Pomorza REGION •SIR. 3 Radni Kobylnicy jednogłośnie przeciwni włączeniu do Słupska ' * %£•. V r : W * % ¥ , 7 ROZMOWA - STR. 2 Psy po Sylwestrze do równowagi wracają nawet wiele miesięcy ZBLIŻENIA - STR.5 Film „Titanic" z 1997. roku w dwa miesiące zarobił miliard dolarów 7 01 3 5 20 2 Tylko pięknych chwil w 2025 roku Niech każdy dzień nowego roku będzie jak spacer po plaży: pełen świeżego powietrza, inspiracji i drobnych skarbów, które odnajdziemy w zwyczajnych chwilach. Dziękujemy, że jesteście z nami! 2 • DRUGA STRONA i Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 AUT0PR0M0CJA Dziś w naszej gazecie: Strefa biznesu • Nowy podatek na horyzoncie. Za co tym razem mamy płacić? • Jakie zawody będą najlepsze w roku 2025 i dlaczego? Zamów prenumeratę Głos Pomorza Głos Koszaliński Głos Szczeciński ® 943401114 bok.prenumerata@polskapress.pl prenumerata.gp24.pl Behawiorystka: psy po Sylwestrze potrafią wracać do równowagi wiele miesięcy Aleksandra Kiełczykowska Rozmowa Często słyszę o psach, które po Nowym Roku potrafią wracać do równowagi wiele miesięcy. Niektóre do tej równowagi nigdy nie wracają - mówi Sylwia Matulew-ska, trenerka psów. Do Sylwestra została tak naprawdę chwila. Jakie działania mogą podjąć właściciele zwierząt domowych, by pomóc im znieść wybuchy fajerwerków i petard? Zanim odpowiem na to pytanie, chciałabym zwrócić uwagę na kwestię, o której ludzie często zapominają. Jeżeli ktoś ma starszego zwierzaka lub nawet młodszego, ale chorującego na przykład na młodzieńcze zapalenie kości, to dobrze byłoby wcześniej pójść z nim do lekarza weterynarii, żeby sprawdzić, czy na pewno nie ma problemów bólowych, bo przewlekły stres wynikający z bólu ma ogromny wpływ na zachowanie, na cierpliwość czy wrażliwość na bodźce. My też, jak nas delikatnie nawet boli głowa albo ćmi ząb, zupełnie inaczej reagujemy w sytuacjach, w któ- . rych w normalnych warunkach zachowywalibyśmy się spokojniej. Jeśli naszemu psu doskwiera ból, te bodźce może odbierać dużo mocniej. Przed Sylwestrem zdecydowanie warto sprawdzić sprzęt spacerowy (obroża/ szelki, smycz) - czy wciąż można mu ufać, czy nic się nie przetarło i wytrzyma przy gwałtownym szarpnięciu, gdy pies przestraszy się wybuchu; czy obroża ostatnio się nie poluzowała, zwłaszcza gdy jest zapinana na klamrę, a nie na sprzączkę. Warto napisać na obroży markerem swój nr telefonu -gdyby pies uciekł, to przyda się bardziej niż adresówka, ponieważ aby odczytać dane z adresówki trzeba psa złapać, a psy w stresie często uciekają od osób, które próbują to zrobić. Z obroży łatwiej odczytać napisany dużymi cyframi numer nawet z pewnej odległości. Na ostatni spacer warto Sylwia Matulewska: wybuchy fajerwerków mogą powodować u zwierząt nawet fizyczny ból. wyjść, gdy jest jeszcze spokojnie i rozważyć zapięcie psa na dwie smycze podczepione do dwóch obroży lub obroży i szelek, mamy wtedy większą szansę, że nawet gdy coś zawiedzie, to druga smycz/ obroża sprawi, że pies wciąż będzie pod naszą kontrolą. Można też psa przyzwyczaić do owijek, do bandażowania. Każdy może wpisać w Google „owijanie psa w Sylwestra" czy „bandażowanie psa w Sylwestra" i zobaczy dokładny instruktaż. Czemu ma służyć takie bandażowanie? Działa na podobnej zasadzie jak u noworodków, które ciasno owijane w pierwszych miesiącach życia są spokojniejsze. Technika T-touch polega na uciskaniu poprzez masowanie, głaskanie różnych części ciała w konkretny sposób. Dzięki owinięciu i napięciu konkretnych miejsc na ciele, zwierzę czuje się spokojniejsze. Jednak to nie zadziała, kiedy pies już jest w panice albo w stanie zamrożenia. Musimy najpierw nauczyć go, że bandaż jest czymś, co może mu pomóc. Sama zaczynałam od tego, że pokazywałam bandaż elastyczny swojej suce i dostawała za to nagrodę. Potem dostawała smaczka za to, że przykładałam ten bandaż do jej ciała, rozwijałam i napinałam na jej ciele. Bandaż musi być tak założony, żeby było lekkie napięcie, ale nie ból. Kiedy zwierzak jeszcze jest spokojny, wyciszenie go poprzez bandażowanie może sprawić, że w czasie tej kulminacji sylwestrowej poprzestanie tylko na lęku, a nie wejdzie w fazę paniki. Są jeszcze olejki. Olejki działają tak samo - jeżeli zaczniemy psuje oferować przy wystrzałach, to zwierzakowi nie pomożemy, ale odkręcenie ich 30 - 60 min wcześniej może zrobić istotną różnicę. Istneją badania, na przykład na temat olejku z róży damasceńskiej, że wdychanie obniża poziom adrenaliny i kortyzolu oraz zmniejsza aktywność układu współczul-nego, odpowiadającego za reakcję walki, ucieczki albo w ogóle zamrożenia. Niektórzy podczas nocy sylwestrowej siedzą ze zwierzakiem w pomieszczeniu, gdzie jest ciemno, a dźwięki nie są tak głośne, na przykład w łazience. Czy to faktycznie pomaga? To zależy. Przez długi czas można było w internecie przeczytać, że jeśli zwierzak się boi w Sylwestra, to nie należy go dotykać, przytulać, głaskać, bo to tylko wzmacnia u niego strach. Tak nie jest, wsparciem nie da się wzmocnić lęku czy strachu. Natomiast, jeżeli okazujemy takie ludzkie wsparcie: „ojejku, kochanie, co się dzieje? No nie bój się, chodź", to taki ton głosu i takie mówienie do zwierzaka jak najbardziej może sprawić, że zacznie bać się bardziej. A czy takie siedzenie w łazience mu pomaga? Tak, jeżeli zwierzak po pierwsze sam szuka małych, ciasnych miejsc ijeżeli sam szuka miej -sca przy nas. Jeśli tam z nim wejdziemy, on się do nas przytuli i będzie leżał, wtedy można sprawdzić, czy położenie na nim nieruchomo dłoni sprawi, że będzie mu lepiej. Co ważne, w takich sytuacjach całkiem sporo zwierząt nie lubi delikatnego smyrania po sierści, a raczej mocny, konkretny nacisk, bo wtedy ich uwaga skupia się też trochę na miejscu, które jest uci- skane. W takiej sytuacji zawsze należy podążać za potrzebami psa. Warto spróbować odwrażliwić zwierzę na dźwięki fajerwerków. W jaki sposób? Puszczając fajerwerki z YouTube'a i kojarząc to psu z czymś przyjemnym lub neutralnym. Tylko to jest trochę jak z saperem, który myli się tylko raz. Jeżeli źle dopasujemy głośność, to bardzo prawdopodobne, że efekt będzie odwrotny i tylko uwrażliwimy zwięrzę na ten dźwięk. Musimy pamiętać, że psy i koty mają kompletnie inny zakres słyszalnych dźwięków niż człowiek. Jaka to jest różnica? Człowiek słyszy do około 20 kHz, psy około 60 kHz, a koty jeszcze wyższe dźwięki. Ten sam dźwięk, wydany w odległości około 25 metrów, usłyszany przez człowieka, dla psa będzie tak samo słyszalny z odległości 100 metrów. Proszę sobie wyobrazić, jak zwie--rzęta muszą słyszeć fajerwerki, które są bardzo blisko. Albo co muszą usłyszeć, kiedy ktoś rzuci obok petardę, To naprawdę może powodować u nich silny fizyczny ból. Pamiętajmy, że mówimy też 0 kotach wolno żyjących, ptakach, sarnach. O ile burze zapowiada między innymi zmiana ciśnienia w powietrzu 1 zwierzęta mają czas się przygotować i schować, to podczas Sylwestra świat wybucha nagle, bez ostrzeżenia. W tracie pierwszych spacerów po Sylwestrze zawsze trzymam swoje suki na smyczy, ponieważ jest mnóstwo martwych ptaków, a zdarzają się też martwe sarny na naszych łąkach. Wydaje mi się, że wielu osobom ciężko jest sobie wyobrazić jak głośno zwierzęta słyszą te dźwięki fajerwerków. Co byśmy musieli usłyszeć, żeby zrozumieć, przez co przechodzą w noc sylwestrową? Jeżeli chodzi o samą głośność, to można przeprowadzić bardzo prosty test. Możemy spró- bować ustawić poziom głośności muzyki w telefonie tak, jak normalnie jej słuchamy, a potem podkręcić tę wartość cztery razy. I nie na 15 sekund, ale na tyle, ile trwa impreza sylwestrowa. Mało tego, w naszym przypadku nie będzie tego efektu zaskoczenia. Jeżeli ktoś wie, że ma psa, który się boi wystrzałów i niestety nie może z tym psem wyjechać na Sylwestra, by spędzić go w ciszy i spokoju, to jest jeszcze jeden sposób, który często dobrze się sprawdza. Możemy, zakładając oczywiście, że nasz zwierzak lubi jeździć samochodem, wyjechać za miasto i po prostu przez ten czas kulminacji dwie godziny pojeździć. Są jakieś rzeczy, które można zrobić na ostatnią chwilę? Jeżeli ktoś nie ma grubych zasłon, niech przyczepi do kar-niszy koce i odetnie widok rozbłysków. Zawsze można też włączyć głośną, rytmiczną muzykę. Ona nie zamaskuje tych dźwięków całkowicie, ale rytmiczność sprawi, że zwierzakowi może będzie trochę łatwiej. A co z zachowaniem właściciela? Czyjego emocje odbijają się na zwierzęciu? Zwierzęta dużo bezpieczniej czują się przy opiekunie, któremu ufają. Bardzo często powtarzam, że zwierzęta mogą nas bardzo mocno kochać i jednocześnie niekoniecznie ufać. Mnóstwo razy, na przykład podczas spacerów, niechcący przekraczamy granice i pokazujemy psu: twoje potrzeby są nieistotne. Dbanie 0 relację z psem może nam potem pomóc, bo w sytuacji trudnej jest spora szansa, że zwierzak będzie szukał wsparcia u nas. Zrównoważony, stabilny opiekun to jest chyba coś najważniejszego. Nie tylko z innymi ludźmi, ale też ze zwierzętami zarażamy się własnymi emocjami. Emocje opiekunów przechodzą na psy 1 odwrotnie. Jeżeli opiekun jest zdenerwowany przewidując, że jego pies będzie się stresował, ten sam zaczyna sam stresować jeszcze zanim cokolwiek się zacznie. Jest dużą szansa na to, że jego pies będzie jeszcze mocniej to przeżywał. Jest jeszcze farmakoterapia. Tak. Podstawową rzeczą jest to, że nigdy nie podajemy leków zwierzęciu bez konsultacji z lekarzem weterynarii. Niektóre leki odpowiednie dla ludzi mogą być toksyczne dla zwierząt, różni się też ich dawkowanie. Więc zawsze szukamy lekarza weterynarii, który zna się na lekach z grupy leków behawioralnych. Niektóre leki, które nie są uzależniające, mają bardzo dobre działanie, ale na ogół potrzebują się w organizmie wysy-cić. Ich dawkowanie też zaczyna się od małej dawki i dopiero potem stopniowo podnosi się do docelowej. Jest taka ostatnia deska ratunku, czyli leki z grupy benzodiaze-pin, jednak one przy dłuższym stosowaniu uzależniają. Dla niektórych psów, choć nie dla wszystkich, podanie tego leku nawet w dniu Sylwestra już może przynieść efekt. Tutaj nie tylko szukamy odpowiedniego lekarza weterynarii, który ma doświadczenie w stosowaniu leków, ale jeszcze musi mieć możliwość wpisania nam takiej recepty. Dlatego warto zainteresować się tym wcześniej. A teraz załóżmy, że Sylwester już się skończył. To było pierwsze takie wydarzenie w życiu naszego psa czy kota. Widzimy, że bardzo długo dochodzi do siebie. Nawet jak już nie ma tych wystrzałów, ale pojawia się jakiś dźwięk zbliżony do fajerwerków, zaczyna się bać. Wtedy bym nie czekała i wprowadziła leki. Często słyszę na konsultacjach o psach, które potrafią wracać do równowagi wiele miesięcy. Szkoda po prostu ich życia na coś takiego. Niektóre do tej równowagi nigdy nie wracają -żyją od Sylwestra do Sylwestra, a w międzyczasie ponoszą tego skutki. (PAP) Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 3 nasz REGION SŁUPSK WDo groźnego zdarzenia drogowego doszło w nocy z soboty na niedzielę w Słupsku na ul. Sobieskiego. 25-letni kierowca osobówki uderzył w sygnalizator świetlny, a następnie w drzewo. Funkcjonariusze policji ukarali mężczyznę mandatem karnym w wysokości 2500 złotych, a z uwagi na uszkodzenia - zatrzymali dowód rejestracyjny pojazdu. LES DYŻURNY GŁOSU Wojciech Lesner tel. 510026923 Na naszych Czytelników czekamy w redakcji „Głosu Pomorza" w Słupsku przy ul. Henryka Pobożnego 19 oraz pod adresem: alarm@gp24.pl. Radni Gminy Kobylnica jednogłośnie i zdecydowanie przeciwni włączeniu do Słupska Magdalena Olechnowicz Region Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Gminy Kobylnica radni wyrazili sprzeciw włączeniu terenów gminy w granice miasta Słupsk. To odpowiedź na uchwałę podjętą przez radnych ze Słupska. To też ostatnia sesja radnych gminy - od 1 stycznia Kobylnica będzie miała prawa miejskie, a radni staną się radnymi Miasta Kobylnica. Sesję Rady Gmina Kobylnica otwarto o godz. 8 rano, a podczas posiedzenia radni poddali pod głosowanie uchwałę będącą stanowiskiem Rady Gminy Kobylnica w związku z podjęciem niedawno przez Radę Miejską w Słupsku uchwały w sprawie przystąpienia do procedury zmiany granic administracyjnych Miasta Słupska. W przyjętej jednogłośnie przez gminnych radnych uchwale Rada Gminy Kobylnica wyraziła stanowczy sprzeciw wobec włączenia części obszarów Gminy Kobylnica do granic administracyjnych Miasta Słupska. - Zdecydowanie nie zgadzamy się z działaniami władz miejskich Słupska, które doprowadzają do podziałów, napięć i wzajemnych konfliktów wśród mieszkańców całego regionu słup- skiego. Wzywamy do respektowania granic Gminy Kobylnica oraz naszej samorządowej niezależności. Są to fundamentalne wartości konstytucyjne, które w demokratycznym państwie powinny być prawnie chronione - czytał w uchwale Janusz Kaszowski, przewodniczący Rady Gminy Kobylnica. Podczas obrad Anna Gli-niecka-Woś, wójt Gminy Kobylnica oraz Rada Gminy wspólnie zaapelowali do mieszkańców, aby zjednoczyli się i zaangażowali w działania mające na celu obronę suwerenności gminy. - Wskazany przez Miasto Słupsk teren, a więc Bolesła-wice i część miejscowości Kobylnica, to ponad 420 hektarów, które są sercem naszej gminy. Jest to teren przemysłowy, pełni strategiczną dla nas rolę. Na tym terenie również zamieszkuje 3407 mieszkańców, w Kobylnicy 1926 a w Bolesławicach 1481 osób. Zaledwie kilka miesięcy temu wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz wydała pozytywną opinię do Rady Ministrów, abyśmy z początkiem .stycznia otrzymali status gminy miejsko-wiejskiej, a miejscowość Kobylnica stała się miastem. Tereny, na które teraz spogląda Miasto Słupsk, były i są argumentem za tą decyzją i nie wyobrażamy sobie, aby w ciągu kilkunastu kolejnych mie- 4/ Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Gminy Kobylnica radni wyrazili sprzeciw włączeniu terenów gminy w granice Słupska. W środku wójt Anna Gliruecka-Woś sięcy miały one stracić moc i zostać po prostu oddane sąsiedniemu samorządowi. Wspólnie z radnymi gminy zrobię wszystko, aby Gmina Kobylnica nie straciła ani jednego mieszkańca i ani skrawka ziemi. Nie ma i nie będzie na to zgody - mówiła zdecydowanie Anna Gli-niecka-Woś, wójt Gminy Kobylnica. Przypomnijmy, że Miasto Słupsk rozpoczęło procedurę powiększania granic miasta. Na sesji Rady Miejskiej w Słupsku 18 grudnia radni 20 głosami przegłosowali uchwałę intencyjną. Przewodniczący nie dopuścił wówczas do głosu żadnej pani wójt - ani Barbary Dykier, wójt Gminy Redzikowo, ani Anny Glinieckiej-Woś, które zabiegały wcześniej o zabranie głosu, ponieważ miasto chce się powiększyć o obszary gmin Redzikowo i Kobylnica. Uchwała w sprawie rozpoczęcia procedury zmian granic administracyjnych Miasta Słupska mówi o przystąpieniu do zmian granic o część Włyn-kówka w gminie Redzikowo oraz Bolesławice i część Kobylnicy w gminie Kobylnica. Kolej -nym krokiem będą konsultacje, które przeprowadzone będą na terenach gmin, których ob- Anna Gliniecka-Woś: -Bolesławice i część miejscowości Kobylnica, to ponad 420 hektarów, które są sercem naszej gminy szar ma być włączony do granic administracyjnych Miasta Słupska oraz wśród mieszkańców Słupska. Stanowiska zarówno Barbary Dykier, jak i Anny Gliniec-kiej-Woś, są takie same. Obie panie wyrażają zdecydowany przeciw i zapowiadają walkę o każdy kawałek gminy. Kolejnym etapem będą konsultacje z mieszkańcami, a potem wniosek do wojewody pomorskiej i dalej do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Decyzję podejmie Prezes Rady Ministrów w lipcu 2025 roku. Jeśli decyzja będzie, pozytywna, Słupsk zmieni swoje granice l stycznia 2026 roku. Przypomnijmy, że w styczniu 2023 roku do Słupska przyłączono - za zgodą rządu - niezamieszkałe tereny sołectwa Bierkowo, Płaszewko i Siemia-nice gminy Redzikowo. To głównie tereny inwestycyjne. Natomiast w sierpniu tego roku premier odrzucił pomysł przyłączenia do Słupska wsi Siemia-nice, Bierkowo, Strzelino iWłynkówko. Tymczasem Gmina Redzikowo znów złożyła wniosek do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o oddanie Płaszewka argumentując go m.in. faktem, że gmina straciła dochody z tego tytułu, a na dodatek cały czas spłaca zobowiązania finansowe za uzbrojenie tych terenów. ©® Budżet województwa pomorskiego przyjęty. Ponad połowa wydatków na inwestycje Wojciech Frelichowski Region Podczas ostatniej w tym roku sesji Sejmiku Województwa Pomorskiego radni przyjęli budżet województwa na 2025 rok. Plan finansowy przewiduje wydatki w wysokości ponad 2,8mldzł. Jak informuje Samorząd Województwa Pomorskiego, pod wieloma względami budżet na 2025 rok będzie rekordowy. W planie finansowym zapisane zostały dochody w wysokości 2 499 851681 zł. To kwota o 12 procent większa niż w roku 2024. Wydatki wyniosą 2 850 387 352 zł. Deficyt budżetowy, zgodnie z planem wyniesie 350 535 671 zł. - Dochody i wydatki są realizacją strategii rozwoju województwa. To budżet bezpieczny i pod kontrolą. Opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej w Gdańsku była pozytywna - przekazał Henryk Hal-mann, skarbnik województwa pomorskiego. O tym, że jest to budżet nastawiony na inwestycje przekonywał Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego. - 53 procent wydatków przeznaczamy na inwestycje. Zwiększamy wydatki między innymi na transport, edukację czy kulturę. Te kwoty, które zapisaliśmy w wydatkach chyba najlepiej pokazują na czym nam najbardziej zależy - mówił Mieczysław Struk. Przewodniczący opozycyjnego w pomorskim Sejmiku klubu Prawa i Sprawiedliwości, Krzysztof Sławski podkreślał, że w budżecie są pozytywne zapisy. - Doceniamy kwotę przeznaczoną na inwestycje i to, że są realizowane w mniejszych miejscowościach. Ale jeśli odejmiemy od wydatków kwoty pochodzące z pożyczek czy środki unijne to już nie jest tak dobrze - stwierdził. Ostatecznie klub PiS wstrzymał się od głosu podczas głosowania nad przyjęciem budżetu. Pozytywnie o budżecie wypowiedział się Krzysztof Trawicki, przewodniczący Koalicyjnego Klubu Trzecia Droga. - To rekordowy budżet, budżet marzeń ale i możliwości. Jako klub będziemy głosować za - powiedział Krzysztof Trawicki. Część dyskusji o