Ja zaś na tych filmikach widzę ogromne naruszanie granic psa, który panuje nad sobą jak może, widzę sygnały stresu, jakie wysyła. Najgorsze jednak jest to, że osoby, które robią te zdjęcia i nagrywają filmiki (tak samo jak komentujący), nie widzą w zachowaniu psa niczego poza miłością do dziecka. To świadczy ogólnie o niskim poziomie wiedzy na temat psiej komunikacji. Zna pani jakieś konkretne badania dotyczące pogryzień przez psy, do których doszło w Polsce? Niedawno czytałam o badaniach (to wspólne badania naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie i Norweskiego Instytutu Badań nad Przyrodą) dotyczących pogryzień w Polsce w latach 1944-2018. Wyniki nie były zaskakujące: przeważającą większość ofiar pogryzień stanowiły dzieci, ponad 40 procent dzieciaków znało psa, który ich zaatakował, bardzo często do ataku dochodziło w trakcie jedzenia przez psa posiłku. Jakie rasy psów wg tych badań gryzły najczęściej? Otóż najczęściej były to mieszańce (odpowiadały za ponad 30 procent wszystkich pogryzień). Czy to Znaczy, że mieszańce są bardziej agresywne od innych psów? Nie, biorąc pod uwagę, jak jest ich dużo (wporównaniu do psów konkretnych ras) i w jakich sytuacjach często do- SZCZEKANIE CZYWARCZENIE TOJUŻ BARDZO ZAAIIANS014ANY POZIOM NA TZl¥. DRABINIE AGRESJI NAJPIERIT PSY MOG4 MRUGAĆ, ZIEWAĆ ODWRACAĆ GŁOPKĘ chodziło do ataku (przekroczenie granic psa, który ma prawo zjeść posiłek w spokoju). Pies, zanim zaatakuje, wysyła sygnały świadczące o tym, że się niepokoi Jak je rozpoznać? Tym sygnałem jest wyłącznie szczekanie? Szczekanie czy warczenie to już bardzo zaawansowany poziom na tzw. drabinie agresji. Najpierw psy mogą inaczej niż zwykle mrugać oczami, ziewać, oblizywać nos, odwracać głowę - już to powinno nam powiedzieć, że pies nie czuje się komfortowo i chce z tej sytuacji wyjść. Kolejne kroki to zmiana pozycji uszu (są położone), ogona (podwinięty), niepokój ruchowy (kładzenie i wstawanie). Zanim pies zesztywnieje, zacznie warczeć, kłapać pyskiem czy gryźć, na ogół pokazuje dużo wcześniej, że czuje się w danej sytuacji źle i chciałby się z niej wycofać. Oczywiście, są psy, które mają „krótki lont" - np. odwracają głowę, sztywnieją i gryzą, jednak większość psów robi, co może, by uniknąć eskalacji agresji. Często do gryzienia przechodzą psy, które karane były za warczenie. Jeśli opiekun nauczy psa, że warczeć mu nie wolno, to nie sprawia, że pies czuje się komfortowo w podobnej sytuacji. Nie może jednak warczeć -więc gryzie. Jak sobie radzić zagresjąpsa? Jak nad nią pracować? Wyłącznie pod okiem dobrego specjalisty. Zwłaszcza gdy mamy w domu dziecko łub osobę starszą. Wielu specjalistów uważa, że za agresję psa winę ponosi przede wszystkim jego właściciel. Pani jest tego samego zdania? Nie. Moim zdaniem to ogromne uproszczenie. Mniej więcej takie jak to, że za agresywne zachowania dorosłych ludzi ponoszą winę ich rodzice. Większość ludzi poradzi sobie z większością typowych psów, oczywiście, popełniając po drodze mnóstwo błędów, ale ich wspólne życie będzie na ogólnie akceptowalnym poziomie. Zdarzają się jednak psy twarde, niezależne czy psy, których przodkowie wykazywali zachowania agresywne, zdarzają się psy z trudną przeszłością, które nauczyły się, że tylko zachowania agresywne przynoszą korzyść, bo inaczej ich granice są non stop naruszane. Dobrze, by takie psy trafiały do ludzi, którzy wiedzą, jak z nimi postępować (z czego wynikają zachowania agresywne u tego konkretnego psa, jak można mu pomóc, jak wypracować to, by wspólne życie było możliwe i komfortowe i dla człowieka, i dla psa), a nie były adoptowane lub kupowane wyłącznie dlatego, bo ładnie wyglądają na zdjęciu. Pies doskonale wyczuwa nasze emocje, prawda? Strach, niepewność także. Nie tylko. Psy wyczuwają także np. zmianę poziomu cukru w naszym organizmie. Psi nos jest niesamowity, do tego mówimy o mistrzach czytania naszego ciała, napięć w nim. Możemy oszukać każdego, jeśli chodzi o to, co czujemy: partnera, znajomego, dziecko. Psa nie oszukamy nigdy. Co zrobić, jak się zachowywać, aby być dlapsaliderem, przewodnikiem stada? Aby to pies nas słuchał, a nie my psa? Zapytam przewrotnie: A dlaczego mamy nie słuchać psa? Rozumiem, o co chodzi w tym pytaniu, ale muszę to podkreślić: komunikacja polega na tym, że obie strony się nawzajem słuchają, rozumieją i ze sobą współpracują. Jeśli tylko jedna strona ma prawo do wydawania komunikatów (poleceń, komend, rozkazów), a druga ma się bezdyskusyjnie podporządkować bez względu na to, co w danym momencie czuje, to nie jest zdrowa relacja, a dyktatura. Pies może coś dla nas robić z dwóch powodów. Jakich? Pierwszy to ten, że przynosi mu to korzyść, czyli nagrodę, którą są np. smaczki, albo korzyść w postaci wspólnego przeżywania danej miłej dla obu stron sytuacji. Mam tu na myśli zabawę czy inne wspólne aktywności, może cieszyć go szczera pochwała od opiekuna, z którym ma dobrą relację itd. Drugi powód jest taki, że pies może bać się, co się stanie, gdy nie zrobi tego, co mu nakazujemy. Jeśli więc nie chcemy psa z syndromem sztokholmskim, to warto popracować nad relacją z psem, poczytać trochę o tym gatunku (bo mimo tego, że każdy zdaje sobie sprawę z tego, że pies to nie mały, włochaty człowiek na czterech łapach, to jednak często tak są właśnie traktowane przez swoich opiekunów). Ostatecznie to my zaprosiliśmy psa do naszego domu, on na ogół nie ma zbyt wiele do gadania w kwestii tego, gdzie i z kim będzie mieszkać. Jeśli więc chcemy, by pies widział w nas kogoś, "za kim należy podążać, brał pod uwagę, co do niego mówimy, był potocznie mówiąc: posłuszny (nie lubię tego określenia) - należy zachowywać się tak, by dzięla temu, że nas słucha, jego życie było bezpieczniejsze, a świat bardziej dla niego zrozumiały i przewidywalny. Na zajęciach w naszej szkole stawiamy duży nacisk na obopólną komunikację (jak mówić do psa i głosem, i ciałem, by pies nas rozumiał, ale też jak słuchać tego, co pies mówi do nas, i na to reagować). Największą nagrodą jest dla mnie to, gdy opiekunowie mówią, że zapisywali się na kurs, by mieć po prostu grzecznego psa, a w trakcie kursu nauczyli się, jak być opiekunem, który z takim psem mieszka, i że nigdy nie mieli tak dobrej więzi ze swoim psem. Są rasy psów szczególnie niebezpieczne, z natury agresywne? Są rasy, w których hodowli od pokoleń nacisk kładziony był na specjalne cechy umożliwiające wykonywanie konkretnych zadań, jak np. psy obronne czy stróżujące, ale to zawsze jest osobnicze, szczenięta z tego samego miotu mogą się od siebie znacząco różnić, jeśli chodzi o zachowanie. Pamiętając jednak, że rasy tworzone były po coś (najczęściej do wykonywania konkretnej pracy), trzeba mieć na względzie, że różnią się one od siebie nie tylko wyglądem. I tu może dojść do sytuacji, gdy człowiek zupełnie nie podoła potrzebom danego psa, np. starszy człowiek z problemami z poruszaniem się dostaje lub kupuje psa z ras północnych (husky, alaskan mala-mut). Jeśli nie da rady zapewnić mu możliwości realizowania jego potrzeb - przepis na katastrofę jest gotowy. To samo dzieje się, gdy border trafia do domu, który oczekuje od niego wyłącznie leżenia na sofie. To samo, gdy pies z którejś z ras blisko związanych z człowiekiem trafia do zewnętrznego kojca, gdzie ma spędzić życie. Bardzo często agresja związana jest z frustracją, a ta z kolei - z trwającym jakiś czas deficytem w zakresie realizowania podstawowych potrzeb psa (jako gatunku) i potrzeb danej rasy. Z jakimi psami powinniśmy chodzić na szkolenia?Uczyć się, jakznimi postępować? Jak je prowadzić? Z każdym psem warto pójść na dobre szkolenie. To zawsze się przydaje, gdy na naszą komunikację z psem spojrzy ktoś z zewnątrz. Moja przyjaciółka Edyta Ossowska, która też jest trenerką i behawiorystką i z którą tworzymy szkołę dla psów, przychodzi ze swoimi psami na zajęcia prowadzone przeze mnie, ja chodzę na zajęcia prowadzone przez nią. Bierzemy też udział z naszymi psami w zajęciach prowadzonych przez innych zaprzyjaźnionych trenerów. Nie ma psów z natury złych, prawda? Nie ma. Oczywiście, nie mówimy o psach, u których agresja jest wynikiem np. guza mózgu czy podobnych „naturalnych" rzeczy. Są jednak psy, z którymi łatwiej nam stworzyć dobrą relację, i takie, z którymi będzie to nieco trudniejsze, bo mają np. nieprzystający do naszego poziom energii czy osobowość. Ale zawsze warto jest poznać własnego psa i zrobić tyle, ile jesteśmy w stanie, by żyło nam się razem jak najlepiej/ 12 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 KIJÓW, PIASTOWIE I... WIKINGOWIE Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, iż historia Polski i Rusi w XI wieku związana jest z „wilkami Północy", począwszy od składu etnicznego wojsk obu państw, a skończywszy na powiązaniach rodzinnych ich władców Śmierć prawnuka wodza wikingów Ruryka, księcia Kijowa Włodzimierza Wielkiego w 1015 roku, przyniosła Rusi wojnę domową. Do walk o przejęcie tronu stanęli synowie księcia: Świętopełk, Mścisław i Jarosław. Zapewne ten ostatni ugruntowałby swą władzę, gdyby nieoczekiwanie w spór nie włączyło się państwo Polan. Konflikt Rusi z Polską Książę Bolesław Chrobry oficjalnie poparł Świętopełka, który był jego zięciem i w 1018 roku zażądał od Jarosława uwolnienia swej córki, żony zbiegłego do Polski ruskiego kniazia. Chciał powrotu Świę-" topełka na tron kijowski i ręki siostry Jarosława dla siebie. Żądania oznaczały całkowitą utratę kontroli nad większością terytorium państwa kijowskiego, więc Jarosław odmówił, a Polacy ruszyli na Ruś. Oprócz swej normańskiej drużyny Bolesław prowadził ze sobą posiłki węgierskie i niemieckie, należne mu po zwycięskiej wojnie z cesarstwem. W sumie jego armia liczyła 5 tysięcy wojów, w tym 300 Niemców i 500 Węgrów. W bitwie nad Bugiem 22 lipca 1018 roku armia Bolesława zupełnie zaskoczyła Rusinów. Budujący most do przeprawy przez rzekę wojowie polskiego księcia nagle porzucili prace inżynieryjne i za przykładem swego wodza rzucili się do przeprawy przez rzekę wpław, zupełnie zaskakując przeciwnika. Powodem nagłego przypływu odwagi u Bolesława były podobno obelgi, którymi obrzucali księcia znajdujący się na drugim brzegu Rusini. Bolesław, pretendujący do korony królewskiej władca ziem od Łużyc po Bug i od Bałtyku po górskie łańcuchy Sudetów i Karpat, kontrolujący całą Słowację, mimo dojrzałego już jwieku dał się ponieść emocjom. Jako pierwszy wjechał -konno do rzeki, pociągając za sobą resztę armii. Największą grupę walczących ze sobą wojsk, zarówno po stronie Jarosława, jak i po stronie Bolesława, stanowili wikingowie. Trzonem wojsk Bolesława była kilkutysięczna drużyna, składająca się w znacznej części z najemników pochodzących z Danii i Szwecji, a Jarosław już od kilku lat posiłkował się głównie Skandynawami. Kijów wzięty Klęska Jarosława nad Bugiem była druzgocąca. Stracił większość wojsk, a sam musiał uciekać z pola bitwy. Droga do Kijowa stała przed Bolesławem otworem. 14 sierpnia Bolesław zjawił się pod murami miasta, które otwiera przed nim bramy bez walki. Mści się na Jarosławie w sposób przystający raczej towarzyszącym mu wikingom, a nie chrześcijańskiemu władcy. Jego wojska plądrują miasto, a on gwałci siostrę Jarosława - księżniczkę Przedsławę, której ręki odmówiono mu rok wcześniej. Czyni z niej swoją nałożnicę, co wzbudza szacunek wśród najemnych Skandynawów i nienawiść zdetronizowanego księcia. Wojska Bolesława okupują Kijów przez prawie 10 miesięcy. W drodze powrotnej - po oddaniu Kijowa Świętopełkowi -książę Polan zagarnął olbrzymie łupy, rabując doszczętnie nadgraniczne tereny. Uprowadza ze sobą tysiące niewolników oraz wikińską drużynę Jarosława, służącą od tej pory polskiemu władcy. Powrót do skandynawskich korzeni Sprawujący władzę jedynie nad Nowogrodem Jarosław zwraca swą uwagę ku ojczyznom swych przodków - Skandynawii. Udziela schronienia Olafowi, przyszłemu królowi Norwegii, w którym - jak głosiła plotka - nieszczęśliwie kochała się szwedzka żona Jarosława - Ingegerda. Jarosław będzie jej to wypominał przez lata, lecz mimo to, właśnie za namową nieszczęśliwie zakochanej kniahini, bę- Damian Fierla dzie chronił na swym dworze i wychowywał jak własne dziecko małoletniego syna Olafa - Magnusa. Przebywającemu na Rusi Haraldowi Srogiemu, kolejnemu królowi Norwegii, odda za żonę swoją córkę Elżbietę. Wzmacnia swe wojska najemnikami ze Skandynawii, odzyskuje Kijów i w roku 1031, wykorzystując niepokoje w Polsce, zajmuje graniczne Grody Czerwieńskie. Dopomoże również w obaleniu króla polskiego Mieszka n i w zdobyciu władzy jego bratu Bezprymowi. Podejmie próbę wciągnięcia Polski w orbitę wpływów Kijowa, namawiając księcia Bezpryma do przyjęcia wschodniego obrządku chrześcijańskiego i żeniąc go z ruską księżniczką. Podporządkowanie Kościoła polskiego Bizancjum spotkało się jednak z ostrą reakcją polskich możnych i niechęcią cesarstwa, co w konsekwen-cji zniweczyło plany Jarosława dotyczące zajęcia terenów nad Wisłą i Wartą. Sojusz Piasta z Rurykowiczem Nieoczekiwanie po kilku latach radykalnej zmianie ulegnie stosunek Jarosława do zachodniego sąsiada. Kniaź czynnie zaczął wspierać księcia Kazimierza Odnowiciela w przejęciu władzy w Polsce, a później w jej utrwalaniu. Kazimierz był przecież wnukiem Bolesława Chrobrego, głównego sprawcy nieszczęść i hańby sprzed kilkudziesięciu lat. Jarosław nawiązał przyjazne stosunki z Kazimierzem, oddając mu za żonę swoją siostrę Dobroniegę Marię i żeniąc swego syna Izasława • z siostrą Kazimierza - Gertrudą. Zaczął zdawać sobie sprawę z tego, iż zemsta rodowa, tak powszechna w świecie wikingów, w sytuacji, w jakiej się znalazł, może tylko zaszkodzić jemu samemu i całej Rusi. Silne państwo polskie, połączone z Kijowem koneksjami rodzinnymi państwo przyjazne, dawało całkowitą swobodę w prowadzeniu działań wojennych na południu i wschodzie kraju. Umocnienie Kazimierza nad Odrą, Wartą i Wisłą pozwoliło również na zdławienie bardzo niebezpiecznego dla całej Środkowej Europy pogańskiego buntu, który ogarnął Polskę. Zarówno Cesarstwo Niemieckie, jak i Ruś Kijowska obawiały się rozszerzenia krwawej rebelii na własne terytoria. Bunt rozlał się na całe południowe wybrzeże Bałtyku i doprowadził do zupełnego upadku państwa polskiego. Tereny od ujścia Odry po ujście Wisły zamieszkiwali na wpół pogańscy Pomorzanie i trwający w pogaństwie Danowie i Szwedzi. Kilkadziesiąt lat chrystianizacji, a nawet utworzenie przez Bolesława Chrobrego biskupstwa w Kołobrzegu nie przyniosło oczekiwanych efektów. Mieszkańcy Pomorza przy pierwszej nadarzającej się okazji dokonali rzezi polskich księży i misjonarzy, na stałe likwidując nadbałtyckie biskupstwo w roku 1007. Teraz, trzydzieści lat później, bunty pogan ogarnęły prawie całą Polskę. Pomoc w stłumieniu rebelii była kniaziowi kijów- Drużyny wojów służące Piastom i władcom Kijowa składały się głównie z wikingów. Byli to bardzo dobrze wyszkoleni do walki wojownicy skiemu na rękę. Jarosław myślał już w inny sposób niż jego przodkowie - „wilki Północy". Chęć umocnienia księstwa i stworzenia korzystnych dla niego relacji międzynarodowych była najważniejsza. Polski książę Kazimierz także wyciągnął wnioski z religijnej rebelii roku 1038. Był pierwszym władcą Polski bez własnej drużyny, która przecież w większości składała się z wikingów. Kraj przestał być zarządzany przez lokalnych notabli na wzór norweskich jarlów. Nowy podział administracyjny wzorowany był na systemach działających w zachodniej części Europy, a nie jak dotąd na systemie skandynawskim. Epilog Śmierć Jarosława przypieczętowała rozbicie dzielnicowe Rusi. Każdy z jego synów otrzymał własne księstwo. Izasław objął rządy w Kijowie. Świato-sław II otrzymał Czernihów z Nowogrodem Siewierskim i Kurskiem, Wsiewołod panował odtąd nad Perejasławiem, a Włodzimierz zajął Nowogród. Wiaczesław miał rządzić Smoleńskiem, natomiast Igor w Haliczu. Walki pomiędzy braćmi o panowanie nad Kijowem trwały jednak nadal. Izasław mógł liczyć na pomoc swego siostrzeńca Bolesława Śmiałego, lecz jego władza nad Kijowem była słaba, a właściwie iluzoryczna. Władca Polski, którego dziadkiem był kniaź Jarosław, a babką córka wikinga ze Szwecji, dwukrotnie zdobywał Kijów i osadzał w nim wypędzonego Izasława, który publicznie upokorzony przez siostrzeńca nie miał posłuchu wśród mieszkańców Kijowa. Faktem jest, iż Bolesław Śmiały potraktował brata swej matki w sposób haniebny. Przywraca-jąc Izasława na tron kijowski, podczas ceremonialnego wjazdu do miasta, zamiast zsiąść z konia i ustalonym zwy-czajem okazać szacunek starszemu wujowi pocałunkiem w policzek, Bolesław pochwycił go za brodę i brutalnie podciągnął w górę, aby złożyć pocałunek nie zsiadając z konia. Rusini lekceważyli od tej pory Izasława, ale pałali także nienawiścią do władcy Polski. Zresztą krewki Bolesław z lekceważeniem odnosił się również do hierarchii kościelnej, nie rozumiejąc, iż jest ona gwarantem silnej władzy. Tak jak jego pradziadowie ze Skandynawii, spory rozwiązywał siłą, nawet jeżeli dotyczyły najważniejszych osób w państwie. Zabijając biskupa krakowskiego Stanisława, popadł w konflikt z papiestwem i musiał uchodzić z kraju. Sto lat później Polska podzieliła los Rusi i rozpadła się na liczne księstwa, a Kijów zupełnie stracił niezależność. Panami ziem na Dnieprem stali się Mongołowie, zwani przez mieszkańców Europy Tatarami. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 ROZMOWA• 13 Ja mam mikrofon, publiczność ma władzę Krzysztof Marczyk Koszalin Damian Zydel, spiker i pracownik hali widowiskowo-sportowej w Koszalinie, opowiada nam o kulisach o profesji konferansjera imprez sportowych. Jak się trafia do prowadzenia tak dużej imprezy sportowej 0 globalnym zasięgu, jak mistrzostwa świata w piłce ręcznej mężczyzn, które odbywały się w Polsce i Szwecji w styczniu tego roku? To był proces, który rozpoczął się kilka lat wcześniej. Wpłynęła na to moja codzienna praca w koszalińskiej hali wi-dowiskowo-sportowej, gdzie w ostatnich kilkunastu-latach odbywały się wielkie imprezy, w tym mecze reprezentacji piłki ręcznej kobiet. Związki sportowe zgadzały się, by spotkania prowadził lokalny spiker. Po jednym z takich meczów działacze z Warszawy spytali, czy nie chciałbym prowadzić imprez poza Koszalinem. Zgodziłem się od razu, ale jednocześnie nie wiedziałem, czy kiedykolwiek ten kontakt nastąpi. Ale nastąpił Tak, w czasach covidowych, w2020 roku. Wtedy to Związek Piłki Ręcznej w Polsce spytał, czy chciałbym prowadzić mecze, które organizowano bez udziału publiczności, ale tak czy owak trzeba było je oprawiać i obsługiwać, jakby widownia była pełna, bo takie były wymogi międzynarodowych federacji sportowych. Zgodziłem się. Prowadziłem mecze przy pustych trybunach we Wrocławiu czy Opolu. Na szczęście obostrzenia minęły. Ale pojawiły się wątpliwości. Jakie? Czy jestem na tyle dobry, że gdy do obiektów sportowych wrócą kibice, to dam radę. Bo na mecze „covidowe" jeździłem sam. Po powrocie do normalności wróciły stare zasady, czyli wyjazdy z trzyosobową grupą. Są to dwa głosy (spiker 1 tzw. MC), które dzielą się zadaniami. Ktoś się skupia na kwestiach sportowych, ktoś na zabawie z kibicami. Trzecią osobą jest DJ, który wszystko to oprawia muzycznie. Cały czas podczas rozmów z działaczami związkowymi przewijał się temat mistrzostw świata, ale wydawało mi się to bardzo odległe. Wiedziałem jedno - to największa impreza w historii polskiej piłki ręcznej i fajnie byłoby w niej uczestniczyć. Miałem jednak obawy, - Każdy mecz trzeba traktować tak samo - jakby był ostatnim, z pełnym zaangażowaniem i koncentracją - mówi Damian Zydel czy podołam, bo np. spikerzy na imprezach siatkarskich czy na skokach narciarskich podnieśli poprzeczkę niezwykle wysoko. Ale w końcu uświadomiłem sobie, że przecież ci ludzie też od czegoś zaczynali. Już w2022 roku miałem okazję prowadzić mecz męskiej reprezentacji w katowickim Spodku, przy udziale siedmiu tysięcy ludzi. Po tym spotkaniu usłyszeliśmy, także od zawodników, wiele pozytywnych opinii. Usiedliśmy więc z DJ-em Maciejem Turowskim i powiedzieliśmy sobie, że zrobimy wszystko, by na tych mistrzostwach świata być. To jednak nie była formalność Nie. Przede wszystkim zorganizowano konkurs na obsługę muzyczno-słowną wydarzenia. Związek nie wybierał prowadzących uznaniowo czy za zasługi, ale postawił na otwartość. Chętni mieli wystartować w konkursie na spikerów i DJ-ów. Trzeba było stworzyć tercet, w skład którego wszedł wspomniany Maciej Turowski z Bydgoszczy, Paweł Gołębski z Wrocławia i ja. Złożyliśmy ofertę na prowadzenie meczów w Spodku, na tym najbardziej nam zależało. I tak się stało. Obsłużyliśmy w tej hali łącznie ponad 20 spotkań mistrzostw świata, więc nie tylko mecze Polaków. To coś niesamowitego uczestniczyć w takim wydarzeniu. Były jakieś szkolenia przed meczami? Naturalnie, mnóstwo. Odbywaliśmy wiele spotkań z producentami ze Szwecji, odpowiedzialnymi za transmisje telewizyjne. To oni, jako współgospodarz imprezy, odpowiadali za oprawę widowiska. Mieliśmy zajęcia, rozmowy, jak reagować w danych sytuacjach. Nic nie zostało zostawione przypadkowi, byliśmy gotowi na każdą ewentualność. Każdy dzień meczowy rozpoczynał się od odprawy. Wypełnienie każdego time-outu, przerwy, było zaplanowane. Wiadomo było na przykład, że nie zaprosimy polskich kibiców do tańca, gdy nasza reprezentacja przegrywa dziesięcioma bramkami. 0 wszystkim muszą też wiedzieć operatorzy kamer. Przygotowanie oprawy meczowej na mistrzostwach świata to zupełnie nowe doświadczenie. Jakie cechy trzeba mieć, by być dobrym spikerem? Przede wszystkim trzeba być pewnym siebie. I elastycznym. Przecież na meczach są nie tylko Polacy. I trzeba to wypośrodkować, więc musieliśmy używać języka angiel- skiego, czyli międzynarodowego. Chodziło o to, by każdy czuł się jaku siebie. Wracając do cech spikera, no cóż - donośny głos ma znaczenie. Odziedziczyłem go po dziadku. Nie można bać się wyzwań. Na tydzień przed mistrzostwami dopadło mnie jednak coś, z czym wcześniej się nie spotykałem przed imprezami, czyli nerwy, stres. Czy podołam wyzwaniu. Dostawałem 10 maili dziennie z wymaganiami, z opisami. Z tabelką, że cztery minuty przed rozpoczęciem meczu muszą się zacząć hymny narodowe. Tu nie może być ani sekundy w tę czy w tamtą, bo inaczej następnego dnia może nas nie być. To jest bardzo rygorystycznie przestrzegane. Jest transmisja na konkretną godzinę. Sygnał idzie na cały świat. Stres więc był, ale minął całkowicie w dzień meczu otwarcia, kiedy wziąłem mikrofon i powiedziałem pierwsze słowo. Na imprezach sportowych spikerzy nie zawsze są obiektywni. Drużyny są dwie, przyszli kibice z obu stron. I nagle słyszą, że jedna ekipa jest faworyzowana. Czy faktycznie tak to powinno wyglądać? Każdy sport ma swoją specyfikę, także jeśli chodzi o spikerkę. Na przykład w piłce nożnej spiker to najczęściej osoba informująca o zmianach, składach, kartkach, strzelcach goli. Z drugiej strony widzimy siatkówkę, gdzie spikerzy podczas meczów motywuj ą polskich kibiców, w ogóle nie zakładają, że muszą być obiektywni. Nakręcają reprezentację Polski i tyle. W piłce ręcznej postanowiliśmy znaleźć złoty środek. Podczas meczów reprezentacji Polski bawiliśmy się i w naszym języku, i w języku angielskim z kibicami z różnych krajów. Traktowaliśmy wszystkich równo, ale nie ukrywam, że naszych kibiców i reprezentację nakręcaliśmy pod względem oprawy muzycznej trochę bardziej poprzez sample i perkusję elektroniczną. Do tego było inne akcentowanie po zdobyciu bramki. Bo za tym szły tłumy polskich kibiców na trybunach. Ale komunikaty meczowe podawaliśmy jednakowo dla wszystkich. I dzięki temu w żaden sposób nie naginaliśmy zasad. Kogo woli publiczność? Gawędziarza sypiącego ciekawostkami czy minimalistę, który rzuci kilka suchych konkretów, nie odwracając uwagi od widowiska? Jak szukać w tym równowagi? Trzeba pamiętać o tym, że jesteśmy dodatkiem do widowiska. Spiker nie może być głównym bohaterem danego wydarzenia. Nie możemy skupiać uwagi na sobie, tylko na bohaterach, czyli zawodnikach, uczestnikach imprezy, a więc także kibicach. To oni mają czuć się dobrze. My odpowiadamy za stworzenie klimatu. Ludzie szybko by zweryfikowali, że spiker, osoby odpowiadające za oprawę, gwiazdorzą. Przecież dźwięk szurających butów, piłki wpadającej do siatki jest czymś niepowtarzalnym, nie zagłuszajmy tego. Dajmy szansę wybrzmieć wydarzeniu wtedy, kiedy trzeba. Przekazujmy komunikaty, a kiedy jest time-out, pozwalamy sobie na więcej. Największa trudność dla spikera? Na pewno odczytywanie nazwisk zawodników irańskich to wyzwanie. Wymowę konsultowałem na kilka godzin przed meczem z kierownikiem drużyny, który wyjaśniał, jak należy je czytać, bo nie zawsze jest to oczywiste. A nasza praca podlegała ciągłej, natychmiastowej ocenie. Błędy od razu lecą w eter. Do tego dbanie o gardło, a przy takiej intensywności spotkań to była rzecz, na którą trzeba było szczególnie zwracać uwagę, szczególnie po meczach Polaków. W pewnym momencie, już po końcowej syrenie, myślałem tylko o tym, by położyć się spać. W hali, w zależności od liczby prowadzonych meczów (dwa lub trzy dziennie) spędzaliśmy od siedmiu do dziewięciu godzin. Na pełnej koncentracji, mówiąc lub krzycząc w zasadzie non stop. Ale znam swój organizm, więc wystrzegałem się lodowatych napojów. Największy wróg spikera to chyba słabe nagłośnienie obiektu oraz trąbki, wuwu-zele. Te rzeczy utrudniają pracę. Inna trudność to dynamika samych meczów. Piłka ręczna ma to do siebie, że czasem jedno i drugie trafienie dzielą sekundy. Trzeba szybko reagować, podając strzelca. Nie jest łatwo nadążyć. Ale nadążaliście Kiedy nasza praca miała zbliżać się do końca, spytano nas, czy nie chcemy prowadzić meczów ćwierćfinałowych w Ergo Arenie w Gdańsku. I to chyba jest odpowiedź na pytanie, czy się sprawdziliśmy. Mistrzostwa świata zapoczątkowały wielką przygodę, ale na tym nie koniec, przede mną wiele wyzwań, jednak trzeba trenować, być na bieżąco. Nie można wypaść z obiegu. No więc co dalej? Prowadzeniem meczów takiej rangi zawiesiłeś sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Każdego dnia wstawałem dumny. Wchodziłem do katowickiego Spodka czy później do Ergo Areny z podniesioną głową. Dla mnie spikerka to jednak praca dodatkowa. Pasja, okazja do wyzwolenia dodatkowej adrenaliny. Sposób na zabawę, bo tak lubię spędzać czas, pracować z mikrofonem. Przy okazji mistrzostw świata mogłem też zarobić jakieś pieniądze, ale to był aspekt drugorzędny. Po tym wydarzeniu myślę, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych, bo co może być większego od mistrzostw świata'; Dlatego teraz każde kolejne wydarzenie będzie osobnym wyzwaniem. Każdy mecz trzeba traktować tak samo -jakby był ostatnim, z pełnym-zaangażowaniem i koncentracją. Teraz w ogóle jest fajnie, bo telefon dzwoni coraz częściej, są różne propozycje z Polski. Marzenia są po to, by je spełniać. Nie czekajmy. aż spełnią się same. ©© 14 • RELAKS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 