DO PRZYSZŁYCH POWSTAŃCÓW POLSKICH, Nie wolno bez popełnienia grzAĆlW węłpić o zmartwychwstaniu Narodu PolskiejmjPoIsI^’! zsię- ^ pujęic do czasowego grobu wyswofi^Jta cierpiące ^ narody, bo od tej chwili i IrlandyaBYHochy i Gre- y , . cya poczuły w sobie nowe życie.Wyśl^ przewojt^-/ dnicz^c^ naszego wieku jest zasada1^arodow(iśrtPX< wszędzie prawie wniknęła już ona '^|luszen^B|^^ dów. Dla zachowania dusz waszych polskiemi i wol-nemi strzeżcie się trojakiego jadu : w Prusach scholastycznych formuł ludzi tworzących systema-Ła; w Austryi, jezuickiego oszustwa, a w Rosji tatarskich gwałtów i samowoli. Na zachodzie zaś strzeżcie się naśladowania cudzoziemców : Francuzi i Anglicy szczycę się swymi specjalistami : nie zapominajcie nigdy że człowiek przestaje istnieć tam gdzie się specyjalność zaczyna. Idęc w tym kierunku, moglibyście łatwo stać się wybor-nemi narzędziami przemysłu. Ale Ojcowie wasi gdyby wrócili na ziemię nie poznaliby w was Polaków, to jest ludzi pełnych wiary, zawsze goto- 4 PRZEDMOWA. wych poświęcić się za niepodległość Ojczyzny i za wolność innych narodów. Doskonalcie się jednak w przemyśle jeżeli tego uniknąć nie możecie, ale nie zatapiajcie się jedynie w tej nauce, nie dajcie się przez nię opanować. Tylko przez oręż mogę wyswobodzić się narody co padly pod orężem. Każdy więc Polak musi spo-.sobić się na żołnierża; ale szkoły wojskowe nie Miauczę nas tego co jest najkonieczniejszem dla zwycięstwa Polski. \Vielu zachwyca mędrość zachodu, ale jeżeli w tych uczonych szkołach można wydoskonalić się w wojskowem rzemiośle, to znowu traci się w nich najczęściej ogień święty; można w nich stać się dobrym oficerem regularnego wojska, ale niezdolnym zarazem do wszelkiej wojny powstańczej to jest do wojny bez jeneralne-go sztabu, bez kadrów i magazynów. Niech ci z pomiędzy was co chcę się oznajomić z życiem wojennym zachodu, pilnie czuwają nad sobą by nie utracić tego' zapału świętego który jest najdroższym dziedzictwem każdego Polaka. bticerowie wojsk regularnych zawsze są skłonni liczyć jedynie na środki materjalne; nie rozumieją zwycięstwa bez dział gwintowanych i celnych karabinów. Wy przeciwnie liczyć macie przedewszyst-k'iem na miłość Ojczyzny i cuda które ona wywołuje. Bo jeżelibyście pokładali nadzieje wasze na armatach i karabinach, jakżebyście mogli spodziewać się mieć ich kiedykolwiek tyle ile posiadają rządy, które macie obalić? W dniu, w którym poczujecie się tak”przepeł-nieni duchem Bożym i ubłogosławieni, że na głos wasz miłością ojczyzny natchniony, powstanie jedna wioska, bez innćj broni prócz drągów zaostrzonych i stwardniałych w ogniu, w dniu tym wicrzajcie, pójdą wszystkie wioski za wami. A prziBciwko nawałnicy powstałych wiosek, cóż bę- PRZEDMOWA. 5 dzie mógł uczynić zaborca? Dla tego właśnie mamy pokładać nadzieje nie w zwodniczych marzeniach dalekiej pomocy, ale w Bogu i w sile wyradzającej się z poświęcenia się dla matki Ojczyzny. Nie zużywajcie dusz waszych na tworzenie czczych programatów. Potrzebny nam dzisiaj tylko jeden czyn, walka za Ojczyznę, jedna myśl na jutro : że wszystko rozstrzygnie sejm w którym każdy będzie miał przedstawiciela. Nieprzyjaciele i fałszywi przyjaciele nasi starają się zawsze zacieśnić kwestyję i wojnę w jednym punkcie skoncentrować. My możemy spodziewać się czegoś tylko od wojny ogólnej. Uciekajcie od dyplomatów którzy małpuję oszustwa kancellaryj i chcę być zręczniejsi od starych ministrów prze-siękłych kłamstwem, wychowanych w szkole Talleyranda który mówił że : « mowa dana człowiekowi na to, aby mógł ukryć myśl swoję. » Nie spodziewajcie się że ułatwicie zadanie -wasze wy-rzekajęc się całej waszej przeszłości pełnej chwały i stajęc się maluczkicmi. Dowódcy nasi kolejno pokładali nadzieje -w jednym z trzech nieprzyjaciół naszych, najpierwej w Hosyi, później w Prusach a nakoniec w Austryi. Był to błęd wielki. W dniu tylko w którym razem -wypowiemy wojnę trzem mocarstwom, odrodzenie nasze słanie się prawdo-podobnem. A w sobie samych wtenczas tylko znaj-dziemy siłę potrzebnę do zwycięzfwa kiedy zamkniemy sobie wszelkę drogę do odwrotu i zawrzemy przymierze ze śmiercię. Nieprzyjaciele i ci którzy przemawiaję w duchu nieprzyjaciół naszych powtarzaję nam : « Po co wszczynać daremne powstania? Polacy dzisiejsi sę jako Żydzi zaczasów Tytusa • Jeżeli chcę nas porównywać do Żydów, niechże przypomnę sobie Exo-dus; przy pomocy Bożćj i my także mieć będziemy 6 PRZEDMOWA Exodus polski, a wtenczas postąpimy z zaborcami naszej ziemi jak Hebrajczycy obchodzili się z Cha-naanczykami, chyba że się zawczasu wyniosę do siebie. Władysław Mickiewicz. 5 Czerwca 1866 r NB. Artykuły następujęce były wydane w 1833 roku w dzienniku Pielgrzym Polski który wychodzi! w Paryżu. Mogę być uważane jako komentarze do Księg Pielgrzymstwa które ojciec mój tylko co był wydał. ARTYKUŁY PIELGRZYMA POLSKIEGO- I o PARTYI POLSKIEJ. (5 kwietnia 1833 toku.) Walka mniemań wybucha, organizuje się i toczy tym samym sposobem, jak każde powstanie narodowe. Opinie pojedyncze zbiegaję się do większych ognisk, tworzę massy, stanowiska, jirzybieraję hasta, i wywieszaję choręgiew. Jeśli tworzę się coraz większo massy, jeśli więcej pojedynczych dowódzców tęczy się pod jednę chorę-giew, jest to znak, że powstanie rozszerza się i wzmaga; skoro założono już obóz naprzeciwko nieprzyjacielowi, można przewidywać bhzkie spotkanie się. Za hasło stronnictwom służę osoby, których imiona grzmię po obozie, ale często sę zmieniane. Prawdziwemi choręgwiami mniemań sę nazwiska, które stronnictwa sobie nadaję, i któremi wyraża-ję swoję dężenia i swoje cele. Ile razy powstały w społeczeństwach nowe intere-sa, nowe mniemania, nowe walki, tyle razy wystę-piły na scenę nowe nazwiska. \V Grecyi dzieliły się ARTYKUŁY miasta na stronnictwa demokratów, arystokratów, oligarchów. W Rzymie toczyła się inna wcale, różna od greckiej walka kasty patrycyu-szów z plebejami. Partye starożytne ograniczały się do szczególnych państw, do szczególnych pokoleń. Od czasów nastania chrześcijaństwa, ludy dężyły do zjednoczenia, i zakres partyj znacznie się rozszerzył. .Już Gwelfowie i Gibeliny poruszali interes całych Włoch, Niemiec i wielu innych państw zachodnich; dalej jeszcze sięgała walka Protestantyzmu z Kościołem. Nakoniec, w rewo-lucyi francuzkiej partye stały się odrazu Europej-skiemi. Rojaliści i Republikanie obudzali sympa-tyę ; tamci w sercach królów, ci w sercach ludów całej Europy. Nie wspominamy tu o parłyach chwilowych, cząstkowych, które codziennie tworząc się 1 niknąć, nie zasługują na uwagę. Godna jest zastanowienia, że nazwiska stronnictw potężnych i wiele obiecu ących nie były nigdy wymyślone przez pojedynczą osobę, przez koteryą. Tworzą się one sposobem niewidomym, i już są używane, kiedy nikt jeszcze nie zgłębił, co znaczą i komu powinne być nadane. Tworzą je massy ludu często na różnych punktach w jednym czasie, jak te pieśni gminne, jak te dowcipne słowa, które im są powszechniej znajome, tćm trudniej dociec ich autora. Przeczuwamy wszyscy wielką walkę między partyami gabinetów i ludu, dawnego porządku i nowych potrzeb; obiedwie partye zbierają się, kupią i obliczają się nawzajem. Jakież chorągwie te partye wywieszą, jakie sobie nadadzą nazwiska? Te nazwiska już są znalezione, już są w biegu między ludami różnych krajów. Uwie tylko mieć będziemy partye w Europie ; jednę z nich nazwie świat Moskiewską, drugą Polską. Któż nas śmie oskarżyć o próżność narodową PIELGRZYMA POLSKIEGO. 9 albo o pocblebianio ojczystemu pokoleniu? Czyż to naszein jest dziełem, że wvbucbnienie naszej rewoliicyi powitane zostało takim gminnym okrzykiem radości; że przez cały ci;ig walki naszej tak mocno biło serce ludu w calem Chrześcjaiistwie, że królowie nawet musieli kłamać syinpatyę dla nas? Przypomnijmy, jak Niemcy witali naszycłi żołnierzy. Uważmy co o nich dotlił mówi Erancya (nie rz.jd Francuzki). «((szczędzą jcie grosz nasz, wołali wieśniacy francuzcy do swycli reprezentantów, ale nie żałujcie wydatków na wojnę i na wsparcie Polaków : bo Polska, jest to Erancya. > l dalej widzij wieśniacy niż mędrkowie izby. Słusznie powiada Jiuryer : «Sprawa polska jest tak wielkę, że jej pan Uupin nie jest w stanie zrozumieć. Pan Dupin nigdy nie dowie się co to jest Polak, bo pan Dupin nie ma duszy.» ł.ud dowiedział się, bo lud ma duszę. W Niemczech, komitety polskie były to istotnie kluby liberalne; tam przyjaciel Polaków znaczy toż samo co przyjaciel wolności. Młodzież, oliarujęc dar jednemu znakomitemu pisarzowi, kazała wyryć te tylko słowa na podarimku : « Przyjacielowi Polaków. » Dla czegóż imię Polski stało się tak popularne? Uo do imienia Polski przywiązane jest wyobrażenie nie tylko wolności i równości, ale poświęcenia się za wolność i nSwnośó powszechną. Tego wyobrażenia nie zawiera w sobie dotąd żadne znajome nazwisko partyi. Tytuł demokraty oznaczał człowieka, który w swojem mieście lub kraju chce zaprowadzić równość polityczną, i nic, więcej. Kantony demokratyczne w Szwajcaryi żyją w zgodzie z arystokralycznenh. Demokracya amerykańska żyje w zgodzie z Cesarzem Mikołajem. (Polska nie może być w zgodzie z żadnym dawnym gabinetem). Republikanin mniej jeszcze wyraża. 10 ARTYKUŁY Republikuiiin jest stronnikiem rz^du bez króla ; ale rzeczypospolite bardzo byty różne : zt^d republikanin musi dodawać do tytułu swego, albo proklaniacyę, albo konstytucyę, albo datę; musi oznaczyć, czy jest republikaninem z roku 91 czy 93 etc. Takie objaśnienia i nuraera nie podobają się massom. Polak jest naturalnym demokratę i republikaninem, jest może sprzymierzeńcem tych stronnictw : ale nie przestaje na tych tytułach, domaga się od demokratów przyrzeczenia, że łiędę walczyć za wolność powszecbnę, jak on walczył i walczyć musi. Rzeczpospolita i demo-kracya sę to tylko pierwsze święcenia, przygoto-wiijęce. Polak przybierający tytuł demokraty lub repuł)likanina zdaje się nam być podobny do biskupa, którcmuby się zachciało tytułować dya-konem. 1 to nasze twierdzenie łeoryę nie jest : dowiedziemy przykładem, że ludy tak pojmuję tytuł Polaka. Ile razy było zaburzenie, emoła, i dał się słyszeć okrzyk « vive la lił)erte ! » .-jeśli widziano Szwajcara demokratę, albo mieszkańca St. Marino albo nawet Amerykanina, ołiojętnego i nie bioręcego udziału w walce , nie miano mu tego za zło, jako cudzoziemcowi. Ale skoro ukazał się Polak, krzyczano « Polonais en avauł ! » jak gdyby on był wszędzie żołnierzem, gdzie walczę o wolność____ Miał w sobie ducha polskiego ten człowiek, który w rewolucyi napisał na cłioręgwiacłi polskich za w a s z ę i n a s z ę wolność, i wyraz w a s z ę położył przed wyrazem nasze, wbrew dawnej logice dyplomatycznej, Dlugoby mówić o tern, jak Polacy zyskali sobie łyie zaszczytu, llistorya nasza jest reszcie świata mało znana; ale łiistorya wlała się w duszę Polaków, utworzyła Legiony, natełmęła ostatnię rewolucyę. Legiony i Rcwolucya praktyezuio pokazały ludom PIELGRZYMA POLSKIEGO. 11 drenie partyi polskiej : a lud ma dziwny instynkt, trafniejszy niż wszelkie rozumowania. Z drugiej strony, gabinety opieraj.-} się na Mikołaju ; on jest widomę głowę ich kościoła : i dla lego ludy, wszystkich naszych nieprzyjaciół, wszystkich nieprzyjaciół wolnokci uważaję za Moskałów. Zostawmy im ten tytuł, chociaż pra-wdziwiej ochrzcićhy ich należało Carystami. Nie doSiS jest nazywać systemat rzędów teraźniejszych des|)otyzmem. I>cs[>otyzni jest stary : Caryzm jest nowy i oryginalny systemat. Despotyzm ograniczał się na ciemiężeniu poddanych i często by-»,-ał w zgodzie z sęsiadami republikanami : Caryzm jest połęczony z pnipagandę, z natury swoiej musi jiodbijać i rozszerzać się. Despotyzm bywał często ciemnościę tylko biernę, niedostatkiem ś-wiatła : Caryzm jest ciemnościę czynnę, jest prawdziwym szatanem politycznym. I to lud zgadnie. Patrzmy na dzieci. Gdziekolwiek na ulicach udaję wojnę dzielę się zaraz na Pola-kó-w i Moskałów. Prawda zakryta mędrcom nie raz objawia się dzieciom.— Ale jeśli tylu! Polaka tak wiele znaczy, wielkie i ciężkie przywięzanc sę do niego ubowięzki. II O KONSTYTUCYl POWSTA.