budżecie na 2025 rok dotyczyła zmian rządowej ustawy o finansach jednostek samorządu terytorialnego. Radni opozycji podnieśli zarzuty, że samorząd województwa w ogóle nie zgłaszał uwag do nowego prawa. - To błędna teza. Wielokrotnie w rozmowach z ministerstwem finansów zgłaszaliśmy nasze uwagi, mówiliśmy o obawach. Stosowne stanowisko przyjęliśmy również na Konwencie Marszałków Województw - odpowiadał marszałek Mieczysław Struk. W głosowaniu nad przyjęciem budżetu uczestniczyło 32 radnych. Budżet poparło 23, a dziewięciu radnych PiS -zgodnie z zapowiedzią - wstrzymało się od głosu. ©® 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 Ofiary petard trafiają do szpitali E. Okoniewska, J. Surażyńska joanna.surazynska@polskapress.pl Sylwester to czas radości i fajerwerków, ale także zwiększonego ryzyka. Niewłaściwe obchodzenie się z petardami może prowadzić do poważnych urazów. Urazy rąk, nóg, oczu... to najczęstsze obrażenia, z jakimi pacjenci zgłaszają się do szpitali w sylwestrową noc. Nietrudno się domyślić, że to efekt nieudanej zabawy z fajerwerkami. Niestety, wciąż nie brakuje amatorów, którzy obchodzą się z nimi niewłaściwie, a tym samym narażają na niebezpieczeństwo nie tylko siebie, ale też innych. Policja ostrzega. - Jak wynika ze statystyk, nieumiejętne obchodzenie się z petardami i fajerwerkami jest przyczyną wielu wypadków. Najczęstsze konsekwencje takiego zachowania to: oparzenia skóry, uszkodzenia ciała, utrata wzroku, kalectwo, a nawet śmierć - mówi Piotr Kwidziński, rzecznik kościerskiej policji. -Oczywiście, większość z nas chce przeżyć ten czas w niezapomniany i huczny sposób. Zabawa fajerwerkami może być nie tylko niebezpieczna, ale i kosztowna Warto jednak w czasie przygotowań do powitania Nowego Roku pomyśleć o zasadach bezpiecznego obchodzenia się z fajerwerkami. Zabawa z petardami może być nie tylko niebezpieczna, ale i kosztowna. - Za nieostrożne obchodzenie się z wyrobami pirotechnicznymi, grożą kary - mandat do 500 zł, w przypadku postępowania sądowego kara grzywny do 5 tys. zł, kara ogra- niczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności do 2 lat -dodaje Piotr Kwidziński. Fajerwerki, choć spektakularne, niosą ze sobą ryzyko, dlatego warto przestrzegać kilku zasad, które pomogą cieszyć się tymi widowiskowymi atrakcjami bez obaw. Zanim zdecydujemy się na zakup, upewnijmy się, że pochodzą one z legalnego źródła. Produkty sprzedawane na ulicy, w nieznanych miejscach, mogą być niewłaściwie wykonane i stanowić zagrożenie. Wybierajmy sklepy i punkty sprzedaży, które oferują certyfikowane artykuły pirotechniczne. Kiedy już zakupimy fajerwerki, zawsze przestrzegajmy instrukcji producenta. To kluczowy krok w zapewnieniu bezpieczeństwa - zawierają wskazówki dotyczące odpowiedniej odległości od innych osób oraz miejsc, gdzie najlepiej odpalić petardy. Z fajerwer- ków należy korzystać tylko w otwartych przestrzeniach, z dala od budynków, drzew i innych łatwopalnych materiałów. Zachowajmy ostrożność - używajmy długiego zapalacza lub zapalniczki, aby uniknąć poparzeń, i nigdy nie odpalajmy fajerwerków trzymanych w ręce. Pamiętajmy, że sylwestrowa zabawa to także odpowiedzialność za innych. Dzieci i zwierzęta szczególnie narażone są na niebezpieczeństwo związane z fajerwerkami. Dlatego maluchy zawsze powinny być pod stałym nadzorem dorosłych, a petardy powinny być przechowywane w bezpiecznym miejscu, z dala od ich rąk. Zwracajmy uwagę na naszych czworonożnych przyjaciół - hałas sylwestrowej nocy może być dla nich bardzo stresujący. Zadbajmy o to, by nasze psy i koty miały bezpieczne, ciche miejsce w domu, z dala od źródeł głośnych dźwięków. Coraz więcej miast rezygnuje z organizacji hucznych sylwestrów pod chmurką. Do takich należą m.in. Gdynia czy Sopot, miejski sylwester odbędzie się tylko w Gdańsku i to w dwóch lokalizacjach -na molo w Brzeźnie i Jarze Wi- lanowskim na Chełmie. Wstęp na te wydarzenia jest wolny, ale organizatorzy wzięli pod uwagę zarówno komfort uczestników, jak i dobro zwierząt, dlatego po raz kolejny zrezygnowano z fajerwerków. Szpitalne oddziały ratunkowe są przygotowane na sylwestrową noc, choć jak przyznają specjaliści w ostatnich latach zmalała liczba pacjentów, którzy zgłaszają się z urazami po kontakcie z petardami. - Obserwujemy w tym czasie nieco bardziej wzmożony ruch - mówi Arkadiusz Błaszczyk, lekarz Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie. - Najwięcej sytuacji dotyczy urazów rąk, choć muszę przyznać, że od wielu już lat nie pamiętam, aby miały miejsce u nas takie bardzo dramatyczne historie, raczej są to pojedyncze przypadki, kiedy to komuś w rękach wybucha petarda. Z roku na rok jest coraz mniejsza skłonność do tego, aby używać fajerwerków. Wydaje się, że jest spora świadomość, że taka zabawa jest niebezpieczna. Warto zadbać o to, by ostatnia noc starego roku i pierwsza nowego były pełne nie tylko radości, ale i bezpieczeństwa. ©® Sylwester pochmurny, a Nowy Rok wietrzny Wojciech Lesner Region W Słupsku i regionie zapowiada się pochmurne, deszczowe i wietrzne powitanie nowego roku. Później nad Pomorze spłynie ark-tyczne powietrze - ma być biało i mroźnie. Sylwester w regionie słupskim zapowiada się pochmurny. Po północy może także mocniej popadać. W porywach wiatr osiągnie do 50-60 km na godzinę, co z pewnością utrudni świętowanie przy użyciu sztucznych ogni. Służby już teraz apelują, by z fajerwerkami obchodzić się ostrożnie i brać pod uwagę panujące warunki pogodowe. W Nowy Rok ma być ciepło - temperatura oscylować będzie w okolicach 6-8 stopni. Silniejszy będzie wiatr - w porywach nawet do 90 km/h nad samym morzem. - Ten wiatr może być już groźny, może zrywać linie energetyczne, łamać gałęzie, powalać drzewa i utrudniać nam powitanie Nowego Roku - mówi Krzysztof Ścibor z Biura Prognoz Calvus w Słupsku. - W czwartek, 2 stycznia, z północy spłynie zimne ark-tyczne powietrze. Pojawią się opady śniegu, na razie przelotne. Temperatury już w okolicach 1-2 stopni. W czwartek wystąpi północno-zachodni silny, porywisty wiatr - ten wiatr, który najbardziej niszczy plaże i klify - mówi Krzysztof Scibor. Zimowy ma być już najbliższy weekend. W ciągu dnia temperatury wyniosą zero, maksymalnie plus jeden stopień. - W nocy mróz od minus trzech, pod koniec tygodnia nawet do minus sześciu, temperatura będzie spadać. Każdego dnia są prognozowane opady śniegu. Podejrzewam, że w piątek po południu na całym Pomorzu już będzie biało i zimowo - prognozuje meteorolog. Zimowa aura ma się utrzymać od kilku do nawet kilkunastu dni. - Kulminacja ostrzejszej zimy szykuje nam się po 8 i 9 stycznia, kiedy to już nawet w ciągu dnia będzie trzymał mróz - zapowiada Krzysztof Ścibor. ©® Na Uniwersytecie Pomorskim ruszyła rekrutacja do Legii Akademickiej Wojciech Frelichowski Słupsk Ruszyła VIII edycja programu Legia Akademicka. To ochotnicze szkolenie wojskowe studentów i absolwentów uczelni jednolitych studiów magisterskich, studiów pierwszego i drugiego stopnia, realizowane w uczelniach, jednostkach wojskowych, ośrodkach i centrach szkolenia Sił Zbrojnych RP. Legia Akademicka to program skierowany do studentów, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, którzy chcieliby odbyć szkolenie wojskowe, uzyskać stopień wojskowy, myślą o wstąpieniu do wojska i służbie czynnej Program Legii Akademickiej realizowany jest w ramach szkolenia podstawowego (dobrowolna zasadnicza służba wojskowa) oraz dwóch modułów: podoficerskiego oraz oficerskiego. Wymagania stawiane kandydatom do Legii Akademickiej to: pełnoletność, obywatelstwo polskie, niekaralność, status studenta lub absolwenta uczelni. W pierwszym etapie rekrutacji kandydat powinien złożyć wniosek do dowolnie wybranego Szefa Wojskowego Centrum Rekrutacji. Do wniosku należy dołączyć: kopię dokumentu tożsamości, kopię dokumentu potwierdzającego posiadane wykształcenie, kopię innych dokumentówpotwierdza-jących posiadane kwalifikacje. W drugim etapie Szef WCR powiadamia kandydata o możliwości powołania do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej w określonym terminie i miejscu oraz kieruje na badania lekarskie i psychologiczne. Kolejnym krokiem (etap III) jest stawienie się kandydata na szkolenie zgodnie z decyzją administracyjną i po jego zakończeniu składa przysięgę wojskową. Etap IV - po złożeniu przysięgi wojskowej, kandydat może kontynuować szkolenie w ramach kolejnych etapów programu Legia Akademicka oraz przystąpić do dodatkowych szkoleń specjalistycznych. Moduł podoficerski składa się z dwóch części: teoretycznej realizowanej w uczelni i praktycznej realizowanej w jednost- Spotkanie informacyjne na Uniwerstecie Pomorskim podczas poprzedniej edycji Legii Akademickiej kach wojskowych, ośrodkach i centrach szkolenia. Po ukończeniu modułu podoficerskiego i zdaniu egzaminu na podoficera, kandydat może przystąpić do modułu oficerskiego. Szkolenie realizowane jest w ciągu jednego roku akademickiego w trakcie letniej przerwy semestralnej wuczelni wojskowej. Kończy się egzaminem na oficera i trwa nie mniej niż 62 dni. W Słupsku rekrutację do Legii Akadęmickiej prowadzi Instytut Bezpieczeństwa i Socjologii Uniwersytetu Pomor- skiego. Na uczelni realizowana jest części teoretyczna modułu podoficerskiego. Korzenie Legii Akademickiej wywodzą się z ochotniczej formacji wojskowej o tej samej nazwie utworzonej 11 listopada 1918 roku. W jej skład wchodziła wówczas młodzież studencka warszawskich uczelni, w większości członków Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). 26 listopada 1918 roku Legia Akademicka została przeformowana w regularny oddział piechoty Wojska Polskiego (36 Pułk Piechoty Legii Akademickiej). ©® Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 ZBLIŻENIA • 5 Rejs „Titanikiem" z Winslet i diCaprio Mariusz Grabowski mariusz.grabowski@polskapress.pl „Titanic" wpłynął do kin 19 grudnia1997r., a w Sylwestra osiągnął przychód w wysokości 100 milionów dolarów. Dwa miesiące później zarobił już miliard. Aprzecież jeszcze podczas pokazów prasowych film zbierał głównie negatywne recenzje. „Los Angeles Times" uznał, że widzowie otrzymali „banalną, pozbawioną jakiejkolwiek oryginalności powtórkę z dawnych hollywoodzkich romansów", zaś „San Francisco Examiner" przyznał filmowi jedną z czterech gwiazdek, krytykując m.in. „niewiarygodnie źle" napisany scenariusz. Sława na wieki James Cameron, pytany 0 niebywały sukces swojego filmu, powiedział, że współcześni ludzie potrzebują „dobrze opowiedzianych historii miłosnych". Mającrzecz jasnanamy-śli romans Rose De Witt Bukater (Winslet) i Jacka Dawsona (diCaprio). Wypowiedź, z pozoru banalna, wzbudziła jednak sporo komentarzy. Z jednej strony podważano banalną, schematyczną relację obojga bohaterów, z drugiej przyznawano, że „Titanic" sprytnie odwołuje się do emo-q'onalnej sfery ludzkiej natury. Cokolwiek sądzić o prawdziwych zamysłach Camerona, pytanie o niebywały sukces jego dzieła pozostaje wciąż aktualne. Spójrzmy bowiem w statystyki. Film otrzymał cztery Złote Globy: za najlepszy film dramatyczny, najlepsząmu-zykę i najlepszą piosenkę oraz dla najlepszego reżysera, poza tym DiCaprio i Winslet byli nominowani do nagrody dla, odpowiednio: najlepszego aktora 1 najlepszej aktorki, a Stuart dla najlepszej aktorki drugoplanowej. „Titanic" byłtakże nominowany w 14 kategoriach do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, z czego wygrał w 11 z nich. Jeśli chodzi o pieniądze, to przy200-milionowymbudżecie film przyniósł do dziś dwa miliardy 200 min dolarów, w tym 600 min w USA. I wciąż zarabia, choć stracił pozycję lidera na rzecz „Avatara", a po uwzględnieniu inflacji na rzecz „Przeminęło z wiatrem". Góra pieniędzy może być oczywiście powodem, by uznać jakiś film za fenomen popkultury, ale daleko niewystarczającym. A czy takim powodem mogą być rozmach i efekty specjalne? Podziw budzą cyfrowe modele okrętu, cyfrowe ujęcia katastrofy, a nawet cyfrowe ryby. Aby uzyskać efekt przemiany wraku leżącego na dnie oceanu w obraz statku w porcie Southampon, użyto kamery przymocowanej do motion control wykonującej ten sam ruch, a następnie dodano komputerowo stworzoną wodę, ludzi i pozostałe elementy ujęcia. Zderzenie z górą lodową powstało przez nakręcenie kamerą głównych bohaterów na planie z użyciem zielonego ekranu, a dla niezbędnej interakcji zrzucono kawałki prawdziwego lodu w pobliże aktorów. Następnie dokręcono, również kamerą motion control, ujęcie modelu góry lodowej, dodając światła z okien statku. Potem wygenerowano komputerowo spadające kawałki lodu, by scalić naturalnej wielkości elementy z miniaturą i naniesiono wszystko na jedno ujęcie. Ćwierć wieku temu Cameron wykorzystał wszystkie najnowocześniejsze wówczas sposoby wprawienia widza w olśnienie, ale technologia może być jedynie uzupełnieniem czegoś ważniejszego. Conrad reaguje Może ludzi do kin przyciąga „Titanikowy" tragizm? Nieczęsto się zdarza, by taki cud techniki poszedł na dno w czasie dziewiczego rejsu. Przypomnijmy: RMS Titanic, luksusowy brytyjski transatlantyk typu Olympic, własność towarzystwa okrętowego White Star Line, wart ówcześnie 7,5 min dolarów (dziś ok. 250 min), wypłynął w trasę Southampton - Cherbourg - Queenstown - Nowy Jork. W nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku zderzył się z górą lodową i zatonął. Wraz z nim utonęło 1500 pasażerów. Poruszony katastrofą pisarz Joseph Conrad skierował pod adresem armatorów list: „Jeżeli nie możecie Panowie dać więcej łodzi ratunkowych, to sprzedawajcie mniej biletów. Nie topcie ludzi w najpiękniejszą noc, jaka mogła zdarzyć się „Titanica" kochamy za wzruszenia. Normalnie wstydzimy się je okazywać, ale w kinie jest inaczej. Miłość Rose i Jacka zdała egzamin życia i śmierci na Atlantyku. Choćby nawet mieli oni tonąć z muzyką, którą im Panowie zapewniacie". Do wraku Titanica badacze dotarli w 1985 roku. Spoczywa on w okolicach Nowej Fundlan-dii na głębokości około 4 tysięcy metrów. Wydobyte zeń i wokół niego przedmioty zebrano i zlicytowano za duże sumy na aukcjach, co przyczyniło się do ożywienia legendy. Pieniądze, efekty komputerowe, tragizm zderzenia techniki z żywiołem, a może coś jeszcze? Może „Titanica" trzeba oglądać w kontekście doświadczenia pokoleniowego? Jak choćby „Diunę" Denisa Vil-leneuve'a, która przez zoomer-sów uznana została za arcydzieło, ale już milenialsów po prostu znudziła. Motyw klasowy? Wielu recenzentów zauważyło częste wątki ideologiczne w światopoglądzie Camerona. Jako przykład podaje się tę scenę z „Tita-nika", gdy wystrojeni pasażerowie pierwszej klasy spoglądają z łodzi ratunkowych na tonący statek i śmierć „gorszych" pasażerów. Pasażerowie trzeciej klasy, ex definitione lewicowi, wydają się w filmie Camerona o wiele bardziej wolni: nie mają nic, więc mogą marzyć o wszystkim. Klasa wyższa, czyli burżuje, żyje natomiast w lęku o to, że wszystko może zostać jej zabrane. W „ Avatarze" reżyser okaże się jeszcze bardziej zaangażowany i jeszcze wyraźniej zabierze głos w sprawie kryzysu klimatycznego, ochrony środowiska i wyzysku płonącej Ziemi. Ale czy poważnie można rozważać pomysł oglądania trzygodzinnego „Titanica" przez ideologiczne okulary i śledzenia każdej sceny pod względem poprawności? Tak zachowują się jedynie oficerowie polityczni i fanatycy. A jednak miłość Wydaje się, że trzeba wrócić do uwagi Camerona o potrze- Miłosne uniesienia Rose (gra ją Kate Winslet) i Jacka (Leonardo di Caprio) wydają się czymś „prawdziwym i normalnym" w naszym chaotycznym świecie bie powrotu do „miłosnych historii". Emocje wydają się tym elementem, który jest istotą „Titanica". To przecież stara jak świat historia młodych kochanków. Poznają się i zakochują podczas dziewiczego rejsu na uznawanym za niezatapialny transatlantyku. Jack to ubogi malarz, który bilet na statek wygrywa w karty. Płynie trzecią klasą. Rose natomiast należy do zblazowanej sfery arystokracji. Płynie oczywiście w luksusowych warunkach, pierwszą klasą. Ich miłość jest zakazana, co nie znaczy, że nierealizowalna, zaś oglądanie tego procesu jest dla widzów czymś nieodpartym i hipnotyzującym. Krok po kroku dopełnia się nieuniknione: łącznie z pocałunkami, pieszczota-mi, jej pozowaniem nago do rysunku Jacka, wreszcie zabawa w chowanego w ładowni, gdzie w aucie marki Renault CB Coupe de Ville kochankowie konsumują swój związek. Rzeczywiście, to miłosne uniesienia Rose i Jacka wydają się czymś „prawdziwym i normalnym" w naszym chaotycznym świecie. Dotykającym naszych emocji w sposób autentyczny. Nie bez powodu film reklamowano sloganem: „Zabierzcie na seans chusteczki. Zapłakani, będziecie je często zmieniać". Ale któż nie uroni łzy przy scenie, w której Jack żegna się z ukochaną. Statek, bulgocząc, idzie na dno, a młodzieniec wygłasza patetyczne słowa: „Nie rób tego. Nie żegnaj się. Jeszcze nie. Rozumiesz? Słuchaj Rose, nie zostaniesz tu. Będziesz żyć dalej. Będziesz mieć furę dzieci. Będziesz patrzeć, jak rosną. Umrzesz jako staruszka w cieplutkim łóżku. Nie tutaj, nie dziś, nie tak". „Titanica" kochamy za wzruszenia. Normalnie wstydzimy się je okazywać, ale w kinie to zupełnie co innego. Jakie znaczenie ma przy tym, czy statek poszedł na dno z powodu kolizji z górą lodową, czy też - jak chcą fizycy z Uniwersytetu Teksańskiego - z powodu anomalii astronomicznych? Ponoć w 1912 roku siła grawitacji wyzwoliła dużo większe niż zazwyczaj pływy morskie, skutkiem czego od Grenlandii zaczęły się odrywać olbrzymie góry lodowe. „Miłość Rose i Jacka zda ostateczny egzamin - egzamin życia i śmierci. Rose, mogąc się uratować, wybiera pozostanie z ukochanym do końca. I choć złośliwi do dziś twierdzą, że na kawałku drewna było miejsce dla dwojga, pożegnanie dziewczyny z chłopakiem, gdy pochłania go woda, nie będzie pożegnaniem na zawsze. Rose składa Jackowi obietnicę - będzie żyła długo i szczęśliwie. Bez niego, ale z pamięcią o nim. I tak się dzieje" - napisała Anna Konieczyńska w tekście „Film z przeszłości: »Titanic«". 