olasa czy w ręczniku, bez żadneso fiku-miku Magdalena Olechnowicz Słupsk Zamknij oczy i wyobraź sobie kilkadziesiąt nagich kobiet i mężczyzn w jednym pomieszczeniu. Wyostrz zmysły i poczuj zapach pomarańczy, drzewa herbacianego, lawendy. Wytęż słuch - usłyszysz ulubione brzmienia. Jesteś w raju? Policz do dziesięciu i czytaj dalej. Jesteś w saunie - trwa ceremonia saunowania zwana także naparzaniem, co nie brzmi już tak urokliwie. Na jednej ławeczce siedzą prawnicy, lekarze, koszykarze, urzędnicy i dziennikarze. Tu zawód nie ,^a znaczenia. Tu każdy jest równy. Jedni jak ich Bóg stworzył - w stroju Adama lub Ewy, inni owinięci ręcznikiem. Stroje kąpielowe zakazane. Tak samo telefony komórkowe. Żadnych zdjęć i dzwonków. I jest jeszcze niepisana zasada - na wszystko, co tu widzisz, po wyjściu zapada kurtyna milczenia. Chyba że jesteś dziennikarzem. Zaglądamy za tę kurtynę i uchylamy rąbka tajemnicy. Facet z wachlarzem Po raz pierwszy w ceremonii saunowania uczestniczyłam wiele miesięcy temu i była ona dla mnie komiczna. Kilkadziesiąt osób w jednej saunie. Jedni nago (mężczyźni należą do zdecydowanie bardziej śmiałych), inni owinięci ręcznikiem. Część w zabawnych filcowych czapkach i kapeluszach. Gdy zbliża się wyznaczona godzina, do sauny wchodzi mistrz ceremonii. Tylko od pasa w dół owinięty ręcznikiem. W kilku zdaniach przedstawia zasady saunowania: - Całym ciałem siedzimy na ręczniku. W trakcie można wyjść, ale nie można już wrócić. Po seansie schładzamy ciało letnią wodą od stóp do głów. Jemy podane w recepcji owoce, pijemy wodę i odpoczywamy co najmniej tak długo, ile trwa seans. Potem mówi o zapachach, jakimi uraczy nasze zmysły. Polewa rozgrzane kamienie jvodą nasączoną aromatycznymi olejkami, rozbija na nich duże śnieżne kule. Wzrasta wilgotność. I... robi się naprawdę gorąco. Mistrz ceremonii zaczyna machać ręcznikiem, potem wachlarzami - dużym z materiału, potem małym, chyba bambusowym... Rozbrzmiewają dźwięki relaksacyjnej muzyki. Seans trwa od 10 do 15 minut. Nie ukrywam, że za pierwszym razem mężczyzna machający ręcznikiem mnie rozbawił. Patrzyłam na niego z nieukrywaną fascynacją i zdziwieniem. Teraz - jak każdy wierny uczestnik aromatycznych rytuałów - mam swoich ulubionych saunami-strzów. Jedni przeprowadzają tak cudowne rytuały, dobierając idealną muzykę i z wielkim kunsztem zapachy, że zamykam oczy i oddaję się magii. Inni rozwiewanie zapachów wachlarzami robią w tak widowiskowy sposób, że oczu od nich oderwać nie można. Fakt, że saunowanie stało się modne, jest niepodważalny. W Parku Wodnym Trzy Fale w Słupsku, bez względu na dzień tygodnia, zawsze są tłumy spragnionych ciepła ludzi. Dla jednych to sposób na relaks po całym dniu, dla innych metoda na poprawę zdrowia, walkę z cellulitem, a dla części spotkanie towarzyskie. Mężczyzn tu po horyzont Zdecydowaną większość w saunach stanowią mężczyźni. Bywa, że kobieta, która przyjdzie sama, czuje się nieswojo. Pewnego razu, w oczekiwaniu na seans, zagaduje mnie pani, która chyba ucieszyła się, że znalazła bratnią duszę, czy też po prostu człowieka tej samej płci. - Co tu się dzisiaj wydarzyło? Garnizon wojska wypuścili na przepustkę?! Rzeczywiście, oprócz nas dwóch było kilkudziesięciu chłopa! Zwykle celuję jednak w godziny, gdy ludzi jest najmniej, aby z seansu czerpać jak najwięcej przyjemności. Idealna pora to na przykład czas meczu. W trakcie gdy Czesi ogrywali naszą reprezentację piłkarską, w saunach panował raj na ziemi. Saunamistrzowie - nowy zawód Paulina ma wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach. Spodnie dobiera pod kolor wachlarza. Muzykę do zapachów. Gdy seans jest orzeźwiający, muzyka jest żywa. Gdy wyciszający - spokojna. Zanim została saunami-strzynią, była po prostu fanką saunowania. - Moja przygoda z saunowa-niem zaczęła się podczas studiów na Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Mieliśmy przedmiot dodatkowy, na którym sprawdzaliśmy wytrzymałość naszego organizmu w różnych warunkach - zarówno w ekstremalnym zimnie podczas morsowania w lodowatej wodzie, jak i w ekstremalnym cieple - w saunie - opowiada Paulina Reszka, saunamistrzyni ze Słupska, na co dzień nauczycielka wychowania fizycznego i sędzia koszykarski. - Miałam to szczęście, że od razu trafiłam do akwaparku w Redzie, w którym przestrzegano zasad poprawnego saunowania. Jak tylko wybudowano obiekt w Słupsku, zaczęłam saunować tutaj. Początkowo jako uczestniczka, dopiero potem jako saunami- strzyni. Ćwiczyłam w domu, trochę pod okiem innych sau-namistrzów. Zapisałam się też na kurs prowadzony przez ekspertów w Redzie. Tam dowiedziałam się wszystkiego, począwszy od przygotowania seansu, poprzez jego profesjonalne przeprowadzenie, aż do tego, jak się zachowywać po nim. Jak mówić uczestnikom o kulturze saunowania. Jak przygotować kompozycje zapachowe. Staram się dobierać je pod klientów. Wybieram cytrusy, miętę, jodłę, świerk, drzewa cydrowe i różane, zapachy żywiczne. Często miksuję - jabłko z miętą, truskawkę z czekoladą. Trzeba zaznaczyć, że machanie ręcznikiem nie jest takie proste. To prawdziwa sztuka. - To du?o nauki, trzeba wiedzieć, jak poprawnie machać, aby idealnie rozprowadzić gorące powietrze, w którą stronę - od pieca w kierunku gości, a także dostosować wachlarz do powierzchni sauny. Można też robić różne tricki i będzie show. Coraz popularniejsze jest rzucanie lodem, które ma za zadanie schłodzić gości, a jednocześnie podnieść temperaturę na piecu - zdradza Paulina. Każdy z saunamistrzów ma swoją własną playlistę z ulubionymi utworami. - Wybieram muzykę spokojniejszą, ostatnio często utwory polskich artystów. Sama komponuję playlisty i dobieram do nich zapachy. Aby to wszystko współgrało - opowiada Paulina. A dlaczego nago? Według tradycji i ze względu na wskazania - zdrowotne z sauny powinno korzystać się nago. Brak stroju nie ma podtekstu erotycznego, a jest jedynie przejawem praktycznego i zdrowego podejścia. Dzięki nagości cała powierzchnia skóry może swobodnie oddychać. Ze względu na podwyższoną temperaturę - nawet do stu stopni - naczynia krwionośne ulegają rozszerzeniu, rozszerzają się również pory, przez które wraz z potem wydalany jest amoniak, mocznik Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 RELAKS 15 i toksyny zalegające we wnętrzach naszych organizmów. Nieskrępowane strojem ciała pocą się równomiernie na całej powierzchni. Oczyszczona w ten sposób skóra staje się bardziej jędrna i gładka, odzyskuje naturalną sprężystość i atrakcyjną barwę. Jednak dla niektórych wejście do sauny bez strojów kąpielowych jest krępujące. - A to materiał sztuczny, przylegający do skóry. Gdy się nagrzewa, szkodliwe składniki unoszą się w powietrzu, a myje wdychamy. To niezdrowe. Strój może też parzyć, mogą się pojawiać zaczerwienia i wysypki -wyjaśnia Paulina. Zdecydowanie bardziej wstydliwe są kobiety. - Więcej myślą o swoich nie-doskonałościach. Krępuje je, że mogą być przez kogoś obserwowane. Jednak można być w ręcznikach. Nikt nikogo nie zmusza do wejścia nago - tłumaczy saunamistrzyni. Ciekawym elementem stroju są filcowe czapki - czasami są to śmieszne kapelusze z oślimi uszami czy byczymi rogami. Mają za zadanie odseparować skórę głowy od wysokiej temperatury i ochronić włosy, które po sanowaniu mogą być przesuszone i wypadać. Seanse dla urody Uatrakcyjnieniem rytuałów są seanse peelingujące. Głównie dla kobiet, ale nie tylko. Panowie też lubią mieć gładką skórę. Paulina wyspecjalizowała się wpeelingach. - Wszystko przygotowuję sama z naturalnych składni- ARTYKUŁ REKLAMOWY ków. Mieszam np. cukier, olej z pestek winogron, z awo-kado, do tego dokładam kawę i truskawki, miętę. Seanse peelingujące robię w saunie parowej, w której jest dużo większa wilgotność, dzięki czemu działanie jest skuteczniejsze. Diabeł z Koszalina Czarek z Koszalina słynie z seansów ekstremalnie gorących. Ci z górnych ławek przesiadają się na niższe. Część wychodzi. Prowadzi seanse zarówno w akwaparku w Koszalinie, jak i w Słupsku. Zaczął osiem lat temu. To jego dodatkowe zajęcie, gdyż na co dzień jest nauczycielem wychowania fizycznego, trenerem karate i jujitsu. - Nazywają mnie diabeł, bo u mnie jest gorąco jak w piekle. Warsztaty i szkolenia miałem w Polskim Towarzystwie Sau-nowym, kiedy saunowanie jeszcze nie było tak popularne. Jednak cały czas pogłębiam wiedzę, dokładam nowości, aby urozmaicać seanse - mówi Czarek. - Bazuję na zapachach owocowych, wcześniej układam sobie plan - od oczyszczania, poprzez pobudzanie i na końcu uspokojenie. Na początek serwuję np. arbuz, potem zioła alpejskie i łączę cytrynę z czekoladą oraz mentol z aloesem - to jeden z piękniej -szych zapachów o wyjątkowym działaniu oczyszczającym. Lubię też zapachy drzewne, korzenne, owocowe i ziołowe. Staram się dopasować je do pory roku - jak idzie wiosna, dobieram pobudza- jące, latem - owocowe, jesienią - leśne i korzenne. Lubię też zapachy, które oczyszczają drogi oddechowe - miętę, zioła alpejskie, imbir czy mentol. Skąd taka potrzeba ciepła u ludzi? - Żyjemy w zimnym wilgotnym kraju, stąd ta potrzeba jest naturalna. Ważne jednak, aby goście uzupełniali płyny, bo seanse bardzo wysuszają i mogą doprowadzić do odwodnienia - przypomina Czarek, który ma za sobą ponad sześć tysięcy rytuałów! Czasami można zobaczyć go w duecie z córką Patrycją, która też łyknęła bakcyla. - Wizyta w saunie to niemal same korzyści. To doskonały sposób na odprężenie psychiczne i regenerację fizyczną organizmu. Dzięki regularnym wizytom w saunie wzmacniamy odporność, odmładzamy wygląd naszej skóry, pozbywamy się toksyn, w korzystny sposób wpływamy na funkcjonowanie układu nerwowego i krwionośnego. Właśnie dlatego wizyty w saunie nazywane są często terapią dla ciała i ducha - mówi Czarek. Kolejną zaletą, którą szczególnie docenią panie, jest to, że regularne wizyty w saunie wspomagają walkę z celluli-tem. Sauna znacznie przyśpiesza też przemianę materii w organizmie, co ma pozytywny wpływ na odchudzenie. W czasie jednej sesji w saunie można stracić ok. 400 kalorii. Czy to nie jest zachęcające? Leżysz, a kalorie znikają same! Z czasem znika też wstyd. ©® Nowa technologia z Tajwanu może pomóc Ci na problemy ze słuchem INTELIGENTNY WZMACNIACZ SŁUCHU Mały, dyskretny, wygodny i cenowo dostępny dla wszystkich! Inteligentny wzmacniacz słuchu to najnowsza, najnowocześniejsza, sprawdzona przez wiele osób mikrocyfrowa technologia, a możesz go otrzymać za jedyne 97 zł! Masz dość tego, -źe słabo słyszysz, co (udzie do Ciebie mówią? Z INTELIGENTNYM WZMACNIACZEM SŁUCHU: ✓ możesz zmniejszyć niepotrzebne szumy i trzaski w tle (urządzenie w sposób inteligentny wzmacnia dźwięki ważne, a eliminuje zgiełk uliczny i zbędne odgłosy, np. szczęk sztućców w restauracji, stukot obcasów, trzask drzwi, gwar rozmów ludzkich, hałas uliczny czy warkot silnika); ✓ możesz lepiej słyszeć mowę ludzką, śpiew, dźwięk radia i telewizora, śpiew ptaków i inne dźwięki przyrody; ✓ możesz rozumieć nawet tych ludzi, którzy mówią cicho i niewyraźnie; ✓ możesz lepiej słyszeć to, co dzieje się wokół Ciebie, nawet z dalszej odległości! A wszystko dzięki tej nowej technologii! Urządzenie wykorzystuje technologię mikro-cyfrową najnowszej generacji, dzięki czemu problem niedosłyszenia u wielu ludzi może znacznie zmaleć. Pan Wojciech z Piły opowiada o tym, jak inteligentny wzmacniacz słuchu zmienił jego życie: „Wstydziłem się i byłem wściekły, bo juz prawie nic nie słyszałem!" lesiem na emeryturze. Wiadomo, że im człowiek starszy, to z tym słuchem coraz gorzej jest. U mnie było tak samo. W końcu przesiałem się spotykać z ludźmi, bo ileż można wszystkich pytać: „Co? co?". Męczyłem się, więc coraz częściej udawałem, że słyszę, co mówią, potakiwałem, uśmiechałem się... Wstydziłem się i byłem wściekły. Coraz t rudniej mi się przez lo żyło. Teraz mam ten inteligentny wzmacniacz słuchu. Słyszę o wiele lepiej i mogę znów normalnie rozmawiać z ludźmi. Wojciech G. (67 lat) z Pity Jeśli marzysz o tym, by: 1) dobrze słyszeć szept, rozmowę, muzykę, telewizję i radio; 2) mikrocyfrowate^nologia wypróbuj ją*a naLn_!E!5 możliwą cenę a/a ««o* Gniej; i lewe ucho Jest tak mały jak moneta 10-groszowa! Ma wbudowany mikroprocesor audialny 0\ XV-500, który w sposób inteligentny wzmac- nia dźwięki ważne, a elkninuje szum i hałas. Ładuje się szybko prądem jak zwykły telefon komórkowy i nie trzeba do niego kupować baterii! Ładuje się szybko prądem jak zwykły telefon komórkowy i nie trzeba do niego kupować baterii! Otrzymasz też 5 silikonowych wkładek w 4 rozmiarach, dzięki którym idealnie dopasujesz wzmacniacz do swojego ucha i nie będziesz w ogóle czuć, że masz go w uchu. kj Ile możesz zaoszczędzić? Decydując się na inteligentny wzmacniacz słuchu, otrzymujesz najnowocześniejszą, najnowszą i sprawdzoną przez tysiące użytkowników technologię w niezwykle atrakcyjnej cenie. Oprócz tego zaoszczędzisz na bateriach, dzięki dołączonej do urządzenia ładowarce! rozumieć wszystkich ludzi, którzy mówią do Ciebie; 3) chcesz lepiej słyszeć nawet ciche i dalekie dźwięki, sięgnij po ten idealny, wielowymiarowy, inteligentny wzmacniacz słuchu! To małe sprytne urządzenie zmieni Twoje życie nie do poznania bez rujnowania Twojego budżetu domowego. Jak otrzymać inteligentny wzmacniacz słuchu? Urządzenie można otrzymać tylko i wyłącznie w sprzedaży telefonicznej oficjalnego dystrybutora. (Jego sprzedaż nie jest i nie będzie prowadzona w sklepach). Zamawianie jest łatwe i bezpieczne, ponieważ nie