Prof. Piotr Trzonkowski: Chorujemy często przez i na cywilizację str. 2 i Kat na dawnym Śląsku ścinał, wieszał, łamał kołem, torturował. Musiał też zbierać padlinę, czyścić szalety i... leczyć - str. 9 POD PARAGRAFEM FOT POLSKA PRESS Czwartek 3.08.2023 Nr 179 (5031) Nakład: 6.530 egz. REGION Gigantyczne rządowe wsparcie na ratowanie zabytków. Blisko milion złotych otrzyma Borzytuchom na remont kościoła oraz na wyeksponowanie dzwonów str. 3 ih 1j: f' SIv i m Gospodarka Zboże, które trafia do gdańskiego portu, pod lupą jakościowej kontroli str. 5 Informator W słupskim ratuszu wystawa mistrzów malarstwa współczesnego str. 14 www.gp24.pl Ceria 3,90 zł (w tym 8% VAT) Kraj Dwa białoruskie śmigłowce naruszyły polską przestrzeń powietrzną str. 6 Świat Donald Trump z kolejnymi zarzutami za wybory z 2020 roku str. 7 Po godzinach Z życia gwiazd i chwila relaksu przy krzyżówce str. 8 Nr ISSN 0137-9526 770137 Nr indeksu 348-570 952046 POMORZE DEFICYTY KADROWE PROBLEMEM W REGIONIE Pracodawcy kuszą, chętnych brakuje Wojciech Lesner, Bogna Skarul Pomorze Na pomorskim rynku pracy wciąż brakuje kierowców autobusów, lekarzy, pielęgniarek, kucharzy, a nawet magazynierów. Te profesje znalazły się na liście deficytowych zawodów w roku2023, opracowanej przez specjalistów tworzących tzw. barometr zawodów. Barometr zawodów, opierając się na opinii ekspertów, prognozuje zapotrzebowanie na specjalistów różnych profesji w całej Polsce, poszczególnych województwach i powiatach. Dzieli zawody na trzy grupy: deficytowe, zrównoważone i nadwyżkowe. W skali całego kraju liczba zawodów deficytowych na liście barometru wynosi obecnie 27, ale jeszcze w 2022 roku figurowało na niej 30 profesji. Jak jest w województwie pomorskim? Tu na liście deficytowych zawodów znajduje się aż 49 pozycji. Z kolei w Zachodniopomorskiem na podobnej liście znalazło się 39 profesji. Mimo to zachodniopomorski rynek pracy jest w dobrej kondycji - uważają eksperci z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie. Prognozują też, że podobna sytuacja utrzyma się w kolejnych latach. Dodają przy tym, że obawy mogą płynąć jednak ze strony samych pracodawców, którzy boją się o swoje biznesy. Te obawy spowodowane są wysokimi cenami energii, drogimi kredytami, a także wysokim poziomem inflacji. W całej Polsce, także w naszym regionie, brakuje kierowców - zarówno kierowców autobusów, jak i tych wyjeżdżających w dłuższe trasy TER-ami. Potencjalni pracownicy kuszeni są przez przewoźników wyższymi stawkami i darmowymi kursami, jednak najczęściej kandydaci na kierowców wybierają oferty z sektora prywatnego. Wspomnieć należy również o tym, że kadra pracownicza staizeje się, a młodych kierowców nie przybywa - głów- nie przez wysoką cenę, jaką należy zapłacić, by zdobyć potrzebne uprawnienia. Coraz mniej interesująca wydaje się być również praca kierowcy samochodów ciężarowych. Praca w delegacji, na długich trasach oraz odpowiedzialność za przewożone ładunki skutecznie zniechęcają coraz więcej kandydatów. - Trzeba pamiętać, że deficyty w zawodach powstawały przez długie lata, dlatego dziś, mimo iż część z nich stała się dobrze płatna, to nadal zauważamy braki kadrowe. Pomorskie jest ciekawym miejscem do prowadzenia działalności gospodarczej, wiele firm to właśnie tutaj otwiera swoje siedziby lub oddziały, a pozostałe podmioty się rozwijają, przez co potrzebują coraz więcej osób do pracy. Dobrym przykładem jest kierowca zawodowy: Pomorskie jestte-renem przerzutowym, podobnie jak np. Stryków czy miejscowości podwarszawskie - mówi Iwona Wieczyńska, dyrektor regionuw Grupie Progres. ©® Czytaj str. 4 PaulaFish pracownik produkcji magazynier - operator wózka widłowego operator - mechanik linii produkcyjnej mechanik utrzymania ruchu • elektromechanik • chłodniarz • kontroler jakości • mechanik samochodowy • kierowca w transporcie międzynarodowym Zadzwoń do nas: 48 539 025 608 Napisz do nas: rekrutacja@paulafish.p 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 AUTOPROMOCJA Już w piątek: Puls i Tygodnik Regionów • Walczyli o wolność. Kiedy walka się skończyła trafili na Pomorze • Kiedy upadł PGR, to zbudował helikopter, samolot i traktor Zamów prenumeratę Głos Pomorza Głos Koszaliński Głos Szczeciński ® 94 3401114 bok.prenumeratar&polskapress.pl prenumerata.gp24.pl KALENDARIUM 3 SIERPNIA URODZILI SIĘ 1901 Stefan Wyszyński, nazywany „Prymasem Tysiąclecia". Wybitny mąż stanu, kierował Kościołem katolickim w Polsce ponad 30 lat, w latach 1948-1981. W okresie komunistycznych represji wobec Kościoła i społeczeństwa skierował do władz memoriał, w którym stwierdził, że w obliczu krzywd, jakich doznaje Kościół w Polsce, dalej w ustępstwach pójść nie może. Znalazły się w nim słynne słowa: „Non possumus. Rzeczy Bożych na ołtarzach cesarza składać nie wolno". Wkrótce potem został aresztowany i trzy lata przebywał w odosobnieniu. Z inicjatywy prymasa Wyszyńskiego Episkopat Polski w 1965 roku wystosował słynne orędzie do biskupów niemieckich, zawierające przebaczenie i prośbę o pojednanie obu narodów. W1966 roku z inicjatywy kardynała zorganizowano uroczystości Millenium Chrztu Polski. W latach 1980-81 był mediatorem pomiędzy „Solidarnością" a władzami. 1929 Zdzisław Krzyszkowiak, lekkoatleta, biegacz długodystansowy, mistrz olimpijski, mistrz Europy, rekordzista świata. Zdobył złoty medal w biegu na trzy tysiące metrów z przeszkodami na Igrzyskach w Rzymie w 1960 roku. 1963 James Hetfield, amerykański muzyk, wokalista i gitarzysta rytmiczny, jeden z założycieli zespołu Metallica. ZMARLI 1968 Konstanty Rokossowski, członek partii bolszewickiej, od 1918 roku w Armii Czerwonej. W czasie n wojny światowej pod jego dowództwem w ramach Frontu Białoruskiego walczyła 1. Armia Wojska Polskiego. W latach 1949-1956 minister obrony narodowej Polski, wicepremier, członek Biura Politycznego Komitetu Centralnego PZPR, marszałek Polski i ZSRS 2010 Edmund Zientara, piłkarz i trener. Z Legią Warszawa zdobył mistrzostwo Polski i Puchar Polski. Jako jedyny w Legii zdobył mistrzostwo Polski, jako piłkarz i jako trener. Był trenerem Pogoni Szczecin. Chorujemy często przez i na cywilizację Marek Matacz Rozmowa / ./ z profesorem Piotrem Trzonkowskim z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego W ostatnich latach coraz więcej mówi się o chorobach autoimmunologicznych. Czy problem stał się po prostu bardziej zauważany, czy faktycznie ludzie częściej chorują? Myślę, że rzeczywiście, ludzie chorują częściej i dlatego więcej się o tym mówi. Skąd ten wzrost zachorowań? Powodów można wymienić kilka. Po pierwsze odpowiada za to szybki rozwój cywilizacyjny. Za ten postęp cywilizacyjny płacimy m.in. właśnie wzrostem zachorowań na choroby autoimmu-nizacyjne. Dlaczego? Tłumaczy się to tzw. teorią higieny. Stosuje się ją głównie do chorób alergicznych, ale można odnieść ją też do schorzeń autoimmuniza-cyjnych. Postęp cywilizacyjny stworzył nam warunki życia bez ekspozycji na środowisko naturalne, na występujące w tym środowisku „naturalne zanieczyszczenia", takie jak niektóre bakterie, pasożyty. Większość czasu spędzamy w zamkniętych pomieszczeniach pozbawionych roślin, jemy przy tym pasteryzowaną żywność, a jednocześnie jesteśmy eksponowani na wytwory cywilizacji, takie jak dym papierosowy, smog czy spaliny. W takich warunkach układ odpornościowy nie jest odpowiednio stymulowany. Szczególne znaczenie ma to w przypadku dzieci, których układ odpornościowy dopiero się rozwija. Druga przyczyna, szczególnie w zakresie chorób reumatologicznych, jest - paradoksalnie - związana z rozwojem medycyny. Jak to możliwe? Dysponujemy coraz lepszymi lekami przeciw chorobom naczyniowym i onkologicznym, które są głównymi Trzonkowski - Cukrzycy mają lepiej niż dekadę temu zabójcami w rozwiniętych społeczeństwach. Dzięki temu średnia długość życia się wydłuża i choroby, które głównie dotykają osoby starsze, mają większe szanse, aby się ujawnić. Znaczenie mają też niektóre drobnoustroje. Dobrym przykładem jest zakażenie SARS-CoV2. Wirus ten ma, jak się okazało, wysoką predylekcję do komórek trzustki. Na niedawnym zjeździe specjalistów immunologii cukrzycy w Paryżu mówiono o tym, że małe dzieci, które przechorowały Covid-l9 do wieku 1,5 roku mają przeciwciała skierowane przeciwko komórkom wysp trzustki. Sugerują one, że w czasie 5-10 lat takie dzieci prawdopodobnie zachorują na cukrzycę typu l. Nie mamy co do tego pewności, ale według naszej dotychczasowej wiedzy, trzeba się tego spodziewać. Które choroby wysuwają się na niechlubne prowadzenie? Przede wszystkim trzeba wymienić cukrzycę typu l, która stanowi rosnący problem szczególnie w naszym kraju -co mniej więcej 10 lat podwaja się liczba dzieci, które na nią zapadają. To bowiem choroba głównie dziecięca. W globalnym ujęciu szczególnie na znaczeniu zyskują schorzenia takie jak wrzodziejące zapalenie jelit czy choroba Cro-hna. Mają one w dużej mierze związek z dietą, która, jak już wspomniałem, jest uboga w naturalne „zanieczyszczenia". Te schorzenia dotykają dzieci i dorosłych. Trzecią, coraz częściej rozpoznawaną chorobą jest stwardnienie rozsiane, które dotyczy młodych dorosłych. Istnieje wiele koncepcji na temat przyczyn wzrostu zachorowań. Niektórzy mówią o małej ekspozycji na światło słoneczne i niskiej ilości witaminy D3 w pożywieniu. Mówi się też o zbyt dużej ilości nasyconych kwasów tłuszczowych w diecie oraz niektórych zakażeniach. Rośnie też liczba przypadków reumatoidalnego zapalenia stawów, a to dlatego, że w społeczeństwie jest coraz więcej osób starszych. Co na to medycyna? Widać duże postępy? Do niedawna w obliczu chorób autoimmunologicznych byliśmy praktycznie bezbronni. Dysponowaliśmy właściwie tylko lekami drob-nocząsteczkowymi, np. gli-kokortykosterydami, które tak naprawdę łagodziły tylko doraźnie objawy, ale nie leczyły choroby. Jednak od momentu wprowadzenia leków biologicznych, czyli przeciwciał, a także terapii komórkowych i genowych, mamy do czynienia z rewolucją. Wiele z tych metod opracowano najpierw dla chorób onkologicznych. Schorzenia autoimmunolo-giczne są na tyle rzadkie, że stosunkowo mało zespołów badawczych się nimi zajmuje, a te leki okazały się skuteczne także na tym polu. Ich porównanie ze środkami stosowanymi dekadę czy dwie dekady temu przypominałoby zestawienie mercedesa z małym fiatem. Jakie choroby najlepiej poddają się leczeniu, a gdzie jeszcze medycyna ma największe kłopoty? Jednym z przełomów było wprowadzenie ponad 10 lat temu przeciwciał przeciwko cytokinie TNF, która odpowiada za stany zapalne. Pozwoliło to na dużo skuteczniejsze leczenie autoimmunologicznych chorób jelit, a potem reumatoidalnego zapalenia stawów i wielu innych chorób z autoagresji. Od tego czasu mamy już właściwie cały wachlarz przeciwciał przeciwzapalnych. Praktycznie dla każdej choroby autoimmunizacyjnej, z wyjątkiem cukrzycy, dysponujemy przynajmniej kilkoma takimi nowoczesnymi lekami. Główną przeszkodą w ich stosowaniu są jednak pieniądze. Są to substancje drogie i często nie są lekami pierwszego rzutu. A co z cukrzycą? Po stu latach od początków podawania insuliny, dopiero w ubiegłym roku w USA wprowadzono pierwszy lek biologiczny, który nieco opóźnia rozwój cukrzycy typu l. Działa on u pacjentów, u których nie ma jeszcze objawów, a więc w bardzo wąskiej grupie osób. Jednak dzisiaj nawet pacjenci z cukrzycą są w nieporównanie lepszej sytuacji, niż przed 20 czy nawet 10 laty. Z jakiego powodu jest im łatwiej, skoro tutaj nowych leków właściwie nie ma? Mają do dyspozycji cały wachlarz różnorodnych, ułatwiających im życie wyrobów medycznych. Są to na przykład urządzenia, które kontrolują poziom glukozy czy samoczynnie podają insulinę. Chory nie musi już kłuć się kilkunastokrotnie w ciągu doby, bo specjalna elektroda grubości włosa pozostaje na kilka dni lub tygodni w skórze i monitoruje poziom glukozy w sposób ciągły. Stan pacjenta można monitorować zdalnie i np. matka chorego dziecka może sprawdzać jego poziom glukozy na smartfonie. Urządzenia tego typu są już wyposażane w sztuczną inteligencję, która uczy się zachowań danej osoby personalizując leczenie. A jeśli chodzi o przyszłość, tę bliższą i tę dalszą - jakie obecnie badane metody leczenia chorób autoimmunologicznych są najbardziej obiecujące? Wymieniłbym na pewno terapię genową. Obecnie głównie bada się ją jeszcze w laboratoriach, ale patrząc na doniesienia naukowe, można się spodziewać, że jej wykorzystanie gwałtownie eksploduje - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Epidemia Covid-i9 wyraźnie poka- zała, że manipulacje genetyczne nie są niebezpieczne, a szybko potrafią przynieść ulgę pacjentowi. Duże nadzieje można też pokładać w terapiach komórkowych oraz komórkach macierzystych. Leki biologiczne to już codzienność. Czy o zachorowaniu na choroby autoimmunizacyjne w dużej mierze decydują geny? W niektórych przypadkach tak. Wracając do cukrzycy -wiadomo, że w rodzinach, w których występuje, ryzyko zachorowania jest większe. Znamy nawet geny, które za to odpowiadają. Prowadzi się już projekty populacyjne, w których sprawdza się ryzyko zachorowania u ludzi. Także w Polsce takie badania prowadzi już prof. Artur Bos-sowski z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, który zgromadził wokół tego projektu najlepsze polskie ośrodki diabetologiczne. Osobiście mam przyjemność brać udział w tych badaniach. Z kolei np. celiakia jest uwarunkowaną genetycznie chorobą ze znanym wzorcem genowym. W innych chorobach udział genów nie jest tak oczywisty, ale na pewno występuje. Pamiętajmy jednak też o stylu życia. Powiedzmy więc jak można samemu zmniejszyć zagrożenie? Po pierwsze ważny jest wspomniany już kontakt ze środowiskiem naturalnym. Wiadomo, że w dużych miastach chorób autoimmunologicznych jest więcej. Wskazuje się też na dużeznaczenie witaminy D3, która podnosi tolerancję układu odpornościowego, szczególnie w przewodzie pokarmowym. W Polsce właściwie wszyscy cierpimy na jej deficyt. W ogóle warto zadbać o dobrą, urozmaiconą dietę. Ważna jest też inna kwestia -według mojej, popartej badaniami opinii istotne znaczenie ma równowaga między pracą, snem i odpoczynkiem. Przemęczenie i brak snu mocno odbija się bowiem na działaniu układu odpornościowego. (PAP) Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 