6 Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 POLSKA i ŚWIAT KRÓTKO WARSZAWA Płaca minimalna i minimalna stawka godzinowa wzrastają Od l stycznia 2025 roku wzrośnie minimalne wynagrodzenie za pracę oraz minimalna stawka godzinowa. Minimalne wynagrodzenie wyniesie 4666 zł - to 53,83 proc. prognozowanego na 2025 rok przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Wraz z minimalnym wynagrodzeniem wzrośnie także minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych i wyniesie 30,50 zł brutto. MODLIN Według rządowych szacunków liczba osób objętych podwyżką płacy minimalnej wynosi ponad 3,2 min osób. Nowa kwota płacy minimalnej oznacza też koszt dla małych i średnich firm rzędu 11,8 mld zł, a dla dużych firm 3,i5mldzł. Zgodnie z obowiązującymi przepisami minimalne wynagrodzenie za pracę nie ma charakteru jedynie wynagrodzenia zasadniczego. Oprać. Lidia Lemaniak | PAP Powstanie linia kolei do Modlina Spółka PKP PLK poinformowała, że w 2026 roku zostanie ogłoszony przetarg na budowę linii kolejowej od stacji Modlin do lotniska. Budowa ma ruszyć rok później i zakończyć się do 2029 r. Inwestycja ma kosztować 200 milionów złotych. Projekt zakłada m.in. realizację 7 kilometrów torów. WARSZAWA Renta wdowia - kiedy-wypłaty? Renta wdowia to świadczenie, które mogą otrzymać kobiety mające co najmniej 60 lat i mężczyźni powyżej 65 lat, pozostający do dnia śmierci małżonka we wspólności małżeńskiej, którzy nabyli prawo do renty rodzinnej po zmarłym małżonku nie wcześniej niż przed ukończeniem 55 lat (kobiety) i 60 lat (mężczyźni). Wnioski o rentę wdowią można będzie składać do ZUS już od 1 stycznia 2025 roku. Prawo do tego świadczenia zostanie przyznane od miesiąca, w którym złożony został wniosek, jednak nie wcześniej niż od l lipca 2025 roku. Na złożenie wniosku uprawnione osoby będą miały sześć miesięcy. Oprać. Lidia Lemaniak | PAP WARSZAWA - Żeby nie było żadnych wątpliwości: jestem krytyczny wobec działań Węgier, jeżeli chodzi o współpracę z Federacją Rosyjską. To też nie podlega żadnej dyskusji. Natomiast Viktor Orban podejmuje takie działania, jak uważa, że z jego punktu widzenia są dobre dla Węgier» - stwierdził Michał Dworczyk, były szef KPRM, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego, w TVN24. | PAP 99 Jestem krytyczny wobec działań lVęgier, jeżeli chodzi o współpracę z Federację Rosyjską. Tu nie ma dyskusji Michał Dworczyk, poseł PiS do PE Oficjalna inauguracja polskiej prezydencji już 3 stycznia Oprać. Karolina Wrońska Warszawa Oficjalna inauguracja polskiej prezydencji w Radzie UE odbędzie się 3 stycznia w Warszawie. Gościem specjalnym będzie Antonio Costa, szef Rady Europejskiej. Przemówienie wygłosi Donald Tusk. Polska formalnie 1 stycznia przejmie prezydencję od Węgier. W ramach przewodnictwa w Radzie UE Warszawa będzie odpowiedzialna na organizowanie pracy krajów członkowskich, które decydują m.in. o nowym prawie UE, procesie akcesyjnym innych państw, kierunkach polityki zagranicznej, w tym o procesie akcesyjnym innych państw czy o sankcjach. - Oficjalna inauguracja polskiej prezydencji w Radzie UE odbędzie się 3 stycznia koncertem w Teatrze Wielkim Opery Narodowej w Warszawie. Zaplanowane jest wystąpienie premiera Donalda Tuska o tym, w którym kierunku będzie szła polska prezyden-cja. Gościem specjalnym będzie Antonio Costa, szef Rady Europejskiej - powiedziała w Polsat News wiceminister w KPRM Magdalena Sobko-wiak-Czarnecka. Zapytana, czy przedstawiciel Węgier pojawi się w Warszawie na inauguracji, odpowiedziała, że „tradycją jest to, że na takie uroczystości zapra- ;iW \ Polska przejmie prezydencję od Węgier 1 stycznia. Po nas, w drugiej połowie 2025 roku, obejmie ją Dania szamy cały korpus dyplomatyczny. Wiem, że zaproszony został również ambasador Węgier". - Natomiast jeżeli chodzi o węgierską prezydencję, faktycznie to jest dzisiaj wyzwanie przejmować od Węgier prezydencję. Tym bardziej że martwiące są słowa Viktora Orbana z Rady Europejskiej ponad tydzień temu, kiedy mówił o tym, że nie będzie zgadzał się na przedłużenie sankcji wobec Moskwy - powiedziała. Podkreśliła jednocześnie, że polska prezydencją „będzie wyjątkowa, bo jesteśmy pierwszą prezydencją w nowym cyklu instytucjonalnym". - Mieliśmy wybory europejskie, mamy nowy Parlament Europejski, nową Komisję Europejską. Zawsze Komisja chce pokazać przez pierwsze swoje sto dni nowe inicjatywy i te 100 dni pokrywa się właśnie z naszą prezydencją - zauważyła wiceminister. „Pokażemy, że polski punkt widzenia jest racjonalny" - Okres przewodnictwa Polski w Radzie Unii Europejskiej bę- dzie dobrą okazją do pokazania, że polski punkt widzenia w kwestiach-strategicznych, takich jak wojna Rosji w Ukrainie czy relacje transatlantyckie, jest racjonalny, i że tak naprawdę mamy rację - powiedział PAP rzecznik polskiej prezydencji w Radzie UE Wojciech Talko. Jak podkreślił, każda prezydencja ma za zadanie znalezienie kompromisu między 27 krajami, a później wynegocjowanie w imieniu tych krajów porozumienia z Parlamentem Europejskim. Wojciech Talko dodał, że „kilkaset, jeśli nie kilka tysięcy urzędników pracowało nad tą prezydencją już od ponad roku". - Teraz tu, w Brukseli, w Stałym Przedstawicielstwie mamy 300 osób, które dzień w dzień będą pracować ze swoimi kolegami, koleżankami z różnych krajów członkowskich i z różnych instytucji europejskich - podkreślił. Talko stwierdził też, że przewodnictwo można także wykorzystać do promowania wśród innych stolic swojego punktu widzenia. - Dlaczego ten nasz punkt widzenia jest racjonalny i tak naprawdę dlaczego mamy w tych sprawach rację. Stąd bierze się hasło polskiej prezydencji, które brzmi: „Bezpieczeństwo, Europo!" - podsumował rzecznik. PAP Tragiczny koniec poszukiwań. W zawalonej kamienicy w Cieszynie zostały znalezione ciała dwóch osób Oprać. Anna Nagel Cieszyn Zakończyła się długa akcja ratownicza w zawalonej kamienicy w Cieszynie. Jak poinformował szef PSP nadbryg. Mariusz Felty-nowski, na miejscu znaleziono ciała dwóch osób. - Po godz. 21 w niedzielę na drugiej kondygnacji ze strony zewnętrznej została zlokalizowana jedna osoba, która została wydo- byta i przekazana do namiotu do dalszych czynności policji i prokuratury. O godz. 23.10 została znaleziona druga osoba - poinformował szef PSP. Zaznaczył, że oznak życia u tych osób nie było. Ciała zostały przekazane do dalszego postępowania procesowego. Zaznaczył, „że to jeszcze nie jest koniec akcji. To jest koniec fazy działań ratowniczych, bo więcej osób na miejscu nie ma". - W ten sposób przekazujemy kierowanieakcjąkomendantowi wojewódzkiemu, który do rana zostawia na miejscu zastępy ratowniczo-gaśnicze - powiedział Feltynowski. Dodał, że „żaden z ratownikównie został poszkodowany" oraz „nikt z pozostałych mieszkańców nie zgłosił się do naszego ambulansu". Zastępca prokuratora okręgowego w Bielsku-Białej Arkadiusz Jóźwiak poinformował, że „trwają ustalenia, czy to są ciała tych osób, które zostały wcześniej rano uznane za zaginione". - Ze względu na stan zwłok nie jesteśmy w stanie w tej chwili tego ani potwierdzić, ani wykluczyć - dodał prokurator. Przyznał, że jest kilka hipotez dotyczących wypadku, natomiast jest „zbyt wcześnie, żeby o nich w tej chwili mówić". Zapewnił, że brane są pod uwagę „wszystkie scenariusze". - Biegli pracują, zbierane są materiały, prowadzona jest dokumentacja - dodał Jóźwiak. Trzypiętrowa kamienica w centrum Cieszyna runęła w niedzielę nad ranem. PAP Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 WYDARZENIA Obecny prezydent Chorwacji o włos od wygranej w I turze Grzegorz Kuczyński Zagrzeb Ubiegający się o reelekcję prezydent Chorwacji Zoran MiIanović i kandydat rządzącej Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej Dragan Pri-morac przeszli do drugiej tury wyborów prezydenckich. Nie potwierdziły się więc sondaże exit poll, według których Milanović miał zdobyć już w pierwszej turze ponad 50 procent głosów i zapewnić sobie kolejną kadencję. Po przeliczeniu wszystkich głosów obecny prezydent uzyskał 49,09 proc., a znajdujący się na drugim miejscu Pri-morac 19,35 proc. Kandydat wspierany przez partię rządzącą wygrał jedynie wśród wyborców głosujących za granicą. Na trzecim miejscu w pierwszej turze uplasowała się kandydatka niezależna Marija Selak Raspudić, która zdobyła 9,25 proc. głosów, a na czwartym Ivana Kekin z lewicowego Możemy! - 8,89 proc. Piąty okazał się niezależny kandydat Tomislav Jon-jić - 5,09 proc., szósty jest kandydat prawicowego Mostu Miro Bulj - 3,82 proc., a dalej uplasowali się Branka Lozo z Domu i Zgromadzenia Narodowego - 2,41 proc. i niezależny Niko Tokić Kartelo - 0,88 proc. W wyborach udział wzięło 46,03 proc. uprawnionych do głosowania obywateli Chorwacji. PAP ^PRE Milanović był w latach 2011-2016 premierem Chorwacji, a od 2022 roku pełni urząd prezydenta tego kraju Skazany za gwałt Pelicot nie złoży apelacji od wyroku Oprać. Anna Nagel Awinion Dominiąue Pelicot, skazany w głośnym procesie we Francji na 20 lat więzienia m.in. za odurzanie i zgwałcenie swojej ówczesnej żony Gisele, nie złoży apelacji od wyroku. „Dominiąue Pelicot zdecydował się nie składać apelacji od wyroku wydanego 19 grudnia przez sąd karny w Vauc-luse" - przekazała Beatrice Za-varro, prawniczka skazanego, cytowana przez agencję AFP. Poniedziałek był ostatnim możliwym dniem na złożenie odwołania przez obronę. Sąd w Awinionie skazał w grudniu 72-letniego Pelicota na 20 lat więzienia za wielokrotne odurzanie i zgwałcenie swojej ówczesnej żony Gisele oraz oferowanie kilkudziesięciu mężczyznom współżycia z nią, gdy była nieprzytomna. Pięćdziesięciu współoskarżo-nych również otrzymało wyroki skazujące. Jak podkreśliła AFP, dojdzie jednak do ponownego procesu w tej sprawie, ponieważ część Współoskarżonych złożyła apelacje. Prokuratura, która ma na złożenie apelacji kilka dodatkowych dni, nie poinformowała jeszcze, czy zdecyduje się na taki ruch. Trwający od września proces wstrząsnął Francją. Gisele Pelicot zażądała jawnych rozpraw, by - jak powiedziała - przełamać w ten sposób wstyd i milczenie towarzyszące ofiarom przemocy seksualnej oraz pomóc kobietom, którym podano „pigułkę gwałtu". Dzieci pary publicznie wyparły się ojca. PAP Były prezydent USA Jimmy Carter zmarł w wieku 100 łat. Żałoba narodowa w kraju Oprać. Anna Nagel Plains Były prezydent Stanów Zjednoczonych Jimmy Carter zmarł wniedzielę w wieku 100 laŁ Carter był39. prezydentem USA w latach 1977-198L Był też laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. - Mój ojciec był bohaterem nie tylko dla mnie, ale dla każdego, kto wierzy w pokój, prawa czło- wieka i bezinteresowną miłość - oświadczył James Earl III Carter, syn byłego prezydenta. - Moi bracia, siostra i ja dzieliliśmy go z resztą świata przez te wspólne przekonania. Świat jest naszą rodziną ze względu na sposób, w jaki zjednoczył ludzi, i dziękujemy za uczczenie jego pamięci przez kontynuowanie życia zgodnie z tymi wspólnymi przekonaniami - dodał. Carter, prezydent z Partii Demokratycznej, pełnił ten urząd od stycznia 1977 roku do stycznia 1981 po pokonaniu urzędującego prezydenta republikanów Geralda Forda w wyborach w 1976 roku. Stracił władzę cztery lata później w wyniku miażdżącej porażki z republikańskim kandydatem Ronaldem Reaganem. Carter żył dłużej po zakończeniu kadencji niż jakikolwiek inny prezydent USA. Jak do tej pory był jedynym, który dożył 100 lat. Po drodze zyskał reputaq'ę lepszego byłego prezy- denta niż prezydenta - status, który chętnie zaakceptował. Carter opuścił urząd głęboko niepopularny, ale przez dziesięciolecia energicznie pracował nad sprawami humanitarnymi. W2002 roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za „niestrudzone wysiłki na rzecz pokojowego rozwiązania konfliktów międzynarodowych, promowania demokracji i praw człowieka oraz promowania rozwoju gospodarczego i społecznego". PAP ;'.AA : ALUPROF SYSTEMY ALUMINIOWE ..''i-';;-'.;' H. - ■£ . Jf iife A.. BAU- DOŁĄCZ DO NAS 13-17 STYCZNIA 2025, MONACHIUM HALA BI, STOISKO NR 528 8 Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 DOLAR EURO FRANK FUNT JEN AMERYKAŃSKI 1 EUR SZWAJCARSKI SZTERLING 100 JPY 1 USD 1CHF 1GBP strctii BIZNESU 4,09 4,27 4,54 5,15 2,59 strefabizneSu.pl WIADOMOŚCI KORZYSTANIE ZOSTANIE ZAKAZANE? DANE WG NBP Z DNIA 30.12.2024. G. 12:00 Ważą się losy popularnego medium spoleeznościowego Maciej Badowski maciej.badowski@polskapress.pl Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zgodził się na pilne rozpatrzenie odwołania TikToka dotyczącego ustawy, która może doprowadzić do zniknięcia aplikacji z amerykańskiego rynku. Rozprawa odbędzie się 10 stycznia, na dziewięć dni przed planowanym wejściem w życie zakazu. Jak podkreślono, decyzja sądu zapadła zaskakująco szybko. TikTok kontra amerykańska ustawa Sąd Najwyższy USA postanowił w trybie pilnym rozpatrzyć odwołanie TikToka od wyroku, który podtrzymuje ustawę mogącą doprowadzić do zniknięcia aplikacji z USA. Rozprawa została wyznaczona na 10 stycznia, co daje zaledwie dziewięć dni przed planowanym wejściem w życie zakazu. Sąd ma ocenić, czy ustawa jest zgodna z wolnością słowa. Ustawa, której dotyczy sprawa, zmusza chińskiego właściciela TikToka, firmę By-teDance, do sprzedaży aplikacji innemu właścicielowi, nie-związanemu z władzami Chin. W przeciwnym razie TikTok zniknie ze sklepów z aplikacjami mobilnymi w USA od 19 stycznia. Decyzja sądu o rozpatrzeniu sprawy zapadła nadzwyczaj szybko, zanim strona rządowa zdążyła się jeszcze ustosunkować do sprawy. Konstytucyjność ustawy pod lupą Na początku grudnia sąd apelacyjny w Waszyngtonie jednogłośnie uznał, że ustawa jest zgodna z konstytucją. Sąd stwierdził, że obawy Kongresu dotyczące chińskiej kontroli nad popularną plat- Sąd Najwyższy USA zgodził się w pilnym trybie rozpatrzyć odwołanie TikToka od wyroku podtrzymującego ustawę, która może doprowadzić do zniknięcia aplikacji z USA formą internetową są uzasadnione. - Obawy Kongresu dotyczące chińskiej kontroli nad popularną platformą internetową są uzasadnione -wskazano. Sąd podkreślił, że to nie sama ustawa stanowi zagrożenie dla wolności słowa, lecz potencjalny wpływ Chin. Zagrożenie jest realne ze względu na obowiązujące w Chinach prawo zacierające granicę między władzami i prywatnymi firmami, a także wykorzystywanie przez Pekin kampanii cybernetycznych do realizacji swoich interesów i podważania demokracji w innych krajach. Polityczne zawirowania wokół TikToka Przeciwko ustawie opowiadał się prezydent elekt Donald Trump, który w poniedziałek stwierdził, że „przyjrzy się" sprawie i że TikTok ma „ciepłe miejsce w jego sercu". - Przyjrzę się tej sprawie. TikTok ma ciepłe miejsce w moim sercu - zapowiedział. Trump podkreślił, że aplikacja miała znaczący wpływ na zwiększenie jego poparcia wśród najmłodszych wyborców. W trakcie swojej pierwszej kadencji Trump bezskutecznie starał się zmusić Byte-Dance do sprzedaży aplikacji. Jednak w trakcie swojej kampanii wyborczej opowiedział się przeciwko ustawie, co miało miejsce po uzyskaniu wsparcia jednego z właścicieli mniejszościowych TikToka, miliardera Jeffa Yassa. Rozmowy na najwyższym szczeblu W poniedziałek Shou Zi Chew, szef TikToka, rozmawiał z Donaldem Trumpem. Spotkanie dotyczyło omówienia przyszłości aplikacji w USA oraz możliwości rozwiązania sporu w sposób korzystny dla obu stron. - Spotkanie to miało na celu omówienie przyszło- ści aplikacji w USA oraz możliwości rozwiązania sporu w sposób korzystny dla obu stron - dodano. Rozmowy te mogą mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości TikToka w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza w kontekście zbliżającej się rozprawy przed Sądem Najwyższym. Wydarzenia te będą miały istotny wpływ na dalsze losy aplikacji oraz relacje amerykańsko-chińskie w kontekście technologii i bezpieczeństwa danych. Co dalej z TikTokiem w USA? Decyzja Sądu Najwyższego USA o rozpatrzeniu sprawy TikToka jest kluczowym mo- mentem w sporze o przyszłość aplikacji w Stanach Zjednoczonych. Wynik rozprawy może mieć dalekosiężne konsekwencje nie tylko dla TikToka, ale także dla innych chińskich firm technologicznych działających na amerykańskim rynku. W kontekście rosnących napięć między USA a Chinami, sprawa TikToka jest symbolicznym przykładem szerszych wyzwań związanych z bezpieczeństwem danych i wpływem technologii na politykę międzynarodową. Rozstrzygnięcie tej sprawy będzie miało istotne znaczenie dla przyszłości relacji między tymi dwoma mocarstwami. FOT. ARCHIUWM 2 • GŁOS MA HISTORIA Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 31.12.2024 Polacy w armii amerykańskiej po II wojnie światowej. Cel? Zniszczenie komuny Monika Mazanek-Wilczyńska polskapress.pl W armii amerykańskiej w latach1945-1989istniały polskie oddziały wartownicze, ale też wysoko specjalistyczne oddziały techniczne: amunicyjne. W ramach oddziałów amunicyjnych polscy żołnierze pilnowali wszystkich składów amunicji w armii amerykańskiej w Europie. Istniały też oddziały sygnałowe, zajmujące się utrzymaniem łączności i oddziały transportowe. Polacy we Francji ekshumowali szczątki poległych w n wojnie Amerykanów, pełnili służbę przy lotniskach i liniach komunikacyjnych. W 1967 r., kiedy Francja wystąpiła z sojuszu NATO i Amerykanie musieli wycofać swoje wojska z Francji, Polacy musieli zdecydować, czy wracają do Niemiec, czy zostają we Francji. Ci, którzy zostali, bo np. ożenili się z Francuzkami, utworzyli w 1970 r. Związek Rezerwistów i byłych Wojskowych RP w Nancy. Pierwszy zjazd b. wartowników i żołnierzy odbył się już w czerwcu 1968 r. w Pierre La Treiche. Co roku z udziałem władz francuskich cywilnych i wojskowych oraz kombatantów polskich i francuskich odbywały się ich zjazdy, które przekształcały się w wielkie manifestacje patriotyczne. Oddawano hołd pomordowanym w Katyniu i lochach bezpieki. Gośćmi na tych zjazdach byli gen. Władysław Anders, gen. Bolesław Bronisław Duch, czy gen. Stanisław Maczek. „Korpus Wyzwolenia" Jednak największe odkrycie to fakt, że Amerykanie w latach 1952-1958 szkolili Polaków także w Forcie Bragg, gdzie wśród tropikalnych bagien i gór północnej Karoliny armia amerykańska przygotowywała żołnierzy, których zadaniem w przewidywanej wojnie