trzeba wcześniej nic płacić (opłatę uiszcza się dopiero w momencie otrzymania przesyłki z produktem). Obecnie trwa promocja dla pierwszych 100 osób: wystarczy teraz zadzwonić na podany numer telefonu, aby otrzymać zniżkę w wysokości 80%. Pierwsze 100 osób, które zadzwoni do 8 maja, skorzysta ze zniżki w wysokości aż 80%! Dzięki niej otrzymasz INTELIGENTNY WZMACNIACZ SŁUCHU zamiast za tylko za 97 zł! Zadzwoń dziś: 81 300 36 72 Poniedziałek-niedziela 8:00-20:00 (Zwykłe połączeńie lokalne bez dodatkowych opłat) I I < gi i i C* « 'Szczegóły oraz informacje dotyczące procedury zwrotów i reklamacji dostępne są pod adresem: www.info for customers.com/statute/pl 36 • ROZMOWA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 Gdziekolwiek idę, szukam budynków i plenerów do filmu Małgorzata Klimczak "Szczecin Jako scenografka pracuje na planach filmowych. Uczy też studentów. Joanna Hrisulidu twierdzi, że młodzi ludzie dają jej dużo pozytywnej energii. Na strome Akademii Sztuki w Szczecinie pojawiła się wzmianka o pani pracy przy realizacji zdjęć do filmu „A Winter's Joumey", czyli „Podróż zimowa". Co to był za projekt? To film, przy którym pracowałam w ubiegłym roku. Jego producentem jest studio Bre-t akthru Films, znane z takich produkcji, jak nominowany do Oscara „Loving Vincent" oraz „Peter and the Wolf", zdobywca Oscara w kategorii „Najlepszy krótkometrażowy film animowany". Zdjęcia do „A Winter's Joumey" realizowane były w halach zdjęciowych Wrocławskiego Studia Filmowego CeTA - Centrum Technologii Audiowizualnych. W zeszłym roku padł ostatni klaps, teraz trwa etap postprodukcji. Podobnie jak „Loving Vin-cent", „Podróż zimowa" realizowana była techniką animacji malarskiej. Budowa scenografii była wielkoskalowa. W hali ^mającej 1000 mkw. zbudowaliśmy rynek bawarskiego miasteczka, w mniejszej powstała karczma z 1812 roku. A to tylko dwie spośród 24 dekoracji, które stworzyliśmy razem z moim wspólnikiem - scenografem i kierownikiem budowy Michałem Krauze. Dekoracja była realistyczna, skrzętnie udokumentowaliśmy realia życia w Bawarii z początku XIX wieku, jednak wszystkie mate-1 ńały, płaszczyzny, ściany i podłogi były mocno patynowane, malowane śmiałą kreską, ponieważ gjówną inspiracją scenograficzną było malarstwo romantyczne, mroźne, roze-. ^gane i pełne emoqi. W wielu przypadkach odtwarzaliśmy istniejące płótna, np. obraz „Wędrowiec nad morzem mgły" Caspara Dawida Friedricha, którego dzieła były dla nas głównym źródłem inspiracji. Tak wyglądały przygotowania, a ostatecznie w postprodukcji każdy kadr będzie malowany -przez artystów sopockiego studio Breakthru Films. V*f - Co było wyjątkowe w tym projekcie? Joanna Hrisulidu miała projektować wnętrza, ale, idąc śladem ojca, tworzy scenografie do filmów Zazwyczaj w filmach, w których efekty specjalne są łączone ze scenografią tradycyjną, budowa dekoracji dotyczy tylko najbliższego otoczenia aktora, np. schodów, po których chodzi, fragmentu mostu lub muru, o który się opiera. W tym przypadku budowaliśmy wielkoskalową scenografię. Zrobiliśmy to między innymi po to, żeby pomóc ekipie malarzy, którzy będą podmalowywali wszystkie kadry w końcowym etapie. Dzięki temu obraz będzie, miejmy nadzieję, bardziej spójny. Istotny jest również komfort pracy w pełnej zbudowanej przestrzeni z cudownym wnętrzem stworzonym przez wspaniałą dekoratorkę Aniko Kiss i niezastąpionego rekwizytora Grzegorza Rzepeckiego. Mogliśmy przez moment poczuć się jak w bawarskim miasteczku i na alpejskiej polanie. To było największe wyzwanie w moim życiu, bo w dzisiejszych czasach już rzadko się buduje takie plany filmowe. Nowe technologie zastępują tradycyjną scenografię. Prawie wszystkie studia w Polsce powoli są wyposażane w ekrany ledowe, które pozwalają na to, żeby scenografia kreowana była tylko w najbliższej przestrzeni bohatera. Była więc to dla mnie wspaniała przygoda. Czy przy serialu „Dom pod Dwoma Orłami" pracowało się bardziej klasycznie? Praca scenografa to ciągła nauka i odkrywanie nowych rzeczy. Nie ma czegoś takiego jak Joanna Hrisulidu i Waldemar Krzystek w trakcie realizacji zdjęć do serialu „Dom pod Dwoma Orłami' To był jeszcze czas pandemii standardowy serial czy standardowy film, standardowa reklama. Za każdym razem tworzymy coś innego. Długo prowadzimy dokumentację, szukamy informacji, gromadzimy materiały potrzebne do odtworzenia realiów życia w czasach i miejscu akcji określonych w scenariuszu. A więc tak, praca przy filmie „Dom pod Dwoma Orłami" w reżyserii Waldemara Krzystka wyglądała zupełnie inaczej niż przy „A Winter's Joumey". Przede wszystkim mamy różnicę czasową, bo akcja „A Winter's Joumey" toczy się w 1812 roku, a „Dom pod Dwoma Orłami" opowiada o niemal całym stuleciu, XX wieku. To bardzo istotna różnica, jeśli chodzi o rekwizyty, meble, przestrzenie, dodatki, kostiumy czy oświetlenie. Trzeba było szukać i dokumentować zupełnie inne rzeczy. Ponadto „Dom..." to serial, więc jego realizacja trwała dłużej. Zdjęcia do 10 odcinków robiliśmy dwa lata. Trudno mi znaleźć elementy wspólne między tymi produkcjami, bo mamy do czynienia z inną technologią, inną techniką przygotowania rekwizytów i scenografii. Każdy film jest inny i przy każdym praca zaczyna się od początku. Jeśli są scenografowie, którzy się specjalizują w filmach historycznych, to moim zdaniem nadal muszą się uczyć, odkrywać nowe rzeczy, ponieważ zawsze wychodzi się od scenariusza, a ten za każdym razem opowiada inną historię. Dotyczy innego okresu histo- rycznego czy innego miejsca na świecie. W „A Winter's Joumey" mieliśmy Bawarię, w „Domu pod Dwoma Orłami" - Breslau, Wrocław, Lwów, Kazachstan i kresowe dwory, chałupy i pałace. Który etap pracy przy scenografii jest dla pani najciekawszy? Każdy etap pracy jest ciekawy i każdy lubię na swój sposób. Bardzo lubię ten moment, kiedy dostaję scenariusz. To jest jak czytanie książki połączone z oglądaniem filmu, bo często scenariusze są napisane w taki sposób, że podczas lektury w głowie pojawiają mi się obrazy. Tak było z „Domem pod Dwoma Orłami". Po przeczytaniu scenariusza nie mogę się doczekać chwili, kiedy zacznę dokumentację. Gdziekolwiek nie pójdę, to rozglądam się i wyłapuję fajne budynki, idealne do jakiejś sceny, albo plenery, które nadają się do jakiejś sytuacji ze scenariusza. Ciekawe jest też dokumentowanie takich elementów, jak rekwizyty specjalne przyporządkowane do każdego aktora. Wtedy można dopasowywać też przestrzeń i scenografię do każdej postaci. Zastanawiać się, w jaki sposób kolorem i formą oddać jej charakter. Projektowanie i budowa scenografii to najtrudniejszy etap, bo to jest walka z czasem, z różnymi ograniczeniami, kombinowanie, jak ominąć różne współczesności znajdujące się w przestrzeni, żeby ich nie było widać. Ale jest to również piękny etap. Natomiast realizacja zdjęć to dla nas koniec pracy. Wtedy wszystko już mamy przygotowane i patrzymy, czy jest spójne. Ten ostatni etap przy dobrych wiatrach jest bardzo satysfakcjonujący. A skąd film wziął się w pani życiu? Myślała pani o takiej pracy, idąc na studia? Mój tata, Michał Hrisulidis, jest scenografem, i to on zaszczepił mi zainteresowanie tą branżą, pokazał mi, jak pracować, wszystko, co wiem i umiem, zawdzięczam jemu. To on zabrał mnie pierwszy raz na plan. Ale to nie było tak, że od początku wiedziałam, że chcę być scenografem. Scenografia była u mnie w domu od zawsze, ale studiowałam architekturę wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Pomyślałam, że to jest bardzo rozsądny kierunek, po którym znajdę pracę. Z jednej strony będę się czuła artystycznie spełniona, a z drugiej strony będę miała poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Okazało się jednak, że przez cały okres studiów moje projekty odbiegały od architektury wnętrz i były bardziej scenograficzne. Moi wykładowcy to zauważali, ale mieli do mnie zaufanie i widzieli w tym pewien potencjał, więc pozwalali mi na to, żebym prowadziła te projekty w kierunku bardziej scenograficznym niż architektonicznym. Mój dyplom magisterski to była scenografia wirtualna. Tematyka była oparta na mitologii Słowian. Stworzyłam świat zbudowany na drzewie „ Axis Mundi", na którego szczycie zasiada mitologiczna postać - Kur odmierzający czas. Zwizualizowałam ten projekt w Centrum Technologii Audiowizualnych metodą dosyć prostą, studencką, ale udało mi się nagrać kilka scen w scenografii wygenerowanej wirtualnie. Jednak żeby nie było wątpliwości, że jest to praca dotycząca architektury wnętrz, rozrysowałam w pniu drzewa pomieszczenia mieszkalne i przygotowałam rysunki techniczne z wszystkimi wymiarami i według ogólnie przyjętych zasad ergonomii. Czego pani uczy studentów Akademii Sztula? Prowadzę zajęcia z podstaw projektowania scenografii na Wydziale Architektury Wnętrz. Prowadzę też Pracownię Wystawiennictwa i Nowych Technologii. Mam nadzieję, że udaje mi się studentów jakoś fajnie zaangażować i pokazać im, jaka scenografia może być ciekawa. Myślę, że wystawiennictwo i scenografia to dziedziny bardzo sobie bliskie. Wystawiennictwo to też jest tworzenie przestrzeni, która często nie jest przestrzenią naturalną, jedynie ją naśladuje. To jest kreowanie przestrzeni wokół obiektu eksponowanego, oddające charakter tego obiektu. Czy to jest galeria sztuki, czy muzeum. Jak się pani pracuje ze studentami? Świetnie. Bardzo sobie cenię te spotkania, bo studenci to młodzi ludzie, którzy mają zupełnie inne spojrzenie na świat, więc znalezienie wspólnego mianownika to jest coś bardzo ciekawego. Ja przekazuję im różne istotne informacje i udaje mi się czegoś ich nauczyć, ale z drugiej strony oni też mi bardzo dużo dają. Wnoszą inne spojrzenie na projektowanie. W tym przypadku szukanie koncepcji projektowych to bardzo przyjemna praca. Kiedy wracam ze Szczecina po całym dniu zajęć, jestem naładowana pozytywną energią. Ma pani swoje marzenie zawodowe? Po prostu, żeby było tak dalej, bo wszystko idzie w dobrym kierunku. Nie za wolno i nie za szybko. Jestem zadowolona. ©® JOANNA HRISULIDU Absolwentka Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. Zajmuje się scenografią filmową, teatralną oraz eventową. Od pięciu lat projektuje statuetki Tukana - głównej formy nagrody na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej w Teatrze Muzycznym Ca pitol we Wrocławiu. Zajmuje się również projektowaniem wnętrz oraz mebli. Jednakże największą przyjemność sprawia jej tworzenie wirtualnego świata CGI. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 POSZUKIWANIA POLEGŁYCH LOTNIKÓW • 17 Niech wreszcie spoczną w spokoju Poszukiwacze analizują miejsca upadków amerykańskich samolotów Konferencja prasowa podsumowująca prace na wraku bombowca B17G Marek Jaszczyński Szczecinek Przemierzyli ocean, żeby walczyć z niemiecką armią. W Stanach Zjednoczonych zostawili rodziny i przyjaciół. Już tam nie wrócili. Nie wiadomo, gdzie leżą ich szczątki Nie mają grobów. Jeszcze... Poszukiwaniem zaginionych amerykańskich żołnierzy zajmuje się Defense POW/MIA Ac-counting Agency, która podlega Departamentowi Obrony USA. To z nią współpracują badacze ze szczecińskiego Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego szukający szczątków lotników zestrzelonych w czasie nalotów na niemieckie instalacje w Szczecinie i Policach w czasie II wojny światowej - Współpraca z DPAA trwa od wielu lat. Mamy już kilka wytypowanych miejsc, w których mogą znajdować się szczątki lotników - mówi dr hab. Andrzej Ossowski, kierownik Zakładu Genetyki Sądowej i Katedry Medycyny Sądowej PUM. - To nie są typowe prace archeologiczne, bardziej kryminalistyczne. Robiliśmy analizę miejsc upadków amerykańskich samolotów w rejonie Szczecina. Pracowaliśmy tam, gdzie pochowano jednego z członków załogi bombowca B-17. Maszyna spadła w rejonie Odry. Miejsce to odnaleźliśmy kilka lat temu. Zeznania niemieckich świadków Według źródeł jeden z lotników może spoczywać na cmentarzu w Świętej w pobliżu Goleniowa. - Tak zeznawali świadkowie, mieszkańcy ówczesnego Lan-genbergu, którzy byli przesłuchiwani przez misję amerykańską. Jej członkowie dopytywali WRAKI *;f nalewu SZC2ECI^SK}660 Naukowcy z PUM z przedstawicielami amerykańskiej agencji szukają miejsc pochówku lotników poległych w czasie II wojny światowej się o groby wojenne - wyjaśnia Andrzej Ossowski. Na podstawie zeznań badacze - kilkadziesiąt lat po wojnie - wytypowali kilka potencjalnych miejsc pochówku. - To są projekty, które trwają z reguły kilka lat. Bardzo trudne. Nie ma żadnych świadków bezpośrednich i konkretnej lokalizacji. Prace są zaplanowane na kilka najbliższych lat, ale w każdej chwili może zdarzyć się, że coś odnajdziemy - dodaje naukowiec. Spoczywają w samolocie? Niewykluczone, że ciała amerykańskich lotników spo- czywają także w miejscu rozbicia jednego z samolotów na Zalewie Szczecińskim. Wrak amerykańskiego bombowca został zlokalizowany w sierpniu 2022 roku. To maszyna B-17G o numerze płatowca 44-8046. Została zestrzelona 7 października 1944 roku w czasie nalotu na Police. - Bardzo byliśmy ciekawi tego, czego nie widzą sonary, co znajduje się wokół wraku i nie wystaje ponad dno. Sprawdzenie tego wymagało użycia bardzo specjalistycznego sprzętu. Z pomocą pospieszył prezes firmy Escort, Arkadiusz Markowski, który zorganizował współpracę z firmą Innomar oraz Politechniką Morską w Szczecinie -mówi Aleksander Ostasz, dyrektor Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. W październiku 2022 roku specjaliści z firmy Innomar Technologies