3 REGION SŁUPSK Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku we współpracy z Engie EC Słupsk oraz Urzędem Miasta Słupska przez cały sierpień będzie grać dwa najbardziej popularne i rozrywkowe tytuły. Spektakle odbywać się będą na plenerowej scenie na podwórku teatru. Wstęp wolny! W kasie teatru już można pobrać bezpłatne wejściówki. (MARA) DYŻURNY GŁOSU Magdalena Olechnowicz tel. 510 026 923 Na naszych Czytelników czekamy w redakcji Głosu Pomorza w Słupsku przy ul. Henryka Pobożnego 19 oraz pod adresem: alarm@gp24.pl Gigantyczne rządowe wsparcie dla zabytków. Milion złotych na remont kościoła! Sylwia Lis powiat bytowski Region bytowski otrzyma ponad 10 min ad w ramach Rządowego Programu Odbudowy Zabytków. Teraz w obiektach zabytkowych w całej Polsce mieszczą się przedszkola, szkoły, domy kultury czy urzędy. W regionie bytowskim jest masa takich miejsc. Zasługują one na troskę i nadanie im nowego życia. Dzięki programowi Polski Ład -Zabytki aż 23 obiekty zostaną poddane renowacji. Gigantyczne wsparcie, bo blisko milion złotych, otrzyma Borzy-tuchom na remont kościoła oraz wyeksponowanie zabytkowych dzwonów. - Dbałość o tradycję i obiekty kulturalne już wielokrotnie przejawiały się w polityce rządu Prawa i Sprawiedliwości. To troska o dziedzictwo kulturowe, zachowanie naszej tożsamości i budowanie narodowej wspólnoty. Za każdym razem, gdy odwiedzałem region, zgłaszali mi państwo potrzebę odnowy wielu budynków. Dlatego tak bardzo się cieszę, że aż tyle obiektów z regionu bytowsłaego uzyskało dofinansowanie z tego programu. Mam nadzieję, że będzie to też motor napędowy dla branży turystycznej - mówi Piotr Muller, rzecznik prasowy rządu i poseł PiS z regionu. - Pieniądze przeznaczymy naremont, renowaq'ę i przywrócenie blasku naszej świątyni w Borzytuchomiu - mówi Witold Cyba, wójt Borzytuchomia. - Postaramy się także wyeksponować zabytkowe dzwony, które znajdująsię tuż przy kościele. Są one niezmiernie ważne dla naszych mieszkańców, ponieważ ich wizerunek znajduje się w herbie gminy Borzytuchom. Pierwsza wzmianka o kościele pochodzi z 1350 roku. W1803 roku kościół zawalił się. Odbudowali go protestanci w 1812 roku, a następnie przejęli. Obecny kościół jest trzecim budynkiem na tych samych fundamentach. Podobno w Borzytuchomiu znanych jest wiele wersji niesamowitej legendy związanej z zabytkowymi dzwonami, które do dziś znajdują się Igaflw Kościół w Borzytuchomiu doczeka się renowacji. Wyeksponowane też będą zabytkowe dzwony tuż przy kościele. Przypomniał ją Marek Miler w „Bytowskich bajaniach i innych opowieściach". Czy historie przekazywane z pokolenia na pokolenie wydarzyły się naprawdę? Trudno powiedzieć. - Legenda pochodzi z czasów potopu szwedzkiego. Tę właśnie wersję uważam za prawdziwą -przekonuje w książce Marek Mi- ler. - A wszystko wydarzyło się w roku 1655. W tym czasie armia szwedzka opanowała cały kraj. Lotem błyskawicy rozeszła się wieść, że Szwedzi pod dowództwem pułkownika Magnusa Er-nberga zbliżają się do Bytowa. Ludzie z przerażeniem myśleli o przyszłości. - Jedno było pewne - armia zawsze potrzebuje spiżu na działa - uważa au- tor publikacji. - Dlatego istniało niebezpieczeństwo, że Szwedzi każą wszystkie dzwony przetopić na działa. Na to mieszkańcy Borzytuchomia nie mogli pozwolić. W przykościelnej wieży wisiały trzy dzwony - dwa duże i jeden mały. Miały one miłe dla ucha brzmienie, adźwięk, który z nich płynął, przypominał pieśń religijną „Bóg moją warownią". Należało przedsięwziąć jakieś kroki dla ratowania dzwonów. Mieszkańcy wpadli na szalony pomysł. Kantor gminy protestanckiej o nazwisku Loli zaproponował, aby dzwony zatopić w pobliskim jeziorze. - Przygotowano ogromne wozy do przewożenia drewna z lasu i załadowano na nie dwa duże dzwony - kontynuuje autor opowiadania. - Zostawiono tylko najmniejszy. Oddziały pułkownika Ernberga przeszły przez okolicę niczym burza. Szwedzi pogardzili jednak małym dzwonem. Tymczasem duże dzwony spokojnie drzemały przez kilka lat na dnie jeziora. W Borzytuchomiu panowała atmosfera strachu. - Stało się w końcu coś dziwnego - konty- nuuje Marek Miler. - Pewnego wieczoru w czasie nieszporów ludzie usłyszeli znajomą melodię. Były to dźwięki pieśni „Bóg moją warownią". Dzwony były zatopione, a głos ich bicia wyraźnie słyszeli wszyscy. Ktoś nawet zauważył, że mały dzwon, mimo że nieporuszany przez dzwonnika, dzwonił również. Ta niezwykła sytuaq'a powtórzyła się jeszcze dwa razy o tej samej porze. Uznano to za znak ostrzegawczy. Następnego dnia po ostatnim sygnale dzwonów przygotowano się do obrony wsi. Nieopodal osady z trzech stron nadciągały bandy szwedzkich żołdaków. Gdy przystąpiły do szturmu, zabrzmiały jeszcze raz dzwony, tym razem głośno i wyraźnie. Pieśń niosła się po okolicy i zagrzewała chłopów do zaciekłej walki. Atak został odparty. Zatopione dzwony pomogły mieszańcom ocalić mienie i życie. Później jeszcze wielokrotnie ratowały wieś, kiedy to wygrywając melodię, uprzedzały o nadchodzącym nieszczęściu. Pozostały jednak na zawsze zatopione. Dlaczego? Na to pytanie nikt już nie odpowie. AUTOPROMOCJA Głos Pomorza Nie przegap piątku gp24.pl Strefa Biznesu czytaj strefabiznesu.pl BURMISTRZ MIASTA ŁEBY Informuje o wywieszeniu na tablicy ogłoszeń Urzędu Miejskiego w Łebie: - wykazu numer 45/2023, z dnia 28.07.2023 roku, w sprawie wydzierżawienia w drodze przetargowej, na okres 1 roku, nieruchomości stanowiącej fragment działki nr 349/2, o powierzchni 20 m2, położonej w Łebie, obręb 2, na zapleczu ul. Słowińskiej, z przeznaczeniem na teren rekreacyjny. BURMISTRZ MIASTA ŁEBY Informuje o wywieszeniu na tablicy ogłoszeń Urzędu Miejskiego w Łebie: - wykazu numer 44/2023, z dnia 28.07.2023 roku, w sprawie sprzedaży nieruchomości stanowiącej działkę nr 6/36, o powierzchni 89 m2, położonej w Łebie, obręb 1, przy ul. PI. Dworcowy, w drodze bezprzetargowej, na poprawę warunków zagospodarowania nieruchomości sąsiedniej. NIEZWYKŁA POLSKA! INTERAKTYWNY PRZEWODNIK TURYSTYCZNY PARTNER STRATEGICZNY Atrakcje i zabytki • Przyroda to przygoda • Kuchnia regionalna DOLIMY SLĄSK WYRUSZ W PODRÓŻ -> www.stronapodrozy.pl/przewodnik WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 RYNEK PRACY NAJWIĘCEJ PRACOWNIKÓW BRAKUJE W BUDOWNICTWIE, ALE TO NIEJEDYNA DEFICYTOWA BRANŻA Na Wybrzeżu praca szuka człowieka Wojciech Lesner, Bogna Skarul Bezrobocie spada, a rynek pracy wciąż jest chłonny. W całym regionie brakuje rąk do pracy w kilku deficytowych branżach. Okazuje się, że w regionie brakuje również magazynierów. Jak wskazuje barometr, to często sami pracodawcy nie są zadowoleni z kwalifikacji potencjalnych pracowników. A sami kandydaci nie są zachwyceni wizją odpowiedzialności za spowodowanie strat materialnych, np. podczas kierowania wózkami widłowymi. Wspomnieć również należy o deficycie, choć nie tak widocznym, w profesji kucharza -ci w głównej mierze niezadowoleni są z proponowanego wynagrodzenia i czasu pracy. Brak też lekarzy, w szczególności pediatrów. To zawód starzejący się, amłodychmedyków nie przybywa. Tak samo duże zapotrzebowanie na pomorskim rynku pracy jest na pielęgniarki i pielęgniarzy. Wykonywaniem tego odpowiedzialnego zawodu z roku na rok w regionie zainteresowanych jest coraz więcej osób - wskazuje na to chociażby popyt na studiapielę-gniarskie. Płace się ujednolicą Barometr zawodów wskazuje również, że w regionie nie ma wystarczającej liczby nauczycieli w przedszkolach. Na li- ście zawodów deficytowych znaleźli się jeszcze m.in.: dekarze i blacharze budowlani; murarze i tynkarze; nauczyciele praktycznej nauki zawodu; operatorzy i mechanicy sprzętu do robót dziennych; operatorzy maszyn do produkcji wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych; operatorzy obrabiarek skrawających; pielęgniarki i położne; pracownicy ds. budownictwa drogowego i kolejowego; pracownicy fizyczni w produkcji i pracach prostych; pracownicy przetwórstwa spożywczego; przetwórcy mięsa i ryb. - Powody deficytów kadrowych, które łączą niemal wszystkie profesje z listy deficytowej, to zbyt mała liczba chętnych do podjęcia etatu, w tym niewystarczająca liczba osób z wymaganymi kwalifikacjami oraz oferowane kandydatom nieatrakcyjne warunki zatrudnienia i tryb pracy - uważa Iwona Wieczyńska, dyrektor regionu w Grupie Progres zajmującej się rekrutacją pracowników. - Trzeba też pamiętać, że deficyty w zawodach powstawały przez długie lata. Dlatego dziś, mimo że część z nich stała się dobrze płatna, to nadal zauważamy braki kadrowe. Nowe etaty wciąż powstają z kilku powodów: Pomorskie jest ciekawym miejscem do prowadzenia działalności gospodarczej, wiele firm to właśnie tutaj otwiera swoje siedziby lub oddziały, a pozostałe podmioty się rozwijają, przez co potrzebują coraz Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 31 lipca 2023 roku odeszła nasza kochana Żona, Mama, Babcia i Prababcia ś"tp Janina Bernal Ceremonia pogrzebowa odbędzie się 4 sierpnia 2023 roku na Starym Cmentarzu w Słupsku. Wystawienie w kaplicy o godz. 12.10, wyprowadzenie o godz. 12.40. Msza żałobna odprawiona zostanie w kościele Mariackim o godz. 7.30. Pogrążona w smutku _Rodzina__ Z głębokim żalem żegnamy Seniora Słupskich Lekarzy Janinę Bernal specjalistę w dziedzinie pediatrii. Wyrazy szczerego współczucia Rodzinie składają lekarze z Delegatury Słupskiej Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku Wyrazy głębokiego współczucia Panu Dariuszowi Łobockiemu z powodu śmierci Syna Kamila Łobockiego składają Zarząd oraz Pracownicy spółki EkoWodrol m Na budowie najłatwiej znaleźć pracę, ale poszukiwani są przede wszystkim wykwalifikowani fachowcy więcej osób do pracy. Dobrym przykłademjest kierowca zawodowy - Pomorskie jest terenem przerzutowym. Tutaj przyjeżdżają kontenery, które mają następnie udać się drogą morską do miejsc docelowych. Zdaniem specjalistki, kwestią wpływającą na spadek liczby kandydatów do pracy w woj. pomorskim j est też fakt, iż w pozostałych częściach kraju płace się ujednolicają. Pomorskie nadal jest na podium rankingu województw z najwyższymi płacami. Natomiast - poprzez wzrosty zarobków minimalnych na stanowiskach, takich jak kierowca zawodowy, pracownik budowlany, czy magazynier -wynagrodzenia na Pomorzu czy Warmii i Mazurach są zbliżone. Na zachodzie zmiany Choć rynek pracy w województwie zachodniopomorskim nie wygląda źle, to jednak z roku narok wydłuża się tu lista zawodów deficytowych. Ostatnio dołączyło do niej 5 profesji. To betoniarze i zbrojarze, brukarze, logopedzi i audiofonolodzy, pedagodzy, wychowawcy w placówkach oświatowych i opiekuńczych. - Przyczyny deficytu poszukujących pracy w woj. zachodniopomorskim można podzielić na dwie główne grupy - mówi Andrzej Przewoda, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie. - Pierwszą stanowią przyczyny leżące po stronie kandydatów do pracy, ze szczególnym uwzględnieniembraku doświadczenia zawodowego, wymaganych kwalifikacji oraz uprawnień, z mocnym akcentem na ogólną niechęć do pracy w danym zawodzie. W drugiej grupie zawierają się przyczyny wynikające z oferowanych przez pracodawców warunków zatrudnienia, takich jak: niskie wynagrodzenia, trudne warunki pracy oraz wymagana duża dyspozycyjność. Jeśli chodzi o branże, w których jest najwięcej zawodów deficytowych w Zachodniopo-morskiem, są to zawody związane zbudowlanką. Największy niedobór kandydatów do pracy prognozuje się m.in. dla betoniarzy i zbrojarzy, brukarzy, cieśli i stolarzy budowlanych, dekarzy iblacharzy budowlanych, monterów instalacji budowlanych, murarzy i tynkarzy. - Niedostatek kandydatów spełniających wymagania stawiane przez pracodawców w tej branży wynika głównie z braku osób posiadających doświadczenie zawodowe, umiejętności czy też posiadających odpowiednie uprawnienia do wykonywania zawodu - twierdzi Andrzej Przewoda. Katarzyna Opiekulska, szefowa LSJ HR Group, agencji pośrednictwa pracy, dodaje jeszcze jedną przyczynę. - W Zachodniopomorskiem do pracy brakuje przede wszystkim mężczyzn - mówi. - Bo do niektórych prac kobiety zwyczajnie nie mają siły. Na przykład w sklepie, gdzie pracują same panie, nie ma komu przenosić ciężkich skrzyń z owocami czy warzywami. Zwraca też uwagę, że po wybuchu ^wojnyw Ukrainie iwyjeździe sporej grupy Ukraińców na wojnę, branża budowlana ma kłopoty z pracownikami. Eksperci podkreślają, że wiele osób wybiera pracę za granicą, bo tam zarobki są wyższe. - Pracodawcy w tej sytuacji korzystają z możliwości zatrudnienia cudzoziemców - mówi dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy i prognozuje, że właśnie zawody związane z budowlanką będą jeszcze długo na liście tych, w których będzie się poszuldwać rąk do pracy. Deficytowa edukacja Kolejną znaczącąbranżą dla województwa zachodniopomorskiego, wktórej przewiduje się niedobór pracowników, jest branża edukacyjna. Poszukiwani są pracownicy zarówno na stanowisko nauczycieli nauczania wczesnoszkolnego, nauczycieli praktycznej nauki zawodu, nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących, nauczycieli przedmiotów zawodowych, nauczycieli przedszkoli, nauczycieli szkół specjalnych i oddziałów integracyjnych. - Tu sporą barierą są zarobki - mówi dyreictor WUP. - Osoby te znajdą w tej chwili pracę lepiej płatną w innych zawodach, bo rynek pracy nadal jest bardzo chłonny. Braki kadrowe są odczuwalne szczególnie na terenach wiejskich oraz dotyczą zarówno nauczycieli przedmiotów zawodowych, jak i ścisłych. Kolejna branża, która cierpi na brak profesjonalnej kadry, to branża medyczno-opiekuńcza. - To zawody, które odznaczają się deficytem w Zachodniopomorskiem od kilku już lat -mówi dyrektor WUP w Szczecinie. Bezrobocie spada, ale... Henryk Kozłowski, kierownik Powiatowego Urzędu Pracy w Koszalinie przyznaje, że stopa bezrobocia spada. W czerwcu w Koszalinie wynosiła 4,2 procent (spadek o 0,3 procent), zaś w powiecie -11,4 (spadek o 0,6 procent). Lista najbardziej pożądanych profesji nie zmienia się od lat. - Na lokalnym rynku pracy najbardziej brakuje elektryków, elektromechaników, elektromonterów, kierowców samochodów ciężarowych, ciągników siodłowych, autobusów - wymienia. - Nie ma projektantów i administratorów baz danych, programistów, ale też nauczycieli praktycznej nauki zawodu, psychologów, psychoterapeutów. Oczywiście pracodawcy z branży budowla- nej