ŃCÓW. (5 kwietnia 1833 roku.) Towarzystwo Litewskie i Ziem Ruskich obchodziło dnia 23 marca uroczystem posiedzeniem rocznicę jiowstania na Litwie, Wołyniu, Podolu i fkrainie. Jenerał Lafayette otworzył posiedzenie. Obywatel Julicn, jeden z mówców tego wicczo- 12 ARTYkULY ra, jest to stary nasz przyjaciel autor Życia Kościuszki, i różnych artykułów i mów tyczęicych się Polski. Szkoda, że sprawę naszę uważa zawsze ze stanowiska cudzoziemskiego, francuzkiego. Nazywa naród nasz męczennikiem zasady konstytu-*:yj"ej (niartyre du princippcoiis/iluliotmel) Jakiej-że to zasady ? jakiej konstytucji ? Zadziwiło to szczególniej Litwinów, którzy żadnej konstytucji nadanej nic mieli, a do konstytucji kongresowej żadnej nie przywięzywali wagi. Zadziwiło jeszcze bardziej Litwinów, że niektórzy z roflaków zdaję się podzielać opinie obywatela Julicn. Zostały się wprawdzie na Litwie, Wołyniu, Podolu i Ukrainie pamiętki żywe dawnych konstytucji polskich; zostały paniiętki Konstjtucyi 3 Maja; ale te painiętki, jak ziarna krzewięce się i ro-snęce przez łat kilkadziesiąt w sercu rodaków, wy-dalyby zapewne owoc wcale różuj" od wszystkich kart i statutów nam znajomych. Nie nazywajmj' przeszłości naszej konstytucyjny, żeby się nie wydawała podobny do teraźniejszego stanu Francji i Anglii. Tyle nagrzeszyły rzędy w imię konstytucji, że ton wyraz już poszedł w pogardę i trudno z nim liidj’ pogodzić. Uważmy tylko, jak postępował konstytucyjny rzęd angielski w sprawie naszej, jak postępuje konstytucyjna Izba francuzka. .leżeli w czasie powstania na Litwie i ziemiach ruskich była jiewna konstytucja, to bardzo oryginalna, bardzo różna od wszystkich dotyd ogłoszonych. Przytoczymy niektóre artykuły tej konstytucji powstańskiej. Wyczytałiśmj" je nie w kartach i księgach, ale lam, gdzieby należało szukać wszy-stkicłi praw majycych obowiyzywać przyszłość : w sercacłi ludu, w potrzebach czasu. Oto sy .Artykuły; ArL t. Moskala służycego Mikołajowi zabijać, łowić, ścigać jak można najdalej. ArL 2. Międzj" powstańcami i Mikołajem nie PIELGRZYMA POLSKIEGO. 13 ma żadnych układów, paktów, konwencyj, armi-®*y®yj) korespondeiicyj, etc. Art. 3 Każdego szpiega, każdego urzędnika ros-syjskiego, który ciemiężył Polaków, każdego Polaka, przekonanego o sprzyjanie Rossyi, łowić, sędzić, exekwować. Art. 4. Władza, rewolucyjna należy do tego kto ję weźmie. .Jest mnićj lub więcćj rozległa, w miarę liczby oddziału, talentów i szczęścia dowMz-cy. Władza ta trwa dopóty, dopóki jćj sliichaję. Art. 5. Władza, kiedy jirzycięgnie ilo miasta lub miasteczka, staje się prawodawczę; kiedy złowi winowajcę, zamienia się w sędowniczę; a jeżeli składa się z niewielkiej liczby powstańców, sama pełni exekucyę. Art. 6. Podatki zbieraję się z dobrowolnych składek. Prócz tego, władza zabiera wszystko co jest potrzebne w czasie wojny, etc. etc. etc. Oto jest prawie cała Konstytucja Powstańska. Nie podoba się zapewnie uczonym Legislatorom. Nie ma w niej porzędku; pomieszano razem prawa kardynalne, kryminalne, finansowe. Ale to nie nasza wina, nie my ję wymyśliliśmy, nie przechodziła ona przez żadne dyskusye zgromadzeń, nie była nawet nigdzie, napisana; bo prawa umieszcza-ję się wtenczas na papierze, kiedy już zaczynaję uciekać z serca i z pamięci. Sę to jak rachunki, które wtenczas zapisujemy, kiedy już boimy się, abyśmy o nich nie zapomnieli. .\ przecież, odwołujemy się do wszystkich powstańców: czy nic ta-k.a była ich konstytucya i czy nie była od wszystkich jednostajnie rozuhaiana i tłumaczona; czy j.y zwano konstytucyę ? Niektóre artykuły godne sę głębokiej rozwagi, i bogate w zastosowanie na przyszłość. Np. artykuł drugi ściśle był przestrzegany. W dziejach powstania niema przykładu umów ani korespoudencyj. 14 ARTYKUŁY Oby wszyscy dowódzcy wojska regularnego przejęli się byli duchem togo artykułu ! Pocóź niektórzy z nich, jak romantyczni kochankowie, ustawicznie mieli tajemnic Il[ WIELKI TYDZIEŃ. (12 Kwieinia 1833 roku.) Pewnie w sercach Pielgrzymstwa odezwała się tęsknota do Ojczyzny w cięgu Wielkiego Tygodnia ŻYwiej niż kiedykolwiek. Przypomniał sobie każdy obchodzenie grobów, nocnę uroczystość rezurrek-cyi, i wzajemne odwiedziny, między znajomymi w mias*ach. między sąsiedztwem na wsi. Pascha w Polsce jest wielkę narodowę biesiadę. W jednym czasie ucztują, bogaci przy stolach zbytkowych, wieśniacy w cliatach, i nawet więźniowie w cie-mnicach'{*). Odgłos dzwonów i wystrzały możdzie-rzów rezurrekcyjnych ileż obudzają wspomnień narodowych! Na Litwie i w ziemiach ruskich, w całym obszernym kraju rozbrojonym i strzeżonym, jcdynemi arsenałami naszemi bvły kościoły mające po kilka dzwonów i kilka możdzierzów wiwatowych. Zdaje się, że wiara przodków naszych, widząc jak dzieciom wszelką broń wydzierano, schowała na nieprzewidziany wypadek tę troclię spiżu w dzwonnicach i zakrystyach. Prawda, że jaśnie cywilizowani przemysłowcy, wracający z zagranicy, narzekali nieraz na krzykliwość dzwonów; słyszeliśmy ich nieraz radzących przelać spiż nieużyteczny na kotły gorzelniane : ale nie śmieli szturmować do wież (*) .lest zwyczaj w wielu miejscach kraju naszego, że gospodarze z dziećmi i sługami niosą w koszach paschę więźniom. 16 ARTYKUŁY kościelnych, szanując to co nazywali przesądem ludu. Dzwony zostały, i dobrześmy na tern wyszli. Ilekroć w parafii dato się słyszeć hasło powstania, dzwony zstępowały z wieżyc, i zostawując kościoły nieme w żałobie, gromadziły się do arsenałów, zkąil przelane na działa, ciągnęły w pole, wzywając lud, jak niegdyś przed ołtarz ofiary mszalnej, tak teraz na plac boju, na ołtarz ofiary narodowej . W królestwie kongresowem, zamożniejszem w maferjały wojenne, musiano przecież uciec się do dzwonów. Nieszczęściem, tak postępowano w liidwisarni z dzwonami przybyłemi z kraju, jak dyktator z emisaryuszami litewskimi i poznańskimi. Źmiidzini w licliem miasteczku w Worniach czynniejszą założyli fabrykę lania dział; zbyt rychło nieprzyjaciel przerwał robotę. Z kotłów gorzelnianych nie mieliśmy korzyści w powstaniu. Tylko kruszec poświęcony chwale Najwyższego był przydatny na obronę tego, co jest najwyższem na ziemi — Ojczyzny. Oodiia uwagi, że nigdzie w Chrześcjaiistwie nie obchodzono tak uroczyście Wielkiego Tygodnia, jak w Polsce. Naród nasz zdaje się mieć przeczucie, iż to święto cierpień, mąk i zmartwychwstania, będzie kiedyś symboliczną uroczystością odrodzonej Polski. Przodkowie nasi radzi byli, kiedy im się zdarzyło stoczyć bitwę w Wielki Tydzień; wróżyli sobie pewne zwycięztwo. Wiele ważnych pamiątek historycznych łączy się do tej epoki : powstanie Warszawy za czasów Kościuszki, powstanie .lasińskiego w Litwie, nakoniec zwycięztwo pod Wawreiii i Dębem. Mamy już w Kalendarzu narodowym święta na Wielki Tydzień; będziemy je mieli i na dzień zmartwychwstania! PIELGRZYMA POLSKIEGO. 17 IV CO NAM WHÓŻ^ WYPADKI NA WSCHODZIE. (12 Kwietnia 1833 roku.) Pożijdliwi jesteśmy odmian politycznych; jak żeglarz, nagle zatrzymani w pól drogi cisz^ mor-skiji, wyglądamy na niebie plamy, chmurki zapo-wiadaj;jcej wiatr, choćby nawet burzę, byleśmy z miejsca ruszyli, Ztęd z najmniejszej wiadomości tyle wniosków i oczekiwań. Kiedy Erancuzi wchodzili pierwszy raz do Belgii, krzyczano ; Europa w plomieniacli; kiedy wylądowali we Włoszech, domyślano się głębokich planów gabinetu Eilipa, przewidywano nagłe zag'arnienie półwyspu ; za powtórnych odwiedzin w Belgii, odżyły znowu nadzieje. Myliliśmy się dotęd! Dlaczego? Bo wielu rozumuje w czasie teraźniejszym podług dawnych przykładów, podług szkolnej retoryki dyplomatycznej. Ponieważ dawniej, ilekroć monarchowie potężni wyprowadzali wojska w pole, następowały wielkie bitwy, i wielkie odmiany; więc i teraz tak być musi?— Do podobnych rozumowań mięszajęt się stare tradycyjne gawędki o nienawiści Austryi ku Bossyi, o zazdrości gabinetów francuzkiego i angielskiego, tudzież dziecinne plotki, o jakicheiś zamiarach wielkich królewica pruskiego, o jakich-ciś planach cesarzewicza austryackiego, nawet królewica francuzkiego. ł na podobnych babskich plotkach mamy opierać nasze nadzieje ? Trzeba wreszcie choć raz przekonać się i wyznać, że dziś wszystko się odmieniło. Owe nieporozumieniu i nienawiści gabinetowe, jeśli trwają dotęd, uciszy 18 AnTYKUł-Y je bojażii wolności, i daleko większa nienawiść monarchów ku ludom. Dwie teraz tylko sę partye : jedna reprezentowana przez Mikołaja ; druga jeszcze nie ma swojej rejirezentacyi publicznej, uznanej, zbrojnej. Mikołaj przeprowadza systemat oryginalny, wvrozu-mowany i silny; narody gotuje się do otJporu; królowie w dziwnym i fałszywym osiedli środku, tworzj juste-milieu europejskie, między caryzmem i wolnością. Cbcieliby pochwalić się przed narodami, że coś mogę; ale narody wymagaję stanowczych kroków, wielkich działań, postępu, do czego królowie czuj.ę się niezdatni. Cbcieliby żyć w przyjaźni brat za brat z Mikołajem, ale Mikołaj żęda posłuszeństwa, co królom nie do smaku. Zlęd w działaniu wszystkich gabinetów wahanie się, kiwanie się na różne strony, półśrodki, pólgrożby, półwojny : bo królowie już maję tylko pólżycia. Skończy' się zapewne na tein, że wszyscy uciekn.j do Petersburga, powszechnego szpitala królew-szczyzny europejskiej. Zwróćmy oczy na sprawę wschodnię. Skoro Basza Egipski ruszył z Ale.\andryi, Mikołaj, nie wa-hajęc się ani chwili, natychmiast zerwał stosunki z Baszę, odwołał swego konsula, włożył embargo na okręty egipskie. Mikołaj wzięł w protekcyę Suł-tan.i dawniej już upokorzonego, ho lękał się utworzenia nowej potęgi na Wschodzie, bo jest nieprzyjacielem wszelkich władz rewolucyjnych. Mikołaj podbija cięgle, ale powoli; obiera zawsze królów za narzędzie nieszczęścia narodów, z królami tylko traktuje o niewolę. Mieli już carowie na swoim dworze Stanisława Augusta; wyrzędzali mu honory, kiedy Kościuszko siedział w jamie fortecy, a Konfederaci na Sybirze. -Ma teraz Mikołaj na dworze królowę Imerecji i Mingrelji i dwóch monarchów Banów, którzy swoje państwo za gotowe PIELGRZYMA POLSKIEGO. 19 pieniądze przedawszy, noszj dut^d tytuły, oznaki królewskie, i trzymają przodek między cał^ służbę, cara. Czyłiż, w przypadku zaburzeii, inni królowie nie przeniosę spokojnego, dostatniego, i tuczęcego pobytu w Petersburgu, nad niebezpieczne trony w Paryżu i Londynie? Już teraz nawet niektórzy królikowie niemieccy posyłaję dzieci swoje do Rossy! na gubernatorów i jenerałów, jak gdyby na zamówienie sobie kwater. Prędzej czy później Sułtan także wsiędzie w kibitkę. Kiedy Car tak czynny posyłał groźby dla Baszy i jtosilki dla Sułtana, co robili przez rok cały ministrowie iimycli dworów?... Nic. Składali papier na I»rotokóły, ostrzyli pióra, zajęci gawędę w parlamencie i ujadaniem się z Trybuna. Bitwa pod Koniali zbudziła ich z letargu; dalejże negocjować, oszustować, grać w straszka. Na czemże skończę się icli zabiegi?... Na niczem. Rossya do-każe swego. Rossya clice utrzymać statu t/uo, bo wojny europejskiej teraz zaczęć nie może i nie potrzebuje. Clice Sułtana zabić moralnie, pokazawszy mu że jak dawniej mogła go sama zwyciężyć, tak teraz obronić, i na tern przestanie : bo Rossya od razu nie robi wielkich zdobyczy. Czegóż chee gabinet francuzki?... Nikt tego nie wie, i on sam pewnie nie wie. Czy chciał zguby Sułtana : czemuż nie pomagał Baszy? Czy chciał aby Sułtan był ocalonj' : czemu sarn go nie bronił, i przeszkadza Rossyi bronić go ? Gabinet francuzki chce tylko nadstawić się, nadęć się, pokazać że niby żyje, działa, a razem boi się obrazić Rossyę. Będzie tedy żędał sialu guo, przez co i Mikołajowi dogodzi, i Francuzom poclilebi udajęc, że pokój na wschodzie przywrócił. Gabinet angielski, śmielszy ale jeszcze ciaśniejszy w pojęciu od francuzkiego, szuka tylko wolnego handlu na Lewancie, nie [irze-widujęc, że mu Rossya może z czasem wzbronić 20 ARTYKUŁY wolnój Żeglugi na Tamizie. Można więc być pewnym, że z działań gabinetów europejskicb nic nie wywięże się wielkiego, nowego : bo je znamy. Cóż znaczę gęsta, miny groźne i krzyki człowieka, o którym wiemy, że jest w sercu tchórzem? Jeden tylko w całej sprawie wschodniej jest pierwiastek niewiadomy, którego działań nie podobna odgadnąć : jest to Mehmed-Ali. Szczęściem dla niego i dla nas, nie był on ani kon-stytucyonistę, ani doktrynerem, ani amerykańsko-konwencyonalnym republikanem; jest on sobie po prostu Mahometaninem, Egipcyaninem, i z Egi-jłtu sięga po dziedzictwo Mahometa. Ten człowiek może mieć zdrowy rozum, tak rzadki w Europie, i dowiódł, że go miat dotąd. O, gdybyśmy w czasie wojny na czele wojaka mieli jakiego Baszę, idącego