z Rostocku przebadali miejsce katastrofy samolotu przy pomocy echosondy parametrycznej SES. Prace były prowadzone z jednostki Echo 2. Po raz pierwszy w Polsce został użyty najnowszy sześcioprzetwornikowy sprzęt, który pozwala zebrać bardzo dużą liczbę danych nawet w bardzo płytkich wodach. Firma Innomar opracowała zebrane dane oraz sporządziła film 3D obszaru zalegania wraku. W grudniu 2022 roku Koło Naukowe Hydrografii Morskiej z Politechńiki Morskiej w Szczecinie wykonało magnetometrem morskim SeaSpy pomiary magnetometryczne obszaru katastrofy samolotu. W dnie wokół szczątków amerykańskiego bombowca zlokalizowano kilka anomalii magnetycznych. Ostatni lot B-17G Ostatni raz bombowiec B-17G był widziany przez naocznych świadków 7 października 1944 roku o godzinie 12.52. Muzeum Oręża Pol- skiego jest w posiadaniu kopii odtajnionych akt, które otrzymało od amerykańskiej agencji rządowej DPAA. Właśnie dzięki tej dokumentacji możemy poznać ostatnie tragiczne chwile lotu. Bezpośrednim celem bombowca, który był samolotem prowadzącym formację, była fabryka benzyny syntetycznej w Policach koło Szczecina. Na pokładzie znajdowało się 11 członków załogi. Jak przebiegał lot? - Zgodnie z ustaleniami naocznych świadków, najpierw zapalił się silnik numer 2, a potem prawdopodobnie silnik numer 3. Po zapaleniu się silnika nr 2 samolot wypadł z szyku i wszedł w stromy ślizg. Przez chwilę był pod kontrolą, a później zaczął spadać ostro po spirali. Odpadło prawe skrzydło, a potem część ogonowa - opowiada dyrektor Ostasz. - Następnie maszyna eksplodowała w powietrzu i rozpadła się na wysokości około 15000 stóp. Według raportu wszystkie fragmenty samolotu spadły do Zalewu Szczecińskiego. Świadkowie zeznali, że widzieli również od dwóch do dziewięciu spadochronów, z czego jeden w płomieniach. Samolot prawdopodobnie nie zrzucił bomb, ponieważ drzwi od komory bombowej były zamknięte. Zginęli: kpt. Alf Fischer - pilot, kpt. Henry Loades - bombardier, sierżant John Koehler -strzelec górnej wieży, sierżant Ancil Sheperd - radiooperator mjr Gordon Haggard i por. Ed Mc Neal - strzelec ogonowy. Pięciu lotników trafiło do niewoli: byli to płk Jim Luper -dowódca, mjr Norman Kriehn, por. Bill Morrow oraz sierżant John Derling i nawigator por. FredAsbell. ©® POLITECHNIKA MORSKA !8 • A TO CIEKAWE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 Tajemnice i legendy. O świętym Kadr z filmu „Święty", reż. Sebastian Buttny, Polska 2023, dystrybucja: TVP Dystrybucja Kinowa Piotr Piotrowski Pomorze NT Święty patron Pomorza i**olski może być wzorem dla młodych mężczyzn - odważny, bezkompromisowy i nieunikający wyzwań. Spróbujemy spojrzeć na niego nieco świeckim okiem z odrobiną sensacji W Gdańsku i archidiecezji gdańskiej kojarzony jest jako patron, chrzciciel Gdańska, ale też męczennia za wiarę. Jest św. Wojciech również postacią, której zaczyna się pisana historia Gdańska. W 997 r. złożył^ wizytę w ówczesnym grodzie i po ochrzczeniu wielu tysięcy ludzi udał się w dalszą misyjną podróż. Po wizycie w Gdańsku wylądował najpewniej na wybrzeżu Sambii, czyli historycznej krainy w Prusach. Reszta historii to zapisana legenda, bazująca na przekazach ustnych. Wśród nich warto przypomnieć tę najbardziej znaną, którą wielokrotnie przytacza prof. Andrżej Januszajtis, entuzjasta historii Gdańska. Z orła strażnik *^Pogańscy Prusowie, oburzeni tym, że biskup odprawiał obce dla nich obrzędy w gaju, który uważali za święty, pojmali go i związali, a potem zaczęli rzucać w niego oszczepami. I oto stał się cud: gdy siódmy oszczep przebił ciało, więzy same się rozwiązały i opadły. Pragnąc położyć kres dziwnym zjawiskom, przywódca Prusów ściął męczennikowi głowę toporem, po czym zatknął ją na pal. Ciało wyrzucono do rzeki. Nadleciał orzeł i przez trzy dni strzegł głowy, nie pozwalając ptakom jej dziobać. Na trzeci dzień jakiś wędrowiec ujrzał głowę świętego, zdjął z pala, zawinął w czyste płótno i wyruszył w podróż do dalekiego Trzemeszna, w którym właśnie przebywał książę Bolesław. Gdy wędrowiec opowiedział w Trzemesznie, co się stało, książę wysłał delegację z pieniędzmi i klejnotami, nakazując jej, żeby za wszelką cenę wykupiła ciało męczennika. Wysłannicy księcia dotarli na miejsce i zaczęli pertraktacje z Prusami, którzy zażądali tyle złota, ile święty ważył. Położono ciało na jednej szali, a na drugą zaczęto dosypywać kosztowności. Jednak ciało przez cały czas przeważało. I oto gdy zapas złota się wyczerpał, wyszła z tłumu uboga wdowa i dorzuciła dwa grosze, ostatnie, jakie jej pozostały. Grosze przeważyły i waga przechyliła się na drugą stronę. W tej sytuacji zaczęto zdejmować nadmiar złota. Dopiero kiedy zdjęto wszystko i na szali zostały tylko dwa wdowie grosze, waga wróciła do równowagi. Prusowie przestraszyli się i w pośpiechu wydali ciało. Przewieziono je do małej miejscowości pod Gdańskiem i złożono w kapliczce pod dębem na wzgórzu. Tutaj także działy się cuda. Po pewnym czasie Bolesław Chrobry zabrał ciało do Gniezna. Poniżej kapliczki powstał kościół, a miejscowość otrzymała nazwę Święty Wojciech. Dziś jest przedmieściem Gdańska i celem pielgrzymek. Tyle legenda. A co z faktami? Tu jedne łączą się z legendami dość płynnie - szczupłość bezpośrednich relacji, źródeł, a także odległość w czasie powodują, że obraz życia męczennika z Pragi ma bardziej charakter przypowieści niż zapisów kronikarskich. Święty Wojciech, jeden z najpopularniejszych świętych, obrany za patrona Polski i Europy, związany jest z początkami Polski i z Gnieznem, gdzie znajduje się jego najstarsze w Europie sanktuarium. Znany przede wszystkim za sprawą swojej straceńczej misji wśród pogańskich Prusów i później owianego legendą wykupu ciała za tak zwany wdowi grosz. Kim jednak był Wojciech, zanim został świętym? Urodził się w 956 r. w Libi-cach w zamożnej rodzinie Sławnikowiców. Jego imię tłumaczy się jako „pociecha wojów" i jako wojownik był przeznaczony do stanu rycerskiego. Kiedy jako dziecko ciężko zachorował, jego rodzice ślubowali, że jeśli odzyska zdrowie, zostanie przeznaczony na służbę Bożą. Tak też się stało. Wojciech wyzdrowiał i kiedy osiągnął słuszny wiek, wysłano go na naukę do biskupa Magdeburga Adalberta. On też na bierzmowaniu nadał mu imię Adalbert. Stąd często utożsamia się polsko brzmiące imię Wojciech z łacińskim Adałbertusem. Wojciech wyrósł na mądrego i bogobojnego młodzieńca. W dzień się uczył, a wieczorami odwiedzał chorych i pomagał najuboższym. Jednocześnie nie stronił od dworskiego życia, chłonąc jego uroki. Jako 25-letni mło- lavus oznaczający Słowianina z biegiem czasu zaczął oznaczać... niewolnika. A o skali procederu mówią duże ilości arabskich dirhemów znajdowanych w czasie wykopalisk na terenie Wielkopolski. Wojciech próbował ratować nieszczęśników z rąk oprawców, protestował i interweniował, ale nie na wiele się to zdało. Z poczuciem bezsilności trafił ostatecznie wraz ze swoim bratem Radzymem Gaudentym do klasztoru benedyktynów, gdzie odpowiadał mu byt prostego mnicha. Niedane mu jednak było takie życie. Po licznych perturbacjach wyruszył do Pragi, do której ostatecznie nie dotarł, gdyż wcześniej otrzymał wieści o wojnie Przemyślidów ze Sławnikowicami, w wyniku której wszyscy jego krewni zostali wymordowani. Jadę do Prus W tej sytuacji udał się do Bolesława Chrobrego, który, jak pisze kronikarz, był mu życzliwy. Co do tej życzliwości można mieć wiele wątpliwości. Bo nie da się ukryć, że Bolesław, wysyłając Wojciecha do Prusów, wiedział, że ten żywy stamtąd nie wróci. Faktem jest jednak, że przez Po wizycie w Gdańsku wylądował najpewniej na wybrzeżu Sambii. Reszta historii to zapisana legenda, bazująca na przekazach ustnych... dzieniec w 981 r. przyjął w Pradze święcenia kapłańskie, a wkrótce pod wpływem słów umierającego biskupa rozpoczął pokutne życie. Kiedy dwa lata później został mianowany biskupem Pragi, przyjął tę godność z pokorą. Znany był ze skromności, umiłowania ubóstwa i gorliwej modlitwy. Spał na gołej ziemi, odwiedzał ubogich i potrzebujących, szczególne miłosierdzie okazując więźniom i niewolnikom. Polscy niewolnicy Praga w tym czasie była centrum handlu niewolnikami, których brano „ogniem i mieczem" z niewielkich grodzisk na terenie m.in. Wielkopolski. Spędzano ich do Pragi, skąd hurtowo byli przekazywani do muzułmańskiej części Europy, czyli dzisiejszej Hiszpanii. Łaciński wyraz Sc- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 A TO CIEKAWE 19 ojciechu fakty, których nie znacie około trzy miesiące Wojciech przebywał w gościnie u księcia, głosząc na jego ziemiach płomienne kazania i nawracając niewiernych. Z tego okresu pochodzi m.in. legenda o głazie św. Wojciecha w Budzie-jewku. Ostatecznie pod koniec marca 997 r. wyruszył na straceńczą wyprawę. Bolesław dał mu łódź i trzydziestu zbrojnych dla ochrony, jednak po przybyciu na miejsce Wojciech odesłał wojów i tylko wspólnie z Radzymem Gau-dentym i Boguszem Benedyktem, który znał język pogan, udali się do Prusów. Popłynęli łodzią z Gdańska w głąb Zalewu Wiślanego, który dziesięć wieków temu był znacznie większy niż obecnie, a jez. Drożno stanowiło jego zatokę, po której pływały morskie okręty. Wylądowali w miejscu dzisiejszej wsi Bągart, a następnie udali się w kierunku najbliższej osady. Tu oddaję ducha mego Bogusz podaje w.swojej relacji nazwę grodu Cholinum. Leżąca nieopodal Bągartu wioska Pachoły do 1945 r. nosiła nazwę Pachollen (nazwa wywodząca się z języka staropru-skiego), co można by kulawo przetłumaczyć „zacholinie". Tym tropem podążyli uczeni, którzy przeprowadzili w okolicy badania archeologiczne, trafiając na dwa grodziska z X w. Jedno z nich jest w miejscu, gdzie dziś znajduje się wioska Święty Gaj (!), a jej mieszkańcy, przekazując sobie tradycję z dziada pradziada, uważają się za potomków zabójców świętego Wojciecha (pisał 0 tym w 2017 r. poznański „Przewodnik katolicki"). Przybysze na rozległej polanie odprawili mszę świętą 1 utrudzeni udali się na spoczynek. Niestety, miejsce wybrali dość niefortunnie, bo rozłożyli się z obozowiskiem w... świętym gaju. Zbudził ich orszak wojowników i tu wersje Radzynia Gaudentego i Bogusza Benedykta zaczynają się różnić. Jeden twierdzi, że Wojciech zginął raniony włócznią na leśnej polanie, a Bogusz po-daje, że ścięto go toporem. Na Drzwiach Gnieźnieńskich widać oba narzędzia mordu. Głowę Wojciecha nabito na pal, a zwłoki zakopano. Jego towarzyszom pozwolono odejść, aby głosili śmierć Wojciecha jako przestrogę dla przyszłych misjonarzy. Nie wiadomo, kto jako pierwszy dotarł do Gniezna z wiadomością o śmierci Wojciecha. Nie wiadomo też, kto dostarczył na dwór głowę misjonarza. Wiadomo jedynie, że kiedy Bolesław dowiedział się o jego śmierci, polecił Radzyniowi i Boguszowi powrócić do Prusów i wykupić ciało męczennika. I znów jedne źródła mówią o złocie, inne o srebrze. Legenda mówi o wdowim groszu, który przeważył szalę wagi. I tu znów źródła nie są zgodne. Jedne podają, że ciało świętego męczennika najpierw spoczęło w Trzemesznie, a dopiero po przygotowaniu należytego grobu trafiło do Gniezna. Inne znów głoszą, że od razu szczątki Wojciecha trafiły do katedry w Gnieźnie. Faktem jest, że ciało Wojciecha niemal natychmiast stało się cenną relikwią. Relikwią, która wkrótce pozwoliła Chrobremu na ustanowienie w Gnieźnie niezależnego biskupstwa, a w następstwie na koronację królewską. Święte szczątki Zgodnie z ówczesnym zwyczajem relikwie zamurowano w ścianie katedry, a głowę i ramię przełożono do oddzielnych relikwiarzy. Drugie ramię Bolesław podarował Ottonowi III w czasie jego pielgrzymki do Gniezna, do grobu świętego. Otrzymane relikwie cesarz umieścił w rzymskim kościele na Tybrze (dziś św. Bartłomieja), którego patronem uczynił św. Wojciecha. Dwa lata po jego męczeńskiej śmierci, św. Wojciech został kanonizowany (999 r.). Do Gniezna zaczęli przybywać pielgrzymi. Z biegiem czasu pozazdrościli relikwii ościenni władcy. Szczególnie zawistnie spoglądał na nie Brzetysław Czeski, bo w końcu Wojciech z Czech pochodził, a w Pradze żadnych znaczących relikwii nie było. I to właśnie był wystarczający powód, aby zorganizować wyprawę wojenną na ziemie piastowskie w 1038 r. Przy okazji Brzetysław złu-pił nie tylko Gniezno, ale i Poznań i szereg innych grodów po drodze, wywożąc nie tylko cenne relikwie z zamurowanej skrytki, ale i setkę wozów z drogocennymi łupami. Kradzieże Są źródła, które mówią, że relikwiarz z głową pozostał w Polsce, ale są też takie, które utrzymują, że głowa wyjechała do Czech. Przez długi czas wyglądało na to, że jedna znajduje się w Pradze, a druga w Gnieźnie. O autentyczności relikwii nie dyskutowano. Wystarczyło, że przy nich wydarzył się cud, aby uznać ich autentyczność. W niespokojnych wojennych czasach razem z innymi gnieźnieńskimi skarbami woj-ciechowe relikwie chowano w zamku biskupim w Uniejowie. A nawet jeśli katedra była łupiona, to grabiono cenne kruszce, z których były wykonane kolejne trumienki i sarkofagi, same relikwie pozostawały nietknięte. Przetrwały bezpiecznie aż do 1923 r., kiedy nieznani sprawcy włamali się do katedralnego skarbca i skradli m.in. złoty relikwiarz głowy św. Wojciecha. Jak się okazało, napad był przygotowywany od dłuższego czasu, a sprawcy otworzyli drzwi specjalnie przygotowanym do tego kluczem. Włamania dokonano w samo południe, kiedy kościelny był zajęty oprowadzaniem po katedrze grupy turystów. Ani sprawca, ani relikwiarz nigdy nie zostały odnalezione, pomimo wyznaczenia wysokich nagród. Tymczasem