szukają też betoniarzy, zbrojarzy, brukarzy, dekarzy. Zdaniem ekspertów, deficyt wystąpi na stanowiskach pielęgniarek i położnych. Kolejną grupę z sektora opieki zdrowotnej, wktórej prognozowany jest deficyt, stanowią lekarze. W regionie przewiduje się również wzrost zapotrzebowania na pracowników w zawodach fizjoterapeuta i masażysta. Pozostałe zawody branży medyczno-opie-kuńczej, które mogą charakteryzować się deficytem, to: pracownicy socjalni, opiekunowie osoby starszej lub niepełnosprawnej, psycholodzy i psycho-terapeuci i ratownicy medyczni. Z kolei w branży TSL (transport/spedycja/logistyka) braki kadrowe są widoczne wśród kierowców autobusów, kierowców samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych oraz magazynierów. Przewiduje się, że braki kadrowe będą również widoczne wśród mechaników pojazdów samochodowych. Przyszłość jest w IT Okazuje się, że w woj. zachodniopomorskim niezmiennie od kilku lat poszukiwani są pracownicy ds. rachunkowości i księgowości, samodzielni księgowi. Natomiast w branży przemysłowej największy niedobór kandydatów dopracy prognozuje się dla: elektryków, elektromechaników i elektromonterów, operatorów obrabiarek skrawających, spawaczy, ślusarzy. Dyrektor Przewoda mówi też o brakach rąk do pracy w specyficznej dla Pomorza Zachodniego, ogólnie rozumianej, branży turystycznej. Nadal brakuje pracowników związanych z gastronomią (kucharzy i pomoce kuchenne), hotelarstwie, ale też wśród sprzedawców związanych z punktami sezonowymi. - I nie uratuje tej sytuacji żadna „kasa samoobsługowa" -śmieje się Andrzej Przewoda. -Bo na nią stać duże sieci, anadal w małych sklepach nie ma kto pracować. Z barometru zawodów na 2023 r. wynika, że 125 zawodów (czyli około 76 proc. z ogółu) znajdzie się w równowadze. Natomiast w prognozie na rok 2023 nie odnotowano żadnego zawodu nadwyżkowego dla województwa zachodniopomorskiego. A Andrzej Przewoda zapytany, jaki zawód wybrałby teraz, gdyby jedynym kryterium była gwarancja zatrudnienia w przyszłości, wskazał na branżę budowlaną albo związaną z IT. Współpr.: J. Boroń, J. Klein Czwartek, 3.08.2023 MOŻE NASZE MORZE • GOSPODARKA ZBOŻE, KTÓRE TRAFIA DO PORTU GDAŃSK PODDAWANE JEST BADANIOM JAKOŚCIOWYM Rakorafy - automatyczne wsparcie laboatoryjnych badań zboża oprać. Dariusz Olejniczak Pomorze Port Gdańsk sukcesywnie oddaje do użytku nowe miejsca postojowe dla samochodów ciężarowych. W sumie na terenie portu jest już 850 tzw. punktów odstawczych. A będzie jeszcze więcej. W czterech miejscach postojowych (przy ul. Budowniczych Portu Północnego, Ku Ujściu, Śnieżnej, Załogowej) są rozlokowane rakorafy, urządzenia do pobierania próbek zbóż. By badania ziarna mogły odbywać się również w tracie opadów deszczu, ZMPG S.A. postawił lekkie hale namiotowe. Próbki pobierane są 24 godziny na dobę. W ciągu pierwszego półrocza br. przez Port Gdańsk wyeksportowano prawie 1,4 min ton zboża (zwłaszcza kukurydzy), co stanowi wzrost o 52 Port Gdańsk jest jedynym portem, który posiada zadaszone rakorafy. Dzięki temu badanie ziarna może odbywać się w niesprzyjających warunkach pogodowych proc. w stosunku do tego sa- Hamilton. Kierowcy samocho-mego okresu roku ubiegłego. dów ciężarowych, w celu wy-Ze względu na większe po- konania badań jakości zboża trzeby związane z transportem mogą podjechać na plac bufo-zboża do portu, w dwóch do- rowy przy ul. Ku Ujściu i Bu-datkowych punktach zostały downiczych Portu Północ-umieszone nowe rakorafy J.S. nego. Tam czekają na nich pra- W sumie na terenie Portu Gdańsk próbki zbóż pobierane są w czterech lokalizacjach. Jest to odpowiedź na zwiększone zapotrzebowanie wśród eksporterów cownicy laboratorium J.S. Hamilton. W sumie na terenie Portu Gdańsk próbki zbóż pobierane są w czterech lokalizacjach -miejsca postojowe dla ciężarówek przy ul. Budowniczych Portu Północnego, Ku Ujściu, Śnieżnej, Załogowej. Jest to odpowiedź na zwiększone zapotrzebowanie wśród eksporterów zbóż. - Operatorzy są w stanie obsłużyć więcej samochodów, zostały bowiem zredukowane kolejki oczekujących kierowców - wyjaśnia Łukasz Malinowski, prezes Portu Gdańsk. Port Gdańsk jest jedynym portem, który posiada zadaszone rakorafy. Dzięki temu badanie ziarna może odbywać się w niesprzyjających warunkach pogodowych. Jak działa rakoraf? Urządzenie służy do automatycznego poboru próbek zbóż z otwartych naczep samochodowych. Do ładunku wprowadzona jest sonda, próbka zostaje wtłoczona do wewnętrznej komory, skąd jest transportowana przez strumień powietrza elastycznym przewodem do pojemnika. Następnie próbki transportowane są do laboratorium. Materiał do badań może być pobierany z dowolnego miejsca i głębokości naczepy, co dodatkowo zapewnia większą precyzję wyników. ©® 6,Og i MIĘDZYZDROJE I PROMENADA GWIAZD POLSKA KLASYKA FILMOWA POD NIEBEM NA WSZYSTKIE POKAZY I ROZMOWY WSTĘP WOLNY! rw.oo LUDZIE W DRODZE (reż. Kazimierz Karabasz, 1960) ŚNIADANIE NA TRAWIE (reż. Stanisław Lenartowicz, 1975) OSTATNI DZIEŃ LATA (reż. Tadeusz Konwicki, 1958) 19:00 Spotkanie z FILIPEM BAJONEM prowadzący: Tomasz Raczek 19:45 MAGNAT (reż. Filip Bajon, 1986) Organizator: POLSKI INSTYTUT SZTUKI FILMOWEJ 6 POLSKA i ŚWIAT WASZYNGTON - Szczerze mówiąc, naszym zdaniem nie ma jakichkolwiek oznak, by Rosja za tym stała, by Rosja wspierała to materialnie lub w jakikolwiek inny sposób praktycznie pomagała, by była w jakiś sposób odpowiedzialna za to, co obecnie się dzieje - powiedział John Kirby, rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego UISA, odnosząc się do przewrotu wojskowego, który ma miejsce w Nigrze. | PAP Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 99 Nie ma dowodów na to, by Rosja stała za przewrotem w Nigrze ani by go aktywnie wspierała John Kirby, rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA KRÓTKO Białoruskie śmigłowce naruszyły polską przestrzeń WARSZAWA UOKiK stawia zarzuty Biedronce Prezes UOKiK postawił Jero-nimo Martins Polska, właścicielowi sieci Biedronka, zarzuty w sprawie promocji z grudnia 2022 roku. UOKiK uważa, że informacje o promocji mogły wprowadzać w błąd, naruszając zbiorowe interesy konsumentów. Jak poinformował Urząd, konsumenci nie otrzymali rzetelnych informacji na temat zasad promocji „Magia Rabatów Zabawki i Książki - Voucher". Jak wskazał UOKiK, przy informacjach reklamowych akcji promocyjnej pojawiał się znak MEDYCYNA oraz doprecyzowanie mniejszym druidem, że vou-cher obowiązuje tylko na artykuły przemysłowe i tekstylia. Nigdzie jednaknie było jedno-znacznych informacji na temat produktów wchodzących w skład tych kategorii, były natomiast w sposób słabo czytelny, drobną czcionką wska-zane liczne towary, których promocja nie dotyczyła, oraz informacja, że pełna lista wyłączeń znajduje się w regulaminie dostępnym na stronie internetowej sieci. Oprać. Anna Nagel | PAP Przełom w leczeniu ślepoty? To może być pierwsza skuteczna metoda leczenia zwyrodnienia plamki żółtej (AMD), która jest wiodącą przyczyną pogorszenia wzroku z wiekiem i ślepoty. Naukowcy z Anglia Ruskin University wyhodowali właśnie ważne komórki siatkówki oka, które posłużą do zastąpienia tych zdegenerowanych. | PAP Oprać. Mateusz Zbroja Białowieża - To działanie bardzo niebezpieczne. Doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej państwa polskiego i NATO - powiedział w środę wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk. Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało we wtorek, że tego dnia doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez dwa śmigłowce białoruskie. Szef resortu Mariusz Błaszczak polecił zwiększyć liczbę żołnierzy na granicy i wydzielić dodatkowe siły i środki, w tym śmigłowce bojowe. O incydencie zostało poinformowane NATO. Do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w trybie natychmiastowym wezwana została charge d'affaires ambasady Białorusi - poinformował resort dyplomacji. Wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzykbył pytany w środę w Polskim Radiu 24 o to, jak poważny był to incydent i jakie może rodzić on konsekwencje. Wawrzyk wskazał, że „incydent ten należy rozpatrywać w kontekście wcześniejszych działań strony białoruskiej, która podejmuje bardzo ryzykowną grę, prowokując różne sytuacje niebezpieczne na granicy". - Oczywiście tego rodzaju sytuacji jeszcze nie było. Ale były inne prowokacyjne działania ze strony przedstawicieli władz białoruskich. I te działanie wczorajsze wpisuje się w ten cykl wydarzeń - jest bardzo niebezpieczne, bo zwracam uwagę, że doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej z jednej strony państwa polskiego, ale z drugiej strony Sojuszu Północnoatlantyckiego - powiedział. Dwa białoruskie śmigłowce naruszyły we wtorek bezprawnie polską przestrzeń powietrzną Wawrzyk wskazał, że*„na-sza reakcja na te wydarzenia jest ściśle realizowana w ramach NATO". - Musimy w tym zakresie, w tego rodzaju sytuacjach także współpracować bardzo ściśle z Sojuszem - zaznaczył. Pytany, jak Polska zareaguje w przypadku kolejnego takiego incydentu, odparł: Myślę, że reakcja będzie taka jak do tej pory. Przede wszystkim musi być ona stanowcza, musi być adekwatna do zaistniałych okoliczności i, po trzecie, uzgodniona z sojusznikami. Wawrzyk poinformował, że białoruskie helikoptery „leciały na tak niskiej wysokości, na której radary tego nie pokazują". - W związku z tym nie było takiej możliwości, żeby w ten sposób, właśnie konkretny w tym przypadku, zareagować. Gdyby były to samoloty, gdyby to była tego typu sytuacja jak w Turcji, na pewno reakcja byłaby inna - powiedział Wawrzyk. Pytany, czy chodziłoby także o ich zestrzelenie, odparł: To jest za każdym razem decyzja, która musi być podejmowana na odpowiednim szczeblu i musi być uzgodniona z sojusznikami. Media w 2015 r. informowały o tym, że rosyjski bombowiec SU-24 został zestrzelony na syryjsko-tureckiej granicy przez turecki samolot myśliwski F-16. Mimo wielo- krotnych ostrzeżeń, rosyjski samolot naruszył turecką przestrzeń powietrzną. MON przekazało we wtorek, że strona białoruska informowała wcześniej stronę polską o szkoleniu oraz że w terenie przygranicznym mogą poruszać się maksymalnie trzy śmigłowce. - Przekroczenie granicy miało miejsce w rejonie Białowieży na bardzo niskiej wysokości, utrudniającej wykrycie przez systemy radarowe. Dlatego też w porannym komunikacie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że polskie systemy radiolokacyjne nie odnotowały naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej - zaznaczyło MON. PAP 0410843334 AKCJA CHARYTATYWNA pociaa marzeń 0 SKARBIEC U v/ HUTA ŁABĘDY SA- CLOBAtIMPACT BEATA DRZAZGA Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 POLSKA i ŚWIAT • 7 Donald Trump z kolejnymi zarzutami. Dotyczą wyborów prezydenckich z 2020 roku Cenne jak auto Czy wiesz ile kosztują dzisiaj samochody? Sprawdź w najnowszym cenniku aut na polskim rynku. Sprawdź w MotoSaionie! Magazyn do nabycia w salonach prasowych Oprać. Anna Nagel Waszyngton Wielka ława przysię^ych postawiła cztery zarzuty byłemu prezydentowi Donaldowi Trampowi, oskarżając go onielegalne działania mające odwrócić wynik przegranych przez niego wyborów. Donald Trump został oskarżony przez wielką ławę przysięgłych o zmowę w celu oszustwa państwa, zmowę w celu zakłócenia oficjalnych procedur, próby ingerencji w toczące się postępowania i zmowę na szkodę praw obywateli. Wszystkie te zarzuty - jak stwierdziła prokuratura -mają związek z jego działaniami mającymi na celu odwrócenie wyniku wyborów. Śledczy działający w ramach dochodzenia prowadzonego przez specjalnego prokuratora Jacka Smitha zarzucają Trurn-powi, że wiedział, iż przegrał wybory, lecz mimo to, używając nielegalnych środków, dążył do nieuznania ich prawdziwych wyników, „godząc w fundamentalną funkcję rządu federal- Trump ma dziś stawić się w sądzie federalnym w Waszyngtonie, by usłyszeć zarzuty i zostać formalnie postawionym w stan oskarżenia mokrację i - jak opisane jest to w zarzutach - był napędzany przez kłamstwa. Kłamstwa wysuwane przez pozwanego godziły w fundamentalną funkcję rządu USA: proces zbierania, liczenia i zatwierdzania rezultatów wyborów prezydenckich -powiedział Smith podczas krótkiego oświadczenia dla prasy. Podkreślił, że policjanci broniący siedziby Kongresu byli bohaterami i działali w obronie „instytucji i zasad, które definiują Stany Zjednoczone". Zapowiedział też, że będzie zabiegał o szybki proces w tej sprawie, choć o tym zadecyduje sąd. W ujawnionym we wtorek dokumencie prokuratura opisuje działania i plan Trumpa i jego wspólników, w tym prawników a także urzędnika resortu sprawiedliwości, by nie dopuścić do zatwierdzenia przez Kongres prawowitych wyników wyborów. Jednocześnie plan zakładał doprowadzenie do uznania głosów fałszywych elektorów oddających głosy elektorskie na Trumpa w stanach, w których przegrał (Arizonie, Pensylwanii, Georgii, Michigan i Wisconsin). Dokument wykazuje, że ówczesny prezydent był w pełni świadomy, że jego kłamstwa o fałszerstwach wyborczych są absolutnie bezpodstawne. Usłyszał to m.in. od swoich podwładnych bada-jących sprawę. Sam miał też stwierdzić, że wysuwane przez jednego z jego wspólników twierdzenia o fałszerstwach są „szalone".PAP ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, tel. 607 703 135. USŁUGI HYDRAULICZNE, tel. 607 703 135. SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w big bagach, 607 703 135 Trump stwierdził, że zarzuty wobec niego to „kolejny rozdział w trwających próbach przestępczej rodziny Bidenów, by ingerować w wybory prezydenckie w 2024 roku" nego Stanów Zjednoczonych", podczas szturmu jego zwolen- - Atak na Kapitol 6 stycznia Trumpowi zarzuca się też, że ników na Kapitol 6 stycznia2021 2021 r. był bezprecedensowym próbował wykorzystać przemoc r., by dążyć do swojego celu. napadem na amerykańską de- Ceny wszystkich nowych samochodów, od najtańszego do najdroższego, w czterech segmentach: tradycyjne samochody spalinowe, hybrydy samoładujgce (HEV), hybrydy Ptug-in CPHEV}, samochody elektryczne CBEV). AKCJA CHARYTATYWNA / W0RTHINGT0N INDUSTRIES o a rn) MuW STAKO)) IKEA Industry £ 8 • PO GODZINACH Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 Rodzina jest pracą duchową. Nauką wspólnego dawania z siebie codziennie. To buduje miłość Ida Nowakowska w „Dobrym Tygodniu" Fot. Adam Jankowski Z ŻYCIA GWIAZD W TELEWIZJI KRZYZÓWKA NR 119 Grzegorz Turnau ma osobliwą wnuczkę Krakowski piosenkarz skończył 31 lipca 56 lat. Mimo młodego wieku, jest już dziadkiem. Wnuczka Helenka jest jego oczkiem w głowie. - Jest bardzo osobliwym przypadkiem. Szalenie pogodna, energiczna i pomysłowa. Lubi, jak dziadko gra na fortepianie, ale stanowczo zabrania mu śpiewać - powiedział w „Twoim Stylu". Mateusz Damięcki omal nie stracił nosa Niebawem zobaczymy aktora w filmie „O psie, który jeździł koleją". W rolę tytułowego czworonoga wcielały się cztery owczarki niemieckie. Jeden z nich podczas kręcenia sceny z Damięckim omal nie ugryzł go w nos. - Ale później ustawiono naprzeciwko mnie drugiego i już było dobrze - opowiada w Pomponiku. Beata Pawlikowska była piłowana Sławna podróżniczka miała w miniony poniedziałek wypadek: spieszyła się na rowerze odebrać przesyłkę od kuriera, przewróciła się i złamała rękę z przemieszczeniem. Kiedy trafiła do szpitala, okazało się, że potrzebna jest operacja. Pawlikowska opisała ją potem na Instagramie: „Przez 2 godziny podczas operacji słuchaliśmy Beatlesów, więc musiała się udać. Miałam znieczulone całe ramię i pełną świadomość wszystkiego, co się działo: piłowania, wkręcania gwoździ, wiercenia, zszywania". (GZL) Fot. Anna Kaczmarz 1920. Wojna i miłość TVP Historia, 12:45 Serial o roku cudu nad Wisłą, albo - jak wolą historycy - roku triumfu polskiego oręża oraz wywiadu wojskowego. Akcja rozpoczyna się w 1918 r. w pogrążonej chaosem Rosji, gdzie poznajemy głównych bohaterów. Bogowie Egiptu TYP 2,21:10 Faraon zostaje zamordowany, a na egipski tron wstępuje bóg ciemności Set. Grupa buntowników postanawia się sprzeciwić. Jeden z nich wyrusza w zaświaty, by stoczyć walkę ze złem. Złoty chłopak HBO, 21:50 Dokument przedstawia sylwetkę Oscara De La Hoyi, który w wieku 19 lat miał już na koncie złoty medal olimpijski. Jest zawodowym bokserem, zdobywcą wielu tytułów oraz wzorem do naśladowania dla swojej społeczności w Los Angeles. Uwaga, katastrofa! National Geographic, 22:00 Seria o katastrofach mających miejsce na budowach i niebezpieczeństwach związanych z nowoczesnym budownictwem. Lulu Polsat 2, 23:00 Lucyna, nazywana przez bliskich Lulu, odkrywa, że mąż ją zdradza. Kobieta zwalcza stres pieczeniem słodkości. Pasja ma szansę zamienić się w biznes, a spotkanie z byłym ukochanym zmienia życie Lulu. Poziomo: 1) kiepskie samopoczucie, zgorzknienie, 6) krzewinka o soczystych jagodach, 10) waluta Hiszpanii i Portugalii, 11) pospolity chwast spokrewniony z kapustą, łopucha, 12) skomplikowane ćwiczenie gimnastyczne, 13) Badenia-Wirtembergia w Niemczech, 15) chroni przed słońcem lub deszczem, 19) but Indianina jak wąż, 23) małe parkowe dróżki, 25) w ekwipunku strażaka, 26) krótka broni kłująca, 27) hultajska dusza, ancymonek, 28) popularny gatunek grafiki, 32) budowla rzeczna na Wiśle, 35) dziecięca skarbonka, 36) niejedna na choince, 37) człowiek o dużej wiedzy, 38) Wielkopolska lub Śląska, 39) pobory Bogusława Lindy, 40) niewielkie skupisko drzew, 41) płynny tłuszcz z ryb. Pionowo: 2) mebel dla rezerwowych piłkarzy, 3) instrument szarpany, 4) pierwszy pokarm oseska, 5) królewski klub z Madrytu, 6) wynagrodzenie żołnierza najemnego, 7) filmowa rola Sylwestra Stallone 8) kursuje między piętrami, 9) posługuje się językiem migowym, 1 2 r 4 5 ■ 6 7 8 9 ■ ■ ■ ■ 10 ■ ■ ■ ■ 11 ■ ■ 12 ■ ■ ■ ■ 13 14 ■ ■ ■ ■ 15 16 17 18 ■ ■ ■ 19 20 21 22 ■ ■ ■ 23 24 ■ ■ ■ 25 ■ ■ ■ 26 ■ ■ ■ 27 ■ ■ ■ 28 29 30 31 ■ ■ 32 33 34 ■ ■ ■ ■ ■ ■ ■ 35 36 ■ ■ ■ D ■ ■ ■ 37 38 mm y9m ■ ■ ■ ■ I: i— 1 ■ ■ ■ 39 ■ 40 J □ ■ 41 14) grecka bogini nieszczęścia, 15) część Trylogii z Babiniczem, 16) indyjska jednostka monetarna, 17) wojskowa trąba sygnalizacyjna, 18) żywica do wyrobu ozdób, 19) wygrała konkurs piękności, 20) skąpi każdego grosza, 21) przewrót na akrobatycznej ścieżce, 22) nawijana na szpulkę, 24) ptak z rodziny łuszczaków, 29) krzew na wonny olejek, 30) naczynie do podlewania roślin, 31) zarabia na przenoszeniu pakunków, 32) łatwo się irytuje, awanturnik, 33) konkurencja w podnoszeniu ciężarów, 34) ... akacjowa, grochodrzew. 14) grecka bogini nieszczęścia, 15) część Trylogii z Babiniczem, 16) indyjska jednostka monetarna, 17) wojskowa trąba sygnalizacyjna, 18) żywica do wyrobu ozdób, 19) wygrała konkurs piękności, 20) skąpi każdego grosza, 21) przewrót na akrobatycznej ścieżce, 22) nawijana na szpulkę, 24) ptak z rodziny łuszczaków, 29) krzew na wonny olejek, 30) naczynie do podlewania roślin, 31) zarabia na przenoszeniu pakunków, 32) łatwo się irytuje, awanturnik, 33) konkurencja w podnoszeniu ciężarów, 34) ... akacjowa, grochodrzew. ROZWIĄZANIE NR 118 S ■ P ■ C Z A R N AlO s P A ■ C ■ Ł T R A W A ■ L ■ E ■ ■ Z * T E I N A A ■ P ■ R Z E KOT K A ■ E ■ E ■ Ż C H I N Y ■ U ■ ■ U ■ F E N 0 M E N J ■ E ■ C ■ T 0 C Z E K ■ K ■ N ■ I A D R I A T Y K ■ ■ P A R A B 0 L A ■ 0 ■ R ■ R ■ N I C I ■ E ■ R ■ W ■ K R z E S r W 0 ■ ■ K 0 M P A N I A ■ S ■ N ■ A U ■ V ■ C ■ s z N A P S S T 0 J A K T ■ A ■ A ■ ■ 0 ■ A ■ R R A M 0 T A s M I G t 0 Z ■ I ■ R ■ ■ A a N ■ P A M 0 R Y ■ ■ S T I U K Ł ■ T ■ K A R TE Z J U s Z ■ Ę ■ A ROZWIĄZANIE NR 118 HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji uwzględniaj zdanie innych osób. Horoskop dzienny wróży, że wszystkim wyjdzie to na dobre. Ryby (19.02-20.03) Nie wchodź w drogę osobom, które mogą więcej niż Ty. Horoskop na dziś mówi, że Wasze spotkanie może spowodować fatalne skutki. Baran (21.03-19.04) Nie będziesz dzisiaj w najlepszym nastroju. Horoskop dzienny na czwartek radzi, by wieczorem wcześnie położysz się spać... Byk (20.04-20.05) Sporo czasu poświęcisz dzisiaj na zaspokajanie potrzeb i oczekiwań innych osób. Horoskop dzienny mówi, że dostarczy Ci to satysfakcji. Bliźnięta (21.05-21.06) Będziesz kopalnią dobrych pomysłów. Horoskop na dziś wyraźnie zapowiada, że niektóre z nich bardzo szybko przejdą do fazy realizacji. Rak (22.06-22.07) Horoskop dzienny na czwartek mówi, że musisz wykazać się umiejętnością utrzymywania jednoczesnej kontroli nad kilkoma zadaniami. Lew (23.07-22.08) Jeśli Twój organizm wysyła Ci niepokojące sygnały, nie lekceważ ich. Horoskop dzienny ostrzega, że obojętność może źle się skończyć. Panna (23.08-22.09) Wybieraj tylko sprawdzone ścieżki. Horoskop na dziś bardzo jasno mówi, że chodzenie na skróty może zaprowadzić Cię na manowce. Waga (23.09-22.10) Dzień minie Ci w sennej i leniwej atmosferze. Horoskop dzienny na czwartek wróży, że niewiele spraw wzbudzi Twoje zainteresowanie... Skorpion (23.10 - 21.11) Ktoś poprosi Cię dzisiaj o pomoc w dość skomplikowanej sprawie. Horoskop dzienny to wskazówka, by zrobić wszystko, co w Twojej mocy. Strzelec (22.11 - 21.12) Będziesz w doskonałej formie. Horoskop na dziś zapowiada, że uda Ci się dzięki temu dużo osiągnąć. Niektórzy Ci tego pozazdroszczą... Koziorożec (22.12 -19.01) Nie marnuj dzisiaj czasu na błahostki. Horoskop dzienny na czwartek radzi skupiać się na tym, co ważne dla Ciebie i Twoich bliskich. Głos www.gp24.pl wwwgk24.pl www. gs24.pl Redaktor naczelny Przemysław Szymańczyk, Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski, Wojciech Frelichowski, YnonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakqa.StUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, tel.598488100, redakqa4g124@polskapress.pl. KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL943473552, redakqagk24@pofckapress4)l. SZCZECIN, Al. Niepodległości 26/U1, teŁ914813300.ralakqa.gs24@pofckapfess.pl. Druk Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca PolskaPressSp.zo.o. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 22 20144 00, fax: 22 2014410 Redaktor naczelny Dorota Kania Dyrektor a rtystyczny Tomasz Bocheński, Biuro Prasowe: biuroprasowe@polskapress.pl, Dyrektor kolportażu Karol Wlazło, Agencja AlP kontakt@aip24.pl »ms mmmm O® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, wszczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 9 pod PARAGRAFEM W ŚRODKU Z żyletkami nie ma żartów. W rękach fachowca mojka może stać się narzędziem siejącym spustoszenie... str. 10 Warszawska prostytucja w XIX w. Z tym problemem społecznym właściwie nigdy nie udało się uporać. str. 11 ZA TYDZIEŃ Szpicbródka i jego konkurenci po fachu Liczba włamań w Polsce w latach 1926-1929 dochodziła do 300, ale już w latach 1935-1938 rozprutych kas pancernych było prawie 500. KRÓTKO W KINACH Jedź człowieku, bo wybuchniesz! 25 sierpnia do kin trafi „Ultimatum", thriller kryminalny w też. Nimróda Antala. Torema-ke hiszpańskiego filmu „Nieznany" z 2015 r. opowiadający 0 dyrektorze banku, który dostaje telefon z groźbą, że gdy zatrzyma samochód, którym wiezie właśnie dzieci do szkoły, autoeksploduje. Scenariusz napisali WardParry iChristo-pher Salmanpour, a w roli głównej zagrał Liam Neeson. Is W KSIĘGARNIACH John Rebus na tropie Pod koniec sierpnia Albatros planuje wznowienie „Tarczy 1 miecza", szóstej części z legendarnego cyklu kryminałów z inspektorem Johnem Rebusem, które rozeszły się w nakładzie przekraczającym 30 min egzemplarzy i zostały przetłumaczone na ponad 35 języków. Oto wsierpniu każdego roku Edynburg wypełnia sięturystamiimiłośnikaini sztuki. Ale nie tylko-do stolicy Szkocji ściągają również kieszonkowcy i włamywacze, przed którymi Rebus najchętniej uciekłby najdalej, jak się da. Nie inaczej jest latem1993r. Awdodatkuwpodziemiach zabytkowej części miasta troje nastolatków znajduje zmasakrowane zwłoki młodego mężczyzny, który zanim zginął, był okrutnie torturowany. bb ROCZNICA Pamięci Erle'a Stanley'a Gardnera Ten popularny pisarz urodził się ur. 17 lipca 1889 r. w Malden (zmarłiimarcai970r.wTeme-culi). Bohaterem zdecydowanej większości, czyli ponad 80 jego powieści, jest błyskotliwy adwokat Perry Mason. Pomagają mu Della Street, sekretarka i życiowa towarzyszka, oraz Paul Drakę, prywatny detektyw. Powieści o Perrym Masonie były wielokrotnie filmowane, a wiatach 1957-1966 telewizja CBS wyprodukowała na ich kanwie wieloodcinko-wy serial, w którym główną rolę grał Raymond Burr. mg Czym zajmował się mistrz katowski na dawnym Śląsku? jSai* kami *» £' nu l mii Przed ogłoszeniem wyroku kaci przesłuchiwali oskarżonych. Tu szczególnie ważne było doświadczenie i znajomość anatomii. Tortury na początku procesu nie mogły powodować trwałego kalectwa, a w jego późniejszych fazach - zabić skazanego przed oficjalną egzekucją Maciej Sas redakcja@polskatimes.pl Ścinał, wieszał, łamał kołem, torturował. Musiał też zbierać padlinę, czyścić szalety i... leczyć. Choć był człowiekiem nieho-norowym, nikt nie mógł się bez niego obyć. Gdy zwalniała się posada kata, chętnych było wielu. Z czego żył kat? Wiadomo - z wykonywania wyroków. Daniel Wojtucki, historyk i badacz kaciego rzemiosła, autor książki „Kat i jego warsztat pracy na Śląsku, Górnych Łu-życach i w hrabstwie kłodzkim od XVI do połowy XIX wieku" twierdzi jednak, że gdyby kat miał żyć wyłącznie ze śmierci, sam musiałby szybko paść w jej ramiona - z głodu. Napiętnowani Egzekucje bowiem wcale nie zdarzały się często. We Wrocławiu, który przecież byłnajwięk-szym śląskim miastem, odbywały się przeciętnie cztery rocznie. W Lubaniu egzekucja zdarzała się raz na kilka lat. Za wykonanie wyroku płacono 2-3 talary. Mało, gdy weźmiemy pod uwagę, że przy remoncie szubienicy wypijano czasami piwa i wina za 15 talar ów. Żeby móc utrzymać siebie i swoją rodzinę, poza wykonywaniem wyroków sądowych kat zajmował się innymi sprawami, głównie tymi, które inni uważali za brudne i hańbiące: czyścił szalety miejskie, więzienia, zbierał padlinę, oprawiał skóry, przygotowując je do sprzedaży, i wyłapywał bezpańskie psy. Ale, co może dziwić naj -bardziej, leczył ludzi i zwierzęta. Czasem kaci kunszt medyczny doceniali sami władcy. Kat Glory z Raciborza dostał pod koniec XVII w. od cesarza patent i mógł leczyć ludzi. Został też wyzwolony z infamii, czyli zdjęto z niegoi jego dzieci piętno niehonorowości. Kat był bowiem zepchnięty na margines społeczny, bo miał kontakt ze śmiercią, krwią, ciałem ofiary egzekugi. Kalały go też kontakty z samobójcami, których ciałami musiał się zajmować. Poza tym zajmował się fekaliami, nieczystościami oraz padliną. Zaś wszyscy, którzy mieli styczność z miejscem straceń, byli też zhańbieni. Kontakt ludzi z wyższych warstw z mistrzem katowskim sprawiał, że oni też stawali się niegodni. Dla przykładu w Krośnie Odrzańskim wyrzucono w 1725 r. z cechu pewnego szewca, bo jechał na koniu nale- żącym do kata. Co się zaś tyczy sądów, nie sięgały po kata tylko wtedy, gdy wyrok był wydany. Jego pomoc była niezbędna w czasie przesłuchań, gdy podejrzany zapierał się, że nie wyda kompanów. Ktoś więc musiał mu przemówić do rozsądku, stosując tortury. Krążą legendy o okrutnych torturach, w czasie których ludzie umierali. Ale z badań prowadzonych w Krakowie, Toruniu czy Lublinie wynika, że mało osób poddawano torturom. Tak czy inaczej musiał je wykonywać profesjonalista. Ciąg dalszy na str. 10 10 POD PARAGRAFEM Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 Mariusz Grabowski ŻYLETKA, A JESZCZE LEPIEJ MOJKA Mojka w gwarze przestępczej to żyletka używana przez kieszonkowców do rozcinania kieszeni lub ubrań swoich ofiar. Ale jak pisze Stanisław Kania w „Słowniku argotyzmów", czyli pojęć i zwrotów środowiskowych, to również nóż, brzytwa, a niekiedy żyletka oprawiona w drewno lub plastik, będąca bronią do walki. Gitowiec z żyletką Taką mojką można skutecznie pociąć, czyli pochlastać fizjonomie przeciwników. Nic dziwnego, że takie zabawy z żyletkami uwielbiali np. gitowcy, przestępcza subkultura z czasów późnego tow. Gomułki i wczesnego tow. Gierka. W internetowym „Miejskim słowniku slangu i mowy potocznej" znaleźć można dzisiejsze zastosowanie słowa „mojka": „On dzisiaj się żali że recydywiści tną mu ryj mojkami gdy klawisz nie widzi". To fragment piosenki „Matki martwych dzieci" The Gits. Mojka polityczna Mojka trafiła też do polityki. „Łamy prasy narodowej i syjonistycznej z tego okresu (IIRP - przyp. red.) wypełnione są opisami napadów, pogoni, znęcania się. Narodowcy najczęściej uzbrojeni byli w drewniane laski (noszone przez członków studenckich korporacji), czasami najeżone osadzonymi na sztorc żyletkami - stąd rozbite głowy i głębokie cięcia na twarzach i rękach. Duży procent