ciągle naprzód, i niedbającego na układy! Na samym więc charakterze indywidualnym Baszy można osadzać nadzieje. Kto go zna, niech sądzi o tern. V o n.yŻEMC LUDÓW w EUROPIE. (12 Kwietnia 1833 roku.) Powiedziano słusznie, że duch czasu, że messa ludów tym duchem przejęta zadaje rządom i politykom zagadkę, i nie umiejących rozwiązać jak Sfinx pożera. Od czasów rewolucyi francuzkiej, ileż to osób pożartych, ilu głowy zagrożone ! Zadanie, od którego tak wiele zależy, zdaje się stawać coraz zawilsze i ciemniejsze : musi być btąd w sposobacli, jukiemi postępują dziś w jego rozwiązaniu. Jeżeli duchem czasu nazywa się dążenie mass ludu ; dlaczegóż dumni politycy myśl swoją PIELGRZYMA POLSKIEGO 21 Z tych mass wyrywają, i zamiast przyglądania się ruchowi ogółu, zasklepiają się w swoim pojedynczym rozumie? Jeżeli duch czasu jest duchem przyszłości ; dla czegóż tę przyszłość jak rosnęcego młodzieńca cłicę obszywać w suknie stare, dziecinne, zużyte, i dziwię się że ta suknia drze się i porze? Jeżli nakoniec w duchu czasu przemawia uczucie całego ludu, serce całego ludu : jakże ło uczucie mierzyć rachunkiem osobistym?... Gdyby badacze mieli cokolwiek pokory politycznej i eheieli uważać co się kolo nich dzieje, gdyby zbierali i sum-mowali rozmowy ludu, wołania jego, modlitwy jego : możeby się więcej nauczyli niż w księżkacli i gazetach. Glosy, wyrywające się z ust ludu na różnych punktacli, sę wielkę petycyę, którę duch czasu zanosi z pokorę i składa przed progiem gabinetów, izb, i szkół, nim uderzy nu nie kamieniami z bruku i bagnetami. Przed wybuchem wulkanu dosyć jest uważać wody w studniach, dym w szparach góry, aby przewidzieć niebezpieczeństwa; biada tym, którzy wtenczas zasiędę czytać teoryę wulkanów. Jakież teraz jest najpierwsze, najgłówniejsze, najżywsze życzenie ludów? Nie wahamy się powiedzieć, że jest to życzenie porozumienia się, polęczenia się, zmassowania interesów, bez którego nie podobna będzie zrozumieć woli powszechnej, jak bez zwołania członków jakiejkolwiek częstkowej korporacj i nie podobna odgadnąć jej wyroków. Niecłi nam wolno będzie zwrócić uwagę na kilka symptomatów, oknzujęcycłi widocznie ło wielkie dążenie ducha czasu. Już za rewohicyi franeuzkiej odżyła w sercach pamięć braterstwa narodów, rozerwanego przez rzędy. W wojnach Napoleona, ciemne przeczucie jedności europejskiej coraz wy raźniej tłumaczyło się łęczeniem się partyj popularnych z Francuzami. 22 ARTYKUŁY Ale 0(1 upadku Napoleona, można oznaczyć epokę polityczny. Któż nie pamięta, jak za wvbuchnie-niem wojny w Grecyi, zbierano czynnie składki dla powstańców, jak młodzież zewszyd spieszyła w ich szeregi? Również sprzyjano Neapolitaóskiej i Hiszpańskiej rewolucyi. Nieraz ważne dyskussye miejscowych Izb ucichły za nadejściem nowin z Lewantu, lub Madrytu. Od Gibraltaru aż do Moskwy można było znaleźć domy weselyce się lub okryte żałoby na odgłos tryumfów tub klęsk rycerstwa wolności. A przecież, tego uczucia sym-patyi nie wyciygniono wprost z żadnej teoryi, nie było o niem mowy w żadnej konstytucyi. Owszem ; soliści francuzcy wyrozumowali, że król konstytucyjny miał prawo iść obalać u sysiadów konstytu-cyę. Soliści nie cieszyli się ani śmieli, bo tego nie nakazywał żaden artykuł. Cóż to dowodzi? Oto, że żadna z ówczesnych konstytucyj nie była wyrazem potrzeb wieku. Kiedy po rewolucyi lipcowi-j wybuchły w różnych stronach zainięszania, lud wszędzie rzucił się naprzód na domy celne, na urzędy pograniczne, na biura paszportów. Nie pochodziła ta napaść, jak inyśly niektórzy, z zemsty za zdzierstwa celników : bo celnicy najwięcej naprzykrzają się kupcom i podróżującym, którzy nie wiele w rewolucyach działają; pochodziła z przeczucia większij i rozleglej-szćj reformy. Lud czuł instynktem, iż te cła i granice są wbrew przeciwne dążeniu teraźniejszemu. Wistocie, możeż być co haniebniejszego nad ów stary przesąd, iż linia pociągniona palcem kn»-lów wskróś kraju jednego, często śród miasta, ma rozdzielać mieszkańców, krewnych nawet, na krajowców, i cudzoziemców, na naturalnych nieprzyjaciół! Przyszło do tego, że każdy Kuropejczyk przenoszący się z miejsca na miejsce, nietylko traci wszelkie prawa polityczno i cywilne, ale zgóry ja- PIELGRZYMA POLSKIEGO. 23 kby podejrzany o złodziejstwo musi opatrywać się w rysopisy i świadectwa. Zwyczaj odurzył wielu ludzi zkęd iuęd uczciwych; wielu pojęć niemoże, jak w Ameryce, w Anglii nawet, bez podobnych ścieśnień obejść się można. Przestaniemy na wymienieniu łych dwóch sym-ptomałów, zostawiając nadał śledzenie i objawianie innych. Może one wytłumaczę, dla czego Na-[toleon tak wielkę obudził i obudzą dotęd sympatyę we Francyi, a nawet Włoszech i Niemczech. Na-l»ołeon rozbijał i łamał dawne rzędy, które jak szkła trebhauzowe niegdy.ś (lomagały wzrostowi narodów, a teraz cisnę je i dławię. Napoleon czuł, że sprawa wolności jest europejskę, że w nię ca-łj Europę wmięszać należy. Może i teraz takich ludzi Europa wyględa. Bo wszelkie prawdy polityczne, wszelkie uczucia narodowe, niewprowa-dzone w życie, w obieg, nierozłane, zamknięte w obrębach kraju lub miasteczka, sę jak wody które bez ujścia gniję lub wietrzeję. Póki toorye Houssa wrzaty w Genewie, była to burza, jak mówiono, w szklance wody. Rozszerzyły się teraz niezmiernie i scena polityczna i widoki ludów; teraz Francya nawet cała jeśliby zamknęła się w sobie, jej burze równie byłyby śmieszno w o-czach Europy. VI KONSTY1'UCYA TRZECIEGO MAJA. (3 Maja 1833 roku.) Sprawa Polski wywołanę będzie na nowo przed sęd świata nie inaczej, tylko głosem jakiejś powszechnej politycznej burzy. Wtenczas, we wstrzęśnie-niu wielkiem, wynijdę i rozwinę się uowe potrze- 24 AHTYKUtY by; ludzie z geniuszem politycznym, z geniuszem działania, potrafię te potrzeby wyrozumieć i zaspokoić, wynajdujęc środki nowe, teraz albo niewidzialne, albo ogłoszone za niepodobne, rycb potrzeb i środków daremnie ł)yłoby szukać w dotychczasowych konstytucyach i prawach pisanych, bo one sę historyę przeszłości i mogę służyć za punkt pod-jiory ale nie za prawidło ludziom słępajęcym w przyszłość. Dla tego wszelkie dyskusye o prawach pisanych, jakkolwiek łatwe, niepożyleezne sę Polakom, a szczególniej Pielgrzymsiwu polskie mu, wyrwanemu z łona narodu, kiedy właśnie warunkiem pierwszym politycznego działania jest, zazierać cięgle w serca i w myśli mass narodowych. Wszakże, mamy jeden Akt przeszłości, jedno prawo pisane, któro zgłębiać, którego diicłiem przejmować się należy. Do to prawo nie wypadlo z głowy pojedynczego mędrka, z ust kilku roz-prawiaczy, ule wyjęte było z serca wielkiej mas-sy; nie czerni się tylko na papierze, ale żyje do-tęd w pamięci, w życzeniach pokoleń; jest więc prawem żywem, zakorzenionóm w przeszłości, majęcóm się rozwinęć w przyszłość. Mamy Kon-stytuoyę 3 Maja. Dziwna to i godna uwagi, że od ł7!»l tyle Europa widziała konstytucyj długo dyskutowanych wy-dziwianych, mędrycli, zapomnianych. Francya strawiła icli kilkanaście. \\’łosi, Niemcy, Hiszpanie, Napolitanic przysięgali im, wyklinali je, a teraz wyśmiewaj.ę i gardzę niemi. Jedna Konsty-liicya 3 Maja szanowana w narodzie polskim. W czasie długiej niewoli, dzień jćj ogłoszenia obchodzono potajemnie, we wszystkich prowin^yach dawnej I’olski, od Karpatów aż do Dżwiny, w domach, w kościołach, na zgromadzeniach młodzieży. Nie pochodziło to tylko ze czci dla umarłych, nie PIELGRZYMA POLSKIEGO 25 ztjd, że Konstytucję 3 Maja zaraz po narodzeniu zabito : bo wielu było podobnych nieboszczyków, a żadnemu nie sprawiano i nie sprawiają podobnych exekwij. Dwa są żywioły, dwa duchy w Konstytucji 3 Maja. Jeden z nich cudzoziemiec, Francuz, przybył z Paryża. On to w czasie sejmu czteroletniego obudzał długie, bez końca dyskusye o prawach kardynalnych, o podziałach władz, o tytułach, o czasie trwania konstytucyi, o jej przyszłych reformach, słowem całą tę gawędę retoryczną, z której tak dobrze korzystali stronnicy Moskwy, którą lak klęli posłowie prostoduszni z prowincyj. Ten duch koniecznie żądał scen jakie działy się w ł’ary-żu; wymyślał teatralne pompy, ogromny hałas przy zaprowadzeniu odmian, które poprostu, po dawnemu dałyby się zrobić. Ten duch nakoniec podawaniem w szyderstwo narodowych zwyczajów, narodowego stroju, targaniem się na wiarę przodków, odstraszał znaczną liczbę poczciwych posłów, którzy z jednej strony widząc parlyę moskiewską, z drugiej, jiatryotów we fraczkach, w porukacli, z Roussem i Monteskiuszem w ręku wyszydzającycłi icli golone głowy, ich obyczaje, ich sposób mówienia, zrażeni, opuścili ręce, i przez-to wielką zrządzili szkodę sprawie narodowej. Ale jest drugi żywioł w Konstytucyi 3 Maja, który przetrwał peruki, i Roussa teorye, i doktrynerstwo ówczesno i późniejsze nawet ; żywioł narodowy, dziecko tradycyj dawnych, karmione no-wemi ówczesnemi potrzebami i życzeniami narodu. Tego żywiołu nie wytrawiło kilkadziesiąt lat niewoli. Ztąd słusznie i pięknie powiedziano, że Konstytucja 3 Maja jest politycznym testamentem dawnej Polski. Jakież były ówczesne życzenia Polski? Położyć koniec bezładowi szerzącemu się między psującą 26 ARTYKUŁY się szlachty, przez wzmocnienie władzy centralnej z jednej strony, z drugiej, przez rozszerzenie praw obywatelstwa na wszystkie klassy ludu; odzyskać niepodległość i stracone stanowisko w Europie przez ugruntowanie w Polsce zasad wolności, śmiertelnych despotom, nieprzyjaciołom Polski. W czasie ostatniej rewolucyi, którą Warszawa rozpoczęła z jwmocą kilku województw, ludzie rządzący, opiekunowie ówcześni Polski, oddzieleni od reszty rodziny, nie mogąc dosłyszeć jej próśb, dla czegóż nie poradzili się przynajmniej testamentu Ojców, nim rozrządzili dziedzictwem? Czemuż nie wrócili do Konstytucyi 3 Maja? Mówiąc nawet językiem doktrynerskim, zapytamy ich : jakiż to rząd prawy i kiedy Konstytucyę tę uchylił? Przez samo wrócenie się do Konstytucyi 3 Maja, ileżby to oszczędziło się niepotrzebnych, długich formalności, rozpraw, układów ! Niepotrzebną stataby się detninizacya Mikołaja, który siedząc na troniku kilku województw, królik Mazowsza, nigdy nie był 'przez resztę Polski za króla uznanym, i o jego prawnem panowaniu dopiero dowiedzieliśmy się z detronizacyi. Podłuę Konstytucyi 3 Maja, wszelkie układy z Carem jako królem Polski były niepodobne; wszelkie stosunki dyplo-matyczne z Prusami i Austryą niedorzeczne; wszelkie proklamacye do rodaków niepożyteczne : bo na prowincyach zrozumianoby wrócenie się do Konstytucyi 3 Maja lepiej i prędzej niż wszelkie proklamacye. Konstytucya 3 Maja nadawała narodowi króla. N i e przes ądzamy o przyszłości, ale nie wahamy się powiedzieć, że w czasie rewolucyi. jeszcze ten artykuł Konstytucyi wyrażał życzenie mass narodowych. Odwołujemy się do powstania Litwy, Ukrainy, Podola, Białorusi. Jakie wrażenie PIELGRZYMA POLSKIEGO. 27 zrobiłaby w tych prowincyach wieść, że król polski, wielki księże litewski, ruski i pruski, ciągnie odzyskać nasze dawne dziedzictwo! Eatalność, ciążąca dotąd nad nami, nie dozwoliła wprowadzić w exekucyą tego artykułu! Hyli ludzie życzący wskrzeszenia władzy królewskiej, uznano ją urzą-dowie za konieczną : ale naśladowcy ślepi cudzo-zieniczyzny, clicieli króla, albo Mikołaja z poprawkami, albo jakiego nasłanego przez dyplomatów włóczęgę, namaszczonego uznaniem, ogłoszonego jirotokótami. Kolebką ówczesnego króla powinna-by bvła być noc 29, namaszczeniciii krew wielkiego księcia i wszystkich Moskałów i ich przyjaciół, ogłoszeniem liuk dział przy pierwszein zwy-cięztwie. Zresztą, komuż miano oddać koronę i szczerbiec Bolesława, czapkę Witolda, kiedy nawet buławy hetmańskiej przyjmować nie cliciano, kie-^y .i? ^yl® '■'‘^y brano na to tylko, ażeby ją ściosać na piórko do podpisywania układów i konwen-cyj?... Przy scłiyłku rewolncyi już było za późno; już nadto obrzydzono tytuł króla, doświadczywszy tyle złego od tyranów, którzy go noszą. A przecież, ten tytuł w początkach rewolncyi byłby straszniejszym dla despotów niż ogłoszenie Hzcezypo-spolitej ; same tytuły Króla Polskiego dopominają się od Świętego Przymierza więcej, niżby można wypisać na wieloarkuszowych prolestacyach. Skoro wypadki wyzwądo działania naród polski, komu Opatrzność pozwoli mieć wpływ na losy jego, niech ten szczęśliwy człowiek zajrzy jeszcze w Konstytucyą 3 Maja. Może w niej więcej niż my wyczyta; my wyczytujemy kilka kardynalnych życzeń narodu, dotąd jeszcze odzywającycli się. Pierwszein życzeniem jest : wojna ze wszystkimi cicmiężycielami I>olski. Bo Konstytucja nigdzie nie gwarantuje zaborów dawnych, owszem 28 ARTYKUŁY protestuje przeciwko nim przez wszystek swój uktad; kiedy pseudo konstytucja Alexandrowska opiera się właśnie na podziale Polski. Drugie życzenie : propagandy wolności, jeśli nie jest wyrażone tegoczesnym językiem politycznym, daje się czuć w duchu Konstytucji. Jeden z jej artykułów powiada, że każdy kto wejdzie na ziemię połskę wolny jest. Ten artykuł dalej sięga w przyszłość, niż wszystkie konstytucje europejskie. Trzeciem życzeniem narodu jest : rozszerzenie wolności na wszystkie klassy narodu; rozumiemy tu przez wolność, pełność praw obywatelskich. Nakoniec, Konstytucja 3 Maja nadawała wielkę ohszerność i moc władzy najwyższej. Kto będzie umiał zgadnęć wolę mass, temu naród w Polsce da władzę wielkę ; tern silniej działać będzie, im lepiej wyrażać zdoła myśl narodu polskiego, rozszerzać wolność. • VI f o BEZPOLlTYKOWCACn I O POLITYCE PIELGRZYMA. (19 .Maja 1833 roku.) Niektórzy z czytelników oskarżają Pielgrzyma o brak zasad, widzę niepewność i wahanie się w' jego dężeniach, bo w czwartym półarkuszu oskarżał B ez poi i ty kowcó w, a wpiętym potępiał w.