były też relikwie, które Otton III zdeponował w Rzymie. Prymas August Hlond zwrócił się z prośbą do papieża Piusa XI o ich przekazanie do Polski. Do Gniezna powróciła kość ramienia o długości 10 cm. Podzielono ją i część umieszczono w relikwiarzu ręki, a część w nowym relikwiarzu głowy. U l^X¥\ I ' j mm r erf- Drzwi Gnieźnieńskie zwane też Drzwiami św. Wojciecha - przedstawiają żywot świętego Głowę Wojciecha nabito na pal, a zwłoki zakopano. Towarzyszom pozwolono odejść, aby głosili śmierć Wojciecha jako przestrogę... Wojna i Wojciech W lipcu 1941 r. do metropolity wrocławskiego kardynała Adolfa Bertrama dotarła wiadomość o planowanej likwidacji katedry w Gnieźnie. Trzeba było ratować, co się da. Dzięki wsparciu proboszcze? kościoła św. Mikołaja w Inowrocławiu, ks. Paula Mat-tauscha, udało się uratować relikwie świętego. Znajomym kapłana był młody żołnierz Wehrmachtu Urban Thelen. Ksiądz poprosił go o przysługę wyjątkowej wagi, ale też najwyższego ryzyka - należało wywieźć z Gniezna relikwia św. Wojciecha. Urban przejął w Gnieźnie niewielką paczuszkę, zawiniętą w papier pakowy, którą włożył do teczki i pociągiem wrócił do Inowrocławia. Wiedział, że jest obserwowany przez gestapo, więc zostawił paczkę za kotarą na probostwie i wyszedł. Chwilę później doszło do rewizji na plebanii, ale relikwie ni«-zostały odkryte. Ostatecznie schowano je pod posadzką zakrystii, gdzie przebywały aż do 1948 r., kiedy zwrócono je do Gniezna. Rabunek pod okiem komunistów Ostatni raz „porwanie" św. Wojciecha miało miejsce w 1986 r. W tym czasie w katedrze trwał remont i konfesja ze srebrną XVIII-wieczną trumienką z rzeźbą świętego była zasłonięta folią. W nocy doszło do włamania, którego celem był po prostu cenny srebrny kruszec. Ordynarnie odrąbano srebrne elementy trumny i podtrzymujących ją postaci. Niestety, złodzieje zdołał^1 skradzione elementy przetopić. Wpadli po sygnale od złotnika, któremu próbowali sprzedać srebrny złom. Na szczęście sarkofag był bardzo dokładnie obfotografc^ wany i na podstawie tej dokumentacji udało się wiernie odtworzyć zniszczone rzeźby. Jako pamiątkę pozostawiono jedynie ślad po uderzeniu siekiery. To wydarzenie w 2023 r. zostało opisane filmem pt. „Święty". Patrząc na życie i „drugie życie" św. Wojciecha, można dojść do wniosku, że scenariuszy i filmów może powstać jeszcze wiele. ©® 20. • RECENZJE, OGŁOSZENIA DROBNE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 KSIĄŻKI Pegasus Laurent Richard, Sandrine Rigaud Wydawnictwo Insignis Media. Rozwinięcie tytułu: „Jak szpieg, którego nosisz w kieszeni, zagraża prywatności, godności i demokracji". Od wydawcy: „Pegasus - system szpiegowski, reklamowany i sprzedawany jako narzędzie do walki z terroryzmem. Skrycie infekuje telefon komórkowy, a następnie śledzi każdą jego aktywność w czasie rzeczywistym, przejmując kontrolę nad mikrofonem, kamerą i odbiornikiem GPS oraz przechwytując wszystkie filmy, zdjęcia, e-maile, SMS-y, treści i hasła, zaszyfrowane bądź nie. Ta książka to opowieść o działaniu i wykorzystywaniu systemu Pegasus na całym świecie". Warto wiedzieć i być czujnym. Polecam. (MARA) Śniadanie z cząstkami S.F. Vidal, F. Miralles ŚNIADANIE z CZĄSTKAMI Wydawnictwo Insignis. Podtytuł: „Opowieść o nauce, jakiej jeszcze nie było". Od wydawcy: „Jeśli zdecydujecie się zagłębić w lekturze, odkryjecie cudowną i zagadkową krainę. Teoria kwantowa to jedna z najpiękniejszych i najbardziej zdumiewających teorii w nauce. Zawarte w niej prawa w porównaniu z naszymi doświadczeniami z życia codziennego są sprzeczne z intuicją, przez co wydają się zupełnie szalone. Kiedy tylko zanurzymy się w świat kwantów, nasze wyobrażenia o rzeczywistości, nawet tej najpowszed-niejszej, zaczynają się chwiać.". Nie byłam orłem z fizyki, więc teraz chętnie braki wiedzy nadrabiam. Ta książka to ułatwia. (MARA) Tunel 29 Helena Marriman Wydawnictwo Insignis. Rozwinięcie tytułu: „Miłość, szpiegostwo i zdrada: prawdziwa historia niezwykłej ucieczki pod Murem Berlińskim". Od wydawcy: „Lato, rok 1962. Joachim Rudolph, student, kopie tunel pod Murem Berlińskim. Po drugiej stronie - w Berlinie Wschodnim - czekają dziesiątki mężczyzn, kobiet i dzieci. Gotowi są zaryzykować wszystko, nawet życie, byle stamtąd uciec. Ta książka to prawdziwa historia najbardziej niezwykłego tunelu ewakuacyjnego wykopanego pod Murem Berlińskim, opowiedziana przez autorkę podcastu BBC Radio 4". Literatura faktu, którą czyta się jak świetną powieść sensacyjną. Polecam gorąco. (MARA) Strzygoń Artur Żurek Wydawnictwo Initium. Od wydawcy: „Na wschodnich rubieżach Polski w pensjonacie Strzygoń, ukrytym między borem a bagnami, rezyduje nieco zapomniany pisarz, który na odludziu kończy pisać swoją książkę. Spokój burzy przyjazd letników, małżeństwa z Krakowa. Ogromna nawałnica sprawia, że uwięzieni w pensjonacie goście, odcięci od świata, zostają skazani tylko na siebie, a przybycie niespodziewanych gości powoduje, że sytuacja zupełnie wymyka się spod kontroli. Gdy ktoś ginie, winne może być tylko jedno z nich.". Akcja - na szóstkę, bohaterowie wyraziści, tajemnice i groza. Naprawdę straszne i naprawdę dobre. (MARA) Twórcze życie we dwoje Julia Pańków Wydawnictwo Muza. Od wydawcy: „Janusz Majewski i Zofia Nasie-rowska, Jeremi Przybora i Alicja Wirth, Eryk Lipiński i Hanna Gosławska, Stefan i Franciszka Themer-sonowie, Gabriel i Hanna Rechowiczowie. Jak to jest, gdy dwie jednostki . twórcze decydują się na wspólne życie? Czy mogą liczyć na wsparcie czy raczej rywalizację? I czy w patriarchalnej rzeczywistości PRL-u, w której przyszło żyć większości z nich, możliwe było prawdziwe partnerstwo? Czy w przypadku związku artystów pierwsze miejsce zajmuje miłość czy może jednak sztuka?". Piękne i liczne ilustracje, arcyciekawe historie. Tylko młodym czytelnikom te nazwiska, niestety, niewiele mówią. (MARA) Szkoda, że cię tu niema Jodi Picoult Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Diana planuje wakacje na Galapagos z narzeczonym Filipem, lekarzem. Ale wybucha pandemia koronawirusa i jej ukochany musi zostać w szpitalu. Leci więc w podróż sama. Rzeczywistość na wyspie mija się z jej oczekiwaniami. Najpierw zgubiony bagaż, potem zamknięty z powodu pandemii hotel, a na koniec zamknięte granice, uniemożliwiające powrót do domu... Diana musi zdać się na znienawidzony łut szczęścia -choć nie zna języka, udaje jej się zaprzyjaźnić z miejscową rodziną i znajduje lokum na czas lockdownu. Kobieta po raz pierwszy od dawna zagląda w głąb siebie. Ciepła, emocjonalna, kobieca powieść. (MARA) E Nieruchomości MIESZKANIA-SPRZEDAM M-4,60m2, Słupsk, 668839118 MIESZKANIA-KUPIĘ KUPIĘ udziały w nieruchomościach, spadkach, 602-738-759 MIESZKANIA-ZAMIENIĘ ZAMIANA/KUPNO mieszkań zadłużonych, dopłata, 602-738-759 LOKALE U2YTK0WE - DO WYNAJĘCIA HANDLOWO-USŁUGOWY, 54m2, Słupsk, ul. Bema, 603-80-11-22 GARAŻ wynajmę, 606 26 17 37 GK GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe \producent KOJCE dla Psów Najniższa CENY Różne wymiary Transport cały kraj Montaż GRATIS Dogodne RATY 94-318-80-02 91-311-11-94 ,58-588-36-02 95-737-63-39 59-727-30-74 512-853-323 www.konstal-garaze.pl Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl | W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 POŚREDNICTWO OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.siupsk.pl : omega@nieruchomosci.slupsk.pl Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 KONSERWACJA podwozi, 883080883. ZATRUDNIĘ FIRMA D0MAR w Tatowie zatrudni geodetę z uprawnieniami zawodowymi. Oferty prosimy przesyłać: aleksandra.suchodolska@ domar-k.pl Tel. 94 316-09-40 APN Sentium Wyjedź Jato opiekunka na wakacje t w 8 tygodni zarób nawet 3800C netto na rękę ♦ premia do 200€ +48 500 401 901 Zdrowie ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO PRALKI naprawa w domu, 603 775 878 BUD0WLAN0-REM0NT0WE CYKLINOWANIE bezpyłowe 884912222 MALOWANIE dachów 788-016-988 REMONTY od A do Z, 660-683-933(GK) Turystyka KRAJ - MORZE DZWIRZYNOMORZE.PL, 605 905 969 KOŁOBRZEG blisko morza! 511337308 Matrymonialne POZNAM Panią 60-701. do związku, 537-232-076. SAMOTNI stanu wolnego zapraszamy do kontaktu z biurem matrymonialnym 576169 247. Zgłoszenie Pań bezpłatne. WDOWA 77 lat, samotna szuka Pana 75+ tel. 789-240-965 Różne STARE książki - skup 881-934-948 ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, tel. 607 703 135. USŁUGI HYDRAULICZNE, tel. 607 703 135. SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w big bagach, 607 703 135. Rolnicze MASZYNY ROLNICZE KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. ZWIERZĘTA HODOWLANE KURY nioski młode - sprzedam, Telefon: 782-827-428,792-732-052, 59/810-89-05 ULE wielkopolskie z pszczołami sprzedam, 792232150 v " ■ i Dyrektor Oddziału Regionalnego Agencji Mienia Wojskowego w Szczecinie ddziałając zgodnie z art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t. j. Dz. U. z 2023, poz. 344) informuje, że na tablicy ogłoszeń w siedzibie Oddziału przy ul. Potulickiej 2/ul. Księcia Sambora 4 wywieszone zostały wykazy: - lokalu niemieszkalnego nr 3 o pow. 62,06 nr, przeznaczonego na biuro, zlokalizowanego w parterowym budynku mieszkalnym Agencji Mienia Wojskowego w Olesznie przy ul. Polnej 8 (dz. nr 43/30), przeznaczonego do najmu w drodze bezprzetargowej na czas oznaczony 3 lat, - nieruchomości stanowiącej działkę nr 243/15 o pow. 0,1924 ha, zabudowanej budynkiem wolnostojącym o pow. 910 m2, przeznaczonej na działalność hotelową, położonej w Goleniowie przy ul. Króla Władysława Jagiełły 4, przeznaczonej do najmu w drodze ustnego przetargu nieograniczonego, na czas oznaczony 15 lat. Wszelkie informacje można uzyskać pod numerem tel. 91 447 2034. Oddział Regionalny AMW w Szczecinie, 70-230 Szczecin, ul. Potulicka 2, tel.( 4891) 447 20 00, fax ( 4891) 488 47 95, e-mail: marketing.szczecin@amw.com.pl www.amw.com.pl WYKAZ WYKAZ WYKAZ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 KSIĄŻKA Karol Marks z uciechą szczerzy zęby z piekła „Celem ideologii antykultury - piszą autorzy tomu „Encyklopedia antykultury", wydanego właśnie przez Fundację Cor Dei - jest zabicie w ludziach zdolności do twórczej oraz pożytecznej pracy, która stanowi warunek konieczny funkcjonowania systemu kapitalistycznego, a szerzej - wydajnej gospodarki, gdzie każdy pracuje na swoje utrzymanie, a tym samym wolność". Antykultura = złodziejstwo W rezultacie musi to doprowadzić do sytuacji, w której „masy poddane antykulturowej obróbce nie będą miały innego wyboru niż poparcie sił nawołujących do rewolucji oraz stworzenia nowej wersji komunizmu". I dalej: Ustrój, w którym rzekomo nikt nie musiałby pracować, ponieważ wszystko byłoby za darmo, sprowadzałby się w gruncie rzeczy do przejmowania dóbr wypracowywanych przez innych ludzi. „W efekcie beneficjentami byłyby wyłącznie pasożytnicze elity bazujące na wytworzonym mechanizmie systemowej kradzieży, kontroli społecznej oraz propagandzie. To właśnie jest istota antykultury". Gdzie są korzenie ideologii? „Encyklopedia..." to zbiór kilkudziesięciu tekstów-esejów, których autorzy starają się zanalizować i zrozumieć wpływ ideologii Marksa na współczesny świat. Można się spierać, czy zjawiska typu radykalny ekologizm, genderyzm, zmutowany socjalizm, transhumanizm, zideologizowana sztuka czy wojujący ateizm to dziedzictwo płynące bezpośrednio z komunizmu, czy może za pośrednictwem np. postmodernizmu albo zdegenerowanego liberalizmu, ale istota pozostaje niezmienna: antykultura ma się dobrze i zdaje się postępować. Jaki jest prawdziwy cel rewolucji seksualnej? Jak manipulują nami media i koncerny technologiczne? Czy mamy do czynienia z projektem nowego człowieka? Dokąd prowadzi rewolucja technologiczna? To tylko niektóre z pytań, które stawiają autorzy. Co ciekawe,w „Encyklopedii..." sporo także o polskości i narodowości - te wątki znalazły się pod lupą autorów nieprzypadkowo. Pamięci Krzysztofa Karonia Redaktorem tomu jest Jakub Zgierski, określający się jako „badacz ideologii marksistowskiej", ale nad całym przedsięwzięciem unosi się duch Krzysztofa Karonia, zmarłego dwa tygodnie temu publicysty i historyka, który jako jeden z pierwszych próbował zwrócić uwagę Polaków na zagrożenie neomarksizmem. Jego wydana w 2018 roku „Historia antykultury" i cykl wykładów „Program Wiedzy Społecznej" spotkały się - prócz kilku polemik, m.in. z prof. Adamem Wielomskim - z dość nikłym zainteresowaniem tzw. prawicowego mainstreamu. To dowodzi, że przed rodakami wciąż spora lekcja do odrobienia. Lektura „Encyklopedii antykultury" może być pierwszym krokiem. grab KULTURY ENCYKLOPED „Encyklopedia antykultury", wyd. Fundacja Cor Dei, Wrocław 2023, cena 64,90 zł ROZRYWKA WIEŚCI NIE Z TEJ ZIEMI MARCELA LESZCZAK Spełnia marzenia Związek modelki z Michałem Koterskim jest bardzo burzliwy: para co chwilę się rozstaje i godzi. Na pewno relację tę podtrzymują wspólne wyjazdy pary. Ostatnio Leszczak i Koterski wybrali się na kolejny egzotyczny urlop do Du-baju. Na Instagram modelki trafiła fotografia, na których widać, jak pręży się w bikini na tle panoramy z okazałych wieżowców. „Półtora roku temu na tej samej plaży w tym samym hotelu tęskniłam za moją miłością. Dziś jestem w jego obiektywie. Marzenia się spełniają!" - podpisała zdjęcie Leszczak. EDYTA PAZURA Wkurza innych Kiedy 1 maja 2009 roku Cezary Pazura brał ślub z młodszą od niego o 26 lat Edytą, większość mediów sceptycznie oceniała szanse na przetrwanie tego związku. Tymczasem para zagrała wszystkim na nosie