byłaby walka wewnątrz linii nieprzyjacielskich. Potoczna nazwa brzmiała: „Korpus Wyzwolenia", a jej motto brzmiało: „Wyzwalaj uciemiężonych". Oficjalna nazwa to: „Grupa Specjalna Sił Powietrznych". Zapoczątkował ją w maju 1952 r. generał Robert Alexis McClure, szef Sekcji Wojny Psychologicznej w Naczelnym Dowództwie Alianckich Sił Ekspedycyjnych. Tworząc Centrum Wojny Psychologicznej w Forcie Bragg współpracował z Biurem Służb Strategicznych (poprzedniczka '--1.TT t -1'rirt.i jj "ąj Amerykanie w latach 1952-1958 szkolili Polaków także w Forcie Bragg, Szkolono ich do najtrudniejszych misji bojowych, skoku na tyły nieprzyjaciela i zasilenia partyzantki w walce z komunistycznymi reżimami. CIA) i rozumiał znaczenie niekonwencjonalnych metod prowadzenia walki. Już 19 czerwca 1952 r. stworzono 10. Grupę Sił Specjalnych (Powietrznodesan-tową) (lOth Special Forces Group - Airborne). Grupa najpierw liczyła 122 ludzi, a pierwszymi żołnierzami byli weterani z II wojny światowej i żołnierze wojsk powietrznodesan-towych. W czerwcu zwiększyła się do 2300 żołnierzy. Od regularnych oddziałów armii amerykańskiej odróżniały ją zielone berety. Początkowo żołnierze nie mogli ich nosić, a bardzo im na tym zależało, ponieważ takich nakryć głowy nie miała wówczas żadna amerykańska formacja, natomiast weterani wspominali dobrze czasy współpracy z brytyjskimi komandosami, noszącymi takie berety. Pentagon uważał jednak, że to niezgodne z regulaminem. Prezydent Kennedy zgodził się na to dopiero w 1960 r. Ta pierwsza grupa specjalna powołana w 1952 r. składała się z cudzoziemców. Brzmiały słowa komend w języku polskim, rosyjskim, czeskim, niemieckim, ukraińskim. Pierwsi żołnierze w zielonych beretach byli podwójnymi ochotnikami. Najpierw zgłosili się ochotniczo, do oddziałów spadochronowych, a po przejściu szkolenia do grupy specjalnej. „Krucjata w Europie" Szkolono ich do najtrudniejszych misji bojowych, skoku na tyły nieprzyjaciela i zasilenia partyzantki w walce z komunistycznymi reżimami. Grupa specjalna była wcieleniem koncepcji, że Stany Zjednoczone pomogą ujarzmionym przez komunizm narodom. Główny wysiłek miał jednak należeć do ujarzmionych przez komunizm narodów, które liczyły na amerykańską pomoc. Wśród nich było wielu uchodźców spoza żelaznej kurtyny, doświadczonych przez komunizm, którzy pragnęli wyrównać rachunki. Jeden z nich tak mówił w 1952 r. polskiej gazecie wojskowej w Niemczech „Ostatnie wiadomości": „Zgłosiłem się do tych oddziałów, gdyż jest to najlepsza droga do zniszczenia komunizmu. Stanowimy najsilniejszą broń, silniejszą od broni atomowej, mamy bowiem wspólny język z ludźmi za żelazną kurtyną". Jednostkę szykowano głównie z myślą o spodziewanej wojnie ze Związkiem Sowieckim lub innym krajem komunistycznym. Szkolenie obejmowało także podstawy survivalu, bo zakładało działania w oderwaniu od własnych sił i bez dostaw zaopatrzenia. Grupa specjalna podlegała Ośrodkowi Wojny Psychologicznej, któ- rego dowódcą był płk Edson Raff, spadochroniarz, o którym wspominał prezydent Eisenhower w swej książce „Krucjata w Europie". 24 marca 1945 r. 507 Pułk Piechoty Spadochronowej wylądował po raz pierwszy w Niemczech w pobliżu miasta Diersfordt. Papież błogosławi 10 listopada 1952 r. część jednostki wysłano do niemieckiego Bad Tólz, a resztę pozostawiono w Fort Bragg i przemianowano na 77th Special Forces Group (od 1960 r. 7th SFG). Grupa, która została w USA, skupiła się na dopracowywaniu elementów szkolenia, podczas gdy grupa wysłana do Niemiec sprawdzała metody szkolenia w praktyce. Żołnierze zbierali informacje o przeciwniku, ćwiczyli przedostawanie się na teren NRD, Polski i Czechosłowacji. Ale nie były to tylko ćwiczenia. Polacy przenosili do kraju m.in. pieniądze dla rodzin aresztowanych przez UB niepodległościowych działaczy czy radiostacje. Jednak polski rząd w Londynie był przeciwny takim wyprawom, argumentuj ąc, że życie polskiego żołnierza jest warte jedynie 10 tysięcy dolarów, bo na tyle był ubezpieczony każdy żołnierz. To niewiele, biorąc pod uwagę zyski ze służby Polaków. W1985 r., kiedy obchodzono jubileusz 40-lecia polskich jednostek przy armii amerykańskiej, na ręce płka Jerzego Tomaszewskiego - ostatniego dowódcy, a oficjalnie oficera łącznikowego przy USAREUR - wpłynęły listy gratulacyjne m.in. od papieża: „Ojciec św. Jan Paweł II udziela całym sercem błogosławieństwa apostolskiego członkom Polskich Oddziałów Wartowniczych i Technicznych oraz ich rodzinom z okazji 40. rocznicy istnienia i działalności tych oddziałów przy armii amerykańskiej". Wspierali polskość Płk Guenter G. Oberst, szef Civilian Support Agency napisał m.in.: „Od 16 maja 1945, dnia założenia pierwszej polskiej jednostki wartowniczej w Mannheim - Kaefertal przez płka Leśniaka z Polskiej Misji Wojskowej polscy członkowie Labor Service - obecnej organizacji Civilian Support Group, wykonali. niezliczone prace i pełnili podczas 40-letniego istnienia Civilian Support niezrównaną służbę dla Armii Amerykańskiej". Kazimierz Sabbat, premier rządu RP na Uchodźstwie, napisał: „(...) Widzieli Polacy w tych oddziałach formację przypominającą Wojsko Polskie. W rzeczywistości były to zgrupowania młodych ludzi pod dyscypliną wojskową, które przechowywały ducha i tradycję polskiego wojska. (...) W drodze dobrowolnych składek indywidualnych zbierały fundusze na cele narodowe. Popierały czynnie działalność oświatową i szkolną. Popierały różne akcje charytatywne, wspierały Skarb Narodowy, dający podstawy finansowe naszej politycznej działalności w wolnym świecie". Największą zasługą oddziałów była jednak ich działalność charytatywna. Stały się największym na świecie mecenasem emigracyjnej polskiej kultury i sztuki. Miliony marek i dolarów Funduszu Społecznego przeznaczano na wsparcie emigracyjnych szkół, ucżelni, pisarzy, artystów oraz rodaków w Kraju. Stałym odbiorcą środków był polski Kościół katolicki w kraju. Pieniądze od żołnierzy Prymasowi Wyszyńskiemu przekazywał ks. rektor polskiego Seminarium Duchownego w Paryżu Antoni Banaszak. Dzięki wspomnianemu Skarbowi Narodowemu zapewniano Rządom na Uchodźstwie środki na działalność niepodległościową. Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 31.12.2024 GŁOS MA HISTORIA • 3 Biały orzeł na czerwonym płótnie. Historia pewnego sztandaru Paweł Stachnik Historia Wykonany w1979r. sztandar z białym orłem przez lata 80. wykorzystywany był na demonstracjach. Nigdy nie wpadł w ręce SB. Teraz można go oglądać na ekspozycji w Muzeum AK w Krakowie Szary, deszczowy dzień jesienią 1979 r. Grupa kilkudziesięciu osób idzie ulicami Krakowa. Na przedzie transparent z napisem „Konfederacja Polski Niepodległej", obok sztandar z białym orłem w koronie. Grupa dociera do Grobu Nieznanego Żołnierza na pl. Matejki. Jeden z uczestników wygłasza krótkie przemówienie, potem cała grupa odśpiewuje hymn narodowy. Wtedy do akcji wkraczają funkcjonariusze SB. Zaczynają łapać uczestników zgromadzenia i wciągać do milicyjnych ny-sek. Robi się zamieszanie i chaos. Ludzie próbują się wyrwać esbekom, inni po prostu się oddalają. Jedna z kobiet przejmuje sztandar z orłem, zwija go i spokojnie odchodzi przez nikogo nie zaczepiana. To opis nagranego przez SB filmu z zatrzymania uczestników demonstracji zorganizowanej w Krakowie przez opozycję w dniu li listopada 1979 r. Rocznica odzyskania niepodległości nie była w PRL-u świętem, a jej obchodzenie skutkowało represjami ze strony władzy, stąd pacyfikacja przez SB kapeenowskiej demonstracji. Na filmie uwagę zwraca niesiony przez jej uczestników proporzec z białym orłem. Jego historia jest bardzo ciekawa, a on sam przetrwał do dziś. Można go oglądać na prezentowanej właśnie w krakowskim Muzeum Armii Krajowej ekspozycji pt. „Historia jednego sztandaru". Na Skałce i na Błoniach Wszystko zaczęło się latem 1979 r. Przed zbliżającą się pierwszą pielgrzymką papieża Jana Pawła II do Polski krakowscy studenci przygotowali pięć sztandarów z białym orłem w koronie. Orły - typu jagiellońskiego, z koroną i pięknym rozbudowanym ogonem - zostały wymalowane przy pomocy szablonu na czerwonym płótnie. Naniesiono je farbą używaną do malowania pasów drogowych. Jak głosi przekaz, farbę kupiono ówczesnym zwyczajem od ekipy drogowej za butelkę wódki. Tak przygotowane sztandary po raz pierwszy pojawiły się na słynnym spotkaniu Jana Pawła II z młodzieżą w kościele na Skałce 8 czerwca 1979 r. Gdy wieczorem studenci wracali do akademika Żaczek, na ul. Smoleńsk zostali zaatakowani przez SB. Doszło do szamotaniny, w której jeden z młodych ludzi został poturbowany, a es-becy skonfiskowali dwa sztandary. A zatem w rękach opozy-cjonistów pozostały trzy egzemplarze. Nieco inaczej historię sztandaru przedstawiła Romana Kahl-Stachniewicz, krakowska opozycjonistka związana od końca lat 70. z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela oraz Konfederacją Polski Niepodległej. - Mieliśmy również wymalowane dwa orły w koronie na czerwonym płótnie. Potem te orły towarzyszyły nam w różnych manifestacjach oraz w kolejnych pielgrzymkach Papieża - opowiadała po latach Mirosławowi Lewandowskiemu w kśiążce „Prześladowani, wyszydzani, zapomniani... Niepokonani" opisującej dzieje ROPCiO i KPN w Krakowie. Według tej relacji były więc tylko dwa sztandary. Przemycono je i pokazano na papieskiej mszy na Błoniach 10 czerwca, gdzie zostały przyjęte przez wiernych oklaskami. Ich obecność tam (a w przynajmniej jednego z nich) dokumentuje fotografia wykonana przez Romanę Kahl-Stachniewicz. Sławek ze sztandarem Po pielgrzymce sztandary były wykorzystywane przez krakowskie środowiska opozycji niepodległościowej. Jeden z nich był niesiony podczas opisanych na początku obchodów Święta Niepodległości 11 listopada 1979 r. na pl. Matejki. Jest dobrze widoczny na nakręconym przez SB filmie z zatrzymania uczestników. Osobą, która go wówczas ocaliła była inna zaangażowana krakowska opozycjonistka Emilia Afenda-Dadał. W tym czasie sztandar trafił do wspominanej już Romany Kahl-Stachniewicz. - Pojawił się jakoś po pielgrzymce papieskiej. Kiedy dokładnie? Trudno powiedzieć. W każdym razie Sztandar z 1979 r. na ekspozyc w roku osiemdziesiątym on już u nas był - opowiada dr Sławomir Stachniewicz, syn Romany, nauczyciel fizyki w krakowskich szkołach, do którego dotarli pracownicy Muzeum AK. To właśnie dziesięcioletni Sławek nosił sztandar z orłem na demonstracjach i uroczystościach opozycyjnych w 1980 i 1981 r. Widać go na zdjęciach wykonanych wtedy przez mamę. W harcerskiej rogatywce na głowie, trzyma sztandar podczas niezależnych krakowskich obchodów 11 listopada 1980 r. Również rok później -11 listopada 1981 r. - niósł go na obchodach Święta Niepodległości na pl. Matejki. Krakowscy opozycjoniści związani z KPN mieli też sztandar 16 września 1981 r. na pogrzebie działacza ROPCiO, KOR i SKS Stanisława Tora w Zakopanem oraz w czasie uroczystości na Kopcu Józefa Piłsudskiego 4 października 1981 r. Przywieziono tam wtedy ziemię z pól bitewnych z lat 1939-1945, odprawiono mszę, a delegacja KPN złożyła wieniec. Sztandar trzymał jedenastoletni Sławomir Stachniewicz. - Gdy wracaliśmy z demonstracji mama zdejmowała go i chowała do torby i niosło się po prostu sam kij oraz niewinnie wyglądającą torbę. Musieliby nas specjalnie zatrzymać, żeby sprawę ujawnić - wspomina dziś pan Sławomir. ji w Muzeum AK Legioniści i akowcy Drugi sztandar z białym orłem towarzyszył w sierpniu 1981 r. uczestnikom pierwszego powojennego Marszu Szlakiem I Kompanii Kadrowej. Tradycję marszów szlakiem Kadrówki udało się przywrócić na fali posierpniowej odwilży, dzięki zaangażowaniu małopolskiej i świętokrzyskiej Solidarności oraz powstałego w kwietniu 1980 r. w Krakowie Obywatelskiego Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego. W pierwszym powojennym marszu uczestniczyli żyjący legioniści, akowcy oraz działacze opozycji (głównie Solidarności i KPN). - Akowcy wtedy jeszcze byli w sile wieku i nawet chodzili z nami w Marszu. Pamiętam kpt. Jerzego Wesołowskiego z Miechowa czy płk. Józefa Teligę, który szedł na czele pierwszego Marszu aż do Michałowic. Oni wszyscy byli bardzo aktywni. My uważaliśmy się za radykałów, ale w zetknięciu z takimi osobami jak [Antoni Heda] „Szary", który był czterokrotnie skazany na karę śmierci, to nasz radykalizm topniał: Ci weterani nie tylko byli historią, oni tą historię tworzyli. Heda był najstarszym internowanym w 1982 r., a Teliga - najstarszym aresztowanym w 1983 r. (78. urodziny spędził w więzieniu) - wspominał uczestnik marszu, krakowski ria jednego zdjęcia". Kilkadziesiąt osób malowniczo upozo-wanych na tle kamiennej ściany, niektórzy w wojskowych bluzach typu moro, inni w rogatywkach z przedwojennymi orzełkami, większość w letnich koszulkach i powszechnych wówczas koszulach w kratę. Długie włosy, brody, wąsy. W środku tablica z napisem „Marsz Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej. Oleandry-Kielce 6-12.08.1981 r.". W górze sztandar z białym orłem trzymany przez młodego Marka Bika, poniżej mniejszy proporzec, też z białym orłem w koronie. Wśród obecnych m.in. Mieczysław Majdzik, Andrzej Izdebski, Adam Roliński, Maria Mansfeld. Zdjęcie zrobił Andrzej Stawiarski, znany krakowski dziennikarz i działacz opozycji. Co z innymi? Wróćmy jednak do naszego sztandaru z orłem. Tak mówi o nim Marek Bik: - Był wyko- opozycjonista Marek Bik, dziś rzystywany przy wszystkich pracownik Muzeum AK i autor uroczystościach. Pamiętam, że wystawy „Historia pewnego traktowaliśmy go w sposób sztandaru". szczególny. Można powie- Proporzec z białym orłem dzieć, że ustawiała się kolejka widać na zdjęciach z pierw- chętnych, żeby go nieść szego powojennego marszu przy każdych uroczystościach. Kadrówki znajdujących się Przy każdej takiej okazji wybie- w zbiorach krakowskiej Funda- rano osobę, która go będzie cji Centrum Dokumentacji mogła nieść, a chętnych było Czynu Niepodległościowego, wielu. I tak np. 7 sierpnia 1981 r. Według relacji syna Romany na rynku w Miechowie uczest- Kahl-Stachniewicz, Sławomira, ników marszu witali żołnierze na co dzień sztandar przecho-Armii Krajowej ze 106. Dywizji wywany był w ich krakowskim Piechoty AK. Byli wśród nich mieszkaniu. Stał tam zwinięty m.in. płk Wiesław Żakowski ps. w kącie jego dziecięcego po-„Zagraj", ppłk Jerzy Wesołow- koju. Mimo że był często wyko-ski ps. „Ruj" (współzałożyciel rzystywany podczas manife-Muzeum AK w Krakowie) stacji, ani razu nie dostał się i ppłk JanMolędaps. „Trzaska", w ręce SB. W 2008 r. pani Ro-Na zdjęciu akowcy stoją mana zdecydowała się przeka-na baczność, a przed nimi po- zać tę niezwykłą pamiątkę chylą się sztandar z białym or- do zbiorów Muzeum AK. Teraz łem w koronie. (do 22 grudnia) pokazywana Następnego dnia w Książu jest na wspomnianej ekspozy-Wielkim uczestnicy marszu cji zatytułowanej „Historia złożyli hołd pod obeliskiem pewnego sztandaru", upamiętniającym egzekucje Z pewnością można stwier-przeprowadzonewtejmiejsco- dzić, że na prezentowanych wości przez Niemców w sierp- na wystawie zdjęciach z lat niu 1944 r. Sztandar na zdjęciu 1979-1981 oraz nakręconym trzyma Adam Roliński, po 1989 przez SB filmie widoczny jest r. jeden ze współtwórców Fun- sztandar ofiarowany Muzeum dacji Centrum Dokumentacji przez Romanę Kahl-Stachnie-Czynu Niepodległościowego. wicz. Drugi ocalały egzemplarz Na innym zdjęciu widać znajduje się w zbiorach kra-uczestników marszu sfotogra- kowskiej Fundacji Centrum fowanych w ruinach zamku Dokumentacji Czynu Niepod-w Chęcinach. To kapitalne uję- ległościowego. Co stało się z pocie, które mogłoby stać się bo- zostałymi? Nie wiemy/ haterem tekstu z cyklu „Histo- ©® W* 4 • GŁOS MA HISTORIA Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 31.12.2024 Św. Franciszek i stygmaty Wystawa w Watykanie Mariusz Grabowski Historia 800lat temu św. Franciszek z Asyżu otrzymał stygmaty. Na pamiątkę tamtego wydarzenia w pierwszej sali Pina-koteki Muzeów Watykańskich otwarto specjalną ekspozycję Można na niej zobaczyć m.in. trzy średniowieczne wizerunki świętego. „Nawet ci, którzy wchodzą tu jako turyści, mogą się stać pielgrzymami" - powiedziała dla Vatican News Anna Pizzamano, kurator ekspozycji i dodała: „Wystarczy, że nie będą przeskakiwać z obrazu na obraz, lecz zatrzymają się i spróbują zrozumieć, co kryje się za tymi wizerunkami". „W ten sposób Muzea Watykańskie chciały uhonorować nie tylko wyjątkowego świętego, ale także wyjątkowego papieża, który jako pierwszy wybrał to imię" - dodała dyrektorka Muzeów Barbara Jatta, mając na myśli obecnego papieża. D'Arezzo czyta żywoty Pierwszy z obrazów, tempera, pochodzi z 1262 r. i jest autorstwa Margaritone d'Arezzo. Namalowany na niej święty najbliższy jest opisowi, który pozostawił nam Tomasz z Celano, jeden z pierwszych franciszkanów. Celano zostawił dwa żywoty św. Franciszka. Pierwszy napisany został z polecenia papieża Grzegorza IX z okazji kanonizacji świętego, która miała miejsce 16 lipca 1228 r. Pisarz wykorzystał drobne dokumenty zostawione przez towarzyszy świętego oraz świadectwa osób z otoczenia Franciszka z Asyżu. Z kolei drugi powstał pomiędzy 1244-1247 z polecenia generała franciszkanów Krescen-cjusza z Jessi. Margaritone d'Arezzo mógł znać oba te teksty, bowiem jego dzieło zawiera elementy odnoszące się do obu tekstów. Obok tempery d'Arezzo wystawiony został obraz z początku XIV w. przedstawiający pogrzeb świętego. Jego autorem jest Pseudo Jacopino, czyli Jacopino di Francesco Bavosi (1330-1365 ), związany z kręgiem artystów bolońskich. Najstarszym wizerunkiem jest natomiast ikona z lat 1260-1270, o tytule „Święty Franciszek z Asyżu i cztery cuda po- śmiertne", pochodząca z warsztatu Giunta Pisano. Już ze stygmatami Ikona ma wymiary 67 x 86,5 i namalowana została temperą na desce z drewna topoli. Artysta do namalowania tła użył złota. Podzielona została pionowo na trzy pasy, rozdzielone między sobą ciemnymi dekoracyjnymi wstęgami. W panelu centralnym malarz przedstawił postać św. Franciszka ubranego w bury habit franciszkański, przepasany białym sznurem. Święty, z kapturem na głowie, ma wyciętą tonsurę, w rękach trzyma krzyż i otwartą Ewangelię. Co ciekawe, święty nie ma aureoli, natomiast zaznaczone zostały stygmaty na jego dłoniach i stopach. W panelach na lewo i na prawo od centrum, podzielonych poziomo zdobnymi pasami, namalowane zostały cztery sceny znane ze średniowiecznych „Źródeł franciszkańskich". Sąto: uzdrowienie dziewczynki ze skręconą szyją, uzdrowienie chromego Bartolomea z Narni, uwolnienie opętanej i uzdrowienie kalekiego Niccoló z Foligno. Gigantyczna mozaika Ale pierwsza sala Pinakoteki Watykańskiej przedstawia nie tylko wizerunki Franciszka z Asyżu, ale wprowadza również w jego epokę, w średniowieczną sztukę. Przykładem tzw. „Głowa św. Łukasza" z 1230 r., fragment gigantycznej mozaiki, która znajdowała się na fasadzie dawnej Bazyliki św. Piotra. Powstała zapewne w 1230 r. na zamówienie papieża Grzegorza IX, który osobiście znał św. Franciszka i dokonał jego kanonizacji, dwa lata po jego śmierci. To właśnie ta średniowieczna mozaika aż do 1606 r. jako pierwsza rzucała się w oczy pielgrzymów, którzy przybywali do Bazyliki Watykańskiej, zwłaszcza na Rok Święty. Uwagę zwracają ponadto duży panelowy obraz Sądu Ostatecznego autorstwa artystów Nicolo i Giovanniego, a także freski i inne obrazy ilustrujące życie świętego Franciszka. Sztuka franciszkańska Historycy sztuki przekonują, a watykańska wystawa to potwierdza, że już w czasach Wystawa w Muzeach Watykańskich jest poświęcona Świętemu Franciszkowi. Jej twórcy nie ukrywają, że w ten sposób oddają też hołd obecnemu papieżowi późnego średniowiecza i wczesnego renesansu zakon franciszkanów okazał się konsekwentnym mecenasem sztuki związanej ze świętym Franciszkiem. Dzieła na jego temat tworzyli najwięksi artyści tamtych czasów, m.in. Carlo Crivelli, An-toniazzo Romano i Bartolomeo delia Gatta. Równie bogata w arcydzieła jest również strona rzeźby pochodzenia franciszkańskiego, która obejmuje takie osoby jak Nicola Pisano (nazywany „ojcem współczesnej rzeźby"), Nino Pisano, Domenico di Niccoló dei Cori i Andrea Della Ro-bbia. W dziedzinie tak zwanej sztuki mniejszej znajdują się wyjątkowe witraże i graffiti oraz wybór iluminowanych rękopisów o wyjątkowym znaczeniu, w tym cenna „Biblia franciszkańska". Pierwszy w dziejach Wróćmy do głównego powodu wystawy w Pinakotece -rocznicy stygmatów św. Franciszka. 