ofiar wymagał pomocy pogotowia ratunkowego - bywało, że w okresach szczególnego wzmożenia napaści karetki dyżurowały na okalających uniwersytety ulicach" - pisał 2 018 r., w „Polityce", Piotr Osęka, najwyraźniej przekonany, że bez mojek arsenał narodowców byłby uboższy. Jak wykastrować męża? Lecz mojka to także narzędzie autodestrukcji. W książce Łukasza Gołębiewskiego „Melanże z żyletką" czytamy „Wołali na nią Zuzka, ale ja wolę ksywkę Żyletka, bo lubiła się chlastać. Jak jej się nudziło, brała nóż i cięła sobie ręce, nogi, piersi, brzuch. Dobrze, że nie chlastała się na twarzy". A bywa też argumentem w sporach familijnych. „Co za okrutna kara! Kiedy Jerzy W. (631.) z Rawy Mazowieckiej (woj. łódzkie) uciął sobie popołudniową drzemkę, został potwornie okaleczony przez własną żonę. Helena W. (571.) chwyciła za żyletkę i z chirurgiczną precyzją... wykastrowała męża" -donosił „Super Express" we wrześniu 2014 r. Pani Helena nie użyła klasycznej mojki, ale efekt był ten sam. Żyletka w rękach profesjonalisty to groźna broń. Służy głównie „chlastaniu" przeciwnika Czym zajmował się mistrz katowski na dawnym Śląsku? Ciąg dalszy ze str. 9 Jest też coś, co różniło zakres obowiązków katowskich na Śląsku i w Polsce. Powinnością polskiego kata było prowadzenie zamtuzu, czyli miejskiego domu publicznego. Śląski rzemieślnik nie zajmował się tym. Poza tym był zwykle lepiej wykształcony -umiał czytać, pisać, posyłał dzieci do szkół. Nauka od dzieciństwa Nic więc dziwnego, że polskie miasta, chcąc mieć kata z prawdziwego zdarzenia, często zatrudniały u siebie wytrawnych, śląskich rzemieślników. Co niezwykle ważne, egzekwowanie wyroków uznawano za służbę w interesie władcy i państwa. Papież Innocenty III (1198-1216) ogłosił, że kat wykonujący wyrok najwyższego wy- miaru kary nie popełniał wcale grzechu śmiertelnego, dopóki nie kierował się uczuciem nienawiści, a działał w imię litery ustanowionego prawa. Skoro już wiemy, jakie obowiązki miał do wypełnienia kat, jakie wiązały się z tym korzyści i niedogodności, pora sprawdzić, jak można było dostać taką posadę. Jak pisze dr Daniel Woj-tucki w swojej książce, były cztery drogi do kaciej kariery: l. Mianowanie - powierzenie fimkqi przez władżę ośrodka. 2. Dziedziczenie. 3. Ożenek z córką kata lub z wdową po nim. 4. Sprzedaż urzędu przez miasto lub innego kata. Pod tym względem Śląsk i ówczesne ziemie polskie się różniły. Jak pisze Hanna Zaremska w książce „Niegodne rzemiosło. Kat w społeczeństwie Polski XIV-XVI w", w Polsce mógł zostać katem zbrodniarz skazany nakarę śmierci, jeśli sam zgodził się wykonywać wyroki. Na Śląsku katem zostawał zazwyczaj ktoś, kto od dzieciństwa uczył się tego rzemiosła. Potem jednak i w Polsce postawiono głównie na profesjonalistów, których ściągano np. ze Śląska czy z Saksonii. Żeby jednak zdobyć taki cenny etat, trzeba było się znać na trudnej katowskiej robocie. Najlepsi uczyli się już od dzieciństwa. Trzeba było przejść drogę taką jak we wszystkich innych zawodach, a więc od ucznia, przez czeladnika, aż po mistrza. To trwało kilkanaście lat. Katowski syn od najmłodszych lat towarzyszył ojcu w pracy - obserwował egzekucje, pomagał we wszystkich innych czynnościach. Gdy podrósł i już wiedział co nieco, stawał się zwykle czeladnikiem u innego kata, najlepiej z większego miasta - dzięki temu mógł się więcej nauczyć. Ćwiczenie czyni mistrza Zajmował się tym, co mu mistrz kazał robić, a więc: czyścił toalety, zbierał padlinę, ale też uczył się, jak przygotować skazańca do egzekucji. No i szykował się do wykonywania kary miecza, a więc ścięcia człowieka. Trenował na kukłach, na głowach rzepy, na martwych zwierzętach, a potem na żywych. Żeby zostać mistrzem, trzeba było zdać specjalny egzamin. Sprawdzał on umiejętności zawodowe i emocjonalne. Trzeba było oddzielić głowę od tułowia jednym cięciem miecza. Nie można było przy tym uszkodzić innych części ciała. Na taki egzamin zgodę musieli wydać zwierzchnicy kata, który wszystko nadzorował. Gdy wszystko się udało, kandydat KAT „ORGANIZOWAŁ" CIEMNĄ STRONĘ ŻYCIA DAWNYCH SPOŁECZEŃSTW Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 POD PARAGRAFEM 11 życia mógł szukać tylko w jednym gronie - zazwyczaj żenił się z córką innego kata. Jaki nosił strój? Zwykle czerwony, potem żółty i zielony. „Z pewnością kaci nie mieli na sobie masek i kapturów zasłaniających twarze. To wymysł Hollywood" -jest przekonany dr Wojtucki. Na przykład w Zgorzelcu rada miejska w drugiej połowie XVI w. nakazała katu noszenie zielonego kapelusza, by „różnica między nim a innymi ludźmi była". Czasem kapelusz miał być czerwony, amistrzno-sił go jedynie w dniu egzekucji. Ale czegóż się nie robi, by widownia była zachwycona! Tak musiało być, bo takie wydarzenia gawiedź traktowała jak my dzisiaj reality show. - Obwieszczenia o tym, jaka egzekucjabę-dzie wykonywana i kiedy to nastąpi, były pisane jeszcze w XIX w. Ludzie przychodzili, bo traktowali to jak rozrywkę. Gdy kat dobrze wieszał czy ścinał, bili mu brawo, jeśli źle - kamienowali go. Władze robiły tak ku sku od 1532 r. Jego paragrafy zawierały wszystko, np. za kradzież dużą - powieszenie, za za-bójstwo nieumyślne - najczęściej ścinano. Z kolei łamanie kołem było karą dla zbrodniarzy. Nie będziemy ze szczegółami opowiadali o wszystkich karach, by nie epatować okrucieństwem, ale jeden przypadek zasługuje na opisanie - łamanie kołem. Na taką karę został skazany seryjny morderca Melchior Hedloff stracony w Oleśnicy w 1654 r. Miał na sumieniu ponad 250 osób. Z kolei dla kobiet, które się pokłóciły, były przeznaczone specjalne dyby. Panie musiały potem w czymś takim pół dnia chodzić po rynku, patrząc cały czas na siebie. Dodatkowo przywiązywano im ciężkie, hańbiące kamienie, na których był wyryty na przykład... penis. Po czymś takim nie można było powiedzieć znajomym: „To nie ja". Katowska familia W połowie XIX w. skończyła CHOC NIELUBIANY, PRZERAŻĄIĄ-CYI BUDZĄCY ODRAZĘ, KAT BYŁ NIEZBĘDNYM ELEMENTEM IV STRUKTURZE PRAfVNO-SPO-ŁECZNEJ NASZYCH ANTENATÓW: przestrodze. Wtedy nie istniały znakomite metody kryminalistyczne, jak dzisiaj. Trzeba było ludziom pokazać, co ich czeka, jeśli dopuszczą się przestępstwa. Kary wykonywane w różnych miejscach. Wszystko zależało od tego, jaką orzekł sąd i jaki kodeks obowiązywał na danym terenie. Najłagodniejszą było wystawienie na widok publiczny, kolejna to chłosta. Ale nie każdy, kto stawał pod pręgierzem, musiał być chłostany. Wystawienie było samodzielną karą. Skazanemu na nią kat wieszał na szyi tabliczkę, np. „złodziej kur". 250 osób na sumieniu Np. we Wrocławiu człowiek skazany za zwyczajne zabójstwo był prowadzony na Ra-benstein, czyli do kamiennego szafotu przez Bramę Świdnicką. Ścięcie w tym miejscu było uważane za honorowe. To się wiązało z honorowym pochówkiem na cmentarzu miejskim, a więc w poświęconej ziemi. Ścięcie przy szubienicy było związane z pochowaniem zwłok poza murami miasta, wniepoświęconej ziemi, a więc w sposób niehonorowy, co było dodatkową karą. Poza tym przy szubienicy były wykonywane inne kary - spalenie, powieszenie, pogrzebanie żywcem czy ćwiartowanie. Wszystko regulowały kodeksy karne, np. cesarza Karola V, który obowiązywał też na Ślą- się era egzekucji publicznych. Większość przeniesiono za mury więzień. Zajmowali się tym zawodowi kaci. W czasach Adolfa Hitlera wszedł w życie dekret, który podzielił III Rzeszę na okręgi. Każdy kat miał przydzielony swój rewir. Najsłynniejszym z nich był Re-ichard, który wywodził się ze starej berlińskiej rodziny katowskiej. Zgilotynował ponad 3 tys. osób. - Co ciekawe, po procesie zbrodniarzy hitlerowskich w Norymberdze to on uczył amerykańskiego kata Johna Wooda, jak się wiąże stryczki. Zmarł wiatach 70. XX w. A wraz z nim katowskie rzemiosło. Ale pamięć o tej niezwykłej profesji nie zginęła. Od lat w Europie prężnie działa stowarzyszenie rodzin katowskich. Na spotkania przyjeżdża kilkadziesiąt osób z całej Europy. Jest wśród nich pani, która zajmuje się badaniem kaciego życia od 50 lat. Pochodzi spod Berlina, jej rodzina zajmowała się katowskim rzemiosłem od wojny trzydziestoletniej do połowy XIX w. Miejsce spotkania jest wybierane tak, żeby miało coś wspólnego z katowskim rzemiosłem, np. w okolicy jest ciekawa szubienica czy katownia. Tam wszyscy organizują wycieczkę, oglądają wszystko, słuchają referatów. I zastanawiają się zapewne, jak prapra-pradziadek zarabiał na studia dla swoich dzieci. KARTKA Z KALENDARZA/ PITAWAL WARSZAWSKI Stołeczne królowe nocy na fotografiach z przełomu XIX i XX w. Prostytucja - nierozwiązywalny problem XIX-wiecznej Warszawy W1863r.-dowodzi Paweł Rzewuski, varsavianistaiautor min. tomu „Warszawa. Miasto grzechu" - gdy stanowisko namiestnika Królestwa Polskiego objął hr. Teodor Berg. liczba prostytu-tek i hipanarów znacząco się zwiększyła. Podobnie jak wcześniej, domy publiczne mieściły się na Krakowskim Przedmieściu, ponadto coraz więcej zaczęło pojawiać się ich na Starym i Nowym Mieście. „Grała tam muzyka" Przybytki upadłych dam pojawiły się na ulicy Freta, Kapitulnej, Mylnej i Długiej. Wzrostliczby domówpublicznych wtychmiej-scach wiązał się z utratą części budynków przez szlachtę. Po powstaniu styczniowym w ramach represji odbierano im nieruchomości, które potem wykupywały różne podejrzane persony. „Od wieczora grała tam muzyka i przy oknach otwartych bez rolet odbywały się tańce wydekoltowanych prostytutek z najgorszym gatunkiem młodzieży wielkomiejskiej" - opisywał Krakowskie Przedmieście dziennikarz „Kurjer Warszawski". Układ prostytucyjny Interesująco prezentowały się zwyczaje w domach publicznych tamtego okresu. Pisałem już, że świat nierządu i carskiej policji nawzajem się przenikały. W domu publicznym, poza portierem, rezydował również policmajster, który miał za zadanie pilnować w nim porządku. A skoro policja nadzorowała już lupanar, to mogła pomóc jego właścicielom w pilnowaniu dziewcząt. Tym samym powstały swoiste kooperatywy... poli-cyjno-sutenerskie. A każdy kolejny gubernator wspierał zaistniały układ. Jak pisał kronikarz: „Przy komisarzu i jego pomocniku pożywiał się także lekarz cyrkułowy, odwiedzający domy publiczne. Bogacił się rewirowy, policjanci posterunkowi, dopomagający pijanym gościom przy wsiadaniu do dorożki, brał rządca, sekretarz, meldunkowy w cyrkule, a oczywiście najlepiej się mieli komisarz policyjno-lekarski i jego agenci". Biedny ks. Chełmicki Obywatele, którym nie w smak było sąsiedztwo prostytutek, nie byli jednak zupełnie bezradni. Pierwszym, któremu się udało, był niejaki Korpaczewski. Przeszkadzały mu odgłosy dobiegające z sąsiadującego z jego domem lupanaru na ulicy Trębackiej. Po kilkuletniej batalii sprawa została wygrana i namiestnik Warszawy w końcu zdecydował się wydać nakaz eksmisji. Również ks. Zygmuntowi Chełmickiemu z kościoła na Podwalu udało się doprowadzić do usunięcia lokalu z wyszynkiem i muzyką niejakiej pani Tomasowej z parceli mieszczącej się na ul. Długiej, której ściana stykała się z kościołem. Podobno podczas nabożeństw można było usłyszeć dobiegającą z niego muzykę. Co za tym idzie, przez przybytek pani Tomasowej przewijało się wielu mężczyzn, którzy pragnęli legnąć w uścisku miłości. Masowość i jawność nierządu musiała działać na księdza w wyjątkowo przygnębiający sposób, a wszak sługa Boży powinien stać na straży czystości katolików. TL Dla ucznia cechu * \ katowskiego osiary dekapitacja jednym *** T^ciosem stanowiła A egzamin mistrzowski. dostawał specjalny list mistrzowski. Nie zawsze się to udawało. W Gryfowie Śląskim w 1724 r. przy nowo wzniesionej szubienicy miał zostać wykonany wyrok na trzech osobach. Syn miejscowego kata miał przy tej okazji zdać swój egzamin na kobiecie skazanej za kazirodztwo. Egzaminowany musiał zadać dwa ciosy, zanim ściął głowę. Pozwolono mu więc wykonać kolejny wyrok na innej kobiecie, która z kolei zamordowała swoje nieślubne dziecko. Miał ją ściąć, a zwłoki przebić żelaznym palem. Znowu poszło mu kiepsko - tym razem musiał zadać aż trzy ciosy mieczem. Ostatniego skazańca powiesił już nadzorujący egzekucję kat zLubania,Ten młody kandydat na kataitak miał wiele szczęścia - fuszerka w czasie wykonania wyroku mogła się skończyć tragicznie, jak w przypadku wrocławskiego kata Andreasa Thie-nela, który w listopadzie 1626 r. na Rabensteinie (główne miejsce wykonywania ścięciawmie-ście) wykonywał egzekucję najpewniej popijanemu. Trzy razy uderzał, zanim udało mu się odciąć głowę dzieciobójczyni. Egzamin państwowy Dodajmy, że od 1710 r. w całych Prusach, również na Śląsku, wprowadzono obowiązkowy egzamin państwowy dla katów, który kosztował 4 talary. W czasie egzaminu zadawano 26 pytań zawodowych... Warto wyja- śnić, że nie wszystkie miasta miały kata, bo nie wszystkich było na to stać. Wtedy wynajmowano fachowca z sąsiedniej miejscowości. Ten, poza wynagrodzeniem za wykonanie kary, musiałteż mieć płaconą-jak byśmy powiedzieli dziś - delegację. Kłodzki kat obsługiwał np. również Otmuchów, Radków, Bystrzycę Kłodzką, a niekiedy też Ząbkowice Śląskie. Żądał zwrotu kosztów za transport, utrzymanie swoich pachołków i koni. Nie była to więc tania usługa. Poza tym, jak już wspomnieliśmy, wieść o wolnej posadzie roznosiła się po okolicy lotem błyskawicy. Konkurencja była ogromna. Nic więc dziwnego, że kandydaci podkładali sobie świnie. Opisywali np. niefachowe egzekucje w wykonaniu konkurenta. Świdnicki kat, który chciał dostać pracę w Legnicy, pisał radzie miasta o sobie w samych superlatywach. O swoimkonku-rencie natomiast, że ten w sumie wszystko dobrze robi, ale ma zawroty głowy, gdy wchodzi na szubienicę, by wykonać wyrok, bo ma lęk wysokości. „A ja nie mam zawrotów" - pisał świdnicki kat. Czerwony kapelusz Gdy fachowiec dostał już posadę, osiadał w katowni - tak nazywano dom kata. Znajdował się on zwykle poza murami miasta. Jako że był człowiekiem niehonorowym, towarzyszki 12 • POD PARAGRAFEM Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 NIEZBĘDNIK CZYTELNICZY rekomenduje Boży dar Brakoniecki Czy godzi się zabijać w bibliotece? Cisza panująca w bostoń-skiej bibliotece zostaje brutalnie przerwana przez krzyk przerażonej kobiety. Ochroniarze od razu wkraczają do akcji, instruując czytelników, by pozostali na swoich miejscach. Jednak na próżno... Sulari Gentill, „Kobieta z