i jest ze sobą do dzisiaj, do-czekując się trójki dzieci. W miniony poniedziałek Pazurowie celebrowali czternastą rocznicę ślubu. Były tort, poca-łunłaiprzytulanie. „Już 14 lat wkurzamy tych, którzy nie wróżyli nam wspólnej przyszłości, a my jak zawsze pod prąd i na własnych zasadach. Wspólne: życie, marzenia, praca, biznes i przede wszystkim szczęście" - podpisała Edyta Pazura wspólne fotografie na Instagramie. JOANNA OPOZDA Jest całkiem samodzielna W miniony weekend młoda aktorka zdecydowała się wybrać z synkiem Vincentem do wilanowskiego parku w Warszawie. Najpierw wylegiwała się na kocyku w trawie, a potem odwiedziła restaurację, by zjeść żurek. „Całkiem miła ta samotność, kiedy jesteśmy razem" - podpisała zdjęcia na Instagramie. I dodała potem: „Często samodzielne mamy nazywane są »samotnymi«, a moim zdaniem one nie są samotne, bo są ze swoimi dziećmi. »Samotność, kiedy jesteśmy razem« trochę się wyklucza, nieprawdaż? Przynajmniej w relacji rodzic - dziecko. Takmyślę. Dlatego ja na przy- Jak się okazuje, Kuba Badach świetnie sprząta - tak przynajmniej twierdzi jego teść Aleksander Kwaśniewski kład lubię być nazywana »samodzielną« mamą". KUBA BADACH Świetnie sprząta Gościem Gabi Drzewieckiej i Agnieszki Woźniak-Starakbył niedawno Aleksander Kwaśniewski. W audycji nie zabrakło pytań o związek córki byłego prezydenta z piosenka-rzem Kubą Badachem. Kwaśniewski pochwalił zięcia. - Kuba świetnie sprząta i to jest wielkie szczęście Oli, bo ona nie jest wielką fanką sprzątania. Kuba sprząta, a Ola jest znakomitą kucharką. Ja uważam, że Ola, jeśli chodzi o kuchnię włoską, to osiąga absolut-nie pozycje szczytowe, znakomite - podkreślił Kwaśniewski. JUSTYNA STECZKOWSKA Ma dystans Podobnie jak większość cele-brytów, również popularna piosenkarka wybrała się w miniony weekend na egzotyczny wypad. Jednak zamiast zdjęć w kostiumie kąpielowym na plaży, zamieściła na Instagramie niezwykły filmik. Widać na nim, jak paraduje w obcisłej sukience i wysokich szpilkach wśród greckich (prawdopodobnie) ruin i nagle potyka się o własne nogi, apo-tem upad^ krzycząc:, Jezus, Maria!". Steczkowska skomentowała jednak zdjęcie humorystycznym wpisem: „Spadająca gwiazda. Do każdego upadku wżyciu trzeba mieć dystans. AWyjaktoczujetie?". LARA GESSLER Wynajmuje Córka słynnej restauratorki mieszka z mężem i dwójką dzieci na warszawskim Mokotowie w obszernym apartamencie z widokiem na park. Co ciekawe, Gessler nie jest właścicielką tego mieszkania, tylko je wynajmuje. I bardzo sobie chwali taką sytuację. - Dla mnie to działa, bo nie ogranicza mojej wolności Ja lubię coś takiego, ale każdy ma swoją drogę i swoje poczucie bezpieczeństwa, które jest inaczej zbudowane - mówi w rozmowie z Płotkiem. ROMAN POLAŃSKI Uzyskał przebaczenie Choć amerykański wymiar sprawiedliwości ściga słynnego reżysera za wykorzystanie seksualne trzynastoletniej Samanthy Geimer w1977roku, to sześćdziesięcioletnia dziś ofiara Polańskiego deklaruje, że nie ma do niego żalu za to, co się wydarzyło. Niedawno udzieliła wywiadu obecnej żonie reżysera Emmanuelle Seigner i powiedziała: Nawet nie wiedziałam, że to było nielegalne, że ktoś może za to zostać aresztowany. Fakt, że zro-biliśmy z tego wielką sprawę, strasznie mi ciąży. Ciąży mi to, że muszę ciągle powtarzać, że to nie było nic wielkiego. Rozmowę ilustruje fotografia, na której Geimer z uśmiechem na ustach obejmuje polskiego reżysera. „Dziękuję, Saman-tha" - podpisała je Seigner. HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Horoskop dzienny mówi, że nie zabraknie Ci okazji do chwalenia się swoimi mocnymi stronami. Ryby (19.02-20.03) Irytować Cię będzie opieszałość niektórych osób. Horoskop na dziś ostrzega, że może dojść do „zwarcia"... Baran (21.03-19.04) Twoje relacje z otoczeniem będą dzisiaj układać się wyjątkowo poprawnie. Horoskop dzienny na piątek zapowiada dzień w miłej atmosferze. Byk (20.04-20.05) Krytycznie odniesiesz się do zachowania innych osób. Horoskop dzienny mówi, że Twoje uwagi trochę zabolą... Bliźnięta (21.05-21.06) Ugodowość będzie Twoim znakiem rozpoznawczym. Horoskop na dziś mówi, że ten pojednawczy ton przypadnie wielu osobom do gustu. Rak (22.06-22.07) Okaże się, że umiesz zdobyć " się na małe szaleństwo i zejście z drogi utartych schematów. Horoskop dzienny na piątek wróży dobrą zabawę. Lew (23.07-22.08) Odezwie się w Tobie potrzeba bliskości i kontaktu z innymi ludźmi. Horoskop dzienny zapowiada, że komuś bardzo się to spodoba... Panna (23.08-22.09) Horoskop na dziś mówi, że wiosenne klimaty wyzwolą w Tobie pokłady energii, którą zechcesz wykorzystać na porządki i zmiany... Waga (23.09-22.10) Wystrzegaj się ludzi z którymi trudno jest Ci dojść do porozumienia. Horoskop dzienny na piątek mówi, że dobrze na tym wyjdziesz. Skorpion (23.10 - 21.11) Unikaj ryzykownych sytuacji. Horoskop dzienny ostrzega, że brak roztropności może Cię sporo kosztować. Strzelec (22.11-21.12) Napotkasz trudności w realizacji zadań, które dotychczas nie sprawiały Ci żadnych problemów. Horoskop-na dziś wróży kiepski dzień. Koziorożec (22.12 -19.01) Przed Tobą dzień owocujący interesującymi rozmowami i ciekawymi znajomościami. Horoskop dzienny na piątek mówi, że nuda Ci nie grozi. Redaktor naczelny Przemysław Szymanczyk, Redata|a.StLIPSK. ul. Henryka Pobożnego 19, teLS98488IOO. POLSKA PRESS GRUPA Redaktor naczelny Dorota Kania 3 "j, Zcyred.nacz :MarcinStefanowski,WojciechFrelichowski, redakqa.gp24@potskapress.pl, KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, Wydawca Polska Press Sp zoo »MS-* ,, , YnonaHusaim-Sobecka. PrezesMakroregionuPiotrGrabowski. tel.943473552. redakqa.gk24@p0lskapre5s.pl SZCZECIN, iii nnm^nipwdais n^-fiWWaraauci Dyrektorartystyczny Tomasz Bocheński, Biuro Prasowe: biuroprasowe@polskapress.pl, „ SStMni Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa 2elazko. AI.Niepodleglosci26/Ul,teŁ9148ł3300.redakqa^24@polskapress.pl. tei 222014400 fax-22 2014410 ' Dyrektor kolportażu Karol Wlazło, Agencja AIP kontakt@aip24.pl wwwgs24.pl DyrektormarketinguRobertGromowski. DrukPolska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, Grunwaldzka 229. ' mmwwww ©CE> - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. 22 • KRZYŻÓWKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 dobry iub zły okres życia część pułku lotniczego c~ ma białą korę r~ mały w smart-fonie gruby koc r~ kobieta z batutą komenda, polecenie operacja handlowa kupna ub sprzedaży pręty w palenisku -> malowane po-madką r~ film Pasikowskiego r~ mocarz ~"v część spłaty kredytu r~ zespół barw typ nadwozia naczynie na kapuśniak supersam stolica Jemenu cenny kobierzec i i ł i i ł 1 - \ bieg przełajowy - ł ł r np. kenozoik - imię Sumac, śpiewaczki tuzy w talii - lamówka do ob-szywania sukien zabawka dziewczynki - prowadzi psi zaprzęg Favorit lub Fabia dziki karp 1 przesadza z brawurą l 17 grupa kolarzy punkt oparcia - ł 2 24 - wykaz błędów w druku r 10 zlot czarownic l wodna lub młoda r 23 18 i smok latający kontynent z Chinami - waćpan kaczka norowa im#. r~ dzierżawa lokalu święty byk egipski kuzynka nurzyka domowe do odrobienia zdradzony mąż wynik dzielenia kanał Wieprz- narzuta - r~ mieszka w Dubaju choroba stawów, artre-tyzm areszt, paka „Kordian i powieść Kruczkowskiego i imie BuzeK; aktorki z filmu „Rewers" - ł i r i 1 i mięsna potrawa choroba zakaźna, lepra - 7 i 8 5 kamień piekielny miejski zieleniec Nauru lub Andora świecący paluszek - i okularnik indyjski - strzelisty pomnik - 9 l ł zguba, zniszczenie 26 szef klasztoru - 3 słynny szwedzki kwartet wokalny - imią męskie z Nory 11 na twarzy Zorro - U szlachetny metal ~v reżyser filmu „Eroica" wymaga dowodu podpora grochu gatunek gliniastej gleby 6 urok. powab twórca bajki grec-Kiej drobny raczeK morski r i ł 1 U ł 4 \ \ rodzicielski słodkie słówka, pochlebstwa 22 21 drewniane buty ateński zabytek magazyn węgla jacht lodowy smar maszynowy w portfelu Belga szczelina, szpara polowy mundur wojskowy - ł \ \ r \ i \ l jest dźwignią hanalu imię Thompson, aktorki ... von Bismarck 27 płoną w kominku liii -: Ł- , « Cą * zamek króla Artura rzadko się myje zakład rozrywkowy komplet kart najlepszy wynik - i i l l i \ i "W '• imtm I 1 r Gawryluk - dziennikarka, Segda - aktorka matka chrzestna —* kołnierzyk duchownego liczne przy spadochronie ~v np-siarka film z rolą Kirka Douglasa krzywa na wykresie -v ceni rodzinne pielesze zastępuje młodego kroia sygnał choroby chytry ssak Pięcioksiąg Mojżesza twardy cukierek #... Pod Wyrwi-groszem ekran komputera ma rzesze fanów odmiana bambusa 1 I ł - i 1 ł - 1 i 16 imię Lipnickiej - chodzi w stroju Adama dramat Witkacego stawiana na lawecie 13 rzymska bogini łowów po bre-tońsku lodowa na rzece l 1 Mickey, aktor z USA - 14 długi ogon sukni dary na ołtarzu w* * ł aktywa finansowe stawka w grze hazardowej przegradza rzekę Piotr Wielki 19 niemy aktor - 12 urodziwy młodzian pierwszy najtrudniejszy ł l 1 \ f przyrody lub Abrahama piwo z pubu W Eginy zamieszkała w raju - \ mieszkanki Berlina - 1 i roślina - symbol staropanieństwa - chwast z rzepami •* i szybujący ssaK, kaguan -*• 20 kościół parafialny r 15 szczyt władz umysłowych - 25 model Poloneza - tkanina na letnie sukienki miłośnik muzyki atrybut praczki — obraca się w zegarku - lekki powóz konny . Mirosław, aktor - Jl 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 Litery z pół ponumerowanych od 1 do 27 utworzą rozwiązanie - myśl Erazma z Rotterdamu. O93NanyiQiNVW3iNOD30V0H0Via 3iNVżViMZoy Litery z pół ponumerowanych od 1 do 27 utworzą rozwiązanie - myśl Erazma z Rotterdamu. O93NanyiQiNVW3iNOD30V0H0Via 3iNVżViMZoy Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 SPORT 22» HOKEJ NA LODZIE BIAŁO-CZERWONI W PIĄTEK POWINNI PRZYPIECZĘTOWAĆ AWANS DO ŚWIATOWEJ ELITY Masza reprezentacja jest kompletna Jacek Sroka Korespondencja z Nottingham Rozmowa z Leszkiem Laszkiewiczem, team leaderem reprezentacji Polski i drugim w historii hokeistą pod względem liczby występów w kadrze. Grał pan w reprezentacji Polski, która jako ostatnia wywalczyła awans do światowej elity, wy-grywającw200i roku rywalizację w Grenoble we Francji. Przypominają się tamte czasy,gdy teraz kadra jest o krok od powrotu do grona najlepszych? Zdecydowanie tak, zwłaszcza że w obu drużynach panowała bardzo podobna atmosfera. Przyjechaliśmy tu świadomi tego, o co przyszło nam grać, i pokazujemy to na lodzie. W czasach gdy ja z kolegami graliśmy na turnieju w Grenoble, było podobnie. Byliśmy świadomi tego, jaką mamy moc, i udało nam się awansować. Nie chcę zapeszać, bo został nam w tym turnieju jeszcze jedenmecz, ale mamy naprawdę ogromną szansę powrotu do elity. 2023 IIHFICE HOCKEY WORL Division I - Group A - Nottingh wmofite ■wey] nmou PSTBAŁ Kalana PETRALANA Leszek Laszkiewicz jako hokeista rozegrał w reprezentacji Polski aż 216 meczów. Teraz jest team leaderem kadry, zapewniając komfort pracy trenerowi Robertowi Kalaberowi Obecna kadra też pokazuje moc w tych mistrzostwach. Czy pana zdaniem ten zespół rósł z każdym spotkaniem tumiejuwNottingham? Powiedziałbym, że ta drużyna budowała się już od kwietniowych sparingów. To było widać, że z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej. Założenia taktyczne przygotowane przez sztab trenera Roberta Kalabera były realizowane w 100 procentach. Wyniki gier kontrolnych z drużynami z elity bardzo nas podbudowały, co pokazują teraz chłopaki w tym turnieju. A presję towarzyszącą MŚ staramy się im dozować. Cały czas powtarzamy im, że idziemy krok po kroku. Został nam do wykonania ten ostatni krok i liczymy, że spełnimy nasze marzenia. Wszyscy w reprezentacji zdają sobie sprawę z ogromnej szansy, jaka się przed nią otwiera. Czy w meczu z Rumunią mogą komuś zadrżeć nogi? Na pewno nie. Ten zespół jest dobrze zestawiony. Mamy grupę doświadczonych zawodników jak Kolusz, Pasiut, Wajda, Kruczek czy Dziubiński. Do nich doszła grupa młodych graczy, z którymi Kalaber pracuje w kadrze już trzy lata, i oni też są pewni swoich umiejętności. To fajnie wypaliło i ta drużyna jest kompletna. Czujemy od nich siłę i wiarę, bo ci chłopcy doskonale wiedzą, po co tu przyjechali. Jak będą wyglądać przygotowania do piątkowego meczu z Rumunią, który zacznie się o 13.30? Sztab jak zwykle przygotuje analizę wideo gry naszego przeciwnika. Wcześniej zobaczymy błędy, które popełniliśmy w spotkaniu z Koreańczykami, żeby ich unikać. Zrobimy wszystko, żeby tę stabilność, którą prezentujemy w tym turnieju, utrzymać do końca i znów wygrać. Rumunia jest na pewno słabszym rywalem niż Wielka Brytania czy Włochy, które były spadkowiczami z elity. Da się to jeszcze zepsuć na finiszu? Wszystko się da, ale zrobimy co w naszej mocy, żeby do tego nie doszło. Myślę, że większy stres był przed spotkaniami ze spadkowiczami z elity, bo to Brytyjczycy i Włosi byli faworytami turnieju, a my beniaminkiem. "" Do meczu z Rumunią podej -dziemy w 100 procentach zaangażowani i w pełni przygotowani, bo uważam, że nasz zespół potrafi grać jeszcze lepiej. Na słowa pochwały zasługują w Nottingham nie tylko polscy hokeiści, ale także polscy* kibice, którzy z trybun Motor-point Areny głośno dopingują naszą reprezentację w każdym spotkaniu. Doskonale czujemy to ich wsparcie. Kibice są cały czas z nami. Wspaniale nas w Anglii dopingują. Bardzo im za to dziękujemy i liczymy, że w piątek też licznie pojawią sie na trybunach lodowiska. Nottingham może zapisać się w historii polskiego hokeja na zawsze. Oby tak było. Tego sobie wszyscy w kadrze życzymy. ©® Dwóch