800 lat temu, około święta Podwyższenia Krzyża Świętego., czyli 14 września, święty otrzymał na swoim ciele stygmaty, czyli rany ukrzyżowanego Jezusa. Według wierzeń rany takie mogą cały czas krwawić, nie goją się, ale także nie ropieją mimo braku steryl-ności. Św. Franciszek otrzymał stygmaty podczas pobytu wpustelninagórze La Verna. Co ciekawe, nigdy o nich nie wspominał i zabronił też mówić o nich swoim opiekunom. Dopiero pę jego śmierci wikariusz generalny Eliasz Bonba-rone ujawnił ten fakt publicznie. Biedaczyna z Asyżu był pierwszym i chyba najbardziej znanym stygmatykiem w historii Kościoła, których ogólna liczba nie jest do końca znana. Do tego grona należą także: Teresa z Avila (1515-1582), Anna Katharina Emmerich (1774-1824), Teresa Neumann (1898-1962) i Ojciec Pio (1887-1968). Znaki gwoździ Wspomniany już Tomasz Celano tak opisał wydarzenia towarzyszące stygmatyzacji świętego. Oto zatopiony w kontemplacji, Franciszek „ujrzał w widzeniu rozciągniętego nad sobą Serafina, wiszącego na krzyżu, mającego sześć skrzydeł, za ręce i nogi przybitego do krzyża. Dwa skrzydła unosiły się mu nad głową, dwa wyciągały do lotu, a dwa okrywały całe ciało. Widząc to, Franciszek zdumiał się gwałtownie, a gdy nie umiał wytłumaczyć, co by znaczyło to widzenie, wtargnęła mu w serce radość pomieszana z żałością. Cieszył się z łaskawego wejrzenia, jakim Serafin patrzył na niego, ale przybicie do krzyża przeraziło go. Natężył umysł, by pojąć, co mogłaby znaczyć ta wróżba, i duch jego silił się trwożnie nad jakimś jej zrozumieniem. Otóż, podczas gdy szukając wyjaśnienia na zewnątrz, poza sobą, nie znalazł rozwiązania, nagle objawiło mu je w nim samym odczucie bólu". O samych stygmatach napisał zaś tak: „Natychmiast bowiem na jego rękach i nogach zaczęły jawić się znaki gwoździ, jak to na krótko przedtem widział u Męża ukrzyżowanego, ponad sobą w powietrzu. Jego ręce i nogi wyglądały przebite gwoździami w samym środku; główki gwoździ były widoczne na wewnętrznej stronie rąk i na wierzchniej stronie nóg, a ich ostre końce były na stronie odwrotnej... Zaś prawy bok, jakby przebity lancą, miał na sobie czerwoną bliznę, która często broczyła i spryskiwała tunikę oraz spodnie świętą krwią". Święto 17 września Święto stygmatów św. Franciszka, potwierdzone przez papieża Benedykta XI, zostało ustanowione na kapitule generalnej franciszkanów w 1337 r. w Cahors we Francji. Jest obchodzone 17 września w całej rodzinie zakonów franciszkańskich. W tzw. „Dodatkach Franciszkańskich" na temat tego święta napisano tak: „Seraficki Ojciec Franciszek od momentu swego nawrócenia miał wielkie nabożeństwo i cześć do ukrzyżowanego Chrystusa. Aż do swojej śmierci zachęcał wszystkich słowem i czynem do tego nabożeństwa i czci. W 1224 r., kiedy na górze Alwerni był zatopiony w kontemplacji, Chrystus Pan w cudowny sposób wycisnął na jego ciele stygmaty swojej męki. Pamięć tego niezwykłego zdarzenia, potwierdzonego rzetelnymi dowodami, papież Benedykt XI pozwolił Zakonowi Braci Mniejszych obchodzić liturgicznie w tym dniu". Przesłanie wystawy Wprowadzenie do Muzeów Watykańskich franciszkańskiej aranżacji to także „próba ożywienia duchowości poprzez sztukę" - podkreśla Anna Pizzamano, cytowana przez Vatican News. Ekspozycja zachęca odwiedzających do refleksji nad własnym życiem duchowym, co czyni wizytę w Muzeach Watykańskich nie tylko estetycznym doświadczeniem, ale i osobistą pielgrzymką w poszukiwaniu sensu i zrozumienia. Wizerunki świętego Franciszka w Muzeach Watykańskich ukazują bowiem nie tylko jego stygmaty, ale również jego relację z naturą, co jest szczególnie istotne w kontekście współczesnych wyzwań ekologicznych i myśli, która obecna jest dzisiaj w Watykanie, a która stanowi jednej z filarówponty-fikatu papieża Franciszka: „Stwórca objawia się światu w swoim stworzeniu, naturze". Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 31.12.2024 GŁOS MA HISTORIA • 5 Jerzy Harasymowicz. Bezpieka na tropie poety w krainie łagodności Michał Wenklar Historia Narodowość: ukraińska. Nie pracuje. Zainteresowania: pisanie wierszy. Tak SB podsumowywała Jerzego Harasymowicza. rozpoczynając pod koniec lat 70. jego inwigilację Wystartował z hukiem. Dwa i pół roku po śmierci Stalina w kraju rozpędza się odwilż, łagodząc niektóre rygory totalitarnej dyktatury. Między innymi te dotyczące literatury. Socrealizm przestaje obowiązywać, mogą wyjść z cienia poeci, którzy nie ulegli ideologicznej formie. Krakowskie „Życie Literackie" publikuje 18 grudnia 1955 r. słynną kolumnę pod tytułem „Prapremiera pięciu poetów" - wiersze pięciu twórców, dwudziesto- i trzydziestolatków, z których żaden nie wydał jeszcze swojego tomiku. Zbigniew Herbert, Miron Białoszewski, Bohdan Drozdowski, Stanisław Czycz oraz -najmłodszy z nich - Jerzy Harasymowicz. Każdemu z piątki towarzyszy wprowadzenie uznanego już poety bądź krytyka. Harasymowicza wprowadza Mieczysław Jastrun. Porównuje go do Rimbaud, kończąc wzniosłym stwierdzeniem: „Wierzcie mi, Muza, siostra miłosierna poetów, położyła ręce na jego ramionach". Pojedyncze wiersze Harasymowicza pojawiały się w prasie już wcześniej - w „Życiu Literackim", „Nowej Kulturze" czy „Twórczości". Nie był jednak szczególnie hołubiony, Ido - jak pisał Jastrun - redaktorzy w tym czasie od poezji „świeżej jak dzwonki łąkowe woleli grzmiące tyrady na tak zwany wielki temat". Odwilż otwiera szerzej drzwi dla twórców określanych później mianem Pokolenia '56. W1956 r. wychodzi pierwszy tomik Harasymowicza - „Cuda", w kolejnym „Powrót do kraju łagodności". I tak dalej, regularnie. Jeden z najpłodniejszych poetów, w PRL wyda 33 tomiki wierszy. Nastoletni Jerzy wysyłany był do szkół z internatem. Uczył się. w technikum leśnym w Limanowej, miał praktyki w beskidzkiej Muszynie. Oprócz niepięknych doświadczeń z internatu, doświadcza też piękna przyrody, gór, lasów i łąk. Te wrażenia będą stale obecne w jego poezji. Z kilkoma jeszcze twórcami założy w 1957 r. grupę poetycką „Muszyna", bliską formom baśniowym i związaną z przyrodą. Zainteresowanie Harasymowicza opustoszałymi po akcji „Wisła" terenami Beskidu Niskiego skieruje na niego uwagę bezpieki. Prawdopodobnie literat „Elegie łemkowskie", „Gościna u Łemków", „Wdowa z Beskidu" - motywy łemkowskie często wracają w jego poezji. Niektóre wiersze bywają zatrzymywane przez cenzurę. Czasem cenzura dotyka też innych tematów. Z miesięcznika „Znak" usunięto poemat „Rezerwat" o powstaniu styczniowym. Cenzora musiała wystraszyć wizja „rezerwatu chronionej pamięci, która nie daruje nikomu" i skojarzeń, jakie może przywołać obraz rosyjskiego żołdaka, który „biegł dudniąc buciorami przez dworku pokoje". Oprócz tematów be-skidzko-łemkowskich, w kolejnych tomikach pojawiają się bowiem nowe odniesienia -sarmackie, szlacheckie. Harasymowicz sam doda sobie do nazwiska drugą, rycerską część: Broniuszyc. O korzeniach powie w wywiadzie: „Babka Niemka, ojciec ze wschodu, przodkowie bojarzy". Informacje o Harasymowiczu docierały do bezpieki już w latach sześćdziesiątych. Np. w 1965 r. TW „Dwojan" donosił, że Harasymowicz lubiany jest w środowisku za baśniowe sko-jarzenia, życiowo niezaradny, lubuje się w starociach, psach i kotach, a na tematy polityczne wypowiada się niechętnie. Poważniejsze donosy pojawiły się w połowie lat siedemdziesiątych i dotyczyły jego łemkowskich kontaktów. Marzec 1974 r. - milicja z Gorlic melduje, że Harasymowicz odwiedza Piotra Szafrana wHańczowej (działacza Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, UTSK), jeździ z nim po okolicznych wsiach i fotografuje łemkowskie kapliczki. Listopad 1978 r. - SB z województwa nowosądeckiego alarmuje Kraków, że Harasymowicz jeździ do Pawła Stefanowskiego z Bielanki i wspólnie odwiedzają „nacjonalistycznych obywateli narodowości ukraińskiej", m.in. Teodora Gocza. O kontaktach Harasymowicza - „prawdopodobnie literata" według słów funkcjonariusza - ze Stefanow-skim i Goczem informuje też krośnieńska SB. Stefanowski był etnografem i działaczem łemkowskim w UTSK. Gocz, twórca muzeum łemkowskiego w Zyndranowej, był fi-gurantem sprawy o kryptonimie „Pomnik", wszczętej w związku z wysadzeniem przez władze postawionego samowolnie pomnika krasnoarmiejców padłych w bitwie dukielskiej. Władze obawiały się, że za pośrednictwem Harasymowicza Gocz chce przekazać na Zachód informacje o sytuacji Łemków. Esbek czyta wiersze Naprawdę jednak zaniepokoiła bezpiekę informacja 0 kontaktach Harasymowicza z Emilem Mazurykiem. Znali się jeszcze ze szkoły. Mazuryk pochodził z Brzeżawy na Pogórzu Przemyskim. Studiował na krakowskiej ASP, a w 1964 r. wyjechał do Francji i odmówił powrotu do kraju. Skończył w Paryżu Szkołę Sztuk Pięknych, w malarstwie odwoływał się również do tematów łemkowskich. W 1980 r. paryska „Kultura" informowała o wystawie jego obrazów i ikon w Art Forum International w Paryżu. Zdaniem SB Mazuryk był w kontakcie z ukraińskimi środowiskami nacjonalistycznymi we Francji. Harasymowicz od lat starał się o wydanie szerokiego poematu o przeszłości łemkowskiej. Nie było to możliwe, ze względu na kontekst akcji „Wisła" i - jak to określała bezpieka - „przejaskrawienie niektórych spraw". Pod koniec 1978 r. jeden z informatorów SB doniósł, że rękopis tego tomu widział w Paryżu u Mazuryka. Pojawił się domysł, że Harasymowicz celowo mu to przekazał, by opublikować poemat na Zachodzie. W tej sytuacji Wydział III SB w Krakowie wszczął 22 stycznia 1979 r. Sprawę Operacyjnego Sprawdzenia o krypt. „Bieszczady", później przemianowaną na krypt. „Redaktor". Zaczęto zbierać informacje dotyczące poety. Osobiste - o rodzicach, o zmianie przez ojca w 1947 r. nazwiska z Harasy-mow na Harasymowicz. O kontaktach z UTSK. Informatorzy SB donosili, że ojciec poety to Ukrainiec, a matka Żydówka. Że jest krytyczny wobec cenzury 1 uważa, że swobody obywatelskie istnieją w Polsce tylko teoretycznie. Że w dyskusjach zajmuje pozycje nacjonalistyczne (chodzi o rzekomy nacjonalizm ukraiński). Do akt sprawy dołączano wycinki z gazet z „łemkowskimi" wierszami poety. W grudniu 1980 r. wezwano Harasymowicza na rozmowę operacyjną. Jej celem było przede wszystkim ostrzeżenie poety przed próbą wywozu z kraju „wrogich materiałów". Harasymowicz musiał tłumaczyć, że jest Polakiem. Że owszem, interesował się kulturą ukraińską, opublikował kilka wierszy na ten temat, niektóre przedrukowało pismo Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo", stąd był zapraszany na spotkania i nawet traktowany jak Ukrainiec. Wyjaśniał, że Mazuryka znał i nawet miał mu przekazać jakieś wiersze do publikacji na zachodzie, ale tak Mazuryk, jak i całe środowisko ukraińskie odwróciło się od niego, po opublikowaniu wiersza „Jesienny Chwaniów", w którym wspominał zbrodnie UPA. Twierdził też, że nie ma większych kontaktów ze środowiskiem literackim, zwłaszcza po odmowie przystąpienia do „Solidarności". Bezpieka postanowiła stwierdzić, czy faktycznie Harasymowicz jest w sporze ze środowiskiem ukraińskim. Tajni współpracownicy potwierdzili - poeta naraził się wierszami potępiającymi UPA, nie przychodzi już do UTSK, nie publikują jego wierszy w „Naszym Słowie". Dla SB było to wystarczające. Sprawa krypt. „Redaktor" została zamknięta. WZLePie W latach 80. Harasymowicz nie wspierał „Solidarności". Nie przyłączył się do bojkotu w czasie stanu wojennego i wstąpił do reaktywowanego przez władze, koncesjonowanego Związku Literatów Polskich, zwanego potocznie ZLePem. Cieszył się, że wciąż ukazują się jego tomiki w państwowych wydawnictwach. Postawa ta nie przysporzyła mu, co zrozumiałe, sympatii środowiska. Z drugiej strony oddalał się od środowisk ukraińskich. Zwłaszcza dlatego, że uznawał Łemków za odrębny naród, a z Ukraińcami wiązał zbrodnie UPA. Po uroczystościach Szew-czenkowskich z czerwca 1986 r. wyrażał na łamach „Gazety Krakowskiej" zdziwienie, że Łemkowie hołdują Szewczenkę i czują się Ukraińcami. Ubolewał, że znany mu zespół „Łem-kowyna" do pieśni łemkowskich dodaje nienaturalne dla nich dumki kozackie i ostro konstatował, że jak się ktoś przyznaje do ukraińskości, to musi się też przyznać do UPA. Niektórzy widzą w tej postawie udział w kierowanej przez władze próbie rozbijania społeczności łemkowskiej. W części co najmniej wynikało to z jego własnych doświadczeń i poglądów. Zresztą społeczność łemkowska była, i jest do dziś, podzielona w kwe- stii relacji z narodem ukraińskim. W 1987 r., ponad 20 lat od napisania, ukazał się poemat o Łemkowszczyźnie, pod tytułem „Lichtarz ruski". Niestety, dodano do niego posłowie „wyjaśniające" kontekst historyczny zgodnie z propagandą PRL, a więc usprawiedliwiające akcję „Wisła". Jeszcze w okresie przemian, w lipcu 1989 r., Harasymowicz brał udział w dyskusji postulując w głośnym artykule „Łemkom pod rozwagę" budowę łemkowskiego regionu na południe od Gorlic. Jednoznacznie pisał, że Łemkowie winni mieć swoje symbole i sztandary, a tych uznających się za Ukraińców uznawał za zdrajców narodu łemkowskiego. Takie stanowisko ściągało na niego wiele krytyki. Niezależnie od tych dyskusji i postawy w okresie stanu wojennego, Harasymowicz pozostaje przykładem postali-nowskiej odwilży w literaturze, symbolem pewnego nurtu w poezji i muzyce, od tytułu jego tomiku określanego czasem „Krainą łagodności". Był prekursorem w przypominaniu poprzez poezję o istnieniu Łemkowszczyzny. Opustoszałej i przemijającej - a z jakich powodów, czytelnik sam się domyślał. Te właśnie tematy ściągnęły na niego na przełomie lat 70. i 80. uwagę bezpieki. ©® Jerzy Harasymowicz. Interesował się Beskidem Niskim, opustoszałym po akcji „Wisła". Ściągnęło to na niego uwagę SB 6 • GŁOS MA HISTORIA Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 31.12.2024 To był sztorm stulecia. Takie Andrzej Gurba polskapress.pl Największy sztorm w XX wieku rozpoczął się w noc sylwestrową 1913/1914 r. i trwał siedem dni Później nazwano go sztormem stulecia. Poziom wód był rekordowy (Trzebież 637 cm). Największa tragedia rozegrała się w Dziwnowie. Zniszczony został, słynny na całą Europę kompleks wypoczynkowy Kurhaus Ost Dievenow (117 metrów długości, 140 pokojów). Wybudowano go w 1890 r. i sztorm zakończył jego żywot (nigdy go nie odbudowano). Śmierć poniosło wielu ludzi, którzy świętowali tam Nowy Rok. Zniszczona została także szkoła, inne budynki.Do dużych zniszczeń doszło także w Kołobrzegu. Do morza spłynęła promenada wydmowa. Sztorm całkowicie zniszczył kąpielisko rodzinne, które było na plaży. Ucierpiało wiele budynków, a drzewa łamały się jak zapałki. Do kolejnego dużego sztormu doszło w nocy z 9 na 10 stycznia 1914 r. w rejonie Gdańska. Zniszczona została infrastruktura portowa. Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 31.12.2024 GŁOS MA HISTORIA • 7 kataklizmu wcześniej nie było 8 • GŁOS MA HISTORIA Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 31.12.2024 Zapomniana średniowieczna wyspa, czyli podwodne ślady dawnych dziejów Andrzej Gurba polskapress.pl Ta wyspa na Pomorzu miała w średniowieczu mosty, które łączyły ją z lądem Chodzi 0 ląd na jeziorze Bobięciń-skim Wielkim. Jezioro współcześnie ma kilka wysp. Obecnie żadna nie jest zasiedlona. Jezioro Bobięcińskie Wielkie (524 hektary) jest wyjątkowe z wielu powodów. Dla ekologów 1 miłośników przyrody jest ważne m.in. z powodu występowania rzadkiej lobelii, chronionego ptactwa i pięknych buków na wyspach. Wodny raj stanowi dla wędkarzy i żeglarzy Jezioro jest krystalicznie czyste, a więc przyjemnie jest zażywać w nim kąpieli. Historycznie też jest ciekawe, bo we wczesnym średniowieczu na największej wyspie o powierzchni 15 hektarów istniało grodzisko, a przy nim cmentarzysko kurhanowe. Wyspę z lądem łączyły dwa mosty. We wczesnym średniowieczu nikt nie myślał o wyspach i mostach w kategoriach atrakcji turystycznych. Wyobraźmy sobie dzisiaj drewniane mosty łączące bobięcińskie wyspy ze stałym lądem. Byłyby niezwykłą atrakcją turystyczną... Badacze ziemi miasteckiej są raczej zgodni, że kompleks osadniczy na największej bobięciń-skiej wyspie powstał na przełomie IX i X wieku. W północnej części zlokalizowane było grodzisko, a w południowej osada przyzagrodowa. Grodzisko otoczone było wałem o stromym zboczu mającym wysokość naweti7me-trów nad poziom lustra wody Grodzisko oddzielone było od osady przyzagrodowej szeroką fosą. Według Ignacego Skrzypka pierwszebadania grodziska (Bur-gwerder) przeprowadzono pod koniec XIX wieku. W1968 roku wyspę przebadali archeolodzy z Poznania. Na podstawie odnalezionej ceramiki datowano wówczas grodzisko na wiek lxxii. - Odnotowano wówczas, że w wodach jeziora, od strony wschodniej wyspy, sterczą pale drewniane w układzie wskazujących, że istniał tutaj niegdyś most drewniany łączący gród na wyspie z lądem - napisał Ignacy Skrzypek w książce „Historia i kultura ziemi miasteckiej i okolic". Sześć lat później podwodny rejon wyspy spenetrowali płetwonurkowie z Koszalina. Poza średniowiecznymi glinianymi naczyniami wydobyli wspomniane wcześniej drewniane pale mostu. Kolejne podwodne badania przeprowadzili toruńscy naukowcy w latach 1977-1983. W tym samym czasie badano też grodzisko. Naukowcom udało się ustalić, że mosty bobięcińskie były budowane i remontowane w latach 1142-1185 roku. Skąd taka dokładna data? M.in. na podstawie badań dendrochronologicznych dokonanych na próbkach drewna pali wydobytych z jeziora, które wykonano w archeologicznym laboratorium w Szwajcarii. Wspomniany już I. Skrzypek stwierdza, że starszy most miał szerokość około czterech metrów, a młodszy wybudowany obok około pięć metrów. - Pierwszy z nich był tylko raz naprawiany, natomiast młodszy ukończono budować po 1166 roku i naprawiano ostatni raz około 1185 roku. Możemy przyjąć, że po tym czasie mógł być użytkowany jeszcze przez kilkanaście lat. Jak z tego wynika, oby-d wa mosty były użytkowane nie dłużej, niż 60 lat - pisze I. Skrzypek. Te badania pozwoliło na-ukowcomnaprzyjęcie, że wcześniej wyspa nie miała mostowego połączenia z lądem. Przypomnijmy, że osadnictwo na wyspie datuje się od końca IX wieku. Ówcześni mieszkańcy korzystali więc z łodzi (z tzw. dłubanek) oraz tratw. Nie wiadomo, z jakiego powodu mosty zostały zniszczone. Najpewniej z powodu upływu czasu. Nieliczne pale, które zostały pod wodą, oznaczono w XX wieku mosiężnymi tabliczkami z napisem „Zabytek kultury podlegający ochronie". W czasie kilku podwodnych penetracji jeziora Bobięcińskiego natrafiono na ciekawe znaleziska. W rejonie dawnych mostów znaleziono m.in. dobrze zachowane łodzie jednopienne o długości kilku metrów i szerokości do metra, też fragmenty łodzi klepkowych. - Odkryta łódź jedno-pienna była mocno wklinowana pomiędzy palami stanowiącymi pozostałości filaru mostu. Jej wnętrze w momencie odkrycia wypełnione było dużymi kamieniami polnymi, co mogłoby wskazywać na celowe jej zatopienie. Byćmoże mamy tutaj do czynienia z ofiarą zakładzinową budowanego mostu, związaną z bliżej nam nieznanymi wierzeniami. Łódź wykonana jest z pnia dębowego, w chwili odkrycia miała 3,76 metra długości, 0,45 metra szerokości oraz 0,23-0,25 metra wysokości. Wydatowana została na okres średniowieczny ©® mm ? * *- l? * % ** 'WM'** •*- ><*< <• t- ' ■- *- «-•% i' , - ś V., v . . ' -• - ,* ? . o : gIgjSw '» i &&&*■ M Wi'*' Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 STREFA BIZNESU 9 WIADOMOŚCI WSZYSCY STRASZĄ NADCHODZĄCĄ OPŁATĄ Każdy z nas zapłaci ten nowy podatek Grzegorz Gajda grzegorz.gajda@polskapress.pl ETS2, nazywany podatkiem od ogrzewania, ma zniechęcić do spalania węgla i gazu w domowych instalacjach centralnego ogrzewania. Doprowadzi do podniesienia cen, przez co koszt użytkowania tych paliw stanie się nieopłacalny. Opłatę wprawdzie będą mogli uregulować dostawcy, ale oczywiste jest, że zostaną doliczone do ceny końcowej paliwa. W debacie Obserwatora Gospodarczego Strefy Biznesu rozmawialiśmy o zagrożeniach i szansach związanych z ETS2. Zaproszeni eksperci mówili o kosztach, efektywności i sposobach wdrożenia zmian. W dyskusji uczestniczyli: dr Joanna Remi-szewska-Michalak - ekspert Stowarzyszenia „Fala renowacji", Krzysztof Woźniak -ekspert kampanii „Drewno -Pozytywna Energia" oraz Piotr Wojciechowski - adwokat w kancelarii Paprocki, Wojciechowski i Partnerzy. ETS2 rozszerzy system opłat za emisję C02 na sektory dotychczas nieobjęte regulacją Nowy system od 2027 roku obejmie transport drogowy, kolejowy oraz gospodarstwa domowe korzystające z ogrzewania gazowego. Zmiany wymuszają odchodzenie od tradycyjnych, wysokoemisyjnych źródeł energii. System ETS2 wpłynie na koszty życia konsumentów. Szacuje się, że koszt benzyny wzrośnie o około 50 groszy na litrze, a tona węgla stanie się droższa o 450 zł - mówi Piotr Wojciechowski, adwokat z kancelarii Paprocki, Wojciechowski i Partnerzy. Wprowadzenie ETS2 może przynieść korzyści środowiskowe i ekonomiczne Warunkiem powodzenia jest odpowiednie wdrożenie systemu. Najistotniejsza jest konieczność modernizacji budynków jednorodzinnych w Polsce. Jak wynika z raportu Banku Światowego, mogłaby Skala wyzwań związanych z modernizacją budynków jest gigantyczna, ale możliwa do zrealizowania przy wsparciu funduszy unijnych - uważa dr Joanna Remiszewska-Michalak, ekspert stowarzyszenia „Fala renowacji" pozwolić na: osiągnięcie celów klimatycznych. ETS2 należy traktować jako inwestycję, która poprawi efektywność energetyczną i wpłynie pozytywnie na jakość życia - uważa Krzysztof Woźniak, ekspert kampanii „Drewno -Pozytywna Energia". Blisko 70% budynków w Polsce jest nieefektywnych energetycznie Problem dotyczy głównie budynków jednorodzinnych, które wymagają modernizacji termicznej. Z tej liczby około 15% budynków znajduje się w najgorszym standardzie energetycznym, co oznacza, że wymagają gruntownej przebudowy. Tylko po jej przeprowadzeniu mogłyby spełniać normy efektywności i ograniczyć emisję gazów cieplarnianych. To szczególnie ważne, ponieważ budownictwo odpowiada za blisko 40% emisji C02 w Polsce. To o wiele więcej niż emituje, uważany za głównego winowajcę, transport. Suma emisji budynków obejmuje zarówno te powstałe podczas eksploatacji (np. ogrzewanie, chłodzenie), jak i związane z produkcją materiałów budowlanych, takich jak beton, stal czy szkło. Jednak najbardziej emisyjnym etapem jest eksploatacja, generująca około 70% emisji całego cyklu funkcjonowania budynku. Obecnie proces renowacji przebiega bardzo wolno. Roczny wskaźnik tzw. głębokiej modernizacji w UE wynosi około 0,2%, podczas gdy zalecane jest osiągnięcie poziomu 3% rocznie, aby sprostać celom klimatycznym wyznaczonym przez Unię Europejską. Skala wyzwań związanych z modernizacją budynków jest gigantyczna, ale możliwa do zrealizowania przy wsparciu funduszy unijnych. Ważne, by mówiąc o ETS nie straszyć, a koncentrować się na pozytywnych aspektach transformacji. Edukacja społeczna jest kluczowa w promowaniu pozytywnej narracji transformacji energetycznej. W kwestii finansowania natomiast trzeba stworzyć mechanizmy wsparcia prywatnych inwestorów, takie jak ulgi podatkowe czy kredyty zielone, aby transformacja nie opierała się tylko na pieniądzach unijnych i rządowych - uważa doktor Joanna Remiszewska-Michalak, ekspert stowarzyszenia „Fala renowacji". Polska zarobiła miliardy na ETS1. Gdzie są te pieniądze? Ponad 90 miliardów złotych zarobiła Polska na sprzedaży uprawnień w systemie ETS w latach 2013-2023. Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, tylko 1,3% tej kwoty zostało przeznaczone na redukcję emisji gazów cieplarnianych, czyli inwestycje w modernizację energetyczną lub odnawialne źródła energii. - To wskazuje na konieczność lepszego zarządzania środkami w kolejnych edycjach ETS. Potrzebujemy poprawy regulacji i skuteczniejszego alokowania funduszy na modernizację energetyczną, dekarbonizację przemysłu i energetyki. Mechanizm ETS przewiduje finansowanie modernizacji. To kluczowy element systemu. Skoro Polska nieskutecznie wykorzystała środki z ETSl, trzeba zmian, aby ETS2 mógł przynieść realne korzyści - zauważa Piotr Wojciechowski, adwokat z kancelarii Paprocki, Wojciechowski i Partnerzy. Nie ma innego wyjścia. Trzeba inwestować w źródła ciepła W Polsce nawet 40% gospodarstw domowych może doświadczać ubóstwa energetycznego, co oznacza, że już dziś nie są one w stanie zapewnić sobie odpowiedniego komfortu cieplnego. Problem ten jest szczególnie dotkliwy w regionach wiejskich, gdzie dostęp do nowoczesnych technologii grzewczych jest ograniczony. Jeśli ceny paliw wzrosną, kłopoty się pogłębią. Pragmatyka wskazuje, że inwestycja w źródła ciepła jest więc koniecznością. Nie możemy się bać kosztów, powinniśmy postrzegać transformację jako inwestycję w lepsze budynki, gospodarkę i jakość życia - podkreśla Joanna Remiszewska-Michalak. W Polsce istnieje wiele alternatywnych źródeł ciepła dla mieszkań WTśród tych, które wpisują się w ekologiczne i efektywne strategie ogrzewania, najpopularniejsze to: pompy ciepła, ogrzewanie elektryczne z foto-woltaiką, kolektory słoneczne, kotły na biomasę, instalacje gazowe. Z tymi ostatnimi mamy problem, ponieważ w Polsce są szczególnie rozpowszechnione, a Unia Europejska planuje stopniowe ograniczanie tego paliwa w ramach dekarbonizacji. Trzeba się poważnie zastanowić nad tym, które źródła energii będą w przyszłości ekologiczne. Gdy uchwały anty -smogowe promowały urządzenia gazowe, ludzie tłumnie je instalowali. A przecież już wtedy było wiadomo, że gaz, podobnie jak węgiel, jest paliwem kopalnym. W efekcie, cały Kraków na przykład został zgazyfikowany i nie może palić drewnem, podczas gdy jest to paliwo ekologiczne i odnawialne. Uważam, że dziś najlepszym źródłem energii w sektorze budynków mieszkalnych jest biomasa. Kotły na pelet drzewny są stosunkowo tanie w eksploatacji, a ich praca jest niemal w pełni zautomatyzowana. W porównaniu do tradycyjnych pieców na drewno są bardziej wygodne w obsłudze i wydajne. Obecnie biomasa to około 70% energii odnawialnej w Polsce. Może odgrywać dużą rolę w ogrzewaniu domów, szczególnie w systemach hybrydowych. Niepokoją jednak polskie regulacje ograniczające wykorzystanie biomasy, co może utrudnić osiągnięcie celów ETS2 - uważa Krzysztof Woźniak, ekspert kampanii „Drewno - Pozytywna Energia". Brak nam edukacji, świadomości społecznej i stabilności regulacyjnych Eksperci zgodnie podkreślili, że kluczem do sukcesu jest zwiększenie świadomości społecznej. Transformacja energetyczna jest nieunikniona, wiąże się z wieloma wyzwaniami finansowymi, technologicznymi i społecznymi. Potrzebujemy pozytywnej narracji, pokazującej korzyści, jakie przyniesie. Wyzwania ETS2 trzeba postrzegać jako szanse, a kluczem do sukcesu będzie odpowiednie wykorzystanie funduszy, pragmatyczne podejście oraz wspieranie najuboższych. Transformacja energetyczna to inwestycja, która będzie nam się spłacać przez lata - podkreślali uczestnicy debaty. 10 STREFA BIZNESU Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 ZDROWIE U STOMATOLOGA - BO BĘDZIE JESZCZE DROŻEJ Spieszcie się leczyć zęby nego trwa w najlepsze od bardzo wielu lat. I czym dłużej w to brniemy, tym bardziej oddalamy się od wizji naprawy sytuacji. A stomatolodzy, jak wszyscy przedsiębiorcy, muszą przecież zarabiać i nie mogą sobie pozwolić na dokładanie do swojej działalności - twierdzi dr n. med. Piotr Przybylski. Ile teraz zapłacimy u dentysty? Oto przykładowe ceny w gabinetach zlokalizowanych w Gdańsku i Poznaniu (na podstawie cenników na stronach internetowych): • wypełnienie kompozytowe: 250-450 zł, • odbudowa kompozytowa: 400-650 zł, • fluoryzacja: 200 zł, • usunięcie kamienia nazęb-nego: 200 zł, • leczenie kanałowe przy użyciu mikroskopu (jednokanałowy): 700-900 zł, • leczenie czterokanałowe - od ok. 2000, • odbudowa zęba za pomocą wkładów z włókna szklanego - od 600 zł, • usunięcie zęba -300-1000 zł, • proteza akrylowa -od 500 zł, • licówka i korona pełnocera-miczna na zębie własnym - od ok. 2500 zł, • proteza szkieletowa -od 3000. ©® Nowe zasady w programie „Czyste Powietrze" Maciej Badowski maciej.badowski@polskapress.pl Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ogłosił istotne zmiany w programie „Czyste Powietrze", które wejdą w życie po wznowieniu przyjmowania wniosków 31 marca 2025roku. Zmiany te obejmują m.in. zakończenie dofinansowania do kotłów gazowych oraz wprowadzenie ocen energetycznych dokonywanych przez ekspertów na miejscu. Nowe zasady dofinansowania w programie „Czyste Powietrze" Po wznowieniu przyjmowania wniosków w programie „Czyste Powietrze", które nastąpi 31 marca 2025 roku, nie będzie już możliwości uzyskania dofinansowania do kotłów gazowych. Prezes NFOŚiGW Dorota Zawadzka-Stępniak podkreśliła, że kluczowym elementem inwestycji w ramach programu będzie podniesienie standardu energetycznego budynku. W ramach nowej odsłony programu, minimalnym wymaganiem będzie osiągnięcie standardu zużycia energii końcowej na poziomie 120 kWh/m/rok. Wiceprezes Funduszu Robert Gajda zapowiedział, że ci, którzy już zakupili piece gazowe, aleniemogli rozliczyć tego zakupu z powodu zawieszenia programu, będą mieli taką możliwość w okresie przejściowym. Oceny energetyczne zamiast audytów Jednym z kluczowych elementów nowych regulacji jest zastąpienie audytów energetycznych ocenami dokonywanymi przez ekspertów na miejscu. - Nowe regulacje mają zapobiec posługiwaniu się audytami energetycznymi i świadectwami charakterystyki energetycznej, które możnabyło kupić przez internet - wyjaśnił Robert Gajda. Specjalista dokonujący oceny będzie musiał osobiście odwiedzić miejsce inwestycji, określić, co należy zrobić, a następnie będzie rozliczany z efektów swojej pracy. Taki system ma na celu zwiększenie rzetelności i efektywności realizowanych inwestycji. Zmiany w kontroli i finansowaniu NFOŚiGW planuje również zwiększenie liczby kontroli zarówno u beneficjentów, jaki wykonawców oraz operatorów programu. Progi dochodowe i limity kosztów zostaną zaktualizowane w związku z inflacją z ostatnich lat. Ponadto, wykonawcy będą musieli obowiązkowo posiadać ubezpieczenie OC. Poziom prefinansowania zostanie obniżony z 50 proc. do 20 proc., a środki będą trafiać na konto celowe beneficjenta, a nie bezpośrednio do wykonawcy. Takie rozwiązanie ma na celu lepsze zabezpieczenie środków publicznych i zwiększenie odpowiedzialności beneficjentów za realizację inwestycji. Rozszerzenie grona operatorów Fundusz planuje rozszerzyć grono operatorów programu „Czyste Powietrze". W pierwszej kolejności będą nimi gminy, dla których przewidziano wzrost zachęt finansowych. - Zachęci to większą liczbę gmin do uczestnictwa, ale na pewno nie wszystkie - ocenił wiceprezes Gajda. W dalszej kolejności operatorami będą mogły zostać inne podmioty, takie jak organizacje pozarządowe. Jednak operatorami nie będą mogli być wykonawcy ani stowarzyszenia czy fundaq'e zakładane przez wykonawców, co ma na celu uniknięcie konfliktu interesów. Powody wprowadzenia zmian w programie „Czyste Powietrze" Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta podkreślił, że zmiany wprogramie „Czyste Powietrze" mają na celu poprawę bezpieczeństwa i efektywności. - Są dwa główne powody zmian w programie „Czyste Powietrze": poprawa bezpieczeństwa, żeby obywatele przestali być oszukiwani, oraz poprawa efektywności - żeby beneficjent sprawniej przechodziłprzez program, szybciej składał aplikację i dostawał pieniądze - powiedział Bolesta. Prezes NFOŚiGW Dorota Za-wadzka-Stępniak dodała, że najważniejszym celem jest ochrona przed „rachunkami grozy" przy jednoczesnym osiągnięciu zakładanych efektów. Przerwa w działaniu programu Pod koniec listopada NFOŚiGW wstrzymał przyjmowanie nowych wniosków w ramach programu „Czyste Powietrze". Decyzja ta była podyktowana koniecznością reformy programu i uszczelnienia systemu, co nie było możliwe bez czasowej przerwy w jego działaniu. Program „Czyste Powietrze" jest największym programem anty-smogowym w Polsce. Właściciele domów jednorodzinnych mogą w jego ramach otrzymać dofinansowanie na wymianę nieekologicznych źródeł ciepła oraz na poprawę efektywności energetycznej budynku, m.in. poprzez jego termomoderniza-cję. Zmiany w programie mają na celu zwiększenie jego skuteczności i transparentności, a także lepsze dostosowanie do potrzeb beneficjentów. ©@ Agnieszka Kamińska agnieszka.kaminska@polskapress.pl Ceny w prywatnych gabinetach stomatologicznych wzrosły o 9 proc. Od nowego roku ma być jeszcze drożej. -Z miesiąca na miesiąc dentystom jest coraz trudniej utrzymywać ceny na dotychczasowym poziomie -twierdzi dr n. med. Piotr Przybylski z kliniki Implant MedicaL W Polsce ceny w gabinetach stomatologicznych są jednymi z najdroższych w Europie. GUS podał, że w pierwszym półroczu usługi dentystyczne podrożały o 9,4 proc., a od stycznia do października - o 9 proc. Polska na czwartym miejscu w UE pod względem szybkości wzrostu cen u stomatologów W UE wyższą dynamikę wzrostu cen zanotowano jedynie w Finlandii, Francji i na Węgrzech. Okazuje się również, że wzrost cen usług stomatologicznych w Polsce był większy niż inflacja w sektorze zdrowia - ta w pierwszej połowie roku wyniosła 3,7 proc. Co tak wywindowało ceny u stomatologów? Na podwyżki, co nie jest niespodzianką, wpłynął ogólny wzrost kosztów prowadzenia działalności, w tym m.in. wyższe ceny energii, ale też materiałów, które W 2024 r. wzrost cen usług stomatologicznych był wyższy niż inflacja w całym sektorze ochrony zdrowia. Stomatolodzy twierdzą, że w przyszłym roku podwyżki cen mogą być jeszcze wyższe w tej branży są specyficzne. Stomatolodzy tłumaczą, że poszły w górę ceny uzupełnień i komponentów wykorzystywanych m.in. w protetyce i do wypełniania ubytków. Do tego doliczyć trzeba koszty zatrudnienia asystentki stomatologicznej czy rejestratorki, bez których dziś rzadko który gabinet działa. - Stale drożeją materiały specjalistyczne oraz rachunki za prąd czy gaz. Rosną też wy- nagrodzenia kadry pomocniczej . Z