biblioteki", wyd. Mova, Białystok 2023, cena 47,90 zł Dlaczego wtedy to zrobiłem? Kieran Elliott w młodości popełnia błąd, który na zawsze zmienił jego życie. Po latach wraz z żoną i córeczką odwiedza nadmorską miejscowość, w której niegdyś mieszkał. Pomimo upływu lat, wciąż prześladuje go poczucie winy. Dodatkowo na światło dzienne wychodzi pewien fakt. Jane Harper, „Ocaleni", wyd. Czarna Owca, Warszawa 2023, cena 49,90 zł RiCHARD OSMAN KLUB I ■! i I 25 ''1IK I 1; Gdy żona staje się dla ciebie wrogiem... Lucas Forester nie nienawidził swojej żony. Michelle była błyskotliwa, mądra i piękna. Co prawda, lubiła ekstrawaganckie wydatki i pogardzała każdym, kto miał niższy status społeczny od niej, ale miała również wiele do zaoferowania. Hannah McKinnon, „Nie wracaj do domu, Michelle", wyd. Świat Książki, Warszawa 2023, cena 44,90 zł Rzeźbiarka z rozbitą czaszką Widok pracowni w West Vil-lage, gdzie popełniono przestępstwo, zdaje się świadczyć o klasycznej zbrodni w afekcie: dwa kieliszki do wina przy łóżku, dźwięki muzyki i młoda rzeźbiarka, Ariel Byrd, z roztrzaskaną czaszką. Nora Roberts, „Śmierć wiarołomnym", wyd. Świat Książki, Warszawa 2023, cena 49,90 zł Kryminalne szarady Elizabeth Na osiedlu Coopers Chase co czwartek spotyka się grupa ekscentrycznych przyjaciół, którzy dla zabicia czasu rozwiązują zapomniane kryminalne zagadki. Np. Elizabeth pracowała dawniej w brytyjskim wywiadzie i kiedy coś sobie postanowi, trudno ją od tego odwieść. Richard Osman, „Czwartkowy Klub Zbrodni", wyd. Agora, Warszawa 2023, cena 49,99 zł Czy naprawdę on zabił tę kobietę? Missisipi, początek lat 70. XX w. Danny Padgitt, należący do znanej z przestępczej działalności, bardzo bogatej rodziny, staje przed sądem w mieście Clanton, oskarżony o brutalny gwałt i zabójstwo kobiety na oczach jej dzieci. John Groosham, „Ostatni sprawiedliwy", wyd. Albatros, Warszawa 2023, cena 42,90 zł Ej, ty tam!? Słyszysz mnie? Właśnie idę po ciebie! Woody wierzy, że za śmiercią jego ojca stało nieznane zło, które teraz czyha na niego. Nie wie jednak, że w jego myśli wsłuchuje się nieznany mu sojusznik, który również komunikuje się bez słów. Od wypadku minęły trzy lata i Megan Bookman czuła się stosunkowo dobrze; w jej sercu i umyśle panował spokój, chociaż niekiedy ogarniał ją lęk, uczucie, że czas się kończy, że w każdej chwili może rozstąpić się pod nią ziemia. Nie było to przeczucie, lecz raczej wynik tego, że owdowiała w wieku trzydziestu lat. Miłość, która miała być wieczna, mężczyzna, z którym miała się zestarzeć -wszystko zostało jej odebrane w jednej chwili, bez ostrzeżenia. Wiedziała jednak, że wizja zegara, odmierzającego jej ostatnie godziny, przeminie. Zawsze tak się działo. Stała w drzwiach sypialni swojego jedynaka. Siedział przed komputerem, do którego podłączone były najróżniejsze urządzenia peryferyjne, i wpatrywał się w monitor, szukając czegoś, co akurat go frapowało. Woodrow Bookman, Woody, przez całe swoje jedenastoletnie życie nie wymówił ani jednego słowa. W chwili narodzin i przez pierwsze lata krzyczał, ale jako czterolatek ucichł. Śmiał się, choć rzadko, w reakcji na to, co się do niego mówiło, albo w związku z jakąś zabawną sytuacją. Przyczyna rozbawienia pochodziła z wnętrza chłopca i pozostawała tajemnicą dla jego matki. Lekarze zdiagnozowali rzadką odmianę autyzmu, ale nie mieli zielonego pojęcia, jaką stosować terapię. Na szczęście nie występowały u niego najcięższe symptomy autyzmu: skrajna nieporadność czy ataki furii. W znanym otoczeniu nie wzbraniał się przed kontaktem fizycznym ani nie czuł z tego powodu psychicznego dyskomfortu, chociaż w stosunku do nieznajomych był podejrzliwy i często okazy-wałlęk Uważnie słuchał wszystkiego, co się do niego mówiło, i był przynajmniej tak grzeczny, jak Megan w dzieciństwie. Nie chodził do szkoły ani nie korzystał z nauczania w domu. Woody był nadzwyczajnym samoukiem. Samodzielnie nauczył się czytać już kilka miesięcy po czwartych urodzinach i w ciągu trzech lat osiągnął poziom liceum. Megan kochała syna. Jak mogłoby być inaczej? Był owocem miłości. Dla niej od jego narodzin ich sercabiływjednakowym rytmie. Poza tym był słodki jak dzieciaki z reklam ciasteczek i na swój sposób czuły. Chociaż nigdy nie odwzajemniał przytulania i pocałunków, to w najbardziej nieoczekiwanych momentach potrafił położyć rękę na dłoni matki albo dotknąć jej czarnych włosów, apotem swoich, jakby chciał powiedzieć, że wie, po kim je ma. Rzadko nawiązywał kontakt wzrokowy, ale gdy to się zdarzało, czasami jego oczy szkliły się od wzbierających łez. Żeby nie myślała wtedy, że jest smutny, posyłał jej uśmiech, szeroki, niemal radosny. Kiedy pytała, czy to są łzy szczęścia, potwierdzał ruchem głowy. Nie mógł jednak albo nie chciał wyjaśniać, co go uszczęśliwiło. Problemy z komunikacją oznaczały, że nie mogli dzielićsię swoim życiem, a przynajmniej nie wtakim stopniu, jaktego pragnęła. A to oznaczało nieustanny smutek. Ten chłopiec sprawiał, że pękało jej serce, pękło tysiące razy, ale zawsze je uleczał swoją słodyczą. Nigdy nie pragnęła, żeby był normalny i zdrowy, bo wtedy byłby innym chłopcem Kochała go pomimo - a częściowo z powodu - wyzwania, z jakim musieli się razem mierzyć. - Wszystko dobrze, Woody? -zapytała, patrząc na niego z progu. - Nic ci nie jest? Siedząc plecami do niej, skupiony na ekranie monitora, uniósł rękę i wycelował palcem wskazującym w sufit. Dawno poznała znaczenie tego gestu: był pozytywny i mniej więcej oznaczał: „Jestem na Księżycu, mamo". - W takim razie wszystko w porządku. Jest ósma. O dziesiątej masz być w łóżku. Nakreślił palcem kółka, po czym opuścił rękę z powrotem na klawiaturę. 2. Po zapisaniu dokumentu zatytułowanego Zemsta syna. Rzetelnie zebrane dowody potwornego zła, nad którym pracował od dłuższego czasu, jedenastoletni Woody Bookman wyłączył komputer i poszedł do łazienki. Zaczął czyścić zęby szczoteczką sonicare. Nie wolno mu było używać zwykłej, ponieważ miał natręctwo czyszczenia zębów. Potrafił mocno szorować zęby przez dwadzieścia minut, co z czasem doprowadziło do uszkodzenia dziąseł i to w stopniu wymagającym przeszczepu. W wieku dziesięciu lat musiał przejść operację, która uratowała mu trzy rozchwiane dolne trzonowce po lewej stronie. Chirurdzy szczękowi do tego typu zabiegów używali wystery- DEAN KOONTZ Autor licznych thrillerów i horrorów. Zaczął pisać pod koniec lat 60. Przełomowy okazał się dlań rok 1980, kiedy to ukazała się powieść „Szepty" („Whispers"), pierwszy krok do literackiej sławy. lizowanej i napromieniowanej tkanki pobranej od martwych dawców. Woody miał ją wokół trzech zębów i nie chciał mieć więcej. Nie dlatego, że z powodu kawałka ciała zmarłego działo się z nim coś upiornego. Nie doświadczał przebłysków z życia dawcy ani nie nabierał ochoty na ludzkie mięso jak w serialu Żywetrupy. Przeszczep nie mógł zmienić go w zombie. Sam po-mysł był niedorzeczny. Woody wstydził się za ludzi, którzy wierzyli w takie niestworzone rzeczy, a było ich wielu. Wstydził się też za tych, którzy wściekali się z powodu błahostek, wyzywali innych albo byli niemili dla zwierząt. Z wielu powodów liczne osoby wprawiały go w zakłopotanie. Wstydził się także za siebie, bo stanowił zagrożenie dla własnych zębów. Szczoteczka sonicare była nastawiona na dwie minuty - nie szoruj zębów włosiem, tylko pozwól, by fale dźwiękowe usuwały z zębów osad. Bez czasowego ograniczenia miałby zmasakrowane dziąsła. Czuł się również skrępowany, ponieważ czasami myślał o pocałunku z dziewczyną. Do niedawna całowanie wydawało mu się obrzydliwą - fuj - wymianą śliny. Coś jednak musiało być z nim nie tak, skoro o tym fantazjował. Byłrównież zakłopotany, bo obawiał się, że jeśli poprosi dziewczynę o pocałunek i powie jej o swoich martwych dziąsłach, to ta zwymiotuje i ucieknie. A jeśli jej nie powie, to skłamie przez przemilczenie prawdy, a na samą myśl o tym skręcało go z zażenowania, ponieważ kłamstwo jest głównym źródłem ludzkiego cierpienia. Słowo zażenowanie można zdefiniować jakobolesne upokorzenie, coś znacznie gorszego niż zakłopotanie. Odkąd pamiętał, wstydził się za siebie i za innych. Między innymi z tego powodu nie mówił. Gdyby ośmielił się odezwać, powiedziałby ludziom, dlaczego się za nich wstydzi i dlaczego wstyd muza siebie; a miałby długą listę powodów do wstydu. Był ofiarą losu. Naprawdę. Ludzie nie chcieliby słuchać ani o jego wadach, ani o swoich. Milczenie jest jednak formą kłamstwa, a na samą myśl o kłamstwie robiło mu się niedobrze. Mimo to lepiej milczeć, nic nie mówić i może ludzie cię polubią. Jeśli im nie powiesz, jakim jesteś żałosnym niedojdą, może sami tego nie zauważą. Jedną z najbardziej zawsty-dzającychludzkichcechjestbrak spostrzegawczości. Po umyciu zębów poszedł do łóżka i zgasił lampkę nocną. Nie bał się ciemności. Wiedział, że nie ma duchów, wampirów, wilkołaków ani niczego w tym stylu, a szansa na to, że martwy facet wkradnie się do sypialni, by odzyskać swoje dziąsła, była zerowa. Jedynymi potworami są ludzie. Nie wszyscy. Tylko niektórzy. Jak ci, którzy zabili jego ojca. Tata nie żył już od trzech lat, a nikt nie trafił do więzienia za morderstwo. Wszyscy uznali, że zginął w wypadku. Ale Woody wiedział swoje. Teraz, gdy wreszcie skończył Zemstę syna, winnych śmierci taty dosięgnie karząca ręka sprawiedliwości. Woody był bardzo zdolny. Odkąd skończył siedem lat, czytał ze zrozumieniem, jakiego mogliby mu pozazdrościć studenci, chociaż to akurat o niczym nie świadczyło, skoro wielu z nich brakowało podstawowej wiedzy. Był genialnym hakerem. W ciągu ostatnich dwóch lat spenetrował doskonale chronione systemy komputerowe i umieścił w nich rootkity, które pozwalały mu niepostrzeżenie eksplorować darknet i dotarł w ten sposób do bardzo dziwnych miejsc. Teraz, czekając na sen, zmusił się do myślenia o czymś przyjemnym. Był zakłopotany, gdy wyobraził sobie, że całuje dziewczynę, którą widział na zdjęciu w czasopiśmie. Bezskutecznie próbował skierować myśli na inny temat (...)". Dean Koontz, „Misterium", wyd. Albatrs, Warszawa 2023, cena 44,90 zł Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 POMORZE/OGŁOSZENIA DROBNE • 13 PRAWO POLICYJNE NARKOTESTY SĄ SKUTECZNE, ALE NIE ZAWSZE MÓWIĄ CAŁĄ PRAWDĘ... Konopie były legalne. Zatrzymanie też? Radosław Konczyński Malbork 25-letni mieszkaniec Malborka. który wiosną tego roku został wyprowadzony z mieszkania w kajdankach, nie będzie odpowiadał za posiadanie narkotyków. Potwierdziło się to, o czym od początku informował policjantów. Mianowicie, że środek, którego używał, jest legalny i stosował go do celów leczniczych. Policyjne postępowanie zostało umorzone. Zaczęło się od tego, że 7 marca br. do Komendy Powiatowej Policji zgłosiła się osoba, która twierdziła, że na klatce schodowej jednego z budynków w Malborku czuje zapach marihuany. - Po wejściu do budynku policjanci wyczuli charakterystyczną woń. Szczególnie intensywna była w pobliżu drzwi jednego z mieszkań. Dzielnicowi zapukali i drzwi otworzył 25-letni lokator, bardzo zdziwiony widokiem funkcjonariuszy - informowała wówczas st. asp. Sylwia Kowalewska, oficer prasowy KPP Malbork. Zarzut posiadania Z dalszej relacji policji wynikało, że na stole leżały „woreczek z suszem roślinnym i elektroniczna waga do precyzyjnego ważenia", a wstępne badania zabezpieczonych sub- stancji „wykazały, że w woreczku było ponad 20 gramów marihuany". 25-latek został przewieziony do komendy, gdzie został przesłuchany i otrzymał zarzut posiadania narkotyków, za co grozi kara więzienia do 3 lat. Po tej sytuacji zgłosiła się do nas mama mężczyzny, która relacjonowała, że policja się myli, a jej syn został potraktowany jak przestępca i doznał wielkiego upokorzenia, mimo że od początku tłumaczył policjantom, iż używa legalnego środka do celów leczniczych. Mieszkanka Malborka zapewniała, że to susz konopi siewnych. Jego głównym składnikiem jest substancja CBD -kannabidiol, który nie wykazuje działania psychoaktywnego, w przeciwieństwie do THC, czyli tetrahydrokan-nabinolu, głównej substancji psychoaktywnej zawartej w konopiach indyjskich. Susz konopi siewnych zawiera 0,2 proc. THC, dlatego jest całkowicie legalny, nie powoduje reakcji psychoaktywnych, nie uzależnia ani nie odurza. Jest stosowany np. w leczeniu epilepsji, depresji, stanów lękowych, ataków paniki, bezsenności. Na łasce policyjnego narkotestera Ponad dwa miesiące później słowa mieszkanki Malborka znalazły potwierdzenie w wynikach badań szczegółowych, które zostały przepro- Narkotesty nie dają odpowiedzi na pytanie, czy mamy do czynienia z marihuaną, czy z suszem konopi siewnych. Stąd mogą wynikać policyjne pomyłki wadzone na zlecenie KPP Malbork przez specjalistyczne laboratorium w Gdańsku. Z opinii wynika, że mężczyzna nie posiadał środka odurzającego, tylko susz konopi włóknistych. Taką informację przekazała nam sama mama 25-latka. Zapytaliśmy wówczas w KPP Malbork, czy rzeczywiście wynik badania szczegółowego jest taki, jak podała nam mieszkanka. A jeśli tak -z czego wynika różnica między wstępnym wynikiem badania po zatrzymaniu 25-latka a ostatecznym wynikiem badania wykonanego w laboratorium. 2,5 miesiąca później otrzymaliśmy odpowiedź. - Wstępne badanie na miejscu interwencji zostało wykonane urządzeniem, które nie wskazuje liczbowej zawartości zabronionej substancji, tylko jej obecność. W związku z powyższym śledczy zabezpieczone środki przesłali do laboratorium celem wykonania szczegółowych badań i wydania specjalistycznej opinii. Badania fizykochemiczne zabezpieczonych substancji wykazały, że susz roślin konopi zawiera poniżej 0,3 proc. THC i w związku z tym nie jest on środkiem odurzającym. W związku z powyższym ustała przesłanka popełnienia przestępstwa i postępowanie zostało umorzone - informuje dziś st. asp. Sylwia Kowalewska. Policjanci realizują ustawowe zadania... Skoro okazuje się, że 25-latek jest całkowicie niewinny, tutaj znów trzeba wrócić do zarzutu ze strony mieszkanki dotyczącego samego faktu zatrzymania. I tego, że policjanci nie słuchali mężczyzny, gdy zapewniał o legalności swojego działania. - Policjanci, realizując swoje ustawowe zadania, mają prawo zatrzymać osobę, wo- bec której istnieje podejrzenie, że popełniła przestępstwo. Wszystkie czynności w tej sprawie były wykonywane zgodnie z działaniami procesowymi. Przedstawienie zarzutów osobie podejrzewanej nie jest aktem oskarżenia i zawsze obowiązuje zasada domniemania niewinności. To wszczęte postępowanie, w trakcie którego śledczy wykonują szereg czynności procesowych, ma wyjaśnić, czy faktycznie doszło do popełnienia przestępstwa - odpowiada st. asp. Sylwia Kowalewska. Dla samego zainteresowanego to słaba pociecha. Noc spędzona w policyjnej celi, a wcześniej zakucie w kajdanki, wyprowadzenie z bloku jak przestępcę na oczach sąsiadów, którzy potem komentują całą sytuację - to wszystko sprawia, że dochodzi do stygmatyzacji. Dla policji, jak wynika z przekazanej nam odpowiedzi, cała sprawa to „po prostu" rozbieżność między jednym a drugim badaniem. Dla 25-latka i jego mamy to błąd organów ścigania. To także przykład, że rezultaty działania policyjnego narkote-stu mogą być umowne... Spytaliśmy w KPP Malbork, czy często dochodzi do takich sytuacji, że wynik wstępnego badania substancji różni się od ostatecznego. Wyjaśniono nam, że policja nie prowadzi statystyk, które miałyby wykazać, ile jest takich przypadków.