kwietniowych zwycięzców z Pogoni ST Maurycy Brzykcy sport@gs24.pl PIŁKA NOŻNA. Dwóch piłkarzy Pogoni Szczecin zdobyło tytuł najlepszego strzelca w naszym rankingu w kwietniu. Kamil Grosicki dokonał tego w drugim miesiącu z rzędu. „Piłkarskie Orły" to kontynuacja porównywania i klasyfikowania najskuteczniejszych strzelców w najwyższych polskich ligach, którą zapoczątkowaliśmy w poprzednim roku kalendarzowym. Celem jest wyłonienie oraz nagrodzenie najlepszych strzelców piłkarskich w kategorii męskiej i kobiecej, biorąc pod uwagę sumę goli zdobytych przez zawodników/zawodniczki klubów piłkarskich biorących udział w krajowych, zawodowych rozgrywkach li- gowych na poziomie: ekstra-klasy/ekstraligi, I, III III, IV ligi oraz w Pucharze Polski a także bramek zdobytych w europejskich pucharach. W roku 2023 rozszerzyliśmy grono klasyfikowanych goleadorów o tych występujących w IV lidze. Dla przypomnienia podajemy zatem współczynniki, przez które mnożymy gole przyznając miejsca w naszym rankingu: dla ekstraklasy/ekstraligi - wynosi 2; dla I ligi -1,75; dla II ligi -1,5; dla III ligi -1; dla IV ligi -0,625; dla Pucharu Polski - 2; dla Europejskich Pucharów - 2,5. W 2023 roku, jak na razie, zwyciężali zawodnicy związani obecnie z Pogonią, lub byli jej piłkarze. W lutym był to Adam Frączczak (obecnie Kotwica Kołobrzeg), w marcu Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin). Skrzydłowy powtórzył swój wyczyn również w kwietniu, ale jednej nagrody nie będzie. Ranking TAD IflAflCTfcłlA 1 V/r l\W!C I WIM STRZELCY POMORZA ZACHODNlEOOl „u V \ . w i ; '• f Srafl Ik mgm w In mm MfpM 09331 V \ . Czwartoligowcy walczyli do końca, ale w kwietniu muszą uznać wyższość graczy Pogoni Czwartoligowcy walczyli do końca, ale w kwietniu muszą uznać wyższość graczy Pogoni Grosicki będzie się musiał podzielić wyróżnieniem z kolegą z zespołu Portowców, Alexan-drem Gorgonem. Obaj w kwietniu strzelili po dwa gole w PKQ Ekstraklasie, ale biorąc pod uwagę współczynnik goli, wygrali klasyfikację. Mocno gonili ich czwartoligowcy, którzy jeszcze w weekend wpisywali się na listę strzelców. Po pięć goli zgromadzili na koncie w kwietniu Michał Magnuski (Polski Cukier Kluczevia Stargard) oraz Paweł Krawiec (Wybrzeże Rewalskie Rewal). Na piątym miejscu uplasował się inny czwartoligop wiec - Dawid Gruchała-Węsier-ski (Bałtyk Koszalin - cztery bramki). Już od poniedziałku piłkarze i piłkarki w naszym województwie walczą o zwycięstwie w miesiącu maju. Czwartoligowcy pierwsze punkty zdobyli już w środę. Patronat Honorowy Partner Strategiczny Partner Merytoryczny Patronat Medialny Diflf nrcL ORŁY'2 3 Ministerstwo Sportu i Turystyki TYP SPORT T Y P INFO PlPH 24 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 5.05.2023 LEKKOATLETYKA SZACHY SPORT www.sportowy24.pl Gryf przerwał serię Pogoni. Wygrana Aniołów, walkower dla Bytovii PIŁKA NOŻNA. 3 maja 29. serię spotkań rozegrała IV liga pomorska. Wydarzeniem dla kibiców z regionu było spo-\Sianie w Lęborku. Derbowe starcia Pogoni z Gryfem Słupsk mają swoją historię i od lat rozpalają kibiców. Do środowego meczu gospodarze przystąpili po serii pięciu wygranych i wydawali się faworytem. Jeszcze raz potwierdziło się jednak, że derby rządzą się swoimi .Drawami. Pierwsza połowa nie dostarczyła emocji. Drużyny wzajemnie się badały, było niewiele sytuacji podbramkowych. Na drugie 45. minut zespoły wyszły pizy wniku 0:0. Nie utrzymał się on nawet przez 3. minuty. W 48. doskonałym strzałem z ponad 20 m popisał się Adam Świdroń i goście objęli prowadzenie. Lę-hprczanie byli blisko wyrównania w 67. min. Jakub Leszkiewicz trafił jednak w poprzeczkę. Osiem minut później bramkarz Pogoni, Arkadiusz Kolkę, wypuścił piłkę z rąk w zamieszaniu, a Daniel Piechowski posłał do pustej bramki. Gospodarze re-Marnowali faul na bramkarzu, ale bezskutecznie. Dzięki wygranej w Lęborku, Gryf awansował w tabeli na bezpieczne (na dzisiaj), 14. miejsce. O 6 pkt przed nim jest Pogoń. Z wygranej w świątecznej ko-lejce cieszyła się także ekipa Aniołów Garczegorze. W Boże-polu Wielkim Anioły pokonały Powiśle Dzierzgoń, a gola na wagę3pkt zdobył Maciej Gre-gorek. Bez gry punkty dopisała " ^tovia Bytów. Zespół GKS Kowale nie przyjechał na mecz do Bytowa. Według nieoficjalnych informacji, niepotwierdzonych przez Pomorski ZPN, GKS nie dokończy rozgrywek. - Niespodziewanej porażki u siebie, zniżęj notowanym MKS Władysławowo, doznała Sparta Sycewice. Goście prowadzili 2:0 już po 10. minutach gry. Jeszcze .przed przerwą kontaktowego gola zdobył Damian Kopciński, ale po zmianie stron MKS przypieczętował wygraną trzecim trafieniem. Bez niespodzianki za to w Ustce. Jantar uległ Gryfowi Wejherowo 1:3, tracąc dwa gole w 71. i 74. min. POGOŃ LĘBORK-GRYF SŁUPSK 0:2 (OK)) 0:1 Świdroń (48.), 0:2 Piechowski (75.) ANIOŁY GARCZEGORZE - POWIŚLE DZIERZGOŃ 1:0(0:0) 1:0 Gregorek (68.) SPARTASYCEWICE-MKS WŁADYSŁAWOW01:3 (1:2) 0:1 Srok (8.), 0:2 Proena (10.), 1:2 Kopciński (25.), 1:3 Srok (60.) JANTAR USTKA - GRYF WEJHEROWO 1:3(0:1) 0:1 Leske (35. karny), 0:2 Faltyński (71.), 0:3 Iwański (74.), 1:3 Granosik (88.) BYT0VIA BYTÓW - GKS K0WALE3:0 (V0) Pozostałe wyniki 29. kolejki: Chojniczanka II - AS Kolbudy 1:0, Wikęd - Jaguar 2:3, Czarni -Grom 2:5, Borowiak - Wierzyca 0:3, Arka II - Po-mezania0:5. IWikęd Luzino 29 68 80-28 2.Pomezania Malbork 29 62 79-28 3.Chojniczanka II Chojnice 29 58 59-31 4.Grom Nowy Staw 29 56 67-26 5.Sparta Sycewice 29 54 53-42 6.Gryf Wejherowo 29 52 58-41 7.Anioły Garczegorze 29 50 68-52 8 Jaguar Gdańsk 29 44 50-38 9. Arka II Gdynia 29 43 69-54 10.MK5 Władysławowo 29 43 54-58 ll.Czarni Pruszcz Gdański 29 40 45-51 12.Powiśle Dzierzgoń 29 39 43-53 B.Pogoń Lębork 29 39 34-48 14.Gryf Słupsk 29 33 41-52 15.AS Kolbudy 29 31 32-49 16.GKS Kowale 29 30 34-62 17.Wierzyca Pelplin 29 27 44-54 18.Bytovia Bytów 29 26 35-49 19. Borowiak Czersk 29 20 26-68 20.Jantar Ustka 29 5 21-108 W środę grała rówńież słupska okręgówka. Zespoły z czołówki tabeli zgodnie wygrały swoje mecze. 27. kolejka: Myśliwiec - GTS 9:0, MKS Debrzo -Garbarnia 6:2, Brda - Skotawia 3:1, Sokół - Czarni 2:0, Dolina - Pomorze 3:4, Kaszubia - Start 1:2, Uni-son - Piast1:2, Leśnik - KS Włynkówko 0:2, Gryf II -pauza. l.Start Miastko 26 58 75-33 2.Sokół Wyczechy 25 55 94-35 3.MKS Debrzno 25 53 90-60 4.Piast Człuchów 26 51 68-33 5.Gryf II Słupsk 25 48 85-40 6.Dolina Sper. Niepoględzie 25 47 63-39 7.Myśliwiec Tuchomie 25 45 64-36 8. Pomorze Potęgowo 26 44 75-70 9.Kaszubia Studzienice 25 43 55-42 lO.Garbarnia Kępice 26 39 51-42 ll.Skotawia Dębnica Kasz. 25 27 37-41 12.Unison Machowino 25 26 36-55 B.Czarni Czarne 26 21 33-60 M.Brda Przechlewo 25 20 40-86 15.KS Włynkówko 26 17 29-84 16.Leśnik Cewice 25 14 25-71 17.GT5 Czarna Dąbrówka 26 9 28-121 (jak) Sztafety i skoczkowie Coraz bliżej do mistrzostw Polski w sztafetach, które organizuje w tym roku AML Słupsk. Zawody odbędą się w dniach 13-14 maja na stadionie 650-lecia przy ul. Madalińskiego 4. Zmaganiom w pierwszym dniu towarzyszyć będzie Ogólnopolski Mityng Skoków (skok wzwyż, w dal, trójskok). Zgłoszenia do zawodów przyjmowane będą do 8 maja na stronie starter.pzla.pl. JAK Pylyp najlepszy W Zespole Szkół „Elektryk" w Słupsku odbył się po raz pierwszy Międzyszkolny Turniej Szachowy „Eiek-tryk&SzachMat". W turnieju udział wzięło 28 uczniów z ośmiu szkół. Zwyciężył Dmytro Pylyp z Zespołu Szkół Mechanicznych i Logistycznych w Słupsku (8,5 pkt z 9. partii). Drugie miejsce zajął Piotr Gołębiowski z II Liceum Ogólnokształcącego w Słupsku (7 pkt), a trzecie Noel Musiał z V LO w Słupsku (6,5 pkt). JAK (jak) Czarni pokonali Trefla. W play-off zagrają ze Stalą Rafał Rusiecki, Jacek Wójcik sport@gp24.pl KOSZYKÓWKA. Czarni Słupsk nie zmarnowali szansy i - pokonując Trefla Sopot w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego Energa Basket Ligi - zapewnili sobie awans do fazy play-off. GRUPA SIERLECCYCZARNISŁUPSK-TREFL SOPOT83:60(2820,16:16,18:13, 2HI) Czarni: Jankowski 8 (1x3), Schenk 20 (2), lvey 5, Dileo 6 (1), Witliński 9 oraz Musiał 11 (1), Kołodziej, Chyliński 14 (4), Lake 8, Leończyk 2. Trefl: Salumu 12 (2), Jovanović 8, Zyskowski l Moten 6 (2), Radić 8 oraz Pluta 9 (3), Freimanis 2, Kolenda 3(1), Gordon 5. Sezon zasadniczy w Energa Basket Lidze 2022/2023 zakończył się w środę, 3 maja. Zwieńczeniem tej części były derby Pomorza w hali Gryfia, gdzie Czarni podejmowali Trefla. Drugi raz w sezonie zespół trenera Mantasa Cesnauskisa okazał się lepszy od lokalnego przeciwnika. Tym razem słupszcza-nie wygrali 83:60. Faworytem derbowego spotkania w hali Gryfia był zespół Czarnych. Nękany kontuzjami Trefl notuje bardzo kiepski okres i potwierdził to występem wyjazdowym na zakończenie sezonu zasadniczego. Od 26 marca żółto-czarni rozegrali osiem spotkań, z których przegrali aż siedem. Niejako „wypadkiem przy pracy" było pokonanie jednego z najsłabszych BI «*>*■•«.....—___ Jakub Schenk zdobył 20 punktów i poprowadził Czarnych do wygranej z Treflem w stawce GTK-u Gliwice (5 kwietnia, 98:79). Słupszczan do zwycięstwa poprowadzili Michał Chyliński (14 punktów, 5 zbiórek i 2 asysty) oraz Jakub Schenk (20 punktów, 2 zbiórki, 3 asysty). Czarni na oczach prawie 2 tysięcy kibiców wyraźnie wygrali na tablicach (zbiórki 46-30). Trefl miał słabą skuteczność rzutową za trzy punkty. Zza łuku sopocianie trafiali dopiero średnio co czwartą próbę (8/32, Czarni 9/28. A ze skutecznością z gry na poziomie 32 procent trudno myśleć o wygranej w hali Gryfia (Czarni 44 proc.). Czarni zostali sklasyfikowani na 6. miejscu. Trefl utrzymał ostatnią pozycję dającą prawo gry w play-offach. Ten układ oznacza, że słupszczanie zagrają w play-off z BM Stalą Ostrów Wielkopolski. Pierwsze dwa mecze odbędą się 7 i 9 maja w Ostrowie. Trzeci 12 maja w Słupsku, a ewentualny czwarty 2 dni później również w Gryfii. Jeżeli po czterech meczach będzie remis, to decydu-jące spotkanie zostanie rozegrane 17 maja w Ostrowie. 30. kolska: Legia - Enea Zastał 87:81 (17:27,29:14, 24:25,17:15), Anwil - Stal 86:88 (17:28,18:13,25:25, 26:22), Śląsk-RawlplugSokół75:76 (27:25,20:14, 16:22,12:15), King - Suzuki Arka 98:93 (23:13.22:19, 26-21,27:40), MKS Dąbrowa - Enea Abramczyk Astoria 92:89 (24:21,17:23,24:23,27:22), PGE Spójnia - Polski CukierStart99:106 (21:25,21:24,29:27, 28:30), Aniva Twarde Pierniki - Tauron GTK 96:89 (22:26,21:21,26:30,27:12). I.Sląsk Wrocław 30 52 2541-2344 2.King Szczecin 30 52 2600-2465 3.BM Stal Ostrów Wlkp, 30 50 2584-2426 4.Legia Warszawa 30 50 2536-2423 5.PGE Spójnia Stargard 30 48 2510-2462 6.Gr. Sierleccy Czarni Słupsk 30 47 2325-2221 7.Anwil Włocławek 30 47 2532-2395 8.Trefl Sopot 30 47 2468-2422 9.Enea Zastał Zielona Góra 30 46 2561-2522 lO.Suzuki Arka Gdynia 30 41 2464-2581 11.MKS Dąbrowa Górnicza 30 41 2544-2665 12.Rawlplug Sokół Łańcut 30 41 2292-2398 B.Polski Cukier Start Lublin 30 41 2414-2549 14.Tauron GTK Gliwice 30 40 2377-2516 15.Arriva Tw. Pierniki Toruń 30 39 2457-2618 16.Enea Abr. Astoria Bydg. 30 38 2538-2736 28:30), Aniva Twarde Pierniki - Tauron GTK 96:89 (22:26,21:21,26:30,27:12). I.Sląsk Wrocław 30 52 2541-2344 Paty play-ff: Śląsk - Trefl, King - Anwil, Stal - Czarni, Legia - Spójnia. Spadek Astoria. Paty play-ff: Śląsk - Trefl, King - Anwil, Stal - Czarni, Legia - Spójnia. Spadek Astoria. KRÓTKO TENIS STOŁOWY ZOSSM przed barażami W sobotę ostatnią, 20. kolejkę rozegra I liga mężczyzn (grupa północna). Poltarex Pogoń Lębork podejmie OSSM Gdańsk. Mecz rozpocznie się o godz. 16.00 w Miejskiej Hali Sportowej przy ul. P. Skargi 52. Będzie to spotkanie kończące 2. rundę rozgrywek fazy zasadniczej, po której tenisiści z Lęborka przystąpią do walki w barażach o awans do Lotto Superligi. Termin rozgrywania meczów barażowych nie został jeszcze ustalony, a o tym z jakim zespołem przyjdzie się zmierzyć Pogoni, zadecydują mecze ostatniej kolejki rozgrywek. PIŁKANOŻNA Piłkarski weekend POMORSKA IV UGA Sobota: MKS Władysławowo - Bytovia Bytów (godz. 11.00), AS Kolbudy - Sparta Sycewice (17.00), Gryf Słupsk - Wikęd Luzino (17.00), Po-mezania Malbork - Anioły Garczegorze (17.00), Wierzyca Pelplin - Pogoń Lębork (17.00). Niedziela: GKS Kowale - Jantar Ustka (14.00). SŁUPSKA KLASA OKRĘGOWA Sobota: Piast Człuchów - Dolina Speranda Nie-poględzie (14.00), Start Miastko - Unison Ma-chowino (14.00), Czarni Czarne - Myśliwiec Tuchomie (15.00), Garbarnia Kępice - Kaszubia Studzienice (15.00), Skotawia Dębnica Kaszubska - Leśnic Cewice (15.00), Pomorze Potęgowo - Sokół Wyczechy (16.00), KS Włynkówko -MKS Debrzno (17.00). Niedziela: Gryfll Słupsk -Brda Przechlewo (13.00). KLASA A Gmpal. Sobota: Słupia Kobylnica - Lew Lębork (14.00), Polonez Bobrowniki - Granit Kończewo (17.00), Sokół Szczypkowice - Stal Jezierzyce (17.00). Niedziela: Diament Trzebielino - Barton Barcino (16.00), KS Damnica - Wybrzeże Objazda (16.00). Grupa Z Sobota: Lider Rychnowy - Grom Nakla (12.00), Granit Koczała - Orkan Gostkowo (15.30), LKS Łebunia - Zawisza Borzytuchom (17.00). Nie- dziela: Victoria Dąbrówka - Zenit Redkowice (12.00), Kaszubia II Studzienice - Błękitni Mota-rzyno (14.00), Urania Udorpie - Magie Niezaby-szewo (15.00). KLASAB Gmpal. Sobota: Błękitni Główczyce - Szansa Siemiani-ce (15.00). Niedziela: Start Łebień - Sokół Kul-szewo (11.00), Błękitni Tychowo - Victoria Słupsk (13.00), Rowokół Smołodzino - KS Zaleskie (13.00). Grupa 2. Sobota: KS Bytów - Baza 44 Siemirowice (15.00). Niedziela: Lipniczanka Lipnica - Skota-wa Budowo (13.00), Słupia Sulęczyno - GKS Kołczygłowy (14.00), Sparta Konarzyny - WKS Nożyno (14.00). (jak)