-zelkie rozprawy o prawach pisanych, o formach, jako niepłodne, nieużyteczne. Miisimy wytłumaczyć się obszerniej. Bezpolitykowcami nazjwamy ludzi, którzy nie PIELGRZYMA POLSKIEGO. 29 wiedzy z jakim wiatrem płynąć, i śród burzy nie tylko zwijajij żagle, ale uciekają z pokładu, nie chcj nawet uważać nieba i gwiazd, radz^ sclio-wać się na spód, krzycząc : jak wiatr pomyślny zawieje, wtenczas wyjdziemy na wierzch. Pielgrzym, nie pochlebiając sobie iżby mógł zwalczyć żywioły, wie przynajmniej gdzie ma płynąć, skąd wiatru czekać : czeka wiatru przeciwnego wszystkim monarcłiiom europejskim, wszystkim bez wyjątku rząd oin, w kierunku tego wiatru ile możności radzi nolitykować. Ale polityką, działaniem, nazywamy tylko czyny, albo słotna i myśli, które rodzą czyny. Takićmi czynami jest walka, zwyeięztwo łub męczeństwo ; lakierni słowami były naprzy-kład, dawniej słowa Ewangelii, potem naśladowanie icli, słowa Koranu, słowa Wikłefa, łlussa, Lutra, Saint-Simona, — słowa na sessyi Kejta-nowskiej, w obradacłi Konwencyi kiedy wypowiadano wojnę całej Europie, rozkazy dzienne Napoleona, pieśń o Dąbrowskim etc. Przeciwnie, nazywamy pustą retoryczną gawędą, która nie idzie z serca do serca, ale tylko z ust do ust, owe rozprawy Greków, którzy deptani od Gara Macedońskiego pisali księgi o arystokracyi i denio-kracyi, i kłócili się o nie, kiedy już ani jednćj ani drugiej nie było; owe spory teologów bi-zantyńskicłi; nakoniec wszystkie teorye socyałne doktrynerskie od Houssa aż do Trybuny, ile razy ona mówi o przyszłycłi formaełi. Krzyczeli despoci przeciw ahstrakcyom politycznym myśląc, że one wolność wprowadzają; czas, aby przyjaciele wolności odezwali się przeciwko nim : bo podobne teorye o formacli, o ubiorach istot, których czczy teoretycy nie uplodzą, są tylko przechwałkami starych politycznych niedołęgów, dowodem ich niemocy; są’ to paplania zepsutych 30 ARTYKUŁY starców przeszłego wieku, którzy na łożu podagry i chiragry o rozpuście ustawicznie rozprawiają. Klniemy się jirzez wszystkich kozaków plądrujących po Polsce, przez wszystkich żandarmów austryackich i pruskich : cóż nam pomogę ludzie, którzy szeroko prawię o attrybucyach władzy narodowej, kiedy nami wtadaję sierżanci miejscy; o sędach i kodexach, kiedy nas bez sędów gonię, a rodaków wieszaję i strzelaję ? Możnaż bez ruszenia ramionami czytać kłótnie Trybuny z N a t i o n a 1 e m o formie rzeczypo-społitej, o jej chrzcie i wychowaniu, kiedy jej na świat nie wydaję ? Zabawna kłótnia : czy centralizować, czy decentralizować władzę przyszłę! Dosyć wiedzieć jaka jest teraźniejsza. Jeśli zła, to ję zwalić ; jeśli dobra, to ję ile możności natężać 1 Oto na dziś cała zagadka. W Polsce, i przed rewolucyępolitykowano; uważamy za dobrycłi polityków wszystkicłi, którzy nie czekali, ale czy to podkopujęc zasady rzędów najezdniczych, czy rozszerzajęc zasady wolności, czy spiskami czy zamacliami na głowy despotów, walczyli. Wielkim politykiem na owe czasy był Czacki, który Wołyń i Ukrainę więzał z Polskę; Czartoryski, który polski język w szko-łacłi utrzymywał; Niomojewscy, którzy, obstajęc przy resztkach swobód narodowych znosili ochoczo prześladowania ; tysięce ludzi, którzy za spiski na Sybirze i w więzieniach pomarli. Wielkimi dyplomatami szczególnie byli podchorężo-wie w łój nocy, kiedy akt belwederski wystrzałami Europie ogłosili ; niepospolite głowy ministery.il-ne mieli powstańcy Litwy, Wołynia i Ukrainy; dobrymi Polakami nazywamy braci naszycłi, którzy wyszli do Polski walczyć, i tych którzy udali się do Szwajcaryi. Przeciwnie, na nic nam się nie zdały tomy pi- PIELGRZYMA POLSKIEGO. 31 sane o konstytucyi, o kodexach, teorye tyczące się królestwa kongresowego. Opozycya ówczesna w Sejmie o tyle zdziałała, o ile tchnęła duchem staropolskim miłości dla Ojczyzny Polski, nienawiści dla Cara; skoro zaś naśladowała Co ns t i-tutionelai liberalistów francuzkich, nie znajdowała echa w massach, teraz o jej księżkacli i mowach zapomniano. Kownie puste i niepożyte-czne byty teorye polityczne ogłaszane wemigracyi, i mowy wielu naszych rodaków. Można je uważać już za umarłe. Wierzymy, iż po przeczytaniu Pamiętników Kilińskiego, historyi O ustanowieniu i upadku Konstytucyi trzeciego Maja, biografii Reytana, ksi^‘cia Józefa, Sowińskiego, wyprawy belwederskiej, opisu knutowa-nia w Fischau i Kronstadt, po wysłuchaniu opowiadań rodziców naszYch i żołnierzy, można natchnęć się dobrę politykę, duchem działania. Ale niech mi kto jiokaże bohatera natchnionego Koussem i Bcnthamem! Jeżeli jKiwie, że nie Polska, ale Rousseau i Bentham natchnęł nasze młodzież : ciekawi jesteśmy dla czego z (lenewy i 2 Londynu, z ojczyzny tych łeoryi, nie weszli najpierwiej do Polski bohaterowie. W przedsięwzięciach śmiałych, wymierzonych przeciwko nieprzyjaciołom, można przy braku talentów, z catę dobrę chęcię, przegrać, zginęć ; ale człowiek pełen jioświęcenia może pomylić się tylko względem siebie, może siebie zgubić : względem ojczyzny jest on nieomylny ! Dolewa on na szalę przeznaczenia krew, której jeszcze braknie aby ję przeważyć. Slyszemy często : już dosyć dla Polski krwi przelano. O, gdyby tak było! Ale zapominamy, że dziadowie nasi oddali bez wylania krwi Białoruś, bez wylania kropli krwi Galicyę całę, i tyle Wielkoiiulski. Chcieli spokojnie w domach um- 32 ARTYKUŁY rżeć, nie przewidując, że wnuków skazują na Śmierć, na wygnanie. Przypomnimy, że kilkadziesiąt tysięcy ludzi zbrojnych wyniosło krew z kraju przed nieprzyjacielem, że ta krew była poślubiona ojczyźnie : czy kto myśli, że ję można ukraść?.. Im dłużej zwlecze się wypłata, tern z większą lichwą oddać przyjdzie. Niech więc, komu nie udało się być bohaterem, przynajmniej umie ocenić i uczuc poświęcenia drugich. VIII o LUDZIACH ROZSĄDNYCH I LUDZIACH SZALONYCH. (27 Maja 1833 roku.) Pierwsze zjawienie się historyczne w Polsce łudzi na urząd rozsądnych i z profesj i dyplomatów, przypada na czasy pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej. Kiedy haniebnemu sejmowi Ponińskiego radzono podpisać akt samobójstwa, nie śmiano już do Polaków przemawiać językiem starym, wzywać ich w imię Boga, w imię po wi nności; trzeba było stworzyć język nowy : rozprawiano więc o okolicznościach czasu, miejsca, o trudnościach, o nadziejach; nareszcie zaklinano obywateli w imię rozsądku; aby przestali czuć po obywatelsku. Gdzież rozsądek, wołano, chcieć opierać się woli trzech dworów? gdzie są środki oparcia się ? czy jest czas potcmii? czy nielepiej część poświęcić, aby resztę zachować? ze skołatanego statku Rzeczypospolitej wyrzucić, dla ulżenia mu, kilka województw ? od chorego ciała Rzeczypospolitej dać odciąć cząstkę, której nie po- PIELGRZYMA POLSKIEGO 33 dobna uzdrowić ? etc. etc. etc. Tak sprawa ojczysta wpadła od tej cliwili iia języki sofistów ! Poczciwi posłowie, szczególniej z. głębi prowin-®yj przybyli, słuchali z podziwieiiiem nowych dla Polaków rozumowań; nie umieli, nie chcieli nawet wdawać się w rozprawy, zatykali uszy na pcMlobne blużnierstwa; polskim rozumem, polskiem sercem nie mogli pojęć ani uczuć, jak to sejm miałby Rzeczpospolitę rozdzierać, bliźnich swoich, spół-obywateli w niewolę zaprzcdawać. Odpowiedziano im : że sejm posiada la sounerninete! Przybiegli na pomoc ludziom rozsędnym dyplomaci, zbrojni w obosieczne słowa aliansów, gwarancyi traktatów, kartonów, neutralności, i nareszcie wzbogacili słownik nasz wyrazem kordon, nad którym niegdyś tak dumali politycy nasi, jak potem nad interwencyę i nieinterwencję. Zgraja głupców i ludzi bezdusznych wstydziła się przyznać, że tych wyrazów nie rozimiie, rada była popisać się z naukę szermujęc niemi. Rejtan po raz ostatni przemówił starym językiem, zaklinajęc na rany boskie, aby takiej zbrodni nie popełniać; ludzie rozsędni okrzyknęli Rejtana głupcem i szalonym. Naród nazwał go wielkim; potomność sęd narodu zatwierdziła. Kiedy konfederaci Barscy broń podnieśli, znaczna część narodu podzielała icłi uczucie; ale roz-sędek i polityka tak się rozszerzyły między szlachtę, że zamiast wsiadania na kon, zaczęto rozważać, czy sposobna była pora, oczekiwać odpowiedzi z W iednia, posiłków z Francyi etc. Nareszcie konfederaci napadli Stanisława Augusta; krzykniono. że splamili honor narodowy; Konfederatów potępiono jako szalonych awanturników. Naród i potomność inny wydały o nich wyrok. Kiedj’ na sejmie czteroletnim. Korsak, w każ-dę materyę wtręcał dwa słowa : skarb i wojsko! 34 ARTYKUŁY wojsko i skarb! zaklinając teoretyków, aby zamiast tylomiesięcznego rozprawiania o prawach kardynalnych, zaczęli od poparcia tych czynem, wojnę! ludzie rozsędni, za to że Korsak często parlamentarskich form nieprzcstrzegal, nazwali go głupim; stronnicy Moskwy szalonym. Kiedy Kościuszko stanę! na czele narodu, kiedy Warszawę oswobodzono, Stanisław August, przyjniujęc deputacyę rewolucyjnę, rzeki na jról z płaczem ; • To jest wszystko pięknie! c’est su-blinie! Ale Mości Dobrodzieje, czyż to rozsędnie? cóż to z tego będzie?... » Kościuszko umarł na wygnaniu ; ale zwłoki jego złożył naród w grobach królów naszych. Stanisław August, rozsędny, po-cliowany byt z honorami królewskiemi w Peter- Kiedy w czasie tworzenia się legionów młodzież jiidska, opiiszczajęc krewnycłi, wyrzekajęc się dóbr, przekradła się ])od choręgwie Dębrowskiego i Kniaziewicza, krzyczano na tycłi zbiegów, obwołano ich za szaleńców. Uębrowski i Kniaziewicz w ówcześnycłi pismacłi niemieckich wystawieni byli jako szaleni awanturnicy. Znajdował się między awanturnikami zbiegły od rodziny Wincenty Krasiński, który później stał się rozsędniejszym. O rozsędnycli ludziach rewolucyi ostatniej zostawiamy sęd pokoleniom. Może nikt z tycłi, którym zarżucaję błędy, nie będzie obwiniony o złe chęci, o brak miłości ojczyzny; może najczęściej przez wstyd fałszywy, przez bojażń śmieszności, przez żędzę popisania się z wiadomościami pra-wnenii i parlamcntarskiemi, ludzie poczciwi nie śmieli radzić się uczucia swego, sumienia, ale biegali po rozsędek do głowy i do księżek. Go z tego wszystkiego wnosimy? (tło : że rozsędek, czyli względ na okoliczności zmienne życia codziennego, nie jest trybunałem na sędzenie PIELGRZYMA POLSKIEGO. 35 spraw dotyczących się wieków i pokoleń; że rozsadek pojedynczy jest często w sprzeczności z rozumem narodowym, z rozumem rodu ludzkiego. W czasach, kiedy umysły chore na sofisteryę jio-zwalaję sobie o wszyslkiem rozprawiać naprawo i nalewo, rozum rodu" ludzkiego wygnany z księżek i z rozmów, chowa się w ostatnim szańcu, w sercach ludzi czujęcych. Skazówkę tych ludzi jest uczucie powinności. Godna uwagi, że jeden z naszych jenerałów zasłużonych, pierwszy, ile nam wiadomo, śmiał nu czele pamiętników swoich militarnych napisać te słowa : Czułem że o powinności nie wolno rozumkować. Jeżeli kto się spyta, cóż jest jiowinnościę Polaka dzisiaj? w tej godzinie? w tern lub owćnizdarzeniu? Nie podajemy siebie za wyrocznię, nie umiemy nic powiedzieć człowiekowi, któremu jego sumienie nic nie mówi. Niech czeka! Lepiej zrobi nie mieszając się w wypadki i w rozmowy. A jeśli szuka nauczyciela i książek, niech weźmie na uwagę krwawą lekcję demonstrowaną w Eischau, w Kronstadt; niech rozbierze kurs polityki, który wykładają bracia nasi przy taczkach w twierdzach pruskich. Tym tylko profesorom przyznajemy prawo rozprawiać o działaniu terażniejszem braci naszych w Polsce; oni sądem przysięgłym wojennym zawyrokują o ich zasługach. Pielgrzym nie śmie mierzyć swoim rozsądkiem przedsięwzięcia i działania ludzi, którzy czują, że powinni, że umieją, i że mogą coś wielkiego dla dobra ojczyzny zdziałać. Nie wciska się jak nieproszony świadek, tein mniej jak sędzia, między sumienie tych ludzi i Opatrzność! 