miesiąca na miesiąc dentystom jest coraz trudniej utrzymywać ceny na dotychczasowym poziomie - twierdzi dr n. med. Piotr Przybylski z kliniki Implant Medical. Według niego, w pierwszym kwartale 2025 r., wzrost cen usług stomatologicznych może' wynieść 10 proc. rok do roku. - To może doprowadzić do sytuacji, że pacjenci będą zawieszać wizyty, bo zwyczajnie ich nie będzie stać na leczenie stomatologiczne - dodaje stomatolog. W gabinetach na peryferiach miasta lub poza nim, ceny mogą być nieco korzystniejsze Można przewidywać, że wyższy wzrost cen wystąpi w dużych i średnich miastach, w których koszty utrzymania najszybciej idą w górę. Prowa- dzący gabinety stomatologiczne najczęściej wynajmują lokale, a koszt wynajmu wliczają w ceny usług. Może się okazać, że w gabinetach na peryferiach miasta lub poza nim, ceny będą nieco korzystniejsze. Jest możliwe, że stomatolog prowadzący działalność we własnym domu, np. na wsi, również zaproponuje nieco niższe ceny, bo nie ponosi kosztów wynajmu. Przybylski wskazuje, że obecne ceny, chociaż wysokie, to i tak są mocno niedoszaco-wane. Jak twierdzi, niektóre koszty prowadzenia gabinetu stomatologicznego wzrosły nawet o 20-30 proc., ale dentyści aż tak wysoko nie podnieśli cen swoich usług, bo prawdopodobnie musieliby się liczyć z dużo mniejszą liczbą pacjentów. Taniej już nie będzie. Sytuacja mogłaby się zmienić dopiero wtedy, gdyby stomatologia bardziej opierała się na leczeniu publicznym Wszystko wskazuje na to, że taniej już nie będzie. Sytuacja mogłaby się zmienić dopiero wtedy, gdyby stomatologia w dużo większym stopniu opierała się na leczeniu publicznym. A na to się nie zanosi. - Leczenie na NFZ od wielu lat mocno kuleje. Jest słabo dofinansowane. Spychanie pacjenta stomatologicznego do sektora prywat- STREFA BIZNESU • II Najlepsze zawody w 2025 roku Agnieszka Kamińska agnieszka.kaminska@polskapress.pl Pracodawcy w2025r. będą ostrożnie podchodzić do nowych rekrutacji min. ze względu na wysokie koszty pracownicze. Jednocześnie w 23 zawodach wystąpi niedobór pracowników. Osoby pracujące w tych profesjach nie tylko nie powinny obawiać się o brak zatrudnienia. ale prawdopodobnie będą wręcz rozchwytywane przez pracodawców. Sytuacjana rynku pracyjest specyficzna. Mamy w Polsce stosunkowo niskie bezrobocie, utrzymujące się od kilku miesięcy na tym samym poziomie. W lipcu, sierpniu, wrześniu było to 5 proc., w październiku - 4,9 proc., wg GUS, a w listopadzie -jak szacuje ministerstwo pracy, będzie to 5 proc. Wskaźnik bezrobocia nadal stabilnie niski, chociaż pracodawcy ostrożnie podchodzą do nowych rekrutacji, a niektóre firmy zwalniają Z drugiej jednak strony, europejskie firmy borykają się ze spowolnieniem gospodarczym i wysokimi kosztami prowadzenia działalności. Niektóre branże odczuwają to bardzo dotkliwie i ogłaszają zwolnienia grupowe. Tak jest choćby z przedsiębiorstwami z sektora motoryzacyjnego, które wkilku krajach mogą zwolnić setki pracowników. Zwolnienia zapowiedziały m.in. Volkswagen, Nissan, GM, Stel-lantis, Ford. Z trudnościami mierzą się głównie firmy w Niemczech i ich oddziały w innych państwach, ale i polskie przedsiębiorstwa, kooperujące z nimi, mogą dostać rykoszetem. Nie tylko motoryzacja ma trudniejszy czas. Niedawno 0 cięciach zatrudnienia poinformowały międzynarodowe koncerny technologiczne, takie jak np. Intel czy Dell Technologies. Jak to przełoży się na decyzje rekrutacyjne w2025 r.? - Już w tym roku pracodawcy ostrożnie podejmowali decyzje o nowych rekrutacjach 1 zwiększeniu zatrudnienia. W perspektywie początku 2025 r. połowa badanych firm prognozuje stagnację gospodarki. Niepojący jest fakt, iż wyraźnie gorzej kondycję gospodarki oceniają ważne dla nas branże - jak budownictwo i handel - mówi Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacja Le-wiatan. Z kolei ekonomista Mariusz Zielonka stwierdził niedawno, że zwolnienia nie po- Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 PRACA BĘDZIESZ ZASYPANY OFERTAMI PRACY ".........I W 2025 r. nadal wystąpią niedobory na rynku pracy, ale będą one mniejsze niż w latach poprzednich winny spowodować wzrostu bezrobocia, przynajmniej w najbliższym czasie. Mogą one być problemem raczej dla lokalnych rynków pracy. Mimo stagnacji w gospodarce i zwolnień w niektórych branżach, wiele firm w Polsce boryka się z ogromnymi niedoborami pracowników, co jest podyktowane przede wszystkim zmianami demograficznymi. Co roku na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowywana jest prognoza zapotrzebowania na pracowników na kolejny rok. Badanie wykonuje Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie, a dane dotyczą całego kraju. W przyszłym roku będzie brakowało pracowników w 23 zawodach, tj. o 6 mniej niż w prognozie na 2024 r. Analitycy ocenili, że W2025 r. nadal wystąpią niedobory na rynku pracy, ale będą one mniejsze niż w latach poprzed- nich. Autorzy badania zwracają tu uwagę na szerszy aspekt gospodarczy i skłonność przedsiębiorców do ostrożniejszych decyzji rekrutacyjnych. W 2025 roku zmniejszą się obserwowane w ostatnich latach niedobory pracowników. Przedsiębiorcy będą ograniczać rekrutacje ze względu na rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej (min. wzrostpłacy minimalnej i kosztów energii). Na polskie firmy negatywnie oddziaływać będzie także niestabilna sytuacja geopolityczna (powodująca wzrost cen ropy naftowej) i słaba koniunktura w państwach Europy Zachodniej (hamująca eksport) - komentują autorzy badania. W 2025 r. w żadnym zawodzie nie pojawi się nadwyżka pracowników, bezrobocie powinno utrzymać się na niskim poziomie Okazuje się, że na rynku będzie brakowało pracowni- ków w 23 zawodach, tj. o 6 mniej niż w prognozie na 2024 rok. To oznacza, że osoby z „listy deficytowej" nie tylko mogą być spokojne o swoje zatrudnienie, ale jeśli będą chciały zmienić pracę, to prawdopodobnie będą wręcz mogły przebierać w ofertach. Poszukiwani będą m.in. pracownicy w zawodach z branży medyczno-opiekuńczej, edukacyjnej i TSL (transport-spedycja-logistyka) Ze względu na trudne warunki pracy i niechęć do podejmowania pracy fizycznej, w 2025 roku utrzyma się deficyt w wielu profesjach z branży budowlanej - będzie ich jednak mniej niż przed rokiem. Podobnie będzie w branży produkcyjno-przetwórczej. Co jednak ważne, w 2025 roku, w żadnym zawodzie nie pojawi się nadwyżka pracowników. W zdecydowanej większości profesji ocenianych w Barometrze popyt zrównoważy się z podażą pracy. Bezrobocie powinno utrzymać się zatem na niskim poziomie, co potwierdzają także prognozy Komisji Europejskiej - dowiadujemy się z najnowszego „Barometru Zawodów". Pełna lista zawodów deficytowych w 2025 r., według Barometru Zawodów • Dekarze i blacharze budowlani • Elektrycy, elektromechanicy i elektromonterzy • Kierowcy autobusów • Kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych • Lekarze • Magazynierzy • Mechanicy pojazdów samochodowych • Monterzy instalacji budowlanych • Murarze i tynkarze • Nauczyciele praktycznej nauki zawodu • Nauczyciele przedmiotów ogólnokształcących • Nauczyciele przedmiotów zawodowych • Nauczyciele przedszkoli • Nauczyciele szkół specjalnych i oddziałów integracyjnych • Operatorzy i mechanicy sprzętu do robót ziemnych • Opiekunowie osoby starszej lub niepełnosprawnej • Pielęgniarki i położne • Pracownicy ds. rachunkowości i księgowości • Pracownicy służb mundurowych • Psycholodzy i psychotera-peuci • Robotnicy budowlani • Samodzielni księgowi • Spawacze ©® 12 • PO GODZINACH Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 Dlatego trzeba się starać o kolejne Marcin Hakiel w „Dzień dobry TVN" Fot. Sylwia Dąbrowa 99 \ --kr" Z ŻYCIA GWIAZD W TELEWIZJI KRZYŻÓWKA NR 200 Daniel Olbrychski skrytykował rząd Weteran polskiego aktorstwa był niedawno gościem „Dzień dobry TVN". Dzieląc się przemyśleniami na temat mijającego roku, Olbrychski wyraził swoje „dwa najgłębsze rozczarowania". Aktor skrytykował rząd Donalda Tuska, a szczególnie minister kultury i dziedzictwa narodowego Hannę Wróblewską, którą nazwał „wstydem dla tej koalicji". Jessica Mercedes znowu jest singielką W połowie roku celebrytka dała drugą szansę wcześniejszemu partnerowi - muzykowi Kubie Karasiowi. Wkrótce potem para zaczęła się pokazywać razem. Jakież było więc zdziwienie fanów, kiedy w podcaście „Przebudzenie" podczas rozmowy z Magdą Gessler, Mercedes oficjalnie stwierdziła, że jest singielką. Krystyna Janda usłyszała swój głos Aktorka przyznała w wywiadzie dla Polskiego Radia, że boryka się z problemem zdrowotnym. - Od czterech lat noszę aparat słuchowy, bo mam problemy ze słuchem. Tyle zagrałam już, darłam się na scenie... I pierwszy raz włożyłam maleńki aparat do ucha. (...) Te aparaty to jakiś kosmos. Usłyszałam swój głos od środka. Usłyszałam, jak mówię naprawdę. Od czterech lat mam takie dwie nitki w głowie (...) Precyzyjnie kontroluję wszystkie zawahania, kropki, przecinki czy kreski - powiedziała. (GZL) Fot. Sylwia Dąbrowa f Sylwester z Dwójką i Sylwestrowa Moc Przebojów WTOREK TVP1, 20:00, Polsat 19:55 Sylwester z Dwójką odbędzie się w tym roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Usłyszymy m.in.: Nataszę Urbańską, Andrzeja Pia-secznego, Tatianę Okupnik i Piotra Kupichę z zespołem Feef. Na scenie pojawią się zagraniczne gwiazdy: Loona, Ottawan, DJ BoBo oraz The Kolors. Sylwestrowa Moc Przebojów Polsatu odbędzie się na toruńskim Rynku Staromiejskim. Wśród artystów m.in.: Doda, Kayah, Maryla Rodowicz, Dawid Kwiatkowski i Roxie Węgiel. ABBA. Wbrew wszystkiemu ŚRODA Canal+f 11:10 Minęło ponad 50 lat od wygranej zespołu ABBA podczas Eurowizji. Piosenka „Waterloo" otworzyła grupie drzwi do międzynarodowej kariery i sławy, która utrzymuje się po dziś dzień. Baby Boom, czyli Kogel mogel 5 ŚRODA TVP1,20:25 Kolejna dawka humoru i życiowych perypetii bohaterów kultowej serii komediowej o rodzinach ■Wolańskich i Zawadów. Bo we mnie jest seks ŚRODA TVP Historia, 21:50 . Historia wzlotów i upadków kariery legendy polskiego kina i estrady. Wydarzeniom z życia Kaliny Jędrusik towarzyszy atmosfera szalonej zabawy ówczesnej śmietanki towarzyskiej. Poziomo: 3) okrywa włosowa owiec, 5) lew lub koń, 9) Andrzej i ..., duet wokalny sprzed lat, 10) wojskowy zamach stanu, 11) niebiański stróż, 12) żerują w futrach i odzieży, 14) Michael, aktor z filmu „Kabaret", 16) łączy setera z panem, 17) ... Duplantis, amerykańsko--szwedzki skoczek ó tyczce, 19) miękka tkanina, 20) ... Kazan, reżyser filmu „Wiosenna bujność traw", 22) gorący odprysk z ogniska, 24) operacja finansowa w euro lub dolarach, ' 29) aktorka z filmu „Ze śmiercią jej do twarzy", 30) stroni od pracy, próżniak, 33) młoda tymotka, 37) skoczny taniec ludowy, 38) czasami niewarta wyprawki, 39) jeden z palców u dłoni, 40) niejedno pływa w wigilijnym barszczu, 41) pierwsza monarchini Wielkiej Brytanii. Pionowo: 1) przywódca bandy rzezimieszków, 2) .....starszej pani", tragikomedia Friedricha Durrenmatta, 3) faraon z powieści Prusa, 4) zabieg leczniczy wykonywany przez chirurga, 5) bufet w dawnej karczmie, 6) przydomek Kazimierza Deyny, 7) ananas, gagatek, 16 24 29 30 37 39 25 31 26 12 20 32 41 21 13 17 10 18 22 14 15 23 33 38 11 19 34 40 27 35 28 36 8) odludne miejsce, 13) człowiek niekompetentny, 15) druga co do wielkości rzeka w Polsce, 18) skala światłoczułości filmów, 21) fasolnik egipski, wspięga, 23) brat Chmielowski, święty franciszkanin, 25) Gino ..., włoska firma obuw-niczo-galanteryjna, 26) rekrutacja na studia, 27) wcięcie w pasie, 28) rezultat działania matematycznego, 30) producentka w kurniku, 31) utwór o żałobnej tematyce, 32) najliczniejsza osada wioślarska, 34) świeżo wcielony do armii, 35) bliskoznaczne to synonimy, 36) uprawia sport dla przyjemności. ROZWIĄZANIE NR 199 J ■ D ■ A N N A 1 L C Z U K ■ M ■ J E M A 1 L ■ A ■ 0 ■ ■ G ■ U M 0 W A 0 ■ K ■ T E R M 0 F 0 R ■ B ■ C ■ S W 1 T W A ■ 0 ■ ■ 1 ■ Z W 1 A Z E K A ■ Y ■ N ■ S Z A N T Y ■ C A ■ R B E L c A N T 0 ■ ■ 0 T 1 A T R 1 A ■ G ■ 1 ■ 1 ■ L U W R ■ M ■ U ■ N ■ B 1 E s 1 A D A ■ ■ S Ę P P Ł 0 W Y ■ D ■ z ■ L E ■ 6 ■ A ■ H A W A N A T 0 w A R Y A ■ 1 ■ 1 ■ ■ R ■ W ■ E L A N c E T Z A M A C H E ■ 0 ■ L ■ ■ T ■ R ■ U R 0 N D 0 ■ ■ 0 B 1 A D Z ■ A ■ T E R M 1 N A T 0 R ■ A ■ 1 ROZWIĄZANIE NR 199 HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Nie zabraknie Ci determinacji w dążeniu do wyznaczonego celu. Horoskop dzienny wróży, że wykażesz się wyjątkową skutecznością. Ryby (19.02-20.03) Unikaj ludzi, którzy mają zazwyczaj inne zdanie niż Ty. Horoskop na dziś ostrzega, że z Waszego spotkania nic dobrego nie wyjdzie. Baran (21.03-19.04) Będziesz ostatnią deską ratunku dla kogoś z grona znajomych. Horoskop dzienny na wtorek mówi, że Twoja interwencja jest nieodzowna. Byk (20.04-20.05) Trzymaj emocje na wodzy. Horoskop dzienny ostrzega, że działanie pod ich wpływem może mieć fatalne konsekwencje nie tylko dla Ciebie. Bliźnięta (21.05-21.06) Ktoś zwróci się do Ciebie z prośbą o pomoc w rozwiązaniu osobistego problemu. Horoskop na dziś radzi postępować wyjątkowo delikatnie. Rak (22.06 -22.07) Zadbaj dzisiaj o potrzeby swojego organizmu. Horoskop dzienny na wtorek mówi, że lekceważenie ich może spowodować fatalne skutki. Lew (23.07-22.08) Będziesz dzisiaj w doskonałym nastroju. Horoskop dzienny zapowiada, że Twój stan będzie udzielał się również innym osobom. Panna (23.08-22.09) Polegać będziesz tylko na sobie. Horoskop na dziś wróży, ze zdanie innych osób nie będzie miało dla Ciebie żadnego znaczenia. Waga (23.09-22.10) Nie przejmuj się kąśliwymi kierowanymi w Twoją stronę uwagami. Horoskop na wtorek mówi, że będzie to tylko przejaw zwykłej złośliwości. Skorpion (23.10 - 21.11) Postaraj się dzisiaj nadrobić wszelkie zaległości. Horoskop dzienny radzi zrobić wszystko, aby wejść w nowy rok z czystą kartą. Strzelec (22.11-21.12) Ktoś będzie próbował wpływać na podejmowane przez Ciebie decyzje. Horoskop na dziś zapowiada, że te wysiłki spełzną na niczym. Koziorożec (22.12 -19.01) Będziesz przez cały dzień kopalnią dobrych pomysłów. Horoskop dzienny na wtorek mówi, że niektóre będą przyjmowane z entuzjazmem. Głos Redaktor naczelny Jarosław Jaz. Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski. Wojciech Frelichowski. YitonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. RedakcjaStUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, teL598488100, redakqa.gp24@polskapress.pl, KOSZALIN, ul. Mickiewiaa24, tel.943473552.redakqa.gk24@polskapress.pl, SZCZECIN, Al. Niepodległości 26/U1, teL914S13300.redakqa.gs24@polskapress.pl. Drak Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca PolskaPressSp.zo.o. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 22 20144 00. fax: 22 2014410 www.gp24.pl www.gk24.pl www.gs24.pl <£)<© - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodniezcennikiemzamieszczonymnastroniewww.gp24.pl/tresciiwzgodzie2postanowieniami niniejszego regulaminu. Prezes Zarządu Polska Press Grupy Zenon Nowak Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Biuro Prasowe: biuroprasowe@polskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło, Agencja AIP kontakt@aip24.pl Biuro Konsumenta PPG, e mail: biurokonsumenta@polskapress.pl, tel. 12 688 8510 P&C mm rnwitim Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 INFORMATOR/OGŁOSZENIA DROBNE • 13 E Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 Nieruchomości MIESZKANIA-KUPIĘ KUPIĘ Twój problem z udziałem w nieruchomości, spadku! Nie wiesz co robić, nie dogadujesz się z rodziną, współwłaścicielem? Sprzedaj mi swój udział! 602738759 Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 513-109-288 aktualne z całej Polski przetargi nasze komunikaty.| Zdrowie NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO NAPRAWA anten i TV, 604-885-366 GK NAPRAWA RTV, anteny, bezpłatny dojazd, tel. 888-032-998 Rolnicze KURKI nioski dowóz. 600539790 AUTOPROMOCJA ibo TWODE DOMOWE BIURO OGŁOSZEŃ Ogłoszenia drobne w Twojej gazecie przez Internetowe Biuro Ogłoszeń. Bez wychodzenia z domu. ibo.polskapress.pl Powrót paczki Dantego i niekonwencialnego belfra Anna Czerny-Ma recka Kino Druga część opowieści 0 buntowniczych licealistach - „Piep*zyć Mickiewicza 2", dó kin trafi 24 stycznia 2025roku. Czas na powrót zbuntowanej ekipy z ni B i ich niekonwencjonalnego wychowawcy Jana Sienkiewicza (w tej roli Dawid Ogrodnik). Miłość, kłopoty 1 szkolne dramaty to codzienność Nel, Dantego i reszty paczki. Do szkoły trafia Korek -nowy, szczególnie uzdolniony matematycznie uczeń, który dołącza do przyjaciół Dantego. Chłopaki chcą go nauczyć, jak podrywać dziewczyny, ale oka-zuje się, że ich rady pochodzą głównie z internetu. W młodych zaczynają buzować hormony, co powoduje całą masę nieporozumień. Nową postacią w tej historii jest Korek, chłopak w spektrum autyzmu, pasjonat kolei, obdarzony wielkim talentem matematycznym. Okazuje się, że idealnie pasuje do paczki Dantego! Korka zagrał młody wrocławski aktor Karol Rot (ur. 2006). Rot od lat zafascynowany jest kinem, zwłaszcza polskim. Szczególnie ceni dokonania Wojciecha Smarzow-skiego. Swą przyszłość chce związać z branżą filmową; nie jest jeszcze pewien czy jako aktor, czy może reżyser. - Koledzy czasem się ze mnie śmiali, że je- mm ¥. Nowa postać w filmie - Korek (Karol Rot) stem tak zakręcony na punkcie polskiego kina. Uważam jednak, że choć z pewnością nie zawsze jest ono doskonałe, ma wiele atutów - stwierdził. W mamę Korka wcieliła się Anna Szymańczyk („Kler", „Znachor", serial „Lady Love"). Reżyserka obsady Sylwia Czaplewska zdradziła, że na zdjęcia próbne zgłosiło się ponad trzy tysiące chętnych. - Castingi rozpoczęliśmy w styczniu, obsada gotowa była w czerwcu - opowiadała. Do roli Korka przesłuchano czterdziestu kandydatów, o bardzo odmiennych osobowościach i temperamentach. Dlaczego wygrał Rot? - Moim zdaniem był doskonale przygotowany, skoncentrowany, i tak jakoś niezwykle skromny, pasujący do roli - zauważała. - Pomiędzy Anną Szymańczyk i Karolem zaiskrzyło już przy pierwszym spotkaniu. Rot wspominał, że reżyserka filmu Sara Bustamante-Drozdek była otwarta na sugestie aktorów, zwłaszcza te dotyczące języka bohaterów. - Miała swoje koncepcje, ale wiele z naszych pomysłów uwzględniała - relacjonował. -Oczywiście wcześniej sporo pracy wykonałem sam. Grałem przecież chłopaka w spektrum autyzmu. Mam kuzyna w spektrum, więc kwestie tolerancji wobec takich osób i ich reakcji na świat były mi bliskie. Oprócz tego dużo czytałem i uważnie oglądałem seriale „The Goód Doctor" oraz „Atypowy". Miałem na to trzy tygodnie, gdy już wiedziałem* że przeszedłem casting. ©© POGODA Krzysztof Ścibor Biuro CalyuSą Wtorek Pogoda dla Pomorza Stan morza (Bft) Sita wiatru (Bft) Kierunek wiatru Pomorze dostaje się pod wpływ głębokiego niżu. W ciągu dnia pochmurno i okresami może pokropić słaby deszcz. Temperatura max do 5:7 °C. Wiatr silny z płd.