©® AUTOPROMOCJA DROBNE Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń eruchomośc MIESZKANIA-SPRZEDAM KAWALERKĘ yvy remontowaną, umeblowaną25 km od Koszalina. Tanio, tel. 602-469-464 MIESZKANIA - KUPIĘ KUPIĘ udziały w nieruchomościach, spadkach, 602-738-759 KUPIĘ zadłużone mieszkanie lub pomogę w zamianie na mniejsze z dopłatą, 602-738-759 MASZYNY URZĄDZENIA SPRZEDAM maszyny stolarskie, 512-860-016. OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 ZATRUDNIĘ POMOCNIKA na budowę Polska/ Niemcy, prawo jazdy 512860016. APN Sentium Opieka z szacunkiem jato opiekunka na waNacjo ! w 8 tygodni Ktrtb nawet 3800C netto na rękę •premia do zoo€ ♦48 SOO 401 901 ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 AGD RTV FOTO NAPRAWA RTV, wszystkie typy, anteny, bezpłatny dojazd, tel. 888-032-998. PRALKI naprawa w domu, 603 775 878 BUDOWLANO-REMONTOWE CYKLINOWANIE bezpyłowe 511323367 REMONTY mieszkań 537-920-784 REMONTY, 509-474-100. Turystyka KRAJ - GORY PROMOCJA od 100 zł/os. w tym 2 posiłki. TYLICZ k/Krynicy G., pok. z łaz.+TV, bilard, parking, 730-007-166 KRAJ-MORZE ŁEBA, tanie pokoje z łaz. 603-471-715 Rolnicze ZWIERZĘTA HODOWLANE KURKI odchowane 784 461566 ibo TWOJE DOMOWE BIURO OGŁOSZEŃ Ogłoszenia drobne w Twojej gazecie przez Internetowe Biuro Ogłoszeń. Bez wychodzenia z domu. ibo.poiskapress.pl SŁODKA Asia, 663-092-135. Dyrektor Oddziału Regionalnego Agencji Mienia Wojskowego w Szczecinie, działając zgodnie z art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t. j. Dz. U. 2023, poz. 344 z późn. zm.) informuję, że na tablicy ogłoszeń w siedzibie Oddziału przy ul. Potulickiej 2/ul. Księcia Sambora 4 wywieszony został wykaz lokalu użytkowego nr U2 o pow. 268,65 m2, przeznaczonego na zapewnienie opieki nad dziećmi do lat trzech przez podmiot upoważniony, położonego w budynku niemieszkalnym w Trzebiatowie przy ul. Kamienieckiej 7 (działka nr 23/1 o pow. 0,1636 ha, jednostka ewidencyjna: 320508_4, obręb 0011 Trzebiatów, KW nr SZ1G/00027178/4). Lokal przeznaczony do najmu w drodze bezprzetargowej. Wszelkie informacje można uzyskać pod numerem tel. 91 447 2029. Oddział Regionalny AMW w Szczecinie, 70-230 Szczecin, ul. Potulicka 2, tel. (4891) 447 20 00, fax (4891) 488 47 95, e-mail: marketing.szczecin@amw.com.pl www.amw.com.pl 14 • INFORMATOR Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 Picasso w Słupsku? Tak -dzięki Baltic Art Promotion Anna Czerny-Marecka Słupsk W słupskim ratuszu będzie dostępna wystawa mistrzów malarstwa współczesnego. To nie wszystko, or-ganizatorzy zapowiadają także inne ekspozycje, aukcję i koncert Mazowiecki Dom Aukcyjny, Hotel Grand Lubicz w Ustce i Fundacja Teutsch zapraszają na Baltic Art Promotion. To przegląd i promocja sztuki współczesnej. Celem wydarzenia jest promocja i konsolidacja regionu Słupska jako miejsca kultury, tworzenie i propagowanie przestrzeni do obcowania ze sztuką oraz przybliżenie i zaprezentowanie sztuki współczesnej. I tak w sali nr 211 Ratusza Miejskiego w Słupsku od 7 do 14 sierpnia w godzinach urzędowania ratusza obejrzeć będzie można 31 obrazów mistrzów i mistrzyń malarstwa. Na wystawie zobaczymy prace m.in. Pabla Picassa (akt podwójny z cyklu Suita Vollarda, stworzonm na papierze w latach 1930-1937 i przedstawiający szkic nagiej kobiety), Edwarda Dwurnika, Andrzeja Fogtta, Katarzyny Karpowicz, Agaty Kus, Aleksandry Hońko, Jana Tarasina i Tamary Łem-pickiej. Wstęp bezpłatny. Za darmo będzie można obejrzeć także wystawę sztuki współczesnej w Hotelu Grand BU— m W dniach 7-14 sierpnia w słupskim ratuszu będzie można obejrzeć wystawę malarstwa współczesnego Lubicz w Ustce (ul. Wczasowa 4). Czynna będzie w dniach 15-18 sierpnia. Poza tym 18 sierpnia w hotelu Grand Lubicz w godz. 18.30-20.30 Kolekcjonerska Aukcja Sztuki, a o godzinie 21 - koncert Anny Karwan. To piosenkarka wykonująca muzykę popularną, kompozy-torka, autorka tekstów, aktorka. Finalistka siódmej edycji programu TVP2 The Voice of Poland. Laureatka nagrody „Premiery" na 56. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu Liczba miejsc na aukcję i koncert ograniczona! Rejestracja przez stronę https://balti-cart.konfeo.com. Można licytować na kilka sposobów: licytacja z domu w czasie rzeczywistym poprzez portale Artlnfo i Onebid; stacjonarnie w Hotelu Grand Lubicz; telefonicznie +48 501825 656 i +48 504107 484. Zlecenia i limity należy składać telefonicznie: 504 107 484 i mailowo: biuro@mazowieckido-maukcyjny.pl. Partnerzy wydarzenia: Prezydent Miasta Słupsk, MOBO, Casa Italia, Leann Stańczyk S.A., Prestiż Koszalin, Fundacja Progresja, Kaiser Patisserie, miesięcznik Weranda, MS więcej niż OKNA, Moje M Inspiracje, Aerosol Service, Columbus Ustka, Nowy Teatr im. Witkacego, Teatr Lalki „Tęcza", Bio Italia, LaPose, PrintMedia24.pl, Muzeum Ziemi Usteckiej, Artlnfo, OneBid oraz Febid. ©® POGODA Krzysztof * Ścibor : -Biuro Calyus^ ^ Czwartek Pogoda dla Pomorza Prognoza dla Bałtyku Stan morza (Bft) 3-4 Siła wiatru (Bft) 4-6 Kierunek wiatru SW 1002 hPa H Nad Pomorze docieraj łagodne i wilgotne powietrze polarno morskie. W ciągu dnia zachmurzenie umiar-; kowane i duże z przelotnymi opadami deszczu, po południu; możliwe burze. Na termometrach max do 20:23° C. Wiatr umiarkowany i silny z płd.,-zach. W nocy sucho. Jutro do południa pogodnie, po południu przelotny deszcz. Temperatura max do 18:22°C. Wiatr; umiarkowany i silny południowo zachodni. / 40 km/h 00 o Rewal EHE Świnoujście 18 O Kołobrzeg 18 Wejherowo 18_ 0 Łeba ł?n°IEB Władysławowo o mm 0 # h« Ustka gU Lębork ' * Słupsk vno Kaifuzy ffrtów ,,0 Kościerzyna 20 0. GDAŃSK Pogoda dla Polski .....WiM 4T Uh cm ^0 cm :fcO cm P9°BEB szc©CIN Połczyn-Zdrój Q Szczecinek ^ £ ~ J W Drawsko ^ Pomorskie 23°BSl 25 km/h E3H SOrt ^ Wałcz:' rnmrn ira #■ 22° ■jŁL, *sr 21° ; & 18° 18° 19° 18° Wałcz:' pogodnie jgp-. zachmurzenie umiarkowane przelotny deszcz przelotne deszcze i burza jy- pochmurno mżawka i «£<#:" ciągły deszcz ^"ciągły deszcz i burza < przelotny śnieg ciągły śnieg przelotny śnieg z deszczem ciągły śnieg z deszczem mgła \/ marznąca mgła $ śliska droga marznąca mżawka marznący deszcz ~f"* zamieć śnieżna A opad gradu V kierunek i prędkość wiatru 119 °| temp. w dzień no temp. w nocy 18" temp. wody grubość pokrywy śnieżnej 1011 hPa ciśnienie i tendencja •» smog Gdańsk 2ar 24° # ' Kraków 27° 24° l Lublin ?7° 25° I Olsztyn 24° 24° <*> ' Poznań 25° 24° & Toruń 25° 24° & Wrocław 26° 25° *> Warszawa 26° 27° Karpacz 26" 24" Ustrzyki Dolne 26° 24° W ! Zakopane 22° 20° i ^0 cm :fcO cm Klasyczna muzyka w wykonaniu skrzypków Anna Czerny-Marecka Redzikowo W sobotę, 5 sierpnia. Centrum Kultury i Biblioteka publiczna Gminy Słupsk zaprasza do Lądowiska Kultury w Redzikowie na koncert muzyki klasycznej. Koncert rozpocznie się o godzinie 18 i jest bezpłatny. Liczba miejsc ograniczona! Zaproszenia do odebrania w Lądowisku Kultury w godzinach funkcjonowania biblioteki. Usłyszymy dzieła wielu znakomitych kompozytorów w interpretacji duetu skrzypków, Marty Gidaszewskiej oraz Roberta Łaguniaka, znanych jako Gidaszewska/Łaguniak Duo -PolishViolinDuo. Zespół powstał w 2014 roku w Poznańskiej Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej II st. im M. Karłowicza w klasie dr Kariny Gidaszewskiej. Obecnie Marta jest studentką Akademii Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Poznaniu w klasie skrzypiec prof. Bartosza Bryły, natomiast Robert jest studentem Akademii Muzycznej im. G. i K. Bacewiczów w Łodzi w klasie skrzypiec dr Kariny Gidaszewskiej. Na swoim koncie mają ponad 180 nagród, m.in. na konkursach w Japonii, USA, Serbii, Grecji, Szwecji, Anglii, Francji, Włoszech, Bośni i Hercegowinie, Niemczech i Polsce. Wśród ich najważniejszych osiągnięć jest zwycięstwo w Międzynarodowym Konkursie Muzycznym „Concert Tours to China" w Danii (2020), I nagroda na Międzynarodowym Konkursie Zespołów Kameralnych im. A. Rubinsteina w Niemczech oraz I nagroda i 6 nagród specjalnych na Międzynarodowym Konkursie Muzyki Polskiej im. Stanisława Moniuszki w Rzeszowie (2019). ©® Polish Violin Duo Garden Party u Karola. Utwory Osieckiej Anna Czerny-Marecka Słupsk W tę niedzielę. 6 sierpnia, plenerowy koncert w Parku Jezzego Waldorffa wypełnią utwory Agnieszki Osieckiej w wykonaniu Anny Chody-ny. Tradycyjnie koncert przed pomnikiem Szymanowskiego, w ramach cyklu Garden Party u Karola, rozpocznie się o godzinie 12. W razie niepogody zostanie przeniesiony do filharmonii. W programie - kultowe utwory Agnieszki Osieckiej w wykonaniu Anny Chodyny. Artystka jest absolwentką Policealnego Studium Piosenkarskiego w Poznaniu i Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku. W1991 roku wzięła udział w konkursie Debiutów w Opolu i współpracowała z grupą Bolter, nagrywając płytę i teledyski. Następnie w latach 1993-95 koncertowała za granicą, m.in. w Niemczech. Zajęła I miejsce w konkursie Pieśni Patriotycznej i Religijnej Hrubieszów 2000, a w 2006 roku zdobyła tytuł Laureata i statuetkę w III Konkursie Piosenki Wojskowej za recital autorski pt. „Ale banalne...". Jest laureatką programu „Drogą do gwiazd" i uczestniczką programów telewizyjnych takich, jak „Śpiewać każdy może" oraz „Szansa na sukces". Nagrała płytę z tekstami Agnieszki Osieckiej. Wykonuje z powodzeniem zarówno repertuar aktorski, jak i rozrywkowy. Wokalistce towarzyszyć będzie pianistka Beata Kamińska-Mikiciuk. ©® Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 SPORT 15 Lech i Pogoń już jedną nogą w kolejnej rundzie. Co z Legią? Piotr Rzepecki redakcja@polskapress.pl PIŁKA NOŻNA. Już dziś rewanżowe mecze Legii Warszawa, Lecha Poznań i Pogoni Szczecin. Polskie drużyny gonią marzenia i walczą o awans do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. Poznański Lech, czyli trzecia drużyna minionego sezonu Ekstraklasy, zagra o awans do III rundy eliminacji Ligi Konferencji z litwińskim Żal-girisem Kowno. Czy rywal jest w zasięgu Kolejorza? To mało powiedziane. Przypomnijmy, w pierwszym meczu przy Bułgarskiej w Poznaniu Lech był co najmniej o klasę lepszy od przeciwników, zwyciężając 3:1. Poza drobnymi momentami, gdzie inicjatywę przejmowali rywale, właściwie Lech nie tracił kontroli nad spotkaniem. Pierwsza połowa była dosłownie perfekcyjna. Lech schodził na przerwę przy wyniku 3:0. Bramkę zdobył Dino Hotić, który cieszył się ze swojego premierowego trafienia w koszulce Lecha (Bośniak przed sezonem trafił na Bułgarską). Strzelili także Antonio Milić oraz Radosław Murawski. Przez pierwsze 45 minut poznaniacy kompletnie zdominowali przeciwników. Na początku drugiej części meczu lechici jednak się zdrzemnęli i kosztowało to utratę bramki. Efektownym golem popisał się Holender Anton Fase. Jak zagrać w dzisiejszym rewanżu na Litwie? Przede wszystkim skutecznie. - W przerwie powiedziałem zawodnikom, że nie mam się do czego przyczepić i oczekuję tylko kontynuacji. Później jednak zabrakło nam do- w eliminacjach do Ligi Konferencji. Rywale z Irlandii Północnej musieliby wygrać bowiem różnicą aż czterech bramek. Futbol oczywiście niejedno już widział, jednak taki scenariusz jest z pewnością z gatunku piłkarskiego science fiction. Trudne zadanie Legii Legia zdecydowanie najgorzej poradziła sobie spośród wszystkich naszych pucharo-wiczów. Należy jednak podkreślić, że drużyna Kosty Run-jaica mierzyła się w odległym Kazachstanie z miejscowym Ordabasy Szymket. „Legioniści", którzy przegrywali już 0:2, zdołali zremisować 2:2, choć taki wynik chluby im nie przynosi. Przed własnymi trybunami „Wojskowym" powinno być bez wątpienia łatwiej. Jakość piłkarska zdecydowanie przemawia za Legią, a rywale będą pozbawieni największego swojego atutu, jakim jest stadion. Z pewnością kibice przy Łazienkowskiej poniosą piłkarzy stołecznego klubu, którzy ostrzą sobie zęby na konfrontację w kolejnej rundzie. W przypadku awansu wicemistrzowie Polski zagrają bowiem prawdopodobnie z Austrią Wiedeń w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji -drużyna ze stolicy Austrii wygrała w pierwszym meczu z bośniackim Borac Banja Luka 1:0. Mecze Żalgiris - Lech Poznań oraz Pogoń Szczecin -Linfield FC rozpoczynają się o godz. 18. Z kolei spotkanie Legia Warszawa - Ordabasy Szymkent rozpocznie się o godz. 21. Wszystkie mecze będą transmitowane w inter- necie przez TVP Sport. ©® Kolejne starty Igi Świątek. Polka niedługo wyjeżdża do Ameryki Północnej Jan Wasiak redakcja@polskapress.pl TEN IS. Po zwycięstwie w turnieju w Warszawie Iga Świątek rozpocznie przygotowania do wielkoszlemowego US Open. Przed tymi zawodami Polska zagra jeszcze w dwóch turniejach. Przed kilkoma dniami Iga Świątek okazała się najlepsza w zmaganiach w turnieju BNP Paribas Warsaw Open. Dla Polki było już czwarte zwycięstwo w tym sezonie. Teraz dla naszej tenisistki rozpoczną się przygotowania do ostatniego turnieju wielkoszlemowego wtymroka - US Open. Iga Świątek nie kryła radości po zwycięstwie w stolicy. - Bardzo się cieszę i jestem z siebie dumna, bo to nie był łatwy tydzień. Z każdym meczem grałam jednak coraz lepiej i zrobiłam duży postęp. Po raz pierwszy pokazałam swój najlepszy tenis na turnieju w Warszawie, więc jestem z siebie bardzo zadowolona - mówiła. Dodatkowo udało jej się przełamać niemiłą passę, ponieważ do tej pory w Polsce