1 drugim wciskać się nie radzi; w przekonaniu, że wszelki zamiar , o ile łtyl czysty od widoków osobistych, od chęci wyniesienia się lub poniżenia innych, o tyle się udu, to jest : przyniesie po- 36 ARTYKLł.Y Żytek sprawie ojczystej, zaraz lub w przyszłości. IX NIEZGODY EMIGRACYI NASZEJ. KILKA SŁÓW O JEJ RUCHACH. (31 Maja 1833 roku.) Nieprzyjaciele nasi otrgbili po świecie niezgodę Emigracji; stronnicy ich roznoszę echem te odgłosy tryumfu; rodacy nasi zapewne trwożę się i smucę. .Jest w tym wrzasku nieprzyjaciół dowód ich słabości; dowód, że udajęc wielkę pogardę ku nam boję się nas dotęd, i raczę kłamać na naszę intencyę. Niezgody Emigracyi sprawie publicznej nie grożę i łatwo się tłumaczyć daję. Jeżeli o tak małycłi rzeczacłi jak poema lub obraz, ludzie w czasach pokoju często kiłka lat rozprawiaję i kłócę się : cóż za dziw, że zmuszona do nieczynności Emigracya ruminiijo przeszłość i różnie sędzi o teraźniejszości? Ale mimo różności zdań, w jcdnem kardynainem pytaniu jest jednomyślność : nikt nigdy nie zgodzi się ani z Mikołajem, ani z królem pruskim, ani z Austryakiem, ani z żadnymi królami, które Mikołaja sę. Dwa stronnictwa możnaby odróżnić u nas ; oba równie poczciwe, równie sprawę ojczystę rado dżwignęć lubo różnemi środkami. Jedni, nie cłicęc czekać ani chwili, czynię, działaję, jak mogę, słowem, piórem, bronię; za-cłięcaję wszystkich do przedsięwzięć pojedynczych nawet, do prób najniebezpieczniejszycli. pełni za-nfaiiia w blizkę i szczęśliwę przyszłość. Drudzy, cłiciuliliy pierwiej złęczyć w jednę znacznę massę sił 1 środków, nim cóś przedsięwezmę. Sę i tacy. PIELGRZYMA POLSKIEGO. 37 którzy majij jeszcze nadzieję, że się rzędy upamię-taję, nawrócę; radzę więc na czas przynajmniej zawrzeć z rzędami arinistycyiiin, nie wyzywać ich, i nie brać na kark nowycli nieprzyjaciół.(Niestety, te rzędy starzy to nasi nieprzyjaciele.) Z różności zdań wypływa rożność działań, nieszkodliwa dla sprawy naszej, o ile skierowana jest zewnętrz. Nie oburzamy się bynajmniej przeciwko tym, którzy próbuję Filipa nawrócić, króla angielskiego naprawić, izbom i parlamentom uczucia szlachetne natchnęć, chociaż znamy zatwardziałość grzeszników; żędamy, aby nieoburzano się również na ludzi, którzy sobie wzięli za godło : « Kto nawrócić się nic dał, da się zamordować, u a zawsze pewni jesteśmy, że pierwszy szczęśliwy wypadek, pierwsza pieśń zwycięztwa, wszystkich polęczy. Napada nas tu trochę choroba miejscowa, gadania i pisania, adressomania i proklamacjomania, i gorsza jeszcze mania pisania teoryi przyszłych kon-stytucyj z tytułami i artykułami na wzór Assew-hlee constit'ian/e, Sieyesa, etc.; ale choroba ta, jak grypa zaraźliwa, nie jest wcale śmierlclnę, pochodzi tylko z braku świeżego powietrza obozowego. Szkoda, że nagabani byli nię ludzie, którzy maję talent do na trudniejszego i najpiękniejszego rodzaju literatury narodowej, to jest talent pisać biuletyny zwycięzkie na bębnie. Kto taki talent posiada, niech go zachowa na ważniejsze przedmioty. Wszakże, piśmiennictwo nie przeszkadza Emi-gracyi jęć się do działania ile razy wypndiiie okoliczność. Zaledwie koledzy rozłożyli papiery, zaostrzyli pióra, poruszyli prassy, aż oto rozchiMizi się wieść, że coś ma stać się w Niemczech : i Wiara podarłszy papier na ładunki, resztę massy drukarskiej węs poczerniwszy, ruszyła tegoż wieczora 38 ARTYKUŁY W pole. Nazajutrz drukarze zdziwieni znaleźli oficynę pustę, i klamkę kołkiem zatkniętę. A w kilka dni Hłychaó, że jeden z autorów bił się o mil kil-kadziesięt w Niemczech, drugi może walczy w Polsce. Porównał Lelewel, w jednem z dzieł swoich, z dziwnę trafnością Rzeczpospolitę polskę do mrowiska, w którem lubo nie było jednej centralnej władzy jak w pszczelniku, wszakże roje pracowały zawsze zdaje się bezładnie, a w jednym celu, razem odbudowywajęc dom rozwalony, razem rzucajęc się na nieprzyjaciela. I Pielgrzymstwo nasze bardzo do tego mrowiska podobne : różnych dróg próbuję, w różnych kierunkach snuję się emigranci, ale zawsze początkiem i końcem ich wędrówek — Ojczyzna. Obóz emigrancki bez komendy dolęd : wychodzę sami żołnierze, zajmuję stanowiska przednie w Szwajcaryi, wysyłaję ekle-rerów do Niemiec, a nawet tyraliery dotarli do Polski, inni zajrzeli do Portugalii, czy warto i tam punkt jaki obrać; mamy forpoczty i na Wschodzie. .lak w obozie przed bitwę z rozmów żołnierskich można dowiedzieć się o stanie rzeczy i o przyszłych wypadkach więcej czasem, niż z planów kwatermistrza, tak i politykowanie domowe emigrantów godne uwagi. Niezawodnie, głębsze jest i szersze niż politykowanie ministrów i gazeciarzy francuzkich i angielskich; ho ci pogrężaję się albo W’ politykę chwilowę, ulicznę, albo ulatuję w ab-strakcyę; rzadko za Paryż i Londyn, a nigdy prawie za Ren i Alpy nie wyględaję. Pielgrzymi nasi posiadaję (jak mówię po staropolskii) jeografię i politykę podeszwianę : wydeptali niemało krajów ; a zmuszeni sę potęgę i liczbę nieprzyjaciół, tudzież uczuciem wielkiem sprawy swojej, sięgać myślę daleko w przyszłość, i szukać oczyma sprzymierzeńców od Kaukazu do Pyramid. Najmniejszy PIELGHZYMA POLSKIEGO 3 fenomen polityczny zwraca ich nwagę; sj ło pasterze Chaldejscy, ustawicznie patrzący w niebo, o których wiemy, że lepiej znaj^ ruch gwiazd i odgaduje zmiany temperatury, niżeli członkowie biura długości. Koiiakoin naszym, mieszkającym w kraju, dziwno byłoby widzieć gdzieś w zakątku Europy kilku braci, przywykłych niegdyś do życia wiejskiego, do domałorstwa, rozprawiających teraz o czterech częściach świata, które myślami a często i nogami przebiegli. W jednem z miasteczek fran-cuzkich take słyszeliśmy rozmowę. — A kolega zkęd przybywa? zapytał Maciek obywatela Żnni-dzina — Ź Ameryki, odpowiedział Telszewianin, zajrzałem tam ; ale obywatele Amerykanie handluję tylko, o wojnie za wolność ludów nie myślę, więc wróciłem do Europy, może dostanę kilka talarów, parę pistoletów, pójdę do kraju liić się z Moskalem; a kolega guzie rusza? — H>łem u Don Pedra, odpowiedział drugi, ale sprawa jego niewarta funta prochu; tłukę się kto, czy Pe-droczy Michał ma panować : co nas ło obchodzi? — Ja, rzekł trzeci, wracam z Bru.\cli. Myślaleni, że Leopold szczerze wojnę zacznie, i chcialem z iml-kownikiem N... ułożyć się o pomoc dla Belgów; ale widzę że Leopold jest rurę, na której Eilip trę-bi, więc cóż ztaintęd mędrego posłyszeć? — Możeby, odezwał się czwarty, trzeba było z Mehnie-tem porozumieć się, a w każdym przypadku, najlepiej tym udało'się, którzy już się z Moskalem biję i na ziemi ojczystej zwycięztwo albo śmierć znajdę. Zapewne, niejednemu z polityków takie rozmowy, takie przedsięwzięcia wydndzę się śmieszne. Kiedy Normandowie po raz pierwszy w małych czółenkach, po kilku i kilkunastu, na brzegi Europy zaczęli zaględać, i tu lub owdzie spaliwszy dom 40 ARTYKUŁY lub statek odpływali, któż na nich zwraca! uwagę, któż się ich lękał? Jeden był człowiek, który ich lekce nie ważył. Był to Karol Wielki! Czytamy w kronikarzach, że Karol, starzec naówczas, patrząc z okien nadmorskiego pałacu swego na łódki tych awanturników, kiedy się dworzanie z nich naśmiewali, zamyślił się smutnie, i przepowiedział z tych łódek wielką burzę dla Europy. W kiłkadziesią lat, Normandowie przebiegli wzdłuz i wszerz Eu •■•'Pt, — diiełi Normandzki sial się duchem czasu .\ O STAREJ TAKTYCE STRONNICTW. « Kłamstwem świat przejdziesz, ale na zad uie wróciJz.» /^tare przyston ie pohkie ) « Musi to być prawda, bo wydrukowano. » i'?tare przysfoiuie polubię jtiż zatracone .J (12 Czerwca 1833 roku.) Odezwa Komitetu Narodowego z dnia 17 maja zdawała się wielu rodakom niewczesną; ale nikt z dobrą wiarą nie pomyśli!, aby Komitet ogłaszał ją w celu szkodzenia sprawie narodowej, aby działał zinównie z nieprzyjaciółmi naszymi, etc. i nikt temu nie uwierzy. Tymczasem, z powodu wspomnionej odezwy, ukazał się artykuł francuzki w Trybunie z d. 2 b. m. , wytaczający znowu wewnętrzne nasze domowe sprawy przed sąd cudzoziemców. Pomijamy oskarżenie ogólne, zaniesione przeciw ary-stokracyi : każdy potrafi oskarżać bez dowodów, każdemu wolno nazywać arystokratą każdego swego nieprzyjaciela politycznego, oskarżenie PIELGRZYMA POLSKIEGO. 41 więc podobno nic nie znaczy; zresztą zdaje się być rzucone niimojazdem, bo cały artykuł wymierzony jest przeciwko jenerałowi Dwernickiemu. Denuncyiijj go ( szczęściem, nie mamy dołęd {tolskiego wyrazu na dennncyacyę) bezimiennie rodakom jako wspólnika owycli intryg. Charakter jenerała Dwernickiego znany jest powszecłinie : szarpięce go artykuły, w kraju czytane hęd^ z oburzeniem, wemigracyi z oboję-łnościę, bośmy już przywykli do wolności druku i do nadużyć druku. Owszem, widzimy w tein oskarżeniu francuzkiem dobre syinptomata : już mniemanie jiubliczne w etnigracyi polskiej zaczyna być szanowane, kiedy potwarz nie śmie odzywać się językiem ojczystym i ucieka, chowa się w cudzoziemczyznę. Jest to konieczny los ludzi mówiących nieprawdę, że powoli tracę wiarę u sęsiadów, i szukaję coraz nowych uszu. Kłamstwem świat przechodzę; niektórzy tak prędko galopuję, że już Polskę i emigrację przebiegli, Europę kończę zwiedzać___ Ale juk powrócę ? Artykuł Trybuny nastręcza nam następne uwagi, które pod sęd rodaków oddajemy : Przekonani jesteśmy, że wszelkie nasze oskarżania się wzajemne, prawdziwe czy fałszywe, l>ochodzę zawsze z czystego źródła, z chęci służenia sprawie ojczystej i sprawie wolności; ale złych cliwytamy się broni wojujęc nienawiścię osobistę, kłamstwem i putwarzę. Jest to stara taktyka rutynistów politycznych, zużyta, nic nie warta. Iluż to ludzi karmi i pielęgnuje w sobie nienawiść, jako drogi przymiot, jako dowód mocy charakteru, i wyrabia jud jako broń strasznę. Błęd fatalny : łio nienawiść osobista roztacza powoli duszę i wycieńcza zdolności, nakształt raka trawięcego. Jad udziela natura stworzeniom 3 42 AHTYEUŁY czołgającym się ; najsilniejsze nie maję go. Narody wielkie w czasach potęgi, słynęły z charakteru łagodnego i niemSciwego. Znikczemnione Włochy, w epoce upadku, były stolicę domowych nienawiści i prywatnej zemsty. Kłamstwa, jako środka politycznego, próbowali u nas często najszlachetniejsi ludzie w najlepszym celu : zawsze ze złym skutkiem. Kłamano w towarzystwach tajemnych przesadzajęc liczbę i silę zwięzków, aby tein łatwiej wcięgać do konspi-racyi ; kłamano przed rewolucyę dziwy o Chło-pickim, kłamano potem w jego imię : pałryoci drogo za to przypłacili. Kłamano w powstaniach, rozszerzajęc fałszywe wieści dla zachęcenia ; doświadczeni konspiratorowie i naczelnicy powstań zgadzaję się na to, że nie mieli nigdy pociechy z ludzi wcięgniętych sztucznie; zemknęli oni zaraz, albo psuli serce drugim, z wewnętrznego przekonania idęcym za dobrę sprawę. Poszła w pogardę i obrzydzenie dyplomatyka stara, że kłamstwem żyta ; krzyczano słusznie na salony i saloniki, kuźnie plotek. Majęż patryoci , ludzie nowi, naśladować tę rutynę? — Życzymy korespondentowi Tr y hu ny. plebejuszowi, ażeby się wyrzekł jej na zawsze. W gotujęcym się nowym porzędku Europy, najstraszniejsza będzie dyplomatyka narodu, która ję na prawdzie osadzi : oszuka stare gabinety, jak prosty człowiek pospolicie najłatwiej zwalczy oszustów poczci-wościę. Nic tak nie osłabiło mocy druku jak kłamstwo ; i prawdę teraz ludzie albo z ostrożnościę przyjmuję, albo jako podejrzanę mijaję. W dawnej Polsce byka większa wolność druku, niż gdziekolwiek w Europie; bo każdy kto miał prawo obywatelstwa, mógł u nas drukarnię zakładać, i co chciał ogłaszać. Uczucie narodu było strasznę PIELGRZYMA POLSKIEGO. 