-zach. W nocy mokro i wietrznie 3-4 Ml Ostrzeżenie o silnym wietrze * 50 km/h 1017hPa H 6 Łeba 7 as 6 Kzm 5 6 Kołobrzeg Darłowo 0-"HfŚjj Sławno iT°TE£ "Ustka © SŁUPSK Lębork Wejherowo Hćf Pogoda dla Polski OESL IB......WZ Kartuzy GDAŃSK ^ Rewal OB Bytów Kościerzyna ■T *15 cm Jutro pochmurno z o , . , K, Świnoujście opadami deszczu. Na EZ3BI *45 cm *15 cm I/ Starogard ^Gdański EMS Człuchów SZCZECIN, © J L°KS ' ~ o Stargard Drawsko Pomorskie on raj sL_Je3 termometrach max do potczyn-zdrój 6:8°C. Wiatr porywisty i groźny z płd.-zach. Od czwartku coraz chłodniej, spadnie śnieg i zacznie się Stargard robić zimowo. Wiatr 5 " MB jeszcze silny i groźny z północnego-zachodu. & pogodnie jjj,,. zachmurzenie umiarkowane ^ przelotny deszcz JĘjp przelotne deszcze i burza pochmurno ,■mżawka ciągły deszcz ciągły deszcz i burza 1;i przelotny śnieg ~ - ciągły śnieg przelotny śnieg z deszczem ciągły śnieg z deszczem mgła V marznąca mgła ^śliska droga marznąca mżawka marznący deszcz zamieć śnieżna A opad gradu \ kierunek i prędkość wiatru 119 ° j temp. w dzień temp. w nocy 15° temp. wody grubość pokrywy śnieżnej 1011hPa ciśnienie i tendencja a* smog 35 km/h 7 ° 2° 1 Gdańsk 7 ° 8 ° 4f Kraków 7 ° 8 8 Lublin 5 ° 6 ° ' Sr Olsztyn 5 ° 6 ° Poznań 4 ° 6 ° Toruń 4 ° 6 ° Wrocław 6 ° 7 ° &> Warszawa 4 ° 7 ° Karpacz 5 ° 5 ° &> Ustrzyki Dolne 2 ° 4 ° &, Zakopane 5 ° 7 ° & *45 cm *15 cm 14 Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 SPORT www.sportowy24.pl BIEGI ULICZNE Daria Domżalska z Gdyni (17 minut i 25 sekund) wśród kobiet oraz Maciej Megier z Gdańska (14 minut i 25 sekund) w rywalizacji panów byli najlepsi na trasie XV Koszalińskiego Biegu Sylwestrowego. Frekwencja była rekordowa. W sumie w biegach - dla dzieci.i dla dorosłych - wystartowało niemal 600 biegaczy: setka dzieci oraz około 480 dorosłych. W zeszłym roku wystartowało nieco ponad 300 osób. BIEGI XIII Bieg Sylwestrony w Białogardzie na 5 km wygrali: Robert Donakiewicz (Białogard) i Małgorzata Krynicka-Grzyb (Trzebiatów). Na trasie rywalizowało w sumie 80 uczestników. Startowały też dzieci. PIŁKĄ NOŻNA TRANSFEROWA KARUZELA W I LIDZE DOPIERO ZACZYNA SIĘ KRĘCIC Kilka klubów wciąż kusi Jonathan Juniora Jakub Lisowski sport@gk24.pl PIŁKA NOŻNA. 25-letniBrazy-lijczyk Jonathan Junior to jeden z najciekawszych zawodników na polskim rynku transferowym. Jeszcze nie wiadomo, gdzie będzie grał wiosną. Jonathan po występach dla kilku zespołów z Brazylii - latem 2023 r. związał się z drugo-ligową Kotwicą Kołobrzeg. WII lidze zdobył 23 bramki w 30 występach. W ogromnym stopniu przyczynił się do awansu kołobrzeżan do I ligi. Na zapleczu ekstraklasy już tak skuteczny nie był - zagrał w 14 meczach, zdobył 3 bramki. Ale jego dorobek pewnie byłby dużo lepszy, gdyby nie taktyka drużyny. Brazylij-czyk był osamotniony z przodu, z zespół koncentrował się na destrukcji. Mimo to Jonathan Junior zbierał dobre noty za swoje boiskowe zaangażowanie. W Kotwicy nie dotrwał do końca jesiennej części. Opuścił zespół, a tłumaczył to zaległościami w wypłatach klubu. Strona zawodnika uważa, że kontrakt został skutecznie rozwiązany, a klub twierdził coś innego. Menedżer Jonathana szuka mu nowego klubu. Zainteresowanych ma być kilka z PKO Ekstraklasy i I ligi. Według ostatnich informacji najbliższy zatrudnienia Brazylijczyka ma być ekstraklasowy Radomiak Radom, który zimą może stracić swoich najgroźniejszych za- Benedikt Zech postanowił wrócić do Austrii Jakub Lisowski sport@gs24.pl PIŁKA NOŻNA. 34-letniBenedikt Zech postanowił rozwiązać umowę z Pogonią Szczecin za porozumieniem stron. Wraca do swojego byłego austriackiego klubu. - Dziękujemy za wspólne lata, Bene! Zarząd klubu oraz pracownicy życzą Ci powodzenia w dalszej karierze - podkreślił klub w swoim komunikacie. Zech to nie był piłkarz j eden z wielu, obcokrajowiec, który niczym specjalnym się nie wyróżnił i jego odejście będzie niezauważone. „Profesor" - takiego przydomku „dorobił" się występując w Pogoni, a to już najlepiej świadczy, jak mocno był ceniony. Benedikt Zech od początku kariery do lata 2019 związany był z klubami ze swojej ojczyzny. W latach 2012-19 grał dla SC Rheindorf Altach, był tam kapitanem. Mając 29 lat postanowił skorzystać z oferty Pogoni Szczecin, która pod kierunkiem trenera Kosty Runjaica postawiła na śmiały rozwój sportowy. Tamtego lata ściągnęła kilku obcokrajowców, ale to zaprocentowało też wynikami. Zech szybko stał się jednym z najlepszych środkowych wodników i szuka zastępców. Przyszłość Juniora powinna wyjaśnić się w najbliższych dniach. W innych klubach też na razie przymiarki. Gorące dni są w Odrze Opole, która będzie bronić się przed spadkiem. Klub zatrudnił już Szymona Kobusińskiego (napastnik z Polonii Warszawa) i Damiana Tronta (pomocnik z Miedzi Legnica). Kilku zawodników (np. doświadczonego Jakuba Bartkowskiego) na listę transferową wystawiła Warta Poznań. Podobnie działa Stal Stalowa Wola. Cisza o wzmocnieniach w Wiśle Kraków, Ruchu Chorzów czy Miedzi. Te kluby powalczą o awans. W Arce pracuje już nowy trener - Dawid Szwarga (ostatnio Raków). ©® Miasto da Warcie połowę kwoty na obiekt Bartosz Kijeski sport@gk24.pl Rada Poznania przegłosowała projekt budżetu na2025 roku. Co to oznacza dla Warty Poznań? Z kasy miasta ma zapewnioną część pieniędzy na modemizaq"ę obiektu przy Drodze Dębińskiej. 7,5 miliona złotych otrzyma Warta z kasy miasta. Jednak, aby te środki mogły zostać rozdysponowane, Zieloni muszą znaleźć kolejne tyle. W przeciwnym razie los najstarszego klubu piłkarskiego w Poznaniu stanie pod znakiem zapytania. Jak przyznaje prezes Warty Poznań, Artur Meissner, Zieloni cały czas starają się o pieniądze z poziomu centralnego. Wszystko ma rozstrzygnąć się w najbliższych tygodniach. Klub cały czas stara się pozyskać pieniądze również ze strony prywatnych partnerów oraz sponsorów. Czasu zbyt wiele nie ma. Do początku nowych rozgrywek pozostało siedem miesięcy, a to właśnie ta data nieustannie jest powtarzana przez włodarzy na powrót do Poznania. W futbolu jest to jeszcze kawał drogi, natomiast w przypadku jakichkolwiek inwestycji czy budowy lub moderniza- msmM .... 9 . r.. r. 'SęsMss Czy w lipcu zobaczymy Wartę Poznań na stadionie przy Drodze Dębińskiej? cji stadionu piłkarskiego, tego czasu jest praktycznie mało. Dodatkowo przebudowę obiektu na Dolnej Wildzie może spowolnić biurokracja. Obiekt, który leży na terenach miejskich, będzie modernizowany z budżetu miasta, a więc oznacza to niezbędne przetargi. - Nie chcemy, aby procedury administracyjne czy inne formalności wpłynęły na wydłużenie całego procesu. Zależy nam na tym, aby inwestycja została zrealizowana w możliwie najkrótszym czasie, dlatego do- kładamy wszelkich starań, aby wszystkie formalności, w tym pozwolenie na budowę, zostały sfinalizowane jak najszybciej -mówi prezes Zielonych. Podczas spotkania zaprezentowany został projekt budynku socjalnego, w którym będą mieścić się szatnie, zaplecze, czy miejsca na kontrole antydopingowe. Warta od ponad 5 lat gra w Grodzisku Wielkopolskim. Komisja Licencyjna PZPN długo na to pozwalała, ale teraz klub płaci za to 10 tys. zł od meczu. ©® Jonathan Junior sprawdził się w II lidze, poradził w I lidze, więc jego kolejnym krokiem w karierze powinna być polska ekstraklasa ■W .; :. /•A Benedikt Zech przez 5,5 roku był liderem obrony Pogoni Szczecin. Ostatni rok miał słabszy obrońców w polskiej lidze i choć miał problemy z kontuzjami to prezentował się dobrze na boisku. Rok 2024 był jednak najsłabszy w jego wykonaniu i nie brakowało opinii, że Pogoń nie powinna proponować Austriakowi nowej umowy. Stary kontrakt miał skończyć się 30 czerwca 2025. Zech nie czekał na rozwój sytuacji - skorzysta z oferty z Altach i tam podpisze dwuletnią umowę. Pogoń na tym transferze nie zarobi, ale zarazem oszczędzi trochę na pensji zawodnika. Sportowo klub jednak traci, bo Zech był cały czas liderem formacji obronnej. W sumie dla Pogoni rozegrał 155 spotkań ligowych, 11 w Pucharze Polski, 8 w Lidze Konferencji. Dwukrotnie zdobywał z Portowcami brązowe medale. Jest też liderem pod względem występów dla Pogoni obcokrajowców. Kto go zastąpi? Na jego pozycji mogą grać: Danijel Loncar, Dimitrios Keramitsis oraz Linus Wahlqvist. Jeśli Pogoń zmieni właściciela to może zainwestuje w nowego stopera. ©® Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 SPORT • 15 wM5»g*s*sa»Bm ' Polska pokonała Norwegię w turnieju United Cup Zbigniew Czyż redakcja@polskapress.pl TENIS. Reprezentacja Polski od zwycięstwa rozpoczęła rywalizację wUnited Cup, czyli mistrzostwach świata drużyn mieszanych. W swoim pierwszym występie Biało-Czerwo-ni wygrali z Norwegią 2-1. Jako pierwsza na kort wyszła Iga Świątek. 23-letnia raszy-nianka sezon rozpoczęła z przytupem od dziewięciu wygranych akcji z rzędu. Dopiero przy stanie 4:0 25-letnia Norweżka wygrała gema. Po dwudziestu pięciu minutach Polka zakończyła pierwszą partię, wygrywając 6:1. Drugi set nie różnił się zbytnio od poprzedniego. Świątek znacznie przewyższała rywalkę w każdym elemencie gry, nie pozwoliła klasyfikowanej na 404. miejscu przeciwniczce na wygranie chociażby jednego gema. Mecz zakończył się łatwym i pewnym zwycięstwem ra-szynianki po zaledwie godzinie i trzech minutach, a Polska objęła tym samym prowadzenie w meczu 1-0. Po spotkaniu Igi Świątek do gry wszedł klasyfikowany na 16. miejscu w rankingu ATP Hubert Hurkacz, który do nowego sezonu przystąpił z nowym trenerem Ivanem Len-dlem oraz wspomagającym go Nicolasem Massu. Rywalem niespełna 28-letniego tenisisty z Polski był 6. w zestawieniu ATP Casper Ruud. Przez pierwszych jedenaście gemów żadnemu zawodnikowi nie udało się znaleźć sposobu na serwis rywala. Dopiero przy stanie 6:5, returnu-jący Ruud przełamał jednego z najlepszych serwujących w tourze Hurkacza wygrywając ostatecznie 7:5. Iga Świątek najpierw wygrała mecz w grze pojedynczej, a później razem z Janem Zielińskim zwyciężyła w mikście W drugiej odsłonie pojedynku trzymający wysoką jakość w tym elemencie gry Norweg, z gema na gem przybliżał się do zwycięstwa. Przy stanie 2:1 powiększył przewagę, po raz drugi znajdując sposób na Polaka przełamując go i obejmując prowadzenie 3:1. Ruud już do końca meczu utrzymywał przewagę dwóch, trzech gemów pewnie wygrywając drugiego seta 6:3, a cały mecz 2-0 po godzinie i 24 minutach. Tym samym Norwegia doprowadziła w meczu do remisu 1-l. O losach poniedziałkowej rywalizacji musiał więc przesądzić mikst. Polacy lepsi w próbie nerwów Biało-Czerwone barwy reprezentowali Iga Świątek i najlepszy polski deblista Jan Zieliński. Po drugiej stronie siatki stanęli 32-letnia Ulrikke Eikeri oraz Casper Ruud. Kluczowym momentem pierwszego seta było przełamanie norweskiego miksta przy stanie 4:3 dla naszej reprezentacji. Polacy podwyższyli prowadzenie na 5:3 a chwilę później przypieczętowali wygraną w pierwszym secie 6:3. Druga partia miała zgoła odmienny przebieg. Świątek z Zielińskim zupełnie się pogubili, nie byli w stanie wygrać ani jednego gema przy własnym podaniu, a ponieważ przegrali także wszystkie gemy przy serwisie Norwegów, ulegli rywalom z kretesem aż 0:6. •O losach pojedynku mikstów, ale też całego meczu decydował super tie-break. Próbę nerwów lepiej wytrzymali Polacy, którzy wygrali 10:8 a mecz 2:1. Tym samym reprezentacja Polski pokonała w całym spotkaniu Norwegię 2-1. W nocy z wtorku na środę polskiego czasu Polacy rozegrają drugie spotkanie w United Cup. Ich rywalami będzie reprezentacja Czech. 30 minut po północy Hubert Hurkacz zagra z klasyfikowanym na 25. miejscu w rankingu Tomaszem Machacem, a o godz. 2 Iga Świątek zmierzy się z Karoliną Muchovą (22. WTA). Przy ewentualnym remisie po meczach singlowych 1-1 do rozstrzygnięcia rywalizacji znów potrzebny będzie pojedynek mikstów. Kadrę Biało-Czerwonych w turnieju uzupełniają: Kamil Majchrzak, Maja Chwalińska, Jan Zieliński i Alicja Rosolska. Kapitanem jest Mateusz Terczyński, na co dzień członek sztabu trenerskiego Hurkacza. W Sydney i Perth do rywalizacji przystąpiło 18 drużyn, podzielonych na sześć grup po trzy zespoły. Zwycięzcy grup awansują do ćwierćfinałów, podobnie jak po jednej najlepszej drużynie z drugich miejsc w obu miastach. United Cup jest sprawdzianem przed wielkoszlemowym Au-stralian Open, który rozpocznie się 12 stycznia. Do zdobycia będzie maksymalnie po 500 punktów do rankingów ATP i WTA, a pula nagród wynosi 10 milionów dolarów. ©® Niech tradycja trwa! Sylwestrowe kwalifikacje i noworoczny konkurs Mateusz Pietras redakcja@polskapress.pl SKOKI NARCIARSKIE. Tradycyjnie w sylwestra skoczków czeka trening, a potem kwalifikacje w Garmisch-Partenkirchen. Na belce w Niemczech zasiądzie pięciu Biało-Czerwonych. Przed skoczkami ostatni akt Turnieju Czterech Skoczni w Niemczech. Tradycyjnie w sylwestra zawodnicy sprawdzą skocznię Grosse Olympiaschanze (HS142) w Garmisch-Partenkirchen, gdzie dzień później odbędzie się konkurs. Rekordzistą skoczni j est triumfator z2021roku Dawid Kubacki. Polak pofrunął wtedy na 144 m. Co ciekawe, oprócz zdobywcy Złotego Orła z 2020 roku, z Biało-Czerwonych na najwyższym stopniu podium stawał Kamil Stoch. 3-krotny zwycięzca TCS wygrał w 2018 roku. Łącznie Polacy 11 razy stawali na podium . W dniu 1 stycznia 2024 roku najlepszy okazał się Słoweniec AnżeLanisek. Kwalifikacje zaplanowano na godz. 13.30. W Nowy Rok konkurs rozpocznie się o godz. 14.00. Po inauguracyjnym konkursie w ramach Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie najwięcej powodów do radości z Polaków miał Paweł Wąsek. 25-letni triumfator cyklu Letniego Grand Prix ostatecznie zajął 10. miejsce i na takiej pozycji jest sklasyfikowany w prestiżowej imprezie. Dla Polaka pochodzącego z Ustronia to drugi najlepszy wynik w karierze, licząc występy w PŚ. W2020 roku w Niż-nym Tagile osiągnął 6. pozycję. Kapitalny wystąp Wąska ocenił trener Thomas Thurbichler: - Pokazał swój normalny poziom, zaufał własnym umiejętnościom i wypadł bardzo dobrze. Na 30. miejscu zawody na skoczni Schattenber-gschanze (HS137) zakończył Jakub Wolny. Do serii finałowej nie zakwalifikowali się Piotr Żyła i Aleksander Zniszczoł. ©® Paweł Wąsek był najlepszym z Polaków w pierwszym konkursie TCS. W Oberstdorfie zajął dziesiąte miejscę Jak zagrali Polacy w weekend? Mizeria w ostatnich dniach roku Damian Świderski redakcja@polskapress.pl PIŁKA NOŻNA. Kilku trochę zapomnianych reprezentantów Polski strzeliło w weekend bramki w ligach zagranicznych, a obecni kadrowi-cze zagrali w bardzo małym wymiarze czasowym. Najwięcej pozytywów dali dwaj piłkarze, których od przełomu 2021 i 2022 trudno dopatrywać się w kadrze. Michał Helik grający dla Huddersfield Town strzelił gola wLeague One z Bur- ton Albion na wagę remisu 1:1. 29-letni obrońca jest chwalony za swoje ostatnie poczynania. „Najbardziej opanowany z trzech środkowych obrońców Huddersfield" - napisano o Polaku w „The Yorkshire Post". Przemysław Płacheta od 26 grudnia prezentuje niebiańską formę. Najpierw gol i asysta w Boxing Day przeciwko Cardiff City, a w niedzielę pięknym rajdem i bramką pogrążył Plymo-uthArgyle, prowadzone przez legendarnego Wayne'a Rooneya. Reprezentant Polski na Euro 2020 znalazł się nawet na oficjal- nym zdjęciu klubu na X. Uczestnik mundialu 2022 Krystian Bielik z kolei jest kapitanem i podporą Birmingham, które zremisowało bezbramkowo z Black-pool 0:0. Bielik od kilku kolejek jest jednym z najlepszych piłkarzy League One. Powodów do świętowania nie mają za to Jakub Stolarczyk i Jan Bednarek. Pierwszy z nich w Boxing Day zadebiutował w Premier League w barwach Leicester City, w meczu z Liver-poolem. Mimo porażldbył chwalony. Po kilku dniach zagrał przeciwko Manchesterowi City. „Lisy" przegrały 0:2, a media gorzko oceniły 24-latka, pisząc, że zawinił przy jednej z bramek. Jan Bednarekmimo całkiem dobrej postawy został zrugany przez internautów po meczu So-uthampton z Crystal Pałace. Fani „Świętych" zaczęli wręcz wyzywać swojego kapitana. Matty Cash nie zagrał w poniedziałkowym meczu Aston Villi, gdyż pauzuje za nadmiar żółtych kartek, a Łukasz Fabiań-ski nie grał w weekend z powodu kontuzji głowy. Jakub Kiwior ponownie nie wstał z ławki rezerwowych. Niedobry weekend mieli też nasi piłkarze w Serie A. Mateusz Wieteska wszedł co prawda w przerwie meczu Cagliari - Inter Mediolan (0:3), ale w końcówce podczas dośrodkowania, zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym. Sędzia podyktował rzut karny. W tym meczu, na murawie pojawił się też Piotr Zieliński. 99-krotny reprezentant Polski zagrał kilkanaście minut i niczym się nie wyróżnił. W weekend zagrał też Adrian Benedyczak. Polski napastnik dostaje szanse w Parmie i w weekend nawet trafił do siatki zrzutu karnego. Problem w tym, że gdy sędzia dał znak do strzelenia jedenastki, to w tym samym momencie, gdy Benedyczak podbiegał do piłki, arbiter poszedł sprawdzać VAR i ostatecznie odwołał i gola, i karnego. Kilkanaście minut w meczu Udi-nese - Torino (2:2) dostał Karol IA-netty, ale niczym się nie wyróżnił. W tym meczu nawet na ławce brakowało Sebastiana Walukiewicza, który dochodzi do siebie po infekcji. Z kolei Ni-cola Zalewski nie podniósł się nawet z ławki rezerwowych w meczu Romy z Milanem. ©® • NASZA AKCJA Głos Dziennik Pomorza Wtorek-środa, 31.12.2024-1.01.2025 REKLAMA 0111212015 Partner Ogólnopolski )0Polski Dodatkowe informacje l 510 026 927