nie była w stanie pokazać pełni swoich możliwości. Teraz czas, by podjąć przygotowania do ostatniego turnieju zaliczającego się do Wielkiego Szlema w tym roku. Polka wyjedzie do Kanady i Stanów Zjednoczonych, by sprawdzić się przed rozpoczynającym się 28 sierpnia US Open. Na początek, już 7 sierpnia, wystartuje w turnieju WTA1000 w Montrealu, gdzie zmierzy się ze światową czołówką tenisa. Na kortach w Kanadzie będziemy mogli oglądać także inną Polkę - Magdę Linette. Obie polskie tenisistki po tygodniu zmagań w Kanadzie pojadą do Cincinnati, by tam od 17 sierpnia walczyć w innym turnieju rangi WTA. Po jego zakończeniu pozostanie już tylko tydzień do zmagań na kortach Flushing Meadows koło Nowego Jorku. Początek US Open już 28 sierpnia. ©® Rok temu Iga Świątek zwyciężyła w US Open. Tegoroczny turniej rozpoczyna się 28 sierpnia Wiedeń stolieą siatkówki plażowej. Ruszyiy mistrzostwa Europy Mateusz Pietras redakcja@polskapress.pl SIATKÓWKA PLAŻOWA. Najlepsi siatkarze plażowi Europy walcząojak najlepszy wynik w mistrzostwach Europy. Polskę reprezentują dwie pary męskie oraz jedna żeńska. Turniej potrwa do niedzieli W środę, 2 sierpnia, w Wiedniu rozpoczęły się mistrzostwa Europy w siatkówce plażowej, które są rozgrywane corocznie. Wczoraj zainaugurowano turniej żeński, natomiast dzisiaj do rywalizacji przystąpią pary męskie. Na wiedeńskiej wyspie na Dunaju - Donauinsel - zaprezentują się dwie polskie pary męskie: Bartosz Łosiak zagra z Maciejem Rudolem, a drugi duet tworzą Piotr Kantor i Jakub Zdybek. Już na początku turnieju obie polskie pary czeka bratobójczy pojedynek, ponieważ znalazły się w grupie G. Od początku roku Łosiak święcił triumfy z Michałem Brylem, z którym m.in. stanął na trzecim miejscu podium prestiżowego turnieju Beach Pro Tour Elitę 16 w brazylijskiej Uberlandii. Warto zaznaczyć, że podczas meczu o brąz w szwajcarskim Gstaad Bryl doznał kontuzji. Tym samym Łosiakowi będzie partnerował Rudol. Choć panowie zagrają ze sobą po raz pierwszy, nie oznacza to, iż umiejętnościami odstają od swoich przeciwników. Drugi z pary grywał w tym roku z Piotrem Kantorem oraz Pawłem Lewandowskim. Na ubiegłorocznych ME w Monachium 30-letni Rudol i Kantor dotarli do 1/8 finału. Jego doświadczony kolega zajął czwarte miejsce, natomiast w 2021 roku zdobył brązowy medal. W obu przypadkach partnerem był Bryl. Z kolei Kantor i Jakub Zdybek, którzy nie tak dawno połączyli siły, znaleźli się tuż za podium Beach Pro Tour Challenge w Espinho, a w Jurmali uplasowali się na piątej pozycji. W swoim pierwszym meczu para Łosiak/Rudol zmierzy się z reprezentantami gospodarzy Robinem Seidlem i Moritzem Pristauzem (godz. 12.00). Z kolei duet Kantor/Zdybek turniej otworzą meczem z Holendrami MatthewImmersemiStevertem van de Velde (czwartek, 12:00). Po dwóch latach Austria ponownie organizuje ME w siatkówce plażowej. Wtedy najlepsi na wiedeńskiej plaży okazali się Norwegowie Anders Mol i Christian Sorum. W turnieju występują 32 pary żeńskie i męskie. W pierwszych dniach zawodników czekają starcia w fazie grupowej. W każdej grupie grają cztery duety. Do dalszej fazy awansują trzy najlepsze zespoły z grupy. Triumfatorzy grup ominą ba- raże i bezpośrednio zameldują się w 1/8 finału. Faza pucharowa w turnieju męskim rozpocznie się w piątek (u kobiet dzień wcześniej). Finał kobiet zaplanowano w sobotę, 6 sierpnia, a końcowe rozstrzygnięciaumężczyznbędą miały miejsce dzień później. Złotego medalu bronią Szwedzi David Ahman i Jonathan Hellvig. W turnieju kobiet nasz kraj reprezentuje jedna para: Jagoda Gruszczyńska i Aleksandra Wachowicz. ©® Lech Poznań powinien bez problemu przypieczętować swój awans do kolejnej rundy kwalifikacji LKE kładności, pojawiła się nerwowość, w dodatku rywale zdobyli fantastycznego gola. Mimo to jestem zadowolony z wyniku - mówił po meczu szkoleniowiec Lecha John van den Brom. Pogoń o krok od awansu Jak grać efektywnie i efektownie? Pokazała to drużyna Pogoni Szczecin przed tygodniem w Belfaście, pokonując miejscowy Linfield FC aż 5:2. Bramki na Wyspach zdobyli Kamil Grosicki, Mariusz Malec, Portugalczyk Joao Gam-boa, Grek Efthymios Koulo-uris, a wynik ustalił w doliczonym czasie zmiennik Mariusz Fornalczyk. Ofensywa imponuje, jednak należy spojrzeć na grę „Portowców" w obronie, bowiem to właśnie defensywa jest z pewnością piętą achillesową podopiecznych Jensa Gustaffsona. Nie można przejść obojętnie obok słabej formy bramkarza Pogoni Dante Stipicy w ostatnich miesiącach. Jednego z dwóch goli należy zapisać na konto golki-pera czwartej drużyny minionego sezonu Ekstraklasy. Fut-bolówka właściwie wypadła mu z rąk i trafiła tuż pod nogi piłkarza rywali. Mimo kiepskiej dyspozycji w obronie tylko katastrofa mogłaby sprawić, że Pogoń zakończyłaby swój udział 16 Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 3.08.2023 SPORT www.sportowy24.pl To już pewne: Sebastian Kowalczyk przechodzi do Houston Dynamo Jakub Lisowski sport@gs24.pl PIŁKA NOŻNA. Pomocnik budził wśród sympatyków Pogoni Szczecin spore emocje. Jedni widzieli w nim lidera zespołu, drudzy co najwyżej rezerwowego. Kowalczyk od roku chciał odejść do silniejszej ligi i dopiął swego. We wtorek potwierdzony został transfer do Houston Dynamo. - Jesteśmy bardzo dumni, że możemy wypuszczać w świat takich ambasadorów Pogoni jak Sebastian. Zawodników, którzy są lojalni wobec macierzystego klubu, którzy go naprawdę kochają. „Kowal" mógłby w czerwcu od nas odejść za darmo, ale wcześniej przedłużył swój kontrakt z Pogonią, tylko po to, aby ta mogła zyskać na jego transferze finansowo. To w dzisiejszym świecie postawa rzadko spotykana, wymagająca ogromnego szacunku - twierdzi dyrektor sportowy Pogoni, Dariusz Adamczuk. - Dziękujemy Sebastianowi za całe serce, które wkładał przez wszystkie lata w grę dla Pogoni. Życzymy mu wszystkiego co najlepsze na nowej piłkarskiej drodze, i wierzymy, że jeszcze kiedyś przyjdzie nam się spotkać ponownie. - Mój czas w Pogoni dobiegł końca. Przychodzi taki moment w życiu, że trzeba opuścić dom i wyfrunąć z rodzinnego gniazda. Jako mały chłopiec bardzo marzyłem o tym, aby zagrać na Twardowskiego. Marzyłem też o tym, by strzelić bramkę na stadionie, który mieni się od granatowo-bordo-wychbarw! Jak się później okazało, dostałem więcej niż sobie wyobrażałem. Opaska kapitańska, dwa brązowe medale, przygoda w europejskich pucharach oraz prawie200 występów - podsumował na Insta-gramie Kowalczyk. - Wszystko co dobre spotkało mnie w Pogoni. Pogoń to coś więcej niż klub... Pogoń to mój dom! Sebastian Kowalczyk pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Salosie Szczecin, ale szybko przeszedł do akademii Pogoni Szczecin. Z juniorami starszymi zdobył wicemistrzostwo Polski i dość szybko trafił też do pierwszego zespołu. Kolejni trenerzy Pogoni podkreślali charakter zawodnika, który mimo skromnych warunków fizycznych, nie bał się trudnych wyzwań boiskowych czy ciężkich treningów. I nie narzekał, gdy grał na różnych pozycjach, bo w ten sposób stawał się coraz bardziej uniwersalnym zawodnikiem. Ostatecznie dla Pogoni rozegrał 169 spotkań w PKO Ekstraklasie (19 bramek i 19 asyst), 10 razy wystąpił w Pucharze Polski i 7 razy w europejskich pucharach. Pierwsze mecze w PKO Ekstraklasie zagrał za kadencji Kazimierza Moskala, ale to pod okiem Kosty Runjaica zaczął być jednym z liderów Pogoni, a był okres, że zakładałteż kapitańską opaskę. W marcu 2021 r. został powołany do reprezentacji Polski na mecze eliminacji MS, ale nie zadebiutował w kadrze A. U trenera Jensa Gustafssona odgrywał mniejszą rolę, ale to wynikało też z tego, że miał zgodę na odejście i szukał nowego klubu. Już zimą mówiło się, że przejdzie do Houston, ale temat wtedy upadł. Amerykanie o Kowalczyku nie zapomnieli. Ile zapłacą? Kluby milczą, padają różne kwoty (od 200 do 500 tys. euro). ©® KOLARSTWO TOROWE Startują w MŚ Dziś na welodromie sir Chrisa Hoy' a w Glasgow (Wielka Brytania) rozpoczynają się mistrzostwa świata. W reprezentacji Polski kobiet są dwie zawodniczki Klubu Kolarskiego Ziemia Darłowska. W konkurencjach sprinterskich zaprezentują się Marlena Karwacka i Nikola Sibiak. W konkurencjach średnio-dystansowych wystąpią wychowanki klubu, siostry Daria i Wiktoria Pikulik. Zawody zakończą się 9 sierpnia. JAK PIŁKA RĘCZNA Kierunek Węgry Wychowanka Słupi Słupsk, Małgorzata Traw-czyńska, będzie kontynuować swoją karierę w lidze węgierskiej. 26-letnia rozgrywająca została zawodniczką DKKA Dunaujvaros. W poprzednim sezonie występowała w Eurobudzie JKS Jarosław, z którym zajęła 5. miejsce w rozgrywkach PGNiG Superligi Kobiet. Wcześniej była zawodniczką Energi AZS Koszalin, Zagłębia Lubin i Piotrcovii Piotrków Trybunalski. JAK Sebastian Kowalczyk: Pogoń to mój dom! Czwarty tytuł Witek-Konofał. Nielub trzeci w skoku wzwyż Jacek Wójcik sport@gs24.pl LEKKOATLETYKA. Udanydla zawodników AML Słupsk był start w 99. PZLA Mistrzostwach Polski które odbyły się w tym roku w Gorzowie Wielkopolskim. W rywalizacji oszczepniczek swój czwarty seniorski tytuł wywalczyła Marcelina Witek-Konofał. 28-letnia zawodniczka AML Słupsk załatwiła sprawę już w pierwszej próbie, posyłając ważący600g oszczep na odległość 58,26 m. Żadna z rywalek nie zbliżyła się do tego wyniku i słupszczanka mogła świętować pierwszy tytuł po czteroletniej przerwie, w której panowała Maria An-drejczyk. W Gorzowie oszczep-niczka AML wyprzedziła dwie zawodniczka Podlasia Białystok, Gabrielę Andrukonis (52,47 m) i Angelikę Antoniak (49,66 m). Przypomnijmy, że Witek-Ko-nofał swoje pierwsze seniorskie złoto zdobyław20l5r. wKrako-wie. Kolejne w 2017 i 2018 r. mmm Słupska oszczepniczka, Marcelina Witek-Konofał, powrócił na krajowy szczyt w zaledwie 10 miesięcy po urodzeniu dziecka Oprócz tego na swoim koncie ma jeszcze srebro z 2016 r. - Tytuł Mistrzyni Polski po 10 miesiącach od porodu smakuje wyśmienicie! Został jednak duży niedosyt z wyniku. Pogoda podczas mistrzostw nie rozpieszczała, więc nie ma co szukać dziury w całym. Mimo to nie spoczywam na laurach i pracuję dalej, aby jeszcze coś dorzucić w tym sezonie - napisała w mediach społecznościo-wych złota medalistka. Drugi medal dla AML wywalczył w skoku wzwyż Jakub Nielub. Niespełna 20-letni zawodnik spisał się znakomicie, ustanawiając wynikiem 212 cm nowy rekord życiowy. W konkursie przegrał o 4 cm z Mateuszem Kołodziejskim z CWZS Zawisza Bydgoszcz oraz o 12 cm z Norbertem Kobielsłam z MKS Inowrocław. W MP zaprezentowało się kilku innych lekkoatletów z regionu słupskiego. W rzucie oszczepem mężczyzn, w którym zwyciężył Cyprian Mrzy-głód (AZS-AWFiS Gdańsk) z wynikiem79,80m, szósty był Dawid Kościów z Jantara Ustka. W najlepszej próbie uzyskał odległość 67,91 m. Inny zawodnik Jantara, Patryk Błaszczyk, zajął 11. miejsce w biegu na 5000 m z czasem 14.44,73 min. Jako kolejny finiszował Daniel Kryzel, reprezentujący ULKS Talex Bo-rzytuchom. Jego czas to 14.48,22 min. Mistrzem Polski został Mateusz Gos z Optimy Radom, który uzyskał wynik 13.54,59 min. Z kolei Jakub Wilczewski z AML startował na Europejskich Igrzyskach Młodzieży (EYOF) w Mariborze (Słowenia). Zawodnik ze Sławska zajął 12. miejsce w skoku w dal. Krajowa elita biegaczy na ulicach Gdańska Rafał Rusiecki rafal.rusiecki@polskapress.pl BIEGI. Aktualni mistrzowie Polski na10000metrów, Julia Koralewska i Mateusz Gos, wezmą wsobotę udział w 29. Biegu św. Dominika.s - Taimprezajestfestiwalembie-gowym. Rozpocznie ją charytatywny prolog „Goń św. Dominika", a później ścigać się będą wózkarze oraz na dystansie 5 km, osobno, kobiety i mężczyźni. O godz. 17.30 rozpocznie się clou wydarzenia, czyli bieg elity mężczyzn -14. PZLA Mistrzostwa Polski na 10 km - informuje Stanisław Lange, dyrektor biegu.Impreza odbywa się w historycznym i pełnym zabytków centrum miasta, wśród tłumu spacerowiczów. W 2023 roku zawodnicy pobiegną jednak na zmienionej trasie. - Start i meta ponownie zlokalizowana jest na Długim Targu przy Fontannie Neptuna, ale wsobotę, ze względuna remont ulicy Ogamej,biegbędzieinaczej poprowadzony niż w 28 poprzednich edyqach Rywalizacja elity mężczyzn rozpocznie się dokładnie 116 metrów przed głównym startem, na ul. Długiej, a następnie zawodnicy będą mieli do pokonania siedem rund. Pętla liczy 1412 metrów, a trasa ma homologację World Athletic - dodał Lange. W imprezie wezmą udział aktualni mistrzowie Polski na stadionie na 10.000 metrów Julia Koralewska i Mateusz Gos, którzy potetytułysięgnęliwkwiet-niu na stadionie w Olkuszu. W związku z tym, że kobiety nie ścigają się w Gdańsku na najdłuższym dystansie, zawodniczka AZS-u AWFiS Gdańsk wystartuje na 5 km. Na tym samym dystansie pobiegnie również jej klubowy kolega, świeżo upieczony mistrz Polski na 3000 m z przeszkodami oraz brązowy medalista na 5000 m Maciej Megier. Głównymi konkurentami Gosa do złotego krążka powinni być drugi w Olkuszu jego klubowy kolega Mateusz Kaczor oraz czwarty Tomasz Grycko (UKS Bliza Władysławowo), atakże wicemistrz kraju na 5000 m Marcin Biskup. Reprezentant CWZS Zawiszy Bydgoszcz przegrał w sobotę w Gorzowie Wielkopolskim tylko z Gosem. Na starcie w Gdańsku staną również biegacze z Ukrainy. Pula nagród dla wszystkich biegów wynosi 75 tys. złotych, z czego 40 tys. przypada na główne wydarzenie imprezy. - Mistrz Polski może wyjechać z Gdańska bogatszy nawet o 9200 złotych, ale pod warunkiem, że okaże się najlepszy w biegu. Jego triumfator otrzyma 4,5 tys., mistrzostwo kraju to dodatkowe 1500 zł, a jeśli zejdzie poniżej 28 minut 59 sekund, zainkasuje1200złpremii. Ekstra bonus, w wysokość2000 zł, przyznany zostanie za ustanowienie rekordu imprezy - podsumował Stanisław Lange. Oprócz części, wktórej rywalizują zawodowcy i wytrenowani • amatorzy, istotny jest prolog „Goń św. Dominika". Ten mar-szobieg na dystansie 1400 metrów rozpocznie się w centrum Długiego Targu. - Do udziału w Prologu zapraszamy wszystkich chętnych bez względu na wiek: rodziców z dziećmi, młodzież i seniorów. Uczestnicy wystąpią w gratisowych czerwonych koszulkach. W prologu nie przewidujemy indywidualnych zwycięzców. Zwycięzcamibędą wszyscy, którzy dołączą do nas, staną na starcie i osiągną metę w dowolny sposób. Prolog będzie okazją do spotkania z popularnymi gwiazdami sportu wśród, których będą byli mistrzowie Polski w maratonie, wtymprof. Wojciech Ratkowski. - tłumaczy Stanisław Lange.