43 cenzury ; widać że druku nie nadużyto, kiedy nam zostało przysłowie ; p ra w d a h o w y drukowano. Taki zaś był wpływ druku, że jedna książeczka w czasie elekcyi wyniosła na tron Michała Koryłiuta. W czasie rewolucyi dano piękny przykład w biułetynach wojennych. Europa czytała je z zu-pcłn^ wiarę, powiększała nawet zawsze nasze zwycięztwa. Można mówić, żeśniy rełialiilitowali stył wojenny, który łiył powszeclinie wzorem kłamstwa. Przed naszę wojnę, powiadano : kłamie jak rozkaz dzienny. — Czy nie wartoby równie rełiabiłitować styl dziennikarski, i parla-mentarstwo, i całę politykę ? \ I O I).\ŻE.MI' LUDÓW KO NOWEMU SYSTEMATOWI PODATKOWANIA, TUDZIEŻ O EKONO.MISTACH, KAMERALISTACH, .STA- TYSTYKACH, AD.MINISTRATORACH. (16 Czerwca 1833 roku.) Grułx) ekonomiści popisali o podatkowaniu; jedni walili cały ciężar na właścicieli gruntów, drudzy uderzali na kapitały stojęce i krężęce, inni chcieli wyciskać grosz ostatni z kieszeni wyrobników. Nic wszakże nowego nie wymyślili; zamieniali tylko w teoryę i ubierali w formuły praktykę rzędów ; bo stosownie jak która klassa ludzi wdarła się do rzędu, zaraz chciała sama używać a inne uciskać. Dawniej wszędzie, a w niektórych krajach dotęd jeszcze, właściciele ziemi kazali ludowi opłacać wszystkie koszta publiczne. Za czasów Robes- 44 ARTYKUŁY piera, kiedy obywatele Sankiuloci mieli siekierę w ręku, ogłosili że zajęci pracę publicznę pracować nie chcę, kazali siebie groszem publicznym utrzymywać ; ale wkrótce przebrało się tego grosza, każdy brać a nikt dawać nie chciat. Nareszcie kupcy teraz samowładni chcieliby z właścicieli i z ludu ostatnię Sztukę miedzi wycisnęć. Ekonomiści wtórujęc rzędom, dziwne podawali sposoby. Nasyłano urzędników mierzyć ziemię i obliczać jej dochody; chwytano kapitały, jak na przewozie, na aktach urzędowych, na papierze stemplowym; ręka rzędu zawsze otwarta wpadała w kieszenie rzemieślnika i wyrobnika, zabierajęc mu częstkę dziennej strawy. Nałożono podatek na światło, ciepło, na dowcip dziennikarzy; dziwna rzecz, iż dołęd nie nakazano płacić za łzy i westchnienia : może to ekonomiści rossyjscy dla wzbogacenia Mikołaja wynajdę. Wszakże, w Prusacłi ustanowiono już ta.\ę na połajanie króla. Skutkiem podobnej praktyki i teoryi jest walka cięgła i uznana za koniecznę między rzędem a ludem, między od-bierajęcym i płacęcym : z jednej strony, szpiegostwo, gwałt; z drugiej, opór lub oszukaństwo. 1 to się nazywa cywilizacyę ! Nie można bez wzdry-gnienia słuchać we Francy!, jakie sposoby wyniy-ślaję właściciele i wszyscy kontrybuenci na oszukanie skarbu, jakby swego nieprzyjaciela. A to przecie ma być skarb narodowy 1 Ale stan wewnętrznej walki w państwach nie jest winę ludów, nie jest skutkiem icłi łakomstwa, ich egoizmu, lubo przyczynia się z czasem do ugruntowania tych wad bezecnych. Jest skutkiem długich i cięgłych nadużyć rzędów, które grosz publiczny, mimo wiedzy narodu i przeciwko chęciom narodu, czy same czy z pomocę ich, marno-łrawięc, obudziły tę cięgłę oppozycyę kontrybuen-tów. Wszakże ludy, oprócz podatków nakazanych HELGnZYMA POLSKIEGO. 45 gwałtem, same na siebie podatek tyle razy nakładały, i teraz nakładają. W wiekacłi średnich największa, najkosztowniejsza, najobfitsza w skutki wojna krzyżowa prowadzona liyła ze składek dobrowolnych! Niktby nie zdołał wyrwać takich skarbów z Europy, jakie wówczas chętnie do skrzyni rycerstwa rzucano! Prawda, że od tej epoki nie widzimy prawie nigdzie na Zachodzie składek dobrowolnych, narodowych; bo tćż rzędy nigdy już nie przedsiętiraly wojen w duchu i wedle woli narodów. Cóż Erancyę obcłiodzić mogła wojna o sukcessyę hiszpańskę? Jaki udział mogły brać Mieince w wojnach Fryderyka Wielkiego, które przypadają właśnie na epokę ostatniego upodlenia Europy, na e[>okę hlizkę kanibalizmu, kiedy jeden rozbójnik, dla wydarcia kilku powiatów, siedem lat ubijał się w Europie i nawet klaskali mu filozofowie, jak na igrzyskach gladyatorskieh zręcznemu szermierzowi? Jakże tu żądać od ludu dobrowolnych składek 7 Ale skoro podniesiono wojnę w imię wielkich uczuć, narodowych, europejskich, ludy nałożyły zaraz na siebie [Midatek. Zebrano miliony dla (irc-ków, mimo niechęci, mimo przeszkód rzędów; i któż składał? najczęściej biedacy! Nie brakło ofiar lila NcajKUitańczyków i Hiszpanów, lleżłiy złożono dla Polaków, gdyby te tysięc milionów, które Izba wydziera Francuzom, leżały w ich kieszeniach! Gdyby ogłoszono dobrowolny podatek we trzech rubrykach : na Otona, na listę cywilną, i na wojnę przeciwko Rossyi, pewni jesteśmy, że król Filip nie miałby za co wykopać rowku jednego w ogrodzie tiiileryjskim. Wymieniliśmy fakta, ślady historyczne podatkowania dobrowolnego, .Można nazywać marzeniem nasze wnioskowania : ale nam się zdaje, że z postępem wolności, koniecznie prawo nakładania po- 46 ARTYKUŁY datków nie od rzędu, nie od większości, ale od woli osobistej zależeć musi. Otworzy się przez to pole do zasługi; bo każdy wedle możności i dobrej chęci będzie mógł iwświęcić dochody dla dobra powszechnego; nie trzeba będzie ani zbirów do mierzenia ziemi i liczenia dochodu, ani kosztów niezmiernych na kadasler, ani tylu darmojadów, poborców. Nie prędko to zapewne nastąpi; egoizm teraźniejszy wielką stawi przeszkodę. Ale dążenie jest wyraźne w tym kierunku; a egoizm moralnym tylko wpływem zwalczyć można, nie żandarmeryą. Wszakże za czasów okropnych państwa Rzymskiego, pobór podatku był prawdziwą wojną domową; ciągnione na tortury kontrybuentów, i tak nie można było nic wycisnąć z bogaczów nawet. Wiek ów podły miał bohaterów egoizmu, którzy wytrzymywali trzykrotnie tortury, i {Kitem śmieli się, że oszukali rząd, zataili prawdziwy swój dochód. Europa, jeśli przyjdzie do tego stanu, cóż (Kimogą żandarmy?— Nie przyjdzie; bo w .Anglii i we Ernncyi na co innego zanosi się, a u nas w Polsce od wieków liyło inaczej. Jak nam milo, i z jaką dumą możemy tu mówić o Polsce! Prawda, że u nas stan tylko szlachecki miał prawa |)olitvezne, że tych praw rozszerzenie ograniczył na wiasną zgubę. Ale nasi elektorowie i deputowani, jakże inaczej rozumieli [Kidatkowa-nie! Nie ws|K>mnimy o wielkich urzędnikach, o ambasadorach, którzy posiadacze wielu starostw, stawili też w czasach świetnych RzeczyposjMilitej wiele pułków {irzeciw Talarom i Rusi, i głowy swoje nieśli; rujnowali się na poselstwach nie bio-rąc żadnej opłaty (Ks. Zbaraski); tracili bez żalu ogromne posiadłości, i żyli prawie o żebranym clilcbie (Ks. Wiszniowiecki). Właściciele drobniejsi, duchowieństwo nigdy nie odmawiało składek iia Rzeczpospolitę; nazwano nawet {lodatek nad- PIELGRZYMA POLSKIEGO. 47 zwyczajny subsidium charilaticum : piękny i prorocki tytuł budżetu! Nastąpiły jwtcin czasy zepsucia i egoizmu. Zbudził się naród za Kościuszki : ileż tu przykładów finansowego jioświęcenia się! Obywatele uchwalili dziesięty grosz, i lubo taxę dochodów im samym zostawiono, większa część podała dochody wyższe niż były w istocie ! Korzystali potem z tego nieprzyjaciele : taxę dobrowolny wzięli za podstawę podatkowania, i rujnowali tern właśnie najuczciwszych- ludzi. Postępowali formalnie, ekonomicznie, konstytucyjnie nawet : nie powiększali podatku, przyjęli taxę dobrowolnę i małą tylko wprowadzili odmianę, to jest podatek uchwalony dobrowolnie w celu obrony narodu, obnicili za narzędzie zguby narodu. Cóż tedy znaczę konstytucje i formy? (idyby który finansista czytał Gazetę NariKlowę z czasów Kościuszki, jakżeby się zadziwił nad tym szczególnym systematem jiodatkowania, gdzie wdowy oddawały jako podatek zbytkowy ostatnię krówkę naczelnikowi narodu, sieroty ostatnię łyżkę sre-brnę! Historya finansowa teraźniejszej rewolucji naszej jest ciekawę, byłaby ciekawszą, gdyby rząd umiał podzielać uczucie narodu! Nie oburzano się przeciw Dyktatorowi za to, że ofiar wymagał; ale za to, że ofiar przyjmować nie cłiciał! bo mu trzeba było budżetu regularnego, kontrassygnacyi, poborców, terminów, etc. Gdyby dyktator miał w sobie cząstkę duszy lodu, ogłosiwszy wojnę na śmierć tyranom, kazałby tylko przybić w każdćni miasteczku i wiosce karbonę, i z tycłi karbon wyczerpałby ostatni kawałek złota, srebra i miedzi, które są w Polsce. Nietylko w Królestwie Kongresowem ; w Galicji, w Poznaiiskićm, bez potiorców, bez kontroli, przy tvlu podatkach pruskich i anslryackich, śród przeszkód, zbierano na wojnę narodową pieniądz, 48 ARTYKUŁY i talerze ze stołów, i zausznice, i pierścionki kobiet; od księdza do księdza, od wieśniaka do wieśniaka widzieliśmy przerzucane sztaby złota, i nie było przykładu złodziejstwa! 1’ierwszy proces tego rodzaju wytoczył się za l’rośnę między biuralista-mi urzędowymi, których Car jeszcze mianował, a rzęd rewolucyjny na miejscach zostawił. Kto będzie prowadził wojnę w Polsce, oby pamiętał, że jej dochodów obliczyć nie można, jak nic obliczyć się nie da, co z serca pochodzi! My wierzymy, że Polska da nowy Europie systemat podatkowania, który zawstydzi ekonomistów, i praktykę pokaże nieużyteczność ich teoryj. Teraźniejsi rozprawiacze w Izbach, nibyto stró-żc grosza publicznego, bynajmniej nie pyfaję, czy podatek, składka narodowa użyta jest wedle woli narodu. Maję oni pewne rubryki, naprzyktad listę cywilnę, wojsko, policyę i t. d.; na każdej rubryce staraję się jak żydzi coś utargować, i cieszę się jak dziecię, jeśli z morza budżetu jakę garść wody wychwycę. Ależ owe rubryki przez kogo? na co skreślone? owe wojsko po co opłacane? co robi? czy tam maszeruje gdzie naród życzy? Prosty sumienny człowiek nie dałby ani grosza, nie chciał-by słuchać o wojsku, nimby mu powiedziano co to wojsko zrobiło i zamyśla zrobić, gdzie jego laury, gdzie obronieni sprzymierzeńcy, [lobici nieprzyjaciele ludu. To bynajmniej rozprawiaczy budżetowych nie obchodzi, ledwie nawiasem o tern wspominaję! fchwalali podatek na wojnę hisz-panskę, dali pieniędze na szturmowanie Antwerpii, na ciemiężenie Włochów, dla Moskali; teraz opłacaję policyę ciemiężęcę Polaków. Bo powia-ńaję, że wojny wypowiadać, traktaty zawierać, Irtilicyę dyrygować należy do i\tadzy esekucyjnej! ^'''■y wojna słusznie lub nie, prawodawcy tego czuć nie nmieję; i zkędże o tern maję wiedzieć? Ani PIELGRZYMA POLSKIEGO. 49 Benjamin Constant, ani Say, ani Ricardo o lem nie piszą! W wiekach, które nazywamy barbarzyńskiemi, w wiekach średnich, kiedy władza królewska tak wiele miała potęgi, gdyby król francuzki zwoławszy stany prosił o matę tylko sumkę na wsparcie Saracenów, i o kilku żandarmów dla gnębiciela Chrześcian syryjskich lub greckich szukających przytułku we Francyi : ten król nie otrzymałby innej odpowiedzi oprócz przekleństw lub razów, możeby nie wyszedł z miejsca obrad. Kiedyż doczekamy się Izb przejętych tak gtębokiem uczuciem wolności, jak głębokie było w owych wiekach uczucie chrześcianstwa? Kończymy wnioskiem : że jak we wszystkich prawie zadaniach towarzyskich, tak i w systema-cie podatkowania, oderwana teorya nic nie wynalazła, i nic nowego nie wynajdzie; że w starem tylko trupiem ciele gmera; że lud już powoli sobie tworzy inny systemat, a Polska praktycznie na tej drodze wszystkich wyprzedziła; że wszelkie rozprawy łyczęce się budżetowania i kadastrowa-nia, etc., dla rodaków naszych żadnej nie przynoszę korzyści, i kto się w nie zapuszcza, cofa się o pół wieku w przeszłość. XII o PRZYSZŁYM WIELKIM EZŁOWIEKt' TUDZIEŻ DODATEK DO ARTYKUŁU O KONSTYTUCYI POWSTAŃSKIEJ. (22 Czerwca 1833 roku) Było to powszechnem narodowem narzekaniem, że nie znaleźliśmy w rewolucji człowieka, któryby 50 ARTYKUŁY wolę mass odgadnął, i oczekiwaniom ich zadosyć uczynił. O takiego człowieka Polska wołała, wy-głęda go dotęd, i w przyszłości przeczuwa. Ten przyszły wielki człowiek, spodziewany Messyasz narodowy, zkęd przyjdzie ? po czćni go poznać ? nie ma na to zgody. Rodacy wysławiają go soliie w różnych kształtach, z różnćini ałtrybiitami. Wszystkim pokazuje się naturalnie z mieczem w ręku ; ale mu jedni przydaję gilotynę, inni drzewo genealogiczne, inni zwój protokołów. Tern uczuciem narodowego oczekiwania przejęty J. U. Niemcewicz, ma nadzieję że nas jakiś nowy Pizystrat, Kromwel, Cezar lub Napoleon uratuje. Ale w historyi narodów nic się nie powtarza ; nic nowego nie dzieje się po dawnemu, staremi środkami. Wszyscy wspomnieni tu ludzie byli zupełnie oryginalni, i jeden drugiego w niczem nie naśladował. Będziemy wiecznie powtarzać risla-kom. którzy sposobię się na dyktatorów, a przynajmniej na wodzów naczelnych, ażeby się nie uwodzili naśladownictwem, ażeby w Macłiiawelu, ani w pamiętnikach Cezara, rewolucji francuzkiej lub Napoleona, nie brali jednych prawideł postępowania. Tyle można z pewnościę przepowiedzieć, że nasz przyszły wielki człowiek Wojownik do żadnego z dawnych nie będzie podobny. .leżeli wolno dalej posuwać domysły, duch narodu polskiego wróży nam, że żaden gatunek Pi-ZYstracki ani Kromwelski nie przyjmie się na ziemi naszej. .Jest w narodzie polskim wielkie, głęliokie, powszecline uczucie szlachetności, poczciwości i szczerości. Nigdy intrygant i fałszerz w Polsce popularności nie zyska. Nawet w Europie opinia publiczna coraz mocniej w tym duchu przemawia. Jedno imię popularno w Europie,szanowane powszechnie, opozycji nie znalazło ; iniie Wa-shinglona. Sam Napoleon powtarzał nieraz, że gdy- PIELGRZYMA POLSKIEGO. 51 ^*y '*’ j®oO mocy było, radby zostać Washingtonem-b' nas, tak wielkiem było i jest imię Kościuszki. Zdaje się, że pierwszym warunkiem przyszłego wielkiego człowieka musi być ta szlachetność charakteru, ta serdeczność, ta dobrtMluszność która Kościuszce i Washingtonowi zjednała miłość spółcześnycli i szacunek potomnych. Na tym tylko gruncie zasadzone wielkie talenta militarne i polityczne, dojrzeć rnogu w teraźniejszym stanic atmosfery narodowej. Wiara nasza w ducha narodowego, ufność w serca ludu polskiego, sprawia że nie lękamy się u nas żadnej władzy de facto, byleby nic była przez cudzoziemskicli teoretyków narzucona. Tej władzy de facto wyglądamy przyrzekamy jej słuchać. Dla tego to l‘ielyrzym w artykule o Koiistj-tucyi Powstańskiej(obucz stronicę 12) wielkie władzy tej atrybucye przyznaje, wbrew wszystkim konstytucyom. Bo do jakicli konstytucji odwoływać się mamy ? Odwołujemy się raczej do przekonania moralnego, że u nas niedołężna lub niegodna ręka władzy nie pochwyci; i jeżeli jęi kiedy miała, to właśnie nie z woli mass narodu, nic de facto, ale na mocy Artykułów i Ucłiwał, starych, narzuconych nam konstylueyj. Oskarżono J'iel-ffrzyma że przyznając władzy narodowej moc nad życiem i majątkami obywateli, uprawnia rozbój i grabież. Odwołujemy się do historyi powstania na prowincyach : żadnych tam nie było ustaw, ani form zachowanych, a przecież nikt dowódców powstania o rozboje nie obwinił, nikt im grabieży nie zarzuca. Owszem, dowódcy często nie chcieli brać wielkich summ, które im obywatele dobrowolnie ofiarowali. Bo duch narodowy miarkował władzę i zapewniał posłuszeństwo; ten duch z czasem wyraziłby się w Ustawach, których treści i układu przewidzieć nic możemy. 52 AnTYKGŁY XIII WYJĄTEK Z LISTU DO JEDNEGO Z HEDAKTORÓW PIELGRZYMA. (Paryż, 2 czerwca 1833 r.) « ... Jestem chory. Wczora, kiedy wyszedłem od ciebie, zdarzył mi się tak dziwny wypadek, tak niepodobny do prawdy! W głowie mi się kręci ! A przecież to najprawdziwsza prawda, sam się przekonasz. Właśnie od ciebie niosłem do drukar-iii moje dzieła polityczne ; aż tu trafem znajduję się przed domem panny Lenormant. Słyszałem o niej dziwy; ciekawość mnie zdjęła poradzić się lej baby. Przyznam ci się, o dwie tylko rzeczy clicia-tem zapytać ; jak prędko będę naczelnym wodzem, i kiedy Europa podług mego planu ukonstytuje się, tudzież kogo z nas... ... Tyle mi nagadawszy baba, zamyśliła się potem, zaśmiała się, i rzekła : « Weź sobie swoje dwadzieścia franków. Widzę żeś Polak, więc jesteś chudeusz, [irzytem dziecko, więc pieniędze tobie potrzebniejsze jak staremu. Co gorsza, widzę że tu masz pod pachę manuskrypta : dodam ci jeszcze trochę franków na druk. » Domyślisz się, obywatelu, że odrzuciłem ze wzgardę takę propozycye. « Przejiraszam (rzekła baba), podoba mi się twoja żywość i otwartość, twoja ciekawość o losach ojczyzny ; rumieniec, który ci występił na twarz, i ogień w oczach, kiedyś mię pytał co z Polskę będzie, sę to dobre znaki. Pogódźmy się ; jesteś próżny i samochwał, ale poczciwy. Pokażę ci rzecz cie-kawę. » Tu (uważ obywatelu, ho istotnę prawdę piszę) tu zakręciła się na jednej nodze, cóś szep- PIELGRZYMA POLSKIEGO. 53 nęła, uderzyła rękę w stół; i nagle, nie wiedzieć zkęd, wydobyła ogromnę gazetę... osłupiałem — zgadnij jakę? (iazeta wielka, jak dziennik angielski Times, drukowana po polsku, druk — (posyłam ci próbkę) jeśli nie lepszy od angielskiego; gazeta z tytułem wielkiemi literami Gazeta Województwa Sza-WEi.SKiEGO data; — roku pańskiego 1899! We trzy kolumny ; porządek dziwny : naprzód wiadomości gospodarskie, potem naukowe, w środku wypadki narodowe , urządzenia, etc., etc.; na końcu krótki dodatek polityczny, nie ciekawy. Wi-diić, że w roku 1899 pokój powszechny w Europie. Mam tę Gazetę ; czytałem ją noc całą, aż jestem chory z zadziwienia. Posyłam ci wydarty kawałek, który możesz ogłosić, bo się tyczy emigracyi naszej, czyli pielgrzymstwa, jak nazywacie. Resztę IMitein nadeszlę ; złożysz w redakcyi dla przekonania ciekawych widzów o prawdzie tego, co ci pi-szę. — » Itedakcya jmśpiesza przedrukować wspomniony wydarty kawałek, rzeczywiście pięknym drukiem", na pięknym papierze wyciśniony : GAZETA WOJEWÓDZTWA SZAWELSKIEGO. 2 JUKU KOKU PA.ŃSKiEGO 1899. — N. 153 ... Dzień wczorajszy (Ijunii) był dla naszego miasta wojewódzkiego dniem wielkiej uroczystości. Poświęcaliśmy wodnicę publiczną (1). Gmach ten, jak wiadomo, wzniesiony z dobrowolnych składek województwa, kosztował dwa miliony kościusz-ków (1), i może uchodzić za jeden z najwspanial- (1) Może fontannę. !2) Zapewnie jakiś pieniądz z r, 1899. Przyp. Bej. 54 ARTYKUŁY szych w Polsce, teraz tyle liczęcej budów olbrzymich. Wybraliśmy dzień 1 junii na poświęcenie, bo właśnie teraz zjechał do nas sławny Wódz nasz, który świeżemzwycięztwem nad Okę zapewnił wolność Rzeczypospolitej Syberyjskiej. Wódz nasz młody jest rodem z Szawel; przybył odwiedzić ojca swego organistę, który dotąd jeszcze żyje, i siostry, z których jedna, żona Wojewody Presbur-skiego, przyjechała z Węgier dla widzenia się z bratem, (nie mogła być przytomna uroczystości z powodu trudów ciągłej dziesięciogodzinnej podróży po kolei żelaznej); druga wychodzi teraz właśnie za mąż za znajomego rodakom kowala Szawelskiego Dorszprunga..... (Tji następuje opis uroczystości, który później umieścimy). ...... Największą ozdobą uroczystości naszej był szanowny pierwszy nasz urzędnik Wielki Bakałarz Województwa weteran Wolności, nasz La-fayette, ostatni polak, który widział jeszcze ową sławną rewolucyę 1830 roku. Walczył on młodzieńcem będąc pod Skrzyneckim i Dwernickim, był w pielgrzymstwie, znajdował się i odznaczył w wielkiej bitwie pod Baden-Baden, dwakroć ranny na polu chwały pod Uyneburgiem, nareszcie dowodził działem wielkiem Kossynierów pod Nowogrodem Wielkim w owej bitwie, w której po raz pierwszy dowiedziono nieużyteczność broni palnej, w bitwie która stanowi epokę nowej taktyki, nazwanej taktyką polską. Korzystając z nadzwyczaj dobrego bumom Weterana, starano się od niego dowiedzieć szczegółów o dawnem pielgrzymstwie. Epoka ta dziejów, jak wiadomo, jest niezmiernie ciemna, i prawie tajemnicza ; nietylko nie mamy nic o niej drukowanego, ale wszyscy pielgrzymi z dziwnym i niezrozumianym uporem, nic nawet ustnie o swoich PIELGRZYMA POLSKIEGO 55 działaniach kilkoletnicli za granicy mówić nie clicie-li. Jest to nieodżałowana strata dła historyi. Ho cóż to za epoka od 1830 do 1835 roku! Jak miło do niej przenieść się myślę (NB. Wszys tk o to z Gazety Szawelskiej 1899) Iluż to i jak wielkich ludzi! co za nieugięta moc charakteru ! ileż i jakie zdolności wojenne, które później zajaśniały, wtenczas się wyrodziły ! Sama lizyczność tych ludzi, jakże nas zawstydza wyrodków 1899 roku. Nasz Wielki Bakałarz stuletni, czerstwy i przytomny, jakże wielkę jest dla nas naukę. O czasy ! o obyczaje 1899 roku! Wódz nasz młody, zwycięzca nad Okę, szczególniej dopytywał się Bakałarza, jakim sposobem pielgrzymstwo mogło żyć zagranicę w tak przykładnej zgodzie, po rewolucyi, która tyle obudziła namiętności. « Przytłumiliśmy nienawiści osobiste, żeby nie gorszyć rodaków kraju» odpowiedział Wielki Bakałarz. Co za mędra odpowiedź starca, godna owego mędrego wieku ! « Bo w pielgrzym-stwie (mówił dalej Bakałarz) byliśmy ciałem tylko, a duszę w Polsce. » — Jakże, zapylał Wódz, mogliście wybrać naczelnika, i słuchać go tak przykładnie, kiedy ten naczelnik żadnej władzy poli-cyj''*-‘j ^'ręku nie miał? — « Bo opinia była policyę, odpowiedział Bakałarz, a przekonaliśmy się z doświadczenia, że trzelia obrawszy naczelnika słuchać go, pod karę sędu najstraszniejszego, sędu sumienia. Przekonaliśmy się, że prócz sumienia żadnego Innego żandarma w wieku naszym szanować nie godzi się. » — .Ale, rzekł Wódz, co mnie więcej dziwi, to że pielgrzymstwo we Francyi, w kraju gawędy i bazgranin, tak było milczęce, tak niepiśmienne! Czyście pisać i gadać nie umieli? — « Przekonaliśmy się, rzekł starzec, że mowa jest dowodem niemocy działania : bo gdyby człowiek był wszeclimocny, nigdyłiy nie gadał, i ludzie naj- 56 ARTYKUŁY potężniejsi najmniej byli mowni; przekonaliśmy się jeszcze, że wszelkie historye spółczesne i pamiętniki piszę się najwięcej dla tego, żeby się samemu pochwalić, a drugich poniżyć. Nareszcie jest rzeczą pewnj, że kto swoję historyk całego życia napisał, już napisał swój testament, i złożył dowód, że się w epoce obecnej na nic nie przyda; • dla tegośmy nic nie pisali. Lud zawsze wie tyle z historyi przez samo ustne podanie, ile wiedzieć warto. II — Go to za głęboka była mędrość owych dawnych ludzi 1833 roku! Czemuż jej nie naśladuję nasi gadatliwi i bazgrajęcy wiecznie Szaweł-ezycy! Przecież, musirny dodać dla wzbogacenia historyi ciekaw cmi szczegółami, (mówi zawsze Gazę ta Sz a we 1 s k a), że Wielki Bakałarz, zostawszy w gronie kilku starców, kiedy już wszyscy z uczty ' • ■ rozeszli się do domów, rzekł te słowa, prosząc że- • by ich nie rozgłaszano ; « Koledzy! Nie wszystko ,' to tak liyło wewnątrz pięknie i dobrze w pielgrzym- -stwie, jak się wam wydaje, bo i w najpiękniejszej ^yjscej osoby wnętrzności zajrzeć nie radzę; więc •• póki żyjemy skóra nas okrywa; dyssekcya nie**' j jest dozwolona tylko na nieboszczykach. Ztęd też 1 uważając naszą rewolucyą za żyjącą, a pielgrzym- -j stwo za jej żyjące rozwijanie się, zaleczyliśmy _ skórę podrapaną. Było u nas trochę gadania i pi- J sania; ja sam byłem niezłym mówcą, i napisałem mając lat jiiętnaście dzieł cztery ; pierwsjze pod ^/.'j tytułem Konstytucya czysto oderwano-ro-z umo w a; drugie, o stosunkach między kon-stytucyami u ajucywi 1 izowańszychnaro-dów z prawami po 1 s k ie m i; trzecie, p ra w o powszechne dla świata; czwartego nie pa-y^ mięłam. Alera się nakoniec przekonał, że byłem 4^ bardzo głupi; bo gdy mię za powrotem obrano pod-sędkiem w Traszkunach, nie umiałem rozstrzygnąć * PIELGRZYMA POLSKIEGO. 57 sprawy o wolu między obywatelem Ickiem i obywatelem Jankiem; i ztędto mnie z urzędu zrzucono. Zamknęlem się potem na lat trzy w domu, zaczę-łem mydlić i gospodarować. Bóg mi pobłogosławił; tyle zyskałem znaczenia, że mię potem zrobiono Wielkim Bakałarzem.... A co się tycze cieniów, które okrywają całę bistoryę pielgrzymstwa, trzeba wiedzieć, że przy pierwszem wyjściu z Francyi, postanowiliśmy razem, wszystko co było napisane przeciwko rodakom spalić, i przyrzekliśmy zachować milczenie aż do powrotu do ojczyzny o tem co się między nami działo. Za naszych zaś czasów tak umiano dochować' tajemnicy, że jej nikt nie wydał; a kiedyśmy powrócili, ważniejsze rzeczy wybiły nam z głowy drobnostki przeszłości ; i ja ostatni Pielgrzym pozostały przy życiu, pod sekretem wam to objawiam... » (Tyle stów Gazety Sza wolskiej z 1899). Widać, że ludzie 1899, już nie tak skrupulatni, tajemnice starca wydali. (Reszta Gazety później.) XIV DO PRZYJACIÓŁ GALICYJSKICH. (1) Józef Zaleski w imieniu kilku przyjaciół swoich obywateli galicyjskich przełożył mnie uastępu-jęce zapytania. (1) Ten artykuł pisany, jednocześnie z artykułami Pielyrzytita, przed sarnę wyprawę Zaliwskiego a czytany w kółku przyjacielskiem składajęcem się 4 58 ARTYKUŁY I. W jaki sposób teraz najkorzystniej działać można dla sprawy polskiej, czy powstać zbrojnie przeciwko nieprzyjaciołom, czyli też ograniczyć się do przygotowania wewnątrz kraju materyałów i środków do przyszłego powstania? II. Czy teraźniejszy stan Europy wróży jakie wypadki, któreby bezpośrednio wpłynęły na Polskę, tudzież ile w przypadku powstania narodowego rachować można na obcę pomoc i gdzie jej szukać. III. Czyli emigracya Polska w terażniejszem położeniu może bezpośrednio wspierać usiłowania rodaków w kraju pozostałych i w jaki sposób tego wsparcia od emigracji żędać? IV. Ile i w jaki sposób rodacy na wzajem Emi-gracyę wspierać powinni? V. Jeżeliby ograniczyć się należało do działań tylko wewnętrznych w kraju, jak te działania urzędzić i co szczególniej w tern działaniu mieć na celu ? Na te pytania Józefa Zaleskiego, odpowiadam jak następuje, wzywając pytającego ażeby odpowiedź moją porównał ze zdaniem innych rodaków w których on i przyjaciele pokładają zaufanie. I. Powstanie zbrojne byłoby wypowiedzeniem wojny trzem państwom Kossyi Aiistryi i Prusom, których polityka teraz jest zupełnie taż -sama i które nawzajem siebie wspierać będą. Nie widzę żadnych środków prowadzenia teraz takiej wojny. Jedna prowincya Galicyjska nie może jej podołać. Królestwo polskie wycieńczone wojną jeszcze się na siłach i na duchu nie pokrzepiło. Księstwo Po- z Józefa i Bohdana Zaleskich, z Karola Różyckiego i z Ignacego Uomejki i znajdujący się w papierach pozostałych po Adamie Mickiewiczu, pierwszy raz jest drukowany. PIELGRZYMA POLSKIEGO 59 znanskie samo przeciwko Prusom za słabe. Z pro-wincyi Litewskich i Ruskicli nie ma pewnych wiadomości. II. W teraźniejszym stanie Europy lubo między monarchami cząstkowe nieporozumienia zajść mo-gj, nic z nich Polska rokować sobie nie powinna. Przy zawarciu traktatów Polskę monarchowie zawsze poświęcę jako wynadgrodzenie lub zamianę. Żaden monarcha Polski wskrzeszać nie myśli, bo interes narodu Polskiego nadto wiele porusza pytań i nadto ściśle lęczy się z interesem rewo-lucyi. Nie pierwiej tedy interes Polski przed Sęd Europy wytoczony będzie, aż rewolucya, pomiesza teraźniejszy układ polityczny, i utworzy gdziekolwiek nowe Państwo lub nowy Rzęd rewolucyjny. W jakiej stronie Europy rewolucya naprzód wybuchnąć moźc, tego powiedzieć nie umiem. Głos powszechny wróży odmiany we Francyi; skoroby Francya ogłosiła się rzecząpospolitą, skoroby wygnała teraźniejszego króla, jakąkolwiek przyjmie potem formę Rządu, zawsze musi zerwać stosunki z resztą Europy, i wojna która ztąd niechybnie wywinie się, powinna znaleźć Polaków w gotowości. Wszakże rewolucya we Włoszech lub w Niemczech, jeszcze bliżej obchodzi Polskę, i jeszcze większy wpływ na interesa nasze wywrzeć musi, bo my nawzajem większy wpływ na powodzenie tej rewołucyi mieć możemy. W przypadku odmian we Włoszech lub w Niemczech, czas i okoliczności wskażą sposób i miejsce działania. Od osób świadomych rzeczy, bawiących za granicą, należy czekać doniesień i objaśnień, a osoby pozostałe w kraju, znając duch miejscowy i środki, (wiwinni decydować przyśpieszenie lub opóźnienie powstania. 60 ARTYKUŁY Co się tyczy pomocy zagranicznej, nie tylko powstańcy jej oczekiwać nie powinni, ale obiecującym takowę pomoc, nic wierzyć. Cały rachunek opierać należy na siłach własnych, albo na pomocy blizkiej, sęsiedniej, naprzykład Węgrów dla Oalicyi, Inflant dla Litwy, etc. Sami powstańcy znajęc najlepiej położenie własne i okoliczne, nie będę siebie i drugich oszukiwać. Pomoc z zagranicy w ludziach lub w broni tak jest teraz niepewna, z tylu połączona trudnościami, że ją z rejestru środków powstania wymazać należy, a chociażby zmieniły się okoliczności, tyle tylko na nie liczyć, ile na traf nieprzewidziany, lub na cud. III. Większość emigracyi polskiej nie jest teraz zajęta obmyślaniem środków wywalczenia niepodległości, czyli prościej mówiąc, wojowania z Ilossyą, Austryą i Prussami, ale raczej zgłębianiem teoryi towarzyskich, organizowaniem przyszłej I’olski, etc. Wewnątrz siebie emigracja kłóci się o arystokracj ę i demokracj ę. Nie wchodzę w wartość polityczną tej kłótni, której nigdj- dobrze zrozumieć me mogłem, i która mnie zdaje się bjć skutkiem tylko niechęci osobistych; to pewna że z tej całej kłótni, nie może Polska obiecywać w przypadku powstania, ari pułków, ani broni, ani pieniędzy. Ile zaś emigraeya rozumem, moralnym wpływem i tworami może (jalicyanom dopomódz, o tern sami Galicyanie najlepiej osądzą. W każdym jednak razie gdyby powstanie w tych cza-saeh wybuchnęło, kilkunastu tylko .a może kilku emigrantów ledwie by się przedrzeć zdołało. IV. Emigraeya żąda zasiłków pieniężnych z kraju, w dwojakim celu, |o na popieranie ogólnej sprawy narodowej, to jest na wysyłania emisaryuszów i agentów dyplomatycznych, etc, zakupienie broni w przypadku wojny, słowem na cel polityczny; PIELGRZYMA POLSKIEGO. 61 2o na wsparcie potrzeb wewnątrz emigracyi. — Pierwszego rodzaju zasiłki s^ na teraz niepotrze-line, i trudno je udzielać i trudniej jeszcze dobrze ich użyć. Einigrauya dzieli się na wiele stronnictw, każde z nieb inaczej działa; żadne z nieb nie posiada zaufania całego narodu, żadne nie jest prawą narodu reprezentaeyą. Któż tedy będzie agentów dyplomatycznych wysyłał? Komu służy prawo wysyłania emisaryuszów w imieniu narodu? W teraźniejszej niepewności lepiej i polityczniej jest grosz publiczny wewnątrz kraju wydatkować. — Drugiego rodzaju zasiłki, na potrzeby we-wnętrzne emigracyi, przesyłać należy zawsze na ręce komitetu i za jego kwitami, wskazując wyraźnie na jaki cel pieniądze użyte być mają. Jakikolwiek będzie skład komitetu, zawsze bezpieczniej z władzą obraną przez znaczną część emigracyi niż z pojedynczemi osobami które kontroli nie ulegają i rachunków publicznie zdawać nie V. Z poprzedzających uwag wypływa, że zdaniem moim obywatele Galicyjscy, głównie działania swoje zamknąć powinni wewnątrz kraju. Jak to działania kierować i urządzić, trudno jest wiedzieć nam mieszkającym za granicą. Wszakże zdanie moje w tej mierze otwarcie wynurzani poddając je pod sąd samychże obywateli Galicyjskich. Działania wewnętrzne powinny mieć na celu przygotowanie i gromadzenie sił i środków do przyszłego powstania. Wszystkie siły i środki leżą w duchu narodowym, który wojska tworzy i uzbraja. Ten duch rozszerzać jest to na odrodzenie się Polski najskuteczniej pracować. Należy więc : 10.Wyjaśnić wszystkim klassom mieszkańców, iż sprawa Polsai jest sprawą równości i wolności; że niewola włościan pochodzi stąd iż obywatele 62 ARTYKUŁY mając, związane ręce przez rząd nie mogą praw krajowych poprawić i odmienić, że sami cienieni podatkami muszą poddanych uciskać, że rząd Ansłryjacki ma na celu dzielić /laród na magnatów. szlachtę i chłopów, że te różnice musi wiecznie utrzymywać, że tych różnic bez wskrzeszenia Polski znieść nie podobna. 20. Póki nieobalimy rządu obcego, póty wszelkie krzyki na tytuły, na arystokracyą, etc., są głupstwem ; dzielą tylko rodaków na partye i zaprowadzają niezgodę. Wojna nasza jest teraz nie domową ale zewnętrzną. Wtenczas tylko tytuły stracą wszelką wagę kiedy będziemy mieli tytuł Polaków, wtenczas tylko upadną interesa kast i rodzin, kiedy wywinie się wielki interes narodowy. Pracować dia interesu narodowego, jest to pracować dla wolności i równości. — Wszystkie więc klassy mieszkańców do tej pracy przypuszczać i zachęcać. Książe, hrabia, chłop i żyd równie są nam potrzebni. Każdego z nich trzeba przerobić na Polaka. Dopóki nie ma życia publicznego, ludzie ambitni bęną szukać znaczenia w salonach, dopóki nie można zyskać sławy ze służenia ojczyźnie, będą szukać blasku w tytułach. Trzeba to cierpliwie znosić a umysły ciągle ku wyższym celom kierować. Dla tego najstaranniej unikać wszelkiej wewnętrznej kłótni o arystokracyą i demokracyą. 30 Osoby mające znaczenia z majątku i urodzenia (bo innego teraz znaczenia w Oalicyi nie ma) mogą niezmiernie zasłużyć się sprawie narodowej, protegując, wspierając, zachęcając, wszelkiego sta nu ludzi, w których widzą miłość Polski; zaprzyjaźnić się szczególniej z patryotycznym duchowieństwem wszelkiego wyznania. Szczególniej mieć na celu duchowieństwo ruskie. Unikać wszelkich kłótni z popami, amianowicie procesów. Nie jeden obywatel który w czasie powstania cały majątek PIELGRZYMA POLSKIEGO 63 poświęca, w czasie pokoju nieclice ustąpić księdzu lub włościaninowi kilku drzew z lasu, albo kawałka ziemi, i odstręcza przez to całe klassy niie-szkaiiców. Powtarzajmy sobie ciągle, że chwilowe poświęcenie jest łatwiejsze i mniej skuteczne, niż poświęcenie cięgle i drobne dla sprawy ojczystej, dla braku tych cięgłych i drobnych poświęceń nie maję potem skutku ogólnie cliwilowe poświęcenia. Dawne przesędy przeciwko niektórym klassom mieszkańców, naprzykład pewna pogarda ku dzieciom duchownych greckich, jest wielkim grzechem politycznym, najniebezpieczniejszym dla sprawy naszej. Należy łożyć wszelkich starań, aby opinię publicznę w tej mierze sprostować. Chłopom nie tylko w ogólności lepszę wróżyć przyszłość, ale w szczególności ile można byt icłi poprawić. Takim naprzykład którzy znani sę z zapału dla sprawy narodowej, takim którycłi dzieci w Polsce walczyły, jeśli można nadawać własność i od uzynszuwuwalniać. Domy budować, bydło kupować. Niechby w każdej wsi kilku, albo choć jednego gospodarza na rok tym sposobem wyposażono ze składki, zrobionoby więcej dla sprawy narodowej, niż wysyłaniem emisaryuszów za granicę, lub zakupowaniem niewczesnćm broni, która wydanę i zabranę być może. Pisma, które krzepię duch narodu, rozrzucać ile możności po kraju. Unikać pism śmiałych, które natychmiast do buntu wyzywaję i rzędu podejrzenie wzbudzę; pisma takowe dla oświeceńszycłi tylko w małej liczbie exemplarzy zachować; dla ogółu zaś wybierać dziełka napozór niewinne, księżki pobożne, pieśni pełne wspomnień narodowych i tcłinęce miłościę ojczyzny. Starać się je drukować za pozwoleniem cenzury, i powierzyć druk osobom dobrze od rzędu widzianym, i któreby same nie wiedziały co robię, my za granicę, a 6t ARTYKUŁY kilku rodaków w kraju, powinno zajęć się robieniem wyboru i ogłaszaniem pism takowych bez hałasu i bez wyjawienia celów patryotycznych. Zrobić naprzykład wybór pieAni, z kantyczków, w których jest pełno wspomnień narodowych. Przedrukować w jak największej liczbie exem-plarzy Apiewy Niemcewicza, Pamiętniki Kilińskiego, Pamiętnik Różyckiego , skrócenie pamiętnika Dembińskiego, Wiesława Brodzińskiego etc. etc. Do takowych działań dobrze jest jeśli się zawię-że towarzystwo między obywatelami, ale unikać w towarzystwie tytułów okrzyczanych naprzykład karbonarów, fran-masonów etc; bezpieczniej żadnego tytułu nieprzybierać. Ustaw i organizacyj nie pisać, urzędów nie tworzyć, znaków i haseł nie wymyślać. Doświadczenie uczy źe najczęściej te mało pożyteczne nieformalności służę do wydania r.a jaw i na zgubę członków towarzystwa. Mówię tu o czasie obecnym tylko; ważne wypadki mogę na przyszłość wskazać potrzebę konspiracyi, która teraz na nic by się nie przydała. Działanie wewnętrzne, rozszerzać ile możności należy do okolic sęsiednich, do Węgier i Włoch. Starać się poznać interesu, dężenia i środki tych narodów. Wiadomości tego rodzaju sę nam potrzebniejsze niż wszelkie stosunki z dalszemi państwami Zachodu. KONI EG. Paryż, w drukarni braci Rouge, Dunon i Fresne, ulica du Four ^lint-Gcrmairi, 43. ’ ^ V1 ^ Wojewódzka .♦ Biblioteka Publiczna |W Gdańsku - 28^.1®? !ŁKU JAZDY WOŁYŃSKIEJ 1831 T. przez Karola Różyckiego. Mowa o narodowości polaków i posłanie DO BRACI WYGNAŃCÓW, . przez Kazimierza Brodzińskiego. Artykuły p el rzyma polskiego, przez Adama Mickiewicza. Psałterz Dawidowy przekładania Jana Kochanowskiego. Każde dzieło sprzedajo się osobno po 25 centimów, a z przesyłkę po 30 centymów. Na papierze bardzo cienkim...............50 c. Odbito kilka exemplarzy na papierze welinowym z tytułem kolorowanym...........5 fr. Zapisujęcy się na pierwszę serję z dwudziestu tomów złożonę w cenie 6 fr., otrzymywać będzie każdy tom franko w miarę ich wychodzenia z pod prassy. — Bioręcy tOO exempłarzy jednego dzieła, (cena 2.5 franków,) będzie Je miał również franko odsyłane. Konrad Wallenrod i wiersze różne, przez Adama Mickiewicza. Paryż, in-18 1 fr. 50 o. Nad Księgarnię Luxemburgskę na pierwszem piętrze, otworzona została wielka czytelnia, w której znaleźć można wszystkie dzienniki i przeględy francuzkie i wielkę liczbę zagranicznych : włoskich, hiszpańskich, rumuńskich, niemieckich, angielskich, amerykańskich, irlandzkich, węgierskich, polskich, czeskich, serbskich i ruskich. W druk. Rouge braci, Paryż u. du Four-St.-Gerin. 43.